Czesc!Zawsze wielkim odprezeniem i chwila wytchnienia byly dla mnie
weekendy:maz usypial w nocy malego,zmienial mu pieluchy,w ciagu dnia bawil
sie z nim i generalnie mialam troche czasu dla siebie-nie tylko na
posprzatanie domu

,w poprzedni weekend maly goraczkowal po szczepieniu co
bardzo przezylismy,bo maly mial 8 tyg.,nocki nie przespane,nerwy,jednym
slowem odpoczynku nie bylo.w ten weekend maz pracuje,bo odrabiaja Boze
Cialo,a ja rano wstalam i sie zalamalam.Po prostu nie mam sily posprzatac
domu,ugotowac obiadu,zajmowac sie kolejny caly dzien malym.Chcialabym gdzies
wyjsc,spotkac sie z ludzmi,poczytac gazete...pouprawiac jakis sport,a
perspektyw nie widze,zwlaszcza,ze karmie piersia i jestem troche uwiazana.Do
malego staram sie podchodzic z jak najwieksza cierpliwoscia,choc bedzie to
wymagalo ode mnie dzis duzo wysilku.Pisze to wszystko tutaj,bo nawet nie mam
komu sie wyzalic,a to zawsze przynosi ulge.Wiec mam nadzieje,ze tak bedzie i
teraz i jakos spokojnie przezyje ten dzien.Pozdrawiam!