Szukałam czegoś na ten temat, ale znalazłam niewiele więc mam pytanie, może mi coś poradzicie.Ela (10 m-cy) od dwóch tygodni ma katar, nie może przez to spać, budzi się z krzykiem, nie można jej uspokoić. Przez 5 dni zakrapiałam jej nosek Nasivinem, ale lekarz przestrzegł mnie, żeby dłużej tego nie robić bo może zaszkodzić. Teraz została sól fizjologiczna i gruszka, ale same wiecie, jak to jest z tym ściąganiem gruszką, w dzień jeszcze jakoś idzie, ale w nocy, jak Ela już jest i tak rozkrzyczana i rozżalona, jeszcze ją gruszką traktować... nie mam sumienia. Smaruję jej pod noskiem maścią majerankową, ale to też niewiele pomaga, nawilżam pokój i nic... może macie jeszcze jakieś inne sposoby, jak pomóc takiemu szkrabowi przy katarku???Pozdrawiam i życzę jak najmniej katarków