Dodaj do ulubionych

magiczne granice

03.11.13, 06:47
Wiele z Was w roznych watkach pisalo, ze nie warto czekac na konkretne etapy zycia dziecka (np. 3 miesiac, kiedy siadzie, kiedy wstanie itp.) poniewaz mozna sie bardzo rozczarowac kiedy w koncu nadejda a sytuacja nie zmieni sie na oczekiwany plus. Ale chcialabym sie dowiedziec jakie sa Wasze doswiadczenia/obserwacje w tej kwestii smile) I czy ewentualne zmiany pojawialy sie z dnia na dzien, nagle, czy byl to proces dluzszy.
Obserwuj wątek
    • audrey2 Re: magiczne granice 03.11.13, 07:18
      Mnie sie wydaje, ze to sie dzieje plynnie, bez spektakularnych przejsc z czegos w cos.nawet sie nie zauwaza, kiedy po prostu robi sie latwiej
      Natomiast czasem tez widac, jak sie dziecko meczy, kiedy chcialoby chodzic czy siedziec, a nie potrafi I to sie przeklada na jego samopoczucie I zachowanie.
      Ale zeby czekac na jakis magiczny moment...rzeczywiscie mozna sie rozczarowac.
    • giba116 Re: magiczne granice 03.11.13, 08:26
      U mnie wyraźnie odznaczyła się jedna granica.
      Po 3 miesiącu dziecko przestało spać w nocyuncertain
      • k.i.n.d.z.i.o.l.e.k Re: magiczne granice 03.11.13, 08:42
        o nie, giba nie strasz uncertain moje dziecie wlasnie konczy 3 miesiac zycia i jak ladnie spala tak teraz budzi sie, placze i zasnac nie moze ponownie... A dlugi to trwalo u Ciebie?
        • giba116 Re: magiczne granice 03.11.13, 14:59
          W zasadzie to trwa aż do teraz. Córka ma 7 miesięcy. No może kilka nocy w tym czasie było znośnych (2-3 pobudki) a tak to niestety rozbudza się, chce bawić, bez bujania nie zaśnie spowrotem. A jak ostateczna pobudka jest rano o 6:00 a nie o 5:00 to jest dobrze. Taki ranny ptaszek się zrobił.
          Ale dzieci są różne. Może u Was to chwilowe.
      • mruwa9 Re: magiczne granice 03.11.13, 09:33
        a u nas odwrotnie- po 2. urodzinach dzieci zaczely lepiej spac i przesypiac noce smile a nawet, jesli sie budzily, nocne pobudki nie byly tak upierdliwe, bo dziecko dalo sie latwo spacyfikowac np.samo przychodzilo do naszej sypialni, kladlo sie obok i zasypialo bez budzenia rodzicow.
        Mala rzecz, a cieszy.
        Innych granic nie pamietam.
    • marcowa_aprilla Re: magiczne granice 03.11.13, 10:27
      u mnie byla granica tak ok 2-3 mca, kiedy z dziecka ktorego nie rozumialam i sie troche balam, zrobil się bardziej przewidywalny albo moze to ja w koncu zrozumialam jego potrzeby i jakis rytm dnia nam sie ustalil typu jedzenie/aktywnosc/spanie, bo wczesniej byl chaos, dziecko czasem spalo prawie caly dzien, czasem prawie wcale

      od tego momentu bylo juz coraz lepiej tak do 5-6 mca, potem nastapil maly kryzys kiedy dotychczasowe aktywnosci zaczely go nudzic, a na inne byl za maly,
      teraz znowu jest lepiej bo zaczal sie przemieszczac i znowu ma frajde

      a generalnie jak dla mnie jest coraz lepiej mimo roznych kryzysow, a najlepiej bedzie jak zaczniemy gadac, bo najtrudniejsze jest dla mnie rozpoznanie jego potrzeb na tym etapie kiedy nie mowi, tylko placze, jeczy, marudzi i nie wiem czy znudzony, czy cos boli, czy spiacy, czy glodny, czy mokro.....
      • kasiap0585 Re: magiczne granice 03.11.13, 11:54
        " a generalnie jak dla mnie jest coraz lepiej mimo roznych kryzysow, a najlepiej
        > bedzie jak zaczniemy gadac, bo najtrudniejsze jest dla mnie rozpoznanie jego po
        > trzeb na tym etapie kiedy nie mowi, tylko placze, jeczy, marudzi i nie wiem czy
        > znudzony, czy cos boli, czy spiacy, czy glodny, czy mokro....."

        Podpisuję się pod tym. U nas jeszcze dochodzi drapanie sad Córka ma AZS i jak jej źle to oprócz płaczu, jęku, marudzenia dochodzi drapanie sad Czekam z niecierpliwością aż zacznie się komunikować. Ogólnie jest coraz lepiej bo coraz więcej może sama. Już tylko chodzenie zostało. Wcześniej źle jej było np. na brzuszku i już zaczynała się drapać sad Teraz po prostu zmienia pozycje i raczkuje sobie w stronę zabawek i się bawi smile
    • mayaalex Re: magiczne granice 03.11.13, 11:52
      Widoczna byla granica 3 miesiecy - zycie zrobilo sie znacznie latwiejsze wink dziecko bardziej przewidywalne, bardziej kontaktowe, bardziej kumate, dalo sie na chwilke odlozyc albo przynajmniej odessac od cyca. Niestety, nie mialo to zadnego wplywu na przesypianie nocy. Przesypia w miare od tygodnia (ma 20 miesiecy) bo odstawilam go w nocy od piersi (tlumaczac, ze w nocy mleczko spi i bedzie, jak bedzie jasno), tzn teraz budzi sie 1-2 razy ale zasypia natychmiast przytulony lub ukolysany.
    • kasiap0585 Re: magiczne granice 03.11.13, 12:03
      Co do zmian w rozwoju to moja córka miała duże opóźnienie. Już na samym początku zaczęło się od tego, że nie lubiła leżeć na brzuszku to i głowy nie podnosiła. Jak już się przekonała (w 3-cim miesiącu) to zachorowała na atopowe zapalenie skóry i przez następne 4-5 miesięcy nic ją nie interesowało oprócz drapania sad Może nie dosłownie nic, ale na tym skupiała głównie uwagę, więc nie bardzo interesowała się jak obrócić się z brzucha na plecy czy odwrotnie. Udało jej się to z moją pomocą (uczyłam ją smile) w 6-tym miesiącu.
      Duży przełom nastąpił po 10 miesiącu. W ciągu czterech tygodni nabyła resztę umiejętności czyli posadzona utrzymała się w pozycji siedzącej, następnie zaczęła pełzać, 2 tyg. później raczkować i tydzień po tym wstała przy kanapie smile Dla mnie to był szok! Teraz doskonali chodzenie smile z pomocą pchacza lub moją smile
    • marikooo Re: magiczne granice 03.11.13, 12:39
      U nas takich dość wyraźnych granic było dotąd kilka.
      * Pierwszy świadomy kontakt wzrokowy i gadanie podczas kp - to jeszcze przed końcem trzeciego miesiąca. Niemalże z dnia na dzień.
      * 5,5 miesiąca - umiejętność samodzielnego sięgania po zabawki leżące wokół - to był olbrzymi krok ku samodzielności i w tym czasie nawet 30 minut potrafiła się bawić sama dając mi czas na śniadanie albo umycie się...
      * Przemieszczanie się - najpierw turlanie, czołganie, a wreszcie raczkowanie jak miała jakieś 7,5 miesiąca. To daje dziecku większy zasięg działania i w połączeniu z siedzeniem daje możliwość zajęcia się czymś na dłużej. Niestety to "coś" może być np. kablem od internetu albo butelką płynu do prania, więc wymaga większej niż dotąd czujności opiekuna.

      Większość z tych zmian nie nastąpiła oczywiście przez noc smile Ale stopniowo życie z dzieckiem staje się łatwiejsze i ciekawsze smile
    • stokrotka_beauty Re: magiczne granice 03.11.13, 14:26
      Długo czekałam na to, aż młody zacznie chodzić. Doczekałam się w 19 miesiącusmile. Dla mnie to plussmile. Nareszciesmile!
    • neffi79 Re: magiczne granice 03.11.13, 14:36
      k.i.n.d.z.i.o.l.e.k napisał(a):

      > Wiele z Was w roznych watkach pisalo, ze nie warto czekac na konkretne etapy zy
      > cia dziecka (np. 3 miesiac, kiedy siadzie, kiedy wstanie itp.) poniewaz mozna s
      > ie bardzo rozczarowac
      Owszem , nie warto, a juz wcale nie warto porównywać z innymi. Nie będę pisać frazesów typu : każde dziecko rozwija sie indywidualnie - bo to oczywiste.

      I czy ewentualne zmiany pojawialy sie z dnia na dzien, nag
      > le, czy byl to proces dluzszy.
      U nas z dnia na dzień. usiadła jednego dnia, wstała tak samo ,no i pierwsze kroki też były jednego dnia. I nie było tak, że jednego dnia 3 kroczki, drugiego 5, a trzeciego 10smile
      jednego dnia zaczęła chodzić i chodziła cały dzien.
      • daria_94 Re: magiczne granice 03.11.13, 19:00
        U mas tak samo prócz chodzenia bo jeszcze nie chodzi wink ale jak pierwszy raz usiadł to trwało to pare sekund a juz następnego siedział ile mu sie podobało. Ze wstawaniem bylo tak samo. Jak zaczal wstawać jednego dnia powoli to następnego coraz szybciej szło az robił to bez problemów. Z raczkowaniem bylo inaczej. Dlugo bardzo pełzal. Od 5 miesiaca zaczal a gdzies dopiero koło 8 zaczal raczkowac(gdzie siedzenie i wstawanie miał juz opanowane).
    • murwa.kac Re: magiczne granice 03.11.13, 20:57
      przez jakies 6 miesiecy (moze mniej) pilnowalam, czekalam jak na objawienie na te magiczne momenty. czytalam, ogladalam filmiki o rozwoju, starajac sie przelozyc to na syna.

      przestalam jak sobie uswiadomilam, ze przez to czekanie zaczelo mi uciekac to co JEST TERAZ. ze mi to umka, nie zapamietuje, gubie jakies szczegolne momenty.

      przestalam pilnowac, zaczelam patrzec na dziecko, obserwowac je i przestalam sie przejmowac tabelkami i wykresami.
      poszczegolne momenty uchwytuje zdjeciami i pisaniem na blogu.
      wracam czesto do zapiskow i baaaaaardzo sie ciesze, ze zmadrzalam i nie czekam wink

      nie warto, kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie, kazde dziecko zmienia sie z dnia na dzien i nauczylam sie nie miec oczekiwan wzgledem tego. latwiej dostrzec wtedy to, co jest teraz.
      • qpwoeiru Re: magiczne granice 04.11.13, 15:09
        Na pewno mądre podejście- żeby nie czekać. Wtedy czas się dłuży i denerwuje się człowiek, czekając na ten moment.
        U nas granicą było skończenie 2 miesięcy. Przestał wrzeszczeć, zaczęły działać jakiekolwiek sposoby na uspokojenie, zrobił się kontaktowy, ustalił się rytm. Do tego momentu dni ciągnęły mi się w nieskończoność, choć wmawiałam sobie, żeby nie czekać na granicę 3 miesięcy to w mojej sytuacji nie było to możliwe: okres noworodkowy nie dawał nam powodów do radości smile Przemiana nastąpiła jednak szybciej niż myślałam.

        Teraz mam małego marudę, którego sporo trzeba zabawiać. Chce pełzać do zabawek, ale robi to do tyłu i się frustruje smile Nie umie obrócić się na plecy, a ciągle natura karze mu ćwiczyć obroty na brzuch. I tak w kółko smile Podświadomie czekam jakoś aż będzie mniej marudny, nabędzie nowe umiejętności - choć wiem, że nie powinnam. Kiedy przypominam sobie jednak pierwsze miesiące to zaraz się cieszę z tego co mam. Bo to jednak nie wieczny krzyk, a marudzenie. No i jest fajny kontakt i dużo uśmiechów.
    • baba_niejaga Re: magiczne granice 04.11.13, 19:34
      Nie warto,bo obserwowanie aktualnego samodzielnego postępu niemowlaka jest ciekawsze, a czas tak szybko ucieka. Moja Córa ma dopiero 6 miesięcy. Mnie się wydaje, że jakiś miesiąc temu wyszłyśmy dopiero ze szpitala i nawet nie pamiętam pierwszego podnoszenia główki, przeturlania się z boku na bok itd.
      Lepiej cieszyć się tym, co dzisiaj i nie wyczekiwać, bo za dużo się traci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka