bafami
21.01.09, 10:40
Nie zdzierżę, muszę napisać o tym debilu, który nie potrafi
rozpoznać skazy białkowej.
Mój 5 miesięczny syn (było to miesiąc temu) dostał takich dziwnych
plam na buzi i paluszku (zalożyłam wątek "alergia czy liszaj" z
fotografią). Nie schodziło mu to - podejrzewałam marchewkę, że
alergizuje. POszłam do lekarza, skasował 70 zl, z daleka na to
spojrzał, zapytał czy dużo mleka piję - a akurat zbiegła się ta
wysypka z moimi szaleństwami z kawą z mlekiem (kupiłam sobie expr.
ciśnieniowy- pycha). Potwierdziłam, że dużo, no to on oświadczył, że
co prawda na paluszkach i buzi rzadko przy skazie wysypuje ,ale to
na pewno skaza białkowa. Wręczył mi wydruk z internetu co mogę jeść
czego nie, ulotkę o nutramigenie!! i odpowiedział na kilka moich
pytań (generalnie potwierdził to co wiedziałam na temat skazy).
Przepisał maść sterydową Elosone na te zmiany.
Od tego czasu nie piję mleka ani nie jadam jego przetworów, unikam
marchwi, katuję się i zadręczam, że przeze mnie dziecko cierpi.
Po maści dziecku zeszło, ale po kilku dniach się pojawiło. Poszłam
do innego lekarza - super lekarki, do której trudno się dostać, ale
mąż załatwił nam wizytę. I co się okazało! Jakaś drożdżyca, która z
alergią nie ma nic wspólnego! Maść Elosone jest za mocna dla takiego
malucha. Mogę jeśc wszystko, dziecko dostalo inną maść i leki
doustne i tyle!
Jak to jest, że lekarz, który chwali się na stronie internetowej, że
jest ordynatorem, duże doświadczenie itd a nie umie odróżnić alergii
od drożdzycy? Ta lekarka tylko spojrzała na to i od razu wiedziała,
że zmiana alergiczna to to nie jest, tym bardziej, że się zaczęło
rozprzestrzeniać.
Wrrrrr... Wściekła jestem, miesiąc jestem w plecy, bo nie
wprowadzałam nowości dziecku.
Zainteresowanym mogę podać nazwiska lekarzy ku przestrodze i ku
zachęcie (to o lekarce). Jestem ze śląska.