22.01.07, 21:01
Czy ktos moze mi pomoc zrozumiec, skad wzial sie ten zabobon o wiazaniu
czerwonych kokardek???? Juz nie mam cierpliwosci tego sluchac. Mam wrazenie,
ze zyje w sredniowieczu, a nie w XXI wieku. Spotykam sie z komentarzami, o
wiazaniu czerownych kokardek, aby uchronic od urzeczenia, dosc czesto. Na
poczatku smialam sie z tego, ale teraz, kiedy wspomniala o tym moja tesciowa
chce mi sie plakac. Prosze, pocieszcie mnie, ze nie tylko ja uwazam to za
debilizm.
Obserwuj wątek
    • pikolakszpak Re: Zabobony 22.01.07, 21:06
      jasne ze to debilizm!
    • vanilla.an Re: Zabobony 22.01.07, 21:15
      Tak się utarło i już.Ja tam też nie wiązałam żadnych czerwonych kokardek
      synkowi,ale "debilizm"??? To chyba przesada,zdecydowanie za ostro.Niech wiążą
      ci co chcą i niech sobie wierzą w magiczną moc kokardki.
    • bemm1 Re: Zabobony 22.01.07, 21:21
      nie martw sie.. tak to wyglada w naszym kraju...niby wiekszosc do kosciola
      chodzi a w takie glupoty wierzy...mnie tez niektorzy ( w szczegolnosci starsze
      osoby) wlasnie o kokardkach mowily...wiesz co mowilam...zamiast kokardki
      powiesze medalik z matka boska bo w to wierze a nie w czerwone
      kokardki...jakies czarnoksiestwo... mozesz sobie wyobrazic reakcje bogobojnych
      ciotek i tesciowej..hi hi hi...miny mialy ze hej!!!tak przy okazji, to nawet
      smialam podsunac tej najbardziej gadajacej, ze przydalby mi sie medalik, a ona
      sie w tym najlepiej orientuje, wiec prosze o pomoc w doborze...ostatecznie
      medalika i tak nie dostalam..ale mialam swiety spokoj...hi hi hi pozdrawiam i
      nie przejmuj sie...oni nie wiedza co mowia!!!!!
      • zuzanna322 Re: Zabobony 22.01.07, 21:32
        Dziekuje za komentarze. Nie chcialam nikogo urazic slowem debilizm,
        rzeczywiscie moze troche za ostro. Troche poczytalam o tym na forum i slowo
        daje, ze nie wiedzialam, ze tyle osob to robi. Jesli kogos obrazilam,
        przepraszam. Ja po prostu sie wystraszylam, ze jestem jedna z niewielu osob w
        okolicy, ktore nie praktykuja tego. Zastanawialam sie, czy Wy tez sie z tym
        spotkaliscie. Oczywiscie, gdyby mialo to mojemu dziecku zapewnic zdrowie i
        spokoj, zawiazalabym mu i dziesiec czerwonych kokardek i kilka zielonych, ale
        po prostu nie widze w tym sensu. Poza tym, mimo, ze nie jestem zazarta
        katoliczka, wydaje mi sie, ze takie wierzenia sa sprzeczne z nauka
        chrzescijanska.
        • hovawartka Re: Zabobony 22.01.07, 21:37
          a ja wiązałamsmile Ciekawe czy tylko w Polsce funkcjonuje ten zabobon? Z reguły
          nie jestem przesądna, ale co mi szkodziło, podobała mi się ta kokardka przy
          wózeczku dziewczynki.
          M.
    • dinobambino Re: Zabobony 22.01.07, 21:57
      A ja pierwsze słyszę (czytam) o magii czerwonych kokardek. O co chodzi? Mam
      trzymiesięczne dziecko i żyję w błogiej nieświadomości. Jedyny zabobon o którym
      słyszałam to taki, że nie należy mówić o napotkanym dziecku jakie to ono piękne.
    • shady27 Re: Zabobony 22.01.07, 22:06
      mnie kiedys babcia w parku powiedziala, ze musze zawiazac kokardke, bo dziecko mi ktos zauroczy. Odpowiedzialam, ze to nie sredniowiecze i ze nie wierze w takie pierdy
    • vharia Re: Zabobony 22.01.07, 22:09
      Jak byłam z synem 3 miesiące na ślubie szwagierki, to jakaś ciotka przyleciala, że trzeba bylo czerwona kokardkę albo chociaż koszulkę na lewą stronę. Odpowiedziałam, ze jak matka czarownica, to i tak nikt nie zauroczy, więc są zbędne. Ciotka mało nie padła i zaczęła mnie omijać na imprezie weselnej. Nie wiem, może nie miała gdzie przełożyć na lewo swojej koszuli???
    • kaszka13 Re: Zabobony 22.01.07, 22:17
      nie wiem skad sie wzial przesad, moja corka nieokokardkowana. czerwona kokardka
      jest tez symbolem solidarnosci z nosicielami hiv, ale chyba ludzie o tym nie
      pamietaja;P i w tym celu nie trzeba przypinac do wozka, mozna do swojego ubraniasmile
      • ellana1 Re: Zabobony 22.01.07, 22:48
        Oczywiście że słyszałam .
        Kokardki nie mam .
        Ale nie bójcie się bo dowiedziałam się co robić jesli z braku kokardki dziecko
        zostanie zauroczone .
        Zauroczenie poznacie po tym ze dziecko będzie np całą noc płakać bez powodu .
        Wystarczy tylko wziąć zasikaną pieluchę dziecka i wytrzeć dziecku buzię .
        To rada siostry mojego męża i mojej teściowej .
        Przy każdym spotkaniu muszę takich rad wysłuchiwać , uśmiechać się i
        przytakiwać . Jak powiedziłam ze to bzdura i nie wierzę to opowiedziały mi o
        kilku przypadkach zauroczenia . Ciężko z nimi poważnie rozmawiać .
        • dinobambino Re: Zabobony 22.01.07, 22:58
          Ale się obśmiałam z tej zasikanej pieluchy na twarzy sikającego. Aż mnie mąż
          skarcił, że za głośno rechoczę smile)) Fajną Twój mąż ma rodzinkę. Pozdr.
    • ankab29 Re: Zabobony 22.01.07, 23:51
      Hejsmile
      Ja też z tych "nie wiążących" czerwonych kokardek. Znalazłam wyjasnienie
      (pewnie jedno z wielu) skąd sie wziął ten zwyczaj. W miesięczniku "Zdrowie" w
      specjalnym wydaniu dla mam "100 pytań o zdrowie i urodę młodej mamy po
      porodzie" takie różne humorystyczne zabobony opisuja w serii komentarzy pt "Jak
      dawniej bywało".Cytuję:

      "W wielu kulturach kobieta podczas swojej comiesięcznej przypadłości była
      uważana za nieczystą. A w tradycji słowiańskiej traktowano ją wręcz za
      niebezpieczną. Wierzono, że gdyby w czasie menstruacji uprała mężowi koszulę,
      mógłby zachorować. Nie mogła chodzić po zaoranym polu, bo groziło to
      nieurodzajem(...)Była praktycznie izolowana od społeczności, a jeśli juz
      musiała wyjśc do wsi, przewiązywała się w pasie czerwona nitką albo wkładała do
      lewego buta miedziane(czerwone) monety. Kontakt z nia był szczególnie
      niebezpieczny dla niemowląt. Dlatego gdy we wsi rodziło sie dziecko i sąsiadki
      odwiedzały połoznicę, przy wejściu do domu wieszano kawałek czerwonej tkaniny,
      by obecnosć miesiączkujacej nie zaszkodziła matce i noworodkowi. Stąd żywy do
      dziś zwyczaj zawiązywania kokardki przy łóżeczku dziecka".


      • figrut Re: Zabobony 23.01.07, 00:12
        > "W wielu kulturach kobieta podczas swojej comiesięcznej przypadłości była
        > uważana za nieczystą. A w tradycji słowiańskiej traktowano ją wręcz za
        > niebezpieczną. Wierzono, że gdyby w czasie menstruacji uprała mężowi koszulę,
        > mógłby zachorować. Nie mogła chodzić po zaoranym polu, bo groziło to
        > nieurodzajem(...)Była praktycznie izolowana od społeczności,
        Podobnie było z chrztem. Kobieta po porodzie uznawana była za
        nieczystą, więc nie wolno było się jej kontaktować z ludźmi, dopuki nie poszła
        do kościoła i nie przyjęła sakramentu Komuni Świętej. Pójście do kościoła
        wiązało się automatycznie z dość wczesnym chrztem, bo dziecko bez chrztu też
        było naznaczone grzechem i nie powinno się stykać z ludźmi spoza domu. Dzieci
        chrzczono zwykle wtedy, kiedy matka już doszła do siebie po porodzie. Dzieci w
        większości były wtedy karmione piersią, a więc bez matki nie opuszczały domu i
        stąd ten dziwny zwyczaj u niektórych przetrwał do dziś [wychodzenie z dzieckiem
        na spacer dopiero po chrzcie i bardzo wczesny chrzest], tylko że ludzie
        zapomnieli o co w tym wszystkim kiedyś chodziło [chodziło głównie o "nieczystą"
        i skażoną krwią porodową matkę] i przerobili to sobie na swoją modłę, czyli, że
        to dziecku nie wolno opuszczać domu bo nieochrzczone może złapać jakąś chorobę
        od złego człowieka i umrzeć. Mnie też wszyscy pytali się o czerwone
        kokardki których nigdy nie wiązałam, aż zawiesiłam na budce od wózka przekrojone
        ząbki czosnku. Jak jakaś baba się zbliżała i komentowała brak kokardek w wózku,
        to przyglądając się budce w środku pochylałą głowę i czując czosnek prostowała
        się i stwierdzała, że coś tam strasznie brzydko pachnie. Mówiłam wtedy, że w
        środku wisi czosnek, aby odstraszał wampiry zaglądające do wózka. Trzy dni
        spacerów z czosnkiem i głupich pytań wystarczyły, aby obce baby z mojej ulicy do
        wózka nie zaglądały. Fakt, obraziły się na maksa i nawet mi "dzień dobry"
        przestały odpowiadać smile
        • cerezanita Re: Zabobony 23.01.07, 12:16
          Absolutna rewelacja. Muszę zapamiętać.
          big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • kofkak Re: Zabobony 23.01.07, 12:57
      ja to ostatnio nawet widziałam czerwoną kokardkę a do niej przyczepiony medalik
      z Matką Boską smile To dopiero komplecik smile))
    • mama_amelii Re: Zabobony 23.01.07, 13:36
      Witam.Ja też nie zawiązywałam kokardki .Z teg co słyszałam to zawiązuje się ją na rączce,aby nikt nie zauroczył dziecka.Natomiast miałam problem z innym zabobonem dotyczącym chrztu(dodam,że nie wierzę w zabobony).Matka chrzestna mojego dziecka była w ciąży więc teściowa i inne ciotki powiedziały,że jej dziecko zabierze szczęście mojemu.To moja rodzona siostra z którą od dziecka wiedziałyśmy,że będziemy chrzestnymi mamusiami swoich pierwszych dzieci.Kto mógł wiedzieć,że akurat będzie w ciąży.Czy z powodu głupich zabobonów miałam wziąźć kogoś obcego?To samo słyszałam przed ślubem,żeby nie było na weselu żadnej ciężarnej,bo zabierze szczęście młodym.Czy w takim razie nie zapraszać ciężarnych na ślub w dobie gdzie obecnie większość panien młodych jest w ciąży.Paranoja.
      • zuzanna322 Re: Zabobony 23.01.07, 14:33
        Nie przejmuj sie ta ciezarna. Na pocieszenie powiem Ci, ze ja trzymalam dziecko
        do chrztu bedac w ciazy i moje swietne otoczenie nie omieszkalo ostrzec mnie,
        ze jak bede trzymac dziecko do chrztu, to moje umrze. To dopiero fajna
        wiadomosc dla matki, prawda? Ja postanowilam zwyczajnie sie z tego smiac. Mimo,
        ze zawsze jakas watpliwosc Cie najdzie, gdy slyszysz, ze tyle ludzi w to
        wierzy, to trzeba chyba zachowac zimna krew i zdrowy rozsadek i powtarzac
        sobie: "XXI wiek, ludzie zyja w innych kulturach i w zyciu o czyms takim nie
        slyszeli." Poza tym mam taka swoja mala teoryjke, ze zabobony spelniaja sie
        tylko ludziom, ktorzy w nie wierza. (na zasadzie przyciagania do siebie
        nieszczesc, w ktore sie goraco wierzy). Oni zawsze znajda garsc dowodow na to,
        ze jest tak, jak mowi przesad. Oczywiscie, gdyby cos sie stalo, to wtedy
        powiedza Ci: "A nie mowilam??? A Ty sie z tego smialas" Slowem: jakby nie
        krecic, zawsze d... z tylu.
      • babus_jagus Re: Zabobony 25.01.07, 23:52
        ja tez mialam gadanie o tym,jak w ciazy bylam chrzestna coreczki moej
        kolezanki,ale to zlalam! I widzialam kobiety w ciazy na slubie i nikt sie tym
        nie przejmowal.
    • s.poline Re: Zabobony 23.01.07, 15:00
      hej. ja tez spotykalam sie z takimi idiotycznymi przesadami;/

      z tego co kojarze czerwona kokardke zawiazuje sie po to, eby nie zauroczyc dziecka. a wzielo sie to z jakiegos starego zwyczaju, ze kobieta podczas menstruacji bylo "niebezpieczne" dla otoczenia i jesli miala sie publicznie pokazac lub jesli ktos mial ja odwiedzic to musiala sie oznaczyc czyms czerwonym-np.cos czerwonego przyczepic sobie do ubrania. i to podobno stad sie wzielo. glowy sobie uciac nie dam, ale tak kojarzesmile)
    • ewa_84 Re: Zabobony 23.01.07, 15:14
      jak ja zaczęłam wychodzić z moim maluszkiem między ludzi to wszyscy mówili o
      zauroczeniu ale nikt nie mowił o wiązaniu kokardek tylko żeby przy dziecku było
      coś czerwonego, nawet body. W mojej okolicy chodzi o to zeby starsze panie
      (czarownice) nie dalu uroków gdy nachylają się nad dzieckiem bo potem będzie
      płakać albo chorować. Mówią też że jak ktoś się zachwyci nad dzieckiem to
      trzeba popluć (moze nie dosłownie ale żeby wyglądało). Ja osobiście się do tego
      nigdy nie stosowałam i maluszkowi nic nie było.No ale mam czerwony wózek... hi
      hi hi
    • b.bujak ryzykujecie.... :) 23.01.07, 15:35
      a jak ktoś Wam zauroczy dziecko to będziecie sobie w brodę pluły, że nie
      przyczepiłyście kokardki do wózka smile i będziecie musiały odczyniać uroki, żeby
      dziecko uratować !
      • b.bujak Re: ryzykujecie.... :) 23.01.07, 15:44
        a jak już będziecie musiały odczyniać te uroki, to tu są sprawdzone sposoby:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=18283743
      • babus_jagus Re: ryzykujecie.... :) 25.01.07, 23:51
        czy znowu palimy na stosie czarownice?? myslalam,ze jest XXI wiek, a nie
        ciemnogrod i sredniowiecze!
    • babus_jagus Re: Zabobony 25.01.07, 23:50
      My tez uwazamy to za debilizm!Smiejemy sie z wszystkich zabobonow,zlewamy
      wszystkie podobne brednie z gory na dol,wszelkie glupoty o cienkim mleku i inne
      serwowane nam od poczatku przez rodzine.Mowimy "ciemnogrod!" i juz.Jak bylam w
      ciazy i mialam byc chrzestna coreczki mojej najlepszej przyjaciolki,to moja
      ciotka mowila,ze nie moge,bo to przyniesie pecha,ale ja zlalam,bo to przeciez
      super,ze ona mnie poprosila na chrzestna.Powodzenia!Smiej sie w pas z tych
      glupot,powiedz,zeby sobie sami na czole przykleili te wstazeczki,to im glupota
      odejdzie.
    • babie_lato1 Re: Zabobony 26.01.07, 10:57
      Powiedz teściowej, że w to nie wierzysz i tyle. Ja tak robię. Wprawdzie jak
      jednemu lekarzowi kardiologowi wyznałam, ze nie wierzę w horoskopy (zapytał mnie
      na wejście spod jakiego jestem znaku), zrobił się bardzo nieprzyjemny i zaczął
      operować takim slangiem medycznym, że ciężko mi się było połapać (chyba chciał
      odreagować).
    • b.bujak a majtki ? :) 26.01.07, 11:08
      taka mnie naszła refleksja dotycząca tych wszystkich mam mówiących "czerwonym
      kokardkom precz"....
      w jakim kolorze miałyście majtki na stódniówce ??? przyznawać się - która miała
      czerwone big_grin
      • figrut Re: a majtki ? :) 26.01.07, 12:59
        Na studniówce miałam czarne, koronkowe - taki wymóg ze względu na dłuuugie
        rozcięcie w mojej czarnej sukience. Na maturze zwykłe białe ku ogromnemu
        zdziwieniu wszystkich moich koleżanek. Ba, nikt mi dzień przed maturą nawet nie
        powiedział, że należy mieć czerwone. Żeby nie było, że zapeszyłam - maturę
        zdałam bez żadnych problemów smile))
    • mama_amelii Re: Zabobony 26.01.07, 15:11
      Jeśli chodzi o studniówkę to majtek też nie miałam czerwonych,ścięłam też włosy między studniówką,a maturą(podobno nie można,bo się rozum skraca).Egzamin miałam tylko pisemny,bo ustnych już nie musiałam zdawać.Z tego co pamiętam dziewczyny,które miały te czerwone majtki to musiały w tych samych majtkach wystąpić na maturze i to bez prania smile))))))Ostatnio był u nas ksiądz po kolędzie i powiedział,że trzeba w Boga wierzyć,a nie żadne zabobony wymyślane do dziś przez ludzi.Aczkolwiek nie potępiam ludzi wierzących w zabobony,czy też inne rewelacje,sama nie wierzę.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka