bonnie75
24.03.09, 12:21
Wojtus ma 10 tygodni.
Radzilam sie juz tutaj w kwestii "gulgoczacego gardelka", ktora to dolegliwosc
zaobserwowalam juz w szpitalu tuz po narodzinach (pielegniarki go wtedy
odsluzowywaly, bo charczal i wrecz krztusil sie wydzielina).
Kiedy mial miesiac to dziwne gulganie w okolicach noso-gardla wrocilo (lekarz
stwierdzil wtedy wirusa gornych drog oddechowych). Nebulizowalam, odciagalam
ta polprzezroczysta, lepka wydzieline z nosa i tak po tygodniu bylo lepiej,
aczkolwiek gdzies to gulganie co jakis czas sie pojawialo.
Jakies dwa tygodnie temu - znowu to samo.
I znowu nawilzam, inhaluje sola fizjologiczna. I jak maly kichnie albo uda mi
sie odciagnac frido - wychodza polprzezroczyste, ciagnace sie gile a w gardle,
gdzies wysoko slysze jakby furkotala mu gula flegmy.
Infekcje raczej wykluczam, bo synek nie kaszle, nie ma temperatury, osluchowo
w porzadku, jest pogodny, kiedy zasnie albo podczas karmienia oddycha
normalnie przez nos. Moze to cofajacy sie pokarm zmieszany z inna wydzielina
tak mu przeszkadza?
A moze ma chore zatoki i stamtad splywa ta wydzielina? Jak to leczyc, jesli to
rzeczywiscie zatoki??
Bede wdzieczna za odpowiedz i porade.