semi-dolce 25.06.09, 09:25 czyli moje dziecko chodzi Taki mamy karton po pchaczu, leży na środku pokoju. Moje dziecko wspina sie na niego i bawi nim. Dzis sie wspięło i powolutku, krokiem dostawnym, obeszło dookoła Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
justen1204 Re: Krok dostawny 25.06.09, 12:51 to ci zazdroszcze, moja mała ma6 miesięcy, a chciałabym, żeby chociaż sama siedziała Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Krok dostawny 25.06.09, 12:52 Nooooo. Fajnie A moej nei chce sie nauczyc przewracac;-(((( Odpowiedz Link Zgłoś
beliska Re: Krok dostawny 25.06.09, 14:42 Krok dostawny i myslę wchodzę, bo o co chodzi, a tu Borys kroczy sobie Gratulacje! Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: Krok dostawny 25.06.09, 15:02 Dziękujemy Dzis dzień odwiedzin ojca, stary przyjechał a młody zaprezentował nową umiejetność A siedzi jeszcze trochę chwiejnie, tzn. czasem się obala. Siada sam od jakichś 2 tygodni dopiero. Zdecydowanie wczesniej zaczął raczkować a potem wstawać. Co on będzie siedział na tyłku jak świat cały ma do zwiedzenia? Odpowiedz Link Zgłoś
beliska Re: Krok dostawny 25.06.09, 17:00 Z czasem wyspecjalizuje się w stabilnym siedzeniu-tak przy okazji oczywiście stania, człapania i raczkowania. Miśka też nigdy nie uznała siedzenia za warte poświęceń czy ćwiczeń i przy okazji nauczyła się stabilnie siedzieć, ale i tak nie usiedzi na tyłku dluzej niż 3sekundy/chyba, ze turlamy piłkę/. Borys i bez siedzenia jest b. szybki Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: Krok dostawny 25.06.09, 17:34 No właśnie przed chwilą mnie zaskoczył - wsadziłam go do wózka (btw czytałam gdzieś, że kochasz roana - kupiłam ostatnio okazyjnie na allegro na wakacje i mazurskie drogi polne i tez swojego kocham ), spacerówki, ale akurat rozłożona na płasko była i siedział na baczność prawie zupełnie sztywno Było niedawno w którymś wątku o tym, jak lekarz kazał podciągać dziecko do siadania, żeby nauczyć. Mój lekarz też kazał, ale nie posłuchałam. No byc może faktycznie bym przyspieszyła ale dosłownie o kilka dni, bo 2 tygodnie po tamtej wizycie młody sam do tego doszedł. A że jest szybki to fakt. Przy czym takie mam wrażenie, że z kolei mówić zacznie mając 3 lata. Taki typowy chłop to jest - odkrywa, eksploruje otoczenie a nie siedzi i gada. A jak poradziłaś sobie z problemem twardej podłogi? Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Krok dostawny 25.06.09, 17:45 Moja pewnie szybko zacznie mowic, juz paszcza sei jej nie zamyka od piatej rano, ale czuje przez skore, ze gorzej bedzie z chodzeniem, wstawaniem itp;-( Odpowiedz Link Zgłoś
dordulka Re: Krok dostawny 25.06.09, 17:50 Nawet BABA Z babimi histeriami i humorami))) Odpowiedz Link Zgłoś
beliska Re: Krok dostawny 25.06.09, 22:54 No widzisz, jak to szybko idzie Borysowi Niczego nie przyspieszam, bo nie ma potrzeby, a i moja lekarka tez nigdy nie dała takich rad. Dzieć, który caly czas robi postępy, sam poradzi sobie. Zastanawiam się jednak, jak to będzie z samodzielnym chodzeniem-czy trzeba będzie prowadzic za rączki/był niedawno taki watek/. Podłoga jak była twarda, tak jest, a ja jak pilnowałam młodej, tak nadal to robię. Już nie zastanawiam się, czy przesadzam, bo wiem, że Michaśkę trzeba pilnować. Guzy i tak są. W zyciu nie widziałam tak ruchliwego dziecka. Wysiadam;/ Miśka to śruba we włączonej wkrętarce i gadanie też takie, ale poprawnie wypowiada tylko kilka słów w tym 'kot' odmieniany jest na wszelkie mozliwe sposoby i obydwóch liczbach. Pytasz moje dziecko-co będziesz jadła? a ona z pełnym zrozumieniem pytania, bo wie co znaczy jeść, patrzy na ciebie i odpowiada: kota Kot jest dobry na wszystko. Bardzo chce mówic, patrzy na usta, probuje i powtarza, ale jak zauwazy, że źle powiedziała, to daje spokój i nadal obserwuje moje usta lub posiłkuje się znanymi sobie slowami-najczęsciej jest cos z kota Przyznam, że z upodobaniem obserwuję, jak uczy się mówić. Nie wiedziałam, że może to byc tak ciekawe. To, że teraz Borys nie chce mówić, nie znaczy, że nie zacznie. Zauważyłam, że to tez skokowo się odbywa. Michasia duzo gaworzy, gada cos tam, ale co jakiś czas zaskakuje na zupełnie inne tory i przez kilka dni to jej gaworzenie jest zupelnie inne, a po tym czasie zazwyczaj załapuje nowe słowo/slowa lub z wiekszą łatwością próbuje powtarzać. Na pewno w tym miesiącu skok był duży. Roan jest rzeczywiście świetnym wózkiem. Kazdy kto przejdzie się z młodą, chwali ten wózek. Ma kilka mankamentow, ale wybaczam, bo zalet więcej. Semi, jaki macie pchacz jesli mogę spytać? Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: Krok dostawny 25.06.09, 23:56 Do "kota" to młodemu jeszcze baaaardzo daleko Na razie jest mama i baba, ostatnio bywa, ale chyba zupełnie nieswiadome, "nie". Ale mówi rzadko, głownie jak jest zły lub smutny to wtedy buzia w podkówke i mama mama. Zadowolony nie gada prawie wcale, choć ostatnio zdarzyło mu sie jego "ejku ejku ejku" przez sen nawet Nie wątpię, że kiedys gadać zacznie, ale takie mam wrażenie, że będzie to późno. To rodzinne, ojciec też do gadatliwych nie nalezy a Boria posiada tylko cechy ojca, do mnie podobny nie jest wcale a do niego jak dwie krople wody, czasem nawet smiejemy się, że to klon... Natomiast dziś bardzo wyraźnie zaczął się sprzeciwiać kiedy zabieram mu coś (telefon mój na przykład) albo nie chcę dac - wrzeszczy jak opętany. Ale rozumie także, że czegos nie wolno - zazwyczaj to "nie, nie wolno" trzeba powtórzyć 3-4 razy w jednej sesji, ale działa i sam zostawia, zabierać nie trzeba (poza telefonem, który kocha, problem polega na tym, że telefon od nadmiaru sliny nie działa tak, jak powinien). Staram się, by tego "nie wolno" było jak najmniej, by jak najmniej było w jego zasięgu rzeczy niebezpiecznych, co nie znaczy, że wszystko chowam, a że po prostu na dużo pozwalam, jednak czasem jakies "nie wolno" się zdarza i wtedy on słucha. I jestem z niego dumna jak cholera kiedy już posłucha i chwalę za to bardzo, całuję, sciskam i przytulam. Nie wiem, czy tak powinno postępować się z maluchami. Na psy taka strategia działa, więc na dzieci pewnie tez Z przewracaniem się u nas jest tak, że Borys jak się przewróci (a i na kaflach juz się zdarzyło) to oczywiscie ryczy strasznie. Pocieszam i głaszczę, ale nie zabieram go, pozwalam po chwili raczkować czy stawac dalej. I on uważa, dwa razy taki sam upadek się nie zdarzył jeszcze. Pchacz mamy chicco, taki prosty, ciuchcia to jakas jest czy coś. O taki: www.chicco.pl/index.php?p0=2&p1=11&p2=57&o=556 tylko granatowy. Bogu dzięki nie gra I ma taką tarczę z przodu, ona się obraca i wydaje taki odgłos jakby przeskakiwania zębatek, odgłos nie drażniący uszu moich a Borys uwielbia nia kręcić. Mój roan ma same zalety - kupiłam używany w idealnym stanie za 230 złotych Odpowiedz Link Zgłoś
beliska Re: Krok dostawny 26.06.09, 10:16 Z tym kotem to w ogóle dziwna historia, bo Misia otek i kotee powiedziala jak miała jakies 7mscy i było to jej drugie po tata slowo. Ekspresowo zaczeła tego kota wymawiać poprawnie i odmieniać. Koty juz nudne u nas Na mamę musiałam dlugo czekać, a o ile pamietam Borys dawno temu powiedział mama. Znam dzieci, które super zaczynały, a potem klops i słabo im idzie mówienie, więc nigdy nie wiadomo. W każdym razie młoda juz w tyle z mówieniem w porównaniu ze mna małą, bo ja b. szybko ponoc mówiłam. Mąz bezproblemowo, ale nie tak wcześnie jak ja. Michasia tylko czasem wrzeszczy, jak coś zabieram. daję wtedy coś innego i z reguły spokój. Zakazy tez rozumie, co nie znaczy, że zawsze slucha, ale jak każę jej zejśc z siatki kojca, zlazi/za sekundę znów wspina się/ i kiedy siedzę na podłodze, nie chce mi się wstawać, a młoda wędruje na teren mało bezpieczny, proszę, by wracala, przychodzi lub zatrzymuje się i robi to z usmiechem To, ze w ogóle potrafi posłuchac napawa mnie optymizmem, że jednak uda mi się ją okielznać i jakoś oszołomka wychować. Pamiętam siebie z dzieciństwa i wiem, jak bardzo dziecko potrzebuje pochwal, docenienia. Byłam łasa na takie sprawy, jak każdy maluch zapewne. Chyba szybciej i skuteczniej działają pochwaly niż nagany, zakazy, choc te także uważam za niebędny element wychowania. Pozwalam upadac, a jakże inaczej i często w ogóle nie podchodzę. Miśka stęknie, polezy chwilę lub zbiera się natychmiast. Patrzy na moją reakcję, więc jak się usmiecham, ona też. Jednak potrafi grzmotnąc mocno i wtedy b.płacze. Ona w ogóle mało płacze/za to strasznie duzo krzyczy/ i jak lecą łzy, to znaczy, że uderzyła się b. mocno. Tych upadków się boję, rzadko są, ale są niebezpieczne. Wtedy musze utulic, ukoić i puszczam, a jak serce mi staneło na chwilę, wymyslam na jakis czas bezpieczna zabawę, by uspokoic siebie Nie jest ostrożna niestety, szaleje, co sekundę zmiana decyzji, w amoku zabawy zapomina, że nalezaloby uważać choć trochę i przede wszystkim zwolnić tempo. Mam wrażenie, że ona zanim dojrzeje do czegoś, już to robi, tak jakby wszystko z wyprzedzeniem, ale może dzieci takie są. Jednak obserwuję inne znane mi maluchy i wychodzi mi na to, że oszołomka mam, a i każdy mi mówi, że tego malucha trzeba b. pilnowac i przy niej nie muszę dbac o linie Mialam problem z pchaczem, bo chcialam ciche koła. Kupiłam w końcu ogumowany i niexle jeździ, ale calośc jakaś mało stabilna mi się wydaje. Moze za jakis czas wymienię na jakis super pojazd. Semi, na co w koncu zdecydowałaś się-pouch czy kółkową? Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: Krok dostawny 26.06.09, 15:38 Wciąż jeszcze nie zdecydowałam Kupiłam za to kolejnego mt Odpowiedz Link Zgłoś
camel_3d Re: Krok dostawny 25.06.09, 17:48 no to pogratulowac! miiek od kilku dni puszcza sie juz mebli..robi 1-2 kroki, pada...i dosc dlugo analizuje kleske..bo lezy i marudzi... Odpowiedz Link Zgłoś
semi-dolce Re: Krok dostawny 25.06.09, 17:58 pada...i dosc dlugo > analizuje kleske On wyciaga wnioski na przyszlość po prostu Odpowiedz Link Zgłoś