Dodaj do ulubionych

z dala od rodziny

18.08.06, 22:45
Wątek kieruję przede wszystkim do mam nie jedynaków - opinie pojedynczych mam
także chętnie poznam - z dala od rodziny. Mati urodził się w lipcu 2005 po
długaśnym leżeniu, szpitalu, ogólnie ciąży z przebojami. Nigdy nie mówiłam,
że będzie jedynakiem, ale... Synek przepada za dziećmi, lubi i potrafi się z
nimi bawić, a ja zaczynam myśleć o rodzeństwie do towarzystwa. Im mniejsza
róznica, lepiej dla dzieci. Ale czy na pewno dla nas rodziców? Możemy liczyć
tylko na siebie - ewentualnie naszą nianię. Czy któraś z Was zdecydowała się
na drugą pociechę rok, dwa po urodzeniu pierwszej, bez pomocy rodziny, no i
po pierwszej ciąży z atrakcjami? Da się jakoś przetrwać bez chodznia na
rzęsach? Ewentualnie po ilu latach pojawiła się druga pociecha?
Paulina
Obserwuj wątek
    • benignusia Re: z dala od rodziny 18.08.06, 23:25
      no ja mam ten sam problem.chcielismy drugie dziecko jaknajszybciej ale...po
      przemysleniu tego wszystkiego doszłam do wniosku ze to jest trudniejsze niz sie
      wydaje.nie moge liczyc na niczyją pomoc-od czasu do czasu tesciowa,i to
      wszystko.niby lepiej jak mała różnica wieku,bo dzieci swietny kontakt mają
      ale...jak ja dam rade???mąż w pracy,a ja z dziecmi nie wyjde na dwór bo dwóch
      wózków nie zniosewink
      • mka16 Re: z dala od rodziny 19.08.06, 01:29
        wlasnie niedawno rozmawialiy o tym z mezem. Mamy 5- miesieczego Mateusza.
        Mieszkamy w USA, zupelnie sami. Teraz juz jest duzo latwiej, wszystko
        zorganizowane, on coraz fajniejszy, ale kiedy przypomnielismy sobie koszmarne
        pierwsze tygodnie to stwierdzilismy, ze jednak sie nie zdecydujemy
    • madziaz Re: z dala od rodziny 19.08.06, 09:52
      Trudno powiedzieć, jaka różnica wieku jest lepsza, bo dzieci też inaczej to
      odbierają a społeczna część charakteru rozwija się w wieku ok. 2,5 r. Dziecko
      roczne czy półtoraroczne (np. siostrzeniec męża czy córcia koleżanki) mają
      podejście do naszej małej jak do dużej lalki, tyle że nieporadne, czyli chcą się
      NIĄ bawić. Nasz syn ma prawie 10 lat, córcia prawie 5 mies. Odpadną mi bójki o
      zabawki, kłótnie rodzeństwa, zazdrość o małą dzidzię. Skorzystałam, bo syn
      potrafi mi pomóc, odgrzać sobie obiad, sam pojechać na trening, zrobić mi kawę
      czy herbatę oraz zakupy, nawet usmażyć jajecznicę. Jak bawi się na podwórku na
      drabinkach, to stawiałam obok wózek ze śpiącym dzieckiem i leciałam odkurzać.
      Teraz to już niemożliwe, bo dzidzia chce siedzieć, ale ogólnie był dla mnie dużą
      pomocą. Pamiętaj, że jakiej decyzji byś nie podjęła, każda będzie dobra. Nigdy
      nie można powiedzieć, że tak czy inaczej byłoby lepiej. Wiadomo, że wszędzie
      dobrze, gdzie nas nie ma, ale z każdej sytuacji trzeba wyciągnąć maksimum
      dobrego. Wyobraź sobie swoje dzieci za dwa lata lub jedynaka za dwa lata i po
      prostu podejmij decyzję. Ja uważam, że dobrze zrobiłam, bo urodziłam drugie
      dziecko wtedy, kiedy na prawdę tego chciałam i moje macierzyństwo po
      trzydziestce ma jakąś inną wartość - cieszę się, nawet jak mi dziecko nafajda na
      dywan i wręcz delektuję się każdą sytuacją, bo wiem, że jest niepowtarzalna.
      Owszem, były naciski w rodzinie, ale powiedziałam, że nie urodzę drugiego
      dziecka po to, żeby pierwsze nie miało syndromu jedynaka (teraz mam dwójkę
      jedynakóe, ha ha...). Pamiętaj, że to rodzice muszą być przekonani, że dziecko
      ma przyjść na świat a reszta jakoś się da dopasować.
      Życzę pociechy ze wszystkich dzieci, ile by ich miało nie być.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka