wirud
16.02.13, 15:47
Mam na imię Wiola i jestem mamą 3,5 miesięcznego syneczka. Mój malutki miał problem z potwornymi kolkami i z dosyć obfitym ulewaniem. Do tego stopnia że za każdym odkładaniem małego bez znaczenia czy to było 5,10 minut czy 2 godziny po jedzeniu ulewało mu się wiec był cały czas na rękach. Na szczęście udało nam się uporać z uporczywym ulewaniem i kolkami. Te problemy znikły ale pozostawiły po sobie kolejny. Mój Dawidek praktycznie 24 godziny na dobę jest na moich rękach Nie jestem wstanie nic w domu zrobić, iść do łazienki, zrobić sobie jeść. Najgorsze ze nawet do swojego taty na ręce nie chce. Piszczy jakby Go szczypał. Staram si go oduczać rak ale z bardzo mizernym skutkiem. Moja pediatra poradziła mi żebym po prostu zostawiała go płaczącego, że jak się zmęczy to przestanie. Ale mój synek to twarda sztuka. Mąż chciał żebym odpoczęła i wziął go na ręce do siebie. Boże drogi masakra. Wrzeszczał Misiaczek w niebogłosy z godzinę ale to tak przeraźliwie aż się czerwony zrobił, trząsł się cały i to nie miał zamiaru przestać. Serce mi pękało. Ja Go wzięłam i w momencie przestał. Nie mam już siły. Nie daje się odkładać nawet do spania. Śpimy na kangurka. Ja na wpół siedząco on na moim brzuchu. Jestem zrospaczona. Dawidek jest coraz cięższy a ja mam chory kręgosłup. Chwilami już płacze z bezsilności i bólu. Bardzo proszę o pomoc.