Dodaj do ulubionych

sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje

21.02.09, 11:47
Robie porzadki w domu, i kartkuje rozne gazetki, typu Dziecko, w
poszukiwaniu artykulòw do zostawienia i do wywalenia, i oczywiscie
widze mase reklam.
wynika z nich ze dziecku sa niezbedne do rozwoju hustawki, maty,
zabawki ktore dzwonia, swieca, piszcza, i co tam jeszcze, ze karmic
trzeba na krzeselku z grzechotkami, a w lozeczku musza byc
ochraniacze z ciapki,fiolki i zwierzaczki, tudziez karuzelka.myc
dziecko trzeba musowo na przewijaku z wanienka zamiast pierwszej
szuflady... - a wozki ponizej 2000pln to w ogole sa
niedopuszczalne...
to i sie zestresowalam... ja mam lezaczek ktory nie gra, nie buczy,
nie swieci. dziecko w nim nie chcialo lezec do ponad 2 mcy, teraz
zaczelo sie bardziej podobac.hustawki nie mam, ochraniacze do
lozeczka leza w szafie, mata chicco ze zwierzakami tez - bo dopoki
maly lezy glownie an plecach,jaki jest sens go klasc,np na owieczke,
ktora beczy jak ja nacisnie plecami ?krzeselko do karmienia, zamiast
chicco polly magic mam chicco nie-magic po znajomych dzieciach
(pomijam ze polly juz widzialam ze ludzie sprzedaja za 40 euro ), a
wozek kupilam normalny, zeby sie miescil do bagaznika, zaden to
pojazd kosmiczny...
i teraz sie zastanawiam, czy ja odbieram cos mojemu dziecku, czy
wrecz przeciwnie , jest "do przodu"- bo ma matke z rozumem, ktora
sie nie daje zlapac na ladne obrazki, tylko sie z nim bawi,zamist
wsadzic w lezaczek ? i co sie nie daje nabrac na te reklamowe
pierdy? nawet nie powinnam sie nabrac, sama jestem niby
marketingowcem, i wiem jak to dziala, ale z wlasnym dzieckiem nawet
pediatra glupieje smile
ja i moje rodzenstwo nie mielismy tych akcesoriow, i wyroslismy na
ludzi - mielismy za to babcie i dziadkow, ktorzy z nami spiewali i
budowali domki z drewnianych klockow . moje dziecko nie bardzo
interesuja zabawki, troche pomacha gruchawka, i zaraz z powrotem je
wlasne raczki, za to lampy w domu, wzorki na poscieli, zaslonka
prysznica sa bardzo interesujace. i tak najlepsza zabawka to mama,
bo i repertuar sie zmienia, i kolory i wzorki na bluzkach... i do
zadnej zabawki maly sie tak nie rechocze, jak na dzwiek piosenki o
stokrotce polnej.czytamy razem gazety, lezac na kanapie, i ogladamy
listki na spacerach. dziec nie wydaje sie nieszczesliwy z takiego
wychowania, a ja uwazam ze masa tych sprzetow jest niepotrzebna.
jakie jest wasze zdanie? ktos wychowuje malucha tak, jak ja?
Obserwuj wątek
    • karro80 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 12:05
      Przecież wiesz, że masz racjęwink, bo żadna zabawka nie zastąpi
      kontaktu z ludźmi a zwałaszcza z mamą.
      A cała reszta to zależy od kasy i podejścia rodziców. Przecież nie
      wszyscy kupują wypasione, modne wózki czy tam inne rzeczy, tak jak
      nie wszyscy kupują super fury tylko dlatego, że ich stać. Ktoś chce
      to, ktoś inny co innego.
      Taka sama gałąź handlu jak i pozostałe. Szeroka oferta, a wybiera
      konsument, a w zasadzie jego rodzice.
      Generalnie wszystko, co ułatwia życie mamie, a nie zagraca
      mieszkania uważam za fajne.

      A ja ochraniacze dopiero teraz kupiłam, bo mi dziecko głową w
      szczeble waliłowink. Wcześniej uważałam je za nieprzydatny zbieracz
      kurzuwink-cóż, czasem zmienia się zdanie.
    • uullaa Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 12:51
      O żesz! Dziś same wątki typu: "no spójrzcie no, jaka to ja rozsądna
      i mądra, n'est pas?" Napisałaś rzecz oczywistą. Czekasz na chór
      gdaczących kwok jak w wątku o lizaniu smoczka?
      • karro80 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 13:32
        O żesz! Dziś same wątki typu: "no spójrzcie no, jaka to ja rozsądna
        > i mądra, n'est pas?" Napisałaś rzecz oczywistą. Czekasz na chór
        > gdaczących kwok jak w wątku o lizaniu smoczka?


        A ja odbieram to jako chęć pogadania sobie tak miło i
        niezobowiązującosmile, coby kontrowersyjnych tamatów nie poruszać
        (danonki, kolczyki itp).

        Czemu nie? Wszak forum służy do dyskusji nie tylko ostrych ale
        i "laitowych".
    • ula2689 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 13:14
      zgadzam się z tobą w 100%.mój leżaczek też nie piszczy i nie świeci a mimo to
      mały czasem lubi na nim poleżeć,wózek kupiłam nowy ale nie kosztował nawet 1000
      zł.po prostu nie stac mnie na te wszystkie rzeczy reklamowane w dziecięcych
      pismach,dużo rzeczy kupuje używanych np na allegro.kupiłam tam
      leżaczek,matę,monitor odddechów(okazał się nie potrzebny).
    • flora86 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 13:30
      wozek mam uzywany z komisu, nie patrzylam na firme tylko na rozne inne wazne
      rzeczy i sprawuje sie super od 7 miesiecy (przelozony jako spacerowka)

      lezaczka nie mam, mloda woli sobie na brzuszku pelzac po pokoju, a bawi sie
      wszystkim, tylko nie tymi zabawkami, ktore sa niby takie ksztalcace... woli
      paczke chusteczek, jakies pudelko, kuleczke, pieluche itp. i tez uwazam, ze
      zbedne jest kupowanie tych wszystkich grajacych i swiecacych pie...k - znam
      wiele mam, ktore WSZYSTKO musza kupic dziecku np. z fisher pice'a, i to dziecie
      ma te wszystkie zabawki za kupe forsy i leza sobie, dziecko czasem na nie
      spojrzy, i idzie w kat... a na macie edukacyjnej pobawila sie tydzien i jej sie
      znudzila, pozniej zaczela sie przemieszczac i mozna bylo ja klasc na ta mate co
      pol minuty z powrotem tylko po co

      tez nie mialam takich gadzetow jak bylam mala i jakos zyje, rozwijalam sie
      prawidlowo i potrafie myslec...

    • mama_frania Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 14:18
      Nie ma leżaczka wcale, karmię dziecko w foteliku samochodowym (bo jeszcze nie
      siedzi samo), jak będzie siedziało przesiądzie się do nieco przechodzonego
      prościutkiego krzesełka po starszym bracie (bez 50 melodyjek, światełek i ABSu),
      kąpię w zwykłej wanience, nie mam przewijaka, leżaczka kąpielowego, ręczników z
      kapturem (a przepraszam mam jeden po starszaku). Nie mam zabawkowych hitów z
      pism dziecięcych (synek najbardziej lubił różnokształtne klocki wrzucane do
      wiaderka, a poza tym wszelkie kuchenne sprzęty typu cedzaki, garnki, metalowe
      miski, drewniane łyżki), córka najbardziej lubi bawić się tym co szeleści- czyli
      dac jej przed nos paczkę chusteczek nawilżanych to az piszczy z uciechy, z
      zabawek najlepsze jest proste kolorowe plastikowe kółeczko, które zwyczajnie
      grzechocze oraz kotek maskotka w kolorze wściekłego pomarańczu nabyty w sklepie
      za 5 zł.
      Nie mam hustawki, chodzika, ciuchy mam w większości z ciucholandu albo od
      znajomych. Ale nie czuję bym dziecku coś odbierała. Pamietam, ze mnie kiedys
      rodzice zabrali do sklepu z zabawkami i powiedzieli, że mogę sobie wybrac co
      chcę w ramach prezentu na urodziny i że cena nie gra roli. Wybrałam skakankę i
      piłeczkę kauczukową. Pieniędzmi dziecka się nie uszczęśliwi, najlepiej patrzeć
      co tak naprawdę je interesuje i na danym etapie wydaje się być potrzebne.
      A i co najważniejsze- od czterech lat nie mamy w domu telewizora (bajki mamy
      tylko na płytach) i mój trzylatek zażyczył sobie by go przebrać za bułeczkę na
      bal przebierańców, a nie za np. Batmana.
      • ellana1 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 15:21
        Jest masa grających bajerów ale przecież nie oznacza to ze kazda
        matka musi kupic wszystkie te rzeczy swojemu dziecku .
        Ja mam leżaczek dla młodszego i bardzo sobie chwalę .
        Straszy miał matę i przez kilka miesięcy była hitem .
        Krzesełko do karmienia mam zwyczajne .

        Ja za to znam inny przypadek i tez mnie to zastanawia . Moja znajoma
        jest fanką drwnianych zabawek , klocków , lalek szytych ze starej
        scierki itd
        Jej córka mi powiedziała ze marzy o tym zeby dostać pod choinkę
        jakąs tam księżniczkę (coś w stylu barbie ubrana w swiecące ubranka
        z długimi włosami itd chyba z jakiejs bajki) ale mama powiedziała ze
        jej takiej nie kupi .
        Nawet chciałam jej kupić bo smutno mi się zrobiło ale dostałam
        zakaz .

        Dzieci czasem lubią takie koszmarki i nic się nie stanie jak
        spełnimy jakies dziecka marzenie . Nie musi się bawić tylko
        drewnianymi klockami bo mama ma taką jazdę (ze to niby dziecko
        będzie lepsze , mądrzejsze jak będzie tylko drewniane klocki
        układać ??? Bo nie wiem o co w tym chodzi ).
        • memphis90 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 14:04
          Nie musi się bawić tylko
          > drewnianymi klockami bo mama ma taką jazdę (ze to niby dziecko
          > będzie lepsze , mądrzejsze jak będzie tylko drewniane klocki
          > układać ??? Bo nie wiem o co w tym chodzi ).
          IMO to też rodzaj snobizmu; bycie eko, bio, pod prąd w zalewie
          plastikowej tandety itd. Taki sam snobizm, jak kupowanie modnych
          zabawek i drogich ciuchów- i chwalenie się tym. I jedna i druga poza
          strasznie mnie razi. Są sprzęty przydatne i są zbędne; jedno dziecko
          matę polubi, inne splunie na drewnianą kolejkę. Po co wartościować?
          Ja mam kilka rzeczy b. przydatnych- np. huśtawkę na baterie, matę
          (Lila wuielbiawink), inne uważam za zbędne (nianie, monitory oddechu,
          podgrzewacze, sterylizatory)- a inna mama może to oceniać zupełnie
          odwrotnie. Po co wartościować i dorabiać teorie "jestem lepsza,
          bo..."?
    • bamboletta Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 15:15
      zgadzam się z uullaa!!
      Poza tym po to Bóg dał ludziom mózg i rozum, żeby z niego korzystali, po to jest
      tyle rzeczy do kupienia i reklam w gazetach, zeby każdy mógł wybrać coś dla
      siebie (tu: dla swojego dziecka), przecież nikt ci nie każe tego wszystkiego
      kupować uncertain Co w tym złego, że rodzice kupują swoim pociechom kolorowe, grające,
      piszczące zabawki? Mój synek ma leżaczek bujaczek, grający i wibrujący Fisher
      Price i matę edukacyjną tej samej firmy i uwielbia te "drogie" zabawki! Ma
      specjalny przewijak, karuzelkę na łóżeczko, wiele piszczących grzechotek, kupę
      ciuchów... czy matka (ja) wobec tego jest bez rozumu? Czy przez to jest jakiś
      inny? Stać mnie, to kupuję, czy ogłupiam w ten sposób dziecko? Mały jeździ na
      spacerze w wózku za ponad 2500zł, ale czy to jest istotne? Ważne, że mu wygodnie
      i tyle. Nie mamy ani jednej rzeczy po dzieciach znajomych, ma wszystko nowe (bo
      to moje pierwsze dziecko), czy mam się czuć jakaś dzika z tego powodu, bo
      wszyscy mają ciuchy po innych? Gorsza? Nie czuję się tak big_grin

      I tak źle i tak niedobrze. Jak za komuny nie było nic w sklepach to się
      narzekało, ze nic nie ma, jak teraz jest full wypas to też źle, bo się ogłupia
      dziecko! Hahahahahahahaha
      Dziadkowie mojego synka też mu śpiewają, opowiadają bajki, czytają książeczki
      (choć dzidziuś ma pół roku), ja spędzam z nim mnóstwo czasu, całe dnie,
      rozmawiam z nim i się bawię. Też mu na spacerku opowiadam co się dzieje na ulicy
      (na listki musimy poczekać do wiosny). Uwielbia melodię "kaczuszek", ale obok
      leżą właśnie te wszystkie "ogłupiające" zabawki .




      • flora86 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 19:01
        tu nie chodzi o to, ze nie masz rozumu, stac Cie to kupujesz, kazdy chce dla
        swojego dziecka jak najlepiej, tylko niektorzy popadaja w paranoje, ze dziecko
        MUSI miec WSZYSTKO co drogie i 'na topie' w gazetkach i reklamach...
    • beliska Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 15:42
      Sprzęty niezbędne czy naciągactwo?

      Produkt, pieniądz, rynek, zamożność, chęć posiadania, możliwośc zakupu itd. itp
      A Ty kupujesz sobie tylko rzeczy niezbędne? Nie ulegasz nigdy zachciankom, nie kupiłas niczego pod wpływem chwili, masz w domu, w szafie rzeczy tylko niezbędne?
      Na pewno nie i o to chodzi. Masz kasę, mozesz kupić, nie musisz, ale nie kupując wcale rozumniejsza być nie musisz od tego, kto kupuje, bo posiadanie mat, leżaczków z bajerami nie oznacza, że dziecko jest zaniedbywane przez rodzica.
      • celice73 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 18:48
        Moja córa dostała karuzelę fisher-price z rybkami i ją uwielbia.
        Kiedy leży na przewijaku-obowiązkowo musi być włączona karuzela, a
        mała łapie rybki za ogonki. Mamy też odziedziczony leżaczek, na
        którym też uwielbia się bujać no i dostaliśmy matę, do której
        przyczepiam różne dodatkowe zabawki i też jest fajna zabawa. A gdyby
        nie dostała wszystkich tych rzeczy to pewnie sama bym jej kupiła. Z
        drugiej strony mam tani, ale wygodny wózek. Dostaliśmy od dziadków 2
        tys na wózek. Za to kupiliśmy niedrogi wózek i oprócz tego
        urządziliśmy cały małej pokój: łóżeczko, dywan,firanki, pościel i
        wiele innych rzeczy. Ciuchy ma używane, bo strasznie szybko rośnie i
        nie ma sensu kupować nowych.
    • atucapijo Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 18:59
      nie pisze, zebyscie mnie chwalili... raczej zeby uslyszec ze nie w
      drogich zabawkach cymes smile bo ja z natury sknera jestem, nie lubie
      wywalac kasy niepotrzebnie, i mojego niby meza tez tym zarazilam.
      ale z drugiej strony, to mam watpliwosci, czy maly by nie wolal
      bajeru zamiast tego,co ja wybieram zdroworozsadkowo... a przeciez mi
      nie powie.a rynek zeruje na takich niezdecydowanych, dzis ogladalam
      hustawke f.price z rybkami, 5 stow z hakiem, i do 9 kg- maly wazy
      prawie 7, wuec dlugo nam nie posluzy, jest sens???
      z trzeciej strony, tu gdzie mieszkam to wlasnie "jedyny sluszny"
      sposob wyvhowywania to ten z bajerami. a potem w konfrontacji
      wychodzi, ze dziec moj podnosi glowe, a kolezankowe nie, bo nie sa
      kladzione na brzuchu - ciezko lezec ne brzuchu w lezaczku...tu sie
      stawia na dzieci samoobslugowe, typu baby born i butelke, bo
      wygodnie, a dziec 2 miesiecny ma obowiazek spac cala noc, jak nie
      to "zalatwmy go mydlem"- czyli kropelki z bromem. otumanilo mnie to
      wszystko ...
      • asiekok Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 19:23
        Przeciez najlepsza zabawka to opakowanie od zabawki big_grin
        Moja mala ma trzy miesiace. Ma lezaczek bez bajerow, z palakiem do ktorego
        przyczepilam cos czym moze ruszac. Ma kojec w ktorym moze sie bezpiecznie bawic,
        gdzie nie dosiegnie jej moj dwuletni synek pelen dzikiej milosci do siostry smile
        Ale zabawki ze zbednymi bajerami uwazam dla takich dzieci bez sensu. Zabawka
        ktora kosztuje 10 zl moze byc tak samo fajna jak ta za 200. Moj synek swietnie
        bawi sie kubeczkami roznej wielkosci. Wklada jeden w drugi albo uklada z nich
        rozne wieze.
    • dysann a ja jestem jeszcze lepsza 21.02.09, 19:43
      mama bo wcale nie mam leżaczka ani bujaczka ani maty. Moja maleńka zwykła leżeć
      na podłodze na kocyku. Świecąco-grających zabawków też nie uświadczamy. Karmimy
      się tylko piersią, bez krzesełka smile
      A więc jestem jeszcze lepsza mama. Do jutra hihi. Jutro wszystko się zmieni.
      Jutro chrzcimy. A więc chyba muszę się pożegnać z dobrym wizerunkiem bo pewnie
      komercyjnych prezentów dużo przybędzie
      pozdr
      smile
    • ele_na Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 21:22
      Mam podobnie, ech wyrodna matka jestem. Nie mamy leżaczka, chodzika i tzn. mamy
      u teściowej, ale u nas w użyciu nie będą. Co do maty, to u nas doskonale się
      sprawdza. Kupiłam "Świat muzyki" Tiny Love na allegro, zamierzałam ją sprzedać,
      ale z uwagi na jej +, zostawię dla następnego dziecka (a w między czasie pożyczę
      jeszcze koleżance, która rodzi w lipcu). Zaraz po urodzeniu dziecka dałam się
      złapać w pułapkę "rzeczy niezbędnych", na szczęście mi minęło.
      • ele_na b.bujak 21.02.09, 21:27
        Zapomniałam o sygnaturce, już się poprawiamwink

        • b.bujak Re: b.bujak 21.02.09, 21:37
          ślicznie dziękuję!
          oczywiście w imieniu forumowiczek smile
    • siasiunia1 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 22:24
      moje dziecko chyba ma wrodzoną odporność na chwyty marketingowe bo wybiera sobie zabawki - matę olała (w przenośni a kilka razy dosłownie wink ), uwielbiała za to najprostszy model leżaczka. jak ją wsadziłam w leżaczek chicco to jej się znudził
      pchacz uwielbia taki z marketu, najfajniesze są zwykłe drewniane klocki. olała słonika z FP za to prosta piłeczka i mini zestaw kuchenny z papiernika kocha miłością niezmierną. śpiewająca lala to dziwny stwór za to taka szmaciana to wspaniała przyjaciółka.
      i tak dalej mogę wymieniać.
      oczywiście najfajniejsze zabawki to garnek, pilot, pokrywka etc etc smile
    • semi-dolce Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 23:29
      A ja lubię fajne zabawki z bajerami. No lubię. I kupuję je mojemu dziecku. Nie
      po to, by dać dzieciakowi gadżet i mieć świety spokój, tylko bawimy sie nimi
      RAZEM. I nie widze w tym nic złego. To samo z wózkiem. Jasne przede wszystkim
      musi być dobry, wygodny, bezpieczny itp dla dziecka. No ale przy okazji może być
      bajerancki. Jedno drugiego nie wyklucza smile I kiedy ostatnio zakupiłam synowi
      drugi wózek, moja koleżanka zapytała mnie jakoś oburzona chyba, czy była taka
      realna potrzeba. Tak, była. Chciałam go mieć.
      • camel_3d Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 23:45
        ode mnie duzy plus za szczerosc!!!

    • laurentina.g Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 21.02.09, 23:46
      Hmm... moje córy to prawdziwe ascetki smile. Bez leżaczka, bez maty, bez karuzeli
      (starsza miała, ale się z nią rozprawiła, mała nie dostała), bez przewijaka,
      starsza bez krzesełka do karmienia wyrosła, młodsza w prawdzie ma ale nie żadne
      magic tylko Ikea - 70 zł chyba (się nie wykosztowaliśmy). No fakt zabawek mają
      sporo - starsza gardziła - mała się więcej nimi intersuje, ale bez przesady - w
      przerwach, bo większość czasu spędza tak jak siostra kiedyś na rękach, bo lubi,
      my też lubimy - wszyscy są zadowoleni.
      • celice73 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 07:36
        To ja się jeszcze raz wypowiem. Moje dziecko dostało dwie tanie,
        chińskie, grająco-świecące zabawki i uwaga z jednej wypadła śrubka
        (mała mogła ją połknąć) a z drugiej wystają dwie śruby-może się
        pokaleczyć. Dlatego uważam, ze tego typu zabawki lepiej kupić
        droższe, a porządne.Co do innych typu maskotki, gumowe kaczuszki
        itp.mogą być tanie. Mam kilka maskotek z lumpeksu- po wypraniu są ok.
        • atena76t Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 11:05
          Popieram celice73. Fakt, że większość rzeczy, w tym zabawek, robi
          się w Chinach. Ale niektóre wołają o pomstę do nieba, to nie są
          zabawki dla dzieci tylko niebezpieczne przedmioty. Nasz mały dostał
          full zabawek pod choinkę, w tym jedną badziewną, która po trzecim
          upadku z łóżeczka popękała, lakier odprysnął i naklejki łatwo
          odkleić. Więc lepiej kupić jedną porządną.
    • dysann Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 08:38
      To ja też się jeszcze raz wypowiem.
      Nasz obecny wózek jest baaardzo ascetyczny. Urodą nie grzeszy ale za to: pokona
      każdą przeszkodę, w każdym terenie, zakupów przywiezie kilogramy, jest
      niezniszczalny - sprawdzałam - można samemu na niego usiąść i zjechać po
      schodach i nic. Gdyby cokolwiek - naprawa w zaciszu domowym, wystarczy stuknąć
      młotkiem. Dzieciom w nim świetnie się jeździ, na największych wertepach jeno
      lekko kołysze, jest wózkiem dla dwojga - niemowlęcia i czterolatki. Słowem -
      wózek marzenie.
      Ale ja pragnę pięknego wózka z śliczną gondolą. O eleganckiej linii. Wyważonych
      kolorach. Okazy "komercyjnych" wózków oglądam z nieskrywaną zazdrością. Obiecuję
      sobie że przy trzecim dziecku spełnię swoje marzenie (niezniszczalną wołgę
      trzymając na wyjazdy terenowe). I obym dotrzymała sobie słowa a nie znowu: a bo
      finanse, a bo praktyczność, a bo już przecież mamy i co z tego że stary i brzydki
      • dysann Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 08:39
        Z rozkoszą dam się naciągnąć na sprzęt całkowicie mi zbędny ale będący pożywką
        dla mego złaknionego komerchy ducha
        pozdr
      • esofik Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 10:52
        do wołgi proponuję przyczepę kampingową a'la "kurczak z rożna" dla
        trzeciego dziecka jak znalazł. Zwłaszcza na tych wyjazdach wink
        Pozdro za zdrowe podejście do życia.

        Czy aby być lepszą matką powinnam kupować dziecku tylko używane
        rzeczy z wyprzedaży?
        • karro80 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 11:17
          Skoro dyskusja się rozwija, to przedstawię swoje podejście.
          Kupuję to co akurat uważam za potrzebne w danej chwili (np
          wspomniane ochraniacze na łóżko) z racji dążenia do niezagracania
          sobie mieszkania.

          Wózek mamy od początku rozkładaną na płask maluśką spacerówkę-bardzo
          lekką, przy okazji była taniasmile
          Posiadam super kojec dla dziecka- super w moim przekonaniu, bo duży,
          ale dmuchany - więc funkcjonalny, kolorowy i bezpieczny, co daje mi
          gwarancję, że jesli potrzebuję wyjść z pokoju, a dziecko nie śpi to
          nie uszkodzi się.(kojec był tani - jakies 60 zł i został podarowany
          przez moich rodziców, którzy nie mieli pomysłu co by kupić, a akurat
          ja miałam go kupować)
          Karuzelki mamy Canpola (też prezent)
          I takie cuś fischer prica - świeci, gra z gwiazdką takie, pewnie
          wiecie.
          No i karuzelki i fischer price też prezenty, bo akurat się
          zwiedzieli, co chcę kupić to na drugi dzień juz było.

          Matę mieliśmy, ze sklepu internetowego, bardzo mi się spodobała i
          była większa niż te niektóre bajerne w dzieciowych sklepach, a że
          składała się w taki mały kojec to dodatkowy plus był.
          W tej chwili mała korzysta z podoczepianych zabawek. (Aha, też droga
          nie byłasmile)

          Za to nie kupuję używanych rzeczy, bo takie mam podejście. Wolę
          tańsze, ale nowe. Co nie znaczy, że droższych nie lubięwink
          • nilem Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 15:38
            No cóż.
            Od początku inwestowałam sporą kasę w gadżety dla dziecka.
            Funkcjonalny wózek, nie musi być brzydki.
            Wanienka z profilowanym dnem została kupiona dla mojej wygody,
            przewijak też.
            Córka ma masę gadżeciarskich zabawek, z kilku powodów.
            To, że ja wychowałam się tylko na zabawkach ze spółdzielni inwalidów,
            nie oznacza, że moje dziecko także musi.
            Jeśli przy obiedzie sadzam sówj tyłek na porządnym krześle, nie widze
            powodu, dla którego moje dziecko miało by siedzeć w bylejakim
            krzesełku.
            Tak samo z ciuchami, butami i całą reszta.
            Zastanawiam się, czy taki sam ascetyzm połaczony ze zdrowym
            rozsądkiem stosujecie w meblując własne mieszkanie, kupując sprzęt do
            kuchni, komórki, komputery.
            Przecież 20 lat temu to wszystko wyglądało zupełnie inaczej!


            agatawroblewska.pl sesje zdjęciowe dzieci i
            rodziców.
            • hugo43 Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 16:52
              1.5roczny syn mojej kolezanki od kilu miesiecy spedza po kila godzin
              dziennie na podlodze w kuchni mieszajac drewnianymi lyzkami w
              garnkach,sitkach itd.a obok ma pieknie wykonczony pokoik pelen
              najdrozszych zabawek itd,tyle,ze go to wcale nie interesuje.mysle,ze
              nie mozna dac sie zwariowac,w zadna stronesmile
    • kinga_owca Re: sprzety niezbedne czy naciagactwo?refleksje 22.02.09, 17:37
      moim zdaniem najlepszy jest zloty środek wink
      synek ma i rzeczy "wypasione" i z lumpeksu, przy kupnie staram się
      kierowac zdrowym rozsądkiem, co nie znaczy, że rozsądek zawsze
      wygrywa wink
      synek bawi się zarówno kuchennymi przyborami jak i świecąco-grająco-
      śpiewającymi zabawkami
      miał wibrujący leżaczek ale zwykłą wanienkę
      nie lubię przeginania ani w jedną ani w drugą stronę - nie lubię ani
      sknerstwa ani rozrzutności wink
      i nie czuję się z tego tytułu ani dobrą ani złą matką, bo o tym nie
      świadczy to, czy dziecko jeździ w wózku za 5000 czy za 50 zł smile
    • atucapijo matko jedyna, jestesmy super 22.02.09, 21:04
      w zyciu tyle zdrowego rozsadku nei widzialam.... hustawki nie
      bedzie, jak bede w Polsce w marcu to u pani na ryniaczu kupie
      jeszcze pare lyzek drewnianych!!! dzieki!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka