witam!

wiem, ze temat kolki byl juz poruszany wielokrotnie...naprawde wiele watkow juz przejrzalam,ale...nie wiem do konca dalej czy mojego synka mecza kolki czy moze cos innego...moj synek ma 2 i pol tygodnia...jest strasznie niespokojny...prawie w ogole nie spi...wczoraj wykapalismy go o 19 i probowalam go uspic, ale nic z tego

( do 1 meczylismy sie...w koncu zasnal, ale budzil sie co 10min, uspokajalam go masujac brzuszek, dajac piers, kolyszac, w koncu o 3 dalam mu butelke, ale wypil jakies 30-40 ml i zasnal...spal do 6...a dzis od rana teraz dopiero udalo mu sie zasnac...ale i tak budzi sie co 15 min...maly ciagle rozpaczliwie placze...caly czas otwiera buzke jakby chcial jesc, wiec zaczynam karmic (karmie piersia...czasem, raz na pare dni dokarmiam go mm)...podczas karmienia maly zaczyna sie rzucac, macha raczkami, kreci glowka...szapie mi brodawke, wypuszcza i znowu szuka...pociagnie kilka razy...zaczyna sie prezyc, plakac, robi sie czerwony...i tak w kolko...podczas jedzenia slysze jak mu sie w brzuszku przewraca.. podkurcza nozki i dopiero jak uda mu sie purknac, to jakby mu lzej...maly nie ma wg mnie problemow z zaparciami czy niedokarmieniem, moja pani prdiatra powiedziala, ze wrecz odwrotnie...ze przybral na wadze bardzo duzo od wyjscia ze szpitala...przepisala nam colinox, pokazala jak robic masaze......stosujemy juz tydzien i nie widze efektow...a maly coraz mniej spi i coraz wiecej placze (zwlaszcza od 19-20, tak przez caly wieczor i poranki i wczesne popoludnia...jedyna chwila wiekszego spokoju to pozne popoludnia, ale nie zawsze)...dodam, ze podczas snu maly i tak dziwnie macha lapkami co jakis czas, robi minki jakby mial sie rozplakac, wzdryga sie czesto, jakby mu sie cos snilo...)ja jestem na diecie...jadam tyklo chude gotowane mieso i ziemniaczki lub ryz, szynke chleb, krupnik czasem jablka...robi tez calkiem duzo kupek...jestem podlamana

maly krzyczy, ja nie wiem co robic...jestem strasznie zmeczona...sypiam po 3 godziny na dobe...a raczej czuwam, bo jak maly tylko wyda jakis dzwiek ja juz sie zrywam...czasem mam ochote tylko plakac

(( do tego jego wieczne wiszenie przy cycu, szarpanina i zle poczatki karmienia sprawily, ze moje brodawki sa poranione...przed kazdym karmieniem spinam sie...jeden sutek jest naderwany (taka szrama w ksztalcie polksiezyca)...mimo to chce karmic piersia...odciagac z tej piersi nie moge, bo laktator poglebia rane i boli bardziej niz kiedy maly je...juz nawet sie odrobine podleczyly, ale szarpanina malego sprawia, ze sa coraz bardziej czerwone i bolesne...maly je srednio co 2 godziny, czasem czesciej, najchetniej mialby caly czas cyca w buzi..a jada tak ok. godziny czasem 1,5-2

...czasem wydaj mi sie, ze juz nie mam pokarmu...piersi sa caly czas miekkie...ale pokarm mam, bo czasem wrecz leje mi sie z piersi, i wkladki musze zmieniac co chwile...
czy ktoras z was miala podobnie?

prosze o rady...juz nie wiem co robic

(((