Dodaj do ulubionych

Czym grozi używanie smoczka do uspokajania?

27.11.06, 02:51
Pytanie do doświadczonych: jakie konsekwencje powodowało u Waszych maluchów
stosowanie smoczka-uspokajacza? chodzi mi głównie o te negatywne, bo
pozytywne (chwile błogiej ciszy... tudziesz brak problemów z ssaniem części
własnego ciaławink rozumią się same przez się. Kiedy najlepiej odzwyczaić
młodego "ssaka" od ssania smoka?
Obserwuj wątek
    • govanka Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 10:43
      mój synuś ciągle ssie smok, więc jakie to będzie miało skutki dla niego to sie
      dopiero zobaczy... ale mogę Ci napisac, jakie skutki miało u mnie - totalnie
      pokrzywiony zgryz (i górna i dolna szczęka), co prawdopodobnie zostałoby
      skorygowane, gdyby wcześniej były u nas dostepne stałe aparaty na zęby... no,
      ale ja ssałam smoka do 5-tego roku zycia, więc chyba znacznie dłużej niż
      przeciętne dziecko.
      • anulkas86 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 10:50
        Ja nie ssałam smoczka i zęby mam też pokrzywione. A moja siostra dużo ssała
        smoka i ma proste. Za to brat też ssał i ma bardzo krzywe zęby. Wydaje mi się ze
        jednak nie ma reguły z tymi krzywymi ząbkami.
        • beniuu1 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 10:53
          Moja córka ssie smoka od miesiąca, gdy skończyła 1. miesiąc. I trudno mi
          powiedzieć, czy to smoczek jest winny, czy nie, ale mniej więcej od tego czasu
          gorzej ssie pierś sad
          Łyka sporo powietrza, a czasami ma jakby problemy z przyssaniem się. Ale cóż,
          smoczka - choć rzadko - używam nadal, bo czasami jest po prostu niezastąpiony.
    • ambus Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 11:10
      Ja dałam smoka jak mała miała 2 tygodnie.Po kolejnych dwóch musiałam smoka
      odstawić, a używałam go tylko do usypiania ,bo pojawił się problem ze ssaniem.Od
      prawie 2 tyg jesteśmy znowu bez smoka, mała ssie prawidłowo, nie ma problemów z
      karmieniem a i z usypianiem idzie nam co raz lepeijsmileTylko że wiekszą część dnia
      wisi na piersi smile
      • scorpio771 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 11:49
        Ja ssałam smoczek dość długo i zgryz mam ok. tylko za dużo w szczęce zębów
        miałam (mała szxzęka) i trzeba było 1 usunąć, no i wtedy był potrzebny aparat
        aby ładnie się ząbki rozsunęły.
        • justynaz2010 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 12:01
          Ja mialam to samo - za szerokie zabki i jednego musieli usunac. Ja jednak nigdy
          nie ssalam smoka bo nie lubilam, tylko kciuk.
        • anetka7444 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 12:52
          Już mnie zaczyna denerwować to demonizowanie smoczka. Ja ssałam do 4 roku życia
          i zęby mam proste, moja siostra nie ssała i ma krzywe. Tyle pokoleń wychowało
          sie ze smoczkiem i jakoś nie odbiegają niczym od tych którzy sie wychowali bez
          smoczka ( może są mniej zestresowani tylko). Za kilka lat naukowcy znowu
          stwierdzą, ze smoczek jednak jest dobry i będzie boom na smoczki. Ja uważam, ze
          jeśli dziecko potrzebuje smoczka do uspokojenia sie to należy mu go dać i juz,
          tak na zdrowy rozsądek.
          • scorpio771 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 15:23
            A może rodzicom szkoda pieniędzy na smoka???
    • iwonna8 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 13:00
      W programie " Mamo to ja" na TVN Style fizjoterapeuta i pediatra zgodnie
      stwierdzili że najnowsze badania wskazują na to że smoczek nie tylko nie
      szkodzi a wręcz przeciwnie korzystnie wpływa na odruch ssania i wykształcanie
      się aparatu mowy u dziecka - oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku tzn.
      nie non stop smoczek w buzi. Generalnie smoczek do uspokojenia się i do
      zaśnięcia - i tyle. I moja mała tylko wtedy smoczek dostaje - a i tak wcale nie
      jest nim zachwycona i często zanim zaśnie to sama go wypluje. Tak więc myślę że
      nia ma strachu, całe pokolenia wychowały się na smoczku ( w tym ja) i mają się
      świetnie. Aha moim zdaniem smoczek góra do wieku przedszkolnego tzn. ok. 3 lat.
      • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 16:53
        Smoczek jest alternatywą dla nadmiernej potrzeby ssania i zastępczym sposobem
        rozładowania emocji. Zalecany jest w indywidualnych przypadkach tylko do 3. m-
        ca, czyli do czasu kiedy dziecko odnajduje swoje paluszki lub piąstkę i samo
        zaspokaja swoje potrzeby emocjonalne (najczęściej związane z wieczornym
        wyciszeniem).
        Niestety smoczek jest nadużywany przez mamusie, które zamiast ponosić, utulić,
        pokazac świat, pomóc uspokoić, zabawić, itp. wciskają dziecku do gardła smoczek
        i plotkują godzinami przez telefon lub rozwiązują krzyżówki.
        W konsekwencji fundują dziecku pierwsze uzależnienie. Zaczyna się od
        kilkunastokrotnego wstawania w nocy i podawania smoczka, bez którego dziecko
        przekręcające się na bok już nie zaśnie samo. Potem przychodzi czas na
        oddzwyczajanie od smoczka, bardzo bolesny i trudny, bo podobny do odwyku.
        Im później tym gorzej, im wrażliwsza istota, tym większe konsekwencje natury
        psychicznej, u starszych dzieci moczenie nocne, koszmary, itp.
        Następnie dziecko nauczone, że do rozładowania emocji potrzebne są elementy
        zewnętrzne sięga najpierw po lizaki, pączki, hamburgery dające chwilę ukojenia
        (oczywiście doustną, bo jaże inaczej?), skończywszy zwykle na papierosach.
        Kiedy to nie wystarcza, zaczyna się igranie z życiem, o czym matki niemowląt
        jeszcze nie myślą.
        Najszybszym efektem ssania smoka są problemy ze zgryzem (zawązki zębów
        pojawiają się w okresie płodowym, potem na wzrost mają wpływ czynniki zewn.,
        chociaż nie zawsze znaczący w takim samym stopniu).
        Firmy produkujące takie "wspomagacze" będą się biły o klientów i przede
        wszystkim o opinie lekarzy, a wystarczy, że matki będą bardziej dalekowzroczne
        i same dokonaja wyboru

        • moreno500 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 17:01
          wow, smoczek przyczyną palenia papierosów, no nieźle.....
        • asia06 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 17:07
          A to się ubawiłam. Samobójstwa mają początek w smoczkach smile
          • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 17:19
            Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Na razie widzę, że psychologia słusznie
            jest najpopularniejszym kierunkiem i pacjentów mi nie zabraknie. Dodam tylko,
            że wizyty są droższe od kawałaka kauczuku i lateksu. Do zobaczenia
            • asia06 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 17:38
              A dziękuję, nie skorzystam. Mimo używania smoczka w dzieciństwie zaburzeń
              emocjonalnych nie mam smile
        • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 17:40
          jak rozumiem jestes psychologiem tak? a te teorie to sa Twoje? może pracę
          miałas na taki temat własnie? czy to nie przypadkiem typowe zachowanie
          psychologów pewnej szkoły, że całe zło tego świata zaczyna się w okresie
          niemowlęctwa?

          Ania
          • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 19:00
            nie, nie jestem psychologiem, ale widzę, że dodatkowe zainteresowania do tej
            pory traktowane jako hobby mają wielką szansę stać się głównym źródłem
            utrzymania.
            Polska to kraj nałogowców, to również kraj smoczkowego chowu i emocjonalnych
            sierot
            każde postępowanie wobec dziecka niesie za sobą konkretne skutki, prędzej czy
            później...
            • babie_lato1 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 19:14
              Nie no, nie demonizujmy.
              Po pierwsze - zależy, jaki smoczek. Te używane przez nas w niemowlęctwie były
              gorsze od tych, które my podajemy naszym dzieciom (to na temat zgryzu).
              Po drugie - wszystko jest dla ludzi, byle nie przeginać. Nasze dziecko używało
              smoczka w wieku 1.-3. m-c. Od 3.-go do 6.-go nie używało wcale, a teraz znów
              czasami daję, np. kiedy widzę, że jest zmęczony i nie może zasnąć. Poza tym on
              po prostu lubi swój smoczek, to jest dla niego atrakcyjna zabawka. Nie ma go
              jednak w buzi non-stop.
            • moreno500 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 19:33
              > nie, nie jestem psychologiem, ale widzę, że dodatkowe zainteresowania do tej
              > pory traktowane jako hobby mają wielką szansę stać się głównym źródłem
              > utrzymania.

              byłabyś klasycznym przykładem psychologa będącego nim w celu załatwienia swoich
              problemów emocjonalnych....
              • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 13:23
                najłatwiej być kurą na grzędzie, trochę trudniej wysilic mózgownicę i podać
                argumenty, wysil się trochę moreno
                • moreno500 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 13:53
                  ja się nie wysilam, ja piszę to, co myślę. a argumenty w jakiej sprawie?
                  używania smoczka? z Twoimi ciężko dyskutować, więc mi się po prostu nie chce.
                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 14:00
                    moreno500 napisała:

                    > ja się nie wysilam, ja piszę to, co myślę.

                    Myślę......a to ciekawe......
                    • moreno500 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 14:31
                      i właśnie dlatego ciężko z Tobą dyskutować, bo po prostu lubisz obrażać ludzi,
                      a mi się nie chce, nawet, jak uważasz mnie za osobę nie-myślącą
        • milka_milka Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 19:36
          Bzdura, bzdura, bzdura. Wierzysz w to, że lepiej ssać własny kciuk niż smoka?!!
          Gratuluję.
        • hipopotamama Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 21:57
          he?
        • zapomnialamnicka Falasarna 30.11.06, 03:51
          ubawilas mnie kobieto do lez
        • helmutto Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 13.07.07, 01:17
          Jestem pod wrazeniem! Kompetencja, to jest to! Dzieki, bo utwierdzilo mnie to w
          moim przekonaniu, ze smoczek nie jest ok. Tym bardziej, ze zanim wyprodukowano
          smoczki, natura nie dawala mozliwosci ani, wydaje sie, potrzeby wsadzania
          dzieciom czegos zastepczego do ust.
        • gosikc Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 13.07.07, 10:53
          Założę się, że pracowałaś w firmie produkującej smoczki i Cię wywalili smile Teraz
          musisz im dopiec smile Ja przed ciążą paliłam, teraz już wiem, że to nie moja
          wina, tylko mojej matki, bo mi smoczek dała. Oj niedobra mama. P.S. Wczoraj
          jadłam hamburgera i teraz też wiem, że to przez tego potwora smile Kobieto,
          wyluzuj!
      • magda_wojciechowska Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 22:27
        Owszem, wszystko fajnie, tylko nie wiadomo, kogo sluchac. Fizjoterapeuta powie -
        smoczek ok, paluch be. Doradca laktacyjny powie - smoczek be, paluch ok.
        Pediatra powie - smoczek be, paluch tez be. Zglupiec mozna. A ja, gdybym mogla
        cofnac czas, nie dalabym juz malemu smoczka za zadne skarby.
      • delfina77 Zazdroszczę, moja córa nie uznaje smoczka w ogóle 24.02.07, 08:49
    • gaba36 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 21:34
      Tekst Falasarny ubawił mnie do nieprzytomności. Ponieważ sama uwielbiam lizaki,
      hamburgery no i od czasu do czasu papieroski myślałam, że za pomocą tak
      wybitnie mądrych teorii odkryję podwaliny swoich oczywiście doustnych nałogów.
      Niestety moja mama zarzeka się, że smoka nie używałam... . Moje dziecko smoka
      używało kilkanaście miesięcy. Rzucenie smoka zajęło 15 minut, potem 2 dni Mała
      trochę gorzej zasypiała. To wszystko. Miała wtedy 17 miesięcy. Jak na razie
      lizaki i hamburgery jej nie interesują. Do papierosów mi się nie dobierasmile
      Czasem sięga po buteklę winka, ale to ze względu na walory dźwiękowe.
      Co do minusów używania smoka to ciągła konieczność pamiętania o nim na każdym
      kroku i pilnowania, żeby nie upadł w nieodpowiednim miejscu - grozi to powrotem
      do domu z wrzaskiem w tle. Żadnych ujemnych skutków w psychice i zachowaniu nie
      zaobserwowałam. Po wyrzuceniu smoka koszmary, zjawy i inne jakoś się nie
      pojawiły. Ze swojej strony mamom wielbicieli ssania smoka polecam i nie widzę w
      tym nic złego.
      • oda100 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 22:36
        kobiety, dajcie dzieciom smoczka! jak mozna wymagac od malenstwa zeby samo
        zasypialo, samo uspokajalo sie, zabrac wszystkie przyjemnosci i oczekiwac ze
        bedzie idealne, proporcjonalne, z prostymi jak w reklamie mleczakami. Co to w
        ogole za dyskusja o zabieraniu smoczka rocznemu dziecku. Wszytko jest dla
        ludzi, dzieci rowniez.
        Minusem uzywania smoczka jest to ze jak wypadnie w nocy to trzeba wstac,
        odszukac, ponownie wlozyc do buzi, ale do czasu, bo dzieci po pewnym czasie
        same sie obsluguja.
        Moj syn ssal smoczka od 1 tygodnia, porzucil okolo 8 miesiaca. Wolal piers.
        • magda_wojciechowska Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 22:38
          Nie ma reguly, niestety. Smoczek jest dobry dla dzieci karmionych sztucznie.
          Wystarczy wejsc na forum "karmienie piersia", by dowiedziec sie, jak wiele
          dzieci odrzuca piers ze wzgledu na smoczek. I mama latwo zmienia zdanie, gdy
          widzi, jak jej malenstwo prezy sie przy piersi, wypuszcza brodawke i placze.
        • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 13:20
          > jak mozna wymagac od malenstwa zeby samo
          > zasypialo, samo uspokajalo sie,

          Nie można od niego tego wymagać, ale są sposoby lepsze i gorsze, a najgorszym
          uspokajaczem jest smoczek, cycek i butla.
          Skoro dziecko ma matkę tylko po to, by w sytuacji niepokoju zapchała je smokiem
          lub dała jeść, to gratuluję. Uczenie dziecka, że na wszystkie troski najlepsza
          jest guma i jedzenie jest największym idiotyzmam na jaki można się zdobyć,
          potem mamusia bardzo się dziwi, że dziecko nie umie sobie poradzić z problemem
          i sięga po "pomoce"
          • lunarei Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 22:18
            Kobieto jakie troski może mieć mały nowonarodzony ssak?
            Przecież nie ostatnie wybory czy zadrapany lakier na samochodzie.
            Małe ssaki chcą ssać. A że przy okazji z piersi leci mleko to insza inszość.
            Tak stworzyła nas natura, widać wdrukowane mamy wszelkie nałogi i pomocesmile
            Wydaje mi się, że w twoich wizjach z dziecka na wyrosnąć idealny człowiek, a
            pierwszy krok ku temu to niezaspokajanie odruchu ssania.
            Ile stąd do niezaspokajania innych potrzeb fizjologicznych i zagłuszania
            potrzeb własnego ciała?
          • markac28 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 21:10
            Ty chyba masz coś z mózgiem, a może mamusia w dzieciństwie smoczusia nie dała?!
            Współczuję Twoim dzieciom,których lepiej w Twoim przypadku nie mieć,bo jeszcze
            się do Ciebie przyzwyczają i nie daj Boże uzależnią i znw trzeba to leczyć.
            Lekarzu lecz się SAM(a)!!
    • figrut Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 27.11.06, 22:55
      Czym grozi ? Przyzwyczajeniem jedynie. Moi akurat bezsmoczkowi, bo woleli
      godzinami przy piersi wisieć niż kauczuk żuć. Ja też bezsmoczkowa jestem, ale za
      to miałam okropny nałóg ssania kciuka, którego aż do wieku wczesnoszkolnego nie
      mogłam się pozbyć. Niestety, kciuka zabrać i wyrzucić się nie dało. Smoczka
      zawsze pozbyć się można smile
      • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 13:10
        > Niestety, kciuka zabrać i wyrzucić się nie dało. Smoczka
        > zawsze pozbyć się można smile

        I zostaje dziura, którą trzeba zapchać, pytanie tylko czym?



        • moreno500 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 13:54
          jak to, czym. papierosem.
          • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 13:59
            > jak to, czym. papierosem.

            no więc kolejne pytanie: czy terapia będzie się skupiała na walce z nałogiem,
            czy zerwaniem więzi z głupią matką?
            • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 14:28
              Falasarno! a czy Ty masz dzieci?

              Ania
              • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 14:57
                mam dzieci, Aniu
                • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 15:15
                  to w jaki sposób stosujesz się do swoich teorii? jak nie dajesz smoczka to co
                  robisz w zamian? i czy nie uważasz,że to co robisz też może uzależniać? że np.
                  przytulasz dziecko to potem bedzie mamisynkiem za bardzo przywiązanym do
                  mamuśki i żona nie będzie mogła sobie z nim poradzić? wiem, że to czysta teoria
                  ale bez złośliwości chciałabym znac twoje zdanie.

                  Ania
                • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 09:57
                  dlaczego mi nie odpowiedziałaś Falasarno?

                  Ania
                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 14:20
                    > dlaczego mi nie odpowiedziałaś Falasarno?

                    Przepraszam, nie miałam czasu. Zajmowałam się potrzebami dziecka, chociaż
                    pewnie łatwiej by było wsadzić mu smoka i ślęczeć w necie.

                    Jeżeli chodzi o wcześniejsze pytanie, to powiem, że od samego początku skupiłam
                    się na rozpoznawaniu rodzajów sygnałów, jakie dawało mi moje dziecko. Już w
                    czasie ciąży bardziej skupiałam się na jego rozwoju niż wariowaniu przy
                    kompletowaniu wyprawki, a warto wspomnieć, że o synka staraliśmy się 5 lat i
                    mamy za sobą trudne przeżycia, więc tym bardziej powinniśmy ulec modzie i
                    obiegowym opiniom.
                    Na szczęście wszelkie trudy wyostrzyły mój sposób widzenia świata i nauczyły
                    podstawowej zasady: kierowania się instynktem, intuicją i rozumem, przecież nie
                    bez powodu właśnie my kobiety zostajemy matkami. Jeżeli chodzi o smoczek, to
                    nie istnieje żadne wzamian, bo moje dziecko smoczka nie poznało, dzięki czemu
                    nie powstała luka do zapełnienia.
                    "smoczkowe" matki każdy płacz dziecka, niezależnie od powodu, czy to z zimna,
                    czy z głodu, czy brudnej pieluchy, czy rażącego słońca, czy w końcu potrzeby
                    bliskości załatwiają wepchaniem mu smoka, przez co dziecko każdą potrzebę
                    zaczyna sygnalizować jednolitym jękiem i co gorsza uczy się, że na wszystkie
                    troski najlepiej jest zapchać czymś usta. "bezsmoczkowe" matki uczą się
                    odróżniać reakcje dziecka, dzięki czemu ich dzieci mają możliwość ubogacenia
                    swego języka (początkowo mowy ciała), trafnego wyrażnia uczuć, radza sobie z
                    emocjami i odróżniają stopień dyskomfortu dzięki właściwej postawie
                    prezentowanej przez rodziców.
                    Przytulanie niemowlęcia, poczucie ciepła, bliskości z rodzicami, pełny brzuszek
                    i spokojna atmosfera wokół to podstawa jego zdrowego rozwoju. Nie grozi to
                    uzależnieniem i staniem się mamisynkiem, bo jest zgodne z jego aktualnymi
                    potrzebami, które oczywiście cały czas się zmieniają i to od świadomych
                    rodziców umiejących odrózniać potrzeby dziecka zależy, czy nie zagrozi mu
                    ignorancja lub nadgorliwość z ich strony. Do tego dochodzi świadome stawianie
                    granic. Często wyobrażam sobie swego syna jako przyszłego męża, ojca,
                    pracownika...
                    Przy każdej swojej reakcji wobec dziecka wyobraź je sobie za kilkanaście,
                    kilkadziesiąt lat i zastanów się, czego je uczysz za każdym razem jak do niego
                    podchodzisz.
                    Gdyby smoczek był niezbędny w naszym rozwoju, z pewnością byśmy się z nim
                    rodzili.
                    Moje dziecko wie, ze może liczyć na moje zainteresowanie i uwagę, kiedy
                    umiejętnie zasygnalizuje mi swój problem, ja go trafnie odczytam i mam
                    nadzieję, że kiedyś w życiu w sytuacji stresowej będzie potrafił wsłuchac się w
                    siebie i nazwać emocję zamiast ją zagłuszać sztucznymi pomocami i brnąć w
                    bagno. Może kiedyś się ożeni i kiedy żona będzie miała problem, nie wciśnie jej
                    lizaka lub drinka i nie wyjdzie, tylko przytuli, wysłucha, zrozumie i pomoże,
                    tego go teraz uczę. Nazwij to uzależnieniem. Każdemu, kogo spotka życzę
                    takiego "uzależnionego".
                    Pozdrawiam



                    • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 15:20
                      bardzo ładnie to wszystko opisałaś, ale napisałas też "...bo jest zgodne z jego
                      aktualnymi
                      potrzebami, które oczywiście cały czas się zmieniają ". A wiesz przecież, że
                      maluchy mają potrzebę ssania? co z tym robisz skoro mówisz,ze zaspokajasz jego
                      potrzeby?

                      Ania
                      • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 16:00
                        Aniu, potrzeba ssania nie jest problemem ogólnym, powiedziałabym nawet, że jest
                        to problem obejmujący mniej niż 1/3 niemowląt. W tym przypadku pediatrzy i
                        fizjoterapeuci dopuszczają użycie smoczka mając na uwadze, że dzieci do 2,5-3.
                        m-ca mogą sobie nie poradzić z opanowaniem emocji i świadomością własnego ciała.
                        Właśnie w tym wieku maluszek odkrywa swoje paluszki i piąstki, które
                        wykorzystuje do samozaspokojenia. Należy też odróżnić potrzebę ssania od
                        problemów emocjonalnych, a niestety obie z nich są zaspokajane smoczkiem.
                        Należy też zadać sobie pytanie, co powoduje potrzebę ssania, w większości
                        przypadków ssanie jest kojarzone z poczuciem bezpieczeństwa. Do rodzica należy
                        zadanie uświadomienia dziecku, że ssanie jest związane z pobieraniem pokarmu,
                        natomiast potrzeby emocjonalne rozwiązuje za pomocą okazanej przez rodzica
                        bliskości i wsparcia.
                        Podstawą jest ustalenie rytmu karmienia, płacz pojawiajacy się pomiędzy
                        karmieniem-ssaniem należy potraktować w inny sposób, szybko okaże się, że
                        dziecko akceptuje cywilizowane metody i nie ucieka się do prymitywnego i
                        złudnego poczucia zaspokojenia, jakim są pełne usta.

                        W taki własnie sposób zaspokajam jego ptrzeby i daję możliwość komunikowania ze
                        swiatem.
                        • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 17:23
                          skąd ty masz te dane? że potrzba ssania obejmuje 1/3 dzieci...Tak sobie mysle,
                          ze tobie trafiło się idealne dziecko, które nie sprawia żadnych kłopotów, bo ty
                          w mig wiesz co mu potrzeba. To jak wytłumaczysz mi fakt, że takie
                          zaspokajanie "od ręki" może niekoniecznie dobrze wpływac na rozwój dziecka? bo
                          jest nauczone, że cokolwiek zechce to mamusia zawsze to odgadnie i nie trzeba
                          sie wysilac?moje zdanie jest takie, że jeśli tak będziesz robić to dziecko w
                          przyszłości bardzo się zdziwi, że nie wszyscy są tacy i że trzeba się wysilić
                          żeby cos osiągnąć, tłumisz w nim naturalne wyrażanie emocji. Nie będzie umiało
                          sobie poradzic ze swoimi dziecinnymi problemami, bo nie było mu dane nawet
                          zapłakać...

                          ANia
                        • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 17:27
                          poza tym piszesz dośc ogólnie i bezoosobowo. Ja chciałbym wiedziec co
                          konkretnie robisz gdy twoje dziecko płacze, a jest przewinięte, nakarmione, nie
                          jest śpiące itd..- prosze o konkrety.

                          Ania
                          • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 12:45
                            Słucham, co wyraża płaczem, oceniam, czy poradzi sobie samo, kiedy nie radzi -
                            reaguję. Przede wszystkim, zanim chwycę na ręce, obserwuję zachowanie.
                            Zaznaczam, że dzieci się od siebie różnią i nie każda reakcja u wszystkich
                            oznacza to samo.
                            Należy też kojarzyć fakty i tak np. dzisiejszej nocy (13-miesięczniak) obudził
                            się z płaczem wyrażającym pragnienie, sprawdziłam temperaturę w pokoiku i
                            grzejniki, tydzień temu był szczepiony, ew. objawy miały nastąpić w ciągu 7-10
                            dni - czółko nieco cieplejsze, wychodzi ząb trzonowy z prawej strony u góry -
                            pociera prawe uszko. I wszystko jasne. Wzięłam na ręce, podałam wodę, zaczerpnął
                            2 łyczki, wyszłam z nim z pokoiku, gdzie uchyliłam okno, podałam Viburcol, przy
                            okazji zmieniłam pieluszkę, spał spokojnie do rana. Moigłam władowac smoka i
                            kursować co pół godziny do łóżeczka.
                            Rano marudził i wkładał paluszek głęboko do buźki z prawej strony, nie miał
                            apetytu, płakał. Mąż wziął go na ręce, podszedł do okna i zainteresowała go tym,
                            co dzieje się na zewnątrz: ptaszki, samochody..., małutek się uspokoił,
                            rozejrzał, dał znać, że jest głodny, spokojnie zjadł i poszedł się bawić.
                            kolejny płacz jakieś 1,5 godz. temu: nie może sobie poradzić z otwrciem pudełka,
                            podchodzę, pokazuję, próbuje przy mnie, zostawiam...potem przychodzi sam i
                            pokazuje, że umie, cały szczęśliwy.
                            Zapewne zaraz zadasz mi pytanie o wiek noworodkowy.
                            Powodów płaczu są dziesiątki: nie lubi być opatulony, mimo, że powszechnie uważa
                            się, że powinien to uwielbiać, jest mu zimno, gorąco, przeszkadzają mu zapachy
                            kuchenne, uwiera go pielucha zapięta zbyt ciasno, używasz nowych perfum lub
                            dezodorantu i to go drażni, miał szczepienie, jest kiepska poogoda, ma wzdęcia,
                            zabrałaś go do centrum handlowego i nie może poradzic sobie z nadmiarem wrażeń,
                            ludzi, świateł, kolorów, karmisz piersią i zjadłaś coś nowego, powiertze jest za
                            suche, ma katar, boli gardło, ktos Was odwiedził, wyczuwa Twój
                            stres......................
                            Zanim podeszłam uspokajałam się sama, słuchałam, obserwowałam, przypominałam, co
                            zdarzyło się w ciągu dnia, brałam na ręce, kiedy płacz był na tyle silny, że nie
                            było miejsca na dystans do siebie, w momencie uspokojenia odkładałam i
                            obserwowałam, czy zdoła dalej wyciszyć się sam, jeżeli w grę wchodziły elementy
                            zewnętrzne, pomagałam je usunąć.

                            Czuję, Ania, że na siłę próbujesz przyprzeć mnie do muru i sprawdzić, czy nie
                            blefuję z moim macierzyństwem.
                            Nie trafiło mi się idealne dziecko, jest bardzo wymagające i wybitnie
                            absorbujące, zrezygnowałam ze świetnie płatnej i satysfakcjonującej pracy na
                            rzecz bezpłatnego urlopu wychowawczego i szczerze mówiąc harówa po kilkanaście
                            godzin dziennie w olbrzymim napięciu i skupieniu to bułka z masłem w porównaniu
                            z opieką nad moim synkiem.
                            Efekty naszej współpracy jednak wszystko wynagradzają i zastanawia mnie tylko
                            to, czy świat, dla którego wychowuję dziecko jest godzien, żeby go przyjąć.
                            Pozdrawiam

                            • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 13:48
                              nie, nie chce cie przypierac do muru. Bardzo mi się podoba to, co piszesz, to
                              takie doskonałe,ale czy nie uważażasz, ze branie na ręce to taki
                              sam "zaspokajacz' jak ten nieszczęsny smoczek? skoro wiesz, że dziecko chce pić
                              to daj mu pić- wystarczy podnieś nieco wyżej poduszkę, gdy ma goraczke daj mu
                              jakis lek, gdy go boli wychodzący ząbek- również lek, gdy jest mu gorąco-
                              rozbież go, zimno- ubierz g, itd. Skoro tak dobrze rozpoznajesz rodzaje płaczu
                              i potrzeby dziecka to wg twojej teorii powinien sie sam uciszyc zaspokoiwszy
                              swoje pragnienia - to po te ręce/ czym to sie różni od smoczka? oczywiście o
                              wiele lepiej jest przytulic dziecko niż dac mu smoka- tego nie kwestionuję,
                              nawiązuje jedynie do twoich teorii, które maja rzutowac w przyszłości na życie.

                              Ania
                              • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 14:15
                                Na ręce jak napisałam nie biorę od razu, poza tym i tak wyniosłam dziecko, bo
                                pokoik sie wietrzył. Mam w nosie Twoje sarkastyczne uwagi, bo podałam jeden
                                przykład, którego i tak nie byłaś w stanie pojąć. Nie mam żadnego interesu w
                                tym, żeby kogoś porzekonywać, bo najważniejsze jest dla mnie moje dziecko i już
                                nie martwi mnie to, że będzie przebywało w jednej piaskownicy z
                                lateksowo-moherowym towarzystwem, bo i tak wyjeżdżamy. Zapchaj swego dzieciaka
                                gumą, a jak wypluje, to zaklej mu usta taśmą samoprzylepną, bo może Ci
                                przeszkodzi, a nie daj Boże zmusi do myślenia. Pozdrawiam
                                • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 15:15
                                  akurat moje dziecko smoczka nie używa, więc nie będe mu niczym buzi zapychać.
                                  Zdaję sobie sprawę , że masz w nosie to co mówie , ale nie wpieraj mi, że nie
                                  chcesz nikogo przekonywac do swoich teorii, bo byś sie tu tyle nie wypowiadała
                                  takim tonem w tym poście. Nie miałam do Ciebie uwag a jedynie pytania, ale jak
                                  widzę nie potrafisz całkowicie obronić swoich teorii i jeżeli nie masz
                                  argumentów to zaczynasz Ty byc nieuprzejma i ucinasz rozmowę. Ale coż, może tam
                                  gdzie wyjeżdżasz ludzie sa bardziej świadomi. A tak na marginesie: to uważasz,
                                  że tam gdzie jedziesz o smoczkach nie słyszeli? odpowiedz sobie sama.

                                  Ania
                                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 16:10
                                    Masz pytania, po to żeby się czegoś dowiedzieć, czy po to by wyśmiać odpowiedzi?
                                    Za każdym razem czuję, że zanim odpiszę, masz już gotową ripostę.
                                    Odpowiadam zgodnie z prawdą przedstawiając sprawdzone metody, nie jestem matką
                                    idealną, ale na pewno jestem matką myślącą i przede wszystkim nie jestem
                                    wygodnicką kwoką. Sama sie długo uczyłam i wszelkie rady traktowałam przede
                                    wszystkim z zaciekawieniem.
                                    Nie interesują mnie ludzie, którzy za wszelką cenę toczą swoje wonienki
                                    udowadniając racyjki spod strzechy bez jakiegokolwiek poparcia.
                                    Teorie nie są moje, ale wspaniale się sprawdzają i co najważniejsze mają
                                    dalekosiężne skutki.
                                    Tam, gdzie się wybieramy słyszano o smoczkach, ale jeszcze jako cukier zawijany
                                    w szmatę, od czego odstąpiono kilkadziesiąt lat temu. A Polska? No cóż, bye,
                                    bye, moherowy guślarsko- zabobonny karaju.
                                    • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 16:32
                                      jakie skutki bedzie miał sposób chowania przez ciebie dziecka dowiesz sie za
                                      kilkanascie lat. A na razie chciałam uzyskać odpowiedzi, aby zrozumiec,
                                      dlaczego tak zaciekle odrzucasz tego przysłowiowego juz smoczka,wyzywajac przy
                                      okazji inne mamy od moherowo-lateksowych. Tak jak uważasz moje racyjki spod
                                      strzechy, na które nie mam dowodów, tak samo ja mogę cię zapytać o dowody na
                                      poparcie. Myślę że takich nie masz, bo nie słyszałam, zeby ktoś udowodnił, że
                                      smoczek w przyszłości może zaowocować zastąpienie go innym nałogiem. Więc Twoje
                                      racje sa wg tego również spod strzechy. I wiesz co? lepiej rzeczywiście wyjedź,
                                      skoro w Polsce wszystkich wrzucasz do jednego moherowego worka.

                                      Ania
                                      • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 17:40
                                        > jakie skutki bedzie miał sposób chowania przez ciebie dziecka dowiesz sie za
                                        > kilkanascie lat.
                                        I to mam na uwadze traktując go od niemowlęcia jak człowieka, nie jak rzecz, na
                                        której czasowe wyłączenie mam prymitywne sposoby.

                                        >A na razie chciałam uzyskać odpowiedzi, aby zrozumiec,
                                        > dlaczego tak zaciekle odrzucasz tego przysłowiowego juz smoczka
                                        Dostałas wyczerpujące odpowiedzi, nie mam zamiaru dodatkowo uczyć Ciebie
                                        czytania ze zrozumieniem.

                                        > mogę cię zapytać o dowody na
                                        > poparcie. Myślę że takich nie masz,
                                        Pytasz i pytasz, może czas coś przeczytać? Mój czas jest bardzo cenny, Aniu,
                                        jeżeli nie potrafisz tego dostrzec, rozczytać i zrozumieć teraz, to docenisz za
                                        kilka-kilkanaście lat, a wtedy nie licz na darmowe porady.

                                        >I wiesz co? lepiej rzeczywiście wyjedź,
                                        >
                                        > skoro w Polsce wszystkich wrzucasz do jednego moherowego worka.

                                        Akurat Twojego pozwolenia nie potrzebuję, aczkolwiek utwierdzasz mnie w
                                        słuszności dawno podętych decyzji. Jakie to pospolite i tutejsze, niewygodnych
                                        się pozbywamy, bo jeszcze zmuszą do myślenia i podejmowania dorosłych decyzji.


                                        • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 19:24
                                          chętnie pozbywam sie tylko nieprzyjemnych ludzi, którzy obrażają innych. Wydaje
                                          ci się , ze jak robisz doktorat to juz pozjadałas wszystkie rozumy? ja
                                          wprawdzie mam tylko magistra, ale mój mąż ma tytuł doktora i się tak nie
                                          zachowuje. Rzeczywiście wszystko okaże się za pare lat, obyś nie musiała się
                                          puknąć w głowę.

                                          pozdrawiam]Ania
                                        • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 19:39
                                          to, ze wdałam się zToba w dyskusję chyba raczej nie świadczy o tym, że jestem
                                          kwoką na grzędzie, która czeka tylko , aby pozbyc sie kłopotu zwnaego
                                          potocznie "dzieckiem" wciskając mu smoka. Wyrażasz się pięknymi, okrągłymi
                                          zdaniami, w dobrym stylu, ale spomiędzy tego potoku słów wychodzi ci "słoma z
                                          butów", gdy obrażasz kogoś wplatając nieprzyjemne epitety pomiędzy wielkie
                                          słowa. Źle się z toba rozmawia, bo nie przyjmujesz czyichś argumentów, a
                                          jedynie przedstwiasz swoje racje i ośmieszasz zdanie innych. Nie trzeba mnie
                                          uczyć ze zrozumieniem, bo tego nauczyłam się w podstawówce, a chciałam tylko z
                                          Twojego pięknego bełkotu wydobyć ludzką postać, ale mi sie nie udało, która
                                          potrafiłaby choć przyznac, ze tez dawała smoczka dziecku, ale popełniła błąd -
                                          idealna matko.Skoro Twój cczas jest cenny to mniemam ,iż juz mi nie odpiszesz.
                                          Il ety masz lat kobieto, żeby stawiac się na poziomie, któe w życiu nie
                                          osiągniesz?


                                          Ania
                                          • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 12:27
                                            Nie przyjmuję argumentów..., a jakież to argumenty mi przedstawiasz, Aniu?
                                            Prowadzę dyskusję z kimś, kto jest nią zainteresowany, opisuje swoje racje,
                                            spostrzeżenia, zastanawia się nad skutkami. Ty prowadzisz tandetną gierkę,
                                            zadając pytania dążące do udowodnienia mi, że wszystko robię źle, jakbyś nie
                                            rozumiała, że zaciągnięcie smoczkiem, czy petem różni się od włożenia buta.
                                            Na początku przyznałam, że używanie smoczka jest zasadne w konkretnych
                                            indywidualnych sytuacjach, ale z tego co widzę w naszym pięknym kraju, smoczek
                                            jest receptą na płacz dziecka, czegokolwiek by on nie oznaczał, używany jest na
                                            wyrost, na wszelki wypadek, bez zastanowienia nad skutkami. Cała rodzina
                                            zasiada przed tv a dzieciaczek żuje smoka rozpaczliwie przewracając oczkami. Ja
                                            niedawno dowiedziałam się, że istnieje program, ba, kultowy program, co więcej
                                            kolejna edycja od mam przy piaskownicy oburzonych, że nie mam o nim bladego
                                            pojęcia. No cóż, w czasie tańca z gwiazdami czytałam bajeczki, mówiłam,
                                            czuwałam. W supermarkecie to samo - ja lecę sama odbębnić zakupy, żeby potem
                                            pojechać z dzieckiem do lasu, nad rzekę, czy gdziekolwiek, żeby spędził czas w
                                            przyjaznej atmosferze na świeżym powietrzu, a tu nie można przecisnąć się z
                                            wózkiem, bo całe rodziny z niemowlętami zapchanymi smokami realizują swój plan
                                            weekendowy, koszmar. Moja znajoma niedawno urodziła córcię, widzę, że dziecku
                                            jest niewygodnie i płacze, mamunia leci i wciska smoka, dziecko wypluwa i dalej
                                            płacze, na co ona wciska smoka ponownie ze słowami bidulek zgubił smoczunia,
                                            brrr. Kolejny przykład to moja kochana teściowa, jak zobaczyła, że nie mamy
                                            smoczka, poleciała i kupiła. Pewnego dnia pojechaliśmy do znajomych i
                                            zostawiliśmy z nią synka, wracamy i widok jest następujący: taściowa skacze po
                                            pokoju z naszym dzieckiem i na siłę przytrzymuje mu smoczka, on pluje,
                                            wrzeszczy, ona zrozpaczona, koszmar i żenada. Mąż wziął od niej dziecko,
                                            sprawdził o co chodzi, okazało się, ze uwiera go napa od kaftanika, poprawił i
                                            położył spokojnie spać.
                                            Przykłady debilnego używania smoczka można podnosić do potęgi. mam wrażenie, że
                                            smoczek nie służy dziecku, tylko rodzicom, którzy nie wypili szklanki wody
                                            zamiast, a teraz chcą zminimalizować skutki "problemu".
                                            Teraz cała masa mamusiek wysyła mnie na leczenie, wytyka mi słomę, ośmiesza, a
                                            żadna nie przedstawiła ani jednego argumentu na poparcie swoich racji.
                                            Możesz Aniu uznac moje wypowiedzi za bełkot, ale to swiadczy jedynie o Tobie.
                                            Ludzką postacią w naszym kraju ciesza się populistyczne wypowiedzi
                                            przemawiające do masy chcącej usłyszeć to, co łatwe i wygodne, zero wysiłku i
                                            zastanowienia nad konsekwencjami, proste rozwiązania na tu i teraz.
                                            Domyslam się, że mamy mniej więcej tyle samo lat, jednak kazda z nas stawia się
                                            na poziomie swoich dokonań i ambicji, więc trudno o porównania i wiek nie jest
                                            tu żadnym wyznacznikiem. Nie sądź innych po sobie, to, że Ty czegoś nie zdołasz
                                            osiągnąć to jedynie Twój problem

                                            • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 13:13
                                              alez czego ja nie zdołam osiągnąć? bo nie rozumiem, do czego pijesz tym razem.
                                              ja się zgadzam, że przeważnie tak jest, że smoczek = zatykacz (jak juz mówiłam
                                              moje dziecko nie uzywa smoczka)ale zdenerwowałam się jedynie tym, że wrzucasz
                                              wszystkie mamy używające smoczka do jednego worka i obraxliwie się o nich
                                              wypowiadasz, sama zaś uważasz się za lepszą, bo masz inne zasady i zachowania w
                                              stosunku do swojego dziecka. Poczytaj jeszcze raz moje posty, a argumenty
                                              znajdziesz takie same, jakich ty używasz czyli nie poparte dowodami. Tak jak to
                                              co powiedziałaś,że używając smoczków w przyszłości nasze dzieci popadną w inne
                                              nałogi. Nie chcę ci udowadniac że robisz źle. Robisz bardzo dobrze dla dziecka,
                                              ale nie podoba mi się, gdy za NIEROBIENIE tego co ty, od razu używasz ostrych
                                              słów. Ja nie chce cie przekonywac, że używanie smoczka czemuś służy. I widzisz,
                                              ten post czytałam ze zrozumieniem i nawet poczułam żal do siebie, ze ci tak
                                              odpisałam w poprzednim poście, ale niepotrzebnie dodawałas ten osttani zjadliwy
                                              akapit? " nas stawia się
                                              >
                                              > na poziomie swoich dokonań i ambicji, więc trudno o porównania i wiek nie
                                              jest
                                              > tu żadnym wyznacznikiem. Nie sądź innych po sobie, to, że Ty czegoś nie
                                              zdołasz osiągnąć to jedynie Twój problem"
                                              Po co t napisałas? poczułam się tym dotknięta i obrażona, bo własciwie
                                              wysnuwasz wnioski na podstawie dyskusji o smoczku? że nie mam ambicji i ze chcę
                                              coś osiągnąc lub nie chcę? o czym ty mówisz? co miałas na myśli mówiac, że
                                              czegoś nie zdołam osiągnąć?

                                              pozdrawiam
                                              Ania
                                              • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 13:21
                                                > Il ety masz lat kobieto, żeby stawiac się na poziomie, któe w życiu nie
                                                osiągniesz?

                                                Dokładnie to miałam na myśli, Aniu. Zastanów się zanim narzucisz ton prowadzący
                                                do obrazania kogokolwiek, również i Ciebie.

                                              • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 13:25
                                                a już wiem, ja ci napisałam, że stawiasz się na poziomie, którego nie zdołasz
                                                osiągnąć. Miałam na myśli, że masz taką manierę w wypowaidaniu się, że wydajesz
                                                się być mądrą kobietą, a jak wtrącasz te swoje obraźliwe słowa to od
                                                razu "spadasz" o jeden poziom niżej. I tak sobie myślę, że chciałabys uchodzić
                                                za osobę kulturalną, wykształconą, z klasą,ale musiałabyć zaprzestać używania
                                                tych niesympatycznych uwag i epitetów pod adresem innych osób.

                                                Ania
                                                • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 13:52
                                                  Nie lubię jałowych rozmów, Aniu i nie mam czasu na snucie domysłów, co ktoś ma
                                                  na myśli używając słów-kluczy zrozumiałych tylko dla niego i jakie snuje
                                                  wyobrażenia na mój temat. Może mam taką manierę, ale lubię konkrety. Wg Ciebie
                                                  spadam, wg kogos innego sie wznoszę. Podziwiam osoby wyrazające swoje nawet
                                                  najbardziej radykalne opinie, często sprzeczne z moimi. Lubię ostrą polemikę,
                                                  zdarza się, ze dają się przekonać, bo zastanawia mnie każda opinia. Co można
                                                  jednak pomyśleć o tekstech w stylu: idź się leczyć, domorosły psycholog, słoma
                                                  w butach, kiedy nie idzie za tym konktret i argument?
                                                  Mój synek jest fajnym inteligentnym chłopczykiem, rozwija sie świetnie, mimo
                                                  ciężkich doświadczeń szpitalnych; dla niego jest już za późno na smoczek, ale
                                                  kto wie, czy nie będzie miał rodzenstwa? To, w jaki sposób się zachowuje daje
                                                  nam poczucie pewności co do podjętych decyzji, niemniej jednak jestem otwarta
                                                  na wszelkie sugestie i porównanie ich z wewnętrznym poczucie troski o dziecko i
                                                  jego przyszłość. Chciałabym jednak przeczytać coś ciekawego, nie same obelgi,
                                                  pośmiewiska i podpuchy, na które nie mozna odpowiedziec inaczej niż hmmmmm
                                                  niesympatycznie.
                                                  • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 14:11
                                                    no własnie, my się juz chyba nie dogadamy. Ja cie chyba nie obrazałam na
                                                    początku swoich wypowiedzi, natomiast od ciebie usłyszałam to i owo, więc nie
                                                    pozostawam dłuzna. "Słoma z butów" to mój tekst i mysle, ze wyraźnie napisałam,
                                                    o co mi chodzi, czyli o Twoje obrażanie innych- nic innego. Nie czepiam sie
                                                    przecież tego, jak wychowujesz dziecko.
                                                    A hasła typu:"kura na grzędzi, wysil mózgownicę, głupia matka, lateksowo-
                                                    moherowe towarzystwo,nie daj Boże zmusi do myślenia,..." to zdja mi się Twoje
                                                    słowa. I co mozna pomyślec o takich tekstach? Może i się wznosisz uzywając
                                                    takich słów ale tylko w towarzystwie równych lub przewyżsającyh Cię w tej
                                                    sztuce osób. Jak na razie to głównie ty rzucasz obelgi i wyśmiewasz inne matki.
                                                    Akurat nie śmiałabym sugerować konkretnego zachowania i sposobu wychowania
                                                    dziecka żadnej innej matce - a Ty to robisz. Nikt cie nie zachwycił swoją
                                                    wypowiedzią, nie zaintersował swoim pomysłem na wychowanie dziecka - ale to nie
                                                    oznacza, że rozmawiasz z głupimi kobietami - ot poprostu - mają inny punkt
                                                    widzenia.
                                                    Ania
                                                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 14:44
                                                    Owszem, to moje słowa, wypowiadane z pełną świadomością i odwagą. Jak można
                                                    traktować mamuńki zajmujące się plotami, krzyżówkami i telewizją i zapychającym
                                                    dziecko smokiem, żeby im w tym nie przeszkodziło? Potrzebny im jest
                                                    porządniejszy kop w tłusty leniwy zadek niż to co starałam się przekazać. Dalej
                                                    tworzysz porównania bez zastanowienia kogo porównujesz.
                                                    Ty nie śmiałabyś sugerować, bo co? Brakuje Ci przekonania co do słuszności
                                                    podejmowanych decyzji, czy boisz się epitetów spowodowanych zburzeniem
                                                    wygodnego bezmyślnego światka?
                                                    Inny punkt widzenia... Czy chociaż jedna osoba mi go przedstawiła? Nikt nie
                                                    musi się silić, żeby mnie zachwycić, wystarczy, żeby mnie ktoś chociaż
                                                    zastanowił swoim podejściem do sprawy.
                                                    Dalej pozostaję przy stwierdzeniu, ze poruszyłam kury na grzędzie, dużo kurzu i
                                                    krzyku, zero wypowiedzi.
                                                  • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 15:02
                                                    owszem, takie matki równiez okreśłiłabym podobnymi epitetami jak Ty, ale masz
                                                    pewności to kogo mówisz, bo żadna z nich nie powiedziała, że daje dziecku smoka
                                                    aby spokojnie rozwiązywac krzyżówki. NI eśmiałabym sugerować bo to nie moja
                                                    sprawa, jak ktoś wychowuje dziecko. Moge jedynie służyć radą. Mam przekonanie
                                                    do sposobu w jaki ja wychowuję swojego syna i to mi wystarczy. Wtrąiłaby się
                                                    jedynie gdyby czyjemus dziecku dziala się krzywda, ale żadna z mam tutaj sie
                                                    wypowadających tego nie robi lub nie mówi o tym. A używanie smoczka bądx nie
                                                    nie uważam za szkodliwe.

                                                    Ania
                                                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 15:46
                                                    Nie podajesz smoczka, nie Twoja sprawa, itd, więc o co chodzi, dlaczego sie
                                                    jednak wtrącasz?
                                                    Uznajesz podawanie za nieszkodliwe, to może opiszesz dlaczego?
                                                    Nie dbasz o to, wśród jakich ludzi będzie żyło Twoje dziecko?

                                                    Myslisz, że ktoś tu wprost poda powody, dla których idzie na łatwiznę?

                                                    Wiesz Aniu, jak czytam takie wypowiedzi, to od razu widzę relacje w
                                                    wiadomościach o krzywdzonych dzieciach i wypowiedzi otoczenia
                                                    usprawiedliwiającego się w żenujący sposób: nic nie widziałem, nic nie
                                                    słyszałem, matka o niczym nie mówiła. Może smoczek to problem niewspółmierny z
                                                    wydarzeniami przedstawianymi w dziennikarskich relacjach, ale doskonale
                                                    odzwierciedla poziom tego społeczeństwa; o niczym nie wiem, wiedzieć nie chcę,
                                                    więc wszystko jest ok.

                                                    jakiś czas temu byłam z synkiem w szpitalu, sąsiadowaliśmy z 2,5-latkiem i jego
                                                    mamą, która sadzała dziecko przed tv, dawała smoka i zajmowała sie sobą, kiedy
                                                    dziecko marudziło, dawala klapa, wsadzała smoka i tak w kółko. W związku z tym,
                                                    ze ta sytuacja stresowała moje dziecko zwróciłam jej uwagę, stałam się wrogiem
                                                    nr 1, potem przyszedł psychiatra oceniający rozwój jej synka i powiedział
                                                    dokładnie to samo, poza tym pielęgniarki i lekarze starali się coś jej
                                                    przetłuymaczyć, nic. Wszyscy stali się wrogami i nadawali się wg niej na
                                                    leczenie, tylko nie ona i jej dziecko. Ktoś by uznał, że matka się nie skarży,
                                                    więc jest dobrze, nie śmie niczego sugerować, może służyc radą, gdyby to i owo,
                                                    a najlepiej jak tego i owego nie widzi....
                                                    słodkiego miłego życia, Aniu




                                                  • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 15:56
                                                    jak zwykle źle mnie zrozumiałaś. Czy ty wyobrażasz sobie, że widząc matki na
                                                    ulicy wtykające dzieciom smoczka mam sie wtrącać. ty tak robisz? to jak
                                                    wygladają twoje spacery dzieckiem? a poza tym napisałas ze w szpitali
                                                    zareagowałas tylko dlatego, że to stresowało twoje dziecko a nie, że tamtemu
                                                    działa sie krzywda. Będe to powtarzac w kółko, nie znam argumentów za
                                                    nieszkodliwością smoczka tak jak ty nie znasz za jego szkodliwością. Podajesz
                                                    tylko to, co może się zdarzyc , a nie musi. Zobacz ilu ludzi na świecie jest
                                                    wychowanych na smoczkach a jednak nie wszyscy są nałogowcami. Najepszym
                                                    przykładem jestem ja sama, któa była chowana na smoczku, i nie czuję żeby
                                                    brakowało mi przez to matczynej miłości, a może mi nie uwierzysz, ale papierosa
                                                    nigdy w życiu nie miałam w ustach, więc jak to się ma do twoich teorii?

                                                    Ania
                                                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 17:20
                                                    Nie wytykasz matek na ulicach, ale weszłas na ten wątek i ...właściwie co tu
                                                    robisz? nie, zebym chciała Cię przegonic, ale proszę, odpowiedz.
                                                    na spacerze puknęłam w czoło mamusi, która 8-mies. dziecku włożyła buciory-
                                                    gipsy, bo tak zalecił ortpoeda, w supermarkecie zwracam uwagę matołkom
                                                    lawirującym między półkami, promocjami i trylionami wirusów z noworodkami.
                                                    W szpitalu nie zareagowałam tylko dlatego, że nam przeszkadzał ale w pewnym
                                                    momencie miarka się przebrała i wygarnęłam co mi leżało na sercu. Psychiatrę
                                                    wezwano po mojej interwencji, bo nikt nie raczył zauważyć problemu z
                                                    niedorozwojem dzieciaka, który trafił tam z zupełnie innego powodu. (W dodatku
                                                    w szpitalu miewa się inne problemy: wymioty, biegunki i brak apetytu u
                                                    dzieciątka, utraty przytomności i gorączka po 41 st., wkłuwanie wenflonów
                                                    prawie codziennie, utrata pokarmu, stres i całkowicie nieprzespane noce).

                                                    Mamusia usłyszała wprost: zamiast smoczka proszę poświęcić dziecku czas.
                                                    Nic dodać, nic ująć.

                                                    Pytanie w temacie wątku brzmiało, czym grozi uzywanie smoczka, więc odpisałam.
                                                    Wspominałam też o powodach używania smoczka i o stopniu wrazliwości dzieci.
                                                    Też byłam chowana ze smokiem i moja mama przyznaje, że trochę czasu jej zajęło
                                                    nauczenie mnie ssania smoka. 10 razy dłużej oduczanie. Teraz jest szczerze
                                                    wzruszona i zadowolona z faktu, że jej wnuczek tego uniknął.
                                                    Gdyby nie pobyt w stanach i terapia u psychologa wiele lat temu, będąca tam
                                                    czymś zupełnie naturalnym, nie wiadomo jakby się wszystko potoczyło.
                                                    wada zgryzu leczona aparatem ortodontycznym niemal do matury, co w zaściankowej
                                                    polsce było poowodem do wyśmiewania i lepiej było mieć spróchniałe zęby nie
                                                    mieszczace się w ustach niż kolorowy aparat, powodowało to trudności z
                                                    integrowaniem się, niepewność siebie, kiedy na horyzoncie nie pojawił się
                                                    przedmiot znany i bezpieczny. wróciłam do kraju, dostałam się na studia i juz
                                                    wtedy dostrzegłam różnice. każda indywidualność jest tępiona wyśmiewaniem, nie
                                                    daj boże na wykładzie sie wyróżnisz, to cię zjedzą, itd. to samo w pracy.
                                                    Potem zostałam matką, zauwazyłam, że świętością są poglądy babuni, sąsiadki i
                                                    lekarza, matka nie ma nic do powiedzenia, korzysta z rad superniani i tak
                                                    naprawdę nie ma żadnego wpływu na los swój i swojego dziecka, idzie za stadem
                                                    beczącym w ten sam sposób, nie myśli, nie czuje, nie kieruje się instynktem,
                                                    nie przewiduje, korzysta z prostackich rozwiązań.
                                                    Nie brakowałao Ci matczynej miłości podobnie jak mi, jednak nie o miłość tu się
                                                    rozchodzi, co o sposób zaspokajania potrzeb i zrównoważony rozwój.
                                                    Nie wszyscy ludzie wychowani na smoczku sa nałogowcami, jedni sa silniejsi,
                                                    inni wychowali sie w innej kulturze, jeszcze inni znaleźli dogodne warunki
                                                    samorealizacji, chodzi mi o głupie zwiększanie podatności na niepożądane
                                                    zachowania i choroby. Siła i charakter ujawniają się dużo później, słabsi i
                                                    wrażliwi sobie nie poradzą bez sprzyjających okoliczności, czego nie da się
                                                    ocenić na poziomie niemowlęcia.




                                                  • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 18:19
                                                    znaczy jestes słaba i bezsilna skoro potrzebowałas psychoterapeuty, aby się
                                                    uwolnić od "smoczka", oczywiście przenośnie, bo pewnie przeniosło się to na
                                                    inne sfery Twojego życia. Jakie to typowo amerykańskie leciec z wszystkim do
                                                    terapeuty , płacić kasę niż samemu rozwiązywać problemy. To akurat świadczy o
                                                    słabości charaktru niż o sile. Weszłam na ten wątek, bo byłam ciekawa, co
                                                    ludzie napiszą o szkodliwości smoczka - niż więcej- tylko ciekawośc. I wyobraź
                                                    sobie że jestem zupełnie zrównoważoną osobą, niemającą problemów z ujawnianiem
                                                    swoich emocji.

                                                    Ania
                                                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 15:20
                                                    OTO MAMY TYPOWO POLSKIE PROWINCJONALNE ROZUMIENIE PSYCHOTERAPII! WSTYD ANIU!
                                                    Każdy szanujący się obywatel cywilizowanego świata ma osobistego
                                                    psychoterapeutę i dzięki sychologowi poznaje siebie, swoje możliwości i potrafi
                                                    wykrzesać z siebie dużo więcej porzucając płaszczyk ograniczeń, kompleksów i
                                                    fobii. Każdy psycholog przechodzi własną indywidualną psychoterapię, bo
                                                    najpierw trzeba poznać siebie, żeby móc oceniac innych. Przez cały okres
                                                    praktyki zawodowej psycholog ma obowiązek bycia pod opieką swojego supervisora.
                                                    Podążając śladem Twojego prostackiego rozumowania powinno się stwierdzić, że
                                                    każdy psycholog jest posiadaczem żółtych papierów. No cóż cała armia tychże
                                                    ludzi czuwa, żebyś Ty jako nieświadomie dająca się wodzić za nos istotka
                                                    realizowała "swoje" poglądy i dokonywała "własnych" wyborów, począwszy od
                                                    kierowania Ciebie w określony sposób między sklepowymi półkami, po wybór
                                                    takiego, a nie innego prezentu z okazji zbliżających się Świąt, o sposobie
                                                    wychowywania dziecka za pomocą konkretnych akcesoriów, dzięki którym płynie
                                                    szeroki strumień zysków do producenta nie wspominając.
                                                    słaba i bezsilna.... do kogo Ty to mówisz? Stań przed lustrem
                                                  • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 15:49
                                                    co ty możesz o mnie wiedzieć? myślisz, że jestem tą , która rzuca się się na
                                                    sklepowe pólki bo akurat jest promocja? akurat w tej kwestii bardzo, ale to
                                                    bardzo się mylisz. Mam swoje zdanie na każdy temat i nie jestem jak ta flaga na
                                                    wietrze. Ci sami psychologowie, któzy opracowują startegie marketingowe, aby
                                                    takie prostackie istotki jak ja zachęcone kolorowymi opakowaniami, kupowały
                                                    niepotrzebne rzeczy, potem czekają tylko na te samo osoby w swoich wypasionych
                                                    gabinetach, aby odzwyczajać je od. np. zakupocholizmu czy tym podobnych
                                                    zachowań (pewnie wg ciebie również spowodowanych używaniem smoczka). Słuchaj,
                                                    ja nie jestem prowincjnalną gęsią, sama chętnie poszłabym do psychologa
                                                    dowiedzieć się czegoś o sobie, ale nie popadajmy w skarjności- rozwiązywac
                                                    każdy prolblem zyciowy za pomoca sesji u psychoterapeuty. I nie sądzę, aby
                                                    każdy szanujący obyawtel cywilizowanego świata miał osobistego psychologa, bo
                                                    to KOSZTUJE kobieto. Chyba że uważasz, że biedni ludzie nie należą do tego
                                                    świata?

                                                    Ania
                                                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 16:17
                                                    Nie o promocje kochana tu chodzi i nie strategie marketingowe. Takich rzeczy
                                                    uczą hostessę na 10-minutowym szkoleniu i nawet to działa.
                                                    Z chorobą idzie się do psychiatry, do którego kieruje psycholog. Psycholog nie
                                                    jest od rozwiązywania problemów, problem każdy rozwiązuje sobie sam. Psycholog
                                                    nie uczy technik i nie daje cudownej piguły, przede wszystkm nie zwalnia od
                                                    myślenia, więc argument, ze to kosztuje jest żaden. A skoro stać Cię na
                                                    internet, to stac na psychologa, czasem trzeba dokonać wyboru i ustalić
                                                    priorytety nie dopasowując słówka bieda do sutuacji. Wszystko kosztuje.
                                                    Może i nie jesteś gęsią, ale zachowujesz się tak, jakbyś nią była
                                                  • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 16:30
                                                    po pierwsze internet mam za darmo, po drugie mnie akurat stac na psychologa-
                                                    pisałam o reszcie biednego świata
                                                    Ania
                                                  • rowantree Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 16:45
                                                    No cóż, nie trzeba być psychiatrą, aby stwierdzić, że życie cię w pewnych
                                                    kwestiach przerasta. Mniemam, że wielokrotnie spotykałaś się nie tylko z
                                                    psychologiem, ale również z psyciatrą. Jeśli mam rację, to i tak rezultat tych
                                                    spotkań jest przynajmniej mierny. Zalewasz to forum żółcią i agresją. Rzucasz
                                                    bezmyślnie i bezkarnie nieprzyjemnymi epitetami. W dodatku popisujesz się swoim
                                                    bezkrytycyzmem - uważasz, że wychowujesz myśląc! Pozwól, że oceni to twoje
                                                    dziecko za wiele lat. Mocno przeciwstawiasz siebie całemu światu. Czyżby to był
                                                    jakiś rodzaj paranoi? Psychopatyczna osobowość?
                                                    Wiele kwestii, o których tu piszesz jest względna. Sądzisz, że wiedza
                                                    psychologiczna, jaką udało ci się zgłębić do tej pory pomaga ci chociażby w
                                                    kontaktach międzyludzkich? Oczywiście pytanie było retoryczne.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • rowantree Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 16:53
                                                    Oczywiście moja powyższa wypowiedź skierowana była do falasarny
                                                  • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 16:54
                                                    oczywiście zorientowałam się wink))

                                                    pozdrawiam
                                                    Ania
                                          • aniqa1 zapraszam na chat edziecko 04.12.06, 14:54
                                            • falasarna Re: zapraszam na chat edziecko 04.12.06, 15:47
                                              Dzięki, skorzystam z zaproszenia, jak page will be found.
                • markac28 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 21:16
                  Nie wierzę,że masz dzieci chyba że urojone.Idź lepiej do lekarza najlepiej
                  psychiatry i powiedz "otaczają mnie smoczki, duszę się, już widzę papierosy,
                  gonią mnie".
                  • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 13:04
                    Może podając konkretne argumenty zdołałabys mnie przekonać do swoich racji.
                    Nie zostawiasz pola do polemiki, więc smiej się do lustra i tak niczego
                    ciekawego w nim nie dostrzezesz
            • moreno500 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 14:32
              > no więc kolejne pytanie: czy terapia będzie się skupiała na walce z nałogiem,
              > czy zerwaniem więzi z głupią matką?

              ja tam nie wiem, to Ty jesteś domorosłym psychologiem.
              • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 15:02
                moreno500 napisała:
                > ja tam nie wiem, to Ty jesteś domorosłym psychologiem.

                nie wiesz, jak masz postępować jako matka, a wiesz kogo nazwac domorosłym?
                najpierw załatw sprawy na własnym podwórku, potem oceniaj innych
                (poza tym co ma do powiedzenia kobieta, która nie wie, że odeszły jej wody?
                gratuluję wypowiedzi na "szpitalach")
                przestań się popisywać niewiedzą
                • moreno500 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 16:17
                  ja nikogo nie pytam o to, jak postępować jako matkasmile)))
                  i wody mi nie odeszły, a wchłonęły się, prawdopodobnie ze względu na niewydolne
                  łożyskosmile))))))))))) o małowodziu słyszałaś? domorosły ginekologu?
                  • moofka Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 21:22
                    moreno500 napisała:

                    > ja nikogo nie pytam o to, jak postępować jako matkasmile)))
                    > i wody mi nie odeszły, a wchłonęły się, prawdopodobnie ze względu na
                    niewydolne
                    >
                    > łożyskosmile)))))))))))


                    faktycznie przezabawne wink
                • anek130 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 09:56
                  dlaczego mi nie odpowiedziałas Falasarno?

                  Ania
    • maminuk Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 14:37
      Obie moje córki dostały smoczka w wieku ok. 3 m-cy, kiedy zaczęły ssać własne
      palce - nie kciuka, lecz środkowy i serdeczny jednocześnie. Wyglądało to
      śmiesznie, ale wyobraziłam je sobie w późniejszym wieku i szybko podałam
      smoczka. Tylko do doraźnego uspokojenia i zaśnięcia. Nie musiałam podawać go w
      środku nocy, nie był potrzebny (nie pozwalałam spać ze smoczkiem w buzi).
      Odzwyczaiłam przed ukończeniem roczku i to moim zdaniem dobry czas na takie
      działania.
    • stefania123 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 14:46
      O matko! ile razy mozna wałkować ten temat. Smoczek u dziecka to sprawa
      indywidualna. Są dzieci, które nie maja silnej potrzeby ssania, a sa takie,
      które wkółko maja buzię zatkana smoczkiem. Poza tym wypowiedzi mam typu " Ja
      nie pozwalałam ssać smoczka.....są śmieszne. Gdyby miała taka sytuację, że
      maluch sie drze, to w sekundę podałaby smoczek. Zapewniam.
      • tatiw Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 15:59
        Ja przy pierwszym dziecku się nie zapierałam przed podaniem smoka i uważałam
        tak jak Ty. Ale teraz jak urodzę kolejne Maleństwo będę się starała powiedzieć
        smokowi kategoryczne nie. Przy Wojtku ominęły nas kłopoty ze ssaniem piersi
        tzn. smok niczego nie zaburzył. Ale tak jak Wojtek uzależnił się od smoka, to
        można porównać do nałogu palenia. Ma 21,5 miesiąca i od trzech tygodni w ciągu
        dnia odbieramy mu smoka, w nocy jeszcze stosujemy, ale tylko dlatego, że
        Dziecko nie potrafi się wyciszyć i pójść spać. Wojtek nie potrafił się bez
        smoka uspokoić, teraz jest lepiej, ale na pewno trwa to o wiele, wiele dłużej.
        Odczekuje aż przyzwyczai się i zaakceptuje brak smoka w ciągu dnia, żeby
        zawalczyć z nocą. Krzyki o smoka były straszne. Mały wcale nie jest taki mały,
        a odruch ssania ma tak zapamiętale utrwalony, że zamiast smoka wszystko pcha do
        buzi,. a ślini się gorzej niż przy pierwszych zębach. Tak więc to co mogę
        doradzać, jeśli już Mama zdecyduje się na smoka to wybór momentu odstawienia od
        niego przed upływem pierwszego roku życia dziecka.
        • ewa_mewa Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 16:50
          Powiem tak: będąc w ciąży kupiłam ze dwa smoczki, tak na wszelki wypadek. Jak
          się dziecko urodziło to mi sie odmieniło to uwierzyłam w karmienie na żądanie -
          więc synek był prawie non stop na cycu i smok był już niepotrzebny. Po jakimś
          miesiącu powiedziałam dość i stopniowo wydłużając przerwy między karmieniami
          doszłam do książkowego karmienia co 3 godziny. Niestety bez smoczka było to
          niemożliwe. Teraz Mały ma 6 m-cy i używam smoka tylko do usypiania (wcześniej
          usypiał tylko przpiersi i odkładało sie go do łózeczka, teraz jest na butece,
          bez problemu wkładam go "żywego" do łózeczka i usypia po chwili sam)
          Wiem że smoczek jest nałogiem trudnym do zwalczenia (ja ssałam 2 lata i rodzice
          mieli z tym duży problem) ale póki co nie chce mi sie kilkumiesięcznego dziecka
          katować nauką zasypiania bez smoczka. Myśle że przyjdzie na to czas jak będzie
          starszy i bardziej kumaty. A jak sie boicie krzywego zgryzu to wiedzcie że
          ssanie kciuka (a dziecko pozbawione smoczka na 100% sięgnie po paluch) powoduje
          o wiele większe problemy z zębami.
    • moofka Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 21:26
      bylam (i jestem smile zdecydowanym przeciwnikiem smoczka
      ale okolo trzeciego mieisac zycia przyszedl taki okres, ze maly nawet objedzony
      jak bąk ciagle chcial ssac, albo wkladal sobie raczki do buzi
      wtedy podalam smoczek - niespecjalnie mu przypadl do gustu, wiec (tu przyznam
      sie do swojej wyrodnosci ) moczylam go w miodzie, zeby zassal ;DDDD
      zanim skonczyl pol roku smoczkowcem juz nie byl, ale w drugim kwartale zycia
      czulam, ze jest mu potrzebny
      nie demonizowalabym
      nie za wczesnie i nie za dlugo
      ale czasem i smoczek bywa pomocny
      • ela.bory Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 22:11
        Zgadzam się z tobą moofka!
        Moja Karola nie lubiała smoka i specjalnie jej nie zmuszałam do niego, ale gdy
        skończyła 3 miesiące, spała tylko przy piersi, ciągle chciała ssać. Wtedy
        podałam jej smoczek. Obecnie usypiam ją w dzień piersią, a jak uśnie wkładam
        smoka, żeby przy odkładaniu nie obudziła się. Po chwili albo jej zabieram smoka,
        albo sama wypluwa i śpi dalej bez niego. Na noc usypiam tylko piersią, bo
        zasypia wieczorem na tyle twardo, że smok jest zbędny. Smoka używam jeszcze do
        uspokajania, gdy szykuję niunię na spacer (oszczędzam jej 10 minutowej
        rozpaczy), ale gdy już ruszamy wózkiem bez protestu mi go oddaje.
        Nie uważam, że smoczek jest czymś złym. Moim zdaniem można go używać, ale z
        umiarem i tylko wtedy gdy utulenie brzdąca nie może mieć miejsca. I należy z
        niego zrezygnować gdy dziecko zacznie rozumieć co nieco. Aby tylko nie
        przyzwyczajać do ciągłego ssania.
        A pani falasarna grubo przesadza! Ja ssałam smoka 3 lata, za lizakami strasznie
        nie przepadałam, a używek żadnych nie stosowałam i nie stosuję. Pamiętam nawet
        przez mgłę moje rozstanie ze smokiem, wrzuciłam go z mamą do pieca i już. Moim
        zdaniem rozstanie ze smokiem może być bezbolesne, wystarczy dobre podejście
        mamy. A naprawdę są sytuacje kiedy smoczek oszczędza dziecku łez i rozpaczy!
        • julcia061 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 28.11.06, 23:15
          dzieki!!! wczoraj po raz pierwszy moj maz podal smoka naszej 2,5 miesiecznej
          corci. najpierw bardzo mnie to zabolalo, ale jak zobaczylam, ze mala bardzo to
          uspokaja, serce mi zmieklo... bede stosowac smoczek tylko doraznie i jak tylko
          bedzie to mozliwe z niego zrezygnuje. wiekszosc waszych wypowiedzi pomogla mi
          zrozumiec dlaczego nagle mala ma taka potrzebe ssania smile aha, dzis zasnela bez
          smoczka, sama, odlozona do lozeczka smile)))
          • zuzaleczka Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 10:52
            Tak smoczek jak i mieszanki mlekozastępcze to nie jakieś wstrętne rzeczy
            wymyslone dla dzieci,a przeciwko rodzicom, tylko pewne dobrodziejstwa, z
            których jak jest taka potrzeba nalezy korzystać.
            Smok trzeba wybrac dobry, profilowany.
            Moja córka ma 2 lata, od urodzenia ssała smoczek, od skończenia roku dostaje go
            tylko do spania. Ma piękne, równe zęby.
          • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 14:34
            Julcia, 2,5 m-ca to czas na odzwyczajanie...
            potem najpierw Cię zaboli, następnie zmięknie serce jak córcia elegancko
            uspokoi się po upojnej imprezie po niwezdanym egzaminie...
            • scorpio771 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 15:25
              gdy ja próbowałam oduczyć małą smoka, znalazła sobie gorszy nałóg jako
              uspokajacz, mianowicie jedną dłoń wpycha do buzi a drugą ciągnie się za ucho,
              wolę już dawać jej smoka niż miałaby mieć odstające uszy.
        • iwonna8 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 17:06
          Gdu urodziła się moja córcia miałam wielkie ambicje że nigdy nie podam jej
          smoczka. Niestety mała miała kolki i gdy już nic na uspokojenie nie skutkowało
          ok. 2,5 miesiąca kupiliśmy smoczek. Strasznie to przeżywałam i traktowałam jako
          pewnego rodzaju porażkę. Jego działanie naprawdę mnie zwaliło z nóg - płaczące
          po 2 godz. dziecko szybciej się uspokajało i zasypiało. Mała ma teraz 4,5
          miesiąca i smoczek jest tylko uspokajania (jak np. wychodzimy na dwór i mała
          płacze przy ubieraniu) i do zaśnięcia (potem go wyjmuję albo mała wypluwa). Nie
          uważam się z wyrodną matkę tylko dlatego że kupiłam smoczek zamiast nosić
          wijące się i płaczące dziecko po parę godzin na rękach. Uważam że było to
          lepsze wyjście dla dziecka niż miała się zachodzić godzinami od płaczu, a
          pozatym zdrowie psychiczne rodziców - zwłaszcza matek które muszą być do
          dyspozycji dziecka 24 godziny na dobę - też jest chyba ważne. Reasumując -
          uważam że rozsądne podawanie smoczka nie jest niczym złym.
    • cathy1976 Falasarna 29.11.06, 19:04
      uch jak ja nie lubię takich domoroslych wieszczow...

      Dziewczyno, zgadzam sie z Toba, ze nie mozna smoczkiem zastepowac ciepla,
      bliskosci i wychowania. I tylko w tym. Wysnuwanie (lub tez powtarzanie) jakis
      wyimaginowanych teorii typu 'smoczki odpowiadaja za uzaleznienia i samobojstwa'
      to co najmniej naduzycie. Nie wiem kto Cie poczestowal tym kawalkiem ale brzmi
      mi dziwnie amerykansko.

      Napisalas: 'Gdyby smoczek był niezbędny w naszym rozwoju, z pewnością byśmy się
      z nim rodzili.' Rozumiem, ze nie uzywasz tez pieluszek? Bo gdyby byly
      czlowieczkowi konieczne, to by sie z nimi rodzil? Tak to juz jest, ze czlowiek
      jest dosc malo 'naturalny'. Strzyzemy sobie wlosy, przetwarzamy mięso, czytamy
      ksiązki, uzywamy zabawek, nosimy ubrania, dajemy dzieciom smoczki. To sa
      wszystko nakladki kulturowe. I jakies nawiedzone teksty moga jedynie
      spowodowac, ze ta prawda, ktora tam napisalas, o tym, ze dziecku potrzebna jest
      milosc i zrozumienie, polana groteskowym sosem 'nalogow i samobojstw' jest
      niestrawna.
      Coz wiecej moge napisac jedynie: Brrrr....
      • falasarna Re: Falasarna 30.11.06, 13:10
        Cathy, z pewnością w Twojej wypowiedzi jest sporo racji. Nie jestem fanatyczna
        przeciwniczką smoczka. Smoczek jest niewątpliwie pomocą w wielu przypadkach.
        Wszak nie każdy rodzic ma tak dobre (jak mawiasz amerykańskie, jakże trafne w
        moim przyp. określenie) przygotowanie. Bardzo mnie uraziłaś swoją
        nadinterpretacją mojego tekstu, wykazując więcej niezrozumienia niż dojrzałości
        i to faktycznie jest nadużyciem, bo zależnośc ta jest proporcjonalna do stopnia
        wrażliwości. Rozumiem, ze nie zdołasz przełknąć pogodzenia się z faktem, ze
        chodzenie do fryzjera i gotowanie mięsa nie ma nic wspólnego z zapychaniem
        dziecku ust, żeby nie przeszkadzało w jakże naturalnej czynności jaką jest
        zapewne ogladanie telewizji (nakładka kulturowa?)

        Coż więcej mogę napisać: Brrr moherowemu wuchowaniu....
        • cathy1976 Re: Falasarna 30.11.06, 19:46
          Nie chcialam Cie urazic..
          ale wlasciwie to chcialam napisac cos dosc radykalnego i jesli wyszlo
          niegrzecznie, to przepraszam.

          Szczerze mowiac to, to co napisalas odebralam jako dosc fanatyczny atak na
          smoczki, dlatego sie wzburzylam. Bo uwazam, ze nie jest wskazanym przeginanie w
          żadna stronę.

          W konkretnym przypadku smoczkow- to nie zatykam mojej Emilki smokiem, ale
          smoczek uratował ją (i mnie) przed bardzo bolesnymi wzdęciami. Po prostu moja
          córeczka przez pierwszych kilka tygodni chciala ssac co godzinę. Nie dlatego,
          że była głodna, ale miala bardzo silny odruch ssania. Zjadała więc troszeczkę i
          bylo to w zwiazku z tym zawsze mleko pierwszej fazy, ktore moze powodowac
          bolesne wzdęcia. Dzieki smoczkowi udawalo sie ją przetrzymac dluzej bez piersi.
          I (hura!) wzdecia sie skonczyly.
          Takze smoczek bywa niezastąpiony. Teraz mojej corce zdarza sie zasypiac ze
          smokiem i absolutnie nie bede tego demonizowac.

          A co do zwiazku pomiedzy ssaniem smoczka a pozniejszymi sklonnosciami do
          nalogow- to wybacz, ale ta teoria jest dla mnie absolutnie niewiarygodna. Nawet
          jesli ze statystycznego punktu widzenia istnieje jakakolwiek korelacja, to mam
          prawo sadzic, ze osoby tworzace tą teorie pomylily skutki z przyczynami. Jedno
          z mozliwych wyjasnien takiej korelacji: osoby, ktore w dziecinstwie mialy
          problem z odzwyczajeniem sie od smoczkow a potem wykazują tendencje do nalogow,
          moga mieć po prostu wrodzone sklonnosci do nalogow jako takich.
          Moge podac jeszczcze ze dwia mozliwosci wystapienia takiej korelacji, ale juz
          nie bede sie wymądrzac smile
          Dodatkowym powodem, dla ktorego zupelnie mnie to nie przekonuje jest fakt, ze
          dzieci w przypadku braku smoczka ssą wlasne paluszki. To jest zupelnie
          naturalna, niemowleca potrzeba. A ze my wymyslilismy im smoczki w tym celu..?
          Tak samo wymyslilismy zabawki (a przeciez dzieci moglyby bawic sie
          jakimis 'doroslymi' sprzetami.

          Pozdrawiam
          Kaśka
          • falasarna Re: Falasarna 04.12.06, 12:45
            Cathy, ja się nie gniewam, wkurza mnie ogólnie to co widzę dookoła, nie znoszę
            jak dzieciaczki traktowane sa jak małe gamonie, które nie maja uczuć i prawa do
            własnych emocji. Skoro mają paluszki, w dodatku całe 10 u rąk, dzięki którym
            mogą doznać samozaspokojenia bez niczyjej pomocy i nauki własnego ciała, to po
            co przyzwyczajać je do smoczka uczać, że ulgę zdobywa się poprzez zewnętrzne
            produkty? Coś tam wiem, więc nie będę dłużej polemizować. Na wzdęcia sa lepsze
            sposoby, jednak wymagają więcej wysiłku i cierpliwości niż smoczek. Wspomnę
            jeszcze o zabawkach, w naszym przypadku bardziej przeszkadzają niż pomagają,
            chyba, że są świetnie przemyślane, zwłaszcza jedna firma robi fajne drewniane.
            Nasz synek zaczął jakiś czas temu grać na prawdziwym pianinie i nie traci
            talentu na bezmyślne grajdulce.
            Radzę traktować dziecko poważniej, a na pewno na tym zyska ono i Ty.
            • cathy1976 Re: Falasarna 05.12.06, 15:30
              a co zlego jest w zewnetrznych produktach?
              Ty tez jestes dla swojego dziecka zwenetrznym produktem.
              Mam wrazenie, ze promujesz jakis dziwny i dosc niekonsekwentny powrot
              do 'natury'. Zabawki są akurat holdem doroslych dla dziecinstwa i dosc swiezym
              wynalazkiem. Wczesniej, kiedy dziecko bylo uwazane za malego i dosc
              nieprzydatnego doroslego, dzieci bawily sie wlasnie doroslymi sprzetami. Zabawa
              byla uwazana za 'bezmyslną' i bezuzyteczną.

              A tak naprawde, to kazdy ma swoj sposob na wspolegzystnecję z dzieckiem i jego
              wychowywanie. Przypuszczam, ze jest wiele drog, ktore prowadza do tego samego
              celu i kazda jest dobra. Wazne jest zeby nie przegiac w zadna strone i nie
              zostac fanatycznym wyznawca jakiejs jednej idei. A mnie sie wydaje, ze
              usilujesz dziecko dopasowac do swoich bardzo 'rygorystycznych' wyobrazen o
              wychowaniu.
              No i radze powazniej traktowac swoich rozmowcow, na pewno zyskają na tym i oni
              i Ty.
              • falasarna Re: Falasarna 05.12.06, 15:40
                > Ty tez jestes dla swojego dziecka zwenetrznym produktem.

                Produktem....a myślałam, że matką. Pozwól cathy, że przestanę odpisywac na
                twoje posty.
                Już się nie będę wczytywać, bo pobieżnie ciąg dalszy twego tekstu jest...hmmmm,
                no cóż...poważnie się nie da tego potraktować
                ja nie mam wyobrażenia o wychowaniu, ja wychowuję myśląc i nie składam hołdu
                dziecku za pomocą karty kredytowej
                • cathy1976 Re: Falasarna 05.12.06, 18:31
                  oj Dziewczyno..

                  przede wszystkim to musisz sobie uswiadomic, ze nie masz monopolu na prawde.
                  A co do nomenklatury pojeciowej, to wystarczy lekki wysilek intelektualny, zeby
                  zlapac co mialam na musli piszac 'produkt' i ze jest to lekka metafora.
                  Ale prawda- matką tez jestessmile tak, tak, tak!

                  A co do karty kredytowej, to nie wiem z czego wywnioskowalas, ze ja skladam
                  hold pieniadzom- moze lepiej bylo przeczytac co napisalam, zanim palnęłaś cos
                  takiego? No chyba, ze napisalas cos takiego celowo, zeby mnie obrazic. Jesli
                  tak, to nie udalo sie, bo to sie absolutnie nie zgadza wink

                  ok- nie odpisuj juz, bo kazdy kolejny post jest bardziej zajadly a ja nie lubie
                  fanatykow.

                  Pozdrawiam i zyczę wiecej otwarcia na innych.
    • milka_milka Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 19:34
      Niczym. Ssałam smoka do 6 roku życia. Zgryz mam idealny, moja córka do 2 roku
      ssała smoka i też nie ma problemów z zębami.
      Psychoza smoczkowa trwa...
    • mmaadzia Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 19:57
      Ja nie zauważyłam negatywów, wszystko jest dla ludzi...
      • magda_wojciechowska Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 22:02
        > Ja nie zauważyłam negatywów, wszystko jest dla ludzi...

        Ja niestety zauwazylam - maly oduczyl sie ssac z piersi.
      • malgoska16 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 13:36
        to naprawde jest niepowazne kłutnia o wychowanie dzieci
        kazdy robi to jak potrafi i jak ma na to ochote
        nie moge czytacb juz tych długich i przepisanych z poradnika bredni
        smoczki tez sa dla ludz(dzieci)
        • falasarna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 05.12.06, 15:24
          narkotyki też są dla ludzi
          • malgoska16 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 09.12.06, 21:37
            tak oczywiście tak jak wszystko jest dla ludzi myślących z własnym zdaniem na
            światopogląd
            • dyzurna Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 23.02.07, 21:54
              niezly ten watek , naprawde niezly smile
    • lunarei Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 29.11.06, 22:11
      Nie zauważyłam żadnych negatywów poza krótką awanturą przy zasypianiu w trakcie
      odstawiania od smoka. Synek skończył wtedy rok. Na drugie urodziny szykuję mu
      likwidację butelkismile
    • bgoralska1972 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 10:34
      Moj syn byl cycoholikiem,
      Rzucilismy smoczka radykalnie jak mial 10,5 miesiaca - po prostu wyrzucil na
      spacerze (nie wiem gdzie). Nowego nie udalo mi sie kupic, bo nie mieli duzych
      rozmiarów. Stwierdzialm do niego ze nie pojade na drugi koniec miasta specjalnie
      po smoczek dla niego. Przespal 1 i 2 noc i tak juz zostalo.
      teraz byloby o wiele trudniej.
    • monika9710 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 30.11.06, 12:31
      moja córka od urodzenia ma dużą potrzebę ssania. smoka używam do tej pory (15m-
      cy)oczywiście sporadycznie, nie zauważyłam różnicy w karmieniu a odstawiłam od
      piersi dopiero po 11m-cu. nie wiem kiedy zabrać się za odzwyczajanie od smoka,
      chciałabym mieć to już za sobą.
    • steffan Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 15:56
      niezłe, niezłesmile)) ubawiłam się. od porad dotyczacych smoczka do tak powaznej
      dyskusjismile) myslę, że smoczek nie jest tak znowu straszny dla dzieci, ale
      okazuje się, macierzyństwo może u niektórych doprowadzic do powaznego rozstroju
      emocjonalnegosmile))) szczególnie, gdy jest traktowane z tak wielkim zadęciem.
      falasarna, powaliłas mnie. jestem pod wrażeniem. naprawdę, nie nabijam sięsmile
    • agunia00 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 04.12.06, 23:35
      mojemu synkowi w ogole nie zaszkodzil
    • pszczolka75 Re: Czym grozi używanie smoczka do uspokajania? 23.02.07, 22:23
      Rety biedny mały smoczek, wszystko jest dla ludzi rozsądnych, smoczek z umiarem
      tez. Ja chyba przestanę czytać to forum. Dziewczyny macie chyba zbyt dużo czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka