Dodaj do ulubionych

kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może nauczy

03.07.08, 19:29
się spać"?

Chcę zastosować tę metodę jak tylko mała skończy 6 m-cy (czyli za tydzień). Do
tej pory zasypia tylko na rękach (waga 8 kg) i nie zawsze daje się odłożyć. W
dzień przebudza się po 30 min. z płaczem i muszę znów ją kołysać na rękach i
szumieć jej do ucha, wtedy zasypia dalej. W nocy w moim łóżku przy cycu i też
przebudza się i płacze do póki nie weźmie do ust cyca, wtedy w sekundę zasypia
dalej. Dotarło do mnie, że to się nigdy samo nie zmieni. Muszę interweniować,
po prostu tak nie może być. Męczę się nie tylko ja i moja mama czy teściowa,
które nieraz zostają z małą i przeżywają katorgę usypiając ją (bo trzeba ją
odpowiednio kołysać, a nie każdy ma tyle siły, no i w ogóle nie ma mojego
zapachu i mała się bardzo buntuje), ale też córka która na spacerze w wózku
lub w samochodzie jak akurat jest śpiąca to płacze normalnie do padnięcia, ale
nie zaśnie sama, dopiero jak wezmę ją na ręce.

Przyznam, że bardzo się tego obawiam bo zawsze była przeciwna pozwalaniu się
dziecku wypłakiwać (a na tym niestety polega ta metoda). Na pewno pierwsze
skrzypce będzie grał mąż, bo ja na stówę wymięknę po 10 min... Ale tłumaczę
sobie że nie będzie się córce działa żadna krzywda. Będzie jej ciepło,
bezpiecznie, nie będzie ją nic bolało, po prostu będzie się domagać starego
rytuału.

Mam w związku z tym pytanie do osób, które stosowały tę metodę. Ile czasu
płakały Wasze dzieci i jak to znosiłyście??
Obserwuj wątek
    • mysza_myszynska Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 20:45
      Myśmy ją zastosowali z wielkim powodzeniem na naszym ok 13miesięcznym wówczas
      synu. Płakał może pierwsze trzy dni, i to nie jakoś rozpaczliwie, każdego dnia
      krócej. Od tamtej pory śpi rewelacyjnie bez ani jednej pobudki od 20tej do ok 6
      - 8 w zależności od tego na którym odcinku dziecięcej sinusoidy właśnie się
      znajduje smile Mały w sierpniu kończy 2 lata.
      • mysza_myszynska Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 20:46
        ps: żałuję, że nie zrobiliśmy tego wcześniej.
    • gosiaaf Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 20:49
      Osobiście nie jestem zwolenniczką pozwalania wypłakać się dziecku i
      sama tej metody napewno bym nie zastosowała. Moze lepiej
      przeczytaj "Język niemowląt" Tracy Hogg. Same nauczyłyśmy zasypiać w
      ten sposób nasze dzieci, więc teraz my powinnyśmy nauczyc je
      zasypiac samodzielnie, a nie pozwalać im płakać, przecież to nie ich
      wina. Zycze powodzenia
    • naomi19 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 21:02
      Przeczytałam te ksiażkę. mOje dziecko ma 4,5 miesiąca. To chyba za
      wcześnie... ale waży pon.7 kg i juz nie daje rady... Moze ktoś
      stosował w tym wieku?
      • awtorek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 21:13
        Oczywiście mam książki T. Hogg ale ta metoda nie zadziałała na moje dziecko.
        Ogólnie ono jest raczej "nieksiążkowe", więc wiele rzeczy znajdujących się w
        tych książkach nie znajduje odzwierciedlenia w mojej córce. Długo by pisać. Już
        uważam, że to jest lepsze niż metoda podnieś-połóż bo wtedy był tylko jeszcze
        większy ryk.

        Myślę, że wszystko zależy od dojrzałości dziecka. Moja w wieku 4,5 absolutnie
        nie była gotowa do takich eksperymentów, ale moim zdaniem możesz spróbować i
        jeśli zobaczysz że dziecko wyjątkowo źle reaguje to przerwiesz i odczekasz
        jeszcze miesiąc.

        Dodam, że tak, jak jest napisane w ww książce, moja córka właściwie zasypia
        coraz gorzej i jakby broni się przed zaśnięciem (mino, że ziewa na potęgę, oczy
        szkliste itd.) bo wie, że "coś jej zabiorę", czyli że obudzi się sama w
        łóżeczku, a nie kołysana na moich rękach. I faktycznie zauważyłam, że odwleka
        moment zaśnięcia jak może... Dlatego po prostu muszę spróbować tej metody.
        • naomi19 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 21:28
          Tak, ja chyba tez muszę, moja córka również odwleka moment zaśnięcia
          jak może.. a ja mam dość nieprzespanych nocy i faktu, że tylko przy
          moim cycu może zasnąć... Jeśli sie okaże za wcześnie- spróbujemy za
          miesiąć, czy półtorej jak piszesz smile
        • edit38 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 21:31
          awtorek napisała:


          > Dodam, że tak, jak jest napisane w ww książce, moja córka właściwie zasypia
          > coraz gorzej i jakby broni się przed zaśnięciem (mino, że ziewa na potęgę, oczy
          > szkliste itd.) bo wie, że "coś jej zabiorę", czyli że obudzi się sama w
          > łóżeczku, a nie kołysana na moich rękach. I faktycznie zauważyłam, że odwleka
          > moment zaśnięcia jak może... Dlatego po prostu muszę spróbować tej metody.

          I to jest święta prawda. U nas już jest o niebo lepiej ale niestety nie mam
          odwagi zabrać jej smoczka i przez to zdarza się że w nocy płacze bo nie może
          sobie go odnaleźć. Na szczęście mnie do zasypiania już nie potrzebuje więc tylko
          jej go podam i mogę iść spać.
        • renatz Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 04.07.08, 13:48
          oczywiscie ze u mnie na poczatku metoda podnies-ploz tez powodowala
          wiekszy ryk. ale tylko przez pare dni. potem juz bylo lepiej. trzeba
          zdac sobie sprawe ze jeden, 2 dni nie wystarcza. uwazam ze trzeba
          trenowac, niz zakladac z gory ze dzieci sa nieksiazkowe
          • moniowiec Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 16.07.08, 19:14
            moje dziecko (obecnie 3mies) od urodzenia śpi w swoim łóżeczku. skoro w szpitalu spało w tym "akwarium" to czemu w dou w łożku nie może? nie nauczyłam zasypiania na rękach bo ma już 7 kg, bardzo szybko rośnie. czasm zaśnie mi na kolanach i to tyle. wykle po jedzeniu trafia do łóżeczka, troche sie pobawi i zasypia. metoda podnies-położ działa dobrze w wózeczku (czasem marudny jest)
        • moon79 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 04.07.08, 15:08
          Moje bliźniaki uczyłam zasypiania od 2 miesiąca, nie dawaliśmy już
          rady wstawać w nocy co 1 godz., też spać chciały z nami w łóżku, to
          była męka, ale dzięki silnej woli i temu, że my byliśmy wykończeni
          zastosowaliśmy tę metodę. Płakały ze 3 dni-noce, ja ledwo to
          przeżyłam, ale mój mąż pomagał mi znieść ten płacz. Udało się, śpią
          tylko i wyłącznie w swoich łóżeczkach, nie ma spania na kanapie,
          rękach, leżaczku, w naszym łóżku. Zasypiają same w dzień i w nocy,
          nie mam z nimi problemów, a mają już prawie 7 mcy. Metoda bolesna do
          zniesienia dla mamy szczególnie, ale u nas zadziałała z dużym
          powodzeniem. Mam też starszego syna 5 lat i z nim było odwrotnie,
          chuchaliśmy na niego, pieściliśmy, rezultat taki, że nie spał nigdy
          w swoim łóżeczku, nie chciał, spał w naszym łóżku i w dzień i w
          nocy, potem spał ze mną do 3 roku życia, co nie bardzo mi się
          podobało, ale co było robić. Gdybym wtedy miała tą wiedzę co dziś,
          wiele zmieniłabym w wychwaniu syna i nie komplikowałabym sobie
          życia. Jest to do zrobienia i życzę powodzenia, siły i
          cierpliwości.
      • edit38 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 21:27
        Moim zdaniem wcale nie jest za wcześnie. Moja Zuzeńka od urodzenia zasypiała sama w łóżeczku i nie było z tym żadnych problemów ale później (nawet nie wiem kiedy i dlaczego) zaczęliśmy ją usypiać to na rękach to w wózku lub obok nas na dużym łóżku i zaczęły się problemy. Gdy mała miała jakieś 9 m-cy to już miałam dosyć usypianie przez godzinę i snu 30 minutowego oraz 15-20 pobudek w nocy, kupiłam tą książkę i mała znów zasypia sama.
        Co do pozwalania aby dziecko się wypłakała to tam przecież pisze że należy co kilka minut wchodzić do dziecka jeśli płacze a poza tym przecież wcale nie trzeba traktować tego aż tak dosłownie i można do tego podchodzić małymi kroczkami. Już od około 5 m-cy Zuza zasypia według tej metody a do tej pory zdarza się że przed snem muszę ją ponosić i poprzytulać (ząbkuje i bardzo cierpi więc byłabym bezduszna gdybym zostawiła ją samą sobie) Wg mnie najważniejsze jest to aby wyznaczyć dziecku godziny drzemek i tego starać się trzymać (nie zawsze się udaje)
        Jestem bardzo szczęśliwa że Zuzeńka zasypia sama niestety jest "jedno ale". Moje dziecko jest bardzo "schematyczne"- nauczyło się zasypiać w łóżeczku i za nic nie uśnie gdzie indziej. Gdy do kogoś jedziemy (nawet do teściów) to musimy szybko wracać lub liczyć się z tym że mała chociaż "pada na pysk" to spać nie będzie. Na szczęście u moich rodziców jest drugie łóżeczko i do nich możemy jechać nawet na kilka dni.
      • zuziaczek07 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 04.07.08, 12:34
        Witam,
        ja stosowałam ta metodę właśnie w tym wieku i uważam, ze to bardzo
        dobry moment
      • renatz Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 04.07.08, 13:44
        Stosowalam metode wg ksiazki "usnij wkoncu". z duzym powodzeniem.
        moj synek ma 3 miesiace. na poczatku plakal po ok. 20 min, po
        tygodniu 5 min, a traz ok. 2 a czasami w ogolesmile nie mozna dac sie
        zlamac. to podstawowa zasada. pozdrawiam
      • aldakra Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 18.07.08, 20:34
        Moje dziecko ma dokładnie tyle - 4,5 miesiąca i ja zastosowałam tę
        metodę, ale z modyfikacjami - nie stosowałam jej w nocy (małą karmię
        wyłącznie piersią). Teraz sama zasypia, ale muszą być spełnione
        warunki: muszę mieć pewność że dziecko jest wybawione, zmęczone
        (ziewa i trze oczka, bardziej się wtedy awanturuje oczywiście), ma
        sucho i jest najedzone (ten ostatni warunek b. ważny) i wtedy jak ją
        odłożę to się czasem jeszcze trochę sama pobawi, ale zaśnie. Płakała
        tylko pierwszego dnia (ok. 30 minut), po kilku minutach jej płaczu
        wchodziłam do pokoju....mała płakała jeszcze bardziej (żądała cyca
        by się uspokoić) i brałam ją na ręce na chwilkę by się uspokoiła,
        potem odkładałam (mimo ponownego płaczu) i powtarzałam zawsze to
        samo zanim wyszłam z pokoju: głaskam po główce, całuję w czółko i
        mówię dobranoc miłych snów smile
        Da się ta metodę u małego dziecka zastosować ale w łagodnej formie.
        Pewnie też zależy czego chcesz oduczyć...i pewnie zależy od
        charakteru dziecka...moje się łatwo przestawiło smile
      • msedziak75 Re: naomi19 22.07.08, 21:14
        Wiek 4,5 mies to idealny wiek do nauki zasypiania wg Tracy Hogg
        tylko trzeba doprowadzić raz rozpoczęty proces do końca a nie
        zaczynać i po kilku dniach rezygnować po to, aby spróbować później.
        Takie zachowanie wyrządza tylko krzywdę Tobie i dziecku. Dziecko
        pamięta poprzedni raz i wie, że płacząc ileś czasu Ty zrezygnujesz
        więc płaczu jest jeszcze więcej niż poprzednio. Metody Tracy należy
        stosować po zapoznaniu się ze wszystkimi najdrobniejszymi
        szczegółami, bo nie dziełają wtedy, gdy nie dokońca wiemy o co
        chodzi. Przy okazji polecam Zaklinaczkę Dzieci. Ja swojego synka
        uczyłam właśnie jak miał 4 miesiące i ewekty były zadziwiające.
        Dodam jeszcze, że można stosować tę metodę dopiero powyżej 4
        miesiąca życia a im dziecko starsze tym jest trudniej więc proponuję
        teraz po szczegółowym zapoznaniu się z zasadami.
        • anka040204 do msedziak75 23.07.08, 17:11
          Możesz podać mi dokładne tytuły i autorów książek o których mowa?
          • hanalui Re: do msedziak75 23.07.08, 19:32
            anka040204 napisała:

            > Możesz podać mi dokładne tytuły i autorów książek o których mowa?

            Pytanie nie do mnie co prawda, ale chetnie podam ksiazki z metodami
            ktore ja przejrzalam. Niech zainteresowania mama zapozna sie z
            metodami (moze sa jeszcze inne pozycje...juz nie szukalam), wybierze
            i zastosuje ta odpowiednia i dla niej, i dla jej dziecka, bo nie ma
            zlych metod, sa tylko inne metody, odpowiadajace mniej lub bardziej
            danej osobie:
            "Uśnij wreszcie!Jak pomóc dziecku zasnąć"dr Eduard Estivill,Sylvia
            de Bejar
            "Każde dziecko może nauczyć się spać.Jak uniknąć problemów z
            zasypianiem i przesypianiem nocy u dzieci" Annette KastFZahn,Hartmut
            Morgenroth
            "Język niemowląt" Tracy Hogg, Melinda Blau
            • anka040204 Re: do msedziak75 24.07.08, 09:49
              hanalui napisała:

              > anka040204 napisała:
              >
              > > Możesz podać mi dokładne tytuły i autorów książek o których mowa?
              >
              > Pytanie nie do mnie co prawda, ale chetnie podam ksiazki z
              metodami
              > ktore ja przejrzalam. Niech zainteresowania mama zapozna sie z
              > metodami (moze sa jeszcze inne pozycje...juz nie szukalam),
              wybierze
              > i zastosuje ta odpowiednia i dla niej, i dla jej dziecka, bo nie
              ma
              > zlych metod, sa tylko inne metody, odpowiadajace mniej lub
              bardziej
              > danej osobie:
              > "Uśnij wreszcie!Jak pomóc dziecku zasnąć"dr Eduard Estivill,Sylvia
              > de Bejar
              > "Każde dziecko może nauczyć się spać.Jak uniknąć problemów z
              > zasypianiem i przesypianiem nocy u dzieci" Annette
              KastFZahn,Hartmut
              > Morgenroth
              > "Język niemowląt" Tracy Hogg, Melinda Blau

              Dziękuję za odpowiedź. Mam nadzjeję, że będę twarda i jak tylko
              wyrżnie się jej ząbek i przeczytam te książki to ją nauczę
              samodzielnego zasypiania. Marzę o przespaniu nocysmile
    • mika_p Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 22:07
      Dlaczego uwazasz, że nie ejst krzywda dla dziecka, kiedy niespodziewanie
      zostanie zostawione samo, mimo że dotad zawsze była mama?
      Pełny brzuch i kołdra nie wystarczają, kiedy nie rozumiesz, dlaczego nagle
      jesteś sama.

      Zasnęłas kiedyś zmęczona płaczem? Ja tak, to najgorszy rodzaj snu i nikomu nie
      życzę. A ty chcesz zafundowac coś takiego własnemu dziecku.
      Cała ta podbudowa teoretyczna w ksiażce służy do uciszenia wyrzutów sumienia.
      • pola_skc Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 16.07.08, 23:07
        chcialam cos dodac od siebie.otoz probowalam tej metody, poniewaz po pierwsze
        wyje z powodu bolow kregoslupa<czasem nie moge chodzic,chyba ucisk na nerw>, po
        drugie syn ma 4 miesiace wazy 8,300,po trzecie nauczylam go bujac na raczkach i
        gdy to robie- spi, gdy przestane od razu otwiera oczy, wiec nawet nie moge go
        odlozyc,

        odradzam ta metode, moje dziecko plakalo 1.20h a ja w drugim pokoju, oczywiscie
        uspokajajac go.usnal ze zmeczenia, strasznie lkal,spal 20 min nabral sil i znowu
        tak zalosnie plakal.nie mam serca go tak zstaiac, to trzeba widziec,,,

        znalazlam inny sposob.pomimo tego ze ma 74cm i wazy ponad 8kg czy to sa
        popoludniowe drzemki czy na noc bawie sie z nim tak dlugo az zacznie troszke
        plakac ze zmeczenia, zawijam go mocno w kocyk, tak zeby nie mogl wierzgac
        raczkami bujam doslownie 4min odkladam do lozeczka i moj syn spi po 2 godz w
        ciagu dnia i calutka noc w lozeczku<do niedawna spal ze mna>

        tamta metoda jest dla ludzi bez serca, albo gluchych,
        jestem dumna ze znalazlam inne rozwiazanie i nie przeszkadza mi pobujac go przez
        te 4 min
        • awtorek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 17.07.08, 08:23
          Mogę Cię zapewnić, że mam sercesmile Cieszę się, że znalazłaś swoją skuteczną
          metodę na usypianie swojej pociechy. Ale dodam, że ta książkowa metoda jest dla
          dzieci od 6 m-ca, więc Twój maluch był za mały, a poza tym nie pozwala się
          płakać dziecku dłużej niż godzinę (piszesz, że Twoje płakało 1h20). Po godzinie
          wyjmuje się je przecież z łóżeczka i można je przytulać i uspokajać byle nie
          zasnęło na rękach.
        • hanalui Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 17.07.08, 09:27
          pola_skc napisała:
          > odradzam ta metode, moje dziecko plakalo 1.20h a ja w drugim
          pokoju, oczywiscie
          > uspokajajac go.usnal ze zmeczenia, strasznie lkal,spal 20 min
          nabral sil i znow
          > u
          > tak zalosnie plakal.nie mam serca go tak zstaiac, to trzeba
          widziec,,,

          Kazda mama ktora probuje nauczyc dziecko przez to przechodzi...nie
          jestes akurat w tym odosobniona i nic bardziej szczegolnego twoje
          dziecko nie wyprawia co nie wyprawiaja inne dzieci. Zadnych
          niezwyklosci nie podalas smile. No i nie wiem czemu oczekujesz
          rezultatow po 2 godzinach smile?
          Nauczylas sie jezdzic autem w 2 godziny np?
          No i poza tym zaczelas nieco za wczesnie nauke...5-6 miesiecy...nie
          wczesniej.

          > znalazlam inny sposob.pomimo tego ze ma 74cm i wazy ponad 8kg czy
          to sa
          > popoludniowe drzemki czy na noc bawie sie z nim tak dlugo az
          zacznie troszke
          > plakac ze zmeczenia, zawijam go mocno w kocyk, tak zeby nie mogl
          wierzgac
          > raczkami bujam doslownie 4min odkladam do lozeczka i moj syn spi
          po 2 godz w
          > ciagu dnia i calutka noc w lozeczku<do niedawna spal ze mna>

          Fajnie...tylko skonsultuj to z jakims ortopeda, rehabilitantem.
          Zawijac to mozna naprawde bardzo male dzieci (max 2.5-3 mies i im
          wieksze tym tym zawijan winno byc mniej)...potem musza sie dzieci
          ruszac, rozwijac, machac nozkami i raczkami, miec swobode do
          prawidlowego rozwoju kosca...nawet w nocy i kiedy spia tez.
          Krepowanie wiekszych maluchow raczej pomyslem dobrym nie jest...no
          chyba ze tylko na moment zasniecia i potem moze swobodnie sie ruszac

          > tamta metoda jest dla ludzi bez serca, albo gluchych,
          > jestem dumna ze znalazlam inne rozwiazanie i nie przeszkadza mi
          pobujac go prze
          > z
          > te 4 min

          Nie nie jest dla ludzi bez serca i gluchych...jest dla rozsadnych,
          ktorzy wiedza ze prawidlowy sen i wyrabianie prawidlowych nawykow od
          samego poczatku jest wazne. Nie jakies polsrodki, zastepcze kawalki,
          ktore dzialaja przez chwile.
          Jak dla mnie poczekaj jeszcze chwile...i zacznij prawidlowa nauke
          jak dziecko bedzie miec 5-6 mies.
          • pola_skc Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 21.07.08, 23:21

            > Jak dla mnie poczekaj jeszcze chwile...i zacznij prawidlowa nauke
            > jak dziecko bedzie miec 5-6 mies.


            prawidłową naukę? Uczą to się dzieci w szkole, a poza tym dalej uważam że ta
            metoda jest beznadziejna. Tak samo jak dziecko jest głodne i płacze, możesz
            zostawić żeby się wypłakało i w końcu przestało, a później męzowi np powiedzieć
            że odzwyczajasz od nocnych karmień.Chcesz po prostu nie mieć wyrzutów sumienia
            i twierdzic ze jesteś dobra matka bo zastosowalas sie do rad z super ksiazki
            • hanalui Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 22.07.08, 22:37
              pola_skc napisała:

              >
              > > Jak dla mnie poczekaj jeszcze chwile...i zacznij prawidlowa
              nauke
              > > jak dziecko bedzie miec 5-6 mies.
              >
              >
              > prawidłową naukę? Uczą to się dzieci w szkole,

              Naprawde nikt cie nie zmusza do stosowania czegokolwiek, nie masz
              obowiazku, przepisu nic nie musisz. Naprawde, jesli nie chcesz to
              nie czytaj nawet tego watku.
              Nie musisz tez czytac dziecku bajeczek na mat, zabawek bo tez jak
              bedzie wieksze to mu w szkole kolory pokaza, naprawde niczego nie
              musisz...najlepiej caly czas trzymaj dziecia w objeciach i niech sie
              syci twoja miloscia big_grin

              > a poza tym dalej uważam że ta
              > metoda jest beznadziejna.

              Moze i jest bezadziejna dla osob ktore nic o niej nie wiedza tylko
              cos tam slyszaly...Jak sadze to nawet nie wiesz dokladnie na czym
              polega i nie zadalas sobie nawet odrobiny trudu by sie z nia
              dokoladnie zapoznac, poczytac cos wiecej procz wypowiedzi osob
              tutaj...widzisz jedynie pewnie 3-5-7 minut i wyjace dziecko...coz
              twoja sprawa...

              > Tak samo jak dziecko jest głodne i płacze, możesz
              > zostawić żeby się wypłakało i w końcu przestało, a później męzowi
              np powiedzieć
              > że odzwyczajasz od nocnych karmień.

              No widzisz gdybys przeczytala cokolwiek to wiedzialabys ze nie
              zostawia sie dzieci chorych, godnych, porobionych czy
              osikanych...przy odstawianiu od piersi tez nie glodzi sie dziecka
              tylko rezygnuje z karmien zastepujac je czy innym...
              No i przede wszystki...metoda nie polega na wyplakaniu sie
              dziecka...masz blednie niestety pojecie
              Prosze poczytaj cos na ten temat, zarowno o karmieniu piersia i
              odstawianiu jak i o samodzielnym zasypianiu bo nieco sie
              kompromitujesz brakiem podstaw

              > Chcesz po prostu nie mieć wyrzutów sumienia
              > i twierdzic ze jesteś dobra matka bo zastosowalas sie do rad z
              super ksiazki

              A wytlumacz mi czemu ktos ma miec wyrzuty sumienia skoro w pocie
              czola pracuje by cos nauczyc swoje dziecko surprised? Jesli ktos uczy swoje
              dziecko literek, czytania czy jakiejs innej rzczy to powinien miec
              wyrzuty sumienia i sie wstydzic ze poswieca swemu dziecku czas i
              daje mu to co najlepsze? W tym wypadku umiejetnosc zasypiania, w
              innym literek czy matematyki. I chyba nie wazne czy stosuje sie do
              rad pediatry, psychologa, rehabilitanta, nauczyciela czy ksiazki,
              wazne ze chce dziecka czegos nauczyc i uczy.
              Nauka zasypiania nie jest akurat latwym zadaniem. Jest bardzo
              ciezkim zadaniem wymagajacym bardzo duzo nerwow i pracy od
              rodzica....
              Jak dla mnie atakujesz i krytykujesz osoby ktore ja wprowadzily,
              zastosowaly i rozwiazaly problem ze spaniem, i maja teraz szczesliwe
              i wyspane dzieci, same bedac rowniez wyspane tylko dlatego ze sama
              nie masz na tyle sily, umiejetnosci i odwagi by podjac sie tego
              naprawde trudnego zadania. Preferujesz pewnie srodki posrednie duzo
              latwiejsze, ale dzialajace na krotka mete w postci bujania,
              kolysania, latania z dzieckiem po calym mieszkaniu, muzyczek i
              innych cudow ktore matki wyprawiaja by ukochana pociecha zmruzyla
              oczy na godzine, by taniec zaczac od nowa... Trudno ci przyznac ze i
              ty jestes zmaeczona tym wszystkim i dziecko tez sie meczy, ale
              bedziesz kropic matke polke cierpietnice bo tak trzeba, bo taka
              cierpietnicza rola matek polek coby sie meczyc bo to podstawa. big_grin
              Ale jak mowilam na poczatku...nic mi do tego...nie chcesz metody to
              nie stosuj, nie musisz naprawde niczego robic, tylko nie krytykuj
              innych matek ktore cos dla swoich dzieci robia wiecej niz przecietna
              matka ktora buja w ramionach, bo widzisz taka wprowadzajaca musi
              nabyc ksiazke, przeczytac, zastanowic sie i zorganizowac wszystko,
              potem trzymac nerwy na uwiezi, walczyc sama z soba zeby wytrzymac, z
              spokojem i bez nerwow wracac do placzacego dziecka, ze spokojem je
              uspokajac, by dziecko nie wyczulo zdenerwowania i braku
              stanowczosci...itd, itd....a o ile prosciej byloby pobujac,
              pohusiac, dac cycusia itd.
              • msedziak75 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 23.07.08, 10:26
                Ta metoda jest tak skuteczna, bo po co dziecko ma wołać mamusię,
                żeby powiedziała, pokazała mu co ma w tej nowej dla niego sytucji
                zrobić jak i tak ona nie przyjdzie. Dziecko zasypia po uprzednim
                wypłakaniu się a później przestaje już wołać matkę, bo traci do niej
                zaufanie. Są inne metody chociażby przytaczanej wyżej Tracy ale ona
                wymaga od rodzica bardzo dużo wytrwałości, cierpliwości i dokładnego
                zapoznania się o co w tym wszystkim chodzi. Tam jesteś cały czas
                przy dziecku i uczysz je jak ma zasypiać. W tej metodzie nie widzę
                gdzie RODZIC UCZY DZIECKO. Pozostawiane jest ono samemu sobie i musi
                SAMO sobie z tym wszystkim poradzić. Powiesz, że zaglądasz do
                dziecka, ale te odwiedziny tylko rozdrażniają dziecko jeszcze
                bardziej i tak naprwdę to chyba lepiej jak zostawione byłoby sobie
                samemu i przynajmniej krócej płakałoby. Przecież i tak w końcu
                usypia samo, bo przecież nie w obecności rodzica. W metodzie Tracy
                na początku dziecko usypia pocieszane, rodzic cały czas jest przy
                dziecku i je wspiera w tej nauce, później stopniowo rodzic się usuwa
                z sypialni dziecka,c aż w końcu usypia samo. Ja widzę zasadniczą
                różnicę pomiędzy tymi metodami i nigdy nie zostawiłabym dziecka po
                to aby wypłakało się w samotności i zaczęło usypiać samo, bo straci
                do mnie zaufanie. Uczyłam swego syna zasypiania i wiem o co w tym
                wszystkim chodzi a ta metoda jest dla mnie beznadziejna i o wiele
                łatwiejsza od metod Tracy. Wystarczy tylko uodpornić się na płacz
                dziecka i oczywiście odpowiedznio sobie to wszystko wytłumaczyć a
                dziecko samo odwali za rodzica trud nauki (zrobi to samo).
                • hanalui Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 23.07.08, 18:47
                  msedziak75 napisała:

                  > Ta metoda jest tak skuteczna, bo po co dziecko ma wołać mamusię,
                  > żeby powiedziała, pokazała mu co ma w tej nowej dla niego sytucji
                  > zrobić jak i tak ona nie przyjdzie. Dziecko zasypia po uprzednim
                  > wypłakaniu się a później przestaje już wołać matkę, bo traci do
                  niej
                  > zaufanie.

                  Serio to wyczytalas w tej ksiazce? surprised? Widocznie mamy 2 rozne
                  egzepmlarze lub masz jakies fatalne tlumaczenie big_grin

                  > Ja widzę zasadniczą
                  > różnicę pomiędzy tymi metodami i nigdy nie zostawiłabym dziecka po
                  > to aby wypłakało się w samotności i zaczęło usypiać samo, bo
                  straci
                  > do mnie zaufanie.

                  NO jak metody sie roznia to sa to rozne metody big_grin...i stad musza
                  miec roznice big_grin. Tozby to bylo gdyby metody byly jednakowe. Gdyby
                  byly jednakowe to bylaby ta sama metoda nieprawdaz big_grin?

                  No i wytlumacz mi po co ktos mialby uczyc samodzielnego zasypiania
                  przy czym jednoczesnie nie pozwalajac zasnac samodzielnie big_grin? Bo jak
                  dla mnie to tak jakbys uczyla jazdy na rowerze bez udzialu roweru,
                  lub plywania bez wody big_grin.

                  > Uczyłam swego syna zasypiania i wiem o co w tym
                  > wszystkim chodzi a ta metoda jest dla mnie beznadziejna i o wiele
                  > łatwiejsza od metod Tracy.

                  Napisalas ze uczylas...a nauczylas? Niech sobie bedzie taka czy
                  owaka beznadziejna i nich kazdy sobie zastosuje jaka chce byleby
                  dziecko w koncu nauczylo sie samodzielnie zasypiac...smile
      • koliberek585 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 20.07.08, 16:54
        Czytajac te wszystkie opinie czlowiek ma mieszane uczucia, co jest
        dla Naszych Pociech najlepsze.Ja osobiscie uwazam, ze wszystkie te
        porady ksiazkowe sa dobre ale nalezy brac pod uwage, ze kazde to
        malenstwo jest indywidualnoscia i do kazdego nalezy podejsc
        inaczej.Ja jestem matka samotnie wychowujaca 8 miesiecznego synka
        (od urodzenia)i chyba nie musze pisac jak to jest kiedy jest sie
        sama 24 godz. na dobe z dzieckiem... Szczerze mowiac zostawilam
        malucha dwa razy po 5 min placzacego bo po prostu nie dawalam rady,
        najedzony byl, przebrany byl itd. pelny wypas z pieszczotami ale
        wyl...To bylo na poczatku w pierwszym miesiacu.Od 2 miesiaca nie ma
        problemow ze spaniem.Byly fazy dwu tygodniowe, ze spal w sypialni w
        lozeczku, potem znowu lepiej spal sam w swoim pokoiku teraz znowu
        woli spac w moim lozku, ok.ale przesypia od 20.00 do 8.00 widocznie
        tego potrzebuje.Szykuje sie teraz do przeniesienia go do swojego
        pokoiku, bo moze pozniej bedzie za pozno...Zobaczymy.Zycze wszystkim
        mama aby pomimo tych wszystkich madrych ksiazek,powylaczaly radia,
        telewizory,komputery, komorki itd. i skupily sie na swoich
        malenstwach, probowaly poczuc sie tak jak one a napewno wszystko sie
        uda.Pozdrawiam.
    • yoku Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 22:25
      uważam z całym przekonaniem, że nie ma żadnej uniwersalnej metody
      uczenia dziecka samodzielnego zasypiania i nie wolno bezrefleksyjnie
      podchodzić do rad poradnikowych - pamiętajmy to jest książka a
      książka ma się sprzedawać więc trzeba przedstawić w niej utopijne
      obrazki jak to cudownie zmieni się nasze życie po wdrożeniu zasad w
      niej zawartych a dziecko będzie przeszczęśliwe.

      natomiast jeśli chodzi o wspomnianą książkę, można nauczyć dziecko
      samodzielnie zasypiać tą metodą (oczywiście zmodyfikowaną pod kątem
      konkretnego dziecka)pod warunkiem, że będzie miało na tyle
      rozwinięty oun, że operacja nie zmieni się w czarną histerię u
      dziecka i dramat dla rodziców. moja córa była tego uczona zaraz jak
      skończyła 5 m-cy i sama zaczęła dawać znaki, że może da radę sama
      zasnąć. metoda jakiej użyliśmy to mieszanka rad z ww. książki,
      książki Elizabeth Pantley "Noc bez płaczu" i trochę T. Hogg. nie
      było płaczu, wycia i histerii. teraz mała ma 8,5 m-ca i śpi całą noc
      a my już prawie nie pamiętamy jak to jest usypiać dziecko przez 2
      godziny na rękach i znosić 5-7 pobudek w nocy więc da się z całą
      pewnością tylko rozsądnie
    • kinmalek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 23:09
      a ja próbowałam tej metody z dziennymi drzemkami ale się nie powiodło.Mała tak
      ryczała że szkoda gadać a ja nie potrafiłam tak po prostu jej zostawić i czekać
      jak padnie.Dałam sobie spokój.
      • mik-lo Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 03.07.08, 23:53
        Ja spróbowałam tej metody przy pierwszej córce 6 lat temu, naczytałam się
        jakichś książek, że 6 mies. dziecko powinno samo zasypiać no i zaczęłam to
        wdrażać...Mała płakała jak wściekła, nie pamiętam już jak długo ale wtedy to
        trwało całą wieczność, była tak wykończona tym płaczem, że w końcu zasnęła.
        Kolejne dni było lepiej i tak do pierwszej choroby, wtedy cała metoda wzięła w
        łeb, bo jak mam nie wzięć na ręce chorego, gorączkującego dziecka i nie pomóc mu
        zasnąć? I tak pożegnałam się z tą metodą i kołysałam córkę do snu (tyle że w
        wygodnej pozycji na siedząco)aż błogo i spokojnie zasypiała. Wcale tego nie
        żałuję, do dziś lubię ją pokołysać przy muzyce, kiedy siedzi mi na kolanach a ma
        prawie 7 lat, tylko teraz ona nie chce, nie ma czasusmile)).
        Moją drugą córkę prawie 8 miesięczną już nie będę próbowała uczyć samodzielnego
        zasypiania, będę ją tuliła, przytulała, kołysała ile tylko będzie chciała, a na
        razie do zasypiania wystarcza jej moja pierś. Ten czas jest tak ulotny, tak
        szybko mija, że nie warto tracić tych niepowtarzalnych chwil bliskości z własnym
        dzieckiem.
        Takie jest moje zdanie, nie krytykujcie mnie.
        • awtorek w odpowiedzi na Wasze maile 04.07.08, 08:55
          Po 1, jeśli dziecko się źle czuje (ząbkowanie, czy choroba) to przecież jest
          bardziej niż oczywiste, że dziecko się trzyma na rękach, czy przytula. Tu nawet
          nie trzeba tego podkreślać.

          Po 2, oczywiście jeśli zobaczę, że córka wpada w coraz większą histerię to
          zaprzestanę tego. Nie będę ślepo trzymać się książki.

          Poza tym, jeśli którejś z Was odpowiada usypianie na rękach i przy piersi i
          Wasze dziecko normalnie potem śpi to wiadomo, że nie ma powodu nic zmieniać. Ja
          też bym może tego nie robiła, gdyby nie to że córka po odłożeniu śpi kiepsko i
          przebudza się z płaczem przy pierwszej fazie snu płytkiego. Za każdym razem
          potrzebuje mnie żeby móc spać dalej. Dlatego chcę spróbować bo wiem, że ona też
          się męczy i z wiekiem nie jest lepiej tylko gorzej.

          No i wiem, że tam się zagląda do dziecka co kilka minut i pociesza, ale mimo
          wszystko dziecko płaczem domaga się "starego schematu", a my, rodzicie nie
          możemy go skutecznie pocieszyć. Więc w pewnym sensie dajemy się mu wypłakiwaćsad

          Dodam na koniec, że córka jest już spora gabarytowo i w naszym łóżku nieraz
          układa się np. w poprzek... I my z mężem gdzieś na skraju, żeby jej nie
          przygnieść itd.. Przyjemnie jest spać z dzieckiem, nie powiem, ale czuję, że nie
          do końca tak powinno to wszystko wyglądać..

          No zobaczymy bo może nic z tego nie wyjść, więc nie chcę robić wielkiego halo,
          ale chcę spróbować zdecydowanie coś zmienić.
          • awtorek sorry:"posty",a nie "maile";) 04.07.08, 08:56
            • monikapie Re: sorry:"posty",a nie "maile";) 04.07.08, 10:22
              moja corka tez zle sypia, nie je w nocy ale budzi sie czesto z placzem.
              wystarczy podac smoczek, poglaskac i spi dalej. Czytalam "kazde dziecko..." i
              "Usnij wreszcie..." . przewaznie mala zasypia sama.jak ma gorszy dzien zosatje z
              nia i glaszcze po glowce. na razie nie zauwazylam poprawy.
    • magdziula_r Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 04.07.08, 12:00
      awtorek myślałam, że tylko mój synek 5 mieś. tak ma, też się strasznie męczymy
      po nocach, bo mały nie potrafi sam zasnąć, budzi się nawet co 40 minut ostatnio
      i jak dostanie cyca do buzi, to śpi prawie od razu, a jak nie dostanie to wrzask
      i potem nie śpi z 1,5 godz., także nie pamiętam kiedy spalam ciągiem 2 godziny...
      próbowałam uczyć go samodzielnie spać w łóżeczku i przez tydzień zasypiał, raz
      nawet zupełnie sam, bez żadnego ciii itd, ale mu się odwidziało (może to przez
      zęby, ma już 2, nie wiem) i tak się strasznie darł, że go wyciągałam i nie
      pozwalałam na płacz,
      próbowałam różnych sposobów i nie udało się, musiałabym pozwolić mu płakać aż
      się wypłacze i zobaczyć co wtedy i może kiedyś jak już będę na skraju
      wyczerpania, to tak zrobię
      zostawić go w łóżeczku i wyjść nie mogę, bo nauczył się już przekręcać i czasami
      między szczebelki wsadzi głowę i się zakleszczy.., muszę go mieć na oku
      • awtorek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 04.07.08, 12:45
        Rany! To czarno to widzę... Jeszcze jak po tygodniu mogą być "nawroty" i okazuje
        się cały trud na marne..

        Dodam tylko że moja córka "olewa" głaskanie po główce, czy trzymanie za rączkę.
        Ma być wzięta na ręce o koniec. Żadne półśrodki nie wchodzą w grę.
    • agata.mroz Metoda "Każde dziecko może nauczyć się spać" 06.07.08, 13:41
      Mogłabym prosić o krótki opis metody o samodzielnym zasypianiu
      niemowląt??Moje dziecko ma już 7 miesięcy i powoli nie mam siły
      wstawać w nocy i dostawiać ją do piersi...badrzo proszę o opis na
      czym polega ta metoda
      • listopad_2005 Re: Metoda "Każde dziecko może nauczyć się spać" 06.07.08, 14:37
        Moja Mala do 5 go miesiąca spała i usypiała bez problemu. Cycus, do
        łozeczka, i albo wkładała kciuk do buzi i zasypiała (nie toleruje
        smoczka),albo chwilę polezała i potem zasypiała. I tak pzreypiała
        prawie całe noce!!!
        Ale teraz na moje nieszczęscie Małej sie odwidziało. Po odłozeniu do
        łozeczka jest taki ryk, że chyba wszyscy okoliczni sasiedzi słyszą.
        I nie wiem co robić. Zaczęłam ją brac do siebie,i jak cycuś jest w
        buzi to spi,ale się wybudza.
        Szukam przyczyn, pierwsza to taka,ze pojechalismy na wakacje i moze
        tam się rozstroiła. Owszem spala w łzoeczku,ale często tez usypiala
        w wózku. Druga przyczyna to moze zęby - ma juz dwa, które wyszły
        bezobjawowo.Ale te zęby to małoprawdpodobne.
        Albo to taki zbieg okoliczności - wyjazd+ kolejna faza rozwoju.
        Niestety wróciłam do pracy i takie nieprzespane noce są dla mnei
        wykanczające. Bo niestety jest jeszcze starsza 2,5 letnia córka,
        która tez mam nocne manewry. Starsza od zawsze spała ze mną i z
        młodszą chciałam tego uniknąc. I było idealnie , do teraz! Nie wiem
        co robić i jak robic. Jak odpuszczę łozeczko, to bedzie już miała
        dwa problemy. Pzredpołudniowe spanie jest dokladnie takie samo,wiec
        niania radzi sobie usypiając Małą w wózku - i wtedy spi nawet 3
        godziny.Ale przecież nie tędy droga,ze ja bede miała wózek w
        sypilani. Radzcie, co robić i jak robić...bo jestem załamana...
        pzdr
    • minnetaki Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 06.07.08, 14:33
      Wiecie co... ja mam 4,5-miesięcznego synka, który sam nie zasypia
      nigdy i budzi się w nocy często i też mi z tym ciężko. Ale jak
      słucham o tych metodach, to mi jeszcze gorzej... Jedne dziecko da
      się nauczyć bez problem, ale inne nie i jeśli naprawdę bardzo
      płacze, to ja nie rozumiem, jak można mu na to pozwolić... Ktoś tu
      napisał, że te metody są "trudne do zniesienia, szczególnie dla
      matki" - a czy ktoś pomyślał, co czuje dziecko??!! Ja próbowałam
      raz, bo też mi niewygodnie z usypianiem przy piersi i budzeniem się
      w nocy - ale jeżeli MNIE się serce kroiło, kiedy słuchałam, jak on
      płacze, to co musiał czuć mój synek?! Nie wierzę, żeby TAKIE ataki
      histerii, jakie przeżyliśmy przy tej jednej próbie - trwające
      godzinami i powtarzające się natychmiast przy obudzeniu (które
      następowało po 5-15 minutach wymęczonego snu, od razu z płaczem -
      były spowodowane tylko i wyłącznie przyzwyczajeniem do "fanaberii".
      Uznałam to rozpaczliwe błaganie za wyraz rzeczywistej, potężnej
      potrzeby mojego dziecka i nigdy więcej nie zamierzam zawieść go w
      jej spełnianiu - nawet kosztem mojej wygody. Wolę się trochę
      pomęczyć i nie narażać jego ani siebie na takie traumatyczne
      przeżycia...
      • hanalui Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 06.07.08, 20:27
        minnetaki napisała:

        > Wiecie co... ja mam 4,5-miesięcznego synka, który sam nie zasypia
        > nigdy i budzi się w nocy często i też mi z tym ciężko. Ale jak
        > słucham o tych metodach, to mi jeszcze gorzej... Jedne dziecko da
        > się nauczyć bez problem, ale inne nie i jeśli naprawdę bardzo
        > płacze, to ja nie rozumiem, jak można mu na to pozwolić...

        Kiedys w przyszlosci dziecko bedzie chcialo moze kazdego lizaka i
        kazda zabawke, i wlezc pod samochod, i na drzewo, i co tam jeszcze
        ci przyjdzie do glowy, i tez bedzie histeryzowac z tego powodu.
        Rozumiem ze wtedy tez bedziesz mu na wszystko pozwlac.

        >Ktoś tu
        > napisał, że te metody są "trudne do zniesienia, szczególnie dla
        > matki" - a czy ktoś pomyślał, co czuje dziecko??!!

        Trudne do zniesienia dla matki w tym samym sensie jak pozwolenie na
        konieczny zabieg medyczny, podanie lekarstwa czy cos podobnego. To
        tez bolesne dla matki jesli dziecko musi dostac zastrzyk czy miec
        operacje, a mimo to godzi sie na to bo wie ze dana rzecz jest dla
        dziecka dobra. Myslisz wtedy ze dziecku nie podoba sie np
        szczepienie i co czuje, czy godzisz sie bo wiesz ze to dla jego
        dobra?


        >Ja próbowałam
        > raz, bo też mi niewygodnie z usypianiem przy piersi i budzeniem
        się
        > w nocy - ale jeżeli MNIE się serce kroiło, kiedy słuchałam, jak on
        > płacze, to co musiał czuć mój synek?!

        Bo jestes po prostu miekka i malo wytrwala. Przy pierwszej probie
        sie zwyczajnie poddalas i nie chcialo sie ci dluzej nad tym
        popracowac. To w sumie najlatwiejsze wyjscie. W nauke czegokolwiek
        trzeba wlozyc troche pracy. Zadne dziecko nie uczy sie samo.

        > Nie wierzę, żeby TAKIE ataki
        > histerii, jakie przeżyliśmy przy tej jednej próbie - trwające
        > godzinami i powtarzające się natychmiast przy obudzeniu (które
        > następowało po 5-15 minutach wymęczonego snu, od razu z płaczem -
        > były spowodowane tylko i wyłącznie przyzwyczajeniem
        do "fanaberii".

        Jak dla mnie uczenie 4.5 mies dziecka to moze odrobine wczesnie, ale
        juz z 6 mies mozna spokojnie zaczac. I pomysl sobie co potrafi twoje
        dziecko zrobic teraz...a co bedzie potrafilo jak bedize bardziej
        kumatsze, starsze. Wtedy juz nie bedzie histeryzowalo, bedzie
        spazmowalo, krzyczlo, wylo, rzucalo sie o szczebelki, tluklo i co ci
        jeszcz przyjdzie do glowy..im starsze tym wiecej mozliwosci i pola
        manewru

        > Uznałam to rozpaczliwe błaganie za wyraz rzeczywistej, potężnej
        > potrzeby mojego dziecka i nigdy więcej nie zamierzam zawieść go w
        > jej spełnianiu - nawet kosztem mojej wygody. Wolę się trochę
        > pomęczyć i nie narażać jego ani siebie na takie traumatyczne
        > przeżycia...

        Moze 4.5 mies raczej jeszce nie uczyc przez 1.5 mies...ale jesli
        tylko bedziesz widziala potrzeby dziecka i spelniala wszystkie
        zachcianki i nie wywarzysz tego dobrze...wyjdzie ze wychowasz
        niesamowicie rozwydrzonego dziecko wchodzace ci na glowe...takiego z
        Ballady o Januszku big_grin. Mam cicha nazieje ze gleboko sie nad tym
        zastanowisz...bo czasem naprawde dobrymi intencjami pieklo
        brukowane smile
        • minnetaki Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 06.07.08, 22:08
          Pewnie, że sie zastanowię... zastanawiam się nie raz - mędzy innymi
          dlatego czytam te wszystkie wątki o zasypianiu i rozmawiam z innymi
          mamami smile Na szczepienia dziecko prowadzam, bo WIERZĘ, że to dla
          niego dobre. NIE WIERZĘ, żeby uczenie go zasypiania samodzielnie na
          siłę było konieczne DLA NIEGO - uważam, że może być co najwyżej
          dobre - bo wygodne - DLA RODZICÓW. Nie uważam też, zebym spełniając
          potrzeby niemowlęcia wychowywała je na tyrana, a zostawiając je do
          wypłakania wychowywała na grzeczne dziecko. I PRZEDE WSZYSTKIM nie
          wierzę, żeby kilkmiesięczne niemowlę było zdolne mieć ZACHCIANKI.
          Moim zdaniem jeszcze nie jest na tyle "cwane" smile Biorę trochę
          zresztą przykład z mojej siostry, która wychowuje już trójkę dzieci,
          z których każde, jak mi mówiła, zasypiało przy piersi ile chciało, a
          potem się od tego odzwyczajało bez wielkich histerii. I żadne z
          nich, a najstarsza to już prawie dorosła panna, nie jest
          rozwydrzonym bachorem, o czym mogę sama zaświadczyć. Myślę więc, że
          mnie też nie grozi wychowanie takiego potwora smile
          I nie jest tak, że próbując poddałam się od razu... próbowaliśmy
          przez 3 dni... czego zresztą serdecznie żałuję, bo było coraz
          gorzej - młody nie spał prawie wcale, ciągle płakał i całe 3 dni
          wspominam jako wielki koszmar, którego już nigdy nie zamierzam
          powtarzać...
          • mik-lo Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 06.07.08, 22:35
            minnetaki - popieram w 100%!!!
            To zasypianie przy piersi czy na rączkach czy jeszcze jakoś inaczej nie trwa
            wiecznie, dziecko wyrośnie z tego szybciej niż się wydaje zrozpaczonej mamie, a
            wtedy będzie trochę żal, że tej mamy już tak nie potrzebuje że ten czas minął
            bezpowrotnie...
            Moja starsza córka kołysana była do snu w ciągu dnia i na wieczór, bo w ten
            sposób spokojnie zasypiała, metody spróbowałam i nawet się udało, ale jak już
            wcześniej pisałam do pierwszej choroby. Przez te kilka córka się odzwyczaiła
            więc znowu musiałabym ją "uczyć" zasypiać samej, rozżalonej, wyczerpanej z
            płaczu, słaniającej się ze zmęczenia w łóżeczku i rozpaczliwie wyciągającej do
            mnie rączki. Pomyślałam sobie to co teraz piszę to szybko minie i nie trwa
            wiecznie, więc dlaczego nie mam swojej córce pomóc w zasypianiu, no dlaczego???
            Teraz już jest dużą i rezolutną dziewczynką, nie jest rozwydrzona i nie dostaje
            spazmów (jakby się mogło wydawać po sugestii jednej z mam), bo przecież nie
            usypiała sama i "wymuszała" na mnie bliskość i ciepło.
          • mama9876 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 06.07.08, 22:37
            Nie czytalam ksiazki, o ktorej mowicie, ale wiele podobnych. Jakos na przelomie
            4 i 5 miesiaca probowalam synka nauczyc samodzielnego zasypiania, ale maly
            plakal tak przerazliwie, ze zrezygnowalam. Postanowilam przeprowadzic nauke w
            wersji bardzo powolnej, rozciagnietej na miesiace.
            Staralam sie coraz bardziej wydluzac czas pomiedzy pobudkami, powoli ograniczac
            lulanie przed snem. Okolo 6 miesiaca synek pol nocy spal u siebie w lozeczku,
            pol nocy znami. Pod koniec siodmego miesiaca zaczal przesypiac cale noce.
            Za to z zasypianiem mamy problem. Od 5 do 7 miesiaca zasypial slicznie sam w
            lozeczku. Od kiedy zaczal raczkowac i stawac znowu zaczely sie placze przy
            zasypianiu, chyba szkoda mu czasu na sen. Chociaz ostatni tydzien byl troche
            lepszy, dzisiaj np. zasnal bez placzu.

            Mysle, ze warto uczyc zasypiac, ale powoli, biorac pod uwage czy dziecko jest
            gotowe. To naprawde wielka ulga kiedy mozna sie dobrze wyspac, teraz mam duzo
            wiecej energii zeby bawic i zajmowac sie malym. A to tylko z korzyscia dla niego.
    • mamamaja30 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 06.07.08, 23:26
      Bardzo ładnie tutaj piszecie, teoria dobra, ale praktyka
      niekoniecznie. Nie zostawiłabym dziecka wrzeszczącego na pół bloku!
      Jestem ciekawa, czy autorka tej książki miała dzieci i na
      nich "próbowała"? Skąd brała "materiał" do badań? To nie ma nic
      wspólnego z wychowaniem na Januszka. Jaki wpływ ma takie drastyczne
      uczenie zasypiania z wymuszaniem wafelków? Nie rozumiem. Mam 7
      letniego syna, który nie chciał sam zasypiać i co z tego? Od dawna
      nie śpi w dzień, a wieczorem lubi zasypiać z mamą albo tatą i to
      jest najprzyjemniejsze z całego dnia. Oczywiście piersi nie ssie
      daaawno. Przed zaśnięciem czytamy i rozmawiamy. Pewnie niedługo i to
      się skończy, bo oznajmił, że jest już nastolatkiem smile Nie wymusza
      przez to wafelków, nie tupie w sklepie i nie wchodzi nam na głowę.
      Córka jest zupełnie inna, od urodzenia zasypiała sama, bo akurat
      mieliśmy taka sytuację, że nie mozna było inaczej. Ma 11 miesięcy,
      zaśnie sama, ale też woli z mamą albo tatą. I nie mam zamiaru jej
      tego odbierać. Bycie przy tym, jak moje dzieci zasypiają nie jest
      dla mnie męczarnią, a wręcz przeciwnie.
      • naomi19 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 07.07.08, 23:09
        Odpowiedzi na wszystkie Twoje pytania sa w książce smile
    • drzoana Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 07.07.08, 03:10
      Pozwole sobie powtorzyc to co juz npisalam wczesniej:
      Nie musisz sluchac przerazliwego placzu. Moze to zrobic jak dziecko
      skonczylo 3
      miesiace, jest zdrowe, dobrze przybiera na wadze i nie jest chore.
      Mnie sie udalo, choc borykam sie jeszcze z paroma szczegolami (tzn.
      spanie ze smoczkiem). Przeczytalam na ten temat troche ksiazek,
      rozmawialam z pediatrami, sama eksperymentowalam

      1) Jesli jeszcze nie stosujesz rutyny, koniecznie ja wprowadz. O tej
      samej porze posilki, drzemki (w zaleznosci od wieku dziecka.. np. w
      wieku 3 mesiecy powinny one byc 2-3 i powinny trwac sumaraycnzie 3
      godziny). Ostatnia drzemka powinna zakonczyc sie jakie 2-4 godziny
      przed pojsciem spac na noc. W nocy dziecko powinno spac od 10-12
      godzin. Tylko wtedy bedzie ono rano i w ciagu dnia wypoczete (bez
      wzgledu na to ile spi w dzien, bo to zupelnie inna forma snu). Im
      pozniej polozysz je spac, tym gorzej bedzie spalo. Najbardziej
      optymalna pora to 18:00-20:00.
      2) Staly rytual chodzenia spac o tej samej porze i wykonywania tych
      samych czynnosci przed spaniem (np. kapanie, przebierane, jedzenie,
      tulenie, kladzenie do lozeczka, gaszenie swiatla etc. etc.).

      to jest w sumie latwo osiagnac i moze juz to robisz.. wiec teraz
      czas na najtrudniejszy etap

      4). Dziecko musisz polozyc do lozeczka jak juz jest zmeczone ale
      jeszcze nie usniete. Jak to zrobic? Jest mnostwo na to metod.
      Najszybsza i najbardziej efektywna jest po prostu zostawic dziecko
      same. Bedzie marudzilo i bedzie plakalo a ty masz do niego chodzic
      i je koic (nie wyciagajac z lozeczka). Takie pieklo trwa jakies 3-7
      dni. Ta metoda jest brutalna, ale sprawdza sie najszybciej i
      najefektowniej. Ja osobiscie nie dalam rady jej stosowac, wiec
      postanowilam robic to wszystko bardziej systematycznie. Dotychczas
      usypialam malego na rekach bujajac sie. Zaczelam go klasc do
      lozeczka, kladlam mu reke na piersi i podobnie go bujalam mowiac do
      niego delikatnie. W koncu przestalam go bujac a trzymalam tylko
      reke. W koncu wystarczala mu tylko moja obecnosc. Teraz wychodze z
      pokoju jak tylko go poloze do lozeczka .. a on momentalnie zasypia.
      Wszystko to zajelo mi jakies 3 tygodnie. Maly nigdy nie plakal.

      3). Przed 6 miesiacem zycia dziecko potrzebuje jeszcze zjesc w
      nocy. Po 6 miesiacu dziecko jest w stanie wytrzymac 9-10 godzin bez
      jedzenia. To ze je (bo to przyjemna rzecz) to w tym wieku tylko
      kwestia przyzwyczajenia. Specjalisci radza karmic dziecko w pol-
      snie zanim sama nie pojdziesz spac (czyli tak kolo 22:00-23:00). Do
      godziny 7 rano powinno wytrzymac bez jedzenia. Jesl sie w nocy
      obudzi, powtorzyc ten sam rutual usypiania co wieczorem NIE
      WYCIAGAJAC DZIECKA Z LOZECZKA.

      4). Zrezygnowac z przynoszenia dziecka do swojego lozka nad ranem
      (dziecko nie ma pojecia czasu takiego jak my). Jesli bedziemy to
      robic wysylamy mu zle sygnaly. Raz zasypia sam, raz przy mamie - co
      sie dzieje? Trzeba byc konsekwetnym, przerazliwie konsekwentym w
      swoich czynach, inaczej dziecko nigdy niczego sie od nas nie
      nauczyc, a zagmatwane sygnaly jakie mu wysylamy wprowadza tylko
      chaos w jego zycie.

      Dzieci budzace sie w nocy to dzieci zmeczone. Widze to po moim
      synku. Jak przespi cala noc jest zupelnie innym dzieckiem. Nie ma
      co liczyc na to, ze dziecko samo nauczy sie zasypiac. Owszem, pewnym
      dzieciom przychodzi to latwiej, ale wiekszosc bardzo szybko
      przyzwyczaja sie do metod usypiania jakie stosujemy i bedzie je od
      nas oczekiwac za kazdym razem jak bedzie szlo spac lub kiedy obudzi
      sie w srodku nocy. Absolutnie wyeliminowac noszenie, hustanie,
      przesadne karmienie (np. co 2 godziny w nocy!)a powoli i
      systematycznie uczyc dziecko, aby samo potrafilo sie wycisz i zapasc
      w sen, bez naszej pomocy. To w sumie najlepsze co mozemy dla niego
      zrobic.

      Acha, drzemki w ciagu dnia powinny wygladac tak samo jak zasypianie
      wieczorne. Niczego nie zmieniaj. Maly nie bedzie wiedzial o co
      chozi (raz na rekach, a raz w lozeczku).

      powodznenia
      • anka040204 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 19.07.08, 09:59
        drzoana napisała:

        > Pozwole sobie powtorzyc to co juz npisalam wczesniej:
        > Nie musisz sluchac przerazliwego placzu. Moze to zrobic jak
        dziecko
        > skonczylo 3
        > miesiace, jest zdrowe, dobrze przybiera na wadze i nie jest chore.
        > Mnie sie udalo, choc borykam sie jeszcze z paroma szczegolami
        (tzn.
        > spanie ze smoczkiem). Przeczytalam na ten temat troche ksiazek,
        > rozmawialam z pediatrami, sama eksperymentowalam
        >
        > 1) Jesli jeszcze nie stosujesz rutyny, koniecznie ja wprowadz. O
        tej
        > samej porze posilki, drzemki (w zaleznosci od wieku dziecka.. np.
        w
        > wieku 3 mesiecy powinny one byc 2-3 i powinny trwac sumaraycnzie 3
        > godziny). Ostatnia drzemka powinna zakonczyc sie jakie 2-4 godziny
        > przed pojsciem spac na noc. W nocy dziecko powinno spac od 10-12
        > godzin. Tylko wtedy bedzie ono rano i w ciagu dnia wypoczete (bez
        > wzgledu na to ile spi w dzien, bo to zupelnie inna forma snu). Im
        > pozniej polozysz je spac, tym gorzej bedzie spalo. Najbardziej
        > optymalna pora to 18:00-20:00.
        > 2) Staly rytual chodzenia spac o tej samej porze i wykonywania
        tych
        > samych czynnosci przed spaniem (np. kapanie, przebierane,
        jedzenie,
        > tulenie, kladzenie do lozeczka, gaszenie swiatla etc. etc.).
        >
        > to jest w sumie latwo osiagnac i moze juz to robisz.. wiec teraz
        > czas na najtrudniejszy etap
        >
        > 4). Dziecko musisz polozyc do lozeczka jak juz jest zmeczone ale
        > jeszcze nie usniete. Jak to zrobic? Jest mnostwo na to metod.
        > Najszybsza i najbardziej efektywna jest po prostu zostawic dziecko
        > same. Bedzie marudzilo i bedzie plakalo a ty masz do niego chodzic
        > i je koic (nie wyciagajac z lozeczka). Takie pieklo trwa jakies 3-
        7
        > dni. Ta metoda jest brutalna, ale sprawdza sie najszybciej i
        > najefektowniej. Ja osobiscie nie dalam rady jej stosowac, wiec
        > postanowilam robic to wszystko bardziej systematycznie. Dotychczas
        > usypialam malego na rekach bujajac sie. Zaczelam go klasc do
        > lozeczka, kladlam mu reke na piersi i podobnie go bujalam mowiac
        do
        > niego delikatnie. W koncu przestalam go bujac a trzymalam tylko
        > reke. W koncu wystarczala mu tylko moja obecnosc. Teraz wychodze z
        > pokoju jak tylko go poloze do lozeczka .. a on momentalnie
        zasypia.
        > Wszystko to zajelo mi jakies 3 tygodnie. Maly nigdy nie plakal.
        >
        > 3). Przed 6 miesiacem zycia dziecko potrzebuje jeszcze zjesc w
        > nocy. Po 6 miesiacu dziecko jest w stanie wytrzymac 9-10 godzin
        bez
        > jedzenia. To ze je (bo to przyjemna rzecz) to w tym wieku tylko
        > kwestia przyzwyczajenia. Specjalisci radza karmic dziecko w pol-
        > snie zanim sama nie pojdziesz spac (czyli tak kolo 22:00-23:00).
        Do
        > godziny 7 rano powinno wytrzymac bez jedzenia. Jesl sie w nocy
        > obudzi, powtorzyc ten sam rutual usypiania co wieczorem NIE
        > WYCIAGAJAC DZIECKA Z LOZECZKA.
        >
        > 4). Zrezygnowac z przynoszenia dziecka do swojego lozka nad ranem
        > (dziecko nie ma pojecia czasu takiego jak my). Jesli bedziemy to
        > robic wysylamy mu zle sygnaly. Raz zasypia sam, raz przy mamie -
        co
        > sie dzieje? Trzeba byc konsekwetnym, przerazliwie konsekwentym w
        > swoich czynach, inaczej dziecko nigdy niczego sie od nas nie
        > nauczyc, a zagmatwane sygnaly jakie mu wysylamy wprowadza tylko
        > chaos w jego zycie.
        >
        > Dzieci budzace sie w nocy to dzieci zmeczone. Widze to po moim
        > synku. Jak przespi cala noc jest zupelnie innym dzieckiem. Nie ma
        > co liczyc na to, ze dziecko samo nauczy sie zasypiac. Owszem,
        pewnym
        > dzieciom przychodzi to latwiej, ale wiekszosc bardzo szybko
        > przyzwyczaja sie do metod usypiania jakie stosujemy i bedzie je od
        > nas oczekiwac za kazdym razem jak bedzie szlo spac lub kiedy
        obudzi
        > sie w srodku nocy. Absolutnie wyeliminowac noszenie, hustanie,
        > przesadne karmienie (np. co 2 godziny w nocy!)a powoli i
        > systematycznie uczyc dziecko, aby samo potrafilo sie wycisz i
        zapasc
        > w sen, bez naszej pomocy. To w sumie najlepsze co mozemy dla niego
        > zrobic.
        >
        > Acha, drzemki w ciagu dnia powinny wygladac tak samo jak
        zasypianie
        > wieczorne. Niczego nie zmieniaj. Maly nie bedzie wiedzial o co
        > chozi (raz na rekach, a raz w lozeczku).
        >
        > powodznenia

        Czy to co tu napisałaś jest opisane w tej książce: "każde
        dziecko ..."?
        Marzę żeby nauczyc tego moją córę. MA 8 i pół miesiąca i zasypia
        przy cycu. A trwa to po godzinie nawet do dwóch, w nocy to samo,
        nieraz krócej. Nie wiem czy mogę odmówic jej nocnego karmienia bo
        nie je zupek i deserków, tyle ile powinna, je tylko parę łyzeczek.
        Smoka nie ciąga z butelki też nie pije.
    • anew3 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 07.07.08, 11:37
      hmmmm, wlasnie przeczytalam to wszystko i moze sie wtrace.cora ma
      prawie 3 mies, przewaznie spi z nami....bo jestem strasznym spiochem
      i tak mi wygodniej.wkladam mala do lozeczka okolo 8.00 , my
      kladziemy sie pozno spac, jak sie wybudzi w nocy to biore ja do nas
      dostaje piers lub nie, przy mnie zasypia od razu i spi do rana.coz
      jest moje wygodnictwo, bo wole to niz wstawanie do niej w nocy po
      pare razy.Ksiazej zadnych ni eczytalam ale to co zauwazylam:dobrze
      jest postawic lozeczko bliska lozka rodzicow, tak abym mogla
      poglaskac mala , nie wstajac z lozka, sprawdzilo sie na wyjezdzie u
      nas niestety nie mozliwe ze wzgledu na gabaryty sypialni.Co do braku
      konsekwencji i rytualow.Rytualy sa dobre al ebez przesady co do
      minuty to jakby zycie w koszarach wojskowych, ja tego nie trawie.To
      tak jakbym miala brac prysznic dokladnie o tej samej porze.Moze sie
      myle, to tylko moja opinia.
      • awtorek Podsumowując... (długie) 07.07.08, 12:46
        Podejrzewałam, że prędzej, czy później dojdzie do dyskusji nt drastyczności
        takich metod. Wg mnie takie dyskusje nie mają większego sensu. Niech każdy
        postępuje wg własnej intuicji i własnego doświadczenia (jednak osobiście uważam,
        że dziecko młodsze niż 6 m-cy nie jest gotowe na takie eksperymenty). Ja napiszę
        jak jest U MNIE i dlaczego JA decyduję się na tę metodę.

        Pisałam już, że też byłam przeciwna metodom rodem z T. Hogg. Też uważałam, że
        córka wyrośnie z pomocy przy zasypianiu. Ale zauważyłam, że im dalej, tym
        gorzej! Na początku córka śpiąc z nami budziła się na karmienie max. 2 razy.
        Teraz często się przebudza i szuka cyca tylko po to, żeby wziąć go do buzi i
        dalej zasnąć. Tak samo w dzień odkładana do łóżeczka przebudza się z płaczem i
        muszę ją znów pokołysać na rękach, żeby zasnęła dalej, albo przystawić do
        piersi, jeśli jest akurat pora jedzenia, wtedy zje, chwilę pośpi i wybudza się
        już łagodnie. Tak więc, nie tylko nie zasypia sama ale nie śpi sama przez
        dłuższy czas, bo wciąż potrzebuje jakichś (pomocy). To już zakrawa na zaburzenia
        snu i uważam, że taki stan rzeczy jest z krzywdą dla niej samej. Pisałam już, że
        w samochodzie, zamiast spokojnie zasnąć, jak jest zmęczona to płacze to
        upadłego, bo chce na ręce i sama się przez to męczy.

        Oczywiście są dzieci u których działają łagodne środki perswazji (głaskanie po
        główce etc.), dzieci, które "trochę pomarudzą i zasną". Moja córka do nich nie
        należy. Jak pisałam wcześniej, musi być odpowiednio kołysana na rękach +
        szumienie do ucha. Muszę to być ja, bo inaczej są cyrki i nawet nie mogę usiąść
        z nią w takim bujanym fotelu, bo nie odpowiada jej wysokość i rodzaj bujania i
        będzie płakała (jak jest b. śpiąca to potrafi zasypiać podczas płaczu, a po 2
        sekundach dalej płacze), mimo że nic jej się nie dzieje, jest przytulona do mnie
        itd. ale domaga się żeby kołysać ją na stojąco... Tak więc w jej przypadku
        zadziała niestety tylko "ostre cięcie".

        No i jeśli teraz jej nie wymelduję z mojego łóżka to kiedy? Znam swoją córkę i
        jestem pewna, że im dalej, tym gorzej. A ja też chcę się spokojnie przytulić do
        mojego męża, bez obawy się ją za chwilę obudzę. I wiem, że jak będzie sama
        zasypiać, będę miała więcej czasu i energii dla niej. No i nawet terapeutka od
        niemowląt powiedziała, że 6 m-cy to już czas na własne łóżeczko, że każdy
        powinien mieć swoje miejsce na ziemi.

        Mogłabym te powody mnożyć długo. Ogólnie, wiem że to będzie z korzyścią dla
        mojej córki. Mało tego, jak miała np. 3 m-ce to faktycznie bardzo płakała i
        wtedy na pewno nie zostawiłabym jej płaczącej. Teraz jest dużo bardziej dojrzała
        i po płaczu widzę, czy coś faktycznie się z nią dzieje, czy też jest to po
        prostu ostrzejsza i świadoma forma marudzenia. Zazwyczaj jest to ta druga
        sytuacja. Osobiście uważam, że do 6 m-cy dziecku wszystko wolno ale później czas
        już na jakieś granice i zasady.

        Ale są mamy które dzieci zasypiają przy cycu i nie budzą się odkładane, mamy,
        którym nie przeszkadza bujanie na rękach 8 kilowego dziecka i które nie zniosły
        by nawet 5 minut płaczu swojej pociechy. Bez cienia ironii, rozumiem to
        doskonale i nie ma sensu nikogo namawiać, ani przekonywać. Jeśli komuś to
        odpowiada to niech nic nie zmienia, bo nie ma takiej potrzeby.

        Ja też zaliczam się do tych "miękkich mam". Gdyby nie mąż, który jest bardziej
        odporny na płacz córki to chyba bujałabym córkę na rękach do 3 roku życia, bo
        sama bym jej nie odzwyczaiła (bardzo lubię, jak obejmuje mnie rączkami i
        spokojnie zasypia przytulona na moich rękach). Ale jestem świadoma, że to nie
        jest normalne, żeby córka w tym wieku nie potrafiła sama zasnąć. Na samą myśl,
        że będzie płakała w łóżeczku, sama się popłakałam... I pewnie w pewnym momencie
        wyjdę z mieszkania, a będzie do niej zaglądał mąż. Ale tak sobie myślę, że w
        końcu pewnie córka to lepiej zniesie niż ja. Będzie bardziej samodzielna i
        szczęśliwsza. Zaczynamy w ten weekend i mam nadzieję, że się uda.
        • mamamaja30 Re: Podsumowując... (długie) 07.07.08, 12:59
          Powiem tak: musisz spróbować, bo inaczej nie będziesz tego
          wiedziała. Sama piszesz, że poznałaś na tyle swoje dziecko, że wiesz
          o co chodzi, więc zaufaj swojej intuicji. Ale wszystko w ramach
          zdrowego rozsądku. Twoje dziecko ma dopiero, a nie aż 6 miesięcy!
          Uwierz mi, że wszystko sie zmienia wraz z wiekiem, i dziecka, i
          Twoim. Przekonałam się o tym nie raz i teraz wiem, dlaczego przy
          drugim dziecku jest o wiele łatwiej.
          • awtorek Re: Podsumowując... (długie) 07.07.08, 13:20
            Zgadzam się z Tobą i również uważam, że wszystko w granicach rozsądku.
            • kania_80 Re: Podsumowując... (długie) 08.07.08, 10:51
              Ja wlasnie od 6 dni stosuję te metodę. Wczesniej było u nas
              dokładnie tak jak opisujesz. Zosia nie potrafila sama zasnąć rano
              ani wieczorem (rano jeszcze parę razy się zdarzyło, ale to bardziej
              przypadki niż reguła, wieczorem nigdy przez 6,5 m-ca), budziła się
              zawsze po 40 min i zawsze z krzykiem, byla niewyspana, ale już nie
              dalo rady uspić jej ponownie, więc zaczynało się marudzenie az do
              spaceru - na ktorym dopiero się wysypiała. Wieczory to samo, po
              uspieniu pobudka po 40 min, później znów po 40 i tak do około 23
              wtedy jadła i już spała w miarę dobrze - o ile nie wypadł smoczek,
              bo wtedy wrzask. My się nie wysypialiśmy, bo całą noc czekałam na
              ten wrzask, kiedy będe musiała podać smoka. Usypianie - meczarnia,
              bo u niej właściwie nie było dobrej metody, kołysanie wcale jej tak
              bardzo nie odpowiadało, bo tez płakała aż usnęła. Trzeba było
              kołysać mocno i najlepiej żeby robiła to mama a mała waży już 10
              kilo... Żadne półśroki nie sprawdzały się. Spokojnego zasypiania
              uczyłam jej od 4 m-ca. Siedziałam przy łóżeczku, trzymałam za
              rączkę, głaskałam, jak zaspłakała to podnosiłam, uspokajałam, itd..
              Oczywiście unormowany plan dnia. Wyprobowałam chyba wszystko, ale na
              moje dziecko to nie działało. Jednak próbowałam ponad 2 m-ce, bo
              ciągle się bałam drastycznej metody. W końcu mąż nie wytrzymał i
              zdecydował, ze on nauczy ją zasypiania wg tej książki. Najgorszy był
              pierwszy wieczór - płakała 40 minut, ale nie był to rozdzierający
              płacz, raczej taki krzyk - chodź tu w tej chwili i weź mnie na ręce!
              Nie uspokajała się jak mąż wchodził do pokoju, więc wizyty były b.
              krótkie. Potem już było coraz lepiej - trochę marudzenia, trochę
              płaczu (ok 10-15 minut). Ktoś może powiedzieć- jak można dziecku
              pozwolic na tyle płaczu, ale u nas przed zastosowaniem tej metody i
              tak był płacz, bo jak pisałam, kołysanie do snu - jedyna skuteczna
              metoda - też wiązała się z płaczem Zosi. Efekty były juz pierwszej
              nocy, jak zasnęła to obudziła się dopeiro na karmienie, w nocy
              zasnęla już sama też bez smoczka i spała kolejne 3 czy 4 h do
              następnego karmienia i teraz tak jest już codziennie. Zasypia około
              20 wstaje około 7 i to z usmiechem, jest wyspana a nie zmęczona
              nocnym płaczem za smoczkiem. W dzień tez efekt od razu - śpi 1,5 - 2
              h, budzi się jak jest wyspana a nie jak mija 40 min. Najgorzej
              wytrzymać pierwszy wieczór. Ja na parę pierwszych wieczorów dałam
              Małej viburcol, zeby była trochę spokojniejsza - u nas niestety
              nauka nakłada się na ząbkowanie, ale w sumie trudno znaleźć dobry
              moment. Jesczze gorzej byłoby gdzyby zaczęła siadać, wyciągać
              rączki, mówić, itd. Kiedyś trzeba się zdecydować.
              Myślę, ze musisz sprobować. Jak czytam Twoje opisy, to dokładnie
              jakbym czytała o moim dziecku. U nas efekty są, wiec Tobie też życzę
              wytrwałości. Ja uważam, ze nauczenie Zosi samodzielnego zasypiania
              jej samej również przyniosło korzyści, jest uśmiechnięta, w końcu
              wyspana i już teraz płaczu jest mniej niż bywało do tej pory, przed
              nauką. Gdybyś miała jakieś pytania, to chętnie odpowiem.
              • awtorek Re: Podsumowując... (długie) 09.07.08, 10:28
                Super! Dzięki za optymistyczne wieścismile Bardzo się cieszę że Wam się udało!
                Gratuluję! Może u mnie też tak będzie!
                Rzeczywiście u mnie sytuacja bardzo podobna. Właśnie dziś rano zrobiła się niby
                strasznie śpiąca koło 9 (już było ziewanie, szkliste oczy, ostre marudzenie) i
                na rękach marudziła, prawie płakała do ostatniej chwili, aż jej się oczy
                zamknęły. Po chwili usiadłam z nią śpiącą w fotelu, żeby poczekać aż głębiej
                zaśnie przed odłożeniem do łóżeczka, a ona od razu się zorientowała, że zaszła
                jakaś zmiana i natychmiastowa pobudka! Ostatnio robi mi takie numery a ja już
                nie mam siły kołysać tego klocawink od nowa, po raz kolejny.

                Rozumiem, że wasza córka nie spała z Wami w łóżku w nocy. U mnie będzie jeszcze
                odzwyczajanie od małżeńskiego łoża i tak myślę, że zacznę najpierw od zasypiania
                w łóżeczku w dzień, a noc to będzie drugi etap. Tylko też mam pytanie, czy od
                czasu, gdy Wasza pociecha zasypia sama w łóżeczku, była gdzieś poza domem w
                czasie drzemki? Ja nieraz odwiedzam z córką znajomych albo rodzinę i do tej pory
                jak była śpiąca to szłam z nią do drugiego pokoju, usypiałam na rękach, wracałam
                i ona spała na mnie a ja z nią w fotelu mogłam dalej z kimś rozmawiać (o
                odłożeniu na tapczan - otwartą przestrzeń nie było mowy). A teraz jak jej się
                zakoduje, że jak spanie to tylko w łóżeczku to chyba nie bardzo będę mogła ją
                wszędzie zabierać, chyba, że z łóżeczkiem turystycznym...wink Jak jest u Was?
                • mamamaja30 Re: Podsumowując... (długie) 09.07.08, 11:39
                  Próbowałaś zawijać ją w kocyk, otulać do snu? Może ona boi się
                  przestrzeni, dlatego lubi spać przytulona. Czytałam gdzieś o
                  przykrywaniu dziecka cięższą kołdrą, ponieważ miało zaburzone
                  odczuwanie własnego ciała i musiało "czuć" na sobie ciężar, być
                  otulone. Dokładnie nie pamiętam, ale coś mi stuka w głowie, że było
                  to zaburzenie integracji sensorycznej. Szukaj przyczyny, popytaj
                  lekarzy, bo i ty się męczysz, i dziecko. Coraz mniej wierzę w bajki,
                  że taka "uroda" dziecka. Najłatwiej tak powiedzieć, a czasami
                  przyczyna jest banalna. Szczerze Ci współczuję, bo musisz być
                  wykończona!
                  • awtorek Re: Podsumowując... (długie) 09.07.08, 11:51
                    Tak. Była u mnie swego czasu terapeutka od niemowląt. I to prawda, że córka
                    musiała być owinięta i otulona. Właśnie dlatego, żeby czuć swoje ciało. Ale
                    teraz jest z tym lepiej i właśnie ta terapeutka radzi już samodzielne spanie w
                    łóżeczku. Ale masz rację - córka ma lekką kołderkę i najlepiej śpi przykryta nią
                    na boku.
              • hanalui Re: Podsumowując... (długie) 09.07.08, 21:30
                U mnie bylo dokladnie jak u kani_80. Kryzysowy moment nadszedl kiedy
                druga polowa zmeczona koncertami nocnymi zasnela nad kierownica na
                autostradzie jadac do pracy.
                Wtedy powiedzialam "dosc", albo dziecko sie nauczy albo ktos z nas
                przestanie istniec...I zawzielam sie i etapy uczenia wygladaly
                podobnie. Moje dziecko tez nie lubilo zednego noszenia, kolysania.
                Nauczenie dziecka spac to tak taka sama nauka jak jedzenia lyzeczka,
                siusania do nocnika czy inne nauki...
                Pewnei wiele mamus nie zdaje sobie sprawy ze czeste budzenie
                powoduje ze dziecko nie wpada w ta gleboka faze snu ktora jest tak
                naprawde wypoczynkiem, tylko spi plytko. Nauka ma mu to wlasnie
                umozliwic...to nie tylko zasypianie, to tez wypoczynek.
                Wiadomo ze dziecko sie buntuje ... ale ja wiedzialam ze to dla dobra
                dziecka. I moje dziecko tez zaczelo wstawac usmiechniete, wyspane,
                radosne.
                I jednego czego zaluje to wlasnie ze nie zrobilam tego odrobine
                wczesniej bo wydaje mi sie ze byloby latwiej.
                Polecalam ta metode znajomym...jedna byla silna i wdrozyla, dzieciak
                sypia dzis bez problemu. Druga...czeka az dziecko samo sie oduczy.
                Dziecko juz niezle biega, szaleje...a oni wstaja i nawet 7 razy w
                nocy. Nie wiem jak potem ida do pracy? Moge im tylko wspolczuc...
                • awtorek Re: Podsumowując... (długie) 09.07.08, 22:35
                  A ile trwało zanim Twoje dziecko przestawiło się na samodzielne zasypianie? Dużo
                  płakało na początku? No i (to pytanie padło już wcześniej), czy potrafi zasnąć
                  gdzieś "poza łóżeczkiem", np. u babci na kanapie, czy fotelu?
                  • kania_80 Re: Podsumowując... (długie) 10.07.08, 10:28
                    Co do spania - Zosia w domu śpi i spała (od 3 m-ca) w swoim
                    łóżeczku, jak gdzieś z nią wyjeżdżam to zawsze śpi ze mną - ale to
                    raczej dłuższe wyjazdy (6 tyg u moich rodziców jak miała 3 m-ce) i
                    ostatnio 2 tyg nad morzem, czasem gdzies na weekend. Z tym, ze
                    akurat w tej kwestii nigdy nie miałam z nią problemow, jak wracam do
                    domu wkładam do spania do łóżeczka i nigdy nie zaprotestowała, po
                    prostu spała. Mam wrażenie, ze dla niej żadna różnica czy spi ze mną
                    czy w swoim łóżeczkusmile To mnie zaskoczyło, bo myślałam, ze będzie
                    problem, zeby ją przyzwyczaic do łóżeczka.
                    Jeśli chodzi o wyjścia - jak krotka wizyta to staram się zmieścić
                    miedzy spaniem i wtedy nie ma problemu. A jak dłuższa to robię tak,
                    ze w porze pierwszej drzemki pakuję w wózek/auto i jedziemy a Zosia
                    spi a wracamy jak jest pora popołudniowej drzemki. Wtedy nie musi
                    spać w obcym miejscu. U nas się to sprawdza. I myślę, ze nie zaburza
                    bardzo nauki spania, bo w sumie ma dwa miejsca spania - wózek lub
                    lóżeczko i w nich musi się nauczyć zasypiać.
                    Popołudniowe drzemki ma zawsze na spacerku, jak już nie bedzie
                    chciała spać w wózku to zacznę ją uczyć zasypiania popołudniu w
                    domu. Jak już bez problemu będzie sama zasypiać, to będę probowała
                    ułożyc ją do snu w obcym miejscu, ale coś czuję, ze nie będzie
                    łatwosmile
                    A plan dnia mamy teraz taki: pobudka okolo 7-8, poranna drzemka po
                    około 2-2,5 h (ale na poczatku nauki trzymałam się książkowych 3 h,
                    zeby była bardziej zmęczona i latwiej zasnęła a teraz kładę jak
                    widzę, ze jest zmęczona, trochę pomarudzi - dziś np. 6 minut, ale
                    zawsze zasypia), śpi jakieś 1,5-2 h. Po 2-3 h idziemy na spacerek i
                    wtedy śpi około 1h. Najlepiej jak się obudzi około 16. Zasypia
                    wieczorem około 20.15. Nie trzymam się tych książkowych godzin
                    drzemek, pozwalam jej spać dluzej jak jest zmęczona, tylko nie
                    przekraczam tej 16. Zauważyłam, ze ilosć snu w dzień nie ma wplywu
                    na zasypianie i spanie w nocy, wiec decyzję zostawiam Zosi, nie
                    budzę jej.
                    • awtorek No i zaczęło się... 12.07.08, 19:56
                      Od dziś wcieliłam ww plan w życie. Jest mi BARDZO ciężko. Zwłaszcza teraz,
                      wieczorem, kiedy córka zawsze zasypiała przy mojej piersi ze mną w łóżku. A
                      teraz - krótkie cięcie i koniec. Mała jest bardzo oporna. W ciągu dnia spała
                      tylko 25 min.(!). To było po 30 min. płaczu. A tak próbowałam ją jeszcze położyć
                      2 razy, ale za każdym razem płakała dłużej niż godzinę, więc zgodnie z regułami
                      wyjmowałam ją potem z łóżeczka i uspokajałam. Mała była zachwycona tym
                      wyjmowaniem z łóżeczka i zdawało się, że woli nie zasnąć w ogóle niż sama w
                      łóżeczku.

                      Teraz też płacze a ja odczekuje te 3-5 i 7 min (co wydaje mi się wiecznością).
                      Na szczęście nie jest to jakiś straszny płacz, tylko ostre marudzenie i co jakiś
                      czas krzyk. Sama mam łzy w oczach. To również dla mnie będzie pierwsza w życiu
                      noc bez córki w łóżku i jest mi bardzo smutno. Ale jednocześnie jestem
                      zdeterminowana i pewna że to będzie zmiana na lepsze.

                      Pocieszam się postami niektórych z Was, że pierwsze 3 dni są najgorsze a potem
                      już dziecko załapuje i zmienia przyzwyczajenia (również moja koleżanka to
                      zastosowała i teraz jej synek zasypia po kąpieli w 3 min., a wcześniej tylko
                      przy piersi). Kurczę, trudno być mamą...
                      • betibor Re: No i zaczęło się... 12.07.08, 20:14
                        Witam,
                        my tą metodę zastosowalismy w tym tygodniu(synek ma 10 m-cy, w nocy
                        się budził i po 2 godz. nie chciał spać,tzn.jak z nami w łóżku leżał
                        to ok,ale ja sie go do łóżeczka dało to ryk).I muszę powiedzieć, że
                        mam już 2 noce przespane-CALUTKIE!Najgorsza była pierwsza noc-
                        płakał 2 godz. (z przerwami),a ja ryczałam w naszym łóżku.Droga noc-
                        płacz tylko godz.A trzecia z 10 min.4 i 5-to noce przespane.Długo
                        nie mogłam zdobyć się na to, by zastosować tą metodę,ale tyle
                        znajomych mi już o tym mówiło, że u nich pomogło,więc się z mężem
                        zdecydowaliśmy.Mam nadzieję,że te dwie noce to efekt i tak już
                        zostanie.A no i mały wcześniej teraz wsteje, ale już wolę to niż
                        siedzieć przy łóżeczku w nocy.Życzę cierpliwości i wytrwania.
                        • awtorek Re: Po pierwszej nocy... 13.07.08, 09:00
                          Jestem pozytywnie zaskoczona. Nastawiłam się totalny płacz i zupełnie nie
                          przespaną noc. Najgorszy był wieczór. Po cycu, zamiast zasnąć ze mną w łóżku,
                          córka została odniesiona do swojego łóżeczka. Płakała 40 min. i najgorsze było
                          to, że wiła się po całym łóżku i szukała cyca. Płakałam razem z nią (oczywiście
                          w innym pokoju, bo jak wchodziłam do niej zgrywałam opanowaną, pewną siebie i
                          spokojną). Ale po 40 min. faktycznie zasnęła i to głęboko. Byłam bardzo
                          zdziwiona że obudziła się dopiero po 3 godzinach. Tego jeszcze nigdy nie było.
                          Jak zasypiała przy moim cycu przebudzała się bardzo często i żeby dalej spać
                          potrzebowała cyca. A tutaj tyle snu ciągiem, szok!

                          Po 23 nakarmiłam ją i odłożyłam do łóżeczka przygotowana na płacz, a córka
                          odwróciła się na bok i zasnęła... Potem obudziła się o 1.30. Za wcześnie na cyca
                          bo postanowiłam że następne karmienie najwcześniej o 4. Więc ją przewinęłam,
                          pogłaskałam po główce, wyszłam z pokoju i zaglądałam co kilka minut. Ale minęło
                          ich może z 15 i córka już spała. Co prawda potem przebudziła się jeszcze 2 razy
                          i musiałam trochę do niech zaglądać, ale podsumowując o 2.30 zasnęła już głęboko
                          i spała do... 7 rano.

                          Nigdy bym się nie spodziewała takiego biegu wydarzeń. Spałam na kanapie w dużym
                          pokoju z nianią elektroniczną przy uchu i byłam przygotowana na bardzo częste
                          pobudki. A tu nic. Naprawdę nie mogę w to uwierzyć.

                          Teraz co prawda znów płacze bo położyłam ją na drzemkę, ale jest mi łatwiej bo
                          już widzę rezultaty i widzę że to rzeczywiście skutkuje. A biorąc pod uwagę siłę
                          charakteru mojej córki myślałam, że będzie dużo gorzej. Zwłaszcza, że jak
                          pisałam wyżej, nie jest to jakiś straszny płacz, tylko ostre marudzenie i to
                          jeszcze z przerwami, więc wiem że nie dzieje się córce krzywda.
                          • 12olcia Re: Po pierwszej nocy... 15.07.08, 06:24
                            Awtorek, czy mała dalej zasypia sama, jak wyglądały kolejne noce??
                            • awtorek Re: Po pierwszej nocy... 15.07.08, 09:56
                              Już mówię. Druga noc wyglądała podobnie. Tzn. wieczorem córka zasnęła sama po
                              jakichś 20 min. (płakała ale nie jakoś bardzo) i spała do 23 potem cyc. Potem
                              znów przebudzała się koło 2-3 ale zajrzałam do niej raz i sama zasnęła w kilka
                              minut (co do tej pory było po prostu niewyobrażalne). Potem jeszcze obudziła się
                              po 4 i wtedy dałam jej cyca, odłożyłam i poszła spać w sekundę i spała do 7.

                              Jak wcześniej pisałam, ustaliłam pory nocnego karmienia i tego się trzymam (nie
                              wcześniej niż o 23 i potem nie wcześniej niż o 4, a potem rano, jak się obudzi,
                              zazwyczaj po 7). W książce radzą w ogóle stopniowo odstawiać od karmienia w nocy
                              (co noc karmić o minutę krócej). Może tego spróbuję ale na razie daję córce 2
                              razy cyca i je tyle ile chce (ok. 5 min.) bo nie chcę wprowadzać wszystkiego na raz.

                              Natomiast ta dzisiejsza noc była chyba najtrudniejsza. Wieczorem córka prawie w
                              ogóle nie płakała - ok. 30 min. leżała w łóżeczku, bawiła się zabawką, trochę
                              pomarudziła i zasnęła. Potem pobudka o 23.30 i cyc. I potem niestety obudziła
                              się ok. 3 z płaczem. Było za wcześnie na cyca, więc zaglądałam do niej i
                              pocieszałam ją ale płakała i marudziła przez godzinę. Po godzinie zgodnie z
                              planem wyjęłam ją z łóżeczka, żeby ją uspokoić ale właściwie nie musiałam, bo
                              jak ją tylko wyjęłam to od razu cisza, spokój, uśmiech na twarzy itd. A że była
                              już 4 to ją nakarmiłam, odłożyłam do łóżeczka - buntowała się może 1 min. i
                              poszła spać. Spała prawie do 8.

                              Wiem, że niektórzy już 4 dnia przesypiają całe noce. Nie wiem jak będzie u mnie
                              ale najważniejsze dla mnie jest to, że mogę spokojnie przytulić się do męża i
                              rozłożyć na swoim łóżku i że Mała przesypia ciągiem kilka godzin, co wcześniej
                              nie było możliwe (musiał być cyc w buzi). Nie wspomnę o wieczorach, które zawsze
                              spędzałam z córką w łóżku. A jak oglądałam jakiś film z mężem w drugim pokoju to
                              i tak musiałam co chwila biec do płaczącej córki i dać jej na sekundę pierś,
                              żeby zasnęła dalej. Teraz wieczory są nasze i hulaj dusza, a mała spokojnie śpi
                              w swoim pokoju (nadal nie mogę w to uwierzyć). Wprowadziłam też zasadę, że
                              godzina przed kąpielą (18.30-19.30) jest tylko jej - nie zajmuję się wtedy
                              żadnymi obowiązkami itd. tylko jestem tylko dla niej (ja albo mąż) - zabawy,
                              przytulanie, turlanie po łóżku, głaskanie, bujanie, co tylko sobie życzy. A
                              potem kąpiel, cyc, kołysanka, przytulanie, całowanie i do łóżeczka.

                              Generalnie nadal się trochę buntuje, ale jest w tym coraz mniej płaczu,
                              ewentualnie marudzenie i trwa to coraz krócej. Napiszę kiedy córka będzie
                              zasypiała bez żadnego jęknięcia..
                              • 12olcia Re: Po pierwszej nocy... 15.07.08, 11:35
                                Dzieki za odpowiedz. Interesuje mnie ten wątek, bo zastanawiam sie
                                czy nie wprowadzić tego w zycie. Moja mała ma 2,5 miesiąca, od
                                poczatku zasypia w łóżeczku, tylko ze wspomagaczem, smokiem. I tu
                                jest problem, bo budzi sie kilkanaście razy w nocy w poszukiwaniu
                                smoka. Mam trochę tego dość i musze sie tym zająć i ją oduczyć.
                                Tylko nie wiem czy nie jest jeszcze za mała.
                                • awtorek Re: Po pierwszej nocy... 15.07.08, 11:51
                                  No to jest problem, faktycznie. W książce, o której jest ten wątek jest napisane
                                  że dziecko dość łatwo odzwyczaić od smoka i zazwyczaj zajmuje to 3 dni. Pamiętam
                                  właśnie wątek o mamie, która wstawała co noc po 10 razy żeby podać smoczek.
                                  Zastosowali skutecznie tę metodę a dzidziuś dostał do łóżeczka futerko, do
                                  którego mógł się przytulić (ja daję mojej pieluszkę z zapachem moim i mleka,
                                  pomaga).

                                  Tylko właśnie tamto dziecko miało ponad pół roku, więc wahałabym się co do
                                  Twojego maluszka. Uważam, że wszystko zależy od dziecka. Moja jak była mała
                                  płakała bardzo i często, więc odpadały jakiekolwiek metody dodatkowego
                                  stresowania jej. Teraz widzę, że jest dojrzała, spokojniejsza, bardziej świadoma
                                  tego co się dzieje dookoła. Obserwuj swoje dziecko i pewnie zobaczysz, kiedy
                                  będzie gotowa na zmianę i wtedy zadziałaj.
                                • hanalui Re: Po pierwszej nocy... 15.07.08, 14:59
                                  12olcia napisała:

                                  > Dzieki za odpowiedz. Interesuje mnie ten wątek, bo zastanawiam sie
                                  > czy nie wprowadzić tego w zycie. Moja mała ma 2,5 miesiąca, od
                                  > poczatku zasypia w łóżeczku, tylko ze wspomagaczem, smokiem.

                                  Jak dla mnie takie male dziecko ma jeszcze bardzo silny odruch
                                  ssania i ja bym nie rezygnowala ze smoczka. Poza tym badania dowodza
                                  sie smoczek zmniejsza ryzyko smierci lozeczkowej.
                                  No i w ogole 2.5 mies to troche wczesnie na nauke samodzielnego
                                  zasypiania, taki maluch jeszce przeciez jada w nocy...zacznij
                                  dopiero kolo 5-6 mies. To chyba najlepszy czas...juz nie taki
                                  maluch, ale jeszcze nie tak bardzo kumaty jak 8-9 mies.
                                  Powodzenia.
                  • hanalui Re: Podsumowując... (długie) 12.07.08, 22:32
                    awtorek napisała:

                    > A ile trwało zanim Twoje dziecko przestawiło się na samodzielne
                    zasypianie? Duż
                    > o
                    > płakało na początku?

                    Mysle ze cala nauka zajela jakis tydzien...najgorszy byl pierwszy
                    dzien...zwlaszcza dzienne zasypianie bo moj maluch nie chcial w
                    ogole spac, chodz byl strasznie zmeczony. No w ogole dzienne
                    zasypianie bylo gorsze, wieczorne duzo szybsze, ale ciezko tez
                    pracowalismy nad nocnymi pobudkami by je wyeliminowac. Potem z
                    kazdym dniem lepiej, po 3 dniach to byly jakies 15-20 minutowe
                    jeczenie i skarzenia sie na swoja sytuacje niz faktyczny placz.

                    > No i (to pytanie padło już wcześniej), czy potrafi zasnąć
                    > gdzieś "poza łóżeczkiem", np. u babci na kanapie, czy fotelu?

                    Tak moj maly zasypia bez problemu wszedzie...jest zwyczajnie sam
                    zmeczony i zaczyna sie krecic zeby go gdzies polozyc lub sam kladzie
                    sie na podlodze, przytula sie do foteli i kanapy...
                    Ja jakos nie stosuje regularnego zasypiania....czasem maluch jest
                    bardziej zmeczony i chce wczesniej, czasem ma duzo zajec i duzo sie
                    dzieje wiec chce isc spac pozniej. Obserwuje dziecko i wiem kiedy
                    mniej wiecej chce do lozka. W zlobku tez ma mozliwosc sypiania o
                    dowolnych godzinach i roznych dlugosciach...raz jest to 3 godzniny,
                    innym razem tylko godzina. W nocy sypia tylko w lozeczku, nigdy z
                    nami...nawet podczas choroby czy zabkowania.
                    Wyjatkiem jest czasem weekend kiedy my chcemy dluzej pospac...no to
                    jedynym sposobem na zatrzymanie go w lozku jest wziecie go do nas do
                    lozka, ale to zwykle na pol do godziny big_grin niestety crying
    • paulinap78 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 15.07.08, 13:58
      stosowałam,-rewelacja-wszyscy się wysypiają- mała szczęśliwa budzi
      się z uśmiechem na ustach i gaworzy- wcześniej płakała jak tylko
      otworzyła oczy i budziła się w nocy co 2h.nie ma co się
      zastanawiać.wszyscy to docenicie i zaczniecie normalnie żyć-a jak
      będziesz wypoczęta i wyspana to też będziesz miała inne podejście do
      dziecka i całego świata.nie ma na co czekać! powodzenia. tylko bądź
      stanowcza i trzymaj się książki.pamiętaj że krzywda się dziecku nie
      dzieje- ma sucho,najedzone i dobrze wie ze nikt go nie porzucił
      skoro co jakiś czas przychodzisz. inaczej niż płaczem na razie nie
      potrafi się komunikować więc nic innego mu nie pozotaje tylko
      płaczem protestować przeciw zmianom.
    • hanalui Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 15.07.08, 14:55
      Wahajacym sie i ku przestrodze watek z Malego dziecka...co moze sie
      wydarzyc dalej jesli dziecko nie nauczy sie zasypiac:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=82142942
      • awtorek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 15.07.08, 15:33
        O rany...! Podany przez Ciebie wątek potrafi otrzeźwić człowieka. I świadczy o
        tym, że poświęcenie niektórych mam wręcz nie ma granic.
        • 12olcia pierwsza noc 16.07.08, 07:23
          Natchniona waszymi sukcesami postanowiłam działać. Maja ma prawie 3
          miesiące i stwierdziałam że teraz będzie mi łatwiej, niż jak
          podrośnie. Mała jest przyzwyczajona do smoka, każda noc to koszmar,
          bo trzeba wstawać kilkanaście razy i podać go. To była pierwsza noc
          jak go nie dałam, zasypiała 30 minut, płakała trochę, wcale nie
          mocno aż bylam zaskoczona. Zasnęła i przebudziła sie po 30 minut i
          chwilę marudziła, po czym zasnęła ponownie. W nocy strasznie sie
          wierciła i kreciła, nie spała mocno, zresztą ona nigdy nie śpi, ale
          nie płakała wiec nie podchodziłam do niej. Trzy razy ją nakarmiłam i
          zasypiała ponownie. Zeby nie te kręcenia to byłoby całkiem dobrze,
          ja sie od razu wybudzam jak ona sie kręci. ALe najważniejsze ze nie
          płakała. Wstała o 5 a koło 7 znowu ją połozyłam. chwilę tylko
          popłakiwała i zasnęła.
          Podsumowujac, wcale to nie jest takie trudne, i warto spróbować. Ja
          sobie postanowiłam że jeżeli bedzie płacz ponad godzinę to sie
          poddaje, a tu prosze tylko 30 minut płaczu.
          Mam nadzieje, że jak sie całkiem przestawi to będzie lepiej spac w
          nocy.
          • betibor 6 noc przespana:)( 16.07.08, 09:34
            a u nas już 6 noc przespana, mało tego sen małego się wydłużył,tzn.
            idzie spać o 20 i wstaje o 7-8.smile))Na początku wstawał o 5-6.Jak już
            wspomniałam było b.ciężko, ale warto.
            • brazbol Re: od kiedy? 17.07.08, 10:12
              cześć dziewczyny, nie czytałam tej książki, ale słyszałam o metodzie
              którą ona opisuje. Moje pytanie jest takie: od kiedy można tą metodę
              stosować?
              mój synek ma 2,5 m-ca, ale zasypianie/spanie to jest jakiś koszmar.
              W dzień zasypia:
              1- albo po 20-30 minutach ryku (też gdy go noszę, bujam, śpiewam,
              przytalam - na rękach) albo na moich kolanach albo na rękach.
              jakiekolwiek próby odłożenia momentalnie kończą się mega histerią.
              Tak mały jest w stanie przespać 20 minut, co chwile budzi się,
              marudzi, płacze..
              2 - przy cycu ale próba wyjęcia cycka z ust od razu go budzi i nie
              ma mowy o dalszym spaniu
              woięc w ciągu dnia albo śpi na moich rękach (kolanach) albo z
              cyckiem w buzi
              wieczorem jest już wymęczony, drze się ze zmęczenia, aż w końcu na
              rękach pada. Budzi się po 20min biorę go na cycka i tak już zasypia,
              ok. 21:00. Budzi się co 1,5-2 godz na karmienie a o 3:00 w nocy już
              wstaje!! tzn. zaczyna się jego dzień
              nie muszę chyba pisać jaka jestem wykończona, on tak samo widzę ze
              jest zmęczony,najchętniej zastosowałabym jakąś metodę żeby nam
              obydwojgu pomóc, ale czy to nie za wcześnie?
              a! i gdzie można kupić książkę o której mowa w tytułe wątku?
              • hanalui Re: od kiedy? 17.07.08, 11:05
                brazbol napisała:

                > Moje pytanie jest takie: od kiedy można tą metodę
                > stosować?
                > mój synek ma 2,5 m-ca, ale zasypianie/spanie to jest jakiś
                koszmar.

                Nie wczesniej niz 5-6 mies

                > W dzień zasypia:
                > 1- albo po 20-30 minutach ryku (też gdy go noszę, bujam, śpiewam,
                > przytalam - na rękach) albo na moich kolanach albo na rękach.
                > jakiekolwiek próby odłożenia momentalnie kończą się mega histerią.

                A moze zwyczajnie dziecko twoje jest wykonczone tymi twoimi
                zabiegami, tak zmeczone ze nie moze zasnac. Sprobuj moze wyciszenia,
                delikatnego glaskania dziecka lezaczego w lozeczku...zwlaszcza po
                czole miedzy brwiami w kierunku lini wlosow. Wyczuj moment kiedy
                dziecko zaczyna byc zmeczne i wtedy...nie czekaj za dlugo bo wieksze
                zmeczenie i coraz trudniej ze zmeczenia zasnac.

                > Tak mały jest w stanie przespać 20 minut, co chwile budzi się,
                > marudzi, płacze..
                > 2 - przy cycu ale próba wyjęcia cycka z ust od razu go budzi i nie
                > ma mowy o dalszym spaniu
                > woięc w ciągu dnia albo śpi na moich rękach (kolanach) albo z
                > cyckiem w buzi
                > wieczorem jest już wymęczony, drze się ze zmęczenia, aż w końcu na
                > rękach pada.

                Nie wiem czy dajesz dziecku smoczek. Moze zwyczajnie twoje dziecko
                ma duza odruch ssania i stad wlasnie te ciagle budzenia, bo brak mu
                czegos do ssania. WIem...zdania podzielone i rozne takie...wiszenie
                ciagle na cycku to przeciez nie jedzenie tylko cyckanie...wiec
                smoczek rozwiazuje sprawe. I nie chodzi by dziecku zapchac buzie by
                nie plakalo...tylko zaspokoic jego potrzebe do ssania.
                Mozesz tez sprobowac zawijac dziecko...ale nie dluzej niz do 3
                mies...i w tym wieku to juz raczej na chwile zasniecia, wyciszenia.
                Niektorzy uwazaja ze pierwsze 3 mies zycia dziecka to taki 4
                trymestr ciazy i dziecko powinno czuc samo siebie, bo przestrzen
                moze go niepokoic. Machanie raczkami czy nozkami tez moze wybudzac,
                wiec dac dziecku poczucie bezpieczenstwa przez owiniecie...najlepiej
                jakas cienka szmatka, pieluszka, cos elastycznego...w sensie ruchu
                oczywiscie...nie material smile. Mozesz wtedy pokolebac takim
                zawiniatkiem polozonym w lozeczku, glaskac po glowce. Mozesz tez
                sprobowac suszarki lub jakiegos szumu...jak masz jakis wiatrak lub
                cos co monotonnie buczy...te dzwieki przypominaja dziecku bulgotanie
                i prace organizmu mamy kiedy bylo w brzuchu.

                Powodzenia smile
                • brazbol Re: od kiedy? 17.07.08, 12:20
                  dziękuję za radysmile)
                  niestety smoczka nienawidzi, kiedy usiłuje mu go podać jeszcze
                  bardziej się wkurza. Też starałam się go kłaść i głaskać tylko ale
                  się drze jakby go obdzierali ze skóry, aż krztusi się swoją sliną a
                  ja mam dodatkowego stresa ze za chwilę się udusi..
                  tak myślałam, że jest jeszcze za malutki, żeby podejmować radykalne
                  decyzje, ale same rozumiecie, że w tym wszystkim, śpiąc przerywane 4
                  godz/dobę cięzko znaleźć szczęście macierzyństwa..
                  • waflinka Re: od kiedy? 17.07.08, 12:36
                    Witam, nie sądzę że 2 czy 3 m-ce to za wcześnie by dziecko samo zasypiało. Może wg tej metody to tak, bo nie czytałam tej książki nie wiem o co chodzi z tym "zaglądaniem"? czy mówicie coś do dziecka wtedy jak przychodzicie, czy dotykacie? Ja swoją starszą córkę uczyłam zasypiać w łóżeczku jak miała 3 m-ce, wtedy odstawiłam zupełnie smoczek bo tylko gdy wypadł to się budziła. Spała po 40 min. była marudna. potem spanie to sama przyjemność, drzemki dzienne trwały po 2-3 godz, a do łóżka sama szła i teraz jeszcze uwielbia spać w dzień, ale ma stałą porę-godz12. wogóle dzieci muszą mieć stałe pory na jedzenie, spanie, kąpiel, wtedy wiedzą co następuje. ja usypiałam wg tracy hogg. Dzieci silny odruch ssania mają do 3 m-ca, potem nie jest mu już tak potrzebny. Teraz moją drugą córeczkę która ma m-c od wczoraj zaczęłam uczyć zasypiać bez smoczka, używa go jak nie śpi. wcześniej obserwowałam jej rytm, i ustaliłam stałe pory karmienia i spania. Wczoraj płakała za smokiem więc jej go dałam na chwilę, ale jak zasnęła to wyciągłam. dziś już usnęła bez smoczka. Myślę, że im wcześniej tym lepiej żeby dziecko samo zasypiało, bo moja córka starsza musiała parę wieczorów przepłakać żeby się nauczyć i zrozumieć, więc po co najpierw do czegoś przyzwyczajać a potem męczyć dziecko?
                    • 12olcia Re: od kiedy? 17.07.08, 13:56
                      Uważam, że jednak 2,5 miesiąca to za wcześnie. Poczekaj jeszcze
                      przynajmniej miesiac. Moja mała jest bardzo przyzwyczajona do smoka,
                      i przez to mam problem, bo ciągle jej wypada i sie budzi. Próbowałam
                      zostosować tą metodę, ale ryczała niemiłosiernie, chociaż tego sie
                      spodziewałam. Ale zaobserwowałam coś jeszcze, jej potrzeba ssania
                      jest ogromna. Myslałam ze swoje piąstki to połknie. Także ja jeszcze
                      poczekam. Jak skonczy 4 miesiac to sie rozstaniemy ze smokiem.
                      • awtorek Re: od kiedy? 17.07.08, 15:23
                        Już to pisałam ale powtórzę się. Tak na prawdę każde dziecko jest inne. Znam
                        metodę Tracy Hogg. Można ją stosować od 3 m-ca i w sumie jest ona podobna do
                        książki podanej w tytule. Tyle, że u Tracy jesteś przy łóżeczku dziecka i jak
                        płacze bierzesz je na ręce, jak się uspokaja odkładasz i tak w kółko, aż zaśnie.
                        Ja próbowałam tej metody właśnie ok. 3 m-cy i moja córka absolutnie nie była na
                        to gotowa. Po prostu płakała coraz bardziej. Później jak już tylko zbliżałam się
                        z nią do łóżeczka.

                        Szybko zrezygnowałam i dobrze bo z powodu częstych nieukojonych płaczów córki
                        problemów z zasypianiem zgłosiłam się do terapeutki rozwoju od niemowląt(pisałam
                        o tym na forum). I ona powiedziała, że układ nerwowy córki nie jest na to gotowy
                        i wystarczająco dojrzały. Kazała ją na razie dużo kołysać itd., dawać jej to
                        czego potrzebuje, podkreślając że te potrzeby same znikną, kiedy zostaną
                        zaspokojone. Kazała mi nawet chwilowo spać z nią w łóżku.

                        I rzeczywiście, w ciągu kilku miesięcy córka zmieniła się nie do poznania.
                        Bardzo dojrzała i z zestresowanej, płaczliwej dziewczynki zmieniła się w
                        dosłownie w idealne, bezproblemowe, pogodne dziecko, które już w ogóle nie
                        płacze (oprócz przy nauce zasypianiawink. Jest po prostu aniołkiem. Ale tak do 4
                        m-cy byłam załamana i pisałam rozpaczliwe maila na forum Małe Dziecko z pytaniem
                        jak starsze mamy przeżyły okres niemowlęcy...

                        Ponieważ widziałam, że córka jest gotowa na zmianę i potrzebuje jej (pisałam o
                        tym wcześniej, uzasadniają dlaczego zdecydowałam się na tę metodę), wprowadziłam
                        ją. Konsultowałam się też z tą terapeutką, która poparła ten pomysł i
                        powiedziała że 6 m-cy to najwyższy czas na własne łóżeczko. Podkreśliła jednak
                        że jakąkolwiek metodę bym nie wybrała, muszę być do bólu konsekwentna (inaczej
                        tylko namieszałabym dziecku w głowie). Przy tej metodzie rodzic wychodzi z
                        pokoju i jak dziecko płacze zagląda do niego co kilka minut i pociesza go (ja
                        moją głaskałam po głowie i tłumaczyłam, że nic się złego nie dzieje i że jestem
                        obok) i wychodzi. Taka wizyta jest krótka i ma trwać max. 2 min. I pod żadnym
                        pozorem nie bierze się dziecka na ręce. Jest dokładna rozpiska co ile minut się
                        wchodzi (najmniej co 3, najwięcej co 10). Ale radzę koniecznie przeczytać
                        książkę i poznać dokładnie tę metodę, nie wprowadzać tego na własną rękę.

                        W przypadku mojego dziecka metoda Tracy Hogg raczej odpada bo jestem pewna że
                        przy wzięciu na ręce odetchnęła by z ulgą, a przy odkładaniu byłby jeszcze
                        większy wrzask rozpaczy i to by się ciągnęło w nieskończoność. A tu dziecko leży
                        w łóżeczku, nie czuje się samotne bo rodzic zagląda do niego a jednocześnie
                        oswaja się z sytuacją "sam na sam ze swoim łóżeczkiem", co przecież tak na
                        prawdę nie jest niczym strasznym.

                        Tak więc wszystko zależy od dziecka. Rozumiem co przeżywasz, moja córka też w
                        tym wieku spała TYLKO na rękach albo przy cycu i byłam zrozpaczona. Jeśli
                        widzisz, że Twoje dziecko jest na tyle dojrzałe żeby przyjąć zmiany, wprowadź je.

                        Tak poza tym, autor pisze że metoda jest od 6 m-ca bo wtedy jest najlepszy czas
                        na "uporządkowanie zegara biologicznego dziecka" - wprowadzenie stałych pór
                        drzemek itd. Wcześniej a to kolki,a to problemy z jedzeniem (a to wszystko
                        rozregulowuje), no i przede wszystkim do 6 m-ca dziecku zmienia się ilość snu
                        (do 3 m-ca śpi np. 4 godziny pod rząd w dzień, potem już tylko 2, ale częściej
                        itd.). A po 6 m-cu to się już stabilizuje.

                        Ta książka to "Każde dziecko może nauczyć się spać" i kupiłam ją przez
                        internet(chyba przez stronę KDC.pl), kosztowała 20 parę złotych.
      • martiskra Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 17.07.08, 14:08
        Czytam wszystkie wątki poświęcone nauce zasypiania. u nas sytuacja
        jest bardzo cięzkasad Nasza 10-mies. córka nie zasypia w swoim
        łóżeczku (praktycznie w nim nie śpi) lecz przy mnie (musze się
        położyc) czasami pzry piersi (je w tedy na raty) czasami po długiej
        zabawie, turlaniu się i pzrekamarzaniu. W nocy budzi się i nigdy nie
        zasypia sama: a to pzry cycu a czasami dopiero po zabawiesad Potrafi
        już wstawać i siadać więc zwyczajnie w nocy może sobie krzywdę
        zrobić spadając z łóżka a mnie całkowite czuwanie już wykańcza.
        W ciągu dnia nie jest tak wyspana jak powinna, ja wstaję do pracy
        więc jestem zmęczona a pzrede wszytkim bardzo mnie to stresuje i
        męczy. Njalepiej byłoby gdyby był to okres pzrejsciowy ale wątki jak
        te pokazują że samo nic nie pzryjdzie (?)tak więc pzrez moje błędy
        Malutka:
        1) nie umie spać w łóżeczku
        2) i zasypiac sama.
        Trzeba dodać że ja nie toleruję jej pąłczu stąd moje pytanie a
        bardziej prośba o uciszenie moich wątpliwości: czy radzicie
        zastosować metodę (mozę jest za późno), czy pzrestać karmić w nocy,
        czy może zupełnie odstawić od piersi, czy dziecko uczone razem
        spania w łóżeczku i zasypiania samodzielnie bardziej płącze?
        Jest też metoda podnies połóż czy ktos z Was stosował ją z dzieckim
        ok. 10 mies. Będę wdzeczna za każdą odpowiedź.
        • awtorek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 17.07.08, 15:42
          Nie jest za późno. To można stosować nawet u dzieci 2-3 letnich (tylko podana
          jest trochę zmodyfikowana metoda, bo wiadomo że takie dziecko potrafi samo wyjść
          z łóżeczka itd.). Uważam, że nie powinnaś się wahać. No bo jak sobie to dalej
          wyobrażasz? Poza tym, Twoja córka chyba też się dobrze nie wysypia.

          Wg książki od 6 m-ca nie trzeba karmić w nocy. Wręcz jest to odradzane (jelita
          pracują i organizm nie odpoczywa, trzeba przewijać dziecko, przez co się
          rozbudza itd.) Jest napisane jak ograniczyć a z czasem w ogóle zaprzestać
          karmienia w nocy. A od piersi absolutnie nie musisz zupełnie odstawiać!

          Ja uczyłam wszystkiego na raz. Na początku myślałam, że tego nie przeżyję i że
          najpierw będzie samodzielne zasypianie w dzień a potem dopiero odstawienie od
          łóżka małżeńskiego w nocy (można to podzielić jak ktoś się nie czuje na siłach).
          Ale po pierwszym dniu stwierdziłam, że jak się męczyć to raz, bo inaczej to się
          tylko przeciągnie, że jakoś dam radę. I o dziwo w nocy było lepiej niż w dzień,
          córka wcale nie płakała bardziej.

          Pisałam już o podnieś-połóż. Z resztą te metody są moim zdaniem podobne.

          Radzę, żebyś się odpowiednio przygotowała psychicznie i po prostu nauczyła córkę
          zasypiania. Mogę radzić bo sama to przeżyłam (mowa o tym wcześniej w tym wątku),
          a córkę mam bardzo oporną... I cała rodzina jest zadowolona. Wszystko zmieniło
          się na lepsze. Córka szczęśliwsza, wyspana, uśmiechnięta. Oczywiście wcześniej
          konsultowałam się na forum, ze znajomymi, którzy to stosowali, ze swoją mamą,
          terapeutką od niemowląt. Zrobiłam zapas melisy, która szła szklankami...wink i
          wzięłam córkę w obrotysmile
          • brazbol Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 17.07.08, 22:03
            awtorek, a kim jest taka terapeutka od niemowląt, bo pierwszy raz
            słyszę..czy w każdym mieście jest taka? ja jestem z Trójmiasta, z
            chęcią też spotkałabym się z taką osobą, pogadała, bym chciała, zeby
            zobaczyła mojego małego i to jakie cyrki potrafi odstawiać.. bo mi
            żal siebie, a przede wszytskim małego, bo jest zmęczony tym ciągłym
            budzeniem się i zasypianiem..
            • hanalui Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 17.07.08, 22:45
              brazbol napisała:
              bym chciała, zeby
              > zobaczyła mojego małego i to jakie cyrki potrafi odstawiać.. bo mi
              > żal siebie, a przede wszytskim małego, bo jest zmęczony tym
              ciągłym
              > budzeniem się i zasypianiem..

              Kazde dziecko odstawia cyrki..
              Nie myslcie ze wasze dziecko jest w tym jakos specjalnie uzdolnione.
              KAZDE DZIECKO WYOCZY CIEZKA ALTYLERIE ZEBY RODZIC ZDEZERTEROWAL big_grin

              Tez polecam przeczytanie ksiazki przed wprowadzeniem metody i
              glebokie przemyslenie czy przede wszystkim rodzic jest na nia w 100%
              gotowy i zdecydowany przetrwac za wszelka cene. Bo jesli nawet jest
              odrobina watpliwosci, brak wsparcia w mezu, czy czlonkach rodziny to
              moze byc trudno...no i przede wszystkim szkoda dziecka by plakalo na
              darmo bo mama po braku efektu w 2 godziny, poddala sie.
              Niech ci co chca ja wprowadzic znajda silna motywacje do jej
              ukoncznie, bo nie jest latwo...ale da sie...
              • awtorek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 18.07.08, 09:49
                Rzeczywiście trzeba być zdeterminowanym i przekonanym na 100% co do tej metody.
                Dziecko wyczuje niepewność i będzie jeszcze bardziej walczyło, czyli dłużej
                płakało.

                Co do tej terapeutki to ja miałam jej wizytówkę ze szkoły rodzenia, bo miała u
                nas wykład (jestem z Warszawy). Ona dokładnie tytułuje się "terapeutką rozwoju
                psychomotorycznego". Myślę, że w każdym mieście jest taki specjalista. To ktoś
                taki jak np. Paweł Zawitkowski (terapeuta rozwoju). Ja umówiłam się z nią na
                wizytę domową, bo w gabinecie dziecko może zachowywać się zupełnie inaczej i
                przyjechała do mnie na pół dnia (mały być 2,5 godz. a w końcu było 5...). Bardzo
                mi pomogła i do tej pory jestem z nią w kontakcie mailowym.
                • awtorek Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 18.07.08, 09:53
                  A chciałam się jeszcze pochwalić, bo dziś córka praktycznie przespała całą noc.
                  Poszła spać o 20, obudziła się po 23 na jakieś 10 min. (na przewinięcie i
                  karmienie) a następnie obudziłam się o 7 i od razu poszłam do córki, bo myślałam
                  że coś jej się stało że przez całą noc nie miałam pobudki. Ale córka po prostu
                  smacznie spała. Nie mogę uwierzyćsmile
                • kasia79a Re: do awtorek 18.07.08, 22:05
                  napisałam do Ciebie na maila gazetowego, zerknij proszę
                  • awtorek Re: do awtorek 19.07.08, 07:19
                    Już odpisałasmile
    • renatz do vaflinka 18.07.08, 12:00
      piszesz o metodzie tracy hogg.Mam pytanie. Ucze swoje 3 i pół
      miesięczne dziecko samodzielnego
      zasypiania (metoda Tracy Hogg). Przez pierwsze dni byl ostry placz,
      potem placz sie zmniejszyl i bylo coraz lepiej...teraz od 3,4 dni
      placz znow sie zwiekszyl. Czy tez tak mialas?
      • waflinka Re: do vaflinka 18.07.08, 12:56
        Może dziecko próbuje czy nie zmiękłaś i nie zmieniłaś zdania. Musisz wszystko robić zawsze tak samo. Na moją córkę nie działało że odkładam i wychodzę, bo ryczała, tylko musiała mnie widzieć na początku, więc przez parę dni nie wychodziłam z pokoju jak się uspokoiła tylko stałam blisko łóżeczka i mówiłam ccciiiii, jak zaczynała płacz, od razu się uspokajała. po 2-3 dniach odchodziłam dalej od łóżeczka a znowu po kilku dniach wychodziłam z pokoju. Każde dziecko jest inne i myślę, że samemu trzeba tę metodę do dziecka trochę zmienić, ale ważne żeby trzymać się planu. Na początku jest ciężko, ale warto naprawdę. Jak nauczy się siadać to znowu będzie gorzej zasypiać. Trzeba też pilnować godzin snu, bo jak mojej pozwalałam dłużej pół godz się pobawić lub pół godz wcześniej ją kładłam, to potem miała problemy z uśnięciem. Niby pół godz to mało ale jednak.
    • anka040204 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 18.07.08, 12:43
      Moja Zosia ma 8 i pól miesiąca. Kilka dni temu próbowałam ją położyc
      spac i wychodziłam, ona w płacz więc ja wchodziłam do pokoju i
      kładłam ją znowu, nadmienię, że ona staje sama więc nonstop stała.
      Płacz był okropny, zaśliniła się, załzawiła. A zasypia praktycznie
      tylko przy piersi i trwa to godzinę, nieraz więcej. W nocy budzi się
      też na karmienie, ale to chyba normalne, gdyż oprócz piersi to nie
      je zbyt dużo zupek i deserków. Nieraz ją bujam na kolanch,
      bostwierdziłam, że lepiej tak niech zasypia niż przy cycu, ale i tak
      musiałm jej pdac pierś bo się rozbudzała.
      Niewiem już czy mam tak robic (kłaśc i wychodzi), zwłąszcza, że
      mieszkamy z teściami i tesciowa mnie chyba przeklnie za takie
      oduczanie.
      • betibor Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 19.07.08, 09:20
        mnie tą metodę doradziła teściowasmileOna też ją stosowała, jak mój mąż
        był malutki, a jej doradziła to pediatra.
    • waflinka Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 18.07.08, 13:10
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=43160381&v=2&s=0
      tutaj jest wątek o usypianiu co kiedyś pisałam w nim trochę, poszukam jeszcze innego.
      • renatz Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 18.07.08, 17:09
        dziekujesmile wszystko sie przyda...probuje, probuje, nie poddaje
        sie...maly zasnal na pol godziny ( po 10 min buntu) i obudzil sie.
        nie plakal ale troche za krotko spal
        • waflinka Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 18.07.08, 18:40
          Od razu nie będzie spało dłużej,tylko po paru dniach gdy przyzwyczai się do nowego zasypiania.
          • renatz Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 19.07.08, 10:14
            tylko ze ja to stosuje juz 3 tydzien...nie podaje sie i jestem
            dobrej mysli
    • ewag12 Re: kto uczył zasypiania wg "Każde dziecko może n 19.07.08, 11:18
      Tak sie zastanawiam czy juz teraz majac 2 miesieczne dziecko moge
      zrobic cos zeby w przyszlosci umiala zasypiac sama lub zeby nauka
      samodzielnego zasypiania przebiegla jak najmniej bolesnie i dla niej
      i dla mnie? Czy wystarczy teraz, jak ktoras z Was napisala, tulac,
      nosic, kolysac w nadzieji, ze gdy zaspokoje jej potrzebe poczucia
      bezpieczenstwa powinna sama nauczyc sie zasypiac?
    • krokus77 Ja uczę swoje 9 mies. bliźniaki (długie) 21.07.08, 21:28
      nestety po raz drugi sad Jak były małe to miały kolki i przyzwycziły
      się przez to do zasypiania na rękach. Jak miały 6 m-cy uczyłam
      samodzielnego zasypiania - dosyć sługo to trwało ale się udało. Co
      prawda nie zawsze zasypiały bez marudzenia i płaczu ale jeśli
      płakały to b. krótko. Niestety coś się w pewnym momencie zmieniło
      tzn. córeczka nie wiem czemu w pewnym momencie zaczęła znów płakać
      całą godzinę - tak było kilka wieczorów pod rząd aż w końcu poddałam
      się bo było mi jej szkoda i zaczęłam usypiać lulając w łóżeczku.
      Było ok bo i tak przesypiała całą noc. Synek natomiast odkąd zaczął
      się przekręcać sam na brzuch przestał ładnie usypiać, bo zamiast na
      bok przekręcał się własnie na brzuch i się rozbudzał. Więc też
      głupia zaczęłam mu pomagać usypiać najpiew trzymając na boku, potem
      dodatkowo lekko bujając na boku aż w końcu nie umiał inaczej zasnąć
      jak przy suszarce. Odkąd synek przestał sam zasypiać coraz częściej
      budził się w nocy. Jak zaypiał sam budził się tylko raz na jedzenie
      ok 4-5 rano. A jak mu zaczęlam pomagać zasypiać to doszło do 6-7
      pobudek z czego nie wystarcza, że dam cycka bo po odłożeniu do
      łóżeczka pośpi 5 min i znowu płacz - chciałby spać ze mną w łóżku.
      Było tak dopóki nie spadł z łóżka. Po tym incydencie przestawiliśmy
      jego łóżeczko do naszej sypialni, tez dlatego, żeby nie budził
      siostry. Jednak już teraz nie pomaga mu nawet, że łóżeczko stoi obok
      nas. Czasem nie śpi po 2 h w nocy. Stwierdziłam, że dalej tak nie
      mogę tym bardziej,że córeczka też zaczeła się budzić już po 2 razy w
      nocy i nie można jej uspokoić inaczej jak tylko cyckiem. Więc
      zamiast być z wiekiem coraz lepiej tzn. zamiast budzić się coraz
      rzadziej one zaczęły budzić się coraz czesciej a najgorsze jest to,
      że nie zawsze po cycku chciały spać no i że w ten sposób
      przyzwyczajają się do nocnego jedzenia. Stwierdziłam, ze muszę to
      zmienić. Ale najgorsze jest to, ze one sa już teraz mądrzejsze i
      jest znacznie trudniej niż poprzednio. Synek już sam wstaje więc
      oprócz tego, ze płacze non stop wstaje przy szczebelkach łózeczka i
      sama nie wiem czy powinnam wchodzić do niego cześciej i bez słowa
      kłasć go czy czekać odpowiednio 3,5,7min itd. i wchodząc do
      uspokojenia tylko wtedy go kłaść. Nie wiem czy moje dzieci są
      wyjątkowo uparte czy ja coś robię źle. Zaczęłam naukę w sobotę i o
      ile w sobotę było w miarę - zasnęły po 0,5 h i 15 min o tyle w
      niedzielę nie miały porannej drzemki, bo nie zasnęły przez godzinę a
      dziś nie miały drzemki popołudniowej z tego samego powodu.
      Synek "słania się na nogach"ze zmęczenia bo dzisiejszej nocy znów
      nie spał 2h. Córeczka ładnie przespała 11,5 h bez pobudki - nihdy
      nie wcześniej nie spała aż tak długo. Zawsze wstawała ok 6 rano a
      dziś dopiero 7.30. Najgorzej martwi mnie brak tych drzemek bo
      wcześniej spały mi rano ok. 1,5 godz i po południu czasem nawet 2 h -
      zawsze na spacerze. Teraz zrezygnowałam z drzemki na spacerze i
      usypiam w domu, zeby nie zasypiały w wózku, bo im namącę w główkach.
      Nie wiem czy wytrzymam. Ale zdecydowałam się podjąć tę próbę drugi
      raz ze względu na te nocne pobudki, po których nie było skutcznego
      sposobu (oprócz cycka w łożku), zeby uśpić. Juz nawet synkowi czasme
      suszarka nie pomagała. A mnie też to wkurzało - włączanie suszarki w
      środku nocy, zeby tylko dziecko spało. Ale cały czas się zastanawiam
      czy mam wchodzić i synka kłaść jak tylko wstanie czy odczekać
      odpowiedni czas i położyć go dopiero jak wejdę go uspokajać. Dodam,
      ze na początku wstaje i nie płacze. Wiec pomyślałam, ze jak go nie
      będę kłaść to usypianie może trwac strasznie długo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka