marrea11
04.06.09, 09:30
postanowilam otworzyc nowy watek, prosze odniescie sie, ale
przeczytajcie dokladnie. Moj problem z samodzielnym zasypianiem
polega na tym, ze moj szkrab w wieku 2 miesiecy wlasnie to opanowal
i teraz moj problem polega na tym, ze czuje sie okrutna i zla (
potwierdzily to dwa posty), ze tak dzialam, mianowicie.. maly
karmiony butelka(nie pytajcie dlaczego) dostaje ja po kapieli,
nastepnie chwile z nim siedze, caluje szepcze pare slow do uszka,
glaszcze i wychodze z pokoju, synek po pewnym czasie gugania,
nawolywania(sa to pojedyncze odglosy, nie placz) sam zasypia i
slodko spi do nastepnego karmienia. I teraz pytanie: czy robie cos
nie tak, czy to za wczesnie... wiem, ze malenstwo potrzebuje
bliskosci, daje mu ja w ciagu dnia, ale czy lezac tak mam go jednak
podnosic i tulic i nosic, bo takie samodziuelne lezenie zle wplynie
na jego psychike i emocje, bo takie otrzymalam rady, jesli tak... to
oczywiscie kij tam z samodzienym zasypianiem.. bede nosic i tulic,
choc wiele razy czyta sie, ze rodzice przezywaja katorgi uczac swoje
dzieci samoddzielnego zasypiana, bo one naprawde placza i cierpia..
czy mam ten proces u mojego synka teraz zespuc, bo jednak spi
przyczajone zlo braku bliskosci i tylko mi sie wydaje ze robie
dobrze?