ally-t
23.09.13, 15:06
Dziewczyny, jestem wsciekla! Wczoraj odwiedzila nas rodzina z poltorarocznym dzieckiem. Malego po prostu rozpierala energia, rzucal zabawkami (tak konkretnie), zepsul nam telefon, bo walil w niego samochodem - na wszystko przymknelam oko, bo mimo, ze bylo to u mnie w domu, uwazam, ze wychowaniem dzieci powinni zajac sie ich rodzice. ALE... gowniarz w pewnym momecie uderzyl bardzo mocno zabawka w glowe mojego rocznego synka. Guz nieziemski, wielkosci dobrze wyrosnietego bobu, nie zartuje. Mama malego agresora z usmiechem na twarzy powiedziala mu, ze tak przeciez nie wolno, ze ma "pocalowac dzidzie", na co on zaczal wymachiwac lapami, zeby jeszzce mu dowalic. A ona w smiech, "dzieci". Noz myslalam,ze jej przywale z zeby! Ja wiem, ze to nie jest dziecka wina (1,5 roku, wiec malenki), ale czyz matka / rodzice w takiej sytuacji nie powinni przyjac powaznego wygladu i powiedizec kategorycznie, ze tak sie nie robi? Jak dzieciak ma zrozumiec, skoro mateczka z usmiechem na twarzy mowi, ze tak nie wolno, a tatusiek oznajmia, ze "chlopcy tak maja" rowniez z wyraznym zadowoleniem, bo "ten jego synek to prawdziwy facet". GRRRRRRR
Jak Wy reagujecie na podobne zachowania wobec Waszych pociech?