Dziewczyny, zaczynam się martwić trochę. Mój syn się przebudza z płaczem coraz częściej. Czasami potrafi pospać godzinę, przez następne 1.5 godziny płakać co 5-10 minut (nawet jak leżę obok - czasem wystarczy położyć rękę na głowie, czasami długo nie można go uspokoić żadnym sposobem), a potem znów zasnąć na max godzinę.... ja wiem, że dzieci często się mogą budzić ale chyba bez przesady? W dzień to jest pogodne i radosne dziecko - chyba gdyby coś go bolało (uszy? Na brzuch to nie wygląda) to w dzień też byłby problem? Zęby raczej nie, bo dopiero co tydzień temu górne jedynki mu wyszły i nic innego nie widać. Jak go boli brzuch to rozpoznaję - to raczej nie to. Skok rozwojowy? Trochę długo się to ciągnie, poza tym w dzień to anioł, nie dziecko. Iść do lekarza? Coś sprawdzić? Coś próbować? Pobudki co godzinę jeszcze traktowałam luzacko, ale teraz to naprawdę jest coraz gorzej.... mogę leżeć przy nim godzinę i go przytulać a on i tak co kilka minut zaczyna płakać....co mu może być? A jeśli stwierdzicie, że jednak norma to kiedy uznać, że jednak lepiej pokazać go lekarzowi? Bo jeśli taki sen miałby mnie nie martwić to co jest niepokojące? juz nie wspominając o tym, że strasznie zmęczeni tym wszystkim jesteśmy.... korci mnie żeby go jednak lekarzowi pokazać, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że coś wymyśli. Ja im nie ufam