beciaw77 przepisy:-) 19.04.05, 09:01 dziewczyny kochanae! jak ja Was podziwiam z tym gotowaniem!! kurcze... musze się za to zabrać bo do tej pory z ręka na sercu to ugotowałam małej tylko 2-3 razy.... a tak to słoiczki i nasze jedzonko które wcina siedząc u mnie okrakiem na kolanach. Właściwie ostatnio to niczego nie mogę zrobic bez jej towarzystwa jedzenie z mamą poranna toaleta (jak jestem w domu to robię spokojnie na siedząco w pokoju) tez z mamą (wlaka z pudełkami z kolorowym proszkiem który nie chce się wysypać!) Dominika jest właściwie wszedzie gdzie i ja jestem nawet w miejscu w którym wypada byc samemu mam jej a kuku zza drzwi no własnie... udało się jej ostatnio (narazie tylko raz) powiedzieć podczas takiego kukania "tutu" hehehe Wracajac do tematu... pllliiiissssssssssssssssssssssss prześlijcie mi przepisy z góry wielkie dzięki! trzymcie się cieplutko! papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: przepisy:-) 21.04.05, 09:07 Wysle Wam, i Rosie, i Nelce, pare przepisow, tylko wpisuje je w komputer tak po jednym, bo mam malo czasu. Ale wysle. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: przepisy:-) 21.04.05, 10:15 Becia, przeslalam Ci 'baby cook'. Przyjemnego gotowania. Chociaz wiem jak to jest trudno sie zabrac za gotowanie gdy przyzwyczailo sie podawac ze sloiczkow. A i dziecinka tez przyzwyczajona.. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie spacer :-((( 21.04.05, 23:35 Wiecie co? Juz nie lubie i mam wrazenie, ze Kamilka tez nie Od kilku/kilkunastu dni nasze spacery nie naleza do przyjemnosci. Wychodzimy po pierwszej drzemce czyli miedzy 12-14. Kiedys bylo wychodzenie na druga drzemke, ale spanie na spacerze sie skonczylo i teraz trzeba kombinowac zeby zmiescic sie miedzy drzemkami. Najgorsze jest to, ze jakies 0,5 godz. po wyjsciu z domu Kamilka robi sie senna. Nie jest jednak w stanie usnac w wozku w zadnej pozycji a pozycja horyzontalana przyprawia ja o straszliwy placz. Nastepnie posadzona znow jeczy i jeczy i tak do konca spaceru z nia mam. Koszmar. Uspokaja sie troche, gdy idziemy wzdloz ruchliwej ulicy, bo uwielbia patrzec na przejezdzajace samochody i autobusy. Nie wiem, czy ona sie nudzi, chociaz zawsze mam dla niej jakas zabawke. Na moj nos, to robi sie senna na skotek jazdy i bujania wozka /bedac malutka zawsze zasypiala w wozku na spacerach/ ale to co sie dzieje wokol nie daje jej usnac. Dodam, ze robimy ostatnio przerwy w siedzeniu w wozku i chodzimy na hustawki. To jednak pomaga tylko na chwile. Ciekawe jest rowniez to, ze gdy wrocimy do domu nie jest juz od razu taka spiaca i czesto spi dopiero godzine lub dwie po powrocie ze spaceru. I co ja mam zrobic z taka Niedobrzyzna Mala? Stac na wysepce skrzyzowania i gapic sie na przejezdzajace samochody??? Poradzcie cos, bo juz mi to zbrzydlo a i Kamilka sie meczy. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: spacer :-((( 22.04.05, 11:01 Hmmm nie wiem czy mogę coś doradzić ale może powiem jak jest u nas.Od czasu kiedy mała urządziła mi histerię w wózku-co skończyło się niesieniem jej na rękach i szarpaniem się z wózkiem po ulicy- na spacery nie wychodzimy.Nie żeby wcale nie wychodzic na dwór; ale z wózkowania zrezygnowałysmy.Na szczęście moge z małą wyjść na ogród, ponoszę ją trochę, troche pochodzi trzymana za rączke i tak nam miło czas mija.Spacery w wózku są tolerowane TYLKO i wyłącznie w mieście kiedy jest dużo ludzi i ciągle coś sie dzieje.Nie wiem czy macie blisko siebie jakiś zagajnik, ogródeczek czy po prostu parę drzewek, jeśli tak to może taki spacerek na rączkach bardziej by zainteresował małą.Jeśli nie macie to może brać Kamilkę jak jest wyspana-zaraz po domowej drzemce, sama nie wiem może dziewczyny maja jakieś sprawdzone sposoby. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: spacer :-((( 22.04.05, 23:21 Hej, Nasz sposób to: -nie opuszczam oparcia - Mała zasypia czasami oparta głową o barierką( pozniej mamy czerwone,odcśnięte czółko..) wózka (...).Kiedy zaśnie delikatnie ją .."odginam" do tyłu na opuszczone plecki oczywiście.Jak sie obudzi to chwile pokwiczy i spi. - mam przygotowane w wozku: wafelki,rurki,ciastka,bananek i to jej daje do rączki i dziecko ma zajęcie. Dzisiaj miałyśmy małą przygodę w sklepie..Nie chciałą "wejsc" spowrotem do wózka ,skąd ją na chwilkę wyjęłam..Położyła sie na podłodze i mialyśmy małe przedstwwienie,,Na szczescie szybko sie uspokoiła.. Co sie dzieje z naszymi POciwechami? Czy to jakiś okres BUNTU?? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: spacer :-((( 22.04.05, 23:30 Ania, niestety chrupki itp. dzialaja na krotka chwile. A o zasnieciu na siedzaco to w ogole nie ma mowy Ciezki przypadek, mowie Ci.. A w sklepach to tez ostatnio Mloda mi robi obciach, bo daje glosu, wyprobowuje swoje struny glosowe, nie wiem, moze ma tam lepsza akustyke, niz w domu, no i widownie Dzieki. Kiedy zobaczymy znow nowe zdjecia Poli? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: spacer :-((( 22.04.05, 23:25 Dziekuje Nelka. Hm, ze spacerow to niechetnie rezygnuje bo to moja jedyna forma wyrwania sie z domu. Mieszkamy w bloku, do parku mamy kawalek i to za daleko niestety zeby brac Mloda na rece, bo zanim dojde to mi rece zemdleja. No coz, chyba bedziemy chodzic na krotko, bo i tak ostatnio jest godzinka maksymalnie. Wyspana, niestety tez tak reaguje. I co Wy na to? Cale szczescie mamy balkon, gdzie Kamilka ma drzemki w ciagu dnia, wiec jest na powietrzu. A tak w ogole, to co tu taka cisza nastala? Piszcie, jak szykujecie sie do pierwszych urodzin? Jakie torty, imprezki i prezenty.. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: spacer :-((( 24.04.05, 22:18 Rosie, ja tez chce baby cook! Zosia na spacerze czasami zachowuje sie podobnie do Kamilki, ale trwa to raczej krotko. Ogolnie to uwielbia spacery, zwlaszcza teraz, kiedy moze wszystko obserwowac. Cieszy sie, zaczepia ludzi, ludzie ja zaczepiaja, oglada samochody, ptaszki, pieski, drzewa... W sklepie (wchodzimy na moment) jest spokojna, cicha, uwazna, zaraz ja ktos zaczepia, wiec jest cala happy, bo lubi byc w centrum uwagi. Wychodzimy tak, jak kiedys, w tym samych porach do spania. Jesli jest bardzo zmeczona, to w koncu zasnie, czasami na siedzaco, a za chwile opuszczam oparcie, czasami rozkladam jej wczesniej i po jakims czasie kladzie sie i zasypia. A czasami przez caly spacer nie chce spac i juz. Czasami marudzi, kiedy jest zmeczona, spacer sie juz znudzil, a nie moze zasnac, ale to rzadko. Jedzenia na spacer nie bierzemy w ogole, bo potem jest cala upackana, za to bierzemy soczek. I jakas zabawke, ktora przypinam, bo inaczej by w kolko ladowala poza wozkiem (czy Wasze dzieci dalej sie w to bawia?). Dalej nie raczkujemy (((( Ona nie wie, co zrobic z nogami, bo pozycja juz ustabilizowana i gotowa do raczkowania. Postoi tak chwile i zaraz siada. Dzisiaj za to pierwszy raz podciagnela sie na nozki. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: spacer :-((( 24.04.05, 22:30 Moze Zosia wcale nie bedzie raczkowac, przeciez nie wszystkie dzieciaki raczkuja. Odnosnie spaceru i spania, hm, dzis Kamilka spala tylko pol godzinki w samochodzie dopiero po godz. 16! Czyzby to miala juz byc tylko jedna drzemka dziennie? Pyza podobnie jak Zosia lubi wyrzucac zabawki z wozka, smoczka tez. Smoczek ma teraz przymocowany na lancuszek a zabawki biore te od maty edukacyjnej ktore wszedzie mozna dopiac. Moniko, wlasnie, apropos, czy Zosia bawi sie garnuszkiem? Mamy na forum polecaja to jako prezent na pierwsze urodzinki. Warto, jak to jest u Was? Poza tym myslimy o jakims jezdzidelku. Nie wiem co jeszcze ewentualnie. Baby cook wysylam za chwile. Aha, i jeszcze jedno, czy u Waszych Szkrabow gorne jedynki tez tak dlugo wychodzily? U nas trwa to duzo dluzej niz w przypadku dolnych i duzo bolesniej. Kamilka cierpi w nocy i w dzien, bidulka, szkoda mi jej. Pa pa. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 jedyneczki 24.04.05, 23:04 Rosie, ja te górne jedyneczki wspominam najgorzej.Mała dwa dni marudziła bez przerwy.Strasznie jej dokuczały a dziąsełka miała aż przekrwione .Jedyną rzeczą jaką przynosiła jej ukojenie były czopki homeopatyczne Virbucol czy cos w tym stylu.Wychodziły tez dłużej niż dolne ... Ostatnio Martula zrobiła się ztrasznie gryząca, rzuca sie na wszystko i gryzie a ślina leci czasem ciurkiem.Mam wrażenie,że idą następne ząbki ale po dziąsełkach nic nie widać. Mam do was takie pytanko.Czy wasze maluchy też zaczęły się tak strasznie złościc? Z Marty zrobiła się ostatnio mała złośnica, jak tylko czegoś nie może dostać to zaraz napina się i wścieka.Mała buntowniczka z niej rośnie..... Co do urodzinków to mysleliśmy o takim chodziku-jeżdzidełku ale jeszcze nie wiem.Za to robimy sobie rodzinny prezencik i akurat w roczek Marty wyjezdzamy nad morze na długi weekend ), mam nadzieję,że pogoda nam dopisze. pozdrawiamy pa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: jedyneczki 24.04.05, 23:17 Qurcze, mam wrazenie, ze u nas trwa to juz tydzien albo dluzej, smarujemy zelem /jak sobie Kamilka na to pozwoli/. Zlosnica tez jest, ale bez przesady, da sie przezyc. Ostatnio najgorzej jest u nas jednak z jedzeniem, bo na dzien dobry jest 'nie', ale juz nie bede o tym przynudzac. A pomysl z wyjazdem fajny. Czyli nie robicie imprezki? Powiem szczerze, ze ja najchetniej wyjezdzam, gdy sa moje imieniny czy urodziny, albo meza, bo nie przepadamy za imprezami rodzinnymi w ogole. Stwierdzilismy jednak, ze Kamilki tego nie bedziemy pozbawiac, a przynajmniej ten pierwszy raz. A na morze wyjezdzamy po urodzinkach tj. 4 czerwca. To juz beda nasze wakacje. Dobrej nocki. Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 spacer-spanie-jedzenie-mowa 25.04.05, 08:44 nie potrafie pomóc jesli chodzi o spacer bo u nas już od dawna nie ma drzemek na spacerach Dominika uwieeeeeeeeeeeelbia spacery-wystarczy wyjąć kurtke z szafy i już siedzi grzecznie i gada po swojemu i czeka żeby ja ubrać Na spacerku dośc długo wytrzymuje w wózku-pod warunkiem że ten jest w ruchu a po drodze dzieje się wiele ciekawych rzeczy (kotki,pieski,ludzie i najlepiej motory i samochody które robia duzo huku!) gdy tylko na widoku pojawiają się dzieci - koniec jazdy-wysiadka i dawaj za dzieciakami) ew. za ptaszkami -ale dzieci lepsze bo nie odfruna Dominika juz od miesiaca przestawiła się na JEDNĄ drzemkę w dzień więc gdy wracam z pracy mam ją wyspana i na pełnych obrotach aż do wieczora (nici z kimanka ok 16-17 ( bbbuuu...) Pobudki mamy ok 6 (w nocy nadal 3-6 karmień) a drzemka różnie (miedzy 11 a 13) ale nawet do trzech godzin z krótkimi wybudzeniami- a później hulaj dusza! Jedzenie-nie narzekam na szczęście a nawet się w duchu ciesze- je wszytsko i chetnie a najchetniej moje sniadanie siedząc okrakiem na kolanach- ostatnio spróbowała białego sera-był mnam mnam Rosie DZIĘKUJE za przepisy)) może w majowy weekend uda mi się coś upichcić? Dziewczyny czy Wasze dzieciaki to też takie leniuszki jak mój??? Mam wrażenie ze Dominika wszytsko doskonale rozumie (odpowiada kiwaniem głowy na tak i na nie) ale nie chce się jej mówić - tylko steka yyyyy - jak coś chce! Wysila się jedynie na ma-ma ta-ta ba-ba da-da a jak się zapomni to powie da, bach, mnam,pitu pitu (pić)i od kilku dni powtarza namietnie ka-ka i ko-ko- taki mały smierdzacy leń) tupelo) Dominika też długo nie raczkowała -a teraz robi to ładnie tylko w chwilach zapomnienia lub pospiechu bo inaczej to ciągle podpiera się tak smiesznie jedną noga na stopie- i u nas najpierw było wstawanie i chodzenie za rączki a dopiero później raczkowanie) dobra zmykam do pracy bo mnie zwolniąhehehe ściskam serdecznie! no i zaprzaszam do obejrzenia świeżutkich jeszcze cieplutkich zdjęć mojego rozbójnika Beata Odpowiedz Link Zgłoś
rosiee spanie - cos optymistycznego 26.04.05, 21:39 Hej, no ladny mi leniuszek, Becia, no cos ty? Jesli chodzi o mowienie to u nas tylko ba-ba i wszelkie jej odmiany typu e-be i a-ba. Stekanie typu yyyyyy, tak, u nas chyba tez jest najczesciej. Ale Dominika jak na swoj wiek to moim zdaniem niezla gadula. Zdjecia sliczne a i Dominika super dziewczyna! Jeszcze wracajac do spaceru to zrobilam ostatnia rzecz na jaka moglam wpasc tylko nie wiem czemu od razu nie wpadlam. Odwrocilam Kamilce spacerowke przodem do jazdy wozka. Do tej pory jezdzilysmy odwrotnie i tak sie przyzwyczailam, ze zapomnialam, ze mozna odwrocic. Musze przyznac, ze to na razie pomaga, chociaz ostatnie spacery mialysmy dosc krotkie. O spaniu jednak nie ma mowy. Ale, ale.. .. apropos spania. Ostatnio Kamilka spi tylko raz w dzien, wiec to nawet lepiej, ze nie na spacerze, bo w ogole nie mialabym czasu na nic w domu. Od niedzieli nie spi juz ubujana w foteliku na balkonie. Zaczela machac nogami, co powodowalo nierownomierne bujanie uniemozliwiajace zasypianie i nie dawalo jej sie uspic za nic! W niedziele spala tylko 30min. w samochodzie, a od wczoraj spi we wlasnym lozeczku! Stwierdzilam, ze jak juz zmieniac przyzwyczajnia to tylko na lepsze. Zastosowalam metode zaklinaczki. Nawet nie bylo tak ciezko jak sie spodziewalam. Pierwszy raz Kamilka usnela po 20min. dzis po 12min. Mam nadzieje, ze nie zapesze i dalej bedzie juz tylko lepiej. Trzymajcie kciuki. Moniko, jak tam z odstawieniem? Ja chyba dojrzewam do decyzji. Lekarze doradzaja mi, zeby odstawic radykalnie a nie stopniowo. Jesli na to bym sie zdecydowala, to moze jeszcze zrobie to przed latem, jesli stopniowo to nie wiem, teraz juz chyba za pozno. Mamy jeszcze problem z podaniem picia w nocy, bo Kamilka ani z butelki ani z niekapka nie umie pic. W nocy przeciez nie podam na lyzeczce czy w kubeczku kapku. Musze jeszcze popracowac nad tym. Troche mnie denerwuje ta presja czasu, zeby zdarzyc przed upalami, ktore niewiadomo kiedy moga przyjsc. Wolalabym miec na to czas i spokojnie dzialac. Jednak na jesieni Kamilka bedzie juz miala prawie poltora roku. Naczytalam sie ostatnio jakie problemy maja dziewczyny z odstawieniem dzieciakow w tym wieku i nie zazdroszcze. Poza tym widze po Kamilce jaka totalna cycomanka sie staje, chociaz zawsze twierdzilam, ze nia jest Napisz jak sobie radzisz i jak Zosia reaguje. Trzymajcie sie cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
estocek Nowa majówka:-))) Inguśka 26.04.05, 22:58 Witam cieplutko, jestem mamą 11 miesięcznej Ingi, która urodziła się 27 maja 2004 r. Tak sobie pomyślałam, że chciałabym dzielić się z Wami moimi wrażeniami z bycia mamusią, no i nie ma jak poradzić się innych doświadczonych Mam. Dlatego proszę o przyjęcie mnie do grona)) Pozdrawiam i niedługo się odezwę Edyta Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Nowa majówka:-))) Inguśka 26.04.05, 23:49 Witamy nową mamuskę. My jesteśmy bardzo sympatyczne ))) i miło bedzie poczytać i popisać z nową mamuską ( sorki,że tak w imieniu wszystkich ale chyba sie nie myle prawda?) Rosie co do cycomanki to Martuli nikt nie pobije.Pamiętam dobrze,jak planowałam sobie karmienie tak do roku a u nas zanosi się na dłużeeeejjj.Troche boję się kończyć to karmienie,bo praktycznie mleko to u nas podstawa i boję się ,że jak małej tego pozbede to jej jedzenie bedzie tragiczne.Zresztą o sztucznym nie ma mowy a taki maluch chyba jeszcze powinien pic mleczko, mimo odstawienia od piersi? Karmicie jeszcze w nocy bo u nas ostatnie karmienie cos koło 1 w nocy a potem koło 7 rano.Tak ogólnie to Marta zasypia ostatnio koło 22,30! i śpi do 10!!! W dzień ma drzemki koło 12 i 18 i nijak nie mogę jej przestawic. Przypomniałam sobie jak pisałaś Moniko,że Zosia jeszcze nie raczkuje.Marta zaczęła raczkować dopiero jak sie nauczyła chodzic boczkiem.Jak była blisko jakiegos przedmiotu i chciała się podciagnąc do góry to tak sie spieszyła,że juz jakieś 50 cm przed nim podnosiła się na kolanka i jakoś załapała z raczkowaniem.Zresztą pamietam dobrze moja chrzesniaczke, która z turlana wstała i zaczeła chodzić, pomijając raczkowanie i pełzanie.Tak więc nie ma sie czym martwic. Wracajac do urodzin Martuli to dla rodzinki tez wyprawiamy (babcie by nam nie darowały) ale dopiero koło 14maja. Jak na razie to strasznie boli mnie gardło ale mam nadzieje,że do wyjazdu wyleczę je, bo inaczej załamie się -buuuu! No i muszę podzelic sie radosna wiadomościa Marta zjadła dziś na kolacje pół parówki-ze smakiem, a na obiadek porcje pokrojonego mieska z marchewką-widelcem- i popiła wszystko rosołkiem!!!! Wiem,że tu nic ale dla mnie to duzy powód do radosci )))) pozdrawiam wszystkich papa Odpowiedz Link Zgłoś
werata drzemki, specerki i inne 27.04.05, 07:52 Witam kochane Nawet nie wiecie, jak bardzo zycie potrafi zaskakiwac... po dluzszym czasie nieobecnosci (usprawiedliwionej )) dolaczmy z Tomaszkiem i rzucimy nieco chlopiecych doswiadczen o drzemkach i spacerkach. Drzemki sa 3 w ciagu dnia: ok. 8 (Tomcio wstaje o zgrozo o 6.00!), ok. 12 i 17. Trwaja ok. 30-60 min. Co do spacerkow, to Tomek je uwielbia, szczegolnie patrzec na ptaszki, ale zaraz chcialby do nich sie zblizyc i koniec z siedzeniem w wosku. Tak wiec najczesciej wracam do domu z malym na rekach. Rozwoj mowy u chlopcow jest nieco pozniejszy niz u dziewczynek, ale jak czytam o Waszych slicznotkach, to na razie nie roznic, tak samo:ba-ba, ma-ma itp. Ale u nas tylko 2 zabki dolne, hmmm, jakis taki szczerbaty tez nasz Tomcio A za to przystojny chlopak z niego. Obiecuje zdjecia juz wkrotce.Bardzo bardzo sie ciesze, ze moge znow dolaczyc do Was. paaaaaaaaaaaa Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 CYCOMANIA 27.04.05, 09:04 Witaj Edytko-miło że się przyłaczyłaś CZEŚĆ WERATKO!!!! ale Cię dawno "nie widziałam") Dziewczynki kochane jak tak sobie Was czytam to az mi skóra na plecach cierpnie ja też mam zamiar odstawić małą ale dopiero podczas urlopu czyli około lipca/sierpnia - dlatego napiszcie kilka słów dlaczego tak się spieszycie przed wakacjami bo może nie powinnam ??? Dlaczego dopiero lipiec/sierpień? Pracuje od pół roku i własciwie od pół roku skończyło się przesypianie nocy z pobudka ok 3 i 5 do 8 rano... Nasze noce sa bardzo cięzkie i męczace-Dominia je sobie odsypia w dzień ja niestety wiszę z nosem na klawiaturze przez 7 godzin i zaczynam wysiadać i fizycznie i psychicznie troche. mała najczęściej zasypia ok 20 i spi do 6 codziennie (czasem do 5) a w nocy budzi się od 3 do 6-7 razy !! z jekiem lub odrazu z rykiem in szuka cycusia: (.... Od kilku tygodni śpi z nami w łózku (po pierwszej pobudce) bo zaczełam się zapominac czy ją odłozyłam czy nie i przysypiać podczas karmienia na siedząco- ale i ta zmiana niewiele pomogła bo cycuś musi byc i koniec! Próbowałam jej podawać picie butelka ale protestuje i dopiero wtedy mamy jazde! Dominika to straszna cycomanka! Jestem chwilami przerażona tym faktem bo nie wyobrażam sobie odstawiania jej od piersi w pojedynke (jakoś tatus się nie kwapi do pomocy i uważa że to moja wina i że "daje jej cycka bo mi się nie chce wstac i dac butelke-dla świętego spokoju" - pozostawiam to bez komentarza....)... hahaha pomyślałam sobie tylko teraz że może spróbujemy się poprzebijac w CYCOMANII) no to napiszę o Dominice * karmienie nocne 3 do 6-7 razy * karmienie w dzień (jak wracam o 15 to do 20) około 4 do 5 * sama już potrafi mnie rozebrać - tzn. podnosi sobie bluzeczke i gdy nie napotka na przeszkode zabiera się do roboty! * ciagnie mnie za bluzke gdy CHCE cycusia! * i teraz najlepsze!!-intymne- (dla mnie koszmar-bo jak czasem uszczypnie....bbbrrr) ssąc z jednego wydobywa sobie drugiego i się nim bawi (ciagnie,skreca, szczypie)!! a jak jej zabraniam to wyje bo ona musi miec dwa cycusie-więc teraz sobie nie wyobrazam karmienia jej poza domem z dwoma piersiami na wierzchu!!! (mówie tu np o wizytach u babci cioci etc.) sama już nie wiem co zrobić żeby się nie meczyć-a do decyzji o natychmiastowym zaprzestaniu karmienia jeszcze chyba nie dojrzałam-albo może inaczej-jestem zbyt zmęczona żeby się zebrać w sobie ... no i troche mi jej żal... tej mojej małej Misi... poradźcie cokolwiek.... no i pocieszcie że nie tylko moja taka maniaczka!!! wasze maluchy tez się tak bawią podczas karmienia....? Beata Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: CYCOMANIA 27.04.05, 10:33 O Matko, ale ruch, nie nadążę! W lecie podobno nie powinno sie odstawiać, a to chyba ze względu na ryzyko odwodnienia dziecka przy upałach i ewentualne biegunki też. Ale wydaje mi się, że jeśli się ktoś zaweźmie, dopienuje, żeby dziecko było nawodnione, to można i w lecie odstawiać. U nas na razie bez zmian z cyckowaniem, tzn. cyc jest rano kolo 5-6, potem kolo 12, potem ewentualnie na przytulenie kolo 16 i na dobranoc. W nocy karmie tylko raz i raz nad ranem. Zosia coraz częsciej przesypia tak od 20-21 do 3-4 rano bez karmienia. Ja tam wole dostawiac pomalutku, nie bedzie szoku ani dla dziecka, ani dla mojego biustu, ale powiem prawdę, że ciężko z tym odstawianiem, cięzko. Chyba najbardziej psychicznie. No i troche dla wygody tez, bo jednak z tymi butelkami jest duzo roboty. Witam nowa mamusie, witam Werate po przerwie, odzywajcie sie czesto!!! Jola, gdzie jestes, hop, hop! Jutro Jola ma urodziny )))))))) Pamiętam, bo mój mąż też ma tego samego dnia. My planujemy jakąś imprezkę urodzinową dla rodzinki, ale zrobimy chyba w weekend, 28 lub 29 maja, w tygodniu byłoby gorzej, w Boże Ciało nie chce, a tydzień wcześniej moi siostrzeńcy mają komunię. Nie wiem, jaki tort zrobić czy kupić? Z nadrukiem specjalnym czy co? Chyba jednak cos zrobie. Zosia coraz pewniej stoi, ale jeszcze nie stawia kroczków W pozycji do raczkowania próbuje prostować nogi jak do stania. Ale za to z gadaniem to sie pochwalę, bo Zosia rzeczywiście mówi dużo, właściwie w kółko nawija jak najęta. Mówi: tata, mama, baba, dziadzia, dzidzia, dzie (gdzie?), da, nie da, kicia (rzeczywiscie kicia mowi na kota!), ba (ba to od bach, czyli jak chce cos rzucic albo jak juz spadlo, to od razu jest ba!), no i masę tam różnych swoich dziwnych dzwiekow, czasami wychodza z tego smieszne rzeczy, wczoraj wyszlo jej pupa, a potem... dupa... Czasem mowi "idzie" albo "jedzie", ale to chyba przypadek. No i czesto jest tez jakies brrrrrrrryyymmmm, brym, jakby nasladowala jazde samochodem. Rosie, zachecona Twoimi sukcesami z usypianiem, spobuje tez Zosie ukaldac do snu w lozeczku. Wczoraj nawet tak zrobilam, ale byla zbyt rozbawiona zeby usnac sama. Mysle, ze to juz nawet odpowiedni wiek na te rozne metody, przynajmniej dziecko tak nie ryczy. Pozdrowionka Monika Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: spacer :-((( 27.04.05, 10:16 Oj, wolalabym, zeby raczkowala... Ale zobaczymy. Może rzeczywiście Kamilka potrzebuje już tylko jednej drzemki dziennie? Slyszalam, ze niektore dzieci w wieku naszych maluchow juz tylko tak spia. Co do prezentów na urodzinki, to garnuszek jest niezły, Zosia codziennie się nim bawi, chociaż na razie wygląda to tak, że wyrzuca te klocuszki lub wrzuca je górą, nie potrafi jeszcze dopasować ich do odpowiednich dziurek. A garnuszek gada, gra, no fajny jest. My teraz chcemy kupić właśnie jakieś jeździdełko, patrzyłam wczoraj i podoba mi się takie firmy Palyskool, ale to dopiero pierwszy raz szukałam. Fajne byłoby też coś, co można dopasowywać do siebie, układać, Zosia potrafi się na tym długo skupić. I uwielbia książeczki - to też dla niej dobry prezent... Takie mam pomysły. Dzięki za babycook, teraz mam wiecej czasu, moze podgonie te przepisy i tez Wam w koncu wysle. Przepraszam, ze to tak dlugo trwa. Gorna jedynka u Zosi na razie jedna, ale rzeczywiscie strasznie przy niej marudzila, ale tylko przy przebijaniu i jakies dwa dni po. Cala wyszla w ciagu 2 tygodni, czekamy na druga Pozdrawiam serdecznie, Monika Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 chorujemy :-((( 27.04.05, 18:48 Marta dostała dziś 38,5 stopni gorączki-myslałam,że to może trzydniówka ale okazało sie,że ma czerwone gardło (czyzbym ja zaraziła?).Dostała bidulka antybiotyk i paracetamol ( Teraz śpi.... To nasza pierwsza choroba- a tak sie cieszyłam,że taka zdrowa była do tej pory Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: chorujemy :-((( 27.04.05, 22:05 Dominika zachorowała gdy miała pół roku i to z miejsca na zapalenie oskrzeli-to co wtedy przeżyliśmy to.... dobrze że juz za nami... teraz odpukać tfu tfu Nie martw się wszytsko będzie dobrze - choć wiem że to łatwo powiedzieć a trudniej wykonać... Ściskamy Was i pozdrawiamy zycząc zdrówka! Kurujcie się! Beata Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: chorujemy :-((( 28.04.05, 04:41 ja tez Was wielu nie 'widzialam' dawno Nelka - tak juz jest, ze dzieciaki choruja, teraz to dopiero sie zacznie chorowanie i zmartwienia wszystkimi zakaznymi paskudztwani. Ale damy rade!!! Moj Tomasz wylizal wczoraj czesc podlogi w kuchni i moskitiere przy balkonie. Byl brudny jak kominiarz - zanosi sie, ze bedzie elektrykiem, uwielbia wszelkie kontakty, kable, wtyczki ... A i widac brudna robota mu nie przeszkadza papa Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Jola hooooop hoooooop!!! 27.04.05, 22:07 gdzie Ty sie podziewsza z tą słodką Madzia i cała resztą??? Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Jola hooooop hoooooop!!! 02.05.05, 09:13 Post mi się wkleił w dziwnym miejscu, więc go przeklejam: ))) Nie wiem, czy mam do was jeszcze wstęp , bardzo was przepraszam za tak długa nieobecność! Wiem, że mi nie uwierzycie, ale bardzo za wami tęskniłam. Więc w następnej kolejności przeczytam zaległości, potem podejmę kolejna próbę wejścia w łaski.... za każdym razem sobie obiecuję, że tym razem będę z wątkiem na bieżąco, ale życie tak mną kręci, że... zresztą same widzicie efekty (( Mam nadzieję, że u naszych słodkich słodziaków wszyściutko w najlepszym porządeczku? Ja się doczekałam na raczkowanie!!! Ale po kolei.... najpierw czytanie....potem zeznania... ))) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Nareszcie!!! 03.05.05, 10:07 Nareszcie Jolu, jesteś! Już się niepokoiłyśmy!!! Spóźnione życzenia urodzinowe! No i ja też, nareszcie, doczekałam się raczkowania!!! Zosia od dzisiaj rana raczkuje!!! I to jak słodko! No i mamy o dwa zęby więcej, teraz są już: dolne jedynki i dwójki, górne jedynki i lewa górna dwójka. Tzn. dwa jeszcze są w fazie wychodzenia, ale już na szczęście przebite. Wczoraj byliśmy w górach Pojechaliśmy na jeden dzień w nasze ukochane Góry Sowie i weszliśmy łagodną trasą na Wielką Sowę (coś koło 1025 m n.p.m.). Zosia siedziała sobie w profesjonalnym plecaku (odkupiliśmy prawie nieużywany od znajomych za połowę ceny), bardzo jej się podobało, ale nas zaskoczyła w drodze powrotnej, bo tylko ją wsadziliśmy do plecaka, a ona w kimono... Tylko tam nie było jak główki oprzeć, więc zakomenderowałam, że wyciągamy ją z plecaka i niesiemy na dół na rękach na zmianę. Uffff... Ręce mnie dzisiaj bolą! Przespała całą drogę powrotna w dół, za to w samochodzie nie chciała spać, było gorąco, cały czas musiałam jej coś nowego wymyślać i była głodna, bo woda w butelce i w termosie na mieszankę wystygła i nie byo jej jak tego zrobić, w południe dostała cyca, a potem zjadła dopiero w domu o 17, oczywiście piła soczek, bo chyba by mi się odwodniła. Nasmarowałam ją blokerem z faktorem 60, ale i tak ją trochę słoneczko liznęło, mam nadzieję, że niegroźnie. Było fajnie, tylko ta droga powrotna męcząca. Na razie wiem, że długie trasy z Zosią nie będą łatwe. Bidulka się spociła w tym foteliku (a propos, chcemy już kupić większy, bo ta "kołyska" to chyba już za mała). Na urodziny kupujemy chodzik-jeździk Fisher Price, jakiś sklep na Allegro sprzedaje względnie tanio (normalnie w sklepie 220-240 zł, a tam 208 zł z przesyłką). Hmmm... przyznam się Wam, że zaczęliśmy rano Zosię sadzać na nocniczku, a to wszystko dlatego, że sygnalizuje, kiedy robi kupkę, woła "e e e". Na razie wczoraj zrobiła siusiu, bardzo się zdziwiła, że zaczęło grać Chciałam normalny nocnik, ale złapałam pierwszy lepszy i okazał się z pozytywką! No nic, mam nadzieję, że kiedyś bateria sie wyczerpie. No nic, wracam do pracy, życzę wam miłych resztek długiego weekendu. Jeszcze raz najserdeczniejsze życzenia urodzinowe dla Martusi!!! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 11:30 No alez tu kolorowo!!! ))) Trochę to trwało, zanim przeczytałam zaległości, wczoraj je ładnie rano otworzyłam i.... zrobiło się dzisiaj! Jestem sama w domu, znaczy z Madzią, rodzina wyjechała, miałam jechac z nimi oczywiście, ale jakoś tak zrobiło się nieciekawie tuż przed samym wyjazdem, a ja się zawzięłam, że w tej atmosferze nie pojadę, ponieważ mąż tez się zawziął, że nie weźmie pod uwage mojego ultimatum, oni pojechali, a ja zostałam (( długa historia i na pewno jej tu nie będę opowiadać ( nic przyjemnego (. W każdym razie jestem sama do piątku. Najpierw napiszę co u mnie, (egoistka! )), a potem co u dziecka... A więc moja "działalność" zaczyna nabierac kolorów. Wiele razy wydawało mi się, że jestem bardzo blisko, ale teraz dopiero znalazł się fantastyczny sponsor na lokalizację. Jeśli to wypali (a wg wszelkich przesłanek wypali), to będzie coś pięknego! Trzymajcie kciuki! Ja cały czas siedzę w programie, bo Madzia jest coraz bardziej absorbująca z wiekiem, nie da mi popracować ale w tym tygodniu robię casting nianiek, mam trzy kandydatki polecone z kanału prywatnego, wyobraźcie sobie, że nie mogłam do tej pory znaleźć nikogo na trzy godziny dziennie przez trzy dni w tygodniu (w perspektywie przerwa wakacyjna)- a tyle potrzebuję, bo każda pani chce od razu zarobić na utrzymanie całej rodziny, a nie blokowac się taką robotą jak u mnie. Sama zaś uczęszczam od ładnych paru tygodni na kurs "instruktorów rekreacji ruchowej specjalności fitness" ))) strasznie mi się podoba ten tytuł, dlatego go przytaczam w całosci ))), czynię to w celu nabycia uprawnień do prowadzenia zajęć (których nota bene wcale nie potrzebuję ), a także dla figury (i to akurat działa!) i samopoczucia (przeszły mi różne boleści (głównie pleców w różnych miejscach), za to doszły nowe ))), mam nadzieję, ze przejściowo. Kurs odbywa się w weekendy, soboty z niedzielą, zajęcia w pięciogodzinnych blokach, ale ku mojemu zaskoczeniu, przeżyłam nie tylko pierwsze zajęcia, ale każde następne też, choć po ostatnich moje kolana zaprotestowały. Na szczęście następne zajęcia dopiero za tydzień, teraz była przerwa. Po tym kursie będę musiała podjąć kurs w Niemczech (to też dla mojej działalności) - o ile szanowna komisja egzaminacyjna mnie zakwalifikuje. Robiłabym to równolegle, ale się nie da, bo tamten kurs też odbywa się w piątki/soboty/niedziele. W tym układzie uwierzcie mi, doceniam każą wolną chwilę, których już przed podjęciem zajęć nie miałam zbyt wiele. Ale komu ja to mówię.... Moje słodkie dzieciątko nie odbiega od Waszych w kwestii zachowan typu: jedna drzemka w ciągu dnia zamiast dwóch, zanik zasypiania na spacerze, robienie obciachu w miejscach publicznych i to nie tylko wokalnego, ignorowanie polecenia "nie wolno" (przy jego rozumieniu!), uporczywe zainteresowanie elektryką, sprzętem nagłaśniającycm, oraz wszystkim co ma przyciski i klawiaturę. Kocham ją. Nasza bohaterska babcia zabrała mi ją na noc, kiedy miałam urodziny, to znaczy z piątku na sobotę (w ramach prezentu urodzinowego ). Pierwszy raz bez mamy. Pierwszy raz poza domem. I wiecie co? Udało się! Spała całą noc. SZOK! Przekwateruję ją do babci! Podjęte przez tatę próby usypiania Madzi również kończą sie przeważnie powodzeniem. A ja cierpię przy tym jak oszalała, nekają mnie różne dziwne myśli typu "ona mnie już nie potrzebuje", "wcale nie jest do mnie przywiązana" itp. Oraz, ze "pewnie się obudzi, głodna", bo też ostatnio straciła entuzjazm do jedzenia w ogóle i w ogóle ma mały żołądek, bo na raz wsuwa najwyżej 150 ml i to jak jest bardzo głodna! Uparłam się, że będzie raczkować i wymusiłam to na niej. Nie było prowadzania za rączki, pomagania we wstawaniu, choć zostało to przypłacone uciązliwym rykiem, to zaowocowąło raczkowaniem. Choć raczkuje może niecałe dwa tygodnie, mnie się wydaje, że jest tak od zawsze. Oczywiście zabawki w tym układzie przestały ją zupełnie interesować, gazety ida w strzępy, wieża płyt kompaktowych zalicza przemeblowanie trzy razy dziennie, pokrętła w sprzęcie nie mają spokoju, a kabli elektrycznych, gniazdek i przedłużaczy nie da się żadną miarą ukryć! Oczywiście "odkurza" z podłogi wszystkie paprochy, wprawdzie zna polecenie "wypluj" i nawet je realizuje, ale jeśli jej coś smakuje, to pluje tak, żeby nie wypluć! Spryciara! Naśladuje pieska (u! u!), ptaszki (ka-ka!) - utożsamia je z kaczką, naśladuje jazdę "brrrrum", poza tym w sposób cywilizowany nie mówi, ale dużo rozumie. Acha, woła siostrę "aja!" (Ania). Kiedy babcia ją pyta "gdzie jest mama?" nie wie, o co chodzi )), nawet nie próbuje się za mną rozglądać. Oznacza to, że nie miał jej kto nauczyć znaczenia "mama", bo do tego jest potrzebne przebywanie z inna osobą, proste! Na koniec niniejszego posta napisze o naszym pomyśle na prezent na roczek: uwaga! : ROWEREK! Tak, to nie pomyłka! Wczoraj zrobiliśmy próbę i Madzia nie dała się wyciągnąć. Otóż w sklepie chicco naszłyśmy trójkołowce wyposażone dodatkowo w -uchwyt dla rodzica, który steruje całym rowerkiem, -podpórki na nóżki, jakby dziecku się nie chciało pedałować, albo było jeszcze za małe, żeby dosięgnąć nóżkami do pedałów, - uchwyty z tyłu rowerka dla dziecka, zeby mogło samo prowadzić rowerek na zasadzie "jeździka", przy asekuracji rodzica oczywiście -barierkę wokół siedzenia, co stabilizuje dziecko na siodełku i z niego nie spadnie, nawet jak nie trzyma się kierownicy - dokręcane bujaki, do stosowania w mieszkaniu, które przemieniają rowerek w "konia na biegunach" - fantastyczne to jest! Kiedy spotkacie takie cudo, przyjrzyjcie mu się, bo to nabytek na nastęne dwa- trzy lata! Ponieważ u nas jest oczywiście sponsor na to, jestesmy jak najbardziej za! Koszt: 199 zł. Moje kochane, dosyć tego tasiemca, choć tematy dopiero liźnięte! Ale poneważ zamierzam tym razem regularnie .....))))) Pozdrawiam! Nową mamę też! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie rowerek i inne 08.05.05, 00:06 Jola, mnie tez zaintrygowalas. Na stronie chicco nie moge znalezc, ale moze to jest cos w tym stylu?: www.tanimarket.pl/_produkt.php? cPath=68_93&products_id=3066 Napisz gdzie zamowilas, jesli w sklepie internetowym. Nelka, duzo zdrowka dla Martusi i dzikuje za link do tanimarket.pl, tam znalazlam rowerko-jezdzidelko o ktorym wyzej. Tymczasem Kamilce wychodza kolejne zabki i od 20 do 24 miala dzis juz 5 pobodek, bidulka. Spijcie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: rowerek i inne 08.05.05, 00:08 www.tanimarket.pl/_produkt.php?cPath=68_93&products_id=3066 sorry, ale mi nie wyszlo za pierwszym razem Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 16:22 Kochana Moniko, dzięki za pamięć o moich urodzinach i za życzenia, w zeszłym roku to tez ty zainicjowałas wątek na temat moich urodzin, dzięki czemu mam co wspominac, bo dokonałam uwiecznienia wydarzeń dnia ))). Oczywiście, co było zresztą do przewidzenia, jakkolwiek tragicznie i dramatycznie sie te wydarzenia wtedy przedstawiały, tak dzisiaj ogromnie mnie bawią ))) Dzięki raz jeszcze! Wczoraj wykopałam z piwnicy sezonowe ciuchy. te sprzed sezonu są silnie ciążowe, więc się nie nadają. Te sprzed dwóch sezonów z powodów oczywistych tez sie w większości nie nadają. A ja tę wyprawę przypłaciłam astmą! Cholera! Ale wytargałam tez bawełnianą sukienkę bez formy w której chodziłam w zeszłym roku odkąd zrobiło się jako tako ciepło. Miałam ją w zeszłe urodziny wlasnie - z dużym prawdopodobieństwem ), teraz smętnie na mnie wisi, a wtedy była szczelnie wypchana brzuszkiem. A w środku Madzia z tym swoim charakterkiem.... ech... Wydaje mi się, że te skurcze przez całą ciążę to był wyraz Madzinego temperamentu Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 22:44 dobrze że już jesteś) wszystkiego dobrego choc spóźnionego)!! dobrze Was mieć) trzymajcie się i spokojnej nocy!! Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 22:46 oczywiście pierwsze i drugie zdanie do Joli) a cała reszta do Joli i reszty) dobranoc) lepiej juz pójde spać bo coś znów namieszam) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Nareszcie!!! 03.05.05, 23:50 Dzięki Becia! ) Skoro już tu jestem to napisze o butach: kupiłam dwie pary, jedne sandałki a drugie trzewiki. Kupiłam, bo po zimie, kiedy odpadł kombinezon z paputkami, dziecko bez butów po prostu głupio wyglądało. Poszłam kiedyś z Madzią na huśtawkę na placu, a brzdąc z huśtawki obok "mama a dlacego ta dziewcynka nie ma butów?", "bo pewnie jeszcze nie potrzebuje, może jeszcze nie chodzi", "ale mamusia jej kupi, plawda?", no, "plawda"! wzięłam sobie do serca i zaczęłam się rozglądać, najpierw nie do zaakceptowania był dla mnie fakt ceny za parę rzędu 150 zł (to te tańsze), ale potem przerzuciłam się na inne sklepy i pogodziwszy jako tako jakość z ceną, nabyłam za stówe obie pary. Mają wysokie piętki, elastyczne podeszwy , a w środku są profilowane. Stópka łatwo się wsuwa, zwłaszcza ważne to jest przy trzewiczkach, sa wyścielone gładką miękką skórką. Deichmann. Madzia akurat spała, więc dało się spokojnie przymierzyć. Rozmiar jedne 18, a drugie 19. Czy wasze dzieci tez mają takie duże stópki? Albo takie małe? "Normalne" butki w "normalnych" cenach zaczynają się od rozmiaru 20. I sa na Madzię o wiele za duże. Skoro tak tu siedzę, to napisze jeszcze o "obciachu" czyli temperamencie: skończyły się czasy, kiedy można było z Madzią pójść spokojnie np. do kościoła. jeśli tylko jej coś nie pasuje, komentuje to głośnym wrzaskiem. Jeśli tylko jej coś pasuje, komentuje to radosnym piskiem na pograniczu ultradźwięku. Polemizuje z księdzem. Kiedy w kościele robi sie cicho, a jest to wiadomo w momentach kluczowych, Madzia sprawdza jak działa echo i delektuje się brzmieniem głosu (swojego) w różnych natężeniach. Dzisiaj oprócz tego wszystkiego kiedy poszłam z nią do komuni rozproszyła cały drugi rząd czekających, szczerząc do nich radośnie swoje cztery zęby. Facet wstawszy od stołu Pańskiego, chciał udac się w skupieniu na modlitwę, ale niestety, zwinął się i parsknął śmiechem, kiedy go Madzia z głośnym "he he" zaczepiła znienacka z posadzki, na której usiadła rozkraczona w poszukiwaniu śmieci innych niż w domu. Wczoraj chciałam się przyjrzeć garderobie oferowanej w sklepach i zabrałam ze sobą Madzię, bo jej nie było z kim zostawić. Czepiała się wieszaków ściągając rzeczy, kiedy stała w wózku międzu dwoma regałami, ściągała wieszaki po lewej stronie i próbowała je przewiesić na prawą stronę, darła się, wierzgała i wyrywała, w vision express wytrzymała tylko dwie oprawki, potem zrobiła raban i trzeba było uciekać. W obuwniczym ściągała buty z półek i pakowała je do paszczy. W restauracji, gdzie zapragnęłam obiadować, pluła zupką na kilometr i głośno protestowała, że jej nie chce, będąc jednocześnie głodna i z tego powodu marudna jak jasna cholera. Aż się boję myśleć, jak się to dalej rozwinie.... Za to w domu opanowała następną umiejętnośc: podciąga sie na oparciach fotela do stania i ćwiczy "opad na pupę" - super to wygląda, można sie pośmiać. Nie musze dodawać, ze w łózeczku te cwiczenia w ogóle jej nie bawią. Dostała jakiejś alergii na łóżeczko (rosiee?) - nie chce za Boga Ojca!! Raczkuje dzielnie i rozumie "chodź". Lubi zamieniać rzeczy miejscami, na przykład wywala jedne klocki z jednego pojemnika, drugie z drugiego,a potem "psiąta" to wszystko z powrotem, jedne klocki do drugiego pojemnika, a drugie do pierwszego. Naśladuje, dzisiaj tak dla żartu nałożyłam jej gumke do włosów na duży palec u nogi, Sciągnęła, ale następny kwadrans spędziła na próbach włożenia tej gumki na palce w nogach, a jak się irytowała, kiedy jej nie wychodziło!!! ))))) dzisiaj chyba załapała, że ze stojakiem z kompaktami jest coś nie tak, bo "nakrzyczałam" na nią, że nie wolno, popatrzyła uważnie, a potem bawiła się tylko jedną płytą, która gdzies tam prasnęła na boczek (nie zauważyłam jej i nie włożyłam z powrotem) i była przez to jakby wyjeta spod zakazu, pozwoliłam jej na to w uznaniu jej inteligencji, bo rzeczywiście zostawiła ten nieszczęsny stojak w spokoju )) Kurcze, no i tak to jest, jak zacznę pisać.... w tym wymarze szybko nadrobię zaległości )) Pa pa Odpowiedz Link Zgłoś
werata juz za momencik, juz za chwileczke...1-sze ur. 04.05.05, 05:34 hehe, jakbym czytala o moim Tomciu z tym obciachem w kosciele. On tez uwielbia wykorzystywac momenty ciszy, aby wydac z siebie odglos zdziwienia, cos w rodzaju: oooooooooooooouuuuuuuuuu?? Wtedy wszyscy oczywiscie odwracaja sie do nas, a my z mezem usmiechamy sie glupio A Tomcio raczkuje (czytaj: ucieka) od poczatku 9 m-ca, co znacznie utrudnia przebierania go, bo zwiewa zaraz, jak tylko go uwolnie z pieluchy po prostu uwielbia biegac z golymi jajeczkami )) Dziewczyny, jak planujecie zorganizowac 1-sze urodziny???? papa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: juz za momencik, juz za chwileczke...1-sze ur 04.05.05, 12:57 No tak, to tez mi juz zaprzata glowe jakis czas i sama nie wiem czego chce! Wczoraj zapytalismy tesciow czy moglibysmy urzadzic u nich urodzinki, bo maja piekny duzy ogrod i to byl duzy argument za, ale ale.. Zaraz zaczeli snuc plany jak to zorganizowac.. Hm, i juz mi sie odechcialo.. My mieszkamy w bloku a przy ladnej pogodzie fajnie byloby posiedziec w ogrodku. Jednak co u siebie to u siebie, a i pierwsze - te pierwsze urodzinki to chyba powinny byc we wlasnym domku, jaki by nie byl. Big problem. Odnosnie prezentu to widze, ze przewazaja jezdzidelka. I dobrze, bo to wlasnie zasugerowala nam tez nasza pani rehabilitantka. Rowerek, dumnie brzmi, ale chyba sie wybiore zeby obaczyc to cudo. Kupujecie gdzies w sklepach internetowych? Podeslijcie jakies linki, please. Jolu, wszystkiego dobrego z okazji urodzin, lepiej pozno niz wcale, jak to mowia, przyjmij bo szczere. Dzis powrocilysmy z Kamilka do naszej normalnosci. I tego nam bylo trzeba po tych 5-ciu dla nas szalonych dniach kompletnej nieprzewidywalnosci. Hm, i kto to pisze, ja ktora od zawsze wystrzegalam sie rutyny w zyciu, eh. Odnosnie spania w lozeczku to obawialam sie ze beda trudnosci po tych dniach ale jest ok. Jolu, moze Madzia ma jakies zle doswiadczenia zwiazane z lozeczkiem i dlatego nie chce tam spac. Troche na ten temat pisze Tracy Hogg w swojej ksiazce, czytalas? Jesli chcesz to Ci podesle fragmenty dotyczace snu, lub calosc. Ja stosujac sie do wielu jej zalecen nauczylam Kamilke spac w jej lozeczku, co jest dla mnie samej duzym zaskoczeniem, bo mowiac szczerze nie dawalam nam duzo szans na powodzenie, liczylam sie z duzym oporem i tym ze szybko zmiekne i nie podolam, a jednak - teraz sie przekonalam, ze trzeba po prostu probowac, a nie zakladac, ze to sie na pewno nie uda. Gratulacje dla raczkujacych Zosi i Madzi. To sie teraz bedzie dzialo. Moniko, z uwaga przeczytalam Twoj opis wedrowki z Zosia. My z mezem tez kochamy gory i zawsze chetnie tam jezdzilismy. Od urodzin Kamilki jeszcze nie bylismy, ale sie przymierzamy, moze we wrzesniu. Ja kocham Tatry, moj maz Bieszczady a oboje lubimy Gory Stolowe /to chyba blisko sowich/. Na poczatek pojedziemy gdzies w niezbyt wysokie gorki. Mamy nosidelko, ktore kupilismy w zeszlym roku przed wakacjami. Ono jest do 12kg i ma mozliwosc noszenia dziecka w trzech pozycjach, rowniez na plecach. Czytalam jednak na forum, ze dzieciaki, ktore zaczynaja stawac i chodzic to juz niechetnie siedza w nosidlach Napisz, jak dlugo trwala Wasza wedrowka. Pozdrawiam z Warszawy z normalna a nie jakas tam weekendowa pogoda)) Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 buty i obciach oraz zabawy rózne:)) 04.05.05, 09:01 Witam) Ja tez zabieram się za kupno butów bo te "spadkowe" po kuzynce njie zabawią długo na Misi nogach) Dominika Jolu nosi rozmiar 20-21 - ale jak już mówiłam biora ja za 1,5 roczne dziecko więc ja się nie przejmuje a i wybór mam większy) hehe choć ceny w sklepach.... upatrzyłam sobie buty znanej juz firmy "B") i jak zobaczyłam cene to zaraz mi przeszło 199zł - za tyle to sama nie nosze sandałów- jesssssssssssu czemu te buty takie drogie??? Jola jakiej "firmy" sa te Madziowe buty bo opis (profilowane, usztywniane itp.) kuszacy (no i cena chyba też:o!) Jesli chodzi o obciach to i u nas jest swietnie! Mój mąż twierdzi że jak mała zaczyna wrzeszczeć w publicznym miejscu to wpadam w panike bo nie chce uchodzić za złą matke która nie radzi sobie z własnym dzieckiem- może troche w tym racji ale bardziej to robi mi się najzwyklej w świecie głupio....) KOSCIÓŁ: *Dominika wysiedzi w wózku kikanascie minut, później jest już tylko chodzenie (najlepiej po schodach) lub wchodzenie i wychodzenie przez gesto zastawine ludźmi drzwi i przy okazji łapanie się ich spodni, spódnic etc. *Pokazywanie palcem kolejnych osób stojących obok z zapytaniem "yyyyyyyyy?" na które musze odpowiadać "to jest pan" "to jest pani" ). *Zaczepianie dorosłych i dzieci (robi to równiez namiętnie na spacerach jak tylko ktos przejdzie zbyt blisko wózka). *Siadanie na posadzce i tzw. "sonet do śmiecia" na całe gardło SKLEPY: *sciaganie wszystkiego co znajdzie się w zasięgu reki ( a jaki ten zasieg wielki-przekonałam się już kilka razy!) *w miejscach nazwijmy to publicznych - a takimi sa sklepy- nie ma mowy o dłuższym siedzeniu w wózku! trzeba wysadzić i chodzić chodzić chodzić- koniecznie za jedną reke bo druga musi być wolna zeby się łapac i sciągać z półek , zaczepiac sprzedajacych i kupujacych * w sklepie można śpiewać i tańczyć - zwłaszca do rytmów w stylu umc umc Dominika wykonuje wówczas popisowy taniec brzucha! * przy próbach posadzenia w wózku jest wrzask-nie wiem skad w małym człowieku taki głos???- tupanie nóżkami, wyginanie się i prostowanie raczek tak żeby móc się wywinac mamie- nie wiem skąd w małym człowieku taka siła???!!! Wybralismy się "na miasto" w sobote-pierwszy raz z mała- wróciłam mokra, zmeczona i wogóle-zero zakupów- mała szczęsliwa Dominika jest ostatnio baaaardzo umuzykalniona) Jak tylko usłyszy muzyke zaczyna podrygiwać albo "jeździc na pupie" pachajac rekami- komicznie to wyglada! KLOCKI - tak jak w przypadku Madzi- wysypywanie i "psiątanie" super zabawa no i "pytulanie" misiaczków i innych Do tego Misia uuuuwielbia kotki, pieski i ptaszki oraz kwiatuszki których zrywania się domaga ode mnie-potrafi przez cała podróż w wózku trzymac sobie w raczce kwaituszka lub skubac mu płatki) ew. we wspominanym Kosciele użądza sobie wędrówki na trawnik i tam skubie kwiatki Dominika strasznie się ostatnio irytuje jak cos jej nie wychodzi albo wychodzi nie tak jakby sobie tego życzyła i potwornie się wtedy wścieka. UPS-zmykam do pracy!! zaraz mnie zwolnią) jeszcze się odezwę no i poczytam oczywiście) nelka1313 100 lat i z tego miejsca dla Martulinka)!!! Beata Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: buty i obciach oraz zabawy rózne:)) 04.05.05, 09:06 poprawiam urządza ups sooooorrrrki pospiech jest złym doradzcą pa! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie wiecie co? 04.05.05, 13:03 Kamilka boi sie trawy mieszczka jedna, tak ja wczoraj dziadek nazwal Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 09:57 Hej Rosie, nasza wyprawa była krótka, bo to Zosi pierwszy raz w górach, więc woleliśmy nie ryzykować, że np. w połowie drogi nam się rozedrze na amen. Weszliśmy sobie łagodnym szlakiem, trwało to 1,5 godzinki z jednym postojem na picie na około 15 minut. Zosi się nawet podobało z tym, że często się do niej uśmiechałam, łapałam za rączkę, robiłam a ku ku itp., żeby ją trochę zabawić. Ogólnie zniosła to nieźle. Na szczycie siedzieliśmy kolejne 1,5 godzinki, Zosia siedziała sobie na karimacie i wyciągała źdźbła trawy spod kocyka, gadała, piła, jadła, po czym zaczęła trochę marudzić, więc zarządziliśmy odwrót. Zrobiliśmy sobie jeszcze zdjęcia pod wieżą na Wielkiej Sowie i Zosia zasnęła w plecaku, w pozycji pionowej, główka jej latała na wszystkie strony, więc ją wyciągnęliśmy i nieśliśmy na zmianę (trzeba było uważać na kamienie i konary, żeby się nie potknąć). I tak to wyglądało. Natomiast w samochodzie nie spała, słońce ostro świeciło, więc musiałam ją przez ponad godzinę zabawiać czym się tylko dało. Urodzinki - wyprawiamy u moich rodziców, mają domek z ogródkiem. Zamawiam dobrą pogodę!!! Wczoraj natknęłam się na fajną stronę z butami dla dzieci: www.buciki.pl Ceny: ok. 50-80 zł. Czy macie już większe foteliki samochodowe dla Waszych maluchów? My mamy takie nosidło Maixi Cosi, pomału robi się za małe, więc dziadkowie zaoferowali się kupić większy fotelik. Ceny są koszmarne! W końcu wybraliśmy jakiś polski za prawie 300 zł. Co jak co, ale uważam, że 500-600, a nawet 1000 zł za fotelik samochodowy dla dziecka to duża przesada! Byliśmy z Zosią na ważeniu i odczycie blizny (jest OK, nie trzeba szczepić). Waży 9420 g (super przybrała od ostatniego ważenia, chyba po tych kaszkach) i mierzy 78 cm. No i raczkuje, u nas codziennie przemeblowaniu ulega półka z kasetami wideo. Uffff... Pozdrowionka Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 13:58 Tak, z ta jazda samochodem to juz tez posmakowalismu ostatnio. Kamilka o wiele lepiej zniosla podroz we wrzesniu niz teraz. Wowczas prawie cala droge przespala, teraz niestety nie. Wyjechalismy w porze jej drzemki i myslelismy, ze skoro bedzie caly czas jechala to dluzej pospi, bo w samochodzie z reguly zasypia. Niestety, spala tyle co zwykle, a reszte czasu spedzilysmy na mocnym i intensywnym zabawianiu, nie obylo sie tez bez wyjmowania z fotelika w czasie jazdy, bo ciagle zatrzymujac sie to podroz wydluzylaby sie do niebotycznych dlugich godzin. Odnosnie fotelika to my tez mamy MaxiCosi do 12kg. Jest duzy i obszerny jeszcze, chociaz nogi Kamilce dyndaja jak sie ssunie w dol. Na razie, dopoki nie sprzedamy wozka to i fotelika nie zmienimy, bo chcemy to zrobic razem - wszystko stanowi komplet. Rozgladalam sie juz troche za fotelikami wiekszymi. Chyba dobrym zakupem jest taki fotelik juz do konca - mozna go jakos tam modyfikowac i przystosowywac do rosnacego dziecka. Malu podroznik to wlasnie taki fotelik formy Deltim. Kosztuje cos ok. 300zl. Mysle, ze w cos takiego zainwestujemy. A te buciki to Gucie! Podobno Bartki sa dobre, ale ich cena!! Odnosnie blizny, to u nas tez ok i nie trzeba bylo ponownie kluc. Nastepne szczepienie w 13-14 miesiacu: odra, swinka, rozyczka - zastanawiam sie czy to konieczne, nie lepiej jesli dziecko to przechoruje? Niestety musze konczyc, Kamilka juz sie wlasnie wyspala i urzeduje na moich kolanach, nie chcialabym, zeby to wykasowala. Gotuje zupke i bedzie obiadek. Ania, hop, hop, a Ty gdzie sie podzialas? Moze wpadne tu jeszcze wieczorkiem, bo mam problem z moim malym gryzoniem, co to mnie rani noca.. Pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 21:20 Hmmm, przyznaję, że na foteliki Deltim nie patrzyliśmy. Ale już zamówiony przez Internet, mamy nadzieje, ze bedzie dobry! A my wozek i nosidło Maxi Cosi na razie zostawiamy dla Zofikowego rodzeństwa. Bo chcielibyśmy jakiegoś braciszka dla Zosi, może za rok, półtora? Ta strona z bucikami mi się pomyliła. Chodziło mi o www.buciki.com.pl Guciów wcześniej nie widziałam. Patrzyłam na Bartki, są śliczne, ale drogie jak diabli. Nie wiem naprawdę, jakie te pierwsze buciki kupić. Super profesjonalne czy jako takie, żeby jakieś były? Zosia jeszcze nie stawia pierwszych kroczków, na razie się podciąga, i to na kolanka. Ale tak głupio wygląda bez bucików w wózku. Teraz śpi, ale przed chwilą się obudziła i coś jej w nosku furczało. Hmmm... czyżby katarek? Oby nie! Jak raczkuje, to jedną nóżkę stawia na stopie, to tak dziwnie wygląda. Nasza rehabilitantka mówi, że to jeszcze takie niepełne raczkowanie i żeby dać jej trochę czasu... A ja jestem niecierpliwa, oj jestem. Ania, odezwij się! A gdzie inne forumowiczki? Chyba im się nie spodobałyśmy ((( Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 22:05 Cos mi sie pokickalo z tym fotelikiem, bo mamy Grillo a nie Maxi Cosi, calosc czyli wozek + fotelik firmuje Deltim. Sama firma Deltim to produkuje raczej wozki a wiec ten 'maly podroznik' to chyba ich pierwsze debiut jesli chodzi o foteliki. Moze lepiej kupic cos juz sparwdzonego, zobaczymy. WWW.buciki.pl to jest strona tylko o Guciach, skad inad chwalonych rowniez i czesto polecanych obok slawetnych Bartkow. Bartki drogie straszliwie a o Guciach na razie nic nie wiem, bo nie bylo cen na tej stronie. Kamilka ma butki od kiedy skonczyla 6 miesiecy. Sa to takie paputki, a nie butki. Miekkie i szmaciane z miekka ale antypozlizgowa podeszwa. Kupilam je na zime, pod kombinezon, bo te przy nim byly cieniutkie bardzo. Na wyjscia zakladamy butki a w domu Kamilka smiga bez. cdn maz gada Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 06.05.05, 22:29 juz skonczyl My wozek + fotelik chcemy sprzedac, bo rodzenstwo dla Kamilki planujemy troszke pozniej i chcielibysmy wowczas cos nowszego kupic a teraz latwiej bedzie sprzedac. Nasza rehabilitantka nie poleca wciaskania niechodzacego dziecka w buciki. Powinno ono, jej zdaniem, miec mozliwosc swobodnego dotykania roznych powierzchni stopa. No, chyba, ze dzidzia ma od poczatku widoczna koslawosc, to co innego. Gdy zacznie chodzic to wowczas dopiero buciki staja sie niezbedne. Ja na razie nie kupuje, czekam na pierwsze kroczki, bo kupie teraz a potem sie okaze, ze sa za male.. O raczkowaniu to moge zapodac jak Kamilka podaza za odkurzaczem, stuka sobie w niego, szarpie za kabel, no i goni a on wciaz ucieka Moniko, jak tam Wasze nocnikowe poczynania? Dzis przypadkiem dowiedzialam sie, ze istnieja jakies specjalne pieluchy Huggies dla dzieci uczacych sie korzystac z nocnika. Niestety nie wiem jak one dzialaja, moze wiesz cos na ten temat. Pamietam jak Ania pisala o tym wiecznym zakladaniu i wkladaniu pieluchy a wiadomo ze dzieci za tym raczej nie przepadaja. I o gryzieniu. Co zrobic, zeby maly gryzon mnie nie kasal w czasie karmienia nocnego? Na razie zaciskam zeby, bo jak tylko zaczne reagowac to sie Kamilka rozbudzi i bede miala pol nocy z glowy. Macie jakis pomysly? Taak, chyba sie nie spodobaly nasze ostatnie wypociny, chociaz Ela z Martunia to chyba wyjechaly juz nad morze. Ja tez chcialabym juz jechac, chociaz jak pomysle, ze na poczatku czerwac tez moze byc taka pogoda jak teraz to mie sie troche odechciewa, ale coz jechac trzeba. Zakanczam moje wypociny, znow naprzynudzalam. Dobrej i jak najdluzej przespanej nocki zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 07.05.05, 09:17 Aleście podpędziły do przodu, no! Odpisuję n.t. bucików bez czytania, bo się spieszę strasznie! No więc obuwie zakupiłam w Deichmanie, tam są niemieckie marki, obie pary z nazwą Bobbi Shoes. Kupiłam buciki, bo Madzia chce stawac na nóżki na spacerze, coraz częściej i więcej, a w skarpetkach jej na tretuar nie wypuszczę )), zresztą "nosi" buty wyłącznie na spacerze, w domu zdejmujemy, kiedy do kogoś przychodzimy, też natychmiast zdejmujemy, tak więc mam nadzieję ze nie zaburzamy jej rozwoju.... Tez myślałam o sprzedaniu cąłego wóżka deltim, ale mój mąż jest temu przeciwny (!), bo jemu się ten wózek strasznie podoba. A ja chciałam większy fotelik i taki "zaodowy" wózek spacerowy, póki co jednak zostaniemy przy starym... Rowerek na urodzinki zamówiony!!!! ))) Z bujakami!!!! Jest czadowy! pa, lecę... Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: nasza wyprawa i urodzinki, buciki też... 07.05.05, 10:13 wczoraj kupiłysmy buty jedna para to Antylopy-sandały cena 79 zł (!) a drugie to półbuty KIDTOWN za 54 zł i tez ze skóry-wogóle to na tym samym stoisku co półbuty znalazłyśmy identyczne sandały jak Antylopy tyle tylko ze z zamszowej skóry ale o 30 zł tańsze (!)no i dopero od 23 numeru-widać zatem ile trzeba zapłacić za firme! o Bartkach nie wspomne.....ceny z kosmosu!!! rozmiar półbutów 21 sandałów 22 - ale to z zapasem Urodzinki czekaja nas dokładnie za trzy tygodnie.... jeszcze nie wiem co kupimy małej.... Dziś pierwszy raz Dominika jadła jajeczniczke na parze-zobaczymy jaka bedzie reakcja bo smakowało wybornie zmykm bo maruda juz stoi przy mnie pa Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 ale tu ruch... 07.05.05, 22:27 Kurcze, nie mam ostatnio dostepu do netu a tu taki ruch,że aż miło. Na początku chce wam podziekować za życzania dla Martuli-jesteście kochane, mam wam przekazać po buziaku dla każdej mamy i dzidzi od Martuli )))) Niestety nigdzie nie pojechalismy,Marta swoje urodzinki przywitała z anginą- miała przeszło 39 stopni gorączki i przez 5 dni po dwa zastrzyki dziennie ((( No ale juz jest lepiej.Urodzinki świętujemy rodzinnie za tydzień.Prezentu jeszcze nie mamy bo ciagle sie zastanawiam co to ma być.Zachęcił mnie trochę opis Joli o rowerku ale nie moge go nigdzie znależć. Nad morze wybieramy sie po 15 maja ale juz nic nie planuje bo znowy zapesze. Co do przygód bucikowych, to kupiłam Martuli Bartki- rozmiar-20, niestety chyba mi na oczy padło bo są za duze- nic może na jesień bedą dobre.Na razie kupiłam jej takie zamszowe buciki za żepki-póki nie chodzi bedą chyba ok. Zmykam na razie i nie wiem kiedy sie pojawia ponownie, buziaki i pozdrowienia dla wszystkich. ps.Co do sklepów internetowych to moge polecić tanimarket.pl kupowałam tam zabawki i jest bardzo fajny. Odpowiedz Link Zgłoś
werata urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 06:06 No to u nas decyzja tez zapadla: rowerek z bujakiem. Z tym, ze kurka wodna, ten, co nam sie podoba jest z przewaga rozowego i nie ma mozliwosci zamowienia z przewaga jakiejs innej bardziej chlopiecej barwy. Hmmm, mama nadzieje, ze nasze dziecko ob=gladajac zdjecia za lat nascie nie wypomni nam tego dziewczynskiego - jakby nie bylo - koloru pierwszego prezentu. Co myslicie??? ********************** Drogie Panie: przebieranie. Tomek potrafi zbiec z pola boju (czytaj: przewijaka, ktorym jest teraz taka malenka gabczasta kanapka dziecieca rozlozona na podlodze). I teraz klopot, bo czasem uda Mu sie zwiac z pupa, no wiecie same... I tak stempluje inne rzeczy, brrr. Co robic??? Help, drogie Mamy. Buuuuziaki!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 08:56 1. Najlepsze życzenia urodzinkowe!!!!! Martuniu, rośnij zdrowo, na pociechę rodzicom i światu! Całuski! 2. werata, u nas problem z rowerkiem był odwrotny, musieliśmy zamówić liliowe cudo, bo w większości rowerki były w "chłopięcych" kolorkach i z "chłopięcymi" upiększaczami (naklejkami i ozdóbkami). To znaczy szczerze mówiąc ten liliowy jest po prostu śliczny, podczas gdy reszta... na wizus... taka sobie... 3. Na stemplującego malucha chyba najlepsza jest niestety siła. Przytrzymać łokciem, dłonią, ramieniem, a nawet druga osobą, będzie ryczeć, a jakże, ale to z irytacji, a nie z bólu... ) 4. "Pochwalę się": moja Madzia w końcu zaliczyła glebę - spadła o 6.12 w sobotę z tapczanu. Wrzask był kosmiczny, ale nic sobie nie zrobiła. Łóżko ma szerokość 1,80, spałam na nim sama, na środku, po karmieniu nad ranem Madzia została w łóżku, przebudziła się, zaczęła się kręcić, stanęła w końcu na czterech i w tym momencie zniknęła pod poziomem horyzontu.... Boże, jak się przestraszyłam!!! No, ale mamy to już za sobą. Statystyka spełniona )) Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 13:33 Jola! Ja już dwa razy złapałam Dominike w tzw. OSTATNIM MOMENCIE i myślałam później że mi serce wyskoczy - tak waliło! Dominika ma urodziny wprawdzie 28 maja ale juz zbiera prezenty dostała od dziadków wózek spacerówke jakiejś polskiej firmy (chyba cos bartkowego???-nie pamietam) wprawdzie uzywaną z komisu ale fajna i za 100 zł!- więc prawie jak za darmo no i już dziarsko w niej jeździ-jest zadowolona ja też bo nareszcie mogę unieść cały wózek bez wyjmowania jej wcześniej z niego UF! Wkrórce zamieszcze zdjęcia z przyjecia urodzinowego Kamilki- "starszej siostry Dominisi"-jak sama to podkreśla czyli mojej siostrzenicy - powiem Wam że mimo różnicy 2-lat bawiły się całkiem całkiem)! weratko Dominika też uwielbia naturyzm zwłaszcza po kąpieli gdy ja wycieram w pokoju na wersalce na macie rozkopuje tylko szybko ręczniki i ucieka (własnie w takiej sytuacji o mały włos by mi spadła!!) ucieka wiec z gołym tyłkiem rzuca sie na poduszki kołdre etc. "pytula" znów podnosi raczkuje i znów "pytula" z tym swoim małym kuperkiem zadartym do góry-padam ze śmiechu za każdym razem)! A jak cięzko ja przytrzymać! I jak tu powycierać i naoliwić??? Zazwyczaj daje jej cos extra do zabawy a jak mi się wyczerpują pomysły pozwalam sobie sciągać spinki z włosów (wczesniej je zakładam) lub wyczesywać się grzebykime itp. itd.))) Macie może jakieś namiary na pogode??? Na podkarpaciu wprawdzie słonecznie ale zimno!!! Kiedy wreszczie będzie ciepło??? WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI)) a tak dokładnie sprzed kilku dni DOMINIKA SAMA CHODZI) juz jakis czas temu zaczynała się puszczać i przemierzać z rączek do raczek jakieś 1,5 do dwóch metrów ale w niedziele na przyjęciu u kuzynki przeszła w poprzek duzy pokój (jakieś 5 metrów) bez pomocy zupełnie sama! CUDO MOJE-ale jestem dumna! zmykam do pracy - jeszcze godzine! papa POZDRAWIAM! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 10.05.05, 21:38 Ho, ho, kupe lat Ania.. ale widze, ze nas czytasz, bo jestes na biezaco W sprawie spania Kamilki w jej wlasnym lozeczku to na razie spi tam tylko w dzien. Zastosowalam metode slynnej Zaklinaczki i udalo sie, nie bylo to nawet takie trudne. Jak skonczymy bolesne zabkowanie to zaczne odzwyuczajac ja na noc, bo tez juz nie wyrabiam. Zastanawiam sie jeszcze jak to dokladnie zrobic, przed odstawieniem od piersi czy tez przed. Musze jeszcze postudiowac te Zaklinaczke, bo to co pisze na prawde sie sprawdza i jest bardzo pozyteczne. Upadki, owszem ,sa i Kamilki udzialem. Jej pierwszy zdazyl sie w grudniu /pisalam o tym/ byla wowczas taka malutka.. Teraz tez niestety sie zdazylo, rano, maz wstal do pracy /zawsze spi po zewnetrznej/ Kamilka harcowala, slyszalam ja, ale bylam pewna, ze maz jest w nami i w razie czego nic sie nie stanie. Obudzilo mnie wielkie pac! Na szczescie mamy na podlodze co noc rozlozona gruba podwojna koldre, tak w razie czego, wiec to bylo miekkie ladowanie. Nic sie jej nie stalo. Co do wrozb, to coz, jakby to powiedziec, nie kultywujemy.. Przewiajnie i przebieranie z uporem maniaka wykonuje na przewijaku, ktory jest na lozeczku. Kamilka wie, ze tam sie nie mozna krecic, a tym bardziej zlazic! Kiedy tylko wezme ja na lozko, czy podloge i widzi miejsce do ucieczki o niczym innym nie mysli i zwiewa, dlatego miejsce na przewijanie wciaz jest tam gdzie bylo. Becia, gratulacje dla kroczacej Dominiki. Czy ona wczesniej raczkowala? Odnosnie pogody, moj brat pojechal wczoraj nad morzem z 4-ro letnim synkiem.. Podobno do czwartku na byc niewesolo, niestety Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: urodzinowo cd. i Drogie Panie: Przebieranie! 11.05.05, 09:33 Hej hej! Gratulacje dla Dominisi!!! Dzielna dziewczynka!!! Oj, ja też muszę odzwyczaić Zosię od spania w naszym łóżku. Na razie wygląda to tak, że coraz częściej zasypia przy mnie lub przy tacie (przy wierszykach na dobranoc), wierci się przy tym strasznie, przewraca na jeden boczek, na drugi, aż wreszcie sen ją zmorzy), potem obkładamy ją ze wszystkich stron poduchami, żeby przypadkiem nie spadła, choć to mało prawodpodobne, bo najpierw narobiłaby wrzasku, że się wybudziła Kiedy idziemy spać, czyli koło północy, przenosimy ją do łóżeczka i tak potrafi spać do 4 rano, potem ją biorę znów do naszego łóżka do piersi. Nie zawsze śpi między nami, ale przyznaję, że rano, kiedy już się obudzi (ostatnio o 5.45), zawsze siedzi między nami ze swoimi zabawkami, inaczej spadłaby na bank. Sen mam lekki, więc gdyby coś się miało wcześniej dziać, to na pewno obudziłabym się przy najmniejejszym ruchu. Zawsze oczywiście po zewnętrznej jest poducha. Gleby z łóżka jeszcze nie było i mam nadzieje, że nie będzie. Natomiast takie tam małe gleby przy raczkowaniu, to i owszem. Zosia mi nie ucieka, kiedy ją przewijam. Leży dosyć spokojnie, czasami się niecierpliwi, kiedy za długo to trwa. Przewijam ją nadal na wysokiej komodzie - przewijaku (takiej specjalnej), wieć nie ma jak i gdzie uciekać. Zawsze daje jej coś do rączki, żeby się przez tę chwilkę zajęła. Tak, o tych wróżbach też słyszałam, ale raczej nie będziemy sobie wróżyć Zosia raczkuje tak, jak Dominika: jedną nóżkę stawia na stópce, a drugą normalnie. Robi tak czasami, bo czasami normalnie. Myślę, że nie jest to do końca dobre, taka trochę asymetria, będziemy się starali to wyprostować. Dzieje sie tak dlatego, że Zosia siada na jedną stronę raczej i wtedy ta nóżka idzie właśnie do przodu. Stąd przy raczkowaniu też idzie do przodu. Aniu, nie wiem, dlaczego kojarzysz mnie ze Szczecinem, ja jestem z Wrocławia! Oj, kiedyż my to będziemy chodzić... Na 14 miesięcy najprędzej chyba! Buziaczki dla Was i dla dzieciaczków. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: urodzinowo cd. 11.05.05, 23:52 Moniko, zazdroszcze tego zasypiania przy bajeczkach. U nas to chyba nigdy nie nastapi.. Kamilka odkad tylko zaczela siadac i raczkowac a teraz i wstawac cwiczy te umiejetnosci nawet przy czytaniu bajek Raczkowanie na 'kozaka' bylo tez u Kamilki, ale tylko na poczatku, chociaz teraz tez czasem jej sie zdazy. U nas pani rehabilitantka prognozuje, ze Kamilka moze zaczac chodzic w polowie czerwca, chociaz zalezy to od wielu rzeczy, ktore w tzw. miedzyczasie moga sie jeszcze wydazyc. Zobaczymy, faktem jest, ze z raczkowaniem wywrozyla na 9-ty miesiac i tak rzeczywiscie bylo. Bylismy dzis z mezem w sklepie Chicco i ogladalismy 'Jolowo/Madziowy' rowerek. Fajna rzecz, tyle, ze kolorystyka chlopieca /weratko/, eh. Przekonuje mnie do niego jednak to, ze dodatkowo mozna dokupic zabawke z roznymi pierdulkami ruszajaco-grajacymi i zainstalowac na przodzie. Poza tym zabawka rusz.-graj. moze sluzyc oddzielnie, ma mozliwosc mocowania np. w wozku itp. Cena rowniez jest zachecajaca i jest obecnie obnizona. Jezdzidelko z Kubusiem, bardziej mi sie podoba i pasuje dla dziewczynki, ale: jest drozsze i bez tych pierdulek na przodzie. Decyzja jeszcze nie zapadla, dyskusje trwaja. A jakie menu planujecie na imprezce? Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 10.05.05, 19:17 Hej Hej!! Strasznie mam zaległości w pisaniu)Idziecie jak burza-codziennie kilka nowych tematów) Pola ciegle raczkuje ale JAK?? Jak KOZAK!! Na jednej stopce i na jednym kolanku!!Poza tym sama STOI !! Króczków jeszcze sie nie doważyła zrobiś za to kilka sekund ćwiczy równowage Jajeczniczje jemy od dawna i jest ok Czasami dostaje nitke spagetty i ją sobie "wciąga" - co za widok! Co do upadków ( juz Wam nie chciałam tego pisać...) ale Polonia TERAZ już ,kiedy znajdzie sie na brzegu łóżka ,to WIE czym to grozi i głośno mnie wzywa) HMM sypią nam się ROCZKI!! My mamy już jeżdzik i rowerek - Tata skads przytargal i teraz nie ma pomysłu na prezent urodzinkowy..Niestety chyba nie dorosła do tych spzretów ,bo najbardziej lubi z nich schodzić..albo trzeba ją cały czas popychać -nie sięga do pedałków.. Pamiętam,że gdzieś czytałam ,iż na roczek wróży się Maluchowi: klucze,długopis,kaska,różaniec itp..To co dziecko wybierze-ma być w porzyszłości je3go drogą (albo zawodem..) Rosie- jak nauczyłaś albo raczej ODUCZYLAS Kamilke spania w Waszym łóżku?Jakoś nie wiem jak sie do tego zabrać..(Chciałąbym wreszcie spać na wiekszym kawałku niż 10% powierzchni tego mebla... Za to w kwestii nocnika mamy 90% skuteczności.Troche oszczedzamy na pieluchach..Niedługo lato i odrzucimy całkowicie te pampki!! Nelka -jak tam po Urodzinkach Martulinki? Jeszcze raz sciskamy i przesyłam życzenia zdrówka i samych słodyczy!! Monika-gdzie robisz zakupy dla córeczki? w Szczecinie?Masz jakies fajne,oczywiscie niedrogie punkty zaopatrzenia? Becia-dlaczego podbierasz coreczce spineczki do włosów) pozdrawiamy i na pewno zapomniełam tyle rzeczy jeszcze pisać . Acha- Pola nauczyła się yłaczac mi komputer kiedy pacuję i telewizor tez wylacza..(Jak tylko dorwie pilotoczywiście.Szykuje przemeblowanie,bo siega do wiezy Taty i cos tam majstruje.raz udalo jej sie zrobis niezłą dyskotekę,dobrze,że sąsiadów nie mamy zbyt blisko. pozdrawiamy!! Ania&Pola (04.06.04) Nowe zdjęcia Córeczki Laleczki border="1" src="spanie.pl/info/bannery/anim_93_47.gif" width="93" hei Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 11.05.05, 09:06 hhehee cześć cześć! aninia Dominika tez tak raczkowała) jak "kozak" - zresztą nadal to robi) najpierw myślałam ze cos z nia nie tak ale później się dowiedziałam że to po 1. pomoc w przyspieszaniu a po2. zwiatun szybkiego chodzenia) rossie tak Dominika raczkowała ale najpierw wstawała i chodziła za ręce a dopierpo później zaczęła raczkować do tyłu i kolejno do przodu) babcia nauczyła małą zchodzić z wersalki i nawet rano jak z nami śpi gramoli najpierw nogi na zewnątrz później pupal i cała reszta ale i tak trzeba patrzeć bo się często "zapomina" ucze Dominike samodzielanego zasypiania w łózeczku-narazie to dla niej swietna zabawa - efekt zasypiania mierny ale się nie poddam! juz wiem że Misia ma dostać od chrzestnej plastikowego rumaka którego sobie upatrzyła u kuzynki Kamilki jesssssssssssssu zmykam do pracy!! ale tu tłoczno-az miło PISZCIE PISZCIE! cium Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: obiecałam zdjęcia z urodzin;) 13.05.05, 10:20 Hejj!! Świetna impreza,świetne urodzinki1 Nie wiedziałam ,że masz dwojeczke dzieci?!?! Dominika ślicznie pozowałą ( nie mówiąć o Mamie i Tacie)!!Widać ,że Urodzinki się udały!! Nasze też będą fajne!!Czy te spodenki kupiłaś Dominisi w internecie? My mamy takie rózowe! Prosze przekazać naserdeczniejsze zyczenia urodzinowe,samych usmiechów i pogodnych dni dla córeczki.Cos sie dzisiaj wzruszam od rana i lza sie kreci w oku,przeciez niedawno chodzilysmy z wieeelkimi brzuszkami ...A teraz-prosze- minaj juz ROCZEK!! Monia- mam nadzieje,że wybaczysz ta skuche?)Przeciez to ja jestem za Szczecina Ela-hallo,wracaj do nas!!Ciągle świetujecie Urodzinki!!?? rosie-calusy dla Kamilki!Zabieram sie tez za ksiazke zaklinaczki,zeby "pozbyc sie" Młodej z naszego łóżka ) Jolu- prosimy o zdjecia Magdzi!! Nowe Mamusie Majowe- gdzie jestescie? Pewnie na spacerach,bo zrobiło sie ciepło i przyjemnie ,az grzech siedziec przed komputerem... Wiecie może ,gdzie mozna kupić taką pojedynczą,strzelającą świeczkę na torcik? Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: obiecałam zdjęcia z urodzin;) 13.05.05, 11:31 Aneczko kochana) Tym swoim podpisem zdjeciowym wprowadziłam troche zamieszania juz na Czerwcóweczkach)) ups! Kamilka to moja siostrzenica a "starsza siostra Dominiki" stad że sama się tak nazwała) więc nie mam dwójki dzieci choc obie z siostra twierdzimy że mamy po dwie córeczki)- siostra tez jest akurat chrzestną mojej Dominiki) spodnie kupiłam małej u nas na tzw. ryneczku - była babeczka z róznymi slicznymi ciuszkami tego typu i skusiłam sie na zielone i żółte (po 20zł/szt.) aaa i jeszcze na cudna chusteczke - czapeczke bawełniana z błyszczącym motylem (które kocham!) ale ta juz zaprezentujemy jak bedzie ciepło) życzenia Kamilci przekaże! uściski! Beata Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Dobijamy 1000 17.05.05, 21:52 Kobietki, gdzie Wy, gdzie??? Dobijamy juz do 1000 posta, moze warto zalozyc nowy watek, bo: ^ ten juz dlugo sie otwiera /a my dodatkowo zafundowalismy sobie w domku wolniejsze lacze /; ^ w tytule watku nie mamy podanego roku, a pojawia sie juz zaraz nowe mamusie z terminem na 25 maja tego roku i to moze byc mylace; Rozumiem, ze przygotowania urodzinowe tak Was zaprzataja.. Mam nadzieje, ze Matusia juz zdrowa. A co u nas nowego? Kamilka wciagnela sie na calego w zabawe wszelkiej masci pileczkami i bawi sie nimi jak maly kociak. Ostatnio, znow je ladnie tyle, ze siedzac tylko i wylacznie na moich kolanach. Tymczasem ja knuje juz plan jak ograniczyc nocne karmienia i mam nadzieje, ze to nie zaszkodzi, ze zrobie to latem. Pozdr, hop, hop........ Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Dobijamy 1000 18.05.05, 08:34 popieram! utwórzmy nowy watek z jakąs zprecyzowaną nazwą ale cicho się zrobiło.... a ostatnio tak wrzało hoooooooop hooooooooop dziewczyny! gdzie jesteście? P.S. Dominika sama sobie wybrała kilka dni temu prezent... mówie Wam myślałam ze padne-wkrótce zamieszcze zdjęcia- dorwała w sklepie wózek dla lalek baby born i juz się z nim rozstac nie chciała! a jak pedziła na oslep trzymając się tego wózka! o mało nóg nie pogubiła) wiec problem prezentu mamy rozwiązany hehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo No to odstawiam na całego... 18.05.05, 13:37 Stało się. Nie karmiłam już od 1,5 doby... A "pomogło" mi zatrucie pokarmowe, okropna sprawa, po prostu cos okropnego. Dzisiaj już jest lepiej, ale wczoraj nie mogłam wyjśc z łóżka. Bałam się, że to może być wirusowe i nie chciałam chuchać na Zosie, poza tym co to by był teraz za pokarm... Właściwie przez dobę nie było go wcale, dopiero dziś rano zaczął się zbierać na nowo, muszę chyba ciut ściągnąć. No i nie daje już cyca. A żal serce ściska, zwłaszcza jak ją dzis wzięłam na kolana, a ona mi się przytuliła do cyca. W nocy dajemy butlę. Dwa razy: o 2-3 i o 5-6. Niestety, budzi się koło 5 i już nie chce spać, tylko urzęduje między nami. Zasypia przy wierszykach, bajeczkach, w naszym łózku, potem ja przenosimy. Jest mi smutno. I to bardzo. Coś się skończyło, coś pieknego, ważnego. No wielki, wielki żal... To jak się będzie nazywał nasz nowy wątek? M. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Gada jak najęta 18.05.05, 22:33 Oprócz masy różnych tylko Zosinych powiedzonek mamy nowe nabytki słownikowe, niektóre nabyte dzięki raczkowaniu: - kiedy raczkuje, mówi: "ide", "ide", tylko ta pierwsza samogłoska jest taka krótka - kiedy dochodzi do szafki z butami, mówi "buti" - a kiedy chce iść spać albo tuli do siebie np. Kubusia Puchatka, kołysząc go jak do snu, śpiewa "aaaaa, aaaaa, aaaaa", oczywiście w odpowiedniej tonacji - jak się uderzy, np. w główkę (ale lekko oczywiście, np. zabawką), mówi "ba" (od "bach") i pokazuje, gdzie się uderzyła - no i jak ZROBI (dlaczego nie zanim zrobi?) kupkę, mówi "e-e-e" - no ale "mama" mówi rzadko ;-((((((((( przynajmniej dla mnie rzadko A w ogóle to lubi naśladować dorosłych. O rany, mój biust chyba tego nie przeżyje. Po ilu dniach zanika pokarm? Przynajmniej na tyle, żeby to nie przeszkadzało? Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Gada jak najęta 18.05.05, 22:56 A to masz gadule w domu. Kamilka raczej z tych malomownych.. niestety wciaz kroloje 'baba' i 'yyy' czasem tylko czyms zaskoczy, ale 'mama' czy 'tata' nie mowi Widze, ze duzo rozumie jak sie do niej mowi, 'chodz' 'nie wolno', pokazuje oko na pluszkach i takie tam. Zastanawiam sie jak ja stymulowac do mowienia, bo jak widac tylko to, ze sie do niej mowi nie za bardzo daje efekty. Moze macie jakis pomysly? Chetnie skorzystam. Moniko, gratuluje, udalo sie odstawic. To na pewno trudne, dla Zosi ale i dla Ciebie, prawda? Ja chyba dopiero dojrzewam do tej decyzji. Na razie planuje ograniczyc nocne karmienia, ktore wciaz mamy co 2-3 godziny. W dzien karmie juz tylko rano, okolo 15-tej i przed snem. Na jesieni chcialabym calkowicie Kamilke odstawic. A odnosnie pokarmu, to nie wiem kiedy zanika, poczytaj 'karmienie piersia' tam na pewno znajdziesz. Na razie odciagaj po troszku tak tylko zeby sobie ulzyc i zeby za duzo znow sie nie naprodukowalo. Mozna podobno tez pic szalwie albo kiedy bedzie na prawde zle przykladac liscie kapusty. Odnosnie nowego watku, to moze po prostu dac tytul '~25 maja 2004', albo '25 maja - drugi roczek', czy cos w ten desen, jakos nie mam dzis weny. Zarzuccie lepsze propozycje. Pogoda do bani, jesien i slota.. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Gada jak najęta 19.05.05, 09:56 hej!!pszczolki MAJE 2004!! No i zaczyna sie chodzenie! Pola zrobiła dzisiaj kroczek kilka razy i raz widziałąm ze 3 kroczki!! Szok!! Ja odstawiałąm stopniowo powolutku,z piersiami ZADNYCH klopotów!Bałam sie ze bede miala guzy,bole i t d ale nic z tego!! Karmienie ostatnie przed snem to ok18-19 ,pozniej dopiero nad ranem 5-6 butla do picia a sniedanie ok8 rano. Lece!1 Papa!! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Gada jak najęta 19.05.05, 15:04 Tupelo, zyczymy wytrwalosci w odstawianiu! i zelaznego biustu hihi Co do gadania, to Tomcio uwielbia (i ja tez) mowiec mama i tata (oczywiscie tata jest dumny jakby co najmniej mial wplyw na to hehe). Uwielbia tez ludzi wskazywac palcami i bic potem brawo... hehe Wreszcie udalo mi sie wklaic zdjecia, mozecie teraz nas zobaczyc, cobysmy nie byli tacy wirtualni Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Dobijamy 1000 21.05.05, 21:37 Pszczolki maje 2004 - bardzo mi sie podoba! A Wam? Zastanawiam sie tylko czy to nie bedzie nas mylilo z dziewczynami z watku 'maj 2004'? Gratulaje dla Poli malego chodziaczka. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 My już po świetowaniu! 24.05.05, 11:53 Taaa to chyba były najdłuższe urodzinki jakie pamietam.Zaczęły się od 3maja- niestety angina i zastrzykami ale skończyły się w ostatnia niedzielę powrotem do domu z cudnego morza! W Kołobrzegu było po prostu super.Pogoda jak na zamówienie-nastawiałam się na zimno i deszcz a tu proszę krótkie rękawki się przydały.Marta jazdę zniosła całkiem dobrze.Prawie przespała te 350km.A powiem szczerze trochę sie bałam jak będzie się zachowywać przez tyle czasu w samochodzie.Zrobilismy tylko dwa postoje na rozprostowanie kosci i małe co nieco . Teraz widze,że taki wyjazd dla malucha to wielka frajda, tym bardziej,że jako roczniak już bardzo dużo rozumie z tego co się wokól niej dzieje.Pomijając morze, statki, łabędzie itp. największą atrakcją dla mojej maludy byłu dzieci!! Dodam,że było ich bardzooo duzo bo to chyba jakis okres szkolnych wycieczek.Na plaży nie było grupki dzieciaków do których mała by nie doraczkowała a juz hitem były zabawy w pogoń za takimi dwulatkami . Z całej tej wyprawy nasuwa mi się tylko jedno spostrzezenie- niedzieciowe;czasami spacerując po bulwarze zastanawiałam się czy ja jestem jeszcze w Polsce! Bez przesady ale na 10 osób spacerujacych jakieś 7 to niemcy.Miasto musi sobie na nich ładnie zarabaić bo z roku na rok pieknieje. Wracając do roczku...długo zastanawiałam sie nad prezentem i po wieluuu róznych pomysłach wróciłam do pierwszego-chodzik jezdzik Fisher Prica.To był strzał w 10!!!! Mała jeszcze sama boi sie chodzic a z jezdzikiem zasuwa aż miło!!! Prezent miał byc od nas ale dziadki podłapały pomysł-jako że oni NAPRAWDĘ nie wiedza co kupuić i kupili jezdzik - a my w zamian za to kupiliśmy małej ciuszki- nie wiem kto miał wiekszą frajde -ja czy ona! Na roczek dostała też od nas śliczne różowe sandałki-o cenie nie wspomnę! ale tata sie uparł ). Drugim hitem był lalka chou chou- gaworzy, płacze, pije mleczko.Nawet nie myślałam,że roczne dziecko może zainteresować taka zabawka.Marta była nia oczarowabna-ale chyba troche myslała,że to prawdziwe dziecko.Teraz super zabowka jest smoczek lalki z którym mała nie rozstaje sie na chwile. A co tam u was? Mam nadzieje,że jak założycie nowy wątek to dacie znań ). Jak postępy u maluszków może ktoś już chodzi - a i gratulacje dla Dominiki!!!!! Monika tobie życzę wytrwałości w odstawianiu! Pozdrawiam gorącą i czekam na relacje z waszych roczków bo pewno przygotowania idą pełna parą. pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie przygotowania 24.05.05, 13:36 nelka1313 napisała: pewno przygotowania idą pełna parą. ida, ida.. dzis rano bylismy na mega zakupach w supermakecie Kamilka zniosla to wyjatkowo dobrze (wyczula, ze to dla niej czy co a w niedziele robimy imprezke odnosnie nowego watku to jeszcze chwilke, bo maja 2005 jeszcze nie ma, mozemy sie chwile wstrzymac, a poza tym co z tytulem?? Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 prezent urodzinowy, wspomnienia i inne... 24.05.05, 22:04 uf to juz w ta sobote! 28 maja.... a rok temu o tej pore leżałam w szpitalu z podejrzeniem wycieku wód płodowych.... (fałszywy alarm) a jutro... jutro minie rok jak na ostatnim przed porodem USG dowiedziałam się że nosze dziewczynke! jesssssssssssssssu to juz rok!??!! a załaczam zdjęcia prezentu Dominiki od nas rodziców-wspominałam Wam juz ze sama sobie wybrała) nelka1313 Misia ma chodzik-jeżdxik który dostała od nas na gwiazdke i do tej pory przy nim nie chodzi tylko jeździ najpierw przy naszej pomocy a teraz próbuje sama sobie nózkami pomagać...a no i świetna zabawka z tego jeździka- chodzika bo jak sie go wywróci to tyyyyle rumoru zawsze narobi że az miło! a do tego ma fajne kółka co sie kreca)-wyobraxnia i mozliwosci naszych dzieci sa nieograniczone...) spokojnej nocy! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 25.05.05, 09:13 Hej mamy juz zdjęcia z wakacji ) a co najgorsze z roczku prawie wcale.Braciszek szalał z kamerą i nikt nie wpadł na to,że zdjęcia też się przydadzą. Martulinek nad morzem I wszystkiego NAJ..... 100 Lat dla Madzi! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 100 lat!!!! 25.05.05, 11:38 100 lat również dla Zosi !!!!! Rok temu dzieliły ją jeszcze dwie godzinki do przyjscia na świat! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: 100 lat!!!! 26.05.05, 23:15 Z okazji pierwszych urodzin - All the best - Zosiu i Madziu!!! Spoznione, ale jakze szczere. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: 100 lat!!!! 28.05.05, 16:34 Sto Lat dla Dominisi, rosnij duza i szczesliwa! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: 100 lat!!!! 29.05.05, 00:59 Dominisia,Zosia ,Madzia!! Buziaczki urodzinowe od Poli!! Ona bardzo chetnie rozdaje buziaki))Pozdrawiamy Mezczyzne- Tomuś Caluski!! Elu-fajnie jest nad morzem,prawda? Swietne zdjecia!!Na tych łóżeczkowych jest troche podobna do mojej Niuni) Rosie - jak spanko? Kamilka spi juz osobnoDD ?? Zdjecia Poli Jolu - co u Madzialenki? pozdrawiam ,bo jutro a w zasadzie dzisiaj jak zwykle pobudka o 7 rano...) Pola juz sama robi kroczki,czasami wyjdzie jej 5 albo 6 .Nauczyla sie tez uciakac na słowo "pielucha"..Lubi jak ja gonię.Ciągnie tez strasznie do dzieci Ciesze sie,jest towarzyskaPoza tym to 2 razy zasnela w nietypowym miejscu: raz pod moim biurkiem a raz w kuchni na deskach na wznak ( szla,szla i zasnela,chyba sie zmeczyla..?)..Wasze dzieci tez tak mają? pozdrawiamy!! Ania&Pola (04.06.04) Nowe zdjęcia Córeczki Laleczki border="1" src="spanie.pl/info/bannery/anim_93_47.gif" width="93" hei Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie przed urodzinami, ale juz po imprezie, uff 30.05.05, 00:00 jak goraco.. Ania, z zasypianiem to na razie tylko w dzien Kamilka spi w lozeczku swoim. Nie ucze jej spania tam w nocy, bo przed nami wakacje i bedziemy spali razem, bo jezdzic jeszcze z lozeczkiem to dopiero byloby gratow, a i tak jest duzo. Mysle, ze dopiero na jesieni sprobujemy, wowczas planuje rowniez calkowite odstawienie od piersi. A zasypianiem Poli gdziekolwiek to zazdroszcze, Kamilce to sie nie zdaza, wymaga ona wciaz przygotowania i rytualnego zachowania przed spaniem. Dzis mielismy imprezke urodzinowa na swiezym powietrzu. I kurcze tak sobie to wymarzylismy, bo bedzie milo, tymczasem tak prazylo, ze lepiej byloby chyba zamknac sie w chlodnym domu.. Balony az pekaly z tego goraca. Wrocilismy z ogromna torba zabawek: lala, garnuszek, baczek, wierzyczka, rekawki, dmuchany hipcio i inne akcesoria do pluskania sie w wodzie, kwiatuszki i in. Jezdzik od nas Kamilka dostanie we wtorek. Bylo milo, ale w przyszlym roku to zaimprezujemy chyba jednak u nas w domku, to bedzie jeszcze milej Jak sie uda to we wtorek tata bierze dzien wolny i spedzamy go razem z Kamilka. Moze pojdziemy na spacer do ZOO i zaliczymy jakies wesole miasteczko, gdzie bedzie mozna przewiezc Mloda na labedziu sunacym z odpowiednia predkoscia Dobrej i chlodnej nocki zycze. ps czy w te upaly wasze szkraby budza sie czesciej na piers? Odpowiedz Link Zgłoś
werata urodzinowo 26.05.05, 06:26 Dziewczyny, od mojego Mezczyzny skladamy wszystkim Majoweczkom zyczenia urodzinowe, wszystkim razem i kazdej z osobna. Uprzejmie tez donosze, ze Tomaszek swietnie tanczy (ruchy nozkami, pupka i glowa - bardzo rockowo) i co wiecej - bije brawo!!! A wiec dla Was dziewczyny tanczy moj Tomcio! Mam nadzieje, ze znajda sie chetne na taniec z przystojnym blondynem? A On bardzo rozrywkowy chlopak jest i wypierze, i w kuchni pomoze, co widac na ponizszych zdjatkach... )) papapa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: urodzinowo 26.05.05, 10:02 Dziekujemy bardzo za sliczne życzonka. Wczoraj bylo u nas paru znajomych, jedni z Gabunia 3 miesiace mlodsza od Zosi. Bylo bardzo fajnie, baloniki, tort w ksztalcie biedronki, dmuchanie świeczki, prezenty... Dzisiaj jeszcze czeka mnie troche zmywania, bo nie wszystko zdazylam sprzatnac! Trzymajcie sie, milego dlugiego weekendu. Odpowiedz Link Zgłoś
werata jeszcze dla Madzi i Dominiki! 30.05.05, 00:40 NAJlepsze zyczenia Roczniaki!!!! papapa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie hej 31.05.05, 00:07 kobietki! Po raz kolejny przekonuje sie, ze okres urodzinowy to straszna nuda dla forum, wszyscy sla tylko zyczenia i leca dalej swietowac Moniko, jak przezylyscie z Zosia nawalnice? Nas chyba obeszlo bokiem, troche sie blyskalo gdzies daleko, pokropily trzy krople w parapet i zerwal sie wiatr, wszystko wskazywalo na burze, ale chyba nic z tego, cale szczescie, ze chociaz troche sie ochlodzilo, ufff Czy macie jakis plany na dzien dziecka? My, poniewaz nie lubimy tlumow, a chetnie gdzies bysmy poswietowali, wymyslilismy sobie wyjscie w dniu urodzin Kamilki, no moze w dzien dziecka tez gdzies z nia wyskocze, ale to juz nic takiego wielkiego nie bedzie. Czy spacer do ZOO lub wesole miasteczko to nie przesada dla rocznego szkraba, jak sadzicie? W zeszla srode bylysmy z Pyza na zajeciach muzycznych! Fajnie, dla maluchow od 6-go miesiaca. Kamilka byla jednak prawie najmlodsza. Pani spiewala piosenki i puszczala muzyczke z plyt, byly proste instrumenty, ktorymi dzieci sie wymienialy, byly plastikowe zwierzatka i ich odglosy. Z boku strasznie smiesznie to musialo wygladac. Wybralam sie na cos takiego, bo stwierdzilam, ze Kamilka ma malo kontaktow z innymi dziecmi, a tam po 40-to minutowych 'zajeciach' jest czas na zabawe dla najmlodszych i plotki dla mam. Pyza swietnie sie odnalazla w grupie. Zaczepiala inne dzieci, raczkowala po calej sali czasem tylko zerkajac w moja strone /niezbyt czesto zreszta/. Jesli macie cos takiego u siebie w miescie to polecam, fajna sprawa. A jak przezylyscie dzien matki? Pozdr hop, hop, jest tam kto?? Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: hej 31.05.05, 06:00 Hej, my tez chodzimy na podobne zajecia, Tomasz je uwielbia, jest szalenie przyjazny i odwazny. On tez jest jednym z mlodszych dzieciakow. Ja natomiast moge obserwowac inne dzieci ich rozwoj, relacje z mama (bo tatusiowie nie przychodza). Bardzo pouczajace i ciekawe. Pozdrawiamy wracajcie juz z tych imprez urodzinowych Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: hej- 6-ta rano:) 31.05.05, 16:05 Hejj!! Werata- o 6 rano przed komputerem?/ A to niektórzy mają zdrowie)) Dziewczęta,co to za zajęcia? Strasznie Wam zazdroszczę tego..Zaraz lecę do klubu " Fiku-Miku " popytac o takie zajecia) Wogole to chcialam zapytac..ile razy Wasze Maluszki robią e..e..,ale w tym podniosłym,urodzinowym nastroju to chyba nie wypada....? Pozdrawiamy ,całusy wysyłamy!! Ania&Pola Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 100 lat!!!!-jeszcze raz! 31.05.05, 21:23 Tym razem dla Kamilki! 1000 buziaków ! Mam nadzieje,że wyprawa do zoo udała się.Rosie daj znać czy się Kamilce podobało bo też chcemy się wybrać do zoo. U nas po staremu z jednym małym wyjątkiem- Marcie jdą trzy ząbki na raz, w tym jeden trzonowy! Strasznie się ślini i jest dość marudna, ale to już chyba ostatnia faza bo dziąsła napuchnięte jak gąbka. Ostatnio zauważyłam,że Marta zaczyna sama chodzić.Umie już dotuptać do mnie czy do taty-jakieś 5 kroczków- ale ostatnio podpatrzyłam jak idzie sama do zabawki.Zapomniała się,że nikt jej nie trzyma i potuptała!! Jednak do zupełnie samodzielnego chodzenie jeszcze trochę, bo widze,że czuje się nie do konca pewna w tych samodzielnych wyprawach. Co do zajec z maluchami to zostaje mi tylko pozazdroscić-u nas nikt nie bawi sie w takie rzeczy- a szkoda. pozdrawiam ps. Monika żyjecie po tej nawałnicy? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: 100 lat!!!!-jeszcze raz! 01.06.05, 09:02 Witajcie, no, nawałnica była straszna, nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Na szczęście byłyśmy w domu, tylko tato dzwonił ze szpitala, że wróci, jak się trochę uspokoi, bo nawet nie mógł wyjść z budynku. Potem jechał naokoło, chodnikami i przez przystanki tramwajowe, bo wszędzie były zatarasowane drogi. Park to obraz rozpaczy, wygląda jak po wojnie. U moich rodziców złamał się w połowie wysoki świerk sąsiadów, poleciał na płot, wygiął go, zatarasował przejście do domu, przezd ich domem, na placyku, złamało się 2/3 ogromniastej, starej wierzby, była tam od zawsze! Innym sąsiadom topola zrobiła dziurę w dachu... Szok. Normalnie szok. Wczoraj jechałam na zajęcia i nie mogłam się nadziwić, ile tych drzew poszło. Fajne te zajęcia, które opisuje Rosie, muszę się rozglądnąć za podobnymi w naszym mieście, ale na razie mam w głowie przede wszystkim obronę, więc jeszcze nie teraz. Mam też wyrzuty sumienia, bo bardzo mało gotuję dla Zosi, a ta dobrze je tylko mleko i kaszki. Ostatnio nawet deserki są ble, o zupkach nie wspominając. No i zrobił się jej na pupci taki, no nie wiem, ni to rumień, ni to stan zapalny, nie mogę sobie z tym poradzić. Dzisiaj idziemy do dermatologa. Na nocniku wysadzam Zosie bez żadnego przymusu, jak nie chce, to nie. Czasem udaje się nam coś złapać, czasem nie Ale potrafi zasygnalizować, kiedy będzie "eee" (właśnie, Aniu, u nas raz dziennie). Dziewczyny, proszę Was o wyrozumiałośc, wyjątkowo zły czas dla mnie jest teraz, mam niewiele czasu na skończenie pracy mag. Mam tego serdecznie dość. A muszę, chcę zdążyć przed wakacjami. Trzymajcie się ciepło, nawet jeśli nie piszę, to regularnie tu zaglądam. Uściski i najserdeczniejsze życzenia dla Waszych maluszków na Dzień Dziecka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: hej- 6-ta rano:) 02.06.05, 07:05 hehe, to tylko taka zmylka, bo my w innej strefie czasowej funkcjonujemy A wiec w tej chwili mamy 15.06 i zmykamy na hustawki. dobranoc!)) Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie dziekujemy za zyczenia 02.06.05, 12:12 Razem z Kamilka dziekujemy Wam bardzo za zyczenie, jestescie kochane! Relacje z ostatnich wydazen zdam wieczorem. Na razie Aniu eee u nas raz w porywach bardzo rzadkich do dwoch dziennie. Moniko, trzymam kciuki za Twoja prace, napisz koniecznie kiedy sie bronisz. Weratko, zdradzisz w jakiej strefie czasowej obecnie przebywacie? Do wieczora, uciekam, bo szykujemy sie juz po trochu do sobotniego wyjazdu Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 ciąg dalszy naszych historii 02.06.05, 13:19 Hejj! Monika- trzymam kciuki za prace (opsss w literówce mi wyszło "parcie"ale poprawiłam ...)i obrone! Wiem co to znaczy ,sama to wszystko przechodziłam i mile wspominam: obrona w sumie jest bardzo przyjemnym przezyciem! Taka "pogaducha"uścisk rąk i papier na droge Jeżeli chodzi o zajęcia to u mnie okazało się ,że SA!!!Pola będzie najmłodsza! ( po niej ,wiekowo,jest dopiero jest 2,5 latka)Idziemy w piatek zobaczyć ,czy Młoda będzie zainteresowana takimi zajęciami? Raz w tygodniu jest też rytmika- prawdopodobnie też pódziemy.Również uważam ,ze córeczce przyda się troche "młodsze" towarzystwo do zabawy jak i nauki)) ~-Kamilka- buziaki!!,samego Słoneczka i uśmiechu życzy Pola!~! U nas urodzinki za 2 dni zbliżają się Wieelkimi krokami. Dziewczyny,dziekuje za ..możliwośc porównania..U nas to Ee sie odbywa 4-5 razy dziennie.Troche mnie to niepokoi ( hmm i przyprawia o zawrót głowy również..) Co za mix mi tu wyszedł..? Pozdrawiamy wszystkie strefy czasowe!! Jolanto - where are you? albo wo bist du? (Pewnie imprezują,ale w końcu się należy!!Wszystkie sie dzielnie spisałyśmy!!!) Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Muszę sie pochwalić! 02.06.05, 16:57 Marta sama chodzi! Do tej pory spacerowała sobie trzymana za jedną rączke ale dziś odważyła się pospacerować sama! Tak po prostu puściła sie ściany i przeszła pół pokoju do swojego jeżdzika! Jejku czuję jakby skończył się pewniem etap w życiu mojego dziecka zaczyna sie nowy- ten samodzielny.Pewnie się nie obejrze jak niedługo usłyszę mamo wyprowadzami się hihihihi!! ))) pozdrawiamy Martulinek nad morzem Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: ciąg dalszy naszych historii 02.06.05, 22:37 Gratulacje dla biegajacej Martulki! Czas zaczac sie przygotowywac na opuszczenie gniazda przez nasze szkraby Ania, dziekujemy za zyczenia urodzinowe. Wiecie co? Ale wczoraj mimo,iz byl to dzien dziecka i przed wczoraj mimo, ze byly to urodziny Kamilki nie bylo nam tak do konca wesolo Na wycieczce w ZOO niosac Pyze mala na rekach wpadlam stopa w dolek w asfalcie i przewrocilysmy sie obie! Na szczescie samo upadanie trwalo dla mnie dosc dlugo przez co podnioslam rece, na ktorych siedziala Frytka, najwyzej jak tylko moglam. Wszystko zakonczylo sie tylko zbitym i posiniaczonym kolanem u mnie. Kamilce nic sie nie stalo, tylko przestraszyla sie bidula. Nie patrzylam pod nogi kompletnie, a poza tym niezle sie wowczas bawilismy idac sobie - Kamilka skakala po mnie a tata idacy obok ja zabawial. Uwazajcie kobietki, uwazajcie. A wczoraj wieczorem z kolei gdy Kamilka juz spala w naszej sypialni na naszym lozku a ja krecilam sie jeszcze po mieszkaniu, nagle uslyszalam ciche 'pac' a po nim placz. Mloda po raz pierwszy obudzila sie i nie wydajac z siebie zadnego dzwieku zaczela sie przemieszczac. Jejku, na szczescie na podlodze przy lozku mamy zawsze w nocy rozlozona koldre wiec upadek byl niegrozny. Niestety, jednak nie obylo sie bez placzu i ogromnych problemow z ponownym zasnieciem, ktore nastapilo dopiero jakies 2-3 godziny po tym. Podjelam decyzje, ze tylko jak wrocimy z wakacji to przenosze Kamilke na noc do jej lozeczka, a na razie ja zabezpieczylam czym tylko moglam, zagladam do niej co chwile i zaraz ide z nia spac. Dziewczyny, pisze to wszystko ku przestrodze, chociaz pewnych wypadkow nie da sie przewidziec i uniknac, niestety.. A z milych chwil, to spacer po ZOO, bo inaczej bym tego raczej nie nazwala byl milym spedzeniem czasu dla nas. Kamilce najbardziej podobaly sie ryby w akwarium, ktore gdyby nie szyba to mogla prawie dotknac. Inne zwierzatka nie wzbudzily duzego zainteresowania. Poza tym jezdzik sprawdza sie nam najlepiej w wersji do pchania przez rodzica. Wersja bujania jest raczej kiepska, a z samodzielnym odpychaniem sie to jeszcze dluuugo poczekamy. To tyle na razie. Spokojnej nocki. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 02.06.05, 23:39 Cześć kochane dzieczyny! Ściskam mocno wszystkie nasze cudowne berbecie roczne!!!!!!! Słodkie kruszynki, kiedy one tak urosły?! Jak to szybko zleciało, prawda? My oczywiście po obchodach i to już 22 maja, w niedzielę (wysłałam wam na gazetowe adresy zdjęcia z roczku, na razie nie wyczaiłam, jak je zmniejszyć, zeby zamieścić na "zobaczcie", co nawet bez zmniejszania jest diabelnie czasochłonne i dla mnie wygodniej wam po prostu powysyłac ), ugościłam wszystkich w chacie, myślałam że padnę, ale było bardzo miło. Z hitów prezentowych Madzia dostała ten rowerek, a własciwie nie "ten", bo "ten" nie przyszedł na czas, więc wzięliśmy jaki był, zielony mianowicie, no i trudno, tez ładny. Nie ma biegunów, ale to by było chyba zupełnie niepotrzebne, ma siodełko z materiału na tym normalnym, więc dziecko jest bezpieczne, no, Madzia go uwielbia, bo ma w kierownicy osiem melodyjek (! ciężka próba dla nas, już pozaklejałam szeroką taśmą wszystki głośniczki i teraz jest normalny poziom głośności) i Młoda oczywiście jeździ tym po podwórku dumna i blada, a dzieci za nią ganiają i w to jej graj! (reszta kiedy indziej, bo się niespodziewanie obudziła! ( Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: ciąg dalszy naszych historii 03.06.05, 00:19 (no, już jestem z powrotem), na czym ja to....? Acha, rowerek, no więc jeździ i trąbi po podwórku i kieruje kierownica zawzięcie. Zjadła tez już oczko przyklejone na grajku, teraz zabiera sie do motylka, bo widzę, że już ma jedno skrzydełko odlepione... No i dobrze, ja tez nie lubię naklejek ) Drugim hitem prezentowym jest nowa bryka, dostaliśmy spaceróweczkę, zgrabną, małą, czarną! , no, sama chciałam, Meggi, produkcja polska na licencji angielskiej. Nie wybrzydzam, bo ten wózek jest dla niani (mamy nianię co drugi dzień!), można go złapać i znieść/wniesć nie zabijając przy okazji siebie i ew. przechodniów. Uwaga rosie! ta spacerówka okazała się o wiele większa, szersza i wygodniejsza do spania, niż nasz deltim premier! Bylam tym bardzo zaskoczona! Czasem Madzię "dobijam" do spania w wózeczku i śpi w nim do połowy nocy, tak ma wygodnie! No a ja tym wózkiem wjeżdżam do każdego, najmniejszego nawet, sklepu! W "międzyczasie", kiedy mnie tu nie było, stało się wiele: nie karmimy się już, udało się wreszcie przyzwyczaić dziecko do butelki i smoczka, a potem do smaku mleka (jeszcze do niedawna walczyłam o pierwszy łyk), nagle zaczęła pluć słoiczkowymi potrawami, lubi "dorosłe". Raczkuje, aż się kurzy za nią, chwyta sie wszystkiego i wstaje, mówi tata, mama (przy "mama" robi bańki ze śliny, myślę, że to właśnie dlatego czasem mówi "mama" )), "aja" (Ania), a kiedy wołam "Madzia!" to mi odkrzykuje echem "adzia" (i idzie w moim kierunku), kiedy proszę "daj" to daje, tanczy, śpiewa (! )))), naśladuje pieska, kotka, ptaszka i samochód (!), klaszcze brawo i to nie tylko żywym ludziom, ale i telewizorowi, a już kiedy z głośnika płynia aplauz, natychmiast się przyłącza, jest absolutnie zachwycona teletubisiami, ostatnim odkryciem ekranowym jest Pingu (pingwin z plasteliny), opanowała obsługe sprzętu nagłaśniającego, grzebie w doniczce fikusa, ma przeliczone sztućce w szufladzie i foremki do ciastek pod piekarnikiem, macha "pa pa" najpierw przy drzwiach każdemu z osobna, a potem przez okno, ma huśtawkę na drążku w drzwiach i rozumie "trzymaj się", łapie za sznury i jazda! wysoko, dech zapiera, ale piszczy z radości..... a w ogóle, co ja wam tu będę opowiadać, same wiecie, zjeśc można takiego szkraba, taki słodki jest w tej swojej upartej eksploracji każdego nieznanego zakamarka i w swoim niecierpliwym znużeniu tym z kolei dobrze znanym. Dzisiaj karmię ją ryżem z warzywami i robię to widelcem, dużym, spada mi to jedzenie, wzięłam łyżeczkę z misiem, jak ją tylko zobaczyła, "nie nie nie" - włosy majtają się w jedzeniu, nie chce po dziecinnemu, chce po dorosłemu! Ma ambicje ubierania sobie sama pieluchy, skarpet, butów, zapinania sama pasów bezpieczeństwa w wózku. Macha pilotem wycelowanym w kierunku telewizora i czeka na zmianę na ekranie. Niestety, nie odkryła związku pomiędzy podciąganiem się do pionu na gałce od głośności wzmacniacza, a nieprzyjemnymi doznaniami audialnymi. Czuje respekt przed odkurzaczem, acz pozostaje z nim w pogodnej komitywie, bez zbędnej zażyłości, naśladuje dźwięk, chce się wkupić w jego łaski... ))) I tak można bez końca... Pooglądam Wasze skarby, pozachwycam się. Nigdy w życiu nie zachwycały mnie tak małe dzieci, jak teraz. Nie jestem więc sfiksowana na punkcie mojej gwiazdy, i dobrze. Ciekawe rzeczy piszecie z tymi spotkaniami z rówieśnikami, jak wszystko dobrze pójdzie, już (!) za miesiąc otwieram taką "spotykalnię". O rety, już jutro! A ja mam jeszcze zieloną maskę na twarzy, co mnie kurka podkusiło...???????????? pa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: ciąg dalszy naszych historii 03.06.05, 09:17 Hej Jola, dobrze, że jesteś Oj, te szkraby są słodkie, to fakt. I z tym naśladowaniem różnych odgłosów to jest po prostu bomba. My pytamy Zosi: "jak robi piesek?", a Zosia: "au, au, au", "jak robi rybka?", a Zosia kłapie paszczą Z innych odgłosów naśladuje też samochód (czasem wystarczy powiedzieć "Zosia jedzie", a ona "brm, brm"), lulanie do snu ("Zosia śpi", a ona "aaaaa aaaaa aaaaa") i... krajalnicę do chleba ))))))))))))))))))))))))))) Już pisałam na maila, Jolu, masz świetną rodzinkę! Rosie, ja też się kiedyś wywróciłam z Zosią. Przywiozłam ją mojej mamie, wyciagałam z auta, a fotelik jest na tylnym siedzeniu, bo to seicento. Trzeba było ją szybko przełożyć z auta do wózka, bo zasnęła w czasie jazdy. Wyciągam ją i... tracę równowagę, lecę na 4 litery..., trzymając Zosię w wyciągnietych do góry rękach, odbiera ją ode mnie mama, Zosia śpi dalej, a ja... au! Tyłek boli mnie do dzisiaj :-0 Najbardziej balismy się nieść Zosię z Wielkiej Sowy, bo zasnęła w nosidle, a głowa jej latała, więc nieśliśmy ją na zmianę na rękach, a tam, wiadomo, kamienie, gałęzie, wystające korzenie... A propos, w ostatnią sobotę znów się wybralismy w małe górki, tym razem zdobyliśmy niewysoką Radunię (ma ok. 540 m n.p.m.), za to podejście było ostre. Zosia była strasznie grzeczna, ani razu nie zapłakała I bardzo jej się podobało. Gralujacje dla małych łazików, dla Ciebie, Martusiu szczególnie! No, to tyle na razie, wracam do mojej pracy. Termin obrony jeszcze nie jest ustalony, koniec czerwca lub 2-3 lipca. Już raz przez to przeszłam, więc myślę, że teraz nie będzie źle, ale jednak muszę się przygotować z literatury... Dziękuję Wam za wsparcie. No to papapapapapa! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie wyjezdzamy juz sobie pa,pa 03.06.05, 21:53 Jutro jedziemy nad morze, trzymajcie kciuki za pogode, zeby chociaz nie padalo. Polciu i Tomaszku spieszymy z zyczeniami juz dzis - sto lat, duzo gosci i cudnych prezentow w ten szczegolny dzien! Bede tesknic, ale to tylko 9 dni, szybko zleci. Jola, dobrze ze sie znow ujawnilas, Madzia urosla jak na drozdzach i slodko wyglada na zdjeciach urodzinowych. Trzymajcie sie mocno, do milego. Pa,pa. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: wyjezdzamy juz sobie pa,pa 03.06.05, 23:01 Szczęśliwej podróży Rosie!!! I oczywiście super pogody!!! Do usłyszenia! Pa M. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie dzieciaki 04.06.05, 10:14 Dziewczyny, dzieciaki są przesłodkie! Polcia nadal obezwładnia spojrzeniem, Tomaszek - chodząca niewinność ), Zosia poraża słodyczą (ma coś takiego w tym połączeniu usteczka-spojrzenie!) - zresztą to one wszystkie mają, Martusia wyrosła, przecudna, taka zamyślona delikatna panienka w tym wysokim krzesełku - bardzo romantycznie, Kamilka jest mi "urodowo" najbliższa, bo mi przypomina Madzię i ma uśmiech w oczach! No super nam się dzieciaki udały, słowo daję! Rosie, współczuję upadku, rzeczywiście nieciekawa rzecz, ja też miałam takie momenty, że się gorąco robiło i ciśnienie wzrastało błyskawicznie (np. jak się pośliznęłam w wannie i już nie pamiętam czy miałam Magdę na rękach, czy ona była koło wanny, a ja leciałam na nią...) - własnie, ja po prostu szybko wymiatam z pamięci takie sytuacje... Szczęśliwej podróży (w obie strony) i miłego pobytu, pogody i wypocznijcie! Zazdroszczę morza każdemu! )) Monika spinaj się i broń, teraz nieprzyjemnie, ale to uczucie "po"!!! Ach, ale będzie fajnie! Kupiłam Madzi basenik (teoretycznie na balkon) o przekroju jakieś z grubsza około circa about 61,5 cm )) i wiecie co? jest to po prostu nasza nowa wanienka do kąpieli! (nowa! a gdzie "stara"? przeciez starej nie było...) REWELACJA! Wkładam ją normalnie do wanny, leje do tego wodę (ścisnki boczne o wys. 20 cm) i Madzia ma frajdę jak nie wiem co! Piszczy, cieszy się, kotłuje, wywraca na boki, na brzuch, to wszystko mięciutkie, przyjemne, jak się uciśnie bok, to się woda wylewa, fajnie, bo basenik ma dmuchane dno (w taki plaster miodu) więc dziecko ma mięciutko, a jaka oszczędnośc wody w porównaniu z dużą wanną! No, same zalety! Polecam szczerze! Od jakiegoś czasu, po nieznośnej fazie noszenia na rękach aż do zasnięcia, (którym to uzależnieniem "leczyłam" uzależnienie od piersi )), nastąpiła faza zasypiania na leżąco (acz jeszcze nie we własnym łóżeczku, ale jestem pełna wiary!). Madzia osusza butelkę, potem koniecznie musze zadbac o to, żeby odbeknęła, inaczej leci mleko z powrotem (oto skutki karmienia piersią, dziecko nie umie poradzić sobie z tempem mleka i jego objętością), ale potem słońce moje zaczyna się na rękach tak wiercić i wyrywać, ze nie moge jej utrzymać, więc ze względów bezpieczeństwa zaczęłam ja odkładać. Odłozona na tapczan obraca się po jakieś 60 razy na każdy bok jak śrubka, potem nagle zastyga - śpi. Byłam w szoku, kiedy to odkryłam. Na razie leżę przy niej, ale kto wie, może kiedyś będzie sama zasypiać? "Kiedyś" - mam na myśli jeszcze przed upływem kolejnego roku? )) Pozdrawiam na łikendzik! Jola Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: wyjezdzamy juz sobie pa,pa 04.06.05, 09:52 odpoczywajcie i do miłego!!! Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 nie zabijajcie;))!! 04.06.05, 09:52 jeeeeesssssssu dziewczyny nie zabijacie-wiem wiem jak dawno nie pisałam... no i przeleciały mi koło nosa kolejne urodzinki Forumowych przyjaciół WYBACZCIE! z tego miejsca hm hm: 100 lat 100 lat niech zyja żyja nam WSZYTKIE ROCZNIAKI NASZE KOCHANE niech żyyyyyyyjąąąąąą nnnnaaaaaaaaaaaaammmmmmmmm!!! udanych urolpów i wypocznków-POGODY ducha i nietylko) JOLA! jesteś! uściski dla Was! Wogóle to... strasznie mi ten rok zleciał.... zmykam bo dziś jestem w pracy ciumki dla wszystkich -szczególnie dla Tomaszka Weraty (jako jednynego mężczyzny na tym watku hehehe)!! uściski! Beata leeeeeeeeeeeeece Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 P.S. 04.06.05, 09:54 jeszcze w biegu baaaaaaaaaaaaaardzo dziękujemy za wszystkie życzenia!!!!! papa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: P.S. 04.06.05, 10:21 Becia, sorki, ze w zachwytach pominęłam Twoją Dominisię! Tak sie właśnie zastanawialam, bo pisałam na szybko, i udało mi się faux pas (?), kretynce! No i będę musiała kolejny raz napisać, że cudna, że slodka i piękna i ach! I wszystkiego najlepszego, i tego słońca w sercach na codzień i uśmiechu Córeczki i zdrowia i pomyślnosci! Jak sie czujecie, Drogie Mamy (tu stary zgred się we mnie odzywa oraz tzw. "doświadczenie"))), po roku waszego Macierzyństwa? Już zapomniałyście, jak wyglądało wasze życie przed? I dobrze, bo już nigdy nie będzie tak wyglądać! Byłyście bardzo dzielne! Tak trzymać! Uściski! Odpowiedz Link Zgłoś
werata po urodzinkach 08.06.05, 08:32 Hej, majoweczki! No to u nas po urodzinkach - zapraszamy do obejrzenia zdjatek )) DZIEKUJEMY WSZYSTKIM ZA PAMIEC I ZYCZENIA!!!!!!!!! *** Co do pytania Joli o macierzynstwo odpowiem tak: teraz po tym roku doswiadczen moglabym miec... PIERWSZE dziecko Jala, prawda, ze latwiej jest z kolejnym? Czy ktoras w ogole msli o kolejnym? *** Do Beci: jak Ty to robisz, ze Twoja Dominisia tak szybko wszystko potrafi? Zdradz nam, please! Jakies tajniki Twojego wychowania, podziel sie, Beciu. papatki dla Bardzo Zajetych Mamus. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: po urodzinkach 08.06.05, 12:25 Hej, hej, ja tu jestem tylko piszę zawzięcie. Ale Rosie z Kamilką mają pogodę nad morzem!!! Nie do pozazdroszczenia. Szkoda, że tak się im trafiło. No cóż, doświadczenie macierzyństwa jest niesamowicie wzbogacające. Myślę, że nie było źle, tzn. nie mieliśmy żadnych wpadek, nie popełniliśmy zbyt wielu błędów, przynajmniej tak myślę. Niczego nie żałuję, nawet tego braku smoka ani lulania na rękach. Tak, chciałabym mieć drugiego dzidziusia i gdyby nie liczne obowiązki i wiszący nad moją głową doktorat, to chyba starałabym się o niego już w tym momencie. A tak muszę jeszcze poczekać przynajmniej pół roku. Całuski M. Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: po urodzinkach 09.06.05, 01:02 Hej!! Monika!! Ja też myślę o drugim dzidziusiuDD Jednak jeszcze nie jestem gotowa,potrzebuje jeszcze troche czasu.Być może w przyszłym roku weźmiemy się za to:0) hihih Jskby coś to może spotkamy się znowu na innym wątku też)) Pozdrawiamy Maluchy i ich Kochane Manusie!! Jolu dzięki za zdjęcia!! Rzeczywiscie jest troche roboty z ich zmniejszaniem,wiec tez zrobimy Wam niespodzienkę na e-mail!( chciałąm dodać nowe do wątku :zobaczcie" ale nie udało się -zdjecia byyły za duże) Rosie- udanego wypoczynku!! Apropos plazy - czy taki roczny Maluch może już przebywać na słoneczku?? Jakie macie pasty do zabków? Ptrzepraszam,że tak skacze z tematu na temat ale to nie jest chyba odpowiednia pora na pisanie) Całuski !! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 moje wywody ;-))) 09.06.05, 12:55 Hej kochane! Na początku Jaola dzięki za zdjęcia- Madzia jest superowa ) i takaaaa juz dorosła. Ania czekamy na Twoje! Kurcze kobiety ale macie zaciecie-drugi dzidzius juz za rok starania? nono w naszym pięknym kraju coraz mniej rodzin 2+2.Ja chyba jednak na razie zostane przy jednym ).Tak na marginesie to chyba nie miałabym odwagi teraz na dziecko, bałabym sie,że sobie nie poradzimy finansowo- co niektórzy nazywaja to egoizmem ale ja twierdzę,że na drugie przyjdzie czas na razie Martuli chcę dać wszystko co naj... tak mój biedny mężulek musiał by tyrać na trójke darmozjadów a tak jesteśmy tylko dwie )). Monika a ciebie to podziwiam naprawdę- kobieto czy ty nie umiesz nic nie robić????? Magister, doktorat, uczelnia... roczna kruszynka i plany takie że hoho!! Naprawde podziwiam, chciałabym mieć choć połowę twojej energii )) Co do pasty Ania kiedys ogladałam program-chyba "świat małych odkrywców" - i tam pani stomatolog stwierdziła,że jeśli dziecko nie umie samo świadomie wypluwać to nie powinno śię stosować pasty.My mamy małą szczoteczkę a i tak najlepsze jest jej drugi koniec-ten od trzymania- tak więc u nas dopiero etap nauki mycia ząbków, przypuszczam,że pasta była by potraktowana jako cos okropnego do jedzenia. Jak tam u was ze szczepieniami? Nam sie na gruzlice upiekło ale zaraz widze,że są następne.Tak na marginesie to pani doktor zważyła Martę i ma 8,5kg! Oprócz mleka mojego zjada kolacje, wędlinke parówke a reszta to jak ma dzień.Dodam,że nie jada nic co jest w słoiczkach czy miało by konsystencje papki-wszystko dorosłe. Następne pytanie jakie mi przychodzi do głowy to fotelik.Jakie macie? Bo my jeszcze jezdzimy w nosidełku ale musze jej juz coś kupić -tylko co? Ceny na niektóre foteliki przyprawiaja o zawał z drugiej strony w tym "doroslejszym " foteliku to dziecko juz chyba tak nie uśnie jak w tym małym. Werata- a ciebie gdzie wygnało z naszego pięknedo Poznania????? Jedynego kawalera wywiozłaś nam tak dalekoooo . Mam nadzieje,że Rosie świetnie bawi sie z Kamilka nad morzem i,że pogodę maja słoneczną. Pozdrawiamy wsztskie mauśki i ich pociechy!! ps. tak na marginesie to przepraszam za wszystkie literówki ale jak juz cos tu moge napisac to strasznie sie spieszę i stąd te wszystkie przeliterowania. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 słoneczko 09.06.05, 12:57 Teraz jeszcze sobie przypomniałam o słoneczku.Pewnie,że maludy moga juz na nim siedziec ale ważne żeby nie było to południe no i odpowiedni kremik.Podobno najlepszy jest z filtrem powyżej 30- my mamy mleczko do opalania 35 Lirene czy cos podobnego i jest naprawde dobre! no to papapapapapa Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: słoneczko 09.06.05, 15:27 Werata, ja wiem, czy z kolejnym jest łatwiej? Jeszcze pamiętam, kiedy w swoim zadufaniu tak myślałam i jak zostawiłam maleńką Ankę leżeć na pralce, a sama poleciałam szukać plakatu, jak się kąpie niemowlę, bo... zapomniałam.... Każde dziecko jest inne, ale z drugiej strony "jak się raz nauczysz pływac, to potem wystarczy sobie tylko przypomniec". Dzisiaj rozmawiałam z opiekunką do Madzi, że najłatwiej jest wrócić do pracy po pierwszym dziecku, a przy kolejnych coraz trudniej, przynajmniej u mnie tak było. Po prostu byłam coraz bardziej świadoma zagrożeń i niebezpieczeństw dla rozwoju, wynikających raz z nieobecności mamy przy małym dziecku, a z dwa oddania dziecka komuś obcemu pod opiekę. Mam już tez doświadczenia, co niania potrafi nawywijać (i dzisiaj to wszystko skrupulatnie mojej opowiedziałam, tak na wszelki wypadek, ku przestrodze, ale była szczerze oburzona, mam naprawdę fajną babkę!) i dlatego tym razem mi się tak nie spieszyło. Poza tym najtrudniej jest przy pierwszym dziecku podołac w kwestii wyzbywania się osobistego egoizmu. Najtrudniej po kilkanaście razy w nocy wstawać, bez ustanku być cierpliwym i rezygnowac z własnego "życia" na rzecz zaspakajania potrzeb dziecka (dlatego wiele mam (wy jesteście od poczatku wspaniałe i was to nie dotyczy )) chce szybko uciekac do pracy). Ponieważ tak już będzie zawsze, więc z każdym kolejnym dzieckiem coraz bardziej odpada kwestia "łamania siebie" i dochodzi takie rozkoszowanie się urokami macierzyństwa. Przy pierwszym patrzy się "przed siebie": a kiedy już będzie siedzieć?, kiedy będzie raczkować?, kiedy wreszcie będzie chodzić?, kiedy będzie mieć ząbki?, siusiać do nocniczka?, a ja przy Madzi bardzo często oglądam się za siebie i wcale mi się tak nie spieszy, czasem chciałabym cofnąć czas..., żeby była mniejsza, młodsza... Tak jak piszesz, Weratka, po roku macierzyństwa można mieć pierwsze dziecko )) Co do mycia ząbków, to Madzia jak dorwie szczoteczkę, to wyrywa zębami z niej włosie, za to uwielbia wyżerac pastę do zębów, kiedy uda jej się do niej dorwać i ja w pore nie dopadnę. Najbardziej ją bawi moja elektryczna szczoteczka i dokupię Małej końcówkę, nawet jak dziecko nie lubi myć zębów (a moje starsze do dzisiaj mają z tym problem) to elektrycznej nie lubią mniej, tylko że nią czyści się zęby kilka sekund z efektem nie do osiągnięcia normalną szczoteczką. Poza tym dzieci nie lubią mycia zębów głównie ze względu na łaskotanie czy wręcz otarcia dziąseł (dziąsła sa bardzo wrażliwe i szczotkując zęby bardziej zawzięcie może z nich nawet poleciec krew), a szczoteczka elektryczna bardzo dokładnie czyści zęby i jednoczesnie trudno uszkodzić nią dziąsła, a można je poprzez masaż przyzwyczaić i troche zahartować. Elektryczna łaskocze. Co do siedzenia na słoneczku (chętnie bym już poćwiczyła te aktywnośc, bo mnie to zimno dobija!), to filterek, ubranko! (koszulka), odpowiednia godzina a na oczka daszek, ale nie okulary! Dość tego na dziś, na zrazie i czołgiem! (przyłączam sie do peanów na cześc moniki! ))) ---- jola co czytają niemowlęta? mówią mi 'laleczko' Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: słoneczko 11.06.05, 21:15 O rany, dziewczyny, aż się czerwienię, przecież ja nic takiego wielkiego nie robię... Mam akurat dobry czas na macierzyństwo: jestem na studiach soktoranckich, dostaję stypendium, ale nie muszę siedzieć w pracy po 8 godzin. Teoretycznie mogę się maksymalnie poświęcić dziecku i z tego się cieszę, te moje nieobecności są na tyle krótkie, że naprawdę spędzam z nią sporo czasu. Dopóki nie mam pracy od-do, a pieniążki jakieś są, mogę się realizować jako mama. Chciałabym mieć... trójkę dzieci. Ile będzie, zobaczymy, ale o drugim myślimy już całkiem realnie. Na razie jednak muszę na tyle rozkręcić doktorat, żebym miała komfort, że na pewno go skończę. No ale dosyć o mnie. Zosia próbuje stawać na prostych nóżkach, niestety, często staje na paluszkach. Trzeba będzie to korygować bucikami, kupiłam jej trzewiki Bartki, bo chciałam, żeby miała odpowiednie, świetne do nauki chodzenia buciki. Ale do chodzenia nam daleko... Teraz myślę, że najwcześniej to będzie na półtora roku ((( Wszystko w swoim czasie, jesteśmy pod opieką rehabilitantki, w sumie nie ma żadnych zaburzeń oprócz tego opóźnienia, ale cóż, czasem chciałabym, żeby to było szybciej. Z jedzenia w łaskach wielkich jest jajecznica na parze. Zupka - szkoda mówić, są dni, że nie zje jej w ogóle, a jak jest lepiej, to maksymalnie 5-7 całych łyżeczek. Deserki też są bleee... Pasta do ząbków - ja też czytałam, że to dopiero, jak dziecko umie wypluwać. Na słoneczko mamy krem Nivea z filtrem 30 i na bardziej wrażliwe miejsca bloker SVR 60. Większy fotelik kupiliśmy już dwa miesiące temu, w tamtym Zosi się już nie podobało, ciągle marudziła i wystawały jej nóżki. Kupiliśmy na Allegro za 280 zł (razem z przesyłką) polskiej firmy Ramatti - jest w porządku, jestem z niego zadowolona, mógłby być bardziej miękki, ale za taką cenę to jest i tak super. Był bardzo duży wybór kolorów, foteliki są bardzo ładnie zaprojektowane i mają wszystkie potrzebne atesty. Mają też regulację, zarówno pasów, jak i nachylenia, co się sprawdza, jeśli dziecko zasypia w samochodzie. Ale muszę przyznać, że ogólnie rzecz biorąc rzeczywiście ceny fotelików są makabryczne! Elu, jakie paróweczki dajesz Martusi? Aniu, Pola jest śliczna! Ma takie mądre spojrzenie, super z niej dziewczynka! Trzymajcie się, ja kończę pisać pracę ok. 20 czerwca, obrona 6-7 lipca. Papappa! M. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: słoneczko 11.06.05, 22:30 Aniu Pola jest śliczna-bużka taka opalona! Ale wam zazdrościmy tej plaży i tego morza! Moniko paróweczki z indyka-wyrób powiedzmy miejscowy.Poleciła je nam pani w sklepie.Próbowałam morlinki ale jakoś wydawały mi sie strasznie słone a te są takie delikatne.Sporo się naczytałam na temat paróweczek, ale skoro Marta je tak mało to nie będę jej ograniczać i dostaje wszystko co tylko jakoś zjada.W miare je też szyneczke z indyka.Na obiadki rosołek z lana kluseczką, czasem warzywka.Lubi też jajecznice.Czasem ma dni,że zjada tylko kolację (i cały dzień na cycusiu) a czasem-jak dziś- zjada mi trzy posiłki całkiem chętnie. Co do chodzenia to Marta chodzi juz sama ale nie do końca jeszcze pewnie.W wiekszości przypadków szuka jednak mojej ręki ).Moniko nie przejmuj się Zosinym chodzeniem-jeszcze zatęsknisz do tego spokoju kiedy to dziecko nie znika ci tak błyskawicznie z pola widzenia.Ważne,że macie rehabilitantkę i nic nie przegapicie.Tak wogóle to Marta jest cała posiniaczona jak taki łobuziak i przyznam szczerze, nie raz zaliczyła juz podłogę zębami. Jeśli chodzi o ząbki to mamy juz pierwszy trzonowy- ale długooo wychodził na światło dzienne. No nic koncze i pozdrawiam wszystkich w ten zimny czerwcowy wieczór! Ciepełko gdzie jesteś??????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Truskawki.. 11.06.05, 22:35 Dajecie maleństwom? Marta wręcz je uwielbia! A jakie pyszne mamy na ogródku ) Dobrze,że nie ma na nie uczulenia, bo chyba tak mogę stwierdzic, skoro po wczorajszych 10 nic jej nie wyszło na buzce itp. ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie siniaki 12.06.05, 10:43 nekla, madzia też jest posiniaczona, aż się przestraszyłam, ma całe podudzia i kolana w siniaczkach, ma styl raczkowania typu "power". Poza tym z Kościoła zrobiła sobie siłownię (a raczej mnie) - a propos, dzisiaj jest niedziela )) - leci do bocznego ołtarza w którym jest mnóstwo schodków i jazda: na góre i na dół, trzymając mnie za ręce. Zmiana choćby tempa powoduje wrzask! Żegnajcie spóniczki i prunelki na obcasikach do kościółka! Już o mało nie pojawiam się tam w dresie i adidasach! ))) Choć mam się z czego cieszyć: nie zapędza się na główny ołtarz, to by dopiero było! Tfu, żeby nie zapeszyć.... Po raz pierwszy od dłuższego czasu musiałam przysiąść nad książką w celu wyduszenia z niej różnych informacji i wpakowania ich w głowę, no i wszystko mi wyszło (powiedzmy, bo przysiąść powinnam o wiele dłużej!) oprócz ostatniego: wczoraj mieliśmy na kursie test, a ja co pytanie myślałam "przeciez to czytałam, tylko jak to było??!!" i o dziwo tych rzeczy które czytałam jako ostatnie, to w ogole nie pamiętałam... Ogólnie nie bylo jednak aż tak źle, choć to się dzisiaj okaże, bo pani miała sprawdzić testy na dzisiaj, generalnie jako wykładowca a także egaminator )) po prostu wstydze się poziomu wiedzy jaki zaprezentowałam, czego nie omieszkałam powiedzieć prowadzącej, ale ostatecznie niewiele mi to pomoże. To nie jest mój czas na egzamin, abstrahując od wszystkiego, kurs miał po prostu trwać dłużej. Nie czuję się tez na siłach na egzamin praktyczny, uważam, ze powinniśmy zrobić o wiele więcej. A praktyczny już za tydzień. Będę się jednak starała przełożyć go jak się da. Dzisiaj też mam zajęcia, i dzień spędzę na przygotowywaniu choreografii na step, który sobe wymaluję na podłodze, gdyż własnym nie dysponuję. Ech, do roboty... pa Odpowiedz Link Zgłoś
beciaw77 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 13.06.05, 09:23 Jola dzięki za miłe slowa mój mąż ogladając zdjęcia Madzi stwierdził że one nadal sa do siebie (z Dominiką) bardzo podobne Madzia wyglada cuuuuuuuudnie w tych kitkach - ups to już nie kitki nawet ale prawdziwe kucyki! śliczne! spróbuje teraz po krótce odnieść się do tematów-bo mam zaległości *** Aniu Pola wyglada kapitalnie! pozdrawiamy! *** TRUSKAWKI też jemy i tez nie uczulaja do tego Dominika uwielbia JABŁKA BANANY WINOGRONA I BRZOSKWINIE ( te ostatnie jadła pierwszy raz kilka dni temu-mniam) *** SINIAKI to była norma przy raczkowaniu (zwłaszcza po progach!) z czasem było ich mniej i mniej i mniej a Miśka nauczyła się zprytnie pokonywać przeszkody w postaci wystajacych listw między pomieszczeniami *** JADŁOSPIS Misi uległ diametralnej zmianie! Miska nie chce słoiczków - bbbbblllllllllle najpyszniejsze sa zupki mamy (ostatnio zaczelam gotować takie "pod nią" z minimalną ilością przypraw) i mała się nimi zajada drugie sniadanie to już najlepiej KROMECZKA z bieluchem i szyneczką-mnam jeszcze kasza została w łaskach mojej myszki-kiszki a tak to juz taka niedzieckowa w tym swoim jadłospisiei jak wspomniałam wyżej-uwielbia świeże owoce co mnie niezmiernie cieszy! juuuuuuuupi! *** MYCIE ZĄBKÓW u nas bezpastowe i z ogromnym zapałem choć nieco podobne do Madzinego czyli szczoteczkowanio-wygryzanie *** SZCZEPIENIE na gruźlice też nam się upiekło a do kolejnego kazali nam przyjść po 15-stym miesiącu.... nie za późno? *** chciałabym mieć JESZCZE JEDNO DZIECKO ale... jeszcze nie teraz... tzn. powiem tak psychicznie jestm na to chyba gotowa ale fizycznie i ... no cóż narazie nie jest z jednym lekko no i praca... ale bardzo bym chciała kiedyś... i wtedy bedzie to albo KOKUŚ (Konradek) albo Kinga/Paula *** Z NOWOŚCI innych: DOMINIKA SAMA CHODZI! zupełnie zupełnie sama po całym mieszkaniu-nawet zaczyna biegać a wpadki w stylu "dupen klapen" zdarzaja się niezmiernie rzadko! zaskoczyła tym swoim chodzeniem dziadka i to w dniu jego imienin-więc miał podwójną radość bo poczuł się taki szczególny i ze to do niego wnuczka sama przyszłaeeeeechhhhhhhhhh jestem z niej taka dumna.... a jednocześnie tak mi troche żal że juz się taka "dorosła" zrobiła ta moja kruszyna...... a i jeszcze-mała uwielbia butelki z tym korkiem-zakretką do picia powiem szczerze że podpatrzyła starszą kuzynke i tez tak chciała-kupiliśmy mała buteleczke wody mineralnej chyba z Nestle z jakimiś bajkowymi postaciami i.... po kilku próbacz, mokrej koszulce i dywanie PIJE!!!!!!! czyżby wkrótce nastapiło pożegnanie z butlą-smokiem? *** cycuś nadal w natarciu... teraz nawet jest juz nazywany cccyyyyysssssyyyyy teeeeeeen *** inne słówka? da - daj ziaba-żaba ta-tak ne-nie pitu pitu-picie mnam-jedzonko w każdej postaci bach-upadłam spadło ti ti-nie wolno i wiele innych nie zawsze dla mnie zrozumiałych o rany wracam do pracy! a goracy teraz mamy okres pozdrawiam ściskam ciumam Beata Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 15.06.05, 11:50 nelka, sorry że w poprzednim moim poście z pośpiechu zrobiłam z ciebie "neklę", tak mi się to rymuje z tekla, a to z kolei kojarzy mi się z pszczółką mają )), dlatego cię przepraszam.... Testu nie zdałam.... czyli jak na razie wszystko leci według planu ))), a tak powaznie, to musze zostać dopytana, czyt. nauczyć się w tym tygodniu, przeczytać tę książkę wnikliwie i w całości jednak a nie wyrywkowo, no a robota podwójna, bo postanowiłam jednak nie przekładac egzaminu praktycznego, tylko do niego przystąpić, a to już w niedzielę... Trzymajcie kciuki... Moja droga córcia wcina "poważny dorosły" jogurt z "poważnymi dorosłymi" płatkami kukurydzianymi )) No i przestała spac w nocy i każe się ok trzeciej karmić, choć zjada całą butlę mleka najczęściej z kaszką przed zaśnięciem. a kiedy zasypia, musi być obok mnie, trzyma mnie obiema rękami za szyję a pyszczek ma wtulony w mój policzek, jest to wszystko strasznie slodkie, ale w nocy dosyć uciążliwe, dzisiaj na przykład nie mogąc zasnąć, szczypała mnie tymi łapkami po szyi i dekolcie, nie mogłam już tego w końcu zdzierżyć i wyniosłam się na kanapę, jakoś sama zasnęła.... nie wiem jak... Wiecie co? zabawki chyba wyniosę do piwnicy, już nie są potrzebne. Madzia znalazłwszy się rano na podłodze leci swoją turą: najpierw mała komódka na nocnej szafce z lekarstwami, moją biżuterią, kasetami magnetofonowymi (bajki i piosenki dla dzieci) - asortyment oczywiście szczegółowo przebrany dla Małej, ale nie da się uniknąć dewastacji kaset (wyciąganie taśmy ze środka i rozbieranie na części pudełek od kaset - targanie papierowych wkładek), po komódce leci do faksu, który rozregulowywuje jak się tylko da, już nie raz wchodząc do pokoju słyszałam, jak po drugiej stronie ktoś odkłada słuchawkę, dzisiaj na przykład też, klienci męża się skarżą, że nie można do nas wysłac faksu, najbardziej się cieszy, kiedy sie jej uda pogadać z panią, że "nie ma takiego numeru", albo z panem "odbiór dokumentu rozpoczęty", tudzież "w celu odebrania dokumentu prosze odłożyć słuchawkę", albo trafi na regulację głośności dzwonka, no i wtedy reguluje, ile się da! )))). Po telefonie leci do pokoju Anki, gdzie dobiera się do wszystkich zakazanych miejsc, jak robię awanturę, pełznie do łazienki, gdzie od trzech dni ćwiczy wywalanie wkładek higienicznych z pudełka i wkładanie ich tam z powrotem i strasznie się irytuje, kiedy to ostatnie jej nie wychodzi... Nie daj Boże, jak ktoś zostawi telefon kom w zasięgu... wczoraj już w desperacji biedaczka "rozmawiała" z pilota do telewizora ))). W ogóle mówi pełnymi zdaniami ze zróżnocowana intonacją, bardzo często mnie o coś pyta, a ja staram się na miarę mojej wiedzy odpowiadać ))) Reasumując, zabawki stały się niepotrzebne. Naszym ostatnim odkryciem jest piaskownica - jest absolutnie doskonale fascynująca!!!!! Aniu, Polcia jest śliczna!!!!! Ludzie, do roboty, ja się tu rozpisuję, a w sumie mam znów problem, w co ręce włożyć. Dzisiaj jest dzien z nianią, właśnie wypuściłam dziewczyny (niania to emerytka) z domu, wydawało mi się, ze jak każę niani przyjśc do nas i zabrać Małą "na spacer" do siebie, to nie będzie się boczyć. A skąd! Wyczuła pismo nosem i wyjechała obrażona, mam nawet zaufanie do niani, bo to osoba z prywatnymi rekomandacjami, ale jak tak dłużej będzie to zaczne się zastanawiać... ale nie dziś, nie dziś.... pa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie dlaczego wakacje..? 15.06.05, 12:49 .. nie trwaja tak dlugo dopoty dopoki sie nie znudza?? Jestesmy juz w domku. Pogoda dopisala tyle o ile, nie padalo wiec nie bylo najgorzej. Codziennie odwiedzalismy plaze, na dluzej lub krocej, troche polezelismy na kocyku /opatuleni w plarach ;-/, spacerowalismy po lesie pelnym komarow do ktorego nie dalo sie wejsc po uprzednim zastosowaniu wszelkiej masci srodkow odstraszajacych. Ogolnie to odpoczelismy, zrelaksowalismy sie troszeczke i co najwazniejsze oderwalismy od codziennosci - jesli cos takiego jest mozliwe przy rocznym dziecku. Dla mnie to bylo jednak cos, bo maz pomagal,czego na codzien w domu niestety nie mam, bo pracuje calymi dniami. Kamilka zapoznawala sie z roslinkami, piaskiem, woda i mrowkami - czego w takiej ilosci nie ma na codzien. Niestety troche pogryziona ale chyba ogolnie zadowolona wrocila znow do domku, gdzie zna kazdy kat. Czas szybko zlecial i juz trzeba bylo wracac, a ja jak zwykle mam niedosyt i pytam dlaczego..? A teraz nadrobie zaleglosci: Fotelik samochodowy kupilismy tuz przed wyjazdem. Przymierzalismy sie do Deltima, ale w sklepie nam go nie polecono. W zamian kupilismy MaxiCosi ponoc o wiele bezpieczniejszy i nr 2 wsrod fotelikow. Szczepienie przeciwko ospie, odrze i rozyczce wykonuje sie z tego co mi wiadomo, gdy dziecko skonczy 1 rok i 1 m-c, beciu. Krem na slonce, Ania, koniecznie, szczegolnie na plazy. Najlepiej faktor 30. My mamy 25 Ziajka, Ziaji seria dla dzieci, oraz Nivea Baby 30 z zeszlego roku. Poza tym zalecane jest zeby dziecko na plazy bylo jednk pod parasolem, ale my nie mielismy tego problemu Truskawek na razie nie jemy, bo czekamy na te wlasne, tzn. dziadkowo-dzialkowe. Niestety pani doktor nie zaleca nam jeszcze w tym roku truskawek, poziomek i malin, zobaczymy.. Ania, Pola na zdjeciach jest super i zmienila sie od osatniego czasu gdy ja widzialam. Drugie dziecko, coz, planujemy, ale kiedy? Niepredko, na razie nie, mysle, ze jak Kamilka troche podrosnie moze za 2 latka, zobaczymy. Ela, milo mi bylo czytac, ze Marta juz ladnie je, dorosle jedzonko, to chyba dobrze i lepiej gdyby chciala np. tylko sloiczki, bo ile mozna, prawda? Jola, na wyjazd kupilismy najtanszy i najmniejszy basenik dla Kamilki. Mial nam sluzyc na plaze oraz do kapieli. Niestety, nie jest taki miesiutki na dnie jak madziowy, ale tez fajny, Kamilka bardzo lubila sie w nim chlapac wieczorami. Ok, to chyba tyle. Wczoraj bylsmy z Mloda u pani doktor, Pyza wazy 8650 czyli od lutego!! przybrala tylko 100, ale podobno jest ok i mierzy sobie 78cm, czyli urosla od kwietnia 4cm - to duzo. A jak tam Wasze szkrabieta znosza upaly, bo u nas bylo wczoraj ze 28 st i Kamilce dalo sie to we znaki. Ja najchetniej nie wychodzilabym z chlodnego mieszkania, ale przeciez tak nie mozna, bo ile mamy siedziec w domu? Pozdrawiam goraco!! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Hej hej! 15.06.05, 19:51 O, witaj Rosie po urlopie, ja już biadoliłam, że macie fatalną pogodę, a tu proszę, okazuje się, że nawet nie taka zła była. Jola, przyjmujesz dziś życzenia imieninowe? Jeśli tak, to wszystkiego najlepszego! Zosia nareszcie sama wstaje. To taki nasz mały-wielki powód do dumy. Wasze dzieciaczki już chodzą (no, prawie wszystkie), a moja Zosia dopiero sama wstaje... Będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa, będę cierpliwa... Na szczepienie wybieramy się jutro. Zobaczymy, ile waży nasz Zoficzek, wydaje mi się, że z 10 kg to na pewno. Tak nam sie utuczył na kaszkach ))) Jedzenie słabo. Truskawki próbujemy, ale po trochu, bo kiedyś po deserku z truskawką były kropki na plecach i pupie. Poziomeczkę też już próbowaliśmy. I czereśnię (oczywiście obraną, sam miąższ). Ale to wszystko tak po troszku. Ostatnio mamy problem z usypianiem. Jakiś miesiąc Zosia zasypiała przy mnie lub przy mężu, na naszym łóżku, gdy opowiadaliśmy jej bajeczki lub śpiewaliśmy. Teraz w kółko wstaje, raczkuje po łóżku, próbuje wstawać, podciągając się np. o nasze nogi lub biodra. A jak się ją kładzie, to zaczyna się ryk. No i już trzeci czy czwarty wieczór z rzędu było lulanie, bo dziecko się tak rozżaliło, że nic się nie dało zrobić. Nie wiem, o co chodzi. Potem ją przenosimy do jej łóżeczka i tak śpi, aż my idziemy spać koło północy, wtedy czasami się wybudza i wędruje do nas (wystarczy, że się przytuli i śpi dalej), a czasami wybudza się koło 3-4, dostaje wtedy Bebiko 3R i śpi do rana między nami, wierzga, przewraca nogami na wszystkie strony, spycha mnie na sam kraniec łóżka, a sama śpi w poprzek i koniecznie odkryta. Ufff... Kiedy to przespię całą noc? Ale 2 tygodnie temu udało się nam wyskoczyć na wesele do znajomych, balowalismy do 2, a potem do Zoficzka. Trzymajcie się, juz niedługo kończę pisać, potem będę się uczyć )))) Papapapa M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Hej hej! spanie 15.06.05, 22:50 Hejka Moniko, smialam sie zawsze jak ktos wracal z nad morza i opowiadal o ladnej pogodzie, gdy tymczasem ja widzialam w prognozie pogody,ze tam mialo lac i byc zimno. Ale teraz sama sie przekonalam, ze to rzeczywiscie nie jest tak. Pogoda nad morzem wydaje mi sie bardziej zmienna niz tu u nas na ladzie Poza tym siedzac na plazy obserwowalismy na duzej otwartej przestrzeni jak dosc blisko nas wisialy ciemne chmury i lal z nich deszcz, a nad nami glowami swiecilo cieple sloneczko. Odnosnie spania, to niestety u nas tez nie wesolo, chyba przez ten wyjazd.. Spanie w dzien jest w lozeczku, ale Kamilka nie usnie juz w nim sama, ostatnio kaze sie bujac na rekach w pozycji lezacej czyli jak malenkie baby.. Wieczorem natomiast usypia mi na rekach tylko przy piersi.. A wypracowalismy juz tak duzo;-( To wszystko tak szybko sie zmienia. Na wyjezdzie spala nam natomiast w wozku co wczesniej wcale, rzadko albo po specjalnych zabiegach sie tylko udawalo. Gratuluje Zosi wstawania. To, ze teraz juz tak chetnie nie bedzie lezala to normalne, niestety, wiaze sie rowniez z problemami z usypianiem, przynajmniej u nas tez tak bylo. Ale coz tak po prostu musi byc i trzeba sie z tym po prostu pogodzic. Dzis jestem pelna podziwu dla cierpliwosci Kamilki przy obcianiu paznokci u nozek, bo udalo mi sie to wreszcie po baaardzo dlugim czasie, nawet nie napisze po jakim, bo sie wstydze. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Hej hej! spanie 16.06.05, 08:57 Rosie, a jak Kamilka zniosla podroz nad morze? Przed nami wyjazd do Gdanska w drugim tygodniu lipca i juz na sama mysl o tych 7-8 godzinach podrozy robi mi sie niedobrze. Moze jechac w nocy? Ale troche sie jednak boje... Ewentualnie mozemy liczyc na nocleg po drodze u rodziny, ale i tak trzeba te 5 godzin przejechac... Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Hej hej! spanie w samochodzie 16.06.05, 12:17 Moniko, pomysl z jazda w nocy jest dobry, wiele osob z malymi dziecmi tak robi i sa zadowoleni. Nie kazdy jednak kierowca lubi jezdzic noca, a nam to po prostu jakos nie wpadlo do glowy. Wyjechalismy okolo godziny 12 tj. w porze Kamilki drzemki. Zatrzymywalismy sie po drodze po to glownie zeby Kamilke uwolnic z fotelika i zeby mogla sobie 'poskikac' chociaz na siedzeniu samochodowym z czego byla bardzo zadowolona, stawala przy oknie, ogladala przejezdzajace samochody, wspinala sie na co sie tylko dalo, poza tym bylo jedzonko i przewijanko. Mielismy jeden dluzszy postoj - okolo godziny i dwa krotkie. Podroz zajela nam okolo 7 godzin razem z postojami, a bez nich jechalibysmy okolo 5-ciu. Bylismy w Katach Rybackich, niedaleko Krynicy Morskiej, z Warszawy tam jest najblizej nad morze. Jednak mimo tych zabiegow Kamilce sie nudzilo w trakcie jazdy i raczej nie spala wiecej niz zwykle. Czytalam jej ksiazeczki, wzielam jej ulubione zabawki, nawet plyte z jej piosenkami, ale gdy po prostu juz miala dosc jazdy wszystko to pomagalo raczej tylko na krotka chwile i bywaly ciezkie momenty. Nie martw sie na zapas, kazde dziecko jest inne i Zosia moze calkiem dobrze to zniesie. Przygotuj sobie jednak cos na trudne chwile, tak w razie czego. Bye for now. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Hej hej! spanie w samochodzie 16.06.05, 18:37 Ja również podpisuje sie pod nocna jazdą.Pamiętam jak ja byłam mała, rodzice zawsze wyjeżdzali w nocy na wczasy! To była dopiero frajda takie spanie w samochodzie! A tak całkiem poważnie, to takie nocne podróże mają jeszcze jedną zaletę- brak słońca a co za tym idzie upałów w samochodzie. Kiedy jechalismy nad morze na szczęście słońca nie było-a jechalismy w dzień, bo nie zdąrzylismy się ze wszystkim wyrobić żeby jechać w nocy.Za to słońce zastało nas w powrotnej drodze-na szczęście ostatnia godzine- ale to był koszmar!!!! Ze spaniem w samochodzie to tak jak mówi rosie-różnie.Też się bałam naszej podróży ale na szczęście Marta wiekszość drogi przespała.Niestety nie minęła nas też awantura w jej wykonaniu-ale na szczęście tylko jedna i szybko załagodzona. Co do usypiania w domu to unas niestety tylko przy piersi!!! Wiem, wiem zły nawyk sama nie wiem jak oduczyć jej od tego-pzeciez wiecznie nie może tak zasypiać . pozdrawiamy ps.Jola tej nekli-czy jak tam napisałaś nawet nie zauważyłam )) A i Jolu powodzenia na egzaminach ! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Hej hej! spanie w samochodzie 16.06.05, 21:46 taaak, gdyby nie klima w samochodzie to nie odwazylibysmy sie jechac w poludnie i to czarnym samochodem! a zasypianie na noc u kamilki wyglada tak samo jak u marty - tylko przy piersi, chociaz teraz juz tylko na rekach i fik do lozeczka, niestety wakacje nam tu troszke namieszaly dobrej nocki, ela zagladaj czesciej Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie hop, hop.. 19.06.05, 21:30 ..jest tam kto?? Czy roczne dziecko spiace tylko raz dziennie, powiedzmy do 14-tej /okolo 2h/ i niezmeczone do 21-szej to norma, bo jesli tak to ja juz dziekuje)) W piatek przy obiedzie Kamilka wziela sobie do raczek stojacy w poblizu kubek z kefirem. Cichutko niby nic podniosla na wysokosc pyszczka, przebila gornymi zabkami cienki dekielek i zaczela sobie w najlepsze pic Czy podajecie kefiry? Pozdrawiam, gdziekolwiek jestescie. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: hop, hop.. 20.06.05, 08:22 Z tym spaniem to chyba norma. Ba, nawet ostatnio pobudki o 5, potem spanie 2 godziny w ciagu dnia, zasypanie ok. 21 wieczorem po ciezkiej walce i... pobudka od nowa. Nie pytajcie mnie o jedzenie Zosi, bo zupelnie to zaniedbalam... Jajecznica, owocki, czasem zupka i duzo duzo mleczka... Koncze prace, za tydzien skladam.... Uffff... M. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: hop, hop.. 20.06.05, 18:37 Cześć, koleżanki, dzisiaj ok. piątej rano napisałam do was długi i wesoły list (miałam święty spokój i wenę) i...wcięło mi go doszczętnie przy próbie wysłania. Za nic nie udało mi się odzyskac treści (( byłam tak wściekła, że sobie nie wyobrażacie.... A dlaczego o piątej rano? Wiadomo, Madzia zażądała mleczka, po zjedzeniu którego zasnęła, ja niestety już nie, rzuciłam sie do zaległości na forum z braku innych niehałaśliwych zajęć. No i teraz specjalnie niczego nie odtworzę, bo Madzia szarpie mi za klapę komputera, zabiorę ja do piaskownicy, zrobiła się strasznie wymagająca i domagająca, chce być w każdym momencie centrum wszechświata. Rosie, tylko o baseniku słówko: już nie jest taki mięciutki )), bo dzieci ciągały go po mieszkaniu z Madzią w środku i się przetarł i maleńka dziureczka w denku się zrobiła i dolną oponkę tez przetarli, kupię następny, tym bardziej, ze ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, iż kosztuje 6 złotych, podczas gdy ja kupiłam go za 12!!! Dzisiaj kupiłam na allegro krzesełko do karmienia przypinane do blatu stołu - przyda się najpierw na wyjazdy a ostatecznie niani w jej mieszkaniu - tam Madzia nie ma miejsca do siedzenia. Madzia praktycznie nic nie je oprócz flachy wieczornej i rannej pod warunkiem że w półśnie - poza tym do wszystkiego protestuje. Strasznie mnie irytuje takie karmienie. Jakoś mleko w ciągu dnia jej nie podchodzi. Kaszki wcinają starszaki. A co do spania, to marzę o dziecku, które śpi dwie godziny w ciągu dnia! Ja mam własnie dziecko, które śpi maksymalnie dwie godziny w ciągu dnia, budzi ją byle co, a wytrzymac umie jeszcze dłużej niż do 21.00. Pierwszy raz w życiu mam takie temperamentne dziecko. Uff, Anka pójdzie z nami do piaskownicy! Dzięki czemu może ujrze jakie słowo pisane. Choć kto wie? Ja tak uwielbiam obserwowac takie maluchy. Dzisiaj rano po prostu grzebałam z Madzią w piachu, bez butów siedziałam znią w piaskownicy, zamiast jak przystało na matkę zasiąść z umęczoną miną na ławce w pełnym słońcu i cierpieć cicho. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: hop, hop.. 20.06.05, 22:57 Witajcie To tak dla pocieszenia-moje dziecko własnie przed chwila usnęło,żeby nie było za wesoło to obudziła się dziś koło 8,30 koło 12- 30minutowa drzemka, potem godzinka koło18 i to wszystko! Super prawda? Dodam,że tak jest prawie codziennie, więc 2godzinna drzemka była by u nas jak zbawienie )) O tym co Marta robi przed spaniem to chyba nie bedę piasć bo czasu i miejsca zabraknie.Nadmienie tylko,że szpagaty, mostki i stanie na głowie są na porządku dziennym. A ja jestem pogryziona ;-(((( strasznie! I na dodatek moje dziecko kochane robi to z pełną premedytacją- o czym świadczy szelmowski uśmiech! Jak tak dalej bedzie to nie wiem co zrobie-odstawie? Ale mam wrażenie,że z butlą było by bardzoooo ciężko. Ostatnio stwierdziłam,że jestem strasznie zmęczona-fakt chodzę dosc póżno spać ale rano nie mogę się wręcz podnieść z łóżka-a zajmuje się w zasadzie tylko dzieckiem, aż strach pomysleć coby było gdybym miała wstawać do pracy na 6!!!! Ale u was , z tego co piszecie, nie brakuje energii!! Zazdroszczę! pozdrawiam! ps. czy wasze dzieci też tak namietnie rozmawiają przez komóre?? dziś byłam oberwana ze śmiechy, jak zobaczyłam Martę paradującą po pokoju z moja komórka przy uchu! spryciula-tata mówi,że o swoja komórę upomni sie wcześniej niz wszyscy myslą ) Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie jola 21.06.05, 13:05 pamietam, ze w zeszlym roku robilas czekolade z przepisu zwierciadlowego i pisalas jak to duzo tego wyszlo napisz mi jesli jeszcze pamietasz ile dac tego mleka w proszku i innych skladnikow zebym nie musiala jesc tej czekolady pol roku w przepisie jest 1/2 kg mleka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie sen & spacer 21.06.05, 13:21 to mnie pocieszylyscie z tym spaniem 21-sza to jednak nie jest pora kiedy Kamilka jest spiaca, ale kiedy juz mama pada na twarz niestety nieraz harce trwaja do pozna co robicie wowczas? kladziecie spac, bo juz pozno czy probojecie uspic mala, bo to teoretycznie jej czas na spanie, czy czekacie az sie wyszaleje i sama usnie? macie w ogole harmonogram ktorego sie trzymacie? u nas niby jest, ale godzina snu nam sie przesuwa w nieskonczonosc, mimo wczesniej zastosowanego rytualu przygotowujacego do zasniecia jeszcze odnosnie spaceru jak to wyglada u was? my wychodzimy normalnie z wozkiem spacerujemy okolo pol do godziny, kiedy to kamilka zaczyna sie wiercic i nie chce dluzej jezdzic wowczas zwykle idziemy na hustawki po wyjeciu z hustawki zwykle jest placz i niezadowolenie, ze znow trzeba wrocic do wozka, gdy wozek rusza znow spacerujemy okolo godzinki, dluzej lub krocej, zalezy czasem w ramach wyjecia dziecka z wozka idziemy na trawke, rozkladam kocyk i sobie siedzimy, kamilka przewaznie stoi je chrupki, oglada trawke na ktora w dalszym ciagu nie ma odwagi wejsc, rowniez raczkowanie po kocyku jest dziwne, siedzi wiec przy mnie i trzyma sie kurczowo dopoki jeszcze nie chodzi to nie wypuszczam jej na chodnik, chociaz moze chcialaby sobie tam postac, czasem lazi po lawce w parku i jest tez ok w piachu jakos na razie nie napiszcie jak to jest u was Moniko, duzo wytrwalosci i sil Ci zycze Jola, ja chyba nie w temacie, co to za okropne egzaminy zdajesz? i jak w ogole wypadlas ostatnio? pozdrowienia dla wszystkich obecnych i nieobecnych Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: sen & spacer 21.06.05, 23:59 Rosie, czekolada jutro rano, teraz nie chce mi sie już wstać ))) Zasypianie na noc: musze wyczekac taki moment do kąpieli, kiedy ona jest już zmęczona i marudna, wtedy kąpiel wprawdzie kończy się płaczem (to znaczy Madzia ma tolerancje do momentu wyciągnięcia jej z wody - wtedy chce od razu w moje ramiona, a tu trzeba jeszcze wytrzeć, naoliwoć, wysuszyć czuprynę - i to wszystko odbywa się w ryku, chyba że wręczę jej cos superciekawego,czego jeszcze nie zna, niedługo wybór będzie już niewielki, typu golarka taty )), ale za to po wydojeniu buteleczki z mleczkiem i odbeknięciu dosyć szybko zasypia. Odbywanie tego rytuału o jedną faze wcześniej kończy się źle, bo ona nie zaśnie wcale, tylko będzie skakać, fikac, brykać, piszczeć, i wytrąca się nawet z tego niepełnego zmęczenia, a jak przyjdzie co do czego (po jakichs dwóch-trzech godzinach) to będzie miała problemy z zaśnięciem, no bo potrzebuje do tego butelkę, a w brzuszku już miejsca nie ma... Ta właściwa faza następuje ok 21.00 ale dosyć często są odstępstwa, w zależności od tego, jak Madzia spała w ciągu dnia i czasem trzeba ja kąpac już o 19.00 - 19.30, a czasem 22.30 jest za wcześnie ). Tak więc myślę, że cały rytułał na nic, jeśli nie nastąpi we właściwej fazie. Spacerki: musze się nieźle nagimnastykować, żeby skłonić Madzię do pozostania w wózku. Dzisiaj w jarzynowym musiałam ją wyjąc i postawić przy ladzie, ani się obejrzałam, jak wyciągnęła pani obok z koszyka portfel!!!! Kurde ale wstyd! na szczęście pani była bardzo przychylnie nastawiona i dała jej pomacac jeszcze maślankę gratis! No bo Madzia uwielbia portfele (zaraz elu po komórkach) i fascynują ją pieniążki, tym bardziej, że ilekroć uda się jej do nich dobrać, to natychmiast ktoś leci z krzykiem i jej wydziera z rąk... czyli coś w tych pieniążkach musi być ))) !!! Wiesz rosie, widze kamilkę jak boi się trawy, )) strasznie mi się ten obrazek podoba. Madzia oswoiła się z trawą (dobrze smakuje) - zjada rózne gatunki oraz szyszki, patyki i kamyczki (dostanę kiedyś zawału! - schyla się tak, że nie widzę i myk do buzi, ale głośne ciamkanie ją zdradza) No cóż, nasze dzieciątka "testują świat" - którego częścią jesteśmy też my, rodzice - chcą sie przekonać odkąd-dokąd w kategorii czaso-przestrzennej i każdej innej, a ja osobiście uwielbiam to obserwować. Choć oczywiście czasem wymaga to strasznej cierpliwości, nie? Nelka, przeciez ty jeszcze karmisz, nie dziw się, ze jestes zmęczona. Zjadasz witaminki? Może jestes uczulona na coś, co teraz pyli, uczulenie często bardzo manifestuje się megazmęczeniem. Moze brakuje ci pierwiastków typu magnez, potas i in. Pozostawanie z dzieckiem w domu jest jakby na to nie patrzeć dosyć monotonne. Prawdopodobnie gdybyś chodziła do pracy miałabyś więcej wigoru. Ja w każdym razie pamiętam kiedy w zeszłym roku w lecie "wyrwałam się" po raz pierwszy bez dziecka w lecie, kiedy byliśmy na wakacjach u teściów. Przedsięwzięcie wydawać by się mogło ze ponad moje siły, bo byłam wtedy tak koszmarnie zmęczona, pamiętam, no permanentnie padałam na twarz, pojechałam do miasta w upał na zakupy, których w tym stanie powinnam teoretycznie nie przeżyć, nie tylko przeżyłam, ale po powrocie jakby mi ktoś parę nowych duracelli w ....plecy zamontował, oczywiście natychmiast po moim wyjściu Magda się obudziła, oczywiście nie chciała przyjąć butelki (bo butelka w ogóle była nie do przyjęcia), a już na pewno nie z rąk nieznajomej babci, oczywiście ryczała cały czas, a te matołki po mnie nie dzwoniły, uznawszy że się nic nie stanie jak "troche" poryczy, a mnie nie wolno stresować. Miałam ze zmęczenia tak przytępiony instynkt macierzyński, że "nie czułam" że cos jest nie tak. Aktualizacja danych o egzaminie: otóż okazało się, ze test napisałam nieźle, a nie "oblałam", tylko pani dowcipnie mnie postraszyła troszkę przez telefon, jej poczucie humoru kosztowało mnie wałkowanie książki w zeszłym tygodniu raz jeszcze. Egzamin praktyczny był w niedzielę, ale ja go nie zdawałam w przeświadczeniu, że test mam oblany, to najpierw musze zaliczyć poprawkę testu. Okazało się, ze nie zdaję dlatego, ze moje nazwisko zaczyna się na litere "W", z którego to powodu znajduje się na końcu listy. Zdaję w ten łikend. A pytana mam być jeszcze z anatomii i biomechaniki, czyli podać przykłady ćwiczeń wzmacniających i rozciągających na wybrane mięśnie lub grupy mięśni. Potem nauczę grupę ułożonej przeze mnie choreografii. Jak mi się to uda, dostanę legitymację z uprawnieniami instruktora fitness. Czyli, jeśli będę chciała, mogę się specjalizować w dowolnym kierunku albo kilku naraz. Ale chyba nie będe chciała )) - mam inne plany... Dosyć tego trucia, mialo byc krótko, a tu co się porobiło?? pa Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: sen & spacer 22.06.05, 20:19 Hej!! Znowu dzięki Wam moje Dziecko nie będzie w tyle i tez jej zorganizuję piaskownice:0 Co prawda piachu nad morzem nie brakuje ale posiadanie go tuż pod domem to całkiem interesująca sprawa.Równie interesujący jest żwirek wokół domu ( trzeba go policzyć),trawka,kwiatki do wąchania Co do zakupów ,Jolu,to ostatnio wracając z ;jarzynowego" okazało się ,że mam DODATKOWY OGÓREK ( !!??)/Pola nieopatrznie została ustawiona chyba koło ogórków../ Az wstyd o tym pisać... Acha napiszcie koniecznie czy Wasze pociechy na roczek POTROIŁY WAGĘ URODZENIOWĄ?? My niestety nie i Babka ,jak to usłyszała, biega za Małą z różnymi smakołykami:robi jej kluseczki,zupki i cały czas cos jej podtyka do dziobka.,Az mam wyrzuty sumienie,może za mało czasu poświęcałam na karmienie dziecka?? Z zasypianiem też nie ma problemów - BABCIUSIA jak supermenka zjawia się na karmienie ( kolacyjke).Dziecko najedzony maksymalnie nie ma siły brykać po łóżku ) i momentalnie zasypia w ciągu 5 minut!!!! Jeszzce mam do Was zapytanie - czy Wasze Niunie też potrafią się buntować ,jak cos się im zabiera albo jak nie chcecie im czegoś dac? Papatki!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie opowiesc z ogorkiem w tle! 22.06.05, 22:51 Ania, bardzo mnie rozbawila Twoja opowiesc o dodatkowym ogorkuDD Jola czekam cierpliwie, bo zaplanowalam czekolade na dzien ojca - dla taty slodyczoholika, a to juz jutro! DD Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie czekolada 23.06.05, 10:16 Podaję za zwierciadłem: 1/2 szklanki śmietany 1,5 szklanki cukru cukier waniliowy kostka masła roślinnego 1/2 kg mleka w proszku od 1 do 5 łyżek kakao (wg uznania) śmietanę, cukier, cukier waniliowy, masło gotować 10 min na bardzo wolnym ogniu. Mleka i kakao wymieszać ze sobą. Zestawić mase z ognia, wsypać mleko z kakao i bardzo szybko wymieszać. Wylac na blachę, zostawić do odparowania i wystygnięcia, potem wstawić do lodówki. Można pokroić w kostki albo zostawić w bloku. Tyle. Z doświadczenia własnego: mleko w proszku i kakao trzeba bardzo dokładnie wymieszać, zeby rozbić wszystkie grudki mleka. Można kupić mleko w proszku o wadze 40 dkg (tak są pakowane, choć są też oczywiście półkilowe) - wystarczy. Mleko musi być "w proszku" a nie "granulowane" czy "instant". Mimo, że zawsze bardzo szybko mieszałam )))) ZAWSZE zostawało mi mleko z kakaem - trzymam je w puszce "do następnego razu" - po trzech czekoladach mam gotową mieszankę mleka i kakao i nie musze już kupować ))). Kakao używać ciemne, holenderskie. Tyle kochane, smacznego, musze lecieć, później wpadnę. pa aha, nasz tata wyjechał właśnie służbowo na dwa dni, tak że nici z dnia ojca, mam nadzieję, ze się bedzie dobrze bawił. Zostawił mnie z chora madzią i zakończeniem roku w dwóch szkołach, zeby było bardziej atrakcyjnie, syn ma dzisiaj o 20.00 (! taka szkołą...), córka jutro, normalnie. Na szczęście babcia zgodziła się nie wyjeżdżać, to mi trochę pomoże. Bo ja jeszcze próbuję cos pozakuwac do egzaminu, wiecie.... ))). na razi esie nie umiem w domu pozbierać, chodze z ręcznikiem na głowie, Madzia jęczy, stęka, z buzi cieknie jej ślina, może to tylko ząbkowanie, a może lekka infekcja - temperaturka, dreszczyki i ogólna niemoc - w miarę ok jest tylko na moich rękach, tak już kurcze drugi dzień, zaczynają mnie bolec łokcie od tego noszenia, na szczęście przyjdzie niania, jest dosyć ładnie, może je wypuszczę na spacer? Obaczym.... pa Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: czekolada 23.06.05, 13:02 Jola, dziekuje. Chodzilo mi tylko o Twoje praktyczne wskazowki, bo przepis to ja mam Biedna, napisalas sie troche. Z okazji dnia taty mam cos fajnego dla naszych mlodych tatusiow, odbierzcie poczte. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 niedzielny tata.... 23.06.05, 16:34 Oj rosie świetne! Prawie oplułam monitor ze śmiechu!!!!!!!!! )))) Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie gdy dziecko choruje.. 26.06.05, 15:44 .. to sie kazdy przejmuje dzis nawet ukochana ciocia Kamilki dzwonila, zeby sie dowiedziec co tam i jak tam u Kamilki zaczelo sie w piatek katarem splywajacym z nosa i zatkana przegroda w sobote pojawila sie goraczka i lekki kaszelek doktor stwierdzila zapalenie gardla, przepisala mnostwo lekarstw - glownie w plynie, na razie bez antybiotyku, ale kontrola konieczna za 3-4 dni i zobaczymy czy sie poprawi Kamilka z jednej strony dalej bryka jakby nic sie nie zmienilo, z drugiej jednak spi dluzej chociaz bardzo niespokojnie, po przebudzeniu nie staje na rowne nogi jeszcze z zamknietymi oczami, ma mniejszy apetyt szkoda jej, szczegolnie w nocy, ma problemy ze ssaniem piersi i oddycha ciezko Ela, ciesze sie, ze chociaz Tobie sie podobal filmik o niedzielnym tacie. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: gdy dziecko choruje.. 26.06.05, 22:10 Oj wiem jak to jest gdy maleństwo jest chore.Mam nadzieję,że obejdzie sie bez antybiotyku i Kamilka szybciutko wróci do zdrowia! Dobrze,że nie ma temperaturki- pamiętam jak Marta była chora-miała taka temperaturę,że tylko się do mnie tuliła, nie miała siły na nic (- no ale na szczęscie wyleczylismy choróbsko czego i wam życzymy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: gdy dziecko choruje.. 26.06.05, 23:10 dziekujemy niestety goraczka tez byla ale juz jest lepiej i mam nadzieje, ze bedzie coraz lepiej niestety teraz sie to taty uczepilo i podbiera kamilce lakarstwa Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: gdy dziecko choruje.. 27.06.05, 01:26 Hej dziewczyny, do nas tez sie przyplatal jakis wirus, najpierw biegunka teraz gardelko. Zadziwia mnie tutejsze podejscie do dzieci, na biegunke dostalismy rade, aby przeczekac, ana gardelko witaminki No nic, dobrze, ze wzielam chociaz panadol z Polski. Tak wiec, Rosie, laczymy sie w bolu. Acha,odbierz maile Jola, daj znac, jak egzaminy? Ja nie wiem, kobieto,jak Ty to robisz i kiedy? Wyrazy podziwu. Bardzo zazdroscimy Wam lata... My z zimowego Poznania przenieslismy sie do (wprawdzie mniej) zimowego Sydney, a ja chce lata, buuuuu Acha, musze Wam doniesc rowniez, szczegolnie to do anini, ze tu nikt sie nie przejmuje tak waga dzieci. Np. Tomasz jest wazony w ubraniu!!! A poniewaz jest coraz zimniej, ja Go coraz cieplej ubieram a lekarka nie moze wyjsc z zachwytu,jak to ladnie te dzieci z Europy przybieraja na wadze, hihihi. Oj,wypilo by sie czekolade w ten zimowy australijski poranek... Apropos dziewczyny, kilka dni temu mpje dziecko poznalo smak kakao, zrobilam mu odrobinke i calkiem calkiem Mu smakowalo... Dobranoc, spijcie dobrze, zyczenia zdrowka dla Poli! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: gdy dziecko choruje.. 27.06.05, 10:50 ... to matka wariuje... EGZAMIN ZDAŁAM! Kiedy, weratko pytasz? )) wczoraj.... i czuję się jakby mi ktoś wór kamieni z pleców zdjął... Swoją droga ciekawe doświadczenie... oczywiście, że nie wszystko przebiegło tak jak sobie to wyćwiczyłam w domu, i ja sie pomyliłam, i grupa nie zdążyła - taka ekipa, która zachowywała się nie bardzo koleżeńsko, nie przykładały się, żeby inne zdały pięknie, ale to akurat był miecz obosieczny.... Ja zostałam oceniona na cztery plus, co było najwyższą oceną w tej grupie, i, chwalę się!, jedyną o tej wartości. Uważam to za duży sykces. Nie tylko zaliczenie, ale w ogóle cały udział w kursie, który zrujnował moje życie prywatne w każdy weekend od marca począwszy. Rosie, jak tam czekolada? )) Na zrazie i czołgiem! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: gdy dziecko choruje.. 27.06.05, 21:43 Jola, gratulacje!!! Oj, jak ja bym sie chetnie rozpisala... Ale juz niedlugo. Praca juz skonczona i w dziekanacie zlozona Wspomne tylko, ze Zosia wazy ponad 10 kg, jest ciezka jak kloc i ostatnie dwa tygodnie znow ja lulamy ((((((((((((((((((((((((((((((((( Makabra! A poza tym kazdego dnia poznaje jakis nowy wyraz, co prawda po swojemu na ogol, ale jest, coraz pewniej stoi i uwielbia sie kiklosic z rodzicami (czyli szalec na duzym lozu). Jest przeslodka i dzisiaj przemarudna. Albo to zabek, albo po tej szczepionce (acha, zniosla ja dzielnie, nawet nie mialknela, bo wzielismy ja z zaskoczenia). Buziaczki dla Was! Duzo zdrowka dla Kamilki i Madzi. Pozdrawiamy tez kawalera z antypodow! Monika i Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: czekolada 28.06.05, 13:16 ..juz wam chyba kiedys pisalam, ze antytalencie w kuchni jestem jolu, czekolada nie wyszla, przynajmniej mi nie smakuje, czuje w niej tylko mleko w proszku, eee, moze nastepnym razem, jak zwykle pewnie cos spitolilam z kamilka mialysmy wczoraj bardzo ciezki dzien, mimo braku goraczki byla bardzo slaba i marudna, nie chciala jesc a tym samym brac lekarstw, wisiala na mnie caly dzien dzis okazalo sie, ze przy okazji choroby jeszcze kolejny zabek wychodzi.. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: czekolada 29.06.05, 18:13 Wiecie, z opisu wynika, ze wszystkim tym naszym pannom dolega mniej więcej to samo, czyżby się rozniosło przez internet???? Rosie, taka już uroda tej domowej czekolady, że czuć w niej mleko, bo mleko w proszku jest jedynie pełnotłuste, a tłuszcz jest nośnikiem smaku, dlatego je tak "wyraźnie" czuć, można dać maksymalną ilość (5 ŁYŻEK) ciemnego holenderskiego kakao, to troche "zabija" to mleko, poza tym kieliszek alkoholu czy sok z cytryny, cukier waniliowy i bakalie dosyć dobrze niwelują tę nutę smakową... Ja tam gówkuję jakby się tu uwolnić od nałogu słodyczowego i jak już jestem na dobrej drodze, to nagle jest sytuacja typu: mama przynosi po imprezie pół tortu czekoladowego, impreza firmowa, do mnie najbliżej, tort z cukierni (błłeee...) no i co że błeee, kawałek po kawałku jakoś znika w potoku komentarzy czego to mu brakuje...))) Poza tym mój syn jest teraz strasznie żerny na słodycze i bez "ciężkiego kalibru" w domu ani rusz. Ten cięzki kaliber to czekolada, pralinki, batoniki, różne cukierki w czekoladzie, w ostateczności delicje. Dziecię jest jak szparag, ma 175 cm wzrostu (i 12 lat!), wygląda na jakieś 17, dzisiaj nieuświadomionej znajomej szczęka opadła na wieśc o jego wieku, bo zaczęła, że "no w tym wieku to masz wyrękę, przy Małej pomoże" i te pe, a ten ma jeszcze tak zielono w głowie....! O jego figurę się nie martwię, raczej o zdrowie, próbuję go od tych słodyczy odstraszyć wizją pryszczy, na razie ten argument nie ma spodziewanej siły rażenia ))) Idę łowić mojego małego eksplorera do przedpokoju, ostatnio wiele rzeczy się jej nie podoba, co od razu komunikuje głośnym wrzaskiem, nie akceptuje braku akceptacji swojej osoby przez siostrę w jej pokoju (he, he, tamta broni jak może swoich skarbów) i w ogóle zaczynają się schody ze wszystkim.... Drze się. Idę. Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: czekolada 29.06.05, 21:37 Oj a ja już myślałam,że tylko moja Marta taka drąca.Ostatnio na wszystko co jej się nie spodoba reaguje krzykiem i złością- w domu jak w domu ale największy obciach jest w mieście.Jutro jedziemy na szczepienie i aż mi skóra cierpnie na myśl o płaczu! Jolu, pamiętam,że pisałaś o Madzi że przekonała się do butelki.Jak to zrobiłaś?? Pisałaś, że był z niej niezył cycoman .Chciałabym Martule powolij przyzwyczaić do mleka z butelki- tylko kurcze nie wiem jak się do tego zabrać! Może podpowiedz mi coś plissss! Z góry dzięki ) Mam nadzieje,że u Kamilki juz lepiej. U nas tylko-na szczęście-ja chodzę z bólem gardła od dwóch tygodni (.Nie mogę się tego pozbyć! Wyobrażacie sobie picie TYLKO ciepłej herbaty w te upały? Bo ja tak mam... Pozdrawiamy! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo przyzwyczajanie do butelki 29.06.05, 22:33 Elu, wprawdzie to nie ja byłam wywołana do tablicy, ale się wtrącę, bo z Zosi to był dopiero cycoman. To jest dziecko, co w ogóle nie zna smoczka uspokajacza, a z butli nie chciała długo długo pić, co mnie bardzo martwiło. Nauczyła się tak jakoś naturalnie, po prostu konsekwentnie codziennie podawałam jej butlę, ile wypiła, tyle wypiła, ale było takie przyzwyczajanie. Dziecko musi się też przyzwyczaić do smaku mieszanki... Np. na początku wypijała z butli tylko 70 ml kaszki, a dzisiaj bez problemu wchodzi 180, a czasami wiecej. No i butla u nas to podstawa. Buziaki Za tydzien obrona Brrrrrr Dzisiaj mialam egzamin z francuskiego do doktoratu, bylo okropnie, tzn. nie moglam sie skupic, pozbierac mysli, cos straszniego. Dostalam 5, ale tylko po znajomosci Duzo zdrowka dla dzieciaczkow i dla Eli. Sciskam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: przyzwyczajanie do butelki 29.06.05, 23:30 E tam, ja juz do butelki chyba nie bede przyzwyczajac, bo potem bedzie znow problem pt. jak odzwyczaic. Poki co piers jest rano, wieczorem, czasem w ciagu dnia i czasem w nocy. Kaszki podaje lyzeczka, co jest troche upierdliwe i dosc dlugo trwa ale jakos juz obie sie do tego przyzwyczailysmy i jak Kamilka jest glodna to nawet i 180ml tak wioslujemy. Obiadek popija z niekapka-kapka. Musze przyznac, ze idzie jej to coraz lepiej. A odnosnie mieszanki to ja chyba nie bede wprowadzac, bo Kamilka z ochota je jogurty i twarozki a to ponoc wystarczy, aha no i kaszki te z mlekiem. Butelka wiec chyba nam tu na plaster. Jak sadzicie? O slodyczach to musze przyznac, ze porzeram w ilosciach niesamowitych i rzeczywiscie pryszcze sa piekne! Te czekolade co to niby miala byc dla meza sama porzalam, mimo ze niby taka niedobra Na razie i tak sucha jestem jak patyk, ale zastanawiam sie co bedzie jak odstawie Kamilke. Tymczasem ona ma pewnie slodziutkie mleczko i ciekawe czy da sie od razu tak odstawic, he. Niedobra Kamilka, oj niedobra sie robi. Wszystko proboje ostatnio wymuszac na mnie wrzaskiem i placzem no i sie przy tym niezle wkurza. Jak Wy na to reagujecie, bo ja juz czasem nie wiem co robic, zeby byc skuteczna mama. Chorubsko chyba powoli sie z nami zegna. Dzis bylysmy na kontroli i byloby ok, gdyby tylko nie ten biedny furczacy i zaflegmiony nos. Ela, zdrowka, a ciepla herbata latem, coz, znam takich co to sie bez niej nie obejda ranem nawet w upaly, tez tego nie moge pojac. Moniko, gratuluje 5. Zdolniacho jedna Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: przyzwyczajanie do butelki 30.06.05, 05:32 Hej Moniko! Tobedziemy trzymac kciuki za Ciebie, oj znam ten stresik Bedzie dobrze! A w zimowym Sydney lejeeeeee, az rzeka pod naszym domem wylala, jejku, a jeszcze pare miesiecy temu zastanawialismy sie z M. czy zabrac kurtki na koniec swiata... Czlowiek sie uczy cale zycie. Opwim Wam o naszych dalszych przygodachmedycznychw tym kraju: otoz Tomaszek wciaz (wg mnie) nie jest swoj, znaczy sie jest nie swoj No wiec odwiedzilismy 2 lekarzy, ktorzy mowia, ze dziecko sliczne jest, dobrze wazy, ladnie rosnie i zeby dac Mu spokoj. Jakos nie wierzac w te orzeczenia poszlismy dzis do ...trzeciego. Zgadnijcie co uslyszalam? Ze dziecko sliczne jest... i te pe. A wiec jak sliczne to i zdrowe. oj, trudne jest zycie hipochondryka w tym kraju )) Trzymajcie sie! PS A co do butelki, to dziewczyny, czy nie lepiej od razu kubek? papa spijcie smacznie! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Marek 30.06.05, 05:37 Jola, czy Ty jestes pewna, ze ten przystojniak Twoj syn ma 12 lat??? ))) Bardzo przystojny chlopak, w moim typie! Ja mam chrzesniaka, tez ma 12 lat, ale fiu bzdziu z niego jeszcze... zmykam Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: przyzwyczajanie do butelki 30.06.05, 09:12 Elu, tak bardzo szczerze mówiąc to ja sama już nie pamiętam, jak to się stało, że Madzia zaczęła pić z butelki. Jedna rzeczą było na pewno zaakceptowanie smoczka, a drugą smaku mieszanki mlecznej. Ona po prostu brzydziła się mleka z proszku. W końcu stanęło na NAN-ie. Trzeba być kosekwentnym, na początku to cholernie trudne. Konsekwencja polega na niepodaniu piersi. Ja zaczęłam od karmień dziennych i jakoś tak gładko dosyc poszło (wtedy jeszcze jadła kaszki). Kaszkę podawałam łyżeczką, więc się najadała i karmienie piersią odpadało. Tego wieczornego ("na nockę") dłuuugo nie mogłam zlikwidowac, aż pewnego wieczoru po prostu samo wyszło i od tamtej pory tak zostało. Najpierw jednak zmieniłam dziecku nałóg zasypiania przy piersi na zasypianie u mnie na rękach, w ten drugi na szczęście nie zagłębiła się wystarczająco, aby się uzależnić, może jej nie odpowiadał, ja pewnego dnia przez przypadek odkryłam, że Madzia zasypia położona na łóżku (pisałam o tym, kiedyś było mi za ciężko i odłożyłam ją, pokręciła się trochę, o dziwo z uśmiechem na twarzy, i zasnęła - i teraz tak właśnie zasypia, oczy zamknięte, a ona się uśmiecha ))) - jest to słodkie, choć potem w nocy róznie bywa). Teraz akceptuje smoczek, pod warunkiem, że leci z niego odpowiadająca jej tresć, niania ciągle dopomina się o smoczka-uspakajacza (że niby Madzia ryczy przed zaśnięciem, zamorduję tę panią Lidzię, po co ona mi takie rzeczy mówi???!!!), a ja nie mogę jej wytłumaczyć, że Madzia smoczka za cholerę do buzi nie weźmie i już. Niekapków też nie lubi, za to popija przez słomkę, co jest szalenie praktyczne. A co do smaku mieszanki - dałam Madzi ostatnio spróbować mleczka z piersi, bo jeszcze trochę jest, zaciekawiona patrzyła, ożyły wspomnienia z młodości ))), poszczypała mnie trochę, zassała się z niedowierzaniem i.... wypluła, skrzywiła się - niedobre. Czyli sprawę karmienia piersią mamy z głowy. Moniko, gratuluję ci i przyj dalej do przodu! (kurde, jak przy porodzie - już niedługo koniec ))) Niedługo wyjeżdżamy na wsię do dziadziów, wygląda na to, że na całe dwa tygodnie. Nie jest wykluczone, ze uda mi się zajrzeć na forum )))), ale na razie jeszcze jestem że tak powiem na bieżąco ))). Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: przyzwyczajanie do butelki 01.07.05, 21:12 Może macie i rację, że teraz to już bez sensu przyzwyczajać do butelki, jeśli się da, to nie przyzwyczajać. U nas niestety nie dało się, bo Zosia żyje głównie z mleczka, a jednak najwygodniej jest go podać ze smoczka. Gdyby wiosłowała 180 ml kaszki łyżeczką, to ona by zdążyła 5 razy wystygnąć, a i Zosia by się zmęczyła. No i raz je mleczko w nocy, około 2 godziny. A budzi się o 5.10. Jak z zegarkiem w ręku. Buuuuuu!!! I nie chce jeść zupek. Ani Danonków, ani kefiru, ani żadnych deserków, ani nic oprócz mleka i kaszki, i jajecznicy, i chlebka, i ciasteczek, i wafelków. No dobra. Dzisiaj zjadła 4 porzeczki. Czerwone. Pa! Dzięki za wsparcie, już padam z wyczerpania. Oby do środy!!! A potem 9 lipca wyjeżdżamy do Gdańska! Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie sezon ogorkowy 04.07.05, 14:35 no tak, zaczyna sie sezon ogorkowy na forum, co szczegolnie w naszym watku widac kobietki, piszcie zanim wyjedziecie, Moniko, czekamy na Twoje zaleglosci i mega post! zakladacie szkrabom czapki w te upaly, tylko na sloncu czy nie? Kamilka od kilku dni w kolko powtarza 'oko' sukces, bo ona skora do mowienia to raczej nie jest zaczely sie wyprzedaze i wybieram sie kupic misce sandalki bartki, teraz juz w bardziej ludzkiej cenie, ponizej 100zl w ogole juz troche sie obkupilysmy, na prawde warto, kupilam rzeczy na ktore nigdy bym sie nie zdecydowala po normalnej cenie co tam slychac w australii i nad naszym pieknym baltykiem? pozdr cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: sezon ogorkowy 04.07.05, 23:46 Werata - dziękujemy - Pola na razie nie ma czasu chorować ,bo śmiga po podwórku,gdzie ma koleżankę,rówieśniczkę .Chodzą sobie na porzeczki prosto z krzaczka i nawet sie nie skrzywią - a to taki kwas ,że na samą myśl robie mine jak po cytrynie!Prowadzają się nawzajem . Pola też ma słabosć do oka - lubi tam wkładać palec...?? Chlapią się w wodzie. Nelka- zyczymy zdrówka! Jola ,Monika - gratulacje z okazji zdanych egzaminów! Rosie-Czy Kamilka miewa się lepiej?A nad Bałtykiem upały Pola śmiga po plażowym piasku ,aż Dziadek ( który ciągle powtarzał ,że to bez sensu) sam- osobiście naładował piachu w reklamówki i przytargał do domu dla wnusi Ponarzekał jeszcze ,że strasznie mu ciężko,ale dał rade.Terez trzeba jeszcze Tate zmobilizować ,żeby zakupił zamykaną piaskownicę W srode ruszamy na kilka dni do Rewala - to będzie pierwsza nasza podróż Poli... P ozdrawiamy serdecznie krajowe i zagraniczne Mamuśkli i Ich Pocieechy!! Acha ,co do przystojnego brata,to jestem ZA )) Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: sezon ogorkowy 05.07.05, 00:56 Czesc!!! Ja tu jedyna chyba nie mysle o wakacjach, hihihi, jakis odlegly strasznie ten temat Zazdrosimy Wam tych podrozy, cipelka, nastroju wakacji, swiezych owocow, hmmmm,czuje to wszystko, jakbym tam byla..... A wiecie, ze Tomasz nie byl jeszcze w piaskownicy? Na razie zadnej tu nie zauwazylam, ale nawet jesli, to podejrzewam, ze piasek zostalby przez niego ZJEDZONY, bo jeszcze wszysktko laduje do paszczy, a teraz przy zabkowaniu pozera wszystko, co popadnie Jego przysmakiem jest celuloza, czyli papier wszelkiej masci, smieci tez sa mile widziane. Ksiazki taty - oj, mniam mniam. Czy Wasze Dziewczyny rozumieja, ze piasku sie nie je??? Moje drogie: Tomcio jak prawdziwy chlopak potrafi przesylac caluski:przyklada dlon do ust i rozdmuchuje buziaczki (wspomne tylko, ze dlon podczas przykladania zostaje obficie osliniona Aninia, przyjemnej Pierwszej podrozy do Rewala!!! No i odezwijcie sie! Pozdrawiamy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: sezon ogorkowy 05.07.05, 14:39 Hejka, werata Wy to chyba caly czas czujecie sie jak na wakacjach, prawda? A z piaskiem w Australii to chyba nie problem i dlatego nikt nie mysli o przydomowej piaskownicy. Kamilka piasku nie je. W ogole raczej nic drobnego nie bierze do buzi, chyba ze cos jej odbije to po prostu pochyla buzie i zaczyna lizac z ziemi Porzeczki zasmakowaly tez Kamilce i nawet sie nie skrzywila jedzac je ostatnio. Aniu, udanego wypoczynku. Zameldujcie sie po powrocie. To jak z tymi czapkami? Tylko na slonce zakladacie? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo czapki 06.07.05, 19:48 Mamy taki letni kapelusik od niedawna, oczywiście wiązany, i zakładamy głównie na słonko lub jak jest chłodniejszy dzień (jak dziś) i wiatr. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie i nasze wakacyje wspomnienia.. 05.07.05, 14:59 ..przeslalam wam kilka fotek, kobietki Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: i nasze wakacyje wspomnienia.. 06.07.05, 14:24 Pozdrawiam was z Gorlic, to nie jest niestety nad morzem ((, smutne buźki to tez z powodu tego, ze dzisiaj leje. Zaczęło w nocy. Ale pozwalam na to (łaskawie), po dwóch a nawet trzech dniach istnej smażalni. Nabraliśmy kolorków. Nareszcie. Trochę się bałam, jak to będzie ze spaniem w obcym miejscu, ale musze przyznać, ze Madzia zachowuje się przyzwoicie. Do tego wytargaliśmy jej ze starym (tak pieszczotliwie nazywam męża )) - zrozumiecie za parę lat )) ze stodoły od wujka kompletnie zapajęczone łózeczko drewniane sprzed sama nie wiem ilu stuleci i odczyściliśmy je, pomalowali i mamy profesjonalne spanie. Pierwszej nocy chyba farba była za świeża, bo Madzia ostatecznie wylądowała u nas w łózku.... Przysmaków mamy tu całe mnóstwo, bo oprócz tradycyjnych truskawek, poziomek porzeczek i malin prosto z krzaka dosyć obficie obrodziły żaby i jest ich mnóstwo, a sa w rozmiarze jakieś 1,5 cm największe, kicają po trawniku dosłownie wszędzie i kuszą, oj, kuszą... )), dodatkowo mamy piaskownicę, a jakże, podchodzi tu tez kotek, którego babcia karmi i kładzie mu do miski mięska, kiełbaski.... kto pierwszy ten lepszy! )) oraz całe mnóstwo innych patyków, robaków i in., z których nie zdajemy sobie sprawy więc uważać trzeba bardzo, wczoraj złapałam Madzię za rękę, kiedy się zabierała do pięknego muchomora rosnącego spokojnie pod brzózką, tu już nie ma żartów. Babcine i dziadkowe zwyczaje też ulegną chyba modyfikacji po naszym pobycie, mam na myśli kładzenie na ławie bieżniczków, a na nich wazoników z kwiatuszkami, serwowanie śniadan na niskim stoliczku, co się dzisiaj zakończyło rozmazaniem jajka na miękko na wykładzinie...., odkładanie butelek obok śmietnika, bo Madzia podchodzi, bierze i wali butelką o podłogę..., niedomykanie szafek, za którymi skarby typu: śrubokręty, baterie, worek gwoździ i inne. tak więc same rozumiecie jak doskwiera zmiana pogody na gorszą, bo na trawniku się te siły jakoś inaczej jednak rozkładają, niż kiedy następuje koncentracja luda na małym metrażu... Aninia, z tego co piszesz, to masz podobne pzeżycia. Ale nic nie jest w stanie zagłuszyć bezgranicznej niekłamanej przyjemności z obserwowania u dziecka tego pędu do eksploracji świata, no skichac się można ze śmiechu, nie? Takie słodkie, wiecznie zdziwione, wiecznie zapracowane, ledwo oczęta rano otworzą, a już gnają do "pracy" i pracują, pracują, pracują....)))) Z poznawania ciała ludzkiego Madzia ostatnio fascynuje się pępkiem, szuka go u każdego i natychmiast porównuje ze swoim, z reguły wszystkie inne są głębsze niż jej knotek )), oprócz maminego (czyli mojego) - który został wypchany na zewnątrz przez kolejne dzieciątka i bywa mylony z cycuszkiem ))). Ale superkomicznie to wygląda: kiedy Madzia sobie tylko przypomni o pępku, zaczyna zdzierać z siebie odzienie żeby się dostać, w ogóle przy przewijaniu bardzo sie interesuje, co tam ma, obmacuje łapkami z miną wielce zaintrygowaną, dotarła już do pupy )) Werata, Madzia też zrobiła się strasznie całuśna, nie rozsyła całusków jak Tomaszek, ale cała obśliniona "daje buziaka" z otwartymi ustami ))) - moja Anka kiedy na to patrzy krzywi się z obrzydzeniam.... W kwestii czapeczek wypowiadac się nie będę, czasem łatwiej rozpiąć ogrodowy parasol nad głową, niż namówić Madzię na stolerowanie chustki na głowie, ale nie dziwię się jej przy jej owłosieniu.... Pisze do was z kawiarenki internetowej, jak będzie brzydko, będę tu przyjeżdżać częściej , sama nie wiem, nmoze niech ta pogoda utrzymuje rozsądną równowagę ) Na razie się żegnam, zajrze jeszcze do skrzyneczki ze zdjęciami. Pa pozdrawiam wszystkich wkacyjnie bardzo! Babcia niestety dobrze gotuje, dobrze czyli tradycyjnie, tradycyjnie znaczy tłusto, kurde, jak ja się z tego potem obłuszczę??!! Albo popadać w konflikt z teściową? Jak myślicie? )) Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Po obronie!!! 06.07.05, 19:46 Hej, to już po. Ufffffff.... nie wiem, jak to zrobiłam. Tylko z pomocą mamy i męża. Jest co świętować, ale poczekam z tym do urlopu, bo na razie mąż jeszcze coś kończy, codziennie wieczorem pracuje ciężko przed kompem i nawet nie ma jak imprezować Jestem bardzo, bardzo, bardzo zmęczona. Najgorsze to ciągłe niewyspanie, w dzień łaziłam z ciężką głową, wieczorami non stop przy komputerze, ale nie ma co do tego wracać. Na szczęście się skończyło. Zosia jakoś to zniosła, chociaż ostatnie dwa tygodnie były okrutne, bo strasznie marudziła, prawda, że też przez zęby, no i te upały... i po szczepionce... Wyszedł ósmy ząbek, ale widzę, że szykują się trzonowe, bo dziąsła napuchnięte ((( Najgorsze, że nic nie można było przy niej zaplanować. Kiedy sobie wymyśliłam, że "dziś" Zofik pójdzie wcześniej spać i popracuję więcej, to ona akurat szła spać później i z moich planów nic nie wychodziło. Podobne sytuacje można by było mnożyć. Teraz mam dwa dni na sprzątnięcie zapuszczonego domu, wyprasowanie góry rzeczy, zrobienie zakupów na wyjazd i spakowanie wszystkiego, WSZYSTKIEGO - no właśnie, ciekawe, czy czegoś nie zapomnimy. Zosia się budzi codziennie ok. 5 rano! Buuuuu!!! Co z tym zrobić? Ja już nie mogę! O jedzeniu wolę nie pisać. Acha, dzisiaj zjadła pół filiżanki zupki brokułowej ugotowanej przez babcię. Sukces! Rosie, piękne zdjęcia, Kamilka rzeczywiście do Ciebie bardzo podobna! Ale do tatusia też podobna! Kamilka ma przepiękny uśmiech, takiego ślicznego uśmiechniętego pysiaczka! Jolu, kiedy czytałam o Madzi, jak eksploruje pępki, to tak, jakbym widziała Zosię! Dokładnie, nawet z tym wypukłym maminym pępkiem! Oj tak, Zofik też wiecznie czymś zajęty, poszukujący nowych wrażeń, nowych miejsc, nowych rzeczy. Wszystkie zabawki są nudne, tylko książeczki są nadal w łaskach, więc mamy już niezłą biblioteczkę. Najlepsze są takie małe ksiażeczki z wierszykami typu "Pan Hilary" albo "Zosia samosia". Zosia je uwielbia. No i całuski też rozsyłamy! Rączką! I czapki wszelakie to wróg najgorszy, o hustkach już zapomnieliśmy, bo nie zostawały na głowie ani sekundy. Odezwę się jeszcze jutro, pojutrze, a potem na urlop! Wreszcie! Buziaki! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Po obronie!!! 08.07.05, 12:24 Gratulacjeeeeeeeeee Moniko. Zycze Wam dziewczyny pieknej pogody i prawdziwego wypoczynku na wakacjach. A Tomaszek niezla bryke dorwal i jak widac jest juz swietnym kierowca Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: i nasze wakacyje wspomnienia.. 06.07.05, 14:32 Rosie, ze zdjęć bardzo jasno wynika, że Kamilka to jest bardzo twoje dziecko! ))) Rodzinka wygląda na zdowoloną, wszyscy promiennie uśmiechnięci mimo złej pogody, tak trzymać! Super śliczna rodzinka jesteście! Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: i nasze wakacyje wspomnienia.. 08.07.05, 07:31 Hej! TUPELO - GRATULACJE! HURRRRA!!!! Czekalysmy na ten post, prawda dziewczyny? Rosie, zdjecia Kamilki sa sliczne, to na plazy z wiaderkiem to jakby do katalogu z moda dziecieca Widac, ze udane wakacje, mmmmmmmmm Jola, pogody Ci zycze, ale i tak wpadaj do kawiarenek i pisz do nas. Co do tlusciutkich obiadkow, wcinaj i sie nhie przejmuj, w koncu specjalistka od zrzucania tluszczyku w aktywny sposob jestes, nieprawdaz? Oj, przydalby mi sie maly instruktaz od Ciebie, i motywacja hehe. A z tesciowa zawsze lepiej jednak w zgodzie zyc. Zajrzyjcie do nowych zdjec Tomcia - tu jest Tomcio w aucie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24107216&a=26129513Papa!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo No to pa! Na razie! Do usłyszenia! 08.07.05, 21:21 Dziekuję Wam za miłe słowa!!! Wyjeżdżamy jutro na dwie tury: najpierw jedziemy do mojej rodziny na wieś, koło Bydgoszczy, a potem w niedziele stamtąd prosto do Gdańska. Mam nadzieję, że Zosia jakoś zniesie podróż... Była u nas wczoraj rehabilitantka. Bardzo chwaliła Zosię, że ślicznie wstaje i że lada dzień ruszy, tzn. będzie chodzić przy poręczy łóżeczka lub trzymana za rączki. Ciekawe, czy z Gdańska już wrócimy z tuptającą Zosią (oczywiście nie samodzielnie). Buziaczki Trzymajcie się, uściski dla Waszych Maluszków. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: No to pa! Na razie! Do usłyszenia! 12.07.05, 13:25 Ach, siedzę w kawiarence, mimo, że po trzech dniach zlewy wreszcie jest jako taka pogoda... Niestety. muszę się zająć pewnymi aplikacjami które ludzie nadsyłają i nijak nie moge do nich się dorwać, przez komórkę nie chce mi sciągnąć poczty, a jest co bo ze 30 wiadomości, tu w kawiarence niestety też są jakieś problemy, mają jakieś dziwne oprogramowanie, przez które wchodzi się "naokoło" do ząłączników, a ja zrobiłam się przez te trudności bardzo nerwowa i mam ochotę walić w komputer. który nie jest mój... Na szczęście znalazłam forum... Więc do rzeczy: Moniko, gratuluję Ci! Zazdroszczę morza! (ale jestem z tym nudna, co?) WERATKA, z przerażeniem przyglądam sie, jak mi "przyrasta" i nie wiem, czy tej mojej wiedzy mi starczy, raczej dopiero po powrocie, mam ze sobą różne programy ćwiczeń, ale jedynym, co robię, to popykam z synem w badmintona, bywa, ze i z Madzią na ręku. Mogę się od tego nabawić nie tyle ładnej sylwetki, co krzywego kręgosłupa (lewe biodro do góry) i łokcia tenisisty (prawego), oraz kontuzji kolan, bo wypad niekontrolowany w bok lub przód z jednostronnym dziesięciokilowy obciążeniem tak właśnie może się skończyć. Na rowerach się też czasem wybieramy, ale do sklepu głównie w celu zakupienia słodyczy lub lodów (inaczej dzieci nie namówię), tak więc bilans energetyczny jest niekorzystny ))) Chyba muszę poczekać do powrotu do domu. Wzięłam ze sobą mnóstwo rzeczy do zrobienia (tzw. prace umysłową), więc jak tylko nawinęła mi się pod rękę książka Łysiaka Konkwista 2 ("Najlepszy" - polecam!) 440 stron, to skorzystałam z okazji natychmiast pozostawiając odłogiem resztę. Ponieważ książkę już skończyłam czytać, nie mam pretekstu do dalszego uchylania się, nie cierpię się za taki brak dyscypliny/ Poza tym jest tak jak pisze Monika - jak sobie coś zaplanuję na przykład po położeniu Madzi spać, to rzeczona oczywiście nie chce zasnąć, albo w południe zamiast dwie godziny śpi pół... Kolejny zasmolony życiorys nie chce się otworzyć... (( zaraz mnie trafi szlag! Pa, do następnego... Ach, zapomniałabym, a jest to ciekawostka: zadzwoniła do mnie pani, przedstawiła się z nazwiska i że ona dzwoni w sprawie tej gimnastyki dla dziecka... Zaczęłam główkować, kto zacz, czyżby w związku z moją działalnością, ale przecież nie dawałam żadnego ogłoszenia, w końcu skapitulowałam i przyznałam się głośno, że nie wiem, o co pani chodzi i czy mogłaby mi przybliżyć... a ona, no jak to była pani z dzieckiem u nas i dziecko ma przepisaną rehabilitację..... MYŚLAŁAM, ŻE PADNĘ NA MIEJSCU! Pamiętacie, to było wtedy, kiedy Madzia się nie przewracała na brzuszek... miała może z pół roku, więc można powiedzieć, ze to było z pół życia temu ))) Poinformowałam panią że z grubsza wyrehabilitowaliśmy Madzię sami, teraz ma wszystko "zaliczone" i bierze się do chodzenia... teraz pani była w szoku! Niech ślag trafi naszą państwową służbę zdrowia, mają refleks nie ma co! Spotkamy się po naszym powrocie, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście wszystko jest w porządku. teraz pa na serio Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: witamy:)) 14.07.05, 23:46 Werata-dziekujemy - wakacje nam się ucałkowicie udały.Niestety juz sie skończyłyMuszę jednak napisać ,ze były bardzo udane ( nie dlatego,że bez meza,bo musiał pracować..) Pola znakomicie sie spisała ,pomimo moich obaw: ładnie jadła,spała jak susełek i była baaardzo towarzyska Wymarzona pogoda,prawdziwy wypoczynem.3 babki i jedna malutka))Mogłam więc czasami odetchnąć,bo Niuinia nie mogła przecież usiadzieć w jednym miejscu dłużej jak 5 minut.Wyjątkiem była dmuchana motorówka napełniona wodą - dziecko miało zajęcie na godzinę:0)) Oczywiście plaża,ludzie,kamyczki,muszelki,woda-,koleżanki /Werata- myślę,że Tomasz moze i zje troche piaseczku ale raczej nie będzie mu smakował na dłuższą metę..) I jeszcze jedna MEGA atrakcja znad morza : cos okropnego co potocznie nazywało się "...cos Shreka"Taka maż,guma,ciągnąca się i lejąca galaretka..Pola była zachwycona i memłała to coś w rękach z wielkim zainteresowaniem . Jolu- nie ma to jak wypad na wieś) A te zabki- Jolu juz załuję,że Pola zadnej jeszcze nie widziała.Zyczymy Madzi wiellu wielu ciekawych odkryć.U nas ciągle największym powodzeniem cieszy się OKO.. Co do zwierzątek to Pola Zaskoczyła mnie tylko tym,że nie bała się głaskać konia po pysku..Zabawnie też wyglądałą jak goniła motylka- ten kręcił się obok m niej,zręcznie unikając czychającego niebezpieczeństwa.Chyba spacjalnie ją prowokował,bo podlatywał bardzo blisko ! Monika - wielkie gratulacje z okazji obrony!!Spisałas sie na medal!! Co do Malucha to może,za dużo śpi w dziń? Albo za wcześnie kłądziesz ją spać? Ja staram się,żeby Pola miała tylko jedną drzemkę w ciągu dnia.Za to ładnie mi zasypia ok.20 i śpiiiiiii do 7 rano ( latem,mogę wczesniej wstawać ale ogólnioe nie cierpię tego bbrrrr) Rosie - śliczne zdjecia!! Dziękujemy!! Śliczna dziewczynka !! Pozdrawiamy!! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: witamy:)) 16.07.05, 09:51 No to jeszcze raz, bo poprzednie mi wywaliło..( Moje marudzenie na temat morza dało taki efekt, że babci nieoczekiwanie zachciało się urlopu i obstalowała dwa tygodnie dla siebie mnie i dzieci w naszym ukochanym Darłowie. Od 1. sierpnia. Hurra!!!!! (wprawdzie muszę spróbowac przekierować moje sprawy z sierpnia na drugą połowę sierpnia , co pewnie łatwe nie będzie, a przyjemne to już na pewno nie, ale babcia tak bardzo chce spędzić z nami ten urlop, a zwłaszcza z Madzią.... a Madzia jak wiadomo beze mnie się raczej nie "rozjeżdża" po świecie...)) Tutaj pobyt nasz już się kończy, jestem dosyć zestresowana, bo nie zrobiłam prawie niczego, co z sobą tu wzięłam, ale od jakiegoś czasu mam nastawienie "co ma być to będzie", "co nie miało być, to i tak nie wyjdzie"... W zeszłym tygodniu "zgubilam" jeden dzień, w tym tygodniu już dwa, w czwartek byłam przekonana że jest wtorek. Takie właśnie są wakacje. Mamy "idioten- kamera", czyli zwykły aparat, wypstrykany jeden duży film, następny załadowany, więc BĘDA REALNE ZDJĘCIA!!!!! (a nie wirtualne pochowane gdzies w plikach). Już dawno się tak nie cieszyłam ze zdjęć ))) Pozdrawiam was Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: witamy:)) 19.07.05, 23:21 Hejka, tylko na chwile wpadlam.. Od tygodnia nie mam kompa - tragedia a zarazem rewelacja! Kolejny takie sam tydzien przede mna.. Nawet nie wiecie ile w tym czasie mozna zrobic!! Jestesmy wlasnie w trakcie odzwyczajania Kamilki od jedzenia w nocy, bo ona nadal jest na piersi. Teraz karmie juz tylko rano i wieczorem. Latwo niestety nie jest, ale przeciez nikt mi nie obiecywal, ze bedzie. Gdyby nie lato to odstawilabym juz ja calkowiecie, bo drugi raz przez to przechodzic i ja znow meczyc.. Aniu ciesze sie ze wakacje sie Wam udaly czego i Tobie Jolu zycze. U nas tez kroluje 'oko', wszystko dookola to 'oko' albo ostatnio 'okno' /tak przynajmniej sobie to interpretuje/. Pozdrawiam Was kobietki moje drogie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: witamy:)) 20.07.05, 00:26 "> Nawet nie wiecie ile w tym czasie mozna zrobic!!" Oj, bardzo dobrze, przynajmniej ja to wiem. A ile zaległości powstaje w tym czasie w kompie, to dopiero cyrk! Przynajmniej u mnie))) Jesteśmy rzecz jasna już w domu. Madzia przeżywa szok tym razem z braku tlenu. Niestety od wczoraj leje, więc pogoda nie sprzyja spacerom. A ja nie mam czasu zresztą z nią spacerować. I tak się biedne dziecko męczy. Czasem ją ze soba gdzies zabiorę, do sklepu na piechotkę na przykład, to kiedy wychodzimy na zewnątrz cieszy się biedaczka tak głośno (piszczy, wrzeszczy), że nie ma nikogo na podwórku, kto by nie zauważył, że oto królewna Madzia wkracza na scenę ))) Tfu, tfu, (bo własnie śpi), ostatnie dwie noce przespała w całości. To bardzo pożyteczny nawyk i mam nadzieję że się utrzyma. Rosie, siły i wytrwałości ci życzę w odstawianiu. I podziwiam, że tak długo wytrzymałas! Kot to "kotiń", mama to "mama" (!!!!!), pić to "pić", no i "pa pa!" tak pięknie mówi i macha, a reszta dalej po swojemu. Kiedy się rano budzi, nawija jak najęta, chyba ma bujne sny i opowiada, pokazuje rączkami, gestykuluje.... Ale ten "kotiń" jest słodki. Ach, i jeszcze próbuje śpiewać, razem ze mną albo skłonic mnie do śpiewania, przejawia się to w wyciu "aaaa" w dosyć chaotycznej linii melodycznej )). A z tym "pa pa" to bywa wesoło, bo bez obciachu robi tak ludziom (tacie, babci, rodzeństwu), co do których chce żeby sobie już odeszli od niej, choćby na chwilkę. Albo kiedy wychodzimy z jakiegoś pomieszczenia, na przykład z łazienki po kąpieli, to macha do lustra "pa pa"! Dzisiaj pani w sklepie pokiwała, czym ją kompletnie rozczuliła. Ma dziewczyna poczucie humoru. Na przykład sama zaczyna zabawę w "a ku-ku" i robi inne psikusy. Co dorwie jakąś szmatkę (chusteczkę, płatek z waty, ścierkę kuchenną), to się musi do tego wysmarkać: trąbi buzią w tę szmatkę, że niby smarka, widzi że nas to bawi do łez, najśmieszniej to wychodzi w ten płatek do zmywania makijażu....)))))))))) Jaka szkoda, że nie mamm żadnych aktualnych zdjęć dla Was! Bo te w albumie już są od dzisiaj w użytku )) Przybył nam na wsi ząbek i wszystkim ulżyło, że już po wszystkim, ludzie, co to był za ciężki "poród"! No, rozgadałam się, a tabelka czeka. Bo siedzę przy tabelce, cholera by to...! Jezu, czemu ja się tego podjęłam???!!!! Na zraziku! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie no to teraz moja wyliczanka 20.07.05, 00:45 bo pozazdroscilam jak przeczytalam jolową gdy kamilka zobaczy tatusia to pierwsza rzecz jaka robi to 'pa-pa', biedne dziecko przewaznie widzi tate rano, gdy wychodzi do pracy a wieczorem to juz nie codziennie.., poza tym zaczela sobie sama klaskac i bic brawo, lubi zaczepiac ludzi w srodkach lokomocji i w sklepach oraz innych miejscach gdzie jest duzo ludzi: najpierw sie pieknie usmiecha, potem sklania glowke na prawo lub na lewo i tak ja sobie opierajac na ramieniu smieje sie dalej, poza tym uwielbia robic tany-tany, jak tylko zobaczy mnie wlaczajaca sprzet grajacy zaczyna sie poruszc w bardzo smieszny sposob: ranionami, macha raczkami podnosi sie siedzac na kolankach, jak sobie jeszcze cos przypomne to na pewno napisze ps. he, he i mialo byc tylko na chwilke.. ale tak jolu zaleglosci duze wiec pewnie pol nocy przesiedze, bo tata ma za zadanie walczyc na polu bitwy w razie potrzeby Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie i problem :-((( 21.07.05, 00:05 Witajcie, wszedzie gdzie sie da szukam rady. Przeczytajcie moj post na e-dziecko i napiszcie tu prosze - co robic??? Mialyscie juz takie sytuacje? Jestem przerazona i zupelnie nieprzygotowana, nie sadzilam, ze to juz pora na takie cyrki. Podaje link: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=26727847 Odpowiedz Link Zgłoś
werata wiesci od kangurkow 21.07.05, 07:05 Czesc! Oj, bycie mama 13 m-cznego stworka to bardzo ciezka praca i trudno znalezc czas na forum Ale milo poczytac o waszych wakacjach! Jola odpoczywajcie nad morzem, i uwazajcie na sherkowa maz Tomasz posiadl nowa umiejetnosc, ktora doprowadza mnie do szalu, a wierzcie mi, ja jestem baaaaardzo spokojna dusza: otoz umie zmienic sie w strune, wrrrrr Przeczekam, przeczekam, ommmmmmm. *** Musze Wam doniesc o doskonalym zakupie, jak ostatnio zrobilismy dla Malego: nosidelko na plecy: REWELACJA. Mozemy spacerowac z malym ze 2 h i tak, jakby Go nie bylo. Bomba!!! W wozku nie chcial siedziec, w rowerku owszem, ale wystawia noge, ktora szoruje po czym sie da - beton itp. (straty w skarpetach: sztuk 2, straty w rajstopkach: 2 pary) *** Hustawki juz przestaly byc fajne, teraz przerzucil sie na zjezdzalnie No to pedzimy zjezdzac! Trzymajcie sie zdrowo! rosie, odpowiem Ci na edziecku! Kangurki pozdrawiaja! PS Co z Becia??? Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: struna, cioo too?? 21.07.05, 14:46 Hej!! Werata o ch chodzi z tą struną?? Ja miałam ostatnio problem w sklepieola sama wyciągnęła sobie zabawkę z kosza i nie chciała jej oddac ( w domu ma pełno zabawek).Kiedy ją jej odebrałąm był wielki wrzask i ..rzuciłą się na podłogę!!! Jessuu,to juz sie zaczyna TEN wiek?? pozdrawiamy!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: struna, cioo too?? 21.07.05, 22:45 Ania, dzieki za odpowiedz na e-dziecku. Wiesz co, ja tez myslalam, ze te cyrki z rzucaniem sie na podloge itp. to dopiero gdzies w wieku 2-3 lat. O matko, a tu taka niespodzianka. Nie moge sie ciagle z tego otrzasnac. Naczytalam sie o 'malych terrorystach'. Przeczytalam, ze jest to wynikiem zlego postepowania z dzieckiem /jestem wiec zla mamusia/, a gdzie indziej tez, ze to wrodzone. I po co to ja wszystko studiowalam, teraz mi jeszcze gorzej Oj cienko ze mna, cienko. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie rosie 22.07.05, 11:48 Bardzo ci współczuję, ale jednocześnie doskonale cię rozumiem niestety i powiem ci tyle: staraj sie nie denerwować. Staraj się uchronić Kamilkę żeby sobie nie zrobiła krzywdy i..... wychowuj ją. To znaczy pokazuj gdzie są granice. U mnie jest to samo, choć Magda nie próbuje sobie zrobić krzywdy. Ale kiedy coś nie jest po jej myśli, zaczyna tak histerycznie podrygiwać, rzucać się, zdarza się, że się przy tym przewróci, padnie pupą na podłogę i wtedy zmienia się tonacja wrzasu - z "pokrzywdzonej" na "poszkodowaną" . Kiedy biorę ją na ręce próbując odwrócić jej uwagę, robi "strunę" (bo chyba o to chodzi weracje) czyli robi się "długa i gładka" jak piskorz i nie można jej utrzymać, wygina się na wszystkie strony i wtedy naprawdę boję się że mi z rąk wyleci... Gdzieś przeczytałam ostatnio, że to już czas na wychowywanie, czyli NALEŻY być konsekwentnym i pokazać dziecku, że nie zawsze może robić to na co ma ochotę. U nas na przykład przy zasypianiu jest tak, że jeśli tatuś da się "zmiękczyć" to problem rozciąga się w czasie niemożliwie i jest o wiele gorzej, niż gdybym wytrwała, Madzia ryczy, marudzi i wyprowadza wszystkich z równowagi więc robi się ogólnie nerwowo, i jest ostatnią osobą która wie czego chce. To jest ponoć normalne w tym wieku, ze dzieci "sprawdzają granice" i szalenie ważne jest, zeby im takowe ustawiać, wtedy mogą zyskac zdrowe poczucie bezpieczeństwa. Obciązanie ich "odpowiedzialnością" za ich "decyzje" je przerasta, stają się nałogowymi tyranami, bo tylko wtedy zaspakajają swoją potrzebę poczucia bezpieczeństwa, kiedy postawią na swoim - z tym, ze to jest bardzo krótkotrwałe, dlatego uleganie tyranii prowadzi do jeszcze większej tyranii. Dlatego: spokój, mocne nerwy i zdrowe podejście do problemu. To minie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: jola 22.07.05, 21:51 Jola dziekuje za madre slowa. Moj problem w tym momencie to: czy zaczac wychowywac dziecko, ktore jest w trakcie odstawiania od piersi a na dodatek zaczelo zabkowac w tym samym czasie. Dziecko chore, cierpiace chcialabym traktowac z czuloscia i szczegolna troska. To chyba nie najlepszy moment na rozpoczecie edukacji. Do tej pory oczywiscie tlumaczylam i mowilam czego nie wolno. Kamilka wie czego od niej oczekuje, bo jej to zwykle staram sie komunikowac. Faktem jest, ze jestem miekka i czasem ulegam, chociaz staram sie kontrolowac. Znasz pewnie tez ten rozbrajajacy usmiech, gdy po raz n-ty uslyszy 'nie wolno' i dalej robi swoje.. Struna tez sie u nas czasem pojawia, szczegolnie gdy jest problem z zasypianiem. Ciekawa jestem jak tam Zosia? Takie aniolki to sie chyba w ogole nie zloszcza. Kiedy Monika wraca? I gdzie jest Becia, wieki cale tu nie zagladala. Dzieki za wsparcie. Dzis bylo kapke lepiej, bez bicia w podloge. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Jestem i... Rosie, współczuje i jestem z Wami 24.07.05, 22:18 Wróciliśmy. Co prawda wróciliśmy już w czwartek, ale zanim udało się wrócić do normalnego rytmu, znaleźć czas na Internet... zrobiła się niedziela. Chciałabym tyle opisać, ale chyba nie opiszę wszystkiego, bo po pierwsze: komu by się to chciało czytać, a po drugie: siedziałabym tu chyba z dwie godziny. Fajnie było. Pogoda dopisała, wrażeń moc, dużo nowego. Ale Zosia to wcale nie taki aniołek, jak myśli Rosie I struna też nam nie jest obca, oj nie. Po pierwsze: Zosia ciężko znosi podróże. W jedną stronę jechaliśmy na dwie raty, więc jakoś się dało wytrzymać, choć pod koniec było nieciekawie (po prostu ryk i to oczywiście na moic kolanach, a nie w żadnym foteliku). W drugą stronę na szczęście było OK, bo padał deszcz, który być może pomógł w spaniu, a może to był Viburcol? Ale jeździliśmy i o Trójmieście i za Trójmiasto i parę razy było megamarudzenie i płacze i zmęczenie okrutne i nasze wyczerpanie nerwowe w związku z tym. Po drugie: nadmiar nowości, czyli nowe miejsca, ludzie, brak łóżeczka, domku, ciągłe spacery i urzędowanie w wielgachnej pisakownicy sprawiły, że przez pierwszy tydzień Zosia była wyjątkowo marudna. Poza tym gorzej spała, niestety, spalismy cały czas we trójkę w jednym łóżku i bywało tak, że budziła się po 3 razy w nocy i trzeba ją było nosić, bujać (a waży nieźle), nie wspomnę o zasypianiu, bo to nadal jest lulanie na rękach, jesteśmy już u skraju wyczerpania i zbliżamy się do decyzji na radykalne metody, które zawsze wydawały mi się nieludzkie. Boję się tego, ale już nie mam siły. Po trzecie z jedzeniem nic nie jest lepiej. Tzn. z owoców próbowaliśmy jagódki (pycha), malinki (super), morele (calkiem całkiem), ale to wszystko tyle, co ptaszek. A zupki są be i już. Poza tym miałam nadzieje, że będę Zosi tam gotować cuda niewidy, a tu figa, po prostu nie miałam siły. To tyle nieciekawych rzeczy. A z ciekawych to to, że Zosia z równego rozdzialania swoich uczuć przerzuciła się na mnie i w kółko tylko mama i mama, mama ma nosić, lulać, karmić, przytulać, czytać. I prawie tylko mama jest przytulana, całowana i głaskana. Myślałam, że ten etap miał być wcześniej, ale widocznie wcześniej nie poświęcałam jej aż tyle czasu i stąd ta zmiana. A poza tym jest slodziutka, uśmiech ma cudny, przesyła buziaki, robi cacy-cacy, przybija piątkę, daje cześć, coraz więcej powtarza, np. ostatnio coś tam przeglądałam z nią i mówię "ale jaja!", a Zosia "jaja?". "Cześć" to "cze", "dziękuję" to "dzie", a w ogóle gada jak najęta i, jak to wujek powiedział, pleciuga z niej niesłychana. Wszystkiego się czepia i wstaje (nawet ściany, a na łóżku potrafi wstać sama), chodzi dookoła mebli i za rączki (dwie). Ale kolanka jeszcze się czasem chwieją. Dobitnie mówi "nie", jak czegoś nie chce. Jak chce, to mówi "tak", "da". i dużo innych... No ale dosyć o nas. Widzę, że prawie każda z nas ma jakieś problemy z maluchami. Czyli to norma... Rosie, współczuję Ci tych buntów Kamilki, ja w ogóle nie mogę sobie tego wyobrazić, bądź dzielna i słuchaj swojego serca ale i rozsądku, jesteś świetną mamą, zawsze Cię podziwiałam za konsekwencję i ciepło. Oby Twoje problemy szybko minęły! Jola, bardzo ciekawe rzeczy piszesz, muszę to sobie przemyśleć. Aniu, cieszę się, że wakacje Wam się udały! Ela, Werata, Becia - hej, piszcie więcej, całuski!!! Werata, myślałam, że Zosia będzie pchała piasek do buzi, a tymczasem w ogóle o tym nie pomyślała! A wiecie co, pierwszy raz jak zobaczyła morze, to nie zrobiło na niej wielkiego wrażenia, ale obok w barze były baloniki i tylko "ba" i "ba"! Obiecuję, żę prześlę niedługo parę zdjęć z wakacji albo lepiej zamieszczę trochę na Zobaczcie. Pozrawiamy Was ciepło!!! Monika i Zosia Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Jestem i... Rosie, współczuje i jestem z Wami 25.07.05, 13:01 Witaj Moniko, ciesze sie ze juz znow jestes z nami. Dzieki za slowa otuchy, ostatnio jest juz u nas lepiej i lepiej /obym nie zapeszyla/. Noce ok, szczegolnie dla mnie bo wstaje tata a ja smacznie sobie spie. Nareszcie, co? Ale Kamilka spi coraz lepiej, duuuzo lepiej, budzi sie czasem gdy sie zorientuje, ze nie ma smoczka w buzi i gdyby nie to, to moze przespalaby cala noc bez budzenia sie. Podobnie jak Zosia, moja Miska rowniez najchetniej chcialaby tylko mnie do zabawy, karmienia, kapieli, usypiania itd. Meczace to jest na dluzsza mete, chociaz w ogole to milasie bardzo. Nawet gdy jestesmy w wiekszym gronie, wsrod osob ktore zna, albo gdy jestesmy tylko z tata to ona i tak skacze tylko po mnie Wyczytalam gdzies ostatnio, ze to podobno taki etap /miedzy 12-18 miesiacem zycia chociaz tez bylam pewna, ze mamy to juz za soba, bo taki etap byl w 8-mym m.z./ dziecko jest bardziej zwiazane z mama i tylko mamy chce. Moniko, a o jakich drastycznych metodach piszesz? O 'nauce' samodzielnego zasypiania? Tez zawsze bylam przeciw, bo juz samo slowo 'metody' nie podoba mi sie w tym kontekscie, ale, ale.. W koncu do odzwyczajania od nocnego karmienia uzywamy metody, do uczenia spania w lozeczku tez uzywalismy w sumie na kazdym kroku, a w wychowaniu tez tego troche bedzie - wszystko przed nami! Zycie zweryfikowalo. Jak tylko sobie przypomne co ja planowalam w ciazy.. dziecko bezsmoczkowe, wychowywane bezstresowo i takie tam. Po dziesieciu latach pewnie musialabym pakowac manatki i wynosic sie z domu)) Odnosnie jedzenia jeszcze nie wiem czy Cie tym pociesze, ale Kamilka oprocz kaszek, zupek i deserkow zjada ilosci sladowe np. owocow. A ja myslalam, ze jak beda swieze to zaszalejemy, bede jej serwowac owoce na deser i dodawac do kaszek. Tymczasem jak zje na raz 4-ry porzeczki to duzo, pol malinki 1/20-ta moreli. Jedynie pol banana rozciapanego widelcem i podanego z jogurtem wcina ladnie. Sam banan, tak zeby go sobie wziac do lapki i pogryzc to niestety juz nie pasuje. Wydawalo mi sie, ze jak bedzie miala wiecej zebow to nie bedzie to taki problem, poza tym co jak co ale banan jest przeciez mieciutki. Widocznie nie o zeby tu chodzi. Zastanawiam sie zatem o co? Jak myslicie? A moze macie jakies sprawdzone sposoby jak zaserwowac owoce? Aha, wczoraj wcinala agrest i zjadla duuzo. Wyciskalam jej prosto do buzi miazsz, smakowalo! Caluski dla malej gaduly. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie zyczenia dla ani 26.07.05, 00:19 Aniu przyjmij ode mnie najserdeczniejsze zyczenia imieninowe. Wszystkiego dobrego, jak najmniej klopotow i zmartwien, szczegolnie z Twoja latorosla. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Życzenia dla Ań 26.07.05, 09:48 Kochane Aniu i Rosie, najserdeczniejsze życzonka, dużo radości i uśmiechu i pociechy z Maluchów!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Życzenia dla Ań 26.07.05, 14:13 O, dziekuje za zyczenia, to tez sie zalapalam? Nie wiedzialam, ze dzis jest Rosie ;-DDD Zosia, jak zwykle piekna i strasznie powazna pannica. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: struna, cioo too?? 22.07.05, 13:22 Oj Rosie przestań! Na pewno nie jesteś zła matka a te wszystkie porady to chyba trzeba traktować trochę z przymrużeniem oka, bo inaczej mozna by chyba zwariować.Co prawda Marta nie rzuca sie na podłoge ale potrafi zamanifestowac jak się jej coś nie podoba-po prostu drze się albo żałosnie płacze.... To chyba trochę taki wiek, kiedy dziecko próbuje postawic na swoim i zaczyna zauważać,że nie jest nieoderwalne z mama i swoje zdanie też ma..w każdym bądz razie próbuje mieć Oj muszę uciekac bo mała się budzi.Czytam was kochane regularnie ale jakoś nie mogę się zabrac do pisania... jestem troche ostatnio zabiegana-szykuje się mały wyjazd i "życiowe zmiany" a mam wrażenie, że jak zacznę pisać to wyjdzie z tego jakis elaborat... papap- mam nadzieje ze znajde chwilke na nadrobienie zaległości...... a struna to pewnie takie wygiecie do tyłu w celu zamanifestowania złości..papapapapappapa Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: struna, cioo too?? 22.07.05, 11:53 struna znaczy, ze sie wygina w luk i w zaden sposob Go sie nie da chwycic Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Zapraszam na nasze zdjęcia z wakacji! 26.07.05, 09:53 Powinny być pod tym linkiem: Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: Zapraszam na nasze zdjęcia z wakacji! 27.07.05, 05:35 B.ladne zdjecia!! Oj, lato, lato... Musze Wam powiedziec, ze moj Tomaszek to ma nozki o polowe chudsze od Zosinych... taki pajaczek z Niego )) Czekam na lato... pa, odpoczywajcie, wakacjujcie, ja Wam w grudniu pokaze nasze zdjecia z plazy hi hi hi Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 06:10 Moj M. sfrustrowany tym, ze Tomcio ucieka z miejsca przewijania tak szybko, jak tylko potrafi, kazal mi Was zapytac, czy inne dzieci tez tak robia? he he, musial miec naprawde dosyc... Czy to tylko chlopcy (czytaj: nasz chlopak) tak maja? buziaki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 12:13 Zdecydowanie nie! Kamilka chociaz wciaz uparcie przewijana przez nas na przewijaku wije sie na nim, wierci i wkurza. Gdyby nie fakt, ze przewijak oparty jest na ramie lozeczka i jest wysoko, juz dawno by nam z niego zwiala. Staram sie ja zawsze czyms zajac, chociaz ostatnio to juz mi brakuje pomyslow czym. Hitem ostatnich dni jest krem sudokrem, a wlasciwie jego pudelko, ktore w dosc latwy sposob sie otwiera i zamyka a wiec zabawa jest przednia. Podobno dobrze jest miec taka jedna rzecz tylko przy przewijaniu, tak zeby dziecko nie bawialo sie nia gdzie indziej i czesciej, bo to wowczas nie bedzie juz taka atrakcja. I ja tez mam do Was pytanko. Czy pozwalacie Waszym szkrabom w trakcie jedzenia uzywac ich plastikowych sztucow? Chodzi mi nauke jedzenia lyzeczka a nie o zabawe. Jak to u Was obecnie wyglada? Ostatnio podaje Kamilce lyzeczke, pozwalam zeby sobie nia mieszala w miseczce z zupka lub kaszka i pokazuje co nalezy z tym zrobic dalej. Tymczasem ona uparcie miesza w miseczce, cos tam sobie nabierze a potem to rozmazuje po blacie.. i ma zabawe w najlepsze. Co z tym zrobic? Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 21:51 Zosia też nie zwiewa, bo przewijak jest na komodzie, ale siada, wierci sie, chce zejsc, ogolnie nienawidzi przewijania, a dla mnie przewijanie jest walka z Zosia. Pudelko Sudokremu już nie wystarcza. Ostatnio furore robily moje cienie do oczy, ale sie znudzily, poza tym moze byc ewentualnie jakies czasopismo, gdzie sa dzidzie, figurki różnej maści, byle nie takie, które ona dobrze zna, acha, naszyjnik starczyl na jeden raz No strasznie jest, najlepiej przewijac w dwie osoby, ale nie zawsze sa dwie... Mam nadzieje, ze kiedys to minie. Natomiast z nocnikiem spasowalismy, bo o ile w Gdansku Zosia ladnie robila do niego kupki, to nagle sie do niego uprzedzila i kiedy chce ja wysadzic, to od razu placze. Musialam zrobic jakis blad. Moze za dlugo siedziala? Musi zapomniec, czyli cala nauka na nic. Ale sie pocieszylam, bo kolega psychiatra ostatnio mowil, ze to za wczesnie, bo dziecko sie moze natrectw nabawic. Rosie, Zosia nawet butli sobie nie trzyma sama... Kiedy ma cos w lapce, to to je, owszem, ale lyzeczka sie bawi, a nie je... Trzeba cos z tym zrobic... Musze sie pochwilic, w tym tygodniu Zosia sie zajada moimi zupkami: najpierw pomodorowa, a teraz brokulowa. Jak mam czas, to cos potrafie, widac nie jestem taka ostania kucharka. Pa! M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: pytanie mojego M. 28.07.05, 22:16 Tak sie zastanawiam czy nie dac juz Kamilce spokoju z tym lezeniem na przewijaku, bo to przeciez juz duza dzidzia. Szczerze mowiac jednak nie wyobrazam sobie innej pozycji i tego, ze mi ucieka po mieszkaniu z gola pupa. Dzis udalo sie Kamilce dwa razy wcelowac do buzi lyzeczka po tym jak ja jej nalozylam na nia deserek. Wieczorem natomiast przy kaszce juz jej sie nie chcialo i znow tylko mieszala i wylewala za miseczke po czym rozcierala po calym blacie. Eh, niemilo sie to skonczylo. Picie z kubka kapka idzie jej juz na prawde wzorowo. Chwyta kubek za dwa uszka, glowke przechyla do tylu i doi!. Sliniak juz niepotrzebny. Z nocnikowaniem u nas to wyglada tak, ze co rano Kamilka jest sadzana. Musze przyznac, ze nawet jak za bardzo nie chce to i tak ja sadzamy. Probujemy wowczas ja czyms zajac. Codziennie mamy siusiu a czasem tez qupke. Niestety z qupka jest gorzej, bo gdy widze w ciagu dnia, ze zaczyna robic i sadzam ja na nocnik to ona nagle przestaje robic. Jak to wlasciwie powinno wygladac? Kiedy sadzac na nocnik? Gratuluje udanych zupek. Mozesz napisac Moniko jak je robisz? Ja uskuteczniam codziennie te sama zupe tzw. smieciowe, czyli warzywa rozne, jakie mam + miesko albo zamiast mieska kluseczki lane, ryz, kasza. Dzis Kamilka probowala zoltego sera i bardzo jej zasmakowal. Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie zmieniam temat, bo mój M. nie ma żadnych pytań :)) 30.07.05, 09:47 Moniko, gratuluję umiejętnosci kulinarnych! jak to nigdy nie można przewidziec, co się dziecku przywidzi albo nagle odwidzi. Madzi z dnia na dzień odwidział się na przykład makaron, który uwielbiała. Ziemniakami pluje na odległość. Mięsem w zasadzie też, więc wczoraj byłam w szoku, kiedy wcinała rybe i domagała się coraz więcej i więcej. Z przewijaniem u nas nie ma az takiego dramatu, bo Madzia jakoś nigdy skutecznie jednak nie opanowała zmiany pozycji z leżenia plackiem na plecach, a nawet jak próbuje coś "na boki" to nasz przewijak wisi na ścianie, wprawdzie nad łóżeczkiem, ale ona chyba ma przeczucie wysokości i lęku że spadnie. Jak jej bardzo nie pasuje, to się drze. Też działa jako uspokajacz krem do pupy a nawet oliwka, ale skutecznie jedynie wtedy, kiedy pozwolę krem otworzyć (a to już żaden problem, nawet z odkręcanym wieczkiem), wpakowac tam rękę, a potem rękę z zawartością do paszczy, albo oliwkę odkorkowac zębami i łyknąć, ale tu skutecznie na mnie działa widmo zachłyśnięcia się oliwą, co jest koszmarem, którego nie mam ochoty sprawdzać. Rosie, uważaj z "qpą przerywaną" bo to prowadzi do nawykowych zaparć!!!!! Jeśli już dziecko zaczyna robić, to trzeba dac mu skończyć. Zressztą dzieci wypracowują swoje nawyki, siostrzeniec męża właził za zasłonę, wystawiał twarz, która robiła się buraczkowa, a oczy wieeelkie....))). Ja jestem zapóźniona w stosunku do was, bo jeszcze nawet nie kupiłam nocnika. Jakiś stary nocnik był u dziadków, próbowałam sadzać, ale był wrzask. Dziewczyny, czy to jednak nie za wcześnie na nocnik? Dzieci zaczynają kojarzyć związek między odczuciami z brzuszka, a tym, ze pojawia się na świecie jakaś zawartość dopiero około drugiego roku życia. Wcześniej owszem, mogą wiedzieć, do czego jest nocnik i że sie na nim siada, bo nasze bestyjki są okropnie inteligentne , ale nic więcej. Wczoraj Madzia łaziła bez pieluchy, bo ostatnio odparzyła sobie pupę, w krótkim czasie zsikała się trzy razy pod siebie tak solidnie, ale nie było widać, żeby wiedziała skąd pojawiła się ta woda, za to radośnie chlapała się w kałuży ))))) ZAKUPILIŚMY TELETUBISIE I TO BYŁ STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ!!! Polecam. (wybaczcie mi jeśli już pisałam o teletubisiach, ale coś mi się z pamięcią robi ). Macha im na dzień dobry, na "pa pa", bawi się w a ku ku, śmieje się, gada ze słoneczkiem, mówi "tetubiś" (!) Dziewczyny!!! Byłyśmy z wizyta u naszej koleżanki Emilki starszej o miesiąc, napatrzyła się Madzia na "chodzącą niezależność" i po powrocie do domu, w szalenie spaktakularnych warunkach (obecni wszyscy plus babcia, tata akurat zakupił i zainstalował kamerkę internetową i od razyu wyczyn nagrał) z siadu na podłodze podniosła się na cztery a z czterech na dwie i.... stoi. A potem klap! Wszystkim kopara opadła. Oczywiście zaczęliśmy się cieszyć jak szaleni, klaskać i chwalić, Madzi się spodobał aplauz i raczyła nas nową umiejętnością, ale nawet po trzydziestym razie nie byliśmy znudzeni, tylko mnie żal było małej pupy ). Wieczorem wykonała to na miękkim tapczanie i tez się udało. Moja relacja jest dlatego tak wyczerpująca, że 1) dawno mnie tu nie było (ale innych tez nie , 2)jutro wyjeżdżamy nad morze i jesli bede zaglądac, to tylko na chwilę (to zależy od pogody ), 3) powinnam się pakować nad to morze, siebie i troje dzieci plus akcesoria i to jest chyba ten własciwy powód, że nie chcę wstać od komputera, podświadomie uciekam od stresującego zajęcia )) Nasz komputer zrobił sobie w międzyczasie "odnowę biologiczną" - przestał działać i po dwudziestu godzinach ciężkiej raeanimacji dał sobie zainstalowac na nowo wszystkie programy a teraz dziąła jak nowonarodzony. Ciężko mnie zestresował, bo to moje narzędzie pracy, a reszcie służy do grania i to raczej "współużytkownicy" od siedmiu boleści przyczynili się do katastrofy. Ale mam nadzieję mieć to za sobą. pa, caluski dla Słoneczek, postaram się zamieścić coś na "zobaczcie", bo udało się ściągnąć zaległe zdjęcia z komórki. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: zmieniam temat, bo mój M. nie ma żadnych pyta 01.08.05, 13:54 Zapomnialam, ze Jola juz pewnie sobie lezy na plazy i patrzy w blekitne niebo Mam nadzieje, ze pogoda dopisuje i dobrze sie bawia. Hej, kobietki Moniko, Elu, Weratko, Aniu i Beciu, a Wy wszystkie gdzie sie podziewacie znow? Nie dajcie sie dlugo prosic i napiszcie koniecznie co u Was i Waszych latorosli slychac. Pozdrawiam, znudzona i spragniona dialogu z Wami Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie wywolany temat nocnikowania 01.08.05, 13:48 Jola, nie wiedzialam ze to moze spowodowac u dziecka zaparcia. Tak czy inaczej zrobilam tak kilka razy i zaprzestalam, bo stwierdzilam, ze to po prostu nie ma sensu, efekt nie zostaje osiagniety. Zastanawiam sie teraz jak to wlasciwie robic, bo nie jestem wrozka i nie mam pojecia kiedy ten moment sie zbliza. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 mix-czyli wszystkiego po troszku ;-) 01.08.05, 21:54 Po pierwsze gratulacje dla Moniki ,że obroniła! Po drugie gratulacje dla Madzi za nowe osiagnięcia i dla reszty maluszków, bo przeciez ciągle uczą się czegos nowego. My własnie wrócilismy z krótkiego wypadu nad morze(5 dni)Pogoda była taka sobie, trochę deszczu,trochę słonka.Prawdziwe nadmorskie lata było w piatek-pół dnia spędzilismy na plaży - Marta zaliczyła sobie na niej drzemkę.Piasek na plaży zrobiła na niej ogromneeee wrażenie,no i niestety nie uniknęłyśmy wpakowania go do buzi garściami.Dodam,że od piachu było dosłownie wszystko od czubka głowy aż po nóżki )).Trochę Marta nam się rozregulowała na tych wakacjach-chodziła spać koło12 w nocy, w dzień robiła po dwie drzemki no i gardziła normalnym jedzeniem z wyjatkiem gofrów, wafelków no i oczywiście cycula .Ogólnie z jedzeniem u nas kolejny dół ale nie będę sie o tym rozpisywać. Widzę,że uczycie maluszki nowych rzeczy.Powiem wam szczerze,że o nocniku nawet jeszcze nie myślałam.Ostatnio Marta jak zrobiła siusiu na podłogę- chwila baraszkowania bez pieluchy- wydała sie bardzo zdziwiona,że to z niej poleciało to siii )(kolejne nowe odkrycie).Z kupka niekapka zrezygnowałam już jakis czas temu.Butla jest wygodniejsza i łatwiejsza w utrzymaniu czystości.Mimo tego Martula umie pić zupełnie ładnie ze zwykłej szklanki-otrzywiści z grubego szkła i oczywiście trzymanej przeze mnie. Co do przewijania to nauczyłam się nawet przewijać ja gdy stoi ))). A i jeszcze jedno, na wakacjach bylismy z kuzynka Marty-4,5 lat.Małe świetnie sie bawiły ze sobą.Wieczorem to były wręcz szaleństwa.Marta biegała w łóżeczku a Sara goniła ją wkoło.Każdy ranek zaczynała się od okrzyków pod drzwiamy "Ara!!" czyli Sara. Zauważyłam,że Marta zaczęła się robić straszna przylepą.Szczególnie wieczoren są całuski, cmoki, przytulanki.Z drugiej strony nauczyła się strasznie wymuszać.Jak sie jej tylko coś nie spodoba zaraz strasznie krzyczy ( staram sie to ignorować ale nie zawsze pomoga. Bestia mała uczy się teraz wszystkiego w oszałamiającym tempie.Papa. przesyłanie buziaczków,piateczki, pokazywanie brzuszka, zdejmowanie skarpetek,tańce i spiewy duzo ostatnio tego się zrobiło.Umie tez pokazać paluszkiem na poszczególne osoby,gdy sie jej spytam gdzie jest ciocia, tata itp. To taki mój mix.Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje,że uda mi sie tu częściej zagladać.Tak na koniec to powiem,że szykuja nam sie wielkie zmiany-jestem na etapie szukania mieszkania we Wrocławiu, tak więc Moniko może będziemy sąsiadkami )) papapapapa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: mix-czyli wszystkiego po troszku ;-) 01.08.05, 23:05 Hello, ja jestem, tylko jakos tak ogarnia mnie zmeczenie. Babcia nam wyjechala na wakacje, troche mniej pomocy i od razu jestem nie do zycia. Elu, co za wiadomosc! No to rzeczywiscie bedziemy sasiadkami! Fajnie! Z nocnikowaniem tez jestem w kropce, bo Zosia sie do nocnika zupelnie uprzedzila. Ale kojarzy, ze e-e to kupka i ze robi sie ja do nocnika, tylko teraz nie chce na nim siadac, od razu wrzeszczy i robi strune. Wiec dalej mamy od nocnika przerwe, a bylo juz tak dobrze! Ale u nas bylo tak, ze Zosia nie wstrzymywala kupki. Kiedy mowila e-e i szybko sie ja wysadzilo, to zlapalismy co trzeba do nocnika, a kiedy sie przy tym za dlugo grzebalismy, to po prostu sie czasem nie zdazylo i juz. Zosia tez sie zrobila przylepa wieksza, bardziej widac jej przywiazanie, jej radosc z przebywania z nami, moze to taki wiek? A kiedy cos jest nie po jej mysli, to bunt! Wrzask i "da! da! da! da! da!". Rosie, a jak tam Kamilki bunty? Dalej sie tak zachowuje jak kiedys? Zupki, ktore mi wyszly (czyli zostaly zjedzone) to pomidorowa, brokulowa i krupniczek. Pomidorowa robilam na wywarze z miesia i warzyw, dodalam przetartego sporego pomidora, po uprzednim uduszeniu go na niewielkiej ilosci maselka. Poniewaz zupka byla dosyc wodnista, starlam jeszcze drobno ugotowana w wywarze marcheweczke i dodalam platki ryzowe. Brokulowa robilam na takim samym wywarze z miesa i warzyw, do wywaru dodalam rozdrobnione rozyczki brokulow, a kiedy byly miekkie, przetarlam zupke. Ugotowalam tez do niej kluseczki z zoltka i maki pszennej (osobno) i dodalam do zupki. Trzecia to krupniczek ugotowany na wywarze miesno-warzywnym (takim rosolku), do tego drobno starta marchewka, malutkie rozyczki brokula w malej ilosci i troche kaszki manny. Takie moje kulinarne przygody. A czy Wasze maluszki nazywaja jakos same siebie? Bo Zosia jakos nie... I czy wiedza, ze odbicie w lustrze to one same? To juz chyba wie. A jak sie zachowuja Wasze pociechy wzgledem obcych? Bo Zoficzek np. na spacerze, kiedy dystans jest zachowany, najchetniej by sie w kolko usmiechal i zaczepial innych. Ostatnio w sklepie co chwila widze: buzia usmiechnieta od ucha do ucha, a to ktos ja zaczepia. Ale z bliska sie wstydzi, trze buzie raczkami, odwraca sie, czasami robi podkowke... To na razie tyle, ide spac. Nienawidze tych pobudek 5-6 rano! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
werata Re: mix i podziekowanie od M. 02.08.05, 13:50 M. chwilowo uspokojony - znaczy sie inne dzieci tez czasem tak maja )) Milo czytac o dokonaniach Waszych malenstw. Pozwolcie i mi sie pochwalic. Tomaszek zaczal chodzic, ale w warunkach niezwyklych, chyba z Madzia Joli ma cos wspolnego - potrzebowal audytorium. Bylismy na obiedzie w takim klubie, co to w pomieszczeniu jest podwyzszenie, czyli scena, nad nia wisi sobie podobizna Milosciwie Panujacej nam Krolowej Elzbiety. I pod okiem Krolowej (oraz rodzicow) Tomasz zdecydowal sie przespacerowac po scenie. Ma to po tatusiu ;- ))) - lubi wystepy publiczne hihihihi. Piszecie, ze Wasze dziewczyny to przylepki: i prosze - duza roznica - moj synek jakos nie przejawia takich potrzeb. Ucze Go: "daj buziaka" ale na nic...Buziaka jak nie bylo, tak nie ma. Cierpliwie czekam. Oczywiscie jak ja zainicjuje to tak, ale na sama prosbe brak reakcji. O nocnikowaniu jeszcze nie mysle. Co do pytania Rosie o nazywanie samych siebie, to Tomcio nie widzi takiej potrzeby, natomiast reaguje na swoje imie, wypowiadane w najrozmaitszy sposob z roznym akcentem itp. I straaaaasznie zaczepialski jest: rozsyla usmiechy, buziaczki, jak ktos nie reaguje to zacznie bawic sie w "a ku ku" az osoba "zmieknie" i sie usmiechnie. Ludzie Go uwielbiaja, zawsze tak bylo, ze przyciagal uwage innych. To tez po tatusiu A czy Wasze dziewczyny maja juz jakies uzewnetrznione cechy po kims? Napiszcie! Acha, moj Tomek to skorka zdjeta z taty - pewnie widzialyscie na zdjeciach. *** Jesli ktoras z Was zapragnie zmiany klimatu - to zapraszamy!!! paaaaaaaaa! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 mix i podziekowania 02.08.05, 16:40 Dziewczyny!! Dziekuje za zyczenia imieninowe! Zdecydowanie bardziej lubie je od tych urodzinowych)Rosie-spoznione ale szczere!! Przewijak-hmm-nigdy czegos takiego nie miałyśmy.Przewijanie odbywa sie wroznych miejscach: łozko,kanapa a ostatnio w poczekalni w banku (...)niestety czeste ucieczki są na porzadku dziennym!Musialam zastosowac (bardzo mi przykro z tego powodu)..przemoc.Młoda najchetniej biega z gołą pupka i nic na to nie poradzeJak tylko poczuje sie uwolniona z pieluchy to zaraz czmycha zszybkoscia swiatła! Poza tym ,tak jak piszecie,zauwazam syndrom PRZYLEPKI.Pola wszedzie za mna chodzi i nie przeszkadza jej ,że krece sie po domu i chodze w te i spowrotem. Nocnik jest,jak najbardziej w uzytku. Co do zabawek to duzym zainteresowaniem cieszą sie korale -sama je sobie zakłada na szyje!W polu zainteresowaN: piloty,telefony,breloczki,pudelka,buteleczki,wstazeczki,shaker do drinkow) Apetyt niestety jakos podupadł,moze to za sprawa ty7ch upałów?Tylko kaszka manna chyba trzyma ja przy zyciu: pol LITRA na kolacje!@!!@ pozdrawiam i zmykam,bo dziecko szaleje !! pa-pa! Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie totalny mix!!! 04.08.05, 21:11 O kurcze, ale napisalyscie, juz od dwoch dni sie zbieram do pisania serio! Podobnie jak Wasze male bestyjki, Kamilka tez stala sie ostatnio ogromna przylpa. Lubi sie przytulac, czasem da obslinionego buziaka, lubi jak sie ja mocno przytula i buja. Podobnie z zachowaniem w miejscach publicznych, z wielka radoscia rozsyla na prawo i na lewo usmiechy i zaczepia kogo sie tylko da. To chyba taki wiek, skoro wszystkie tak robia. Co do nazywania samej siebie to Kamilka tego nie robi, no chyba, ze jeszcze nie odszyfrowalam. Oprocz wszedobylskiego 'oko' mowi cos tam po swojemu i jeszcze nie zawsze wiem o co jej chodzi. W kazdym razie ostatnio probuje mowic 'pilka'. A w lustrze uwielbia sie przegladac i calowac! Gratulacje dla chodzacego Tomaszka! Rzeczywiscie, motywacji potrzebowal Weratko, ja potrzebuje zmiany klimatu!!! Jestem typem co to dlugo nie usiedzi w jednym miejscu, ale na razie musialam przystopowac, wiadomo. W przeciwienstwie do Poli Kamilka ostatnio dostala apetytu, albo ja jej po prostu nie docenialam i karmilam za malo. Ania, jakbys o tym pol litrze kaszy napisala jeszcze tydzien temu to bym Ci nie uwierzyla, ale teraz juz wiem ze wszystko jest mozliwe i takie dziecie potrafi zjesc. No to tyle, nie przynudzam dzis dluzej, bo pewnie dlugo nie wytrzymam i znow sie zaraz odezwe. Aha, jeszcze o Kamilkowych wybrykach, Monika pytala. Lepiej, lepiej, byle nie zapeszac. To wszystko bylo najwyrazniej wynikiem ograniczenia cycusia, sama nie wiem, moze nie byla jeszcze na to gotowa, a ja.. eh, trudne to wszystko, ale napisze o moich rozterkach innym razem, bo maz w kolejce do kompa stoi. Dobrej nocki. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 04.08.05, 22:25 Rosie, wiem, ze masz te ksiażkę. Czy mogłabyś mi napisać, czy metoda usypiania wg zaklinaczki jest tylko dla takich maluszków, czy można ja jeszcze stosować u takich jak nasze? Czy nadal polega to na "podnies i poloz"? Czyli uspokajamy dziecko w pionie, przytulajac, ale nie wykonujac zadnego lulania itp. i odkladamy, a potem znow i znow i znow... Ja juz nie moge lulac. Prawa reka mi wysiadla, boli jak diabli, boje sie, ze to jakas kontuzja. Boje sie placzu, ale jestem juz zdesperowana. Nie bede czekac, aż Mała będzie bardziej rozumna i będzie jej mozna wytłumaczyć, tym bardziej, że może wcale nie da sobie wytłumaczyć. Bu! Odpowiedz Link Zgłoś
aninia1 Re: Monia 05.08.05, 10:15 Hej! Monika ,chcesz ja podnosic i odkladac ,kiedy dziecko wazy ok ponad 10kg?? My mamy taka metode,ze klade sie razem z coreczka i ona sobie (no cuz)skacze po mnie i baraszkuje ( no chyba,ze polknie te pol litra kaszki,to wtedy nie ma sily i pada jak kawka)Pobawi sie chwilke,troche ja przytrzymam i ona sama zasypia! nie ma mmowy o lulaniu czy podnoszeniu i odkladaniu,ale to chyba inna sprawa ...Nie wiem czy to jest najlepsza metoda ale przynajmniej nie obarcza za bardzo kregosłupa To na razie! Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Monia 05.08.05, 11:05 Hej Aniu! Próbowałm tak też. Zosia wtedy szaleje po całym łóżku, a kiedy się ją przytrzymuje, to wrzeszczy, robi strunę itp. Nie potrafi się wyciszyć. Tak sobie myślę, że może przez parę dni tak ją będziemy podnosić i odkładać, aż wreszcie załapie i nauczy się samodzielnego zasypiania. Lepsze to, niż lulanie po 20 minut, bo nawet jeśli nie kręgosłup, to ręce mi wysyadają. Waży 10 kg 650 g... Był taki czas, trwało to około miesiąca, kiedy potrafiła sama zasnąć przy mnie, po prostu spokojnie lażała, ja jej opowiadałam bajki, wierszyki i po jakimś czasie zasypiała. A teraz są szaleństwa na całego. I to pomimo tego, że jest zmęczona, chce spać, przymarudza, a jednak nie chce się położyć i wyciszyć, walczy ze snem. No zrobiliśmy ten błąd, że ją lulaliśmy. Ale wynikło to z różnych czynników, m.in. z kolki. Wcześniej nie skończyliśmy z tym, bo żal było dziecka, tego ryku, a teraz jesteśmy już u kresu sił, tym bardziej, że czasami w nocy też trzeba ja podlulać, np. o 5 rano, kiedy się chce, żeby pospała jeszcze godzinkę. Nie może być wszystko ładne-sliczne i różowe... Ale dzięki za radę. Buziaczki i uściski dla Poli Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 05.08.05, 14:25 Moniko, sprawdz poczte. Jesli chodzi o usypianie to my czasem wciaz stosujemy te metode podnies-poloz. Niestety Kamilka nie zawsze polozy sie grzecznie i zasnie. Czasem podnosi sie i staje i trzeba ja klasc. Wole to niz bujanie od ktorego ja dawno odzwyczailismy i jedynie w ekstremalnych wypadkach stosujemy, gdy juz nic nie dziala. Ale roznie to u nas jest z tym zasypianiem, dzis np. Kamilka usnela mi na rekach. Lezala juz w lozeczku, ale za oknem robia nam nowy chodnik i akurat cieli kostke brukowa - huk nie z tej ziemi, oczywiscie nie mogla usnac i bardzo plakala, wzielam ja na rece, przytulilam brzuszek do brzuszka a ona od razu oparla swoja glowke na moim ramieniu i szybko tak zasnela. Przewaznie jest kladziona w lozeczku i glaskana w ulubionych miejscach, czasem jak widze ze ma problemy z zasnieciem to cos tam jej mrucze. Tracy Hogg proponuje nauczenie dziecka zasypiania bez udzilau rodzica, po prostu polozenie i wyjscie z pokoju tak aby dziecko samo nauczylo sie zasypiac. Opisuje jak do tego dojsc malymi kroczkami, bo nie jest zwolenniczka pozostawienia placzacego dziecka samego az do wyplakania sie. Ja na razie uwazam, ze i tak duzo osiagnelismy i lubie patrzec na Miske jak zasypia. Poza tym chyba Kamilce tez jest przyjemniej zasypiac przy mnie niz samej w pokoju. Kregoslup moj oczywiscie ostatnio wysiada. To chyba przez to wiszenie nad lozeczkiem w trakcie glaskania Takie trzymanie na rekach to dla mnie chyba lepsze bo nie obciaza tak kregoslupa w czesci ledzwiowej, ktora ma powyginana strasznie. Po prostu staramy sie ostatnio ograniczac z tymi pieszczotami Aha, piszesz, ze boisz sie placzu. Ja tez balam sie, ze tego nie zniose i ulegne. Nastawilam sie psychicznie na 2 godziny placzu a tu ku mojemy zaskoczeniu pierwsze razy trwalo to 20min. To oczywiscie w trakcie usypiania i tak wydaje sie wiecznoscia, ale jakiez bylo moje mile rozczarowanie, ze Kamilka tak dlugo nie musiala sie meczyc. Powodzenia. Trzymam kciuki za Was. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 05.08.05, 21:06 Oj widzę,że jesteśmy daleko za murzynami-jesli chodzi o usypianie.Marta ciągle zasypia przy piersi, zarówno wieczorem jak i po południu.Czasem uda się na spacerze ale nie za często.Próbowałam przetrzymać ją bez piersi ale nie daje rady, doszłam do 30 minut wrzasku i odpuściłam.Chyba u nas jedyna metodą bedzie mój wyjazd na wieczór i zostawienie sprawy babci ((.Ale nie spieszno mi do tego.Widzę,że jestem też prawie jedyna karmiącą-no Rosie dzięki tobie to "prawie" ).Niestety Marta to niejadek i tak jestem szczęśliwa,że zaczeła mi jeść trochę obiadków i kolacji a mleko ma 2-3razy dzienne.Niestety ostatnio zaczeła sie budzić na mle.. o 4 rano-a juz tak ładnie przesypała noc. No i jak was tak sobie czytam to uświadamiam sobie,że jeśli chodzi o sprawy nocnikowo-jedzeniowo-spaniowe to jesteśmu dalekooo za wami. Z nowości to Marta nauczyła się mówić"KA KA" jest to wręcz urocze, bo wymawia to jakoś tak gardłowo(mało sie nie udusiłam jak to usłyszałam bo właśnie jadłam) Do tej pory mówiła mama, tata i całą reszte na "A" Adzia-dziadzia, Aba-Saba- nasz pies, Ara-Sara, Au Au-na pieska i HAha na konika.A tu nagle KA KA ))). Zauważyłam też,że strasznie szybko się uczy nowych rzeczy a szczególnie tego gdzie można coś zbroić.Ulubione zajęcie to wysypywanie ziemi z doniczek.Bestia mała wie,że jej tego nie wolno i z reguły usłyszę odgłos piachu na podłodze i tupot nóżek uciekającego bąbla ).Ale na usprawiedliwienie podchodzi za chwile do kwiatka pokazuje na niego paluszkiem kręci głowką na NIE i grozi paluszkiem-niu niu )))). Co do podobieństwa do rodziców to wiekszość znajomych i rodziny twierdzi,że to "mały Piotruś" Robi się chuda i długa, wyglada jak mały łobuz i z zacięciem gra w piłe(choc to na pewno nie po tatusiu).Czasami smiejemy sie,że mamy małego Filipka )). Do lusterka uwielbia się śmiać i pokazywać język, ale chyba nie zastanawiała sie jeszcze kto tam jest w tym odbiciu. to chyba wszystko co mi sie przypomniało,ide spac bo ostatnio sypiam po 3 godziny,,,,, pozdrawiamy wszystkich papa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Pytanie do Rosie o "Język niemowląt" 05.08.05, 21:59 Rosie, dziekuje Ci bardzo za ksiazeczke, postaram sie tez dotrzec do "Jezyka dwulatka". Boje sie placzu, ale placz i tak jest, taki bez lez, po prostu wrzask, mniejszy, jesli sie ja buja, kiedy ja ja bujam, prawie go nie ma. Kiedy lula maz, wije sie, walczy... wrzeszczy. Kiedy zostawiam ja sama, wrzask przypomina... nie wiem, co przypomina, ale jest straszny, to ryk na calego, z lezkami i zasmarkanym noskiem. Probowalam ja dzisiaj przytulic, przytrzymac, ale nie wyobrazacie sobie, ile ma sily, jak sie wyrywa, w kolko siada, turla sie, raczkuje. Lulana zasnela w ciagu 15 minut, ale dla moich zmeczonych rak to jest jak wiecznosc. Cyca juz nie ma. Swieto, jak zasnie przy butli, juz nawet nie przejmuje sie zabkami, tylko ciesze sie, ze tym razem nie trzeba bylo nosic. Ale tak sie zdarza gora raz na tydzien, kiedy jest bardzo zmeczona. Dzisiaj pomimo zmeczenia sie nie udalo. Nie chce Was tym zanudzac, ale jest to dla mnie wielki problem, ktory odbiera naprawde duzo sil... Zosia jest podobna do taty. Przynajmniej tak mowi wiekszosc znajomych. Ale jak sie wezmie moje zdjecia z dziecinstwa, ma sie wrazenie, ze to prawie ja, tylko buzia bardziej okragla. Mnie osobiscie sie wydaje, ze to idealna mieszanka, taki MIX. Hihihi... Z nowych slow ostatnio jest "ziaba" na "żabę" i oczywiście "kum kum". No i od jakiegos tygodnia "pacie", "paciel" - to spacer. Slodka jest. Urocza. Uwielbiam ja. Ale to zasypianie jest okropne! Jutro idziemy do znajomych na slub i przyjecie. Zosia urzeduje z dziadkami. Buziaki Monika Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie nasza Zosia samosia 05.08.05, 22:34 Moniko, czyli rozumiem, ze Zosia placze nawet przy lulaniu na rekach, tak, tyle tylko, ze trwa to krocej? Wiesz co? U nas od kiedy Kamilka zasypia jak czlowiek, czyli w lozeczku w pozycji poziomej to trwa to na prawde krocej niz przedtem, gdy stosowalismy rozne dziwne uniki zeby ja tylko uspic. Ponoc takie machanie dzieckiem wcale go niespecjalnie uspokaja a wrecz odwrotnie. Faktem jest, ze pewnie teraz kojarzy to ze snem, ale ogolnie, nie wiem, chociaz kazde dzicko jest inne.. Moim zdaniem warto kilka dni lub nawet tygodni poswiecic na zmiane, bo Ty tu tez jestes wazna. Co do taty. Wiesz, moj maz nie nalezy do tych najbardziej zaangazowanych tatusiow. Kiedys, wiadomo, Kamilka zasypiala przy piersi, ale od czasu gdy ja odstawilam od tych nocnych karmien i odzwyczailam od zasypiania przy piersi to tata jest mistrzem w usypianiu, chociaz nigdy wczesniej tego nie robil i w ogole, no nie powiem ze malo ale duzo mniej ode mnie robi przy Kamilce. Facet ma inne podejscie i chwala mu za to. Gdyby nie konsekwencja mojego meza to pewnie dalej byloby u nas tak jak dawniej. Moze pozwol swojemu mezowi zeby to on sprobowal z Zosia tak po swojemu, a moze to wiele wniesc nowego - sama sie zdziwisz. A jak jest z dziadkami? Piszesz, ze beda jutro z Zosia. Jesli sa w stanie to moze niech oni sprobuja po nowemu. Wierz mi ja nie sugeruje zebys przerzucala to na innych ale o cos innego. Zauwazylam, ze Kamilka zupelnie inaczej zachowuje sie przy mnie jak jestesmy same w domu, inaczej sama z mezem, inaczej jak jestesmy we troje a z dziadkami i innymi jeszcze inaczej. U nas maz troche inaczej ja usypia niz ja i to jej odpowiada. Ona rozumie juz ze z tata jest tak a z mama inaczej i nie wymaga juz od wszystkich tego samego, ale kojarzy zachowania z osobami. I wracajac do dziadkow. Gdy zostawilismy kiedys Kamilke z moimi rodzicami, a niestety byl to okres dosc trudny w zasypianiu, moja mama nie miala zdanych problemow z uspieniem Kamilki. Ona po prostu troche z rezerwa podchodzi do nich, bo wiadomo mniej zna niz nas i wowczas jest bardzo grzeczna i potulna i nawet grzecznie im zasnela To tyle mi przyszlo do glowy. Sama wiesz co dla Zosi bedzie najlepsze i najmniej bolesne w tych zmianach. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: nasza Zosia nie-samosia 07.08.05, 20:12 Witam i dziękuję za rady! Wczoraj było tak, że wyszliśmy na godzinkę z wesela, żeby przewieźć Zosię od dziadków do naszego mieszkania, Zosia zasnęła w samochodzie i tak wyglądało wczorajsze lulanie. Co do zostawienia Zosi komuś innemu na usypianie to myślę, że jest to bardzo dobry pomysł, tylko ciężko, tak ciężko mi po prostu się wyłączyć. Jeśli będę wtedy w domu i usłyszę straszny ryk to nie wytrzymam i wejdę i ją wezmę i ululam. Najlepiej byłoby wtedy po prostu wyjść z domu, ale chyba by mnie nerwy zżarły, że ja gdzieś siedzę, np. na ciachu, a moja Zosia w domu komuś ryczy w niebogłosy. Przy mężu ryczy okrutnie. U mnie na rękach ryczy minimalnie, lulam ją delikatnie i myślę, że to jednak ją uspokaja, mąż lula ją badziej dynamicznie i myślę, że to właśnie jej nie odpowiada. Moja mama jest trochę schorowana, ma kontuzję barku, więc nosic jej nie może, a poza tym też jest za tym, żeby Zosia nie płakała. Co do respektu, to chyba jest do innych (nie- rodziców) u Zosi dystans, ale gdyby przyszło do usypiania, to myślę, bo ją znam, że ten dystans pryśnie i będzie ryk. Dzisiaj wzięliśmy książeczki. I to chyba dobry trop, bo ona się na tym skupi, a jak się skupi, to się wyciszy i łatwiej złapie ją sen. Dziś lulałam ją tylko chwilkę, może minutkę, lekko kołysałam, potem z nią usiadłam i jakoś zasnęła. Ale była bardzo zmęczona, bo w dzień spała tylko godzinkę. W nocy, jeśli płacze, to nie lulamy jej, tylko głaszczemy po pleckach. Tylko że dziś tych głaskań było chyba ze trzy razy. Zmiany muszą nastapić. Następują. Już się jej nie da lulać, poza tym to nie niemowlę, ale już całkiem spora dziewczynka. Chcemy to zrobić małymi kroczkami i jak najbardziej delikatnie, ale jeśli nic nie zadziała, to trudno, przygotuję się i na ryki. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Zosia szykuje się do pierwszego kroczku 07.08.05, 20:14 Chodzi z pomocą coraz bardziej sprawnie, jest coraz bardziej pewna, szybka, czasami próbujemy ją stymulować, żeby się puściła i zrobiła samodzielny krok i chyba jesteśmy blisko, przynajmniej tak nam się wydaje. Myślę, że w ciągu najbliżyszch 3 tygodni to się stanie. Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Zosia szykuje się do pierwszego kroczku 07.08.05, 22:47 hej Monika to widzę,że szykuje się wam wielka zmiana.To dopiero będzie jak Zosia zacznie chodzić,potem biegać i koniec z spokojem na pweno nie popuści niczemu ciekawemy w zasięgu jej reki ). Co do usypania to jestem w podobnej sytuacji i chyba podobnej desperacji.Marta zrobiła sobie ze mnie smoczka.Wieczorem jeszcze to jakoś znoszę ale w nocy juz mam czasem serdecznie dosć.Przyssa się taki smok i co chcę ją odłozyć ryk! Ale moja desperacja rośnie.Czuję,że ten moment jest blisko.Nie mogę ostatnio spać w nocy, usypiam koło 3, Marta budzi mnie koło 4 więć co za różnica,moge ja nosic do rana.Tak nie śpię a ona może w końcu oduczy się tego dojenia.Mam wrażenie,że jeszcze jedna taka noc jak dziś i stanie sie jak piszę.... U nas ostatnio na całego KAKAKAKA ).Dzisiaj Marta miała gości i musze powiedzieć,że bardzo mnie zdziwiło jak wędrowała od jednej cioci do drugiej rozdajac buziaki.Kiedys miała większy dystans do ludzi, teraz widzę,że zrobiła się bardziej odważna. pozdrawiam papapa Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Re: Zosia szykuje się do pierwszego kroczku 07.08.05, 22:54 Elu, współczuję tych nieprzespanych nocy, ja też w nocy nie mam lekko, ale nie aż tak... Tak na dłuższą metę to jest bardzo niezdrowe, zmęczenie się nawarstwia, prawie nie masz swojego życia... Chcemy zaspokajać potrzeby naszych ukochanych maleństw, ale czasami dojrzewamy do tego, by w końcu powiedzieć nie, tak dla siebie, ale też i dla nich, bo mama wyspana, wypoczęta to mama szczęśliwsza, lepsza... Prawda? Elu, podziwiam Cię, bo i tak długo wytrzymałaś. Życzę Ci wytrwałości i sił i żeby odbyło się to jak najmniej boleśnie dla Martusi! Dużo dobrego dla Was M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie a martusia lubi cycusia;-) 11.08.05, 00:00 Ela, podziwiam Cie na prawde. U mnie kryzys w karmieniach nocnych pojawil sie jak Kamilka budzila sie co 2 lub 1,5 godziny i dawalo sie ja uspic tylko piersia oraz gdy w miedzyczasie wybudzala sie nie wiadomo z jakiego powodu. Spala bardzo czujnie. Poza tym jej rozpychanie sie w naszym lozku i spanie w poprzek oraz budzenie nas kopniakami po glowie to wszystko spowodowalo, ze nie mialam juz sily ja karmic w nocy. Chociaz planowalam odstawienie dopiero na jesieni to stalo sie tak nagle na poczatku lipca. Teraz karmie raz lub dwa razy. Kamilka spi w swoim lozeczku, tylko po rannym karmieniu laduje u nas w lozku na przytulanko lub krotka drzemke. Spi o niebo lepiej, budzi sie czasem gdy wypadnie jej smoczek. Generalnie moge sie pochwalic ze przesypia juz noce. Czasem trzeba do niej wstac, ale to juz meza robota, ja w koncu musze odpoczac po tych 13-tu miesiacach zarywanych nocy Teraz oczywiscie mam czasem wyrzuty ze moze za wczesnie to sie stalo, ale w koncu ten moment i tak musialby nadejsc i pewnie bym miala te same rozterki. Kamilka tez to oczywiscie przezyla o czym juz pisalam. Wszystkiego dobrego i powodzenia w tym cokolwiek postanowisz, bo jako mama wiesz najlepiej co dla Was obu bedzie dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
tupelo Mamy pierwsze kroczki!!! 10.08.05, 21:12 Od mamy do taty, od taty do mamy, podoba się jej jak nie wiem. To dopiero początek, wiem, ale tak bardzo się z tego cieszę!!! Zrobiła nam prezent, jutro mamy 4 rocznicę ślubu! Buziaki dla Was i Waszych maluchów. M. Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: Mamy pierwsze kroczki!!! 10.08.05, 23:47 Gratulacje dla Zosi! I wszystkiego naj dla rodzicow! Odpowiedz Link Zgłoś
nelka1313 Re: Mamy pierwsze kroczki!!! 11.08.05, 12:53 Gratulacje dla Zosi!Teraz to się zacznie Dzięki Rosie za słowa otuchy.Z tego co piszesz Kamilka używa smoczka.Też się nad tym zastanawiam, tylko jakoś nie wiem czy to ma sens skoro jest wychowana bez smoka-sztucznego, bo ostatnio ja robie jako smoczek-teraz nagle ja uczyć.Trochę jestem w kropce i nie wiem jak się zabrać do odstawienia.Marta zaczęła już w miarę normalnie jeść-cycuś tylko rano i wieczorem.Dojrzewam do odstawienia jej, na pierwszy ogień pójdzie noc, potem popołudniowa drzemka-już się przyzwyczaja powolutku do mleka z proszku(na razie tylko po 60ml-ale zawsze coś).Zdaje sobie sprawę,że te nocne pobudki spowodowane są tym,że nie umie sama zasnąć gdy się rozbudzi i potrzebuje cycula . Dziewczyny może macie jakieś sugestie albo jakąś mądrą literaturę na ten temat? Pozdrawiam ps.złapało mnie jakieś straszne wirusisko, bleee-macie jakies cudowne sposoby na przepędzenie zmory, bo w sobotę dziadkowie zabieraja nas nad morze a chce dożyć tej chwili.. papapap Odpowiedz Link Zgłoś
rosie.rosie Re: a martusia.. 11.08.05, 14:20 elu, chyba rzeczywiscie nie ma sensu przyzwyczajac teraz do smoczka poza tym, mowiac szczerze to u nas on niewiele pomogl przy odzwyczajaniu od piersi ja myslalam nawet o podawaniu butelki z woda, wtedy gdy kamilka bedzie sie w nocy budzila na piers - ale za zadne skarby jej nie chciala nie wiem, lap sie roznych sposobow masz jezyk niemowlat? moze tam cos ciekawego jeszcze wynajdziesz ela zdrowka zycze, nie wiem co ci radzic na przepedzenie wirusa, monika jest z medycznej rodziny je tez niestety jestem obolala, bo mialam ostatnio usowana osemke (( a w sobote wyjezdzamy na 3 dni do meza rodzinki, kamilki prababci i innych pociotek oby pogoda sie zmienila, trzymajcie kciuki zazdroszcze tego morza ciao Odpowiedz Link Zgłoś