Dodaj do ulubionych

płacz przed zaśnięciem

28.09.07, 12:09
To mój pierwszy post - więc witam wszystkich.

Moja Ania ma 3 miesiące i praktycznie od początku strasznie się ją usypia. Gdy
przychodzi pora snu (czy to drzemki dziennej czy w nocy) zaczyna się strasznie
wydzierać. Nie pomaga pierś (którą wypluwa), ręce ani wózek. W dzień jeszcze
pomoże wózek lub pierś ale wieczorem cała walka trwa zależnie od dnia 20 minut
do 2 godzin i wtedy przeważnie Ania jest kompletnie wymęczona zasypia na
rękach. Próbowałam już róznych metod i nic. Lekarze mówią że to może być z
powodu niedotlenienia w dzieciństwie i każą podawać środki uspokajające, które
nic nie dają. Jak zbliża się pora snu pojawia się ryk i nawet "kangurki" na
wiele nie pomogą. Na szczęście jak już padnie wieczorem (18.00 - 20.00) to spi
do 6 rano (z dwoma spokojnymi karmieniami)
To już 3 miesiące i żadnej poprawy - a wręcz gorzej bo Ania silniejsza.
Czy ktoś mi coś doradzi bo szczególnie te wieczorne walki to horror, z którego
obie wychodzimy skonane, pogryzione i podrapane sad

Z góry dzięuję za odpowiedź i pomoc
Sylwia
Obserwuj wątek
    • kwiatek02 Re: płacz przed zaśnięciem 28.09.07, 12:21
      Tak to już z dziećmi jest. Wieczorem przeżywaja cały dzień jeszcze
      raz - nadmiar wrażeń powoduje często niepokój. A może twój maluch ma
      kolki?. Ja piłam melisę - dziecku śrokdków uspokajających bym nie
      podała - czasem pomagała.
      • sabciass Re: płacz przed zaśnięciem 28.09.07, 12:30
        moja też przed większością dziennych drzemek wrzeszczy. wieczorem o
        dziwo nie ma tego problemu. U mas sprawdza się suszarka, włanczam i
        mała w ciągu kilku sekund przestaje płakać
    • krztyna Re: płacz przed zaśnięciem 28.09.07, 12:33
      Jeju, ale jak to ona walczy? Drapie i gryzie? Z czymś takim się nie
      spotkałam jeszcze...
      Napisz może więcej - jaki macie rytułał, czy masz jakąś metodę jej
      usypiania, jak wygląda dzień córci. Może gdzieś w okolicznościach
      poza spaniem tkwi przyczyna?
      ------------
      Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
      • koniczyna-4 Re: płacz przed zaśnięciem 28.09.07, 13:04
        U nas też tak było od początku-ale nie było żadnego szczypania,po prostu mała
        histeria i wiercenie i trochę płaczu.potrafiłam nosic 30 minut i dopiero
        usypiał.teraz mały ma prawie 7 miesięcy nadal usypia na rączkach,ale już nie tak
        drastycznie.z każdym dniem jakby szybciej i już prawie nie ma marudzenia.moja
        metoda to stały rytm dnia.stałe godzinki spania i nie przetrzymywanie snu,bo
        wtedy jeszcze trudniej mu zasnąc.obserwuj i gdy tylko zauważysz,że trze
        oczka,ziewa to znak,że pora spac.po za tym zrobiłam sie jakby spokojniejsza i
        już się nie denerwuję podczas usypiania,tylko sie do niego uśmiecham,cichutko
        śpiewam i to na pewno też się udziela.podobno są takie dzieci,którym "szkoda
        czasu na sen".po za tym jak się porządnie wybawi,wyśmieje i wyspaceruje w
        momentach czuwania to lepiej śpi.życzę wytrwałości.
      • ss79 Re: płacz przed zaśnięciem 28.09.07, 13:28
        Rytuału to tak właściwie nie ma, bo niezależnie co bym robiła i tak wieczorem
        jest wojna. Cykle przeważnie wyglądają tak, że karmię, póxniej zabawa i jak
        tylko ziewnie próbuję ją uciszyć i uspać. Po drugim ziewnięciu to już mam płacz,
        później to ryk. Przy okazji drapie siebie, zagryza (jeszcze nie ma ząbków) usta
        ta piersi i ją wypluwa, smoczka wypluwa. Po prostu nie da się uciszyć. W dzień
        jeszcze jest bardziej ugodowa i da się w końcu uspać czy to na ręku czy w wózku,
        jednak wieczorem to czarna rozpacz. Ja z mężem nie mamy sił, a mała i dwie
        godziny może się drzeć aż padnie.
        Kolek raczej nie ma, chociaż sab-a profilaktycznie daję - bo to krzyk zawsze po
        drugim ziewnięciu. Karmiona tylko piersią (butelki nie chce lub się pobawi i
        wyrzuci, a wieczorami to nawet na nią nie spojrzy).
        Nie pomaga muzyka, zasłoniecie okien, śpiewanie i co tam jeszcze. Po prostu jak
        ma spać to się drze i rozbudza.
        Nie wiem co mam robić lub co robię źle sad

        Sylwia
        • donna28 Re: płacz przed zaśnięciem 28.09.07, 14:24
          U nas od urodzenia jest tak jak opisujesz. Napiszę Ci, jak metodą prób i błędów
          doszliśmy do minimalizacji tego placzu przed snem. U nas jest tak: karmienie,
          ok. 1,5 godz. zabawy i można spodziewać się płaczu. Zwykle wiem trochę wcześniej
          więc, kiedy on nastąpi i uprzedzam - biorę na ręce. Ponoszę chwilę, mała zaczyna
          sie wiercić i marudzić i nagle ogromny ryk. Smoczka nie jest wtedy w stanie
          zassać, piersi też nie - bo histeria. Zauważyłam, że uspokaja ją szum wody, więc
          podchodzę obok kranu i puszczam wodę, przybliżając trochę jej główkę, żeby
          usłyszała. Jak tylko usłyszy - cichnie, wsadzam smoczka i ssie. Trochę jeszcze
          postoję obok tej wody, potem wyłączam i zaczynam bardzo szybkim krokiem chodzić
          po mieszkaniu w tę i z powrotem, jednocześnie pochylam się nad nią niziutko i
          nucę jej prawie szeptem kołysankę, cały czas cmokając ją po skroniach, oczkach,
          czółku. Nawet tak jeszcze marudzi, to się uspokaja. Trzymam ją tak trochę twarzą
          do siebie, bo inaczej to mi smoczkiem pluje smile I cały czas szybko chodzę.
          Trzeba jej jeszcze rączek pilnować, bo nimi macha i czasem sobie wyjmuje smoczka
          z buzi i jest ryk. Generalnie jak jest coś nie po jej myśli - np. za wolno
          chodzę, zgubi smoczka itp to jest ryk i trzeba od nowa zaczynać z kranem smile Po
          jakichś max 10 minutach chodzenia usypia i odkładam do łóżeczka. Śpi wtedy od 40
          minut do 1,5 godz, ale najczęściej to 40 minut.
          Jeśli nic nie pomaga (tzn w. sposób nie działa), to w ostateczności wchodzę z
          nią pod prysznic. Pod prysznicem zasypia w ciągu 30 sekund, tylko jest potem
          problem z wytarciem i odłożeniem...
          A na noc jakoś tak łatwiej zasypia, pomaga jej może rytuał związany z kąpielą itd.
          Pytałam się o to pediatry, mówiła, że po prostu niektóre dzieci tak mają. Jej
          własny syn też tak miał i trwało to do 8-9 miesiąca życia. Nie jest to jakiś
          objaw chorobowy, jeśli dziecko przybiera i rozwija się prawidłowo, tylko po
          prostu tak jest.
          Ja się w związku z tym pogodziłam z tym, że jest tak jak jest.
          Kluczem do sukcesu jest to, aby zassała smoczka, musisz jej do tego puścić jakiś
          głośny szum, moja reaguje na wodę, znajomej córka na suszarkę, a innej synek -
          na okap kuchenny. Dziecko skupia się na szumie, a nie na własnym zmęczeniu i
          cichnie. Dobry efekt daje też miarowe poklepywanie po pupie tak jak rytm serca -
          to przypomina czas, kiedy małe było w brzuchu matki. No i to chodzenie szybkim
          krokiem też - ja tak w ciąży z nią chodziłam i to falowanie w rytm moich kroków
          ją usypia.
          Generalnie spocona jestem po każdym takim usypianiu sad
          Aha i odkładanie do łóżeczka tak żeby się nie budziła to ćwiczyliśmy też wiele
          tygodni...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka