Dodaj do ulubionych

niemowle i rottweiler pod jednym dachem...

11.09.08, 14:14
czesc mamuskismile
mamy z męzem nie lada problem. W grudni pojawi sie w naszym zyciu (i naszego psa) mala Majka. Strasznie sie denerwujemy, jak cala sytuiacja bedzie wygladac. Wiemy ze wszystko zalezy od nas, od naszego podjescia. Nasza suka ma 6 lat, prowadzi "spiący" tryb zycia, ale ma tendencje do zazdrosci. na szczescie nie jest psem zlosliwym, ze podjedzie i ugryzie kogos z nienacka. Bardzo boimy sie ze zrobi malej nieumyslenie krzywde. Slyszymy rozne glosy do okola, zeby pozbyc sie psa, ze to morderca itp.. Treser, ktory trenowal nasza suke powiedzil zeby sprubowac dac psu szanse, i postepowac wg jego wskazowek. ( zakaz wchodzenia do pokoju małej, itp..) Martwie sie tez chyba wlasnym podejsciem, jestem dobrej mysli ze bedzie ok, czy nie narazam w ten sposob zdrowia wlasnego dizecka?! Napiszcie prosze, jak sprawa wygladala u Was, jak wasze zwierzaki domowe reagowaly na dzidzie?
z gory dzieki za odpowiedzi
pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • mycha79 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:22
      U nas było super. Nasza córka ma 2 lata i od początku mogła robić z
      Tadzikiem to co chciała. A on jej na wszystko pozwalał (my nie wink bo
      by mu ogon urwała). No ale nasz pies sięga do kolan. Niech
      wypowiedzą się właściciele dużych ras. Choć słyszałam, że
      rotweilery, jeśli dobrze chowane są łagodnymi psami i kochają
      dzieci.
    • lili-a31 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:23
      Dopóki zaraz na mnie ktoś nie naskoczy to wyrażę swoje zdanie:
      Jednego psa miałam 13 lat, drugiego 10 lat -znam trochę psychikę psa- nigdy-
      choćby był 10 lat szkolony nie można zaufać psu na 100%.
      Piszesz: "ma tendencję do zazdrości" - wiem jak to wygląda u psów...moje
      wyjątkowo nie lubiły dzieci- a ich zazdrość o dzieci była ogromna. Żyje już
      tylko ten 10 letnismile - zawsze jest zamykany w pokoju jak są dzieci w domu-bo
      były takie akcje...
      I jest to pies super mądry, rozumny, posłuszny panu. Pies z którym spałam i
      traktowałam go jak człowieka. Niestety dzieci bym z nim nie zostawiła.jest to
      pies mały-ale siłę w szczenie ma taką....
      Podsumowując: nigdy bym nie zaryzykowała....

      Oczywiście zaraz posypią się gromy na mnie....
    • puellapulchra Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:24
      Psy, również rottweilery czy pittbule nie są agresywne z natury,
      niektóre rasy mają skłonności do agresji ale decydującą rolę tu
      pełni wychowanie. Znam rotweilera, któremu łzy ciekły jak grochy,
      kiedy pięciolatek ścisnął mu jajka. Zawył, ale nie tknął dziecka. I
      w ogóle, zastosujcie się do rad treserki, nie ma co wyrzucać
      zwierzaka "na wszelki wypadek".
      • olensia Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 04:05
        Ja mam pitbulla i nawet przez mysl mi nie przyszlo zeby go oddac. Moje dziecko
        (2,5 roku) wie ze psa nie wolno zaczepiac, draznic itp. Oczywiscie przytulanki,
        calusy sa na porzdku dziennym. Trzeba pilnowac, uczyc zycia z dzieckiem a wtedy
        bedzie dobrze. Wez sobie wyobraz co czuje pies ktory nagle zostaje odrzucony,
        albo nagle wyganiany z pokoju bo pojawilo sie dziecko. Jesli ktos decyduje sie
        na psa to powinien przemyslec wszystko co bedzie gdy pojawi sie dziecko itd. a
        nie pozniej pojawiaja sie sie posty tego typu co zrobic z psem? Przeciez to nie
        jest zabawka, ktora mozna oddac do sklepu...
    • ruta.dl Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:24
      dasz psu szanse, a co zrobisz jak on z niej nie skorzysta?

      jak sie urodzilam moi rodzice mieli psa - spokojnego pudla. Ale jak
      zaczelam raczkowac, to jak to dziecko, pies zostal czasem
      potraktowany jako zabawka. W koncu pies nie zdzierzyl i mnie ugryzl.
      Moj ojciec rowniez nie zdzierzyl i pies w godzine z domu zniknal -
      zostal oddany komus.
      To byl pudel, a co dopiero Twoj pies? To nic ze tresowany i
      spokojny, ale to jest rasa ktorej moze odbic z najmniej spodziewanym
      momencie. Przeciez bylo juz kilka takich przypadkow w Polsce.
      • puellapulchra Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:30
        Ruta, nie dramatyzujmy - o przypadkach gwałcenia własnych dzieci
        przez ojców słyszy się częściej, niż o pogryzieniach, a nikt nie
        każe ojców |"na wszelki wypadek" wyrzucać z domu, zanim się dziecko
        urodzi smile))
        Oczywiście to było pół żartem, pół serio. Zawsze ze zwierzęciem jest
        ryzyko, z kotem też. A na miliony rodzin z dziećmi i psem - ile jest
        przypadków przykrych z udziałem psa? Nie ma co histeryzować.
        Zwłaszcza, że autorka wątku rozsądna jest smile
        • martap_87 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:35
          bardzo Wam dziekuje za odpowiedzi. Balam sie strasznie ze posypia sie komentarze, ze mam nie pokolei w glowie, ze przy takiej rasy psie bedzie w domu maluch. Jestem mile zaskoczona. Wiadomo - czeka mnie i meza duzo pracy nad psem, i oczywiscie ciagla kontrola. Smiejemy sie nawet ze troche tak jak bysmy mieli miec dwojkewink Logiczne jest, ze jezeli chociaz raz nasza suka doprowadzi do sytuacji, w ktorej nagnie w jaki kolwiek sposob nasze zaufanie, zniknie z naszego domu...
        • memphis90 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:36
          >A na miliony rodzin z dziećmi i psem - ile jest
          >przypadków przykrych z udziałem psa?

          Mi wystarczyłby jeden, gdyby miał dotyczyć akurat mojego dziecka... Tak czy
          inaczej- jak jest dziecko, to pies nigdy w żadnym wypadku nie powinien zostawać
          z nim sam. Takie jest moje zdanie.
        • mycha79 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:37
          Też mi się wydaje, ze nie wolno przesadzać. Zresztą w obie strony.
          Mnie np. dobija jak słyszę teksty mam i babć na spacerach "Nie
          podchodź do pieska bo cię ugryzie" - czy tak trudno ująć to
          inaczej "Nie podchodź, nie znamy tego pieska i może cię ugryźć bo
          się ciebie przestraszy". Najpierw się dziecko zastrasza a potem jak
          boi się pojechać do cioci Zdzisi bo ta ma jamnika to się dzieciaka
          zawstydza - "Czego tu się bać, ale z ciebie tchórz".
          • faq Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 19:28
            bardziej mnie dobija tekst - przeciez on nie gryzie! - o obszczekujacym i
            obskakujacym kundlu..
            no ale psiarze juz tak maja, ze nie rozumieja, ze ktos moze nie lubic ich
            pupila.. podobnie zreszta, maja mamusie swoich ukochany dziatek wink
        • lili-a31 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:46
          Ja się zgadzam z Rutą...
          NA 98% nic się nie stanie, ale ja dla 2% bym nie ryzykowała...
          Pies może być super-spokojny, ale wystarczy że dziecko "wyciągnie rączkę" do psa
          (tak było z córeczką kuzynki) bo chciała go pogłaskać a temu się pomyliło że go
          atakuje...
          Z dorosłym by tak nie zrobił, ale że mój pies o dzieci jest zazdrosny to mu
          odbiło. Na szczęście nie chapnął jej.
      • zawsze-mamusia27 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 20:55
        Dzieci o dzieci są zazdrosne i potrafią zrobić krzywdę a co dopiero
        pies, Nigdy w życiu nie wierzyłabym psu w momencie kiedy miałabym
        małe dziecko.Jestem zdecydowanie na NIE!!!!!!!!!!!
      • kala196 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 12:44
        Nigdy w życiu bym nie zgodziła sie na niemowle i rottweiler pod jednym
        dachem!NIGDY! Mam taki sam problem,bo moja dzidzia ma 7 miesiecy i
        przyjechałyśmy na wakacje do dziadków,którzy maja rottweilera i uważają,że to
        najmilszy i najkochańszy piesek na świeci,no i ze ona nigdy przenigdy nic nikomu
        nie zrobiła bo taka szkolona,posłuszna,wychowywana bez agresji,no i
        ....wypieszczona jak dziecko,a nikt nie wspomina o tym co sama
        widziałam:zazdrosna o inne psy jak mało kto,a o dziecko nie byłaby niby zazdrosna?.

        No i warunek był taki: jeśli mam przyjechac nie chce widziec,a tym bardziej moja
        dzidzia NIE MA mieć jakiegokolwiek kontaktu z tym psem! i tak jest,bo tak
        naprawdę to nie można przewidzieć zachwania człowieka,a co dopiero psa. Napiszę
        teraz trochę brzydko,ale chyba prawdziwie : każdemu może odbić i może zaatakować
        czy to pies czy to człowiek,a niestety dziecko tylko raz sie o tym przekona,bo
        jest zbyt małe i zbyt bezbronne w starciu z takim rozpieszczonym i zazdrosnym
        potworem...

        Ja nie ryzykuje,dla mnie dziecko jest NAJWAŻNIEJSZE i koniec.
        Pozdrawiam i życzę trafnego wyboru,
    • anulka322 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:34
      mam podobny problem! Za 3 miesiące pojawi się u nas maleństwo a mam
      2 psy; 10 letnią sukę Colie i małą 4 letnią sunię. Sprawa dotyczy
      tego dużego, bo z małym nie będzie problemu. Wczoraj rozmawiałam z
      weterynarzem i nakreśliłam obraz zachowań mojego psa. Wydawać by sie
      mogło, że suka na pierwszy rzut oka jest psem " do rany przyłóż",
      zresztą każdy jak ją zobaczy tak myśli. To jaka ona jest naprawdę
      wiemy tylko my. Problem polega jeszcze na tym,że nie bardzo zgadzamy
      się w tej kwestii z moim mężem, który usprawiedliwia charakter i
      zachowanie mojego psa wiekiem, trudną operacją ( 7 lat temu przeszła
      skomplikowaną operację a właściwie 3 operacje po złamaniu łapy) no
      rzekomo normalną reakcją obronną psa. A rzecz dotyczy następujących
      zdarzeń: najświeższe , pogryzła po nogach moją siostrę, która
      niechcący na nią nazdępła, gdy ta niespodziewanie podeszła jej pod
      nogi- dziewczyna chodziła 2 dni o kulach, na szczęście wszystko
      zagoiło sie dobrze, 4 lata temu, jak ten małay piesek był
      szczeniakiem, niespodziewanie zaatakowała ją tak dotkliwie, że do
      dzisiaj pamiętam ten straszny płacz "Mikusi" , zresztą do dzisiaj
      ich zabawy raczej wyglądają w ten sposón, że jak mała biega to duża
      ją goni i trąca swoją ciężką łapą. Dalej z 3 lata temu, kiedy
      próbowałam ją wyczesać ta chapnęła mnie nagle w nos, odwróciła się
      nagle, choć byłam do niej odwrócona tyłem, na szczęście nos był
      cały, ale strachu i bólu się najadłam. Kiedy chodzimy po domu
      trzeba na nią uważać, bo "królewna" jak się ją nazdepnie na sierść
      zaraz się wzdryga i chce kąsać po nogach, jak jak chce ją pogłaskać
      i sie do niej przytulić pokazuje ze zniecierpliwienia zęby , ale
      kiedy ona ma na to ochotę sama przyjdzie na pieszczoty. Pewnie
      mogłabym jeszcze wymienić parę rzezcy, jak choćby to, że gwałtownie
      reaguje na pompowanie pompką materaca, piłki, rowera itd. Zmierzam
      do tego, że wszystko to razem sumując, nawet jeśli rozkłada się to
      na dłuższy okres czasu, powoduje,że mam poważne obawy o moje
      dziecko. Weterynarz ocenił zachowanie mojego psa jako dominanta i
      szefa stada, którym rzekomo jesteśmy dla niej my wszyscy. A jak
      zareaguje na nowego członka stada, na dziecko? Aż boję się pomyśleć!
      mam kaganiec , mogę ją izolować, ale jest tak nieprzewidywalna, że
      nie mogę ryzykować ani eksperymentować. nie łudzę się,że będzie
      dobrze. W takiej sytuacji weterynarz sam zaproponował, że jak się
      zdecydujemy psa uśpi, bo jest to leprze wyjście dla 10 letniego psa,
      niż oddanie go w obce ręce. nawet gdyby to nie miałabym jej gdzie
      dać. Na razie muszę sprawę przedyskutowac jeszcze z mężem, ale mam
      nadzieję, ze trzeźwo spojrzy na sprawę i bezpieczeństwo naszego
      dziecka będzie dla niego najważniejsze. Mam nadzieję, ze Wasz pies
      jest bardziej spokojny, sami oceńcie, porównując z tym co
      napisałam.Pozdrawiam
      • puellapulchra Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:41
        Oj, Anulka - w Twoim wypadku nie ryzykowałabym. Pies pokazał, że
        absolutnie nie można mu ufać i rzeczywiście, masz rację - nie będzie
        to bezpieczne dla dziecka.
        • martap_87 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:49
          sluchajcie ja nie ukrywam, ze moj pies tez ma swoje za uszami. Jest bardzo czujna na spacerze, kto kolo mnie przechodzi czasami warknie na kogos kto kolo nas przejdzie za blisko., nie znosi innych psow ani kotow, ale nigdy nie bylo sytuacji zeby kogos skubnęla w domu, moj maz ja raczej krotko trzyma, (nie tlucze jej kijem 3 razy dziennie), przede wszystkim jak on to nazywa "sprowadza ja do pionu" ona ma znac swoje miejsce w domu i naszej rodzinnej hierarchii, bo jak bysmy jej pozwolili to weszla by nam na glowe. uwazam ze wiele zalezy od nas, jak psa sobie wychowamy, tak bedzie sie zachowywal. Moj pies ma byc grzeczny i potulny w domu, ale czujny na spacerach, i w razie zagrozenia ma mnie obronbic przed jakims pijakime czy innym wielkim psem.
    • emi28 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 14:36
      Nie mam tak dużego psa, mam westa, który dzieci uwielbia ale i tak
      nigdy bym jej nie zostawiła samej z niemowlęciem, które niedługo sie
      pojawi. Rottweilerów sie boje, moja ciotka zawsze miała jakiegoś i
      każdy jedne był bardzo agresywny-fakt, że tak były wychowane. Mimo
      wszystko jakoś mam w sobie sprzeciw przeciwko pozbywania sie psa ot
      tak, na wszelki wypadek. Chyba rozważyłabym własne możliwości w
      kwestii zapewnienia dziecku bezpieczenstwa. jesli jesteście w stanie
      nie stracić czujności to sądze, że jest szansa na powodzenie. Mysle,
      ze to dawanie psu szansy wg trenera nie ma polegać na zostawianiu
      samego niewmolęcia z wielkim psemwink tylko na uważnym przyglądaniu
      się, jak zwierzę reaguje. Ja osobiście bym sie bała ale jak piszę
      wogóle boje sie rotwailerów. Może napisze ktoś, kto jest posiadaczem
      psa tej rasy i ma male dzieci.
    • deodyma Re: otoczenie zawsze bedzie gadac. 11.09.08, 14:39
      gdy bylam w ciazy, to tez slyszalam teksty typu-jak sie dziecko
      urodzi, to co z psem zrobicie? a jak dasz sobie rade z psem, gdy sie
      dziecko urodzi? ktoregos razu odpowiedzialam po prostu-gownosmile i
      koniec bylo glupich pytan na ten temat. treser ma racje. pies to
      zywa istota, ktora czuje. to nie jest przedmiot, ktorego mozna sie
      pozbyc, od tak sobie. co do mojej suni, to zaakceptowala malego od
      razusmile gdy przyszam ze szpitala do domu, pierwsze co zrobilam, to
      pozwolilam jej powachac dziecko. ciagle siedziala przy lozeczku i za
      diabla nie mozna bylo jej wyciagnac z pokojusmile dzis maly ma
      skonczone 10 msc i bawia sie ze sobasmile ona go pilnuje i wszedzie za
      nim chodzi. jest to 4 letnia suczka, mieszana z jamnikiem.
      • lili-a31 Re: otoczenie zawsze bedzie gadac. 11.09.08, 14:55
        NO tak-ale nie rotweiler- tylko jamniko-mieszaniec na pewno siłę szczęki ma
        słabszą.. i to o wiele...
        Mój mały piesek jak się drugi raz oszczenił to dostał takiej wścieklizny że
        mojemu tacie o mało palca nie odgryzł-więc siłę w szczęce ma- to taki
        rotweilerek by raczej palec odgryzł....
        Niezależnie od tego czy 100 osób napisze że hodują rotweilera i jest małe
        dziecko i jest bosko- to ta rasa wyjątkowo mi nie pasuje dla dziecka- choć jak
        mówię- kundel też może narobić dziadostwa
        • deodyma Re: fakt, pies mniejszy... 11.09.08, 15:01
          ale slyszalam opinie, ze jamniki sa zlosliwe w stosunku do dzieci.
          po drugie, jest to znajda i tez nie wiedzialam, jak sie zachowa w
          stosunku do dziecka tym bardziej, ze jest o mnie zazdrosna i
          wpatrzona we mnie, jak w obrazek. jednak bardzo lubi dzieci a za
          naszym maluchem wprost przepadasmile wiec nie demonizujmy, ktora rasa
          jest dla dziecka a ktora zla. znam takie kobiety, ktore po urodzeniu
          dzieci natychmiast pozbywaly sie swoich pupilow z domu i to tylko
          dlatego, bo otoczenia dawala im odnosnie pieska dobre rady.
          • mozambique Re: fakt, pies mniejszy... 12.09.08, 13:35
            wsród małych psów jamnik ma najwiesza siłu nacisku szczeki na cm kw.
            i jest najbardziej "żerty"
            • deodyma Re: z ta zertoscia, to prawda:) 12.09.08, 14:53
              a co do szczek, to slyszalam jeszcze, ze pudle maja bardzo mocne
              szczeki.
      • nilem Re: otoczenie zawsze bedzie gadac. 11.09.08, 15:00
        Po pierwsze - psy NIGDY nie bywają ZAZDROSNE. Nie znają takiego uczucia.
        Jeśli pies zachowuje się jakby był "zazdrosny", odciąga jednego z domowników od drugiego, szczeka, generalnie zachowuje sie "nie tak" w stosunku do jednego z właścicieli znaczy to tylko i wyłacznie jedno - wydaje mu się, że jest wyżej w hierarhii i on rządzi daną osobą.

        Po drugie - dla psa, dziecko jest szczeniakiem, jeśli do tego, własciciele pozwolili psu zostac w stadzie osobnikiem alfa, poczuwa się do odpowiedzialności za młodszego. W związku z tym, może dojść do sytuacji, w ktorej będzie chciał małe zdyscyplinować. A jak to wygląda u zwierząt, wszyscy wiemy.
        Po trzecie, nigdy nie pozwoliłabym małemu dziecku zostać samemu z psem. Nawet tym najbardziej zdominowanym.
        Po czwarte - polecam dwie książki - "zapomniany język psów" (tam już we wstępie jest o dzieciach i psach) i "okiem psa".
        Macie czas do grudniasmile
        • mycha79 poza tym... 11.09.08, 15:11
          swoją drogą, jesli ktoś bierze psa to powinien mimo wszystko myśleć
          o tym, że w przyszłości zostanie rodzicem i będzie trzeba jedno z
          drugim pogodzić. Ja nie wyobrazam sobie sytuacji, że swojego psa
          miałabym oddać, jedynie ze względów zdrowotnych (np. astma dziecka
          nasilająca się przy kontakcie z sierścią) a i tu rozważyłabym
          wszystkie za i przeciw. O takich rzeczach mimo wszystko trzeba
          myśleć wcześniej. Oddanie psa to moim zdaniem ostateczność. Jeśli
          podjęło się jakiś czas wcześniej takie zobowiązanie to należy zrobić
          wszystko, żeby temu sprostać. A nie po dziecinnemu pozbywać się
          problemu, bo ta zabawka nie jest już mi potrzebna. Podoba mi się
          racjonalne podejście autorki posta, a nie podobają mi się rady typu -
          oddajcie psa bo wam zagryzie dziecko. Równie dobrze dwulatek moze
          młodszemu braciszkowi wyjąć oko długopisem.
        • lili-a31 Re: otoczenie zawsze bedzie gadac. 11.09.08, 15:12
          Masz 100% racji.
          Zazdrość - chodzi o to kto ma jaką hierarchię w stadzie- dokładnie!!!
          Dziecko- jak szczeniak dla psa-
          A z tą hierarchią to samo sedno.
          Mojemu psu się wydaje że cała rodzina to wataha- moja mama to przywódca- słucha
          jej- potem jest ona/pies- a potem reszta...
          Ale jak zajmie sobie łóżko i mama chce ją wywalić to nawet na nią warczy jak
          wściekła...
          PO prostu mimo prób- pies chyba nie został dobrze ustawiony od początku- bo z
          tym bronieniem łózka to ma odchył...
    • kamelia04.08.2007 ostrożność i oczy dookoła głowy 11.09.08, 15:42
      wiesz, z jednej strony dziecko i jego bezpieczenstwo, z drugiej
      strony do psa sie przywiazałas, a pies to nie zabawka, zeby sie go
      wyzbywac ot tak.

      Jedno jest pewne, nie mozesz psa ani na sekunde zostawic samego z
      dzieckiem w jednym pokoju, poza tym rotweiler jest wystarczająco
      duzy i moze skoczyc na klamke, wiec na twoim miejscu zrobiłabym
      zamki w drzwiach w tym pokoju, w którym bedzie przebywac dziecko.
      Szczerze powiedziawszy, to pozwoliłabym psu przebywac w tym samym
      pomieszczeniu gdzie dziecko dopiero gdy są jeszcze dwie osoby
      dorosłe.

      Mielismy rózne psy: dalmatynczyka - przypadek zaczepno-obronny -
      nigdy bysmy nie zostawili przy niej dziecka, czy młodego psa-
      szczeniaka, bo była zazdrosna. Jak przychodzili goscie z małymi
      dziecmi (albo ze szczenięciem), to psa trzeba było wyrzucic za drzwi
      do holu.
      Były tez owczarki podmiejskie (czyli niby niemieckie) -
      normalne "dziewczyny", nieinwazyjne, spokojne wobec dzieci -
      spacerowały sobie przy gosciach, lezały pod stołem.
      Niemniej jednak nie zostawilismy ani na chwile samego dziecka bez
      opieki przy psie, czy to dalmatynczyku, czy przy owczarzycach.

      Moja mama po moim urodzeniu tez miała przejscia z psem, pies (o
      małych gabarytach) całkiem normalny zrobił sie zazdrosny. Moja mama
      nigdy nie pozwalała by pies siedział w tym samym pomieszczeniu co
      ja, niezaleznie od tego czy ktos dorosły ze mna był czy nie

      Mój maz chciał mi kupic psa, w rodzaju Cavalier King Charles
      (bezpieczne dla dzieci), jednak wstrzymalismy sie co najmniej do
      czasu urodzenia dziecka. Chciałabym, zeby pies przyszedł do domu w
      którym jest juz dziecko, a nie zeby dziecko przyszło do domu w
      którym jest pies.
      • emi.la Re: ostrożność i oczy dookoła głowy 11.09.08, 16:21
        Nie ufać do końca psu, pilnować, ale wyrzucić z domu 6-cio letniego psa to
        nieludzkie. Przecież zwierzęta też czują, cierpią, tęsknią. Ja mam kota i na
        pewno się go nie pozbędę. Od dawna marzy mi się labrador, ale czekam aż dziecko
        będzie miało kilka lat.
    • justyna6684 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 16:35
      Ja też mam podobny problem. Mnie interesuje kwestia, czy pies
      wychowany z dziećmi reaguje inaczej na niemowle niż na te starsze z
      którymi się wychowywał?
      Mamy suke Cane Corso, no ludzie z chodnika uciekają jak z nią idęsmile
      Ale ona tylko groźnie wygląda, jest milutka. Lubi inne psy, małe i
      duże, wszystko jedno byle było towarzystwo do zabawy. Dzieci
      uwielbia, one ją też, wszystkie dzieciaki z osiedla za nią szaleją.
      No niby wszystko jest ok, ale ona ma dopiero rok więc taka głupiutka
      jest jeszcze.
      Jak się cieszy to skacze na kogoś albo łapą zaczepia no a waży 40 kg
      i jak tak ta łapą dziecko w łóżeczku machnie to...
      Będe musiała pilnować żeby do małego nie podchodziła, ale czy to w
      niej jakiejś złości nie obudzi?
      Ponoć ludzie robią tak, że zanim dziecko do domu przywiozą ze
      szpitala, to dają do wąchania ubranka dzidzi ale czy to coś daje?
      Nie mam pojęcia jak tą naszą suczke przygotować na kolejnego członka
      rodziny, może problemu wcale nie być ale może być i ogromny, wolę
      sie przygotować na to.
      • mutemuja Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 16:58
        Miałam dobermankę (już za TM), przy której wychowali się moi bratankowie. Są
        podstawowe zasady, jak przygotować psa przed pojawieniem się nowego domownika,
        jak postępować potem i z psem, i z dzieckiem. No i mieć oczy szeroko otwarte,
        szczególnie by wychwycić subtelne, ostrzegawcze znaki, które wysyła pies
        zagrożony, zdenerowowany, wystraszony, zazdrosny itp.. Polecam od teraz dobry
        treser/psi psycholog/behawiorysta, mądre przewodniki i do dzieła smile

        Do justyny - podobnie, mądrze socjalizować suczkę, dobry trener i
        podręczniki/internet. Psy zazwyczaj inaczej reaguja na małe dzieci, niz na
        starsze. Aha, powinnaś już uczyć suczydło, ze do pokoju dziecinnego STOP, by
        nie skojarzyła, ze jak dziecko w dom, to pies nagle wynocha. Ale długo by
        pisać... A dziecko pies MUSI poznać, obwąchać i mieć dobre skojarzenia, bo
        inaczej, to dopiero będzie miał chęć robić to za Waszymi plecami i mieć powody
        do zazdrości.
    • trocheprawdy Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 17:00
      PIes niezaleznie od rasy nie powinien zostawac sam na sam z
      dzieckiem. Tak samo kot. Problem z psami to w 99% wina wlasciciela.
      Ktos kto traktuje psa jak czlowieka nie powinien miec psa. Pies to
      pies i powinien znac swoje miejsce w staadzie. W domach gdzie pies
      traktowany jest na rowni z mieszkancami na ogol jest tak,ze psu
      wydaje sie ,ze jest przewodnikiem stada. Nowy czlonek rodziny
      (niemowle) bedzie na najnizszej pozycji w hierarchii psa.
      Piszesz,ze pies jest trenowany przez tresera,a co robicie z nim w
      domu? Bo jesli pozwalacie na wszystko to w zasadzie praca trenera
      idzie na marne. Poza tym uwazam,ze to nie trener powinien ukladac
      psa. Trener powinien pomoc wlascicielowi go ulozyc.
      Widzialam kiedys bardzo ciekawy program o tym jak przedstawic psu
      niemowle. Po pierwsze mozna przyniesc ze szpitala pieluszke i dac
      powachac ale z daleka! Pies ma doskonaly wech i wyczuje zapach. Pies
      nie powinien miec absolutnie wstepu do pokoju dziecka i dostepu do
      jego rzeczy. Niedopuszczalne jest zeby pies lezal na dzieciecych
      rzeczach czy zabawkach (i nie chodzi tu tylko o higiene).
      Na spacerze,pies powinien isc przy nodze pana jesli jestescie na
      spacerze z wozkiem pies nie powinien isc przed nim. To wszysko ma na
      celu ustawienie niemowlecie wyzej w hierarchii. Niestety te rady
      beda przydatne tylko tym co psy maja ulozone,badz nad nimi ciagle
      pracuja. W pozostalych przypadkach wlasciciele pewnie sie usmmiechna
      pod nosem i dalej beda traktowac psy jak ludzi czy dzieci. Sama
      bylam swiadkiem jak piesek znajomej maly pudel o malo nie ugryzl w
      twarz 6 letniej dziewczynki,bo sie przytulila do wlascicielki,a pies
      traktuje ja jak swoja samice,wiec bronil swojego. Takie sytuacje
      powinny byc niedopuszczalne bez wzgledu na to czy piesek to
      rottweiler czy ratlerek.

      • ariella Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 21:41
        tresura, tresura i jeszcze raz tresura i to u dobrego trenera. I
        traktowac psa jak psa, a nie jak czlowieka! Moja suka, mimo ze to
        labrador, chodzila przez pol roku przez dwa razy w tygodniu do
        szkoly. Teraz ma cztery lata, starszy 3, mlodszy pol roku. Obaj
        robia z nia co chca, lacznie z waleniem po lbie ciupaga, za co byl
        niezly obsztorc. Dziecka of course. Suka nic. Musisz byc pewna, ze
        jak twoje dziecko tez znajdzie cos, czym przywali psu, a zawsze cos
        takiego sie znajdzie, to piec nic nie zrobi.
        Co ciekawe ona roznie ich traktuje. Wobec starszego jest mniej
        delikatna. Jak sie na niej polozy to go zrzuca, tak otrzasajac sie.
        Jak lezy na niej mlodszy, to najwyzej sie spod niego wyslizguje.
        Ale moja suka jest zdecydowanie zdealfowana, choc nie bylo latwo. W
        zyciu nie wyobrazam sobie sytuacji, zeby na mnie warknela! Nie znam
        sie na rottach, ale zalecam silna tresure i jednak silna kontrole.
        Korzysci wychowywania dziecka z psem sa ogromne.
        pozdr
        • kanga_roo Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 22:19
          nasz pies (sznaucer olbrzym) ma pięć lat, synek - trzy. przy
          niemowlęciu nie było żadnych problemów, zamieszkało w sypialni, do
          której pies z założenia nie wchodzi (z założenia, bo wiem, że w nocy
          zdarza mu się spać przy łóżku smile. kiedy dziecko zaczęło się
          przemieszczać, psu parę razy wytłumaczono, że nawet warknięcia są
          nie na miejscu, jak mu się towarzystwo dziecka nie podoba, to może
          wyjść i tyle. teraz jest etap pełnej symbiozy i wspólnych zabaw, z
          tym, że powoli ustawiać trzeba dziecko, bo zaczyna psem rządzić.
          moim zdaniem różnica pomiędzy posiadaniem dużego i małego psa przy
          dziecku jest taka, że duży może przewrócić samym impetem. oraz taka,
          że duży o wiele częściej bywa szkolony i układany, a więc właściciel
          lepiej potrafi sobie z nim poradzić, lepiej go zna.
          co do zostawiania psa z dzieckiem, to dziecka nie należy spuszczać z
          oka, czy obok jest pies, czy nie. i naprawdę, bez żartów, uważać,
          żeby to DZIECKO nie zrobiło krzywdy PSU, bo reakcja psa jest łatwa
          do przewidzenia.
        • patunia79 6-letni rottweiler i dziecko(dzieci) 11.09.08, 22:23
          Mam w domciu dokładnie 6letniego Karlosa, który od 3 tygodnia życia
          był z nami w domku. Nigdy nie był szkolony. Wychowałam przy nim
          mojego 4 letniego synka a teraz w listopadzie spodziewam się małej
          Ali. Pies nigdy nie dał mi żadnego powodu do nieufności, ale .. ja
          również go nigdy nie separwowałam od Patryka, tak nie wolno, bo
          wtedy będzie jeszcze gorzej, będzie się czuł odtrącony i może
          okazywać zazdrość.

          Powiem Ci jak my postępowaliśmy, pies ma swoje miejsce w domu,
          zamykaną bramką zabezpieczającą kuchnię, tam je, śpi i odpoczywa
          kiedy mu się to podoba. Ale zawsze ma wstęp wszędzie w domku. Nigdy
          nie zostawiałam go samego z Patrykiem, ale też nigdy go nie
          odtrącałam. Gdy obserwowałam że Patryś za bardzo sobie pozwala do
          Karlosa to poprostu pies szedł do kuchni i tam jakiś czas odpoczywał
          sobie od małego. Teraz już sam Patryk wie na ile może sobie
          pzowolićwobec psa. Ale niestety nigdy nie można zaufać psu (Żadnemu)
          w 100%. Należy zawsze mieć ręke na pulsie.
          Podsumowując całą afera z tymi psami to tylko rozdmuchały media, a
          tak naprawdę aby hodować psy (jakiekolwiek zwięrzęta) należy być
          poprostu normlanym. Rasa jak każda inna.

          Życzę powodzenia w adaptacji psa i maluszka do siebie. Nie daj się
          zwarjować i nie wyrzucaj psa z powodu chorej wyobraźni ludzi.
    • osa551 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 22:15
      Mam sznaucera olbrzyma i bouviera. Moje psy traktują niemowlę normalnie tzn
      czasem podchodzą o powąchają. Starszą córkę uwielbiają, szczególnie jak je kolację.

      Moje psy to nie mordercy, ale i tak nigdy nie zostawiam ich samych w pokoju z
      niemowlęciem ani małym dzieckiem - to tylko zwierzęta. Jeśli przestrzegasz
      pewnych reguł to pies ma małe szanse, żeby zrobić krzywdę. No i najważniejsze -
      przy psach nie przesadzam z zachwytami nad dzieckiem. Jeśli to suka to może
      również być w drugą stronę - tzn będzie córeczkę uwielbiać i jej bronić.

      Ja nie ograniczałam ich przestrzeni w związku z pojawieniem się dziecka - tzn
      jak im pozwalałam spać w sypialni to dalej im pozwalam tam spać.
    • trocheprawdy Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 11.09.08, 23:53
      Wiesz co, to nie pies jest glupi tylko na ogol ludzie,ktorzy sobie
      takiego psa kupuja. W wiekszosci przypadkow to tchorzliwe buraki o
      niskiej samoocenie stad pies,ktory ma dodac animuszu. Niestety takie
      cioty nie sa w stanie poradzic sobie z ulozeniem takiego psa.
      • lili-a31 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 07:21
        Ale przyznasz że rotweilerki mają genetycznie trochę więcej agresji i siły w
        sobie- no już temu nie zaprzeczajmy...bo się zaraz okaże że wszystkie psy są od
        jednej matrycy...i nie ma żadnych ras ani różnic

        JA tych psów nie lubię (prawdopodobnie przez ich właścicieli) - a już do szału
        mnie doprowadza jak idzie takie okropieństwo spuszczone ze smyczy a obok
        właściciel patrzy czy człowiek zacznie uciekać czy nie - i to często np. para z
        wózkiem a obok roti spuszczony i pilnujący...wzruszające
        • deodyma Re: czlowiek jest agresywniejszy... 12.09.08, 11:00
          od jakiegokolwiek zwierzecia a tym bardziej od psa. mnie natomiast
          rozwala fakt, gdy mamusie z wozkami uciekaja od pieskow, wlasnie
          idacych na smyczy i to nawet tych malychsmile rok temu, gdy bylam
          jeszcze w ciazy i bylam ze swoja sunia na spacerze, mijalam kobiete
          idaca z wozkiem, ktora doslownie na widok mojego malego psa uciekala
          w panice dookola byle tylko kolo nas nie przejsc... no i co w tym
          momencie czlowiek moze sobie pomyslec o takim indywiduum? bo ja sie
          z tego glosno smiejesmile dwa miesiace temu wracalismy z moim mezem i
          dzieckiem ze spaceru i maz wszedl na chwile po cos do sklepu a ja
          zostalam z dzieckiem na dworzu. jakis mezczyzna przyszedl do sklepu
          i uwiazal teriera do barierki przed nim. za chwile zobaczylam
          kobiete zmierzajaca do sklepu z kilkiletnim dzieckiem. nagle
          zatrzymala sie i powiedziala do dziecka tak "o moj boze! i jak my
          teraz wejdziemu do sklepu? przeciez ten karakan tu stoi!" a
          najsmieszniejsze w tym wszystkim bylo to, ze pies w zaden sposob
          stal im na drodze, tylko grzecznie czekal na swojego wlasciciela
          uwiazany do barierkismile ryknelam smiechem, babka zmierzyla mnie
          morderczym wzrokiem i w koncu weszla do tego sklepu.
          • lili-a31 Re: czlowiek jest agresywniejszy... 12.09.08, 11:34
            A dla mnie to nie jest śmieszne.
            Z tym że nie wiem czy piszesz o psie na smyczy-bo chyba przed takim to raczej
            nikt nie ucieka...a psa powinno się prowadzić na smyczy...
            Ja mówię o psach bez smyczy i nie obchodzi mnie czy pies to ogromny potwór czy
            malutki kundelek.
            Malutki kundel też potrafi nieźle pogryźć- a mnie to nie interesuje.

            Czy człowiek jest agresywniejszy od psa?
            Czy ja wiem- w psie tak jak i w człowieku STRACH wyzwala ogromne pokłady
            agresji- więc dla mnie bez różnicy....Mechanizm ten sam- strach wywołuje agresję
            i u zwierząt i u człowieka...
            • deodyma Re: uciekaja przed idacymi na smyczy tez. 12.09.08, 11:48
              nawet przed takim, jak moj a mam mieszanca z jamnikiemsmile sasiadka,
              ktora rowniez prowadza psa na smyczy mowila, ze przed nia tez
              mamusie z dziecmi uciekaja. kiedys uslyszala, jak jedna mamusia
              powiedziala do dziecka w panice " choc szybciutko bo pies zaraz cie
              ugryzie..." babka sie wkurzyla i zjechala tamta za to. miala racje.
    • mw144 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 11:01
      Wychowałam dwójkę dzieci z dwoma rottweilerami. To jedna z
      najłagodniejszych i najbardziej przewidywalna rasa. Między psami i
      dzeićmi była miłość od pierwszego wejrzenia aż po grób (starszego
      psa musiałam uśpić ze względu na chorobę). Pies - od urodzenia
      pilnował wózka z dzieckiem jak tylko choćby zakwiliło alarmował cały
      dom, że "dzidzi" dzieje się jakaś krzywda i nie odpuóścił póki ktoś
      do dziecka nie zajrzał. Czsem liznął swoim ogromnym jęzorem po buźce
      lub rączce, co działało na dziecko uspokajająco, a w późniejszym
      wieku rozśmieszającowink Suka - na początku podchodziła z dystansem,
      potem dbała i opiekowała się jak własnym szczeniakiem. Kiedy Młody
      zaczął chodzić psy dbały o to, żeby się nie przewrócił, pilnowały
      kiedy schodził ze schodów. Zdarzało się, że znajdowałam Młodego
      śpiącego w legowisku wtulonego w futro któregośsmile Obydwa były bardzo
      delikatne, łagodniej się obchodziły z dzieckiem niż ja. Generalnie
      jesto to rasa następna po labradorach i retrieverach, którą polecam
      do dzieci.
      • lili-a31 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 11:38
        NO to Martap masz podsumowanie:
        Jak pisze mw144
        "rotweiler to jeden z najłagodniejszych psów i najbardziej przewidywalnych
        psów"smile))))))))))))
        • ciri_77 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 14:01
          Rotwwailery to bardzo przewidywalne psy, tylko potrzebują przewidywalnych ludzi!
          Nasza Figa to drugi pies tej rasy, poprzedniego trzeba było uśpić z powodu
          ciężkiej choroby. Z żadnym nie było nigdy problemów, ale - mam duży dom z
          ogrodem, psy nie sa zamykane, mają swobodny dostę do domu, jedynie zakaz
          włażenia na łóżka czy fotele - te sa zarezerwowane dla ludzi (którzy stoją
          wyzej w hierarchii). Psy pochodzą z pewnej hodowli, znamy rodowód, wiem ze sa
          łagodne smile
          Acha i nigdy nie zostawiam samego psa i dzieci, ufam , ale nie do końca!
          PS to, co moje córki sa w stanie zrobic z psem, mnie by do głowy nie przyszło -
          jeżdża na niej, ciągna za jezyk itp - Figa, jak ma ich dośc to wstaje i idzie do
          drugiego pokoju.
          • lili-a31 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 14:16
            To się zgadza...
            Ja też na tyle ufam swojemu psu że mu specjalnie dla zabawy wkładam np. rękę do
            szczęki, szarpię się z nim itd. i wiem, że ona delikatniutko się z moją ręką
            obchodzi...dosłownie nie zadrapie nawet
            A jak się bawi z syjamem i niby go podgryza- to jak uważa zębami żeby mu krzywdy
            nie zrobić...

            Ale tak na serio to ma siłę w szczęce dużą- co pokazała z raz czy dwa jak miała
            odpał- bo nie jest to pies do końca ustawiony
    • zadomowienie Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 12:54
      Witam,

      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi jako że temat dotyczy również i
      mnie. Mam dwa psy wzięte ze schronisk. Są do nas bardzo przywiązane.
      My do nich teżsmile
      Jestem w I trymestrze ciązy. Również zastanawiam się jak to będzie
      wyglądać, ale NIGDY, powtarzam NIGDY (poza kwestia zdrowia mojego
      dziecka np. alergia) nie oddałabym psów. Ostatnio bardzo często
      spotykam sie z opiniami - "olaboga jak wy sobie teraz dacie rade...
      i te dwa psy..."
      Odpowiedź - NORMALNIE. Zdrowy rozsądek i uwaga. To wszystko. Nie
      zostawiać psa z dzieckiem. Po jakimś czasie pies sam zacznie
      pojmować co i jak. Nie odtracać psa , gdy dziecko jest w pobliżu ,
      nie traktować go gorzej bo pies własnie wtedy może zachowywać się
      innaczej. I na Boga ... nie straszmy dzieci psami. Ja mam taka
      sąsiadkę z dołu. Ma córk, może z 9 lat. Co mnie widziała to
      pokazywała na moja sukę i mówiła do dziecka - "uważaj pogryzie cie".
      Moja sunia jest taka spokojna ,że nie wyobrazam sobie tego(tak, tak
      nie ufaj do końca psu... i zgadzam się). Ale tak nastraszyła to
      dziecko ,że na widok mnie z psem na smyczy wbiega do klatki. Kiedyś
      jak juz po raz setny usłyszałam ,że "uwazaj bo cie pogryzie"
      podeszłam do niej i powiedziałam,że prędzej ja ja ugryze niz mój
      pies. I żeby nie sstraszyła tak swojego dziecka bo to nic dobrego.
      Nie mówi mi dzień dobry... Jakoś nie żałuje.
      Psy kocham i mam nadzieję ,że moje dziecko również bedzie w sobie
      taka miłośc nosić.
      Pozdrawiam
    • alicja0000 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 15:23
      Ja bym go oddała lub uśpiła. To głupia nieobliczalna rasa, nie nawidzę tych
      psów. Są fałszywe i agresywne. Potrafią żyć z jednym właścicielem 10 lat w
      zgodzie a później go zagryźć bez powodu. Jedyne przypadki jakie słyszałam w
      wiadomościach o pogryzieniach dzieci przez psy dotyczyły właśnie tej rasy i
      jeszcze amstafów.
      • aniulka8503 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 12.09.08, 23:44
        ja mam 8- letniego owczarka niemieckiego i 7,5 miesięcznego synka...
        Nie ufam psu na 100%, chociaż mój piesek kocha dzieci...
        na początku daliśmy psu obwąchać małego...ponoć tak się robi, żeby
        pies poczuł, że jest ktoś nowy...
        gdy mały płakał - pies zawsze pierwszy szczekał...chyba dawał znać,
        że coś z małym się dzieje...
        Nigdy nie zostawiam małego samego z psem, bo to nigdy niewiadomo...
        ale dzisiaj mój synek raczkuje i najczęściej chodzi właśnie do
        psa...lubi go zaczepiać, chwyta się jego sierści i przy nim wstaje,
        albo gdy pies leży to synek na niego wchodzi...
        a jedyną krzywdę jaką pies mu robi to że liże go po buzi (chociaż
        akurat małemu się to podoba...w ten sposób mój piesek pokazuje jak
        bardzo kocha mojego synka)
        Można spróbować być z dzieckiem i psem...ale trzeba być bardzo
        ostrożnym...
    • grazia2704 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 13.09.08, 09:28
      Tak się składa, że byłam przez 12 lat posadaczką rottweilera, kiedy
      pojawiła się córka na świecie miał 2 lata, od samego poczatku nasza
      suka mogła obwąchać mała, absolutnie nie zabraniałam jej zajrzeć do
      pokoju córki, pozwalałam od czasu do czasu ją liznąć, było to
      konieczne żeby pies nie czuł się odrzucony i niepotrzebny, potem
      nasze pożycie wyglądało tak że gdzie my tam i pies, dziecko w
      leżaczku pies leżał przy nim, dziecko w chodziku czy kojcu pies przy
      nim. Potem jak jużmała zaczęła chodzić uważaliśmy przy jedzeniu
      (oczywiście psa) bo córa uwielbiała pchać się do miska jak Kaja
      jadła, ale wyglądało to tak że Kaja się po prostu wycofywała.Zasada
      jest prosta pies wywowany w przyjaznej atmosferze, pies który nam
      ufa nie zrobi rodzinie krzywdy. My zawsze wychowywaliśmy psa
      pokojowa bez agresjji szczucia i tym podobnych rzeczy, pamiętaj
      agresja budzi agresję tak u ludzi jak u zwierząt. Niestety Kaja już
      dokończyła swojego żywota. Teraz tzn od 5 lat mamy bokserkę i mam 11
      miesięcznego synka i powiem jedno nie ma bardziej oddanego
      stworzenia niż nasza Sara. My mieliśmy do tej pory z dużych ras suki
      i one są i łagodniejsze i posłuszniejsze, natomiast nigdy nie
      zdecydowałabym się na malego pieska przy takim maleństwie, mam
      bardzo złe doświadczenia - był to jamnik, przeżył z nami 9 lat i
      przed pojawieniem się Kamila musiałam go uspić, strasznie złosliwa
      bestia Pozdrawiam I zanim pozbędziesz się psa sprubój dać mu szansę
      pokochania waszego dziecka smile
    • mamajaneczki Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 13.09.08, 14:25
      to ja też dodam swoje 3 grosze... Mamy suczke 2 letnia, znajdę, mieszaniec nie
      wiadomo czego z czymsmile)). pies od początku bardzo z nami związany, nie lubiła
      gdy głaskaliśmy inne psy. Zna swoje miejsce w stadzie, ale charakter ma ciężki i
      malutka też nie jestsmile. Nasza córeczka przyszła na swiat 2,5 miesiąca temu. Gdy
      byłyśmy jeszcze w szpitalu, mąż wziął kaftanik małej, żeby pies go powąchał. Po
      powrocie ze szpitala pozwoliliśmy psu powąchać dziecko (pamiętaj o zasłonięciu
      buzi ręką!!). Przez pierwsze kilka dni suczka była przerażona całą sytucją i
      zdarzało jej się warknąć na mała. Teraz za swoje zyciowe zadanie uznała
      pilnowanie małej, ostatnio nie chciała dopuścić teścioej do dziecka. Na
      spacerach broni wózkasmile)). Trzeba psu dać szansę i nie izolować go nadmiernie
      od dziecka. Niech wie że nadal jest ważny. Nasza suczka jest w tej chwili
      grzeczna i delikatna wobec dziecka, jak mała leży na macie, próbuje jej dawać
      piłkę do zabawy. Oczywiście pilnujemy psa. Kupiliśmy łóżeczko turystyczne bo ma
      siateczkę zamiast prętów, przez które pies może przełożyć pysk, polecam,
      aczkolwiek w naszym przypadku ta ostrożność nie była potrzebnasmile. Generalnie
      masz duże szanse że wszystko ułozy się pomyślnie, a oddawanie psa prewencyjnie
      jest raczej okrucieństwem. Powodzenia, trzymam kciuki i daj znać jak poszłosmile).
      Jak będziesz chciala więcej pogadać z kimś kto przechodził to samo, mój e-mail:
      balbana@gmail.com
      • mamajaneczki Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 13.09.08, 14:34
        I jeszcze jedno: ja również przez 9 miecięcy ciązy słyszałam tysiące dobrych rad
        dotyczących psa. Nie słuchaj głupot, wszystkie ciotki już miały swoją szansę w
        zyciu jesli chodzi o dziecismile). Kiedyś po kolejnym pytaniu co zrobię z psem,
        trafil mnie ciężki szlag i powiedziałam że przywiąże do drzewa. Ludzie bywają
        idiotami niestety
        • patunia79 Boże !!! usypiać psa z powodu wiadomości w tv .... 14.09.08, 00:01
          Przecież to paranoja, ciekawe czy tą samą miarką iine sprawy bo tak
          mówią w telewizji????
    • nati-007 Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 14.09.08, 12:41
      Z góry mówię nie ma się czym przejmować, mam w domu również
      rottweilera 9 lat suka i 9 miesięczną córkę. Na początku pozwoliłam
      się im poznać tzn. pozwoliłam powąchąć psu dziecko, oczywiście
      ograniczałam trochę kontakt i nie pozwalałam, żeby pies wchodził do
      jej pokoju bez nadzoru innej osoby. Minęło trochę czasu i dalej nie
      zostawiam psa przy dziecku bez nadzoru, a dziewczyny kochają się nad
      życie, nasza sunia tylko marzy żeby polizać córę, a córeczka żeby
      wkładać jej rączki do buzi. Jedna rada musicie zapewnić psu trochę
      więcej miłości, żeby wiedział, że jest dla was również ważny i
      wszystko będzie ok. Pozdrawiam, i to nie rasa decyduje o charakterze
      psa.
    • b.bujak Re: niemowle i rottweiler pod jednym dachem... 14.09.08, 13:25
      pies.onet.pl/13910,13,17,dziecko_i_pies_-_to_sie_moze_udac,artykul.html
    • alicja0 do Deodymy 14.09.08, 20:01
      Załamałaś mnie tym swoim wybuchem śmiechu, gdy ludzie boją się
      Twojego czy cudzego psa.
      Bo oczywiście obcy ludzie muszą (ciekawe czemu?) obdarzyć kredytem
      zaufania każdego pieseczka ukochanego przez właściciela tegoż
      pieseczka.
      To Ty znasz swojego psa i to Ty możesz ewentualnie przewidzieć, że
      Twój pies nie ugryzie, nie obszczeka obcego. Osoba postronna nie zna
      Twojego psa, nie wie czy to kretyński pies czy ułożony.
      Zresztą, "uwielbiam" głupio wybałuszone oczy właścicielek pieseczków
      duzych i małych, bo ich piesek "zwykle nie szczeka/nie gryzie itp.",
      a tu akurat kogoś pogryzł/obszczekał (co oczywiście powinno być
      zaakceptowane i ukochane przez innych).
      Podobnie uwielbiam, głupie matki w TV, gdy pokazują ich synków,
      którzy kogoś obrabowali/zabili itp., a one potem "a to takie dobre
      dziecko zawsze było".
      Naprawdę, nikt nie musi traktować każdego właściciela psa jako osobę
      normalną, mądrą, która ułożyła swojego pupila, bo niestety
      najczęściej właśnie nie ułożyła i nie radzi sobie z nim. I nikt obcy
      nie musi przekonywać się na własnej skórze, że ten zadufany w sobie
      właściciel dziś akurat nie ma racji co do łagodności swego pieseczka.
      Miałam wiele okazji kontaktować się z psami - mieszkałam wiele lat
      wśród domów, gdzie były psy podwórkowe. Potrafię sobie poradzić z
      rozdartym kundlem oraz dużym psem, choć raz "z zza winkla" taki
      niskopienny piesek mnie ugryzł. Darowałam mu życie wink
      Potem również przez kilka lat mieszkałam wśród bloków, gdzie chyba
      prawie każdy mieszkaniec miał ambicję posiadać psa (na marginesie:
      nikt nigdy nie sprzątał po swoim ukochanym pieseczku). LUdzie w
      bloku, w małych mieszkaniach potrafili mieć duże psy (!). I jak ja
      mam traktować takiego człowieka, skoro głupotą własną mógłby
      wybrukować pół miasta? Mam zaufać, że "jego pieseczek nie gryzie"??
      NIkt oczywiście nie używa kagańców, bo "szkoda psa".
      Moja siostra jest weterynarzem - od zawsze lubiła zwierzęta, więc i
      u nas na podwórku za młodych lat to psie towarzystwo przetaczało się
      z lewa w prawą, ale w końcu to ja byłam jedyną osobą, którą te psy
      respektowały, bo choć poklepałam po karku, to musiały znać swoje
      miejsce.
      Dziś jak mam małe dzieci, wkurzają mnie właśnie tacy właściciele
      piesków, którzy nie rozumieją, iż ich piesek reaguje na różne
      sygnały, wysyłane także przez małe dzieci i ten "niegryzący" piesek
      dziś może ugryźć, bo jest w nietypowej sytuacji dla siebie. I
      dlatego powinien mieć kaganiec. Jeśli nie ma, to omijam te pieski z
      daleka, bo nie będę na własnych dzieciach eksperymentować.
      NIe należę do osób, które straszą swoje dzieci, że każdy pies to
      potwór. Moim dzieciom zwykle mówię, że to obcy pies i nie wiemy jak
      się zachowa (a głupie uwagi właściciela, że "on nie gryzie" staram
      się pominąć taktownym milczeniem).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka