Dodaj do ulubionych

ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej?

29.11.08, 12:14
mam 3 tygodniową córcie. jest śliczna i kochana jak aniołek. ale
wiadomo, te pierwsze momenty, dni, ale bardziej noce - to nie
bajka smile
kiedy będzie "łatwiej"? kiedy to będzie jakiś "dialog"? czy za
miesiąc będzie łatwiej się nią opiekować? bardziej będziemy
rozumiały siebie nawzajem?

będzie mi lżej jak sobie powiem "jeszcze miesiąc, potem będzie z
górki..."
Obserwuj wątek
    • aduska80 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 12:38
      Moim zdaniem najtrudniej jest do 3 mies.potem dziecko jest już
      bardzo kontaktowe, my znamy go już dobrze, wiemy co chce, o co
      płacze.od 3 mies.patrzy się na dziecko już zupełnie inaczej.U nas
      byly jeszcze kolki więc powiedzmy od 2,5mies. synek jest
      przecudowny.Ale u każdego bywa inaczej.
      • mamaal-eksa1 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 05.01.09, 19:36
        ja mam to samo marzy mi się przespać całą noc,mój synek ma trzy tygodnie nie mogę do końca narzekać bo w nocy nakarmiony od razu usypia choć zdarza mu się godzinkę marudzić
    • green_kumak Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 12:41
      Zgadzam się z przedmówczynią .
      Również uważam , że te pierwsze 3 miesiące są najcięższe . Jak to
      napisałaś "potem będzie z górki" smile)
    • gatsien Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 12:42
      Cierpliwości smile Z tygodnia na tydzień będzie lepiej. Przyzwyczaicie się z małą
      do siebie, nauczysz się rozumieć każde stęknięcie swojego dziecka, a mała
      wpadnie w rytm dnia i nocy.
      A ile to będzie trwało??? To już u każdego wygląda inaczej. Dla mnie najgorszy
      był pierwszy miesiąc (mały w nocy chciał jeść co 2 godziny, często musiałam spać
      z nim w łóżku albo i na rękach, jak płakał to nie bardzo rozumiałam czemu).
      Teraz ma 5 miesięcy i nawet już nie pamiętam tych cięższych momentów smilesmilesmile
    • barasia Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 12:44
      Doskonale rozumiem, co czujesz. Mniej wiecej poltora tyg po porodzie bylam
      rozwalona. Nie chce juz analizowac, co dokladnie sie dzialo, ale m.in. mocno
      przezywalam fakt, ze nie mam z corcia zadnego kontaktu - nie reaguje specjalnie
      na slowa, gesty, przytulanie... po prostu tak sobie funkcjonuje (jak na niemowle
      i tak byla spokojna). Bardzo pomoglo mi wtedy wsparcie kolezanki, ktora ma
      rocznego smyka i duuuzo rozmowy z mezem, przytulania mimo braku czasu. Raz w
      tyg byla tesciowa, ktora cos ugotowala, posprzatala - dobra rzecz. A coreczka
      zaczela sie pod koniec pierwszego miesiaca usmiechac i bylo coraz lepiej, Dzis
      ma prawie 3 miesiace i gada po swojemu non stop (najsmieszniej jest, gdy robi to
      z cycusiem w buzi), wita mnie usmiechem rano, gilgotana zaczyna smiac sie w
      glos. Poza tym normuje sie plan dnia i nocy i wiesz mniej wiecej czego sie
      spodziewac, kiedy jest szansa odpoczac, a kiedy mala wymaga uwagi. Jeszcze ze
      dwa tygodnie wytrzymaj! Buziaki.
    • annubis74 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 16:11
      pewnie to kwestia indywidualna ale za jakis miesiac powinno byc
      lepiej, maksimum za dwa. moja córeczka ma teraz 4,5 miesiaca i jest
      super, ale poczatki tez były trudne
    • emigrantka34 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 16:33
      U mnie sie poprawilo, gdy corka miala szesc tygodni. Po pierwsze,
      wtedy zaczela sie usmiechac. Po drugie, zaczela przesypiac noce. Po
      trzecie, uregulowal jej sie w miare rytm dnia.
    • smerfetka8801 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 16:50
      jeśli chodzi o mnie to przeszlam przez pierwsze 3 miesiace absolutnie
      bezproblemowo.może wynika toz tego ,ze dziecko mam w zasadzie
      bardzo grzeczne i zdrowe.jednak wiadomo-z każdym dniem dziecko jest
      bardziej kontaktowe.
      mam taka refleksję-dziecko musi nauczyć się rodziców a my dziecka to
      czasem trwa dłużej czasem krócej istotna jest konsekwencja w naszym
      postępowaniu wobec malucha bo maluchowi bardzo potrzebne jest
      poczucie bezpieczeństwa.to normalne ,że 3 tyg dziecko jeszcze nie
      jest zbyt "kumate" ale to nie znaczy,ze nie można obdażac goczułością
      czytać mu-nawet gdy śpi smile to wszystko buduje więź-nie powtarzalną
      więź.
      no i ważne by dopuszczać do dziecka jak najczęściej tatę smile bo oboje
      rodzice powinni tę więź budować.
      nawet codzienna pielęgnacja jest częścią tego procesu jeśli jesteś
      wtedy spokojna opanowana i dziecko czuje ,że wiesz co robisz to jest
      to już sukces smile
      życzę powodzenia
    • karbala Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 16:59
      smile ja tez myslalam, ze ten koszmar sie nie skonczy a jednak! wiem,
      ze ci ciezko ale to minie. teraz z moja 8 miesieczna corka przezywam
      fantastyczne chwile. wiem co chce: kiedy jest glodna, kiedy zmeczona
      bo na poczatku nie wiadomo w co rece wsadzic. miewalam chwile, ze
      myslalam o wystawieniu jej na balkon a sobie zafundowac kule w
      lebsmile. takze warto przecierpiec ten czas dla ich usmiechow i
      wrzaskowbig_grin. pozdrawiam
    • natamaj1 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 17:38
      w moim przypadku najtrudniejsze byly 2 pierwsze miesiace. A wlasciwie drugi
      miesiac. Dziecko jest wtedy takie jeszcze "niekontaktowe". Potem juz bylo coraz
      lepiej. A jak corka skonczyla trzy miesiace to czulam sie tak jakbym w zyciu nic
      innego nie robila tylko opiekowala sie niemowlakiem. I mysle ze wtedy tez tak
      naprawde zaczelam ja bardzo, bardzo kochac. Wczesniej tez kochalam,ale po 3 mies
      jakos inaczej. Chyba dopiero wtedy poczulam to co zwykle jest opisywane jako
      "zalew milosci" gdy dziecko po porodzie znajdzie sie u mamy na brzuchu wink
      Tak naprawde 3 miesiace to czas potrzebny na to zeby dojsc do siebie po ciazy,
      poznac swoje dziecko, ustalic mu plan dnia, nauczyc sie opieki, no i
      przyzwyczaic sie do mysli ze zycie sie totalnie zmienilo i nigdy juz nie bedzie
      takie same. Powodzenia.
    • tu_mama Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 18:43
      dzięęęęęęęęęęki Wam za dobre słowo smile
      bardzo..
      nie poddamy się ciężkim chwilom. wytrwamy wink
    • memphis90 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 22:31
      Wiesz, IMO pierwszy miesiąc, to czas, kiedy dziecko uczy się samo siebie. Przez
      9 m-cy było ciepło, miło, stały napływ jedzonka; potem nagle pojawiło się w
      życiu malucha mnóstwo paskudnych odczuć- koszmarne skręcanie w brzuszku, cisnąca
      pielucha, gryząca nitka w śpiochu, za ciepło, za zimno, za głośno, za jasno... I
      maluch nie umie nawet tych odczuć nazwać- wie tylko, że coś jest bardzo nie w
      porządku, ale czy to boli brzuszek, czy to szczypie pupa, czy zimno w plecki-
      tego nie umie sprecyzować. Więc płacze... i płacze... i płacze... A mama
      odchodzi od zmysłów, bo przecież T. Hogg napisała, że trzeba odróżniać płacz
      dziecka itd. Ja też pisałam na forum "nie mam pojęcia, czemu ona wrzeszczy"smile
      Moja mała dopiero w drugim miesiącu zaczęła płakać w różny sposób- inaczej na
      jeść, inaczej kiedy gorąco, inaczej- kiedy jest zmęczona i "użala się nad sobą",
      inaczej, kiedy mleko leci za szybko. Teraz skończyła 3 m-ce i wiem mniej-więcej
      o co jej chodzi, uśmiecha się na mój widok, "gada" do siebie i w ogóle jest
      fajnawink Tak więc poczekaj jeszcze troszkę, drugi miesiąc to naprawdę spory skok
      rozwojowy, dziecko robi się naprawdę kontaktowe i skłonne do współpracy z
      rodzicamiwink
      • oda100 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 22:33
        mi osobiscie bylo latwiej po dwoch latach, dialog od lat 3.
    • jajki-ewicz Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 23:05
      Odnoszę wrażenie że przechodzisz "baby blues'a". Bedzie łatwiej jak on przejdziesmileNa samamy poczatku denerwowałam sie, że nie potrafię wszystkeigo przy synku zrobic tak jak powinna matka itp itd. Cały czas wydawało mi sie że sie nim źle opiekuje, ze nie wiem co on chce od e mnie, że nie wiem czemu płacze. Było ciężko. Minęło mniej wiecej koło miesiaca. Za to teraz... sama radość, a Bartoszek ma 3 miesiące. Bedzie dobrze. A jeśli chodzi o ten dialog - poczekaj aż spróbuje z Tobą rozmawiać, np. zaraz po karmieniu jak sie odrywa od cycusia i zaczyna sie smiac i probuje gadać. poczekaj jeszcze miesiąc, może półtorasmile
    • aleosochozi Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 23:05
      U nas jak u większości - po 3 miesiącach.
      Ale pierwsze zmiany w naszej relacji pojawiły sie z pierwszymi
      uśmiechami Małego. Super sprawa.
    • magda0807 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 29.11.08, 23:25
      moja Niunia ma dwa miesiace i juz zgralysmy sie dosc dobrze, tak mysle.
      wiem kiedy glodna i kiedy ogarnia ja wielkie nieszczescie.
      daj sobie jeszce 2 , 3 tygodnie a zobaczysz ze bedzie lepiej,
      ja przez pierwsze 3, 4 tygodnie to chodzialm jak w amoku, bylam tak zmeczona i
      niewyspana , ze nie pamietalam nastepnego dnia czy dziecko jadlo, o ktorej nic,
      pustka.
      teraz Twoje malenstwo glodne non stop, a juz za chwile bedzie mialo dluzsze
      przerwy i zdarzysz sie zdrzemnac.
      a jak maluszek zacznie sie usmiechac do Ciebie, bo ze to Ty to ptrzejda Ci
      wszystkie watpliwosci i zwatpienia
      pozdrawiam Magda i Dagunia
    • osa551 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 30.11.08, 00:37
      Za miesiąc będzie inaczej ale nie dam Ci gwarancji, że będzie łatwiej.

      Ja w zeszłą sobotę zostałam pobita pięściami, pogryziona i opluta przez 6-atkę.
      Jak miała miesiąc - chyba było się z nią łatwiej dogadać.

      Dla odmiany w tę sobotę 6 latka do rany przyłóż za to 7 miesięczniak obudził sie
      o 23:00 i urządził taki koncert, że czekam na Policję albo pomoc społeczną, bo
      ani chybi ktoś doszedł do wniosku, że go katujemy.
      • elle2006 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 30.11.08, 10:14
        Pierwsze 6/7 tyg. wspominam jako koszmar,mimo że dziecko mam i miałam spokojne.
        Po prostu przeżyłam ciężki szok jak zmieniło się moje życie, dodatkowo nie
        czułam się pewnie jako matka, nie rozumiałam o co chodzi mojemu dziecku. Od
        trzeciego miesiąca było coraz lepiej,a teraz w czwartym po prostu super.
        Mała coraz bardziej ciekawa świata, potrafi zająć się sobą leżąc na macie, albo
        w leżaczku.Fajnie się razem bawimy, uśmiechom i piskom nie ma końca.
        Wiadomo bywają złe dni naszej córci,ale to normalne.Głowa do góry smile
    • matysiaczek.0 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 01.12.08, 08:25
      Dla mnie to wydaje się, że coraz trudniej będzie (mam 5-letnią córkę). Na początku to tylko leży, potem zaczyna przemieszczać sie - ja za nim wszędzie. Zaraz zacznie mówić po swojemu - ja nie rozumiem, on się denerwuje, bo myśli, że mówi "po mojemu". No a potem to już "z górki", upadki i stres, rozumienie niedobrych rzeczy: zastrzyki, wyjście mamy, czegos tam nie można. A przedszkolak to już ma mnóstwo problemów a ja mam je z nim. Także podpisuję się nogami i rekoma: małe dziecko - mały problem, duże dziecko - duży problem.
      I przy pierwszym i drugim najmilej (tzn najlżej) wspominam pierwsze dwa miesiące życia - nawet biorąc pod uwagę płacz nie wiadomo od czego, nieprzespane noce, nieciekawe spacery, bolące brodawki i sranie po nocach.
      Ale przyznaję, że potem robi się fajniej: śmiech, pierwsze słowa, rączki zarzucone na moją szyję, pierwsze kroki, pierwsze wierszyki i piosenki.
      Aż boje się pomysleć co będzie, jak moja córka zażyczy sobie wyjścia na całą noc na imprezę...więc korzystam z chwili....
      • bweiher Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 01.12.08, 18:56
        Mam to samo zdanie co Matysiaczek.Pierwsze miesiące z dzieckiem to wakacje w
        porównaniu z problemami późniejszymi(mam 5 latka i 9 miesięczne
        bliźniaki).Najfajniejsze pierwsze 3 miesiące co to tylko śpi,je i robi kupę.Jak
        maluchy spały-ja spałam,a więc nocne wstawanie do dzieci AŻ tak mnie nie
        przerażało.Teraz muszę za nimi gonić,bo każde zwiewa w inną stronę,nie mogę nic
        zrobić w domu bo pędzą mi "pomagać".Jak zmywam w kuchni to wieszają mi się na
        nogach i wspinają po nich.Jęczą bo chcą na ręce a ja w tym momencie nie mogę,tym
        bardziej dwójkę na raz,zaczyna się wycie i koniec pracy.Aż boję się pomyśleć co
        mnie czeka przy dwulatkach na spacerach...Dobrze że dzieci są zdrowe i ze
        starszak w miarę rozumnysmile
        A więc ciesz się każdą chwilą bo ona już nie wróci nigdy.Za pare miesięcy
        zapomnisz jak to było ciężko i zatęsknisz za tymi początkami.
    • m_laczynska Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 01.12.08, 19:31
      Z dnia na dzień...Chyba nigdy już w życiu nie będziemy takie przerażone jak
      wracając ze szpitala z 1-szym dzieckiem! Kiedyś wyczytałam fajne porównanie - że
      to jak przejąć stery boeinga bez instrukcji obsługi!
    • kasia_i_karolina Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 02.12.08, 00:12
      Witam! Moja córeczka dziś skończyła 2. miesiące. Jestem niewyspana
      bo mała je co 3 godziny, płakałam razem z nią jak miała problem z
      kupką, przeraża mnie, że za 2. miesiące kończy mi się macierzyński,
      że zawsze już będę się o nią martwić, że muszę bardziej dbać o pracę
      bo córcia jest teraz najważniejsza, itp... Ale... Ponieważ jest
      wcześniakiem, miała problem z serduszkiem, a dziś po wizycie u
      kardiloga okazało się, że wszystko jest w porządku. Wierz mi, może
      to zabrzmi pompatycznie, ale trzeba się cieszyć, że dziecko jest
      zdrowe, je, a wszystko będzie dobrze, nawet się nie obejrzysz kiedy.
      I zapewniam Cię, że to co teraz odczuwasz jest najzupełniej
      normalne, a pierwszy uśmiech stopi Twoje serce smile
      Pozdrawiamy!
    • mantha Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 02.12.08, 12:16
      Male dzieci maly klopot, duze dzieci duzy klopot smile
      • tu_mama Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 02.12.08, 15:59
        m_laczynska - ja tak czułam, oj tak smile

        jestem drugi dzień sama z dzieckiem, od rana do wieczoram, bałam się
        jak cholera, pierwszego dnia aż mnie mdliło rano.. ale jakos
        żyjemy smile

        żeby tylko w nocy więcej spała uncertain bo je co 1,5h crying
        • sylasss Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 03.12.08, 13:42
          nigdy!!!!
          niestety, nigdy nie będzie łatwiej. Potem przyjdą problemy; a to
          zęby, a to nie chce pic, a to jadło, a teraz nie chce, a to
          biegunka, a to zatwardzenie, a to trzeba sie z nim bawić...
          Gdy miałam pierwsze dziecko(2 lata), to pocieszałam się, że z każdym
          dniem będzie lepiej i łatwiej, bo wieksze, bo rozumniejsze itd. A tu
          niestety tak nie jest crying Przy drugim dziecku (5m-cy) jestem coraz
          bardziej załamana, bo jak pomysle, co jeszcze przede mną to mi się
          życ nie chce. Nie spie już od dwóch lat! Niemozliwe? A jednak.
          Przepraszam za załamujacą odpowiedź, ale chyba taka jest
          rzeczywistość. Mam nadzieje, że nie zwariuję, chociaż czasami mam na
          to ochotę...
          • tu_mama to po co? 03.12.08, 13:53
            to z ciekawości:
            dlaczeo zdecydowałaś się na drugie dziecko? smile
            • bweiher Re: to po co? 03.12.08, 16:28
              Nie nad wszystkim mamy kontrolę,niestety... smile
              • sylasss Re: to po co? 03.12.08, 20:30
                a no dlatego, że tak umawiałam sie z moim mężem jeszcze przed
                slubem. Uważam, że takie umowy do czegoś zobowiązują. Nie tylko mam
                prawa, ale i też obowiązki, do których należało urodzenie dwójki
                dzieci. Jestem jedynaczka i nigdy w swoim 30- letnim życiu nie
                opiekowałam się małym dzieckiem. Mój mąż mówi, że właśnie teraz
                wychodzi ze mnie to jedynactwo. Byc może. Kocham moja rodzine, ale
                gdybym wiedziała jak to całe szczęśliwe życie rodzinne wygląda, to
                niestety nie zdecydowałabym się na nie. Ja po prostu nie nadaję sie
                do tej roli i już. Teraz to wiem, ale wcześniej nie wiedziałam,
                ubolewam.
                Fajnie jest patrzec na posty szczęśliwych mam, rodziców. Mnie to
                szczęścia nie przynosi. Siedzę od rana do nocy sama z dziećmi- tylko
                przewijanie, karmienie, pojenie, robienie głupot- czytaj zabawa i
                wychowywanie. Do tego syn jest diagnozowany w kierunku autyzmu.
                Modlę się, żeby to nie był autyzm...
                Moje życie sie skończyło. tylko dzieci i dzieci, które za 20 lat
                pójdą sobie w świat, a mnie tych lat nikt nie odda.
                no cóż, tak na prawdę, zazdroszczę szczęścia...
                • sloooneczko Re: to po co? 04.12.08, 19:47
                  może zacznij inaczej o tym myslec, nie w kategoriach porażki swojego
                  życia, obowiązku...macierzyństwo jest piękne ale trzeba chciec
                  zobaczyc w nim to piękno..
                • rosey Re: to po co? 09.12.08, 22:18
                  sylasss napisała:
                  > Fajnie jest patrzec na posty szczęśliwych mam, rodziców. Mnie to
                  > szczęścia nie przynosi. Siedzę od rana do nocy sama z dziećmi-
                  tylko
                  > przewijanie, karmienie, pojenie, robienie głupot- czytaj zabawa i

                  Jestem przekonana, że Twoje nastawienie do macierzyństwa wynika po
                  części z tego, że nikt kompletnie Ci nie pomaga, nie masz żadnej
                  odskoczni, tylko dom i dzieci, a to potrafi wykończyć każego.
                  Postaraj się zorganizować jakąś opiekę na dziećmi i gdzieś wyjść
                  sama, wiem, że to niełatwe, ale nigdy nie ma tak, że kompletnie nic
                  nie da się zrobić, jak się chce, to się uda. Musisz mieć jakiś czas
                  tylko dla siebie, bo inaczej się wykończysz. Koniecznie zrób coś dla
                  siebie.
                  Ja też miałam chwile załamania, zdecydowanie najciężej mi było gdy
                  siedziałam non stop sama z dzieckiem. Zauważyłam, że jak tylko uda
                  mi się gdzieś wyjść bez dziecka, oderwać się od rutyny, od razu
                  poprawia mi się samopoczucie i wzrasta zadowolenie z macierzyństwa.
                  Ja myślę, że przyjdzie taki moment, kiedy będziesz szczęśliwa z
                  faktu, że masz dzieci, to co im dałaś, wróci do Ciebie z nawiązką.
    • kamisa7 Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 03.12.08, 21:07
      Przy drugim.
    • mamuska-anuska Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 04.12.08, 19:04
      będzie coraz lepiej, im starsze dziecko, tym więcej radości z jego
      wychowywania!
      • patunia79 Bzdury !!!!!!!! 04.12.08, 19:08
        Nie wszystkie dzieci są takie zajmujące jak piszę Sylla, bzdura
        totalna, jak bym tak myślała to w życiu bym się nie zdecydowała na
        drugie dziecko.

        Popieram moją przedmówczynię - mamuśkę anuskę, im statrsze dziecko
        tym więcej radości przynosi, i łatwiej się go wychowuje bo jest z
        nim komunikacją, wiem coś o tym mam w domu czterolatka.
    • tu_mama Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 05.12.08, 14:54
      jutro Mała skończy 4 tygodnie.
      sukcesy?:
      - ja żyje (nie skoczyłam z okna i nie uciekłam..)
      - nie wystawiłam Małej na Allegro (była raz taka myśl gdzieś nad
      ranem)
      smile

      a serio to Mała śpi, je, albo płacze - więc jest bujana/noszona, a
      wtedy się uspokaja/drzemie/usypia.
      ma krótkie chwile gdy coś ją na tyle zajmuje, by nie płakać, zwykle
      rano po przebudzeniu..

      mi pomału kregosłup siada, ale co tam. w nocy nadal je co 2h, chyba
      że ma żły dzień to marudzi cała noc nie wiadomo dlaczego - wtedy
      ląduje w łóżku u nas. tak czy siak rano padam

      byle do przodu! byle dalej!
    • reteczu Teraz 05.12.08, 17:44
      to Ci się pewnie każda sejunda wlecze jakby była godziną...
      Dwa razy to przerabiałam. Teraz pierwsza ma 5 i pół roku, druga
      półtora roku i jest super! A super wygląda tak: za plecami mamy
      półtoraroczna bazgrze długopisami, kredkami, flamastrami po
      ścianach. ostatnio 5 minut matczynej nieuwagi wystarczyło do tego,
      żeby całą zasypkę do pupy rozsypać po dywanie i meblach. A rozlane
      soczki, rozsmarowane jadło to norma! jest niesamowicie wesoło!

      Trzymaj się, już wkrótce Twój świat się odmieni!
    • maeve_binchy Re: ja i noworodek - kiedy będzie łatwiej? 07.12.08, 16:00
      mlody ma 5,5 miesiaca, do 3 miesiaca byl super teraz ida zeby, caly dzien jeczy,
      piszczy....noworodki sa cudowne - tylko spia i jedza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka