Witam,jestem mamą 6 miesięcznego synka,a mój problem to wychodzenie
z nim na spacery. Na początku było wszysko ok a gdzieś od miesiąca
tragedia,mały przez 15 minut leży spokojnie a potem przechodzi w
stan nerwówki i zaczyna przeokropnie płakac-coś strasznego

Jeżeli
uda mi się jakoś go uspokoić i w miare leży spokojnie to jak robi
się śpiący to znowu zaczynaja się schody... nie może zasnąć- i znowu
płacz

dodam że spi tylko na brzuszku. Pani doktor powiedziała że
jak wychodzimy na spacer to mamy kłaśc go na brzuchu! A niby jak
dziecko ma poznawać świat? Nie widząc go?!Oczywiście jak wezme go na
ręce to jest wszystko ok. Nie wiem jak sobie poradzić z tym
problemem, na sama myśl o wyjściu na spacer robi mi sie niedobrze
Czy któraś z mam może miała podobny problem?