malk0
08.12.05, 21:52
znowu mam problem z karmieniem małego. Jakiś czas temu, dokladnie po
skonczeniu 3 tyg moj maly zaczal miec klopoty ze skóra, najpierw okropne
krosty i plamy na buzce, pozniej sucha skora na calym ciele. Nie pomagalo
oilatum ani krem ani plyn do kapieli. Padlo podejrzenie skaza bialkowa. Do
tego maly ma chroniczny katar i cos jakby sapka. No nic tylko ta wredna
skaza. Jedyne co to ze z kupami nie bylo problemow ani z ulewaniem. Weszlismy
pod rygor, ja w ogole prawie nabialu nie jadam. Pewnie pare osob mnie teraz
napadnie za to co powiem ale bez jogurtów i mleka niestety produkcja mojego
mleka spadla na łeb na szyję, nie pomagało wypicie 3 litrów wody mineralnej
(niestety wbrew opiniom mleko nie robi sie z wody przynajmniej u mnie),
herbatek na laktacje i innych zamienników. Nie wspomne o tym ze po 5 minutach
od przystawienia do cyca byl wielki ryk..trzeba bylo dokarmiać bebilonem zeby
dziecko w bylo w miare spokojne i pogodne (to znaczy przesypialo przynajmniej
8h/dobę). Pediatra jednak stwierdził że skora malego jest przesuszona w
dalszym ciagu i zalecil przejscie na bebilon pepti. Nie wspomne o tym, że jak
to sprobowalam to po raz pierwszy w zyciu przekonałam się co to jest
prawdziwa zgaga....ale trudno, jak trzeba to trzeba, może ja się mylę.
Podałam to mleko, pierwsza butle wsunął bez skrzywienia się, drugie
karmienie - cos jest nie tak, krzywił się, następne karmienia - wypijał coraz
mniej. Z cycka mało leci, w butelce niedobre, skutek taki, że dziecko jest
cały dzien i noc niespokojne, nie przespi nawet 2 godzin, wyje ze glodne
(rzuca się na palce albo cokolwiek co przypomina przedmiot do ssania, butelki
z tym mlekiem nie chce), ulewa jak cholera po kazdym nawet najmniejszym
karmieniu, kupy zielone (nigdy takiej kupy u niego nie widziałam) ulewa przy
odbijaniu, ulewa jak go się na ręce do pionu weźmie, ulewa jak leży na
pochyłym - no koszmar...Pediatra kazał przejść na nutramigen ale się boje
pomyśleć o tym co to może być. Wertuje literature i internet od rana, bo nie
wiem co robić. Wpadla mi w reke ksiazka pani Górnickiej i jej zalecenia
dotyczące odżywiania się matek karmiących - mój boże nareszcie jakaś porządna
lektura. Nie wprowadza prawie żadnego rygoru żywieniowego dla matki, wręcz
przeciwnie - trzeba się dobrze odżywiać żeby dostarczać wszystkich składników
do produkcji mleka, do potraw cieżej strawnych dodawać odpowiednie przyprawy.
Nie wie moze powinnam po prostu jeść wszystko, nie przejmować się kolkami (bo
jak widze one sa i generalnie wyeliminować jest je trudno), a na skore -
wywale te wszystkie kosmetyki ktore używam i zaczne prac ubranka w płatkach
mydlanych, eliminując wszystkie "czynniki zewnętrzne". Ostatnio mnie nawet
dobiła kolezanka ktora zajadala się bobem cale lato, bo lubi a malemu to
jakoś nie zaszkodzilo - jeszcze byla zdziwiona ze nie wolno... Poradzcie co
robić? Sprobować nutramigenu czy ilac to i jeść wszystko, tak żeby wrocić na
piers?