Pytałyście się kiedyś Waszych babć, "jak to było za ich czasów"? Może były jakieś różnice "regionalne" w trendach wychowawczych? Albo miasto / wieś?
Bardzo ciekawe są takie opowieści, chociaż mnie przyprawiają o zgrzyt zębów, dlaczego to poniżej
Moja babcia, obecnie prawie 90 lat, urodziła swoje córki jak miała ok 35 lat. Ze swojego dzieciństwa pamięta, jak jej młodszego brata krępowali powijakami, czyli bandażami / pasami materiału, całego jak mumię. I jeszcze układali tak zawinięte rączki i nóżki (nie pamiętam, czy wzdłuż ciała "prosto", czy właśnie fizjologicznie "krzywo") i krępowali zuzamen kocykiem, żeby się przypadkiem nie pokrzywił. Nie wiem od czego, ale realne niebezpieczeństwo na pewno istniało

A za czasów macierzyństwa babci to już bardziej znane mity i zalecenia autorytetów medycznych o karmieniu co 3 godziny (piersią), broń Boże nie częściej! I niech się dziecko wypłacze samo, z głodu i z innych powodów. I oczywiście zaraz "brak pokarmu" i mm. Zawijanie w kocyk ciasno dalej. To akurat w niektórych przypadkach się sprawdza, wiadomo, ale wtedy to obowiązkowe było

Przywiązywanie za rączki do łóżeczka niemowlę leżące krzyżem, bo nie wolno ssać kciuka o_O
A i broń Boże nie nosić!! Bo się przyzwyczai!! No będzie dramat
Jakie Wy mrożące krew w żyłach metody wychowawczo-pielęgnacyjne swoich babć znacie?
Proszsz tylko prawdziwe historie, żadnych tam ogólników! Po hardkorze!