Dodaj do ulubionych

ryczące spacery...

11.10.05, 15:02
Moja prawie czteromiesięczna córka nie lubi spacerow. Zaczyna płakac jak
tylko wychodzę z domu. Czasami uda mi się ją uspać na spacerze, ale spi
najwyżej pół godziny. Noc przesypia całą, czasami budzi się raz na jedzenie.
Może to dlatego nie chce spać w dzień. Wózek też ma sztywny (z amortyzatorami)
a nie na paskach. Ja nie mam nic przeciwko zabawom w dzień, ale w domu. A na
spacerku pozostają ręce! Co robicie drogie mamy na takich płaczących
spacerach? Dodam, że taki maluch na krótko zainteresuje się zabawkami a na
spacer trzeba wychodzic...
Obserwuj wątek
    • ania229 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 15:10
      Mam bardzo podobny problem, tzn. pojawia sie on od czasu do czasu. Podczas
      niektórych spacerów moja Zuzia zasypia zanim wyjadę z kaltki schodowej i śpi
      tak mocno, że nieprzeszkadzają jej trąbiące samochody itd., ale czasem jest
      tak, że przy próbie położenia do wózka zaczyna krzyczeć. Próbowałam ją karmić
      (choć zawsze robię to przed wyjściem z domu), nosić, zabawiać zabawkami i nic.
      Ludzię ciągle się na nas patrzą i udzielają rad. Bardzo zależy mi na spacerach,
      bo w domu Zuzia prawie w ogóle nie śpi - ma 4,5 miesiąca.
    • sylwina75 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 15:19
      Witaj w klubiesmile Z moją 4 miesięczną córą jest podobnie - gdy tylko kładę do
      wózka, to krzyczy jakbym ją ze skóry obdzierała. Myślę, to znaczy mam nadzieję,
      że jest to jakiś przejściowy okres - mała teraz zaczeła interesować się
      światem, ma sztywno główkę i chce być noszona w pionie. Mój sposób, to
      opuszczenie bardzo nisko budy i położenie jej na poduszcze - więcej widzi i
      mniej marudzi. Jak zaczyna być śpiąca, to zostawiam ją w spokoju - popłacze
      troszeczkę i uśnie - tez tylko na 30 minsad. Jak wstaje, to siadam na jakiejś
      ustronnej ławeczce, zagaduje ją i przeciągam nasz pobyt na świeżym powietrzu
      jak tylko się da - łącznie z karmieniem piersią. Jak jest najedzona to
      spacerujemy z nią jeszcze 15 min - więcej się nie da.
      pozdrawiam serdecznie
      Sylwia i Amelia

      ps: z utęskinieniem czekam kiedy ją będę mogła włozyć do spacerówki - pewnie
      nie będzie takiego krzyku?!
      • majca1 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 15:29
        Moja córka jeździ w foteliku samochodowym, bo w gondoli drze sie
        niemilosiernie.Czasami wytrzyma z pół godziny bez snu obserwując świat, ale
        potem to już nawet taka pozycja jej nie odpowiada. A i o smoczku tez nie ma
        mowy. Są zagadywanki, zabawki, ręce, pokazywanie drzewek... Taka ładna pogoda,
        szkoda...
    • eg31 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 15:25
      Pocieszę was w spacerówce jest lepiej poza tym starsze dziecko można wyjąć z
      wózka pohuśtać na huśtawce posiedzieć z nim na ławce...smileMój synek też nie
      lubił wózka...
      • berenika-27 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 15:59
        Też to mam z moim synem. I już teraz się nie dziwię koleżance jak ona, gdy jej
        syn miał 4-5 miesięcy wychodziła z nim na spacery bez wózka. Brała dziecko na
        ręce i chodziła z nim po osiedlu, chustała się na chuśtawce, siadała na ławce.
        Też tak chuba zacznę robić, bo z wózkiem tylko kłopot.
        Pozdrtawiam.
        • kubek05 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 17:41
          Witam, jestem mamą 4-miesięcznego synka i całkowicie zrezygnowałam z wózka bo
          od samego początku spacery to jeden wielki wrzask i lament itp.
          Od tygodnia spacerujemy spokojniej bo zabieram młodego na rękach, łazimy po
          parku, bujamy sie na huśtawce, posiedzimy trochę na ławce. Trwa to około
          godziny i jak zaczyna marudzić wracamy.
          nie wiem tylko co zrobimy zimą...
    • domka1 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 16:49
      może spróbuj w nosidełku
    • kontoani Re: ryczące spacery... 11.10.05, 17:49
      a moja Hanka lubi jeździć leżąc w gondoli na brzuszku - wyglada przez okienko w
      budce. Jeśli Wasze dzieciaczki lubią leżeć na brzuszkach to może to jest sposób?
      No i u nas też czasem nosidełko samochodowe się sprawdza.
      Ania
    • agatkaros Re: ryczące spacery... 11.10.05, 17:58
      O rety, skąd ja to znam. Mam dokładnie to samo. Do tej pory ratowaliśmy się
      nosidełkiem, braliśmy synka w nosidło i on tak zasypiał czując ciepło mamy lub
      taty, a potem przekładaliśmy do wózka. Od dziś sama nie wiem, co będę robić, bo
      rehabilitantka powiedziała, że ma asymetrię i trzeba z nim ćwiczyć, a nosidło
      zabronione. Aż boję się jutro wyjść na spacer...
    • pantera80 Re: ryczące spacery... 11.10.05, 20:30
      Ja tez tak miewam.Wtedy gadam ze swoja dzidzia i kołysze ją w wozku.Po 10
      minutach jest cisza.Interesuje sie wtedy otoczeniem lub sobie spi.
    • aliceparis zmiencie gondole na spacerowke 12.10.05, 10:04
      U mnie bylo podobnie: wrzaski, ryki, histeria. Kilka dni przed ukonczeniem 4
      miesiecy zamienilam gondole na spacerowke (rozlozona na plasko, no, moze pod
      katem 15%, ale w lezaczku i tak jest duzo wyzej) i zdecydowanie sie poprawilo.
      Mala wiecej widzi i jest spokojniejsza. Polecam!
      • oliwia.x .skad ja to znam 12.10.05, 10:50
        witam w klubie moja corcia tez ryczy a raczej piszczy w wozku. nie pomogla
        zmiana na spacerowke. teraz ma juz 7 mcy i ma podniesione oparcie i i tak jest
        niezadowolona. kazdy spacer z wozkiem to moja walka o przetrwanie i zazwyczaj
        konczy sie ze ja mam mala na raczkach i pcham wozek jak heman. czesto wychodze
        z mala w nosidelku ale zima to nie wiem co to bedzie
    • sierpniowka Re: ryczące spacery... 12.10.05, 11:30
      oj tak... moja weronka ma dopiero 7 tygodni a juz dokladnie wytlumaczyla co
      mysli o wozku.. sad a nie mysli dobrze ... sad
      wczorajsza wizyta u lekarza - horror!!
      na dworze nie bylo tak zle, bo wokol nie bylo az tak duzo osob... ale zdazyla
      sie rozkrecic przez ten czas i w poczekalni (malenkiej!) mimo wyjecia z wozka,
      przewiniecia i nakarmienia - nadal darla sie wnieboglosy...
      jakis malec z kolejki powidzial do mamy "od tego halasu to az mnie brzuch
      boli" big_grin
      jak sobie radzicie z tymi spojrzeniami otoczenia w stylu "glodne, mokro,
      nakarm, przewin, bachor itp" ja nadal mam z tym problem smile ale mam nadzieje ze
      wyluzuje i z tego wyrosne smile
      podobnie jak weronka dorosnie do spacerowki smile
      pozdrawiam
      joanna
      • mruwa9 Re: ryczące spacery... 12.10.05, 13:01
        u nas pomagalo wozenie w foteliku-kolysce doczepionym do wozka. Na lezaco mozna
        zapomniec. A w ogole to odpuscilam sobie presje spacerowa : moje dzieci nie
        chcialy-nie chca spac podczas spaceru, wola , gdy wozek stoi bez ruchu, a
        poniewaz mieszkam prawie w lesie, to wystawiam wozek z dzieckiem na balkon i
        tak sie weranduje i spi. Ja w tym czasie moge podgonic zaleglosci domowe i
        posiedziec przy komputerze smile)
    • magdazlena Re: ryczące spacery... 12.10.05, 13:09

      Witajcie drogie mamy,
      mój synek skończył już 6 miesięcy i podobnie jak Wasze dzieci też krzyczał na
      spacerach. Nic nie pomagało oprócz stawiania wózka na dwóch kółkach i wiecznego
      trzęsienia nim. Na szczęście pod 4 miesiącach płacz się skończył, a sąsiedzi i
      ludzie z pobliskich bloków nie mogą się nadziwić, że to "rozdarte dziecko"
      teraz tak pięknie jeździ w wózku i do wszystkich się uśmiecha...
      Życzę tego i Wam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka