Dodaj do ulubionych

Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzenia?

04.01.13, 09:33
Co robicie gdy dziecko przestaje chetnie jesc po paru tygodniach rozszerzania diety? Ile to u Was trwalo zanim dziecko zaczelo wzglednie ladnie zjadac?

Synek zaczal kulinarna przygode ze trzy tygodnie temu. Na pierwszy ogien kaszka ryzowa na mleku piersiowym- wchodzila pieknie. Zjadalismy 30 -60 ml przy dobrych wiatrach.Lyzeczka -zeby sie uczyc, z butli by pewnie poplynelo jeszcze lepiej. A pozniej marchewa. Na poczatku byla bleeee, pozniej sie przekonalismy i szamalismy po kilka sporych lyzeczek, inaczej niz do jabluszka na ktorego sam widok juz sie krzywimy, za to slodki ziemniak z odrobina maselka i mleczka jest pycha i moglbysmy zjesc cala miseczke. No i na tym sie zatrzymalismy.

Pierwszy problem jaki sie pojawil po 2 tygodniach to nuuuudaaaaa! wink Maly nie moze usiedziec dluzej niz kilka minut, no coz staram sie mu spiewac piosenki, robic samolociki itp, ale zaczyna i tak robic takie wygibasy w krzeselku, ze ledwo nie wypadnie. (Macie jakies patenty? chetnie wyprobuje) Teraz nawet kaszke juz ledwo wsuwa, bo za dlugo to jedzenie trwa.Do tego wszystkiego jeszcze kolejne zabki sie odezwaly, cale jedzonko jest be. Nie wiem czy to od tego, czy po prostu go jedzenie nie interesuje. Co zrobic? Przerwac na chwile caly proces i zaczac za tydzien dwa od poczatku? czy moze juz od nowych produktow?...teraz tak czasem zje tylko lyzeczke, czasem wogole, bardzo rzadko wiekszosc.

Jak dlugo odwlekalyscie rosszerzanie z takich czy innych powodow? Jak przekonywalyscie do jedzenia? Syn jest wylacznie piersiowy, wszedzie czytam zeby nie odkladac rozszerzania za bardzo po 6 miesiacu.
Obserwuj wątek
    • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 10:09
      jezeli nie chce - znaczy, ze nie jest gotowy.

      dlczego nie odkladac rozszerzania po 6tym miesiacu? co sie stanie jezeli dziecko zje marchewke w 8 miesiacu a nie siodmym poza tym, ze uklad pokarmowy bedzie lepiej przygotowany?

      dzieci sa madre, wystarczy im zaufac. jezeli nie chce - odpusc, poczekaj.

      ja swojemu synowi diete zaczelam rozszerzac grubo po skonczonym 7 miesiacu (juz nie pamietam dokladnie)
      po pierwsze - nie chcialo mi sie.
      po drugie - czekalam jak sam usiadzie.
      jak usiadl - zaczelam rozszerzanie metoda blw. dostawal owoce, warzywa do reki, bawil sie tym jedzeniem, sprawialo mu frajde, jadl co mu pasowalo i co mu smakowalo.
      po ok 1,5 - 2 miesiacach - jadl juz normalne posilki, moglam wyeliminowac calkowicie piers.

      etap kaszek i papek pominelismy zupelnie, syn do tej pory przejawia apetyt, nie ma problemow z jedzeniem (jezeli czegos nie chce, to dlatego, ze mu dana rzecz nie smakuje), w okolicy roku jadl juz spokojnie z nami, ze wspolnego gara.

      jedyne czego nie daje to slodyczy, slodzonych kaszek (nigdy nie dostal) soczkow, herbatek etc. reszta - je bez ograniczen, a jego ulubionym sa ogorki kiszone i oliwki.
      • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 11:10
        > jezeli nie chce - znaczy, ze nie jest gotowy.

        Wlasnie nie wiem jak to jest, bo chcial, ale mu sie odwidzialo. Jadal dosc sporo jak na poczatki rozszerzania moim zdaniem. Nie oczekiwalam od niego wiecej niz pare (dosc sporych) lyzeczek i zwykle to wcinal. Nie wiem czy zabkowanie moze byc powodem? Czy bardziej to ze mu sie nudzi siedzenie przy jedzeniu, rozglada sie jak szalony wszedzie, szuka zabawek... Ale do talerzy nam zapuszcza zurawia z taka sama ciekwoscia wink

        > dlczego nie odkladac rozszerzania po 6tym miesiacu? co sie stanie jezeli dzieck
        > o zje marchewke w 8 miesiacu a nie siodmym poza tym, ze uklad pokarmowy bedzie
        > lepiej przygotowany?

        Tak mi mowili w poradni i tez tak wyczytalam w wielu miejscach, ze chociazby zapasy zelaza ktore dziecko ma od urodzenia podobno koncza sie gdzies po 6 miesiacu. Nie daje mu zadnych dodatkowych witamin (powinnam?)


        > dzieci sa madre, wystarczy im zaufac. jezeli nie chce - odpusc, poczekaj.
        >
        > ja swojemu synowi diete zaczelam rozszerzac grubo po skonczonym 7 miesiacu (juz
        > nie pamietam dokladnie)
        > po pierwsze - nie chcialo mi sie.
        > po drugie - czekalam jak sam usiadzie.
        > jak usiadl - zaczelam rozszerzanie metoda blw. dostawal owoce, warzywa do reki,
        > bawil sie tym jedzeniem, sprawialo mu frajde, jadl co mu pasowalo i co mu smak
        > owalo.

        Tez jestem bardziej za intuicyjnym podejsciem, ale jak pisalam synek jadl a potem przestal, daltego mnie to zastanawia.
        A jakie Ty warzywa i owoce mu dawalas? nie zaczynalas od papek, tylko odrazu kawalki? Czy to nie jest tak, ze dziecko powinno sie stopniowo uczyc coraz wyrazniejszych i wiekszych tekstur jedzenia?

        > po ok 1,5 - 2 miesiacach - jadl juz normalne posilki, moglam wyeliminowac calko
        > wicie piers.
        >
        > etap kaszek i papek pominelismy zupelnie, syn do tej pory przejawia apetyt, nie
        > ma problemow z jedzeniem (jezeli czegos nie chce, to dlatego, ze mu dana rzecz
        > nie smakuje),
        Kaszke dostawal czysta ryzowa, tylko z tego powodu by nauczyc sie jesc gestszego pokarmu i przesuwac jezyczkiem do polykania. U nas sie sprawdzilo, bo mialo to jedzonko smak mleka mamusi a gestsze. Z marchewka itd nie szlo. Jak juz opanowal ta umiejetnosc to nie bylo problemu z pluciem, ladnie wszystko polyka, tylko czasem smak mu nie podchodzil.

        w okolicy roku jadl juz spokojnie z nami, ze wspolnego gara.
        >
        > jedyne czego nie daje to slodyczy, slodzonych kaszek (nigdy nie dostal) soczkow
        > , herbatek etc. reszta - je bez ograniczen, a jego ulubionym sa ogorki kiszone
        > i oliwki.

        Tez nie planuje ani herbatek ani soczkow a tym bardziej slodyczy smile
        • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 11:31
          arya82 napisała:

          CytatWlasnie nie wiem jak to jest, bo chcial, ale mu sie odwidzialo. Jadal dosc sporo jak na poczatki rozszerzania moim zdaniem. Nie oczekiwalam od niego wiecej niz pare (dosc sporych) lyzeczek i zwykle to wcinal. Nie wiem czy zabkowanie moze byc powodem? Czy bardziej to ze mu sie nudzi siedzenie przy jedzeniu, rozglada sie jak szalony wszedzie, szuka zabawek... Ale do talerzy nam zapuszcza zurawia z taka sama ciekwoscia wink

          oczywiscie, ze zabkowanie moze byc powodem spadku apetytu.
          jezeli mu sie nudzi przy jedzeniu - znaczy, ze nie jest glodne. glodne dziecko siedzi i je. syte szuka rozrywek i zabawek.
          ja bym wtedy po prostu przerwala karmienie, dala sie pobawic i sprobowala nakarmic za pol h czy godzine.
          ze do talerzy doroslych zapuszcza zurawia - to mnie nie dziwi.ile ciekawiej takie jedzenie wyglada niz dotychczasowa papka, przyznaj sama?

          Cytat Tak mi mowili w poradni i tez tak wyczytalam w wielu miejscach, ze chociazby zapasy zelaza ktore dziecko ma od urodzenia podobno koncza sie gdzies po 6 miesiacu. Nie daje mu zadnych dodatkowych witamin (powinnam?)

          no ale przeciez zapasy sie koncza sie, pstryk, rowno w 6 miesiacu, o godzinie 24, prawda?
          jak juz zacznie jesc - zadbac o zelazne potrawy, produkty i bedzie ok.
          ja np dawalam duzo natki pietruszki.
          naprawde, miesiac czy dwa az takiego dramatu nie zrobi.

          witamin i suplementow nie podawalam, wolalam w formie warzyw i owocow - lepiej przyswajalne.

          CytatTez jestem bardziej za intuicyjnym podejsciem, ale jak pisalam synek jadl a potem przestal, daltego mnie to zastanawia.

          moze zeby, moze skok rozwojowy, moze sie znudzil papkami. kto wie? wink
          odpusc, sprobuj za kilka dni, tydzien.

          CytatA jakie Ty warzywa i owoce mu dawalas? nie zaczynalas od papek, tylko odrazu kawalki? Czy to nie jest tak, ze dziecko powinno sie stopniowo uczyc coraz wyrazniejszych i wiekszych tekstur jedzenia?

          nie, nie musi stopniowo.
          spokojnie mozna dac w kawalku.
          warunki - siedzi juz samodzielnie i nie nalezy mu dawac do buzi tylko do raczki.

          poczatki - zaczynalam od jablka/ gruszki na parze. kroilam w slupki, kawalki, kladlam na stole, dziec bral sam.
          podobnie z warzywami - marchew, ziemniak, brokul etc na parze, w slupki, rozyczki, na stol - dziecko samo bralo i jadlo.

          oczywiscie same poczatki to jeden wielki syf i zabawa tym jedzeniem, ale warto.

          poczytaj sobie o BLW, naprawde fajna sprawa i bardzo dobrze procentuje w przyszlosci.
          babyledweaning.pl/
          dziecisawazne.pl/wczesne-samodzielne-jedzenia-niemowlat-czyli-blw/
          www.babyledweaning.com/some-tips-to-get-you-started/
          forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
          wklep na yt BLW i poogladaj smile


          CytatKaszke dostawal czysta ryzowa, tylko z tego powodu by nauczyc sie jesc gestszego pokarmu i przesuwac jezyczkiem do polykania.

          moj sie uczyl na jablku i ziemniaku wink


          • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 13:42
            Dzieki za linki. Z checia poczytam.
      • nomya Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 12:45
        Podpisuję się pod murwą.kac obiema kończynami. Żadnego zmuszania, nie chce, to nie. My się karmimy metodą mieszaną, część do łapki, część z łyżeczki, ale efekt mamy podobny. Syn je super, blendera używam rzadko, gryzie (dziąsłami, bo ma tylko 8 zębów), przeżuwa i połyka. Raczej się nie krztusił, z papek płynnie przechodziliśmy do kawałków. Na dzień dzisiejszy syn potrafi sam przeżuć i pogryźć odcięty kawałek np. kotleta schabowego. Robię dla niego obiadki tylko dlatego, że my jemy obiad o późniejszej godzinie, ale ode mnie z talerza też mu daję przynajmniej spróbować jeśli ma ochotę, a zazwyczaj ma i też moim celem jest jedzenie wszystkiego razem z nami w okolicach roku, na co się zanosi. Żadnych słodzonych, gotowych kaszek mu nie dawałam ani nie daję, słoiczki tylko w wyjątkowych sytuacjach, po których zresztą natychmiast pupa jest zaczerwieniona (nie to, że obwiniam słoiczki jako takie o to, tylko chodzi o zmianę żywienia)
      • d.d.00 BLW 06.01.13, 10:53
        murwa.kac a jak się inni zapatrywali na metodę BLW? Nie próbowali Cie przekonać do papek? tongue_out
        A i skąd czerpałaś wiedzę o tej metodzie? Net czy książki? Bo w empiku wypatrzyłam kilka książek o tym smile
        Do rozszerzania diety mojego dziecia jeszcze długa droga bo ma dopiero 2 ms, ale ta metoda BLW wydaje mi się być sensowna smile I daje dzieciom wybór a co najważniejsze pomija etap wstrętnych papek!
        • murwa.kac Re: BLW 06.01.13, 11:07
          innych zdanie srednio mnie interesowalo i w ogole nie bralam go pod uwage.
          jedyne zdanie jakie mnie interesowalo, to ojca dziecka, ale bylismy zgodni w tym temacie.

          tesciowie krecili nosem na to cale BLW, piszczeli, ze jak to, tak pozno diete rozszerzac (tesc dal w lape synowi piernika w czekoladzie jak maly mial 4 mce, a tesciowa dwumiesieczne niemowle chciala dopoic rosolem wink ), o przerazeniu, ze dziecko bedzie jadlo kawalki nie wspominam.
          uspokoili sie troche jak zobaczyli efekty. maja jeszcze wnuka niecale 3 miesiace mlodszego od mojego syna, papkowego, z rozszerzana dieta od niecalego 5 miesiaca. wiec porownanie jest bardzo na goraco
          tamten niejadek, krecacy nosem na wszystko, nie ma mowy zeby jadl samodzielnie, pije z butli do tej pory. warzywa zadnego nie tknie czy to w kawalku czy to w papce, z owocow toleruje jedynie banana. wlasciwie caly dzien je tylko kaszki blyskawiczne, bo nic innego nie przejdzie.
          moj syn - totalne przeciwienstwo.
          wobec tego przeszlo im nawet przez gardlo ostatnio uznanie, ze to BLW to nie takie glupie jednak.

          wiedze ciagnelam glownie z netu, ale mialam tez ksiazke o BLW.
          • d.d.00 Re: BLW 06.01.13, 13:04
            a którą książke miałaś?
            • panna.z.wilka Re: BLW 06.01.13, 13:52
              ja polecam "bobas lubi wybór" gale rapley i tracey murkett
              • d.d.00 Re: BLW 06.01.13, 15:05
                na forum jest dział o BLW, ale tam mało się dziejesad
              • murwa.kac Re: BLW 07.01.13, 10:31
                dokladnie tą
          • arya82 Re: BLW 07.01.13, 16:50
            > tamten niejadek, krecacy nosem na wszystko, nie ma mowy zeby jadl samodzielnie,
            > pije z butli do tej pory. warzywa zadnego nie tknie czy to w kawalku czy to w
            > papce, z owocow toleruje jedynie banana. wlasciwie caly dzien je tylko kaszki b
            > lyskawiczne, bo nic innego nie przejdzie.
            > moj syn - totalne przeciwienstwo.

            Wiesz, mam kuzynow, obydwoje papkowi. Starszy jest niejadkiem jakich malo, mlodszy je praktycznie wszystko ze smakiem.... Takze widzisz, nie ma absolutnie zadnych naukowych przeslanek I Statystyk na ten temat ze blw robi jakakolwiek roznice. Jesli sa to prosze link do zrodla I zwroce honor
            • murwa.kac Re: BLW 07.01.13, 17:12
              arya82 napisała:


              CytatWiesz, mam kuzynow, obydwoje papkowi. Starszy jest niejadkiem jakich malo, mlodszy je praktycznie wszystko ze smakiem....

              nie twierdze, ze przypadek u mnie to srednia statystyczna badz mediana.


              CytatTakze widzisz, nie ma absolutnie zadnych naukowych przeslanek I Statystyk na ten temat ze blw robi jakakolwiek roznice.

              owszem sa smile

              CytatJesli sa to prosze link do zrodla I zwroce honor

              wujek google nie boli smile
              • arya82 Re: BLW 07.01.13, 22:53
                >
                > nie twierdze, ze przypadek u mnie to srednia statystyczna badz mediana.

                A na grupie ilu niemowlat ta statystyka przeprowadzona?
                • murwa.kac Re: BLW 08.01.13, 11:58
                  przeciez napisalam, ze NIE twierdze, ze przypadek u mnie to srednia statystyczna badz mediana...
    • hela_mela Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 11:37
      Podczas karmienia staraj się być spokojna. Lepiej skupić się tylko na procesie jedzenia i nie dodawać dodatkowych bodźców. Ja bym nie odkładała jedzenia, tylko proponowała dalej, jeżeli nie chce to nie wciskam. Ząbkowanie może powodować niechęć do jedzenia.

      Podaj dziecku surową marchewkę obraną w kawałku. Przylepkę od chleba. Pomaga to przy ząbkowaniu.
      Daj dziecku łyżeczkę do jedzenia do rączki i jak będzie chciało samo brać pokarm z miski to mu pozwól na to.
      Nie czekałabym do 8 miesiąca z rozszerzaniem diety!
      • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 11:41
        hela_mela napisał:

        CytatNie czekałabym do 8 miesiąca z rozszerzaniem diety!

        why?
        co w tym takiego strasznego?
        z ciekawosci pytam, bo mojemu to jakos nie zaszkodzilo.
        • hela_mela Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 13:18
          Wydaje mi się, że im wcześniej wprowadza się nowości, tym szybciej proces rozszerzania diety postępuje.
          • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 13:48
            ale w procesie rozszerzania diety nie chodzi o jak najszybsze przystosowanie dziecka do innego jedzenia niz mleko, tylko o jak najlagodniejsze przejscie z mleka na inne posilki.
            dzieci rodza sie z niewyksztalconym i nieprzystosowanym ukladem pokarmowym. i ten proces doksztalcania go i przystosowywania trwa nawet rok. im lagodniejszy tym zdrowszy dla dziecka. dlatego moim zdaniem szybkie, byle jak najszybciej rozszerzanie diety dziecka (np w wieku 4,5 mca) to jakies kuriozum.

            pozne rozszerzenie diety nie znaczy wcale, ze pozniej bedzie jadl normalnie.
            synowi zaczelam diete rozszerzac, jak na obecne standardy, pozno, bo tuz przed 8 miesiacem.
            jako roczniak jadl juz z nami, ze wspolnego gara, podczas gdy jego rowniesnicy, startujacy nierzadko wlasnie od 4 - 5 miesiecy - jechali jeszcze na papkach i sloikach, bo z czymkolwiek innym byly problemy. problemy wynikajace wlasnie ze zbyt wczesnego rozszerzania.
      • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 13:40
        Z tym nie czekaniem do 8go miesiaca zgadzam sie z Toba. MAly jest wyraznie gotowy tylko chwilowo cos widac mu sie odwidzialo i nie wiem czy przeczekac to nie dajac mu nic, czy codziennie mimo to probowac.

        Synek je chetnie karmiony lyzeczka, czasem sam bierze lyzeczke i probuje sie karmic. Moze to tez to co murwa pisala, ze nie zawsze jest taki glodny i dlatego moze sie nudzi. Z drugiej strony jak czekam jak bardziej zglodnieje to sie niecierpliwi okropnie i nie chce lyzeczki tylko cyca...
        • hela_mela Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 13:45
          Moja jest starsza i mam sposób na sprawdzenie czy jest głodna i czy będzie jadła. Daję jej do buzi pustą łyżeczkę nie raz ale dwa razy pod rząd i jeżeli ładnie otwiera, to znaczy, że ładnie zje.
          • panizalewska Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 18:46
            Daję jej do buzi pustą łyżeczkę nie raz ale dwa razy pod rząd

            Oł men, ale po co? A nie można po prostu dać do łapy/ położyć na stole przed dzieckiem i jak chce to zje, a jak nie, to nie? A nie uskuteczniać jakieś triki i podchody? Dzieciaki uwielbiają poznawać nowe kolory/ faktury/ chrupkości/ ciągliwości, no i smaki oczywiście - mordką i mają z tego nieziemski ubaw, a pozwalając im na samodzielność - dużo szybciej się uczą koordynacji.

            U nas dzisiaj hitem było jabłko pokrojone w słupki. Młoda ma 6 miesięcy i tydzień, od jakiś 3 tygodni baaardzo chce uczestniczyć w naszych posiłkach za pomocą swoich rączek i paszczy wink Wcześniej słabo siedziała, teraz sadzamy ją sobie na kolanach, do buzi sobie nie da wsadzić czegoś, czego najpierw nie poznała łapką. Jak poczuła kwaśne, zimne, soczyste, chrupkie jabłko (zobacz ile wrażeń więcej niż z papki!) to najpierw się niemiłosiernie skrzywiła, ale rzuciła się jak dzika i rozkoszowała się gryzieniem dziąsłami smile

            Baj de łej - moja macierz - lekarz, niedawno robiła specjalizację z alergologii - mówiła, że między 6 a 8 miesiącem jest "dziura immunologiczna", która pozwala organizmowi dziecka na dobre przyswojenie pokarmów, a nie odrzucenie ich, uznanie za zagrożenie i spowodowanie alergii krótko mówiąc. No może i tak wink Ale to też chyba chodzi o to, że dzieci w okolicach tego wieku mają naturalny pęd do poznawania nowych rzeczy?
            • great-1981 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 05.01.13, 22:47
              a mnie ciekawi jak przy blw czy jak, dziecko ma pozniej jesc normalnie smile
              nauczy sie jesc jak "swinka" i cooooooooooooooooo????????????????
              no bo jedzenie jest do zabawy!!!
              • panna.z.wilka Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 05.01.13, 23:57
                dzieci to mali naśladowcy, więc jeśli dorośli zachowują się przy stole jak należy, maluch będzie miał od kogo się uczyć wink
                "zabawa" jedzeniem to tylko etap, który mija całkiem szybko, o ile nie pokaże się dziecku że nas to bałaganienie rusza. bo jak jest akcja, to jest też reakcja. a rzucanie żarciem bez żywo reagującej widowni jest nudne ^^
                ja też jeszcze czasem muszę w porze obiadowej zrobić kilka głębszych wdechów dla uspokojenia wink
                ale gdy widzę młodego jak poluje widelcem na leżące przed nim kąski, to szybko mi przechodzi nerw na bajzel.
                • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 09:16
                  ot to to dokladnie.

                  warto ten bajzel przecierpiec, bo to trwa naprawde krotko. zwlaszcza, ze mozna sobie ulatwic sprzatanie do minimum (gazeta pod krzeslo, samo krzeslo proste, platikowe, bez tapicerki, dziecko ubrane w minimum warstw), a efekty tego sa kapitalne.

                  poczatkowo tez mi oko drgalo na bajzel, ale metoda wdechow opanowalam. wlasnie, zeby nie wywolywac niepotrzebnych reakcji.

                  IMO najlepsze efekty przynosi polaczenie BLW z wspolnymi posilkami. jasne, nie zawsze sie da, ale staralam sie robic tak, ze cala trojka siada i je wspolnie. zadnych zabawek, zadnego tv, zadnych samolocikow i rozpraszania. i podejrzewam, ze syn wlasnie z obserwacji nas tak szybko zalapal jedzenie samodzielne. teraz jak dostanie na obias np ziemniaki, pieczen i ogorka kiszonego - ziemniaki i pieczen zje widelcem, ale ogorka juz bierze do lapy - tak jak my big_grin
                  wiele takich niuansow zaobserwowalam.
              • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 09:08
                ale co Ty gadasz?
                oczywiscie, ze sie nauczy i to szybciej niz dziecko papkowe.

                POCZATKI to zabawa. bardzo szybko zalapuje jak sie je, bardzo szybko wyrabia sobie koordynacje ruchowa reka - usta, wiec bardzo szybko uczy sie jesc lyzeczka.
                moj syn na roczek jadl juz sam lyzeczka bez swinienia, bez brudzenia.
                widelec wlasnie trenujemy.
                jak mial 9 miesiecy z moja pomoca pil ze zwyklego kubka, troche rozlewajac po bokach. od 10 - 11 pije juz sam, bez rozlewania, sam sobie trzyma, sam odstawia kubek.
                sporo potraw dostaje jeszcze do reki - spokojnie moge mu dac na srodku perskiego dywanu, bo wiem, ze zje ladnie, nie wgniecie w dywan, nie wytrze o siebie, co najwyzej poleci pare okruszkow.
                sliniaki z uzytku wywalilam juz jakis czas temu.

                naprawde, da sie smile
    • kkasia.c Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 19:34
      Ja mimo kp dietę zaczęłam rozszerzać od 5mc (mała miała focha na pierś i mleko i ogólnie była i jest bardzo drobna jak na swój wiek) Początek był super - jadła wszystko chętnie - tak przez 1,5 mc. Kaszki, owoce, warzywa. Potem wprowadziłam mięso i mała nie chciała jeść. Wróciłam do dań bez mięsa ale nie chciała nic poza piersią. Tak było ponad miesiąc. Już załamywałam ręce bo dosłownie jadła na dzień może 2 łyżki normalnego jedzenia.
      I nagle wyszedł pierwszy ząb i jej obraza na jedzenie odeszła jak ręką odjąć.
      Widać jeść nie mogła przez dziąsła...
    • jehanette Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 20:07
      Po 6 mc zaczęłam rozszerzać wg BLW, czyli sadzałam córkę raz dziennie z nami przy stole i dawałam kawałki do łapki. Nie każdego dnia się udawało, po 7 mc sadzałam już dwa razy dziennie, po 9 mc córka "nagle" załapała jedzenie i zaczęła najadać się jedząc samodzielnie rękami. Obecnie ma rok, 4 posiłki dziennie, i nie da się nic zjeść obok niej bez "haraczu". Problem zabawiania nie istniał nigdy.

      Polecam taką metodę, bo nie ma problemu nudy - próby złapania ziemniaka i doniesienia go do dzioba są takie fascynujące!, dziecko uczy się jeść samo i w swoim tempie, a rodzic się nie męczy z karmieniem i sam może w spokoju zjeść.
      • panizalewska Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 04.01.13, 21:11
        U nas ziemniak wzbudził w bobasie totalne zniesmaczenie, bo tylko robi bałagan i fuuu big_grin mina dziecięcia bezcenna! Za to makaron uuuu rzuca się z dziobem jakby miesiąc nic nie jadła, a to takie fajne i śliskie się robi jak się poślini wink
    • lidek0 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 05.01.13, 20:11
      "coz staram sie mu spiewac piosenki, robic samolociki " no i to odstawowy błąd, dziecko ma wiedzieć, że je, być tego świadome, to ma być czas jedzenia nie zabawy. Potem jak będzie starszy to będziesz latała za nim po mieszkaniu z łyżeczką i stawała na głowie, żeby mu coś wcisnąć? Najwyraźniej nie jest gotowy, dać dziecku święty spokój. Rozszerzanie diety możesz spokojnie odłożyć w czasie, to dziecko ma być na to gotowe, jego wiek jest sprawą drugorzędną
      • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 05.01.13, 21:37
        > "coz staram sie mu spiewac piosenki, robic samolociki " no i to odstawowy błąd,
        > dziecko ma wiedzieć, że je, być tego świadome, to ma być czas jedzenia nie zab
        > awy. Potem jak będzie starszy to będziesz latała za nim po mieszkaniu z łyżeczk
        > ą i stawała na głowie, żeby mu coś wcisnąć? Najwyraźniej nie jest gotowy

        No akurat tu sie z Toba nie zgodze. Wychodze z zalozenia ze kazda czynnosc wykonywana z dzieckiem powinna byc dla niego przyjemna. Bawimy sie przy ubieraniu, przewijaniu itd, mamy swoje rytualy zabawowe. Dlatego tez te czynnosci lubi, nie zdarza mu sie marudzic i dla obojga z nas to jest przyjemne. Dlaczego z jedzeniem ma byc inaczej? Mam siedziec przed nim z grobowa mina? Jedzenie ma byc smaczne I przyjemne dla dziecka tak jak dla doroslego. A jak bedzie starszy to sadze ze damy sobie swietnie rade, napewno sie nudzic przy jedzeniu nie bedzie. Wystarczy troche inwencji tworczej przy przygotowywaniu I prezentacji posilkow chociazby. Akurat ze starszakami mam troche doswiadczenia.

        I wiem ze Synek jest gotowy tak jak mowilam wczesniej, problemy okazaly sie chwilowe I zwiazane z zabkowaniem. Teraz je juz ladnie smile
        • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 05.01.13, 21:57
          tu nie chodzi o to, ze masz siedziec z grobowa mina.
          tylko o to, zeby podczas jedzenia nie uskuteczniac rozpraszaczy, zabaw i zabawek.

          te samolociki z jedzeniem to taki relikt sprzed 30 lat, ktory wychowal cale rzesze niejadkow z problemami zywieniowymi.

          pomysl dlaczego?
          • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 09:46
            > te samolociki z jedzeniem to taki relikt sprzed 30 lat, ktory wychowal c
            > ale rzesze niejadkow z problemami zywieniowymi.

            Jak juz pisalam nic nie wciskam synkowi na sile.


            > tu nie chodzi o to, ze masz siedziec z grobowa mina.
            > tylko o to, zeby podczas jedzenia nie uskuteczniac rozpraszaczy, zabaw i zabawe
            > k.

            A czym jest pozwalanie dziecku na bawienie sie jedzeniem w BLW rozsmarowywanie po calym ciele u otoczeniu?

            Szczerze mowiac na pierwszy rzut oka idea BLW podobala mi sie, aczkolwiek do calej metody nie jestem jakos bardziej przekonana, ze jest lepsza od tradycyjnego rozszerzania, w paru mmiejscach wrecz odwrotnie. A tu widze juz sie silny poglad uksztaltowal, ze na papkach to same niejadki wyrastaja.. (hm sama jestem zaprzeczeniem tej tezy wink Poki co BLW o widze jakis trend modowy, ani badan na ten temat nie ma specjalnych, ani statystyk ze lepsze. Moze niektorym rodzicom i dzieciom przypasuje, ale innym nie. I w sumie ja chyba naleze do tych drugich po przemysleniu sprawy.
            • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 09:58
              arya82 napisała:

              Cytat Jak juz pisalam nic nie wciskam synkowi na sile.

              i bardzo dobrze.


              CytatA czym jest pozwalanie dziecku na bawienie sie jedzeniem w BLW rozsmarowywanie po calym ciele u otoczeniu?

              nie rozumiesz.
              dziecko poprzez zabawe jedzeniem uczy sie jesc.
              natomiast rodzic uskuteczniajacy samolociki, spiewanie, rozrywki, zabawy i zabawki - jest bezsensownym rozpraszaczem i niepotrzebnie robi wielkie halo z jedzenia.
              o to chodzi.

              Cytat Szczerze mowiac na pierwszy rzut oka idea BLW podobala mi sie, aczkolwiek do calej metody nie jestem jakos bardziej przekonana, ze jest lepsza od tradycyjnego rozszerzania, w paru mmiejscach wrecz odwrotnie.

              no masz prawo wychodzic z takiego zalozenia.
              w jakich miejscach? tak z ciekawosci zapytam.

              CytatA tu widze juz sie silny poglad uksztaltowal, ze na papkach to same niejadki wyrastaja.. (hm sama jestem zaprzeczeniem tej tezy wink

              no ale to ze ty jestes zaprzeczeniem to jeszcze nie mediana, prawda?

              CytatPoki co BLW o widze jakis trend modowy, ani badan na ten temat nie ma specjalnych, ani statystyk ze lepsze.

              a bzdura.
              od setek tysiecy lat, od jaskini jeszcze, dzieci tak wlasnie jadly.
              same.
              kawalki.
              dopiero wspolczesna cywilizacja kazala matce rozcierac na papki i dziubac lyzeczkami miligramy marchewki czy ziemniaka.
              naprawde myslisz, ze Twoja prababcia czy babcia miala checi i przede wszyskim CZAS na takie babranie i dziubanie sie? wink

              badania sa.
              poszukaj sobie.

              oczywiscie, ze BLW nie jest obowiazkowe.
              ale czasem warto wyjsc poza utarte schematy.
              • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 07.01.13, 22:44
                a> nie rozumiesz.
                > dziecko poprzez zabawe jedzeniem uczy sie jesc.
                > natomiast rodzic uskuteczniajacy samolociki, spiewanie, rozrywki, zabawy i zaba
                > wki - jest bezsensownym rozpraszaczem i niepotrzebnie robi wielkie halo z jedze
                > nia.
                > o to chodzi.

                Racja. Nie rozumiem. Czym sie rozni zabawa w rozsmarowywanie jedzenia po stole, z zabawa z rodzicem przy jedzeniu- i podkreslam- "zabawa" dotyczaca jedzenia a nie odwracajaca uwage. Moje dziecko nie czuje sie rozproszone, moge Cie zapewnic, nauczylo sie pieknie otwierac buzke kiedy chce kolejna lyzeczke i posilki dla nas obojga sa przyjemnoscia, a przy okazji dziecku widac ze smakuje. Jesli mu cos nie podchodzi to nie daje, wracam do tego za jakis czas i jesli dalej nie pasuje to nie wmuszam.


                > no masz prawo wychodzic z takiego zalozenia.
                > w jakich miejscach? tak z ciekawosci zapytam.

                Uf z gory urzedzam ze bedzie dluuugo wink

                Lubie miec wszystko dokladnie zanalizowane i musze miec mocne naukowe dowody, ze cos dziala i jak dziala, takie troche zboczenie zawodowe. Takze z gory pomijam (acz zapoznalam sie) strony/ ksiazki/artykuly dedykowane BLW i przez piewcow BLW tworzone, jedynie obiektywne profesjonalne zrodla. Te informacje ktore tu przekazalyscie pochodza jak sadze wlasnie ze zrodel poswieconych BLW.

                Musze zaznaczyc ze nie skreslam tej metody z gory, bo bylo by super gdyby nagle okazalo sie ze jest sprawdzona, wygodniejsza i lepsza metoda od „papek”. Ale po w miare dokladym zapoznaniu sie z tematem tak jak pisalam mam mieszane odczucia. Po pierwsze przyjrzalam sie blizej osobie Gill Rapley- wynalazczyni tegoz trendu zywieniowego. Jak sie okazuje Rapley sama pisze o tym ze wpadla na pomysl calkiem przypadkowo, gdy jej dziecko nie chcialo jesc w wieku 4 miesiecy, ale za to po 6 miesiacu zwinelo cos z talerza i tak sie to zaczelo. Cala filozofia zostala dorobiona pozniej. Jasne, pare rzeczy sie zgadza , nie mowie ze nie. Jednak nie jest to jakies odkrycie Ziemi Obiecanej.
                Chociazby dzieci instynktownie wkladaja i badaja wszystko ustami . Czy polozysz przed nim klocek czy slupek marchewki efekt jest taki sam, z tym ze marchewka ma smak, ktory dodaje kolejny poziom doznan dla dziecka. Jednak gdyby dac dziecku wystarczajaco drobny przedmiot tez jest prawdopodobne ze go polknie. To ze dzieci wybieraja same ktore warzywa jesc przy blw, kierujac sie tym jakich skladnikow potrzebuja (to fakt dobrze znany i udokumentowany, ale nie wylaczny dla blw). Takak moge sie z tym zgodzic ze dzieci wybieraja produkty ktorych witaminy i sklad najbardziej im sa potrzebne, ale na tej samej zasadzie pluja niektorymi papkami a inne zjadaja chetnie. Takze nie jest to dla mnie argumentem. Roznica jest tylko tekstura i to ze dziecko moze samo wlozyc do ust kawalek jedzenia... jednak dzieciaki rowniez czasem chwytaja za lyzeczki i wkladaja je do buzi.

                Argument ktory zostal tu przytoczony o tym ze od wiekow dzieci jadly pokarm w kawalkach a nie rozdrobniony, jest zupelnie niezgodny z faktami. Owszem zdarzalo sie tak, ale rzadko i zwykle gdy dzieci byly duzo starsze. Zacznijmy od tego ze matki w wielu kulturach karmily dzieci mlekiem do kilku latek (sporo badan przeprowadzono na ten temat). A pozniej – brak blenderow wink nie oznacza ze jedzenie nie bylo rozdrabniane –bylo, bylo i to jak sie uwaza, od najbardziej zamierzchlych czasow zbieractwa i myslwistwa wink Badania takie sa przeprowadzane m.in na podstawie obserwacji wielu kultur, plemion odizolowanych i zyjacych wspolczesnie, ktore kultywuja dawne zwyczaje. Wiadomo, ze matki na przyklad same przezuwaly i przezuwaja jedzenie dla dzieci i podawaly im z ust do ust (co biologicznie tez jest logicznie bo enzymy sliny matki dodatkowo nadtrawiaja pokarm)– stad tez niemowleta wykazuja odruch „calowania” mamy gdy sa gotowe na rozszerzanie diety. Z reszta na zdrowy rozum i przy okazji naturalnosci przezuwania – wiekszosc ssakow i innych zwierzat karmi poczatkowo swoje mlode przezutym i nawet nadtrawionym pokarmem.
                W pozniejszych czasach (to tez wiadomosci udokumentowane ) karmiono dzieci, mloconym ziarnami z woda/mlekiem, plynnymi i polplynnymi produktami, kaszami, zupami, rozgotowanymi papkami warzyw, a nawet miodem i olejami. Tak wiec mozna zdecydowanie powiedziec, ze rozdrabnianie w taki czy inny sposob jedzenia dla najmlodszych dzieci jest naturalna metoda, a nie karmienie ich kawalkami. Poza tym faktem jest ze jedzenie dobrze rozdrobnione jest latwiej przyswajalne i trawione i dla doroslych i dla dzieci
                (Takze w swietle tych informacji, bardzo jestem ciekawa skad masz info ze podawano kawalki jedzenia niemowletom od jaskini - przepraszam ale to jest bujda na resorach- prosze o porzadne zrodlo takich wnioskow)

                ...Juz nie mowie o ksztaltowaniu aparatu mowy, ktory rozwija sie rowno ze stopniowa nauka przesuwania jezykiem coraz bardziej stalego jedzenia, polykania, i kolejno nauki przezuwania. Pisze o tym chociazby znany tu na forum Pan Zawitkowski jaka rola jest w jedzeniu papek i uczenia przelykania. Nie wiem niestety jaki jest poglad na temat blw w tym wzgledzie, ale podejrzewam ze jest jakas roznica.
                Z tych niewielu naukowych info ktore znalazlam na temat BLW- fakt, dzieci przyzwyczajaja sie do smakow same i moze sie przez to wydawac, ze sa mniej kaprysne. S sa tez szczuplejsze, ale tez wg tych samych informacji w poczatkowych stadiach maja spadek wagi z dotychczasowych centyli (nawet wiekszy niz powinien), zanim naucza sie dobrze jesc. Chociazby angielski NHS przeprowadzil maly research na grupie 155 niemowlat. Jest to raczej grupa pogladowa a nie reprezentatywna. Chociazby wynik ze osmior dzieci papkowych skonczylo z otyloscia, zadne z grupy blw. Ale z kolei nadwage mialo 9 dzieci z blw, w porownaniu z 2 dziecmi po zywieniu papkami – takze nie sa to wyniki absolutnie reprezentatywne, zwlaszcza biorac pod uwage fakt ze na tendencje do otylosci/ nadwagi ma wplyw jeszcze masa innych czynnikow.
                A to o czym mozna przeczytac setki wpisow matek na polskich i zagranicznych forach blw - ze dzieci sie krztusza tak czesto przy tej metodzie (nawet jesli nie prowadzi to udlawienia) jest samo w sobie dowodem, ze nie jest to lagodne i naturalne przejscie z diety mlecznej na stala.
                Nie chce krytykowac metody, ale jest ona stosunkowo mloda i nie dosc dokladnie zbadana by moc wyciagac jakiekolwiek daleko idace wnioski o jej cudownosci. Ja nic wspanialego w niej nie dostrzegam, ale dostrzegam za to wiele luk w rozumowaniu jej zalozycieli. Da sie tak karmic dzieci, jest frajda, jest wygodniejsza i zabawniejsza dla rodzicow, obecnie modna i propagowana przez swoich zwolennikow i moze wydawac sie naturalna, ale moim zdaniem nie jest. Ma kilka za ale tyle samo przeciw...
                Ja bym chetnie poczytala jakies naukowe rozprawy i wnioski na ten temat ale jest tego co kot na plakal, w zagranicznych sronach, a jesli sa to zwracaja uwage wlasnie na potrzebe wiekszej ilosci badan na ten temat. (Dwie pierwsze z brzegu sciblogs.co.nz/food-stuff/2012/11/27/baby-led-weaning/ www.voxy.co.nz/health/study-looks-baby-led-weaning/5/141644 ) Jak ktos ma cos profesjonalnego to moze sie podzielic. Z.. W kazdym razie ja zostaje przy starych dobrych papkach. Dla mnie ta metoda jest bardziej logiczna, naturalna i przy niej pozostane.


                • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 08.01.13, 11:59
                  o mamuniu!! big_grin

                  pozwol, ze to przeczytam wieczorem i ustosunkuje sie dopiero wtedy? big_grin
                  • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 08.01.13, 12:10
                    Hehe, fakt troche mnie ponioslo. Ostatnio wieczorami potomek nie chce mnie wypuscic z lozka i strasznie mi sie nudzi wink Dzieki Bogu za ipady wink
                • murwa.kac Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 14.01.13, 23:13
                  tak w wielkim skrocie, bo zabkujace czworkami dziecko nie daje duzych mozliwosci dla obszernych wypowiedzi smile

                  dziecisawazne.pl/blw-czy-jedzenie-papek-to-wazny-etap-rozwoju/
                  • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 15.01.13, 12:38
                    Jest sporo trafnych uwag w tym artykule. Aczkolwiek autorka sama zwraca uwage dlaczego dzieci maja pozniej problemy z zuciem (i nie tylko) – ale nie wynika to z podawania papek,przedewszystkim z bledow ktore przy tym popelniaja rodzice (a popelniaja ich mnostwo ). Przeciery naprawde maja byc tylko absolutnie poczatkowym, chwilowym etapem rozszerzanie diety. Tymczasem, z wygody/przyzwyczajenia rodzice podaja je dzieciom nawet do 10-12 miesiaca albo i pozniej, tymczasem juz w 7-8 miesiacu sa one gotowe na duze tekstury i o tym malo kto pamieta. Z tad tez m in. wynikaja niejadki, bo komu by nie zbrzydlo takie miksowane jedzenie. Jest masa innych czynnikow przy karmieniu dzieci, ktore moga zaburzyc prawidlowy proces. Wszystko zalezy tak naprawde od rodzicow, jesli madrze potrafia karmic i uczyc swoje dziecko.
                    Nie zgadzam sie z tym, ze tylko blw uczy zucia. Jakos wiekszosc z nas Dziecko na przecierach ladnie uczy sie przesuwac pokarm jezyczkiem i polykac. Pan P. Zwitkowski pisze o tym jak dziecko otwiera buzke na widok zblizajacej sie lyzeczki I uczy sie poruszac zuchwa w kierunku gora dol, co inicjuje nauke zucia, pozniej uczy sie zagarniac warga pokarm z lyzeczki. A nastepnie przesuwac go na dziasla i uczy sie ruchow bocznych i okreznych. Przy tym gdzies wpadlam na info ze pan Pawel tez nie jest przeciwny by podawac dzieciom do raczki jedzonko i akceptuje, o ile sie nie myle, metode blw, ale tez nie zauwazylam zeby jakos krtykowal jedzenie przecierow. ... Wiesz nie podoba mi sie trend ze wchodzi nowa metoda i jej zwolennicy propaguja ja na zasadzie demonizowania poprzedniej. Odrazu mi sie zapala czerwona lampka. Wg mnie to jest (jedynie dobra alternatywa dla niektorych rodzicow i dzieci)

                    Poki co my zrobilismy maly test, zeby nie byc goloslowna. Dawalam malemu na brunch wink kawalki jedzenia wg blw. Na obiad przygotowywalam tradycyjne domowej roboty przeciery. Efekt byl taki, ze po ponad tygodniu brunch to byla wciaz zabawa w rozcieranie brokulow tudziez innych kolrowych kawalkow owockow i warzyw po doslownie wszystkim, rzucanie, macanie, i czasem tylko polizanie i proby ugryzienia. Obiadek wsunal caly juz po trzech dniach i tak jest do dzisiaj. Przy tym podkreslam nie zabawiam go absolutnie, nie ma samolocikow itd, jemy w kuchni bez jakichkolwiek odciagaczy uwagi. Otwiera ladnie buzke i niecierpliwi sie na kazda lyzeczke. Konczymy kiedy sam tego chce, a zwykle zjada prawie cala porcje ktora mu przygotuje. Wniosek taki albo nie byl wczesniej gotowy, albo te zabki... Czasem jeszcze probuje mu podac blw. Ale efekt jest podobny jak byl, malo co zje wiecej zabawy, bede probowala jeszcze jakis czas i zobaczymy. Nie wiem czy wiec w takim razie blw nie opoznia niepotrzebnie calego procesu...?

                    Sama pisalas ze twoj zaczal jesc dopiero cos kolo, 7- 8go miesiaca, dobrze mowie? Jak dobrze pojdzie to moj maly tez juz wtedy bedzie jadal kawaleczki jedzenia i w sumie wyszlo na to samo wyjdzie, tyle ze zaczal jesc wartosciowe posilki juz teraz.

                    A co mnie jeszcze ciekawi, jak jest przy blw z problemem ewentualnych alergii?

                    Jak to jest z jedzeniem z talerza rodzicow? Przeciez to raczej nie zdrowe, no chyba ze rodzice jedza nieprzyprawione/solone/slodzone/ niesmazone potrawy?
        • panna.z.wilka Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 05.01.13, 22:19
          Mi zabawianie przy jedzeniu kojarzy się raczej z odwracaniem uwagi od jedzenia, a nie jego uprzyjemnianiem. Sądzę, że w tym kontekście pisze lidek0. I również wychodzę z założenia, że im mniej przy jedzeniu ciśnienia (to jeszcze za mamusię, za tatusia; samolociki; piosenki; włączanie tv; wpychanie jedzenia na siłę), tym większa szansa, że dziecko wyrobi sobie zdrowy stosunek do jedzenia. Że będzie prosiło o jedzenie gdy będzie głodne i będzie jadło tyle, by zaspokoić głód (a nie wymagania karmiciela).
          A dla uatrakcyjnienia posiłków także polecam BLW. Żadne samolociki nie bedą potrzebne jak położysz przed dzieckiem kolorowe jedzenie, które samo będzie mogło włożyć sobie do ust wink.
          • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 09:32
            Nie wiem dlaczego uwazasz, ze odwracam uwage od jedzenia, a juz na sto procent nie wciskam na sile. Synek nie je niechetnie a wrecz przeciwnie, mysle ze bardzo lubi nasze posilki -poza tym ostatnim okresem, gdzie jak pisalam okazalo sie ze to zeby i dlatego nie mogl juz usiedziec -moja wina ze wczesniej nie zalapalam o co chodzi, ale tez wtedy nie wciskalam mu na sile. Nie spiewam mu i nie wydziwiam zawsze, ale tak robilam ostatnio gdy zaczal kapysic, bo nie wiedzialam o co chodzi. Zabawianie nie jest to dla nas koniecznosc na codzien zeby ladnie zjadl.
            • lidek0 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 12:00
              "coz staram sie mu spiewac piosenki, robic samolociki " sam to napisałaś czyli robisz dokładnie to co odwraca uwagę dziecka od jedzenia. Więc nie rozumiem Twojego zdziwienia "Nie wiem dlaczego uwazasz, ze odwracam uwage od jedzenia" /choć pytanie nie do mnie/
    • doss86 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 09:30
      pociesze cię, że ja mojej rozszerzam dietę od 2 miesięcy i do kaszek nadal nie jest przekonana, natomiast obiadki jada względnie ładnie bo około 90-100 gram tak od może 2 tygodni, moja nie jest zachwycona jedzeniem
    • klubgogo Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 06.01.13, 19:30
      Do niczego nie przekonywałam, moje dziecko jadło książkowo, nie protestowało. A gdyby protestowało i tak konsekwentnie trzymałabym się rozszerzania przy powrocie do pracy po 6 miesiącu i aby uniknąc późniejszych problemów. Konsekwentnie.
    • zuzinkas Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 07.01.13, 18:04
      wogole nie musialam przekonywac.. 3 dnia od wprowadzenia pierwszego owoca moje bable zjadaly juz 100g bez zadnych problemow zolodkowych.. tak samo bylo z wprowadzeniem zupki.. w ciagu 4-5 dni, jadly juz cala porcje zupki bez dodatku mleka...
      • arya82 Re: Jak dlugo przekonywalyscie dziecia do jedzeni 07.01.13, 22:52
        Calkiem niezly wynik. Moj maly teraz szama calkiem ladnie tak po 50 ml (tyle co mu daje w miseczce) warzywek czy owocow i, w sumie minely 4 tygodnie z tego odejmujac troche ponad tydzien na zabkowanie, gdy nie chcial jesc. Moge powiedziec ze idzie ku lepszemu szybciej niz sie spodziewalam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka