witam.
wyczerpana matka z oczami na zapałkach prosi o pomoc

mój
trzymiesieczny synek od tygodnia urządza sobie nocną pobudkę,która
trwa ok 2,5-3 godzin(!!).
nigdy dobrze nie sypiał.teksty o przesypianiu całych nocy to dla
mnie zupełna abstrakcja - Mikołaj od poczatku budzi się jakieś 4-5
razy w ciagu nocy.Do tej pory nie przeszkadzało mi to tak bardzo,bo
budził się,zjadał i zasypiał przy piersi,tak,że pobudki nie były
dłuższe niż 15-20 minut.
Nic nie zmienialismy w jego rozkładzie dnia, a mimo tego cos mu sie
jakis tydzień temu przestawiło i koło 2 w nocy budzi się rzeski jak
skowronek.Karmię go jak zwykle,a potem błagam,proszę,lulam,zeby
zasnął,a ten mały cwaniak śmieje się i guga.Odłozony do łóżeczka i
zostawiony sam sobie zaczyna się drzeć jak opętany.trwa to do 3
godzin..
W zwiazku z tym rano też śpi dłuzej ( do tej pory wtawalismy koło
7.Teraz koło 9 )- ale my po którejś z kolei nocy jesteśmy z mężem
totalnie padnięci.
Nie wiem co z tym robić.jak go oduczyć tej nocnej pobudki? Mam za
miękkie serce i nie umiem odłozyć go do łóżeczka i słuchać jak
włącza syrenę,ale nocne zabawy też zupełnie mi się nie uśmiechają..