Jestem strasznie sfrustrowana. Mój gin dwa dni temu zrobił mi usg, było ok,
ale nie zbadał mnie ginekologicznie już ponad miesiąc, więc nie wiem w jakim
stanie jest mioja szyjka, jak tam wody itp., kazał czekać bez kointroli 6 dni
i jak nie urodzę to do szpitala, skasował za 10 minut 120 zł., a ja chodzę
jak struta! Nie wiem, czy mam zostać w domu, czy wcześniej się położyć do
tego szpitala, nioby skierowanie już mam w domu. Martwię się o dziecko
oczywiście, bo nie jestem w stanie przewidzieć co może sie stać przez 6 dni
bez kontroli!!! Do tamtego szpitala mam 80 km, ale ewentualnie mogę jechać na
ktg do jakiegoś bliżej, ale znowu ktg nie powie wszystkiego, mała jeszcze
śopi jakoś dużo dziś, rano troszkę pobrykała, a teraz spokój, a każdy tak Jej
spokój to dla mnie tragedia. Chyba popadam w jakąś paranoje..., a jak było u
Was z tym czekaniem drogie mamy? Ale Wam (pozytywnie) zazdroszczę, że macie
to już za sobą

, a ja