Moja Majka zawsze w ciagu dnia ma drzemkę (i to całkiem długą, bo około 3
godzin), ale jedna sprawa jest dosyć dziwna i chcę zapytać czy inne Maluszki
też tak mają. Mianowicie, kiedy usypiam Małą (jeśli wyczuję dobry moment, to
zwykle nie trwa to dłużej niż 5 minut

), równo po pół godzinie (mogłabym
dosłownie nastawiać zegarek) zaczyna się płacz, na szczęście jest to ten
rodzaj, przy którym Mała potrafi się sama uspokoić i po kolejnych 5-10
minutach dalej śpi (najczęściej jeszcze około 2,5 godziny). Nie wiem dlaczego
tak jest, co to w ogóle jest i dlaczego zawsze zdarza się to dokładnie w tym
samym czasie od zaśnięcia????
Zaznaczam, że takie wybudzanie dotyczy tylko drzemki przedpołudniowej, w nocy
i na spacerach potrafi spać ciurkiem kilka godzin bez żadnego budzenia.
O co chodzi???