Dodaj do ulubionych

3mies. -ryk poza domem

29.06.07, 12:09
Czy ktoś też tak miał???? Moja 3 mies. córeczka jest bardzo pogodna i
spokojna. Niestety wydaje mie sie ze bardzo łatwo ja przestraszyć. Wydaje mi
sie ze o to chodzi bo z niczym innym raczej taki ryk bez żadnych zapowiedzi mi
sie nie kojarzy. Np. ostnio w przychodni było sporo ludzi. Siedziałyśmy w
kąciku. Cały czas mnie widziała. I nagle usta w podkówke i okropny ryk. I tak
kilka razy. Wróciłyśmy do domu i dziecko spokojne. Od razu uśmiech na buzi i
cała zadowolona. Dla mnie to wygląda na płacz z przestraszenia i niepweności.
Wydaje mie sie po prostu mam bardzo wrazliwe dziecko. Tylko niepokoi mnie fakt
ze mimo tego że np. jest u mnie na rękach i tak potrafi sie rozpłakac na widok
kogoś obcego. No a przecież u mamy powinna czuć sie bezpiecznie.... I już sama
nie wiem. Troszke mnie to martwi. Czy któraś z Was też tak miała???? Czy
oswajałyście jakoś specjalnie dzieci???? Zabierałyście je częściej w obce
miejsca? Ja do tej pory uwazałam ze taki maluszek przede wszystkim potrzebuje
spokoju i nie ma co go na siłe męczyć i stresować. Ale teraz zwątpiłam.... Nie
wiem już jak lepiej. Może za mało z nią wychodze???? Boje sie ze wyrośnie na
małego dzikuska.....
Obserwuj wątek
    • lilyn Re: 3mies. -ryk poza domem 29.06.07, 12:30
      no to ja mam na odwrot - z moja wychodzilam gdzie sie dalo i do dwoch razy
      dziennie - ja uwielbiam kawiarenki COSTA w uk i so dla niepalacych i teraz mala
      domaga sie w deszcz czy w slonce na dwor i kocha ludzi smieje sie do nich a
      najgorsze jest to, ze jak narazie to kazdy by ja mogl chyba wziac i by sie nie
      bala no i tak teraz ja chyba przykuje do siebie wink) pzdr
    • run_away83 Re: 3mies. -ryk poza domem 29.06.07, 14:37
      a mnie się wydaje, że tak reagują dzieci chowane pod kloszem, w izolacji od
      świata - boją się wszystkiego co obce, bo tak rzadko mają okazję coś nowego
      widzieć. mój synek (prawie 7m) od początku miał okazję oswajać się z wyprawami
      w różne dziwne miejsca i obecnością innych ludzi (miał niespełna miesiąc, kiedy
      musiałam pozałatwiać kilka pilnych spraw na uczelni, w urzędzie miasta i
      urzędzie wojewódzkim, musiałam to zrobić osobiście, a karmiłam go piersią,
      bardzo często i zostawienie go z kimkolwiek nie wchodziło w grę) zniósł to
      bardzo dobrze, tzn. chwilę się rozglądał, a potem totalnie wszystko olewał i
      zasypiał sobie w wózku czy w chuście; a ja przestałam się patyczkować i jak
      chcę się gdzieś wybrać, to nie kombinuję z kim zostawić dziecko, tylko zabieram
      go ze sobą i idę. mały jak jest głodny to je, jak śpiący to śpi, nie boi się
      ludzi ani obcych miejsc, uwielbia sklepy, bibliotekę, restauracje i kawiarnie,
      podrywa panie w dziekanacie, przypadkowych pasażerów w autobusach i tramwajach,
      stewardessy w samolocie, a jak jest zmęczony nadmiarem wrażeń, to wtula się we
      mnie, i po chwili uspokaja się i wycisza. ahha - na spacery do parku też
      chodzimy wink
      • magdalas Re: 3mies. -ryk poza domem 29.06.07, 15:37
        moja Mała też tak miała, 3-4 miesiące, to był koszmar, wcale jej nie izolowaliśmy od świata, a ryczała i
        się wściekała cały czas i na wszystko, na spacerze było źle, u lugdzi w obcych mieszkaniach też, jak do
        nas przychodzili goście to też histeria, byłam załamana. postanowiliśmy iść po całości i jak skończyła 4
        miesiące zabraliśmy ją nad morze, pierwsze 2 dni koszmar, nic jej nie pasowało, a potem jak ręką odjął.
        jakby dziecko ktoś podmienił i tak do dzisiaj, ma 6 mcy i cały czas jest zadowolona, cololwiek byśmy nie
        robili, dziecko uśmiechnięte. czego i tobie życzę
      • ikabg Re: 3mies. -ryk poza domem 29.06.07, 16:06
        Hmmm... a mnie wydaje się, że są dzieci, które bardziej niż inne boją się obcych
        ludzi i miejsc ale i to jest cecha bardzo zmienna w czasie. Poza tym nie zgadzam
        się z Twoją teorią wychowywania pod kloszem. Ja z natury jestem domatorką i
        lubię spokój, nie bywam zbyt często w centrach handlowych, praktycznie nie mam
        tzw "spraw na mieście", nie zapraszam gości co weekend ani nie wpadam do nikogo
        na kawę co rusz, a co za tym idzie moja mała również nie "bywa" ale czy to
        znaczy, że trzymam ją pod kloszem? Po prostu wiedzie póki co i siłą rzeczy
        podobny styl życia do mojego, podobnie jak Twoje dzieciątko wiedzie styl życia
        podobny do Twojego. Nie sądzę, aby któryś z nich był lepszy, czy gorszy dla
        dziecka, są po prostu różne..
        • tiuia Re: 3mies. -ryk poza domem 29.06.07, 17:42
          To prawda co piszesz, ale naturalną konsekwencją tego, że dziecko nie było nigdy
          np. w otoczeniu większej ilości ludzi, jest to, że prawdopodobnie będzie
          zdezorientowane i przestraszone, jak się kiedyś w takim tłumie znajdzie. To dla
          niego nowość, i ma prawo się bać.
        • run_away83 Re: 3mies. -ryk poza domem 29.06.07, 20:30
          > Hmmm... a mnie wydaje się, że są dzieci, które bardziej niż inne boją się
          obcych
          > ludzi i miejsc ale i to jest cecha bardzo zmienna w czasie

          z moich obserwacji (a dotyczą one dzieci w mojej rodzinie i kilkorga maluchów,
          którymi się opiekowałam, no i mojego synka, więc sa ograniczone do kilkunastu
          przypadków, ale za to bardzo różnorodnych) wynika że paniczny strach wobec
          obcych ludzi i nowych miejsc (nie chodzi mi o taki zwykły lęk, który ukoi
          przytulenie przez mamę, tylko o takie właśnie ataki płaczu i histerii nie do
          opanowania) - dotyczy głównie dzieci, które mają przesadnie troskliwych
          rodziców i chowają maluszka przed światem najdłużej jak się da, bo a nuż stanie
          mu się krzywda jak babcia je weżmie na kolana na minutę? kuzyn za mocno
          pogłaska? nawdycha się bakterii? dostanie uczulenia? a potem okazuje się że
          półroczne dziecko wpada w histerię i przez dwie godziny nie można go uspokoić,
          bo w windzie POPATRZYŁA na nie sąsiadka (autentyczny przykład - mój bratanek)

          >Ja z natury jestem domatorką i lubię spokój, nie bywam zbyt często w centrach
          handlowych, praktycznie nie mam
          > tzw "spraw na mieście", nie zapraszam gości co weekend ani nie wpadam do
          nikogo
          > na kawę co rusz, a co za tym idzie moja mała również nie "bywa" ale czy to
          > znaczy, że trzymam ją pod kloszem? Po prostu wiedzie póki co i siłą rzeczy
          > podobny styl życia do mojego, podobnie jak Twoje dzieciątko wiedzie styl życia
          > podobny do Twojego. Nie sądzę, aby któryś z nich był lepszy, czy gorszy dla
          > dziecka, są po prostu różne...

          ja też lubię spokój i przebywanie w domku smile ale nie tylko - lubię też gdzieś
          wyjść, pobyć z ludźmi i uważam że jest potrzebna równowaga między jednym a
          drugim. nie chodzi mi o przewagę aktywnego stylu życia nad spokojnym (ani vice
          versa), tylko o to, żenie można przesadzać w żadną stronę i warto od początku,
          powoli i stopniowo, oswajać dziecko z różnymi sytuacjami. dla własnej wygody i
          dla jego dobra - mogłabym chronić synka przed tym strasznym, okrutnym,
          niebezpiecznym światem, tylko pytanie - do kiedy? lepiej chyba pokazać że świat
          potrafi też być piękny, i nauczyć jak w nim żyć smile
          • ikabg Re: 3mies. -ryk poza domem 30.06.07, 12:50
            > ja też lubię spokój i przebywanie w domku smile ale nie tylko - lubię też gdzieś
            > wyjść, pobyć z ludźmi i uważam że jest potrzebna równowaga między jednym a
            > drugim. nie chodzi mi o przewagę aktywnego stylu życia nad spokojnym (ani vice
            > versa), tylko o to, żenie można przesadzać w żadną stronę i warto od początku,
            > powoli i stopniowo, oswajać dziecko z różnymi sytuacjami. dla własnej wygody i
            > dla jego dobra - mogłabym chronić synka przed tym strasznym, okrutnym,
            > niebezpiecznym światem, tylko pytanie - do kiedy? lepiej chyba pokazać że świat

            Ależ ja nie przesadzam, po prostu odpowiada mi takie życie jakie prowadzę i dla
            zasady równowagi nie będę tego zmieniałasmile
            Nie jestem nadopiekuńczą mamą, pozwalam innym zajmować się córką (choć
            nieczęsto, ale miewamy gości i bywamy goszczenismile)i kiedy nadarza sie okazja
            pokazuję jej świat.
            A czy będzie bardziej strachliwa z powodu nielicznych kontaktów z zatłoczonymi
            centrami handlowymi, wypraw na miasto itp.?? Tego nie wiem, czas pokaże.
            Wiem natomiast, także z autopsji,że rodzeństwa bywają różne pod względem
            śmiałości w stosunku do ludzi i świata, mimo, że są wychowywane w tych samych
            warunkach,uważam, że główna część naszej osobowości, to sprawa genów a nie
            środowiska. Grunt żeby dziecko miało zaufanie do rodziców i wychowywało się w
            poczuciu bezpieczeństwa (nie ma nic wspólnego z nadopiekuńczością).
    • tiuia Re: 3mies. -ryk poza domem 29.06.07, 17:33
      Kazde dziecko jest inne. Moj syn jest strasznie ciekawy swiata, i nikogo sie nie
      boi - śmieje się do do obcych ludzi, zaczepia ich... A juz jak siedzi u mnie na
      kolanach, to zadne strachy mu nie strasznewink Od pierwszych dni zabieralismy go
      ze soba wszedzie, do knajp, sklepow, na wycieczki, itd... Ale jeśli by się
      okazało, że synek jest trochę bardziej bojaźliwy czy płaczliwy, to myślę że
      miałabym do niego po prostu więcej cierpliwości.

      Poza tym jeśli Tymon się czegoś przestraszy, albo coś mu nie pasuje, to w żadnym
      wypadku nie przekonuję go do tego na siłę. Uważam, że później przyjdzie na to
      czas. Teraz chcę go nauczyć pewności, że może na nas, rodziców, liczyć w każdej
      sytuacji, że zawsze go wysłuchamy, ukołyszemy, obronimy... No i nie ukrywam, że
      zdarzyło się parę razy, że z powodu złego nastroju Tymona zrezygnowaliśmy z
      wycieczki, skróciliśmy wypad na zakupy, a nawet musiałam się wyrwać z imprezy,
      na którą czekałam parę miesięcy (Tymon został z moimi rodzicami, i niestety
      bardzo żądał mamy... no i mama przyszławink Co prawda jak już uśpiła syna, to
      wróciła na imprezę... wink

      No, to mi wyszedł elaboratbig_grin
      Co do Twojej córeczki, to nie martwiłabym się tym tak bardzo. Pewnie, tak jak
      myślisz, po prostu jest bardziej wrażliwa i potrzebuje więcej czasu na oswajanie
      ze światem. Daj jej tego czasu tyle ile potrzebuje. Będzie dobrzesmile
      Co do wychodzenia z domu, to myślę, że jeśli sprzyja pogoda, to warto wychodzić
      z dzieckiem z domu jak najczęściej. Nie koniecznie do zatłoczonych miejsc.
      Spacer po parku też dostarcza dużo wrażeń, i nie powoduje stresu u maluszków.
      Myślę też, że w gondoli dzidziuś czuje się lepiej niż w odkrytym nosidełku. Leży
      sobie na płasko, można go osłonić przed światem jak się zaczyna stresować. Ma
      tam spokój, ciepełko... Jak w domuwink
    • r1234567 Re: 3mies. -ryk poza domem 30.06.07, 20:10
      Mój maluszek skończył dziś 3 miesiące. Wczoraj wybrałam się z nim na spotkanie
      ze znajomymi. Było kilka dorosłych osób i kilkoro dzieci - niby niewiele, ale
      harmider niesamowity. Już od początku było widać, że małemu nie podoba się
      atmosfera. Dużo marudził, często płakał, nie chciał jeść. Gdy część osób
      wychodziła z domu, wyraźnie się uspokajał. Gdy większość osób opuściła
      spotkanie, był jeszcze lepiej. A po powrocie do domu zupełnie odzyskał humor -
      zaczął się śmiać, rozmawiać ze mną jak zwykle. Faktem jest, że większość czasu
      spędzamy w domu, a tu jest spokojnie. Karmię go na ogół w ciszy i skutek jest
      taki, że bardzo się rozprasza i denerwuje, gdy rozmawiam z kimś głośno w czasie
      karmienia. Chodzę z nim do parku, czasem na zakupy. W parku spokojnie śpi, nawet
      gdy inne dzieci krzyczą. W sklepach albo śpi, albo się rozgląda z
      zaciekawieniem. Moim zdaniem nie boi się obcych ludzi. Może nie jest tak, że na
      widok każdego od razu się śmieje, ale jeśli ktoś się do niego uśmiecha,
      spokojnie, łagodnie z nim rozmawia, to on nieśmiało odwzajemnia uśmiech.
      Wczoraj było mi trochę głupio, gdy tak płakał, a jednocześnie było mi go szkoda.
      I podobnie jak ty, zaczęłam się wczoraj zastanawiać, czy powinnam go częściej
      zabierać w takie miejsca (uznając, że to kwestia przyzwyczajenia), czy
      oszczędzić mu tego na razie (uznając, że to kwestia temperamentu, wrodzonej
      wrażliwości). Ja też nie przepadam za tłumem, może więc jednak ma to w genach smile.
      • georginka Re: 3mies. -ryk poza domem 30.06.07, 20:43
        No a my właśnie wróciliśmy z imienin u prababci. Było tłoczno i głośno.
        Oczywiście na dzień dobry na widok tylu ludzi usta w podkówkę i ryk. Oczywiście
        nasłuchałam sie ze powinna z nią częściej do ludzi wychodzić. Że to przez to że
        tylko mnie widzi. A przecież tak nie jest. Troszkę popłakała. Pochodziłam z nią
        po mieszkaniu. Potem pobujałam w foteliku i zasnęła w tym hałasie. Po ok 30 min
        sie obudziła i już była spokojna. Co prawda nie była tak roześmiana jak w domku
        ale siedziała sobie pogodnie i wszystkim sie przyglądała. Tak więc doszłam do
        wniosku że wszystko po kolei i nic na siłę.I jak będzie okazja to z nią wyjdę a
        jak nie będzie to nie. Jesteśmy z mężem raczej domatorami. Gabrysi nie było i
        nie "lataliśmy" nigdzie to teraz przecież też nie będziemy "latać". A dziś też
        poczułam tak naprawdę że jestem dla kogoś najważniejsza na świecie. Gabrysia
        płakała i nic ją nie uspokajała. Trzymała ją babcia ale płakała bo za dużo ludzi
        ( babcię zna-nie boi sie jej) i jak ja ją wzięłam do siebie płacz jak ręką
        odjął. Coś wspaniałego. Uczucie lepsze niż położenie dziecka na brzuchu matki
        zaraz po porodzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka