Dodaj do ulubionych

wypadki jednak się zdarzają

05.06.09, 10:21
Witam.
Wiem, że pewnie ten temat był już poruszany setki razy, to będzie
sto pierwszy. Drodzy rodzice co posiadacie w swoich apteczkach
pierwszej pomocy na wypadek jakiegos wypadku? Mój
dziewięciomiesięczny synek wylał wczoraj na siebie gorącą herbate,
dopiero co zaparzoną. Nie wiem, czy minely dwie sekundy, a już
siedział w zlewie w kuchni i lałam na niego zimną wodę. POLECAM taką
metodę. Bez oparzenia się nie obeszło, niestety, ale nie płacze,
wiec chyba go nie boli. Oparzenie pryskam panthenolem. To straszne
przeżycie, ale podobno bez takich przypadków dziecka się nie
wychowa. Dlatego napiszcie jakie posiadacie specyfiki na takie
chwile, a może tez dobre radami się podzielicie?
Obserwuj wątek
    • deela Re: wypadki jednak się zdarzają 05.06.09, 10:26
      ja mam masc na rany penaten - nadaje sie do wszyzstkiego
      na skaleczenia, otarcia itp
      a z ta woda to sobrze zrobilas - mi sie mlody kiedys za kawe zlapal - a juz ze
      dwa lata mial
      od razu pod pache i pod zimna wode - jednym skokiem bylam w lazience - udalo sie
      BEZ oparzenia - kawa nie byla wrzaca tylko goraca no i szybko zareagowalam
      najwazniejsze to zachowac zimna krew a nie miec pelna apteczke
      • sommer08 Re: wypadki jednak się zdarzają 05.06.09, 10:50
        Chlodna, letnia, tylko nie lodowata ta woda! Bo szoku sie dziecko nabawi.
        Tez uwazam, ze "zimna krew" najwazniejsza, bo nawet zatamowac krew tryskajaca z
        rany mozna kawalkiem szmatki czy gumka a nie od razu opatrunkiem specjalnym.
        Liczy sie tez czas reakcji i ew. zawiezienia do lekarza...
        Moja apteczka jest akurat pelna, bo zawiera m.in. "przeterminowana" apteczke
        samochodowa (Niemcy sie tego czepiaja). smile
    • tijgertje Re: wypadki jednak się zdarzają 05.06.09, 10:59
      Wrzaca herbata to 80% oparzen u dzeci ponizej 4 lat. sama jestem
      przewrazliwiona na tym punkcie, a juz zupelnie mi `odbilo` po
      spotkaniu informacyjnym w przedszkolu. Pani ze stowarzyszenia
      zajmujacego sie oparzeniami (glownie dzialalnosc informacyjna i
      badawcza w kieruynku leczenia oparzen) dosc drastycznie rzedstawila
      mozliwe konsekwencje oparzen u dzieci, ale podala mase typow jak
      uchronic przed oparzeniem. Szczerze mowiac niektore do glowy by °mi
      nie przyszly.
      Woda to najlepszy sposob na oparzenia, dobrze zrobilas, ale uwaga.
      Jesli jest mozliwosc schlodzic tylko oparzona czesc, to woda powinna
      byc zimna, ale jesli dziecko ma obszerniejsze oparzenia, to
      najlepiej wejsc z nim pod chlodny prysznic. woda powinna byc
      chlodna, ale nie za zimna, bo zdrowe czesci ciala zbyt schlodzone
      rowniez moga sie przyczynic do pogorszenia stanu dziecka (szok
      termiczny). Oparzenie nalezy chlodzic przez przynajmniej 10 minut,
      potem w zaleznosci od stopnia i rozleglosci oparzenia nie
      przykrywac, albo zalozyc jalowy opatrunek. Wszystkie masci nawet te
      na oparzenia niekoniecznie pomoga, powinny byc stosowane na zlecenie
      lekarza.
      W razie oparzenia dzieciaka trzeba do wody wsadzic w ubraniu, nie
      zdejmowac niczego, bo jesli jest przyklejone do skory to zrywajac
      ubranie powoduje sie powazne rany. Wyjatek stanowi pielucha, jesli
      nasiakla wrzatkiem, to trzeba malucha posadzic w zimnej wodzie i
      sprobowac ja zdjac, o stopniu oparzenia decyduje nie tylko
      empreatura, ale i czas kontaktu z nia, nawet niska temperatura mozna
      sie nabawic powaznych oparzen, jesli oddzialuje na skore dlugo.
      Jak uniknac oparzen?
      -nigdy nie pic kawy, a zwlaszcza herbaty z dzieckiem na reku!
      -pocwiczyc z dzieckiem `kontrolowane oparzenia` uczyc nie tylko
      przez zabranianie i chowanie, ale pozwolic dziecku doswiadczyc, ze
      piekarnik czy zelazko jest gorace (przytrzymac raczke dziecka tak,
      zebypoczul goraco, ale nie dotknal i nie oparzyl, po kilku takich
      manewrach maluchowi ciekawosc przejdzie.
      - kubki, filizanki, garnki itp odsuwac od krawedzi,
      -gotujac odwracac uchwyty patelni do tylu, zeby nie wisialy nad
      krawedzia kuchenki
      -wymienic krany na takie z termostatem (zwlaszcza przy wannie i pod
      prysznicem), jesli ich nie mamy, wyrobic sobie nawyk odkrecania
      zawsze najpierw zimnej, potem goracej wody. Maluchy obserwuja i
      mimowolnie powtarzaja ansze dzialania,jak mu wpadnie do glowy
      odkrecic kran i najpierw odkreci zimna wode, a potem wrzatek, to
      szansa na powazne poparzenia jest duuuzo mniejsza
      - czajnik elektryczny, toster itp tak ustawic, zeby dziecko nie
      moglo zlapac wiszacego kabla.
      -zainwestowac w sygnalizatory dymu, koc izolujacy i gasnice (w
      okolicy kuchni na pewno).

      Dzieci maja cienka skore i mimo, ze szybciej moga ja zregenerowac,
      to oparzenia sa o tyle niebezpieczne, ze czesto niszcza cala skore
      wlasciwa, po takich oparzeniach (II i III stopnia) zwaszcza
      rozleglych sa duze szanse inekcji i trwalych blizn.

      Nie bede naskakiwac na nikogo, ale mam nadzieje, ze nikt nie bedzie
      czekal na taki wypadek u siebie tylko nauczy sie z doswiadczen
      innych i zrobi wszystko, zeby ich uniknac.
    • tym08 Re: wypadki jednak się zdarzają 05.06.09, 16:40
      szczegolnie na oparzenia (odparzenia tez), opryszczki, bole, etc
      posiadam olejek lawendowy. goraco polecam!
    • fhuag Re: Niekoniecznie 05.06.09, 17:25
      Będe trochę sarkastyczna i złośliwa, a tak po prawdzie to kto przy
      dziecku malutkim pije gorącą kawe lub co tam chce.Ja nawet zupy czy
      ziemniaków nie jem gorącej przy dziecku, bo mógłby rączką sięgnąć i
      złapać. Mam już 12 letnią córkę i teraz 9 miesięcznego malca i nic
      oprócz siniaków czy małych gózków nie mieli. Mama moja uczyła mnie
      zawsze że nie stawia się nic gorącego w pobliże dziecka w domu było
      nas 6-ro i nikt nigdy nie był poparzony. Tyle wszyscy na forum
      poświęcają uwagi zdrowemu żywieniu a uważać trzeba nie tylko na to
      co dziecko je ale też na to co MY robimy i czasem posłuchać matki
      bądz teściowej. A tak pozatym to dobrze zareagowałaś i macie
      szczęście że nie było to grożne poparzenie takie które zostawia
      ślady na ciele dziecka na zawsze.
      • atena12345 Re: Niekoniecznie 05.06.09, 21:22
        pocieszyłas kobiete, na pewno lepiej sie poczuła ...
        pogratulować bezwypadkowego wychowania, ale wszystkiego w życiu nie
        przewidzisz. Moja juz kilkuletnia córka włożyła sobie do nosa dwie
        rodzynki w czekoladzie i wciagnęła. Dobrze, że czekolada sie stopila
        i wypłynęły...
        • mm_ii_aa Re: Niekoniecznie 06.06.09, 12:40
          ja i tak źle się z tym czuje jak widzę brzuszek mojego synka, gdzie
          troszkę zostało oparzenie, także żadne pocieszanie i tak by nie
          pomogło. Wiem, że można było tego uniknąć, to jasne,tylko niestety
          idealnych ludzi za wielu na swiecie nie ma i jak widać do nich nie
          należe. Ty chyba też ateno, skoro nie zauważyłaś jak córeczka wkłada
          rodzynki do nosa. Moim rodzicom zdarzyło się niedopilnowanie, a mam
          się dobrze.
          • atena12345 Re: Niekoniecznie 07.06.09, 09:40
            mój post był do fhuag, bo byla taka oburzona.
            Idealna matka oczywiście nie jestem. Pozdrawiam
        • fhuag Re: Niekoniecznie 07.06.09, 14:41
          Droga Ateno12345 oczywiście że byłam oburzona bo jak można napisać
          że bez takich wypadków nie można wychować dziecka, owszem powtarzam
          się guzy, siniaki, zadrapania, ranki. Ale poparzenie przeciesz to
          wstrząs dla dziecka no i dla matki nie zaprzeczam (wyrzuty
          sumienia "bo przeciesz mogłam to odstawić dalej, wyżej")Dziecko
          malutkie to tak naprawdę zmusza nas do tego byśmy miały my matki
          oczy dookoła głowy i do tego by przewidyać co się może zdarzyć za
          sekundę dwie. To my uczymy tego "co będzie jeśli..." U mnie
          naprzykład teraz dochodzi nowe niebezpieczeństwo pies w domu (ze
          starszą córką nie miałam psa)choć nasz zwierzak jest bardzo spokojny
          i nawet muchy by nie skrzywdził to i tak nie zostawię małego sam na
          sam z psiakiem, a jakby mu co się nie spodobało i rzuciłyb się na
          dziecia-dopiero by było. Nie chcę być MĄDRYM POLAKIEM PO SZKODZIE
          wolę dmuchać na zimne i napewno wiele matek się zgodzi ze mną że to
          co można przewidzieć złego - wyeliminujmy.
      • dordulka Re: Niekoniecznie 05.06.09, 21:42
        Słusznie piszesz! ZA wiekszosc wypadkow u dzieci odpowiadaja rodzice, ich beztroska, zeby nie powiedziec bezmyslnosc. Oczywiscie wypadki byly, sa i beda, ale od nas duzo zalezy. Nie mowie tu o rozbitym kolanie czy guzie na glowie, ale poparzeniach, zatruciach, zakrztuszeniach.
        Ktos wspomnial o osobnym watku, moze tutaj wpisujmy swoje sposoby i abc postepowania.
    • erin7 Re: wypadki jednak się zdarzają 05.06.09, 21:36
      A moze by zalozyc watek o wypadkach w domu, tak zeby ustrzec inne
      mamy.Jakie sie najczesciej zdarzaja i jak reagowac by zminimalizowac
      skutki. Czasem wlasnie stare sposoby sa najlepsze a nie wszyscy maja
      sie kogo podpytac.
      • tijgertje Re: wypadki jednak się zdarzają 06.06.09, 01:32
        erin7 napisała:

        > A moze by zalozyc watek o wypadkach w domu, tak zeby ustrzec inne
        > mamy.

        Myslisz, ze to cos da? Przekop forum i zobacz ile jest regularnie
        powracajacych watkow o upadkach dzieci pozostawionych na
        przyslowiowa sekunde np na lozku. I myslisz, ze to cos daje?
        niektorzy to nawet z duma oznajmiaja, ze im dziecko tez spadlo.
        Niektorych nic nie nauczy, dopoki wlasnego dziecka powaznie
        nie "uszkodza" sad
        • erin7 Re: wypadki jednak się zdarzają 06.06.09, 14:04
          No wlasnie sama sie zdziwilam ostatnio jak jedna mama na forum
          mowila ze 5 razy jej dziecko spadlo z wersalki i ze nic to. No ja
          rozumiem raz,bo wypadki sie faktycznie zdazaja, choc wszedzie trabia
          zeby za nic nawet na sekunde!! Ja tak pomyslalam o tym watku bo mam
          male doswiadczenie w wychowywaniu dzieci, stad takze w wypadkach
          ktore moga sie zdazyc w domu, wiec szukac podpowiedzi czego sie
          wystrzec bo wszystkiego przewidziec nie mozna.
    • morelee Re: wypadki jednak się zdarzają 06.06.09, 18:45
      To straszne
      > przeżycie, ale podobno bez takich przypadków dziecka się nie
      > wychowa.

      CO??????????????? co za idiotyzm!!!!!!!!!!! oczywiście że wychowa się dziecko
      bez poparzenia. Trzeba tylko trochę myślenia i konsekwencji! Tobie widać
      zabrakło i jednego i drugiego!!!! A teraz wciskasz kity żeby się usprawiedliwić,
      czy co?
      • mm_ii_aa Re: wypadki jednak się zdarzają 07.06.09, 10:00
        Prosze zauważyć, że nie miałam na mysli tylko poparzeń. Zdarza się
        że dziecko np. połknie leki, złamie ręke, noge, skaleczy się. I
        pewnie, że to jest tylko i wyłącznie wina rodziców(opiekunów). Mając
        dziecko trzeba na nie patrzec 24 godz na dobę i nie daj Boże odejść
        na chwilkę jeżeli się jest samemu z dzieckiem!!! Dziecko jest wtedy
        BEZ opieki!!! Nie ma robienia prania, gotowania obiadu, a nie do
        pomyslenia jest poczęstować gości kawą jeżeli dziecko znajduje się w
        tym samym pokoju co goście!!! Poza tym ludzie mają różne poglądy i
        różne racje, a nazywając idiotą kogoś kto ma inne zdanie jesta jak
        najbardzie "na miejscu", bo to przecież tylko forum.
        Żeby było jasne-jakoś nie jest mi do smiechu po tej całej sytuacji i
        wcale nie mam zamiaru się usprawiedliwiać.
        • dordulka Re: wypadki jednak się zdarzają 07.06.09, 10:43
          Kazdy po takim zdarzeniu sie usprawiedliwia, to normalne. Cala ta sytuacja jescez dlugo bedzie cie pewnie gryzla i to tez normalne.
          Nie chodzi o to, by chronic nasze dziedko przed swiatem, usuwajac wszystkie zagrozneia z jego drogi.
          I nie jest tym samym zlamanie nogi na nartach, schodach, spacerzem rowerze i polkniecie lekow czy popareznie wrzatkiem. Pierwsze to nieszczesliwy wypadek, drugie - blad rodzica. Nie ma dla mnie "zmiluj'. Zdania nie zmienie. Mozna tak zorganizowac prace domowe ito, zey nie narazac dziecka na takie zagrozneia. Podobnie z lekami, nie ma u tak malych dzieci "przypadkow", leki zawsze powinny byc w miejscu niedostepnym dla dzieci, jezeli znallazly sie w dzieceicych lapkach - czyja to wina?
          W takim momentach jestem dosc radykalna, co zwykle mi sie nie zdaza, ale uwierz, napatrzylam sie dosc na "powypadkowe" dzieci.
        • morelee Re: wypadki jednak się zdarzają 07.06.09, 14:40
          mm_ii_aa napisała:

          > Prosze zauważyć, że nie miałam na mysli tylko poparzeń. Zdarza się
          > że dziecko np. połknie leki, złamie ręke, noge, skaleczy się.

          Coraz lepiej! Przypadek że 9ms niemowlę zatruje się lekami!!!! Następna bzdura!!!
          Jeśli chodzi o 9ms niemowlę to naprawdę można tego uniknąć. Dziecko w tym wieku
          nic samo nie weźmie z miejsc niedostępnych. Leki zawsze muszą być poza zasięgiem
          dzieci, ostre przedmioty, gorące herbatki itp. również. To nie przypadek jeśli
          niemowlę zatruje się lekami, poparzy, skaleczy, to wyłącznie nieodpowiedzialność
          opiekunów.

          Co innego dziecko które samo chodzi, wspina się, uczy jazdy na rowerze bądź
          łyżwach - tu zgoda, są przypadki a pomysłowość dzieci jest bezgraniczna, i
          niestety czasem kończy się źle.
    • tygrysiatko1 Re: wypadki jednak się zdarzają 06.06.09, 23:10
      na oparzenie 10 min schaładzania i u tak małego dziecka kontrola u
      lekarza... i nie wylała na siebie tylko Ty nie dopilnowałaś dziecka
      i dopuściałaś do oparzenia.... Oparzenie może być śmiertelne i
      dochodzi do niego z bezmyślności dorosłych... i niestety da się
      te "wypadki" przewidzieć.... oparzenie jest cała chorobą oparzeniową
      ze wstrząsem włacznie - może dlatego dziecko nie płakało??

    • atucapijo Re: wypadki jednak się zdarzają 07.06.09, 14:21
      we wloszech na oparzenia stosuje sie ...paste do zebow! chlodzi
      genialnie, zmywa sie "kleksa" z pasty , jak przestanie piec. nie
      polecam stosowania dlugo, ani na wrazliwa skory, bo olejek mietowy
      moze tez uszkodzic skore, ale jest to alternatywa dla trzymania np
      palca przez godzine w zimnej wodzie... ja stosuje u siebie, bo sie
      czesto przypalam gotujac smile albo wyciagajac blachy z pieca.
      inny sposob, to krem nagietkowy, to akurat zadzialalo na poparzenie
      tonerem w ksero w biurze. nie mialam pod reka lodu ani pasty do
      zebow.
      z tymi wypadkami domowymi to nie rpzesadzajmy, nie mozna dziecka
      przed wszystkim uchronic, ja nie stawiam herbaty na brzegu stolu,
      odkrecam patelnie raczka w strone sciany, ale np nie zdazylam za
      kotem jak chcac sie bawic zlapal malego za raczke wystajaca przez
      prety lozeczka. skonczylo sie na 3 drasnieciach,placzu i strachu...a
      przez to nie czuje sie jakas zwyrodniala, nawet lekarz polecal nam
      pozwalac bawic sie malemu z kotem - sa to normalne wypadki, nie od
      wszystkiego da sie zabezpieczyc dom czy inne miejsca!wg porad z
      forum, powinnam regularnie prac kota w lizolu , ogolic go, bo
      futro=kurz i syf, a najlepiej zamknac gdzies... ja np oparzylam sie
      zelazkiem, prasujac pieluchy mojej siostrze - niemowleciu ( 6 lat
      mlodsza), mam slad do dzis, i moja mam nie zdazylaby mnie przed tym
      uchronic, z noworodkiem na reku.i nie bylo sily, zeby mi
      wyperswadowac ten pomysl. a na przyklad maz mojej przyjaciolki
      zlamal noge ich synkowi, wtedy 10cio miesiecznemu: szedl po
      szpitalnym korytarzu z dzieckiem na reku, poslizgnal sie na plamie
      wody/ blota( byl grudzien), i przewracajac sie, upadl na malego.
      i co, powinien glowe posypac popiolem, i zasuwac do Czestochowy na
      kleczkach???
      https://b1.lilypie.com/ho0Xp1/.png
      • morelee Re: wypadki jednak się zdarzają 07.06.09, 14:47
        Chyba chodzi o dotknięcie palcem np żelazka bądź podobnie drobne poparzenie, bo
        nie wyobrażam sobie że ktoś mógłby wysmarować pastą do zębów dziecko z poważnym
        poparzeniem, polane wrzątkiem po całym ciele.

        A tak przy okazji o głupocie rodziców - kumpel z pogotowia opowiadał mi kiedyś
        jak jechali do niemowlęcia które wpadło do garnka z gotującą się zupą. Nie znam
        zakończenia tej historii, ale 100% skóry poparzonej to pewna śmierć w wielkim
        cierpieniu. Czy to ktokolwiek podciągnie pod przypadek jakie zdarzają się
        wszystkim dzieciom?
      • fhuag Re: wypadki jednak się zdarzają 07.06.09, 14:56
        Owszem są wypadki takie jak to poślizgnięcie i upadek czy np:
        wypadek samochodowy ale to są wydarzenia niezależne od nas my nie
        jesteśmy bezpośrednimi przyczynami ich. A poparzenie co może taki 9m
        maluch sam nalał sobie gorącej cherbaty czy sam nałożył gorącego
        obiadu lub sam wlazł do wanny z wodą - nie to my dorośli
        przygotowaliśmy bo może ostygnie otóż nie. Dzieć jest ciekawy świata
        i pomużmy mu go zobaczyć przynajmiej na początku bez bólu i stresu.
        To przyjdzie z biegiem lat.
    • mm_ii_aa dziękuję za dobre rady 07.06.09, 18:10
      na szczęście poparzenie dobrze się goi, synka nie boli miejsce w
      ktorym go tak brutalnie potraktowałam. JA SAMA i on nie jest w
      niczym winiem. Biedne dziecko, pewnie w rodzinach Pań, które są aż
      tak bardzo przewidujące i rozważne byłoby mu o niebo lepiej, ale ma
      nieszczęśnik pecha, że Bóg mu dał taką matkę wyrodną(a co "gorsze"
      planuje jeszcze dzieci, choć pewnie "za karę" nie powinnam nawet o
      tym pomyśleć). Życzę powodzenia tym Paniom w wychowywaniu swoich
      dzieci i może nie tylko swoich. I "dziękuje", że spowodowały, że to
      był mój ostatni post na tym forum.
      • atucapijo do mm-ii.aa 08.06.09, 15:26
        a co ty sie tak przejmujesz, znajdziesz i nawiedzone, i porzadne
        kobity na tym forum, tak samo jak na ulicy smile wracaj na forum i lap
        za piòro!!! tzn za klawiaturke...
    • franczii Re: wypadki jednak się zdarzają 08.06.09, 16:10
      jasne, ze sie zdarzaja. Pilnowalam i pilnowalam od trzech lat a nie dawniej jak
      wczoraj syn juz rozumny po raz pierwszy sciagnal na siebie filizanke z goraca
      kawa. Nie wiem, jak to sie stalo, siedzialam tuz obok a kelner celowo postawil
      te kawe troche dalej i nawet powiedzial, ze to ze wzgledu na dziecko, no i co.
      Najczestszy wypadek u nas to upadek z krzesla i to zawsze w mojej i meza
      obecnosci, dziecko siedzi grzecznie na krzesle i nagle leci na naszych oczach w
      dol i rozcina sobie brode, na szczescie lekko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka