ibizaparty
30.10.12, 13:14
Tak w skrócie póki bobo śpi.Córka spała z nami pierwszy miesiąc po urodzeniu,potem konsekwentnie nauka spania w łóżeczku z oporami i wielkim płaczem (z tak małym dzidziusiem bym juz drugi raz tak nie postapiła- ja jako młoda matka nakladłam sobie głowe głupotami Tracy H.)Po jakimś czasie córeczka już zasypiała w łóżeczku tj tak od 7 miesiaca.Najpierw było przytulanie i głaskanie a potem do lóżeczka i tam jeszcze głaski.Jenakże to nie zapewniło nam dobrych nocek-córka budziła sie już po godzinie i tak juz cała noc pare pobudek.W koncu ok miesiac temu juz nie dałam rady do niej wstawac i wziełam ja do łóżka.Na poczatku był tydzien boskiego spania a teraz jest coraz gorzej.Konsekwencją jest brak wyspania mojego i męża,łażenie po łóżku, szarpanie przez mała moich włosów, nie ma mowy o uśpieniu w łóżeczku bo jest płacz straszny. Codziennie ja ją musze usypiac bo pomimo ze męża uwielbia jak przychodzi pora spania nie ma mowy zeby ktos jej dotknał oprocz mnie.I tu sie rodzi pytanie zmuszać do spania w łóżeczku czy nie??????jesli i tak nie ma różnicy w jakosci snu małej. Dodam że w dzien spi raz, kłade sie z nia na lóżku i zasypia ale musze caly czas wokół niej krążyć bo jak sie przebudzi a mnie nie ma to nici ze spania dalej.Spi 1,5-2h ale pobudki są przynajmniej dwie w tym czasie.