Moja córcia jest raczej pogodnym dwumiesięcznym dzieckiem. W ciągu
dnia prawie jej nie słychać

Dramat zaczyna się wieczorem po
kąpieli. Jak zaczynam ją smarować i ubierać zaczyna histerycznie
płakać i potem nie można jej uspokoić...
Na początku myślałam, że płacze, bo jest głodna - teraz karmię ją
pół godziny przed kąpielą. I nic

Potem myślałam, że płacze, bo jest zmęczona, więc teraz pilnuję,
żeby przynajmniej pół godzinki pospała późnym popołudniem. I nic

Nawet jak jej nie smaruję, tylko od razu ubieram, to przy ubieranu
się rozpłacze

Zmienialiśmy też godziny kąpieli i nic to nie dało...
Czy ktoś tak miał? Czy jest na to jakiś sposób?