Dodaj do ulubionych

typowy poranek

06.10.08, 10:23
ciemno. słyszę, że młoda szamocze się w łóżeczku. rzut oka na
zegarek. 5.57. czyli jak zwykle. wyczołguję się z łoża. macierzyński
uścisk był widać zbyt silny: jeden chlust i młoda dzieli sie hojnie
mlekiem wyssanym dwie godziny wcześniej, zgrabnie celując w swoją
piżamę, moją świeżo zmienioną koszulkę i, co gorsza, świeżo
zmienione prześcieradło. szybko się przebieram i szukam czegoś dla
młodej. w szafie pustki, ale na desce do prasowania piętrzy się
sterta niewyprasowanych ubranek. przebieramy się. 6.14. młoda
wreszcie moze się przyssać. po 3 minutach intensywnego ciągu słyszę
znajomy dżwięk i modlę się, żeby tylko nie przeciekło. pędzimy do
łazienki na przewijak. oczywiście jak zwykle przeciekło. kolejne
ubranko z niewyprasowanej sterty idzie w ruch. 6.35. niesmiało
proponuję młodej piersi ciąg dalszy. bez szans. kładziemy się do
łoża (uważam, żeby nie położyć sie tam, gdzie zarzygane). leżenie
tez jest be. 6.50 wrzucam młodą do kojca i szykuję kanapki do szkoły
dla starszej. w miedzyczasie wstawiam pranie i nad umywalką
gimnastykuję sie z prześcieradłem, zeby wyprać tylko TEN fragment,
nie mocząc całości. młoda marudzi. 7.25. z nadzieją przystawiam do
cycka. 3 minuty i finito. spania jak nie było, tak nie ma. 8. drzwi
zamykają się za starszą i małżem. cisza , spokój, czas na ostateczną
pacyfikację młodej. do cyca! z satysfakcją obserwuję przybliżajacy
się nieuchronnie sen. 8.20 z błogością odkładam młodą do łóżeczka.
na plecach powyżej pieluchy wielka żółta plama. słyszę w głowie
szatański podszept: zostaw ją, niech sobie pośpi. na szczęście
instynkt matczyny zwycięża. wlokę młodą na przewijak. niewyprasowana
sterta zmniejsza sie o kolejne ubranko. młoda świergocze rozbudzona
i jasne jest, ze nietaktem będzie znowu proponować pierś. 8.35. z
rezygnacją zarzucam młodą na ramię i idę zjeść kanapkę, która czeka
na mnie od półtorej godziny. niestety będzie bez pomidora , bo jedna
ręka dżwiga młodą. w poczuciu winy dopycham się babeczkami z
wczorajszego deseru, kiwając się miarowo, żeby przyspieszyć proces
usypiania. młoda jęczy, ale czuję, że za chwilę się podda. 9.05.
udało się. młoda śpi. mozna się zabrać za prasowanie.
przepraszam, że tak długo, pewnie macie podobnie, ale musiałam to z
siebie wyrzucić. i nawet udało mi sie dziś nie rozpłakać smile
Obserwuj wątek
    • elle2006 Re: typowy poranek 06.10.08, 11:20
      1.40 mała budzi się na jedzienie, karmię odkładam do łóżeczka. Kręci się, wierci, wypadł smoczek,wstaję wkładam smoka,zamyka oczy, jeszcze chwilę stoję i czekam, kładę się do łóżka po chwili słyszę że smok wypada, wstaję wkładam, kładę się ,wstaję,wkładam. Myślę sobie ooo nie , nie wezmę jej do naszego łóżka, jestem przeziębiona jeszcze się zarazi... a zresztą niech się mała uczy spać "u siebie". Po 10 razie myślę sobie eee jakby miała się zarazić to już dawno by się zaraziła wink no ok biorę ją do naszego łóżka. Minuta dziecka nie ma, śpi. Nawet nie przeszkadza jej, że smoczek wypadł. Zasypiam.

      Budzę się bo mała się kreci, cholerka wydaje mi się, że spałam 5 minut.Wkładam małej smoka, zamykam oczy.Chwila spokoju, słyszę ssanie, otwieram oczy mała pożera swoją pieść. Patrze na zegrek 6.30.Mąż kreci się po mieszkaniu i zaraz wybywa do pracy.
      Kurcze jak mi się chce spać.
      Biorę małą na przewijak,znowu nie zdążyłam wsunąć pampersa...cała się osikała.Przebieram ją, karmię i lądujemy w łóżku.
      Mała odpływa,ja też.
      Po chwili kręci się,ulewa uncertain chwila spokoju, kręci się puszcza bąki smile No dobra spania nie będzie.Wstaję,odkładam małą do łóżeczka,włączam karuzelę idę do łązienki.
      Nastawiam pranie,mała już beczy,przenoszę ją do wózka i jedzie ze mną do kuchni, sprzątam, ona grzecznie leży,jeżdzimy tak po całym mieszkaniu,ja sprzątam ona kochana leży. Godzina 9 wkłada rączki do buzi,karmię 9.30 zasnęła uffff czas dla mnie. Maluję się,ubieram,siedzę na internecie i czekam aż się obudzi smile))
    • mamulenka Re: typowy poranek 06.10.08, 13:04
      mamomarysi - mam nadzieję, że to komasacja całego czasu, jaki spędziłyście razem
      (od dnia urodzenia córeczki), a nie faktycznie Wasz jeden typowy poranek... wink
      (???)
      • matylda07_2007 Re: typowy poranek 06.10.08, 13:20
        Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia: nie prasuj ubranek!
        Ja uprasowałam raz. Przed urodzeniem Młodej. Później się nie fatygowałam. Nie miałam czasu zresztą, bo u mnie cały dzień polegał na trzymaniu dzieciaka przy jednej piersi, odciąganiu z drugiej, którą nie karmiłam i noszeniem wrzaskuna, bo kiedy nie jadła, to wrzeszczała. Nie przerysowałam. Tak było. Nie miałam nawet czasu umyć naczyń. O sikaniu nie wspominając...

        • barolo Re: typowy poranek 06.10.08, 22:34
          dziewczyny !! prasowanie nie sluzy temu, zeby bylo ladnie, tylko po
          pierwsze zeby bylo maluchowi wygodniej, bo sie rozprasowuje
          wszystkie laczenia, szwy itp.., po drugie po to zeby odkazic i zabic
          choc troche zarazkow. Oczywiscie nie zabijemy wszystkich ale zawsze
          cos.. Poswiecony czas na noszenie dziecka lepiej spedzic na
          wyprasowanie, zdrowiej dla matki (oderwanie od maratonu z dzieckiem)
          i dla dziecka a noszenia niedlugo bedziecie zalowac. jak dziecko
          placze non stop jak nie ma cycka to znaczy, ze cos jest nie tak,
          albo glodne, spiace, niewygodnie albo chore..dziecko nie placze bez
          powodu albo ze zlosci (dziecko w tym wieku oczywiscie)
          • smerfetka8801 Re: typowy poranek 07.10.08, 08:21
            dziecko nie powinni być wychowywane sterylnie-moja córka lubi zarazki
            tongue_out

      • mamamarysi11 do mamulenki 06.10.08, 16:11
        to był najprawdziwszy dzisiejszy poranek. a potem jeszcze pralka mi
        wylala i mloda ulała i znow te ubranka...
    • matysiaczek.0 Re: typowy poranek 06.10.08, 13:24
      Mamomarysi - nie Ty jedna zostałaś zniewolona miłością...! Poranek mój niewiele różni się od Twego. Ale jednak. Pobódka:5.30, godzina po ostatnim karmieniu, więc o cycu nie ma mowy, oczka uśmiechnięte - czyli po spaniu. No ale oczywiście w bujaczku próbujemy chwilę się oszukać, choć ja już i tak nie zasnę. 5.50:Zostawiam Młodego w łóżku z tatem, lecę do kuchni po kawę, głowa aż pęka! Po drodze składam dwie kanapki ukochanemu. Starsza jakby wyczuła nas z drugiego pokoju: "mamo! mogę przyjść do was?" No to ja kawę w garść jedną, młodego w drugą i do starszej do pokoju. Ubieramy się, czeszemy, wybieramy do przedszkola, młody z piąchą w buzi czeka na zmianę pieluchy. 6.10: budzi się tatuś, starsza przeszczęśliwa bo już wyszykowana, czas przewinąć w końcu dziecia. 6.30: starsza z tatem wychodzą na dobre...hehe...spokój..mhmh. I z młodym w tany: pranie wstawione o 7.00, pozmywane i posprzątane o 7.15. Młody zaczyna marudzić, patrzy na moje cycki z niecierpliwością. Kładziemy się, ja nie oddycham, młody je, ciąga za bluzkę, mruczy, spogląda zza ramienia, uśmiecha się, czekał na tą chwilę cały ranek. I ja z nim big_grin. I tak 10 min naszego tulenia, młody odpływa w siną dal.. "na plecach powyżej pieluchy wielka żółta plama. słyszę w głowie szatański podszept: zostaw ją, niech sobie pośpi" - no i ja zostawiam, kawaler zasrany śpi...głęboki oddech robię, 7.40 druga kawa (co na to moje serce?), siadam do kompa i lecę na forum albo ćwiczę CSI wszelakiego pochodzenia...mój czas...moja kawa....opieram nogi na biurku, zamykam oczy, życie jest piękne!
    • scarlett.o-hara Re: typowy poranek 06.10.08, 15:48
      To ja mam luksus w porównaniu z Wami.
      6.00 słyszę jak małą się wierci w łóżku. 6.25 mąż wstaje do pracy, ja z nim
      wstaję i idę do kuchni robić mleko. Nie karmię piersią. Biorę butlę, karmię
      małą, odbijam, przewijam. Próba ponownego zaśnięcia z małą w naszym łóżku.
      Marudzenie z 30 min, śpi, ja też. Pobudka ok. 8.30-9.00. Wstaję, idę robić
      śniadanie, biorę małą na leżaczek. O 10 karmienie, potem zabawa, oglądam tv lub
      siedzę na necie. Kawka, potem karmienie o 14, spacer.... I takie tam do 19-20,
      kiedy mała zasypia. Jak mocno uśnie przekręcam ją na boczek. W nocy wstanę ze 2
      razy, gdy smok wypadnie. Potem pobudka kolejna o ok. 6 rano. Pozdrawiam.
    • mimka23 Re: typowy poranek 06.10.08, 16:12
      U mnie pobudka o 4.30, biorę do naszego łóżka i karmię na śpiąco, mały też zasypia z powrotem do 6.30. Mąż wstaje do parcy, mały się budzi i ja siłą rzeczy też, karmię znowu. Mały już nie śpi, wierci sie po łóżku, przesuwa, obraca, maca mnie po twarzy, ciągnie za włosy, za nos, wklada palce do ust (ja w tym czasie śpię). &.30 małemu już się nudzi samodzielna zabawa, zaczyna się marudzenie, czas wstawać. Wsadzam w leżaczek i zabieram ze sobą do łazienki, myję się, doprowadzam do stanu używalności. Znów przenoszę małego w leżaczku do stołowego, jem śniadanie. Mały zaczyna marudzić, czas na kaszkę i w końcu upragniona jego drzemka (oczywiście okupiona wcześniejszym bujaniem na rękach przez ok. 10-15 minut i marudzeniem).
      • niecierpliwa3 Re: typowy poranek 06.10.08, 16:41
        popieram matyldę, odpuść prasowanie! ja też w ogóle nie prasuję ubranek i nie
        wyglądają na strasznie wygniecione. Masz też chyba pecha z pieluchami, u nas
        przeciekają bardzo rzadko, a mały robi z 10 sporawych kup dziennie. Używamy
        pampersów.

        U nas dzień zaczyna się na dobre między 8 a 9, wcześniej od 6 pobudki co godzinę
        na małe przekąski. Na szczęście mały śpi na łóżeczku przystawionym do naszego,
        więc nie muszę wstawać. Aha, wstaje późno, ale rzadko zasypia wcześniej niż 22-23.
        • cviety do mamy marysi 06.10.08, 21:39
          moje poranki wyglądały podobnie ; 0 Radzę kupic większe pampersy!
          Głupio brzmi, wiem. Ale ja kupiłam małej większe o jeden rozmiar, bo
          każda kupka kończyła się żółtą plamą. I nie zwracalam uwagi na to ze
          wagowo niby nieodpowiednie. Problem zniknął jak ręką odjął. Została
          tylko cała reszta ; )
          • mamamarysi11 Re: do mamy marysi 07.10.08, 09:31
            młoda wazy teraz ok. 6kg, nosimy huggies 5-9 kg. coś mi sie zdaje ,
            że w wiekszych miałaby pieluchę pod pachamiwink i wyciekaloby tym
            razem bokami, bo otworki na nogi byłyby za duże. ale swoją drogą
            muszę poeksperymentować, bo mnie te przecieki dobijają.
            • cviety Re: do mamy marysi 07.10.08, 15:24
              moja waży koło 8 - 8,5, a nosimy huggies 12-22. na szczęście bokiem
              nie wylatuje, po pachy też nie sięgają ; ) i problem żółtych plam i
              prania rano fragmentu prześcieradła rozwiązany ; )
    • maminek.stasia Re: typowy poranek 06.10.08, 22:00
      U nas było tak: punkt czwarta- ryk, bo dziecko już nie chce leżeć w kołysce (obudziło się minutę wcześniej). Oczy na zapałki, ale pędzę podnosić wrzaskuna. Zmiana pieluchy, czesto też przesikanych ubranek. Strój domowywink Mały do leżaczka i idziemy do kuchni pić herbatkę. W między czasie butla. Do godziny 5 lub 5:30 igraszki w bujaczku i moje drzemanie przy stole. Potem z powrotem do wyra i spanko (godzina, półtorej). Poranek-znów ryk: "już wstałem i nie chcę tu leżeć!" I znów na równe nogi...
      Dzień jako taki - jak w zegarku: dwie godz aktywności-drzemka pół godziny (do tego rytmu ściśle należy dopasować pory karmienia)
      O siódmej kąpiel i spanie. Karmienie też jak w zegarku co dwie godziny, w międzyczasie wkładanie smoczka do pyskasad
      Herbatka czy próby uspania bez nakarmienia powodują kategoryczny sprzeciw. Poranek-jak zwykle: ryk o czwartej rano...
      ALE... to się zmieniło smile
      Spanie do szóstej, karmienie dwa razy (11-12 i 5-6), pobudka z uśmiechem... Tylko ten smok jeszcze gdyby nie był potrzebny...
      Ubrań nie prasuj! ja dopiero teraz odkryłam, ze tak można (jak wróciłam do pracy), bo też jak ta głupia stałam przy desce...

      Wytrzymaj, będzie coraz lepiej smile
      • m_laczynska Re: typowy poranek 06.10.08, 22:22
        no tak bywa ciężko, ale ja się nieźle ubawiłam czytając ten fragment. szczerze
        się jak głupi do sera. No i zainspirowałaś mnie: U nas chyba nadchodzi pora
        zmiany drzemek poranki wyglądają podobnie - jęczy, że spać - cycek, nie zasypia
        , odrywa się z szelmowskim uśmiechem, idziemy na podłogę się bawić, zaraz znowu
        zmęczony, do cyca, usnął, ale tylko przy mamie - odłożony do łóżeczka łapie za
        barierkę i stoi i szczerzy swoje 7 zęboli. Przeszczęśliwy mr. happyness (jak
        zwie go mąż). Idę pod prysznic, a młody na ziemię w łazience. Tylko się zanurzę
        zaczyna jęczeć, że spać (i co znowu cyc? - no dobra). Zasnął - 15 minut słyszę
        znajome chrobotanie - tak tak już stoi w łóżeczku najbliżej drzwi jak się
        da...próbuję podać deserek owocowy, ale gdzie tam deserek, jak brzucho pełne
        mleka, zjada połóweczkę i protestuje (dojadam bananki z morelami - mniam
        niezłe) i godzinę później ostatecznie pada smile)).
    • lukrecja34 Re: typowy poranek 06.10.08, 22:43
      dziewczyny-i autorko wątku-wiem,że to nietaktowne w tej sytuacji ale uśmiałam
      się do łez z waszych relacjismile).na pocieszenie-będzie lepiej.chociaż nie-moja
      już roczna córka dotąd wydziera się i woła nas dopóki jej nie wyjmiemy z
      łóżeczka a potem trzeba nasłuchiwać gdzie wlazła i co zrzuciła bądź z której
      kociej miski dziś wyjadła.
      normalnie hardcore
      • zanetaaaa Re: typowy poranek 06.10.08, 22:57
        Dziewczyny jestescie cudowne!!!!!!!!!!!!
        U mnie podobnie tylko pory inne.
        A i ubranka do prasowania w szafie schowane,zebym na nie patrzec nie
        musiala smile Nie wazne,ze po podlodze walaja sie zabawki starszego(bo
        ja chodze i zbieram a on za mna juz od nowa rozklada)
        Pozdrawiam goraco Was wszystkie,bo jak to dobrze wiedziec,ze ktos
        jeszcze tak slodko sie meczy z dzieciaczkami.
        Bardzo mi sie humor poprawil smile
    • minnetaki Re: typowy poranek 06.10.08, 22:58
      To u nas luksusy... smile
      Ciemno. Nie mam pojęcia, która godzina. Junior się wierci. Przełażę
      nad nim na drugą stronę, on wiedziony jakimś szóstym zmysłem - a
      może to zapach mleczka? - sam przewraca się na drugi bok, oczki
      zamknięte, buźka otwarta, gdzie mój cycuś? no gdzie..? no...
      jeeeeeeest! Błogie gul-gul-gul... mama odpływa. Ciemno. Nie mam
      pojęcia, która godzina. Męża nie ma, szczęk talerzy w kuchni. Oho,
      po 8.00. C.d. jak wyżej. Jaśniej. Kroki z salonu - buziak od męża -
      8.45 - dokładnie w tym momencie szósty zmysł juniora podpowiada mu,
      że już się wyspał i wraz z zamykaniem drzwi wejściowych rozlega się
      pierwsze radosne aaaaa-baaa-baaaa-baaa. Mama się nie poddaje -
      zajmuję strategiczną pozycję na brzegu łóżka - wrzucam juniorowi
      parę zabawek - próbuję kimać. Wierci się. Włazi na mnie. Palce w
      oku. Palce w ustach. Palce w nosie. Wstaje oparty o mnie i w końcu
      przełazi, więc i ja się wygrzebuję. Chwila radosnej zabawy, nowa
      pielucha i na podłogę. Ubieram się. Raczkuje za mną do łazienki, ja
      się myję, on wstaje przy wannie i próbuje wsadzić łapki do kibla.
      Wyzwanie dnia: jak ukryć przed dzieckiem miseczkę mleka z płatkami,
      po które wspina się po moich nogach. Własne śniadaniowe owocki
      zajmują go w nikłym stopniu. Godzina-półtorej zabawy: junior włazi
      wszędzie i na wszystko, co się da, mama pilnuje, żeby sobie nie
      wybił nowiutkich zębów. Ok. 11 włącza się funkcja: marud, pora na
      drzemkę. Kładziemy się - cycuś - dziecko śpi, mama grzebie na
      Gazeta.pl. Nie jest źle smile
    • green_kumak Re: typowy poranek 06.10.08, 23:09
      Kurczę,zaczęłam bardiej doceniac moją córcię smile)
      U nas pobudka pierwsza pobudka następuje ok.4 ( ale tylko na
      jedzonko i dalej spac ), kolejna ok.7. Do 8 Mała leży w łóżeczku (no
      dobra,troszkę się wierci)by po tej godzinie wylądowac w naszym
      łóżku . I śpimy sobie tak we dwie do ok.10.30.Kręcimy się razem po
      domku ( Młoda w leżaczku bądź ewentualnie na macie )by ok.12.30
      położyc ją na drzemkę.Ok.13 pobudka i zbieramy się na
      spacerek.Wracamy o 16 i do 18.30 ściemniamy we dwiesmile)Przed 19-stą
      zaczyna się marudzenie,więc czekamy na powrót M.i do kąpieli.Póżniej
      marudzenie w łóżku i ok.21 czas dla nas!!O 24 , przed położeniem się
      spac,daję jej butlę na śpiocha.O 4 pobudka itd. itp. ...
      Jedyny problem jaki następuje,to niechęc Młodej do jedzenia.Co
      3/3,5godz następuje pomiędzy nami ostra wymiana zdań. Czasami uda mi
      się wygrac smile))
    • smerfetka8801 Re: typowy poranek 07.10.08, 08:13
      około 4...pierś jak mała skończy z rozpędu robię śniadanie dla M do
      pracy.6 pobudka na dobre pierś lub butelka empirycznie sprawdzamy na
      co córka ma ochotę smile potem się bawimy czytam jej kota w butach
      jeśli nie płacze to zwiedzamy mieszkanie opowiadam jej co mi do glowy
      przyjdzie-o planowanym remoncie itd. kiedy ziewa-najczęściej około 8
      daję jeszcze pierś mała nie zasypia nigdy przy piersi gdy kończy jeśc
      zanoszę do łóżeczka wlączam karuzelę po 15 minutach corka śpi ja jem
      sniadanie i pisze na forum tongue_out i teraz pranie sprzatanie itp
      • smerfetka8801 Re: typowy poranek 07.10.08, 08:24
        dodam,ze mala m 9 tyg i zastanawiam się jak to będzie za 9 miesięcy..
    • nisar moja metoda na żółte plamy na plecach 07.10.08, 10:11
      Maks potrafi upaćkać się po kark - nie przesadzam, powyżej
      łopateksmile - mam na to metodę: pod brzeg pieluchy z tyłu na pleckach
      wkładam złożony na pół kawałek ręcznika kuchennego (papierowego) i
      wywijam na zewnątrz. Ewentualne "żółte plamy" wsiąkają w ręcznik i
      nie brudzą ubranka. Mojemu dzieciu ręcznik nie przeszkadza. Polecam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka