Córa ma 7,5 miesiąca. Ponad 2 tygodnie temu złapała przeziębienie i przy tym pojawiła sie chrypka - malutka albo skrzeczała albo czasem wręcz traciła głos.
Pediatra powiedział ze to od kataru i ze po przeziębieniu przejdzie. Katar trwał tydzień i minął a chrypka została - to już prawie 2,5 tygodnia.
Raz jest lepiej, raz gorzej, czasem jest normalnie a czasem mała piszczy okropnie.
W międzyczasie byliśmy u pediatry pod koniec kataru (powiedział ze powinno za 2-3 dni przejść). Potem wyjechaliśmy do moich rodziców i tam poszliśmy do zaprzyjaźnionej pediatry, która poleciła nam pulmicort w niewielkiej dawca (1ml stężenia 125 x2 dziennie). Po tym było przez dwa dni lepiej ale dzisiaj po powrocie do domu mała znowu piszczy i nie może wydawać dźwięków

podejrzewam ze upał i klima w aucie nie pomogły ale jak inaczej jechać 400 km

Na wtorek mam zapisanego laryngologa.
Trochę zaczynam panikować No bo ile niemowlak może chrypiec?
Malutka generalnie jest raczej spokojna, nie płacze za dużo wiec to nie od tego...
O co pytać laryngologa? Co można sprawdzić? Od czego to może być?