Sama nie wiem już co mam robić. Moja miesięczna córeczka wygląda jakby
strasznie się męczyła w czasie snu. Nakarmię ją, odbija jej się i ładnie sobie
przysypia. Potem odkładam ją do łóżeczka i śpi spokojnie góra 30 minut. Potem
nagle zaczyna się wyginać, prężyć, robi się czerwona na twarzy, ciężko sapie,
a czasami zdarza się, że zaczyna płakać a nawet wrzeszczeć, jakby naprawdę coś
strasznie ją bolało. Nie budzi się przy tym i jak tylko "atak" przejdzie to
ona się uspokaja i śpi. I tak co 5 minut

Byłam z nią u lekarza, spędziłyśmy
dzień w szpitalu, miała robione badania krwi i moczu, usg brzuszka i wszystko
było ok. Pani doktor mówi, że widocznie tak ma. Masowałam brzuszek, robiłam
ciepłe okłady, bo myślałam, że może ma jakieś wzdęcia albo kolki, ale to też
nie pomaga. Karmię ją mieszanie: piersią i bebilonem. Wypróżnia się
regularnie, 3-4 razy dziennie.
Czy ktoś się spotkał z taką sytuacją? Czy to rzeczywiście normalne, czy może
pójść do innego lekarza? Bo ja już nie mogę słuchać jak ona się męczy i serce
mi pęka

--