Miałam do Was,mamy,kilka pytań, ale jak usiadłam, to wyleciało mi wszystko z głowy... więc opowiem Wam anegdotę.
Siedzimy z synkiem i czekamy na USG bioderek. Dużo nas jest, dzieci w różnym wieku-maleństwa kilkutygodniowe i starszaki. Na przeciw mnie siedzi młodziutka mama z tyciuchną drobinką (widać,że od niedawna na świecie). Wchodzi młody facecik w wieku mojej dziewuszki i w te pędy się wita, sadzi komplementy (usłyszeć komplement po porodzie, ech... balsam dla duszy) i w ogóle następuje wymiana grzeczności i informacji:
"co u Ciebie? Uczysz się? Pracujesz?"-pyta młodzik
"nie, siedzę w domu,opiekuję się dzieckiem"
"a to sobie chociaż odpoczniesz"

no i dobre wrażenie, jakie na nas mateczkach zrobił, szlag trafił