Dodaj do ulubionych

metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probowal?

27.11.06, 12:10
Czy ktos z was wdrozyl w zycie metode: niech sie wyplacze w lozeczku, to w
koncu sam zasnie? Moj maly czasem zasypia sam, czasem przy piersi, czasem z
kciukiem w buzi (niestety, ale to go uspokaja, wiec nie walcze). Za kazdym
razem, kiedy probowalam niezawodnej ponoc metody "kontrolowanego placzu",
wymiekalam predzej lub pozniej. Zadzialalo chyba 2 razy (jak marudzil jakies
5 minut), ale jak zaczynal naprawde plakac, mieklam kompletnie. Mam znajoma,
ktora od poczatku nie zwracala uwagi na placz malej i cora spi jej cala noc
prawie od urodzenia. Tyle, ze zasypia z placzem na ustach. Jakie wy macie
doswiadczenia, czy tylko ze mnie taki mieczak?
Obserwuj wątek
    • iwta Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 12:38
      ja uczę swoją 10cio miesięczną córkę samodzielnego zasypiania,a właściwie już
      nauczyłam. Kłądę do łóżeczka i siadam obok. Jak wstaje to kłąde ją znowu nic
      nie mówiąć. Na początku oczywiście był płacz i bunt ale już jest dobrze. Kładę
      i bez płaczu zasypia. Wcześniej to i godzinę płakała zanim zasnęła,ale
      wiedziałam że nic jej się nie dzieję tylko chce zasnąć na rękach. Mijały dni a
      ona coraz krócej płakała. Bogu dziękuję ze nie wymiękłam. Teraz kładę ją spać i
      wychodzę z pokoju a ona po góra 10 minutach zasypia,a ja mam więcej czasu dla
      swojego starszaka smile W tej metodzie bardzo ważna jest konsekwencja. Wiem że
      ciężko tego płaczu się słucha ale dziecku nie dzieje się nic złego poprostu
      chce postawić na swoim
      • aghatta1 Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 12:46
        Mojej znajomej dziecko nabawiło się przepukliny od takiej metody. Myślę, że
        trzeba wypośrodkować i przede wszystkim dopasować metody usypiania do swoich
        dzieci, bo dziecko dziecku nierówne.. Mój im dłużej leży i płacze, tym bardziej
        się zanosi i taka metoda po prostu nie działa.
        • jj555 Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 12:50
          Popieram, to zależy od dziecka.
          Jeśli tylko marudzi to można ryzykować, ale jeśli wpada w histerię to nie ma
          sensu, jest tylko gorzej, jak zostawisz w takim stanie to znienawidzi łóżeczko i
          będzie jeszcze większy problem.
        • anka1 Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 12:53
          zalezy w jakim wieku jest dziecko. mozna probowac gdy ma ok. roczku albo wiecej
          i gdy co nieco zaczyna rozumiec, ba "kombinowac", ale wczesniej ... taka metoda
          to wg mnie barbarzynstwo i pozbawianie dziecka poczucia bezpieczenstwa.
          a w ogole nic na sile, bo kazde dziecko jest inne i nie da sie jednej metody do
          kazdego zastosowac.
    • asiulaadriana Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 14:08
      uważam, że gorszej metody nikt wymyślic nie mógł. Jak mozna zostawiać
      malucha "aż się wypłacze". Kompletna bzdura i współczuje maluszkom, których
      mamy gustują w podobnych metodach.
      JA swojego synka nosiłam na zmiane z mężem aż w koncu usnął, można, spiewać
      tulic itd, ale w żadnym wypadku nie zostawiać samego dziecka w łóżeczku.
      • dragon_fruit Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 14:14
        jakbys byla sama z dzieckiem 24 na dobe, to ciekawe czy fizycznie bys wydoliła to noszenie do skutku
    • mooh Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 14:17
      Nawet mi nie przyszło do głowy, by próbować. Uważam, że to bezduszna metoda.
      Nie uczy dziecka samouspokajania, tylko utwierdza w przekonaniu, że może wołać
      dowolnie długo, a i tak nikt nie zwróci na to uwagi. Płacz jest jedynym
      sposobem komunikacji niemowlaka z opiekunami. Jeśli mama nie reaguje na płacz,
      to tak, jakby niereagowała na to, co dziecko mówi. Uważam, że podstawy dobrego
      kontaktu z dzieckiem wypracowuje się od pierwszych dni. Od dziecka, któremu
      pozwolono zasypiać z płaczem na ustach, nie można w przyszłości wymagać, by z
      ufnością opowiadało rodzicom o swoich problemach. Zaufania nie da się zbudować
      z dnia na dzień.
      • sebaga do Asiulaadriana 27.11.06, 14:27
        A co powiesz jeśli mój mały za rękach zaczyna wrzeszczeć jeszcze bardziej i nie
        ma szans żeby zasnął? Każde dziecko jest inne, to co sprawdza się u jednych u
        innych jest klapą.
        • sebaga do autorki 27.11.06, 14:30
          Ale o jaką metodę Ci chodzi? Odłożenie dziecka i pozostawienie, aż się wypłacze?
          Czy też wchodzenie co kilka minut ("Uśnij wreszcie") ewent. wchodzenie i branie
          na ręce co kilka minut (" Język niemowląt").

          Ja zaczęłam wprowadzać metodę z "Uśnij wreszcie".. Trzy dni za mną, narazie raz
          jest lepiej raz gorzej, ale męka straszna.
        • mooh Re: do Asiulaadriana 27.11.06, 14:31
          W ogóle panuje jakieś powszechne przekonanie, że są tylko dwa wyjścia - nosić
          aż padnie (dziecko albo rodzic) lub zostawić aż się wypłacze i padnie. Jeśłi
          dziecku nic nie dolega, nie jest głodne i rodzice dobrze wyczują moment, kiedy
          już jest zmęczone, ale nie za bardzo, to z reguły nie problemu z uspianiem.
          • sebaga Re: do Asiulaadriana 27.11.06, 14:33
            A u nas cholera, nie ma reguły. Jednego dnia działa jedno, drugiego co innego..
            • mooh Re: do Asiulaadriana 27.11.06, 14:35
              Bywa i tak smile
    • dida82 Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 15:15
      U nas ta metoda nie skutkowała, mała dostawała spazmów, czego ja znieść nie
      mogłam, czułam intuicyjnie, że mnie potrzebuje, napoiłam więc ją trochę
      piersią, odstawiłam do łóżeczka, znów płacz, więc pozwoliłam usnąć przy mnie,
      następnego dnia podobnie. Zrobiłam więc przerwę dwudniową. Po kąpieli i
      nakarmieniu kolejnego dnia, włożyłam małą do łóżeczka, bawiła się, stawała
      przez 1/5 godz, w końcu zaczynała płakać, karmienie, znów do łóżeczka, ja
      położyłam się obok na łóżku i szok...mała usnęła!!!smile Z kolejnymi dniami było
      tak, że nie chciało mi się tyle czasu siedzieć, aż się wybawi i uśnie, więc po
      włożeniu do łóżeczka zaczęłam śpiewać wszystkie kołysanki, jakie znam, albo
      tylko nuciłam a a a(jak była małym niemowlaczkiem, bardzo dużo jej śpiewałam, a
      później tylko jedną kołysankę - sama nie wiem czemu). Powróciłam do śpiewania.
      Mała najpierw chwilę stała, po czym zaczęła się pokładać i zasnęła. Trwało to
      może z 10 minut. Teraz bez problemu sama zasypia. Mam taką propozycję.
      Przypomnij sobie, co robiłaś często w ciąży lub jak dziecko było maleńkie, co
      je uspokajało, wyciszało (oczywiście innego niż bujanie itp.), może czytałaś,
      śpiewałaś itd. Spróbuj do tego powrócić, u nas to pomogło rewelacyjnie.
      Spokojne kołysanki śpiewane maminym głosem działają kojąco(nawet jakby
      fałszowałasmile Póki co mam jeszcze inny problem, bo córka budzi się w nocy bardzo
      często i woła jeść, także w dzień chodzę jak upiór, ale chociaż wieczór mam dla
      siebie ( zamówiłam książkę Elizabeth Pantley "Noc bez płaczu"- podobnież
      rewelacyjna dla miękkich mam, łagodne metody i skuteczna - jak już nic nie
      pomoże, to może ta książka...). Pozdrawiam, powodzenia!
    • zobrien Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 16:39
      Oczywiscie nie mam na mysli zostawiania malego w lozeczku zeby ryczal do utraty
      tchu i wychodzenia na dobre. Co kilka minut wchodze i zapewniam go, ze jestem w
      poblizu. Poglaszcze po glowie, dam sie zlapac za reke, ale nie wyjmuje z
      lozeczka, bo wtedy koniec ze spaniem. Na szczescie moj synek potrafi sie juz
      sam uspokoic i strasznych jazd ze spaniem nie ma, tylko czasem, po nadmiarze
      wrazen, trudniej mu zasnac. Dzieki za wszystkie rady.
    • lidia23 Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 20:30
      Ja tak stosowalam i mała teraz zasypia sama w łóżęczku.
      lidia23.blox.pl
    • dorianne.gray Barbarzyństwo 27.11.06, 21:25
      Nie próbowałam i nie zamierzam.
      A mój Leo nauczył się i tak pięknie sam zasypiać i śpi jak anioł.
    • aloha57 To głupie i bezsensowne 27.11.06, 22:05
      mój Pysio ma 2 miesiące, postanowiłam uczyć go samodzielnego zasypiania w
      łóżeczku, oczywiście spotkałam się z gwałtownym protestem, ale w życiu nie
      wyobrażam sobie żebym miała zostawić samo płaczące maleństwo, przecież on by się
      wtedy wystraszył. Ja siedzę koło łóżeczka, głaszczę małego po główce, mówię do
      niego, śpiewam kołysanki i podaję smoka jeśli zechce, gdy się uspokoi wstaję i
      wracam do swoich zajęć zaglądając do niego co kilka minut, muszę tak robić bo
      innaczej mały nauczy się zasypiać w łóżeczku tylko gdy ja będę obok a przecież
      chodzi o to by zasypiał sam. Moja metoda wymaga dużo cierpliwości ale muszę
      przyznać że jest skuteczna.
    • magda_wojciechowska Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 22:12
      Chyba sama plakalabym razem z dzieckiem. Nie biegne do malego na kazde "a" czy
      "e", czasem zostawiam go na 1 - 2 minuty, gdy placze, by moc wytrzec sie
      recznikiem po kapieli, dokonczyc rozpoczete sniadanie (choc nie zawsze) czy
      zamieszac zupe. Ale nie moglabym patrzec ani sluchac, jak on coraz glosniej i
      zalosniej kwili.
    • kajka29 Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 22:18
      Ja spróbowałam w podobny sposób ponieważ Mała zasypiała mi przez 2 godziny
      leżąc ze mną- w rezultacie ja zmęczona zasypiałam codziennie w ciuchach wrrr...
      W pierwszy dzien włozyłam ja po karmieniu i kapieli do łozeczka , przytulilam,
      dałam lale i smoczka i wyszłam ale światło małe zostawiłam. Oczywiscie Mała w
      ryk-poczekałam 2-3 min weszlam bez słowa , przytuliłam i z powrotem do łożeczka
      i tak przez około 40-50 minut. W kolejne dni tak samo konsekwentnie tylko czas
      sie codziennie zmniejszał o około 10 minut, Najpierw to w ogóle zasypiała na
      siedząco ale najawżniejsze że nie krzyczała jakos dramatycznie tylko marudziła.
      Oczywiście było mi jej żal i jak mocno bardzo płakała to zaraz ja uspokajałam.
      Po tyg zasnęła prawie od razu- a teraz to poprostu INACZEJ NIE POTRAFI. Teraz
      ma roczek - spróbowałam jakiś m-c temu i żałuje , że sie tak długo męczyłyśmy.
      Teraz jest super. Codziennie ten sam rytułał- kąpiel , mleczko i ulubiona lala-
      do łózeczka i spanko. Polecam wink
    • tatko1 Re: metoda "niech placze, to zasnie" - ktos probo 27.11.06, 22:26
      nigdy nie próbowałam zostawić aż się wypłacze ani w dzień ani przy zasypianiu.
      Nigdy nie zasypial na noc w płaczu, ani razu, chociaż jak jest śpiący to potrafi
      być marudny, ale nie przyszło mi do głowy zostawić go samego jak mu jest
      źle.Raczej zostawiony sam im dłużej placze to wygląda jakby był coraz bardziej
      nieszczęśliwy. Mały ma 7 mies, jest ogólnie bardzo pogodny i ufny, przesypia
      przeważnie od 18-20-tej do ok 6 tej, z 2 przerwami na karmienie i póki co jest
      nam z tym dobrze.
    • deela daje mu sie wyplakac 28.11.06, 01:39
      o ile to jest placz typu "marudze" a nie ze "cos mnie boli" "boje sie" czy "jestem glodny" jak sie troche zmeczy biore go do siebie uspokajam usypiam itp, ale zostawianie dziecka zeby placzac sie meczylo i zasypialo? to okrutne!
      a z tym kciukiem lepiej walcz: daj smoczek
      bo sobie palucha zdeformuje i bedzie ci ciezej oduczyc, smoczek mozesz zabrac a kciuka co? utniesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka