zobrien
27.11.06, 12:10
Czy ktos z was wdrozyl w zycie metode: niech sie wyplacze w lozeczku, to w
koncu sam zasnie? Moj maly czasem zasypia sam, czasem przy piersi, czasem z
kciukiem w buzi (niestety, ale to go uspokaja, wiec nie walcze). Za kazdym
razem, kiedy probowalam niezawodnej ponoc metody "kontrolowanego placzu",
wymiekalam predzej lub pozniej. Zadzialalo chyba 2 razy (jak marudzil jakies
5 minut), ale jak zaczynal naprawde plakac, mieklam kompletnie. Mam znajoma,
ktora od poczatku nie zwracala uwagi na placz malej i cora spi jej cala noc
prawie od urodzenia. Tyle, ze zasypia z placzem na ustach. Jakie wy macie
doswiadczenia, czy tylko ze mnie taki mieczak?