aure11
29.03.05, 16:59
Dzisiaj dzien 1 uczenia mojej 6-tyg. coreczki samdzielnego zasypiania w lozeczku. Od godziny 10 rano wkladam ja do lozeczka i wyjmuje probujac ja uspic. Robimy przerwy tylko na karmienie i przewijanie. Jak mala tylko poczuje ze lezy na plaskim to w ryk, nawet nie zdaze odejsc od lozeczka. W miare uplywu czasu coraz trudniej ja uspokoic tak placze.
Nie mam juz sily, tule ja na rekach i placze razem z nia. Czy to ma wogole sens?