Dodaj do ulubionych

niania rządzi

22.02.06, 12:23
Moja niania ma 57 lat. Jak dzwonie do niej z pracy to mam wrażenie, że jest
mocno poirytowana, że musi odpowiedać na moje pytania (według mojego męża to
nie potrzebnie się o takie szczegóły wypytuje....). Czas pracy ma do 17.00,
generalnie wracam koło 16.20 do domu, a wczoraj jak wróciłam koło 16.50 to
miałado mnie pretensje, że tak późno i generalnie jak tylko przychodze to ona
się b. szybko ubiera i "uieka" A tak to ma dobry stosunek do dziecka -
przytuli, pocałuje, pobawi się - tylko ze mną jakoś jej się nie układa, Co
myślicie. Może jestem nadwrażliwa, może sie czepiam.....
??????????
Doszło do tego, ze ja się stresuje jak mam do niej z pracy zadzwonić...
ps. pracuje dla nas jakies 4tyg w tym od 1 tyg. zostaje już sama
Obserwuj wątek
    • j04nn4 Re: niania rządzi 22.02.06, 12:32
      hmmmmm ja na Twoim miejscu poważnie bym sie zastanowiła nad tym czy owa niania
      bedzie dalej u mnie pracowała. Mówisz, że ma dobry stosunek do dziecka, jak wy
      jesteście a co robi jak was nie ma nie wiesz tego. Ona po prostu Ciebie nie
      szanuje ma swoje lata ale bądz co bądz to ty tu jesteś szefową płacisz i
      wymagasz. Jesteś matką i wszystkie pytania nawet najgłupsze na temat twojego
      dziecka są ważne. Ja bym powiedziała jej, że pracuje do 17 i mimo, że wracasz z
      pracy to do 17 ma siedzieć, a w tym czasie ty możesz sie odswieżyć po pracy
      zjeśc cos, czy cos innego. Ma płacone do 17. Pozatym nie pozowliłabym sobie na
      taką opryskliwość, ja napewno poszukałabym innej niani. Pozdrawiam Asia
      • apples Re: niania rządzi 22.02.06, 12:39
        Masz rację j04nn4! Jaka bezczelna ta niania sad Z kolei trudno znależć dobrą,
        zaufaną. Wyrzucać może nie od razu, ale ja bym z nią poważnie i otwarcie
        porozmawiałą. Bo może jak Ty dzwonisz, to ona akurat krzyżówkę rozwiązuje i Ty
        jej w tym przeszkadzasz? Oby nie, ale tyle się słyszy o tych nianiach. Sama
        zaraz będę szukać, bo w pazdzierniku wracam na dzienne studia,a le Weronika
        będzie miała już wtedy rok prawie.

        Pozdrawiam!
    • kiki5 Re: niania rządzi 22.02.06, 12:41
      Mam wrażenie, że to norma u niań w tym wieku. Wydaje im się, że wszystko wiedzą
      najlepiej bo odchowały własne dzieci. A młode matki wydziwiają. Mama może sobie
      móić a one przytakną i zrobią po swojemu. Jestem nianią i mama "mojej" małej
      dzwoniła czasem co godzinę. Nie ma w tym nic dziwnego, przecież nie jest lekko
      nagle wrócić do pracy i zostawićc swoje maleństwo. To normalne, że się cały
      czas myśli o tym co maluch robi, czy zjadł itd. Teraz dzidzia ma już ponad 2
      latka i mama dzwoni już tylko 2,3 razy dzienniesmile Nie pozwól żeby niania
      zaczęła rządzić w Twoim domu, to Ty wiesz najlepiej co jest najlepsze dla
      Twojego dziecka!
    • mmaammaa3 Re: niania rządzi 22.02.06, 12:52
      Jakbym o swojej niani czytała.....Ma 62 lata, choć jak widzę nie czuje się na
      tyle.Wyraźnie chce dominować i wprowadzac swoje rządy.Niewiele robi sobie z
      moich wskazówek, ONA WIE LEPIEJ.W końcu dwóch synów wychowała nie?...Robi po
      swojemu, czasem ubierze w inne ciuszkki niż ja przygotuje, czasem zmieni menu,
      czasem całkowiecie ,,oleje" moje prośby o coś tam...Potrafi też mi zwrócić
      uwagę, ze prania wczoraj nie nastawiłam...Doprowadza mnie czasem do szału.Raz
      nie wytrzymałam - kiedy mimo moich zakazów tak dużo nakarmiła i napoiła dziecko
      (na siłę), ze zwymiotowało z impetem katapulty...i doszło do scysji. Czasem z
      kolei zaskoczy mnie bardzo pozytywnie.Ale generalnie potrafi być bezczelna i
      juz kilk arazy mi powiedziął wprost, ze ja to ,,przewrażliwiona jakaś
      jestem".Nie mam póki co innej opiekunki na oku, w miejscu , gdzie mieszkam
      niełatwo znaleźć kogoś odpowiedniego...I tak się z nią męczę, na boku szukając
      innej pani.Najgorsze jest to, ze nie mam do niej 100%-towego zaufania,bo kilk
      arzy np.nie powiedziała mi jak dzwoniłąm, ze mała ma gorączke czy
      wymiotowała.... a to juz kataklizm.Z drugiej strony dosć mało jej
      płacę...Jestem w impasie póki co...
    • gika_gkc Re: niania rządzi 22.02.06, 13:04
      moja tez ma 57 lat
      i wyglada na to ze to koniec podobienstw, bo:
      -dzwonie do niej zazwyczaj raz dziennie a ona czeka na telefon i zawsze ze mna
      milo rozmawia
      -po moim powrocie zawsze chwile zostaje - zdarza sie ze nawet i godzine i
      rozmawiamy nie tylko o dziecku ale o roznych innych rodzinnych sprawach
      -bardzo wnikliwie obserwuje Malego i o wszystkich nowosciach,
      nieprawidlowosciach, wlasnych niepokojach zawsze mnie informuje
      -Maly ja uwielbia
      -w 100 % jej ufam
      • kasiik Re: niania rządzi 22.02.06, 13:12
        mocno bym się zastanowiła nad zmianą niani
        • mmaammaa3 Re: niania rządzi 22.02.06, 13:20
          Cały czas myślę o zmianie.I az mnie ciarki przechodzą na kogo kolejnego trafię,
          bo ta była niby z polecenia....i co się okazało...
          Dodam jeszcze, że mała zna wszystkie reklamy, reaguje na melodie seriali i
          innych programów tv. A niedawno...zaczęła mnie i męza bić, jak pogroziłam jej ,
          ze zrobię ,,aty aty po łapkach"(czego nigdy nie robiłam).Tak jakby zareagowała
          na tą komendę...Czy myslicie, ze moze ta niania ją...bije....?Dziecko ma rok i
          trzy miesiące i jeszcze nie powie.
    • ewa0405 Re: niania rządzi 22.02.06, 13:40
      now.wlasnie. Trafic na idealna nianię jest bardzo trudno. My naszą
      podsluchujemy - wprawdzie tylko 2 h (rano), bo tylko taka dluga jest tasma.
      Wydaje sie spoko do dziecko, ale ja z nia mam naprawde ciezko.......
    • martusia251 Re: niania rządzi 22.02.06, 13:46
      Dla mnie praca niani jest taka sama pracą jak każda inna. W związku z tym teraz
      ty postaw się na miejscu niani. Jesteś osoba pracującą, twój szef przychodzi do
      Ciebie i żąda zdania relacji z twojej pracy. I co, jako szef stresuje się, bo
      musi się Ciebie o coś spytać? Jesteś pracownikiem i musisz się stosować do
      wytycznych szefa. Twoja niania równez powinna się stosować do twoich zaleceń,
      ty płacisz i wymagasz, w przeciwnym razie ta kobieta poprostu nie ma wogóle do
      Ciebie szacunku
    • kashanna Re: niania rządzi 22.02.06, 15:48
      Być może wzbudzę kontrowersje, ale z własnego doświadczenia wiem, że niania
      mająca serdeczny, pełen zainteresowania i ciepła stosunek do dziecka to skarb.
      Byłam jeszcze bardziej terroryzowana przez swoja nianię, a jednak uśmiech
      mojego malca na jej widok (a zapewniam, że nawet babcia nie wywoływała u niego
      tak żywiołowych reakcji) był dla mnie wystarczającym bodźcem do tego, by
      schować swoją dumę do kieszeni i po prostu dać sobie spokój ze zjadliwym
      komentarzem, albo "wymianą personelu".
      Moja niania była w podobnym wieku, na rencie- więc wiedziałam że ta pensja (nie
      mała zresztą) ratuje jej życie (dosłownie). zresztą ona tego nie ukrywała. Była
      jedną z najbardziej uczciwych osób jakie znałam. Potrafiła nawet zostawić
      ćwiartkę niedojedzonego przez dziecko jabłka, żebym nie pomyślała, że dożywia
      się moim kosztem. Bardzo mnie to dziwiło, bo nigdy, ani słowem nie wspomniałam
      o tym, że coś wyjada- wręcz przeciwnie- zachęcałam ja do konsumpcji mojego
      ciasta, słodyczy, robienia sobie kanapek. Nawet herbatę (uprzednio wymieszaną z
      cukrem przynosiła własną). Franuś był dla niej dobrem najwyższym- tzn- miała
      dla niego świętą cierpliwość (nawet sąsiedzi mi gratulowali smile), potrafiła
      nauczyć go zasypiania w łóżeczku, kombinowała niesamowite zabawy, śpiewała i
      czytała do oporu. Franio za nią przepadał.
      A teraz minusy które znosiłam
      - dokładnie to samo wyczekiwanie z dzieckiem na ręku na nasze przyjście Choć
      miała płacone za każdą rozpoczętą godzinę, a nasze spóźnienia oscylowały w
      ramach akademickiego kwadransa to musieliśmy znieść grymas niezadowolenia na
      jej twarzy. Co dziwne- niania pracowała u nas przez ok. 6-7 godzin dziennie, z
      czego mały przesypiał w międzyczasie jakieś półtorej- dwóch godzin.
      - mąż pędził na złamanie karku, żeby jeszcze przed drugim snem wyprowadzić
      małego na spacer, bo niania, niestety w momencie osiągnięcia przez Frania 11 kg
      zaprotestowała transportowania małego na trzecie pietro. Plan awaryjny wyglądał
      mniej więcej tak- ustalalismy, kiedy dokładnie mąż wróci z pracy- ona doliczała
      sobie mniej więcej godzinę na spacer- znosiła małego do wózka- szła na spacer-
      ok czwartej przyjeżdżał mąż- biegł na góre po klamoty niani- niania zaiwaniała
      do autobusu- mąż wnosił potomka ze spaceru na górę do mieszkania (nie muszę
      dodawać, że gdy cała operacja się przesuwała w czasie- a ściślej powrót męża-
      niania czekała pod blokiem jak pies z mocno skwaszoną miną). Wszystko tylko
      dlatego, ze w międzyczasie okazało się, że niania zaczęła niedomagać na
      kręgosłup i Franutek trochę przerósł jej możliwości.
      - z historii zabawnych- kiedys niania po jakiejś kolejnej wymianie zdań na
      temat spaceru z Franiem (a raczej niemożności)nie przyszła do pracy. Zadzwoniła
      do niej- a ona na to, że jej się przyśniło, że ją zwolniłam- i postanowiła nie
      przyjść do pracy. Oczywiście popłakała się przez telefon, że jej się wszystko
      poplątało, bo sen bvył taki realny
      - do najciekawszych momentó naszego życia z nianią należały jednak chwile,
      kiedy przynosiła Nasz Dziennik i edukowała nas z newsów Radia Maryja. Mumio się
      kryje

      Mimo to uważam że warto było. Bo znaleźć dobrą nianię jest naprawdę cholernie
      trudno. I mam to gdzieś jak traktuje mnie jako swojego pracodawcę. Chowam swój
      honor dokieszeni, bo uśmiech dziecka, i ten komfort, że w domu jest wszystko
      ok, że małemu nie dzieje się krzywda- za to byłam w stanie oddać wiele.
      No właśnie - i tak na koniec- kwestia telefonów. Ja uważam, że dzwonienie do
      niani której się ufa kilka razy dziennie to gruba przesada. Ja mimo że sercem
      cały czas byłam z Franiem, dzwoniła do niej tylko w awaryjnych sytuacjach,
      kiedy zapomniałam jej czegoś przekazać, albo kiedy małemu wychodziły ząbki-
      pytałam jak sobie z nim radzi i czy jej nie odciążyć. Generalnie takie ciągłe
      sprawdzanie kogoś, dopytywanie, atakowanie telefonami też jest nie w porządku.
      Jeżeli zbyt często kogoś sprawdzamy, dopytujemy się o tysiąc "pierdołów"
      banalnych rzeczy, to prosta droga do obustronnej utraty zaufania. Przerobiłam
      to na męzu, który zostawał z małym kiedy byłam w delegacji. Najbardziej
      irytowały go moje zapobiegliwe telefony- co tam z małym, jak sobie radzi, co
      dał do jedzenia, w co go ubrał.
      Powiedział mi, że czuje się wtedy jak totalny dyletant z góry skazany na
      przegraną. Bo kto jak kto- ale matka przecież wszystko co robi- robi najlepiej.
      Zrozumiałam, i od tamtego czasu dzwonię- ale tylko wtedy, żeby powiedzieć, jak
      bardzo ich kocham i że juz niedługo się zobaczymy.

    • kasiunia62 Re: niania rządzi 22.02.06, 16:15
      Tak to jest, że mając nianię- starszą Panią, to mimo, że Ty dajesz jej pracę,
      czujesz się jakby to Ona rządziła i mimowolnie poddajesz się jej rządom.
      Dlatego też ostatnimi czasy wiele Mam woli młode dziewczyny, ktorym łatwiej
      jest "dyrygowac". Ja mam 23 lata, jestem Nianią i zawsze stosuję się do poleceń
      moich Pracodawców- przecież to oni mi daja pracę, pensję. Starsze Nianie mają
      swoje zasady, uważaja, ze wszystko wiedzą najlepiej bo wychowały już swoje
      dzieci i z racji wieku..
      Pozdrawiam i życzę rozwiązania tej sytuacji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka