Dodaj do ulubionych

do żłobka :-(

22.02.07, 12:38
Mój synio właśnie skończył 3 miesiące. Pod koniec marca powinnam wrócić do
pracy, może poczekam z tym jeszcze ze 2 miesiące, niech sobie skończy pół
roczku... Ale mam pytanie: czy któraś z Was oddała takiego maluszka do
żłobka? jak to wyglądało? Mam same wątpliwości i chyba się zapłaczę kiedy już
przyjdzie czas, bo żłobek jawi mi się jako miejsce pełne płaczących,
zasikanych dzieci, gdzie na 10 maluchów przypada jedna opiekunka, nikt się za
bardzo nimi nie przejmuje i w ogóle wyobrażam sobie wszystko co
najgorsze... sad(((( Najchętniej zrezygnowałabym z pracy na rok smile
Obserwuj wątek
    • ewa_mama_jasia Re: do żłobka :-( 22.02.07, 12:47
      No cóż, skoro tak Ci się jawi, to nie oddawaj. Przecież nie będziesz własnemu
      dziecku fundowała takich przezyć. A na pocieszenie powiem Ci, że nawet nie
      będziesz prawdopodobnie miała takiej szansy, jeśli mieszkasz w Warszawie - do
      każdego żłobka państwowego czeka długa kolejka chętnych.
      Zrezygnuj z pracy nie tylko na rok, ale na trzy - za rok problem pobytu dziecka
      w żłobku będzie w dalszym ciągu aktualny. Za trzy - będzie to już problem
      przedszkola.
      • ewa_mewa Re: do żłobka :-( 22.02.07, 14:44
        Nie przsadzaj kobieto. Też jestem z Warszawy i nie wygląda to aż tak strasznie
        jak piszesz. Co prawda są niby listy oczekujących do żłobków ale potem sie
        okazuje że rodzice zapisują dzieci do kilku naraz i w końcu do jakiegos zawsze
        dziecko sie dostanie. Z tym że teraz przed wakacjami może być z tym problem bo
        przyjęcia są generalnie od wrzesnia (w wakacje wiekszosc złobków nie pracuje)
        Kilka dni temu zapisałam dziecko do żłobka od pazdziernika - żłobek na Motorowej
        (będzie miał wtedy rok i 4 m-ce)Wiem że mozna nawet zapisac dziecko w wakacje i
        dostac sie do złobka od wrzesnia.

        Nie znasz sytuacji dziewczyny wiec nie pisz jej żeby została z dzieckiem w domu
        - nie każdego na to stać, nie każdy ma pod ręką babcie chętne do pomocy na każde
        kiwinięcie palcem i nie każdy ma ochote siedzieć w domu 3 lata.

        A złobek nie jest taki zły - wszystkie dzieci w mojej rodzinie chodziły i mają
        sie dobrze. Nie chciałabym żeby moje dziecko gniło w domu przez 3 lata nie mając
        kontaktu z dziećmi i światem zewnętrznym (poza kursowaniem do parku, sklepu i do
        rodziny czasem) Wtedy dopiero byłby płacz w przedszkolu po 3latach takiego
        cieplarnianego chowu.
        • dyzurna madrosc ewy mewy mnie poraza ! :) 22.02.07, 15:01

          • zona_mi Mnie też 22.02.07, 16:04
            A ja się zastanawiałam dlaczego moje dzieci takie dziwne są - a to od gnicia
            przez trzy lata.
          • ewa_mewa Re: madrosc ewy mewy mnie poraza ! :) 22.02.07, 18:43
            A mnie Twoje niezgrzeczne odzywki jakoś nie dziwią... Ja pisałam o swoich
            odczuciach a każdy oczywiście robi tak jak mu podpowiada intuicja.
          • tiuia Re: madrosc ewy mewy mnie poraza ! :) 22.02.07, 22:45
            Nie rozumiem gdzie Ewa napisala cos niestosownego. Moze to 'gnicie' moglo kogos
            urazic, ale reszta jest calkiem sensownie napisanawink
            • jajofka Re: ewa mewa masz rację ! :) 23.02.07, 07:55
    • coccinella1 Re: do żłobka :-( 22.02.07, 15:20
      Szczerze mówiąc miałam taki sam problem...Przed poroidem cały czas mówiłam,że
      po urlopie macierzyńskim wracam do pracy. Jednakjak zobaczylam ta malutka
      kruszynke,aż strach było pomyśleć,że mogłabym ją oddać do żłobka. 3 miesiące
      minęły bardzo szybko, wykorzystałam jeszcze zaległy urlop,i...no tak
      postanowiłam nie wracać do pracy. Wziełam urlop wychowawczy dopóki córcia nie
      skończy roczku. Teraz ma 7 miesięcy i nie żałuję swojej decyzji!! Szkoda,by mi
      było tych wszystkich chwil razem z nia spedzonych,patrzenie jak sie mała
      rozwija i zdobywa nowe umiejętności (praktycznie z dnia na dzień). Sama
      oczywiście się zastanawiam czy nie przedłużyć sobie wychowawczego o jeszcze
      jakiś czas. No ale decyzja należy do Ciebie!
      Pozdrawiam...
      • mdevine Re: do żłobka :-( 23.02.07, 10:57
        właśnie o to mi chodzi... Bycie z Kluskiem przeszło moje oczekiwania, a przed
        porodem mówiłam sobie, że bez problemu oddam go do żłobka... No więc nie oddam
        bez problemu, chociaż nie chcę też, żeby wyrósł na małego dzikusa smile Sama w
        żłobku podobno darłam się jak opętana. Chciałam was tylko zapytać o wrażenia ze
        żłobków, jak sobie radziłyście/radzicie...
    • aisog5 Re: do żłobka :-( 22.02.07, 16:29
      Żłobek to sprawa bardzo indywidualna. Moja córka poszła jak miała prawie rok.
      Moim zdaniem to dobry wiek bo dziecko już sprawnie się porusza. Zaczyna albo
      dopiero co zaczęło chodzić i jest tym tak zafascynowane że nie wiele więcej się
      liczy. Ja prawdę mówiąc nie wróciłam do pracy ale budowaliśmy dom i musiałam
      się zając wieloma sprawami. Dzięki temu mogłam odbierać ją wcześniej i bez
      stresu zostać z nią w domu gdy na początku trochę chorowała. Ale jestem
      szczęśliwa że podjęłam taką decyzję. Za ciociami z ostatniej grupy długo
      tęskniła. Płakała tylko na początku (musiała się przekonać, że po nią wrócę) i
      troszkę marudziła przy zmianie grupy. Za miesiąc rodzę i mój synek podzieli los
      córci...no chyba ze nastąpią jakieś nieoczekiwane okoliczności. Mojej córki
      przyjaciółka ze żłobka została posłana do żłobka gdy miała 6 miesięcy – tak
      musieli – i wszystko było ok.! Niestety dziewczyny trafiły do innych
      przedszkoli. Ale nadal spotykamy się prywatnie!!! Jeśli nie masz innego wyjścia
      (chociaż ja żłobka nie uważam za ostateczność) to nastaw się do tematu
      pozytywnie i nastaw pozytywnie swoje dziecko, ono doskonale wyczuje twoje
      obawy. Uśmiechaj się do bąbla jak go będziesz zostawiała itp.
    • gosika78 Re: do żłobka :-( 22.02.07, 16:43
      Ja miałam dać córkę do żłobka (w wieku 9 miesięcy) i byłam na 100% pewna słuszności tej decyzji.
      Niestety dopadły mnie totalnie irracjonalne wątpliwości i nie dałam rady - to naprawdę ciężka decyzja...
      No i młoda ląduje u teściowej sad
      A z tego co się orientowałam to w żłobkach naprawdę nie jest tak źle.
      Te płaczące zasikane maluchy to obiegowe opinie rodem sprzed 20 lat.
    • luschka Re: do żłobka :-( 22.02.07, 18:11
      dziewczyny nie jest aż tak źle, to wszystko zależy od żłobka no i od dziecka,
      moja córka poszła do żłobka gdy miała 1,5 roku. był to żlobek w którym
      przyjmowano maluchy od 6 mca, a raz pojawił się 5 miesięczniak. gdy patrzylam
      na te malce to one mialy super, w wózeczkach, na materacykach a im mniejszy
      szkrab tym więcej uwagi mu poświęcano. panie miłe zaangażowane, żłobek
      kolorowy, czysty, przyjazny dziecku. Początkowo też miałam obawy ale po roku
      gdy córczka przeszla do starszej grupy było mi trochę szkoda, bo u maluchów
      opieka była przecudna. Oczywiście wiem, że nie wszędzie tak jest w każdym razie
      moja córcia chętnie chodzila do żłoba i raczej mało chorowała, ale ja po prostu
      trafiłam na świetny żłobek. niestety sporo jest takich nieciekawych do których
      strach posłać dziecko
    • kasiborek Re: do żłobka :-( 22.02.07, 21:03
      Do pracy wracam w poniedziałek sad a w przyszły piątek mała skończy 5 m-cy. Rozważałam możliwość żłobka ale stanęło na opiekunce. W moim żłobku na 10 dzieciaków przypada 3 opiekunki, można dostarczać własne mleko ale spacerki są tylko w czasie wakacji jak są praktykantki do pomocy. Podobno im mniejsze dziecko tym łatwiej się adaptuje. Stwierdziłam jednak że jak nie będzie mamy i taty to chociaż niech otoczenie będzie znajome i babcia z dziadkiem mogą wpadać w odwiedziny
      Najchętniej zostałabym w domu ale nie wiem czy miałaby gdzie wrócić
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      • dyzurna do ewy mewy 22.02.07, 21:36
        jasne kazdy robi jak uwaza, ale z tym gniciem w domu troche przesadzilas.
        zeczywiscie juz widze na sobie troche plesni - to pewnie dlatego ze z Milenke
        siedze juz dziesiaty miesiac big_grinD
        • 111a4 Re: do ewy mewy 22.02.07, 22:08
          nie wiem po co te uszczypliwe uwagi. dziewczyna wyraziła swoje zdanie. ja
          zatrudniłam nianie,cięzko byłoby mi oddac mała do złobka. niania trafiła nam
          sie przez przypadek,o złobku tez myslałam - jednak chyba zdecydowałabym sie na
          pozostanie w domu. wszystko zalezy od Waszej sytuacji...
          • phantomka Re: do ewy mewy 22.02.07, 22:48
            Mysle, ze Ewie_mewie glownie chodzilo o to, zeby autorke postu pocieszyc w
            wyborze zlobka.
            Ja z siostra nie zaakceptowalysmy zlobka i po prostu trzeba bylo szukac nianki,
            ale mam wiele kolezanek, ktore chwala sobie zlobki, takze to zalezy od dziecka
            i opiekunek w zlobku.
            • ewa_mewa Re: do ewy mewy 22.02.07, 23:40
              Dokładnie tak - chodziło mi o to, że nie można żłobków demonizować i denerwuje
              mnie po prostu wszechobecny niestety pogląd jakoby były najgorszą rzeczą jaką
              dziecko może doświadczyć a matka która je tam posyła nie ma serca.
              Chociaż mogłabym sobie pozwolić finansowo na opiekunkę wole dziecko posłać do
              żłobka - mam do niego większe zaufanie, pracują tam osoby wykwalifikowane, nad
              którymi ciąży jakaś odpowiedzialność. Co sie dzieje w domu kiedy zostają tam
              tylko dziecko i niania - Bóg jeden wie. Może gdybym miała kogoś naprawde
              zaufanego to bym sie zastanowiła ale nie znam. A drugi powód to taki że chcę
              żeby synek miał kontakt z dziećmi i generalnie sie "uspołeczniał" i nie uważam
              że w wieku półtora roku jest na to za wcześnie.
              • luschka Re: do ewy mewy 23.02.07, 07:46
                tu się z tobą ewo zgodzę, są żłobki i żłobki, ale nadal panuje stereotyp że
                żłobek to najgorsza rzecz jaka może się dziecku przytrafić. Są dzieci które
                potrzebują kontaktu z innymi dziećmi, a są dzieci które trudno się adaptują i
                żłobek to dla nich to rzeczywiście trauma. W każdej sytuacji jest to trudna
                decyzja. Z nianiami też bywa różnie.
                Gdy moja córcia odeszla ze żłobka bo urodził się jej braciszek, widzialam że
                bardzo cierpi, że brakuje jej tego rytmu żłobka, kontaktu z dziećmi, zabaw,
                zorganizowanego czasu, w domu po prostu się nudzi, choć i tak jest wspaniała,
                bo potrafi się sobą zająć.
                pzdr
        • ewa_mewa Re: do ewy mewy 22.02.07, 23:34
          Dyżurna - jakbyś przeczytała mnie uważnie to byś wiedziała że posylam dziecko do
          żłoba od pazdziernika a teraz siedze z nim w domu - też dziewiąty miesiąc.
          Masz racje - słowo "gnić" może nie było odpowiednie ale to przenośnia i dziwi
          mnie że odebrałaś to tak doslownie smile Pozdrawiam
          • ewa_mama_jasia Re: do ewy mewy 23.02.07, 10:17
            Gwoli wyjasnienia - gdybyś przeczytała post autorki wątku dokładnie,
            dowiedziałabyś się, że ona nie chce posłać dziecka do żłobka od wrzesnia tylko
            od marca lub maja. A generalnie w żłobkach warszawskich nie będzie miejsca,
            jeśliby teraz złozyła wniosek. Zgadzam się z Tobą, że wrzesień - to inna bajka,
            jest szansa na przyjęcie dziecka. Ale ja odnosiłam się do marca - maja.
            Gdybyś poczytała moje posty (na tym i innych forach), dowiedziałabyś sie, że
            posyłam dziecko do żłobka już prawie od roku i jestem zwolenniczką tej
            instytucji. Może nie fanatyczną, ale uważam, że żłobki robią więcej dobrego
            dziecku niż złego. Wielokrotnie też broniłam tej instytucji na tym i innych
            forach "Gazety". Ale jeśli autorka tego wątku tak strasznie postrzega żłobki,
            to po co ją przekonywać, że jest inaczej? I tak nie uwierzy obcej bądź co bądź
            osobie. Może gdyby sama sprawdziła..... ale pewnie też będzie miała sporo
            zastrzeżeń - że nie widzi tego, co jest naprawdę, że jeśli wyjdzie i zamknie
            drzwi, to położą jej dziecko w kąt i nikt się nim nie zajmie.....
            Przyznam szczerze, że nigdy nie postrzegałam żłobka jako instytucji
            koszmarnej, w której dzieci są zostawiane samym sobie. Nawet kiedy uznałam, że
            nie mam innego wyjścia i musze małego oddać do żłobka, to rozumowałam tak:
            skoro oddają inni rodzice, to przecież nie po to, żeby własnemu dziecku zrobić
            krzywdę. Więc i ja swojemu nie zrobię.
            A skoro autorka rozważa możliwość pobycia z dzieckiem w domu przez rok, to
            rozsądnie jej napisałam, że za rok problem nie zniknie. W dalszym ciągu dziecko
            bedzie w wieku żłobkowym. Może zniknie za trzy, jak będzie w wieku
            przedszkolnym. I do tego nie jest mi potrzebna informacja o jej statusie
            materialnym i możliwościach pobytu w domu. Piszę obiektywnie, nie odnosząc się
            do konkretnej sytuacji.
            Mniej emocji, koleżanko.
    • zebra12 Ale co, gdy dziecko chore? 23.02.07, 10:25
      Bo mnie żłobek nie rozwiązuje problemu w przypadku choroby dziecka. Bo co
      wtedy? Ja np nie mogę iść na wolne. Mąż jest zwykle nieobecny przez cały
      tydzień! A Wy co robicie, jak maluch choruje?
      • ewa_mama_jasia Re: Ale co, gdy dziecko chore? 23.02.07, 10:43
        Pamiętam Twój problem z brakiem opieki nad dzieckiem. Miałam nadzieję, że coś
        się poprawiło w tej kwestii, ale widze, że niestety nic. Ja mam nieco inną
        sytuację - mogę polegać na mężu, mam pracę na czas nieokreślony i do tego w
        papierach. Więc załatwiam kwestię opieki w sposób różny: jeśli już nie mam
        innego wyjścia, to idę na zwolnienie. Ale zawsze próbuję wymyśleć coś innego:
        mąż, mój tata (zaznaczam, że obaj pracują, więc nie jest to często), raz nawet
        ściągnęłam do opieki nad małym teściową (500 km).
        W Twojej sytuacji wymogłabym na mężu środki na awaryjną opiekunkę w takich
        sytuacjach. Bo nic innego nie przychodzi mi do głowy. No i miałabym nadzieje,
        że dziecko nie będzie zbyt często chorować.
        • mdevine :-) 23.02.07, 11:06
          A jednak podniosłyście mnie na duchusmile Bardzo dziękuję. Nie mam kontaktu z
          osobami posyłającymi dziecko do żłoba, więc różne spojrzenia na sprawę bardzo
          były mi potrzebne... Również pracuję w papierach i na czas nieokreślony, więz w
          razie czego wolne albo urlop... A jak już naprawdę będzie strasznie, to pójdę
          na wychowawczy dopóki Klusek nie zacznie być bardziej samodzielny... Jeśli nie
          przyjmą nas do żadnego żłobka, problem sam się rozwiąże i też będę zadowolona :-
          ) Pozdrawiam, babeczki.
          • ewa_mama_jasia Re: :-) 23.02.07, 11:16
            A widzisz, moja odrobinę kontrowersyjna wypowiedź automatycznie spowodowała
            rozwój wątku smile. A na poważnie: jestem za żłobkiem bo uważam, że sporo robi
            dobrego. Zarówno dla dziecka (uczy samodzielności i socjalizacji) jak i dla
            matki (uczy bycia bez dziecka i zaufania do innych instytucji). Jedna rada:
            jak już się zdecydujesz na żłobek, nie zastanawiaj się czy robisz dobrze i
            zaufaj ludziom, którzy pracują w tej instytucji. I uwierz, że robią wszystko
            dla dobra dzieci. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka