ciemno. słyszę, że młoda szamocze się w łóżeczku. rzut oka na
zegarek. 5.57. czyli jak zwykle. wyczołguję się z łoża. macierzyński
uścisk był widać zbyt silny: jeden chlust i młoda dzieli sie hojnie
mlekiem wyssanym dwie godziny wcześniej, zgrabnie celując w swoją
piżamę, moją świeżo zmienioną koszulkę i, co gorsza, świeżo
zmienione prześcieradło. szybko się przebieram i szukam czegoś dla
młodej. w szafie pustki, ale na desce do prasowania piętrzy się
sterta niewyprasowanych ubranek. przebieramy się. 6.14. młoda
wreszcie moze się przyssać. po 3 minutach intensywnego ciągu słyszę
znajomy dżwięk i modlę się, żeby tylko nie przeciekło. pędzimy do
łazienki na przewijak. oczywiście jak zwykle przeciekło. kolejne
ubranko z niewyprasowanej sterty idzie w ruch. 6.35. niesmiało
proponuję młodej piersi ciąg dalszy. bez szans. kładziemy się do
łoża (uważam, żeby nie położyć sie tam, gdzie zarzygane). leżenie
tez jest be. 6.50 wrzucam młodą do kojca i szykuję kanapki do szkoły
dla starszej. w miedzyczasie wstawiam pranie i nad umywalką
gimnastykuję sie z prześcieradłem, zeby wyprać tylko TEN fragment,
nie mocząc całości. młoda marudzi. 7.25. z nadzieją przystawiam do
cycka. 3 minuty i finito. spania jak nie było, tak nie ma. 8. drzwi
zamykają się za starszą i małżem. cisza , spokój, czas na ostateczną
pacyfikację młodej. do cyca! z satysfakcją obserwuję przybliżajacy
się nieuchronnie sen. 8.20 z błogością odkładam młodą do łóżeczka.
na plecach powyżej pieluchy wielka żółta plama. słyszę w głowie
szatański podszept: zostaw ją, niech sobie pośpi. na szczęście
instynkt matczyny zwycięża. wlokę młodą na przewijak. niewyprasowana
sterta zmniejsza sie o kolejne ubranko. młoda świergocze rozbudzona
i jasne jest, ze nietaktem będzie znowu proponować pierś. 8.35. z
rezygnacją zarzucam młodą na ramię i idę zjeść kanapkę, która czeka
na mnie od półtorej godziny. niestety będzie bez pomidora , bo jedna
ręka dżwiga młodą. w poczuciu winy dopycham się babeczkami z
wczorajszego deseru, kiwając się miarowo, żeby przyspieszyć proces
usypiania. młoda jęczy, ale czuję, że za chwilę się podda. 9.05.
udało się. młoda śpi. mozna się zabrać za prasowanie.
przepraszam, że tak długo, pewnie macie podobnie, ale musiałam to z
siebie wyrzucić. i nawet udało mi sie dziś nie rozpłakać