franca1 jedzenie 08.10.04, 14:25 Skrzynka mądra z Ciebie kobitka, nie będę polemizować, bo się zgadzam z tym co piszesz. My staramy się nie narzucać naszej „woli”, ale jest dużo sytuacji, kiedy Olga po prostu musi się dostosować, niezależnie czy jej się to podoba. Jeżeli chodzi o jedzenie. To nic na siłę. Babcie chyba mają tą samą metodę, bo nieraz zeznają, że dużo zjadła, a czasami, że malutko. Niezmiennie pije jak smok, podstawa to sok malinowy z lipą herbapolu – muszę dolewać do każdego płynu, bo jest inaczej awantura. Wychodzę z założenia, że jak nie chce jeść, to nie jest głodna i sama zawoła jak zgłodnieje, albo sobie coś weźmie – ostatnio biegała po domu z bochenkiem chleba. Generalnie posiłki jedzone we własnym krzesełku (czasami na kanapie) samodzielnie. Od dłuższego czasu. Bardzo wygodna ta samodzielność Olgi, bo wreszcie zdarza mi się wypić gorącą kawę. Z góry przepraszam, za zawiłe „zeznania”, ale na nóżkach dzisiaj jestem od 5.30, a w pracy od 7 na wysokich obrotach i czuję się lekko rozbita … Aga nie daj się ISO! Wracam do pracy. Bardzo miłego weekendu życzę. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: 08.10.04, 21:26 ufff, weekend się zaczął! Hura! Hura to teraz ulubiony okrzyk Majki, jak się z czegokolwiek cieszy to krzyczy hura! śmiesznie to czasem wychodzi, dzisiaj np kupiłyśmy jej buty. fajnie bo pani miała taką miarkę drewnianą, bardzo nam pomogła, potem mierzyła bucik w środku miękką miarką, kupiłyśmy 23 (trochę luzu). Majka na wejście 'hura!!!' i co zobaczyła ładny but to 'hura'. gdyby to od niej zależało to wyszłybyśmy z ocieplanymi czerwonymi kapciami w owieczki. na szczęście dała się namówić na zimowe buty. firma Eldam, rawska, kiedyś już pisałam że mają medale i nagrody i są już w smyku, na miejscu jakieś 30% taniej - trapery 79 zl. Aga fajnie, że się odezwałaś, życzę cierpliwości do ISO. Skrzynka, mi tylko chodzi o to wmuszanie, takie natrętne. oczywiście zgadzam się, że czasem się nie da. ja nie muszę Majki posiłków dostosowywać do niczego, pewnie dlatego mi łatwiej. wiem np że jak jest śpiąca to nie zje obiadu i koniec, zasypia, jak wstanie to je. generalnie Majka je samodzielnie już od dłuższego czasu (na krzesełku przy stoliku małym) i często je z nami, siedzi wtedy w krzesełku, jak chce na kolana to nie pozwalam bo ja też się chcę najeść/napić itp. ona już wie, nie robi problemów. czasem ją karmię jak widzę że więcej by wylądowało dookoła niż w buzi. czasem łażę za nią i karmię po łyżeczce/gryzku czegokolwiek. jeżeli chodzi o stawianie granic to zgadzam się, że dziecko nie może rządzić i musi wiedzieć co wolno a co nie. zresztą co ja piszę, Skrzynka, przy Twojej wiedzy i doświadczeniu to ja wysiadam. za dużo mam jeszcze niezweryfikowanej wiedzy książkowej nie wiem za bardzo jak to napisać, może jakkolwiek... odkąd mój mąż znowu pracuje prawie go nie ma w domu, ma nadzory nocne, służby, jest zmęczony i wieczorem pada, ja zawsze lubiłam bardziej rozrywkowe życie, wyjścia, basen, spacer, wizyty, wyjazdy. wkurza mnie to, że on ciągle nie ma siły, stary-młody człowiek zmęczony życiem, w domu nie bywa za często więc nic nie robi (nie chodzi o to że ja robię, mam czas to robię, jak on miał to on robił) więc tylko praca. chyba mi się nazbierało jakichś negatywnych emocji, bo czasem jak przyjedzie to tylko się sprzeczamy i właściwie to już wolę jak ... go nie ma. to strasznie zabrzmiało... martwi mnie to, smutno mi ale nie bardzo już wiem co mam zrobić. tęsknię za znajomymi, nie chcę się z nimi spotykać sama, chcę razem z nim. chcę żeby było tak jak kiedyś... kurcze chyba sama nie wiem o co mi chodzi. no to kończę, idę do wanny rozmyślać cieszę się, że mam Was - jesteście wszystkie wspaniałe buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: 08.10.04, 21:50 Camilcia - z ust (palców na klawiaturze?) mi wyjęłaś pewne stwierdzenia i przemyślenia. Weekend - tak, tak hurra. Ja chyba najtrudniejsze grupy mam w czwartek. Z trzech pierwsza i ostatnia jest do bani. Na jednej na skutek różnych niezależnych ode mnie okoliczności mam trójkę 4-5 latków, z czego jedna Julcia nie chodzi (miała jakąś przepuklinę czy coś) i porusza się na sposób raczkujący i reszta - druga trójka to 7 latki. Różnica ogromna i nie mam pojęcia jak te zajęcia prowadzić. Pod koniec jestem wyczerpana i rozczarowana. A ostatnia grupa, nie dośc że późno (18.15) to sami chłopcy, wszyscy nadpobudliwi troszeczkę, jak chłopcy przy czym jeden naprawdę ADHD. Koszmarek. Ale dzis piątek i mam się lepiej. Na spacerze obyło się bez buntu!!!!! Dołączam się do pień pochwalnych na temat Skrzynkowych mądrości i postawy ogólnej. Co my byśmy bez ciebie tu zrobiły? Wojtek i jedzenie to temat trudny. Tzn. przy jego stałej niedowadze zawsze był to temat drażliwy. Ale je i ja nie zawsze ( go zmuszam. Ale jabłuszko to wmuszam, żeby jakiś owoc raz dziennie chociaż był. Mleczko trochę też wmuszam choć dzisiaj był wielki sukces bo zjadł Bebiko ze zwykłymi płatkami. Może to w końcu koniec tych drogich kaszek??? A reszty wmuszać nie muszę bo je, w miarę chętnie, no jeszcze warzywa czasami. On ma typ swojego taty - najlepiej nie jeść wcale bo w tym nie ma nic interesującego chyba że jest to Cola lub Pizza. Paweł jest chudszy ode mnie i ma życiową niedowagę. Myślałam że lepiej by było żeby to córeczka po nim te skłonności odziedziczyła ale nic z tego. Z naszym małżeństwem też ostatnio jakoś na bakier. Czynników mnóstwo. Zawsze ja mam jakiś problem bo jemu nic nigdy nie przeszkadza. Ale coś węszę że dziś będzie próbował łamać lody. Nawet na świętowanie naszej rocznicy za tydzień nie mam ochoty. Wściekam się bo czuję że obowiązki są na mojej głowie li tylko. O wszystkim muszę pamiętać, o nic się nie mogę doprosić. I w ogóle ... już nie smędzę. Ide. pewnie przez weekend będą u nas pustki. Wojtke nie chce zdmuchiwać świeczki ani robić baniek, w ogóle nie chce dmuchać. Ale dzielnie próbowałam się dzisiaj bawić - w ćwiczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: 08.10.04, 22:41 Hej! Mi nie chodzilo o pochwalne pienia na moje wypociny, tylko bylam ciekawa jak sobie radzicie w takich roznych sytuacjach kiedy trudno machnac reka dobra zje pozniej bo pozniej np. nie ma warunkow. No tak ale jak byl tylko Henio to jak nie chcial sniadania to jadl je za godzine. Czyli Zosia ma w pewnym sensie gorzej ( albo moze po prostu inaczej. Nie czuje sie wcale bardzo doswiadczona tak naprawde w srodku mam caly czas mase pytan i watpliowsci czy dobrze robie??? a moze cos tam w przyszlosci bedzie mialo skutek zupelnie rozny od zmierzonego ??? Ech zycie... Kamila mnie to tez niestety zabrzmialo bardzo znajomo. Kiedy nie pracowalam bardzo sie buntowalam, teraz juz sama nie mam napedu zeby popchnac nas oboje zebysmy gdzies wyszli kogos zaprosili. Tak naprawde wieki cale nie robilismy jakiejs imprezki i na zadnej nie bylismy. Tygodnie pedza jak oszalale i tylko przez telefon nabijam impulsy z trzema moimi najblizszymi kolezankami ale cala reszta mojego bujnego kiedys towarzystwa juz mi gdzies po drodze przepadla.I u nas podobnie jasne zawsze moge sie umowic i spotkac tylko ja tez bym chciala razem. Kubi przynajmniej ostatnio nie pracuje w weekendy i wraca w miare przyzwoicie ale i tak calkiem wypompowany bez sil i energii. Kurcze przeciez zycie nam ucieka tu i teraz kazdy dzien!I nie chodzi mi o beztroskie ciagle balangowanie wiem ze to juz nie wroci ale o cieszenie sie i nasycanie tym co jest.Moze to przez ta jesien i deszcz ( Z innej beczki -Sewerynki sprobujcie postrzelac w siebie wata, bierzesz kuleczke z waty kladziesz na wyprostowanej dloni i dmuchasz tak zeby spadla na Wojtka a potem zachecasz zeby strzelil w Ciebie -mozna zrobic z tego cala bitwe )Dobre sa tez wiartaczki i i lekkie zabawki z papieru powieszone na nitkach bo widac jak po dmuchnieciu sie ruszaja. Mozna tez na stole grac pileczka pingpongowa w mecz pilki dmuchanej (na pocztku Wojtek bedzie chcial pewnie palcem ), moze swieczka i banki byly na razie za trudne, ale probuj jak nie wychodzi na razie dmuchaj Ty zeby Go oswoic (a same banki nie spodobaly Mu sie?? wiekszosc maluchow jest nimi zachwycona, probuja lapac raczkami itp) Zmykam spac -jutro mamy slubowanie naszego pierwszaka.Skrzynka Ps bylabym zapomniala bylismy u alergologa dostalismy pochwale za stan skory, mozemy probowac wieprzowine, ryz i ryby slodkowodne, bialka przepiorcze. Marchwi,indyka, mleka, jajek na razie nie. I mamy dawac Cebion multi i wtedy juz D3 dodatkowo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: no to i ja coś skrobnę 08.10.04, 22:42 Skoro jest wieczór a net mi nie szwankuje (tylko komp czasem sie wyłacza bez uprzedzenia) - nvidia do kitu, to i ja sie dołączę. Męża brak - na spotkaniu ze znajomymi, mi jakoś nie chciało sie udzielać sie towarzystko, zwłąszcza ze Franka trzeba by na noc zostawiać a to dla mnie stres (moze faktycznie te plamy to od tego - kłebek nerwów ze mnie)Dla Marcina jakoś nie robi to większej różnicy,ach Ci faceci...Ostatnio też jestem w nienajlepszym nastoju jakos tak chmurno i durno w duszy gra, sama też sie pogubiłam...Ale jak widzę sama nie jestem, co niewielkim pocieszeniemMam chyba jakieś zwarcie w środku, od tego ciagłego myślenia i wymyślania róznych rzeczy, dla domu dla Frania, dla całej reszty...strasznie ciezko sie żyje jak druga osoba przejawia niewiele inicjatywy.......( Aaaa..miałam o czym innym, a tak wyszło jakoś...Moze Kamilcia tez wskoczę do wanny i przemyślę parę spraw, moze Tobie sie udało) dobrej NOcy Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: no to i ja coś skrobnę 08.10.04, 22:59 Ze Skrzynka i Kini pisalysmy razem. U nas nie ma problemu z wyjsciem na domowe imprezki,bo Szymon zasypia wszedzie,mi wlasciwie brakuje wyjsc w ciagu dnia,wspolny spacer,basen,wypad za miasto,pewnie winny jest brak urlopu Grzesia i to,ze cale wakacje robilam cos sama z Szymonem,brakuje mi tkaiej jakies wiezi rodzinnej,no i tez jakis przezyc ze znajomymi na nie domowej imprezie.Oprocz tego poszalalabym na jakies imprezie w klubie,ale teraz na moj stan odmienny sobie nie poszaleje na parkiecie. Buziaczki jesscze raz -Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: no to i ja coś skrobnę 08.10.04, 23:16 Fajnie jest poomyśleć, ze gdzieś tam w tej samej chwilii klepiemy w klawiaturę)JOla ja i tak Cię podziwiam, cały dom na Twojej głowie, Szymek , pies no i Fasolka przecież tez wymaga już uwagi a przede wszystkim poświecenia. Chyba zostaniesz moją idolką!!!CZy uważasz że jseteś zbyt surowa w stosunku do Szymka - bo tak odebrałam Twóje trzymanie sie sztywno zasad.. \Ja też czasami obstaję mocno przy swoim i prawie jako jedynej udaje mi sie osiagnać rezultaty, Franek wie, ze jak mówię nie to znaczy włąsnie to samo "nie". Więc albo łamię sie już na samym poczatku i daję taryfe ulgową albo obstaję uparcie przy swoim i im blizej końca dyskusji tym bardizej jestem nieugięta. Dzis Franky rozbroil mnie dwiema rzeczami; 1. rano spytał Marcina czy idzie do pracy zarabiać pieniążki? (nie bedę przytaczac to zbyt skomplikowane na odpowiedź twierdzącą kwinał główką:" To kupi izaka! (lizaka oczywiście)2. Dokonał pewnego odkrycia: "Janio jest chopcikiem, Mama jest diefcynkom". A kim jest tata - na to ja. Odpowiedź: "Tata jest... Majcinem" Tata Marcin był lekko oburzony) Co do jedzenia, temat rzeka, u nas niby problemu nie ma, Franky je jak oszalały, waga znakomita, rozwija sie pięknie, wiec jak czasem nie doje nie robię rabanu, ale pewne zasady obowiazują: jemy razem, przy stole, nie ma biegania i ganiania z łyżką, są oczywiście bunty co do tego co jemy)Ale to też da sie przeskoczyć..chociaż jest trudno. Raczej staram sie pilnować żeby Franek jadł to co mu przeznaczone, bo jeśli zamiast obiadu próbuje wydębić od nas serek to poźniej chodzi wściekły bo niedojedzonyz pustawym brzuszkiem. Nie wiem jak to jest u teściowej przypuszczam że uskutecznia bieganie, ale u moich rodziców raczej przestrzegane są takie zasady, moja mama czasami przesadza zamartwianiem sie że zjadł o jedną lyżeczkę za mało... no i jeszcze jedna zmiana u nas - Franek wreszcie, od wczoraj zaczał siadac podczas kąpieli w wannie - niesłychane!!!!!!!! pozdrawiamy i tym razem udajemy sie na spoczynek tzn. ja i moje jakieś nocne drugie ja)) Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: no to i ja coś skrobnę 09.10.04, 14:56 Hej dziewczęta! Ja nareszcie w domciu. Alescie się rozpisały!!! Widzę, że dobiera się do nas zbiorowo jesien ze swoimi depresyjkami i pochmurnymi humorami.Byle do wiosny!!! Mój mąż przytargał znowu jakiś katalog z dalekimi podróżami i obecnie "łapiemy słońce" w Tunezji)) ZObaczymy co będzie za tydzień. No cóż - trochę raźniej mi się zrobiło, gdy przeczytałam, że nie tylko u nie teraz częściej zamieszkały w domu spory małżeńskie. Nie znam jednak problemu późnych powrotów męża z pracy. Zawsze wracamy oboje ok. 15.30. Kamilo! Przypadek Twojej koleżanki przypomina mi problemy mojej znajomej. Pomogli jej dopiero w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi (czy jak to się nazywa). Jej maluszek urodził się teraz cały i zdrowy w styczniu 2004, ale zapowiedziano już jej że następne dziecko przez nietolerancję czegoś tam prowadzić ma w Łodzi. Dzięki za rady zakupowe. Zgodnie z zaleceniem udałam się z kolegą do Wola Park. Był trochę zdziwiony, bo przedzieraliśmy się przez całe miasto (mieszkaliśmy w ośrodku Złote Brzozy koło Elektrociepłowni Kawęczyn), a ja kupiłam sobie tylko pastę do zębów)) Musiał wykazać nieziemską cierpliwość, ponieważ na drugi dzień w drodze powotnej do domu pojechaliśmy tam znowu. Po prostu musiałam się z moimi planami zakupowymi przespać, bo były dość drogie i na zapas. Kupiłam Gosi płaszczyk w H&M za drobne 180 zł...(taki czerwony z "koca" ze sciągaczami i kołnieżem z dzianiny i guzikami w kształcie kiełków morsa) i skarpetki w Kappahlu. Płaszczyk jest dopiero na przyszły rok, ale tak mi się podobał... Mąż mnie oczywiście preświęcił za rozrzutność. Rzeczywiście - mnie tez Wola Park przypadł do gustu. Żałuję, że nie mamy tylu sklepów w Bydgoszczy - a może i dobrze, bo straciłabym majątek. Sobie w końcu nic nie kupiłam, choc KappAhl ma kolekcję jakby zrobioną pod mój gust. Gosia 2 dni mojej nieobecności świetnie zniosła. Drugiego dnia szukała mamy. Jest obecnie na etapie prezentów, więc ogromnie się uieszyła na mój widok - zwłaszca, gdy dałam jej pakuneczek z nowym porcelanowym aniłkiem (to jej hobby i jak sie jej zapytać co jej kupić, to mówi anioła) i 3 książeczkami z edycji Świętego Pawła (bardzo je lubię). Płaszczyk nie zrobił na niej wrażenia, choć obecnie przeżywa etap bycia "sisiną" (tj.księżniczką) - zakłada sobie koronkowe chusteczki za głowę i ogląda się lustrze z taką zachwycona miną, ze w koncu chyba zobaczy diabła.) Kingo! Dziękuję za propozycję wspólnych zakupów! Może kidyś, gdy wybiorę się na dłużej do Warszawy. Mam rodzinę w Markach, a to chyba gdzieś blisko Ciebie. Tym razem zajęcia kończyliśmy doopiero o 18 i udaliśmy się z kolegą do drugi brzeg Wisły trochę na zakupy, a na trochę na spacer wieczorny po Starówce. Jedzenie... Ja obecnie mówię, że Gosia ładnie je, bo przynajmniej nie zmusza się już do wymiotów. Jakbym jej nie wpychała, nie jadłaby w ogóle. Lubi tylko torty i ciasta kremowe, którymi opycha się obiema rękami i oczywiście ze względu na alergię jeść nie może. Nasza grupa u Helen Doron dziś ostatecznie się zawiązała. Dzieci się juz rozpoznają, zaczynają się ze sobą ładnie bawić - np. w chowanego przed zajęciami. Wreszcie mamy cały zestaw płyt w domciu. Gosia mogłaby sowjej płyty nr 1 słuchać bez przerwy, ale podobno nie wolno. W każdym razie chodziła po domu dziś i mówiła I see lala, I see tata)) A jak jechaliśmy samochodem były cary, trucky i busy. Nieługo nie dogada się z babciami)) Iwono! Ile u WAs kosztują jedne zajęcia? U nas 20 zł. Czy to standard? Przyłączam się do głosów pochwalnych dot, Skrzynki. W ogóle widzę, że się wzajemnie uzupełniamy. Każda z dziewczyn wnosi coś cikawego do forum i przy dłuższej czyjejś nieobecności, czegoś brakuje/ No włąśnie! A gdzie PATY????? Jak zdrowie Kamilo i Didi? Rozumiem, że po anginie Skrzynki zostały już tylko wspomnienia? A ja cały przyszły tydzień mam pod znakiem dentysty i laryngologa. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: 08.10.04, 22:50 Kamila jak pisalas o swoim mezu to tak jakbys pisala o moim,co oni robia z tymi chlopami w tym wojsku?! No wlasnie u nas domowe klotnie sa glownie o wstawanie rano z lozak i wyjscie z domu,ja ciagle bym gdzies latala,a Grzes w domu przed TV najlepiej pod koldra. On chetny na wyjscia kolo 19 do znajomych,najlpeij samochodem,zeby sie nie zmeczyc,koszmar. Ja gadam,gderam,krzycze,placze,tlumacze,rozmawiam,przedtawiam argumenty,ale najbardziej skuteczny jest szantaz lub wyjscie z domu bez niego,bo wtedy w ciagu 5 minut nas dogania. Tylko,ze mnie to meczy. Ostatnio jest lepiej,ale nie wiem czy to moja ciaza czy dlugie wolne od wojska,oby trwalo jak najdluzej. Ja sie zastanawiam czy ja nie jestem zbyt konsekwentna w stosunku do Szymona,to chyba tez nie jest zbyt dobrze,on chyba jeszcze troche za maly,a ja mu nie odpuszczam.Niby wiem,ze dziecko musi znac granice i zawsze go uprzedzam,ale mam watpliwosci,bo nie znam innej matki tak mocno trzymajacej sie zasad jak ja wiec to chyba nie jest normalne.Czuje sie jak wyrodna matka. Ania,Dulko,Paty,Ludikun gdzie jestescie? Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: 09.10.04, 20:08 Hej! Mnie tez sie cieplo zrobilo jak zobaczylam po wyslaniu posta ze pisalysmy jednoczesnie )) I zgadzam sie z Monika ze dobralysmy sie jak w korcu maku i ja tez odczuwam brak jak ktoras dlugo nie pisze. No wlasnie Sowa, Ania, Paty chyba juz pora na Was )) Jolu ja czasem mam podobne watpliwosci jak Ty bo czasem sie spotykamy ze zdziwieniem znajomych ze tacy konserwatywni jestesmy jesli chodzi o wychowanie i przestrzeganie ustalonych zasad (kiedys ktos kto dluzej nas nie widzial powital nas no i jak tam wasze ortodoksyjnie chowane dzieci to znosza)Czaem tez nachodza nas watpliwosci ze moze przesadzamy ???? Czlowiek ciagle balansuje miedzy jakimis skrajnosciami i szuka gdzie ten srodek. Ale Szymek ktorego widzialam latem nie wygladal na zestresowane,znerwicowane czy stlumione dziecko. Ja cie podziwiam za energie i za to ze mimo fasolki chce Ci sie tyle rzeczy z NIm robic, jezdzic z Nim samej, chodzic na takie spacery, basen itp.Chyba wyrodne matki tak sie nie zachowuja ))) Z innej beczki : fascynuje mnie ostatnio proces przyswajania jezyka. Przy chlopcach dopiero studiowalam logopedie i nie mialam jeszcze doswiadczenia z pracy w przedszkolach. A teraz patrze na Zosie i wychwytuje mase rzeczy i nadziwic sie nie moge jak taki maly lepek to przyswaja i sobie uklada. Dzis cos robiac pytam -Zosiu jesz?, odpowiedz -"jesz, tak" i kiwanie glowa, zmarszczenie brwi i nagle z usmiechem poprawka -"jem!" Albo proba znalezienia zasad odmiany u Zosi jest: jem, totam (kocham), citam (czytam) siasiam (przepraszam -jak chce sie gdzies przecisnac) i konsekwetnie cisiam (pisze) lelam (rozmawiam przez telefon). Jest- Zosia citam ale juz pojawilo sie - mama cita.Niesamowite jak taki czlowieczek tylko sluchajac jezyka wokolo porzadkuje i uklada. Pamietacie uczenie sie jezyka obcego? I mozolne wkuwanie regulek co jak sie odmienia? Zrobilismy pierwsze zakupy zimowe, jest juz kurtka dla Henia ( w Factory sa calkiem sensowne kurtki (na nasze styczniaki tez) za 99 zl (drozsze tez oczywiscie ), buty ala traperki dla Stasia. Prawie byly by sniegowce dla Zosi ale spala akurat slodko w wozku i zal mi Ja bylo budzic na mierzenie. Byly calkiem sensowne w Decathlonie za okolo 50 zl. W Ecco w Factory sa juz zimowe buty z Goretexu po 199 ale tylko wieksze romiary.Doszlam do wniosku ze Zosi kupie jakies cieple sniegowce + jakis kozaczki Bartka niezbyt ocieplone "na wyjscie". Ide warzyc strawe wieczorna mojemu mezczyznie i potomstwu )) Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: 09.10.04, 21:38 Moniko, nie wiem dokładnie ile płacą rodzice za lekcje ale za 33 zajecia w trymestrze (EFI) to jest 208 zł. Ale ponoć stawki tak jak dla rodziców i nauczycieli różnią się w miastach. Byłam w czwartek u ginekologa. Nic mi się nie dzieje ale w końcu odczekałam swój termin u pani poleconej przez koleżankę która przyjmuje w pewnych terminach na NFZ czyli za friko. W końcu się doczekałam. Prywatna wizyta (od zaraz) kosztuje 70 zl – czy w waszych miastach też są takie ceny? Pani przypadła mi do gustu więc już myślę o zabukowaniu następnego terminu. Wymyśliła, usłyszawszy całą moją skomplikowaną historię hormonalną żeby zmienić mi pigułki hormonalne na słabsze i tak przygotowywć me ciało do odstawienia ich za 2 mc i zobaczymy jak mój organizm zareaguje, czy znowu wrócą krawawienia co dwa tygodnie czy nie i potem będziemy przygotowywać mój organizm na dzidziusia – co w ostateczności jest moim zamierzeniem. Powiedziałam jej że tak chcę mieć jeszcze jedno dziecko i że dostosuję się z tym kiedy z możliwościami mojego organizmu. Moją siostrę przestał bardzo boleć kręgosłup! Bardzo się cieszę bo cierpiała. Dzidzius już niedługo. Dwa mc zlecą szybciutko. Nie mogę się doczekać, teraz kiedy wiem już jak to jest bardzo przeżywam tą ciążę mojej siostry. No i dalej nie wiedzą co tam w brzuszku kopie, raczej kto tam. Marzą o chłopcu bo dwie baby już mają. Pogoda wstrętna, nie wiem czy się wybiorę jutro do kościólka z młodym. Paweł na zajęciach ale ponoć szwagier ma mieć kazanie!!! Warto by było posłuchać rodziny. Z wychowywaniem ja też staram się być konsekwentna itp. Moja siostra taka jest i mi całkiem imponuje, choć czasem myślałam że przesadzają z siłą klapsów dla dziewczynek. Więc ja robię to trochę inaczej. A Wojciech ma charakterek oj ma. Moja mama cały czas mi mówi że z jej obserwacji wynika że z chłopacmi jest trudniej. Skrzynka, co ty myślisz? Bo ja znam również dziewczynki z nielada charakterkiem. Chyba jednak nie mam ochoty na żadne świętowanie rocznicy. My imprezowi nigdy specjalnie nie byliśmy ale to co było i już nie ma: (buuuuuuu) Długie spacery po mieście, chodzenie po górach, kino, wyprawy za miasto, rozmowy telefoniczne godzinami, wieczorne filmy z wypożyczalni, koncerty najpierw klasyka w filharmonii a potem jazz. Odwiedziny u znajomych.... A mój mąż nie był w wojsku więc kto z nim tak porobił? Chciałabym żeby czytał mi w myślach, wiedział sam co trzeba zrobić i czuł to poczucie obowiązku że trzeba to zrobić. A teraz głównie zmęczenie, komputer, TV i mecze mijamy się w ciagu dnia. Tak jakby każde miało jakiś tam swój świat a wspólnie załatwia się sprawy logistyczne ... No ale były wakacje i tam razem samym nam było super. Ale się dziś rozpisałam. Idę jeść szarlotkę właśnie popełnioną. Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: do Iwony 09.10.04, 22:05 u nas też jest 70 zł za wizytę u ginekologa. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: 09.10.04, 22:02 Hej! Skrzynko! Tez mnie zastanwaia, jak maluchy łapią mówienie. Długo myślałam, że powtarzają, co usłyszały. Ale któregoś dnia pytam Gosie: GRYZIESZ? (Gosia ma tendencje do połykania w całości, a potem wymiotuje) i usłyszałam odpowiedź w tonie "znowu sie czepiają":GRYZĘ! Zwazywszy, że Gosia nie mówi jeszcze tak dobrze jak większość styczniaków, dało mi to do myślenia, bo oznaczało, że sobie już poustawiała w głowie, jak sie odmienia czasowniki. A w ogóle weszłam pochwalić metodę nauki, którą stosuje Iwona. Przeżyliśmy dzis prawdziwy szok. Jak wielokrotnie pisałam, Gosia nie buduje jeszcze szczególnie skomplikowanych konstrukcji w języku polskim. Dobrze jest jak zloży do kupy 2, góra 3 wyrazy. Na angielskim do tej pory powtrzała pojedyncze słówka. A dziś bawi się sama w swoim ulubionym kąciku i z ładnym akcentem, bardzo wyraźnie powiedziała jednym ciurkiem: One, two, three, who do I see, I see Gosia, one, two, three. Iwona zapewne wie, że to tekst z pierwszej piosenki z kursu. Ale Gosia do tej pory jej nawet nie próbowała spiewać na zajęciach, więc nie miałam pojecia, że tkwi już w jej główce. Po prostu osłupieliśmy. Ciekawe, że po polsku ma problemy z wymową i tylko wtajemniczeni ją rozumieją, a tu mówiła tak czyściutko, że wszystko szło zrozumiec)) Teraz rozumiem,dlaczego wszyscy chą śpiewać po angielsku)) Myślę więc, że nasze dzieci budują juz sobie pewnie w głowie skomplikowane składnie, ale jeszcze nie ujawniają się z tym. Może blokuje je własnie problem z wymową. Gosia np. zna na pamięć wszytkie swoje książeczki, ale sie tym nie chwali, jeśli jej się o coś nie spyta. Dziś zresztą rozmawiałyśmy z mamami, których dzieci chodzą już na 3 rok angielskiego, a zaczynały w wieku 1,5 roku i opowiadały, że maluchy przez pół roku nic nie powtarzały, aż pewnego dnia odspiewały ni stąd ni zowąd wszystkie piosenki. Przypomina mi to przypadek mojej kuzynki, która b. długo prawie nic nie mówiła, aż w końcu pewnego wieczora, gdy miała juz dwa latka, postanowiła wyręczyć swoją babcię i przed zaśnięciem odśpiewała "Wśród nocnej ciszy"))) i chłopaka z podwórka, który nie mówił do czwartego roku życia, a potem nagle zaczął sprawnie posługiwać się nawet podwórkową łaciną)) A może zwłaszcza nią)) Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: wszystko 09.10.04, 22:48 Iwona u nas ceny za wizyte bardzo rozne,ja place 50 zl,ale wiem,ze sa tacy co spiewaja 100,a nawet 150,wiec nie ma reguly,zalezy do kogo sie idzie. Skrzynka mi sie wydaje,ze tak jak napisala Kini, jestem surowa wobec Szymona,niby wiem,ze powinno sie byc konsekwentnym,ale czasem mi sie wydaje,ze ja za wczesnie.Nawet moi rodzice,ktorzy byli bardzo konsekwentni wobec mnie czasem cos tam powiedza,ze czuje,ze przesadzam z ta surowoscia. Ja sie nie moge pochwalic odmianami ale mamy nowe slowa: bamam (banan),tan (wstan),dzi (dzwig),jach (jacht),a dzis doszlo slowo,ktore myslelismy,ze bedzie pierwsze,bo najczesciej pada z naszych ust-"Gini" czyli zdrobienie od Ginesa, naszego psa. Maz wrocil dopiero rano,cale dopoludnie spal,a potem poszlismy do aquaparku z ta moja kumpela i jej dwoma chlopakami.Bylo super,fajnie,bo zrobilo sie ciemno i byl taki kilmat na basenie,Szymon w wodzie w swoim zywiole,siedzielismy tam prawie 3 godziny wiec po powrocie padl jak kawka,a ja pisze ledwo,bo tez mi sie oczy zamykaja. Milej niedzieli,my znowu z dziadkami,bo Grzes idzie na sluzbe. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Baaardzo dlugo 10.10.04, 00:25 Hej, o rany ale naskrobalyscie. Czytalam i czytalam nawet zrobilam notatki żeby wszystko zapamietac. A wiec po kolei: Kamilo – mogę polecici ci kilku lekarzy: Andrzej Raczyńki – ma prywatna klinike Hadas – Centrum Medyczne Damiana i dwoch lekarzy w Klinice Novum (zajmuja się nieplodnosci i zagrozonymi ciazami) Roszkowski lub Garwolinski. Zuzia spiewa jedynie „AAA koty dwa” ale uwielbia czytac ze mna bajki i konczyc zdania. Podstawa to Bambo. Jej ostatnie powiedzonko to „Tata bobuzie” (czyt. łobuzie). Kupilam jej ksiazeczke z Kubusiem Puchatekim gdzie niektóre slowa zastapione sa obrazkami i dziecko czyta razem z nami. Calkiem niezle jej to idzie i ladnie odmienia wyrazy. W przedszkolu czuje się na razie fantastycznie. W piątek zostala nawet na 30 minut i było calkiem niele. Co prawda nie bardzo chciala mnie wypuscic ale powiedzialam ze ide po Tik Taki. Obecnie za Tik Taka można zalatwic wszystko lacznie z obcieciem grzywki. Jak wrocilam dopadla do mnie i kiwajac glowka dopytywala się „jus tik taki jus”. Kini Zuzia tez ma obsesje na punkcie zsunietych skarpetek lub pobrudzonego paluszka. Czytalam ze tak reaguja dzieci nadwrazliwe. Jak dzien jest pelen wrazen to w nocy budzi mi się z placzem i spi bardzo niespokojnie. Ja tez bylam takim dzieckiem do dzis pamietam „gryzace” rajstopy i swetry i niewnawidze pomarszczonych skarpetek. Franca widze ze Zuza z Olencja maja podone upodobania – Malina. Zuza zyczy sobie tylko „toku mlino” (soku malinowego) i jak picie nie ma oczekiwanego koloru to draka. Moja mama zrobila jej sok ale schodzi w takim tempie ze do zimy nie starczy. Co do konsekwencji w dzialaniu to raczej mamy podobne zdanie co do wychowania. Aczkolwiek zdazaja się odstestwa od normy. Jednak Zuzia bardziej slucha się mnie niż taty i to czasem smiesznie brzmi jak Wojtek mowi „ no to czekaj zaraz mama przyjdzie” Jeśli chodzi o jedzenie staram się jej nie zmuszac ale sa sytuacje ze nie mogę sobie pozwolic na sniadanie trwajace godzine albo na przeciagnie kolacji w nieskonczonosc i wtedy musi jesc. Nie mam z nia problemow z jedzeniem obiadkow (zupy i drugiego). Kanapeczki tez znikaja z talerza, ale przynajmniej raz w tygodniu musi zjesc kaszke i wtedy zaczynaja się schody. Nie chodzi o to ze jej nie lubi tylko o to ze wie ze sa lepsze rzeczy, ale coz tak musi być. Mnie tez się zdarzalo ze przy karminiu Zuzi nerwy mi pusczaly szczególnie ze był taki okres, ze nie jadla prawie nic i jeszcze komentarze Wojtka który stwierdzal „jak nie chce niech nie je” doprawadzaly do tego ze para wychodzila mi uszami. Widze ze nastroj jesienny zaglada do naszych domow. U nas tez sytuacja zaogniona i niby wszystko dobrze a jednak bomba w powietrzu. Ale już nawet nie chce mi się pisac chce zebyscie wiedzialy ze nie jestescie same w swoich smuteczkach. Mam pytanko gdzie jest Factory? Buziaki ide spac. Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki po dlugiej przerwie i dlatego dlugo 10.10.04, 13:09 Witajcie, Ufff przebrnelam przez posty. Alez Wy Dziewczyny plodne jestescie Tez sobie porobilam notatki aby w miare do wszystkiego sie ustosunkowac Zaczne moze od sporow na temat wychowania. My chyba raczej trzymamy podobny front, chociaz zdaza sie, ze cos mi sie w postepowaniu meza w stosunku do Oli nie podoba, ale to chodzi raczej o drobne sprawy. Jak wiekszosc z Was (taki chyba obecnie jest model rodziny) przebywam z Ola prawie caly dzien sama. Maz wychodzi o 08:30 (my czasem, zadko, ale sie zdarza, jeszcze spimy) a wraca ok 19:30. Wpada tylko na sniadanie i obiad i tyle go widzimy. Za to weekendy nasze sa i sobie odbijamy. Dlatego to ja mam glownie wplyw na wychowanie Oli i wydaje mi sie, ze jest to sposob przez meza akceptowany. Kini a czemu uwazasz, ze Jola jest surowa mama? Ja jakos tego w jej postach, ani tym bardziej w zachowaniu (bo przeziez sie widzialysmy, krotko wprawdzie ale zawsze) nie zauwazylam. Moze mi jakis post, znaczacy w tej sprawie, Joli umnkal? Co do konsekwencji to jestem tez zwolennikiem tej metody. Mam kolezanke, ktora wlasnie za to podziwiam, ze dzieki konsekwencji ma dobrze wychowanego synka (a teraz urodzila kilka dni temu coreczke, to tak na marginesie ) Tez sie staram byc konsekwentna. Nie znaczy to, ze jakies sztywne zasady wprowadzam i nie ma ustepstw zadnych. Chodzi mi bardziej o to, ze jak mowie "nie" to sie tego trzymam i nie zmieniam zdania dla swietego spokoju. W ramach doksztalcaania sie, bo tez sie czuje czesto zagubiona jako matka, kupilam polecana przez Camilcie ksiazke. I czytam...a potem bede sie starala wprowadzac w zycie, poniewaz chcialabym byc przyjacielem mojego dziecka. Kiedy patrze dookola to wydaje mi sie, ze to wcale nie jest tak latwo osiagnac. Co do jedzenia to tez bywa roznie. Tzn tez raczej nie zmuszam Oli do jedzenia. Do niedawna bylo super, ale ostatnio chyba w ramach buntu dwulatka troche sie pozmienialo i Ola czesto grymasi. Przestala z checia jesc jogurty, serki, ziemniaki, ryze, kasze itp. jak wiecie nie je tez owocow ani warzyw. Jadlaby tylko mieso, zolty ser i parowki, no i zupy w miare bez problemu. Dlatego czasem musze ja przekonac do kaszki, bo w kaszce przemycam owoce. Zaczelam jej tez dawac tylko 4 posilki, bo uznalam, ze widocznie nie jest wystarczajaco glodna zeby jesc 5. ja nie daje Oli D3 ani innych witamin. Chyba zadzwonie do lekarki i zapytam. A przy okazji od piatku siedzimy w domku, bo Ola ma katar gigant. Nie ma innych objawow na szczescie. Obejrzalam fotki rozne. Skrzynka kiedy patrze na twoje Skrzyneczki male to przyznam, ze gdzies w glebi serca chcialabym miec wiecej dzieci. Tylko nie wiem czy moja cierpliwosc, a raczej jej brak by to zniosly. Poprostu realnie oceniam moje mozliwosci... Ach zapomnialam przywitac nowa forumowiczke Ole i jej coreczki. Jestem Olu pelna podziwu dla Ciebie i chyle czola przed taaka, dla mnie odwazna decyzja. Jestes lepsza niz moja tesciowa (moj ma ma rowno rok mlodsza siostre ) Kini fajnie, ze zamiescilas zdjecia, bo ja sie przyznaje bez bicia, ze sie w tej materii opuscilam strasznie. Ola z Frankiem faktycznie czasem sie ladnie bawia. Bywa tez tak, ze Ola przed Frankiem ucieka, ale chyba ja przeraza roche jego temperament, bo Franio jest bardzo zywiolowym dzieckiem. A bywa i tak ze daja sobie buzi (tatus Oli juz to zaakceptowal ) Ostanio u Oli strasznie wzroslo poczucie wlasnosci i niedawno byl wrecz atak histerii jak jej kolezanka chciala sie pobawic Oli wozkiem dla lalek. innymi zabawkami mogla sie bawic do woli. Wozki sa teraz na topie i efekt tego jest taki, ze nosimy je po schodach w gore i w dol, bo jak ola idzie do babci to koniecznie z wozkiem, albo nawet z dwoma. Dobrze, ze sa tylko 3 wozki, bo czasem wszystkie 3 stoja u mnie w kuchni. Kini pieluchami sie nie przejmuj. Ola tez nie wykazuje zainteresowania nocnikem i sie nie martwie. maja czas jeszcze. A Pani lekarka faktycznie jakas ambitna strasznie. Mojej kolezanki coreczka wpasnie skonczyla 2 latka i tez nie interesuje sie nocnikiem i mowi tylko kilka slow (to wiadomosc dla Iwonki). A przy okazji Iwonki i jej pragnienia zeby maz czytal w myslach....hmmm ktora zna takiego faceta coby czytal w myslach reka w gore! ja osobiscie nie znam i z tego co wiem to fakt dowiedziony naukowo, ze facetom trzeba kawe na lawe bo inaczej sie mozna nie doczekac No i na koniec jeszcze: Didi zdrowka i gratulacje dla dzielnego przedszkolaka Dawcia, Aniu zazdroszcze (wiem zazdrosc to brzydkie uczucie ) pogody i ciepelka i odzywaj sie czesciej (przyganial kociol garnkowi..) Aga trzymam kciuki za zakonczenie walki z ISO Monika fantazja Gosi imponujaca, usmialam sie ))) Camilcia strasznie wspolczuje kolezance i mam nadzieje, ze trafi wreszcie na odpowiedniego lekarza i nie pamietam co jeszcze mialam napisac bo notatki niepelne a poza tym sie rozpisaalam strasznie i nie wiem czy dobrniecie do konca tych moich wypocin, tym ktore dobrnely dziekuje za cierpliwosc acha Skrzynka jeszcze Ci chcialam podziekowac za Twoja madrosc zyciowa, ktora nam wszystkim tutaj bardzo pomaga. Ciesze sie, ze tu z nami jestes. Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: 10.10.04, 13:23 oj, dziewczyny, nie spodziewałam się takich odpowiedzi, macie rację, marne to pocieszenie, ale zawsze. ja zarządziłam rozmowę, konkretną tzn co mi się nie podoba itd, czuję że mówię to samo za każdym razem, ale na jakiś czas jest ok. sprowadza się do tego, że nie podoba mi się związek, w którym łączą nas sprawy organizacyjne dot domu/finansów i Majki. Marcin się zgodził, stwierdziliśmy, że musimy nad tym popracować. w weekend było miło. dzisiaj Maja wstała o 5.30!!! a ja spałam do 9! u nas też w wakacje jest super, to chyba wszystko przez to zaganiane życie. już nie pamiętam czy pisałam, dziękuję za namiary do lekarzy, przekażę. Skrzynka, ja studiowałam semantykę (i formalną i kognitywną) to moja ulubiona dziedzina językoznawstwa. teraz mam okazję obserwować jak to wszystko dzieje się naprawdę. zapisuję co lepsze rzeczy. np nie położaj się ! uważam, że przyswajanie języka jest niesamowite! ok, lecimy do teściów na obiad... Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 20:26 Troche w pośpiechu czytałam posty - ale gwoli wyjaśnienia, nie posądzałam Joli o surowość tylko spytałam się czy sama uważa swoją konsekwencje w postępowaniu za zbyt surową? No i wynika z tego ze tak. Nigdy nie ośmieliłabym sie komuś takich rzeczy sugerować, taka mądra to ja nie jestem)Doczytam do końca i moze coś doskrobię Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 21:10 Cześć dziewczyny! No to chyba jakieś fatum ( .... tzn. moje małżeństwo równiez w nie najlepszej kondycji (baaardzo delikatnie rzecz ujmując). Ściślej - warczymy na siebie jak pies z kotem, dwa dni jako-takiego spokoju i "powtórka z rozrywki". Oczywiście mój ślubny ZAWSZE pracuje, ZAWSZE się gdzieś śpieszy, ZAWSZE się z kims umówił ... ;przykładów mogę namnożyć jeszcze z setkę ... a gdy jest już (chwilowo i przelotem w domu) to ustawia Daniela - Lekcje zrobiłeś? Ucz się! Jak Ty się wyrażasz! Posprzątaj w pokoju! itd itp. A mnie od razu trzęsie i choć wiem, że nie powinnam reagowac przy Danielu to przyznam szczerze, ze niekiedy nie wytrzymuję i powiem co o tym myślę. Tomek nie potrafi Daniela przytulić, pocałować ot tak "bez powodu" typu urodziny, święta czy wychodząc na dłużej z domu). Mało tego słowa pochwały mu przez gardło nie przechodzą, pogadać z nim tak normalnie o pierdołach i głupotkach wogóle nie potrafi. Traktuje go za poważnie i wg mnie te jego surowe wychowanie może naprawdę odbić się na psychice Daniela. Może przesadzam, ale mnie to naprawdę boli i już nie raz próbowałam z Nim o tym rozmawiać ale zamiast lepiej jest chyba coraz gorzej (... Wogóle mój mąż działa na mnie jak płachta na byka i mam wrażenie, że szukamy byle preteksu do kłótni. Przeraża mnie to ale nie wiem czy potrafię to zmienić ..... eh sorry dziewczyny, że wylewam swoje żale ale tak mnie jakoś naszło (oczywiście Tomka ZNOWU nie ma w domu i nie pytajcie gdzie jest bo nie wiem i co gorsza nie wiem czy mnie to jeszcze interesuje) ) Wiktoria powolutku tez zaczyna odmieniać czasowniki ale daleko jej do układania zdań. Nocnik nadal beeee ale i tak ją kocham ))))) Muszę kończyć bo kumpela dzwoni. buziaki. agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 21:31 Hej! My dziś też po sprzeczce - zeby było ciekawiej, to dlatego, że zarzuciłam Wojtkowi, że za mało pracuje. A ściślej - ze powiedział, że mam sama wziąć dodatkową robotę, bo on już wystarczająco dużo pracuje. Wyjasniam, że ja pracuję 8 godzin dziennie, a on 7. Raczej chodzi o to, że robotę mamy dostawać od kolegi, którego on nie lubi. A ja uważam, że pecunia non olet (znaczy sie kasa nie śmierdzi). U nas zwykle tak jest, że kótnia wybucha o jakieś błahostki - zbiera sie i zbiera, a potem ciach i oczyszca sie atmosfera. Nie odczytałam uwagi Kini jako jakiegoś zarzutu względem Joli - ale myślę, że Jola ma rację wymagając trochę więcej od Szymomna, bo po pierwsze w ciązy jest jej coraz ciężej, a po drugie - niebawem nie ujechałaby z dwójką rozpieszcczonych maluchów. Sama postanowiłam więcej wymagać ostatnio od Gosi - i są rezultaty. Dziś może nie była super grzeczna w kościele, ale za to mocno się starała. Nawet klękała wtedy kiedy trzeba. Inna sprawa, że chodziła po ludziach, pokazywała im resorówkę i mówiła, że to car i gdzie siedzi mama, tata i Gosia)) Gosia idzie w ślady Frania - tj. zaczyna wymyślać jakieś śmieszne rzeczy w stylu Franiowego węża w samochodzie)) Wczoraj np. gdy przyszliśmy na angielski, Pani Hania wpuszczając nas spytała, czy ktoś jeszcze z nami wszedł na klatkę (lekcje odbywają się przerobionym na szkołę mieszkaniu). Na to Gosia odpowiedziała zdecydowanie: "Tak". Na co Pani Hania wyszla na klatkę, a tu nikogo nie ma. No więc się pyta: "A kto wszedł?" Na co Gosia: "Miś." Pani zamknęła drzwi a Gosia alarm, że tam przecież Miś idzie! )) Pozdrawiam gorąco Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 21:52 No wlasnie wlasnie,nikt mnie nie atakuje,choc mowiac szczerze nie mialabym nic przeciwko temu,bo ja uwielbiam szczerosc. Ja sama napisalam o swoich jakis tam watpilwosciach,a Kini dobrze to ujela w jedno slowo-surowa. Paty ja uwielbiam takie dlugie posty My dzis znowu ciekawy dzien i pelen wrazen,rano pospalismy do 9,maz nie zawozil mnie do rodzicow wiec moglismy zostac w lozku. Przyjechali po nas rodzice i pojechalismy na basen (tak tak wczoraj aquapark,a dzis basen),taki normalny do plywania. Szymon troche wskakiwal do wody,ale ogolnie byla zimna woda i powietrze i wiecej sie grzalismy. Moj tata gral z nim w pilke,a ja sobie poplywalam,w koncu. No a potem zaczely sie zajecia dla bobaskow i sobie poszlismy z Szymonem na lekcje. Bylo bardzo fajnie,duzo dzieci i zabawy wymyslane przez pania zachecily Szymona do dlugiego przebywania w wodzie,a potem szalelismy w ustawionym baseniku z ciepla woda. Zajecia troche drogie 16 zl za 30 minut,ale wydaje mi sie,ze warto pojsc pare razy,ale ja sie zmeczylam wiec wysle meza,bylo podrzucanie dzieci,a Szymon wazy 13 kg wiec nie bylo lekko Najlepsze jest to,ze bylam pewna,ze Szymon padnie jak kawka na drzemke,a on w ogole nie chcial zasnac,on zawsze robi wszystko na opak,po basenie powinien byc zmeczony,a on dostal jakies energii. No i nie spal dzis w dzien wcale,a normalnie spi okolo 2 godzin. Potem jakies zakpuy z rodzicami i odwiezli nas do domu,no i czekamy az maz jutro rano nas obudzi jakims pysznym sniadankiem,ktor kupi wracajac. To tak w ramach tego domyslania sie mezow,Paty ma racje jak sie nie powie to nie ma co czekac. Ide spac,bo ja w przeciwienstwie do mojego synka jestem po basenie ledwo zywa. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: gwoli wyjaśnienia:) 11.10.04, 00:13 Hej! A ja wczoraj kazalam napalic w kominku ) i korzystajac z niobecnosci dziadkow spalam z dziecmi na dole na poslaniu na podlodze, do usypiania ogladalismy sobie kasete z Krecikiem ) bardzo poprawilo mi to humor (zepsuty troche tym ze tata skrzywil sie na nasze pomysly i wybral samotne spanie na gorze) U nas w domu chwilowo najwiekszy kryzys ma Stas.Okropnie zbuntowany sie zrobil i rzeczywiscie wcale nie slucha jak sie Go o cos prosi (o glupie ubranie sie do wyjscia trzeba awanturowac sie z 15 min) a zdrugiej strony jest rozzalony -bo Wy tylko ciagle w kolko powtarzacie to samo ubieraj sie i ubieraj, w uszach mi dzwoni!No i znowu ja uwazam ze trzeba Go troche dopiescic i dowartosciowac (moze za bardzo skupilismy sie ostatnio na Heniu -poczatek szkoly, i zbuntowanej Zosi???) a moj maz ze przykrecic srubke bo sie rozpuscil.Ale mnie tez strasznie ciezko sie pohamowac zeby nie zrzedzic Mu nad uchem, kiedy mimo zwracanej uwagi zeby uwazal co robi smaruje dokladnie cala bluze przy obiedzie buraczkami (dodajmy trzecia tego dnia bo wyswinieniu dwoch pierwszych). Iwona kazde z moich dzieci jest tak rozne i cyklicznie przechodzi lepsze i gorsze okresy ze ja bym nie powiedziala ze z ktoras z plci jest latwiej albo trudniej.Za wizyte u gina wzaleznosci gdzie place od 60-100zl srednio 80 Paty ja trzymam obie rece w dol ))Po przemysleniach jakie mialam ostatnio po lekturze forum tez sprobowalam dzis rozmowy. I dowiedzialam sie ze moja druga polowa tez chcialaby znacznie czesciej widywac znajomych i wychodzic i wyjezdzac tylko ja nie mam energii i sily wiec boi sie to proponowac. No i po roznych wyjasnieniach okazalo sie nie najlepiej nam idzie ostatnio domyslanie sie co ta druga strona by chciala i odczytywanie wysylanych sygnalow.Zobaczymy na ile uda sie nam poprawic. Danwiku trzymaj sie dzielnie i cieplo ((U nas czasem bywalo tak ze taki powazny dolek i kryzys byl potrzebny zeby pojsc krok dalej do przodu.Bardzo goraca zycze Ci zeby i tym razem tak bylo u Was! Byla przerwa w pisaniu, bo przyszedl ojciec moich dzieci i debatowalismy nad naszym srednim. Wspolnie postanowilismy jednak wiecej sie Nim zajac,troche wyciszyc i dowartosciowac.Zobaczymy czy to wystarczy.Czasem mamy oboje wrazenie ze w tym przypadku sobie nie radzimy i zastanawiamy sie nad jakas pomoca psychologa.Najgorsze jest ze cos na spokojnie sobie przemysle i wiem jak bym chciala robic a potem w pedzie i zdenerwowaniu robie cos zupelnie przeciwnego. Mialam wczesniej isc spac i cos mi chyba nie wyszlo (Dobranoc Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: gwoli wyjaśnienia:) 11.10.04, 11:20 Ale Ci zazdroszczę, skrzynko, tego kominka. Zwłaszcza dziś. U mnie w bloku jeszcze nie grzeją, centusie i trzeba włączać farelkę. U nas na razie niewiele się dzieje. To znaczy przymierzamy się do zmiany lokum, więc ciągle szukamy, dyskutujemy liczymy i .... gramy w totka )) To znaczy Jędrek gra, bo ja niestety mam ścisły umysł i nijak mi to prawdopodobieństwo do wyobraźni nie przemawia. Przyznam, że ostatnio marzy mi się jeden dzień urlopu, który spędziłabym sama w łóżku z książką (Jola nie krzycz, czasem człowiek potrzebuje naładować akumulatory). Coś mi dzisiaj nie idzie pisanie. Jak złapię wenę, to coś jeszcze skrobnę. Całuję Was serdecznie i życzę, żeby niebo nad Wami się rozpogodziło Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 11:42 Ja też się zgodzę, że faceci się nie domyślają, ale ja też sie nie lubię domyslać. Prosto, bezpośrednio to jest to, co lubię. Co do zmęczenia to podejrzewam, że mój mąż mógłby powiedzieć to samo co Wy - ta moja żona jest ciągle zmęczona, tylko marzy żeby się położyć spać, wyspać odpocząc No cóż jestem matką pracującą, dzieckiem dużej koropracji a to bardzo męczące. Co do spraw męsko-damskich hmm jak w związku raz lepiej, raz trochę gorzej - teraz nie narzekam, P narzeka na to moje zmęczenie oczywiście, ale nie jest źle - gaszę pożary w zarodku - jak to zwolenniczka rozmowy w momencie jak widzę, że coś się dzieje. Miało być krótko i prosto, a jak zwykle wyszło zawile. A w sobotę bawiliśmy się - mało powiedziane do rana na weselu. Około 21 dziadzio zabrał Olgę, a mój mąż zaskoczył mnie - tańczył ze mną do rana i często to on był prowodyrem wyjścia na parkiet - pisze, o tym bo jeszcze jestem pod wrażeniem - 3-4 tańce na całonocnej imprezie to była norma. buziaki chrypiąca Magda Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 12:30 zimno nie do wytrzymania!!!!! spacer prawie biegiem i żałuję że nie wzięłam czapki dla siebie, po 40 minutach trzęsłam się z zimna i jeszcze mnie pieką poliki. Maja usnęła, na szczęście udało mi się ją rozebrać z kurtki itp i położyć spać. nie wiem jak to będzie, nawet nie można poczekać aż dziecko się wyśpi na spacerku bo zimno! Magda, my wszystkie matki pracujące + dom, a faceci to myślą że samą pracą się mogą zmęczyć i przyjdą poleżeć do domku wczoraj włączyliśmy OC, narazie oszczędnie, też mi się marzy kominek... kończę bo do pracy idę Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 12:47 Acha, co do ginekologa, to do trudnych przypadków polecam dra Dębskiego ze szpitala Orłowskiego na Czerniakowskiej. Niestety w obyciu nie jest zbyt miły i moją kuzynkę, która była u Niego zaraz po poronieniu, bardzo zraził, ale podobno jest skuteczny. Trzeba się uodpornic. Jak na większość lekarzy, bo oni w sumie też mają ciężki kawałek chleba i myślę, że czasem trudno im się pogodzić z tym ,że nic nie moga pomóc i na codzień widzą tyle rozpaczy. No nic, może on pomoże Twojej koleżance, Kamila. Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 A u nas już Gwiazdka:))) 11.10.04, 13:28 Ufff! Weszłam troche się zrelaksować przed tarciem ziemniaków na placki. Właśnie uspiłam Gosię, więc robot tez musi spać. No - bo ja mam dzis wymarzony przez Sowę dzień urlopu. Ale nie na łóżku z książką ino na oknach ze szmatami. Wymyłam dziś wszystkie 8 okien (mam najbardziej zaoknione mieszkanie jakie znam), wyprałm i powiesiłam wszystkie osiem firan, wypowiedziałm osiem przekleństw na temat kominka sąsiadów (bez urazy Skrzynko!)) i jeszce bardziej tęsknię za zmianą lokum - np. za miastem i z kominkiem. Też gramy w totka, próbuję ściągać do domu dodatkowe roboty itp, ale wg comiesięcznych sprawozdań ze wzrostu kosztów budowy publikowanych w Rzepie, domek zamiast się przybliżać, się oddala(( A Gosia wczoraj ostatecznie przekonała tatę i powiedziała, że chce mieć domek. Więc dziś wisiałam na telefonie i obdzwaniałam wszystkich stolarzy. Jestem w szoku - żaden nie chce podjąć się zrobienia domku dla lalek!!! To co właśnie znalazłam w internecie mnie bynajmniej nie poddbudowało. JAkieś plastikowe paskudztwa za 899 zł najmniej... Czy widziałyście może domek z oferty IKE-i??? Mają podobno jakiś fajny. Niestety u nas tego sklepu nie ma. Ba! W zyciu w nim nie byłam i zanim wyprawię się do IKE- i do Poznania szukam o tym domie informacji. Domek miałby być prezentem na Gwiadkę. My już w takim nastroju, bo Gosia od 2 miesięcy nie ogląda nic innego jak nagrane w zeszłym roku gwiazdkowe Teletubisie. Zapewne niebawem stanie w pokoju choinka i szykujemy na weekend pieczenie ciasteczek jako wprawkę do pierników. Sporządziłam dziś także zamówienie na prezenty mikołajkowe. Gosia dostanie książeczki z fundacji Zdążyć z pomocą. BARDZO POLECAM!!! BAwię się teraz w akwizytora, ale myślę, że warto. Zysk ze sprzedaży idzie na pomoc dla rzeczywiście chorych dzieci, głównie z chorobamni nieuleczalnymi i często porzuconych przez rodziców. Fundację znamy od lat. Gosia uwielbia ich książeczki - zwłaszcza, gdy ilustruje je p. Izabela Kowalska - Wieczorek (b. znana ilustratorka), więc zamówiliśmy wszystko, co mają w ofercie dla dzieci. Mamy już kalendarz na przyszły rok i zestaw kartek świątecznych w domu. Bombowe! Dla zainteresowanych: www.dzieciom.pl Myślę sobie, że warto przy okazji robienia prezentów dać zarobić tym, którzy potrzebują w szczególności pieniędzy. Idę trzec ziemniaki Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: A u nas już Gwiazdka:))) 11.10.04, 13:33 uściślam stronkę: www.sklepik.dzieciom.pl Odpowiedz Link Zgłoś
ebeatka1 styczeń 2003. 11.10.04, 14:19 Witajcie, ja tak na króciutko bo niestety nie mam za bardzo czasu, ale chciałam dać znać ,że jesteśmy,czytamy i cieszymy sie ,że coraz więcej styczniowych mam na forum, które niniejszym witam. Będe musiała wpaśc póżniej i skrobnoc swoje trzy grosze bo widze ,że dyskutujecie na bardzo ciekawe tematy-wychowanie, konsekwencja, jedzenie czy "uroki" bycia żoną.I ja chciałabym zabrac głos w tych sprawach, szczególnie o tych "urokach", bo w tej kwstii mam wiele przemysleń, jeszcze więcej pytań i wątpliwości,a przecież niedługo stuknie nam 11 rok po zaobrączkowaniu więc powinno być z górki...a nie jest.Czasami mam wrażenie,że mieszkam z zupełnie innym facetem niz z tym, z którym brałam śluby. No, ale o tym nie teraz... jeszcze szybciutko chciałaby Wam napisać,że oto właśnie wczoraj i przedwczoraj przez cały Boży dzien byłam na wykładach, po raz pierwszy miałam zajęcia i jestem...pod wrażeniem choc materiału do opracowania od groma! wszystkie wykłady były takie ciekawe,że pomimo ogromnego zmeczenia pod koniec nic nie umknęło mojej uwadze.Myśle,że to jest to ! A najciekawsze dla mnie były zajęcia z tzw."biomedycznych podstaw rozwoju i wychowania",dowiedziałam sie wielu fajnych rzeczy. Ojej ,no musze juz kończyć bo i tak ukradam troche czasu , który powinnam poswięcic na pichcenie.Maks sie budzi, a ziemniaki nie obrane!!! Lecę. Pozdrawiam Was gorąco z pioruńsko zimnej Wawy( 6 st.!!!) Do pózniej, mam nadzieję. Beata i Maks (20.01.03) Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Codzienność 11.10.04, 14:54 Hejka Oj Jolu gdybym Ciebie posłuchała to przynajmniej bym wypoczęła. W piatem miałam gosci tzn moja kuzynke z synkami, Dawcio super siebawił szczególnie ze starszym z nich. Potem zakupy z rodzicami. W sobotę od rana malowanie, a potem prtanie i czyszczenie. Ja nie malowałam, ale prałam dywan i łóżko z wilekim bólem głowy, przeszło9 dopiero po jak zwykle ibupromie zatoki, polecam, pomimo, że lekarz kazal brać go w ostatecznosci, ale to na prawde była ostatecznosć. Potem pojechalismy do mojego kuzyna jak uspiłam małego. Oczysićie byłam padnieta i ok 1 wrócilismy do rodziców gdzie spalismy. O 4 rano mały kazał sie nosic po miszkaniu bo cos mu sie przysniło i potem mam go wzieła do siebie i do 7 przespałam. Miałam dobrze bo moja kochana mam zrobiła pyszny obiadek i dopiero wieczorem przyjechała do domku. Okazłao sie żełóżko jeszcze nie doschło i powychodziły jakieś play, ja siezłamie, ale prac nie bedę jeszcze raz chyba kupiue jakis materiał i uszyję narzutę. Cos w stylu IKEI. Co do pomarszczonych spadajacych skarpet to ja tego nie znosze, Dawcio zresztą też rano zawsze każe sobie poprawiać. Jolu Dawcio też mówi bamam, a w sobotę w niocy jak to powiedział była maba - mgła. Co do wychowania to też staram sie byc konsekwentna i czasam isurowa, ale to chyba wina też że ja też była surowo wychowywana. Jednak odstępstwa od reguły są. Chcę żeby mały był grzeczny ale oczywisćie najbardziej kochany. Z jedzeniem jest u nas różnie teraz mało je bo wychodzi mu trójak dolna i to chyba jest powód tego. W dodatko w sobotę pojawił sie katar, ale to nieodzowny towarzysz ząbkowania u nas. Kasiu super piszesz o wychowoaniu. Ja tez staram sie żeby DSawci zjadł przed wyjsciem chociaż trochecipłego mleczka. Niestety przegapiłam moment kiedy chetnie jadł melko łuyzeczką i teraz odmawia jedzenia talerza łyzłką z talerza i je butelkę. Aga trzymaj sie z tym ISO. Współczucia. Co do cen ginekologów to u nas jest od 50 - 100. Ja wuybieram sie jutro do majego który bierze 80 ale na szczeście do przychodni za friko. Mam nadżerke ktorej musze sie pozbyć. Widze że nie jestem odosobniona w depresji jesiennej i sprzeczkach domowych. Ja czasmi mysśle, że chyba sie rzoejdziemy bo dogadać nam sie cieżko. Moze wyjazd ślubnego cos zmieni. Oczysicie jak każdemu facetowi trzeba powiedieć wprost to zrób a tego nie rób. Zagubilismy sie w tej codziennosci. Ja jestem zmęczona oobowiazkami, choć on mi pomaga, ale i tak mały chce byc ciagle ze mną. W dodatku jestem tak zmeczona, że nie zawsze chce mi siewychodzic gdzieś. Juz gadalismy nie raz ale to starcza na trochę i znów jest źle. Oki nie przynudzam, znów mnie boli głowa, biorę cały czas leki i co katarku tylko nie mam, a głowa boli jak bolala. Miłego wieczorku. Moze uda mi siecos napisac wieczorkiem jak ślubny pójdzie na siatkę a ja poprasuje i popirę i uspie małego gniewnego. Odpowiedz Link Zgłoś
dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 15:20 Witam po weekendzie, który zleciał bardzo szybko i w rozjazdach. W sobote byliśmy na zakupach, chcieliśmy kupić dla Matiego buty i kombinezon, objeździliśmy pół Warszawy i nic nie kupiliśmy. Jedne buty widziałam fajne eldamu, bardzo fajne, Bartki w tym sezonie nr 25 wzwyż nie podobały mi sie. Camilcia chyba mówiła, że kupiłam eldamu, ciekawe jak się będę sprawować. Zobacze jak nie znajdę innych to kupie te. Darek zostawił mnie z Mateuszkiem w Blue City a sam pojechał na giełde komputerową. My połaziliśmy po sklepach a potem poszliśmy na plac zabaw koło sklepu Dziecko, ten plac zabaw jest jeszcze fajniejszy niz ten co było nasze spotkanie. Potem pojechaliśmy do Smyka, a tam dziki tłum, były jakieś targi dla młodych i przyszłych rodziców, ciuszki były 20% tańsze a buty 10%, ale nic nie wybraliśmy. Kupiłam tylko Matiemu polarkowy dresik. W niedziele byliśmy na obiedzie u rodziny, zaproszeni byliśmy na 14 i byliśmy tam do 20-tej. Mati wczoraj wogóle nie spał, ale juz ok.19 był marudny, w drodze powrotnej usnął, w domu tylko go rozebraliśmy i spał do rana do 7. Mati pierwszy raz widział tą rodzine dlatego na poczatku był bardzo zawstydzony i nie schodził mi z rąk, a potem jak sie rozbrykał, to nie można było sobie z nim dać rady. Cały czas chciał wchodzić po schodach na pietro, a jak mu nie pozwalałam to krzyk. Już nie wiedziałam co mam robić. Głupio mi było chodzić do nich na góre. Ale w końcu dałam mu chrupki i jakoś sie zajął. My też z Darkiem też na wojennej ścieżce, zgadzam się, że facetom trzeba wszystko dokładnie powiedzieć i co chodzi i co jest nie tak, sami się nie domyślą. Ja ciągle z nim wojuje, że za dużo czasu spędza przy komputerze. Rano w sobote wstanie i co robi, idzie do komputera. Nie domyśli się, że trzeba posprzątać,coś zrobić w domu, wszystko sie zrobi samo. W wakacje nie odczuwało się tego, bo praktycznie każdy weeknd byliśmy na Mazurach, a ja sprzatałam w tygodniu po pracy. W tygodniu praca, ciągle wszystko w biegu. Mijamy się jakoś nie ma czasu nawet pogadać, tylko sprawy Matiego na bieżąco. Wszysko na mojej głowie,zakupy, codzienne sprawy, bo on późno wraca z pracy, ale jak się idzie na 11 (ma nienormowany tryb pracy ale musi swoje 8-9 godzin odsiedzieć)to się wraca o 19-20, ile się nawojuje żeby poszedł o 9 po pracy i wyszedł wcześniej, ale nic nie dociera. Ale sobie ponarzekałam. Za to dziś kupiłam Mateuszkowi kombinezon Marquity, bardzo fajny zieleń butelkowa na czerwonym polarku, wydaje się spory jak na 98, może jeszcze na przyszły rok starczy. Chciałam koniecznie jednoczęściowy, żeby miał ciepło na sanki, na spacer i jak pojedziemy na Mazury. Jeszcze tylko buty, a wy macie juz butki. Franca znalazłaś jakieś ciepłe dla Olgi. Ale sie dziś rozpisałam. Pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 16:38 Witam po weekendzie, My też już palimy w kominku. Mamy rozprowadzenie ogrzewania od kominka na dwa poziomy, także nie jest tak, że tylko w tym pomieszczeniu, gdzie jest kominek jest ciepło, ale w innych też. Ja jestem straszliwym zmarzlakiem i nawet jak palimy w kominku, to i tak siedzę w polarowym dresie, często pod kocem. Okazało się, że moja koleżanka będzie miała chłopaka, udało się (mają już dwie dziewczyny). Koleżanka jest w 21tc (ma termin na 21 lutego 2005), to podobnie Jolu i Aniu, jak Wy. Tę właśnie koleżankę w poprzedniej ciąży prowadził dr Pazio z Consylium (to ten, którego polecała Skrzynka). Koleżanka go poleca z całego serca, chociaż, jak pisałam, nie ustrzegł jej przed przedwczesnym porodem, ale chyba nie miał na to wpływu. Teraz moją koleżankę prowadzi jakiś lekarz z Enel-medu. Stwierdziła, że nie będzie płaciła za wizyty, skoro firma jej opłaca opiekę medyczną. Ja też nie płacę za wizyty, ponieważ firma mi opłaca lecznicę. Mnie też weekend minął pod hasłem porządków. Było ogólne sprzątanie z myciem okien i praniem firan. Dzisiaj dzwonił Pan od kuchni, jutro mają mi przyjechać i dokończyć montaż kuchni. Śmiałam się, że okna umyte, firany powieszone, kwiatki ustawione, tylko kuchnia rozgrzebana i niedokończona. Mam nadzieją, że jutro mi wszystko skończą. Teraz czeka mnie kupno stołu i krzeseł. Ja chyba się nie lubię urządzać. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 20:13 Sowa a czemu ja mam na Ciebie krzyczec? Chyba troche nie rozumiem,mi sie tez marzy wolne,w lozku,zeby odpoczac,sama bez Szymona. Oj maz mnie goni z kompa wiec musze leciec,napisze cosik pozniej. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki slowo wyjasnienia i rytualy 11.10.04, 20:34 Witajcie, Ja przepraszam ale nie chcialam Kini powiedziec, ze atakujesz Jole. Chyba mam jakies problemy z wyrazaniem wlasnych mysli, bo to juz nie pierwszy raz jak moje slowa sa odczytane jako atak ( Chodzilo mi bardziej o to jaka wypowiedz Joli sprawila, ze mialas taka mysl. Bo myslslam, ze czegos co Jola napisala na temat wychowywania Szymona nie przeczytalam. A moze to ja cos zle zrozumialam ... U nas tez zimnica sie zrobila i chyba juz pora wyciagnac z szafy cieple kurteczki i rekawice. Jak zobaczylam dlugosc mojego poprzedniego posta to sie zdziwilam troche. Chyba pobilam nawet Monike I jeszcze pytanko mam: czy Wasze dzieci tez maja pewne rytualy. Np. bawia sie w jakies okreslone zabawy z okreslona osoba? Albo robia okreslona czynnosc zawsze w tym samym miejscu i najchetniej zawsze z ta sama osoba? Ola potrafi mnie wypchnac jak tylko stoje i sie przygladam jak bawi sie z tata w rzucanie pilki po schodach ( nie pytajcie..taka sobie poprostu zabawe wymyslili, czytaj. tatus wymyslil i pokazal dziecku ) Ze mna sie Ola nie chce bawic w rzucanie po schodach pilka ( I jeszcze jedno pytanko. Czy zakladacie Waszym Maluszkom podkoszulki? Ola po domu chodzi w bluzce z dlugim rekawem a jak gdzies wychodzimy to zakladam jej bluze lub sweter i na to kurtke, wiec wydaje mi sie, ze podkoszulka jej nie potrzebna (moja mama uwaza inaczej i stad moje pytanie). W domu w podkoszulce byloby jej za cieplo...tym bardziej, ze ja w krotkim rekawku chodze i nie marzne a raczej do goracokrwistych nie naleze. Lece uspiac Olenke. Pozdrawiam Was serdecznie Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: slowo wyjasnienia i rytualy 11.10.04, 21:43 Szymon chodzi po domu w ktorkim rekawku,na dwor zakaldam mu jescze dlugi i kurtke,ale po dzisiejszej zimnicy bede zakladac jeszcze sweterek. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: slowo wyjasnienia i rytualy 11.10.04, 22:56 popatrzcie tylko o której to pisałam. teraz paweł usypia młodego. ja już skapitulowałam a ten bawił sie w najlepsze. Wczoraj było podobnie, po czym obudził sie o 4 rano i przez 1,5 h szalał az w koncu przysnal i przed ósmą trzeba go było budzić. Nie znam przyczyn tych dziwacznych zachowan mojego dziecko. Rozważam opcję rezygnacji z popołudniowej 2h drzemki, która aczkolwiek bywa dla mnie konieczna czasem do normalnego funksjonowania i pozwala mi przysiąć na komputerze. Co myślicie w tym temacie? W sprawie małżeństwa to nam się udało. Było burzowo i końcu się wypłakałam, mąż przyznał że zaniedbywał pewne sprawy i zrobiło się lepiej i czyściej. Dziś pokroił cebulę w ramach rekompensaty, wczoraj nie siedział przed ekranem i nawet umył naczynia. Ale u nas to tak bywa, gromadzi się we mnie, potem jest erupcja wulkanu i przez pewnien czas czyste powietrze które z czasem ulega zanieczyszczeniu. I tak w koło maciju. No ale może jednak coś wymyślimy w ramach świętowania rocznicy ślubu. Marzą nam się góry - taki wypad do Zakopanego lub w Gorce. Zobaczymy jaka pogoda. Swoja drogą w tym temacie: myślę sobie - jakie błędy ja popełniam, bo przecież jest nas dwoje i to nie jest tylko męska działka - robienie problemów, co zrobić żeby powietrze dłużej było czyste? Ja nie oczekuję że on będzie czytał w myślach, tak tylko żartowałam, tylko czasem już mi się nie chce mówić o tym samym poraz setny, prosić żeby jedną głupią rzecz wywalczyć którą i tak mogę sama w końcu zrobić. Ale jak nie powiem to narasta u narasta we mnie, chociaż wydaje mi się że to olewam to to narasta ... i wybucha. Dobra, starczy już. Ubiranie: Wojtek ma wciąż pampersa wiec wciąż nosi body - co chyba zastępuje podkoszulkę. Długie rękawy po domu. W ogóle ja przewrażliwiona jestem na punkcie jego nie chorowania i boję się czasem że przegrzewam. Opiekunka nr dwa jest super i wojtek chyba już ja bez problemu zaakceptował - czyli Pan Bóg górą. Wczoraj z głupiej ciekawości weszłam na to straszne forum - strata dziecka, chore dziecko. głupia baba, ryczałam jak bóbr, nie mam siły tego czytać tak bardzo im wszystkim współczuję, serce się kraje. I dziękuję za wojciecha w każdej sytuacji - nawet jak jeszcze nie spi. dzieki za info o wizytach ceny podobne. ide pa Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 moje trzy grosze 12.10.04, 11:01 oczywiscie sa to tylko czastkowe przemyslenia - wiecej nie dam rady, bo znowu musze gdzies leciec, dom wariatow mowie Wam! Jeszcze moje pięć groszy co do czytania w myślach i "narastania, gromadzenia uczuć" czy dorastania do wybuchu. Czyli spraw damsko-męskich ciąg dalszy. U nas sprawdza się tzn. w moim przypadku sprawdza się komunikowanie od razu problemu - i wyciąganie z P. o co mu chodzi jak ma minę nietęgą - bo on raczej z tych mało wylewnych (a ja furiatka). My tzn. ja zaproponowałam w sposób jasny i rzeczowy wspólne zajmowanie się domem (podział nie jest sztywny - uzależniony jest też od tego, które z nas ma akurat mniejsze urwanie głowy w pracy, są rzeczy które tylko ja robię i są rzeczy które tylko P. robi). Teraz P. jest mniej obłożony i tym sposobem codziennie mam zmyte naczynia, wczoraj umyta podłoga ... Nawet nie muszę prosić. Zazwyczaj ja gotuje obiady - ale ja nawet to lubię. Czsami czeka na mnie w piekarniku cieplutka pizza, albo sałatka świeżo zrobiona na kolację. To wspólne zajmowanie się domem (trochę wymuszone przeze mnie) zostało ustalone ponad rok po ślubie - oczywiście bywają spięcia i kłótnie, tym bardziej, że u niego w domu było tak, że mama nie pracowała i nawet zdarzało jej się kawę do łóżka mu przynieść! Nie byłoby to oburzające, gdyby i jejmu zdarzało się np. mamie zrobić śniadanie rano... Ale wydaje mi się, że jak wcześniej (to tylko gdybanie) mąż/żona miał wszystko podane na talerzu i podsunięte pod nos, nic nie musiał robić w domu to chyba ciężko wymagać, że teraz będzie się domyślał, że ma coś robić, że się sytuacja zmieniła, a żeby się zmieniła trzeba sporo czasu, rozmów, nerwów ... Ewa a ja urządzać uwielbiam - zmieniać, wymyślać, planować, przestawiać no i oczywiście kupować. Co do kupowania, to zachęcona opiniami na forum "zakupy" i zniechęcona zeszłorocznymi doświadczeniami i faktem zmarzniętych nóżek po całodzienej zabawie pod i na stoku kupiłam (za straszne pieniądze - kurczę nawet sobie zazwyczaj nie kupuje takich drogich butów) ciemnofioletowe buciki Ecco z Gore-texu dla Olgi. Zapinane na 2 rzepy - nawet dobrze trzymają jej cienkie kostki, gruba podeszwa, ocieplane. Numer 24 i cały czas myślę czy to dobry rozmiar - sandały bartka roz. 22 są akurat. Do tego dokupiłam w H&M nieprzemakalne (tak napisali) czerwone spodnie narciarskie dla Olgi - liczę, że starczą jeszcze na następny sezon. Beatka - chyba mi umknęło, albo nie pisałać co studiujesz - na pierwszym roku? Podziwiam zapał. Monika gratuluję udanych zakupów Odpowiedz Link Zgłoś
ebeatka1 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 14:38 Witajcie, no, i niestety wczoraj nie udało sie wpaść,bo wieczór upłynął nam na wizycie w szpitalu...Maksiowi spuchła rączka i zauważyłam ,że zwisa jakoś tak bezwładnie , w ogóle nią nie poruszał i był bardzo marudny.No i pojechalismy na ostry dyżur sprawdzić co sie dzieje.Podejrzewałam,że to może byc wina ciągnięcia go z tą rączkę,bo niestety taka sytuacja sie zdarzyła- nie chciał wchodzic po schodach do domu,uwieszał sie poręczy i w ogóle straszny cyrk.W końcu dał mi rączke i jakos weszlismy, ale w któryms momencie pociągnęłam go bo zaczął robic tzw. zwis...no i to pewnie przeze mnie.Nie musze Wam mówic jak podle sie czułam...nawrzucałam sobie od najgorszych i dręczyły mnie koszmary nocne. W szpitalu oczywiscie płacz i lament, ale chyba bardziej przestraszył go pan doktor, o bardzo surowej minie i jakis taki posepny, niz ta rączka go bolała,bo nie omieszkał kilka razy pzryłożyc mi tąże schorowaną kończyną ( oczywiście mam na mysli Maksa ,nie lekarza )No i oczywiscie najgorsza sprawą było prześwietlenie - ta przesuwająca się i wydająca złowieszcze "brzymmm" maszyneria tak przeraziła małego,że az dostał spazmów.Oj ,Boże... Dzieki Bogu ,z rączką wszystko dobrze, jakies naciągnięcie, nadwyrężenie.A już pod koniec wizyty Maks normalnie nią poruszał i widać było wyrażna poprawę. Wrócilismy do domu o 23.00, szybkie mycie zabków, pupy na stojąco pod prysznicem i lulu. A dzisiaj wszystko ok.Boże człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy,że niechcący może dziecku zrobic krzywdę. Czułam sie fatalnie, miałam okropne( i mam) wyrzuty sumienia, a mąż jeszcze utwierdzał mnie swoimi pełnymi wyrzutu spojrzeniami,że jestem wstrętną babą. Co ja pisze -pelnymi wyrzutu?To były spojrzenia w stylu "grom z jasnego nieba"I miał rację...niestety. A potem ,jak Maksio zasnął stałam przy jego łóżeczku i przypomniałam sobie jak sie do mnie tulił juz po tych naświetlaniach, powoli uspakajał, dawał buzi,obejmował za szyję i po raz pierwszy odkąd sie urodził pomyslałam sobie,że chyba nie jestem dobra matką...zbyt impulsywną, niecierpliwą,za mało wyluzowaną, zbyt sztywną w swoich zasadach,które w sumie to nie maja sensu, itp. A mimo to Mały sie do mnie tulił,całował - a ja nie zasługuje na to... Ech, chyba sie upiję... Beata i Maks (20.01.03) Odpowiedz Link Zgłoś
ebeatka1 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 14:49 to jeszcze ja, miałam napisać kilka rzeczy, na temat których była mowa wcześniej, ale teraz to mam takiego DOŁA,że nic tylko siąść i płakac...Wszystkie moje "bardzo mądre teorie" życiowe poszły w ch....rę.Bo tak naprawde to sie okazuje ,że czepiam sie innych,że są tacy czy owacy,a sama postępuję żlę i powinnam zacząć zmiany od samej siebie.A to koszmarnie trudne...bo jestem kobitą o jakimś strasznie zardzewiłym charakterze,który nie daje sie ani o milimetr w tę czy tę. Aa, nie będe Wam psuc humorów. Beata i Maks ( 20.01.03) Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Beatko nawet tak nie myśl! 12.10.04, 15:33 Beatka nawet tak nie myśl jesteś dla Maksa najlepszą mamą pod słońcem. A Sowa ma rację nie pozwól nikomu na takie spojrzenia. Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, a już nie uwierzę, że ktokolwiek świadomie narażałby swoje dziecko na niebezpieczeństwo. Myśl pozytywnie i uśmiechnij się tak jak Maks do Ciebie. Cieplutko pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Beatko nawet tak nie myśl! 12.10.04, 16:08 Beatko, najważniejsze z Maksiem już wszystko ok. Nie możesz mieć do siebie pretensji ani żalu, przecież wiadomo, że to co się stało, to był wypadek i nie mogłaś przewidzieć, że tak się stanie. Magdo, mam pytanko, gdzie kupowałaś buciki Ecco i za ile???? W Jankach jest sklep outlet Ecco, mają tam też buty dla dzieci. Nie zawsze jest duży wybór i pełna rozmiarówka, bo są tam przeważnie buty drugiego gatunku, ale ceny mają też niższe niż w normalnym sklepie. Ja jestem fanką tych butów, sobie zamierzam kupić na zimę buciki tej firmy. Adaś też ma buciki Ecco, tylko nie zimowe. Na zimę mam dla niego Bartki z sympatexu. Wydaje mi się, że powinnaś być zadowolona z zakupionych Oli bucików. Ubieranie: Adaś też chodzi w body, bo ma ciągle Pampersa. Mnie jest wiecznie zimno, więc mi się wydaje, że mojemu dziecku też, toteż ubieram go bardzo ciepło i warstwowo, w domu i na spacer również. Wczoraj mieliśmy firmowe wyjście do teatru „Syrena”. Trochę się zdziwiłam, bo poniedziałek nie jest teatralnym dniem, ale komercja i tu dotarła. Sztuka z cyklu lekkich, łatwych i przyjemnych p.t. „Ciotka Karola”, nic ambitnego, ale dobrze nastrajająca na nadchodzący tydzień. Bardzo lubię teatr, wolę teatr od kina. Moje ulubione teatry to „Kwadrat”, „Komedia”, „Roma”, lubię też "Buffo" Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 buty 12.10.04, 16:16 Ewa, kupiłam w Galerii Centrum - za 236 albo 239 nie pamiętam już. Bardzo fajne połaczenie 2 fioletów, 2 rzepy, ładnie trzymają kostkę, a Olga ma bardzo cienkie nogi. Mi się bardzo podobają, choć dalej twierdzę, że okropnie dużo wydałam na dziecięce buciki. Jak będziesz się chwaliła, że znalazłaś tańsze, to proszę pocichutku, bo ... Misię bardzo podobają ecco pntofelki czarne - z paskiem na przodzie - nie widziałam na "żywo" tylko w katalogu, ale zawsze chciałam mieć takie buty. Ktoś wie ile kosztują i gdzie można je kupić? Olga i ubranie - zazwyczaj w body, ale zdarza się, że bez tylko np. koszulka z długim rękawem a na to sweter albo polar. Po domu jak w bocy to na to nic, chyba, że zimno. W ogóle Olga jest raczej "zimnego chowu". Czasami mam wrażenie, że zbyt zimnego - chodzi oczywiście o ubieranie. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: moje trzy grosze 12.10.04, 14:59 Beatka, proszę Cię, nie myśl tak i nie pozwól mężowi na takie spojrzenia, bo to po prostu nie fair. Maks sam mógł się szarpnąć, a Ty trzymałaś Go również po to, żeby nie spadł w szarpaninie z tych schodów. Ja zakładam, że każdy, komu powierzam Iwutka robi co może, żeby był bezpieczny, bo gdybym tak nie myślała, to bym z tą osobą na pewno go nie zostawiła. Ale jesteśmy tylko ludźmi i zapewniam Cię, że każdej z nas zdarzyło się czegoś nie dopilnować, nie przewidzieć. Po prostu nie jesteśmy zaprogramowanymi maszynami. Powiedz to mężowi, może to pomoże. Przecież On też nie zagwarantuje, że jak jest z Maksem to nic się nie zdarzy, prawda ? Pozdrawiam Cię i cieszę się, że z rączką Maksa już ok. Spoko, jesteś wspaniałą Mamą, która bardzo szybko zauważyła i zareagowała, jak coś było nie tak Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: moje trzy grosze 12.10.04, 17:07 Sowa ma calkowita racje,wiadomo,ze nie zrobilas tego specjalnie,a mojejmy Szymonowi najgorsze wypadki przydarzaja sie wlasnie jak jest tuz obok mnie. Spadl mi z lozka jak byl mniejszy,a wlasciwie go trzymalam. Maz zachowal sie nie fair,nie zwracaj na to uwagi, jestes na pewno super mama,gdyby tak nie bylo Max nie tulilby sie do Ciebie tylko do taty. Glowa do gory. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: moje trzy grosze 12.10.04, 17:49 Beatko, absolutnie nie wpędzaj sie w poczucie winy i nie pozwól innym tego robić!!! Jesteś z pewoscią dla Maksia najukochańszą Mamą pod slońcem bez dwóch zdań!! Pewnych rzeczy nie da sie przewidzieć a "wiszący" dwulatek jest trudny do opanowania niestety. Pamietam jak Franek mając roczek (w swoje urodziny) dosyc mocno oparzył sie z MOJEJ WINY (za blisko stała miseczka z gorąca wodą na kaszkę) to myślałam ze umrę z powodu wyrzutów sumienia - strasznie zależało mi na tym żeby ktoś mnie rozgrzeszył, bo przecież każdemu moze sie coś takiego zdarzyć. Na szczęście nikt mnie nie katował spojrzeniami i widząc jak cierpię znajdowali nawet słowo otuchy. Trzymaj sie Beatko! A Maksio pewnie raz dwa o wszystkim zapomni! NIe zdązyłam przeczytać wszystkich postów wiec tylko o nas: net dalej szwankuje, raz jest raz nie, cholery dostaję, Franek dostaje za to białej gorączki, po prostu chochliki w oczach i wariuje tak zę ja już cierpliwości nie mam...dziś nawet mnie boleśnie ugryzł...Paty żywiołowe dziecko to mało powiedziane.., skońćzyło sie klapsem za którymś razem kiedy nie mogłam opanować rozbuchanego młodzieńca.I powiem wam ze nawet nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, poprostu czasami nie daje rady utrzymać go w ryzach.., ma tyle energii ze nie sposób jej zużytkować. Poszli własnie z tatą na dłuższy spacer bez wózka, z przykazaniem: "wybiegania" się. W domu F., chodzi w body z krótkim lub długim rękawem, u niego w miarę miarodajne są jednak rączki, jak zimne to zakładam coś cieplejszego. Drzemka w ciagu dnia ok. 1 h co doprowadza mnie do rozpaczy, ostatnio coś sie pokręciło zę chodzi spaćo 22. a wstaje o 7.00. Iwonko gratuluję oczyszczenia atmosfery w domu, oby to trwało jak najdłużej. Monika podziwiam za zakup płaszczyka na następny rok, raczej bym sie nie odważyła) no i uśmiałam sie z Misia Gosi. To w skrócie, moze reszte doczytam wieczorem jak net bedzie chodził... Kini mama Franka (14.01.2003) Franuś-Szczęście moje Pracownia Czerwona Kropka Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 18:27 Beata trzymaj sie cieplo! I ja tez przylaczam sie nie wolno Ci o sobie tak myslec bo to po prostu nieprawda!!! Kazdy ma gorsze dni i kazdy popelnia bledy, kazdej z nas czasem brakuje cierpliwosci. Zdarzy mi sie wrzasnac na moje dzieci, dac klapsa na ktorego nie zasluzyly, pare razy w zyciu zdarzylo mi sie ktores mocno szarpnac, popchnac w zlosci. We wszystkich tych razach goraco tego zalowalam bylam na siebie wsciekla, zdarzalo mi sie patrzec jak spia i plakac nad wlasna beznadzieja.To nie znaczy ze trzeba sie zawsze rozgrzeszac beztrosko ale trzeba tez umiec wybaczyc sobie wlasne bledy i wierzyc ze potrafi sie inaczej, madrzej, lepiej.I ciagle probowac. Przeciez nie chcialas zrobic MU nic zlego to naprawde byl wypadek!!!I Max to wie (jakos tam po swojemu, dzieciaki sa madrzejsze niz nam sie wydaje).Trzymaj sie, jestes bardzo dobra mama dla Maxa, poswiecasz Mu prawie caly czas i masz prawo byc zmeczona. U nas w sprawach mesko-damskich tez chwilowo lepiej ))moze nie bylo jednej oczyszczajacej rozmowy ale chyba obydwoje na raz pilnujemy zeby tych rozmow bylo wiecej i zeby nie ograniczaly sie do serwisu informacyjnego.Duzo zmienila ta wieczorna rozmowa o Stasiu, zobaczylam ze moj facet tak samo sie o Niego martwi i tak samo czuje sie zagubiony i niepewny jak do tego sredniego naszego skarba trafic i czy gdzies nie popelniamy jakis bledow i zniedban. Chwilowo polityka -2D (dowartosciuj i dopiesc) przyniosla pierwsze efekty, Stas ubral sie dzis jak torpeda i z wlasnej inicjatywy przyszedl czy moze pomoc zrobic sniadanie -zrobili dla siebie i Henia i byl dumny jak paw. U nas zimno bo jeszcze nie wlaczylismy ogrzewania na stale tylko przepalamy w kominku (tez mamy rozprowadzenie ciepla po domu)Zosia maly zmazluch chodzi w body z dlugim rekawem (nie zapietym na dole zeby bylo latwiej sisi ) bluzie, rajstopkach i spodenkach -gola podloga bez dywanu. Zosia ma swoje rytualy, miejsce czytania przed snem, to ze ja musze siedziec na fotelu i czytac jak ona usypia, zabawa w bujanie na rekach z tata. Jakos dzisiaj zmeczyla mnie praca. A donosze jeszcze ze Zosia z nowa opiekunka cudownie bez jednej lzy, radosna jak wracam opowiada co robila z ciocia pokazuje rysunki itp. Buziaki Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: gdzie Ania? 12.10.04, 20:10 Ja jestem tez zimnolubna w domu,zawsze chodze rozebrana,a teraz mimo,ze u nas juz grzeja jeszcze nie odkrecam kaloryferow,bo nie jest mi tak zimno w domu,a i tak chodze w samej koszulce.Szymon tez zimnego chowu,zawsze jest najlezj ubrany na podworku,jak juz dziwnie wygladal bez czapki,bo wszystkie dzieci w cieplejszych czapach,to mu zaczelam zakaldac kapelusz letni. Wlasnie jak w tytule,gdzie jest Ania,juz dawno sie nie odzywala,a to nie w jej stylu,ktos cos wie? jutro napisze do niej sms. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 no to jeszcze ja 12.10.04, 21:16 Ebetko! to w żadnym wypadku nie Twoja wina! Dał mi Twój post do myślenia, bo Gosia tez lubi robić zwisy na schodach i strajki, a zwłaszcza, kiedy ja właśnie za jedna rękę trzymam ją, a w drugiej mam trzy torby z zakupami. Raz się zagapiłam na płot, po którym chodziły kury, bo chciałam pokazać je Gosi i Gosia o mało co nie podeszła pod chuśtawkę. Minęło już pół roku, a mnie jeszcze wszystko drętwieje i ma jakiś psychiczny uraz do chuśtawek - zwłaszcza, że niedawno chłopiec zmarł o uderzenia chuśtawką. Kini! Ten płaszczyk kupiłam właściwie sobie)) Zawsze o takim marzyłam! Czerwony z kapturem. Coś w stylu legendarnej budrysówki. Poza tym Gosia jest z tych co to wolno rosną. Nosi już teraz ciuchy przez rok i na pewno na którąś zimę kurtka będzie dobra. Liczę, że nawet na dwie. Poza tym to nie była łatwa decyzja i kupiłam ją dopiero po dniu zastanowienia. My już też mamy "zimówki". Tak jak Skrzynka jechaliśmy z zamiarem kupienia niebartków i wróciliśmy z Bartkami (Miałam na oku fajne "Antylopy", ale nie było rozmiaru). Wieczorem zadałam Gosi dość głupie zadanie: "Opowiedz Hektorkowi, jakie kupiłaś sobie buty". Odpowiedź mnie przerosła: "Czyste"! Dało mi to do myślenia. Gosia nosi majtki. Kiedyś w Cubusie kupiłam takie fajne, które naciąga się po pachy i nie wychodzą plecki. Żałuję, że kupiłam tylko 4 pary. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 21:26 Skrzynko myślałam sobie nawet sporo o Stasiu - bo ja też byłam w środku kuzynowstwa (nie mam rodzeństwa) i chyba go rozumiem. Zawsze ktoś był pierwszy albo najmłodszy. Temu trzeba było ustąpić, tamtego podziwiać. Nie znosiłam tego, że zawsze były jakieś buty czy kurtka do donoszenia. Myślę, że masz rację, że w żadnym wypadku nie ma co dokręcać śruby, bo można przekręcić. Przypomina mi się Bosse z "Dzieci z Bullerbyn", który zawsze mi się wydawał trochę skrzywdzony przez autorkę. Średniaki mają z reguły najgorzej(( Ich pięć minut trwa krótko, a Staś miał swoje pięc minut kilka łądnych lat i pewnie trudno mu się też przyzwyczaić do tego, że nie jest już najmłodszy i musiał po urodzeniu Zośki stać się "mężczyzną". Pa Monika Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Nowe buty Olgii ;-) 13.10.04, 12:01 Franca, jeśli to te butki www.eccoamager.dk/product_detail.asp?rid=2012 to są super - warte swojej ceny. A w końcu zimą dziecko nosi zwykle te same butki codziennie, więc nawet na sezon warto zainwestować. Pozdrówki Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 12:18 Oj Magda, masz rację z tymi złymi nawykami z domu. Moja teściowa całe życie zajmowała się domem i przyzwyczaiła wszystkich dookoła do ‘obsługi’, podane, zrobione itp., jak kiedyś przyszła i Marcin robił kotlety to była w ciężkim szoku ale rzeczywiście trzeba nerwów, żeby takie przyzwyczajenia zmienić. Co do urządzania to ja marzę o własnym domku, już go w głowie urządzam, w ogóle to mam takie natręctwo, że jak u kogoś jestem to zaraz bym poprzestawiała i siedzę i w głowie planuję. Oczywiście siedzę cicho, bo każdy ma jak lubi. Beatka, pisałam to już tysiąc razy, wszystkie jesteśmy różne, ale wszystkie jesteśmy też wspaniałymi mamami, wystarczająco dobrymi dla naszych dzieci! Dobrze, że Maks już lepiej. Ubranie – Majka chodzi w body, obowiązkowo majteczki, na to długi rękaw, czasem koszulki na ramiączka zamiast body. Czasem jak cieplej to samo body albo sama bluzeczka z dł, ale u nas w domu jest chłodno. Ja wolę taką temp w domu, no i nie płacimy 1000 miesięcznie za gaz do OC tak jak w pierwszych tygodniach życia Majuni, i kto powiedział, że dziecko nie kosztuje Przez ostatnie 2 dni zimy!!! (brrrr) zakładałam jej na spacer już zimową kurtkę. Kini, u mnie net też raz jest raz nie, jak dzwonię do BOK to już normalnie wrzeszczę i życzę sobie odłączenia i zwrotu kosztów, podobno za te dni kiedy nie działa można sobie odliczyć od abonamentu. Nikt mi jednak nie przyznał że neostrada to bubel!!! Maja właśnie śpi, ja mam godzinę wolną bo mi dziewczyna odwołała lekcję, środa najgorsza - od 9 do 19 z dwoma przerwami... może coś poczytam, już nie pamiętam kiedy przeczytałam jakąś książkę, kurcze, a kiedyś nie usnęłam bez czytania. Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 19:11 Witajcie Beatko dobrze, ze z Maksem juz ok. Ja Cie rozumiem, bo mnie sie tez zdaza miec wyrzuty sumienia za zbyt impulsywna reakcje. I wierze, ze sie zle z tym czujesz. Jestesmy niestety tylko ludzmi i kazdy z nas popelnia bledy. I kazdemu sie zdarza ze nie wytrzymuje. Najwazniejsze ze nasze dzieci kochaja nas takimi jakimi jestesmy bo przeciez same tez czuja sie kochane i dlatego wybaczaja nam nasze bledy. A potem my bedziemy im wybaczac ich bledy Ja tez uwielbiam sie urzadzac i obmyslac i planowac. I wlasnie planujemy gdzieby tu jakis domek wybudowac bo w tym naszym juz nie ma sie jak rozbudowac (dwa lata temu byla rozbudowa i genaralny remeont a nam juz znow teskno do takiego zamieszania ) Jolu musze Ci powiedziec, ze od wczoraj tez sie zastanawoam, gdzie Ani i przyznam, ze sie zaczelam troche martwic o nia. Wyslijcie jej jakiegos smska, zeby dala przynajmniej jakis znak. A propos tego co napisala Kamila, ze jej tesciowa byla w szoku jak zobaczyla, ze jej synek robi kotlety to mi sie przypomnial taki dowcip: rozmawiaja dwie sasiadki o malzenstwach swoich dziecii jedna mowi: ach wie pani corka trafila cudownie, maz sprzata, gotuje, pierze, prasuje. Wszystko w domu robi. Pracuje oczywiscie tez. A corka tylko na kanapie lezy i odpoczywa. Ale syn moj biedny. No ten to tak starsznie trafil. Sprzata, gotuje, pierze. Nie dosc, ze pracuje to wszystko w domu sam musi robic, a ta jego zonka tylko na kanapie lezy... Camilca my juz tez w kurtkach zimowych chodzimy, tzn ja mam opory zeby moj puchowy plaszcz wyjac z szafy, ale szczerze mowiac chetnie bym sie w niego opatulila.Myslalam, ze tylko u nas tak zimno. A ksiazki tez dopiero od noedawna zaczelam ponownie czytac Back to normal life I przy okazji polecam ksiazke "Ono". Super. dawno takiej dobrej ksiazki nie czytalam. pozdrawiam bo Ole chyba spaica...czyzby wolny wieczor?? Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 22:07 Wlasnie dostalam odpowiedz od Ani i przekazuje,ze wszystko u nich dobrze,dzidzia sie juz rusza,nie maja netu,nie wiadomo na jak dlugo,kolo 11 planuje przyleciec do Polski.Pozdrawia Was serdecznie. Ja dzis zalozylam szalik i od razu zrobilo mi sie cieplutko,kutrki zimowej jescze nie zakaladam,bo co ja bede nosic w zime!!! Szymon dzis na placu zabaw skakal w kaluzy wiec caly do prania,a potem poszedl w kaloszkach z tata na spacer z psem i niestety kalosze sa za niskie,bo spodnie cale mokre. To ma chyba po mnie,ja wchodzilam do klatki i wylewalam wode z kaloszy przed przyjsciem do domu,zeby rodzice nie krzyczeli,ze w za glebokie kaluze wchodzilam. Ja dzis zupelnie niepotrzebnie podnioslam glos na Szymona i zle mi z tym Pozdrowionka-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 22:56 Dobrze ze u Ani wszystko ok. Camilcia i Kini kiepsko ze tak macie z neostrada. Ja tak bardzo nie moge narzekac owszem czasem sie zdarzy ze nie ma dostepu ale ostatnio jakby rzadziej i zwykle nie dluzej jak na kilkanascie minut do godziny. Ostatnio przelaczylismy sie na ta wolniejsza (minal juz rok) i jest troszke wolniej ale akceptowalnie a za to duzo taniej. Dostalam dzis od kuzynki buty dla Zosi i sie lamie. Z jednaj strony mam zelazna zasade ze nie daje dzieciom uzywanych butow (po sobie tez nie donaszaja) wyjatek robie dla kaloszy i klapek basenowych po odkazeniu. Z drugiej strony te kozaczki (Bartki oczywiscie )) prawie jak nowe, kuzyni z tych kasiastych i ich corcia miala kilka par zimowych butow a te byly jak powiedzieli wyjsciowe do sukienek.I tak walczy we mnie sknera ) zawsze to stowka w kieszeni, Kubi jak to facet obejrzal ze nie wykoslawione, podeszwy nie starte i dziwi sie co sie czepiam i ze przesadzam. Sama nie wiem?.. Camilcia przypomniala mi jeszcze o jednej waznej rzeczy o "wystarczajaco dobrej matce" to stwierdzenie okazalo sie kiedys bardzo wazne dla mnie. Kiedy Stachul byl maly bylam zwyczajnie wykonczona dwojka maluchow, siadaly mi nerwy i potrafilam wydrzec sie na nich obu jak czarownica, nie mialam energii i werwy na jakies specjalne tworcze zajmowanie sie nimi -sporo im czytalam (obaj to bardzo lubili od malenkiego), chodzilismy na spacery itp. Ale czasm spotykalam w parku ambitne mamy majace jedno dziecko ktore opowiadaly o urzadzanych teatrzykach, o lekcjach plastyki na ktore chodzily ze swoimi dwulatkami. One kiedy maluch nie chcial isc do domu potrafily cierpliwie i godzine przekonywac ja uprzedzalam ze np za 5 min idziemy, potem systematycznie przypominalam ze pora konczyc zabawe potem oswiadczalam ze to ostatni zjazd na zjezdzalni i idziemy no i... bywalo ze potem wynosilam kopiace i wrzeszczace szczescie i upychalam w wozku (w glowie kolatalo ze juz pora biegiem bo padna mi w drodze powrotnej a uspiony Stas bez obiadu = na bank histeria po obudzeniu), czesto wsciekla ze caly park patrzy na mnie potrafilam nawrzeszczec na 3 i jednolatka. To ze czulam sie beznadziejna matka sprawialo ze bylam coraz bardziej nerwowa i zajmowanie sie chlopcami przynosilo coraz mniej radosci, zaczynalam byc coraz bardziej zniechecona, coraz czesciej puszczaly mi nerwy, wiec czulam sie coraz gorsza matka i kolo sie zamykalo. I wtedy moja kolezanka parkowa zawodowo psycholog powiedziala mi o teorii wystarczajaco dobrej matki, uswiadomila mi ze nie musze byc idealna matka, wystarczy ze bede kochala swoje dzieci i starala sie robic wszystko tak dobrze jak umiem. Wiecej ze takie bledy i potkniecia ktorych uniknac sie nie da jesli tylko na codzien sa wsparte miloscia jakos tam hartuja dziecko i przygotowuja do zetkniecia sie z brutalnoscia zycia juz bez oslony i tarczy mamowej milosci. Nie powiem ze wszystko zmienilo sie jak w bajce, to dluga droga ktora ciagle ide ucze sie jak wypuszczac wlasna zlosc zanim eksploduje na dzieci, ale nabralam pewnosci siebie i przekonania ze kocham moje dzieci i one to czuja i wiedza, robie bledy ale sie staram je naprawiac i uczyc na nich. Bycie mama pomalu zrobilo sie coraz przyjemniejsze i milsze. Na tyle fascynujace ze... pojawila sie Zosia )) Moniko Twoja diagnoza "srodkowego" dziecka jest trafna (. Z tym ze jak na razie mam wrazenie ze wiecej problemow sprawia starszy brat, ktorego ciagle nie mozna dogonic, wszystko robi lepiej i szybciej, wygadany przy tym i zawsze podziwiany przez panie w przedszkolu. My jak ognia staramy sie ich nie porownywac (choc to tez teoria bo czasem nieopatrznie sie zdarzy) ale sa jeszcze ciocie, babcie i panie w przedszkolu ((. Paradoksalnie Zosia trocha poprawila sytuacje, wreszcie jest ktos slabszy, kto sobie radzi jeszcze gorzej, ktos kto podziwia calym sercem (Stas jest Zosinym idolem i On swietnie to czuje i moze stad wynika slabosc jaka ja darzy)mala troche rozladowala emocje jakie buzowaly miedzy moimi panami. Oki znowu mnie ponioslo i sie rozpisalam (jak zwykle rozne rzeczy sobie ukladam piszac do was )) Pedze spac.Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 14.10.04, 14:15 Hej Beatko Sowa ma rację, nikt nie ma Ciebie prawa obwiniać, a wypadki sie zdarzają. Jesteś na prawdę dobrą mamą, a wieczorne zachowanie Maksa to potwierdziło w 100%. Kasiu jak Ty wszsytko super opisujesz. Ja wiem, ze wszystkiemu nie podołam i dlatego staram sie jak njwiecej czasu spędzać z małym, a dom niestety zapuszczam, a raz na kiedy robie wiekie sprzątanie. Staram sie nie dawać klapsów,bo wiem że jet to wyładowanie agresji. O to mam zatargi z meżem, bo on uważa to za dobrą metodę. Staram sie tłumaczyć, choc nie zawze to skutkuje. wczoraj była awantura bo chciałam rozebrać małego, a on nie pozowlił sie rozebrać bo go dziadek ubrał. Prawie pół godziny tłumaczenia i w koncu musiałam to reobic podstępem i sposobem przy płaczu. Co o butów to niestty ja nawet nie mam czasu poogtladać i coś kupic ale trzeba. Zastanawiam sie nad kupnem drugiej kurtki małemu, chyba by sie przydała. Na razie chodzi w jesiennej kurtce, która jest na olarku. Po domku mały chodzi różnie zależy od pogody i cepiełka w domku, przewaznie w body i bluzce i rajtuzkach, lub spodaniach i skarpetkach. Wczoraj mialam podłu humor i do tego komp mi nawala, dlatego sie nie odzywałam. Oki spdama, bo mam jeszcze troche pracy. Super, że u Ani wszystko oki Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Ucho!!!!! ;((( 14.10.04, 19:32 No i jest (( Wczoraj wieczorem calkiem zdrowy Stas zaczal narzekac na ucho, zostal dzis w domu i mial 37 a po pracy pognalam do laryngologa. Ma zapalenie ucha jak byk (( tyle ze na razie wyglada na kataralne wiec nie dostalismy antybiotyku a tylko leki przeciwzapalne i krople, ala na krok nie moze sie ruszyc z domu przez tydzien.Zdziebko mi to dezorganizuje zycie nie mowiac o tym ze On znowu sie nacierpi (choc na szczescie na razie sadzac po tym jak rozrabia nie boli Go bardzo). Pusto tu dzis u nas. Ide karmic dzieciaki. Moze wpadne pozniej. Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Ucho!!!!! ;((( 14.10.04, 20:53 Biedny Stas,to ucho to faktycznie paskuda,ale ja wlasnie sluszalam,ze jak juz raz sie zachoruje na zapalenie ucha to potem on juz sie co pewnien czas odzywa i to wlasnie wiadac u Stasia. Bardzo Wam wspolczuje. My dzis mielismy bardzo fajny dzien,rano poszlam do mojej kumpeli,przyszla jeszcze jedna kolazanka z chlopcem,ktorym sie opiekuje,no i zabawa na calego.Potem ona poszla chlopaki poszli spac,my kawka,a jak sie obudzili przyjechala nasza kolezanka z liceum z coreczka (2,8lat) i synem(4lata),no i wtedy sie zaczelo na calego.Ciezko bylo ze soba rozmawiac,bo tak bylo glosno,ale bardzo wesolo. Potem ja wyskoczylam do dentysty,przyjechal moj maz,ktory zostal wyslany na zakupy )) No i wlasnie i tu kolejny powod do radosci,kupilismy w koncu szafe do pokoju Szymona,polowe dokladaja moi rodzice jako prezent z okazji rocznicy slubu. Szymon teraz biega i ciagle chowa sie w szafie i zabawa jest na calego,wiec na razie nie wkadamy mu polek do srodka,zeby sie mogl chowac,bo na razie moge jego rzeczy trzymac w komodzie i dopiero jak sie urodzi malenstwo bede musiala go wyekspediowac w calosi do szafy. W zwiazku z szafa musze w pokoju Szymona zrobic calkowite przemeblowanie,ktore juz od dawna mam w glowie. Ja tez lubie zmieniac,ustawiac,wymyslac.Moj Grzes sie smieje,ze u nas zbyt dlugo nie moze byc tak samo,bo ja zaraz cos wymysle. ale sie rozpisalam Dobra ide dalej przemeblowywac. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Ucho!!!!! ;((( 14.10.04, 21:11 Współczuję Stasiowi! Ja dziś też pow wizycie u laryngologa. Ale u mnie juz końcówka. Pewnie coś lata w powietrzu. Też mnie za mocno nie bolało, ale za to aż 3 tygodnie. Rozumiem, Skrzynko, Twój dylemat z bucikami. Gośka zawsze miała nowe buciki, ale może dlatego, że nie ma po kim nosić. Wiem, że się niby nie powinno dzieciom dawać używanych bucików, ale ja w dzieciństwie takie miewałam, bo moje nogi dorastały gdy były kartki na buty i przysługiwały 4 pary w roku. Pamiętam jak mama z ciocią wystały 3 pary takich samych kozaków - jedne dla mojego starszego kuzyna, jedne dla mojej młodszej kuzynki i jedne dla mnie. I jak płakałam gdy kuzyn wyrósł już ze swoich i dostałam jego w spadku, że "nie mają pięty". Moja kuzynka po dziś dzień wspomina z żalem, że przez prawie całą podstawówkę miała ciągle "te same" kozaki - najpier swoje, potem po mnie, a potem jeszcze te o bracie)) No ale jakoś nie wykoślawiły nam się jakoś specjalnie nogi)) Jak kupowałam teraz Gosi zimówki, pani kupowała buty dla swojego dziecka - prosiła o najtańsze. Kupowała takie za trzydzieści parę złotych z ceraty. Przypomniało mi się, że kiedyś takie się właśnie nosiło i było dobrze, nie było więcej krzywych nóżek niż teraz w dobie bartków i innych takich. Zatrważa mnie to, że wokół jest tyle biedy. Nie dotyka mnie to bezpośrednio i stać mnie na dobre buciki dla Gosi, ale nie potrafię wyrzucać ciuchów po Gośce i na wszelki wypadek wszystko - łącznie z bucikami - chowam do szafy. Podsumowując moje skomplikowane dywagacje - ja bym chyba zaryzykowała i skoro buciki nie są znoszone, a z tego co pamiętam masz dla niej też nówki Bartki na zmianę, właczyłabym kozaczki od kuzynki do Zosinej kolekcji. Ja z tych, co nie lubią, gdy coś się marnuje. Zresztą nie mam nic przeciwko używanym ciuchom (aczkolwiek buty wolałabym dziedziczyć po rodzinie)) Gośka dziś cały dzień była sisiną (księżniczką). Życzyła sobie przebierać się w sukienki, zakładała torebki, przeglądała się w lustrze... Co dalej będzie??? Mamy kolosalne postępy w mówieniu. Dziś Gosia uświadomiał nas, że potrafi już powiedzieć "kanarek" i "myszoskoczek". Bardzo się cieszymy, bo jeszce miesiąc temu było kiepsko - a teraz ruszyło z kopyta. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Ucho!!!!! ;((( 15.10.04, 08:53 Co tu taka cisza? gdzie sa wszyscy? do pisania zapraszam Kasiu ja chyba bym tez zaryzykowala jezeli faktycznie nie byly zbyt czesto noszone,jak mowia,ze na wyjscia to pewnie zakladali,pakowali coreczke do samochodu i szli gdzies gdzie znowu buty byly zdejmowane,wiec moze zbyt duzo nie byly noszone. Wiem,ze to trudna decyzja,bo tak trabia o tym nie dziedziczeniu butkow,ale Monika ma racje piszac o naszym pokoleniu,nie mowiac juz o pokoleniu naszych rodzicow,wtedy bylo jeszcze gorzej z butami,a nogi maja jakies w porzadku,w ogole byli zdrowsi,a nasze dzieci to choroba goni chorobe.Wiem,ze na to sie sklada wiele rzeczy,oj nie bede rowijac tematu,bo mi wyjdzie post gigant. Pozdrowionka-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Ucho!!!!! ;((( 15.10.04, 09:34 Jola przeciez my lubimy posty gigant )))) Buty rzeczywiscie wygladaja noszone "wyjsciowo" wiec pewnie sie zlamie. Ja nie mam jeszcze nowek Bartkow dla Zosi i stad moj problem.Bo jesli nie te to bede musiala kupic. Mam upatrzone porzadne sniegowce w Decathlonie wiec to nie beda jedyne butki zimowe. No wlasnie co tu tak pusto??? Kini i Camilcia pewnie znowu walcza z Netem jak Ania a reszta ??? Ja dalej grzezne w przesiewowkach -z tymi tabelkami to bys sie Jolu dogadala z moim Kuba On tez ma wszystko w ekselu i to on wymyslil te tabelki. Samo wpisywanie to nic bo doszlam do systemu ze grupuje dzieciaki ktore maja taki sam zasob glosek i tylko nadpisuje dane i komentarz i drukuje pojedynczo. Ale ten komentarz wlasnie zawsze mam dylemat jak napisac krotko ale zrozumiale dla laika, jednych postraszyc zeby sie wzieli do galopu bo dziecko ma problem a Oni nic, innych uspokoic zeby dali spokoj dzieciakowi bo jeszcze ma czas a Oni niepotrzebnie Go gniota. W koncu po cos wymyslili normy rozwojowe i to ze synek sasiadki mowi r jak ma trzy lata to nie znaczy ze Kazio koniecznie ma to r cwiczyc skoro ma cztery ( a norma to 6 lat)i odwrotnie rece opadaja jak malec mowi fatalnie, miesza gloski, znieksztalca a rodzice wzruszaja ramionami a bo u nas w rodzinie to wujek Zdzisiek tez tak mowi i zyje - (tekst autentyczny zmienilam dane osobowe )))No ale na temat wspolpracy z rodzicami moich maluchow to ja bym mogla dlugo i niekoniecznie przyjemnie.Duzo lepiej mi sie wspolpracuje z dzieciakami. Dobra ide cos zjesc -nasza szkola ma dzis swieto wiec mam w domu caly komplet + kolezanka z klasy Henia ktorej mama pracuje i nie miala co z Nia zrobic. Dochodze do wniosku ze chyba nie widzac juz roznicy jedno wiecej czy mniej ))) Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 melduję się 15.10.04, 09:34 Skrzynka współczuję Stasiowi bólu ucha. Naprawdę paskudna sprawa te nawracające zapalenia. Próbuję coś napisać w odezwie na nawoływania Joli by ruszyć do klawiatury, ale jakoś mi nie idzie, Męczy mnie kaszel i ból w klatce - gardło przestało boleć. Jakoś nie mogę zebrać się by iść do lekarza, ale jak tak dalej pójdzie będę zmuszona. A teraz opowiem, co Olga wczoraj sobie wymyśliła. Mój mąż pali - ma taką maszynkę i sam sobie robi papierosy - a Olga obserwuje - zabrała z szafki te jego zabaweczki - maszynkę, tytoń i bibułkę (już skręcona z filtrem) - włożyła trochę tytoniu i paliła - przynajmniej tak twierdziła. Ja jej dam palnie - męża poinformowałam, że jak nie rzuci to wydziedziczę. Mamy w domu też duże akwarium, w którym rybki robią myj myj - wczoraj Olga nakarmiła je rodzynkami Rybki z głodu nie padną! Życzę miłego weekendu i do usłyszenia w poniedziałek jak dożyję. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: melduję się 15.10.04, 10:21 No to jak wszyscy, to wszyscy i babcia też... Skrzynko, wydaje mi się, że macie dobrego lekarza do tych "usznych" spraw, bo podoba mi się Jego/Jej podejście do antybiotyków. Raz byliśmy u okulistki, gdy Iwo bardzo łzawiły oczy i ona powiedziała, że nic nie widzi, więc, żeby wkraplać Mu przez jakiś czas krople ze sterydami, to się zobaczy. Zwialiśmy stamtąd aż się kurzyło. Teraz już mamy bardzo dobrego okulistę. W każdym razie Stasiowi życzymy szybkiego wyzdrowienia - najważniejsze, że Go nie boli, bo ból ucha to zdecydowanie nie to, co lubią tygrysy. Jola, strasznie Ci zazdroszczę takiego kupelskiego otoczenia i wspólnego łazikowania i załatwiania różnych spraw. Zawsze mi się coś takiego marzyło, ale moi znajomi to ciągle w pogoni za sukcesem, sławą itp. itd. Zresztą ja sama też czasowo ograniczona. Albo po prostu inny charakter. Brakuje mi tego strasznie. Moniko, gratulacje - "myszoskoczek" to już coś - proponuję teraz spróbować "stabilizator" )) Proponuję konkurs, które pierwsze dziecko powie to użyteczne słowo ! Magda, kiedyś wrócisz do domu, a tu Olga obiadek przygotowała - błazenek w sosie limonkowym )) A poza tym, Ty się nie wygłupiaj i nie choruj. Co będzie z sobotą ? My cały czas w pogoni za obuwiem zimowym. Wczoraj znalazłam fajne butki w Centrum Dziecięcym na Puławskiej (sklepu nie polecam, bo drogi, ale blisko mojej roboty), ale rozmiar 24 a my szukamy 25, buuu... No i szukam dalej. Buziaczki Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: melduję się 15.10.04, 11:13 Sowa, sobota aktualna wypatruj mnie - nie biorę chyba wózka - jeszcze się waham, więc na pewno zauważysz dziecko a za nim goniącą matkę Nie idę specjalnie dzisiaj do lekarza, to tak żebym nie poczuła się jeszcze gorzej. Jutro Olga ma, więc wymarzony dzień jazda pociągiem, jazda metrem (kolejarz mi rośnie czy jak) a potem dzieci i ciocia - nie wiem, co ona z "tą ciocią”, ale na każdym spotkaniu jakaś ciocia to podstawa. A co do tanich butów - to Olga ma kozaki za 30pln (polskie ze stadionu) ocieplane zakupione przez moją mamę do chodzenia koło domu - i tak się zastanawiam czy 2 pary plus kalosze to dla mojego psotnika wystarczająca ilość. Skrzynka bierz te buty, Zosi na pewno nic nie będzie - jak ja patrzę na zdjęcia z dzieciństwa i na buty, w jakich chodziłam... A stopy ma całkiem ładne i nogi proste. Z obiadku się uśmiałam. A co do jedzenia to zrobiłam wieczorem (na dzisiejszy obiad) zapiekankę z ziemniaków - pakuję porcyjkę sobie do pracy wpada do kuchni Olga, godzina 21.30 (wykąpana, zęby wyszorowane) i widzi jedzonko - zjadła całą miseczkę, i domagała się jeszcze ciastka na dokładkę. No tak kłopotów z jedzeniem to u nas nie ma. Jola ja też podziwiam Twoje życie towarzyskie i po cichu zazdroszczę. U mnie może nie tyle znajomi gonią, co ja nie mam już siły na zbyt dużą aktywność towarzyską. Muszę jeszcze z mężem przedyskutować i zabieram się do wieszania ogłoszenia na słupach - "Szukam uczciwej pani do sprzątania...", bo ja nie daję rady i brak mi miejsca w grafiku. Cała ja miało być dzisiaj krótko, a znowu się rozgadałam. magda Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: melduję się 15.10.04, 12:59 no to ja też się odezwę, leci mi z nosa, mam @ i czuję się strasznie, nie dosyć że przeziębiona to brzuch boli, zawiozłam Maję do teściowej i przygotowuję lekcje na wieczór i jutro - taaaa, mało mi było i wzięłam w szkole zaocznej 25 godzin bo im nauczyciel nawalił a to znajomi itd. poprostu nie dało się odmówić. Jolu, zazdroszczę towarzystwa, kurcze, że ja się wyprowadziłam kiedyś, teraz miałabym tłum koleżanek do piaskownicy i kawki, a tak siedzie sama (z dzieckiem) mój mąż ma dzisiaj awansowe szefa jednostki i nie wiadomo o której wróci (pewnie nad ranem), że też akurat dzisiaj to wypadło, jak ja nie do życia. w związku z ogólnym stanem depresji jesiennej i brakiem czasu dla siebie i znajomych, postanowiłam ... odwiedzić przyjaciółkę w Londynie. to moja bardzo bliska przyjaciółka, jeszcze z liceum, widzimy się ok2 razy w roku i nie możemy się nagadać, jest dla mnie jak siostra. więc lecę do niej na weekend, ostatni weekend listopada, mamy w planie zakupy i łażenie, włoskie knajpy itp (jej mąż jest Włochem). mój mąż trochę zszokowany pomysłem, ale się zgodził, tym bardziej że bilety kupiłam po 9 zl + opłaty lotniskowe. nie mogę się doczekać! aż nie mogłam spać w nocy Skrzynka, ja też miałam zasadę że butki nowe, ale dostałam bardzo fajne dla Majci na wiosnę (szmaciane, dało się uprać) i nosiła, jeżeli nie są wykoślawione i znoszone to bierz. ja też chodziłam w butach po kuzynce i ok. Zyczę zdrowia wszystkim i sobie też idę wieszać pranie póki słonecznie Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: melduję się 15.10.04, 13:05 Camilcia, ładna perspektywa, gratulacje. Musisz do tego czasu wyzdrowieć. Koniecznie. Gdzie takie tanie te biletki kupiłaś ? S. Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: melduję się 15.10.04, 17:44 ja też się tylko melduję. czytam wszystko ale jakoś weny twórczej brak. A to przecież już weekend. Jutro nasza rocznica. Siostrzeńcy się pochorowali co oznacza że teściowa z nimi zostaje, my zostajemy w krakowie (moja mama też akurat wyjeżdża) Tyle z moich marzeń o chodzeniu po górach. Pięć lat temu byliśmy w podróży poślubnej w Tatrach. Był śnieg ale 1 listopada było najcudniejsze słońce a my w szczytach !!! Och te stare czasy. Pozostanie nam jutro wyrwać się gdzieś po południu powłóczyć się po Krakowie chyba. Trochę mi żal. Z dobrych wiadomości - moja siostra miała wczoraj USG i wyszedł sisiak!!! Wojtuś będzie miał kuzyna. Moja bidulka aż się popłakała z radości. Jak lekarka dowiedziała się że w domu ma dwie baby to aż sprawdzała drugi raz. Hi hi. Ja sie bardzo cieszę w każdym bądź razie. Camilcia - gdzie ty pracujesz. Przepraszam ze tak wprost ale z ciekawości. jestes na etacie w szkole panstwowej czy prywatnej gdzies, czy jakoś inaczej? pytam bo wciąż dumam jakby tu zmienić moja pracę i rozważam różne możliwości. skrzynka mam nadzieję że zdrowiejecie beatka - nie ma mamy doskonałej ale mu staramy się robić jak najlepiej nasze dzieci to docenia pytanie do wszystkich - jak układają się wasze relacje z waszymi teściowymi, czy jest tak zdecydowanie inaczej jak porównujecie wasze relacje z waszymi mamami? wciąż myślę że relacja mama córka jest inna niz mama syn. pytanie kolejne - czym zastąpić mleko np. na kolacje, jak nie zje kaszki to wystarczy jak mu dam jogurt? czy serek i jogurt i jeden raz kaszka dziennie to starczy wapna i tego co daje mleko? jstem coś padnięta, czy to pomidorowa i naleśniki mnie tak dzisiaj wykończyły? ach, wojtek zasnał wczoraj sam w łożeczku, właściwie pierwszy raz w życiu, Paweł był na próbie a ja po 1/2h już nie miałam siły, powiedziałam że jest duży i na pewno potrafi sam usnąć i wyszłam, po chwili wylazł z pokoju a ja na to że ma wracać do łóżka i jak wyjdzie to będzie w pupę, wyszedł, było w pupę (przez pampersa i śpiworek więc bezboleśnie) ale już nie wyszedł i zasnął. czy to początek nowej ery? całuski iwona Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki Re: melduję się 15.10.04, 19:15 Witajcie, To i ja sie zamelduje Skrzyneczka pozdrowienia dla Stasia i zyczenia szybkiego powrotu do zdrowia. Biedulek sie z tym uchem nameczy. Co do butkow, to ja tez kupuje Oli zawsze nowe, ale gdyby sie taka gratka zdarzyla to chyba bym wziela te malo uzywane. I dodatkowo kupila jeszcze drugie. Bo jesli to takie wyjsciowki to przeciez Zosia w nich na sanki nie pojdzie. Ja jak Monika jestem przeciwniekiem marnotrawstwa i tez ciuszki po Oli oddaje dalej. Butki tez daje takiej sasiadce, ktora jest w trudnej sytuacji majatkowej i dziewczyna jest zadowolona. Mam nadzieje, ze jej synek nie bedzie mial przez to klopotow z nozkami. Niektorych butkow jej nie moge dac, bo sa dziewczece. Troche by chlopaczek dzienie wygladal w rozowych prawda wiec te stawiam poprostu na smietniku i jak ktos potrzebuje to sobie bierze. Bo faktycznie wielu osob nie stac na buty za 100 zlotych i wiecej. Camilcia gratuluje wyjazdu. Fajnie, ze te tanie linie lotnicze weszly na nasz rynek U nas sie zacza etap na Tatusia. Tzn Ola poprostu dostaje glupawki jak Jej Tatus wraca z pracy. Ewidentnie sie przed Nim popisuje. Bawi sie z Nim caly czas. Zaczely sie protesty kiedy wychodzi do pracy. A przed chwila Go nie chciala do sklepu wypuscic wiec musial Ja zabrac. Ale widze, ze Tatusia to napawa duma, ze jest tak wazny dla Coreczki A i ja nie ukrywam jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy. Dzieki temu moge poczytac co u Was uciekam bo Rodzinka juz ze sklepu wrocila pozdrawiam Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: melduję się 15.10.04, 20:39 Ale piekny odzew,ale dlaczego Was trzeba wzywac do odzywania sie? my tu czekamy na kazdego nowego posta i wiesci od Was. Kamila jak zalatwilas taki tani bilet lotniczy? ja mam siostre i przyjaciolke w Londynie i bardzo chcialabym je odwiedzic. Zdrowiej szybciutko,a mezowie zawsze maja jakies imprezy jak zona jest w nienajlepszej kondycji,oj zycie. U nas od wczoraj Szymon siedzi glownie w szafie,dzis zapakowal do niej mostwo zabawek i nawet swoj samochod-jezdzik,a potem sie wsciekal,ze nie moze sie sam tam jeszcze zmiescic. Nowa atrakcja jest rowniez to,ze lozko stoi przy oknie wiec mozna samemu przez nie wygladac,wczesniej musialam go stawiac na parapecie i przy nim stac. Dzis bylysmy z kumpela w centrum Gdyni i Szymon dal taki popis,ze cala ulica na nas patrzyla,Gosia z dwoma chlopakami ze rece,a Szymon ucieka,a ulica ruchliwa bardzo blisko,no wiec ja go za reke,a on wyl jakby go ze skory obdzierali,jak mu probowalam tlumaczyc plakal jeszcze glosniej. W koncu mi sie nawet smiac chcialo,ostatecznie mnie przeprosil,przestal plakac i nioslam go na barana. Franca Olga nie wyglada na lubiaca zjesc o kazdej porze Ja po prostu mieszkam na nowym osiedlu,duzo mlodych malezenstw,kazda mloda kobieta jest w ciazy lub ma juz dziecko,no a poza tym mam tu Gosie,kumpele jeszcze z podstawowki,z dwojka chlopcow (4 i 2 lata). Tutaj jak sie nawet nie chce to zawsze sie spotka kogos do pogadania,a po prawie dwoch latach mam mnostwo podworkowych kolezanek,5 ma dzieci z wrzesnia 02 i teraz 3 sa w ciazy z drugim dzieckiem.Jest wesolo Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: melduję się 15.10.04, 20:49 Hej! My dzis mamy ćwiczenia z przygotowania się do 3 wojny światowej. Otóż mój mąż robił dziś zakupy i rzeczywiście przyniósł całe siaty, ale wszelakiego mięsiwa. A my piątkujemy. I wieczorem okazało się, że na kolacje w lodówce był jeden plasterek sera i jedno jajko. Właśnie zrobiłam z tego 4 zapiekanki)) Moje realcje z tesciową, Iwono, są poprawne. Mam skomplikowaną stuację, bo Gosią zajmują się i moja mama i moja teściowa. Musimy sobie jakoś wszystkie ustępować. Musieliśmy się pogodzic też z tym, że moja mama nam ciągle coś sprząta i przestawia, a teściowa marudzi. Ale mama to mama. Przypomina mi sie historia, kt. opowiadała moja dawna szefowa. Idzie babcia przez wieś i maleńkie dziecko prowadzi za rękę, a duże niesie na ręku. No i pyta się sąsiadka: - Kumo! A wy co? Duże niesiecie, a małe musi iść? - A bo te duże to córczyne! Ponoć historia autentyczna - coś w tym jest. O nabiale się nie wypowiem - bo sama jestem ogłupiała, a gosia wysypana, czy je danonki, czy nie. (swoją drogą - fajny mieli pomysł z tymi magnesikami) Nie moge się nadziwić. Otóż w Gosi się jakby coś się odblokowało i co dnia jest gigantyczny postep w mówieniu. Od kilku dni brała się za mówienie wszystkich słów, jakie tylko usłyszała, albo sobie przypomniała (oczywiście wymowa pozostawia wiele do życzenia - myszoskoczek to mysz-koczek, kanarek to kananek - ale da się zrozumieć), a dziś wstała i rano i ni stąd ni zowąd zaczęła składać kilkuwyrazowe zdanka. Szok! Jakby puściła blokada. Oby tak dalej. U nas nieustający i odwieczny etap bezgranicznej miłości wobec dziadka)) Też chcę - jak Magda - dokupić jakieś tańsze butki na zmianę. Pozdrawiam i idę spać, to może się obudzę po dwunastej na parówki)) Monika Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: melduję się 15.10.04, 21:06 Cześć, Ja też się melduję. Skrzynko, życzę zdrówka Stasiowi. Zapalenie ucha to coś okropnego. Jedną z najbardziej niefajnych rzeczy jaką pamiętam z dzieciństwa to bół ucha i z tym związane zastrzyki. Camilcia, zazdroszczę Ci wyjazdu do Londynu i do tego za taką cenę. Też czekam na info, czy to jakaś promocja ??????? Teraz o teściowej, a nawet szerzej o teściach. Może tak, mieszkam w domu wielorodzinnym, a dokładnie, bliźniaku przerobionym na dom trój rodzinny. Jedną część domu zajmujemy my, drugą teściowie a trzecią brat mojego męża. Moi teściowie to wspaniali ludzie, całe swoje życie poświęcili dzieciom, zrobili i zrobią wszystko, żeby ich dzieci były szczęśliwe. Moja teściowa nigdy nie pracowała, tylko zajmowała się prowadzeniem domu i dziećmi. Teraz całe ich życie, to jedyny wnuczek Adaś. Moi rodzice to również wspaniali ludzie, natomiast mieszkają daleko, w związku z tym nie mam z nimi codziennego kontaktu. Teraz stwierdziłam, że już połowę swojego życia spędziłam poza domem rodzinnym. Dzisiaj dzień spędziłam w domu, z Adasiem, ponieważ teściowie pojechali na pogrzeb. W wypadku samochodowym zginęła siostra mojego teścia. Wczoraj byłam z Adasiem na meczu koszykówki ligi Let’s Go. Adaś oglądał jak tata gra w kosza. Bardzo mu się podobało. Mecz odbywał się na hali z prawdziwego zdarzenia, była muzyka w przerwach (jak na meczach NBA), tablica z wynikami, balkon itp. itd. Chyba będę częściej dostarczała mu takich atrakcji, ponieważ po meczu spał całą noc, nawet nie mruknął, a przeważnie się budzi w nocy, czasami po parę razy i wtedy na zmianę z mężem ćwiczymy „noszonko”. Jutro idziemy na „pępkowe” do kolegi ze studiów, któremu urodził się synek 18 sierpnia. Pępkowe miało się odbyć we wrześniu,(O !!!!!!, tego samego dnia co było spotkanie Styczników w Blue City), ale wtedy odwołali imprezę. Na szczęście, bo wtedy byliśmy zawirusowani mojego byśmy nie mogli pójść. Ja mojego męża poznałam na studiach, więc mamy wspólnych znajomych. Nasza ekipa, to przeważnie ludzie ze studiów. Mamy naprawdę wspaniałych znajomych i przyjaciół. Jest to duży krąg osób. Spotykamy się bardzo często, w większym lub mniejszym składzie. Bardzo często wyjeżdżamy wspólnie. A propos, do Zakopanego na weekend listopadowy mamy zrobioną już rezerwację na 33 osoby (razem z dziećmi). Oj się będzie działo !!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: melduję się 15.10.04, 21:21 rodizna sie do kompa pcha, wiec krotko - bilety w wizz air 9 zl to tzw kwota bazowa, do tego oplaty naliczane przez nasze lotnisko w Polsce i lotnisko w Londynie, tam 117, powrotny 134, to super tanio bo w locie np kosztuje ponad 1500! wizzair lata na luton, ale mi to nie przeszkadza bo po mnie wyjada. bilety im wczesniej tym taniej, platnosc tylko karta kredytowa (na szczescie ma kolega i udostepnil) wreszcie nastaly czasy kiedy zwykly szary czlowieczek moze sobie wyskoczyc na weekend i sie nie szczypac Iwona, ja jestem na wychowawczym w firmie, uczę w prywatnej szkole językowej. poniewaz jestesmy w Rawie to poziom do matury jest najwyzszy. mam tez 1 klasa podst w Warszawie po pracy prowadziłam TOEFL i fce, cae, bo najlepsze stawki i najfajniej. nigdy w zyciu nie pójdę uczyć do szkoły państwowej, dziękuję bardzo, pracowałam już rok w liceum, nie mam ochoty uczyć bezczelnej młodzieży, która na większości lekcji siedzi naćpana, ani użerać się z dyrekcją strojącą fochy!!! Generalnie jestem tłumaczem i to chcę robić, nauczanie to dobra praca na teraz, kiedy chcę być z Mają i wyskoczę na parę godzin dziennie (albo i nie). mam zamiar wykorzystac moją firmę i na wychowawczym zajść w ciążę, iść na macierzyński i potem znowu na wychowawczy. jestem ubezpieczona w ZUS (ale bezskładkowo) i pracuję na umowę o dzieło. odkładam na 3ci filar bo jestem przekonana, że ZUS nic mi nie da na starość. to tyle, długo wyszło Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: melduję się 15.10.04, 21:45 Ja o tesciach pisalam duzo,szczegolnie o tesciu. Tak ogolnie to u mnie rodzice to zupelnie co innego niz tesciowie,poza tym rodzicow mam blisko a tesciowie 350km stad wiec relacje sa zupelnie inne. Ostatnio z tesciowa zrobilo sie bardzo,bardzo milo,no ale to nie to samo co z mama. Ja w ogole jestem bardzo zwiazana z rodzicami,oni sa trudni we wspolzyciu i wiele ludzi ich krytykuje za ich postepowanie,ale ja ich kocham i wszystko im wybaczam. Tesciow znam malo,a jak sie z nimi widze to bez przerwy,bo na kilka dni 24/dobe. Szymon cos zaczyna pociagac nosem i juz sie martwie,bo nie chce zeby byl chory,poza tym w poniedzialek ide na USG i tez sie denerwuje czy wszystko bedzie OK. Kamila Luton to i tak lepiej niz Stansted na ktore lata AirPolonia,ja czekam az wejdzie EasyJet i zacznie sie prawdziwa konkurencja na rynku. Mam dla Ciebie super wiadomosc... w koncu wyslalam Ci obiecane zdjecia,wiem,wiem,ze dlugo mi zeszlo,ale ja tak zawsze mam,ze list w torece potrafie noscic dwa miesiace,czesto musze zmieniac koperte juz jest tak zmasakrowana przez to ciagle noszenie. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: melduję się 15.10.04, 22:03 To i na mnie kolejPróbowałam do południa możecie mi wierzyć na słowo,a le tym razem komp sie zawieszał, a tak gwoli ścisłości to nie ma neostrady tylko jakiegoś lokalnego administratora na całe osiedle, było dobrze do tej pory,a teraz system im wariuje,stąd te przerwy w łaczach U nas dziś zimno i ponuro i nerwowo, bo ja podpinowana chodze a Franek to chyba miesiac w miesiac przchodzi razem ze mną stan napięcia przedmiesiaczkowego..., dziś już parę razy miałam ochote nim potrząsnąć, no i co wyglądam chyba na znerwicowaną przemęczoną matkę? Przywieżli nam dzisiaj nową lodówkę - to taka nieplanowana, paskudna dziura w budźecie, lodówa nam sie po prostu popsuła(( Butki tez już kupiliśmy, wczoraj, ocieplane skórzane do kostki jakiej polskiej firmy, tylko mam wątpliwosci czy nie za ciezkie, franek nie chce ich w ogóle zdejmować, tylko by od rana chodził)U alergologa byliśy też wczoraj, dobre noty mamy za poprawę skóry (ja tego nie widze(, dieta bez szaleństw ale też i bez drastycznych ograniczeń, nadal bez pszenicy i białka jaj. Cos jest jednak niepokojacego , bo wcozraj wieczorem nie daliśmy zyrtecu i był problem w nocy, niepokój, drapanie... Co do znajomych: nasi wciąż nie-dzieciaci, dlatego strasznie nam sie trudno zgrać, bo oni raczej są bardziej "imprezowi", ale udaje nam sie spotykać pomiedzy ich karierami a naszym zaganianiem. Jolu zazdroszcze tych waszych spotkań na spacerach, u nas posucha(najablizsza mi koleżanka wyemigrowała a wraz z nią ulubiony kumpel Frania Skrzynka , mam nadzieję ze Staś ma sie lepiej, strasznie sie musi bidullek męczyć z tym uchem... oj kończe bo slysze jakies krzyki z łazienki - franek nie cierpi mycia i już na samym poczatku jesli tylko dobieramy sie do niego wychodzi z wanny.. Ach Iwonko - miłej rocznicy Wam życzę!! Franca kuruj się!!! kamilcia fajnie z tym Londynem! pa pa jutro śmigamy na imprezę imieninową do mojej mamy wiec zajrzymy chyba dopiero w pn, miłego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: melduję się 15.10.04, 22:05 oczywiście podminowana chodzę , ale literówek narobiłam, hi hi, coś mi sie w oczach dwoi i troi sorki) Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: melduję się 15.10.04, 22:21 Camilcia super pomysl i mam nadzieje ze wyjazd bedzie niezapomniany -koniecznie podziel sie wrazeniami ))We mnie tez po malu zacieraja sie wspomnienia z negatywnego przezywania pierwszego lotu i stwierdzilam ze bez kataru dam sie jeszcze gdzies zaciagnac mojemu slubnemu ))Ja tez sie ciesze z tych tanich linii, zwyklymi w zyciu nie byloby nas stac. Stas troche lepiej, ja dalej stukam przesiewowki ( buty zostaja -przylaczyla sie moja mama ktora ogolnie przewrazliwiona na punkcie uzywanych rzeczy dla wnusiow wiec jak juz ona mowi ze moga byc to znaczy ze jest ok Ja juz o tesciach nieraz pisalam -mieszkamy razem i bardzo dobrze sie nam uklada -teraz dwa tygodnie ich nie bylo i powiem Wam ze juz za nimi tesknie. Specjalnoscia moja i Tescia sa burzliwe nocne dyskusje polityczne i filozoficzno-swiatopogladowe uwielbiamy sie spierac zazarcie i z pasja (ale nigdy sie nie obrazamy na siebie czemu nadziwic sie nie moga moj maz i Tesciowa, ktorym zwykle nerwy puszczaja jak sie przysluchuja co my wyrabiamy) Tesciowa bardzo szanuje i cenie za madrosc zyciowa i takt i sa takie sprawy w ktorych wole sie poradzic Jej niz Mamy, choc z drugiej strony Mama to Mama ) Jola fajnie masz z tym osiedlowym towarzystwem i domyslam sie ze bywa wesolo. Minika gratuluje Gosi postepow w mowie ten -myszoskoczek mnie powalil )) I melduje ze Zosia nie potrafi powtorzyc stabilizacja )))choc ostatnio powtarza wszystko co sie da jak malpka i w ogole buzia sie jej nie zamyka. Paty mialam Cie spytac bo odnioslam wrazenie, ze nasze panienki pod wieloma wzgledami podobne. Czy Ola tez ostatnio sie jakby rozruszala i osmielila? Bo ja czasem nie poznaje Zosi, wyglupia sie, biega, po krotkiej chwili zaczepia gosci nawijajac jak nakrecona, robi minki itp. Jutro jade na spotkanie z moja maturalna klasa i docczekac sie nie moge )a wieczorem po raz pierwszy od niepamietnych czasow zprosilismy znajomych na kolacje (plon ostatnich dyskusji o uwiadzie naszego towarzyskiego zycia). Ide pozywic sie do lodowki serkiem )))Skrzynka Ps zauwazylam pierwszy pozytywny wplyw forum na moje zycie zawodowe od pisania postow znacznie zwiekszylo mi sie od zeszlego roku tempo stukania w klawiature i mam lepszy wynik w ilosci opisanych badan na godzine )) Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: melduję się 16.10.04, 11:48 camilcia - dzieki za odpowiedz odnosnie pracy. ja jednak mysle o panstwowym, w krakowie w zadnej chyba szkole prywatnej nie zatrudniaja bez dzialalnosci gosp. a to dla mnie jest najwiekszy bol, poza tym chyba wolalabym pracowac do poludnia a nie wieczorami, szczegolnie jak mlody pojdzie do przedszkola i nie miec tego stresu ze jak zachoruje to nie bedzie zadnych pieniedzy i chodzic chora do pracy a potem jeszcze drozej sie leczyc mowiac o chorowaniu, chyba teraz mnie cos bierze, staram sie wmowic mojemu organizmowi ze ma bardzo walczyc z wirusami, przyczyna tkwi chyba we wczorajszym spacerze. bylam za cieplo ubrana, latajac za wojtkiem bylo mi tak gorąco ze sie w koncu rozebralam i masz ci los. z nosa mi leci i troche drapie, a tak sie staralam, pije caly czas ta wstrętną nalewkę czosnkową jem tran i noworutin a tu jednak. Może uda mi się zwalczyć w zarodku. Ale co zrobić żeby Wojtek nie złapał tego ode mnie? Macie jakies rady w tym temacie, czy zawsze jak ja to musi też on? Czy u was udało się tak kiedyś że wy się rozłożyłyście a dzieci nie? Pytam bo przecież kilka z nas było ostatnio chorych. Żeby tylko się udało bo od ostatniego antybiotyku jeszcze nie minął miesiąc. Wredna pogoda, najpierw zimno o potem nagle tak ciepło. Zgłupieć można. Z rocznicy chyba nici, jak zwykle teściowie coś się nie dogadali z synem, mieli przyjść o 15, będą o 18. jak dobrze pójdzie, więc nie będzie pół dnia razem i włóczenia się tylko jakaś kolacyjka. Mąż mnie udobruchał że to nie ucieknie nam, że pojedziemy może na 11 listopada lub w kolejny weekend. I dostałam prześliczny pierścionek!!!! Trafił w moje serducho jak nic. Mój problem z teściową jest we mnie, bo ja zazdroszczę tego że ona więcej opiekuje się dziećmi swojej córki i nie kupuje nic WOjtkowi itd. wiem że nie powinnam tak ani czuć ani myśleć. Jak to w sobie zdusić? Brata nie mam więc nie mam porównania a moja mama traktuje dzieci obu córek jednakowo. Do tego szwagierka wszystko prawie wydała z rzeczy i ubranek po chłopcach. Duszę więc te uczucia w sobie a potem przy okazji zawsze gdzieś wyłażą. A szwagierka ma ciężkie życie bo jest sama z bliźniakami i nie ma nikogo oprócz rodziców którzy mogą jej pomóc. Więc co się czepiam. Wstrętne ludzkie serce me. Ogądaliśmy dziś kasetę z naszego ślubu. Ach, było naprawdę pięknie. Wszyscy tacy młodzi 5 lat temu. Ile to się może wydarzyć w ciągu 5 lat. idę do rodzinki. pa Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: melduję się 16.10.04, 15:57 I ja sie melduje. Neta nie mialam przez prawie 2 tygodnie i musze przyznac, ze calkiem dobrze mi z tym bylo bo mialam bardzo duzo czasu. Brakowalo mi tylko Was !!! Z newsow: w koncu zaszczepilam Olke na swinka-odra-rozyczka !!! Szczepilysmy w szpitalu i wszystko odbylo sie wzorowo. Baredzo sie ciesze, ze mam to juz z glowy. Olka juz niedlugo bedzie przedszkolakiem !!! Bedziemy chodzic codziennie na 2 godzinki. Juz nawet zaczelysmy, ale stwierdzilam, ze lepiej bedzie Olke na wszystko zaszczepic. Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: melduję się 16.10.04, 16:03 Wcisnelo mi sie ... W kazdym razie, Olka w przedszkolu czuje sie wspaniale, mnie wcale nie potrzebuje. Dzieci sa oczywiscie starsze i generalnie ja olewaja, ale to jej nie przeszkadza rozstawiac je po katach !!! Straszna z niej despotka !!! Do przedszkola postanowilysmy chodzic, bo niestety nasi wszyscy znajomi sa 'niedzieciaci' i Olka nie ma sie z kim bawic. Sewerynki, nie przejmuj sie , tak musi byc i juz. Podobno to regula, ze tesciowe wola dzieci corki niz syna. Na szczescie moj maz ma tylko brata !!! I jeszcze jedno. Od kilku tygodni kozystamy z Twojego pomyslu, zeby uprzedzac dziecko o swoich zamiarach i liczyc do 10. To dziala !!! Problem wychodzenia z wanny i wstawania z nocnika zniknal !!! Tyle na dzisiaj, Buziaki, Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: do Ludikun :)) 16.10.04, 16:13 Kasia sciagnelam Cie myslami )) Pisalysmy jednoczesnie jak wyslalam to wyswietlily mi sie Twoje posty. Super ze szczepienie ok i gratulacje dla kolejnego styczniowego przedszkolaka )) Buziaki Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: melduję się 16.10.04, 16:11 ja juz po spotjkaniu , super bylo szkoda ze tak rzadko sie widujemy. Ciekawe jest to ze prawie nikt z mojej maturalnej klasy nie pracuje w pierwotnie wyuczonym zawodzie.Byla moja kolezanka z 5 cio miesieczna corcia -o kurcze zapomnialam ze dzieci sa takie male )) i wiecie co ciekawe czy to jakis znak ale przed urodzeniem Zosi jeszcze nawet za nim sie zdecydowalismy ze Ona/On bedzie jak widzialam niemowlaczka to brala mnie tesknota i rozczulenie a teraz patrzylam sobie z boku i myslalam no w sumie fajna ta mala ale jak dobrze ze Zosia juz taka duza i dogadac sie z Nia mozna i cycusia nie potrzebuje i pieluch nie ma, na rekach nosic nie trzeba i w nocy wstawac. Moja przyjaciolka ktora ma czworke twierdzi ze ona nadal topnieje jak widzi malenstwo -ciekawe czy cos sie jeszcze u Nich urodzi )) Pedze piec ciasto i majstrowac salatki na dzisiejsza kolacje )) Stas bez goraczki (a na to mielismy uwazac) wiec chyba uda sie bez antybiotyku- Sowo dlugo szukalismy tego laryngologa, bo mnie sie tez nie podobalo jak od razu przywalali mu antybiotyk (bo ma ropny katar to musi zeby bakterie do ucha nie weszly) a to kolejne zapalenie z ropnym katarem ktore jednak leczy sie bez antybiotyku (dostal miejscowa masc z antybiotykiem do nosa a to jednak nie to samo co ogolnie) nasz pediatra tez taki jak Henio poszedl do przedszkola byl tydzien zdrowia a dwa chorowania i nawet w tym koszmarnym roku antybiotyk dostali raz kiedy na Boze Narodzenie zlapali zapalenie oskrzeli a pozostale infekcje czasem naprawde z wysoka goraczka i obrzydliwym kaszlem i ropnym katarem udawalo sie wyleczyc innymi srodkami.. Milego weekendu Skrzynka. Ps Kasiu Ludikun gdzie jestes???? Jak szczepienie malutkiej?? I Oli dawno nie bylo, mam nadzieje ze dziewczynki zdrowe i bardzo w kosc nie daja ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: melduję się 16.10.04, 16:26 Ja dzis mialam bardzo pracowity dzien,sprzatnelam cale mieszkanie tak gruntownie,zrobilam pranie,zdjelam posciel,przesadzilam 3 kwiatki. Szymon rano byl z Grzesiem na spacerze z psem i wrocil caly w blocie (Szymon,nie tata),ze az go rozebralismy na klatce schodowej,nawet na buzi mial blotko Niestety po spaniu obudzil sie taki niewyrazny i z katarem wiekszym wiec siedzimy w domku,a mielismy isc do KidsPlaya ze znajomymi,ale ich starszy syn ma goraczke.Martwie sie,bo oni sie codziennie sie spotykali i jak Lukasz chory to Szymon tez ma duze szanse na chorobe. Ludikun super,ze sie odezwalas,gratulujemy przedszkolakowi-Oli. Skrzynka milej kolacji. Sewerynki ciesze sie,ze maz trafil z prezentem,milej kolacyjki rocznicowej. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki weekendowo 16.10.04, 18:15 Witajcie Mialo padac i na szzczescie prognoza sie nie sprawdzila. Bylismy wiec na spacerku. I na szczescie ocieplilo sie. Wiec ta puchowka moja chyba jeszcze troche w szafi powisi. Skrzyneczka faktycznie nasze Coreczki pod wieloma wzgledami podobne do siebie. To dobrze bo jest jakis punkt odniesienia Faktycznie Ola ostatnio zancznie smielsza. Chyba dorasta Uwielbia np zaczepiac ludzi jak siedzi w samochodzie i stoimy gdzies w jakiejs kolejce albo na promie. To ja nagle patrze na Ole a Ona rozdaje usmieszki upatrzonej osobie, macha do niej raczka itp. Albo jeszcze inaczej, siedze i patrze tak wiecie po ludziach i nagle widze, ze sie ktos w strone naszego samochodu usmiecha albo macha, a to oczywiscie sprawka Olenki. Smielsza jest tez jesli chodzi o kontakty z dziecmi. Kiedys stala przy mnie trzymajac sie mojej nogi a teraz juz sie bawi i czesc daje i przytuli czasem albo cacy zrobi. Co do tesciow to hmmmmm... nasze kontakty sa ..powiedzmy bardzo specyficzne. Zreszta juz o tym pisalam kiedys. Mieszkaja Oni ok 1000 km od nas ale czy to tlumaczy ze jeszcze Oli na zywo nie widzieli? Bez komentarza.Chociaz nie. Jednak dodam jeszcze, ze mam w sercu pretensje. I to nie jest jedyny powod tego kwitnacego we mnie zalu. Jola mam nadzieje ze Szymona jednak nie rozlozy. Iwonka Ty tez mam nadzieje zdusisz w zarodku. Innym chorujacym duzo zdrowka. Pozdrawiamy Patrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: weekendowo 16.10.04, 22:29 Hej! gratuluję, Kasiu, pomysłu z przedszkolem. Moze w końcu i my sie zdecyduejmy - np. od września. Dziś wybraliśmy sie rano odebrac prezent za punkty w Geant (oczywiście Pandę Minotkę - tj. Pannę Migotkę). Sukces! Znowu możemy oglądać animowane bajki. teraz łzy są przy napisach. Potem pojechaliśmy na drzwi otwarte do Skody - mam nowy pomysł, aby w każdy weekend odwiedzać innego dealera. Mąż w raju, dziecko zachwycone bawi się w kąciku z klockami i autami, a ja mogę spokojnie wypić kawę)) Polecam. A po południu byliśmy na wiechowym u znajomych - tj. u kolegi Gosi - Hubrta (też ze sycznia 2003). Koeżanka cieszyła się, bo znajomi sie wreszcie też wzięli za rodzenie dzieci. Cóz jest już tak w przyrodzie, że dziciaci trzymają się z dzieciatymi, a niedzieciaci z niedzieciatymi. Skrzynce forum pomaga w pracy - a mnie przeciwnie. Siedzę i uczę się niby słówek z angielskiego (mam taki programik), a na belce kusi internecik i czytam, albo co gorsza - piszę. A ja wenę mam zawsze. Na szczęscie b. szybko piszę na komputerze. Gosia próbowała powiedzieć stabilizator, ale komisja by ją pewnie zdyskwalifikowała, bo znacząco słowo uprościła. Gośka sprytnie dłuższe słowa dzieli na dwa i wymawia z pauzą. Np. wspomniany mysz - koczek. Iwono! Rozumiem Twoją tęsknotę za pracą na "państwowym". Rękami i nogami bronię się przed własną działalnością. Mam koleżanke anglistkę z etacikiem w szkole. Dorabia korepetycjami i nieźle na tym wychodzi. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: weekendowo 17.10.04, 12:32 U nas wczoraj wieczorem byl protest przeciwko skonczeniu sie Teletubisiow, ciezko bylo zasnac,ale sie udalo,choc zasypiane na placzaca. Nie jestem przyzwyczajona do tak duzej ilosci placzu. Szymon jest bardzo marudny i ciezko mi to wytrzymac,bo on normalnie jest wesoly. Dzis rano chlopaki dali mi pospac i spalam do 10,po prostu cos cudownego,a potem Szymon obudzil mnie buziaczkiem i przytuleniem sie,niestety katar w pelni i marudzenie okropne,do tego od wczoraj po poludniu ciagle pada (a ja wczoraj rano umylam okna). Siedzimy w domu i losujemy z Grzesiem,kto ma isc z Ginesem,bo w taka pogode to kara. Widze,ze wszycy zajeci rodzinnie,bo pustki na forum. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: weekendowo 17.10.04, 12:36 Skrzynka, fajnie, ze mnie sciagnelas !!! Moj brat ma straszne probemy z uszami - od po rok non stop bierze antybiotyk Jak tylko skonczy kuracje, zapalenie ucha wraca. Byl juz u kilku laryngologow, ale zaden nie jest w stanie mu pomoc. Patyy - tescie szok !!! Tobie jak tobie, ale jak mezowi musi byc przykro. Moi tesciowie mieszkaja 5 przecznic od nas, wiec widujemy sie przynajmniej raz w tygodniu i jest ok. Natomiast jak dowiedzieli sie, ze bedziemy mieli dzidziusia, to pierwsze slowa tesciowej brzmialy: 'na mnie nie liczcie' !!! Wiesz tesciowa jest z tych swiatowych kobiet. Ona dzieci juz wychowala (bylo to dla niej straszne !!!)i teraz sie bawi !!! A poza tym bardzo ja lubie. Ide usypiac Olke, Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: weekendowo 17.10.04, 13:46 wbrew temu jak sie zapowiadało nasza rocznica minęła super. Nie mówię już o pierścionku który naprawdę bardzo mnie ucieszył ale o naszym wieczorze. Pojechaliśmy do plazy gdzie mieliśmy grać w kręgle ale była kolejka i że nigdy wcześniej nie graliśmy stwierdziliśmy że lepiej przyjść w towarzystwie kogoś kto się zna i poszliśmy grać w takie coś jak Table Hockey czy coś. Wybawiliśmy się fajnie, powłóczyliśmy się po sklepach, pogadaliśmy ze spotkanymi znajomymi i pojechaliśmy na kolację do meksykańskiej gdzie obżarliśmy się jak świnie. Gadało się fajnie i było super. Podsumowywaliśmy każdy rok i cechy główne. Wyszło na to że najfajniejszy był rok 3 - kiedy obroniłam pracę i wreszcie przestałam jeździć na studia do Łodzi i byłam w ciąży. Wszystko było wtedy jakoś znośnie, pomimio że zmarła nasza ukochana babcia wtedy. Najcięższy był rok 4 - pomimo szczęścia z urodzenia Wojtka - bo wtedy wszystko szło jak pod górę, Paweł po nocach pisał pracę licencjacka, walczyliśmy z potwornym grzybem, a potem ktoś nam bardzo bliski z rodziny był aresztowany niesłusznie i przesiedział 6 mc w ciupie (nie będę wdawać się w szczegóły koszmaru) i został w końcu uniewinniony. teraz będzie walczyc o odszkodowanie ale co z tego, co przeżyliśmy to przeżyliśmy i nikt kto tego nie przeszedł i zmagał się naszym systemem polskiej niesprawiedliwości nie wie o czym mowa. To była tragedia i koszmar który mógł się potwornie skończyć. Brrrrrr aż nie chcę myślami do tego wracać. A miniony rok - był okay. Wtedy dopiero mogliśmy z wolnym sercem cieszyć się Wojtkiem ale ten zaczął chorować co życie trochę komplikowało. Takie tam wspomnienia. Wszyscy mamy być zdrowi i kropka. I tęsknię za tym żeby pisać wam jakich to słowek wojtke używa. Na razie trwa terror z puszczaniem jego płyt z piosenkami bez których nie może funkcjonować a my już wariujemy. Jola trzymaj się dzielnie z marudką. Wojtkowi chyba teraz górne zęby idą co moze trochę wyjaśniać marudztwo.Idę.pa Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: weekendowo 17.10.04, 20:30 Hej! Iwonko, zapewne niebawem usłyszysz potok słów z ust Wojtusia. Do niedawna Gosia mało mówiła i zazdrość mnie brała w piaskownicy, bo miesiąc starsza Paulinka od czerwca mówiła pełnymi zdaniami. A teraz Gosia nadrabia wszystko w dużym tempie. Wygląda na to, że mnóstwo słów siedziało już jej w głowie. Np. zna na pamięć książeczkę o zwierząątkach domowych (stąd wspominan kanarek i myszoskoczek). Byliśmy dziś u rodziny, kt. ma świnke morską. Podeszliśmy do awarium i Wojtek mówi, że to myszoskoczek (bo ten jest u nas na topie, bo kuzynki dostały na gwiazdkę dwie samiczki, kt. okazały się małżeństwem i teraz myszoskoczki są w każdym domu w naszej rodzinie), a Gosia mu na to pouczająco: - Swinia morska. No to się kuzynka pyta: - a jak mówi świnka morska? - Nyt, nyt, chrum, chrum. Dwa tygodnie temu Gosia mówiła prawie tyle po polsku, co po angielsku. Czyli niewiele. A teraz nie ma słowa, którego by nie probowała powtórzyć. Dla nas postępy Gosi są cudownym zaskoczeniem. Może pomógł angieslski i kontakt z dziećmi? Poza tym tam jest położony nacisk na mówienie. Jestem pewna, że niebawem puszczą blokady u wszystkich styczniaczków. Pozdrawiam chorujących. Czuję, że choróbsko u nas też czai się pod drzwiami. Jolu! Jak wyglądają u Was relacje Guinessa z Szymonem? Byliśmy dziś zobaczyć nowego psa kuzynostwa - małego bokserka. Szalał za Gosią i nie opuszczał jej na krok. Ide potrenować moje słówka Monika Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: weekendowo 17.10.04, 20:34 A ! Zaomniałam się pochwalić, że Gosia pierwszy raz w życiu zasnęła dziś bez smoczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A przy okazji? Czy macie już rozstanie z dydolkiem za sobą? Nasłuchuję cały czas czy z pokoju nie usłyszę wrzasku: DYDA!!!!!!!!!!! Monika Odpowiedz Link Zgłoś
gabi31 Re: weekendowo 17.10.04, 20:48 My na szczęście mamy już rozstanie ze smokiem za sobą, Julka(14.01.2003) od lipca już zasypia bez smoka, było ciężko na początku trzebabyło ją huśtać w poduszce żeby zasnęła a teraz to nawet sama wchodzi do swojego łóżeczka i poprostu sobie zasypia za to mamy problem nocnikowy, bo Julka owszem siada na nocnik ale tylko z samego rana. Robi siusiu a w ciągu dnia za nic w świecie nie chce siedzieć na nocniku.I nie wiem czy ją zmuszać czy odpuścić. Proszę emamy o rady. Gabi Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: weekendowo 17.10.04, 21:06 Witam Gabi z Julka,mam nadzieje,ze Wy do nas na dluzej Moim zdaniem nie ma co zmuszac dziecka do siadaniana nocnik,bo to przyniesie wiecej szkody niz pozytku.Trzeba zachecac, u nas bardzo pomagalo to,ze Szymon sam mogl wylac zawartosc nocnika do ubikacji,a potem spuscic wode,no ale na kazdego co innego dziala. Monika relacje Szymona z Ginesem sa super,uwazam,ze bokser to rewelacja dla dziecka,jest cierpliwy i zawsze chetny do zabawy. Co prawda moj Gines to juz dorosly pies wiec inaczej sie bawi niz szczeniak,ale i tak super. Szymon rzuca mu pileczki,przeciaga sie z nim z lina,rzuca mu rozne zabawki,no i sie gonia po domu.Poza tym Szymon wlazi lub rzuca sie na Ginesa i sie przewalaja po podlodze. Kupa przy tym smiechu. U nas terror Teletubisiowy,moga leciec w kolko,a mamy tylko jedna kasette wiec mozna wscieklizny dostac. Szymon zaczal wiecej mowic,powoli powtarza niektore slowa,a nawet mowi cos i sie denerwuje,ze my nie rozumiemy. Koncze i ide usypiac malego upiornego synka. Jutro o 20 ide na USG. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: weekendowo radosnie i smutno 17.10.04, 23:12 Hej!Zeby nie konczyc na smutno zaczne od najgorszego -Zosia dzis wstala strasznie marudna z drzemki kwekala jeczala i marudzila -Ona nigdy tak nie robi i od razu stanal mi przed oczami Jogajowy Szymek i pomyslalam o jakiejs infekcji. No i okazalo sie to samo, obiad zwymiotowala a potem doslownie w ciagu godziny skoczyla Jej goraczka do prawie 40 st (( No i gigant katar ktorego rano jeszcze nie bylo. Udalo mi sie troche ja ochlodzic czopkiem i okladami na glowinke i przysnela a ja skonczylam wreszcie przesiewowki. Najgorsze jest to ze przez ta angine mam juz zaleglosci w pracy i nie bardzo moge zawalic zajecia w tym tygodniu bo juz i tak mnie rodzice ganiaja. Wiec jutro musze zostawic moje chore biedactwo i zrobic runde po przedszkolach, mam tylko nadzieje ze troche wczesniej wroce (( Gabi witaj i nie znikaj ))Ja tez bym stanowczo odradzala zmuszanie zwlaszcza w tak delikatnym temacie -kazde dziecko ma inne tempo nabywania takich umiejetnosci jak np rezygnacja z pieluch i nasze styczniaki maja na to jeszcze duuuzo czasu, to jeszcze naprawde maluchy. A zmuszajac mozna wywolac jakis uraz albo blokade i problem bedzie sie ciagnal jak makaron. Tyle moich 3 groszy )) Poczatek dnia byl mily choc nietypowy jak na niedziele wstalismy o 5 rano (oprocz Stasia i Zosi ktorzy slodko chrapali) K. z Heniem pojechali na lotnisko po dziadkow a ja zrobilam sniadanko.A potem bylo cieple i radosne powitanie i wspolne sniadanie przeplatane pierwsza garscia opowiesci dziadkow obiezyswiatow co wlasnie z Egiptu wrocili szczesliwie.Najmilsze bylo to ze ja o 7.30 zakopalam sie z powrotem pod koldre obok cieplutkiej Zosi a moi panowie powedrowali na Msze i jak wrocili obudzili nas swieza kawusia (choc Zosia wybrala owsianke )) Iwona gratuluje udanej rocznicy ;0 Jolu trzymam kciuki za jutro na pewno wszystko bedzie dobrze na USG ale pamietam jakie glupoty snily mi sie przed kazdym badaniem w ciazy z Zosia!!! I ja tez jestem przekonana ze wkrotce wszystkie styczniaki sie rozgadaja zreszta widac ze kolejne "ruszaja w tym temacie" ) Lece sie szybko umyc bo spodziewam sie ze dzisiejsza noc raczej bedzie ciezka ; ((( Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: powekendowo 18.10.04, 09:31 Witajcie, u nas sobotnie-nd obżarstwo imieninowe, same pysznosci, moi rodzice to wiedza czym dogodzić, Franek dostał specjalnego placka jabłkowego z którym prawie sie nie rozstawał)A dziś szaro, deszczowo, ponuro, na dodatek pustki w lodówce. Franek jest w dosyć koszmarnym nastroju, od kilku dni jest rozdrażniony i można go byle czym zdenerwować(, juz czasami brak mi cierpliwosci, nie wiem co się dzieje; albo ida zęby, albo to ma zwiazek z alergia, albo co gorsza może to anemia - ostatnio sporo urósl, teraz dosyć szybko sie męczy,łatwo irytuje itd. Odbieramy dzis wyniki z krwi, zobaczymy. Iwonko, ja tez chorowałam i martwiłam sie o Frania, podawałam mu tylko vit. c zapobiegawczo, i narazie spokój, a ja czuję sie wykurowana. Mam nadzieję że Szymek też sie trzyma. Ciesze sie że Ola (ludikun) zaszczepiona i wszystko było ok. no i oczywiście gratuluję mianowania na przedszkolaka))My trochę o tym dyskutujemy, ja uważam że trzeba korzystać póki Franek jest chetny do kontaktów z dziecmi i rozpocząć powoli przedszkolne zycie, a Marcin mówi ze za rok...Skrzynka, mam nadzieję ze Zosieńka nie będzie poddawać sie tak łatwo i infekcja szybko minie i ze już taka goraczka nie pokaże sie wiecej!!!!! KOńczę, czas na kawkę i podjęcie decyzji co dalej... w ten deszcz porabiac przy pustej lodówie Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki niestety my też. znowu:(((( 18.10.04, 09:33 Niestety WOjtek ma znowu katar. Ja się załamie, noc była dobra. przespał całą ale dziś to już na fula, modlę się żeby Ribomunyl skrócił to wszystko i sprawił żeby był to tylko katar a nie to co zwykle. Odciągać gruszką czy nie? On nic nie siąka, choć pokazuję i pokazuję. Kasia i Zosia, trzymajcie się bardzo dzielnie, skąd wiesz że to angina? tak od razu? Szymon i Jola, tak samo. Myślę o was i nie jesteście sami. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Jakie macie rutynowe postępowanie katarowe: ja tak: wit C 10 kropli, Calcium 1/2 łyżeczki x2, Oil Olbas na poduszke, mokre ręczniki, maść majerankowa, Euphorbium do nosa, grucha lub delikatnie patyczkiem, dużo picia - wmuszam nawet łyżeczką. Odpowiedz Link Zgłoś
dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.10.04, 13:09 Witam poweekendowo, który zleciał mi pracowicie, w sobotę z mamą sprzątałyśmy cały dzień u babci. Mati z tatą i dziadkami grabili liście. Wróciłam dopiero ok.18 do domu, padnięta ale odpocząć nie mogłam, bo dopadł mnie stęskniony osobnik. Który był wyspany i skory do zabawy, spał od 14.30 do 16.30, a wieczorem ani myślał iść spać o normalnej porze, zasnął dopiero o 23. Mówiłam wiele razy Darkowi i teściowej, żeby kładli go spać w dzień nie później niż o 13.30 do 15-15.30, bo potem jest problem z wieczornym usypianiem. Z soboty na niedzielę chłopaki spali razem, bo jak chciałam się wyspać, obudzili mnie w niedziele o 9, Mati przeszedł do mnie, wszedł pod kołdre i przytulił się i leżeliśmy we troje do 10. Wczoraj natomiast trzeba było trochę w domu ogarnąć, poprać. Darek miał w sobotę podczas mojej nieobecności odkurzyć i uprać wykładzinę na przedpokoju, ale oczywiście tego nie zrobił, bo grabił liście. Wczoraj zagoniłam go do roboty, a sami z Matim poszliśmy na spacer, w dzień nie spał w ogóle, a ja na siłę go nie usypiałam, chociaż wieczorem padł o 21 i miałam chwile dla siebie. Mati tez ostatnio się trochę więcej rozgadał, mówimy wspólnie wierszyk, tzn. ja mówię a on brakujące wyrazy, „ w pokoiku na stoliku stało .... mle (mleczko) i .... jajo, przyszedł kotek wypił...... mle, a ogonkiem stłukł ... jajo”. Sam powtarza usłyszane gdzieś słowa, usłyszał w jakiejś reklamie nie pamiętam czego jak krzyczą uwaga, i wczoraj cały dzień chodził i mówił: gaga. Nie wiem czy wam już mówiłam, że kupiliśmy fajne butki na zimę Mrugały, granatowe na dwa rzepy, bardzo fajne. Relacje z teściami nigdy nie są takie jak z rodzicami, kiedyś zaraz po ślubie, Darek mówił, żebym traktowała jego rodziców jak swoich, ale dla mnie się nie da. Mieszkamy z teściami, układa nam się dobrze, teść jest złotym człowiekiem, gorzej z teściową, która czasami mnie wkurza, ale muszę z nią żyć w zgodzie, bo czasami pilnuje Mateuszka. Ostatnio w środę miałam z nią małą scysję, bo moja mama w czwartek szła do lekarza i poprosiłam ją czy Mati może z nią zostać, a ona mówi, że musi jechać do krawcowej do Piastowa, i wiecie co mi powiedziała, czy moja mama może przełożyć wizytę u lekarza, no jak to usłyszałam to ręce mi opadły. Wieczorem teść rozwiązał sprawę, bo powiedział, że pojedzie z nią do krawcowej w środę. My dajemy kaszę raz dziennie i to nie zawsze, bo nie lubi, zjada jogurty, mleczne deserki, bakusie, pytałam o to pediatre, i powiedziała, że raz dziennie + jogurt lub serek, w zupełności wystarczy. Mati tez ostatnio trochę ma szorstką skóre i nie wiem od czego. Mati ma ostanio znowu fazę na mamę tylko mama i koniec. Nawet jak chwile chce pobyć sama w łazience to jest ryk po drzwiami, dziś rano tez płakał jak wychodziłam, aż się serce kraje. Towarzystwo mamy częściowo dzieciate częściowo jeszcze nie, ale brakuję czasu, żeby wszyscy się spotkali, najczęściej widujemy się ze znajomymi, którzy mają synka pół roku starszego i drugie w drodze. Ich synek jest bardzo śmiały w porównaniu do naszego, ale jest coraz lepiej i chłopaki zaczynają się ze sobą bawić nie tylko koło siebie. Gratulacje dla następnego przedszkolaka, ostatnio mówiłam mamie, że może Matiego w przyszłym roku posłać do przedszkola, a ona na to : po co, za wcześnie jeszcze, przecież ja z nim zostanę, i jak tu z nią rozmawiać. Szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim chorowitkom, my na razie się trzymamy. Ale się rozpisałam. Pozdrawiam Dorota & Mati Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.10.04, 18:56 Hej! Ja mialam dzis wrocic z pracy wczesniej (liczylam ze kolo 14 sie wyrwe) no i wrociłam o 17.30 ((Zosi troche lepiej w nocy jeszcze tylko raz zwymiotowala rano miala 38 a teraz kolo 37 i juz biega.Pewnie jakies wirusidlo. Iwonko nie zrozumialysmy sie ja pisalam o swojej bylej anginie ze mam przez nie zaleglosci w pracy i nie moge sobie pozwolic na to zeby byc teraz z chora Zosia w domu.Ja na katar stosuje tylko wit C, Nasivin przed spaniem Zosia lubi czosnek wiec go wtedy dostaje. Nie uzywam juz gruszki ani patyczkow a tylko stosuje sol fizjologiczna w sprayu do nosa (np marimer itp) ona swietnie wyplukuje nos.Poniewaz ona jest uczulona na rozne ziola (mieta, gorczyca) mamy przykazane od alergologa bardzo uwazac ze wszelkimi preparatami ziolowymi wiec nie uzywam Oilbasu ani masci majerankowej. Dziewczyny musze sie pochwalic wlasnie przydreptala Zosia zlapala mnie za szyje i pierwszy raz bardzo wyraznie powiedziala "kocham" )) niesamowite to jednak jest ))) Jola napisz koniecznie jak tam spotkanie z fasolka na ekranie ))). Buziaki wszystkim Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.10.04, 20:30 Hej! Witaj Gabi! Ja tez uważam, ze nic na siłe. Gosia właściwie od prawie roku załatwia się na nocnik, ale jak się za bardzo zajmie zabawą to nie woła. Na wszelki wypadek zwykle nosi więc pieluchy. Jolu! Chłopiec czy dziewczynka??? Jak po USG? Moje dwie koleznki z terminem na luty mają już powiedziane, że będą chłopaki. Kuzynka z terminem na marzec jeszce nie zna płci i ma nadzieję na Zuzkę)) Pozdrawiam chorujących. Gosia się jeszcze trzyma, choć ja latam od 4 tygodni z katarem. Szczepiłam ją na wszystko co się da i rzeczywiście prawie nie choruje. Może było warto ją męczyć szczepionkami. U nas akcja "smoczek won". Czyli drugi dzień bez. Gosia czasem wspomni o dydolku, ale wtedy mmówimy, ze elementem testu na księżniczkę jest rezygnacja z dydolenia. Ostatnio można wiele załatwić testem na księzniczkę. Księzniczki nie dydolą, nie sikają w majtki, nie płaczą, nie plują jedzeniem itp. Muszę przyznać, że Gosia bardzo się stara zostać księżniczką)) Pozdrawiam serdecznie monika Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.10.04, 08:54 Cześć dziewczyny, Na początek witam Gabi, mam nadzieję, że na dłużej. W sprawie nocnika. Mój Adaś nie chce wcale siadać na nocnik. Jeszcze nigdy w sowim życiu nic nie zrobił do nocnika. Najpierw myślałam, że to sprawa nocnika, że mu nie pasuje, mieliśmy taki profilowany, teraz ma taki prosty z lapą, ala sedesik i też nie chce na nim nawet usiąść. Na pytanie :”czy zrobi siku do nocnika? Odpowiada „Nie !!!!!!!!!”. „Kiedy będziesz robił siku do nocnika?????” „Jutro !!!!!!!!!” No i co mam zrobić, muszę się z tym pogodzić, że jak nie chce, to nie. U nas smoczek to „monio” albo „moniuś”, oczywiście na porządku dziennym i nocnym. Natomiast postępy w mówieniu są ogromne. Adaś mówi całymi zdaniami, bardzo ładnie odmienia. Np. wczoraj dorwał się do szyfratora Canal + i mówi, „ O !!!!!!!!! telefon !!!!!!!!” Na co mój mąż, to nie jest telefon. A Adaś „mówię Ci, telefon !!!!!!!!!!”. Któregoś dnia tłumaczyłam mu, że czegoś się nie robi, więc usłyszałam „robi się”. Wczoraj jak chciał pić, to poprosił że chce „coś do picia”. My mamy duży dom więc często pytamy Adasia, gdzie jest. Nauczyliśmy go, że ma odpowiadać „tu jestem”. Ja to ma „szczęście” do mechesów. Wczoraj odebrałam swój samochód z naprawy, i co zrobili blacharkę, ale odłączyli poduszkę powietrzną, bo świeci mi się kontrolka. Zwariować można, ci mechesi, jak jedno naprawią, to drugie popsuję. P.S. Jak się czują „Styczniaki” po zajęciach „Musical babies”? U nas na okrągło leci płyta z piosenkami. Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Jola gdzie jesteś? 19.10.04, 09:32 Jola jak tam? Nic nie piszesz i sie martwie. Gabi - nie odzywasz sie a tu wszyscy ci odpisują: Wojtek na nocniku siadać nie chce, cumla ma tylko w nocy do usypiania i jako jedyny styczniak jeszcze nie mówi. Zła wiadomośc jest taka że Wojtka jednak dopadło. Dałam dzis Eurespal. Katar się zmniejszył, nie wiem czy na skutek słynnej Fridy, ale za to w nocy był kaszel i wymioty itp. Skrzynka, zazdroszczę ci spokoju ducha. CHorowaliście a ty taka spokojna, że Zosia ma wirusówkę też luzik, a ja to kłębek nerwów, boję się żeby się znowu nie skończyło na jakimś antybiotyku. siostra dziś wzywa naszą prywatną do dzieci bo podejrzewa anginę u starszej. my chyba też do nich podjedziemy zeby nas osłuchała. czekam na dobre wiadomości od wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.10.04, 09:38 Witam po-rannie ! Na początek pozdrowienia dla wszystkich chorutków: Zosi i Wojtusia, mobilizujcie siły odpornościowe i zdrowiejcie szybciutko. Ja jestem zawsze, o ile się da, za lekami naturalnymi i jak Iwo coś mi się wydawał w Grecji niewyrażny, to dawaliśmy Mu pić swieżo wyciśnięty sok z cytryny. Był cały rytuał : Mama (skrzywienie), Tata (skrzywienie) i Iwo (skrzywienie) i tak w kółko. Ale ja mam na szczęście na razie małe doświadczenie, bo Iwo tylko raz nam chorował i to krótko. Ewa, fajnie, że się spotkałyśmy, szkoda, że tak późno się ujawniłaś. Ja niestety chyba zmienię godzinę i spróbuję we wtorki o 17.00 na Ursynowie. Zaczynamy dzisiaj U nas też czas pożegnania ze smoczkiem - ukochanym przyjacielem, a Mamy wrogiem Mam nadzieję, że nie zostanie zastąpiony kciukiem, bo zęby cały czas niepokoją. Za to z nocnikiem bardzo fajnie, w zasadzie oprócz spacerów i spania, Iwo chodzi bez pieluchy. Ewa, jeśli macie taki zdecydowany opór, to może spróbujcie pokazać Adasiowi, jak to się robi. Śmieszne, ale skuteczne. A potem razem idzie się do łazienki wylewa, do sedesu, myje, wyciera i najlepsze: SPUSZCZA WODĘ. Spróbowaliśmy tego, bo kolega mi powiedział, że najszybciej chwytają dzieci, które mają starsze rodzeństwo, więc stwierdziłam, że kto ma Mu pokazać, jak rodzeństwa brak Ewa, gratylacje mówienia - pięknie. I to Zosine "kocham", ach... Mamy już zdjęcia z Grecji. Zmniejszę je, wrzucę na Zobaczcie i przyślę linka. Pozdrowionka S. Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Link 19.10.04, 11:46 Ale szybki ten moderator... Na końcu są najświeższe zdjęcia. Wakacje: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8769311&v=2&s=0 Pozdrawiam Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.10.04, 11:55 Jestem,jestem, spalismy u rodzicow,bo tata wyjechal,a dzis Grzes ma sluzbe,a w taka pogode nie chce mi sie spacerowac wieczorami z psem,u nas ciagle leje. Szymon zaczal kaszlec,ale jeszcze nie panikujemy.My podajemy tylko Cebion,faszeruje go czosnkiem i sokiem z cytryny i to wszystko. Mam nadzieje,ze mu przejdzie. Wczoraj nie pisalam,bo wrocilismy bardzo pozno,tam straszne tloki w teej przzychodni gdzie robilismy USG,wiec w domu bylismy przed 22,Szymon dobrze sie sprawowal z babcia,tylko raz przy lezeniu w lozku mu sie smutno zrobilo,ale zaraz go babcia zabawila,oczywiscie nie zasnal tylko czekal na nas i tak sie ucieszyl jak nas zobaczyl,ze super sie poczulam. Co do USG,wszystko jest dobrze,dzidzia ma wszystko co miec powinna,serduszko bije,ma komory i przedsionki i zastawki,zaladek na miejscu,nerki,pecherz moczowy,raczki,nozki,paluszki,oczy,nos,no po porstu wszystko. Aparat do USG taaki super,ze wszystko widzialam sama,rewelacja.Wazy 468g wiec wszystko w normmie. Plci nie chcialam wiedziec,chyba chce niespodzianke,choc moj maz widzial dziewczynke,ale lekarz sie tylko smial. Koncze,bo nie chce naciagac rodzicow,odezwe sie w srode. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
gabi31 Dzieki za powitanie 19.10.04, 12:04 Witam! Dziękuje za powitanie, ja mam też nadzieje że też na dłużej lecz niestety jak narazie bardzo rzadko a to z tego powodu że w ciągu dnia Julka nie zabardzo mi daje posiedzieć przy komputerze a wieczorkiem mój kochany mąż okupuje to urzadzenie. Ale trzeba wprowadzić pewne nowelizacje co do możliwości siedzenia przy komputerze.Co do korzystania z nocnoka przez Julkę to wypróbowałam sposób z wylewaniem do ubikacji i spuszczaniem wody jak narazie nie wzbudziało to zianteresowania Julki ale nie tak szybko, wiem że co nagle to po diable. Cierpliwie będe to dalej stosować ale bez zbytniego zmuszania. Pozatym jak dotąd nie imają się Julki żadne choróbska ale profilaktycznie podaje jej wit.C żeby dmuchać na zimne a tak pozatym to siedze w domu z dzieckiem i gnuśnieje czasami mam poprostu dosyć. Mąż wraca z pracy zmęczony i nie ma ochoty zajmować się córką a ja mam mieć siłę 24 godz. na dobę ale tak jest na szczeście czasami ale i tak to mnie wkurza bo sama sobie przecież dziecka nie zrobiłam. Właśnie teraz Julka już stoi przy mnie i płacze wię musze powoli kończyć i iść się z nią bawić.Pozdrowionka! Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: 19.10.04, 13:28 Dziewczyny! Jak wy macie zapał do sprzątania, nadziwić się nie mogę – a kwiatki – ja mam 2 kwiatki i na szczęście są to piękne aloesy, które jeszcze moja babcia hodowała i nie wymagają absolutnie żadnej specjalnej uwagi, reszta padła, nie mam głowy... Jolu dziękuję za zdjęcia! Maja w wózku Szymka – aż mi się zamarzyło mieć taki sam a w tym kapoku wygląda prześmiesznie. Fajnie powspominać. Dobrze, że na usg wszystko ok Paty, teściowie rzeczywiście wybitni... no ale bywa, ja nie narzekam, chociaż mogłabym się przyczepić do kilku spraw (np. że pożyczają od nas pieniądze na wieczne nigdy), na szczęście mieszkać z nimi nie muszę. Gorzej mój mąż, bo mieszkamy u moich rodziców, niby osobna część domu ale wiadomo, że się ‘gościmy’ i ja dużo siedzę u nich i oni u nas. Marcin z moim tatą z tych co obaj zawsze mają rację i wiedzą lepiej i jeden drugiemu za nic nie ustąpi, czasem bywa nieprzyjemnie. Prosiłam, żeby wyluzowali ale nic nie dociera. Jakoś jest. Iwona, cieszę się, że jednak udało się świętowanie rocznicy! Monio to u nas niestety problem. Maja jak chce iść spać to mówi ‘monia minia monia minia...’ i nie ma siły żeby usnęła bez. Potem jej wypada, ale do zaśnięcia musi być. Tak jak misie – 2 ukochane, ostatnio jednego szukałam z 30 min, tłumaczyłam że pewnie śpi już gdzieś itd. – nie płakała histerycznie tylko buzia w podkówkę i płacz, taki z żalu. To samo ze smoczkiem. Już próbowaliśmy oszukiwać, ale nie da się. Może jeszcze troszkę, tak jak z piersią, wreszcie przyszedł dzień i bezboleśnie poszło. Monika, śmiesznie z tą księżniczką a ile z głowy tłumaczenia Witam nową mamę, na temat mężów pisałyśmy świeżo, mam nadzieję że już lepiej, przynajmniej u niektórych Co do pracy, ja bardzo bym chciała siedzieć w domu, może jakaś jestem staroświecka (bo mało ambitna raczej nie). Jak miałam wracać z macierzyńskiego to był dramat, aż byłam u psycholożki, w poradni początek, wypłakałam się itp. – a ona na to – dlaczego pani chce sobie zrobić taką krzywdę? (nie pracując, tylko robiąc coś wbrew sobie) świat się nie zawali, no i nie wróciłam, jest trudniej z kasą, mieszkamy z rodzicami ale nie wyobrażam sobie inaczej. Wiem, że czasem nie da się nie wracać. Ja mogę pracować na godziny, ale powiem wam że czasem nawet to mnie dołuje. Przykro mi Maję zostawiać, dzisiaj mój dzień wolny – jestem niesamowicie szczęśliwa, że będę z malutką 24h! Trochę chyba chaotyczne to co piszę, ale jakoś we mnie siedzi taki żal, że nie mogę beztrosko siedzieć w domu z Majką i aż mi się chce płakać. Ani matka, ani pracownik... wiem wiem, wszystko na rozum potrafię wytłumaczyć, ale emocjonalnie jakoś nie. Kiedyś widziałam taką książkę ‘ jak być matką, pracować i nie zwariować’ chyba jej poszukam. Kurcze, miało być parę słów ... Sowa, super zdjęcia! Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 juz jestesmy :) 19.10.04, 17:15 witam wszystkich po dlugasnej przerwie spowodowanej brakiem netu . Raz udalo mi sie poczytac posty, ale nie dalam rady nic napisac. Ciesze sie, ze u Was w porzadku, mimo katarow, "zapalonych" uszu, jesiennych dolow. U nas podobnie, z przewaga tych ostatnich, ale jest nieco lepiej. Podobnie jak Kamila udalo mi sie znalezc tani przelot z Neapolu do Berlina (30 euro Paula i ja) i moze juz 10 bedziemy w Polsce (OBY!!!) Czytajac posty przezywalam z Wami "wypadek" Beatki (i calkowicie Was popieralam, ze na pewno jest kochana mama mimo potkniec - jak kazda z nas), choroby styczniakow i Wasze dolegliwosci, smialam sie z maluchow, nowego slownictwa (zadziwiajacego )) itp U nas jest dobrze, brzuszek rosnie - przybralam ok 2-3 kg od poczatku ciazy, serduszko bije i mam nadzieje, ze z maluszkiem jest ok (usg dopiero za 3 tyg.) Paula juz powoli moze mowic o sukcesie nocnikowym, chociaz czasem zdarzy sie wpadka podczas zabawy i siusiu poleci po nogach...ogolnie niunia super rosnie, jest srednio grzeczna jak na prawie dwulatka przystalo i przewaza "NIE!" w Jej odpowiedziach na grzeczne prosby mamy czy taty, mowi duzo, powtarza ladnie to co uslyszy, spiewa, tanczy i wzera slodycze (((( Na razie tyle, moze jutro uda mi sie wiecej napisac. Pozdrawiamy wszystkich goraco Ania i Paula PS. Jola, super, ze z maluszkiem ok!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: juz jestesmy :) 19.10.04, 22:10 Witam nowa mamusie. Gabi z nocnikiem najlepiej dac sobie spokoj na pare tygodni i potem znow sprobowac. Olka za kazdym razem jak siada nocniczek oglada bajke albo dostaje kosz z zabawkami. U nas zamiast smoczka jejt cycus...ale juz niedlugo !!! Mam zamiar odstawic w ciagu miesiaca. Bedzie ciezko, bo spimy z Olka w jednym lozku. Najlepiej byloby, zeby ktos z nia spal kilka dni. Tomek ma bardzo twardy sen i balabym sie, ze ja przygniecie. Moja mama, natomiast, powiedziala, ze nie bedzie, zeby mi udowodnic, ze miala racje odnosnie naszego wspolnego spania (jest oczywiscie przeciwna !!!) Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: juz jestesmy :) 19.10.04, 22:20 Postanowilam pisac w kawalkach, bo cos ostatnio system mnie wywala i moje wypociny szlag trafia. Dziewczyny, jesli chodzi o przedszkole, to my sie narazie dopiero przymierzamy i to tylko na 2 godzinki dziennie i to ze mna (nie chca brac odpowiedzialnosci za takie maluszki) A wlasnie, czy ktores ze styczniakow, oprocz Dawcia, jest przedszkolakiem. Jak wrazenia ?? Mam tez pytanko: co wasze maluszki jedza na noc?? I ile czasu przed pojsciem spac. Z jednej strony lepiej dac wiecej, zeby dzidzia sie nie budzila w nocy, a z drugiej strony to chyba niezbyt zdrowo sie tak najadacx na noc. Co o tym myslicie ?? Skrzynka, jak sie robi owsianke?? Warszawskie dziewczyny, kiedy i gdzie chodzicie na musical babies ?? Moze sie dolacze. My bylysmy tutaj u nas w Konstancinie raz na zajeciach tego typu, ale raczej marne byly. Teraz spadowywuje, zycze wszystkim zakatarzonym zdrowka, Kasia i Ola ps. Na emamie, jest post z prosba o pomoc dla 2 letniej Michalinki . Dziewczynka ma nowotwor z przerzutami. Jesli mozecie to pomozcie. Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: juz jestesmy :) 19.10.04, 22:23 I jeszcze jedno. Brzuchate dziewczyny, super, ze wszystko ok. Mam nadzieje, ze juz niedlugo do was dolacze !!! Za 2 tygodnie bioerzemy sie ostro do roboty !!! Martwia mnie natomiast moje cykle, ktore sa strasznie nieregularne od 27 do 37 dni. Myslicie, ze moze byc problem ?? A wy mialyscie regularne ?? Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 08:34 Sowo, jaka szkoda, że nie będziemy razem chodzili na zajęcia. Ja nie mogę zmienić na wtorek, ponieważ we wtorki i czwartki uczęszczam na kurs, zgłębiam tajniki rachunkowości. Opowiedz o wrażeniach z wczorajszych zajęć. Z tego co się orientowałam, to zajęcia na Ursynowie prowadzi pani Anna Rottenbury, inicjatorka tych zajęć. Byłam u niej na zajęciach pokazowych i też było ok. Kasiu, ja chodzę na zajęcia „Musical babies” w sobotę, o godz. 11.00. Zajęcia odbywają się w gmachu Politechniki Warszawskiej. Magdo, mam nadzieję, że Wy nie zmieniacie terminu i lokalizacji, i zostajecie przy sobocie. Jolu i Aniu, fajnie, że z fasolkami wszystko w porządku. Gabi, wprowadź grafik na użytkowanie komputera i pisz częściej. Sowo, chyba masz rację z tym, że trzeba Adasiowi pokazać, jak to się robi. Będziemy próbować !!!!!!!!!! Kamilo, ze mną jest zupełnie odwrotnie. Ja bym nie mogła siedzieć w domu. Jak byłam w ciąży, to niemalże do ostatniego dnia chodziłam do pracy, myślałam, że to się zmieni po urodzeniu Adasia, ale nie. Byłam w domu pół roku, była też z nami babcia z dziadkiem. Wróciłam do pracy po 6 miesiącach i nie wyobrażam sobie, że mogło być inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 10:21 ciesze sie że u was wszystko ok. Że dzieci w brzuszkach sie mają dobrze. Ja jestem wyczerpana i mam dość na razie wszystkiego. Z Wojciechem ciężko. Byliśmy wieczorem u lekarki, płuca i oskrzela na razie czyste, kaszel spowodowany jest ogromnym katarem spływającym po gardle. No i co mi z tego, noc do tyłu, nie wymiotował ale długo płakał i strasznie kaszlał. Spał 4,5 h i potem już tak do rana kaszlał. Potem był potworny poranek do tej chwili bo (pierwszy raz mu się zdarzyło, z tego zmęczenia i wymęczenia i kaszlu) zasnął mi na rękach jak go tuliłam i uspokajałam. Nie wiem jak mu pomóc. Ustaliłyśmy z lekarką że próbujemy walczyc bez znytbiotyku ale nie iem czy się nie skończy na jakimś baktrimie. Żadne lekarstwa przeciwkaszlowe nie pomogły na noc, nic nie chciał pić i darł się strasznie. Gruszka i Frida jest największym postrachem ale nie wiem jak inaczej pozbyć się zalegającego kataru. Dostał też coś w aerozolu do wdychania ze specjalną maseczka ale nie ma szansy żeby mu to założyć, musi być do tego spokojny a on jak to widzi to się drze. Lekarka powiedziała że trzeba b edzie go nauczyć, ale jak? Mówię wam, słabo mi, mam migrenę i okres przez horomony. I totalny brak sił i bezradność. nie wiem ile mam mu pozwolic spać? Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 10:29 Na wstępie pozdrowienia dla dawno niewidzianej Ani. Trzymamy kciuki i cieszymy się, że wszystko ok. Jola ja Cie podziwiam (znowu )), że nie chcesz znać płci. Ja bym nie wytrzymała. Zawsze wolę wiedzieć jak najwięcej. Ewa, jeszcze nie wiadomo, czy nie będziemy razem chodzić. Wczoraj byłam na Ursynowie i wcale mi się nie podobało. Było w sumie troje dzieci - jak za mało to też źle. I do tego nie przypadły mi do gustu. Mamy też z tych ambitnych, porównujących i stresujących swoje dzieci (i mnie przy okazji), gdy najmłodszy Iwo zrobił coś lepiej. Po prostu koszmar. Nie rozumiem tego. Ja jestem w moim dziecku tak zakochana, że nawet jak coś Mu nie idzie, to dla mnie nie ma żadnego znaczenia i nawet mnie bawi, że wtedy potrafi swoim urokiem to zrekompensować. A jak te kobitki tak się napinają, to psują całą zabawę. A poza tym ta młoda dziewczyna na PW dużo lepiej prowadziła zajęcia. Widać, że ma kobieta dar. Jakby udało im się przełożyć na wcześniejszą godzinę, to ja bardzo chętnie przy tej sobocie zostanę, bo o jedenastej , to Iwo jest śpiący i ja mam cały dzień rozbity. Pozdrawiam Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 10:37 Sewerynki, strasznie Ci współczuję i mam nadzieję, że szybko wrócicie do zdrowia. Wydaje mi się, że powinnaś pozwolić Wojciechowi spać ile zechce, jak już udało Mu się usnąć. Jak będzie zdrowy, to będziesz dbała o Jego rytm dnia. A na razie też olej wszystkie obowiązki, pranie, sprzątanie, gotowanie i idź spać, bo bardziej się malemu przydasz wypoczęta niż w takim stanie. Najwyżej zje kanapkę, czy jakąś zupkę słoiczową - my mamy zawsze awaryjne. Wydaje mi się, że musisz dać Mu troszkę czasu zanim Go zaatakujesz tym inhalatorem, bo On już ma też tego wszystkiego dosyć. Nie długo, ale jakieś 2 h bez tortur Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki i pomachaj ode mnie Smokowi Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 13:38 Hej! Iwonka trzymaj sie dzielnie. Ja tez pozwalam dzieciom jak sa chore spac ile i kiedy chca (naawet do dzis chlopcom) mysle ze taki maly organizm sam wie co mu potrzebne najlepiej.Z czyszczeniem nosa sprobuj ta sol morska -ja wiem nie jest tania ale super wyplukuje wszystko z nosa, po prostu samo wycieka bez gruszki i dmuchania (najlepszy z moich doswiadczen jest Marimer albo Sterimar - sol jest rozpylana na mgielke i dociera bardzo daleko -probowalam na sobie.Inhalator moze zalozysz sobie i porobisz jakies miny ???? A Wojtaka troszke przekupisz ze jak wysiedzi chwile w inhalatorze to dostanie cos co lubi ?? Nie wiem jak wy ale ja czasem stosuje powiedzmy metode malej gratyfikacji i zadoscuczynienia kiedy bardzo zalezy mi na zrobieniu czegos co jest nieprzyjemne dla dzieci i budzi ich opor. Piszesz ze jestem taka spokojna mimo chorob. Tak do konca to nie i tez zdaza mi sie panikowac, ale ja swietnie pamietam z dziecinstwa moja mame. Bardzo duzo chorowalam i za kazdym razem najgorsze wcale nie byly zastrzyki (slynna penicylina)tylko przerazona, placzaca moja mama -czulam ze dzieje sie cos strasznego bo moja mama sie martwi i to na pewno moja wina. Obiecalam sobie ze tak nie bede robic i z trudem z pomoca mojego faceta udalo mi sie wypracowac pewien spokoj i opanowanie -takie troche filozoficzne podejscie -choruja trudno widac tak musi byc, wazne ze to nic groznego i zagrazajacego zyciu, ze Henio nigdy nie mial dusznosci (caly czas gdzies tam wisi nad nami miecz astmy). Jak beda spokojni i przekonani ze to nic takiego szybciej wyzdrowieja. Zreszta moja trojka zahartowala mnie ostro przez pierwszy przedszkolny rok bez przerwy ktorys byl chory! a i Zosia lapie infekcje czesto od chlopakow. Kamilcia jak ja Cie rozumiem !!! Kiedy konczyl sie moj urlop maciezynski i mialam wrocic do pracy (bo tylko na tyle bylam umowiona na zstepstwo) zaczelam co noc budzic sie z placzem bo snilo mi sie ze ktos ukradl Zosie i nie ma jej. Role psychologa odegral moj maz ktory powiedzial mniej wiecej to samo. No i zdeterminacja ze najwyzej strace prace poszlam z otwarta przylbica do przedszkola i powiedziala ze nie dam rady wrocic teraz a dopiero od wakacji - mialam szczescie bo wykazano pelne zrozumienie i zatrzymali dla mnie miejsce przez pol roku, mimo ze nie wiazala nasz zadna umowa.Dalej (mimo ze lubie swoja prace i nie musze pracowac na caly etat)sa dni kiedy rzucilabym wszystko w krzaki i zostala w domu. Tak naprawde trzyma mnie strach ze za kilka lat nie bede juz tak potrzebna dzieciom a wtedy bardzo ciezko bedzie mi znalezc prace. Aniu witaj!!! Jak sie ciesze ze z Wami wszystko w porzadku )) Jolu gratuluje fasolce ze tak ladnie juz wszystko sobie poukladala w srodku - kawal roboty odwalony od czasu gdy byla jedna komoreczka co )))))Troszke Cie rozumiem przy chlopcach tez nie chcialam wiedziec i nie wiedzialam.Przy Zosi ja nie chcialam ale niewytrzymal moj maz (moze i dobrze bo ja chyba podswiadomie bardziej nastawialam sie na chlopca). Mam dzis jakies nadprogramowe zebranie w szkole -ciekawe co znowu wymyslili. Musialam dzis odbyc bardzo trudna rozmowe w przedszkolu i troszke nie moge sie z niej otrzasnac (( Dziecko (3 l) ma bardzo powazne problemy a rodzice z calej sily staraja sie tego nie widziec i wszystko tlumacza na dobra monete (kiedy ja i psycholog i panie pokazujemy im jakies konkretne baardzo niepokojace zachowanie tego dziecka)A im wczesniej dojrzeja do tego zeby przyznac sie przed soba ze maluch jest chory tym szybciej zostanie zdiagnozowany i bedzie Mu mozna pomoc odpowiednia terapia. Ale najpierw oni musza chciec pojsc z Nim do poradni. Dla mnie jest niepojete jak bardzo mozna nie widziec ze dziecko zachowuje sie dziwnie, nietypowo (to bardzo delikatnie powiedziane w tym przypadku)??? Czuje sie podle bo dzis (to nasza kolejna rozmowa) juz w bardzo bezposredniej formie powiedzialam ze cud sie nie stanie jest bardzo nie ok i najwyzsza pora zaczac cos robic. Kobieta byla podlamana i miala lzy w oczach ale kurcze moze wreszcie cos ruszy!!Przeciez u takiego malca im wczesniej sie zacznie tym wieksza szansa na sukces i poprawe. Ide cos zjesc zanim Zosia sie nie obudzi. Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 14:03 Hejka Ja tylko na chwilke. Kompa mam w naprawie, bo jest wirus i wogóle nawala. Aniu i Jolu super, że z fasolkami wszystko oki. Ja bym niewytrzymala i zaraz pytala o płeć. Wojtus wracaj szybko do zdrówka, a Ty Iwona nie szlej z robotą tylko kiedy mozesz to odpoczywaj. Dawcio ma kater juz prawie drugi tydzien i bylismy w piatek u lekarki, osłuchowo czysty, gardziłek i krtań treż czyste, do dzis mamy podawać leki i poza tym mamy na uodpornirnier ktopelki homeopatyczne ale zapomnialan nazwy reklamuja go af.... costam. Dawcio za chiny nie hce go pić pluje. ostatnio wszdtkimi lekami pluje. Wczoraj przyszedł z przedszkola z podbitym okiem, koleś jego imiennik mu klockiem przyłożył. Panie przepraswzały, takie przypadki sie zdażaja mam nadzijeje ze nie czesto. Podobniez mały jest muzycznie uzdolniony tak twierdza i superp rzedszkolakiem, swietnie sie zaadoptował, juz nie płacze i super sie bawi, je. I nauczył sie do czego ręce słuza mówie o biciu, no cóż przedszkole wielu rzeczy uczy. Co do reszty spraw. My nie sikamy do nicnika bo nawet ostatnio nie mamy czasu uczyć się. Na noc jemy mleczko z kaszka lub mannę. Na katar nie mamy spsobów, zawssze jest wit. C. A poza tym nadal mnie głowa boli jutro idę na kontrole do laryngologa, moje małżeństwo sie wali, chyba sie rozejdziemy, ale to szczegół, powoli oswajam sie z ta myslą. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 15:54 Duzo pisalayscie,a ja nie zrobilam notatek wiec nie bede odpowiadac. Iwona trzymajcie sie,mam nadzieje,ze uda sie bez antybiotyku,a to na pewno wzmocni Wojtka. Ja mowiac szczerze rowniez na sama mysl o pojsciu do pracy jak Szymon mial kolo roku od razu mialam lzy w oczach i kluche w gardle wiec pomysl odpadl i powstalo drugie dzieciatko Ludikun ja mialam raczej regularne cykle 25-28 dni,ale jak karmilam nie zaszlam w ciaze,dopiero miesiac po odstawieniu Szymona,a wiem,ze Ania karmila Paule jak zaszla wiec to nie jest regula. Ja bylam tak pograzona w myslach czy wszystko jest OK z dzidzia,ze nie moglam nawet myslec o plci,a wszyscy sie pytali wiec powiedzialam,ze nie chce wiedziec,a teraz wydaje mi sie fajne miec niespodzianke przy porodzie,ale moj maz tak gada,ze to corka,bo on niby widzial i pewnie on nie wytrzyma,bedzie chcial wiedziec,a jak on bedzie wiedzial to sie na pewno zdradzi wiec pewnie na nastepnym USG bedziemy wiedziec. No wlasnie pisze Ani,ze Szymon chyba byl duzo spokojniejszy,to malenstwo szaleje w brzuchu okropnie,malo spi,wieczorem nie pozwala mi zasnac i budzi mnie nad ranem tak wariuje.Czuje,ze to bedzie calkiem inny charakterek. U nas smok poszedl w odstawke jak Szymon mial z 8 miesiecy,po prostu sam Szymon sie odstawil,ale on nigdy nie byl jakos mocno za smaczkiem,na poczatku mu wciskalam na spacerach jak otwieral paszczke,bo nie chcialam,zeby sie nalykal zimnego powietrza. Moj Gines ma dzis 3 urodziny )) Didi napisz cos wiecej o mezu,moze uda nam sie Ci jakos pomoc,bardzo mi przykro,ze mowisz o tak powaznych dzialaniach jak rozstanie. Szymon ciagle smarcze i kaszle,ale nie idziemy jeszcze do lekarza,bo wydaje mi sie,ze jest juz coraz lepiej. Koncze,bo znowu mi wyszlo bardzo dlugo. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 16:59 Ja tez tak na szybko, bo czeka mnie jeszcze zmywanie po obiedzie, a do tej pory surfuwalam )) Didi, co do malzenstwa, to ja tez czasem tak mam, ze mowie dosc, koniec, lepiej sie rozstac, ale potem jest super, zapomina sie o klotniach, problemach - co prawda nigdy nie bylo az tak zle, ale tak sobie w myslach mowilam, ze wole sie rozstac i miec swiety spokoj. Pewnie i u Was tak jest i podejrzewam, ze u wielu z nas...wiec trzymaj sie cieplo, nie daj sie chorobie i kurujcie sie z Dawciem!!! Sewerynki, mam nadzieje, ze uda Wam sie bez antybiotyku - u nas niestety po miesiacu leczenia "zwyklego" trzeba bylo zastosowac antybiotyk i przeszlo i katar i kaszel. Ja tak jak Skrzynka do noska sterimar, marimar czy jak to tam sie zwie, rozkiem pieluchy osuszam nos i jest raczej ok - klade Paule i wszystko ladnie splywa. Na noc smarowalam Ja wickiem albo olejkiem pichtowym (taki ruski cud )), ktory bardzo ulatwia oddychanie i jest w ogole ok. Kasia ludikun, tak jak Jola pisala ja nadal karmilam jak zaszlam (za pierwszym podejsciem!!!), cykle byly raczej regularne ok 25-27 dni -zycze powodzenia i jak najszybszego zlotego strzalu!!! Dzisiaj moja corcia od rana wolala ,ze chce siusiu albo kupe (nawet w autobusie) i od kilku dni uzywamy ciagle tej samej pieluchy do spania. Siusiu robimy do nocnika albo ubikacji (ma taki miekki sedesik), a w miescie albo u cioci w sklepie albo znajomym barze. Odpukac, od kilku dni jest sucho!!! Ale pociesze te mamy, ktore walcza albo maja zamiar, ze dlugo to u nas trwalo, bo Pauli odwidzial sie nocnik ok czerwca i dopiero od sierpnia znowu byl w uzyciu , a od wrzesnia byly odstawiane pieluchy i w koncu po miesiacu udalo sie. Mialo byc krotko... Sowka, super zdjecia z Grecji, Skrzynka, masz super spidermana, Sewerynki, wojtek tez swietny chlopak!!! A w ogole to nasze dzieciaczki sa super!!!!!!!!!! Spadam zaraz od komputera, bo malenstwo kopniaczkami mnie prostuje - za bardzo sie tutuaj garbie Caluski dla wszystkich z 25-stopniowej Potenzy!!!! hurrrraaaa! Ania i Paula i jeszcze ktos Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 21:22 Hej! Iwonko! Trzymaj się Mam nadzieję, że dziś wieczór jest juz lepiej. Ja jeszce nigdy nie dawałam Gosi antybiotyków i obie Gosine choroby jakoś się wyleczyły bez trudu. Didi! Mam nadzieję, że jest jak pisze Ania - i juz to co pisałaś jest nieaktualne. Właściwe wszystkie piszemy o swoich problemach z mężami. Mnie też czasami trafia szlak i miewam różne myśli, a potem znowu stwierdzam, że oby razem do konca świata. To pewnie normalne. Czasem jak chodzę do sądu widzę ludzi czekających na sprawy rozwodowe w rodzinnym. Dziś np. korytarz był obstawiony wózkami ze śpiącymi lub dydolącymi dzieciakami w wieku naszych maluchów (nie wiem po co kobiety je tam targają, bo wątpię by wpuszczano je na salę). Myślę, ze nawet ze względu na maluchy warto walczyc o małżeństwo. Dobrze mi robi to forum, bo czaasami wydawało mi się, że jesteśmy jedynym na świecie niedogadującym się małżeństwem, a tu otwarcie mówimy o problemach. Ale z drugiej strony życie pokazało, że wiele znajommyh idealnych par, które szczebiotały bezustannie i nigdy się nie kłóciły już dawno jest po rozwodach, więc myślę sobie, że może i przydają się czasem gradowe dni. Prawda jest też taka, że idealni mężowie są czasem idealni, bo swoim zachowaniem łatają wyrzuty sumienia. Sowo! Fajnie było Cię zobaczyć na fotkach, bo wcześniej nie miałam okazji i musze przyznać, ze zuełnie inaczej Cię sobie wyobrażałam. A w ogóle super fotki. Podobnie jak Ewa - nie wypbrażam sobie życia bez pracy. Choć ostatnio chodze mocno wymęczona i mylę się na każdym kroku, co mnie okropnie stresuje, bo ciągle jak sprawdzam swoje pisma znajduje głupie pomyłki. A u mnie takie pomyłki mogą wiele "kosztować"... Gochna jest super. Gada takie głupotki, że możnaby książke pisać. Niesamowicie cieszy ją informacja od babci, że nie zrywa się listków bo dają tlen. Uważa, że to niesamowity dowcip, opowiada wszystkim, że liscie dają tlen dla Tiny i dla dziadzi, no i śmieje się do rozpuku. Ufff! Możemy ogląac już bajki w TV. Postępy w odstawianiu smoczka są, ale dyduś cąły czas w pogotowiu, bo Gosia budzi si nocy z krzykiem DYDA! i trzeba iść na chwilę na ustępstwa, bo sąsiedzi nas zlinczują. Zazdroszczę musical babies. A nas tego niet. Skrzynko! Współczuję Ci problemu w pracy, ale jeszce bardziej rodzicom dziecka. Mam nadzieję, że nie jest to nic poważnego. Jesteśmy swiezo po otrzymaniu od pewnj fundacji listy dzieci, którymi się zajmują i nie mogę wyjść z szoku. Nie da się tego czytać, bo są krótkie opisy chorób, zdjęcia maluchów i po prostu mozna wyć, że zycie potrafi być takie okrutne. To wielkie szczęście mieć zdrowe dzieci. Czy może przypadkiem zanotowałaś (sorki - nie pamiętam kto o tym pisał) jakieś namiary na Michalinkę - np. numer konta albo link? Pozdrwiam monika Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 21:31 no to ja też na parę słówek. didi, czasem tak bywa, ale moze warto jeszcze spróbować? Aniu, zazdroszczę pogody... oj, słonka mi się chce. jestem padnięta, środa najgorsza, ale już sobie pozmieniałam i trochę przerzuciłam na czwartek. uff! czuję się jak kiedyś, jak pracowałam tyle że nie miałam czasu jeść i sikać. ale to przyjemne zmęczenie, takie twórcze (jeśli wogóle coś takiego istnieje) czuję że odwaliłam kawał dobrej roboty. tylko nie mogę sklecić posta, bo mi się oczy zamykają Skrzynka, Jolu, cieszę się że ktoś mnie rozumie, i zgadzam się że pracować trzeba z różnych powodów, chociażby po to żeby się nie okazało jak dzieci pójdą do szkoły albo będą mieć swoje życie, to my będziemy za stare na zaczynanie kariery. tak sobie tylko narzekałam, no i fajnie Wam o wszystkim napisać. eeee, bredzę już, chcę tylko powiedzieć że bardzo Was lubię. Maja śpi, idę się do niej przytulić i chyba też padnę. Dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
gabi31 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 21:43 Hej wszystkim! Wreszcie przy komputerze.... bo mąż ogląda mecz w telewizji, Julka już na szczęście śpi słodko w swoim łóżeczku chociaż nie było łatwo dziś coś szczególnie opornie jej szło pójście spać. Julka jak dotąd bez wirusa chociaż jedna dziewczynka która chodzi z nią do ogniska przedszkolnego złapała jakiegoś wirusa i mam stracha że Jula też podłapie. U nas wszystko jak dotąd w miarę choć, mamy wzloty i upadki - mowa o małżeństwie- te upadki to średnio raz na trzy miesiące ale bywa tak nieciekawie że pewnie każde z nas myśli o rozstaniu tylko tego głośno nie mówi.Więc Didi może wcale nie jest aż tragicznie? Napiszcie na czym polegają zajęcia Musical babies może wybrałabym się z Julką mieszkamy na Ursynowie więc na Politechnikę mam dobry dojazd metrem. Co do jedzenia na noc to Jula wypija butle Bebiko 3R ale tylko na spaniu bo przed zaśnięciem nie ma ochoty. Pozdrowinka dla wszystkich jeszcze nienarodzonych - Rośnijcie zdrowo!!! Ja chyba jeszcze nie dojrzałam do drugiego dzidziusia. Gabi i śpiąca Julka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.10.04, 21:59 dotarłam do adresu michalinki więc może tez go Wam podam: www.lachman.pl/michalina/ Zbieralismy w pracy pieniądze na przeszczep dla dziecka kolegi. To jest straszne, co musza przeżywac rodzice - niby szpitale są bezpłatne, ale np. finansuje się zabiegi dla pierwszych kilku dzieci, a reszcie każą czekać do przyszłego roku... No chyba, że rodzice znajda pieniądze. Zajmuje się tez w firmie darowiznami na tzw. cele społecznie użyteczne - przychodzą kilogramy listów rodziców z prosbami o pomoc. Bardzo mnie to boli, że w zastraszającym tempie rośnie nam teczka z napisem "negatywne". Ale niestety - nie można pomóc wszystkim. Zresztą wśród firm teraz jest niestety podatkowa moda na niedawanie kasy konkretnym dzieciom, więc pomoc leci na rózne głupoty, byleby przedstawili statut albo wypis z KRS(( Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.10.04, 22:55 U nas podobnie jak pisaly dziweczyny,sa takie chwile,ze mysle,z bez sensu to bycie razem,ze nie pasujemy do siebie,obmyslam jakies durne plany,a potem... No wlasnie godzimy sie,bo ja sobie nie potrafie wyobrazic innego faceta w moim zyciu. Bywa u nas bardzo burzliwie,ale my obydwoje dosyc temperamentni jestesmy,wiec nie moze byc inaczej,na szczescie godzenie tez jest wybuchowe,pomaga oczyszczanie atmosery choc czasem mi sie wydaje,ze po tylu latach powinnismy sie nauczyc oczyszczac ja inaczej. Generalnie mam nadzieje,ze nie jest jeszcze tak zle jak piszesz Didi. Co do pomagania dzieciom,przeraza mnie ogrom nieszczescia wokol i bezradnosci z mojej strony i wkurza mnie (zeby nie powiedziec duzo brzydziej) marnowanie pieniedzy i umywanie rak ze strony naszego panstwa. Oj nie bede wiecej pisac,bo tylko sie wkurzam. Dobranoc-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 06:29 Weszłam sobie tylko ściągnąć link i już widzę jakie głupoty piszę. Oczywiście nie chodziło mi o użytecznoć publiczną tlko o pomoc publiczną. Chyba nie przystąpię do pracy dziś, bo mogę zrobić wiecej szkody niż pozytku)) Chyba zacznę brać jakiś Geriawit czy co. pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 06:30 znaczy się pożytek publiczny)) No to lecdę do pracy)) Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 07:50 Hej Dzieki dziewczyny za troskę. Wczoraj odbylismy rozmowę, a właściwie sobie nawtykalismy, ale potanowilismy spróbować jeszcze raz. U nas sytuacja jest taka od ok 3 lat, odkąd zaszłam w ciażę, zaczęliśmy róznie patrzeć na świat. Ja oczami matki, a on nie wiem. Duzym problemem jest jrgo rodzina, ja mam do nich wiele żalu i nie hccę z nimi utrzymywać zbyt czestego kontaktu, ale ślubnego nie ograniczam w kontaktach, nmoze sie z nimi spotykać. Dawcio cos dzis budził sie w nocy i myśłałam, że ma gorączkę, ale miał rano 37.2 to nie gorączka, mam nadzije że to nic złego tylko od ząbka, bo choroba mi skomplikuje życie bo ślubny w niedziele wyjeżdza na szkolenie i bedzie wracał na wekendy. Ja dziś moze dotrę do laryngologa z miomi zatokami zrobić porządek. Z tego wszsytkiego zapomniałam przywitać Gabi z Julką, pisz dużo i dłuuuugaśne posty. Oki mam jeszcze metlik w głowie po tym wszstkim, muszę przemysleć pewne sprawy, dlatego nie męczę Was. Przepraszaj że nie odpowiadam na inne wątki. Pozdorwienia Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Hej to ja! 21.10.04, 09:53 Cześć tu Gabi- tylko zmieniłam login. Julka właśnie teraz rysuje więc mam jakieś 2 minuty żeby coś wystukać na klawiturze. No to już po pisaniu Jula właśnie przyniosła mi lale i mówi "mama chodź uś" co znaczy że musze przerwać. No to narazie! Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Hej to ja! 21.10.04, 12:18 no a ja dzisiaj miałam luksusowy poranek, Maja odprowadziła tatę do pracy (w oknie) i dalej usnęła, spałyśmy do 9tej! już dawno tak nie było! no a teraz do pracki. ja też się wkurzam na marnowanie kasy przez naszych panujących, ale cóż, my pomagamy w inny sposób, np oddajemy rzeczy do domów opieki, kupujemy na święta paczki takiej biednej rodzinie, oczywiście że by się dało każdemu i ile tylko potrzebują, no ale niestety nie ma skąd Maja ma etap 'to Mai' i wszystko jest jej, np dzisiaj nie mogłam jej łyżeczką plastikową zjeść serka no komu jak komu, ale mi nie dała ?! dobra, lecę, zajrzę wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: hej to my 21.10.04, 21:45 nie wiem czy zdążę cokolwiek napisać bo słyszę już wrzaski dobiegające z łazienki No i musiałam przejąć kąpiel Franka bo dziś nieszczęsne mycie włosów, mówię Wam katorga, generalnie mycie odpada (w przekonaniu Frania). Dzisiaj ogólnie wesoły wieczór, chłopaki wstali o 18.30 z drzemki popołudniowej i zapowiada sie że pociagną do północy... Jolu i Aniiu fajnie że z fasolkami wszystko ok., kasia ludikun trzymamy kciuki za Wasze próby ogniowe) Sewerynki trzymaj sie, biedny Wojtuś też już nie ma cierpliwosci, wiadomo katar obrzydliwa rzecz... my też stosujemy sterimar jak uda sie Franka złapać, sama zwykle nie daję rady ujarzmić małego. Do tego oilbas, wit.c, maść majerankowa i wapno. U nas jakoś ok, trochę Marcin podziębiony, Franio jakby już zaczynał katar, ale stanęło w miejscu. zobaczymy na jak długo. Didi mam nadzieję że z Dawciem lepiej a i Ty masz lepszy nastrój. Co do przedszkola - mieliśmy wczoraj pojechać na rytmikę do Klubu Malucha (jak sie okazuje nie mają w dalszym ciagu zajec popołudniowych adaptacyjnych z rodzicami), nie pojechaliśmy bo ja sie źle czułam, ale na samą myśl ze mam Franka zostawić poczułam gulę w gardle (chyba taką samą jak Jola)Co do bycia w domu, to mnie juz "nosi" od jakiegoś czasu i szukam jakiejs pracowni w mieście, praca w domu to nie dla mnie. A do tego z drugim maluchem bym poprostu zwariowała, dlatego podziwiam te z Was które podjęły ten trud z przyjemnoscią. Wiecznie chodze niedoenergetyzowana, brak mi sił, ciśnienie ledwo ledwo..., a ambicje ogromne i przez to stres wieczny, bo wiecznie gonię z wywieszonym językiem...Ostatnio jednak postawiliśmy na rodzinne spacerki popołudniowe i o dziwo przyjemnie odmieniły nasze spojrzenia i wzajemne relacje, Franek zachwycony oczywiście. Co do Frania to mocno zrobił się taki "pieszczoch" wiecznie musi być przytulany i całowany, płacze z byle powodu lub udaje ze bedzie płakał (to częściej), jakis taki dziwnie wrażliwy.Co do nocnika to juz pisałam, nici z tego, temat unikany przez Frania) uciekam pod prysznic pa pa chłopaki wołaja pa pa Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 21:22 Znowu mam komputer do swojej dyspozycji ponieważ moja druga połowa ogląda mecz. Julka jakby na zawołanie wzięła swojego kotka przytulotka weszła do łóżeczka powiedziała cześć i zasnęła więc mam spokój. Co do mowy Julki to - stara się powtarzać usłyszane słowa raz wychodzi jej to lepiej raz gorzej, choć więcej mówi w swoim niezrozumiałym języku ale ćwiczenie czyni mistrza. Moja córcia tak wogóle to jest pogodnym kontaktowym choć charakternym i upartym prawie dwulatkiem i widzę że bardzo potrzebuje kontaktu z dziećmi. Muszę się pochwalić że umie już rozróżniać kolory - gdy zapyta się jej który to kolor np.zielony to pokazuje. Co do nocnikowych postępów to Jula dzisiaj wylała zawartość nocnika do ubikacji i spuściła wodę i tak dwa razy nawet jej się to spodobało i co chwilę ciągła mnie do łazienki. Dziś był okropny dzień Julka uparta i marudna jak nigdy aż musiała dostać klapsa bo poprostu wyprowadziała mnie z równowagi - prawie godzine prosiłam żeby pozbierała zabawki do pudełka a ona nie i nie bo ona chce rysować. W końcu po godzinie tłumaczenia dostała klapa(chyba mnie to bardziej bolało niż ją) i posprzątała tzn. wrzuciała kilka zabawek do pudła a potem obrażona przytuliła się do kotka i zasnęła. Wstała w dobrym humorze wię i moje samopoczucie uległo polepszeniu. jeszcze raz zapytam: Na czym polegają zajęcia Musical Babies? Pozdrowionka Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 22:09 Moj Szymon dzis sam zasnal,bylam z nim w pokoju i sluchalismy kolysanek,ale on ciagle brykal wiec mu powiedzialam,ze jak nie bedzie lezal to sobie pojde od niego,siedzielismy razem chyba z pol godziny. Oczywiscie nie posluchal i sie nie polozyl wiec poszlam do kompa (w tym samym pokoju,tylem do niego siedzialam) wyszedl z lozka,poweidzlalm,ze ma wrocic wiec wrocil i po 3 sekundach juz spal. Jestem w szoku. Niestety kaszle dalej i coraz mniej mi sie to podoba,ja sie obudzilam z bolem gardla,a wieczorem moj maz poweidzial,ze cos go choroba bierze. Ciesze sie,ze jutro zaczyna sie weekend. W niedziele przyjezdza moja siostra na tydzien i bardzo sie z tego ciesze i nie moge sie juz doczekac. Gabi jestem pelna podziwu dla Julki,ze rozroznia kolory. Pedze spac,bo jakos mi oczy sie kleja. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 22:30 Didi, pamietaj o tym, ze kobiety sa z Wenus a faceci z Marsa !!! Zarty zartami ale my naprawde inaczej wszystko postrzegamy. My z Tomkiem sie raczej nie klucimy bo on jest oaza spokoju i obraza sie ( nie wiem czy to nie jest gorsze !!!) Ja uwazam, ze trzeba rozmawiac. Jak u nas cos jest nie tak, oboje robimy liste rzeczy, ktore nam przeszkadzaja. Przy odrobinie dobrej checi to sie sprawdza. Co do pracy, trudno mi bylo wrocic po wakacjach, ale juz jest super. No i pracuje tylko 4 dni w tygodniu po kilka godzin. Zaluje jedynie, ze doba jest taka krotka, bo chcialaby jeszcze zrobic cos dla siebie, np. uczyc sie jezykow, moze cos postudiowac, albo chociazby pojsc na fitness. Ide juz spac, kolorowych snow, Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: do Gabi 22.10.04, 08:36 Gabi, Wcześniej już pisałyśmy o Musicalbabies, także tylko jedno zdanie na ten temat, są to zajęcia muzyczno-ruchowe dla dzieci (od 6 mies. do 3 lat) w języku angielskim. Szczegóły i kontakt na stronie: www.musicalbabies.pl/ Pierwsze zajęcia pokazowe są nieodpłatne, trzeba się tylko wcześniej umówić. Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: różności 22.10.04, 09:35 Hejka Mam juz od wczoraj kompa, ale tak mnie głowa bolała, że nie miałam siłynapisać. Oczywiscie jedyny postęp z miomi zatokami to to, że bark kataru, nadal obrzęk, zawaliłam spraę bo mialam tydzień temu isć do kontroli i powinnam dalej brać antybioryk, ale skoro przerwane to zostało to najpierw sprobuje mnie leczyc bez antybioryków, a jeśli to nie pomoze to niestety znów kuracja. Jestem podłamana bo wiekszosć rzeczy mam odzyskanych na kompie ale wcięło mi pamiętnik Dawcia, przipisy kulinarne i tą liste z kontaktami, którą robiła, jeśli ktoraś z Was mogłaby mi ja przesłać to byłoby supeer. A mała zmianka ten nr tel. 504.... juz nie katulany, jakby coś kontaktujcie sie na 602... Wczoraj obcięłam Dawcia i przu okazji ślubnego. Dawcio wyglada jak mały zbiorek, krótko obciety i do tego ten siniak fioletowy pod okiem. Musze zacząc małą walke z butelka i pieluchami. Postaram sie małego nauczyc jeść mleczko z miseczki, ale to łatwe niebedzie, bo był czas na to ale go przegapiłam. Co do gorączki Dawcia to minęła, nie wiem co było powodem, ale hyba ząb bo mały je delikatnie, a buzi nie chce otworzyć. Dzis jadę odwiedzić moja koleżanke która urodziła pod koniec września, nie moge sie doczekać kiedy zobacze ich upragnione maleństwo. Bardzo sie cieszę, ze w koncu je mają. Pisalyscie o powriocie do pracy. Ja nie mialam za bardzo wyboru. Po macierzyńskim wróciłam. Piwerwsze dni dla mnie były koszmarem, wyrzucalam sobie ze jestm wyrodna matką, bo wszystkie koleżnaki siedziały z dziećmi. Chcialam wrócić do pracy, ale im blizej tego powrotu było tym mi sie nie chciało isć do pracy. Teraz jest spoko, choc posiedziałoby sie troszke w domku. Ja na miejscu nie usiedze, wiec moze i dobrze, że wrócilam do pracy. Owszem jestem zmęczona i na wiele rzeczy nie mam czasu i siły. Kończe moje wypociny, w ktorych nie ma ładu i składu, ale znów mnie boli głowa, musze wziąć tabletkę, bo bez tego ani rusz. Wszystki chorowitki wracjcie do zdrówka. Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: różności 22.10.04, 11:57 hej hej, tak na szybciutko, bo zaraz idziemy na spacer (dzisiaj znowu 25 C). Pieluchy chyba schowam dla nastepnego, bo Paula juz tylko do spania zaklada, a i tak budzi sie z sucha. Czyli mozemy mowic o sukcesie!!! Jola, snilo mi sie, ze oddalas Szymka do przedszkola - az mi sie wierzyc nie chcialo )) ja tez na mysl o tym, ze mialabym Paule wyslac ciarki mnie przechodza - jakos wolalabym zeby byla ze mna i druga dzidzia,ale wiem,ze trzeba kiedys zrobic ten krok - my prawdopodobnie juz we wrzesniu, bo tutaj dzieci urodzone w styczniu i lutym ida rok wczesniej do szkoly (nie pytajcie dlaczego, bo nie moge tego zrozumiec) i Paula pojdzie z nimi do przedszkola. No chyba, ze zdarzy sie cud i przeniesiemy sie do Polski Didi, mam nadzieje, ze wkrotce bedzie lepiej i ze zdrowiem Waszym i zwiazkiem. Podobnie jak i ze zdrowiem wszystkich tutaj piszacych - robi sie coraz zimniej, to i chorobska zaczynaja atakowac - oby jak najmniej. Co do pracy, to jeszcze jak pracowalam w szkole, to zawsze sobie mowilam, ze bez pracy ani rusz, ja musze cos robic, byc w ruchu, a teraz jezeli bym poszla, to tylko ze wzgledow finansowych, bo jest mi dobrze z moja niunia, ciesze sie, ze moge ja na codzien obserwowac. Ale rozumiem te mamy, ktore rzucily sie w wir pracy bo tak lubia )) Ide konczyc gotowac zupke szpinakowa i ubierac sie bo ciagle w pizamce siedze )) a maz juz mnie pogania ze zaraz wychodzimy. papa Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: różności 22.10.04, 12:04 socka2 o godzinie 11.57 napisała: 1.zaraz idziemy na spacer 2.dzisiaj znowu 25 C 3.Pieluchy chyba schowam dla nastepnego, bo Paula juz tylko do spania zaklada, a i tak budzi sie z sucha 4. Ide (..) ubierac sie bo ciagle w pizamce siedze )) Miło, że jest gdzieś taki świat )) Pozdrawiam Sowa, co wbrew swojej naturze rano wstała Odpowiedz Link Zgłoś
dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.10.04, 14:03 Witam, Sowa, pomarzyć dobra rzecz, prawda, choć dla większości z nas to nierealne. Mati ostatnio się uwstecznił z nocnikiem, w ogóle nie chce na nim usiąść, na razie mu odpuściłam. Ja też trochę cierpiałam jak miałam wrócić do pracy. Ale z drugiej strony miałam już dość siedzenia w domu i tej monotonii. Za to teraz mam wyrzuty sumienia, że tak długo mnie nie ma w domu (10 godz), i tak źle i tak nie dobrze. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, a teraz jest ok. O Mateuszka jestem spokojna, bo jest z moją mamą. Mama mnie pocieszała i podtrzymywała na duchu przez pierwszy okres w pracy i mówiła, żebym nie popełniła tego błędu co ona, całe życie nie pracowała, najpierw jedno dziecko potem drugie, a jak dzieci podrosły i chciała iść to nie miała gdzie bez doświadczenia. Teraz rozpacza, że zostali całkiem sami , my założyliśmy swoje rodziny, wyprowadziliśmy się, mamy swoje sprawy, a ona czuje się samotna, dobrze, że chociaż Mati jest u niej bo by się zapłakała. Mam mały problem, bo Mati ostatni kiepsko śpi w nocy, chodzi spać późno ok.22- 22.30, w nocy się kręci, potrafi czasem 2 godz. nie spać, a rano wstaje o 7- 7.30 wyspany a ja nieprzytomna, w dzień śpi średnio 2 godz. Próbowałam go czasem przetrzymać i w dzień nie spał, ale w nocy było tak samo. Czy wiecie, ile takie dziecko potrzebuje snu na dobe. Byłam wczoraj u dentystki, w ogóle to chodzę co tydzień już od miesiąca, strasznie mi poleciały zęby po ciąży, a dopiero teraz wzięłam się za nie. Bardzo fajna dentystka no i nie drogo bierze. Jutro wybieramy się na Mazury, ma byś ładny weekend. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu. Dorota & Mati Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.10.04, 14:21 a ja właśnie piszę testy na wieczór, he he widać Maja śpi, ja mam dobry humor, słońce świeci, jest piątek, cudownie Marcin nie pracuje w weekend (oby mu nic nie wypadło) więc mamy zamiar zrobić sobie rodzinny weekend. tylko nasza trójka wreszcie!!! Aniu, jak ja Ci zazdroszczę tych 25 stopni... chorowitki wracajcie do zdrowia! wszystkim udanego weekendu Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Do EWY i ADASIA 22.10.04, 14:42 Ewa nie ma na naszej liście kontaktowej Twojego mejla, więc nawołuję przez forum, mam nadzieję, że Dziewczyny wybaczą... Dzwoniłam do Pani Ani od MusicalBabies i powiedziała, że jutro będą zajęcia na PW i o 10 i o 11. My z Magdą idziemy na 10.00. Może i Ty się wybierzesz na tą godzinę ? A może któraś mama jeszcze do nas załączy ? W razie pytań kontakt do nas na liście kontaktowej. POzdrawiam Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Do EWY i ADASIA 22.10.04, 14:50 Sowo, dzięki za info. Oczywiście przyjadę na 10.00. No właśnie Gabi, Kasia, może ktoś jeszcze ????????? Kto ma listę kontaktową ????????? Chętnie się dopiszę !!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: Do EWY i ADASIA 22.10.04, 15:06 Prześlij mi swoje dane na ja_sowa@o2.pl Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 15:14 Hej Babki, ale postów a mnie ogarnęła jesienna zaduma, hmm cokolwiek to znaczy. Co do powrotów do pracy. To pamiętam moją reakcję na majowy telefon z pytaniem czy już bym nie wróciła (planowałam wrócić około stycznia), wielkie zaciekawienie - bo wracałam na nowe stanowisko. Chodziło mi po głowie że może jednak zostanę w domu. No ale podchodzę do życia dosyć realistycznie i od razu pomyślałam zostanę a co dalej - dziecko pójdzie do szkoły może po drodze będzie następne, ale w końcu też pójdzie do szkoły i co potem? Z drugiej strony ja pracuję od 1 roku studiów i bardzo sobie cenię niezależność także finansową i tą moją samowystarczalność. Oczywiście czasami wzdycham, że poleżałabym włóżku z Olgą rano, śniadanko, wygłupy, spacerek ... Ale pewno wtedy miałabym poczucie, że jednak czegoś mi brakuje w życiu. Pewna część mnie realizuje się w pracy. Względy finansowe też miały niewątpliwie znaczenie, P ma własną działalność gospodarczą i nigdy nie ma pewności, że pod koniec miesiąca na konto wpływnie pensja. Ale to już jest raczej dodatkowe "usprawiedliwienie" dla mojego powrotu do pracy, bo pewno byśmy sobie bez mojej pensji poradzili. Nie wiem czy coś rozumiecie z moich wywodów... U Olgi słychać dobrze Mówi coraz więcej, ujawnia się jej "ognisty" temperament i trzeba czasami ją stopować. Po powrocie z pracy wita mnie wielkim skokiem na moje ręce i okrzykiem "musiu" czyli etap obrażania mamy już chyba za sobą. Kąpiel - krzyku przy myciu raczej nie ma lub jest umiarkowany, ale za to w wannie oprócz Olgi musi obowiązkowo znaleźć się mama , koniki, płotek, owca, pies, traktor i "myta" - kto wie co to jest MYTA? A przede mną impreza w stylu lat 20 - Sowę już zamęczam tym pytaniem - ktoś ma jakiś pomysł jak mogę wyczarować z domowych zasobów odpowiedni strój? Miłego i pogodnego weekendu Magda Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Musical babies 22.10.04, 15:31 Dziewczyny, ja tez jutro bede. Juz sie zapisalam na 10. Do zobaczenia. Nie moge sie juz doczekac !!! Kassia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: Musical babies 22.10.04, 15:58 Ha ! Prywatne zajęcia dla styczniaków - to jest to ! ))) Skrzynko, wyśle Ci w pon, ok, bo muszę pędzić. buziaczki i miłego weekendu, jak dobrze, ze jesteście Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Musical babies 22.10.04, 16:04 Sowko, nie zawsze tak pieknie u nas )))) chodzi mi i o pogode i o pizamke i o moja corcie. Dzisiaj np. zaraz po wyjezdzie z domu puscila pawika (po jogurcie, wiec wiadomo, jak to "pachnie"), cala sie wybrudzila, fotelik do prania - dobrze ze mialam spodnie na zmiane, a ze bylo cieplo to w samym body chodzila. Potem zrobila sie bardzo marudna, koniecznie chciala ten fotelik myc, jak przynieslismy go do domu, jesc nie chciala, ale w koncu padla i to szybko, jak na Jej mozliwosci Tak w ogole, to Paula chodzi spac ok 23 ((( i przewaznie walcze z Nia ok godziny, czyli zaczynamy 22, ja prawie zasypiam, a moja corka uklada kroliki, lalki, misie, sprawdza, czy sa przykryte, czyta ksiazki i oczywiscie zawsze chce sisiu, wiec znowu nocnik w uzyciu....uffff.......ale za to rano spimy do 8.30-9.30. A jeszcze wracajac do pracy, to nienawidzilam chodzic na 8, przewaznie spalam na lekcjach, a jak mialam np dwa okienka pod rzad to pedzilam do domu i spalam chociaz pol godzinki a potem juz funkcjonowalam. Dobrze, ze przewaznie mialam zajecia od 9-10, a dzieci byly wyrozumiale )) Teraz mysle, zeby dac ogloszenie i udzielac lekcji z niemca, bo angielski poszedl niestety w zapomnienie, a i tak moglam uczyc na poziomie podstawowym czyli przedszkolaki ))) A co do jezyka - poki co Paula jest w tej dobrej sytuacji, ze automatycznie uczy sie dwoch na raz. Polecam jednak takie zajeci, na ktore jutro sie umawiacie - w formie zabawy dziecko przynajmniej oslucha sie z jezykiem. Paula przy sniadaniu przewaznie oglada niemiecki programy edukacyjne (Barney i inne),ale nie zauwazylam zeby powtarzala. Z innych niz polski i wloski umie tyko NO po angielsku ale czasem spiewam z nia angielskie piosenki - moze cos z tego wyjdzie )))Dzieci w tym wieku wszystko powtarzaja, szczegolnie po rowiesnikach (widze to po Natalii i Pauli). Alez sie rozpisalam ....jakas wena tworcza mnie ogarnia ))) nawet mieszkanko wypucowane, a jutro powtorka z rozrywki, bo mamy gosci - juz wyciagnelam moje sliczne ksiazki kucharskie, nieco przykurzone, zeby cos pysznego przygotowac. Moze macie jakies pomysly na cos dobrego, ciekawego, czego nie przygotowuje sie za dlugo???? pozdrawiamy Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Re: Musical babies 22.10.04, 16:25 Serwusik!!! Niestety w tym miesiącu już nie damy rady wziąść udziału w zajęciach Musical babies, ponieważ na najbliższy tydzień urywamy się z Julką z Warszawy i jedziemy do moich rodziców. Odwiedzić rodzinkę bo już trochę się stęskniliśmy za sobą. Co do pracy to jestem na etapie poszukiwania, bo przed ciążą nie pracowałam nigdzie na stałe. Ale mam mieszane uczucia z jedniej strony już powoli denerwuje mnie ten domowy kieracik a z drugiej to fajnie być blisko ze swoją kruszynką widzieć jak się rozwija i jak co dzień wiele sie uczy. Naprawdę jestem rozdarta. Ach te dylematy!!!! socka2 pozazdrościć pogody choć u nas dzisiaj też nie najgorzej rzekłabym Złota Polska Jesień. Pa!Pa! Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 15:45 Hejka! A ja mam fajny weekend -Kuba z Heniem pojechali na meski wypad w Tatry a my buszujemy do 22, spimy w jednym lozku (i -tylko pssstt! -podzeramy w lozku chrupki ))- efekt obudzilismy sie dzisiaj o 9.20!!!! Sowa to ja tez Ci podrzuce te dane bo jakos nie kojarze zebym komus wysylala i jesli mozna po uzupelnieniu poprosze cala liste na gazetowego bo nie mam !!! Didi -my najwiekszy kryzys mielismy po urodzeniu Stasia, oj niewesolo bylo. Ja mialam cala fure zalow i pretensji a w pewnym momencie okazalo sie druga strona tez (tylko ja na poczatku nie moglam zrozumiec czego ten facet sie czepia) Uderzylo mnie jedno zdanie w tym co pisalas ze Ty teraz patrzysz jak Matka -no wlasnie u nas tez to wylazlo K. mial zal ze stalam sie juz tylko Matka, na porzatku rzucilam sie z oburzeniem a niby kim mam byc -dwoje maluchow sama w domu a Ten jakies fanaberie i pretensje zglasza ale pomogla mi Tesciowa uswiadomic sobie ze czasem musze mimo zmeczenia popracowac i nad tym zeby z powrotem stac sie zona i partnerka.Bylo mi latwiej bo Ona zaoferowala sie z konkretna pomoca ze np. zostanie wieczorem zebysmy mogli wyskoczyc tylko we dwoje chocby na spacer po uliczkach dookola -naprawde nie zawsze mialam naped na kino czy imprezke.W kazdym razie z dolka wylezlismy - co raz to wpadamy w nowe ) ale idziemy do przodu.Zycze zeby Wasz kryzys choc powazny okazal sie tylko przejsciowy !!! Trzymaj sie dzielnie a te zatoki paskudnie Ci daja w kosc ((( Ide grzac obiadek i pocieszyc moje szczescie lejace lzy nad zaleglosciami w ksiazkach w zerowce- a propos ucho wyleczone, mamy powtorzyc zdjecie RTG zeby ocenic migdal i ewentualnie zrobic operacje. Dostal szczepionke uodparniajaca LUIVAC -czy ktos cos o tym slyszal za 28 tabl zaplacilam 78 zl !!! a ma byc kilka tur leczenia.Mam nadzieje ze ona naprawde dziala i przynajmniej na infekcjach zaoszczedzimy ))) Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 17:41 Didi prosze sie wziac za swoje zdrowie,nie ma wymowek t bardzo wazne,Dawciu musi miec zdrowa mame Dador ja tez chodze do dentysty prawie co tydzien,juz jakis dluszy czas,u mnie wzgledy finansowe spowdowaly,ze nie moglam sie nimi wczesniej zajac,ale teraz sie zawzielam. Aniu ja tez zazdroszcze pogody. My dzis poszlismy do lekarza,bo Szymon bardzo kaszlal w nocy,jak zaczal to nie mogl przestac,ale tylko raz mu sie to zdazylo. Dostalismy tylko syropek i eurespal,bo podobno u nas jakis straszny katar panuje,co go ciazko wyleczyc i atakuje potem krtan i oskrzela. Moj maz wlasnie pojechal do lekarza,bo ledwo zyje,zarazil sie od Szymona,zobaczymy co jemu lekarz powie. Zapisalysmy z kolezanka na lekcje pokazowa Helen Dor naszych chlopakow,ja ide raczej z ciekawosci,bo nie sadze,ze bedzie nas stac na chodzenie. 275 za semestr i 155 za materialy na rok. Jak bardzo mi sie spodoba sprobuje namowic rodzicow zeby w ramach prezentu dla Szymona mu zasponsorowali ten kurs. Szymon probuje mowic coraz wiecej,ale wiekszosc slow rozumiem tylko ja Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 21:13 To kto w koncu bedzie na musical babies na 10 na politechnice ??? Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 21:32 Ja będę na pewno, Sowa z Iwo i Magda z Olgą. Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.10.04, 21:14 Hej! Co do powrotu do pracy - pewnie ze mną było jak z Magdą. bysmy przezyli bez mojej pensji, ale zawsze lepiej mieć więcej pieniędzy niż mniej - tym bardziej gdy się przywyknie do ich wydawania. Poza tym nie chciałam wychodzić z obiegu za bardzo, choć i tak oddałam przez macierzynski pola. teraz jestem sama dla siebie pełna podziwu. Wróciłam po 4 mies. macierzyńskiego,, nawet bez urlopu do pracy w 2 wydziałach i na aplikację. Wstawałam o 5 ściągałam mleko, a co którys dzien - jak miałam zajęcia wracałam do domu po 20. No i całe wieczory siedziałam nad książkami, przy których regularnie zasypiałam. Urlop spędziłam na nauce 18 h/dobę. Pewnie teraz zbieram tego owoce, bo mam starszne problemy ze skupieniem na czymkolwiek uwagi i mój organizm dopomina się o zwolnienie obrotów, czemu wyraz dałam na forum. (Napisałam sobie instrukcję obsługi własnego umysłu - np. skupiać się nad tym co się robi)Próbuje to teraz Gosi jakoś wynagrodzić, więc dom zarasta, żąż wkurzony itp. Oj Magdo! Lata 20-te to moim zdaniem trudny okres do przebieranek, o wtedy dość elegancko sie nosiło. Jakieś obniżone stany, opaski na głowie... Przede mną prostsze zadanie. Organizujemy sobie sylwka w stylu Dzikiego Zachodu w Rancho i Muzeum Indianskim. Mamy jechac na kilka dni. Wojtek znalazł tą ofertę, więc zaangażowałam się w organizację. Jedziemy oczywiście z dzieciakami - będzie jakieś 8 dzieci w wieku do 4 lat. Wróciłam więc do zdjęć Skrznki z "Biskupina", bo podglądałam Zosiną kreację. Jolu! Gosia tez często wymaga tłumaczy. My ją rozumiemy, a obcy nie bardzo. Ale i dobrze... Byłyśmy wczoraj na spacerku i Gosia ze swoją ukochaną koleżanką Pinią (grudzień 2002)oglądały psie kupki. Pinia mówi przepięknie, bardzo wyraźnie i pełnymi zdaniamI. No i Gosia mówi: - Mała kupka, duża kupka, dzidzia kupka... A Pinia na to: - Pies na..ał (piii))) No i całe szczęście że Gosia mówi tak niewyraźnie, bo też musiałabym się tłumaczyć, że dziecko wyrazy przynosi z podwórka)) Zresztą dało mi to do myślenia i przeprowadziłam poważną rozmowę z mężem, bo jak się nie ograniczy w temperamentnym wyrażaniu myśli, to w pierwszym tyg. przedszkola dostaniemy kuratora. Polecam zajęcia u Helen Doron. Gosia je ubóstwia, a drogaśne płyty są w ciągłym uzyciu. Zazroszczę zajęć muzycznych - zwłaszcza że możecie się spotkać Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki co u nas słychać 22.10.04, 21:37 napisze szybciutko któciutko bo nie mam juz zbyt wiele siły. za nami kolejna wizyta u pediatry. w nocy było bardzo cięzko, wojtek kaszlał cały czas, wymiotował i doslownie nie przerywał tego kaszlu, no moze na godzinke, najdluzej spał od 5.30 do 8 - juz nad samym ranem. Chodziliśmy już po ścianach, jak tu pomóc takiemu biedakowie, dorosły to potrafi trochę odkrztusić lub powstrzymać kaszel albo przynajmniej rozumie że musi wypić coś lub przełknąć syrop. Wojtus nie rozumiał tego poprzedniej nocy. Efekt wizyty: kupa kasy na wszystko ale pomogła mi moja mama (chwała jej za to!), dalej walczymy bez anytbiotyku bo osłuchowo nic nie wyszło, nowy syrop na kaszel jakiś mocny i robiony w aptece, bańki (! przyszła koleżanka Pawła z pracy je postawić)i dalsze odciąganie nosa narzędziem tortur. ale pochwalono mnie że dobrze mi to odciąganie idzie bo juz nie widać w gardle kataru. Po wizycie dzień był lepszy niż noc - a teraz , cóż młody śpi a my psychicznie przygotowujemy się do tego co będzie. Będzie jak będzie. Moze choć na chwilę uda się zasnąć. Idę po ulicy i zazdroszczę mamom które są ze zdrowymi dziećmi na spacerze. A w mojej cudownej pracy Helen Doron wkurza mnie jak rodzice łażą z chorymi chyrlającymi dziećmi na zajęcia. idę odpocząć. a z ciekawszych rzeczy - Wojtuś się dzisiaj modlił - na serio, swoimi słowami - brzmiał cudnie, co też on temu Panu Bogu opowiadał, tylko sam Pan Bóg rozumiał ten ich tajemniczy język. Swoją drogą było w tym coś jednocześnie śmiesznego ale i pięknego. Ja miałam takie spotkanie na modlitwę z koleżanką od serca i w między czasie młody się dołączył. pa Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: co u nas słychać 22.10.04, 23:24 Moj maz dostal antybiotyk wiec teraz przed mna zadanie nie rozlozyc sie,bo Gines to chyba nie da rady sie nami zatroszczyc i samemu wychodzic na spacery. Szymon dopiero przed chwila zasnal,chyba bierze przyklad z Pauli Iwona bardzo Ci wspolczuje tego kaszlu,moj Szymon kaszlal raz,ale dosyc dlugo i ja odchodzilam od zmyslow jak mu pomoc,wiec cala noc to musiala byc dla Was katorga,ni mowiac juz o biednym Wojtusiu,mam nadzieje,ze nowe specyfiki pomoga i bedzie juz dzis lepiej. Super macie dziweczyny,ze mozecie sie spotkac na tych zajeciach muzycznych dla dzieci,szkoda,ze ta Wawa tak daleko od Trojmiasta lub,ze tutaj blizej nikt nie mieszka. Monika jak czytam o Twoich wyczynach praca,nauka,opieka nad Gosia to podziwiam Cie i gratuluje wytrwalosci,a ze tak zapytam (jak nie chcesz nie odpowiadaj) Gosia byla planowana w takim trudnym zawodowo momencie czy tak wyszlo? Joanna od Kacperka co u Was slychac? Beatka czytasz nas jeszcze? Ola nie spodobalo Ci sie u nas,ze zniknelas tak szybko? Danwik ISO cie wciagnelo na calego? Paty prosze o zwiekszona aktywnosc na forum! No i kogo ja tak jeszcze nie wymienilam a sie obija? Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: co u nas słychać 23.10.04, 14:04 Dopisuje sie do listy "wywolawczej" Joli !!!! Tu styczniaki, tu styczniaki jak nas slychac?? Odbior!!!!! Monika ja tez podziwiam -masz naped kobieto!!! Iwonka trzymaj sie ja kilka razy przezylam taka przekaszlana noc z Heniem i tylko drzalam czy nie dostanie dusznosci ale u nas winne byly alergeny (wyjechalismy do lesniczowki i spalismy w pokoju pelnym skor zwierzat, innym razem spalismy u zaprzyjaznionej cioci i tam tez cos musialo Go uczulac) Banki u moich chlopakow sie sprawdzaly (mam swoj zestaw bezogniowych i nauczylam sie sama) odpukac juz dawno na szczescie nie byly w uzyciu. Moi faceci przyslali pozdrowienia z Tatr wlasnie zdobyli Zawrat od strony Doliny 5-ciu Stawow- kurcze a Henio dopiero co przeciez nauczyl sie chodzic i mial caly nos starty bo puscil sie za reke w parku i nie wyrobil sie na zakrecie ) Franca na pewno jakas blyszczaca opaska -na Twoich ciemnych wlosach bedzie super wygladac i chyba jakies dlugasne perly ??Przydalaby sie dluuga fifka do papierosa i rekawiczki do lokcia oj rzeczywiscie ambitny temat!!! Indianie i kowboje latwiejsi )) Milego weekendu wszystkim Skrzynka - moje trzy skarby ) Spiderman i wesoła reszta Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun nawalilam 23.10.04, 14:26 Dziewczyny, sorry, ze nie przyjechalam na musical babies...Poprostu sie nie wyrobilam. Szczerze mowiac to sie strasznie wscieklam, bo nawet wyjechalam z domu. Niestety w polowie drobi uswiadomilam sobie, ze mam zero benzyny w samochodzie i nie wzielam dla Olki picia. Poza tym wyjechalam za 20 dziesiata, wiec nawet gdybym od razu trafila (nie mam pojecia gdzie to jest, wiem tylko, ze na Noakowskiego) bylabym bardzo late. Mam nadzieje, ze za tydzien sie uda. A jak bylo ??? Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: co u nas słychać 23.10.04, 14:42 Hej hej melduje się. Dzis bylismy na lekcji pokazowje helen Doron. Mieszane uzucia mam, bo Dawcio to z tych nieśmiałych Skupiony był i obestrował i słuchał co kobitka mówiła, ale nie wykonyuwał poleceń nawet razem ze mną. Poza tym było oki. Ale cena mnie przybiła bo są czery raty po 196 zł czyli 784 zł. w tym tzw, plecak, kurcze troche dużo. Monika Ty polceasz tą metodę tak? A co nasze przpraszam za wyrażenie "anglistki"> Muszę do poniedziałku podjać decyzje. Moze napisze coś juttro bo teraz musze szykować meża do wyjazdu. Od jutra będę słomiana wdówką Napiszcie prosze o cenach u Was i Waszych opiniach, a moze wiecie czy u mnie w CZ-wie jest wiecej kursów ptowadzonych ta metodą? Moze macie jakieś namiaty lub kontakty Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: co u nas słychać 23.10.04, 16:28 wczoraj tak pieknie sobie odpoczywalam, a dzisiaj od rana sprzatanie i skutek... pobolewanie brzucha, twardnienie i nudnosci, ale polezalam troche i przeszlo. Teraz musialam znowu prac fotelik, bo po wczorajszym haftowanku nadal smierdzi, posprzatac kuchnie, bo potem mamy gosci i usiadlam odpoczac. A malzonek jak juz sie wezmie za sprzatanie, to co chwila mnie wola, ja lece i sie denerwuje, bo chcialabym odpoczac - efekt - wieksze nerwy...echhhh.... A jeszcze co do nocnika i "likwidowania" pampkow - u nas pomogly ladne majteczki disneya z "piki piki" czyli Myszka Miki. Paula wolala ubrac te majtki niz pieluche, potem Jej tlumaczylam, ze nie moze robic siusiu do takich ladnych majteczek, bo bedzie piki piki smutno itp i po kilku wpadkach udalo sie. Nie wiem jak z Natalia, bo tez Ania jej kupila te majtki. W sumie po 1-1,5 tyg. wychodzenia bez pieluchy na dwor udalo nam sie! no ale tutaj nadal cieplo i moglam sobie na to pozwolic, bo gdyby hulal wiatr i padalo, to pewnie ubieralabym pieluche. Moze sprobujecie na jakies ladne wzorki na majteczkach )) tutaj nadal cieplo (tez sie ciesze, bo przynajmniej nie trzeba grzac,mozna lekko sie ubierac, chodzic na spacery itp), ale juz mysle, co zabrac do PL - kurtki, rajstopy itp ))) ale zycze Wam, zeby polska zlota jesien trwala jak najdluzej!!!! pozdrawiam wszystkich goraco Ania i Paula PS. Slimak w wykonaniu Pauli to PIJAK ))) Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: co u nas słychać 23.10.04, 16:50 Didi ja pisalam o cenach Helen Doron w Gdyni kilka postow wyzej,a u Ciebie za jeki okres te ceny? zajecia tez raz w tygodniu po pol godzinki? Ja dzis weszlam do miesnego,zeby kupic cos na obiad i po 5 sekundach wypadalam szybko ze sklepu i omalo co nie skoczylo sie haftankiem. Oczywiscie obiad dzis bezmiesny,bo potem na sama mysl o miesie robilo mi sie slabo. Wlasciwie to juz bardzo zadko robi mi sie niedobrze i sie zdziwilam. Dzis wyszlismy na krotki spacerek,zeby sie przewietrzyc z domowych zarazkow My tez dzis mamy znajomych,a jutro rano jedziemy na lotnisko po moja siostre. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: co u nas słychać 23.10.04, 17:39 Jola, tez tak mialam, ale ze smazonym miesem - nie moglam byc w pomieszczeniu, gdzie sie gotowalo, smazylo itp odruch wymiotny prawie . A pamietasz jak zaparkowalas przy smietniku i tez Ci sie zebralo??? ))) A i mam taki odruch (ale to nie tylko w ciazy), jak Paula wymiotuje i musze to zbierac Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: co u nas słychać 23.10.04, 20:47 Hej! Jak Wojtek??? Mam nadzieję, że już się lepiej czuje. Bańki... Brrr.... Pamiętam z dzieciństwa - przestałam po tym zabiegu mówić sąsiadce dzień dobry. Co do dziecięcej modlitwy - Gosia mówi z nami Aniele STróżu mój - tj. głównie my mówimy. Czytamy też ksiązeczki - np. o Bożym Narodzeniu czy z Edycji św. Pawła. Gosia co tydzień chodzi też do kościoła, gdzie budzi mieszane uczucia. Żeby ją czymś zajć i żeby nie chciała latać po kościele bierzemy ze sobą flipsy, paluszki itp. Babcie patrzą na nas jak na zbirów - ale co tam )) U nas Helen Doron to 20 zł za każde pół godziny. Plu 150 za plecaczek. Ale Gośka zajęcia uwielbia, płyta została już wysłuchana kilkadziesiąt razy, więc zapominamy o kosztach. Efekty są rewelacyjne. Grupa Gosi to 5 dziewczynek i 1 chłpiec. Z gosią mam pewien problem, bo wstydzi się powtarzać przy grupie. W domu śpiewa piosenki, wszystko pokazuje - a na zajęciach czasem robi strajk. Ale inne dzieci też - więc to pewnie norma. Na każdych zajęciach jest lepiej - dzieci przywykły już do siebie i pani Hani i się coraz chętniej udzielają. Poza tym Gosia czeka niecierpliwie na piosenki i tance. Pewnie bardziej odowiadałyby jej jakieś zajęcia muzyczne, ale takich u nas nie ma. Jolu! Oczywiście, że planowałam ciążę. Nawet b. długo. W pracy kobiety kiedyś się zakładały, że wpadłam, bo podobno ja mam zawsze wszystko zaplanowane i zycie idzie mi wg planu, więc nie mieściło im się w głowei, że odpuszczę sobie na ostatnim roku aplikacji. Ale przyniosłam zdjęcia Gosi od komórki jajowej i uwierzyły. Chcailłam zajść w ciążę wcześniej ale mi trochę nie wychodziło, więc miałam monitoring przez usg. A jak nie wychodziło - byłam gotowa poświęcić aplikację, byle y tylko zajść w ciążę. Po ciąży prawie zresztą zrezygnowałm z aplikacji, ale mnie przekonali, że nie poto się tyle lat uczyłam. Na urodzenie Gosi wzięłam sobie dziekankę. Bardzo to ucieszyło mojego kolegę z którym razem pracowałam i robiłam aplikację, bo było wiadomo, że tylko jedno z nas może awansować. Wiem, że niektóre z Was studiują. Współczuję Wam. JAa po kończeniu nauki najbardziej cieszyłam się z tego, że mogę wreszcie zacząć być normalną mamą. Pijak))))) Gosia mówi na pjąki Adam - bo coś jej się pomieszało - jej kuzyn adam boi się pająków. A ostatnio Wojtek budzi Gosię, wkłada rękę pod kocyk, ciągnie za nogę i mówi: - A czyja to nóżka? - Huberta - odpowiada Gosia (Hubert to jeden z Gosi narzeczonych). U nas akcja dydol won zakónczyła się kapitulacją. bronimy jeszcze maleńkiej twierdzy, ale siły dydololuba są nie do pokonania. Gosia nam dziś oświadczyła kategorycznie, że księżniczki dydolą i nie daje się przkonać że nie. ZOstaliśmy rażeni naszą własną bronią. Ratunku!!! Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: co u nas słychać 23.10.04, 21:07 U nas wychodzi,ze jedna lekacja kosztuje 23zl,a plecak 155zl i on podobno wystarcza na rok.Chyba u nas nie mozna wziac jednej lekcji,trzeba zaplacic za trymestr od razu czyli 275zl. Ja banki wspominam bardzo fajnie,mialam i na plecach i na brzuchu kiedys,wszyscy mnie zajmowali jakimis fajnymi rzeczami zebym wytrzymala przez jakis czas nie ruszajac sie. Nie pisalam Wam,ze Szymon czasem jeszcze nie wytzrymuje nocy i budzi sie zalany,nie wiem co mam robic,bo zdarza sie to raz na jakis dluzszy czas,wiec nie chce mu zakladac pieluchy,ale wkurzam sie,ze sika czasem i to zawsze w nasze lozko,gdzie nie ma ceratki. Dzis sie zesiklal walasnie,tuz przed obudzeniem,bo jeszcze ciepla byla kolderka od sikow. Wielka plama na przescieradle+cala Szymona koldra do prania. Ide usypiac potwora Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: co u nas słychać 23.10.04, 23:11 Jola potwor uspany ))???? Bo moj dopiero przed chwilka przestal wolac - Maaamaa! Zaprosilismy dziadkow na gofry i zdjecia z Wiednia, zrobilo sie pozno, Stas padl jak kamien a Zosia ktora ledwo na oczy patrzyla ani rusz nie chciala zasnac. W koncu wkurzylo mnie siedzenie na tym fotelu (gazeta mi sie skonczyla )) i powiedzialam ze ide sprawdzic czy rybki spia )-to tylko troche klamstwo bo swiatlo musialam im zgasic O kurcze jednak nie spi ( zwachala ze Stas znowu spi ze mna i ani mysli spac sama.Wrzucilam ja do naszego lozka obok Niego, mowi sie trudno moze sie jakos zmieszcze w srodek. Ania tylko nie przesadz z tymi porzadkami co? Przy Zochnie do samego konca nie moglam np. pakowac smieci z wiadra do wyrzucenia ani zmieniac nieco przestalej wody w wazonie bo od razu byl hafcik. Jola pewnie zyjesz juz jutrzejszym przylotem )) milego gadania Wam zycze i masz dyspense od pisania na pare dni ) U nas byl bankowy rytual zeby chlopcy wylezeli spokojnie -puszczalismy im bajki na adpterze bo to byla niecodzienna atrakcja. Wpatrywali sie w krecaca plyte i sluchajac Kopciuszka jakos wytrzymywali-choc Stas caly czas lejac krokodyle lzy. Ja z dziecinstwa pamietam paniczny strach przed tym plomieniem ktorym babcia machala mi za plecami dlatego banki bezogniowe uwazam za super wynalazek. Ide sprawdzic czy sie zmieszcze w srodek ))))poprzednia noc obudzilam sie ze Stasiem lezacym w poprzek z glowa na moim brzuchu )Dobranoc Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Przypominamy sie 24.10.04, 01:05 hej, troche nadrobilam zaleglosci i dodam swoje trzy grosze. Zuzia jest już poletatowym przedszkolakiem i sprawuje się swietnie. Wraca cala szczesliwa i opowiada mi jak było w przedszkolu, ze biegala, malowala, lepila ciastoline itd. Zaczela gadac jak nakrecona. Jak tez jestem zadowolona bo mam 3 godziny wolnego. Co prawda jest najmlodsza w grupie ale radzi sobie znakomicie. Ma już swoja przyjaciolke Julie z która straznie się obsciskuja jak się rano spotykaja. Slodki widok. Oczywiście sa tez minusy – zrobila się strsznie pyskata i wsystko ale to wszystko chce „siama”. Wymaga to ode mnie ponadprzeietnej cierpliwosci. W przedszkolu namietnie myje rece (umywalki sa na jej wysokosci i to jest chyba to co tygrysy lubia najbardziej). Upatrzyla sobie już pania i jak cos nie po jej mysli to leci do niej na skarge Najgorzej jest ze spracerami po Zuzia nie chce chodzic przy skakankach tylko swoimi sciezkami, ale panie musza sobie radzic. Co do smoczka to u nas odstwila go Zuzia. Po prostu pewnego dnia przed zasnieciem oddala mi smoczek i to był koniec. Ale ostatnio w poczekalni u lekarza widzialam chlopca (na oko ze 2,5 roku) który dopominal się smoka i tata dal mu smoczka który miał obcieta koncowke. Maly powiedzial „nie” a tata ze inego nie ma. Nie wiem czy to jakas metoda. Jeśli chodzi o powrot do pracy to ja tez mialam dylemat, bo przed Zuzia była tzw. pracocholikiem. Ubóstwialam swoja prace i mogalam ja wykonywac 7 dni w tygodniu. Niestety moja firma upadla a ja zaszlam w ciaze wiec poszukiwania pracy musze zaczac od nowa. Ponad to nie bardzo sobie wyobrazam zostawienie Zuzi na 9 czy 10 godzin, bo tak jak napisala Kamila nie bylabym ani dobrym pracownikiem ani matka. A do tego lada chwila trzeba będzie zajac się urzadzaniem domu, pilnowaniem ekipy itd. Stwierdzilismy z W. ze na razie zostaje w domu. Oczywiście do pracy zamierzam wrocic ale jeszcze za chwilke. Ja mysle ze gdybym się meczyla w domu to w ogole nie byloby dyskusji ale ja po prostu uwielbiam być mama pelnoetatowa. Ktoras z Was pisala ze uzywa olbas oil. Ja tez to stosowalam dopóki lekarka powiedziala mi żeby uwazac bo takie srodki mogą wywolac u niektórych dzieci zaburzenia w oddychaniu. Dzis byliśmy u naszych przyjaciol, który maja dwie dziewczynki (Ole – 3 lata i Lenke – 13 m-cy). Zuzia uwielbia je, szczegolnie z Ola cudownie się bawia. Skakaly po lozku spiewajac kolko graniaste po czym obie rzucaly się na siebie i turlaly po lozku. Lenke calowaly i przytulaly i co dziwne (w przypadku Zuzi) nie wyrywaly jej zabawek tylko Zuza wyciagala lapke i mowila „bobosze” (poprosze). To chyba nauki z przedszkola. Zuzia od kilku dni budzi mnie lizac po policzku. A potem tlumaczy ze tak robi piesek Fionie. Kto ogladal Shrek2 wie o co chodzi. Moje dziecko mamietnie oglada Shreka i nawet jedzac obiad udaje ze się krztusi bo przeciez tak robil Shrek na obiedzie u tesciow. Zuza jak wraca z przedszkola to rzuca się na ekipe ze Shreka krzyczac „Bona, Tek, Kosio – moje” (Fiona, Shrek, Osiol). Smiejemy się z W. ze nasz przyszly ziec będzie zielony i będzie jezdzil na motorz (Zuza uwielbia motory”. Nocnik w miare tzn. kupa za kazdym razem, siusiu roznie. Dzis u znajomy za kazdym razem kazala się sadzac na sedes (maja nakladke) i mnie wyganiala i wolala Ole. Ostatnio Zuzia stala się straznymi milosnikiem „kiszki” czyli szynki. Stoimy sobie w zaprzyjazniomym sklepie spozywczym w kolejce za wedlinka a moje dziecie drze się na caly sklep „mama daj zuzi kiszki” wszyscy na mnie czym ja dziecko karmie i glupio mi się robilo wiec dyplomatycznie odpowiedzialam ze zaraz dam jej szynki. Zycze duzo zdrowka najmlodzym, czyli fasolka rosnijcie duze . O rany koncze jak cos jeszcze sobie przypomne to skrobne. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Przypominamy sie 24.10.04, 08:33 Jaki cudowny poranek,Szymon przespal cala noc u siebie,oglada teraz Teletubisie,ktore leca na Canal+,niekodowane (fajen,bo nowe i krotkie) ja mialam czas sie wykapac i przeczytac posty,Kinga napisala taki dlugi post,ze superancko sie czutalo. Tylko pogoda za oknem okropna,w domu tak ciemno,ze trzeba zapalac swialo,leje deszcz i drzewa sie uginaja tak wieje. Moj chory maz musial pojechac do pracy na 12 godzin.Wlasnie Szymon do mnie przybiegl i dal mi buzi jemu sie to zdarza bardzo zadko,zeby tak sam siebie. Kinga gratulacje dla Zuzi kolejnego przedszkolaka,czytajac o niej wczesniej,tak myslalam,ze ona w przedszkolu sie szybko odnajdzie. Kasia ja do smieci w ogole nie podchodze ,woda z kwiatkow tez dziala na mnie super,no i wyzucanie kupy Szymona z nocnika zwykle sie nieciekawie konczy,teraz juz zaslaniam sobie zwykle nos koszulka,zeby jakos w miare udalo mi sie to zrobic. To moje pewniaki na ciekawe odruchy,ale na mieso bylam pewna,ze juz mi przeszlo. Koniec Tubisiow,musze leciec robic sniadanko,bo moj glodomorek sie dopomina. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Przypominamy sie 24.10.04, 11:19 Kinga, moze wiecej takich dlugich maili)) i czesciej. Co do baniek, to nie mam zadnych doswiadczen - nigdy mi ich nie stawiano ani moim znajomym. Dzisiaj pospalismy do prawie 10,ale za to wczoraj moje dziecko padlo o 0.40, bo mielismy gosci. Oczywiscie trzeba bylo poczytac ksiazki, zrobic 2 razy siusiu i pupe i dopiero moja niunia przytulona do mamy zasnela. A zaraz pedzimy do kosciola (Paula tez mowi z nami Aniele), a tam potrzebne nam sa dlugopisy, kartki, ksiazki i nie wiem co jeszcze, zeby moje dziecko nie szalalo Potem moze na spacer wyskoczymy, bo dzisiaj znowu piekna pogoda (Jola tak mi przykro, ze leje, ale przylot siostry chyba poprawil humor). Pozdrawiamy Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Przypominamy sie 24.10.04, 11:42 A unas dzis piekna jakby wrzesniowa pogoda. Moi faceci zdobyli Zawrat!! A ja z Zosia i Stasiem wrocilismy z Kosciola. Z Zosia na szczescie problemow zwykle nie ma z zajeciem obserwuje ludzi i ksiedza i to starcza na jakies 30 min, potem sie troche poprzytula, rozrywka jest zbieranie na tace, potem wypada Komunia i spiew czyli to co moj tygrys lubi najbardziej ) Dzis spiewala na caly glos LELELULA (alleluja) i łała czyli chwała i do konca jakos zleci. Lece pobawic sie troche z Zosia w ogrodku. Buziaki Skrzynka Kinga gratulacje dla Zuzi -super dziewczyna i dlugosc potu tez mi sie podobala ))) Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Przypominamy sie 24.10.04, 11:53 Hej Ja szybciutko. Mąż właśnie się pakuje, a Dawcio zajął sie "myciem " podłogi. Dzięki za info o zajeciach metodą Helen D. U nas zajecia trwaja od września do czerwca 20 dokładnie. Opłata za ten okres wynosi 784 zł. w tym jest plecak. Płatnosć jest w 4 ratach. Nie wiem ile wynosi cena 0,5 godz. Zajecia są raz w tygodniu po 1/2 godz. Ciągle się waham, ale chyba Dawcio pójdzie bo plusem jest ze w formie zabawy sie uczy a to ważne, bo szkoda by go było namawiać specjalnie do nauki. Fajnie, że Zuzia super sprawuje się w przedszkolu. Dawcio też super sie zaadoptowal i cieszę sie, że jest z dziećmi i nie żałuje tej decyzji. Co do mdłosci w ciaży to ja po wypiciu kubusia, ktorych mój slubny kupił mi cała zgrzewke bo przed ciażą je uwilebiałam wymitoowalai i oddałam je kolezanki córci. Ponadto jak tylko otwarłam lodówkę i poczułam wedlinkę to zaraz był kierunek ubikacja i mój ślubny mi szykował śniadanko. Nie narzekałam na to. Pomomo naszych konfliktów dziś jestem przybita że T. wyjeżdza. Ja zostane z Dawciem a on sam. Jakos przeyje sie te 5 tyg., dobrze że na weekendy ma być w domku. Boje sie czy Dawcio porem będzie chcial, żeby T.. sie z nim bawił, kapał czy przebierał bo teraz są z tym problemy, krzyczy tatu nie !!! mama!!! Ale ładna pogoda. Trzeba by wykorzystać chwilke że jeszcze jesteśmy w komplecie bo wyjeżża ślubny po południu i wyvrać sie na spacerek. Jolu Dawcio też oglada na Canal+ Teletubise. Ponadto na BBC premiere o 7 czy 8 tez są a potem są tweenies, ktore Dawcio tez lubi a o 15 je powtarzaja. Miłego dzionka Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: Przypominamy sie 24.10.04, 12:08 Ja tylko na chwilkę ... z góry przepraszam, że na pewno popsuję Wam humor ale właśnie mój swiat rozsypał się jak domek z kart ...własnie dziś dwa dni przed urodzinami dowiedziałam się,że mój mąż ma kochankę i trwa TO od ok. 1/2 roku... Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki o jejku 24.10.04, 13:48 Danwiku. Brak słów. Pomyśl tylko że jest gdzieś ktoś kto jest całym sercem z tobą. A twoje bliskie święto urodzinowe będzie świętem radości z tego że jesteś, niezależnie od wszystkiego. Nic się nie da więcej powiedzieć. Ani poradzić. Musisz być dzielna, ponad miarę. Myśleć o dziecku. O tym żeby wszystko mądrze wyjaśnić, rozwiązać. I o tym że wszystko co nam się dzieje ma swój, w tym akurat momencie dla nas ukryty, sens. Będę myśleć o Tobie i modlić się o ciebie. Tyle mogę. Dziękuję za pytania o Wojtka. Trudno powiedzieć jak jest. Boję się mówić że lepiej ale przecież mam pozytywnie myśleć. Za nami pierwsza przespana noc od tygodnia. Cała. W nosie kataru mniej. Czasem go jeszcze odkasłuje. Mam nadzieję że to co odkasłuje to jest katar. Ja też spałam, pomimo tego że w dzień bardzo męczy mnie taki drażniący gardło duszący kaszel. Sam przejdzie? Łykam jakieś syropki. Pogoda jest tak piękna że aż żal tego siedzenia w domu. Bańki Wojtek zniósł bardzo dzielnie. Dałam mu ciuma na uspokjenie i tylko jedną sobie ściągnął pod kocem czego nie dopatrzyłam. Jak miał zapalnie płuc to przy bańkach zasnął, ku ogólnemu zaskoczeniu. Pielęgniarka była zachwycona postawą ogólną dziecka. Nic więcej interesującego nie mam do powiedzenia. Helen Doron jak zwykle polecam, ale taka moja praca. Gdyby Wojtek tak nie chorował pewnie i tak bym go próbowała zapisać. Z zajęć myśle sobie żeby jak minie zima i dalej będzie ciężko z gadaniem iść z nim do takiego klubu montessori na dwie trzy godzinki. Ale to zbyt daleko do przodu żeby o tym myśleć. Dziś chyba uda nam się wyrwać na koncert warsztatów gospel - 850 osób w chórze. Moze byc ciekawie. idę Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki o jejku 24.10.04, 13:52 acha, skrzyneczko, moja lekarka też chciała dać wojtkowi Luivac ale w końcu wybrałyśmy ribomunyl, myślę że te szczepionki są bardzo zbliżone danwiku bardzo to przeżywam wszystko .... forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16402003 Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: o jejku 24.10.04, 14:24 Kochany Danwiku, ale czy na pewno ??? Mam nadzieje, ze to jest jedna wielka pomylka i wszystko bedzxie dobrze. Jestes zajebista, piekna i ciepla babeczka i to poprostu jest niemozliwe. Czekam na wiadomosc, ze to nieprawda. Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Do Danwika 24.10.04, 14:34 Hej Agnieszko! Trzymaj się - wiem co czyjesz, bo dwa lata temu spotkało to moją najbliższą kuzynke. Masz wielkie szczęście, bo masz dzieci, które Cie kochają i na pewno dadzą Ci siłę, żeby przez to okropne przeżycie jakoś przejść. Mam nadzieję, że dadza siłę Wam obojgu i że Twój mąż się opamięta. Pamiętam, ze kiedy Hanka odkryła romans swojego męża, inne kobiety zaczęły się otwierać i opowiadać również o romansach soich mężów. Stwierdziłyśmy wówczas, że mężczyźni bez kochanek to jakieś nieliczne wyjątki. Okazywało się, że takie historie zdarzały sie w bardzo udanych małżeństwach, między innymi u drugiej mojej kuzynki, która przyzała się do tego dopiero po kilku latach. Nigdy bym nie przypuszczała, bo ona jest wyjątkowo piekną kobietą, razem mieli 2 wyjątkowo cudowne córki i w ogole życie układało im wspaniale - po prostu w czebku urodzeni. Kuzynka powiedziała wówczas, że to okropne przeżycie miało jeden wielki plus - mąż po odkryciu sekretu wystraszył się, ze może stracić rodzinę i wlazł zupełnie pod pantofel. Potem ta kuzynka bardzo mocno zachorowała i miała okazję sie przekonać, że mimo tamtego romansu jego miłość trwała dalej. Na szczęscie już i po raku i po romansie. Mam nadzieję, że jeszcze się Wam też wszystko poukłada i mąż zrozumie swoj błąd. Pamiętaj, że to on postąpił po drańsku i nie daj sobie wmówić, że to jest Twoja wina (Hance mąż wmawiał, że to jej wina, bo zostawiał mu za dużo luzu). Wszystkie jesteśmy z Tobą. Jeśli mogę Ci coś doradzić - to nie opowiadaj o tym w pracy czy w rodzinie, bo pewnie wszystko Wam się poukłada, będziecie chcieli o tymm zapomnieć, a ludzie Wam nie pozwolą. Jesli będziesz chciała pogadać - pisz do nas!!! Trzymam mocno za Ciebie kciuki. Pozdrowienia Monika Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: odp 24.10.04, 15:16 Ludikun - niestety to prawda. Dziś rano dorwałam jego komórke. Nigdy tego nie robię ale dziś coś mnie tknęło i weszłam w wiadomości. Było 5 od jednej osoby "MAREK" przeczytałam tylko jedną (dalej nie mogłam), cyt.: "dzień dobry kochanie. Mały już wstał" Tomek się przyznał i twierdzi, że chce wszystko naprawić ... ale czy ja tego chcę ??? Dziś - NIE, kiedyś - MOŻE (z wielkim znakiem zapytania). Podejrzewałam, ze coś jest nie tak ale tłumaczyłam to jego problemami w pracy. Najgorsze jest to, że ja głupia i naiwna tak mocno zawsze mu wierzyłam, znam tą dziewczynę (to nasza była ekspedienta gdy mieliśmy sklepik), żal mi jej było bo miała kłopoty z facetem i nawet byłam dumna z męża, że jako szef jest taki wyrozumiały (spóźnienia, wcześniejsze wyjścia czy przychodzenie do pracy z dzieckiem), nawet próbowałam jej pomóc ... eh głupota ludzka nie zna granic (w tym wypadku moja). Dzięki, ze jesteście ) i przepraszam, że Was obciążam moimi problemami. agnieszka ps. Monika, niestety ja nie potrafię dusić w sobie emocji i udawać, że nic się nie stało. Owszem przed Danielkiem staram się to ukryć ale czy wytrzymam "na zewnątrz" wątpię, bo ja zarówno pozytywne jak i negatywne emocje mam po prostu wypisane na twarzy i Ci którzy mnie znają od razu odkryją, że coś jest nie tak ... a kłamac nie będę ........ Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: odp 24.10.04, 16:20 Aga! Spróbuj zabezpieczyć treść tych sms - ów. Np. wydrukować. Pewnie nie masz teraz głowy do takich głupot, może nigdy to Ci sie nie przyda, ale pamiętam sprawe, w ktorej zadecydowało to o wyniku. A wogóle Twój mąż ma coś nie po kolei w głowie, bo pamiętam, że jak kieydś oglądałam Twoje fotki, byłam zadziwiona jaką jesteś piękną kobietą. Pa Monika Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: odp Aga Danwik 24.10.04, 16:41 Agnieszko kochana, trzymaj sie mocno!!!!!! Nie bede nic radzic, bo sama nie wiem, co bym zrobila w takiej sytacji. Przykro mi bardzo!!! Badz dzielna! Pozdrawiamy Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: odp Aga Danwik 24.10.04, 22:39 Agnieszko,bardzo bardzo mi przykro,ja ciagle nie moge w to uwiezyc co napisalas. Pamietaj,ze my jestesmy i mozesz pisac co masz ochote i nie mysl,ze zadreczasz nas swoimi problemami,bardzo chcemy Ci pomoc,wiec pisz,placz,my po prostu jestesmy. Mysle,ze teraz nie powinnas podejmowac zadnych decyzji,potrzebujesz czasu,zeby to wszystko przemyslec i poukladac,za szybko cos postanawiac. Trzymaj sie,usciski od nas. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: odp Aga Danwik 25.10.04, 10:05 Agnieszko, strasznie mi przykro, że Cię to spotkało. Najbardziej bolą nas przykrości sprawiane nam przez bliskich. Zgadzam się w zupełności z Moniką, jesteś piękną kobietą, a sylwetkę masz nastolatki i wcale nie widać, że urodziłaś dwójkę pieknych dzieciaczków. I to chłopca i dziewczynkę, marzenie większości Mam Posłuchaj rad Moniki, bo Ona patrzy na sprawę z dystansem, a poza tym z trochę innej perspektywy. Ja kiedyś myślałam, że w takiej sytuacji rzuciłabym wszystko, ale teraz kiedy jest Iwo i widziałam rozwód z bliskiej perspektywy, rozumiem ludzi, którzy walczą o utrzymanie małżeństwa i potrafią wiele wybaczyć. Trzymaj się Aga i jeśli masz możliwość "sprzedaj" gdzieś dzieci, weź wolne, popłacz sobie, a potem idź do fryzjera i na zakupy. Zaszalej i kup sobie coś baaaardzo odważnego. Problemu to nie rozwiąże, ale podniesie Cie na duchu. Trzymaj się Sowa "Pieniądze szczęścia nie daja. Dopiero zakupy" Marylin Monroe Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: odp 24.10.04, 16:35 Aga, trzymaj się, wierzę że ta cała sytuacja się wyjaśni i ułoży. zawsze możesz pisać, my wysłuchamy, czasem doradzimy mądrze lub mniej, ale jesteśmy z Tobą. Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: odp 24.10.04, 17:59 Sęk w tym, że ja nie wiem czy chcę by się między nami ułożyło ... chyba nie. Gdyby to był "jednorazowy" wyskok może łatwiej by mi było ale to ciągnący się romans i życie życiem TEJ drugiej... za długo ... za mocno ...za wiele kłamstw i krętactw. Przeciez gdybym do tego nie doszła (sms) to trwało by nadal .. Do tej pory byłam chyba ślepa, tak bardzo mu ufałam, nigdy nic nie sprawdzałam o nic nie wypytywałam (teraz wiem, że to błąd) mało tego ja sama NIGDZIE nie chodziłam przecież On mnie tak kochał, był wrecz chorobliwie zazdrosny o każde spojrzenie w moją stronę .... ps. niestety sms nie zapisałam, nawet nie spisałam numeru jej telefonu ... nie myslałam racjonalnie Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Re: odp 24.10.04, 19:42 Czesc Aga strasznie mi przykro i nawet nie wiem co ci napisac. Niewatpliwie przed toba trudny okres ale niezaelznie od tego jaka decyzje podejmiesz to musisz wiedziec ze będziemy z toba. Teraz musisz sobie sama na spokojnie to wszystko przemyślec. Może dobrze by było zebyscie przez pare dni nie widywali się z mezem, bo na pewno teraz jests pelna goryczy i jego widok to pogarsza. Trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: do Agi 24.10.04, 21:05 Agnieszka, jak wszystkie dziewczyny jestem w szoku (cały Bozy dzień, bo przeczytałam Twój post wcześniej) i aż mnie zatkało że nie mogłam zebrać myśli zeby napisać Ci coś sensownego. Wiesz, trudno tu coś radzić, jesteś z pewnością rozgoryczona i wściekła i o myślenie racjonalne jest trudno. Pamietaj że najważniejsza jesteś Ty i dzieci!! a facet... mój Boze jakie to durne istoty, chyba mu było za dobrze z Tobą, taka dziewczyna jak Ty to przecież skarb!!! Pamiętaj że myślimy o Tobie!!!Pisz koniecznie jak sobie z tym wszystkim radzisz! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Re: do Agi 24.10.04, 21:57 Aga bądź dzielna!!! Wiem że to banał i cokolwiek i ktokolwiek by Ci teraz mówił wydawać się może banalne. Wiedz że zawsze możesz na nas liczyć choć się nie widzimy to zawsze Cię wysłuchamy i może nasze rady na coś Ci się przydadzą. Trzymaj się!!! Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: do Agi 24.10.04, 22:11 Aga!! Nie potrafie nic z sensem bo rycze... Jestes wspaniala dziewczyna, piekna kobieta z duza klasa. Nic Ci to nie pomoze ale trzymaj sie, musisz teraz byc dzielna, silna i madra. Dla Siebie, Daniela i Wiki. Mysle o Tobie i modle sie najgorecej jak potrafie za Ciebie i dzieci..Jestem... Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: do Agi 24.10.04, 22:42 Wklejam jeszcze raz,bo za nie zauwazylam,ze juz przeszlysmy na nastepna strone,chyba z tego szoku. Agnieszko,bardzo bardzo mi przykro,ja ciagle nie moge w to uwiezyc co napisalas. Pamietaj,ze my jestesmy i mozesz pisac co masz ochote i nie mysl,ze zadreczasz nas swoimi problemami,bardzo chcemy Ci pomoc,wiec pisz,placz,my po prostu jestesmy. Mysle,ze teraz nie powinnas podejmowac zadnych decyzji,potrzebujesz czasu,zeby to wszystko przemyslec i poukladac,za szybko cos postanawiac. Trzymaj sie,usciski od nas. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: do Agi 25.10.04, 09:03 Aga po prostu mnie zxałamalaś. Myslalam, że jesteście fajnym małżeństwem. Dziewczyny dobrze pisą, że ochłoń, pospiech nic nie da. Ja przemyślalam i dzięki temu jeszcze jesteśmyu malżeńsytwem. Miałam zamiar skończyc z tym małżeństwem, le nadal jesteśmy razem. Pisz, zawsze wysłuchamy, jestem z Tobą, trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
dador1 Re: do Agi 25.10.04, 09:41 Aga, ja również bardzo Ci współczuje, nie mogę w to uwierzyć. Nie podejmuj pochopnie żadnej decyzji, przemyśl to, może warto walczyć o wasz związek ze względu na dzieci i wspólnie spędzone lata. Ja też myślałam, że jesteście dobrym małżeństwem. Jesteś bardzo fajną i ładną kobietą i pamiętaj jakąkolwiek podejmiesz decyzje jesteśmy z tobą, tu możesz się wygadać, wyrzucić z siebie złość. Pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: do Agi 25.10.04, 10:12 Agnieszko, strasznie mi przykro, że Cię to spotkało. Najbardziej bolą nas przykrości sprawiane nam przez bliskich. Zgadzam się w zupełności z Moniką, jesteś piękną kobietą, a sylwetkę masz nastolatki i wcale nie widać, że urodziłaś dwójkę pieknych dzieciaczków. I to chłopca i dziewczynkę, marzenie większości Mam Posłuchaj rad Moniki, bo Ona patrzy na sprawę z dystansem, a poza tym z trochę innej perspektywy. Ja kiedyś myślałam, że w takiej sytuacji rzuciłabym wszystko, ale teraz kiedy jest Iwo i widziałam rozwód z bliskiej perspektywy, rozumiem ludzi, którzy walczą o utrzymanie małżeństwa i potrafią wiele wybaczyć. Trzymaj się Aga i jeśli masz możliwość "sprzedaj" gdzieś dzieci, weź wolne, popłacz sobie, a potem idź do fryzjera i na zakupy. Zaszalej i kup sobie coś baaaardzo odważnego. Problemu to nie rozwiąże, ale podniesie Cie na duchu. Trzymaj się Sowa "Pieniądze szczęścia nie daja. Dopiero zakupy" Marylin Monroe Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: do Agi 25.10.04, 12:47 Agnieszko, To strasznie przykre ... Życzę Ci ogromnej siły. Radzić nie potrafię i nie czuję się na siłach. Ale życzę Ci żeby Twoja decyzja była jak najlepsza przede wszystkim dla Ciebie, bo tylko wtedy będzie ona też dobra dla Daniela i Wiki. Trzymaj się Magda Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: 25.10.04, 13:12 Dziewczyny bardzo, z całego serca Wam dziękuję. Pisałam to niejednokrotnie - naprawdę jesteście mi bliskie jak "prawdziwe" przyjaciółki. Nie ukrywam, że Wasze wypowiedzi wywołały u mnie łzy... ale również łzy ze wzruszenia, że jesteście ze mną, za to że tak ciepło o mnie piszecie (teraz naprawdę tego potrzebuję) ... nie podjęłam jeszcze decyzji, musze ochłonąć ale jedno jest pewne ... JA SIĘ ZMIENIAM (już się zmieniłam) i ZACZYNAM ŻYC (nie mam na myśli seksu z każdym napotkanym facetem) ale wyjscia z domu, spotkania w gronie przyjaciół czy wypad na dyskotekę (uwielbiam tańczyć ... pzdr. cieplutko. agnieszka ps. gdy wreszcie dojdę do jakiś konkretnych wniosków to dam znac co postanowiłam... ale to napewno wymaga czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: do Agi 25.10.04, 14:03 Agnieszko, Prawda jest taka, że to mogło i może spotkać każdą z nas. Faceci właśnie tacy są. Wiem jedno, jak facet to zrobił raz, to zrobi to i drugi, i trzeci. Wiem też, że wszystko można wybaczyć. Tylko pytanie, nie na teraz oczywiście, czy tego chcesz ????????? Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: styczeń 2003 25.10.04, 17:32 Pisanie o czymkolwiek innym wydaje mi się śmieszne, w porównaniu do problemu Agi, sikanie itp są naprawdę błachymi sprawami, ale napiszę. Maja od jakiegoś tygodnia znowu sika w majtki, nie wiem już co robić. nie za każdym razem, ale np 2 razy dziennie albo więcej. ostatnio np schowała się do szafy i nasikała, albo dzisiaj koło łóżeczka. do tej pory jej tłumaczyłam, że nie wolno, może zapomina wołać ale jak zacznie to niech leci do mnie i na nocnik. ona nic, tzn może ma dobre chęci ale jakoś jej nie wychodzi. zastanawiałam się nad powrotem do pieluch, założyłam Mai a ona w płacz i ściąga. no i co, mam ją przebierać i od nowa chwalić i bić brawo? chyba nie ma wyjścia. w nocy nie sika, nie wiem co się stało. pogoda piękna i dzisiaj byłyśmy na super spacerze, niewiarygodne że koniec października i tak ciepło. oby jak najdłużej Jutro mój dzień wolny, hura! Sowa, dzięki za listę. o Helen Doron pisałam, chyba jeszcze w starym wątku, nie mogę znaleźć tego postu bo bym wkleiła link. napewno nie wcześniej niż we wrześniu. jeżeli Was stać to polecam, nie ma co się za dużo spodziewać, tzn dziecko nie będzie dwujęzyczne, ale na pewno będzie potem łatwiej. Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: styczeń 2003 25.10.04, 17:55 Agula trzymaj sie caly czas jestesmy. Mysle ze pomysl Sowy zebys gdzies wyszla i zaszalala na jakis ekstra zakupach jest dobry (zawsze choc na chwile Cie to doladuje)-no i sama piszesz ze sie zmieniasz i wychodzisz. Kurka dlaczego tak daleko do Ciebie! I na pewno tak jak piszesz jest stanowczo za wczesnie na decyzje. Nejpierw musi wylac sie z Ciebie zal, zlosc i wscieklosc zebys mogla na spokojnie zebrac mysli i pomyslec nie tylko o tym co bedzie za tydzien czy miesiac ale za rok i 10 lat. Ewa dosc kategorycznie napisala ze jak facet zrobil to raz to beda i nastepne. Ja sie z tym nie do konca zgadzam. Sa pewnie typy facetow nieuleczalnych podrywaczy (ale tych zwykle wyczuwa sie na kilometr)ale ja z bliskiej rodziny znam przyklad kiedy facet po tym jak sie wydalo otrzezwial bo zrozumial ze byl o krok od stracenia rodziny i zony tez naprawde wartosciowej kobiety, sprobowali i im akurat sie udalo uratowac malzenstwo. To bylo przed laty i problem sie nie powtorzyl.Decyzje musisz podjac Ty i dotyczaca konkretnie Twojego malzenstwa (kazde jest przeciez troche inne) i jak minie troche czasu gleboko wierze ze bedziesz umiala podjac najlepsza (jak pisala Magda dla siebie a wtedy i dla Dzieci). Mnie tez glupio pisac teraz o innych rzeczach. Wszystko wydaje mi sie takie banalne. Szlam dzisiaj od przedszkola do przedszkola i myslami caly czas bylam z Danwikiem i Jej dzieciaczkami. Sowo dzieki za liste Ale tam sa same emaile?? Wydawalo mi sie ze gdzies byla tez lista z adresami i telefonami?? A moze to byl tylko pomysl? Chodzilo o to zeby jak ktos przypadkiem jest w miescie gdzie mieszka styczniak mogl zadzwonic i sie spotkac. Jesli takiej listy nie ma a jestescie chetne to moge sie tym zajac. Mozecie wysylac na gazetowego. Camilcia pojecia nie mam co z tym sikaniem???? Jakas forma zaakcentowania osobowosci??Bunt na pokladzie? Nigdy czegos takiego nie mialam. Henio wrocil szczesliwy i pelen wrazen ale zgnebiony bo na sam koniec upuscil nowa cyfrowke i uszkodzil wyswietlacz. K. na szczescie dosc spokojnie zareagowal bo maly byl i tak totalnie pognebiony. Zanosi misie zabiegany tydzien. Trzymajcie sie wszystkie (Aga specjalne usciski) Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: styczeń 2003 25.10.04, 19:51 Dziewczyny przede wszystkim nie miejcie wyrzutów sumienia z powodu pisania o swoich maluchach i innych sprawach ! Please, bo to ja bedę miała wyrzuty sumienia ... Ja co prawda wrócę do tego tematu ...bo ze mną chyba jest coś nie tak. Mnie jest go cholera żal, bo powiedział, że jeżeli tego chcę to się wyprowadzi do hotelu. Ja mam wyrzuty sumienia, boję się, że gdybym go wyrzuciła to stoczy się na dno (twierdzi, że z Nią chce wszystko zakończyc) ... czy to co pisze (i czuję wogóle ma sens !!!)>Tym bardziej, ze wczoraj dałam Mu szanse (zaznaczając że to jedyna szansa) - gdy przeczytałam tego sms-a to powiedziałam, ze jeżeli faktycznie chce TO zakończyć to ma w tej chwili do niej zadzwonić i ja chce z nią rozmawiac a nie wieczorem gdy ustalą wersję wydarzeń. Nie zgodził się... bo ONA MA PRZEZ NIEGO KŁOPOTY Z MĘŻEM !!!!!!!!! Rozwalił mnie tym stwierdzeniem dokumentnie bo ewidentnie wazniejsze były jej problemy od tego co ja czuję ... (dodam, że laska odeszła od męża i ponoć juz od dłuższego czasu mieszka z koleżanką) ........ poza tym dwa razy zwrócił się do mnie JEJ imieniem ........... Czy to ja jestem tak głupia i naiwna ???? aga Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: styczeń 2003 25.10.04, 20:53 Hej! ja podobnie jak Kini - jak przeczytałam posta od Agi nie umialam sobie znaleźć miejsca. Bardzo chciałabym Ci Ago pomóc, ale to b. trudne - zwłaszcza że jesteś tak daleko. Dość często zwracają się do mnie koleznki i sąsiadki z problemami rodzinnymi, choć w tym specjalizują się adwokaci. Ja niby znam przepisy, ale nie mam doświadczenia i boję się doradzać (specjalizujemy się w prawie gospodarczym). Gdybys mieszkała bliżej, zaprowadziłabym Cię do znajomej adwokatki - wszystkich tam prowadzę. Kobieta ma 70 lat, kiedyś orzekała w sądzie rodzinnym, a od lat jako adwokat specjalizuje się w sprawach rodzinnych i znana jest jako obrońca kobiet (wyjątkowo zacięta). Ja ją polecam nie tylko dlatego, że jest skuteczna, ale również dlatego, że jest świetnym psychologiem. Na początek udziela tzw. porady, która jest tak naprawdę długą rozmową pomagającą wszystko poukładać w jakąś całość, doradza jak przygotować materiał dowodowy "na wszelki wypadek" - przypomina to bardziej rozmowę z ukochana ciocią. Kobieta zna się na sprawie, bo była swiadkiem tysięcy rozwodów. Ona uważa, że rozwód powinien być ostatecznością. Namawia dziewczyny, zeby najpierw spróbowały metody "dać szansę i czas leczy rany". Muszę przyznać, że jestem dla niej pełna podziwu (bardzo mi tym zaimponowała), bo powinno zależeć jej właśnie na tym, aby dziewczyny zdecydowały się na rozwód, bo wtedy zarobi nie 50 zł, ale np. 2.000. Cóż - nie jest prawdą, że rozwód wszystko załatwi - przeciwnie. Przez wiele lat i tak ma się kontakt z facetem, bo z reguły sąd daje mu prawo kontaktu z dzieckiem i zabiera je na weekendy czy wakacje. Jeśli jednak serce podpowiada że lepiej się rozstać, warto na wszelki wypadek zebrać sobie pare dowodów, że wina leżała po jego stronie. Np. dobrze byłoby abyś ukradkiem skserowała sobie jego billingi telefoniczne (prawdopodobnie będą tam numery do niej). Wazne, żeby sie nie zorientowali. Moja kuzynka np. pisała sms-y do kochanki swojego męża. Ta głupia jej odpisywała i potem był niepodważalny dowód w sądzie. Sorki, że o tym piszę, ale chciałabym Agnieszko Ci jakoś pomóc. Wiem, że najlepiej zbierać dowody, póki druga strona działa jeszcze chaotycznie, nie ma adokata, który poradzi, że najlepiej się nie odzywać itp. Dobrze żeby się nie zorientowali. Pamiętam, ze jak kuzynka zbierała dowody, czułam się jak w gangsterskim filmie. Nagrywałyśmy rozmowy na dyktafon, przechwycałyśmy sms-y i korespondencje itp. Ale bardzo się to opłaciło w czasie rozprawy. Sam rozwód to bolesne przeżycie - bo adwokat strony przeciwnej zwykle nie chce zepsuć sobie statystyki i może namawić męża do wypisywania i wygadywania rzeczy o których nie śniło się filozofom. Boże ! Mam wyrzuty, że Ci o tym wszystkim piszę. Nie wiem jednak, czy masz kogoś, kto Ci powie o tej "praktycznej" stronie tego piekła. Właściwie - Ago - jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości i stać Ci e na to - namawiam Cię do odwiedzenia dobrego adwokata. Nie w celu złożenia pozwu, ale uzyskania porady - tak aby na wszelki wypadek zabezpieczyć możliwie najlepij swoje prawa póki masz na to czas. Nie bedę Cię namwiać do podejmowania jakichkoliek decyzji, bo sama będziesz wiedziała najlepiej. Muszę jednak powiedzieć jednak jedno - BARDZO CIĘ PODZIWIAM, bo przechodzisz przez to wyjątkowo dzielnie. Trzymam kciuki, zeby to wszystko skończyło się jak najszybciej, żebyś jak najszybciej zapomniała o tym koszmarze i przyłączam się do dziewczyn, które ofiarują Tobie swoją moditwę, bo tyle chyba tylko mogę zrobic. Kamilo! Ja kupiłam Gosi w sobotę koronę- zabawkę i gdy Gosia zrobi siku - zakładam na jej głowę. Działa to rewelacyjnie. Pozdrawiam monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: styczeń 2003 25.10.04, 23:03 Agnieszka moze to glupie co napisze,ale ja pomyslalam,ze on jest dobreym czlowiekiem skoro liczy sie z nia,nie jest chamem i prostakiem. Ja wiem,ze Ty sie czujesz skrzywdzona,ale chyba nie mozesz od niego wymagac wszystkiego. Zakonczenie tamtego zwiazku musi nastapic,ale chyba lepiej,zeby zrobil to nie pod naciskiem i po swojemu,Ty musisz byc pewna,ze on naprawde tego chce,a nie,ze zrobi to,bo Ty stoisz nad nim i czyms mu grozisz. To wszystko moje zdanie,na odleglosc,bez znajmosci szczegolow moze to brzmiec dziwnie,ale ja zawsze sie staram dojrzec to druga strone. Naturalne dla mnie jest to,ze jest Ci go zal,przeciez od tylu lat jest Ci najblizszym czlowiekiem,moim zdaniem powinniscie teraz dac sobie troche czasu na przmysleni wszystkiego,nie koniecznie nie mieszkajac razem,jak T sie wyprowadzi bedzie Ci o tyle trudniej,ze bedziesz musiala tlumaczyc dzieciom,a to bedzie na pewno bardzo trudne,chyba zanim podejmiecie decyzje nie powinniscie nic zmieniac. Monika mi sie wydaje,ze dobrze,ze piszesz o takich rzeczach,to tez jest wazne,samemu na pewno by sie o tym nie pomyslalo. Kamila faktycznie dziwne zachowanie z tym sikaniem,bo chyba nic stresujacego sie nie dzieje u Was,slyszalam,ze dzieci zaczynaja sikac w majty jak sie pojawia nowe dziecko w rodzinie,zeby zwrocic na siebie uwage,ale u Was to nie wiem o co chodzi. U nas niestety kaszel ciag dalszy,dzis poszlismy do lekarza prywatnie,czemu tak jest,ze prywatnie potrafia sie zajac czlowiekiem jak nalezy,a w przychodni nie? okropne to. Osluchowo Szymon czysty (my juz mielismy jakies okropne wizje zapalenia pluc),ma zapalenie krtani,ale probujemy dalej Eurespalem tyle tylko,ze w zwiekszonej dawce i jakies tam inne specyfiki. Lekarka sie z nas smiala,ze nic z lekow nie mamy w domu,bo Szymon tak zadko choruje. Dzis nagadalam sie z siostra,ale ciagle mi malo Spadam do lozka,bo chyba teraz mnie choroba bierze. Buziaczki i usciski szczegolnie dla Danwika-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: lista -do Skrzynki 25.10.04, 23:06 Skrzynka w zalaczniku maila od Sowy jest plik w Excelu i tam sa wszystkie dane,nie tylko adresy e-mail. Pozdrowionka-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: do Agi 26.10.04, 07:55 Ja też jakos nie potrafie zebrać mysli, jak przeczytałam post Agi. Jola ma też rację, że nie fair byłoby zmuszać go do zerwania tej znajomosci przez telefon, bo mógłby to zrobić tylko na pokaz przy Tobie, a w gruncie rzeczy nadal ukradkiem ciagnąć ją. Przede wswzsytkim zrób sobie tylko jedne dzień dla siebie, znajdź kogos kto zjamie się dzieciakami, a Ty jak dziewczyny radziły udaj sie do fryzjera, na zakupy, umówi sie z koleżanką i idźcie do dyskoteki lub do kawiarenki. Potem pomyśl jak Twoje życie wygladałoby bez niego. Jeśli Ty będziewsz w przyszłosci szczęśliwa to i dzieciaki beda szczęśliwe. Jak emocje opadna porozmaiwaj ze ślubnym na spokojnie jka Ty widzisz tą sytuacjeę i jakie jest z tego wyjscie i co on proponuje. moze warto by było sotkać sie z tą dziewczyną i porozmaiwać z nią bo moze dzieki tej rozmowie bedziesz miała jakieś wskazówki, jak postepować dalej, jaki on był dlan iej i czy jest na prawde szansa aby sie to zakonczyło. Rzoumiem Ciebie, że niewiesz czy zostać z nim czy odejść. Ja sama jakis czas temu to przechodziłam ale my nie mozemy sie ze sobą dogadać. To prawda, że niektórzy faciei zdradzaja notorycznie ale są tacy co zrobia to raz i gdy widza co traca koncza z tym. Aga nie rób nic pochopnie. Myslę, że Monia ma racje z tymi dowodami itd. Trzeba rzoważyc wszystkie ewentualnosci. Aga jestem z Tobą. Pamietaj nie jesteś sama masz nas, szkoda że na odległosć ale jednak. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: do Agi 26.10.04, 08:59 Aga ja Cie przede wszystkim bardzo podziwiam. I tez uwazam ze znosisz to bardzo dzielnie. I tez rozumiem to co czujesz to wcalenie jest dziwne.Tylko male zolte swiatelko nie daj wmanewrowac w sytuacje ze to Ty bedziesz sie czula winna. Strasznie trudno radzic na odleglosc ale ja tez ostrozna bym byla z wszelkimi gwaltownymi ruchami ktore potem ciezko bedzie odkrecic (ze wzgledu na dalsza rodzine, sasiadow itp) Ty pewnie jeszcze nie wiesz i nie mozesz wiedziec co zrobisz ostatecznie wiec bardzo rozsadna wydaje mi sie rada Moniki zeby na razie przygotowac sie na wszystkie ewentualnosci. Mnie tez sie wydaje (choc doskonale Cie rozumiem) ze takie wymuszone zerwanie natychmiast mogloby byc pozorne. Jesli On naprawde ma wole z tym skonczyc to rowniez musi sobie pewne rzeczy poukladac, przemyslec i zerwac bo naprawde poczuje ze chce tego i zaluje a nie dlatego ze sie przypadkiem wydalo i zeby byl "swiety spokoj" -nie wiem czy potrafie jasno napisac o co mi chodzi.Najchetniej mocno z calej sily bym Cie przytulila i wysciskala i poszla razem na babskie winko. Robie to z daleka i caly czas pamietam na modlitwie (ostatnio glownie do Ducha Swietego bo mysle ze Jego Dary sa Ci teraz bardzo potrzebne) Jola ja zawsze wiedzialam ze jestem mlotek komputerowy a juz tabelki to zawzse mnie dobijaly ( Poszukam jeszcze raz -tam rzeczywiscie byly arkusze Excela ale -przynajmniej tak mi sie wydawalo- puste bo zagladalam do nich. Trzymaj sie i nie daj sie chorobie, dobrze ze Szymon ma czysto w plucach. Pedze pracowac bo czas ucieka jak zlodziej. Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Lista 26.10.04, 09:23 Rozesłałam jeszcze raz, bo jeszcze Dorota wrzuciła swojego mejla. Pozdrawiam Sowa Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 czy moge się dołączyć? 26.10.04, 11:27 Witam wszystkie mamy styczniaków, czytam Was już od jakiegoś czasu, tzn. od nowego wątku i w końcu postanowiłam napisać. Jestem mamą styczniaka który miał się urodzić w marcu dlatego nie wiem czy można się dołączyć? Pozdrawiam Agnieszka z Patrykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: czy moge się dołączyć? 26.10.04, 11:42 Cześć Aga, nie pytaj tylko pisz z nami długie posciki i jak najczęściej. Jala jak Szymek, mam nadzieję, ze Ty się nie rozłozysz. Aga jesteś the best i nie daj ię wpędzic w poczucie winy jesteś atrakcyjna kobitką i super wygladzie i inteligencji, masz super dzieciaczki i to jest najważniejsze. Trzymaj się Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: czy moge się dołączyć? 26.10.04, 12:01 oczywiście, że można się dołączyć! napisz coś więcej o sobie i Patryku, zapraszamy! Aga, ja myślę, że dziewczyny mają rację z tym że on musi to wszystko sam zakończyć. jeżeli zrobi to na siłę to nic z tego nie wyjdzie. niech Ci go nie będzie żal! nie ma wytłumaczenia na takie zachowanie, oczywiście można szukać przyczyny, ale to on zawalił sprawę, niech się teraz stara naprawić to co popsuł. nie lubię romansideł, ale kiedyś oglądałam film ' tylko miłość' (chyba) z Brucem Willisem - kurcze jaki prawdziwy! o ludziach którzy próbują uratować związek. polecam w ramach relaksu. ta lista w excellu też mi się czasem otwiera pusta, dopiero za którymś razem działa, nie wiem dlaczego. Co do sikania, ponieważ Maja z reguły woła, uznałam że ma dobre chęci i może to sikanie wynika z nieuwagi, postanowiłam znowu zacząć bić brawo i chwalić za to że woła na nocnik (ostatnio było to tak oczywiste, że przestaliśmy). zobaczymy mam strasznie dużo testów do sprawdzenia, muszę posprzątać i wejść pod prysznic, najlepiej w ciągu godziny (??!!) jak Maja śpi, bo potem szkoda pogody. no to się biorę do pracy. przyszedł mi wczoraj do głowy pomysł, Skrzynka napisała o odwiedzaniu i zbieraniu adresów. ja zawsze zapraszam, w Rawie jest fajnie, z W-wy się jedzie godzinę, więc niedaleko, mieszkamy blisko zalewu (łódki i inne atrakcje) co byście powiedziały na weekendowy zjazd styczniaków? taki z nocowaniem? jak ktoś z daleka to może zostać dłużej. oczywiście fajniej jak jest lato. miałam zaczekać z tym pomysłem, ale nie wytrzymałam przypomnę Wam na wiosnę Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 12:14 Aga, najlepsze życzenia urodzinowe! zdrówka i miłości! kto wie jak to się wszystko ułoży, życzę żeby jak najlepiej! Świętuj hucznie, baw się dobrze! zapomnij o wszystkim innym - pamiętaj tylko że jesteś wspaniałą kobietą, wspaniałą mamą i masz wokół siebie dużo życzliwych Ci osób np. nas 100 lat, 100 lat ..... Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 13:41 Aga sto lat, szczęścia, radości i jak najmniej kłopotów i sytuacji stresowych. Samych radosnych dni i pogody ducha, pamietaj nie ma sytuacji z której nie byloby wyjscia Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 14:09 Aga, ja się powtórzę życzę dużo siły! I jak najwięcej radosnych chwil, poczucia, że będzie dobrze. magda Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 14:31 Aga, przesyłam Ci najlepsze życzonka, pięknego w życiu słonka, smutków małych jak biedronka i szczęścia wielkiego jak SMOK !!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 15:06 HEj ! Ago - Danwiku! Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin. Dużo uśmiechu, radości i żeby od dzisiejszego dnia już każdy dzień był lepszy od poprzedniego. Ago 76 - witaj! Miło że wreszcie do nas dołączyłaś. Mam na imię MOnika i mieszkam w BYdgoszczy. Kamilo! miałam własnie podobny pomysł - w ostatnich dniach siedzę na stronach agroturystycznych i studiuje oferty, bo współprzygotowuję Sylwestra. Ja myślałam żebyśmy zrobiły zjazd na wiosnę - np. w jakimś fajnym gospodarstwie agrioturystycznym. Mam właśnie namiarjednego na SYlwka 2 km od morza - może je przetestuję. Ale mysle ze znajdzie się jeszcze wiele fajnych miejsc - może własnie w centrum Polski, żeby wszystkim było blisko. Magdo! Ja byłam w szoku po zajęciach u Helen Doron - myślałam sobie, że nie ma sensu edukowac dziecka w tym wieku - ale przekonałam się, że maluchy zajęcia kochają. Co prawda ludzie się stukają w głowę, jak słyszą, że Gosia chodzi na angielski - ale co tam. ŁApię się czasem na tym, o czym pisała SOwa - ze zaczynam porównywać "osiągnięcia" Gosi do innych dzieci, ale szybko sie szczypię w nos. W grupie Gosia jest jednym z młodszych dzieci i widzę, że 3 miesiące różnicy w tym wieku jest jeszcze przepaścią. Gosia bardzo lubi muzykę i bez wahania zamieniłabym HD na Musical Babies - ale tu też jest mnóstwo piosenek. Ku utrapieniu Pni Hani Gosia ciągle tańczy na zajęciach )) Jak tylko pani zapuści magnetofon, u Gosi jest uśmiech od ucha do ucha i pląsy po pokoju)) Poza tym - my podobnie jak Didi (o ile mnie pamięć nie zawodzi) - oglądamy Teletubisie na BBC Prime. Tweenies nie lubię, ale uwielbiamy Binkę (nagrywamy) i Tikkabillę. Jemy sobie obiad i patrzymy całą rodzinką)) Super są te programy, Gosia je b. lubi. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: takie przemyślenia męsko - damskie 26.10.04, 14:24 Ja na podstawie moich rozmów z mężem, układania naszych wzajemnych relacji po narodzinach Olgi no i naszej szybkiej forumowej sondy kim jesteś na pierwszym miejscu (większość a nawet chyba wszystkie stwierdziłyśmy, że matkami) doszłam do wniosku, że w pewnym momencie zmieniają się nam priorytety, to dobrze, ale większości zmieniają się w ten sposób, że głównie czują się matkami i patrzą na życie przez pryzmat bycia matką (Skrzynka też o tym pisała), a przecież nasi mężowie nadal postrzegają nas jako kobiety i potrzebuja relacji damsko - męskich, a nie rodzicielskich, przynajmniej nie tylko i nie głównie. Nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi. Według mnie ważne jest żebyśmy czuły się na równi i matką i kobietą. Żebyśmy znalazły siłę, czas i ochotę na bycie dla męża kobietą, żeby poczuł, że nadal jest pożądany. Ja tak z innej beczki, ale jakoś mnie naszło. Pewno dlatego, że jestem ogarnięta obsesją posiadania butów i nigdzie ich nie ma i prawdopodobnie już nie będzie dostawy, a jak będzie to bez numeru 36, który jest moim obiektem pożądania. magda Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: takie przemyślenia + 100 lat dla Agi 26.10.04, 14:49 Aga, dużo siły, pogody ducha jeszcze więcej, szybkiego rozprawienia się z kłopotami i jak najwiecej uśmiechu na Twojej twarzy)) Mam nadzieję ze z Toba coraz lepiej, dziewczyny takie mądre rzeczy pisza że aż miło poczytać. Monika ma rację z tym zabezpieczaniem się, to trochę takie nawet okrutne możnaby pomyśleć że na wyrost, ale jest w tym sporo racji. Zwłaszcza w tak drażliwych sytuacjach nigdy nie mozemy być pewni drugiego człowieka, nie chodzi o to ze namawiam to spiskowania za plecami męża, ale odrobina zdrowego rozsądku chyba wystarczy. Oj chyba nakręciłąm cos, bo czytam i niejasno mi wyszło)Aga, myślę że świetnie sobie radzisz a sytuacja nie jest najprostsza, swiadczy o tym choćby Wasza rozmowa, wynika z niej że tej znajomosci Twojego męża nie da sie załatwić jednym telefonem... a co spraw damsko-męskich...magda masz rację , ale strasznie trudno to wychodzi, poczucie bycia matką jest silniejsze.. Co u nas pokrótce - Franek - katorga ze spaniem popołudniowym, zdarza mu sie przeciagnąć cały dzień i wtedy następuje koszmar z zasypianiem wieczornym, brr...Coś nie mam weny do pisania , wiec kończąc: mam nadzieję że jOluś z Toba wszystko ok. noi że kaszel u Szymka ustępuje, że Wojtus już wyzdrowiał całkowicie. co do listy to ja mam listę kontaktów od Kamilci (ja sie piszę na lato) tylko ze ze szczecina to chyba kawał drogi( taką z nr telefonów. No i witam Agnieszkę z Patrykiem serdecznie. Magda powodzenia w poszukiwaniu butów (jej ale masz stópke kobiecą, moje 39 to monstrum )) Z powiedzonek Franka dla odprężenia: 1. wyglada przez okno balkonowe (przez które zresztą nic nie widać) i komentuje: "O Bozie! Jak zimno!" 2. idzie z dziadkiem na spacer, z podziwem ogląda dziadkowe buty, dotyka paluszkiem: "Ale maś fajne buty! Noś sobie!" No i codziennie wybiera sie do pracy, bo doszedł do wniosku ze tam własnie nic innego się nie robi tylko kupuje lizaki) ucałowania dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 no i oczywiście 26.10.04, 14:30 witam nową mamę, nawet nie pytaj tylko pisz o sobie, dziecku o wszystkim. No i jeszcze w sprawie angielskiego. Może to głupie pytanie, ale dziewczyny po co już wysyłacie dzieci na lekcje? No Monikę jeszcze rozumię - kontakt z dziećmi, mną kierują te same pobudki i zapisałam Olgę na musical babies (u nas nie ma placu zabaw, ani zaprzyjaźnionych dzieci w okolicy i Ola całe dnie spędza z babciami albo z nami, inaczej bym chyba nie chodziła z nią). Co Wami kieruje? Pytam, bo mi się wydaje, że jeszcze mają czas na nauke języka. A na około jest jeszcze tyle do nauczenia, poznania i odkrycia. magda Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: no i oczywiście 26.10.04, 14:54 Co prawda ja nie wysyłam /Franka na angielski ale odpiszę), chyba chodzi o dodatkową formę rozrywki, kontakt z dziećmi itd. Ze swojej strony uważam że na naukę jest stanowczo za wcześnie i może to sporo maluchowi namieszać w głowie,czytałam opinie psychologów, którzy generalnie odradzają taką wczesną naukę właśnie z ww. powodów, ale co kraj to obyczaj i rodzice też kierują sie rózńymi pobudkami mając na względzie przede wszytkim dobro dziecka. tak myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 styczen 2003-o wszystkim 26.10.04, 15:12 Aga danwik, przede wszystkim zyczymy Ci zdrowia, radosci i pomyslnosci i 100 lat zycia. Mam nadzieje, ze dzien Twojego swieta bedzie, mimo trudnych chwil, dniem radosnym. Podpisze sie pod dziewczynami, ktore radza poszalec, odpoczac i przemyslec sprawy. Jestem z Toba myslami i w modlitwie!!! Aga, witaj na forum, pisz duzo i czesto!!! Kamila, Paula tez ostatnio siusia do majtek, ale u niej proces nocnikowy dopiero sie zaczal i od 2 tyg chodzimy bez pampka. Ja u Pauli podejrzewam jakies problemy z pecherzem, bo w ciagu pol godz. zrobila 3 razy siusiu chyba czeka nas wizyta u pediatry. A ja jakas nie w temacie...czy moglabym poprosic o liste na maila socka@poczta.onet.pl Bardzo chetnie bedac w okolicach bede "nawiedzac" forumowe mamusie ))) a ze w okolicach bywam TAK czesto,wiec nie ma sie czego bac Echh, nie pamietam co mialam jeszcze napisac.... Pozdrawiam wiec wszystkich serdecznie Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: styczen 2003-o wszystkim 26.10.04, 15:19 juz wiem! Jola mam nadzieje, ze z Wami lepiej. Sewerynki, co u Wojtka? Kini, Twoj Franek ma niezle teksty ))) Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
bakocia Re: styczen 2003-o wszystkim 26.10.04, 16:06 Cześć. Pamietacie mnie jeszcze? Jakis czas temu zaczęłam pisać. Nie trwało to długo ponieważ najpierw miałam sesję potem zrobiło sie ciepło i nie miałam chwili na to by usiaść do komputera.Mam synka Tomusia(1.01.2003). Teraz postanowiłam co jakiś czas tu zagladnąć. Jak poradziłyście sobie z odstawieniem dzieciaczków od piersi? Ja wciąż nie mogę przestać. A jak skłonić Tomcia żeby zrobił kupkę do nocniczka- bo siusia juz świetnie. Piszecie o angielskim dla dzieci i zajeciach muzycznych. Nie iwecie może gdzie w Krakowie mozna zapisać dzieci takie zajęcia? Pozdrawiam Was serdecznie. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 19:18 teksty Frania od zawsze numer 1 !!! Maja też już bardzo ładnie mówi i coraz więcej. Dzisiaj próbowałam metodę na ładne majteczki, akurat były świnki - Maja dzisiaj nie posikała się ale raz nie zdążyła i dosłownie kropelkę popuściła, ja na to nic, a ona siedząc na nocniku się schyliła, pocałowała świnki i mówi 'nie płacz' i zadowolona siedzimy nad naszą rzeczką, patrzymy czy wyjdzie bóbr, leci kaczka, jakiś ptaszek a Maja 'o papuga leci' ... taki dzisiaj dzień spacerowy, Majka już bez wózka więc włóczyłyśmy się długo, byłyśmy na huśtawkach - ślizgawka przebój jak zwykle, w sklepie po soczek, opędzlowałyśmy winogron i resztkę poziomek, zbierałyśmy żółte i rude liście (są przepiękne) gotowałyśmy 'pakooik' w trzech kolorach (makaronik). najlepszą zabawą było odkrywanie ołówka i gumki - Maja rysowała i ścierała, była zachwycona jakie to czary A jutro Maja cały dzień u teściowej a mamusia marsz do pracy Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 21:26 Agnieszka wszystkiego najlepszego,zebys jak najszybciej ostatnie wydarzenia mogla traktowac jak zly sen,zdrowka i radosci z dzieci oraz duzo,duzo radosci. Szymon troche lepiej,a ja wlasciwie bez zmian,za wiele nie moge brac,wiec pewnie to potrwa zanim mi przejdzie. My tez ogladamy na BBC Prime Tubisie i caly ten blok programowy dla dzieci, (oczywiscie po poludniu,bo o 7 rano to my jeszcze spimy),ja w ogole bardzo lubie ten kanal,bo wiele jest tam ciekawych programow i moze troszke mniej zapominam anglieski. My dzis tylko pojechalismy do rodzicow,a wlasciwie do siostry, i caly dzien spedzilismy w domu,bo niestety wychodzic nie mozemy,pogoda nie jest zbyt piekna wiec nie jest mi tak bardzo zal. Oczywiscie mialam pisac duzo,ale juz nic nie pamietam. Na HD idziemy z ciekawosci,zeby zobaczyc,a gdybym Szymona zapisala,to tylko dlatego,zeby cos sie dzialo,jako rozrywka szczegolnie w zime. Koncze,bo chce zeby Szymon poszedl dzisiaj wczesniej spac.wiec ide walczyc. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 21:35 Wojtek własnie rozpoczyna usypianie z tatusiem. Ja postaram sie szybko i w temacie. Jakim? Aga, bądź szczęśliwa, życze Ci wszystkiego co najlepsze i całej twojej rodzince. Uzdrowienia sytuacji, ratunku, nadziei, siły, radości pomimo, cieszenia się każdą chwilą ... pokoju i spokoju, ulgi, odpoczynku, wytchnienia i ufności. Jesteś super kobietą. Witam nowe mamy. Piszcie i nie bądźcie tylko tak na chwilę. Madziu, ja jestem z Krakowa i uczę Helen Doron. Jak chcesz podam ci namiary gdzie sa zajecia. Mój numer telefonu tez ci moge podesłac. Wojtek ma się dobrze. Przynajmniej tak wygląda. Dwie najważniejsze chyba rzeczy, nie kaszle i przesypia noce. Dwie gorsze sprawy to to że coś mu w nosie cały czas siedzi. Nie jest to lejący katar ani nic co by było widać ale słychać jak mówi i oddycha czasem buzią. Ja już nie wiem czy to odciągać czy nie. I martwi mnie jego nadreaktywność oskrzeli po wysiłku - jak polata i się porządnie zmęczy to kaszle. Dostaliśmy na to lek w areozolu do wdychania ale nie bardzo jest go jak Wojtkowi podać. Może jutro udam sie do zwyczajnej przychodnianej lekarki żeby go jeszcze osłuchała i powiem o moich obawach. Zobaczymy. No i bardzo się boję z nim wychodzić na spacer żeby znowu czegoś nie złapał. nie wiem czy potraficie taką panikę zrozumieć. w kwestii spotkania wiosennego uważam że byłaby to bomba. tylko jakby mi coś wypadło to bym się zapłakała. męczy mnie taki duszący gdzieś głęboko kaszel. dzis na pierwszej lekcji omal nie poleciały mi łzy tak mnie dławiło ale później przeszło, nauczycielki miałys cie coś takiego? co na to brać? na koncercie gospel było super. 850 osób w chórze, dla mnie bomba. pa Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Aga 100 lat + inne 26.10.04, 21:56 Aguniu zeby urodziny w przyszlym roku byly calkiem radosne i na luzie, duzo spokoju sily i wiary ze moze byc dobrze. Zaraz wyciagam z lodowki winko i specjalnie z okazji Twoich urodzin myslac cieplutko o Tobie i Dzieciach wychyle toastJestes niesamowita osoba !!! Aga -witaj i pisz czesto. Ja jestem mama Zosi co miala byc styczniakiem a jest z grudniakiem (36 tydz ciazy) jeszcze troszke sie rehabilitujemy (choc ostatnio przyznam sie bez bicia nie codziennie no i na kontrole mielismy isc po wakacjach ((....) Bacocia z odstawieniem Ci nie pomoge bo Zosia miala 11,5 mc jak odstawila sie praktycznie sama bez jednej lzy (pierwszy taki moj egzemplarz chlopaki walczyli jak lwy Fajnie ze sie odezwalas. Jolus trzymaj sie, moze uda Cie sie szybko pognac zarazki (ja w ciazy pilam herbatke HIPP na przeziebienie, maliny, miod, czosnek, i Pyrosal zwykle pomagalo -no poza angina kiedy bez antybiotyku sie nie dalo) Dzieki za liste zawsze wiedzialam ze jestem glupek komputerowy -no jasne ze jest wszystko co mialo byc, przepraszam za zamieszanie. Podobaja mi sie przemyslenia Magdy damsko- meskie, tak to nie latwe ale chyba bardzo potrzebne facetom. Dlatego w piatek ide na jakas sluzbowa nudna kolacje z malzonkiem ,najpierw sie zachnelam, ze dzieci, Zosia bedzie plakac itp. ale potem zobaczylam ze przykro Mu sie zrobilo( rzeczywiscie zwykle lazi na wszystkie imprezki sam i sie tlumaczy ze zona panie dzieju dziatki kolysze )) no i postanowilam pojsc i sprobowac zeby zrobilo sie z tego fajne wyjscie damsko -meskie ) Zmotywowana tym ze probujcie wyrzucic smoki zrobilam podejscie pod odstawienie Zosi od ssania palca (dziecko logopedy he he a szewc bez butow chodzi) Zosia zalapala palec okolo 4 tyg zycia (miala wtedy cycusia do woli), rozpaczliwe proby podetkniecia wszelkich smoczkow spelzly na niczym, wiec musialam sie poddac. Dzis przed spaniem pokazalam jaki paluszek biedny i chory (schowala za siebie z krzykiem -nie choji! ale nawijalam dalej pokazujac swoje palce i Jej lewy nie wyssany. Poszla do lozka i zaskoczyla mnie wiercila sie ukladala, ogladala palec, pytala czy chory, chowala go w rekaw i w koncu dzielnie usnela bez palca (kilka razy widzialam jak sama wklada i wyjmuje) zobaczymy co dalej gorzej ze w nocy tez czesto ssie, w dzien wlasciwie wcale no poza drzemka. Bardzo podoba mi sie pomysl styczniakowego zjazdu wiosna !!!!! No to chyba wszystko znowu nie porobilam notatek wiec cos pewnie ucieklo. Dobranoc wszystkim Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Aga 100 lat + inne 26.10.04, 23:01 Dobry Wieczorek!! Tak jak wspominałam jestem z wizytą u moich rodziców, Julka porostu jest w siódmym niebie cały czas w centrum zinteresowania. szaleje z dzadziusiem porostu wchodzi mu na głowę. A ile pisku i śmiechu jest przy tym. Aga sto lat, sto lat aby wszysstko Ci się ułożyło. Co do odstawienia od pirsi to Julka też odsawiła się sama gdy miała 9 miesięcy i wyrosły jej pierwsze ząbki. Są efekty nocnikowe Julka zaczyna wołać "mama si" choć wzasadzie to już wtedy gdy si już jest w pieluszce albo majtusiach. Ale chociaż daje znak więc jakis postęp. Odpowiedz Link Zgłoś
bakocia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.10.04, 14:07 Cześć! Sewerynko możesz podać mi adres gdzie prowadzą zajęcia z angielskiego. Myślisz że warto zapisać tam dziecko? Mam kilka pytań. Ponieważ nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego i pewnie pisałyscie na te tematy. Ale zapytam Was . Czy Wasze dzieci śpią jeszcze w dzień. O której idą spać wieczorem? Czy macie problemy z usypianiem dzieci? Ja meczę się z Tomkiem w południe godzinę zanim zaśnie. Stwierdziłam, że może już nie chce spać w dzień. Wieczorem wariuje do 23. Co sądzicie? Może już nie potrzebuje spania? A co to za metoda korony i nocnika? Czy któreś z dzieciaczków sika jeszcze w pieluszkę? Tomuś jak go posadzę to siusia slicznie. Ale sam jeszcze nie stwierdzi że mu się chce. Sadzam go co chwilkę i mały skubaniec sika po kropelce.Miał też okres w lecie że sikał gdzie popadnie.Na szczęscie mu przeszło. Teraz jest na etapie "moje" i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić.Na polku nie chce podzielić się zabawkami. A w domu dzieli się wszystkim. Tomek odpukać nie choruje częstoale to pewnie przez to że nadal go karmmię. Znacie jakąś skuteczną metodę na przestanie? Pomózcie. Próbowałam już dwa razy. Tomek wpada w histerię potem wymiotuje i na tym się kończy moja próba. Kończę idę na spacerek w tą śliczną pododę. Pozdrawiam. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.10.04, 16:23 Ufff! Fajnie Ago-Danwiku, że się odezwałaś. Od początku mówiłam, że Twojemu mężowi coś sie pokiełbasiło w głowie. Myślę sobie, że Twój mąż jest za przystojny (widziałam na fotkach) - takim nie jest łatwo w życiu. Na każdym kroku pojawia się jakaś wzdychająca baba. Gosia śpi 2 godziny w ciągu dnia. O siku woła, ale czasem zapomni przy zbyt ciekawej zabawie. Korona to nagroda za np. siku w nocniku - Gosia uważa, że jest księżniczką)) Koronę kupiliśmy przy okazji zakupu 69 czapki na zimę)) Gosię usypis Wojtek, bo ja mam ciągle coś do zrobienia. Raczej bez problemu, o ile dydlo jest w buzi. Magdo! U nas przedszkola są do południa. U ans jest totalna pustynia. Rozmawiałam dziś z facetem z pracy , którego wnuczka chodzi juz 3 rok do HD. Mówi, że się dziecku nie znudziło. A czasy rzeczywiście inne... nawet w wieczorynkach uczą angielskiego)) No nic - idę myć gary. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 22:46 Witajcie z wieczorka. Oj dawno mnie nie było ale ostatnie tygodnie to jakaś czarna seria w mojej rodzinie. Dzięki Bogu na szczęście te fatum ominęło dziewczynki. Są zdrowe i rozbrykane jak zawsze. A u nas jakoś tak mocno jesiennie się zrobiło, wieczory szybciutko więc może dlatego coraz częściej zastanawiam się nad wymyśleniem jakiś atrakcji dla Weroniki i przyznam że najchętniej widziałabym jakieś pozytywne atrakcje.. No wiecie nie mam kasy ani na jakieś zajęcia w zintegrowanych grupach by mogła się bawić-uczyć-poznawać rówieśników, ani basen bo to już w ogóle drożyzna, HD też odpada.. Werka także ogląda BBC Prime [blok dla dzieci] widze że dziecko szybciutko łapie nie tylko język ale też tą całą reszte. Nie wiem już co tu wymyśleć no a poza tym mam jeszcze 10,5 miesięczną Karolinke, której głównym zajęciem jest nauka chodzenia.. i tak śmigam po mieszkaniu za rączke z Karolinką i wtedy Weronika też łapie mnie za ręke i chodzę tak z dwójeczką po mieszkaniu.. ale ubaw miałby ktoś kto by się temu przyglądał z boku. A Werka jest od niedawna straszną przytulanką i zrobiła się bardzo emocjonalna. Bajki bardzo przeżywa, krzyczy "mama patrz, mama patrz" ale główny problem to coś innego np. kiedy Karolinka przy tej nauce się gdzieś potknie przewróci i zacznie płakać bo np uderzyła się w główke to Werka klęka na kolana wali głową w podłoge i też do mnie biegnie po pocieszenie... szok. Wracając do tematu to chciałabym Was prosić o rade co tu robić z Werką w długie jesienne wieczory, najlepiej by było gdyby przy tym wszystkim starczyło mi jeszcze uwagi dla Karolinki [ w sensie - musze ją mieć na oku. Pozdrawiam Ola. Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 22:51 Hej a ja czytam sobie posty a obok mój bak probuje zasnac. Kotluje się niemilosiernie i caly czas mnie zaczepia. Danwiku, spelnienia marzen, zdrowych dzieci i duzo wiary w siebie Aga, odkad przeczytalam Twojego posta caly czas o Tobie mysle. Ja troche Cie rozumiem, bo moja mama miala identyczna sytuacje w swoim malzenstwie. Była bardzo mloda kobieta (27 lat) kiedy dowiedziala się ze mój ojciec ma kochanke. Zareagowala bardzo impulsywnie po prostu wystwila mu walizki za drzwi. Uniosla się tez honorem i powiedziala ze nic od tego czlowieka nie chce odda mu mieszkanie (bo to jego rodzice zalatwili) i wszystko i wtedy trafila do takiej sedziny cos w rodzaju tej o ktorej pisala Monika. Tamta popukala się w glowe i powiedziala żeby sobie ta ambicje w buty wsadzila ze teraz najwazniejsze jest dziecko czyli ja i ze jeżeli chce rozwodu to trzeba zrobic wszystko żeby to ona wyszla na tym zwyciesko no i bardzo nam pomogla. Ale nie o to chodzi. Kiedys zapytalam moja mame czy po tylu latach uwaza ze dobrze zrobila. Moja mama powiedziala mi wtedy jedno ze nie jest do konca przekonana co do slusznosci swojej decyzji bo ciezko jej jest samej (z nikim się nie zwiazala), ale wie jedno ze nigdy mu potrafilaby mu tego wybaczyc a co gorsza zaufac i ze dla niej to byłby tzw. podgrzany obiad. Ty tez musisz postawic sobie pytanie czy kochasz go na tyle mocno ze wiesz za jakis czas moglabys mu znowu zaufac. Moja mam tez wspomina sprawe rowodowa jako jeden wielki koszmar, wyciaganie brudow, niesluszne oskarzenia ze strony tesciow i mojego ojca i generalnie straszna nagonka na jej osobe. Ale ja osobiscie uwazam ze to wszystko kwestia kultury osobistej (moi dziadkowie to specyficzni ludzie). Moja przyjaciolka jest teraz w trakcie sprawy rozwodowej i wszystko jest w miare ok. I nie miej wyrzutow ze Ci go zal to normalny ludzki odruch. A co do tej jego wyprowadzki to ja nie wiem czy to nie jest dobry pomysl. Jeśli chodzi o dzieci (glownie chyba Daniela) zawsze można powiedziec ze tata musi wyjechac w delegacje. Ja widze to tak, jak będziesz z dala od niego latwiej ci będzie pewne rzeczy przemyslec. PO drugie niech on tez upozadkuje swoje zycie. Poza tym niech pocierpi w samotnosci i potrzymaj go troche w niepewnosci a Ty przez ten czas skorzystaj z porad dziewczyn (kup sobie cos, idz do fryzjera kosmetyczki, aromaterapie lub na co tylko masz ochote). To sa tylko moje rady ale kazda z nas jest inna i czego innego potrzebuje. W kazdym razie trzymaj się. Zmieniajac troche temat. U nas w przedszkolu lekki kryzysik tzn. Zuzia przestraszyla się jednej pani od starszaakow. Pani jest rzczywiscie dosyc halasliwa i krzykliwa. Nawet jak z nimi zartuje to mowi tak jakby na nie krzyczala. No i stalo się Zuzia weszla do sali jak pani miala rytmike ze starszymi dziecmi było tam srasznie glosno, bo uderzali w bębenki i tamburyn i do tego tamata pani jeszcze glosno mowila i klops Zuza za nic w swieie nie chce wchodzic do tamtej sali (a musi bo rano na pol godziny zamieniaja się salami) a do tego jak widzi tamta babke to buzia w podkowke. Szkoda mi teraz się wycofywac z tamtad bo Zuzia uwielbia tam chodzic i reszte dnia bawi się cudownie z dzieci i z paniami od siebie. Nie bardzo wiem co robic. Witam tez ponowienie mame ukrywajaca się i nowa mame. Przytocze Wam jeszcze mój dialog poranny z Zuzia. Myje malej butelke bo che zrobic jej pic a ona stoi przy mojej nodze i jeczy: Z: piciu, piiiiiciuuuuuu J: Zuzia nie jecz za chwile Z: jw. J: Zuzia czy ty umiesz mowic normalnie? Z: Tak J: To mow normalnie Z: nomalnie No dobra koncze bo moja kruszynka chrapie w najlepsze, maz pozedl na tenisa a mnie się chce cos slodkiego. Ide szperac po lodowce. Aha jeszcze jedno (ja chyba dzis nie skoncze). Podaje wam strone internetowa firmy zajmujacej się sprzedaza wysylkowa zabewk. Maja tam fanastyczne laki rewelacyjnie zrobione www.novumgrom.pl/shop. Zuzia ma z tamtad murzynka w przedszkolu jest sliczny. Zuzia bawi się tylko nim i nazywa go Bambo )))) Teraz to już na pewno koniec Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.10.04, 10:06 Iwona, zaznaczam - nie piszę tego by Cię wystraszyć, nie jestem lekarzem i to tylko moje uwagi. Moja babcia miała astmę, ja się tego bardzo boję, ja mam skłonności i np. jak się śmieję długo i intensywnie, albo np. biegam (zwykły jogging) to mnie dusi. Nie jest to typowy kaszel tylko tak jakby mi się zmniejszyły płuca. To podobno skłonności do astmy wysiłkowej. Bałam się żeby Majki alergia nie przekształciła się w astmę, odpukać jest dobrze. Może u Wojtka to po prostu osłabienie po chorobie. Ja na studiach podyplomowych miałam zajęcia z emisji głosu, dużo mi to dało, bo czasami po paru godzinach zajęć, jak dużo mówiłam to mnie bolało gardło. Nie bój się spacerów, Wojtuś musi jakoś nabrać odporności, myślę że może wychodź z nim na krócej i bądź ostrożna. Kinga, ja też myślałam że to dobry pomysł – niech Agi mąż się wyprowadzi, ale jeżeli tak by się stało to on może pójść do tej baby! Trudne to wszystko... Jolu, zdrowiej szybciutko Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 kilka słów 27.10.04, 12:04 Drogie mamy! W końcu mogę napisać, młody zasnął, a kiedy nie śpi to raczej mi nie pozwlala na pisanie. Wchodzi na kolana albo przynosi zabawki. Kilka słów o Patryku, jest małą kruszynką ma zaledwie 75 cm wzrostu i waży 9kg. Raczej niewiele mówi zaledwie kilka słów, częściej coś po swojemu zupełnie niezrozumiale. Jako wcześniaka też zalecono nam rehabilitację ale darowaliśmy sobie, młody wył jak obdzierany ze skóry i wymiotował. Przeczytałam że dziecku trzeba pozwolić dojść do wszystkiego samodzielnie. O siadaniu na nocniku też nie chce słyszeć, chociaż sam nocnik mu się podoba i się nim bawi, a ja co jakiś czas ponawiam próby. Po prostu trzeba czekać, tylko fortuna idzie w pieluchy. Też chętnie poszłabym z nim na jakieś zajęcia grupowe ale jeszcze jest trochę nieśmiały no i obawiam się że przywlecze jakieś choróbsko bo u niego katar=zapalenie oskrzeli. Za to wczoraj byliśmy na dwugodzinnym spacerku , była super pogoda pomimo braku słoneczka. Patryk jest od czasu urlopu na etapie tata to numer 1 i bywa że tatuś musi się ukrywać jak wychodzi do pracy. Wybaczcie ale trochę czasu minie zanim zapamiętam Wasze imiona i nicki. Agnieszce Danwik życzę wszystkiego najlepszego no i siły w tej sytuacji. Pozdrawiam Agnieszka Acha mieszkamy w Gdyni. Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 12:27 Jak już zaczelam pytac o te zajecia HD to jeszcze cos dopytam ciekawi mnie to, bo wedlug mnie sa bardzo drogie i wydaje mi się, ze w miescie można znalezc duzo wiecej ciekawszych rzeczy czy nawet tak jak Kinga prowadzac dziecko do przedszkola na kilka godzin. Może jestem dziwna, ale swiadomie czy nie swiadomie zapisujac dziecko na takie zajecia oczekiwalabym ze się nauczy, zlapie cos itd. A tak jak pisalam wydaje mi się, ze nasze dzieci sa jeszcze za male na nauke. Przepraszam, ze tak przyczepilam się tego tematu, ale czasami zadziwia mnie jak ten swiat zmienil się od czasu kiedy my bylysmy male. Pytam o Wasze pobudki, bo może ja jestem niedzisiejsza i czas na reformę poglądów. Ola co do propozycji zabawy - jeszczę wrócę do tego tematu jak się zastanowię - polecam malowanie farbami - jeżeli nie przeraża Cię bałagan i sprzątanie - najlepiej rozłożyć gazety a na nich kartony - zabawa niesamowita. Potem tańce - włączaj muzykę i do tańca - Olga ostatnio tańczy z lalą. Teatrzyk - porób różne kukiełki - np. z drewnianych łyżek albo wycięte z kartonu i nalepione na patyki - razem z Werką możecie robić przedstawienie dla Karolinki. Fajna zabawa to turlanie się, skakanie, zabawa plastikowymi zwierzątkami w farmę, robienie herbatki dla mamy, lal i siostrzyczki. Niedługo napiszę wiecej o tzw. Zabawach rozwijających - jestem w trakcie lektury tzw. Fachowej. Magda - u mnie Olga sama się odstwaiła jak miała jakieś 10-11 miesięcy (ja najpierw przez tydzień brałam antybiotyki i nie mogłam jej karmić - ciężkie były pierwsze 3 dni, bo ona chciała, a ja nie mogłam, nawet butelki ode mnie nie chciała, a potem to ona już nie chciała). Ale dziewczyny na pewno pomogą, bo miały fajne patenty Sewerynki ja się przychylam do zdania Camilci - idź do dobrego arelgologa - mój brat to alergik na lekach wziewnych z podejrzeniem astmy i w dzieciństwie ciągle chorował. A rezygnacja ze spacerów to chyba nie najlepszy pomysł tylko pamiętaj nie przegrzewaj. Kini już pisałam, ale powtórzę Franek jest niesamowity z tym swoim gadulstwem A Zuzię przedszkolaka naprawdę podziwiam, Kinga może prowadzaj (jeżeli to możliwe) ją te pół godziny później, jak już grupa przeniesie się do innej Sali. Po co ją stresować. A ja dzisiaj rano ubieram się do parcy i szłysze idzie zaspana Olga, i pytam a kto to wstał? "Ola", mówię jej, że spieszę się bo muszę iść do pracy, a ona pokiwałą ze zrozumieniem i mówi "musisz" i poszła do taty dalej spać Camilacia i Monika muszę spróbować Waszych patentów - majtki i korona (w sobotę wezmę się za jej produkcję) jako sposób na naukę nocnikową. Pewno jeszcze popiszę i się pomądrze, ale jakieś mnie wzięły takie "filozoficzne" klimaty, jak przesadzę to krzyczcie Aga, wiedź, że cały czs jestem myślami z Tobą, i naprawdę podziwam Cię. Ja chyba bym od razu wystawiła walizki, a dopiero potem myślała - taka jest teoria, w praktyce nie wiem co bym zrobiła, ale mąż zna moje poglądy i mam nadzieję, że nigdy nie postawi mnie w takiej sytuacji, ani ja jego. Jeżeli chcesz walczyć, to ustal mu termin do kiedy ma załatwić wszystkie sprawy z tą kobietą, a ukradkowe telefony do niej ... To już chyba przesada? Nie wiem czy napisałam wszystko, ale i tak wyszło długo pozdrawiam Magda czyli mamuś Olgi Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 13:52 hej, hej dziewczyny postaram się od czasu do czasu skrobnać coś co mówi Franek mam nadzieję ze troche Was tym rozweselam, zreszta wyobrażam sobie że wiekszość z nas pęka czasami ze smeichu słuchając tego co mówią lub próbuja powiedzieć nasze maluchy(wczoraj mieliśmy takie przedstwienie, Franek usadził nas na kanapie i odgrywał scenkę pt." Jak to Franio osę łapał) wiecie co dziewczyny, a ja za to nie mam patentu na usypianie Frania przedpołudniowe, nosze tego kolosa, kręgosłup mi pęka, ale z łóżka odrazu zmyka..., dziś nie obeszło sie bez dwóch ostrzegawczych klapsów, wiecie że Franek śmieje sie jak dostaje klapsa? albo jak ja sie zloszczę? normalnie ręce mi opadają, chyba też się zacznę śmiać? Aga, no jednak ten Twój facet to będzie musiał sobie poukładać wszystko w głowie, faktycznie troche sie chyba pogubił...podobało mi sie to co pisała Kinga, mniej wiecej myślę tak samo. Twój mąż Aga (przyznam trochę mi go zal), sam chyba nie wie dokładnie o co mu chodzi, postaraj sie go nie atakować za mocno, ale też jak pisały dziewczyny, nie bierz winy na siebie za te wszystkie wydarzenia. On chyba strasznie boi sie Twoich reakcji skoro nie zdecydował sie nawet na kwiatka w dniu Twoich urodzin, może bał sie odrzucenia, wyśmiania, wiesz Aga całym sercem jestem z Tobą, staram sie poprostu trochę go rozszyfrować. Prawda moze być bowiem okrutne, jemu po prostu moze na tej dziewczynie zależeć...uff tyle moich psychologicznych wypocin.. Franca - a co Ty takeigo czytasz o tych zabawach?, mnie też przydałoby sie trochę inspiracji, mam w planach włąśnie szykowanie teatrzyku, malowanie w wykonaniu Franka tylko w dni kiedy nie chodzę naładowana jak wulkan) sewrynki juz kiedyś była mowa o alergologu dla Wojtka, faktyznie wypisz wymaluj alergia jak nic - ale to tylko moje zdanie,a ja jestem przewrażlwiona na tym punkcie. My po cięzkiej nocy, bo zapomnieliśy podać Zyrtecu wieczorem..., franek nie spał od 2.00 był bardzo niespokojny, to efekty chyba znowu bananów, u nas z dietą trochę na bakier, bo zmiany skórne ustąpiły i próbujemy róznych rzeczy, zwłaszcza dziadkowie, niby wiedzą ale "przecież trochę nie zaszkodzi..." Kinga, moze dałoby sie odrobinę oswoić Zuzie z tą panią? sugerując pani ze Zuzia troszkę sie jej wystraszyła? , u nas też tak było kilka razy, i powiem ze duzo czasu musiało minąć zanim Franek przekonał sie że nic mu nie grozi... Co do odstawiania, my też mieliśmy ten cud zę Franio prawie sam sie odstawil jak miał 13,5 miesiąca, pomógł mu w tym katar, jedzenie nocne redukowałam najpierw sama, bo juz ledwo na oczy patrzyłam, nie pozwalałam zeby bł przyssany do cyca cała noc, nie obeszło sie bez awantur i histerii, odmawiałam i ..łamałam się niestety, ale w końću nadeszła ta upragniona noc cała przespana... no i na koniec: wczoraj Franke po kapieli poszukiwał swojego wielkiego kosza z zabawkami w sypialni (wyciagnął go do duzego pokoju i zapomniał): Stanął w sypialni w pustym miejscu po koszu i krzyknąl: "OOO! Nie! Zabafki mi snikły!" do miłego poczytania) Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 16:27 Ja dziekuje Joli za przeslanie mi danych styczniakow i ich mamus! nie wiem czy tutaj na forum moge podawac moje dane zebyscie mogly sobie wpisac do tabelki....socka@poczta.onet.pl , tel. 605946197 (polski nr) Dzisiaj popsula sie pogoda i razem z nia humorek mojego dziecka - od rana placze i krzyki, jak cos sie Jej nie spodoba Siusiu znowu ok, obeszlo sie bez pediatry, majteczki z "piki piki" jednak robia swoje )) dzisiaj stalysmy w aptece w kolejce i moja corka, ktora zazyczyla sobie pampersa zaczela wolac, ze chce siusiu i pobieglysmy do cioci do sklepu i tam zrobila krzyczala przy tym "petta" (poczekaj po wlosku) AAAA, juz mamy bilet do Polski na samolot (tzn,do Berlina) -lecimy 10 listopada,prosimy o trzymanie za nas kciukow od 14 do 17!!! Bilet kosztowal w jedna strone 29 euro w promocji - udalo nam sie w ostatniej chwili go kupic. Nie bedzie wiec nas na forum az 1,5 miesiaca (( mam nadzieje, ze jednak nie stracimy kontaktu. Paula dostala od wujka "bybe" czyli rybe i codziennie rano idzie ja karmic pierwszy dzien siedziala przy niej pol wieczora i az posiusiala sie w majtki A jak wujek pyta co u ryby to pokazuje smiesznie ustami jak robia rybki )) Danwik ,mam nadzieje, ze trzymasz sie! Caly czas jestem myslami przy Tobie i dzieciach i trzymam mocno kciuki, zebys podjela dobra decyzje. Ja podobnie jak ktoras z dziewczyn pewnie w pierwszym odruchu wystawilabym walizke, ale wiem, ze kazda z nas jest inna i inaczej patrzy na niektore sprawy, no i nasi mezowie pewnie tez nie postapiliby identycznie w takiej sytuacji. Podziwiam Cie, ze jest Ci go zal...i chyba nie potrafie zrozumiec podejscia Twojego meza do sprawy rozmawialiscie i pewnie wie, jakie jest Twoje zdanie na temat Waszego zwiazku, a mimo to nie zlozyl zyczen, bo "i tak to by nic nie dalo" Ja mysle, ze daloby wiele - przede wszystkim wiedzialabys, ze chociaz troche zaluje i ten gest swiadczylby o tym....hmmmm....ciezko radzic, ciezko zrozumiec. Badz dzielna Aga! pozdrawiam Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 17:38 W pedzie bo pisze, karmie Zosie drugim daniem, gotuje jej zupe i robie obiad, pilnuje odrabiania lekcji chlopcow jednoczesnie. Aga trzymaj sie dalej tak dzielnie jak dotad. To dobrze ze mimo wszystko udalo Cie sie miec choc troche mile urodziny ) I nie przepraszaj ze piszesz tylko o tym Matko jedyna a o czym masz pisac!!!A moze Twoj maz bal sie dostanie tymi kwiatkami po lbie?? Bez sensu to ale faceci czasem potrafia wyciac numer w stylu malego Kazia bo im sie wydaje ze "honoru" wtedy nie straca. Tak tylko dywaguje. Ale niewatpliwie pomieszalo mu sie totalnie w zyciu. Moze to dobry pomysl zeby wyznaczyc jakies ramy czasowe (nie mowie ze tydzien ) dokad ma poukladac i posprzatac z grubsza co narozwalal? Zeby nie okazalo sie ze "sprawa jest w toku" i sie wlecze a tak naprawde bedzie na Swiety Nigdy. Buziaki. Ola miedzy chlopcami jest rok i 8 mc ale moge Ci podpowiedziec co my robilismy razem: malowanie (najlepsze farby do malowania palcami) na podlodze zaslonka stara od prysznica i gazety, maluchy potem do prania )) acha kartke przylepialam tasma klejaca zeby sie nie przesuwala, prosty tor przeszkod po pokoju: przelazenie przez poduchy, wyscigi na czworakach (Stas dlugo raczkowal ale nawet jak zaczal chodzic chlopcy to uwielbiali), czolganie pod krzeslem, spiewanie z kaseta prostych piosenek (hitem byl "Mis i Margolcia" teraz Zoska katuje ta kasete)obaj akurat lubili czytanie wierszykow Brzechwy wiec z 15 min mozna bylo poczytac obu a potem czytalam starszemu a mlody kulgal sie w okolicach.Lepienie z masy solnej(bezpieczniejsza od plasteliny i ciastoliny w przypadku potraktowania "spozywczo" przez mlodsze dziecie)Jak cos jeszcze sobie przypomne napisze. Jogaj pewnie sie ucieszy ze nareszcie jakis styczniak z Gdyni )) Zosia na szczescie lubi rehabilitacje ale my mamy zalecone rozne masaze, kulgania, bujanie na pilce, zabawy z balonem itp.Szczesliwie ominela nas metoda Vojty (bo pewnie po tym Patrys tak sie zle czul ????)ale my na rehabilitacje trafilismy dosc pozno bo w wieku okolo poltora roku kiedy niunia dalej nie chodzila samodzielnie. Wczesniej wszyscy mnie zbywali ze jest ok a kazde dziecko ma inne tempo rozwoju, no a okazalo sie ze nie tak do konca bylo ok. Sewerynki mnie niestety tez coraz bardziej pachnie to alergia (( zaczyna sie sezon roztoczowy niestety i nie wykluczone ze na cos pokarmowegp Wojtek tez reaguje w ten sposob. W tym wieku nie musi miec juz wysypek. O kurka K. w bramie obiad w lesie a na 18 mamy byc u znajomych -spadam ))) Skzrynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 23:32 Och jak ja to lubie tyle postow i wiele takich cudownie dlugich Skrzynka ma racje bardzo sie ciesze,ze w koncu ktos z Gdyni znalazl sie na forum,Agnieszka skad jestescie? Mam nadzieje,ze sie spotkamy niedlugo,bo ja tez z Gdyni,niestety wszyscy inni daleko,czasem Ania-Socka bywa w Slupsku i wtedy ona najblizej. Wlasnie Aniu mam nadzieje,ze uda nam sie spotkac jak bedziecie w Polsce,Rosiario tez przyjezdza czy tylko Ty z Paula? swieta w PL czy Italii? Danwik nie przepraszaj,ze piszesz tylko o jednym przeciez to dla nas zrozumiale,faktycznie strasznie Twoj maz pogmatwal i chyba sam teraz nie moze sie odnalezc i poukladac sobie wszystkiego,moze probuje ciagnac dwie sroki za ogon,bo nie wie jak to bedzie i nie chce zostac na lodzie? trudno cos mowic na odleglosc,ale jakies sprzecznosci nim targaja. Moze jakies spotkanie z psychologiem? sama nie wiem. Kinga ja pomyslalam tak samo jak Franca zebys przyprowadzala Zuzie pol godziny pozniej do przedszkola. Ja dzis znowu gadki z siostra,a wieczorem bylismy cala dawna rodzinka,czyli rodzice,siostra i ja w Teatrze Muzycznym na przdstawieniu Opentaniec,fajnie tak wyjsc jak za dawnych lat,ja bardzo dawno nie bylam w teatrze wiec bylam zachwycona,choc mam pare uwag.Moi chlopcy poradzili sobie calkiem dobrze,mieszkanie cale,sprzatania nie za wiele,tylko Szymon nie chcial zasnac u sobie w lozku tylko u nas. Franca u nas przedszkola panstwowe pelne i puszczaja dzieciom bajki wiec bez sensu,a prywatne drogie,inne zajecia jakie znalazlam dla dzieci maja jeszcze bardziej koszmarne ceny niz HD,ale o tym napisze jutro po lekcji pokazowej. Skrzynka widze,ze plan spotkan ze znajomymi dziala. Spanie u nas w dzien czasem wypada,ale generalnie Szymon bardzo szybko zasypia w wozku,mimo,ze czesem jest bardzo rozbawiony,szybko odpada. Wieczorami ciezko mu zasnac i czasem dlugo to trwa,a potem dlugo spi do 9,wiec zaczelam go budzic kolo 8, zeby zasypial wczesniej. Jak u Was taki problem to chyba faktycznie lepiej zrezygnowac z drzemki popoludniowej i zobaczyc co sie bedzie dzialo. Ja odstawilam Szymona w wieku 15 miesiecy na pieprz ziolowy z czosnkiem,ktorym posmarowalam cycki,byl wielkim cycomaniakiem,a po trzech probach sam zrezygnowal,bo cycy ble,obylo sie,ku mojemu ogromnemu zdziwieniu bez placzu,i po dwoch dniach noc przespana,wczesniej potrafil cycac w nocy co dwie godziny,pierwsza noc po odstawieniu budzil sie i dawalam mu wode z niekapaka,ale to nie to co cycus i teraz spi smacznie w nocy. Slyszalam jeszcze o cytrynie,soli i tego typu specyfikach,ze mleko sie popsulo,o zaklejeniu plasterkami cycusiow czy pomalowanie gencjana,ze sa chore.No i jeszcze wedlug mnie bardzo drastyczna metoda- wyjazd mamy na 2-3 dni,podobno sie dziecko tez odzywczai. No i troche konsekwecji,zeby mu nie mieszac w glowie,ze raz dostaje,raz nie. Koncze,bo chyba nikt nie dobrnal do konca,a jeszcze chyba moglabym pisac i pisac,cos mi dzis dobrze pisanie idzie Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 08:18 Hejka Aga pisz, bo po to jestesmy żeby byc dla siebie wsparciem. Każdy problem jest ważny, a szczególnie taki. Sądze, że strach Zuzi można opanować i nieche do tej pani przyprowadzajac ja później lub porozmaiwać też z pania, żeby probowała sie do małej zblizyc i pokazac, że ja lubi i że nie taki diabeł straszny. My zajecia z HD sobie odpuscilismy, Dawcio ma kontakt z dziecmi w przedszkolu i postanowiłysmy sie czesciej spotykać z kuzynka która ma o 5 miesicey starszego synkla (rocznikowo rok) i o rok młodszego. Jak sie chłopaki spotkaili to sie świetnie bawili. Miałysmy sie spotkać jutr, ale niestety Dawcio dostał gorączki wieczorem 38,3. Dalam leki na troche ja to zbiło, ale w nocy znów sie pojawiła. Dzis idziemy do lekarza, bo nie ma kaszlu ani kataru a gorączka jest. Koleżanki syn miał takie zapalenie oskrzeli. Dawcio mial juz zapalenie miesiac temu aż sie boje isć. Pocieszam sie że to mogą byc zęby choc na to nie wskazuje, a ponadto przemeczenie. Teraz musi wstawac wcześniej przez to że nie ma T. i ja przed pracą go zaprowadzam do przedszkola nie ma taty moze tęskni choc o nim nie wspomina. Ja na poprawę humorku zaszalałam i przebiłam sobie pępek. Miałam dobry humor az do goraczki małego. Dobrze że choć na weekend T. przyjedzie i troche mnie odciaży. Kolejną noc nie spałam, bo mały sie budfził i wolal pic po prostu padam. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 08:24 Jola ja dobrnelam !!! )) Jakos mi sie wczoraj udalo, obiad wykonczylam w niecale 10 min, Zosia ma kapusniak, udalo mi sie metoda wkladania lyzek do dziobka zajetej zabawa Zosi upchnac cale mieso (w przelocie miedzy pokojem chlopcow gdzie "dozorowalam" lekcje, kuchnia a kompem).Szlaczki Stasia i literka P Henia tez wyszly niezle, do znajomych spoznilismy sie tylko 45 min ) ale bylo bardzo milo i relaksujaco, dzieciaki po powrocie padly natychmiast bez mycia. Dzisiaj jakis kretynsko zabiegany dzien jak dozyje to sie odezwe wieczorem. Buziaki Skrzynka Ps z zabaw udalo mi sie namowic starszego do zabawy w wieze on budowal maly burzyl jakos udalo mi sie to sprzedac (grunt to opakowanie ) ze Henio zamiast denerwowac sie ze Stas burzy przyjal ze na tym wlasnie polega ta zabawa i obaj sie zasmiewali. Staralam sie tylko zeby byly momenty kiedy Henio spokojnie sobie buduje (przy stole gdzie Stas nie siegal) swoje konstrukcje. Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 10:33 Ja też radośnie dobrnełam chociaż weny do pisania u mnie niet za bardzo. ja chyba niestety jestem trochę chora. Nie mam gorączki tylko takie tam nauczycielksie dolegliwości. Nie jest wesoło bo na ostatniej lekcji prawie zaniemówiłam wczoraj. dzis chcę spróbować przeuczyć dwie, jedna odwołam zobaczę jak się będę czuła. Udało mi się zobaczyć laryngologa - w przychodni ale zapłaciałam 30 zl bo nie miałam skierowania i przyjęli mnie w tym samym dniu. Mam nadzieję że ta kobieta nie była beznadziejna, dostałam bioparox do psykania, wit A+E coś homeopatycznego. Pani nie miała słuchawek więc nie mogła mnie osłuchać, ręce opadają. Dziecko w domu z mamą tylko na chwilę bo musi lecieć a oni posyłają mnie po kolejnych lekarzach. Czy larynglolog nie potrafi kogoś osłuchać? Nigdy nie będę i nie chcę być lekarzem. To wredny zawód. Ale Wojtka wziełam rano też do przychodni do kontroli. Osłuchowo ok, kataru kóry jest też nie słychać, migdałki delikatnie powiększone ale to po infekcji. Szczepienie może za 2 tyg. Pani się zmiłowała i spróbowała mnie osłuchać i nic nie znalazła. zasugerowała że to może coś mi ściekać z zatok. No nic próbuję się leczyć. OPocieszyła mnie że przy przedostatniej infekcji kiedy młody dostał antybiotyk na niby zapalenie płuc to ona też by dała bo wyniki badań wskazywały na stan zapalny na 100%. Wojtek waży 11,200. W końcu wiem. Czytam to co mówicie o alergii. Jeszcze raz powtarzam że nasza prywatna to alergolog, nie taki co ma świra na punkcie alergii i wszędzie ją widzi, Wojtek dostaje od miesięcy Ketotifen - właśnie na to i teraz zmieniliśmy na Zyrtec ale to nic nie pomaga na ten kaszel wysiłkowy. Cropoz - który dostaje do buzi ma zapobiec rozwijaniu się astmy, a na badanie astmatyczne jeszcze jest trochę za wcześnie.wg lekarki. Paweł ma chodzić po domu z aeroscopiciem - taką tubą do wziweów żeby WOjtek się przyzwyczaił. HD - w Krakowie - ul. Bronowicka, Aleje Krasińskiego, Starowiślna i Felicjanek. Moze razem pójdziemy z dziećmi od stycznia? U nas już 4-5 zajęć było i chyba bez sensu teraz zaczynać. Napiszę więcej co myślę o tych zajęciach jak Jola zda swoją relacje. Podobają mi się wasze pomysły na zabawy. Proszę o więcej. Wojtek polubił ostatnio jak tata buduje wokół niego wielki mur z klocków. W planie mają zbudowanie auta. I Wojtek bardzo lubi skakać na spręzynowym materacu naszego łóżka, jest bardzo wysoko w powietrzu. Śmiesznie. Acha i jeździ na tacie jak na koniu, tata na czworaka. Wojtek też późno zasypia a w dzień śpi 2h i nie ma problemu z zaśnięciem. Myślę że obył by się bez spania ale mi żal tego czasu dla siebie. Mama egositka. No i mam do was kochane prośbę ale ona będzie wymagać chyba troche pisania i nie wiem czy wam się bedzie chcieć. Chodzi mi o opisanie krok po kroku jak wyglądałą u was edukacja nocnikowa. Tak jak dla głupka. Czy chodzili bez majtek czy w. Czy przebierałyście ich cały czas. itp,itd. Jakby się komuś chciało to super. idę pa Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 10:45 usiadlam odsapnac troche bo wzielam sie za sprzatanie, a brzuch mi zaczal twardniec przy wysilku. Sewerynki, to ja tak w biegu szybko ale my ciagle w temacie nocnikowym: Paula od konca sierpnia znowu siadala na nocnik, od polowy wrzesnia w domu zdejmowalam pieluszke, co 15 min. pytalam czy chce siusiu, czasem sadzalam na nocnik mimo, ze mowila nie. Czasem sie udawalo, czasem nie i byla do przebrania. Pozniej zaczelam wychodzic z nia bez pieluchy na dwor, biorac ze soba zestaw zastepczy i ciagle pytalam czy chce siusiu (nadal pytam). Zdarzaly sie wpadki, pedzilismy sie przebierac i myc (akurat blisko tesciowej wiec moglam umyc). Od ponad dwoch tygodni Paula wola, ze chce siusiu (wczesniej wolala juz sikajac do majtek) i kupe. Nam,jak juz pisalam, pomogly majteczki z myszka miki - Paula wybierala te zamiast pampersow. A ja mowilam, ze jak ma takie ladne majteczki to nie moze do nich robic siusiu i kupy, bo beda brudne, myszce bedzie smutno i takie tam - pomoglo!!! Mysle, ze duzo daje tez wychodzenie bez pampka - nawet jak kilka razy dziecko zrobi siusiu do majtek, to za ktoryms razem bedzie pamietalo, ze jest mu mokro i zle. Zycze powodzenia, a ja ide powolutku poodkurzac. pozdrawiamy Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 Styczeń 2003 28.10.04, 11:55 Też się cieszę że jest ktoś z Gdyni i mam nadzieję Jolu że się spotkamy, uważam że Patrykowi jest potrzebny kontakt z rówieśnikami. Zaraz ktoś się pewnie odezwie że można to załatwić drugim dzieckiem Ale ja nie wiem czy dałabym radę, podziwiam te mamy które mają dwójkę nie mówiąc o trójce. Z drugiej strony jedynak to moim zdaniem trochę krzywda dla dziecka. Na razie Patryk domaga się mojej stałej uwagi to nie wiem gdzie w tym znalazłabym czas dla drugiego dzieciaczka? No i ja też dołączam się do prośby o podanie przepisu na nocnik, tylko nie wiem czy jest sens jeżeli młody na razie nawet nie mówi siusiu? W przypadku chłopców chyba nie uda sie namówić na ładne majtki czy na koronę? Patryk ciągle mnie zaskakuje dzisiaj zasłonił żaluzje, myślałam że to przypadek ale nie, jak odsłoniłam to poszedł i zasłonił jeszcze raz. No i wziął sobie końcówkę tektórową po ręczniku papierowym i od razu zaczął w nią trąbić. Skąd dziecko wie że to może do tego służyć? Pozdrawiam Agnieszka, a mieszkamy na Chwarznie Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Styczeń 2003 28.10.04, 12:08 Wczoraj na kolację mieliśmy ucztę grzybową tzn. smażone kanie, przyrządzone tak jak schabowe. Ja uwielbiam grzyby, nie zbierać, tylko jeść. Moja teściowa codziennie przynosi ze spaceru z lasu grzyby. Co prawda w tym roku nie ma ich za dużo, przynajmniej w naszej okolicy, ale zawsze coś tam znajdzie. Kamilo, pomysł zjazdu styczniaków jest fantastyczny !!!!!!!!!!!!!!!!!! Myślę, że można by go było zorganizować w Rawie. Ja bywałam w Rawie Mazowieckiej (moja koleżanka ze studiów pochodzi z Rawy), bywałam też nad zalewem, latem rzeczywiście jest tam bardzo sympatycznie, dużo się dzieje w ciągu dnia i wieczorami. Byłam kiedyś na fajnej imprezie w takim okrąglaku nad zalewem. Magdo, byłam ostatnio w Ecco w Jankach. Takich butów na paseczki, jak pisałaś wcześniej, niestety nie widziałam. Kupiłam Adasiowi za to fajne zimowe skarpetki, z jakiegoś specjalnego materiału, mają być bardzo ciepłe. Czynicie jakieś przygotowania do Hallowen??????????? Ja wymyśliłam, że postawię na balkonie dynię podświetloną światełkami. Odpowiedz Link Zgłoś
part_two Re: Styczeń 2003 28.10.04, 13:21 Ja też jestem z grzybolubów i to z tej odmiany leniwców, co najbardziej lubią grzybki podane na talerzyku. Zwłaszcza pasty z grzybami w śmietanie są warte grzechu. Popieram ideę zjazdu Rawskiego o każdej porze roku i już deklaruję 2 wolne miejsca na podwóz dla niezdecydowanych Za to zupełnie nie czuję klimatu Helloween. W mojej głowie to Święto zupelnie się nie przyjęło, bo kłóci mi się klimatem z naszym Świętem Zmarłych. Mam dużo bardzo bliskich osób zmarłych, którym ten dzień i swoje myśli chcę poświęcić w tym czasie. Już bardziej czuję Dziady )) Poza tym taki refleksyjny nastrój 1 listopada podoba mi się i dobrze się wtedy czuję. Moją jedyną bolączką są tłumy na cmentarzach, bo ja jestem tłumofobem )) Pozdrawiam S. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 28.10.04, 17:31 Jestesmy po zajeciach HD i powiem,ze jestem lekko rozczarowana i nawet jak bym miala duzo kasy to nie zapisalabym Szymona,no moze jedynie ze wzgledu na dzieci kolezanki. Pewnie duzo zalezy od prowadzacej,u nas bylo malo dzieci,wiec kontakt z dziecmi ograniczony,pani bardzo robila wszystko wedlug szablonu,zadnych odstepstw,no i dzieci nie mogly biegac tylko wlasciwie tylko siedziec,wiec malo atrakcyjnie. Szymon sie czul tam rewelacyjnie,biegal po calej sali,uczestniczyl w zajeciach,ale pani go ciagle ograniczala.Powtarzac nie powtarzal,bo on w ogole nie mowi zbyt wiele,ale jakos dla mnie pani nie bardzo potrafila ich mozno zainteresowac,za malo swobody. Zajecia krotkie i mocno pod schemacik,za mocno,bylo tylko czworo dzieci z nami,czyli tylko jedno nam nie znane.Faktycznie wolalabym go dac do przedszkola,wiec na razie nie robimy nic w kwestii zajec. Na razie koncze,pozniej napisze o naszym sikaniu-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Styczeń 2003 28.10.04, 20:01 Jolu, to zawsze zależy od prowadzącego! może być najlepsza szkoła a lektor do bani! dobrze że są te lekcje pokazowe, my też nie chodzimy dlatego, że babka była kiepska. Maja co prawda nie ma zbyt dużego kontaktu z dziećmi, ale HD nie załatwia sprawy. dowiadywałam się w przedszkolach i przyjęliby Maję od września (tzn 2,5 r) i to po znajomości!!! bo są takie kolejki - w życiu bym nie przypuszczała. a ja dzisiaj mały sukces u pierwszaków. Kazali mi zamknąć oczy, nie wiedziałam co jest grane, wszyscy sie śmiali i coś szeptali. otwieram a tam na tablicy napis ' kochamy pania kamilę - 1 d" az sie wzruszylam (i mi ulżyło że jednak mnie lubią). 1,5 h z takimi maluchami to wyzwanie! cieszę się, że Wam się spodobał pomysł zjazdu Ja też nie obchodzę Halloween, jak mieszkałam w Stanach to się napatrzyłam - to jest okropne święto!!! ja z tych bojaźliwych i z bujną wyobraźnią i wolę naszą zadumę i świeczki niż rozkopane groby na trawnikach przed domem i zakrwawione szczątki na szybie od samochodu. brrrrr..... dynię można postawić ale oni przesadzają. Idę zjeść jakąś kolację bo ledwo siedzę, cały dzień głodowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.10.04, 21:28 Hej! A ja dziś szalałam. mamy w Bydgoszczy urodziny Cubusa i olbrzymie przeceny - kupiłam Gosi 3 sukienki, 1 spodnie, sukienko-sweterek i swetr zimowy w gwiazdy i za wszystko zapłaciłam 140 zł. Jutro będe szaleć dalej)) Tylko sprawdzę stan konta)) Może kupie sobie kurtke - upatrzyłam jedną w dziale dziecięcym. My byliśmy w niedziele na grzybach. Przywiźliśmy olbrzymi kosz maślaków - starczyło mi roboty na całe popołudnie. Większość grzybów była zamieszkała, więc ostało sie jeno na 1 kolację i skromny obiad. Ale za to jak przyjemnie się zbierało. Kuzyn wybudował się kilkanaście km za Bydgoszczą w zagłębiu maślakowym - ma dom zupełnie przy lesie. Gosia była zachwycona i powedziała, że też chce mieć domek i nasze mieszkanko jest be i ona chce mieszkać tam. Nic dziwnego, bo mnie tez się tam podoba. A do tego rodzina ma trzy wielkie psy latające za Gośką i traktujące ją radośnie jęzorami (2 owczarki francuskie i 1 niemiecki), białego kota, szczura w klatce i staw z 106 kolorowymi rybami (kuzyn marzył kiedyś o ichtiologii). Myszkoskoczków o dziwo nie mają - to jakiś wyjątek w naszej rodzinie)) My nie mamy wielu doświadczeń nocnikowych. Jak Gosia miała 9 miesięcy, pani doktor zdziwiła się, ze nie sadzamy jeszcze Gosi na nocnik. Posadziliśmy i było siku. Od tej pory kupa w pieluszce była może 2 razy - i to przy biegunce, a siku zdarza się gdy Gsia nazbyt się zajmi e zabawą. Miałam w niedzielę problem w lesie, bo Gosia żądała nocnika. W końcu wytłumaczyłyśmy jej z dziewczynkami (córka kuzyna i jej koleżanka), że spotkał ją zaszczyt siusiania jak mały zajączek i zgodziła się na siku w runo leśne)) A mnie pewien rygor HD odpowiada, bo uczy dziecko zasad zachowania w grupie. NAsza Pani Hania jest dzieciata i rozumie, że maluchy w wieku 2 lat nie usiedzą pół godziny na tyłkach. A ja cieszę się, że przyszedł zwyczaj swiętowania haloween. Czy jak sie to pisze. Zazdroszczę krajom, gdzie wszsytkich Świętych obchodzi się na wesoło. Luię myśleć, że moi bliscy są zawsze blisko mnie i atmosfera powagi, skupienia nad grobami absolutnie nie odpowiada mi, bo dziadków pamiętam jako wyjątkowo pogodnych ludzi. Daję głowę, że woleliby impreze w stylu Meksyku ( tam jest wielka biba) i zastanawiam się, kiedy dziadek Olek wywinie nam na cmentarzu jakiś kawał aby ożywić atmosferę) A nie myślicie czasami, że mężowie nasi zerkaj czasem na nasze forum??? Na wszelki wypadek pozdrowię mojego Wojtka ))Pa Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.10.04, 22:34 No ale nam kazali prawie cale pol godziny siediec na tylkach,wstalismy tylko raz.Ciezko bylo wytrzymac Szymonowi,inne dzieci byly speszone i zawstydzone wiec siedzialy,a wlasciwie sie krecily na mamach. Pamietam,ze cos jeszcze mialam napisac,ale co? Szymon dzis nie spal w dzien i udalo mi sie go uspic juz o 21! ciekawe do ktorej mi pospi jutro,chyba musze isc spac. Fajnie macie z ta ladna pogoda,u nas juz od bardzo dawna codziennie pada,czasem leje,a czasem mzy,ale codziennie jest mokro. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.10.04, 22:59 Hejka!! My nadal z wizytą u rodziców. Julka cała szczęśliwa a ja powoli czuję się zmęczona poniewaz w, krótkim czasie próbuje nadrobić wszystkie zległości towarzyskie. Ale bardzo się cieszę że moge spodkać się ze starymi znajomymi. Julka zaczyna coraz więcej mówić dzisiaj poraz pierwszy powiedziała swoje imię i tak jej się to spodobało że biegała po mieszkaniu i wołała: "Julia, Julia" poprostu jak nakręcona a ile radości jej to sprawiało aż przyjemnie było patrzeć. Muszę też powiedzieć o tym że Julia zaczęła wołać na nocnik choć czasami tylko po to by sobie na nim posiedzieć ale to chyba już coś. Wreszcie nauczyłam sie tworzyć linki, więc jesli tylko chcecie możecie zobaczyć moje słoneczko. Buźaczki dla wszystkich!! Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 00:34 Czesc dziewczynki, w koncu udalo mi sie dorwac do kompa. Widze, ze temat pieluszek jest ostatnio na tapecie. To i my sie dolaczymy. Dzisiaj pierwszy dzien odzwyczajania, a efekty...10 kompletow ubranek do prania !!! Mam nadzieje, ze za kilka dni bedzie lepiej. Gabi, ale Julia ma wlosy !!! Olka jest teraz obcieta na chlopaka, bo ma strasznie slabiutkie siorka i chce je wzmocnic. A gdybym jej nie obcinala, mialaby juz za pupe (rok temu zcielam jej wlosy 20cm + jeszcze kilka razy miala obcinane). Za nozyczkami oczywiscie nie przepada, wiec jest obcieta byle jak i wyglada smiesznie. Wczoraj byla u nas moja kolezanka z 5 miesiecznym synkiem. Choc staralam sie Olke pilnowac, zeby mu nie zrobila krzywdy, niestety przyrabala mu szklana miseczka w glowe !!! Poza tym maly dostal od niej kilka plaskaczy po buzi i 2 razy pileczka golfowa w brzuch...Nie wiem zupelnie co mam z tym zrobic. Za kazdym razem jej tlumacze i nic z tego. Kiedy sie pytam "Ola wolno bic dzidzie?, mowi, ze nie, ale nic z tego nie wynika.Macie jakies pomysly?? Jola nasz bardzo bobry kolega wystepuje w Opetancu w jednej z glownych rol !!! Byl nawet kandydatem na chrzesnego dla Oli. Ciesze sie, ze Ci sie podobalo. Kinga i 8inne mamy przedszkolaczkow, mam do was pytanko: Czy nie mialyscie problemow,zeby wasze dzieci byly przyjete do przedszkola?? Kiedy ja rozmawialam w kilku prywatnych przedszkolach o 2 godzinkach dziennie, owszem ale tylko ze mna - opiekunki nie chcialy brac odpowiedzialnosci za takiego maluszka. Bakocia, to jest nas 2 z ssakami u cyca !!! Ja mam zamiar odstawiac lada dzien...tak od 2 miesiecy juz mowie !!! Ja jeszcze nigdy nie probowalam i jestem za metoda drastyczna, jak to Jola okreslila. Ja chce to przeprowadzic tak: Najpierw chce odzwyczaic ja od karmienia nocnego - Tomson bedzie z nia spal. Potem kolejno poranne karmienie precz i w koncu wieczorne. Jestem dobrej mysli !!! Zdawaj relacje jak Ci idzie !!! Co do spania, w dzien zazwyczaj 3 godziny, a wieczorem klade ja o 22, ale mysle, ze to troche pozno i chce ja przestawic na 21. Danwiczku, Ja mysle, ze Ty sie z Tomkiem (?) za bardzo cackasz. Wg mnie on zaczal myslec.....a nie glowa. Przydalby mu sie zimny prysznic !!! Powiem Ci szczerze, ze w szoku bylam jak napisalas, ze on caly czas ma z nia kontakt.....Powinno do niego dotrzec, ma duzo do stracenia, dlatego ostro z nim, nie zasluguje na delikatne traktowanie !!! Troche stresu mu sie przyda - moze wtedy otrzezwieje. W kazdym razie ja caly czas o Tobie mysle i trzymam za Ciebie kciuki. Buziaki, Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 10:46 Hejka Co do przedszkola to ja nie miałam problemu Dawcio miał byc posłany na okres próbny i sie zaadoptował, a ponieważ u nas jest mało dzieci i na osiedlu zlikwidowali żłobek, wiec przedszkola wychodza na przeciw. Dawcio nadal gorączkuje, weźmie nurofen potem śpi goraćzka znika albo maleje a potem znów pojawia sie nie ma kaszlu, ani katarku, choc czasami jak śpi cos w nosku mu chrobocze, badaniam moczu są w porządku. Ja nie wiem co mam robic. Dzis idziemy do lekarza mozę cos sierozinęło i zakipię pyralginke w czopkach ponoc jest lepsza i szybciej działa. Na domiar złego chciałam trocheodmiany i postanowiłam sobie zrobić inny odcvien włosów. Zachciało mi sie burgundu. Mam go na odrostach jest to super kolor a reszta pozostała czarna, a chodziło mi tylko o nadanie poswiaty i wygladam okropnie z tymi odrostami, alem uszep oczekać, aż troche włosy sie wzmocnią i po 2 tyg. zafarbować je na czarno i to dobra farba bo mi włosy wychodza bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 11:35 Pisze, lub spróbuję napisać bo mam jakiegoś doła. Słońce świeci a ja w dole. Nie mogę wyjść na spacer z Wojtkiem bo dostałam Bactrim wczoraj od mojej lekarki, mam jakies zapalenie w gardle i krtani i strunach. Leki i siedze w domu. Płakać mi się chce. Mam dość chorowania i siedzenia w domu. Paweł mówi że mnóstwo rzeczy zaczyna się w głowie i żebym wzięła się w garść. Jak to zrobić? Jak przestać myśleć czarno tylko kolorowo. Drżę teraz o Wojtka. Na kontroli było wszystko ok ale czy go nie zaraże jakimś syfem z mojej buzi? Kaszle mokro i odpluwam jakąś wydzielinę, jakaś flegma mi cały czas zalega. Lekarka przyjęła mnie za friko i na dodatek w końcu uczciwie z nią pogadałam o forsie. O tym ze chcę do niej chodzić i ze nie wyrabiamy z płaceniem. Przyjęła to b. dobrze, oferując daleko pojętą pomoc i że jak będzie ciężko to po prostu nie będziemy płacić. To było fajne przynajmniej. W sumie ten Bactrim to dała mi osłonowo, żebym mogła wrócić do pracy i szybciej się wykurować. Tak to zrozumiałam. Didi23 mam nadzieję że Dawcio już lepiej. Jak wysoka jest ta gorączka?Może OB zróbcie czy nie ma stanu zapalnego. Jola, przykro mi że było kijowo w HD. U nas lekcja na siedząco by nigdy nie przeszła. Zresztą nie przechodzi nawet z dziećmi do 7 roku życia. Zawsze są ćwiczenia, gry, zabawy ruchowe. Czasem trafia się jakiś marny nauczyciel i tyle. Myślę że od niego to zależy. W założeniu na takiej lekcji powinna być duża różnorodność ćwiczeń ruchowych, obrazków, kolorowania, jeżdżenia autkami, biegania, zwierzątek, piosenek. U nas jak dzieci jeszcze nie są w stanie fizycznie zrobić "jump" to robią to z rodzicami na rękach, w twoim przypadku byłoby gorzej (dzidzia nr2 w brzuchu). U nas Wojtek strasznie się bał na próbnej. Przestraszyły go oklaski i okrzyki uznania jak któreś dziecko wrzuciło gdzieś piłeczkę i potem był u taty na rękach. Zresztą on tak często reaguje w nowych sytuacjach, potrzebuje dużo czasu. Ale inne dzieci były b. odważne i wszystko fajnie robiły. Ale się rozpisałam. Mam nadzieję że w Gdyni jest więcej nauczycieli nie tylko ta jedna. U nas jest nas mnóstwo. Do wyboru do koloru. Czasem jak mam lekcje to ktoś inny prowadzi lekcje dla naszyhc maluszków i wtedy strasznie mi tęskno za Wojtkiem i tym żeby z nim chodzić. Skrzynka, Wojtek zaczyna dmuchac!!! Przy bańkach, jakieś takie ffffff wtedy mu wychodzi z buzi. Dziewczyny - używacie kubków niekapków? Szlag mnie trafia że nie mogę ich dokładnie domyć, macie jakieś sposoby żeby te zakrętki były czyste? Danwiku - jak się masz? Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:00 Oj, Iwonka strasznie mi przykro ,ze Ty w takim dole, to pewnie przez to choróbsko które Cię dopadło, łykaj ten bactrim i się nie poddawaj, super że z Wojtkiem lepiej i nie myśl ciągle o zagrożeniach, pomimo że ja raczej należę do czarno-myślących wiecznie wydaje mi się że coś sie moze wydarzyć, to staram się to naprawić we własnej głowie (tu rację ma Twój mąż) i nie skupiać swoich myśli tylko na tym niedobrym. Jakoś z drugiej strony wierzę w pozytywne afirmacje i staram sie pielegnować w wyobraźni dobre, miłe rzeczy, zdarzenia. Dobro przyciaga dobro, a zło wywołuje złe.Bądź dobrej myśli!!! Co do Halloween, przeszczepianie na polski grunt pewnych świąt uważam za lekkie nieporozumienie, mamy inne tradycje i mentalność, dla mnie tego typu świeta to czysta komercja. Lubie ten nastrój zadumy okołolistopadowej, nie , nie smutku to zbyt przygnębiające, nie lubie tych tłumów na cmentarzu, ale lubię widok tysięcy małych ogników wieczorem, lekki zapach dymu i chryzantem, wilgotny chłód, pomieszane aromaty ziemi, opadłych liści... Zawsze to czas niezwykłej refleksji, refleksji o życiu. nie bawia mnie gadżety rodem z usa, ale też nie protestuję przeciwko nim, bo dowolność i prawo wyboru panuje i u nas. To tak tytułem refleksji. Dzis wybieram się na tańce, i pewnie lokale będą obwieszone dyniami)Franek zostaje ze swoim tatą i mają przed sobą męski wieczór i nie mniej męską noc, bo śpię u siostry. Kobieta a włsciwie matka to dziwna istota, tak się cieszyłam na to wyjście już od dawna (chyba od roku nigdzie sama nie byłam) a od wczoraj miejsca sobie nie mogę znależć((i wynajduje rózne preteksty żeby jednak w domu zostać. Franus od wczoraj zaintereesowany tylko jedną rzeczą - ŚMIECIARKĄ - samochodem oczywiście, kupiłam mu wczoraj w Rossmanie i nastąpiło śmieciowe szaleństwo) Powiem Wam jeszcze , ze byłam przedwczoraj na spotkaniu emam z forum fajne mamy w kfc, dzieci szalały w kulkach, my mogłyśmy sobie trochę poplotkować, potem były wspólne frytki i rozpacz przy rozstaniu) Forum to odkryłam całkiem niedawno, wybrałam sie na spotkanie całkiem chętnie, oczywiście nie mogłam oprzeć sie wrazeniu że to z Wami sie spotykam)) Ściskam Was serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:11 Hej !!!!!!!! Dzisiaj nie jestem w pracy, wzięłam sobie opiekę na dzieckiem, bo dziadkowie chcieli jechać wcześniej na groby. W związku z tym, rano byłam z Adasiem w serwisie, podłączyli mi wreszcie poduszkę. Adasiowi się bardzo podobało, bo było dużo brumów i były dynie z lampeczkami. Później Adaś grasował w ogródku, w piaskownicy, na zjeżdżalni, na huśtawce. Aż trudno uwierzyć, że to prawie listopad, na termometrze 19stopni, pogoda super !!!!!!!!!!!! Adaś sypia w dzień około 3 godzin (właśnie śpi). Wieczorami chodzi spać około 22.00. Jak już pisałam, ja też byłam na zajęciach pokazowych HD i mam mieszanie odczucia. Miałam zastrzeżenia głównie do prowadzącej, młodziutka dziewczynusia, chyba studentka, albo tuż po studiach , z cichutkim głosikiem. Bez przekonania prowadziła zajęcia. Muszę się jeszcze raz wybrać, żeby mieć porównanie, tylko w inne miejsce, do innej prowadzącej. Co innego zajęcia Musical Babies i pani Grażynka, która ma podejście do dzieci, piękny głos i charyzmę, umie porwać dzieci do zabawy. A propos, Kasia Ludikun, wybierzesz się jutro ?????? Gabi, Julka jest cudowna, następna mała ślicznotka. Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:16 Sewerynki wspolczuje i zycze jak najszybszego porotu do zdrowia i jak najbardizej pozytywnych mysli. Kini, baw sie dobrze na imprezce. A u nas dzisiaj nieciekawy dzien. Wczoraj wieczorem dowiedzialam sie, ze w wypadku zginal tato mojej przyjaciolki (jakos dziwnie caly dzien o Nim rozmawialysmy przez internet, a potem ja ze znajomymi - zrobil Jej cudne meble do nowego domu i pokazywalam zdjecia, bo tez takie chcielismy). Wczoraj mialam gosci, zadzwonilam do Niej, ale jakos to do mnie nie docieralo, ale dzisiaj jestem zalamana. Ciagle mysle o tym co sie stalo, wspominam chwile, kiedy z Nim rozmawialam itp. No i tak bardzo mi Jej szkoda - dzisiaj pojechala do Polski, a to On mial do niej za 2 tyg, przyjechac z reszta mebli. Oprocz tego Paula zlapala katar - mozeliwe, ze podczas wczorajszej wieczornej zabawy z zakatarzona Natalia? W nocy nie mogla spac, ciagle sie krecila, mowila przez sen, budzila. W sumie spalysmy do 10 od polnocy, ale co to za sen Paula ma lekki stan podgoraczkowy, mam nadzieje, ze to sie nie rozwinie w cos powazniejszego Oczywiscie woda do noska, smaruje Ja wick'iem a potem dam herbatke z miodem i cytryna i moze zrobie inhalacje. Teraz moje sloneczko spi, a ja ide zmywac, bo wczoraj nie mialam sily ... Pozdrawiam wszystkich Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
bakocia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:21 Cześć. Sewerynki dziekuje serdecznie za adres miejsc gdzie uczą HD.Nie wiem narazie czy będe mogła Tomka zapisać na takie zajęcia ze względów finansowych.Jeszcze zapytam Cię jaki jest koszt takich zajęć? Kasiu metodaodstawiania, o której piszesz jest drastyczna faktycznie.Ja próbowałam 2 razy i nie udało się. Co z tego że posmarowałam sutki cebulą. Nie chciał wziąść do buzi cycusia bo mu nie smakował ale tak naprawdę chciał. I nic to nie pomogło. Jest forum prywatne o karmieniu piersią i tam dziewczyny mówią,, że dziecko musi samo dojrzeć do tego momentu. Spróbuję za 2-3 tygodnie od nowa.Zobaczymy co będzie. Jak narazie stale powtarzam Tomusiowi, że cycuś jest dla maleńkich dzieci, które nie mają ząbków, które nic nie mogą jeść.Ja nie mogłam znieść histerii. Zreszta nie chcę żeby się stresował. Co do nocniczka to Tomuś czasem chętnie siada czasem nie. Sadzam go wtedy na toaletę lub siusia do wiadereczka. Między siusianiem jednym a drugim ubieram mu majteczki i wkładam pieluszkę tetrową z woreczkiem w środku. Tak żeby nie przesiusiał wszystkiego ale żeby czuł że ma mokro.Na spacer jednak ubieramy pampersa- bo boje sie, że jak sie zesiusia to go przywieje.Kupki nie chce zrobić nigdzie. I to jest problem, nie mam pojecia jak go nakłonić do tego. Tomek od 2 miesięcy powtarza słowa. Do tej pory o sobie mówił diduś, a wczoraj powiedział Komaś. Początkowo mówił wszystkie słowa na k zamiast sagan- kagan itp. Czy wasze dzieciaczki wypowiadają r czy j? Myslicie że nauczy się mówić r? Pozdrawiam Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:43 Sewerynki no wlasnie to myslenie jest najgorsze,moja siostra to nazywa samospelniajace sie proroctwo,podobno byly prowadzone badania na ten temat i sie sprawdza,wiec mysl pozywtywnie.Wojtek sie od Ciebie nie zarazi,bo bierze leki uodparniajace,popatrzcie sobie przez okno jak jest slicznie,nie trzeba od razu wychodzic,jutro weekend,bedzie fajnie,cala rodzinka. No juz lepiej? Ja teraz jestem burzujka i myje w zmywarce wiec niekapek czysciutki,ale wczesniej tez jakos udawalo mi sie go domyc,rokzladalam na czynnki pierwsze,a w trudno dostepnych miejscach wykalaczka szorowalam. Inne zajecia z HD sa daleko,te mialy taka zalete,ze dwa przystanki autobusem,a na upartego nawet na piechote moglam dojsc,jechac do innej dzielnicy srednio mi sie usmiecha,bo Gdynia cala rozkopana,wszedzie remontuja drogi i korki sa okropne. Gabi Julka faktycznie jest sliczna dziewczynka,nie wiem jak to jest,bo nie wszystkie dzieci mi sie podobaja,ale styczniaki sa wszystkie sliczne. Ania mam nadzieje,ze Paula skonczy na katarze,wspolczuje z powodu taty kolezanki. My dzis odwazylismy sie wyjsc na spacer mimo,ze pochmurno,ale nie padalo,kiedy w koncu u nas bedzie ladna pogoda? Koncze,bo musze szykowac obiad,zaraz maz wraca. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 18:32 Hejka Dziś z Dawidekiem znów byliśmy u naszej pani dokror. Wczoraj miał lekko zaczerwienione gardełko, a dzis jest juz bardzo nieładne i migdałki powiekszone, czyli to jest przyczyna goraczki, dzis po południu była nawet 38.5. Dostaliśmy bactrim, bierzemy wit. C i nadal na uodpornienie aflubin. Właśnie pisze tego posta z Dawciem ma ucieche bo wciska przecinki, kropki i spcaję i dzięki temu moge cos napisać. Spotaknie fajna sprawa mam nadzieje że dojdzie do skutku i sie spotakamy. Iwona ja też mam doła szczególnie dobija mnie choroba Dawcia. Myślałam , że jak T. pojedzie to ja sobie sdam doskonale radę bez pomocy a tu masz klops musze angażować innych. Aniu przykro mi z powodu śmierci taty Twojej przyjaciółki. Oki zmykam bo Dawciowi sie zabawa juz przestaje podobać. Oczywiwscie mój slubny dzis wraca i jestem zła bo idzie na siatkówkę od razu a nie chce spędzic z nami wieczoru. Ja jestem wykonczona bo zarwane mam noce przez chorobe małego, a on co po prostu idzie sie zabawić. Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 18:45 O bym zapomniala Julka jest the beast, super blondasek. Moge wrócic do pisania bo mały zaczął jeździc na rowerku. Co do zajeć HD, to u nas było śpiewnie latanie samolotem podskoki itd, że dzieciaki nie musiały cały cas siedzieć. Iwonka Wojtek raczej sie nie zarazi bo z pewnoscią dzialaja leki które poprzednio brał i na pewno dajesz mu cos uodporniajacego. Ma do Was pytanie czy Wy dajecie miód maluchom? Co prawda miód odpada przy gardle bo podrażnia o ile dobrze pamietam, ale przeciez jest świetny domowy sposob na uodpornienie, codziennie rano naczczo wypic szklankę wody z mlekiem i cytryna, ponoc rewelka. Dawnik jak stoja sprawy i przede wszystkim jak sie czujesz? Kiedyś Magda pisała o sprawach damsko - meskich bardzo mądrze. Ja mialam teraz duzo czasu i sądze, że swoje ucucia przelałam przede wszsytkim na Dawcia. Mąż spadł na drugą pozycję, jest to co prawda inna miłość, ale on jest na pierwszym miesjcu i jeśli cos sie dzieje z Dawciem nie w porządku to wlasnie to mnie najbardzorj zajmuje i nie potrafię przedstawić sie na cos innego. Zaczęłam świat widzieć inaczej i czsami zastanawiam się co myu robilismy jak nie było szkraba? Oki zmykam kiedyś dokończę swój wywód. Dawcio robi siesenny, a ja jeszcze jak zwykle robie kilka rzeczy na raz i pieke szyneczkę do chlebka i najwyzszy czas zajrzeć do niej. A co do Hallowien to to świeto do mnie jakos nie przemaiwa pomimo tego że oprócz refleksji jest też czas swieteoania bo własnie w ten dzień urodził sie mój brat i moja koleżanka. Dysnie są super ale inne gażety do mnie nie przemawiaja to czysta komercja. Chodzenie po domach dzieci za słodyczami u nas nie przejdzie, choć to mi sie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 19:38 Sprobuje nie zapomniec co chcialam. Wczoraj dzien byl paskudny latalam jak oglupiala od spotkania do spotkania opiekunka podstawila mi Zosie pod przedszkole gdzie mialam ostatnie zajecia, pognalam po Henia i z nim po Stasia, bylo juz pozno wiec zostawilam Zosie z w wozku z Heniem a sama pobieglam (czesto tak robie tam nie ma podjazdu, wyciaganie Zoski tarabanienie po schodach, rozbieranie, ubieranie strasznie przedluza) Stas sie ubieral zaczepila mnie wychowawczyni nagle slysze wrzask Zoski wypadlam jak torpeda okazalo sie za chciala wyjsc to ja wypuscil z wozka i wchodzili po schodach z drugiej strony barierki no i spadla (ciezko se dowiedziec z ktorego stopnia) plakala ze glowka boli, w domu byla marudna, lapala sie za glowke ja mialam z chlopacami wizyte u ortodonty, w koncu poniewaz ladnie zjadla obiad i nie plakala wiecej polecialam na ta wizyte a Ona zostala z Babcia ktora jakby co miala dzwonic i wiezc nas do szpitala. Ale jakos pomalu sie rozeszlo. Tylko starchu sie najedlismy wszyscy. Henryk przerazony chodzi teraz za Nia jak za jajkiem (Po Niej zupelnie nic dzis nie widac (nawet guza nie ma wiec chyba ok) Kiedys ktos pytal gdzie jest Factory i wypadlo mi z glowy -w Ursusie przy Placu Czerwca 76 (obok siedziby gminy i dawnych zakladow Ursus. Iwona glowa do gory, dobrze bedzie.Mam nadzieje ze szybko wyzdrowiejesz a Wojtus sie nie zarazi. Trzymaj sie )I gratulacje za dmuchanie )) Bacociu tu dyzurny logopeda )) /R/ jest najtrudniejsza polska gloska mozna jej nie mowic az do 6 rz i nie nalezy naciskac na maluchy typu no powiedz rower bo mozna spowodowac /r/ gardlowe (takie troche jak francuskie) paskudne do wyleczenia.W ogole normy rozwojowe dla mowy obejmuja zasob glosek dopiero od 3 lat (powinno byc wtedy l, ś, ź, ć, dź, w, f, m, n, t, d, k, g - dwoch ostatnich czasem wtedy jeszcze brak, wszystkie samogloski) 4-ro latek powiniem mowic do tego s, z, c, dz a 5 -cio sz, ż, cz, dż no i 6- cio latek r. Jasne ze czesc dzieci bedzie mowila niektore gloski znacznie wczesniej, ale to sprawa indywidualna i nie ma co przyspieszac ponad norme ) Kiedys dzielac sie przemysleniami o odstawianiu od piersi doszlysmy do wniosku ze najwazniejsza jest determinacja matki jak Ona nie bedzie do konca pewna czy chce i bedzie jej zal placzacego dziecka to nic z tego nie wyjdzie i szkoda zaczynac bo Ono wyczuje ze to nie jest definitywny koniec. Haloween zdecydowanie mi nie odpowiada, ja przepadam za Wszystkimi Swietymi i tym calym nastrojem (patrz post Kini)-no po za tlokiem. Dla mnie nie ma tam smutku , chodzimy po cmentarzach, ukladamy kwiaty, zapalamy znicze, zatrzymujemy sie na chwile w ciszy. Od nowa mysle: gdzie ja biegne?, po co?, skad jestem? Nie po to zeby popasc w jesienna depresje ale zeby sie nie zgubic. No i odkad chlopcy podrosli to swieto ma inny wymiar -mamo a tutaj to jest ten dziadek co babcie na baranach nosil i gruszkami czestowal jak byli dziecmi?, tato powiedz jeszcze raz dlaczego nie ma grobu dziadka Kazimierza, a kto Go zabil?, dlaczego?, spadaja liscie pod nogi czasem mzy deszcz a my od nowa wedrujemy przez historie rodziny zaplatana w historie Polski i swiata.Wieczorem jeszcze obowiazkowo Msza -w Kosciele to jest radosne Swieto Wszystkich Swietych. Powiedzialabym radosne choc bez blazenady. I ja to lubie ) I zal mi ze w tym roku bedzie bardzo okrojone, Kubi rozlozyl sie totalnie (oczywiscie lazil przeziebiony do pracy) ma antybiotyk i zmiany w RTG pluc. Jeszcze dzisiaj na ta kolacje sluzbowa chcial isc ale po totalnej awanturze jednak spasowal. Co gorsza pozarazal chyba nas, ja chrypie, Stas ma katar ropny (zlapie zapalenie ucha czy nie (( juz tylko tak moge na to patrzec bo nie mam sily)a Henio kaszle. Zrobilam dzis zakupy (stary Polak Orion niezastapiony na takie okazje) i barykadujemy sie na te trzy dni na kurowanie. Pozdrawiam wszystkich zakatarzonych styczniakow zdrowiejcie szybciutko!!!Kini baw sie dobrze. Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki do Danwik 29.10.04, 21:25 Witam po dlugiej przerwie i od razu sie usprawiedliwie, ze napisze posta w czesciach coby nie zameczyc czytelinczek dlugoscia jednego posta (po takiej porzerwie i ilosci poruszonych przez Was spraw bylby dlugi). Aga bardzo Ci wspolczuje, ze znalazlas sie w takiej paskudnej sytuacji. Zycze Ci duzo sily, wytrwalosci i cierpliwosci zebys mogla podjac madra decyzje. Decyzje dzieki ktorej bedziesz szczesliwa i dzieki ktorej szczesliwa bedzie Twoja rodzina. Zastanawialam sie czy pisac co mi do glowy przyszlo na ten temat i mysle, ze skoro sie z nami podzielilas swoim problemem to oczekujesz jakiejs reakcji z naszej strony. Dlatego pozwole sobie napisac i podzielic sie z Toba swoimi myslami. Wydaje mi sie, ze powinniscie od siebie odpoczac, tzn. Twoj maz powinien sie wyprowadzic. Dzieki temu bedziesz mogla spokojnie pomyslec co dalej. Dla niego to tez bedzie okazja do przemyslenia tego wszystkiego. On zobaczy jak mu jest bez Was. Moze poczuje co stracil. Ktoras z Dziewczyn napisala, ze wtedy on moze pojsc mieszkac do tej dziewczyny. I dobrze niech idzie! Zobaczy wtedy ze sekretne spotkania (owoc zakazany smakuje najlepiej)to nie to samo co zwyczajne codzienne zycie i wroci jeszcze predzej ( o ile oczywiscie bedziesz chciala zeby wrocil). Jego obecnosc w domu wywoluje zapewne niepotrzebne emocje i nie pozwala na spokojne przemyslenie problemu. Mysle, ze powinniscie pomyslec nie tylko o tym co dalej ale i o przyczynach tego co sie stalo, bo to moze Wam pomoc w przyszlosci. Wiem, ze nam latwo jest tak mowic a Toba szargaja silne emocje. My patrzymy na to z boku. Ktos napisal, ze jak zdradzil raz to nadal bedzie. Ja sie z tym nie zgadzam, czasem dzieja sie takie rzeczy w naszym zyciu, ze niestety sie gubimy. Ktos kto jest notorycznym uwodzicielem zdradza zawsze i chwyta kazda nadazajaca sie okazje albo wrecz sam je prowokuje. To chyba tyle chcialam na ten temat napisac, chociaz moglabym znacznie wiecej bo niedawno przygladalam sie z bliska jak ten problem dotyka moich bliskich znajomych Jeszcze raz Agnieszko zycze Ci sily i mimo wszystko radosci zycia. I mam nadzieje, ze sie wszystko w miare pomyslnie i szybko skonczy. Badz dzielna! Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 21:33 Hej! Iwonko! Jeśli mogę Cię pocieszyć - gdy byłam mała moja mam była nieustannie na opiece, o wpadalam z choroby w chorobe. A obecnie w ogóle nie choruję. Wychorowałam sie w pierwszych latach życia, a potem - już w podstawówce nie chorowałam wcale. Nie miałam tylko świnki, która podobno święci właśnie triumfy w kujawsko-pomorskim. Trzymaj się ciepło i nie poddawaj chorobie. Teraz jest taki czas, że nie trudno wpaść w smętny nastrój, a wydaje mi się, zę Ty w ogóle jesteś b. wrażliwą osobą i czasem nadmiernie się przejmujesz wszsytkim. Mogę to powiedzieć, bo mam to samo. Kiedyś poszłam nawet do psychiatry, bo stwierdziłam, że to pewnie depresja jesienno-zimowa. Na szczęście olałam zapisane tabletki, bo nie były potrzebne. Koło Bożego Narodzenia smęcenie mi przechodzi. Ja zawsze źle znoszę listopad. Szukam sobie więc jakiegoś zajęcia, które pochłonie mi myśli. Np. forum)) Mam nadzieję, ze Zosi rzeczywiście nic się nie stało. Czasem jak patrze na Gosine wypadki, myślę ze maluchy są z jakiegoś innego materiału. Np. zderzenie głowami - mnie boli, a ja nic. Danwiku! Co u Ciebie??? Wow! Julka jest prześliczna. I jakie włosy!!! My dziś już zaczęłiśmy wędrówkę po grobach. Mieszkamy w części miasta gdzie jest kilka cmentarzy, więc ludzie odwiedzają groby i nas przy okazji. To zaczyna być taki obyczaj. Jutro mamy więc gości i pojutrze też. Byliśmy dziś na grobie Wojtka kolegi z podstawówki. Zginął razem z tatą z wypadku, gdy wracali z wakacji. Mama chłopca nadal żyje i właściwie niemal mieszka na cmentarzu. Choć minęło już prawie 20 lat, na grobie są zawsze wielkie bukiety kwiatów, zawsze palą się znicze. Stwierdzam, ze ja nie lubię Wszystkih Świętych ani Święta Zmarłych. Bo nie lubie przypominać sobie takich rzeczy. Staramy się chodzić zawsze tak, by nie spotkac jego mamy, bo pewnie trzeba by wtedy tłumaczyć, kim jesteśmy, o czyms pogadać. A nam i bez tego chce się płakać, gdy widzimy te starannie poukładane bukiety. Potem pół godziny szukłam grobu wujka, którego nigdy nie mogę znaleźć. I gdy już wysłałam Gosię z Wojtekiem do domu i zaczęłam prosić Wujka, zeby się przestał wygłupiać, oczywiście weszłam na jego grób w miejscu, które pominęliśmy, bo "to na pewno nie ten kwadrat". No i oczywiście okazało się, że Ciotka zmieniła wujkowi nagrobek - więc to cud, żeśmy sie z Wujaskiem zeszli. Chyba wybiore się do alergologadermaologa z gosia. Ciągle utrzymuje jej się na twarzy wysypka. Je danonkii, czy nie je. Zadnych biegunek, reszta ciałka idealnie gładka, a na buzi ciągle kaszka. Spotakalyście się może z czymś takim? Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 21:50 dzięki dziewczyny za słowa pocieszenia. Paweł na meczu, Wojtek szybko właśnie zasnął i mam się trochę lepiej. Postanowiłam stoczyć walkę z czarnymi myślami. To wymaga dużo wysiłku i koncentracji żeby się nie poddawać. 100% się zgadzam Moniko że jestem przewrażliwiona. Walczę z tym jak z wiatrakami. Didi - błagam przeczytaj to, nie dawaj małemu wit C jak dajesz Bactrim. Dużo było o tym pisane na forum zdrowie, nie wiem dlaczego dokładnie ale nie wolno dawać. Nic złego się nie stanie bo ja wcześniej też dawałam i jakoś nie widziałam czegoś złego ale jak już wiem że nie to lepiej nie. Chorowitki, trzymajmy się. Kurujmy (u czy ó?) się i byle do wiosny. Skrzyneczko współczuję chorego męża, mój jak jest chory to jest dramat. Czekam na dalsze opowieści o nauce sikania. Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 22:12 Iwono! nie uważam, zebyś była przewrażliwona - użyłam słowa wrażliwa. aj uważam, że masz powazne problemy i wcale ich nie wyolbrzymiasz. MAsz jednak taki problem jak ja - nie potrafisz od nich oderwac mysli. Ja ciąglę męczę się z racą, musze naprawdę się namęczyć, zeby nie myśleć o ym, czy jakieś pismo mi się nie zaodziało, czy wszstko złożyłam w termini itp. a zwykle jest tak, ze wpadam na coś przy piątkowej kolacji i mam weekend z głowy, bo ani to sprawdzić, ani nic, tylko czekac d poniedziałku - ide wtedy zwkle na 5 do pracy. A w listopadzie siedzi człowiek w domu i za dużo myśli. MAsz na głowie - choróbska, więc myślisz o nich. Ja mam w piątek rozprawę przed sądem apelacyjnym i myślę gownie o niej - tym bardziej że dę w substytucji kolegi, który przed okręgowym miał już zasądzone 4 ty. kosztów. A sprawa tez o niemałą kwote... Brrr... No to chyba kupię Dziecko!!!!!!!!!!!!! A pytali Was o zgode na publikację??? Pozdrawiam Monika Mam rewelacyjny sposób na radzenie sobie ze złymi humorami - iśc na dlugie zakupy. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 21:44 W nowym Dziecko jest wydrukowany Skrzynki post z forum dotyczacy wozkow i moj post o babykinie podpisany imieniem. Skrzynka mam nadzieje,ze uda Wam sie zdusic chorobe w zarodku i sie nie rozlozycie wszyscy i cos Wam sie uda poswietowac. Zosia pewnie najadla sie tylko strachu,ale najbiedniejszy Heniu,bardzo to musial przezyc. Didi wspolczuje z powodu Dawcia,to okropne jak dzieci choruja,ja wlasnie boje sie przedszkola z powodu chorob. Co do meza,ja tez bym wolala,zeby moj zostal w domu,ale staram sie zrozumiec to,pomysl,ze on zmeczony po calym tgodniu chce sie zrelaksowac i wyzyc fizycznie,pisalas,ze on czesto chodzi,a teraz nie mogl,bo go nie bylo.Albo powiedz mu spokojnie jaki mialas tydzien i czego od niego oczekujesz,moze sam podejmie decyzje o zostaniu w domu. Dla mnie zbilzajace sie Swieto jest takim dziwnym dniem,poniewaz groby mamy bardzo daleko i zadko udaje sie pojechac 350 czy 600 km,a tutaj, na szczescie, nie mamy gdzie isc.Idziemy co roku,pozna pora,zeby nie bylo wlasnie tlumow na taki maly cmentarz i tam zapalamy znicze. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki o Olence 29.10.04, 22:06 Skrzynka przy okazji jak wspominasz o wozku przypomialo mi sie, ze w ostatnim nr "Dziecka" jest twoj post na temat wozkow Czytam, czytam i nagle przy zdaniu o gromadce mysle sobie:" to chyba Skrzynka" patrze na podpis i BINGO! A w ogole to zycze Tobie i wszystkim Skrzyneczkom duuuzo zdrowka i wirusom precz! Takze innym chorowitkom przesylam te same zyczenia. Ole tylko katar meczy troszke od kilku dni. Ola gada ostatnio jak najeta. Caly dzien (doslownie) gada, spiewa i buzia jej sie nie zamyka. Tylko jak przelyka jedzenie to nie mowi i jak spi (tzn jak spi mowi ale znacznie mniej niz na jawie) Mowi w jezyku zrozumialym dla ogolu i w zrozumialym tylko dla siebie. Tworzy piosenki w sobie zrozumialym jezyku i spiewa o rzeczach, ktore ja akurat zainspiruja do spiewu, np. stoja kalosze, Ola je zobaczy i juz spiewa: kalosi, kalosi itd. Nie mozna przy niej nic w TV obejrzec bo zaglusza dialogi! Czy Wasze Styczniaki tez tak maja? A moze wiecie gdzie Styczniaki maja przycisk POWER?? Era "tatusia" trwa. Ola nie pozwala mi sie przytulac do mojego meza!! Odpycha mnie. A dzis juz przeszla siebie. najpierw mnie odpychala ilekroc sie do Niego przytulilam. W koncu uznala, ze w ogole za blisko Niego stoje i mnie jeszcze dalej odepchnela i w koncu mowi : "papa" i macha mi raczka. Ja na to: Gdzie mam isc? Ola: Tam. i pokazuje raczka drzwi. Ja: Mam sie wyprowadzic? Ola: TAK! I pomyslec, ze na wlasnej piersi takiego zboja wychowalam! U Oli czesto "papa" znaczy zeby dac jej spokoj, tzn robi papa jak chce zrobic cos czego jej nie wolno. Czyli: Ty sobie mama idz ja tu mam cos waznego do zrobienia. Franca nie uwazam ze jestes straoswiecka, albo jest nas dwie. Ja tez uwazam, ze dziecinstwo jest po to aby sie bawic. Na nauke przyjdzie czas. W ogole mnie przeraza wszechobecny wyscig szczurow. Nie uczestnicze w nim i mam nadzieje, ze Ola tez nie bedzie musiala. Wiele innych rzeczy tez mnie przeraza, ale nie bede o tym pisac (zreszta o niektorych juz pisalam). Moze ja faktycznie nie przystaje do tych czasow.... Camilcia pomysa ze spotkaniem bardzo mi sie podoba i mam nadzieje, ze sie nam uda to jakos zorganizowac. Ja sie postaram z mojego konca swiata dojechac A przy okazji mi sie przypomnialo, ze Ty bylas na wakacjach w Miedzyzdrojach (widzialam zdjecia) i sie zastanawiam, czemu ja o tym nie wiedzialam, bo to zaledwie 14 km ode mnie! O rany! Nie przywitalam nowych mam! Czynie to zatem teraz. Zapraszamy do wywnetrzania sie Zdjecia Julki obejrzalam!! I jak Ludikun jestem pod wrazeniem wlosow Julci! Moze to dlatego, ze moja Ola dlugo byla lysa i nadal nie ma u niej z czego kitek zrobic nawet spinki nie ma za bardzo gdzie przypiac Julcia jak aniolek wyglada. Nie zrobilam notatek i nie pamietam co jeszcze mialam napisac. Acha o niekapku! Tez jak Jola myje co jakis czas w zmywarce albo patyczkiem takim do uszu wciskam sie tam gdzie nie mozna zmywakiem. Trzymajcie sie Dziewczyny. Nie dawajcie sie wirusom ani przeciwnosciom losu. Sewerynki mysl pozytywnie. Zreszta to zyczenie dle wszystkich Mam Styczniowych. Patrycja ps. Ola jak wiekszosc Styczniakow chodzi spac ok 23. A jeszcze niedawno zasypiala ok 21! TO BELY PIEKNE DNI A w dzien spi ok 1,5 - 2 godziny, czasem nawet dluzej. Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki fajnie.. 29.10.04, 22:11 Fajnie tak widzziec, ze kilka z nas w tym samym czasie siedzi przy komputerkch i mysli o tym samym To prawie jak spotkanie ) Jola czy Ty czytasz w moich myslach, czy podgladalas jak pisalam posta? Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: fajnie.. 29.10.04, 22:32 Hihihi ja tez mysle,ze to fajne,ze wysylam posta i widze,ze przybylo w tym czasie kilka innych,czyli pisane w tym samym czasie. Didi,faktycznie Monika ma racje,tez o tym czylam na Zdrowiu,ze Bactrim i wit C nigdy nie razem,bo chyba wlasnie wit C powoduje,ze cos sie odklada,najlepiej wejdz na Zdrowie i wpisz w wyszukiwarce Bactrim to Ci sie wszystko pokaze. Dziwne,ze lekarze tego nie wiedza. Monika nikt nie pyta o zgode na publikacje,podobno nie musza,bo w regulaminie forum jest jakies sformuowanie,ze moga wykorzytac co sie pisze,bez zgody. Tez byla kiedys dyskusja na ten temat,goraca dyskusja chyba na Emamie. Udalo mi sie juz uspic malego terroryste. Ja myslalam,ze Sz jest zwyklym dzieckiem,a jedna babka po tych zajeciach pokazowych z HD poweidziala mi,ze ona myslala,ze jej syn to wulkan energii,ale przy Szymonie jej Mateusz jest bardzo spokojny. Czy ja mam sie martwic? Zawsze mi sie wydawalo,ze to normalne,ze dzieci biegaja,skacza i wszystko je interesuje. Ostatnio tylko sie zastanawiam jak mamy to robia,ze ich dzieci chodza z nimi za raczke,tak narmalnie na spacerze,moj podaje reke tylko przy przechodzeniu przez ulice i czasem na schodach,a poza tym nie chce chodzic za reke,on w ogole ma problemy z chodzeniem,zwykle biega lub idzie dziwnymi zakamarkami.Wasze tez tak maja? Ja od dwoch dni nie nalepiej sie czuje,pobolewa mnie brzuch i w pachwinach,stwierdzilam,ze musze chyba troche zwolnic i zdecydowanie czesciej odpoczywac,calkiem mi sie to nie podoba. Moj brzuch jest juz na tyle widoczny,ze dzis z daleka gratulowala mi znajoma,czyli juz mam ewidentnie brzuch ciazowy,ktorgo nie mozna pomylic z tluszczykowym Paty niezlego potwora wychodowalas na piersi,wygonic matke z domu w tak mlodym wieku )))))) Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki jeszcze o Swiecie Zmarlych 29.10.04, 22:19 Ale dzie frekwencje robie, za caly czas nieobecnosci Mnie te swieta tez nastrajaja refleksyjnie. Chyba pod ich wplywem zaczelam tworzyc nasze drzewo genealogiczne. Spisalam to co sama pamietam, czyli do mojej prababci ze strony mamy (mialam szczescie ja znac, a Ola niestety nie ma juz zadnej prababci ) A o reszte musze powypytywac rodzicow i tesciow. Wyjelam dzis zdjecia z dziecinstwa mojego Taty (czyli okres przedwojenny, wojenny) i naciagnelam go dzis na opowiesci kto jest kim itd. tak mnie jakos naszlo na wspominki. Chcialabym poznac swoje korzenie aby moc kiedys opowiedziec Oli o jej przodkach. Mysle, ze dojrzalam, bo kiedys te sprawy nie byly dla mnie istotne. A moze to pojawienie sie Oli sprawilo, ze teraz inaczej patrze na zycie, ze inne sprawy staly sie dla mnie wazne? Nie zdawam sobie sprawy, ze dziecko robi taka rewolucje w zyciu czlowieka. Dzis mysle, ze kiedys moje zycie bylo zbyt powierzchowne. Ale smuce. Chyba pora isc spac, bo zanudze Was na smierc. Pozdrawiam raz jeszcze Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Chyba bedzie dlugo 29.10.04, 23:20 czesc dziewczny, burzliwie tu u nas na forum ostatnio. Jeśli chodzi o Zuzi przedszkole to nie mialam zadnych problemow z zapisaniem to było pierwsze przedszkole do którego trafilam (jest zaraz za brama mojego osiedla). Co prawda Zuza jest najmlodsza ale jest dziewczynka tylko 2 miesiace od niej starsza,, sporo dwulatkow i doslowanie kilku 3 latkow. Zuzi grupa liczy 10 osob sa 3 panie i rzadko się zdarza żeby wszystkie dzieci były. Jest to predszkole w prywatnym domu. Gora należy do wlascicieli a dol caly dla dzieci. Sa dwie duze sale i jeden pokoik. Dwie lazienki, mala kuchenia i przedpokoj w którym sa wieszaczki i poleczki dzieci. Co do Zuzi starachu przed pania to niestety rytmika wypada około 11 (ja ja prowadze na 10), ale robimy tak ze albo ja zostaje albo jedna z pan idzie z nia do innej sali. Tak wiec Zuzia ma prywatna opiekunke Mam nadzieje ze jej to minie bo w przedskolu bawi się znakomicie. To co mi się tu podoba to caly czas staraja się dzieci rozwijac pod kazdym względem. Kazdego tygodnia maja inna tematyke np. ostatni tydzien był lekarski. Starszaki były zwiedzac szpital i karetke a mlodsze mialy improwizacje w przeszkolu. Poza tym nie ma tu zadnego przymusu i panie sa bardzo elastyczne dzieci mogą sobie same organizowac czas wszystko maja dostepne (farby, ciastoline, klocki itd.). Maja taki specjalny stoliczek z dwoma miskami w którym sa zawsze rozna nasiona (ryz, kasza, owies itp.) ma to rozwijac dzieci sensorycznie. Zuzia to uwielbia potrafi godzine stac przy miskach i przesypywac groch z jednej reki na druga. Dzieci maluja farbami na rozne sposoby rekami, szczoteczkami, a dzis zmywczkami a do tego mialy szablony i mogly tworzyc ksztalty, Zuzia wycina, przykleja wate na papierek, robi z masy solnej kluseczki, rysuje weglem a ja tylko potem dostaje jej prace do domu i chowam do specjalnej teczki na pamiatke. Wraca tak brudna ze najchetniej to bym ja cala wrzucila do pralki i zalala wybielaczem. Poza tym zmienila się nie do poznania. Jeszczemiesiac temu wizyta u lekarza to był koszmar. Zuzia wisiala mi na szyi i darla się wnieboglosy nie dala się lekarzowi zbadac. W srode byliśmy u kardiologa i nie dosc ze bez zadnego problemu dala sobie zrobic ekg to jeszcze sama otworzyla buzie i pokazala gardlo. Dla mnie to był szok. Poza tym Panie sa ciagle szkolone i maja glowy pelne pomylow czego mnie ostatnimi czasy troche brakowalo. A tak z powiedzonek naszych dzieci. Zuzia miala do tej pory grajacy nocnik, ale ostatnio kupilam jej nakladke na sedes. Zuza robi siusiu z mina pelna oczekiwania i nagle patrz na mnie i mowi „Mama nie gada” Agus co tam u Ciebie? Daniel na razie nie lapie klimatu? Jeszcze sobie przypomnialam. Paty pisze ze Ola ja wyrzuca z domu, a my dzis jedziemy samochodem, Zuzia z tylu ja z przodu rozmawiam z Wojtkiem A Zuzia do mnie „Mama nie mow do taty” Ale u nas to chodzi o to żebym to ja bron Boze nie poswiecala W. zbyt duzo uwagi. Jola Szymus jest calkiem normalnym dzieciem - ciekawym swiata. Nie należy się przejmowac takimi osobami. Ja tez kilkakrotnie slyszalam ze Zuzia jest nadpobudliwa i nawet zaczela się tym tematem interesowac ale to jedna wielka bzdura bo w tym wieku nie można stwierdzic tak popularnego obecnie przypadku jakim jest nadpobudliwosc. Teraz po prostu ignoruje takie mamusie lub ewentualnie zlosliwie stwierdzam ze tak maja dzieci inteligentne. Dobra koncze bo już chyba umieracie z nudow. Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Chyba bedzie dlugo 30.10.04, 10:39 Sama nie wiem o czym pisac : Paula nadal zasmarkana, probuje domowych sposobow, oprocz sterimaru i wick'a na piers i plecki, czyli jak pisala didi woda z cytryna i miodem. mam nadzieje, ze wszystkie styczniaki i ich rodzinki wkrotce wyzdrowieja! Swieto Zmarlych tutaj jakos do mnie nie przemawia - brak grobow bliskich, zupelnie inny wyglad cmentarza, ale w zeszlym roku bylam, wiec pewnie i teraz pojdziemy. Hallowen w ogole mnie nie bawi. W Slupsku chodzilam na cmentarz czesto, jest bardzo ladnie polozony i wlasnie ta zaduma mi sie podoba, zaprzestanie chociaz w tym dniu pogoni za swiatem. Co do wysylania dzieci gdziekolwiek -raczej podzielam Magde i Paty - bedzie mala czas na nauke. I tak przeraza mnie, ze juz 6 -latki ida tutaj do szkoly i odbiera im sie rok dziecinstwa Jedynie ze wzgl. na kontakt z innymi dziecmi moglby do mnie przemowic. Paty, Paula tez tak ma, szczegolnie jadac samochodem, ze spiewa na caly regulator ))) Sa to albo wymyslone slowa albo juz znane i zawsze mnie rozsmieszaja )) Poza tym, podobnie jak Maja Kamilci, spiewa ze mna "kolorowe kredki" No i powtarza wszystko, co uslyszy, wiec tacie czasem zdarzy sie oberwac, za to ze mu sie wyrywaja nieodpowiednie slowka. Dziewczyny, juz Wam zazdroszcze spotkan warszawskich, nie mowiac juz o tym planowanym rawskim! Jola, chyba bedziemy musialy sobie cos razem wykombinowac )) nie wiem czy teraz z Paula i brzuchem uda mi sie dojechac do Gdyni, ale bede sie starala. koncze i lece do mojego malego zasmarkanca Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Chyba bedzie dlugo 30.10.04, 11:13 Hej! Wchodzę bo sobie przypomniałam, co mialam napisać. Przyłączam się do pytania - jak domywacie kubki-niekapki??? U nas dwa gniją w szafie. Chociaz Gosia lubi najbardziej pingwina (są takie w Ikei, kt. kapią na wszystkie świata strony )) Jeśli chodzi o wczesną edukację... chyba tylko ja prowadzam dziecko na angielski. ))) Choć jak sobnie przypominam ktoś uczy dziecię niemieckiego niemieckiego? No to mi lżej A może ja się zbiorę na odwagę i przyznam, że Gosia jest od 1 ms. życia zapisana do szkoły)) Tj. do szkoły katolickiej, kt. w Bydgoszczy z wielkim trudem próbujemy wybudować. Póki co mieści się w salkach katechetycznych przy jednej parafii, ale stoją juz mury wielkiego gmaszyska z basenem. Szkoła jest super, bo angielskiego uczą tam nasze 2 koleżanki i znamy jją z opowieści. W lutym 2003 r. kiedy Gosię zapisywalismy, było juz zajęte 10 miejsc na Gosi rocznik. Klasy są 15 osobowe, a narazie są tylko 2 pierwsze klasy. Jest to b. fajna szkoła i nie chodzi wcale o poziom nauki, ale o podejście do dzieci i - nie ukrywam - ważne dla mnie wychowanie dziecka w wierze. Goska oczywiście sama zadecyduje czy chce iśc tam czy do osiedlówki, ale zapisując ją, daliśmy jej szansę wyboru. Ale pewnie o mnie teraz myślicie - na dodatek, jak pisałam, ja jedna prowadzam Gosię na HD? )) Prowadzam - bo mamy 200 metrów. Dziś wyszłam pół godziny wcześniej, bo myślałam, że Gosia będzie odwiedzać po drodze wszystkie osiedlowe zakamarki i przyszłyśmy o 20 min. za wcześnie bo pokazywała mi droge i popędzała. Ale nasza Pani Hania jest wyjątkowa - wkłada w pracę wiele inwencji, sama przygotowuje pomoce dydaktyczne i ciągle nam powtarza, abyśmy nie zaczęły traktoać tego jako nauki, żebysmy nie odpytywały dzieci, nie stawiały im wymagań itp. Efekty są rewelacyjne. Gosia zna już wszystkie słowka z pierwszej płyty i łapie sama te, które mowi Pani poza programem. Dziś np. do taty powiedziała sit down. A wogóle dzieci zrobiły dziś strajk i nie chciały iść do domów. Rewelka. I rzeczywiście każde dziecko jest inne. Gosia siedzi zawstydzona i mimo ze usmiecha się od ucha do ucha - wstydzi odzywać. Anastazja ślicznie powtarza nagielskie zwroty, ale nie może ani chwili usiedzieć na miejscu . Wiktor przybiera poze obserwatora -może dlatego, że jest jedynym facetem w grupie i ma na kogo popatrzeć (5 laseczek). Ale do domu nie chciał iść nikt. Paty! Gosia nas też wyrzuca z domu. Kiedyś była taka głupia rozmowa: - Wolisz tatę czy dyda? - Dyda. - A wolisz Tinę (pies dziadka) czy dyda? - Tinę. - To tata jest aja czy be? - Be. - To mam sobie iśc do innych dzieci? - Bye, bye. Rozmowa z rzędu głupich, więc miał tata za swoje, ale jak przedwczoraj dziewczynka w supermarkecie stanęła przypadkiem zbyt blisko taty, była awantura, że to Gosi tata. Pozdrawia. Ale się rozpisałam, a weszłam tylko na chwilę. Monika Odpowiedz Link Zgłoś
bakocia Re: Chyba bedzie dlugo 30.10.04, 14:42 Witam Was drogie mamusie. Julka ma takie sliczne włoski jak aniołeczek. I takie długie. Tomkowi nawet nie obcięłam włosków ani razu bo powoli rosną. Ale pocieszam się bo jest ich coraz wiecej. Niestety ciagle nie mogę wysłać zdjęc aby Wam pokazać Tomcia-są za duże rozmiarowo. Tomek też jest żywym dzieckiem. Za rączkę nigdy ze mną nie chodzi( przez pasy nawet go ciągnę- bo by uciekał. Po schodach chodzi sam od sierpnia wiec nie ma mowy żeby mu pomóc.Czasem chciałabym go zmęczyć ale się nie da. Zabieram go do Parku Jordana, jest mnóstwo zielonej trawy i może biegać. Jest super plac zabaw. Najbardziej lubi zjeżdzalnie w dodatku najwiekszą. Ach wiem co miałam napisać.Podawanie bactrimu i wit. c powoduje zwapnienie nerek. A wiecie co w zeszłym roku Tomek zachorował i właśnie zastępcza lekarka przepisała nam bactrim i cebion- no i dawałam. Potem drugi raz zachorował i już nasza pediatra zabroniła podawać cokolwiek co zawiera wit.c. Powiedziałam jej, że inna właśnie zalecała. Była zdziwiona i powiedziała, że nie odpowiada za innych lekarzy. Co do 1. listopada. Nie lubię tego dnia, przypomina o najbliższych ,których kochaliśmy, a których już nie ma.U nas w klatce jakiś miesiąc temu wypadł dzidziuś 9 miesięczny z okna z 1 piętra.Do tej pory nie mogę się otrząsnąć z tego. Takie maleństwo. Dlatego nie lubię tego dnia. Zdrowiejcie i myślcie pozytywnie. Macie czasem tak, że Wam się nic niechce? Że macie wszystkiego dość? Całuski. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 Styczeń 2003 30.10.04, 20:18 Ja tylko szybciutko bo zaraz kąpiel i spanie młodego, Jolu a gdzie Ty mieszkasz? My też nie mamy do kogo chodzić na cmentarz w Gdyni więc jak będzie taka pogoda to pewnie będziemy siedzieć w domu. Chociaż może wyjdzie słońce to pójdziemy na spacer. Chodzicie na bulwar czasami? Może uda nam się spotkać. Patryk też jest dosyć żywy ale nie wydaję mi się że nadpobudliwy bo jak coś go zainteresuje to potrafi się tym zająć, a tak jest stale w ruchu. Ja Patrykowi już dwa razy obcięłam włosy ku rozpaczy teściowej, ale dla mnie chłopak to musi mieć krótkie włosy a nie takie piórka we wszystkie strony. Pozdrawiam AGnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 30.10.04, 20:41 No to dorobię frkwencji. Jolu - Gosia przechodziła wywiad lekarski nt. nadpobudlowości. Podejrzenia zostały odrzucone - gdy okazało się, że Gosia potrafi się skupić na ksiązeczkach i bajce w TV. Gosia ma czasem dzień bzika i wtedy żadna siła jej nie zatrzyma. A swoją droga - moze przydałb Ci się jakaś pomoc dla Szymona na kilka gozin. Leiej na siebie uważaj. Ja tez miałam takie pobolewania w ciąży i wiem, ze lepiej się nie forsować. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Re: Styczeń 2003 30.10.04, 22:13 Hejka dziewczyny i wszystkie styczniaki!!!! Julka już jakieś 40 minut śpi ja skończyłam robić placek więc miałam czas na poczytanie waszych piśmideł az się zdziwiłam jak dużo miałam do poczytania. Co do Hellowen to do mnie nie przemawia to święto chyba troch za amerykańskie jak na nasze tradycje. Ja jednak wolę nasze Święto Zmarłych przecież nie koniecznie trzeba być bardzo poważnym u mnie w rodzinie przeważnie wspomina się z uśmiechem tych, których nie ma między nami. My jutro już zaczynamy odwiedzanie cmentarzy. Jutro jadę odwiedzić grób teścia, mam nadzieje że będzie ładna pogoda. Zastanawiam się tylko czy jak bedzie tak ciepło w poniedziałek to niektóre panie wystąpią w futrach i kozaczkach - zawsze mnie to śmieszyło żeby tylko się pokazać a przecież to nie rewia mody. A teraz z innej beczki!! Julka dalej nosi pieluchę ale..... zaczyna wołać na nocnik że chce "eee" i "sisi" i to nawet zanim zrobui do pieluchy gdy już załatwi swoje potrzeby a okrzykiem fuj niesi do ubikacji wylewa i spłukuje wodę a jak chce jej pomóc mówi "Julia siama" Co do domywania kubków niekapków to chyba próbowałam już wszystkiego nie pomagało nawet całonocne moczenie w wodzie i szorowanie szczoteczką a w zakamarkach próbowałam doczyścić patyczkami kosmetycznymi poprostu koszmar. Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 30.10.04, 22:36 Najbardziej mnie dziwi posadzanie Szymona o nadpodudliwosc,bo on wedlug mnie jest spokojnym dzieckiem Chodzi mi o to,ze lubi jezdzic w wozku i naprawde dlugo moze w nim wytrzymac,potrafi sam sie bawic i to naprawde dlugo,sam oglada ksiazeczki,spokojnie jezdzi w foteliku nawet dlugie trasy itd. Ludzie nie maja co godac to wymyslaja. Ja mam dzis ochote sie upic,poklocilam sie z mezem,no i jutro z rana wyjezdza moja siostra,plalac mi sie chce i czegos mocniejszego,no ale nie moge wiec wypijam straszne ilosci wody. A jeszcze u nas na osiedlu kilka imprez,muzyczka i smiechy wylatuja z kilku okien. Skrzynka jak sie trzymacie? Ania mam nadzieje,ze jakos nam sie uda spotkac,cos wymyslimy. Ja mam juz dosyc kaszlu Szymona,zastanawiam sie czy on sie w ogole skonczy,potrafi przez kilka godzin w ogole nie kaszlec,a potem jak zacznie to nie moze skonczyc,a ja jestem przerazona i mam ochote jechac z nim do szpitala. Znowu bym zapomniala Agnieszka mieszkam na Wielkim Kacku,na Fikakowie,na bulwar jezdzilismy latem,teraz zadko,bo przeciez ostatnio ciagle pada,a dzis byla taka mgla,ze zastanawialam sie czy bedzie widac jadacy przede mna samochod. Dobra koncze,buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 30.10.04, 23:41 Hej! Mnie dzisiaj powalil taki atak migreny ze podniesc glowy z poduszki nie moglam. Jakos udalo mi sie ubrac Zosie i zrobic jej kasze -zjadla sama a chlopcy obsluzyli sie sami. Potem wrocil K. od lekarza (ma podobno atypowe zapalenie pluc) i wzial na siebie Zoske a ja padlam. Pomalu jakos przeszlo. Henio kaszle coraz bardziej ( obawiam sie ze zalapal to swinstwo od Kubiego. Na razie walcze domowymi metodami. Zosia zupelnie normalnie (uff odetchnelam) tez gada jak najeta nic sie przy niej nie da porozmawiac ani obejrzec- ten przycisk Power tez by mnie interesowal )). Ludzie to chyba rzeczywiscie nie maja co wymyslec !! -to a propos "nadpobudliwosci Szymka". Jolu trzymaj sie czasem bywa podle i zle. Trzymam kciuki zeby jutro sytuacja z mezem sie przejasnila i zebys szybko mogla zobaczyc z powrotem siostre. I uwazaj na siebie Kinga zapomnialam Zuzia tym "nomalnie" mnie powalila )) A wloski Julci niesamowite!!! Niekapek to u nas szczesliwie przeszlosc ale mycie bylo okropne, Zosia pije z normalnego kubka. Przepis na owsianke: gotuje na wodzie na gesto (proporcje na oko), osobno rozrabiam Bebilon Pepti z woda i dodaje dwie lyzki papki owsiankowej, do tego w ramach urozmaicenia pestki slonecznika albo dyni,pokrojone owoce, przecier Gerbera owocowy, zoltko przepiorcze na twardo (czyli to co Zosik moze). Dla reszty rodziny przepis jw. tylko zamiast Bebilonu Pepti kefir (tak nam zostalo z czasow kiedy chlopcy nie mogli slodkiego mleka). To chyba wszystkie zaleglosci ))) Dobrej nocy wszystkim i jak najmniej trosk jutro. Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: cz1 o karmieniu i sikaniu 30.10.04, 23:45 Najpierw o karmieniu, ja też odstawiłam metodą niedrastyczną (tzn nie wyjechałam, spaliśmy z Mają) tłumaczyłam że cycuś niedobry, smarowałam pieprzem w razie czego, po 3 nocach Maja przestała ssać, przespała całą noc, nawet bez pobudki na picie. Myślę, że najważniejsze było to, że ja już nie chciałam karmić. Tzn było mi przykro i jakoś dziwnie (a nawet się popłakałam raz) ale jak Maja potrafiła się budzić co godzinę na cycusia to ja byłam wściekła! Miałam dosyć! Myślę, że ona to wyczuwała, więc bez płaczu i awantur dostosowała się do sytuacji. Życzę powodzenia. Nauka sikania: zaczęło się w czerwcu, tak naprawdę wcześniej były przymiarki, ale raczej mało udane, sikała jak sadzałam ale tu chodzi o wołanie. No więc Maja sobie odparzyła pupkę, zdjęłam jej pieluchę i tak biegała przez jakieś 3 dni. Wszystko było zasikane, co chwila przebieranie, dywan, łóżko itp. Najpierw sikała i wołała nas żebyśmy oglądali/wycierali, potem wołała w trakcie robienia, w końcu zaczęła wołać że chce ‘sisi’ ale natychmiast trzeba było ją sadzać. Nie robiła problemów, czy to nocnik czy sedes czy plener. Nie zakładałam jej pieluchy w ogóle, na spacer, do spania – nosiłam dodatkowe ciuchy i podkładałam ceratkę. Przez jakiś czas musiałam pilnować, tzn sadzać jak mówiła że nie chce (a ledwo stała i przebierała nogami). Często zdarzały się wpadki, klaskaliśmy, chwaliliśmy jak wołała – w sierpniu było już tak, że potrafiła wstrzymać np. jak jechaliśmy samochodem i nie mogliśmy stanąć. Ostatnio jak pisałam zaczęła sikać w majtki, trwało to tydzień, teraz jest super. Nie mam pojęcia dlaczego tak się działo. Myślę, że dziecko niespełna 2 letnie jest na tyle małe, że można mu wybaczyć posikania wynikające z zajęcia zabawą/niewytrzymania bo akurat w pobliżu nie było gdzie wysadzić. Zanim małe się nauczy minie trochę czasu i duuuużo prania trzeba robić Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: cz2 reszta 30.10.04, 23:59 Monika, ja też uwielbiam zakupy, szczególnie na przecenach – ale która z nas ich nie lubi. Chociaż pooglądać i połazić warto. Albo rzeczywiście znaleźć sobie jakieś zajęcie. Paty – Majka też nawija jak nakręcona, słodka jest, najwięcej gada z miśkami (2 ukochane) dzisiaj je wzięła na cmentarz, wystawiała ich łebki w stronę interesujących rzeczy/ludzi i ciągle powtarzała ‘obać, obać’ (zobacz) Na wakacjach byliśmy niedaleko Kołobrzegu, do Międzyzdrojów trafiliśmy przypadkiem. Tzn dojechali do nas znajomi, którzy objeżdżali wybrzeże, pojechaliśmy z nimi do Trzęsacza i stwierdziliśmy, że w sumie możemy już do Międzyzdrojów. Myślałam o Tobie, ale za mało czasu było. Mam nadzieję, że jeszcze się wybierzemy, a wtedy na pewno zorganizuję to tak, żebyśmy się spotkały. Jolu, uważaj na siebie, te bóle w pachwinach to podobno rozciągające się mięśnie. ale i tak się oszczędzaj. ja też dzisiaj miałam migrenę... ale wczoraj wieczorem byliśmy na piwie, zebrało się w końcu parę osób, z pubu przyszliśmy do nas i wszyscy nocowali, położyliśmy się ok 4! było super! Marcin rano zabrał Maję na cmentarz do swoich dziadków (z teściami pojechali) a ja spałam!!! Goście wybyli ok 12, o 13 Maja usnęła a ja z nią i spałam do 15! potem moja mama wzięła Maję na rower, ja powoli doszłam do siebie! ale luz miałam a spotkanie rewelacja! jutro jedziemy do łodzi na cmentarz, no i tu w Rawie mam dziadków i pradziadków. ja też się staram nie smucić, ale jak w piątek myłam groby to kurcze tak sobie z dziadkami pogadałam, że aż mi łezka poleciała. bo ja z nimi całe życie mieszkałam i teraz mieszkamy w tej części domu w której oni kiedyś... lubię myśleć, że oni tam z góry się nami opiekują. kończę bo Marcin wrócił z pracy (był na kontroli warty) jeszcze jedno - znowu powiecie że chyba nie mieszkam w Polsce, ale u nas nie padało od dawna, jest słonecznie i niesamowicie ciepło. dzisiaj np 20 stopni, nawet się nie da w bluzie chodzić, nie mówiąc o kurtkach. fajnie że poniedziałek wolny nie dajcie się chorobom i humorom Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: cz2 reszta 31.10.04, 08:42 U nas bylo juz na tyle zimno,ze ludzie chodzili w kapturach,a babki spacerujace dlugo z wozkami w beretach i czapkach,wiec to faktycznie inny kraj. Teraz jest cieplej,ale niestety juz od bardzo dawna mokro. Jak fajnie spac godzine dluzej,ja mam nadzieje,ze Szymon teraz bedzie chodzil wczesniej spac i bedzie wczesniej wstawal,choc wspolczuje tym mamam,ktorych dzieciatka wstawaly bardzo wczesnie rano i teraz sie nie przestawia. Kamila super,ze mieliscie taki udany dzien,to jednak fajnie mieszkac bylisko rodzicow i tesciow,bo zawsze znajdzie sie ktos chetny do pomocy. U nas niestety tak nie jest,jak przyjedziemy z Szymonem do moich to jest super,ale jakos tak nie ma zachety z ich strony,zeby zostawiac go samego. Tesciowie jak sa to tez robimy wszystko razem,nie mam odpoczynku. Monika dzieki za troske,ale chyba sobie poradze sama,wlasciwie nie mam wyjscia, po prostu musze sie oswoic z mysla,ze jestem w ciazy i troche zwolnic,wolniej chodzic itd. Moje malenstwo w brzuszku calkiem mi spac nie daje,w nocy szaleje tak,ze mnie budzi,a ja raczej z tych co ciezko mnie obudzic. Przekrecam sie na boki,bo myslem,ze moje jemu tam w srodku nie wygodnie,ale to nic nie pomaga. Chyba niezly lobuz mi sie szykuje. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: cz2 reszta 31.10.04, 09:39 hej wszystkim w piekny sloneczny poranek. Paula mimo, ze zawsze spala dluzej, dzisiaj obudzila sie wczesniej + zmiana czasu ....mialam pobudke rano Jola, mam nadzieje, ze juz ok miedzy Wami, a co do Szymka, to ja absolutnie nie uwazam, ze jest nadpobudliwy - musialabys zobaczyc Natalie - Ania wybiera sie z nia do psychologa, bo juz nie daje sobie z nia rady - mala wpada w histerie, rzuca sie na ziemie, bije wszystkich naokolo, krzyczy, placze. Rzadko potrafi usiedziec i pobawic sie jedna rzecza, w czwartek potrafila w ciagu dwoch minut przerzucic sie z zabawy wozkiem na samochodzik, wziac lale, znowu zabrac Pauli wozek itd. Np. chce pic, daje jej wode z butelki, a jej sie cos nie podoba i bije mnie po rekach tak, ze wypada butelka. Wszyscy znajomi sa przerazeni jej zachowaniem...zreszta sama Ania tez, stad ten psycholog. A pamietajac spotkanie z Wami i Szymkiem w lutym i sierpniu mam tylko pozytywne mysli . Chlopak lubi chodzic wlasnymi sciezkami, jest samodzielny i bardzo sympatyczny (co stwierdzily pewnie laski z sasiadujacych recznikow))) Nie moge sie doczekac, kiedy zobacze zdjecia, jak szli z Paula za reke po plazy i tego, gdy Szymek dzwigal wielka galaz (film zabrala moja siostra do PL) A co do ciazy, to faktycznie oszczedzaj sie, zwolnij i duzo odpoczywaj. Kamila, fajnie, ze masz znajomych na miejscu. Mi tego tutaj baaaaardzo brakuje - rodzinki i znajomych i to chyba jest jeden z wazniejszych powodow, dla ktorych chcialabym wrocic do Polski. A jeszcze wracajac do nadpobudliwosci absolutnie nie uwazam, ze Paula taka jest, a np. w sklepie Jej nie utrzymam - ucieka miedzy regalami, zdejmuje wszystko z wieszakow , a norma jest ze w spozywczym idzie ogladac "bybki" . W domu natomiast moje dziecko potrafi siedziec nad ksiazka 15 minut,teraz np myla swoje krzeselko - tez zajelo Jej to ok 20 min. Po prostu nasze maluchy sa ciekawe swiata, zywe (to chyba normalne) i nie usiedza dlugo na miejscu. Koncze wywody zaraz maz wraca z pracy, idziemy do kosciola, na spacer i do tesciowki na obiad. Pozdrawiamy slonecznie Ania i Paula Ps. Jola, nasze rejony to "kraina deszczowcow" niestety ale mam nadzieje, ze jak przyjade to bedzie ladnie. Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: cz2 reszta 01.11.04, 20:02 Tak na szybko ... dalej nie jestem na 100% pewna ale chyba nie zostanę z Tomkiem. Nie po tym co usłyszałam. zadzwoniłam do NIEJ, przepraszała, płakała i przedstawiła ciut inną wersję niz Tomek, więc zaprosiłam JĄ do nas do domu. Tomek był blady jak ściana. Kazałam przyjść z dzieckiem. I co się okazało, że ich schadzki odbywały się przy udziale naszych dzieci *jej syna i naszej Wiki, nie mówię o Sexie ale wspólnych spacerach i wypadach w plener. Wiktoria bardzo wyraźnie mówi ADAŚ (tak ma na imie jej syn), on też (o ok. rok starszy) bardzo dobrze zna Wikusię. Czarę goryczy przelało moje pytanie a właściwie Tomka odpowiedź. Spytałam (przy Niej) czy Ją kocha - powiedział, że TAK !!! Więc powiedziałam, ze rozdział naszego małżeństwa jest zakończony, ze naprawde chcę żeby sobie ułożyli życie a mnie dali święty spokój. Na co Tomek powiedział, ze on chce spróbować odbudowac nasz związek. Czy to ma sens ???? Kocha JĄ a chce być ze mną. W imię czego ??? Dla dobra dzieci? Z LITOŚCI ??!!! Powiedziałam mu na to, że jeżeli faktycznie nie chciał się z nią związać a obiecywał (powiedział jej, że jest jego drugą połową. Mało tego - ona kilkakrotnie chciała odejśc a On jej nie pozwolił) to z Niego jest kawał sk... i zniszczył zarówno ją, jak i naszą rodzinę. Wykorzystał to, ze przeżywała koszmar swojego małżeństwa i potrzebowała pomocy. Spytałam jak wogóle może patrzeć w lustro. Wydaje mi się, że zachowałam się z godnością i honorem, Nie krzyczałam, histeryzowałam nawet nie wyzwałam Ją od ... Byłam spokojna i opanowana. Wiem, że to bez sensu ale żal mi Tomka, żal mi Jej i naprawdę chcę, zeby byli szczęśliwi a ja napewno równiez sobie ułożę życie. Niestety po Jej wyjsciu Tomek najpierw mi groził, że nikt nigdy nie będzie ojcem dla naszych dzieci, że On na to nie pozwoli itd itp (naprawde przykre słowa usłyszałam) a dobił mnie stwierdzeniem, że On weźmie Wiki a ja Daniela. Podzielił dzieci jak rzeczy.... Po jakieś godzinie kajał się, przepraszał, błagał o wybaczenie i szanse ... Nie potrafię go zrozumieć raz jest potulny jak baranek a raz słownie mnie atakuje ... Dzień wcześniej dałam mu szansę, ustaliłam warunki na które przystał ale jednocześnie powiedział "Ty byś drugiej szansy nie miała". Miał do niej zadzwonić przy mnie ... nie zrobił tego ... nie wiem o co chodzi temu człowiekowi ale ja już naprawde z nim nie chcę być ... nie kocham Go i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafiła to zmienić... ale cholera dlaczego jest mi go żal i boję się, ze się stoczy lub zrobi coś głupiego, naprawdę głupiego ....... W ramach metamorfozy obciełam włosy na krótko czym tez wyprowadziłam Go z równowagi bo On zawsze lubił długowłose dziewczyny ... ale mnie się podoba ))))) agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 31.10.04, 09:39 Hej w niedzielny poranek. Pierwsza wiadomośc to to, że ja też jestem z Gdyni. Pogoda nastraja tylko do poduchy... hmmm ale dzieci mają inne plany więc pewnie z mojegu planu będzie lipa. Karolinka zasnęła a Weronisia rysuje kredkami różne "mazańce". Mąż szykuje kawke więc może mnie ona postawi na nogi. Pod wieczór wezme Werke pojedziemy na groby. A jutro typowe spotkanie rodzinne. Dzięki dziewczyny za podpowiedzi apropo zabaw z tą moją dwójeczką. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 31.10.04, 09:55 No no coraz więcej Gdynianek... A z jakiej części Gdyni jesteś mamo Karoli i Weroniki? Super masz bo dziewczynki bawią się razem. Jolu oszczędzaj się jak najwięcej i może załatw sobie kogoś do Szymka chociaż na godzinkę? Bo już niedługo drugi dzidziuś będzie a wtedy to już wogóle nie będziesz miała czasu dla siebie. W końcu zadowolona i wypoczęta mama to i zadowolone dziecko. Chyba się ze mną zgodzicie? Pozdrawiam Agnieszka Straszna pogoda za oknem czy wychodzicie w taką z maluchami? Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 31.10.04, 10:55 Wysłałam kilka nowych zdjęć Wojtka, pewnie jakoś jutro się ukażą. Jola, dla Wojtka nie ma mowy iść za rękę na spacerze. Czasem z ulicą są cyrki, muszę go trzymać za kaptur lub na rękach. On nigdy nie lubił iść za rękę, no ewentualnie zaakceptuje ją na schodach lub zjeżdżalni. Luzik. Skrzynka, współczuję zap.płuc w rodzinie, wiesz że my to przeszlismy. Lepiej wykryć niz przechodzić. Walczcie dzielnie. Ja też miałam migrenę wczoraj ale my ślałam że to zatoki. Ale dalej nie jestem pewna tych zatok. Wiecie coś o objawach ich zapalenia? Acha, być może we wtorek przyjedzie do mnie pani homeopatka. To mama jednej dziewczynki z grupy Pawła i jakoś po kosztach ma przyjechać zrobić z nami wywiad. Mam bardzo mieszane uczucia. Coś mi śmierdzi w homeopatii ale nie umiem soprecyzować co. Wszystko co czytałam brzmiało ok ale ... Zawsze mogę z kobietą pogadać i jej wysłuchać. Może sama mi powie co mi śmiedzi. Na 'normalnej' medycynie musi sie znać bo pracuje jako anestozjolog w szpitalu homeopatia to druga działka. Co myślicie o homeopatii? Znowu rozpętam burzę? Monika, mam nadzieję że nie myślałaś ze mnie jakoś uraziłaś tą wrażliwością. Ja po prostu sama wiem że tak mam i wszystko co piszesz to prawda. Jedziemy dzis do teściów na obiad - to nasze pierwsze wyjscie od 2 tyg nie do lekarza. Ale na jutrzejszy spęd rodzinny go nie biorę -20 osób to dla mnie teraz za dużo wirusów. Panikara ze mnie wiem. Ale muszę chwilę odpocząć po ostatniej chorobie. Bakocia - napisz do mnie na sewerynki@interia.pl - może się spotkamy???? miłego dnia Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki zagadka i inne 31.10.04, 12:28 Ktora z Was zgadnie co znaczy : "katiliaki"? Dla ulatwienia dodam, ze dzieci sie lubia tym bawic A z ulubionych moich slowek stworzonych przez Ole : "bipapa" i "gabuja". Moze to odgadniecie Moniko ja Ciebie Boze bron nie krytykuje za to, ze Gosia chodzi na zajecia HD. Rozumiem Ciebie, bo pewnie gdybym miala blisko jakies takie zajecia to moze tez bym z Ola chodzila, ale nie ze wzgledu na nauke tylko na kontakt z dziecmi. Mysle nawet o przedszkolu na 2 godziny dziennie. mam niestety tylko jedno w poblizu, wiec wyboru zadnego. Musze tylko isc pogadac z dyrektorka czy by nas przyjela(obie bo obawiam sie, ze Ola poki co sama nie zostanie). Chcialam isc z Ola na rytmike do osiedlowego Domu Kultury ale tam sa wieksze dzieci (4-5 lat) wiec nie dla Oli, a dla mlodszych nic nie organizuja. A w ogole jak zobaczylam w jakich warunkach ta rytmika to sie zalamalam.... Nie wiem czy czytalyscie na temat zajec dla maluszkow w USA. Tam jak zwykle doszli juz do absurdu moim zdaniem. Tam 3 miesiecznie dziecko ma za soba juz kilka kursow. I te matki zamiast z dziecmi do parku isc na spacer to lataja z kursu na kurs zeby ich dzieci mialy lepszy start. Tylko do czego ten start lepszy? Chyba do kozetki u psychoanalityka. Chory kraj. A niestety dla wiekszosci naszych rodakow wzor do nasladowania... Jola Ty sie oszczedzaj!! A co do Szymona to jakos tez nie zauwazylam, zeby byl nadpobudliwy. Wg mnie jest normalnym chlopcem, wiec sie nie przejmuj jakimis glupimi komentarzami. Sa rozne dzieci. Moja Ola jest wg mojej Mamy znacznie zywszym dzieckiem niz ja bylam. Moja Mama twierdzi ze jak mialam jakies 7-8 miesiecy to siedzialam na plazy z Nia i grzecznie przesypywalam piaseczek!! A Ola w tym wieku to zoralaby pol plazy i zjadla jakies 10 kg piachu. Co to ja jeszcze chcialam napisac? Acha, ze wczoraj tez mialam migrene!! Mnie pomaga tylko Ketonal, wiec jak juz czzulam, ze bol sie rozchula na caalego to sobie lyknelam i za 15 minut juz bylo po bolu. U mnie jak u Joli leje, mokro, szaro i ponuro. Tylko tyle, ze jest dosc cieplo. Ogrzewanie wylaczone, okno otwarte i 20 st w pokoju pozdrawiam Was serdecznie. Duzo zdrowka dla Skrzynek, Sewerynkow i innych chorujacych Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: zagadka i inne 31.10.04, 13:30 Hej! walsnie robie sobie przerwe w robieniu pizzy. Dziś mamy druga turę gości. Wczoraj przyjechała moja rodzina. Wpadli nabuzowani i wszsycy w czwórke się do siebie nie odzywali. Od czwartku. Wiecie o co poszło? O podejście do Helloween (czy jak sie to pisze). Otóż dziewczyny były w czwartek na dyskotece szkolnej, a właściwie balu przebierańców (duchy i te sprawy). I jedna z kuzynek o powrocie do domu wysmarowała sprawozdanie do gazetki w szkolenj w stylu och i ach. Na co awaturę zrobiła Ciotka, że to nie nasze święto i nie powinno się o tym tak entuzjactycznie pisać, a potem w dyskusje wciągneła się cała rodzina i się prawie pozabijali. W naszym domu spędziliśmy więc chyba godzinę na rozmowie na ten temat. Po naszej dyskusji na forum czuła się ekspertem)) Doszliśmy do wspólnego wniosku, że może i do końca tych zamorskich zwyczajów nie popieramy, ale w balu przebierańców byśmy chętnie pouczestniczyli, na potwierdzenie czego Gosia z dziewczynkami sie nieco poprzebierały. No i stwierdziliśmy, że nowe zwyczaje miały pozytywny wpływ na kształt programu telewizyjnego 1.11, bo przed 1989 r. w telewizji paliły sie tylko znicze, a w przerwach wspominano, kto ostanio umarł. A teraz dadzą i jakiego asterixa i inen takie. TAk więc wieczór minął nam milo i sympatycznie, a rodzina wyjechała pogodzona. W mojej rodzinie Wszystkich Św. obchodzono b. wesoło. O 2 była wspólna masza u Dziadka na cmentarzu, a potem szliśmy do tego z rodziny, kto mieszkał najbliżej. zbieralo się nas ponad 20 osób. A teraz 1 listopada spędzamy u teściowej. Teściowa ten dzień obchodzi na smutno, bo jest b. sentymentalna i ma tendencje do płakania z byle powodu, więc w taki dzień w ogóle jest przybita. Idziemy więc na grób Wojtka taty i dziadków. Mamy w tym roku mały problem))) Bo teściowa kupiła czerwone znicze, a my pomarańczowe))))))))))) A teściowa lubi, żeby wszsytko do siebie pasowało na grobach))) Pozdrowienia dla choraków. Zaplenie płuc rzeczywiście lepiej dobrze wyleżeć. Paty! Ja sie nie przejmuję szczególnie uwagami na temat Gosi angielskiego - gdybyś słyszała te wszystkie uwagi w realu!!! Ludzie myślą, że dzieciaki tam siedzą w ławkach, a ja Gosię biję linijką, jak nie odrobi lekcji. Dla mnie jest najważniejsze, ze Gosia to lubi. Poza tym, jak planowałam zapisać Gosię na Małe Nutki, to słyszalam, że chcę ją edukowac muzycznie i ma to być wprawka do szkoły muzycznej. Rzeczywiście - Gosia ma bez wątpienia słuch muzyczny i póki co b. słodki głosik (jestem zakochana w Panie Janie w jej wykonaniu - i trochę swobodnej interpretacji tekstu), ale szkoła muzyczna jest ostatnią instytucją, do której chciałabym ją posłać. A chciałam zapisać ja na zajęcia muzycczne tylko dlatego, że Gosia b. lubi muzykę i wiem, że doskonale by się tam bawiła. Właściwie każde takie zajęcia mogą być punktem zaczepienia, jeśli się chce oskarżyć rodziców o nadmierne ambicje względem dziecka. Więc się nie przejmuję. Inna sprawa, ze wielu z tych, co mnie krytykją, jak będą mieli własne dzieci, zrobią to samo co ja. Ja się też kiedyś śmiałam z koleżanki, kt. roczne dziecko zapisała do szkoły. Kamilo! Ja tez uwielbiam propmocje i przeceny. Mam już małą lokatke z przeznaczeniem na styczeń))) Cieszę się, bo Gosia uwielbia przebierać sie w sowje kiecki i może godzinami przeglądać się w lustrze. A to mi dodaje skrzydeł)) Nie, nie - kontroluję się i na wszelki wyadek nie dalam się wiągnąć w karty kredytowe. Jolu! nadpobudliwość to ostatnio modna choroba) Gosia też jest żywym dzieckiem - ale my jesteśmy z Wojtkiem też b. energiczni i stąd to się bierze. Zawsze zazdrościłam mamom, które w wózkach woziły pradziwe księżniczki. A u nas rodeo. Kapelusik na pupie, sukienka na głowie... Czasem zdziwiona jestem tym, co pisze Kinga, bo pisząc o Zuzi, jakby pisała o mojej Gosi. MAją dziewczynki podobne temperamenty. Gosia np. też nie lubi służby zdrowia, czemu daje energiczny wyraz przy kazdej wizycie w przychodni. A najgorzej bywa w kościele. Ale dziś pelna kultura. Gosia była wyjątkowo grzeczna, a na koniec wrzasnęła na cały kościół: Bye, bye Bozia. Jadę do Babci Kazi. No to Bye, bye - idę do mojej pizzy. Mam wyjątkowo płodny weekend, bo robię wszysto żeby nie czytać akt, które przytargałam do domu.No i na Wasze nieszczęscie - ja b. szybko piszę, bo skończyłam specjalny kurs. Pa Monika Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: zagadka i inne 31.10.04, 15:09 Paty, niezle, ale nie mam pojecia co to moze znaczyc ))) Skrzynka, mam nadzieje, ze z Kuba juz lepiej, no i ze Wam tez przechodza kaszle, katary i migreny! Monika, super, ze tyle piszesz - jest co poczytac! A u nas dzisiaj prawdziwie letni dzien - w poludnie bylo 25 C w cieniu!!! dzieci chodza w krotkich rekawkach , spodniczkach i podkolanowkach. No a u nas dalej sterimar i gruszka w uzyciu - dzisiaj zaczal schodzic zolty katar, co mi sie uda to sciagam i caly czas zakrapiam nosek. Na szczescie kaszlu brak! pozdrawiam i ide sie relaksowac przy "nigdy w zyciu" Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: zagadka i inne 31.10.04, 15:14 Monika chcialas powiedziec na nasze szczescie my lubimy czytac dlugie posty. Paty czy to chodzi o koraliki? ja jeszcze nie mam wprawy w odgadywaniu slow,bo to dopiero przed nami. Ola skoro jest juz nas 3 koniecznie musimy sie spotkac,gdzie Ty mieszkasz? My dzis bylismy na lotnisku odprowadzic moja siostre i samotol mial 1,5 godziny opozenienia,on przylatuje z Londynu i od razu wraca,no i ten co mial przyleciec mial tyle opoznienia,strwierdzilismy,ze pewnie przez zmiane czasu. Na szczescie na lotnisku tak ciekawie,ze Szymon sie nie nudzil,siedzielismy w kawiarni,a on nie ogladajac sie na nikogo lazil wszedzie i zaczepial ludzi.Badz tez siedzial przyklejony do okien i przezywal samloty. Smutno mi,ale w koncu na Swieta Bozego Narodzenia przyleci Sister znowu,to nie cale dwa miesiace. Ja sie ludzkim gadaniem nie przejmuje,przyzwyczilam sie,ze ludzie nie maja walsnego zycia i probuje ingerowac w zycie innych,grunt to sie nie przejmowac. Z mezem nie gadam jeszcze-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: zagadka i inne 31.10.04, 16:53 kadilaki ???? )) ato na /g/ to grabula ??? pojecia nie mam, napisz koniecznie. Jola dwa miesiace zleci szybko, a mezowi moze sie przyda jak troche poczeka az sie odezwiesz (mam wrazenie ze od czasu do czasu kazdemu to dobrze robi) Trzymaj sie ) Monika jak lubie Cie czytac. Mimo swojego zadnia co do Haloween chyba nie bede bronic dzieciakom bawic sie na balu przebierancow z tej okazji (he he ciekawe ktory pierwszy przyjdzie ze idzie na dechy z paczka). Chyba jedno nie przeszkadza drugiemu najpierw moga poszalec z rowiesnikami a potem pojsc na cmentarz i do KOsciola. Kubi kaszle mniej a Henio wiecej ( Monika mysle ze nikt Cie od czci i wiary nie odsadza za HD ))na szczescie- co lubie na styczniakach -kazdy pisze szczerze co mysli bez wbijania w glebe tych co mysla inaczej. Bylo by dziwnie (i okropnie nudno) gdybysmy mialy na wszystkie tematy takie samo zdanie.Ja tez uwazam ze za wczesnie na uczenie Zosi ale podoba mi sie ze Ty nie podchodzisz do tego "edukacyjnie", Gosi sie podoba, bawi Ja i o to chodzi (wiecej zauwazyliscie dobry wplyw zajec bo sie rozgadala, widac potrzebuje takiej stymulacji)-Bye bye Bozia bylo cudne )) Mnie natomiast przeraza ze mam takie przedszkola w ktorych 4 -ro latki od rana maja jedne zajecia po drugich (angielski, rytmika, korektywa, taniec, stymulacja rozwoju mowy -to ja , specjalna plastyka, zajecia teatralne, uczenie literek itp.) i przez caly dzien nie maja czasu na to zeby swobodnie porysowac to co same maja ochote, pobudowac z klockow, pobawic sie w sklep i lekarza, poganiac sie w ogrodku przedszkolnym. Ja wiem ze wszystkie te zajecia maja je stymulowac do rozwoju i pomagac ale kiedy te maluchy maja byc po prostu dziecmi ???!!! A rodzice na zebraniach zglaszaja tylko propozycje kolejnych zajec ( a moze bysmy karate, a dzudo, a basen, nauke gry na instrumentach, balet itp). Monika ja tam sie nie smieje z zapisania Gosi do szkoly. Zosia byla zapisana do przedszkola zaraz po urodzeniu )) to przedszkole prowadzone przez Siostry bezhabitowe, przetestowane na chlopcach. Nie ma tam gamy zajec dodatkowych ale dzieci ucza sie uwazania na innych, pomagania sobie, pracy w grupie,skupienia, sluchania, opieki nad slabszymi. Ucza sie ze sa wazne,kochane i wyjatkowe, ze nawet trudne spory mozna zalatwic inaczej niz piescia. Chlopcy obaj budzili w panstwowej zerowce podziw i zdziwienie pan jak swietnie znajduja sie w grupie, jak sa lubiani i w pewien sposob szanowani przez rowiesnikow mimo ze nie umieja sie bic i klac, jak potrafia byc radosni i rozbrykani ale tez ze potrafia uwazac i sie skupic. Moim zdaniem tego powinno uczyc przedszkole w pierwszym rzedzie. Oj musze konczyc bo kolejka do kompa za plecami. ))) Buziaki Skrzynka Ps jak milo ze jeszcze jutro nie musze do pracy ))) a 11.11 tez wypada akurat w moj zajeciowy dzien Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: homeopatia 31.10.04, 23:17 ja o homeopatii. Iwona, ja też miałam wątpliwości, dzisiaj nie podaję Majce żadnych leków, o alergii dawno zapomniałyśmy (a wyglądała okropnie, jak poparzona, chociaż nie jadła prawie nic - ścisła dieta), jest raczej odporna, owszem złapie katar ale to nic, przecież musi też jakiejś odporności nabrać. Myślę, że duży wpływ na to jak się potoczyła kuracja miało to, że trafiłyśmy do super lekarza. facet jest laryngologiem i homeopatią zajmuje się od lat, poleciła mi go koleżanka, która leczyła swoje dziecko. jest niesamowitym człowiekiem i jego stosunek do nas też miał znaczenie. Musisz być zdecydowana, przygotować się na nasilenie objawów przez pierwszy moment kuracji (w przypadku alergii). ja nienawidzę brać leków i nie chciałam podawać Majce Zyrtecu lub innych, w dodatku latami, ja się straaaasznie bałam astmy. teraz jestem zadowolona, że podjęłam taką decyzję. wszystko Ci wytłumaczy lekarz, jeżeli jest dobry. w razie pytań polecam forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760 możesz też przeczytać moje posty, jak wyglądała kuracja, u kogo, o wyleczeniu itd. możesz poszukac dobrego homeopaty w Krakowie - na forum piszą też lekarze homeopaci. teraz nawet jak Majka jest chora to idę do pediatry, dowiem się co jest i leczę homeopatycznie. od kwietnia Maja nie dostała żadnego leku poza granulkami, czasami. przemyśl to sobie, dowiedz się jak najwięcej, dopiero zdecyduj - wspólnie z lekarzem. jeszcze jedno - na leczenie potrzeba czasu i cierpliwości - ja dzisiaj wiem że warto, ale na wszsytko trzeba się przygotować. życzę duuuuużo zdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: sikanie na prosbe Iwony-dlugo 01.11.04, 14:26 Mam chwile czasu to napisze jak u nas bylo z nauka sikania,czesc tego juz pisalam wiec moze byc dla niektorych nudno. Okolo roku kupilsmy nocnik i sadzalam Szymona,bo chcial rano po wstaniu,bylo siku,przez miesiac,potem w ogole nie chcil usiasc na nocnik,robil mostki i sie wskiekal wiec go nie sadzalam. Potem jakos w czerwcu przy przewijaniu mi uciekl,wiec go zostwilam bez pieluchy,sikal wszedzie i wogole mu to nie przeszkadzalo,ani plamy zostawiane,ani to,ze bylo mu mokro,ani to,ze zakladalam mu pieluche (pomyslalam,ze jak nie bedzie chcial pieluchy to bedzie mu latwiej tlumaczyc o co chodzi z tym sikaniem).W domu biegal bez pieluchu,na nocnik siadal zadko,nic mu nie przeszkadzalo,a ja spokojnie sprzatalam,tylko tlumaczylam,chcialam,zeby zrozumial zaleznosc miedzy parciem na pecherz,sikaniem,plama itd. Szymon sikal gdzie popadnie,ale patrzyl jak to sie dzieje. Wedlug mnie dziecko w pampersie nwet nie bardzo zdaje sobie sprawe,ze sika. Na spacery,na noc pampers. Koniec czerwca pojechalam do mojej babci,tam bylo cieplutko wiec zal mi bylo go trzymac w papmku,latal w majteczkach,ale sikal,patrzyl i sikal,w koncu kiedys udalo mi sie,zaczynal robic kupe,posadziam go na nocnik i siedzial,zrobil kupe,brawa,zachwyty wielu osob. Chyba cos zaczal kumac. Sikal w samochodzie gdzie sie bawil pol dnia wiec za kare nie wchodzil do niego,zaczal mnie wolac,ze robi juz siku i pokazywac z zachwytem. W domu znowu w domu majtki,dwor i noc-pampek,jak go pytalam chcial i siadal na nocnik robil siku i kupe,ale nie wolal,jak ja nie trafilam z pytaniem w majty. Chyba beldem bylo zakladanie mu pieluchy na dwor,bo on byl toroche skolowany co i kiedy. Poczatek sierpnia z kumpela tygodniowe jezdzenie po trojmiescie,ona ma 3 miesiace strszego Rafala i 3,5 letniego Lukasza,nie zakladamy pampkow na spacery,tona rzeczy do przebrania ze soba,jak pytamy robia siku,ale nie wolaja sami,sikanie na zawolanie wszyscy w trojke,Lukasz ich idol wiec sie patrza na niego i coraz lepiej im idzie z trzymaniem i sikaniem.Zdarzaja sie wpadki,ze trzeba ich przebierac,bo popuscili. W domu lapie sie za sisiaka wiec wiem,ze chce siku,kupa zawsze przy okazji sikania jak nie chce dluzszy czas wsac z nocnika. Nagroda jest brawo,mozliwosc samodzielnego wylania zawaatrosci do kibelka i spuszenie wody,po kupie jeszcze moze umyc szczotka kibelek-pelnia szczescia. Na noc pielucha,bo zwykle po dwoch godzinach od zasniecia jest juz caly zalany, kumpeli Rafal noce suche,ale sika tylko na stojaco do kubelka,a kupa w majtki. Trzeciego dnia Sz kryzys zesikal sie raz,drugi, za trzecim zostawiam go na jakis czas w mokrych rzeczach wyglada,ze mu nie przeszkadza,przebieram,znowu sie zesikal,mam kryzys,za maly,za wczesnie,nie rozumie o co chodzi,ale nie krzycze tylko tlumacze,ze trzeba wolac,ze wrocimy do domu,bo nie mam w co go przebrac,ze Lukasz i Rafal sikaja ladnie na trawke, do kubeczka itd Kumepla mnie przekonuje,ze nie warto teraz sie poddawac i ma racje od tego dnia zaczyna wolac lub ja go pytam i koniec z sikaniem w pampki. Tylko na dlugie poroze zakladam mu pampka i na noce.Po miesiacu wola pieknie sam,nie musze go pytac,tzn nie lubi jak go pytam. Po chyba dwoch miesiacach sam kaze sobie zdjac nocnego pampka i spi bez,udaje sie,noce tez suche. Oczywiscie w nocy jeszcze mu sie zdarza zesikac,ale nieczesto,no i czasem troche popusci w zabawie,ale zadko mu sie to zdaza. Kumpeli Rafal sika ladnie,noce suche,ale kupa nadal w majtki. Ja sie nie nastawialam mocn,ze musze go odstawic,podeszlam do tego na luzie i dopiero jak sie okazalo,ze cos sie dzieje na dobre zaczelam sie mocniej przykladac,ale nic na sile. Pomagaja zachety,ladne majteczki,nawet przy chlopcach czy korona to tez dobry pomysl,bo chopiec moze byc krolem,a najwazeniejsze,ze czuje sie doceniony. Na pewno pomaga jakis wzor, u nas starszy syn kupeli,chodzenie z dziadkiem robic siku i dziadek mu pokazywal i tlumaczl ja sam robi siku,no i tata tez.Zreszta ze mna tez chodzil zawsze do kibelka i mu mowilam,ze robie siku. Do tej pory rano zawsze sikamy razem,a jak ja nie chce to Sz i tak sadza mnie na kibelku i karze sikac Oj bardzo dlugo wszyszlo,pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: homeopatia 01.11.04, 14:36 Ja o homeopatii nie wiem zbyt wiele wiec nie jestem przkonana,ale to pewnie wynika z mojeje niewiedzy. Znam wielu ludzi,ktorym pomoglo wiec cos w tym musi byc,tylko wlasnie dlugo sie czeka na efekty. Ja mysle,ze warto sprobowac,bo nie zaszkodzi,a moze pomoze. Juz sie pogodzilam z mezem,wczoraj bylismy na urodzinach naszego kolegi i bylo bardzo sympatycznie,Sz oczywiscie padl na fotelu z ktrego mnie wczesniej wyrzucil wiec nie bylo problemu,potem jak doszlismy do domu troche marudzil przy rozbieraniu,ale padl w ciagu kilku sekund. W ogole wczoraj ciagle dzwonil domofon,bo chodzily dzieci poprzebierane w amerykanskim stylu i chcialy cukierki,Helloween sie u nas przyjmuje coraz bardziej. My dopiero jak sie Sz obudzi jedziemy na cmentarz,bo to taka nasza tradycja,ze zawsze wieczorem idziemy zapalic znicz Ludziom morza i zawsze jeden na tym grobie na ktorym zaden znicz sie nie pali. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: homeopatia 01.11.04, 15:02 Jolu, bardzo dziękuję. Własnie o to mi chodziło. O taki wywód dokładny ze szczegółami. Ja chyba poczekam do lata. Boję się tego jak będzie latał mokry po domu w zimie. Choć latem też nie pozwalałam na to zbyt długo. Przemyślę sprawę. A jak latał bez pampka to w samych majtkach czy spodenki też mu ubierałaś? Camilcia, dzieki za homeopatie. Wciąz mam wątpliwości, nic o tej kobiecie nie wiem - nikt jej nie polecał tylko tak przy okazji wyszło że jest homeopatą. No i boję się tego "poworotu objawów choroby na jakis czas". Bo jak dziecko ma infekcje i wysoką gorączkę itp. to przy leczenie homeo musi być gorzej przez jakis czas? Nie wiem czy to dobrze zrozumiałam. Oglądałyście nasze zdjęcia? Ja tak egoistycznie pytam bo przyjemność mi sprawia czytanie waszych komentzrzy. Na razie tak je wkleiłam, nie wiem jak zrobić żeby pierwsze otiwerały się te najświeższe. COś nie tak z moją literówką. Jutro do pracy, ciekawe jak będzie funkcjonować moje gardełko i krtań i struny ... U nas brzydko, dobrze ze Wojtka nigdzie nie brałam. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: do Iwony 01.11.04, 16:00 Jak bylo zimno w domu to spodnie tez mial zakladane,a jak cieplo same majtki,na dwor jak zimno to spodnie tez,a jak cieplo to spodenki,nosilam ze soba ogromny plecak z 3-4 zmianani garderoby,majtki,spodenki,bluzeczki (chlapanie woda,oblewanie sie picie lub jedzenie lodow) no i skarpetki,bo one tez czasem sie moczyly przy sikaniu. Wozek mialam obladowany do maksimum Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 zalamka :( 01.11.04, 16:38 Juz trzeci dzien siedze w domu i to nie z powodu kataru Pauli. Moj maz pracuje rano i po poludniu, a ze mamy daleko do centrum, autobusy nie jezdza (niedziela i swieta), to siedzimy same Wczoraj mial nie pracowac, wyszlismy do kosciola i zlapal go kolega i powiedzial, ze ma przyjsc na 14, dzisiaj to samo (( Prawie sie przez to poklocilismy, bo ja tak chcialam pojsc na cmentarz, mimo, ze tutaj nikogo nie mam, ale chociazby tak jak Jola z rodzinka postawic swieczke na niczyim grobie. A widze, ze pogoda sie psuje i pewnie nici ze spacerow, nici z cmentarza. Z tego wszystkiego polozylam sie z Paula spac i 2,5 godzinki odpoczelam. Cale szczescie, ze niedlugo jade do PL, tam nie ma problemow z wychodzeniem z domu. I tylko czekam na jakies nowe mieszkanie tutaj w centrum, zebym mogla sama sobie wylazic. Bo jak zacznie sie snieg (a tutaj tez potrafi padac), to znowu meza nie bedzie 24 na dobe. Sewerynki, ja tez jak wychodzilam to bez pampka, majteczki i spodnie na to, zawsze zmiana ubran ze soba. Jezeli zauwazysz ze Wojtek jest gotowy na zdjecie pampka, to badz konsekwentna. Co prawda bedziesz musiala prac 2 razy dziennie, dywany, parkiety beda lsnic ale pewnie sie uda. No i to co pisalas, wszyscy radza, zeby to bylo wiosna-latem, jak jest cieplo i dziecko sie nie przeziebia, jak lata mokre. Pozdrawiamy Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: zalamka :( 01.11.04, 20:03 Sorry wkleiło mi się za wysoko więc powtarzam : Tak na szybko ... dalej nie jestem na 100% pewna ale chyba nie zostanę z Tomkiem. Nie po tym co usłyszałam. zadzwoniłam do NIEJ, przepraszała, płakała i przedstawiła ciut inną wersję niz Tomek, więc zaprosiłam JĄ do nas do domu. Tomek był blady jak ściana. Kazałam przyjść z dzieckiem. I co się okazało, że ich schadzki odbywały się przy udziale naszych dzieci *jej syna i naszej Wiki, nie mówię o Sexie ale wspólnych spacerach i wypadach w plener. Wiktoria bardzo wyraźnie mówi ADAŚ (tak ma na imie jej syn), on też (o ok. rok starszy) bardzo dobrze zna Wikusię. Czarę goryczy przelało moje pytanie a właściwie Tomka odpowiedź. Spytałam (przy Niej) czy Ją kocha - powiedział, że TAK !!! Więc powiedziałam, ze rozdział naszego małżeństwa jest zakończony, ze naprawde chcę żeby sobie ułożyli życie a mnie dali święty spokój. Na co Tomek powiedział, ze on chce spróbować odbudowac nasz związek. Czy to ma sens ???? Kocha JĄ a chce być ze mną. W imię czego ??? Dla dobra dzieci? Z LITOŚCI ??!!! Powiedziałam mu na to, że jeżeli faktycznie nie chciał się z nią związać a obiecywał (powiedział jej, że jest jego drugą połową. Mało tego - ona kilkakrotnie chciała odejśc a On jej nie pozwolił) to z Niego jest kawał sk... i zniszczył zarówno ją, jak i naszą rodzinę. Wykorzystał to, ze przeżywała koszmar swojego małżeństwa i potrzebowała pomocy. Spytałam jak wogóle może patrzeć w lustro. Wydaje mi się, że zachowałam się z godnością i honorem, Nie krzyczałam, histeryzowałam nawet nie wyzwałam Ją od ... Byłam spokojna i opanowana. Wiem, że to bez sensu ale żal mi Tomka, żal mi Jej i naprawdę chcę, zeby byli szczęśliwi a ja napewno równiez sobie ułożę życie. Niestety po Jej wyjsciu Tomek najpierw mi groził, że nikt nigdy nie będzie ojcem dla naszych dzieci, że On na to nie pozwoli itd itp (naprawde przykre słowa usłyszałam) a dobił mnie stwierdzeniem, że On weźmie Wiki a ja Daniela. Podzielił dzieci jak rzeczy.... Po jakieś godzinie kajał się, przepraszał, błagał o wybaczenie i szanse ... Nie potrafię go zrozumieć raz jest potulny jak baranek a raz słownie mnie atakuje ... Dzień wcześniej dałam mu szansę, ustaliłam warunki na które przystał ale jednocześnie powiedział "Ty byś drugiej szansy nie miała". Miał do niej zadzwonić przy mnie ... nie zrobił tego ... nie wiem o co chodzi temu człowiekowi ale ja już naprawde z nim nie chcę być ... nie kocham Go i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafiła to zmienić... ale cholera dlaczego jest mi go żal i boję się, ze się stoczy lub zrobi coś głupiego, naprawdę głupiego ....... W ramach metamorfozy obciełam włosy na krótko czym tez wyprowadziłam Go z równowagi bo On zawsze lubił długowłose dziewczyny ... ale mnie się podoba ))))) agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: zalamka :( 01.11.04, 20:53 Jeszcze jedno - Wiktoria usypia pomiędzy 19,3o-20,oo i śpi do ok. 7,00-7,3o + 1 popołudniowa drzemka 1,5 do 2 h. W piątek odstawiłam ją od piersi - bezboleśnie i bezpiecznie. Kupiłam preparat przeciwko obgryzaniu paznokci i posmarowałam nim brodawki. Wiki tylko raz spróbowała i więcej już nie. A wracając do tematu. Gdyby Tomek powiedział (przy niej), ze jej nie kocha (choćby nawet skłamał) może miałabym inne nastawienie i cheć na ratowanie naszego małżeństwa ale w tym przypadku to nie ma sensu. Gdyby przez ten cały rok gdy prowadził podwójne życie ( słowo romans to w tym przypadku za mało) był kochającym mężem i ojcem - walczyłabym o Niego. Ale On przez ten cały czas powoli mnie wyniszczał, kłótnie były na porządku dziennym (preteks do wyjść),kontrolował mnie, gdy mówiłam, ze chyba byłoby lepiej jakbyśmy się rozstali - pytał czy już kogos sobie znalazłam (szczyt hipokryzji, prawda ???) poza tym był chamski do Daniela a ja naprawdę próbowałam wielokrotnie, rozmawiałam, obiecywał poprawę ale to były puste słowa. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że On chciał żebym to ja zrobiła coś głupiego, zebym to ja była ta gorsza a On miałby wtedy zielone światło ... aga Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: zalamka :( 01.11.04, 21:14 Hej! Aga! Super, że się odezwałaś. Bardzo dzielnie przez to przechodzisz. Jesteś niesamowicie piekną, mądrą i sympatyczną kobietą, więc niwątpliwie bez problemu ułożysz sobie życie. Jeśli Twój mąż tak stawia sprawę "podziału" dzieci - ponawiam apel, abyś zebrała sobie na wszelki wypadek dowody o jego winie. A jeśli znajdziesz kogoś, nie opowiadaj o tym Tomkowi i dopóki sprawa nie będzie miała finiszu w sądzie - staraj się nikogo nie wtajemniczać, bo zapewniam Cię, że jego adwokat wymysli swoją wersję zdarzeń. W każdym razie musi być jasne, że to on pierwszy kogoś miał, tak aby nie przyszło nikomu do głowy wymyślać czegoś innego. Rozwody w których wchodzi w grę walka o dzieci są wyjątkowo bolesne, a więc trzymam kciuki za to, aby jednak udało Ci się odbudować Twoje małżeństwo. Jestem w szoku, że mogło komuś przyjść do głowy dzielić dzieci. Ja bym go chyba zabiła. A w ogóle - nie mogę się doczekać Twoich fotek z krótkimi włosami!!! Kamilo! Dzięki za adresy homeopatów. Też skorzystałam i znalazłam jednego z Bydgoszczy - ma gabinet na sąsiedniej ulicy. Kolezanka leczyła swojego półrocznego synka w ten sposób i juz zapomniała o jego alergii. Niestety - w Kandzie(( i nie mogę skorzystać z namiarów na doktora. A u nas ciągle wysypka na twarzy, a ja juz nie wiem po czym. Tez boję się astmy, bo zmarła na to moja koleżanka z podstawówki. Sewerynki! Powtarzam co już pisałam pod zdjęciami Wojtka. Uwielbiam patrzec na jego fotki, bo ma coś niesamowitego w twarzy - mnie się kojarzy z przyszłym poetą. Będzie na pewno człowiekiem o bardzo bogatej osobowości. Zresztą, gdy przypomina mi się to, co o nim piszesz - układa mi się wszsytko w logiczną calość - masz w domu b. delikatną i wrażliwą osóbkę i warto tę jego wrażliwość pielęgnować, bo takich facetów to teraz jak na lekarstwo. Oto mój apel w imieniu mam dziewczynek!!!)) Skrzynko! Ja też chciałam już Gosię zapisać do przedszkola prowadzonego przez siostry, ale niestety nie ma wcześniejszych zapisów. Aniu! A ja Ci zazdroszczę i czasem aż się dziwię, że tak chce Ci się wracać do Polski - zwłaszcza teraz gdy tu ponuro, mroczno i zimno. Uwielbiam Włochy! W której częsci mieszkasz? Myślałam cały czas, że gdzzieś na południu, bo pisałaś o Neapolu (byłam tam kiedyś i cały czas jestem pod wrażeniem), ale te śniegi mnie zmyliły. A my dziś mieliśmy kurs po cmentarzach. Zakończył sie kłótnią. NAjpierw była niewinna rozmowa na temat tego, że Gosia wygląda jak mała księżniczka, a my jak para żebraków w kurtkach jeszcze z ubiegłego stulecia. A skończyło się na ostrej dyskusji - bo jak wysyłam Wojtka, żeby sobie kupił w końcu coś do ubrania, bo ma wszystko już w stylu indiańskim - tj. z frędzlami u dołu, to mu szkoda zawsze czasu albo pieniędzy. A potem chodzi i żali się teściowej, że nie ma co ubrać i ma podartą kurtkę, a zamszowe buty zmieniają się powoli w lakierki. No i teściowa na to, że ubiór męża jest wizerunkiem żony i że powinnam w takim razie sama wziąć się za obkupowanie Wojtka. To mnie wkurzyzło i spytałam, czy mam wziąć patyczek, obmierzyć mu stopę i znosić do domu buty tak długo, aż w końcu któreś mu łaskawie przypadną do gustu. Ale miało to peien pozytywny skutek, bo właśnie odmechaca swoją marynarkę My mamy blisko na cmentarz, więc wieczoram zaciągnęłam jeszcze Gosię pkazać palące się znicze. Więcej tego nie zrobię, bo nie mogę patrzeć na dziecięce grobki. Szłam z Gosią, Gosia krzyczała "mamusia", a nad kilkoma grobikami stali ludzie z pochylonymi głowami i chociaż nas w ciemności nie widzieli, odwracali głowy w naszym kierunku, więc uciekałysmy szybko do domu. Pozdrawiam Monika Małgośka Gosia wakacyjna Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: zalamka :( 01.11.04, 22:31 Nie chce mi sie pisac ( Zosia od wczoraj w nocy goraczkuje do 40 st, chrypi i kaszle coraz bardziej. Chyba zarazila sie od K. Dyszy tylko jak mala biedna rybka i bez przerwy jest wtulona w ktores z nas. Jutro musze wyskoczyc miedzy zajeciami i poleciec z Nia do lekarza bo bardzo sie boje zeby to nie bylo zapalenie pluc jak u meza. Choc on swoje przeziebienie po prostu miesiac przlazil wiec mam nadzieje ze nawet jesli to od niego to tylko zwykla infekcja. Tylko do Danwik -Agunia trzymaj sie mocno kochana. Rece opadaja na pomysl "podzialu" dzieci ((Dalej sie za Was modle. Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: zalamka :( 01.11.04, 22:48 Skrzynka trzymam kciuki za Zosie,bardzo mi jej zal i mam nadzije,ze teraz ju bedzie lepiej. Ja po tym jak moj maz zarazil Szymona w zeszlym roku dwa razy przechodzonym przeziebieniem,od razu jak maz zaczyna cos kaszlec czy narzekac na zdrowie wysylam go do lekarza,zeby juz nas nie zarazal. Tak tez bylo tym razem.Tak,ze Kasiu nastepnym razem meza od razu do lekarza. Agnieszka, mi rowniez brak slow na Twojego meza,podzial dzieci i reszta tekstow.... Chyba powinnas skorzystac z rad Moniki i zaczac zbierac dowody,Twoj maz chyba zdolny do chwytow ponizej pasa wiec musisz byc o krok przed nim. No i juz najwyzszy czas,zeby sie wyprowadzil,choc wydawalo mi sie to na poczatku niedobrym pomyslem,po tym co dzis napisalas zmieniam zdanie i niech sie pakuje. To,ze jest Ci go zal jest wedlug mnie normalne w koncu wiele lar byliscie razem,macie dzieci,duzo Was laczylo. Ja nie wiem czy bylabym w stanie wybaczyc tak dlugie oszukiwanie,perfidne prowadzenie podwojnego zycia,bardzo bardzo mi przykro,ze Ciebie to spotkalo. Jednoczesnie podziwiam Cie,ze tak dzielnie to znosisz. Kiedy pokazesz sie nam w nowej fryzurce? czekam z niecierpliwoscia,bo z tego co pamietam mialas doscy dlugie wlosy. Jestesmy z Toba calym sercem,buziaczki i sciskam Cie mocno-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: zalamka :( 02.11.04, 10:37 Hejka Dziewczyny dopiero dziś przeczytałam o wit. C i Bactrimie, złamałyscie mnie. Opie... lekarkę. Dzis ostatni dzień podawania leku i do tego rano dostał jeden po drugim. Będe sie modliła, żeby nic się nie stało. Pocieszam się, że mały bardzo suzo pije. Co do homeopatii to mam mieszane uczucia. Dawcio był u homeopatki i dostawał na uodpornienie lek, ale i tak dostal zapalenie krtani. Przestałam dawac ale moze sdziś do niej zadzwonie i pogadam z nia. Wiem, że leczenie homeo to długioe leczenie i trzeba się wstrzelic w lek. Jola nie forsuj sie, powinnaś sie oszczędzać. Ja zaczybnam próbować znów uczyć Dawcia sikania do nocniczka lub ubikacji. Aga podziwiam Ciebie. Ja chyba rozstalabym się z nim. Postawił sprawę jasno kocha ją i powiedział to przy niej. Straszne jest, że potraktował dzieci jak rzeczy. Szkoda gadać, jak on mógł czekać na Twoje potkniecie i Ciebie tak traktować. Koncze bo troche jestem przybita tą wiadomoscia o lekach. Moze sie potem odezwę. Skrzynki i treszta chorowitków trzymajcie się Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: :)) 02.11.04, 11:02 Witajcie! Aniu, juz niedlugo będziecie w PL, odwagi!!!)) Kasiu-Skrzynko mam nadzieję ze dzielnie dajecie sobie radę i Zosi nie złapało coś bardziej powaznego, a mąż wreszcie poważnie wziął sie za leczenie. Co do nadpobudliwosci, to Frankie też był posądzany), za rękę chodzić nie lubi, ale tak chyba mają prawie wszystkie prawie-dwulatki, nie ma co oczekiwac od nich posłuszeństwa i karności a tylko ciekawości świata. Miałam tego próbkę na cmentarzu wczoraj, umęczyłam się strasznie i już po 15 min. załowałam ze zaciagneliśmy Franka w to skupisko ludzi. No, o zadumie przy grobie przodka nie wspomnę - przy Franku to niemożliwe)Franek poszedł wiec spać do dziadków a my jeszcze raz - tym razem na spokojnie odwiedziliśmy groby. Co do fryzur: danwik ciekawa też jestem jak uroczo wyglądasz? No a Franek to właśnie ma włosy we wszystkie 4 strony świata rozwichrzone i rozlokowane) Co do niekapków - nie pomożemy bo już od 3 miesiecy w ogóle nie uzywamy, u nas najpierw na topie było picie bezposrednio z butelki (bez wzgledu na to co kto o tym myśli)a potem z dorosłego kubka i tak juz zostało. Czasami w tym kubku lądują oprócz rączek kawalki chleba, orzechy, papierki.... tak miło popatrzeć jak coś pływa... Podobało mi się strasznie zawolanie Gosi w kosciele)) A propos spraw dot. wiary: czytamy biblię dla dzieci i na drugi dzień prosze Frania zeby opowiedział babci kto tam występuje (miałam na myśli Adama i Ewę i pasjonujaca dla Frania opowieść z wężem) na co Franek odpowiedział bez zajaknięcia: "Jujan Tuwim" NO na tyle, Joluś i Aniu duzo zdrówka i siły Wam życze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.11.04, 22:10 Pisze jeszcze raz to co mi Szymon skasowal,ale w skrocie. Wczoraj zabiegany dzien i wieczorem bolalo mnie wszystko,przestraszylma sie nie na zarty i juz naprawde zwalniam. Na szczescie polezalam godzinke i bylo juz dobrze,fajne bylo to,ze jak lezalam to Szymon bawil sie obok mnie i co chwile calowal mnie w brzuch,az mi lezki polecialy ze wzruszenia. Dzis bylam u fryzjera,tak z biegu u mnie na osiedlu,bo jakos nie moglam znalezc zadnego z polecenia, jestem bardzo zadowolona,maz zachwycony,nie wiem tylko co bedzie po myciu,bo to ciezko zrobic tak jak fryzjer. Wyszly dosyc krotkie,ale mi to w ogole nie przeszkadza,ja lubie krotkie wlosy,ale teraz jakos nie moge sie zdecydowac,bo mi sie zdaje,ze nie znajde czasu,zeby chodzic regularnie do fryzjera,a przy bardzo krotkich wlosach trzeba chodzic regularnie. Koncze,bo spac chce mi sie okropnie,dzis smetny dzien,doscy cieplo,ale pochmurno i mrzawka z nieba leciala,na spacerze mialam ochote przysnac na lawce. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 oj ale postów ... 02.11.04, 11:32 ALe czytania może jakoś nadrobię, a ja trochę z innej beczki czyli nie mam pojęcia co to jest. Od Jakiegoś czasu moja Olga dostaje na twarzy i dłoniach (czasami na nogach i rękach, a dzisiaj na pupie) czerwonej wysypki - są to czerwone plamy, trochę przypominają ślady po ukąszeniu komara, na brodzie miała też bąble. Wysypka pojawia się zawsze na dworzu, a po powrocie do domu po jakimś czasie znika. Może spotkałyście się z czymś takim? Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: oj ale postów ... 02.11.04, 11:47 Aga, podziwiam Twoje opanowanie. Jestem zszokowana zachowaniem T. Wygląda na to że on jest wściekły na wszsytkich dookoła, że miał romans i się wydało! Tylko nie na siebie, niewiniątko... I jeszcze to podzielenie dzieci... nie wiem co powiedzieć, szok! Myślę, że w tej sytuacji rzeczywiście nie ma co się litować, tym bardziej że Ty nie masz na to ochoty. A swoją drogą, może rzeczywiście było jej łatwiej mieć kogoś w trudnym czasie, a to oznacza (i to że ona powiedziała że chciała odejść itp.) że wcale nie wiąże z nim planów. Nie jest łatwo zdecydować się na życie z czyimś mężem (nawet byłym) bo to oznacza, że teraz ona go będzie miała na głowie, jego wściekłość na Ciebie, że nie rozpaczasz, nie padasz na kolana, że obydwie się dogadałyście i on teraz jest wielkim przegranym, na niej by się wyładowywał tak samo jak na Tobie. Trudno jej będzie, myślę że nigdy się na to nie zdecyduje. On sam nie wie jak ratować swoją skórę, dlatego raz przeprasza a raz oskarża (bo nie wytrzymuje emocjonalnie) Oczywiście to są tylko moje przemyślenia. Trzymaj się, podziwiam, że w tak trudnej sytuacji masz tyle klasy i cierpliwości. Koniecznie zamieść zdjęcie w nowej fryzurce Iwona, nasilenie objawów przy alergii, wygląda to tak wg homeopatii: jeżeli dziecko jest alergikiem to objawy są różne np. wysypka, jeżeli stłumimy wysypkę i będziemy smarować sterydami lub podawać antyhistaminowy to organizm nie ma szans się oczyścić, blokuje, rozwija inną formę ‘wywalenia nieczystości’ stąd np. astma. Lepiej żeby miało wysypkę ... Ja nie mam pojęcia jak to jest w przypadku innych chorób. Naprawdę, napisz post na forum homeo a oni Ci wszsytko wyjaśnią. Nie potrafię powiedziać nic więcej, a na pewno nie to czy masz tą metodą leczyć lub nie, każdy robi to co uważa za dobre i słuszne. Skrzynka! Przykro mi bardzo, że Zosia jednak złapała! Oj, oby wszystko było jak najszybciej ok. Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: oj ale postów ... 02.11.04, 11:50 My się podzieliliśmy przy odwiedzaniu grobów, ja z Mają i rodzicami pojechaliśmy na groby moich pradziadków, odwiedziliśmy bratową mojej babci (ma już 80 lat) popłakała się ze wzruszenia, mało kto do niej zagląda, siedzieliśmy i oglądaliśmy stare zdjęcia (takie np. kawaleria na koniach a to mój pradziadek!) Marcin ze swoimi pojechał do rodziny (oni co roku się zjeżdzają przy grobie M dziadka) razem byśmy nie dali rady, a tak każdy zadowolony. Szkoda tylko że mało czasu razem spędziliśmy, ale czasem tak trzeba. Monika, co do wyglądu dziecka i rodziców – mój Marcin na szczęście lubi się dobrze ubierać, ja też dbam o to co noszę, prawie wszystko kupujemy w styczniu – w dobrych sklepach na bardzo dużych przecenach no chyba że mamy jakąś potrzebę. Mój mąż się kiedyś ubierał tragicznie ale lata chodzenia ze mną po sklepach uświadomiły mu pewne rzeczy. mimo to, Maja wygląda przy nas jak z innej bajki (ale ona dostaje kupę ciuchów od ciotki z Anglii, a tam są takie cudeńka, że nam się nie śniło, i to za grosze) Twoja teściowa gada tak jak moja, tylko ona jeszcze o jedzeniu! Kiedyś była taka reklama ‘ przychodzi mąż do pracy i jest wykończony, nie ma siły pracować – żona mu nie zrobiła śniadania rano! drugi przychodzi i tryska energią – żona mu podała płatki kukurydziane firmy kellog’s! ‘ mi w piątek M próbował robić wyrzuty że nie zrobiłam obiadu dla dziecka! Ale on też był w domu więc o co chodzi? Poszedł i kupił na stołówce. A na pytanie co jest w lodówce/co mogę przekąsić już od dawna odpowiadam ‘nie wiem, ja nie jestem głodna’ owszem, czasem zrobię obiad i kolację, ale do cholery to nie mój obowiązek (tak jak prasowanie męża rzeczy itp.) Jeszcze do Magdy – a nie od zimna? Maja też ma poliki zaczerwienione nieraz jak wieje lub jest chłodniej, może jakiś krem ochronny? Trochę zapeszyłam pogodę, wczoraj i w niedz było już zdecydowanie chłodniej. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 Re: oj ale postów ... 02.11.04, 12:15 Ha ale się uśmiałam z tej reklamy płatków Jak to jest że kobiety to mają same obowiązki a mi się też czasami po prostu nie chce gotować i co jeden dzień bez obiadu nie można przeżyć? Nam wczoraj nie chciało się ruszać z naszej głuszy i poszliśmy na spacer do lasu, było cicho i spokojnie młody był zachwycony, musimy częściej z nim chodzić. A we niedzielę mimo wszystko poszliśmy na bulwar, morze było bardzo spokojne, prawie jak jezioro. Patryk pochodził po piasku ale ogrom wody chyba lekko go przestraszył. Co do nauki nocnika to na razie chodzenie w przesiusianych ciuchach nie wchodzi w grę, może jednak poczekam do lata , zwłaszcza jak Jolu opisałaś że to tak długo trwało. Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: oj ale postów ... 02.11.04, 12:56 Kamila - mi tez się wydawało, że od zimna, ale teraz były raczej ciepłe dni i jej to wyskakiwało, a przecież ma już 2 zimy za sobą. Zaczęłam nawet smarować jej poliki kremem zimowym dla dzieci i nic nie pomogło. To nie są zaczerwienione poliki to są plamy (takie małe) wypukłe jak krosty, a pod brodą wczoraj miała bąble. Czy np. jest możliwe, że ujawniłą jej się jakaś alergia na psa i kota (od dzieciństwa ma z nimi kontakt)? Moja teściowa była u lekarza, ale akurat wszystko jej znikło i nie było co pokazać. Naprawdę okropnie wygląda ta wysypka, włąściwie to za każdym razem jak wyskakuje przybiera silniejszą postać. Dużo zdrowia dla chorowitków. Aga naprawdę podziwiam Twoje opanowanie i nie daj się sprowokować, bądź silna i nie trać wiary, że wszystko co robisz i zrobisz będzie słuszne i najlepsze dla Ciebie i dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: oj ale postów ... 02.11.04, 15:34 Aga danwik, ja podzielam zdanie wiekszosci dziewczyn co do T. Mysle, ze teraz z czystym sumieniem mozesz wystawic mu walizki za drzwi - tym bardziej, ze piszesz, ze juz go nie kochasz. No i ten podzial dzieci (((( Caly czas trzymamy za Ciebie mocno kciuki, wierzymy, ze dasz sobie rade i bedziesz znowu szczesliwa. No i czekamy na zdjecia Ja dzisiaj juz lepiej, tym bardizej, ze rano wyszlam z Paula do miasta. A tak w ogole to powinnam sie wstydzic tych swoich humorow, bo ludzie maja wieksze problemy i musza z nimi zyc , a ja sie rozczulam nad soba jak nad jajkiem... Aaaaa, mieszkamy na poludniu Wloch, konkretnie w Potenzy, 700 m n.p.m. To 180 km od Neapolu na poludniowy wschod. Zima, jak to w gorach potrafi i tutaj dac znac o sobie, a sluzby miejskie jak posypie maja pelne rece roboty, bo duzo jest tutaj zjazdow i podjazdow (taki urok miasta) -do nas np. zima bez lancuchow na kolach sie nie dojedzie. Z tarasu widzimy panorame miasta, ktore wydaje sie, lezy w dolinie Kasiu, mam nadzieje,ze Zosia ma sie lepiej i ze to tylko infekcja!!! zyczymy jak najszybszego powrotu do zdrowia!!!! Paula dzisiaj pol dnia bawila sie z ojcem mojej przyszlej szwagierki, rysowali, biegali, lapali muchy (ktore jeszcze nie moga zasnac, bo jest ponad 20C), puszczali samoloty z papieru - super, ze moje dziecko tak ladnie potrafi sie bawic )) do tego powtarza kazde slowo wypowiedziane przez innych )) Sniadanie jadlysmy w barze (nie mylic z polskim barem) - Paula wypila "peko" i zjadla "buke" - uwielbia takie sniadania, kaze sie posadzic na barze, dostaje lyzeczke, zjada piane z mleka i wsuwa rogalika ))) Paty pisze, ze przy wlaczonych grzejnikach ma 20 C - tutaj naprawde w tym roku cudna pogoda (nad morzem jeszcze mozna sie kapac i ludzie wyleguja sie na plazach), w nocy jest cieplo prawie tak jak w dzien (18C). ale mimo wszystko chcialabym pojechac do Polski, bo nastepna wizyta czeka mnie dopiero w sierpniu. Pozdrawiamy wszystkich i zyczymy zdrowia i sloneczka Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: oj ale postów ... 02.11.04, 21:30 U nas nauka trwala dlugo,bo ja na poczatku w ogole nie zakladalam,ze to bedzie nauka czystosci,po porstu bylo mi zal Szymona,zeby chodzil w takie cieplo w pieluszce.Poza tym ja w ogole sie kiedys naczytalam,ze zle jak chlopcy w pampkach chodza,bo to wyplywa zle na plodnosc i sie przejmowalam. Ja tak zawsze mam,ze sie naczytam a potem sie przejmuje. Dzis w koncu bylo u nas sucho,chwilami wychodzilo piekne slonce i bylo bardzo przyjemnie,w koncu nie za kare bylismy na spacerze,bylo super. Poza tym malowalismy farbami,ale Szymon jakos nie specjalnie byl zachwycony,najbardziej podobala mu sie... woda,maniak jeden. Oczywisciecaly do prania podloga i stol do gruntownego mycia ))) Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki No co jest, piszcie coś! 03.11.04, 12:19 Kukam tu i kukam z tu taka cisza. Skrzynka, trzymacie się? Jola, jak Szymon? Cała reszta???? Homeopatka nie dała rady więc póki co nic nie robię. Ale się nasłuchałam dziwnych rzeczy o jednym lekarzu homeopacie co to wącha dzieci i im do pupy zagląda. Dziwne. Wojtek był dziś ze mną pół godzinki na spacerze bez wózka i szok, prawie cały czas szedł za rękę, nie uciekał, nie szalał. Co za ulga. Czyli on jednak potrafi tylko nie zawsze chce. Wczoraj miałam mrożące krew zdarzenie z Wojtkiem, wchodzę do kuchni, on stoi na taborecie przy blacie, przysunął sobie pudełko z ciastem, i zajada to ciasto. Nic złego ale czym zajada, w ręce ma najostrzejszy i najdłuższy nóź (!!!!!) kótry sobie oblizuje mówi mniam mniam. Prawie nie zemdlałam. Nawet go nie skrzyczałam z przerażenia. Rozważam założenie bramki do kuchni z powrotem bo dzrzwi nie mamy. Zwariować można, on wszystko bierze, wszędzie sięga, otwiera wejściowe drzwi ... jeszcze tylko okien chyba nie, o zgrozo. TV wyłączamy z prądu jak nie w użytku. Kupilismy też matę do wanny, drugą, czy wasza po roku użytku, jeśli w ogóle macie, też przyklejała się wam do wanny? Tzn. resztki tej gumy któa się odrywała?To był koszmar, codzieenie trzeba to było odklejać zdrapując z wanny. zobaczymy ile ta mata pociągnie. Bez się nie da bo w wannie wojtek podsskakuje itp. no to czekam na wasze posty pod wieczór bo na razie do pracy rodacy. w weekend będę sama bo mąż na studiach a potem jeszcze ma koncert. Odpowiedz Link Zgłoś
oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 03.11.04, 12:28 hej. U nas też jeszcze pieluszkowo, podwójnie pieluszkowo mam boprzecież Karolinka też "dogina" w pampersach już czasami myśle że w moim życiu nie dzieję się nic innego jak odklejanie i przyklejanie rzepów. Weronika owszem usiądzie na nocnik i tak siedzi na nim ale nic nie zrobi po czy karze sobie założyć pamp. i ... frruu wszystko leci do niego. Kaka [karolinka] nawet pół minuty nie usiedzi ale ona jeszcze za malutka. pociecha taka że Kaka zaczęła chodzić na dobre więc razem szaleją po mieszkaniu. Sadzam Werke najczęściej jak moge.. ale to jest tak jak mówiłam -posiedzenie i już. A jestem z Babich Dołów ale już wkrótce będe mieszkać na Pogórzu. Weronika bardzo mało je obiadku.. czy wasze pociechy to też takie "Tadki niejadki" dosłownie podziamdzia i koniec. No dobrze koncze bo mi tu Kaka... zrobiła w pieluche małe co nieco.. mówiłam moje życie oparte jest o ... pampersowego rzepa ufffffff. lece. papatki Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 03.11.04, 12:54 Hejka U nas nauka sikania rwa nadal, ale nic z tego raczej nie bedzie bo to trwa wieczorami, a mały siada na nocnik kiedy chce i nie zawsze zrobi siku. Czasami pomaga jajo z niespodzianką jako motywacja ale to nie jest za dobry pomysł. A co do pampków jakąś godzinke temu kupiłam w realu dwie paki, żeby sie nie rzdrabniać bo jumbo paka była w promocji. Satczy na jakiś miesiac moze półtora. Co do nadpobuldiwosci to moim zdaniem za wcześnie aby cos stwierdzić. W zyciu naszych istotek tyle sie dzieje ciagle cos nowego widza słyszą doswiadczaja że dla nich jest trudno usiedzieć, zresztą ja gdyby Dawcio usiedział za dlugo grzeczniep omyślałabym, że jest chory, ma goroączkę albo cos innego. Agus jak sobie radzisz w tej sutuacji i jak metamorfoza pomogła troszke w odmianie nastroju. jesteś super babka, że tak spokojnie i rzeczowo przeprowadziłaś ta rozmowę. T. jest jak dziecko pewnie sam nie wie czego chce, jego skoki w bok wydały sie i teraz boi sie podjąć męską decyzję taka, która byłaby dla niego dobra bo niestety nie podejrzewam, żeby poza sobą widział dziecki czy Ciebie nie mówiac o tej kobiecie. Ja tak jak Ania wystawiłabym mu walizki przed drzwi, oczywisciep ozwalałabym na spotkania z dziećmi jeśli by mial ochot i jakieś wyznaczone lub wczesniej umówione dni i nic poza tym, koniec wspólnego życia, małżeństwa. Masz trudny orzech do zgryzienia. Zastanawiam sie tylko dlaczego akurat chcialby zabrać Wiki, a Daniela, moze dlatego że mały więcej rozumie i potrafi juz go ocenic i sytuacje i nie potrafi sie z nim dogadać, a jakby Wiki była juz w wieku Daniela to co też by ja oddał bo nie potrafiłby sie z nią dogadać? Sorki za moje wywody ale ja jestem ciet na facetów, którzy robia takie numery. Dawcio juz miewa sie na szczęscie lepiej, szaleje, choć nadal nie ma apetytu. Czy maciem oze jakie pomysły jak go zachecić do jedzenia drugich dan a nie tylko zupek? Skrzynka jak chorowitki? Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: metamorfoza 03.11.04, 15:13 Zamieściłam fotki ze zmianą mojego image na forum !!! pzdr cieplutko. aga Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: metamorfoza 03.11.04, 15:32 Danwik, super wygladasz!!!!! Mysle, ze ta zmiana podniesie Cie takze na duchu! Zycze powodzenia!!! Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: do Ani 03.11.04, 16:01 Aniu nie mam Twojego gg! System mi siada coś( Najbliżej dworca sa Ibis, Novotel, moze cos jeszcze znajdę, jeśli chcesz mogę podzwonić i zapytac o konkretną cenę jak mi powiesz jaki pokój potrzebujesz)Dla mnie to zaden problem Daj znać. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: dalej kiepsko ;( 03.11.04, 18:03 Ja na chwile. Noc koszmarna , Zosia rozpalona , dyszaca i jeczaca najgorsze ze srodki na goraczke przestaly dzialac ( Ochladzalismy ja mokrymi pieluszkami. Lekarka nic nie wysluchala na szczescie wiec na razie tylko Eurespal Mucolina. Kaszel zaczal byc juz troche mokry wiec moze bedzie przesilenie ??? Teraz nadal ma goraczke ale na szczescie juz tylko kolo 38 bardzo mam nadzieje ze dzisiejsza noc bedzie lepsza. Strasznie sie o nia boja i po glowie chodza stadami glupie czarne mysli ( Stas ma znowu plyn w uchu -pojechalam tak na wszelki wypadek do laryngologa bo martwi mnie ten Jego ropny katar ( Babka powiedziala ze na szczescie to sam poczatek i chyba uda sie rozpedzic paskudztwo, dostalismy masc do nosa i syropy. Bylam tez na dywaniku u psychloga przedszkolnego -mamy pracowac ze Staskiem nad sprawnoscia reki i skupianiem uwagi. Maz lepiej, Henio kaszle bez zmian ani wiecej ani mniej. Ja staram sie pracowac w tym wszystkim najlepiej jak moge ale ciezko mi sie skupic. Aga trzymaj sie jak zlapie chwile popedze obejrzec fotki, mysle ze fajnie ze obcielas wlosy Buziaki dla wszystkich Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki Re: dalej kiepsko ;( 03.11.04, 19:30 Witajcie, Skrzyneczko bardzo Ci wspolczuje, ze Male Skrzynki takie chore. Trzymajcie sie cieplo i wracajcie wszyscy do zdrowia. Danwik powiem tylko WOW!!! Wygladasz bosko. Moim zdaniem lepiej niz z dlugimi. Taka rasowa z Ciebie kobietka sie zrobila. Badz dzielna i mysl pozytywnie. My wszystkie jestesmy z Toba myslami. My dzis bylysmy w odwiedzinach u kolezani, ktora niecalay miesiac temu urodzila coreczke Oliwie. Jejku jakie slodkie sa takie maluszki. Ola byla chyba takim bobasem oniesmielona troche. Generalnie uwialbia male dzieci (czasem nawet namawia Tatusia za moimi plecami na dzidziusia!!)ale chyba nie spodziewala sie, ze Oliwka bedzie taka malutka. A i rozwiazanie zagadki. "Katiliaki" to poprostu ciastolina,(a moze Ola mowi po Grecku?). "Gabuja" to kiedys bylo jablko, teraz ewoluowalo i poprzez "japko" stalo sie pelnowartosciowym jablkiem. A "bipapa" to biedronka pozdrawiam bo lecimy sie myc Patrycja z Olenka Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: dalej kiepsko ;( 03.11.04, 20:00 Skrzyneczki trzymajcie się dzielnie!!! Myśłimy o Was cieplutko! Danwik - fajna odmiana, odważna i twarzowa)) Paty, Franek juz do Was jedzie)wczoraj koniecznie chciał "jeście jaz" dzwonic do Oli) My naukę sikania zostawiamy sobie na wiosnęOt, tak beztrosko! Pozdrawiamy serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: dalej kiepsko ;( 04.11.04, 09:22 Aga, wyglądasz SUPER!!! Skrzynka, oby Was te choróbska wreszcie zostawiły w spokoju! Maja dzisiaj wstała o 6 i właśnie usnęła, no a ja się chyba nie kładę bo mam co robić mam nadzieję, że wstanie niedługo bo nie lubię jej budzić, a muszę ją odwieźć do teściowej i iść do pracy. Majka też włazi na co się da, uwielbia wręcz krzesła w kuchni, muszę bardzo pilnować bo przysuwa sobie i sięga co tylko może. np che mieszać w garnkach na kuchni (a i tak używam tylko palników z tyłu, przezornie). kurcze, nie wyspałam się, albo jakiś kryzys mam energetyczny, wczoraj około 2 myślałam że normalnie usnę na stojąco. idę na kawkę scenka: wczoraj obieram pomarańczę, Majce prysnęło na buźkę i krzyczy 'padaaaa" Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: dalej kiepsko ;( 04.11.04, 10:00 SKrzynka trzymajcie się dzielnie, będzie dobrze. Danwiku - fryzura rewelacyjna i bardzo pasuje, a już na pewno oznacza, że czas zmian nastał! Kini moja fachowa literatura, to zdobyte niedawno "zabawy fundamentalne 2". duzo prostych pomyslow, ale na takie najciezej wpasc, choc wiele rzeczy wczesniej robilam z Olga, niezaleznie od ksiazki. W sobote wyiore co ciekawsze pomysly i napisze o nich, może uda mi się znalezc troche czasu w weekend. Generalnie wszystkie zabawy maja na celu ogolny rozwuj dziecka mi najbardziej poobaja się te na kreatywnosc. A co do zabaw to na forum chyba ezabawy - jest watek o pomyslach artystycznych na spedzanie z dzieckiem czasu - bardzo fajny i ciekawe rzeczy tam dziewczyny wymyslaja, niektóre już nadaja się dla naszych babli. A ja wczoraj szukałam pod kanapą mojej teczki z rysunkami i sobie mamrotałam pod nosem, że nie mogę znaleźć, a Olga co i raz pytała "Znalazłaś?". Chciałam jej zrobić na próbę koronę. Korona wyszła marna, bo nawet kleju nie miałam. Wzbudziała chwilowe zainteresowanie, na moje jak będzie siusiu na nocnik będzie korona, Olga usiadla na nocnik i mowi "si si si", zgląda i "nie ma siusiu" i sobie poszła. Chyba zamiast korony musze zrobić jakiś kask murarza, albo czpke kosmity, mysle, ze w tym przypadku to wzbudzi wiekszy entuzjazm. A u nas oprocz farmy i calego zwierzynca, podstawowa zabawka to duza wywrotka można wszystkie zwierzeta, plotek, wiatrak, samochodziki male przywiezc i wrzucic do kapieli, nie trzeba kilka razy wracac do pokoju. Z klockow Ola buduje duzi zamek, no i lubi tez proste ukladanki typu puzzle dla najmlodszych czyli dopasowanie przedmiotu w odpowiednie miejsc, calkiem dobrze jej to wychodzi. Co do pozegnania z pampkami, to u nas jeszcze dluga droga do tego, ale jakos mnie to nie stresuje. A ja zapraszam do oglądania zdjęć, 2 zdjęć "integracyjnych" styczniaków ... link poniżej Odpowiedz Link Zgłoś
didi23 Re: metamorfoza 04.11.04, 09:25 Hej laseczki Dawnik cóż za odmiana, wygladasz super. Mam nadzieję, że poprawił Ci sie humor i sytuacja sie troszkę rozjaśniła. Trzymaj tak dalej bo ten kierunek jest właściwy. Jutro chyba jakieś turbodoładowanie sobie zastosuję, bo musże iść na testy a potem biegiem z małym do kontroli. Mam nadzieję, że juz wszystko jest oki i bedzie mógł wrócic do przedszkola. Wczotraj po południu bawilismy sie super, tanczylismy rośnie maly tancerz a jak super naśladuje. Skrzynko jak małe skrzyneczki i Kubi? Wracajcie szybko do zdrówka. Ja w domku mam nie miec netu przez ok 3 tyg. załamka. Oki zmykam do pracy cos maiałam napisac ale skleroza daje o sobie znać. Całuski dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
mama_03 Już jesteśmy:-) 04.11.04, 13:33 Choć nadal z wizytą u dziadków ale już jutro wieczorkiem będziemy w W-wie. Skrzynka dużo dużo zdrówka dla twoich szkrzyneczek. Julka na szczeście obeszła się bez choróbska chociaż już było tuż tuż - miała katar ale jakoś przeszło bokiem. Danwik - super fryzurka i super laska. Julka zaczyna coraz wiecej mówić gdy chce iść na spacer z psem( bo dzodkowie mają psa wabi się Kaj)to wręcz krzyczy: Ciocia oć i kaj oć na acerek" Bo gdy jest moja siostra to jestem bee. Gdy chcę się z nimi zabrać Julka krzyczy :mama nie!! Julia i ciocia acerek, mama ostać" a czasami tak się rozgada że nischce zamknąć buzi. Pozrowienia Gabi i Julka Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Już jesteśmy:-) 04.11.04, 14:04 Cześć, Adaś też robi duże postępy w mówieniu. Wczoraj, po obiedzie, mówię do niego „idziemy umyć rączki”, a Adaś na to „tak, oczywiście”. Później proszę „zobacz, czy już się bajka zaczęła???”, Adaś wraca z pokoju i odpowiada „Sprawdzałem, nie ma”. Wcześniej budował zdania typu: Adaś sprawdzał, Adaś bawił się” a teraz : sprawdzałem, bawiłem się. Od jakiegoś czasu u Adasia wszystko jest fajne albo nie fajne. Dzisiaj rano wychodzi z sypialni na korytarz i słyszę okrzyk „ o, tu jest fajnie !!!!!!!!!!!!”. Poza tym Adaś zawsze chce być tam, gdzie go nie ma. W związku z tym, co chwila jest „idziemy !!!!!!!!”, pytam go „Dokąd idziemy?” odpowiedź „tam !!!!!!!!!!”, albo „na górę !!!!!!” itp. itd. Wszystkim chorowitkom życzę zdrówka !!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Już jesteśmy:-) 04.11.04, 15:21 Skrzynka, bardzo mi przykro z powodu choroby dzieci - niech szybko wracaja do zdrowia, a Ty trzymaj sie mocno!!! pozdrawiamy Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Już jesteśmy:-) 04.11.04, 17:04 Sz mi wszystko skasowal,napisze pozniej. Skrzynki zyczymy sybkiego powortu do zdrowia. Daniwk wygladasz wedlug mnie bosko. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Już jesteśmy:( 04.11.04, 18:28 Hej! Noc wydawala sie spokojna ale o 6 rano obudzilo mnie slabiutkie wolanie z Zosi pokoju no i znowu bylo 39,5. mialam dzis pojsc z Nia znowu do lekarza bo strasznie Ja ta goraczka oslabia -doslownie moj skarb zatacza sie na nogach i wyglada jak cien samej siebie (( dzwonilam kilka razy z pracy do domu (nasza lekarka dzis po poludniu byla) ale na razie goraczka nie wrocila i Zosia po raz pierwszy od tych 4 dni zjadla z apetytem obiad, wiec nie poszlam. Na razie wyglada lepiej nawet probowala przylaczyc sie do bitwy na plastikowe butelki z Tata i chlopcami no i co najwazniejsze nie ma goraczki !!! Boje sie nocy ale chce wierzyc ze najgorsze juz za nami. Jutro jade na RTG ze Staskiem.K ma jutro kontrole. Danwiku wygladasz odlotowo !!!!!!! Tak trzymaj! Buziaki dla Wszystkich Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: Już jesteśmy:( 04.11.04, 20:23 Skrzyneczko, całym sercem jestem z Tobą. Ja strasznie jak wiadomo przeżywam choroby Wojtka i bardzo Ci współczuję. Trzymaj się dzielnie, cała rodzinka Cie potrzebuje. Duzo myslalam ostatnio o mojej cudownej mamie i miedzy innymi o tym jak to ona sie mna opiekowała jak bylam chora. ciekawe jak bardzo dobrze to pamietam, to ze w nocy byla na kazde zawołanie typu Mamo pić mi sie chce i pamietam jak mnie glaskalam po glowie w kolejce u lekarza jak sie zle czulam. To sa rzeczy ktorych sie nie zapomina i twoje dzieci tez to beda pamietac, ze jestes dla nich cudowna mama. Czy Zosi oprocz goraczki cos dolega? katar kaszel itp? Kupilam dzis wojtkowi gitare za 10,50 i szaleje z nia przez caly dzien. Nie da sie ukryc, muzykalne to moje dziecko naprawde jest. Nie mowi jeszcze co prawda jak wszyscy inni ale grac to potrafi. Ja wczoraj wyrzucialam jedno dziecko z zajec bo kaszlalo bezustannie potwornie, rodzice innych przyjeli ta decyzje z ulga, bo on chory a potem 6 innych dzieci chora i ja a na koncu moja rodzina. I mama chlopca z prywantej tez odmowila bo chory, po spotkaniu ze mna ( tydzien temu. nie wiemy czy to ja go zarazilam czy ktos w szkole. na pewno na niego nie kaszlalam kurcze. . I tyle. pa Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Już jesteśmy:( 04.11.04, 22:12 Jeszcze raz,bo gdzies wysoko mi sie wkleilo,komp mi sie wiesza co 6 sekund. Pisze jeszcze raz to co mi Szymon skasowal,ale w skrocie. Wczoraj zabiegany dzien i wieczorem bolalo mnie wszystko,przestraszylma sie nie na zarty i juz naprawde zwalniam. Na szczescie polezalam godzinke i bylo juz dobrze,fajne bylo to,ze jak lezalam to Szymon bawil sie obok mnie i co chwile calowal mnie w brzuch,az mi lezki polecialy ze wzruszenia. Dzis bylam u fryzjera,tak z biegu u mnie na osiedlu,bo jakos nie moglam znalezc zadnego z polecenia, jestem bardzo zadowolona,maz zachwycony,nie wiem tylko co bedzie po myciu,bo to ciezko zrobic tak jak fryzjer. Wyszly dosyc krotkie,ale mi to w ogole nie przeszkadza,ja lubie krotkie wlosy,ale teraz jakos nie moge sie zdecydowac,bo mi sie zdaje,ze nie znajde czasu,zeby chodzic regularnie do fryzjera,a przy bardzo krotkich wlosach trzeba chodzic regularnie. Koncze,bo spac chce mi sie okropnie,dzis smetny dzien,doscy cieplo,ale pochmurno i mrzawka z nieba leciala,na spacerze mialam ochote przysnac na lawce. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Już jesteśmy:( 05.11.04, 12:06 u nas też smętnie, pogoda do spania, nie pada ale jakoś tak wiogotno. ja poranne lekcje nawet fajnie, teraz dopiero na 17.30 i weekend! dzisiaj idziemy na kurs tańca! ja i Marcin,wreszcie nam się udało razem, okazało się że prowadzi mój dobry znajomy (przyjeżdza z W-wy na weekendy). jak to warto czasem do pubu wyskoczyć tyle sie człowiek dowie. Mai wyszły już czubki wszystkich trójek! wreszcie, bo trochę zajęło jej to ząbkowanie. uwielbia myć ząbki i robi to nie przesadzając z 15 razy dziennie. my mamy szczoteczkę elektryczną, pewnie jej się podoba to warczenie. Jolu, aż się uśmiechnęłam i rozmarzyłam - niesamowite, że Szymon brzuch całował! dzieciaczki, mamusie i tatusiowie - wracajcie do zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
bakocia Re: Już jesteśmy:( 05.11.04, 13:32 Cześć. Witam Was serdecznie po długiej nieobecności. Swięto zmarłych minęło szybciutko.Byliśmy z Tomkiem na cmentarzu i potraktówał to jak zabawę. Biegał między grobami i robił akuku. Spędziliśmy więc tylko chwilkę nad grobami. Trenujemy siusianie do nocnika i ubikacji. Trzeba niestety pilnować i wysadzać co 20 minut w innym przypadku wszystko posiusiane.Ale potrafi już wytrzymać dłuższą chwilkę.Za nic jednak nie zrobi kupki do nocniczk. Ja sama w domu staram się mówić do Tomusia po angielsku. Puszczam mu piosenki które znam.Tomuś zamiast mówić goodbye mówi bombaj.Kapelusz to papuław, kaptur to papung.Strasznie lubie kiedy Tomek usiłuje powtórzyć usłyszane słowo. Kombinuje kilka razy zanim uda mu sie powiedzieć. Jak narazie Tomkowi nadal brakuje trójek dolnych, które pewnie lada dzień się pokażą. Dzięki zmianie czasu Tomek wstaje przed 8. W południe kładę go koło 12:30(śpi 1,5h).Wieczorem zasypia dzięki Bogu przed 22.Do tej pory zasypiał o 23. Dzisiaj i jutro mam wykłady. Koszmar to takie nudne. W niedziele sobie odpuszczam.W tym roku muszę pisać pracę magisterską , właściwie już powinnam. A zupełnie nie chce mi się.Wolę iść z Tomusiem na spacerek . Zdrowiejcie. Pozdrawiam. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Już jesteśmy:() 05.11.04, 14:09 hejka! Noc w plecy ale naszcescie nie bylo goraczki !!! Tylko katar i kaszel meczyly Zochne strasznie i zupelnie nie mogla sobie z nimi poradzic. Dzis tez nie ma goraczki tylko odkasluje i z nosa sie leje ale katar przestal byc ropny wiec z oporami ale idzie ku lepszemu. RTG zrobione opis nijaki wiec dalej nie wiem czy potrzebna ta operacja na migdal Stasiowi czy nie. Mam nadzieje ze nasza najnowsza pani laryngolog bedzie umiala podjac juz ostateczna decyzje. Po drodze wpadlam do ODN i jak zwykle moglabym tam zostawic majatek na pomoce do zajec i ksiazki ale na szczescie gnala mnie swiadomosc ze tesciowa i Stas czekaja w samochodzie wiec zlapalam tylko cwiczenia reki dla Stasia M.Bogdanowicz (80 zl 3 czesci ale nie zaluje bo mase fajnych pomyslow jak z Nim pracowac a nie tylko kolorowanki i szlaczki ktore nam wszystkim juz nosem wychodza ze Staskiem na czele). K. byl na kontroli i moze od poniedzialku wracac do pracy -no to Go teraz pewnie przez dwa tyg wcale nie zobaczymy ( Z innych drobiazgow Henio posial gdzies zeszyt cwiczen do pisania -zalamka to podstawa pracy w klasie a jest listopad i w ksiegarniach nie ma juz podrecznikow-pewnie trzeba bedzie sprowadzac na zamowienie i kupic wszystkie 3 czesci (podrecznik i karty pracy) bo watpie zeby chcieli rozkompletowac ( licze jeszcze ze moze jakims cudem moj pierwszak znajdzie te cwiczenia np w swietlicy. O i tak wlasnie toczy sie bujne zycie Skrzynek )) jedno jest pewne na nude nie narzekam )) i w sumie to ja nawet lubie jak ciagle sie cos dzieje dookola. Jolus odpocznij ) zreszta sama juz to zrobilas Szymon rozczulil mnie kompletnie przypomnial mi sie Henio jak zadzieral mi lezacej w lozku bluze do gory i wolal -halo dzidzi i Stas jak zdumial sie informacja ze Zosia plywa tam calkiem naga i rozwazal jak by tu przemycic Jej swoje stare kapielowki )) A i jeszcze jak kiedys wracalismy z przedszkola i chlopcy rozmawiali ze soba S. -Henio a ta woda w ktorej Zosia tam plywa to ktoredy sie z mamy wyleje? H. -no pewnie ta sama dziurka ktora Zosia wyjdzie S. -ale najpierw Zosia wyjdzie czy najpierw jakos wyleja ta wode? H. -no co Ty nie widziales jak pralka pierze?, przeciez najpierw wylewa sie wode a potem wyjmuje pranie! I tym optymistycznym akcentem ))))) Skrzynka )) Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 problemy z dzieckiem kolezanki :( 05.11.04, 15:28 Skrzynka ciesze sie, ze juz lepiej z Zosia! No i pozostalymi skrzynkami Dialog chlopakow super<!!!! Paula tez przytula sie do brzucha i mowi "puk puk dzidzia" - potrafi tak sobie pare minut lezec z glowa na moim brzuchu i gadac albo pukac ))))) U nas z kolei pogoda w kratke, jednego dnia 20 C, drugiego pada i chlodno, ale ciagle chodzimy bez czapki i w kurteczce wiosenno-jesiennej albo jeansowej. Do Polski juz mamy przygotowana ciepla czapke i kurtke Coccodrillo, ktora rok temu kupilam na przecenie za 49 zl. Jola, tak sobie mysle, ze gdybym zjawila sie w Gdansku, to chcialabym wyskoczyc do H&M - mam nadzieje, ze bedziemy mialy sily, zeby sie tam wybrac? Zabki - u Pauli pojawila sie juz druga...chyba to sa piatki? prawie bezbolesnie nam wyszly, chociaz Paula troche budzila sie w nocy i poplakiwala -smarowalam calgelem. po zmianie czasu Paula nadal zasypia ok 22.30 i wstajemy o 9-9.30, a po poludniu 3 godzinki Ostatnio mam mniej ochoty na spotkania z Ania i Natalia - przedwczoraj Natalia kolejny raz tak popchnela Paule, ze ta upadla na plecy i glowka uderzyla o chodnik ((( tak bardzo plakala, odeszlam z nia dalej,a Natalia za nami, wiec Paula znowu w ryk, a ta znowu za nami - wkurzylam sie, bo Ania nic nie powiedziala Natali, mogla chociaz zwrocic jej uwage, nawet nakrzyczec moim zdaniem, bo to nie pierwszy raz taka sytuacja. Dzisiaj niechetnie ale spotkalam sie z nimi, stalam ciagle blisko Pauli albo wrecz osuwalam ja od Natalii, bo to dziecko jest niebezpieczne dla otoczenia! Wszyscy mi sie dziwia, ze jeszcze mam ochote na spotkania Pauli z nia. Paula nie moze nawet dotknac wozka N. , bo ta zaraz wpada w szal, bije, kopie i drapie gdzie popadnie!!! Wiec spotkania wygladaja tak, ze jak tylko moja corka zbliza sie do tamtej, to mowie "Paula nie podchodz, odejdz, zostaw, bo N. bedzie sie denerwowac, bic itp" Nie wiem wiec, po co sie spotykac, skoro moje dziecko jest ciagle uciszane, odsuwane, bo....tamta moze ja pobic ((chcac niechcac ograniczam swoje dziecko, mimo ze jest niewinne. Juz sama nie wiem co robic. Teraz nie bedziemy sie widziec 2 miesiace, moze tamta wyrosnie z tego, moze jednak pojda do psychologa? Zastanawiam sie czy N. nie ma ADHD? ale to podobno rozpoznaje sie od 3 roku zycia.....echhhhhh.....Wam pisze, ale jakos Ani nie moge powiedziec, zeby sprobowala cos zrobic, z kims kompetentnym porozmawiac....a ja jak na poczatku sie cieszylam, ze jest Polka, z ktora moge sie spotkac, to teraz Rosario KAZE mi odbierac telefon, jak ona dzwoni (( Wygadlam sie przynajmniej Wam....ale tak sie boje o Paule, kiedy bawi sie z N., ze kiedys taka "zabawa" moze sie zle skonczyc dla mojego dziecka ((((((((( pozdrawiam Was serdecznie Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: problemy z dzieckiem kolezanki :( 05.11.04, 16:39 Aniu ja mysle,ze powinnas porozmawiac z kolezanka,bo bez sensu,zebys sie meczyla. Moze ona nie widzi problemu,komus z boku latwiej zauwazyc pewne rzeczy, zddecydowanie powinna zareagowac,chocby wytlumaczyc. Co sie dzieje jak Ty Natali zwracasz uwage? czy tego nie robisz? Nie moze tak byc jak piszesz. Porozmawaj z kolezanka,nie liczylabym,ze samo Natalii przejdzie po dwoch miesiacach,bo skoro jej mama nie reaguje,ona nawet nie wie,ze robi zle wiec szans na poprawde wielkich moim zdaniem nie ma. Oczywiscie jak bedziesz w Gdasnku wybierzemy sie do H&M,na pewno damy rade,ostatecznie wezmiemy mojego meza na kierowce i opiekuna dla Pauli i Szymona,jak do tej pory na spotkaniach P i Sz byli w siebie zapatrzeni wiec chyba nie bedzie problemu )))))))))) Dzis bylysmy z kumpela na spacerze w lesie,moj pies byl szczesliwy,ale jej Rafal (2 lata) tak sie znudzil,ze zasnal,a Szymon pobiegal,a potem tez zrobil sie bardzo senny,na szczescie nie zasnal.Postanowilusmy na kolejny spacer do lasu nie brac wozkow Skrzynka fajnie,ze juz z Wami lepiej. Dialog chlopakow-rewelacja,pamietam,ze cos jeszcze ktorys poweidzial na temat skracajacej sie szyjki. Kupela mnie dzis obfotografowala cyfrowka wiec moze do poniedzialku uda mi sie zamiescic moje zdjecia w nowej fryzurze. Ja dzis sama,bo maz na sluzbie,zostalismy w domu,bo moi rodzice maja dzis jakies wyjscie,a jutro pracuja,a jak mam byc sama to wole u sobie w domu. Czeka mnie tylko wieczorny spacer z Ginesem,ale on potrafi dlugo wytrzymac,poza tym,moze syn kolezanki przyjdzie,zeby z nim isc na spacer. Jutro przyjezdza moja tesciowa,na szczescie bez tescia,troche mi to nie pasuje,bo jutro jestesmy zaproszeni na drugie urodzinki do Rafala (syn kumpeli) Monika co z Toba? dawno nic nie pisalas. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: problemy z dzieckiem kolezanki :( 05.11.04, 17:11 Skrzynka, chłopaki dla mnie bomba! też pamiętam ten tekst o szyjce)))))))))) uśmiałam się do łez) Kochane te dzieci!!! Aniu, Jola ma rację, pogadaj z tą dziewczyną, przecież to tak nie moze być że ona nie reaguje!!!!!Tak to juz jest że to rodzice są od reagowania i wychowywania, w takich sytuacjach raczej osoby z boku nie powinny interweniować (pouczać dziecka itd.), no ale jak matka na to patrzy i nie reaguje??? Wydaje mi się ze powinnaś przedstawić sprawę jasno tej swojej kolezance, przeciez to już nie pierwszy az tak się dzieje... Joluś mi też się łza w oku zakręciła jak wyobraziłam sobie Szymka cmokającego Twój brzusio))))) Ach i coś masz z linkiem nie tak..- to tak mi się przypomniało Bakocia - a dlaczego Ty mówisz w domu po angielsku? Skrzynka trzymajcie się cieplutko i zdrowiejcie!!! A co do migdałków - mialam 3 wycinany w wieku 6 lat, po tym zdarzeniu wszystkie anginy i przeziębienia jak ręką odjął, no ale wrażenia ze szpitala pamiętam do dziś...brrr... JOla a co to sie stało teściowej ze Was odwiedza??? pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: problemy z linkiem 05.11.04, 18:30 A wiem,ze cos nie tak,zaczelam cos robic,a potem odbieglam od tematu i zapomnialam o nim Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: metamorfoza 05.11.04, 21:11 Ja tylko na chwilke...zeby powiedziec Ci Danwiku, ze wygladasz szalowo !!!!! Faceci strzezcie sie !!!! Sorka, nie jestem na biezaco ale obiecuje, ze nadrobie zaleglosci w weekend. Olka jest strasznie rozwydrzona i strasznie bije dzieci. Probowalam juz wszystkiego - tlumaczylam, nie zwracalam uwagi, bralam ja na litosc ... nic nie pomaga. Jak jestesmy z dziecmi musze chodzic za nia krok w krok a i tak zawsze komus przygrzmoci. Ostatnio byli u nas znajomi 4 letnia coreczka. Dziewczynka uciekala przed Olka z placzem...Wczoraj pogryzla i przykopala 11 miesiecznej Zuzi.......pomocy !!!!! Co mam robic ?????? Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: metamorfoza 06.11.04, 12:18 Hej! Zapomnialam o tym tekscie z szyjka Henia-tez byl niezly choc wtedy nie do smiechu mi bylo (dla niewtajemniczonych -Henio slyszal przypadkiem jak po wizycie kontrolnej zdenerwowana plakalam przyjaciolce w sluchawce ze znowu bardzo skrocila mi sie szyjka mimo lezenia i lekow, wieczorem zaczal strasznie plakac w poduszke i zapytany o co chodzi powiedzial cos w stylu-jak ta Zosia bedzie wygladac jak sie urodzi tak calkiem bez szyi) Ania bardzo Ci wspolczuje sytuacji z dzieckiem kolezanki tym bardziej ze masz tam nadmiaru Polskiego towarzystwa. Ja tez mialam podobny problem w parku jak chlopcy byli mali, niestety nie znam dobrego rowiazania u nas bylo tak ze kilka mam nie wytrzymalo i powiedzialo w koncu kolezance zeby zaczela reagowac jak jej synek jest agresywny w stosunku do innych dzieci bo inaczej to my zaczniemy interweniowac, kolezanka strasznie sie na nas obrazila i przestala przychodzic na plac zabaw. Problem trudny -nie zareagowac zle przeciez chodzi tez o bezpieczenstwo wlasnego dziecka, zwracac uwage czyjemus tez niedobrze w koncu od wychowywania powinni byc rodzice, unikac niezrecznie i nierozwiazuje problemu. Moze jednak sprobuj spokojnie porozmawiac, byc moze kolezanka sama nie bardzo wie jak reagowac i czuje sie bezradna, albo nie widzi problemu i uwaza ze jest ok. Niestety nie liczylabym ze samo przejdzie za 2 mc (( Trzymaj sie cieplo. Ludikun chyba (moim zdaniem ale kazdy jest inny) nie ma wyjscia tylko zelazna konsekwencja np. usuniecie z piaskownicy, placu zabaw po incydencie "napasci" z tlumaczeniem -nie mozemy bawic sie z dziecmi bo pogryzlas/pobilas, to boli, tak nie wolno, W praktyce to nie zawsze bedzie latwo ale u nas zadzialalo. Czasem w wieku naszych styczniakow bywa tak ze jest to forma proby nawiazania kontaktu, jakby przetestowania co bedzie -Stas probowal nawiazywac znajomosc walac spotkane dziecko lopatka po glowie lub sypiac piachem w oczy (najpierw dluzsza chwila kogos obserwowal a potem podchodzil walil odskakiwal i patrzyl co dalej).Taki socjologiczny eksperyment, co sie stanie, jak ten drugi zareaguje?. Ja wtedy odciagalam Go i stanowczym tonem (ale bez krzyku -o ile dalam rade ; (() mowilam ze jesli jeszcze raz tak zrobi wychodzimy z piaskownicy, ze to boli i nie wolno bo ktos placze. I jesli sytuacja sie powtarzala maly "ankieter" zachowan spolecznych byl wynoszony z piaskownicy -jesli bylo to u nas w domu byl ze mna izolowany w innym pokoju mimo wrzaskow i protestow. Po kilku razach zadzialalo. Przyjrzyj sie tez uwaznie Oli, kiedy to robi i dlaczego. Dzieci zwykle nie zachowuja sie ot tak sobie ale cos tym zachowaniem przekazuje -choc odszyfrowanie co nie zawzse bywa latwe zwykle bardzo ulatwia rozwiazanie problemu a nie tylko usuniecia objawow. Moze Ola wbrew pozorom czuje niepewna i zagrozona w obecnosci innych dzieci? Moze jest zazdrosna i na wszelki wypadek eliminuje "konkurencje"?? Zgaduje, najlepiej bedziesz wiedziala Ty sama )) Milego weekendu wszystkim Skrzynka Ps acha donosze ze przespalismy pierwsza noc od tygodnia !!! Zosia nie ma goraczki katar i kaszel dalej ale nie meczyl jej w nocy na tyle zeby nie mogla spac. Mam nadzieje ze bedzie coraz lepiej i moje sloneczko poradzi sobie calkiem samo bez antybiotykow. Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: metamorfoza 06.11.04, 14:00 Hej! No - nareszcie jestem znowu z Wami. Miałam wczoraj rozprawe w s. apelacyjnym i wieczory poświęcałam na przygotowanie się do niej - okazało się zresztą, że niepotrzebnie. Jolu! Baaardzo chciałabym Cię zobaczyć w nowej fryzurce!!! Masz b. regularne rysy twarzy, więc na pewno wyglądasz ślicznie. W końcu i ja się zetne (mam długie włosy od I komunii), bo zaczynam Wam zazdrościc metamorfoz. Cieszę się, że choraki wychodzą na prostą. SKRZYNKO! Jestem dla Ciebie pełna podziwu!!! Ja teraz dopiero rozumiem, o co chodziło B. Kozidrak, gdy śpiewała "a teraz serca mam dwa, smutki dwa". A ty masz tych serc!!! U nas też dziś na angielskim dzieciaki pokaszliwały. Do tego w kujawsko-pomorskim epidemia świnki(( Gosia niby na to szczepiona, ale kolejna dawka dopiero w styczniu. Nie wiem czy ma już odporność. Aniu i Kasiu! Ja stawiam na to, że etap bicia dzieci jest przejściowy i może minąć przez 2 miesiące. Ukochana koleżanka Gosi kilka miesięcy temu też potrafiła przygrzmocić dzieciom. Mało powiedziane - waliła na prawo i lewo. Kiedyś Gosia też oberwała i staraliśmy się być zawsze w pobliżu. Mam Paulinki reagowała natychmiast i teraz Paulinka jest b. grzeczną dziewczynką. Zresztą, jak pisałm, najukochańsza koleżnką Gosi. Niestety - rodzice Paulinki budują się poza Bydgoszczą(( Oj poleją sie kiedyś łzy gorące. Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: metamorfoza 06.11.04, 17:45 Hej Monika -stesknilam sie za Toba przyzwyczailas nas do swoich dlugich barwnych postow )) Ja tylko krociutko bo mi sie nasunelo -piszesz ze za 2 mc problem bicia moze minac (pisze o znajomej Ani i Pauli nie o Oli Ludikun bo Kasia reaguje i szuka najlepszej drogi) ale tez piszesz ze kolezanka reagowala NATYCHMIAST no wlasnie, reagowala i po jakims czasie dziecko skojarzylo ze to jest niedobre tak nie mozna a znajoma Ani nie reaguje to skad tamta mala ma zorientowac sie ze cos jest nie ok ? Mysle ze takie male dzieci same nie potrafia skojarzyc acha ktos placze jak go walne, uderzyl sie boli nie bede tak wiecej. Dopiero trzeba je tego nauczyc. Gdzies czytalam ze do 3 (chyba o ile nie pokrecilam) roku zycia maluchy nie maja jeszcze umiejetnosci empatii i naturalne jest ze swiat odbieraja tylko ze swojej perspektywy po prosu nie potrafia zobaczyc swiata z perspektywy innej osoby (i nic dziwnego w koncu tak naprawde dopiero sie ucza kim same sa). Oki spadam -moj maz juz pognal do pracy i wroci noca ( a mnie sie nie chce zabrac za moja (powinnam popisac jakies opinie, wypelnic dzienniki zajec dodatkowych -nie znosze formuowania: misji celu, zadania, tresci -dla mnie to w kolo Macieju to samo tylko innymi slowami) i przygotowac zajecia na przyszly tydzien i odrobic ksiegowo-zusowa robote jako tzw " mikro przedsiebiorca") Ps szukam dla Zosi na urodziny (to juz niedlugo!!!!) jakiejs fajnej kuchenki najlepiej z odglosami i naczyniami, moze macie jakis namiary?? Jakis sklep internetowy z fajnymi zabawkami? Buziaki Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: metamorfoza 06.11.04, 21:49 Zgadzam się Skrzyno z Tobą - dlatego pisałam,że mam Pinii regowała. Nawet ostro. Albo tłumaczyła, że nikt nie będzie się chciał z nią bawic. A ja mam dziś biurko zarzucone pacynkami. Kupiłam w rossmanie juz na Mikołaja. Każda po 5,99 zł. Bardzo porządne. Polecam. Jest miś, panda, pingwin, lew, tygrys, mysz i pies. My dziś jesteśmy po pisaniu listu do Św. Mikołaja. Pisałyśmy, rysowałyśmy, wycinałyśmy z gazetki Geant (jest już świąteczna) i naklejałysmy. Teraz list wisi na lodóce. I w ten sposób wszyscy (znaczy się babcie z dziadkiem) będą wiedzieli, co dziecko by chciało i może unikniemy prezentów bez sensu. A na liscie są lalki Shelly (dziewczynki Barbie), Kubus Puchatek pluszowy, pacynki (udało mi się Gosi wmówić, że coś takiego chce), wiaderko drewnianych klocków (Gosia bawi sie takimi na angielskim i b. je lubi), nowa kaset o Muminkach (stara znamy na pmięć) i nowe książeczki (zamówiłam już z internetowego antykwariatu książki Sutiejewa - bo takich nikt teraz nie wydaje, a egzemplarz z mojego dzieciństwa juz dogorywa). Oczywiście niektóre zabawki Mikołaj podrzuci u babc. A piszę to w związku z tym, że chciałam owiedzieć, że widziałam w we spomnianej gazetce Geant dwie fajowe kuchenki - jedną za 149 zł, a drugą za 59 zł. Wygląda na to, ze jestem przedstawicielem firmy Geant )) A my mamy po prostu tam b. blisko i tylko tam robimy zakupy. Zresztą gosia go ubóstwia. Każde wyjscie to atrakcja - jazda wózkiem-samochodem albo w koszu, wizyta u karpi, przegląd zabawek ... I co będzie jak zamkną nam supermarkety na weekend? )) Chciałam sie pochwalić, że my dziś śpimy z plastikową łyżką - taką jak w barach dają do flaczków. Pani Hania rozdała dziś dzieciom na angielskim łyżki i nalepialiśmy im z plasteliny oczy, nosy i buźki. No i od tej pory nie rozstajemy się z tą łyżką ani na krok. Ufff... Gosia się dziś przemogła na angielskim i zaczęła nareszcie mówić. Zapewne przyzwyczaiła się do dzieci. Gosia nie lubi nieznanego towarzystwa. Możemy tez oglądać jedynie te bajki, do których posatci Gosia się już przyzwyczaiła - czyli obecnie wszystkich z BBC Prime oraz Muminków. Ma to duży plus - Gosia zwraca się do nas po muminkowemu: Mamusiu i Tatusiu. Zawsze poprawnie w wołaczu!!! Nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy czytywać mMuminy. Nieśmiało się pochwalę, że liczymy juz po angielsku do 5 (po polsku do 10, ale bez 9 - bo Gosia tę liczbę lekceważy). Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: metamorfoza 06.11.04, 23:09 Oj Monika u mnie to nie metamorfoza,ja czesto cos robie w wlosami,juz pare razy mialam bardzo krotkie z bardzo dlugich. Ludikun ja zastosowalam metode podobna do tej co mowila Skrzynka,z tym,ze Szymon zabieral innym zabawki,ale w wydaniu drastycznym,jak Szymon zrobil cos zle i nie reagowal na tlumaczenia, raz u kolezanki i raz na placu zabaw,wsadzilam go do wozka,zapielam pasami i postawilam tak,zeby widzial,jak sie dzieci bawia,a on zabiera zabawki,nie umie dzielic sie z dziecmi wiec tylko bedzie patrzyl,tak mu w miare spokojnie tlumaczylam.Pomoglo bardzo szybko,bo te dwa razy wystarczyly. Siedzial w tym wozku jakas chwile,do czasu jak sie uspokoil i zaczal sluchac co do niego mowie. Skrzynka ciesze sie,ze z Waszym zdrowkiem juz lepiej. My dzis bylismy na drugich urodzinach Rafalka w KidsPlayu,szalenstwo na maksa,Szymon znalazl tam motor i nie chcial w ogole z niego zejsc. Sukcesem bylo to,ze mimo zabawy Szymon zawolal siku Bylismy drugi raz w takim czyms,wiec to byla nie lada atrakcja. Wieczorem przyjechala tesciowa i jest niezle. Niestety znowu mam jakies pobolewania w dole brzucha i sie zaczynam martwic,bo dzis byl raczej spokojny dzien,nie liczac sprzatania,zaczynam myslec o wybraniu sie do lekarza,bo to chyba nie jest normalne. Buziaczki i milej niedzieli-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: metamorfoza 07.11.04, 10:19 hej dziewczynki - dzieki za zdanie w sprawie N. i jej mamy. Ja mysle, ze najwiekszy problem tkwi w zachowaniu rodzicow - z jednej strony A. potrafila sie wkurzyc na N. i powiedziec "niech Cie szlag trafi", jak ta wylala odrobine wody na podloge, a z drugiej nie zareagowac na takie zachowanie swojego dziecka (bicie, drapanie, pchanie, wyrywanie zabawek itp). Naprawde to wyglada fatalnie, dziecko sie wije, tarza po ziemi, krzyczy, piszczy, placze, sinieje ode tego krzyku, a mamusia nie wie, co robic z dzieckiem. Chociaz jestem przeciwniczka bicia, to uwazam, ze sa sytacje, w ktorych klaps sie nalezy (pisalysmy juz na ten temat). Gdyby to np, Paula za kazdym razem tlukla inne dziecko (na zwykle uderzenia, lekkie i nieszkodliwe nie reaguje, ale to pchanie i upadanie i stukanie glowa o chodnik ((, to pewnie by jej sie oberwalo, najpierw slownie, a za ktoryms razem pewnie i bylby klaps. Taka sytuacja zdarzyla sie co najmniej 10 razy, ze Paula upadla i uderzyla sie glowka (( Rozmawialam z A, na temat psychologa (to ona zaczela ten temat), dalam jej kilka gazet z artykulami na ten temat, ale stwierdzila, ze tam nie ma nic ciekawego, no bo jak uspokoic wrzeszczace dziecko i tlumaczyc, skoro ono przez 20 min. nie chce sie uspokoic ???? Moim zdaniem to dziecko mialo i ma za maly kontakt z ludzmi w ogole, nie mowiac o dzieciach (Paula poki co jest chyba jedynym dzieckiem, z ktorym N moze sie bawic). Ania siedzi do 18 sama w domu, tez troche na odludziu jak ja, rzadko wychodzi na spacery do parku czy miasta - ja prawie codziennie zjezdzam do centrum albo ktos z rodziny mnie przywozi, Paula zna pol osiedla, ma znajomych w aptece, barach, kosciele, u fotografa, w spozywczym - wszedzie jest zagadywana, zaczepiana - mysle, ze w ten sposob dziecko uczy sie zycia, kontaktu z innymi, pewnych zachowan. A N. jest non stop z mama, ktora, tak prawde mowiac, nie chciala tego dziecka (wpadka), jest mloda, nie wie, jak postepowac z dzieckiem. Nie chce jej krytykowac, ona sama o sobie tak mowi, ale zeby jej pomoc sluchajac Waszych rad, musze cos o niej napisac. Napisalam, ze moze w ciagu 2 mies. N. sie zmieni, wiem, ze raczej to niemozliwe, ale moze cos pomoga te wizyty u psychologa (jezeli sie do niego wybiora). Ja kiedys zrobilam tak, jak Jola, czyli Paula do wozka i po jednym razie pomoglo, ale ja ciagle Pauli tlumacze, ze czegos nie wolno i dlaczego nie wolno - poki co raczej pomaga. No dobrze, koniec tematu, bo niepotrzebnie sie denerwuje. U nas tez w koncu jesien i to w najgorszym wydaniu, czyli zimno i pada. Dzisiaj pierwszy raz ubieram ciepla kurtke i zastanawiam sie nad czapka (13 C), ale mam tylko takie cieple, z polaru. Do PL chcialam zabrac dwie kurtki, jedna zimowa a druga jesienna, ale chyba dam spokoj z ta lzejsza, bo pewnie zimowa bedzie tylko w uzyciu. Wczoraj mielismy znowu gosci, raz na dwa tyg. umawiamy sie ze znajomymi, robimy wspolne zakupy, gotujemy cos razem, gramy w karty - jest wesolo, ale jednak brakuje mi polskiego towarzystwa, moich znajomych. No, ale juz niedlugo. Jutro mam USG polowkowe, mam nadzieje, ze bedzie wszystko ok, jestem dobrej mysli, ale zawsze jakies tam glupie mysli chodza po glowie. Ogolnie czuje sie swietnie, dzidzia kopie jak najeta ))) Kasia, fajny pomysl z ta kuchnia, ja chcialam kupic juz rok temu na ten rok, bo akurat ladna kuchenka SMOOBY byla w ofercie za 30 euro, ale dalam sobie spokoj. My niestety nie mamy gdzie wstawic,a mysle, ze Pauli by sie podobalo. My z kolei myslelismy nad nastepnymi czesciami do Farmy "Fisher Price" - Paula nazbierala do skarbonki w ciagu 3 tyg. prawie 100 euro wiec moge wymyslac jakies prezenty ))) ide meza gonic do golenia i zaraz idziemy do Kosciola a potem na proszony obiadek pozdrawiamy serdecznie Ania i Paula Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: metamorfoza 07.11.04, 15:21 Nie umiem się wypowiedzieć na temat drapiącego dziecka itp. bo na razie Wojtek nie robi takich rzeczy. Wasze rady dla mnie mają sens. Natomiast ciekawi mnie jedno zachowanie mojego dziecka które dla mnie jest nie tylko nietypowe ale po prostu zaskakujace. Ja jestem z tych dla których w określonych sytuacjach klaps jest uzasadniony co od dawna uskuteczniam przy Wojtku. Ale. Jest coś co mnie dziwi, otóż Wojtek nigdy nie płacze kiedy dostaje w tyłek, robi głupią minkę, czasem nawet się złośliwie uśmiechnąć potrafi, schyla główkę i ucieka. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się zapłakać. Wszystkie dzieci które widziałam jak dostawały po pupie płaczą. Ale nie Wojtek. Nie robię tego za słabo, wiem ze on coś czuje, zresztą mocnej bym nie mogła, z Tatą jest to samo, tylko on przy tym nie podnosi głosu a ja z reguły tak, staram się być groźna i stanowcza. Tzn. nie chodzi mi przecież o to żeby płakał tylko żeby kojarzył że jego zachowanie jest nie w porządku, że kontakt albo kuchenka albo inne takie rzeczy mają być poza jego zasięgiem. CO myślicie w tym temacie? My byliśmy dziś na rodzinnym obiedzie i Wojtek teraz padł, za dużo dzieci, psów szczekających i hałasu. Jestem wykońvczona a Pawcio pojechał grać na koncercie. Był brat który miał przyjść bez dzieci ale przyszedł z i .... idę już nie narzekam. Modlę się żeby Wotjek nic nie złapał bo brat mówił że czasem dzieci w nocy kaszlą. pa Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: 07.11.04, 17:08 Monika, super pomysł z tym listem do Mikołaja! szczególnie jeśli chodzi o nietrafione prezenty, mam zamiar wykorzystać i z Mają też zrobić. super ja dzisiaj byłam w pracy. mam parę grup na zaocznych studiach, Marcin po mnie przyszedł czekał pod szkołą jak za dawnych czasów, kiedy kończyłam kursy to mnie odbierał czasem. Maja dzisiaj rano ni z tego ni z owego powiedziała że chce ... maleńkiego dzidziusia! podejrzewam, że ktoś jej to musiał podsunąć, pewnie teściowa. jedziemy zaraz do Janek do kina. na człowiek w ogniu, nie wiem czy dobry ale ja jestem tak w tyle, że samo wyjście mi się podoba, film może być jakikolwiek . to tak jak z wyjściem do multibabykina, chodziłyśmy na cokolwiek żeby tylko się spotkać z innymi mamami. W Jankach jest też Geant, może nie zapomnę o tej kuchence i obejrzę. Maja ma drewniane klocki i bardzo je lubi. uwielbia budować i burzyć, myślę że to fajna zabawka. te co mamy są pomalowane nietoksyczną farbą, więc nawet jak była mała i brała wszystko do buzi to jej nie szkodziło. lubi też taki domek piętrowy z ludzikami, w domku są różne sprzęty wydające dźwięki np tv, kuchnia skwierczy, spuszcza się woda w wc, no a najlepsze że jest dzwonek do drzwi (na nieszczęście głośny). na topie są płytki Magic English i kot Filemon, żadna inna bajka nie wchodzi w grę co do bicia dzieci - Maja też biła, a właściwie szarpała i ściskała. tłumaczyłam i trzymałam ją z daleka, kiedyś trafiła na dziewczynkę, która ją zaczęła szarpać i bić, rozdzieliłyśmy je i wtedy ja się pytam czy Mai było fajnie jak ją tamta tak szarpała, nie było, no więc się przekonała na swojej skórze jaka była podlizna i przestała tak robić. Ja nie daję klapsów (może kilka razy) i jakoś nieczęsto podnosze głos, albo jestem nadzwyczajnie cierpliwa, albo wyluzowana, albo moje dziecko jest grzeczne (cokolwiek to znaczy). wolę tysiąc razy wytłumaczyć, napewno nie krzyczę jak coś rozleje itp, raz jej kałam klapsa jak mnie uderzyła butelką pustą bo chciała żebym szybko jej dała mleko. myślę, że w przypadku dzieci bijących, histerycznych itp należy być stanowczym w pewnych sytuacjach, ale trzeba też okazywać spokój. bo dziecko i rodzic mogą się nawzajem 'nakręcać'. tzn dziecko się rzuca, rodzic wrzeszczy albo daje klapa, dziecko jeszcze bardziej się złości itd. Mam nadzieję, że Majka nie wejdzie w etap kopania i rzucania się na podłogę w napadzie amoku, bo wtedy biada nam ale fajnie że przed nami 3 dni i wolne Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: 07.11.04, 22:39 Co tu takie pustki? Nie ma co poczytac. My dzis leniwy dzien,spacerek,obiad,gadki z tesciowa,wieczorem wyskoczylismy na chwilke do znajomych. Ja panikowalam,bo Szymon zostal z tesciowa,a wszyscy sie ze mnie smiali. Oczywiscie dobrze sie bawili,pewnie dlatego tak sie zachowuje,bo my bardzo zadko zostawiamy Szymona z kims.Ja sobie nie potrafie wyobrazic co to bedzie jak ja pojde rodzic. Ania co Ty planujesz na czas pobytu w szpitalu zrobic z Paula? Wiem jak sie czujesz przed USG, ja pare tygodni temu mialam to samo,trzymam kciuki,zeby wszytko bylo dobrze,bo na pewno wszystko jest OK z dzidzia. Kamila jak film? Iwona moj Szymon zadko dostaje klapsy,ale rowniez nie zdarzylo mu sie zaplakac,ale moje to takie,ze chyba go nic nie bolalo,Generalnie staram sie nie dawac mu klapsow,ale czasem sie nie da. Oj moje malenstwo juz mi daje znaki,ze za dlugo siedze przed kompem i wyczynia akrobacje w brzuchu. Ide po haftowac troszke i spac. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: moj maz :) 07.11.04, 22:43 Jeszcze zapomnialam napisac Wam co wlasnie robi moj maz....... co obstawiacie?........ Smazy sobie kotlety schabowe!!! Jest 22.14,a on wlasnie bedzie jadl,moze to zachcianki ciazowe? wczoraj okolo polnocy zjadl zala puszke anansow. Czy wasi tez maja takie pomysly? Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ebeatka1 Jak miło znowu tu wpaść :-)) 07.11.04, 23:27 Witajcie kochane dziewczyny! Boże, nie było mnie tu całe wieki- mam straszne zaleglości w czytaniu, o pisaniu juz nie wspomnę...Niestety ,cierpie na chroniczny brak czasu.Studia pochłoneły mnie całkowicie,a poniewaz postanowiłam być "solidną firmą" więc każdą wolną chwilę poświecam na naukę, której jest sporo.A że chwil wolnych mam mało to nie robie nic innego jak zajmowanie sie domem, Maksem i buszowaniem w róznych mądrych ksiązkach,na które zostaje mi ciemna ale zato spokojna nocka. o przyjemnościach mowy nie ma...na razie. Szybciutko tylko napisze ,bo póżno już okrutnie, że mamy sie dobrze, Maks ruchliwy jak fryga, wszędzie go pełno , zupełnie nie boi sie obcych,każdemu daje "cześć"i "przybij piątkę",każdego zaczepia,ąż czasami muszę go przystopować.Powtara coraz więcej słów, niekoniecznie takich jakie bym sobie życzyła, np."prosze,weż" mówi "maś" i nie pomagają moje perswazie,że to pierwsze ładniejsze.Ładniejsze może dla mamusi, a dla Maks łatwiejsze No i łobuz..strasznie nieposłuszny i złośnik do tego.No ale wiadomo co to za okres,prawda?Postawic na swoim to sprawa honoru, nie będzie mi tu mama swoich porządków narzucać...Tja. Mam nadzieje,że będę mogła zajrzec do was wkrótce i troche poczytać co tam słychać,bom strasznię do tyłu. Pozdrawiam Was gorąco i przesyłam wirtualne całuski.Trzymajcie sie cieplutko i nie dajcie sie smutkom.Pamietajcie- po jesieni przyjdzie lato...dla każdego. Beata i Maks z Wawy (20.01.03) Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 09:26 Cześć, Aniu, dziewczyny, ja mam podobny problem z synkiem mojego kolegi ze studiów. Mały K. leje wszystkich dookoła, popycha, przy czym bije też dorosłych. Ostatnio jak do nas przyjechali, to ja na przywitanie dostałam z „plaskacza” po twarzy. Na początku myślałam, że może mnie nie zna, więc tak reaguje. Później przyszła nasza wspólna koleżanka, moja sąsiadka z 5 letnią córeczką, pierwsze co nasz mały gość zrobił, to podbiegł do niej i ją pchnął z całej siły. Adaś na przywitanie dostał po głowie młotkiem do zabawy. (do tej pory pamięta to zdarzenie). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jego rodzice nie reagują, śmieją się z tego. Opowiadają jako dowcip, że jak K wychodzi do piaskownicy, to wszystkie mamy z dziećmi uciekają (wcale się im nie dziwię). Matka tego małego rozrabiaki wciskała mi jakieś bajeczki, że dzieci do 3 lat nie mają moralności i nie rozumieją, że robią krzywdę drugiemu dziecku (coś o czym mądrze pisała Skrzynka). Ja jestem zdania, że tu nie chodzi o moralność, tylko o to, żeby dziecko wiedziało co mu wolno, a co nie. Ja tylko wytrzeszczałam oczy z wrażenia. Cały czas pilnowałam Adasia, żeby koleżka nie zrobił mu krzywdy. Nie zwróciłam im uwagi, ale mnie się wydaje, że takie zachowanie nie jest normalne. Nie spotykamy się co prawda często, ale może też trochę z tego powodu. Na długi weekend wyjeżdżamy razem i nie wiem jak to będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 11:35 wczorajszy wypad udany bardzo! połaziliśmy, kuchenki obejrzane , film bardzo dobry, chociaż może trochę za dużo zabijania, ale Denzel Washington jak zwykle niesamowity (... no bo on mi się strasznie podoba...). obowiązkowo odwiedziliśmy Sephorę, żeby kupić Majci kuleczki do kąpieli - to nasz sposób, jak nie chce żebyśmy jechali to jej obiecuję kuleczki, które zresztą uwielbia, obudziła się jak przyjechaliśmy i spała z kuleczkami a dzisiaj dzień zaczął się bardzo smutno, mam takiego ucznia, 3 kl podstawówki, ojciec zostawił mamę i jego już bardzo dawno, ona późna mama - mały był dla niej wszystkim - rano zginęła w wypadku. kurcze, aż się popłakałam, co teraz z tym małym? ciągle myślę jakie to życie jest kruche, w jednej chwili człowiek jest, a zaraz go nie ma. to chyba mój najgorszy koszmar, strasznie się boję że ktoś bliski zginie w wypadku. nie w porę, bez pożegnania. zupełnie nie znajduję wytłumaczenia dlaczego... Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 12:47 Jakiś czas nie pisałam ale za bardzo nie było o czym, no i czasu mało. Dzisiaj już byliśmy na spacerku bo słoneczko wyszło to od razu biegiem żeby troche skorzystać i w sumie nie jest tak źle jak mi się wydawało przez okno. Młody w każdym razie zadowolony teraz śpi. Wczoraj był u niego starszy kuzyn i Patryk od razu się do niego przykleił, jak na razie nikogo nie bije tylko ściska i wyrywa się do całowania. Co do bijących dzieci też uważam że rodzice powinni zwracać im uwagę no bo skąd dziecko ma wiedzieć że to jest złe? Nie rozumiem jak można się z tego śmiać? Jak kuzynka walnęła kiedyś Patryka to powiedziałam że to nie jest lalka tylko dziecko i jego to boli. Może jestem przewrażliwiona ale nie pozwolę zrobić krzywdy mojemu dziecku . Camilcia strasznie to przygnębiające co napisałaś, życie potrafi być okrutne. Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 14:07 Ależ dzisiaj u nas smętny dzień, szaro, ciemno, mokro, wietrznie i zimno. Brrrr. Zaraz idę do pracy i nawet się cieszę bo się wynudziłam przez weekend. Na spacerku szybkim byliśmy tylko w sobotę a tak to sami z Wojciechem siedzieliśmy w domu i zbijali muchy z nudów. Nawet ja nie miałam nic do roboty zmęczyło mnie to takie siedzenie. Camilcia, strasznie przeżywam takie smutne wiadomości. Nie cierpię zła na świecie i się go boję. Oglądam w poniedziałki ten program o dzieciach do adopcji itpi i serce się kraje a z drugiej storny kompletne niezrozumienie innych ludzi. Wiem że margines, patologia, brak wzorców ale dalej nie rozumiem kobiet które rodzą po pięć dzieci i wszystkie olewają, nie kochają, zostawiają zaniedbują, pozwalają żeby ktoś je bił itp. Nie pojmuję tego. W głowie mi się nie mieści, czy one nie mają serca?No bo czegoś im ewidentnie brakuje. Myślałam w weekemd o świętach. Wkrótce adwent i chciałaby w tym roku żeby było inaczej, Żeby świąta miały swój cel i sens i znaczenie. Przygotwałam kilka pomysłów co by zrobić żeby było inaczej. Myślałąm ze choinki nie będzie bo przy Wojtku stała by chwilkę a żal mi robitych ozdób ale Paweł powidział ze nie popuści i że damy pod sufitem na najwyższym miejscu taką malusią. Myślę też już o prezentach i różnych takich. Nie chcę nie przygotowywać i pote,m być taka zaskoczona jak zwykle że to już .... co zrobić poradźcie żeby Wojtek nie wchodził na taboerty i komody itp. Ostatnio sam usypiał, dzrwi zamknięte a tu nagle widzę że światło się świeci u niego, wlazł na stoliczek w śpiworku (!!!) i sobie zapalił i dawaj do zabawek. Zamówiłam mu 3 ksiażeczki o Teletubusiach a sobie książkę o emisji głosu. Chcę się nauczyć poprawnie mówić żeby nie zdzierać gardła. Skrzynka, czytałam o dniu darowych wizyt logopedów (20list) i wiesz co wszyscy logopedzi tam przyjmują dzieci powyżej 3 lub 4 lat. Dlaczego tak jest, czy młodszymi nikt się nie zajmuje? Dziwne. Czekam i czekam cierpliwie ale ta ejgo mowa to jak flaki z olejem idzie. Wolniej niż bym sobie mogła wyobrazić. A możę będę logopedą? Co trzeba skończyć? Żeby nim być? Jakie to studia? Tak się trochę nudzę a za chwile sie zacznie. Kocham mojego syna ogromnie. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 15:04 Zamiescilam nowe zdjecia,jestem ja w nowej fryzurze i Szymon z kolegami,z ktorymi spedzamy codziennie duzo czasu,czyli synkowie mojej kolezanki. U nas tez rano bylo smetnie,ale poszlismy na dwor i zrobilo sie sliczne sloneczko,a jak wrocilismy do domu znowu sie zrobilo smetnie i pomuro. Szymon spal tylko godzinke i juz na nogach,ogladal wlasnie Teletubisie na BBC PRime. Tesciowa na dworzu latala za Szymkiem krok w krok i ciagle mu cos wkladala do buzi,oszalec mozna,na kazdy problem na placu zabaw ciacho do buzi. Dzis pomyslalam,ze moze jutro ich samych wysle na dwor,po co ja tez mam isc,a ona niech sie nim nacieszy. Kamila straszne to co napisalas,ja czasem mam takie dni martwienia sie o meza jak jedzie do pracy i glupie mysli,bo faktycznie zeycie jest bardzo,bardzo kruche. Skrzynka cos Cie nie ma dlugo,wszystko OK z Wami? Ebeatka super,ze studia Ci sie podobaja,ale pisz do nas czasem Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 17:49 tak szybko, bo Paula sie obudzila, trzeba Jej dac cos zjesc (czy Wasze dzieci jedza dwa dania czy jedno?), pozmywac i zaczac sie pakowac. Dzisiejsze USG w porzadku, wszystkie narzady na swoim miejscu, a najwazniejszy jest miedzy nozkami, tzw. interesik )))) Paula tez byla ze mna i widziala dzidzie )) Pogoda fatalna, dzisiaj w poludnie tylko 2 C, deszcz ze sniegiem i wiatrzysko : (((( Mam nadzieje, ze w srode, dzien wylotu, bedzie lepiej - trzymajcie kciuki! Paula z ubikacji, gdzie czytajac ksiazeczke robie kupe: "Mama, putza (smierdzi)!" pozdrawiamy Ania Paula i Ktos Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: Zapraszam! 08.11.04, 18:20 Dziewczyny, wcięło mi długiego posta więc tylko w skrócie: zapraszam do Wylęgarni, gdzie prezentowane są moje prace: www.wylegarnia.com Mam nadzieję, ze Wam sie będą podobać) O tym co u nas napisze wieczorkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: próba sygnaturki 08.11.04, 18:55 Są już nowe zdjęcia stąd popróbujemy sobie sygnaturkę Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: próba sygnaturki 08.11.04, 19:19 Kinga, super! najbardziej podoba mi się rumianki i baranki, ale ja lubię niebieski Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: co u nas nowego 08.11.04, 21:19 Witajcie! my póki co zdrowi, choć Franus dosyć niewyraźny dziś był i marudny straszliwie, ale moze to wpływ pogody albo zębów? Cieszę sie ze chorowitki zdrowieją, a reszta dzieciaczków trzyma się dzielnie. Co do spraw przez Was poruszanych ostatnio: my też planujemy zakup kuchenki )), Frankie - Kuchcik to ostatnie zainteresowania naszego synka, podobno w sklepach Lidl ma być fajna kuchenka z pokrętłami (to b. ważne!!za ok. 80 zł, widziałam te w Geant też są ładne. Do tego polujemy na jakąś sensowną ciuchcię dla dwulatka, czyli bez skomplikowanych spraw, u nas W Rossmanie już tylko święta i pacynek nie zobaczysz, a przyznaję szczerze "polowałam" na nie) Bicie innych dzieci - Franek zwykle walczy o swoje zabawki i wtedy dochodzi do rękoczynów, wiecie, to strasznie skomplikowane są te relacje: dziecko/inne dziecko/zabawka/rodzic)kieruję się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem i dobrem mojego dziecka, nie pozwalam bic mu innych dzieci i nie pozwalam też jego bić. Uważam że używanie siły to ostateczność w rozwiazywaniu konfliktów, właściwie w dorosłym świecie coś takiego nie powinno miec już w ogóle miejsca, ale wiemy że często zdarza sie inaczej. I jak tu nie dziwic się dzieciom? Ania cieszę się ze uSG ok., a Ty Jolus odpocznij sobie troszkę jak jest teściowa, pewnie i jej będzie miło ze obdarzasz ją takim zaufaniem i pozwalasz na wspólne, samodzielne spacery z Szymkiem) oj, jak sobie coś przypomnę to doskrobię) Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: próba sygnaturki 08.11.04, 21:22 Hej! A mnie się najbardziej podobały koty! ALe my kochamy koty! W ogóle super strona, Kingo! Kamilo! mnie też smutno się zrobiło na wieść o śmierci mamy Twojego ucznia. Ostatnio strasznie zaczęłam się bac podróży samochodem nie lubię kiedy gosia gdzieś jedzie, zwłaszcza bezee mnie. W piątek jchałam na rozprawe do Gdańska i choć srawa niełatwa i zawisła przed samym sądem apelacyjnym, ja najbardziej bałam sie podróży z klientem, bo filuternie stwierdził, że szybko jeździ. Skrzynko! Widziałam kuchenki tez w Tesco. - Ceny od 40 do 70 zł. Może też pomyślę o takim prezencie na 2 urodziny? Choć Gosia nie zdradza ainteresowania kuchnią. Na pytanie, co byś chciała dostać od Mikołaja bez chwili zastabnnowienia odpaliła, że "korale i bursztyny" )) (to z ksążeczki o wakcjach nad morzem - aż dziw, że akurat to się jej utrwaliło). Jak pisałam - w zestawie prezentów jest mała Barbie - tj. Shelly. Kiedyś się odgrażąłm, że gosia nie będzie się bawić tymi lalkami. ALe pewnego dnia w kościele Gosia zobaczyła, jak dziewczynka bawi się swoją lalką i baaardzo pragnęła dotknąć lalkowych włosów, na co nie dostała zezwolenia właścicielki. No i w ten sposóblala-patyk stało się obiektem Gosinych marzeń. Potem wręczono Gosi w skleie najnowszy katalog Barbie... A ja juz się wcale małym dziewczynkom nie dziwię, bo rzeczywiście świat Barbie to ucieleśnienie dziewcżęcych marzeń. JA nie znam probelmu agresywnego zachowania u Gosi - przeciwnie mamy problem odwrotny. Gosia daje sie popychać i nie umie podjąć walki o "swoje". jest to dość dziwne, bo Gosia jest b. żywym i radosnym dzieckiem. MArtwi mnie to trochę, bo sama pamiętam ciężkie czasy przedszkola, skąd zwykle wracałam pogryziona i poszczypana. Niestety - katolickie przedszkole w Bydgoszczy jest raczej poza sferą naszych marzeń, bo b. trudno się tam dostać. Zarejestrowałam na jutro Gosię do dermatologa i dziś Gosia prawie bez wysypki. Hmmm... Rok sie zbierałam do tej wizyty, a teraz pójdziemy powiedzieć - Dzień dobry! Niech pani spojrzy, jakie nasze dziecko ma ładną cerę)) Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki o agresji i inne 08.11.04, 22:45 Witajcie Ewa Twoi znajomi szykuja sobie bata na siebie. My mamy takich samych znajomych (juz zreszta o nich pisalam, po spotkaniu w czerwcu). Dzis ich synek ma 5 lat i tez jest agresywny niesamowicie, bije gosci (mojego meza), demoluje im mieszkanie (dziury w scianie, bo "takie byly emocje na Malyszu") i przypuszczelnie leje i terroryzuje cala rodzine, a Oni tzn. znajomi, nadal nie reaguja, tylko go nieustannie tlumacza (K. to mustang, K. to lew zodiakalny a one lubia rzadzic i sa indywidualistami itp.). A pierwszy taki atak aagresji w jego wykonaniu widzielismy jak mial wlasnie 2 lata. Ich sprawa, ich zycie. My nie mamy ochoty na spotkania z nimi, bo dla mnie to jeden wielki stres. Stoje przy Oli jak zandarm, bo sie boje, ze ja uderzy. A wystarczylo zareagowac tak jak to po ktoryms otrzymanym klapsie zrobil moj Maz (widzac, ze rodzice chlopca nic nie mowia) i dziecko przestalo go poklepywac. Na szczescie mieszkaja w Krakowie wiec do spotkan nie ma zbyt czesto okazji. Teraz jedziemy do Krakowa i kombinujemy jak sie wymigac od spotkania. To moze brzmi okrutnie ale dla mnie to naprawde zero przyjemnosci taka wizyta. Ola na szczescie nie jest agresywna. Jak ktos chce wziac jej zabawke to z placzem biegnie do mnie. Albo poprostu zaczyna plakac i tyle. Co do klapsow, to Oli sie zdarzylo kilka razy dostac klapsa i mimo, ze nie moglo jej to zabolec, bo przez pampersa i nie mocno to placz straszny zawsze. Mysle, ze dla niej bolesny byl sam akt. Bardziej zadalismy bol jej psychice niz cialu. Dlatego staram sie juz jej nie bic. Czasem krzykne dosc ostro. A czasem jej atak zlosci czy histeri wywoluje u mnie atak smiechu. To chyba zalezy od dnia. Ale zauwazylam, ze generalnie mam wiecej cierpliwosci niz kiedys. Chyba mi sie skonczyly zaburzenia hormonalne Pozdrawiam serdecznie Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: mieszanka dluga 08.11.04, 22:53 Hej! Aniu ciesze ze na USG wszystko ok -gratuluje tez "interesiku" )) choc na pewno jego brak ucieszylby was tak samo. Jolu jestem tylko znowu mnie zaganialo (nie zgadniecie na czym spedzilam wczorajszy wieczor w zastepstwie forum (( Henio znalazl wprawdzie nieszczesne cwiczenia w swietlicy ale w czasie pakowania tornistra wpadl w histerie bo nie mogl znalez podrecznika i kart pracy... przekopywalismy caly dom bo bylo podejrzenie ze Zosia mogla je gdzies wtrynic a ona ma ciekawe schowki (na pytanie czy brala ksiazki Henia z zapalem odpowiadala ze tak!) kamien w wode, utulilam Go jakos kolo 22.I poszlam dzis zalatwiac z Pania i tlumaczyc mojego zagubionego pierwszaka -ksiazki sie znalazly zostaly w klasie! Co ciekawe Henio jest bardzo poukladana, systematyczna osoba wiec oboje z Kubim szukajac tych ksiazek dostalismy glupawki wymyslajac scenariusze czego bedziemy szukac w przyszlym roku jak Stas zacznie szkole (oni sa zupelnie inni). W kazdym razie Jolus odpocznij -moze rzeczywiscie splaw tesciowa na samotny spacer z wnukiem?, po co masz sie denerwowac tak przynajmniej nie bedziesz widziala tych wpychanych ciach, Szymkowi na jeden raz nic nie bedzie a Tobie nie predko moze sie nadarzyc nastepna okazja takiego luziku ) Sewerynki, zeby byc logopeda trzeba skonczyc studia- w Twoim przypadku podyplomowe)- 2 letnie, w stolicy sa na Uniwerku na wydziale obecnie Medycznym (kiedys byly na Polonistyce) i na Akademii Pedagogiki Specjalnej.Co do dnia bezplatnych diagnoz logopedycznych to mysle ze intencja byla taka ze to sa raczej badanie tzw. przesiewowe czyli troche z grubsza taki pierwszy kontakt i wylapanie nieprawidlowosci. Zeby stwierdzic czy dwulatek ma opoznienie mowy i czy trzeba jakos interweniowac trzeba przeprowadzic bardzo szczegolowy wywiad z rodzicami, poobserwowac dziecko w swobodnej zabawie, sprobowac zlapac jakis kontakt z maluchem zeby to i owo sprawdzic. To raczej nie do zrobienia w 20-30 min i w jedno spotkanie a tyle mniej wiecej czasu jest na pacjenta w czasie akcji Diagnoz. No i praca z takimi maluchami ma swoja specyfike nie kazdy logopeda przedszkolny czy szkolny to czuje. Ebeatko super ze studia ciekawe ale nie zapomnij tak calkiem o nas )) Zosia pomalu krok po kroku lepiej ale rzeczywiscie wyjatkowe paskudztwo Ja zlapalo -to chyba Jej najciezsza choroba od urodzenia.Dalej ma katar, troche kaszle (ale dzis jakby wyraznie mniej)marudzi i nie ma apetytu.Z opiekunka super teraz dopiero czuje jak meczylam sie caly zeszly rok, z ta "Ciocia" rozumiemy sie wlasciwie bez slow a Zosia bardzo Ja lubi i jak rano zorientuje sie ze jest dzien mojej pracy (jak ona to skubana wyczuwa ???) dopytuje sie czy "Lela" przyjdzie. Kuchenki namietnie ogladam w necie i co ciekawe dolaczyli do mnie chlopcy!!! Bardzo im sie podobaja takie wielofunkcyjne i strasznie sie napalili. Kiedy powiedzialam ze odpada bo za droga a przeciez jeszcze trzeba kupic prezenty dla nIch pokombinowali i zaproponowali zebysmy kupili Im taka jako wspolny prezent dla trojga i symboliczne drobiazgi na Mikolajki. Zaskoczyli mnie nie sadzilam ze taka kuchenka moze ich jeszcze bawic. Tylko musze jeszcze przekonac Tate ze lepiej kupic im jeden fajny wymarzony prezent (nawet jesli nie jest wystarczajaco "meski") niz kilka jednodniowych badziewi -pamietam jakie boje stoczylismy o wozek dla lalek ktory byl obiektem pozadania moich kilkuletnich synow a ktorego Tata przezyc nie mogl. Wozek jest i bawia sie nim do dzis a jak poszlismy z nim do parku wszyscy koledzy z piaskownicy sobie go wyrywali zeby zrobic rundke z misiem ))) I na koniec.. Camilcia to bardzo smutne i tragiczne ( ja tez ma obsesje naglej smierci kogos bliskiego. A dzis usypiajac Zosie przeczytalam w Duzym Formacie reportaz o dziewczynach z Forum "Choroba dziecka, strata dziecka" i poryczalam sie totalnie. Trzymajcie sie Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: mieszanka dluga 09.11.04, 00:18 No wlasnie moj plan ze spacerkiem raczej nie wypali,bo tesciowa wlasnie marzekala,ze cos ja bierze i okazalo sie,ze ma goraczke. I teraz nie wiem co gorsze,czy zeby zostala,zarazala Szymka i jeszcze ja mialabym na glowie czy zeby chora jechala do domu. Poza tym wkurza mnie tym,ze tak jej musze uslugiwac,niby mowi,ze mam ofpoczac,ale nawet talerza po sobie nie moze wstawic do zlewu!!! I wszystko jej podaj i zrob.No ale przynajmniej bawi sie z Szymonem,choc w swietle goraczki,ktora ma coraz mniej mnie to cieszy. Skrzynka wozek to super sprawa,moj Szymon od razu startuje do wozka jak jakis zobaczy na placu zabaw,dzis sie poplakal,bo w koncu odstawil wozek,przed tem ulozyl lale,ktroej dal buzi i jakis chlopiec zaczal sie bawic tym wozkiem,ciezko bylo. Koncze,bo maz mi kaze isc do lozka Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: mieszanka dluga 09.11.04, 10:45 Cześć dziewczyny, Aniu, gratuluję synka !!!!!!!! Cieszę się, że z maleństwem wszystko w porządku. My mamy zabawkę - kuchnię. Potwierdzam, że to fajna zabawka. Latem stała u nas w ogródku i wszystkie dzieciaki z okolicy się nią bawiły. Najfajniejsza zabawa, to przyrządzanie potraw z błota. Adaś bardzo lubi się bawić moim przybornikiem do paznokci ( jak chyba wszystkie dzieci najbardziej lubi się bawić tym, co niedozwolone), zawsze mu tłumaczę, że to nie jest zabawka dla dzieci i że może się skaleczyć ostrymi przyborami: nożyczkami albo cążkami. Czasami mu pozwalam popiłować paznokcie pilniczkiem pod moim czujnym okiem. W niedzielę znowu się dorwał do przybornika, cały czas go pilnowałam, ale niestety i tak się skaleczył. Skaleczył się dosyć mocno w paluszek, krew trochę tryskała, ale nawet nie zapłakał. Jak mu zaproponowałam, że mu zakleję plasterkiem, to od razu się zgodził. Wczoraj byłam na Torwarze na „Romeo i Julia”. Średnio mi się podobało, chociaż ja lubię musicale. Ot, takie sobie widowisko muzyczne, można obejrzeć. Wydaje mi się, że „młodszej młodzieży” się bardziej podobało. Nawet nie kupiłam sobie płyty z piosenkami. Byłam zdziwiona, bo ponad tysięczna widownia była obsadzona w 100%. Mnóstwo autokarów z całej Polski. Kiedyś „Metrem” byłam zachwycona, bardzo mi się podobały utwory z „Metra”. Teraz mi się też zdarza czasami wrzucić płytkę z „Metra”. Aniu, ja trzymam kciuki, żeby pogoda w środę była ładna i żeby nie padało (ale takie są właśnie prognozy, przynajmniej dla Polski), bo przede mną też podróż w środę do Zakopanego, bądź co bądź to parę ładnych godzin jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
danwik Re: mieszanka dluga 09.11.04, 11:25 Witam po dłuuuzszej nieobecności! Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętacie i chcecie na forum ??? Co do kuchenki - Wiktoria ma takową i bardzo lubi "gotować" i karmić nas i lale. Wózeczek też ma (taki malutki wiklinowy) i też bardzo lubi się nim bawić. Usypia i karmi lale. Wygląda to cudownie i tak słodko. Jak już pisałam odstawiłam ją od piersi. Przeszła to w miare bezboleśnie. Jeszcze pamięta o mleczku i zasypiając przytula się do piersi (albo przynajmniej rączkę wkłada mi pod koszule . No i daje buziaki w piersi mówiąc PA PA. Poza tym powolutku Malutka się rozgaduje. Co raz ładniej składa wyrazy w zdania. Jej ulubione zaczyna się od słów "Ja teś chcie ..." albo "Ja nie chcie ...". Ciekawe czy wiecie co znaczy "Masia" ??? Pzdr. Was i Styczniaki cieplutko. agnieszka ps. Ślicznie dziękuję za miłe komentarze nt mojej nowej fryzurki i słowa otuchy !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 12:36 Hej dziewczyny, Dobrze, że powoli wszystko wychodzi na prostą, Zosia ma się dobrze, u fasolek Ani i Joli też wszystko w najlepszym porządku. Ja nie mam problemu z gryzącym i bijącym dzieckiem, mieliśmy okres bardzo krótki okres ciągnięcia za włosy za każdym razem łapałam ją za rękę, patrzyłam w oczy i tłumaczyłam, że tak nie wolno, że to boli itd. Gdyby tak zachowywała się wobec dzieci moja reakcja byłaby taka sama, "nie wolno". Przez weekend pożegnaliśmy się ze smokiem, gdzieś zaginął w piątek wieczorem, stwierdziłam, że jak jedną noc przeżyła, to widocznie już czas, jeszcze w sobotę coś mruczała "mota, mota", ale pomogło tłumaczenie, że Olga jest już taka duża i w ogóle nie potrzebuje smoka, tu Ola wymieniła całą listę "dużych bez smoka" i poszła spać. Następna rzecz na mojej liście - to przeprowadzenie Olgi do jej własnego łóżeczka - ostatnio obkleja je wszelkimi naklejkami zdobytymi od babć. No a na końcu nocnik. Ale ze mnie planowaczka Co do kuchenki to jest to też nasz pomysł na prezent gwiazdkowy dla Olgi, od jakiegoś czasu namiętnie śledzę allgro, i chyba zdecyduję się na kuchnię Smoby tylko nie wiem jeszcze na który model, to zależy od funduszy jakie będziemy chcieli przeznaczyć, dziadkowie mają tez się dorzucić. Prezent urodzinowy - to pewno książki, klocki drewniane, dodatkowy zestaw do farmy lub tablica do rysowania. Jeszcze się zastanawiam. Lalki - jeżeli już Ola bawi się nimi, to największym powodzeniem cieszy się niewielki bobas, potem cała reszta, plus kilka jeszcze po mnie. Trzeba przyznać, że lalki to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. U nas na topie farma i cały zwierzyniec, do tego wywrotka do przewożenia zwierząt, traktora, samochodów, klocki, z których buduje się zamek no i obowiązkowo drewniana układanka z pojazdami i proste puzzle, Już sama nie wiem co miałam napisać. Życzę miłego długaśnego weekendu. My jutro po pracy jedziemy do Bielska. W planach mamy kino, kawiarnie, obowiązkowo pierogi ruskie w barze Pierożek Karolina, po cichu liczymy na ładną pogodę, to wtedy ruszymy na "szlak" i w góry, trasa rekraacyjna, żeby Olga sobie poradziła, ostatnio nieźle jej to wychodziło. Buziaki Magda Metamorfozy obu mam czyli Danwika i Joli - super Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 22:37 Jakos podpieram sie nosem.Noc znowu do tylu Zosia pojekiwala i narzekala ze nozka boli a nic zupelnie nie bylo widac i przy obmacywaniu nie narzekala ale wyraznie cos jej spac przeszkadzalo, dzis biegala i nie kulala wiec pojecia nie mam co to moglo byc?? Kini jak Franek narzekal ze nozki bola to pokazywal jakies konkretne miejsce? Ona strasznie tymi nozkami kopala i wierzgala zloscila sie i powtarzala -nozka boli. Wrocilam dzis z pracy pozniej bo mialam jakies spotkania z rodzicami dzieci i od razu pognalam ze Stasinkiem do Pruszkowa do laryngologa (pociagiem bo K w pracy a MAma zostala z Zosia ktorej boje sie jeszcze wyciagac na dwor) wrocilismy 19.30 -na szczescie operacja na razie nie potrzebna tylko mamy kupic aparat do przedmuchiwania uszu i systematycznie je wentylowac. Mam nadzieje ze to pomoze. Oj Jolu ale masz pecha z ta Tesciowa (( rzeczywiscie i powiedziec Jej zeby chora jechala glupio a z drugiej strony Wam teraz tez infekcja najmniej potrzebna i Ty zamiast odpoczac sie nadenerwujesz i naszarpiesz skaczac wokol ; (( Trzymaj sie. Ania trzymam kciuki za loty,milo bedzie pomyslec ze jestes blizej choc kontakt gorszy. No ale zadzwonic bedzie mozna )) Aga -Ty sie pytasz czy chcemy czy pamietamy?? ))))Gratuluje odstawienia Wikusi i tego ze bezbolesnie przeszlo. Widzisz jaka juz duza panienka 0 Magda mnie tez sie Smoby chyba najbardziej podoba, mam jechac z moja Mama do Selgrosu i zobaczyc czy tam nie ma jakiejs promocji jak bedzie cos ciekawego dam znac. Dlugi weekend u nas smetnie sie zapowiada bo mojego meza wciagnela praca ze skarpetkami i odgraza sie ze -no moze w niedziele nie pojdzie tylko wezmie prace do domu -do kitu z takim dlugim weekendem (( Ewa i Magda i wszyscy ktorzy maja plany wyjazdowe -dobrej drogi ladnej pogody )) SEwerynki jakos udalo mi sie taz ze Zosia dostala klapsa tylko kilka razy w zyciu (nie za mocnego)- chyba z wiekiem jakos latwiej sie opanowuje i udaje mi sie znalezc inne rozwiazanie.Na wszelki wypadek nie ma rzeczy o ktore mogly byc awantury typu kable na wierzchu czy nie zaslepione kontakty. Z tych kilku razy pare bylo z ogromnym placzem a pare z obrazonym odejsciem na bok.Mysle ze to zalezy od dziecka, Wojtek ma po prostu charakter i choc to moze byc trudne to mysle ze jest cenne ) Zosia do obcych dzieci nie jest agresywna byl czas ze szczypala po twarzy chlopcow i probowala gryzc (i to wcale nie wtedy kiedy byla na nich o cos zla) tlumaczylismy, ostro mowilismy ze nie wolno ale tak naprawde problem rozwiazal sie sam po prostu kiedys kiedy uszczypnela z calej sily Stasia ten odruchowo zrobil to samo a Ona w wielki placz i na skarge do mnie,wtedy powiedzialam zeby nie plakala bo sama robi to samo i jak nie chce zeby On szczypal to sama tez nie moze i przeszlo jak reka odjal - bardzo podobna sytuacja jak z Majcia Kamili Uciekam spac Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 22:55 Hihihi znowu pisalam z kims razem,teraz ze Skrzynka Nie wiem czy Cie to pocieszy Kasiu,ale moj maz juz mi zapowiedzial,ze w czwartek ma duzo planow,a w niedziele ma sluzbe wiec cala doba poza domem. Faktycznie zapomialam Aniu szybkiej i fantastycznej podrozy,no i pogody znosnej,mam nadzieje do zobaczenia. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 09:28 Ja tylko na chwilkę, wydrukowałam mapkę dojazdową i sprawdziłam kurs korony słowackiej. Na dziś zaczarowałam pogodę i jest ładnie. Chyba jednak się nie utrzyma przez cału długi weekend. Wszystkim życzę udanego długiego weekendu i do poniedziałku !!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 22:49 Czyzby jakis protest w pisaniu postow?! Co sie stalo,ze tu taka cisza? Kini ja mam fiola na punkcie kubkow i podobaja mi sie wszystkie,a zestawami dla dzieci jestem zachwycona,cuda. Moja tesciowa rano z bolem gardla i temperatura lekko zbita przez tabletki wsiadala w autobus i pojechala do domu,troche glupio, jechac taki kawal i byc tylko dwa dni,ale w sumie jestem jej wdzieczna,ze nie zostala i nas nie zaraza. Zal mi jej,bo ona steskniona za Szymonem i nie zdazyla sie nim nacieszyc jeszcze. Szymonowi juz profilaktycznie daje witaminki i meza do lozka tez poloze z aspirynka,bo on szybko lapie rozne swinstwa. Dzis udalo nam sie wyskoczyc na spacerek miedzy deszczem i nawet slonko chwile swiecilo,ale bylo okropnie zimno,ja w zimowej kutrce,a wiele doroslych ludzi juz w czapkach. No to koncze,znowu sama na placu boju. Franca i Ewa zycze ladnej pogody podczas wyjazdow. Jola Odpowiedz Link Zgłoś
socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 09:26 Dzieki dziewczyny za zyczenia udanej podrozy )) jestescie kochane. Wlasnie za chwilke wyruszamy najpierw do Neapolu, potem lot do Berlina i z Berlina jazda do Slupska. Mam nadzieje, ze wkrotce wpadne na forum dac znac co u nas. Niestety modemu w mamy nie ma, bo sama go wymontowalam i nie wiem, czy bede teraz umiala skonfigurowac Ale istnieja kafejki, brat ma stale lacze, wiec na pewno bede sie co jakis czas pojawiac. Przepraszam, ze nie pisze nic na temat Waszych postow, ale spiesze sie... Kini, dzieki za pomoc a zestawy sa sliczne. pozdrawiamy goraco Ania Paula i maluszek Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 11:39 Ja mam dla Was zagadke ze slownika Szymona: 1.ajo 2.papa 3.baja U nas dzis sliczna pogoda,swieci sloneczko,ale zimno jest,moj maz idze do pracy na pozniej (ale pewnie wroci w nocy) wiec wlasnie wyslalam ich na spacer. Po poludniu ide do naszej prywatnej pediatry,bo Szymon ciagle jeszcze kaszle w nocy i po bieganiu,chce miec pewnosc,ze wszystko jest OK. Lece robic porzadek w apteczce poki ich nie ma. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 12:11 ja też na chwilkę, nie wiem w co ręce włożyć, mam dzisiaj b. dużo pracy, w dodatku jutro na obiad mi sie zwala rodzina Marcina i nasza, jego imieniny, musze wszystko dzisiaj kupic, przygotowac. nie wiem kiedy to zdaze, on w pracy jakas kontrola, wiec bedzie pozno... dziewczyny, udanych wyjazdow, milego wolnego i zdrowka! buziaczki Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 13:51 My też szybciutko! Camilcia my też przygotowania drobne przedimieninowe (Marcin). Wspanialej pogody życzymy Ewie i Magdzie, Ani spokojnej, bezpiecznej podróży. U nas weekend niezaplanowany, ale prawie zapchany Skrzynka, u nas było dokładnie to samo z nóżkami, nie pokazywał konkretnego miejsca, lekarka mówiła żeby w ostatecznosći wspomagac się panadolem, my robiliśmy badania z krwi na jakieś białak , ale wszystko wyszło ok. Dziewczyny dzieki za miłe słowa o moich pracach, polecam się na prezenty świąteczne) Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 15:00 Witam, długo mnie nie było, ale jakoś nie miałam natchnienia do pisania. Wszystkim wybierającym się na długi weekend, życzę udanego wyjazdu. Ani miłej podróży do ojczyzny i oby szybko zleciała. Kiniu, twoje arcydzieła bardzo ładne. U nas wszystko po staremu, Mati się coraz bardziej rozgaduje, powtarza dużo nowych słów, ostatni hit to głuchy, a zaczęło się od tego, że teściowa powiedziała, że ich pies jest trochę głuchy (ze starości), mówi: „głu” i jak się do niego cos mówi, to udaje, że nie słyszy. Nauczył się mówić jak ma na imię, i jak go się spytać to odpowiada :Mati. Za to z nocnikiem klapa. Byliśmy z nim u dentysty, i jestem bardzo zadowolona, bo ma super ząbki, zero próchnicy, tylko mówiła, żeby polakierować bruzdy, tam gdzie najczęściej psują się dzieciom. Byłam w szoku, bo grzecznie otworzył buzię, ale może dlatego, że wzięliśmy go ze sobą jak my mieliśmy wizytę, najpierw ja byłam na fotelu i widział co mi robiła, potem jego wzięłam na kolana i obejrzała mu ząbki, potem był tata, a Mati był zafascynowany akwarium, które stało w poczekalni i cały czas mówił: mama lyby. Dentystka, wypatrzyła mu piątki, jak myślałam że idą bo noce otatnio gorsze. Byłam dzisiaj w Auchan, zobaczyć jakieś zabawki na mikołaja i na gwiazdkę i zgłupiałam, jest taki duży wybór, że sama nie wiem co mu kupić, myślałam nad farmą Fisher Price’a, ale nie wiem bo kosztuje sporo, a jak mu się nie spodoba. Jest tez duży wybór kuchni. Jedyne co wiem, że kupie, to mop z wiaderkiem i zmiotke i szufelke, bo cały czas zabiera jak ja sprzątam. U nas weekend spokojnie, Darek jutro z teściem jedzie na Mazury, osłonić krzewy przed zima i spuścić wodę z hydroforu. My z Matim zostajemy, ma przyjechać koleżanka z synkiem pół roku starszym, pójdziemy na jakiś spacer. W piątek chyba pojedziemy na Bartycką (planujemy na wiosnę mały remont i zrobienie pokoju dla Matiego). Pozdrawiam Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 16:37 Hej! Ufff - super, ze chociaż Dorota dziś się nigdzie nie spieszyła)) Śmiesznie się czytało Wasze posty. Każda na chwilkę))A u nas dla odmiany leniwie. Wojtek z Gosią pojechali na zakupy, a ja mam 5 minut dla siebie)) Za późno by życzyć dziewczynom szczęśliwej podróży, więc będę trzymać kciuki. Zazdroszczę wyjazdu w góry. Marzy mi się wyjazd z rodziną gdzieś gdzie śniegu po pas, ale mamy z mężem sprzeczne plany zimowo-wakacyjne. Ja chcę jechać na lepienie bałwanó (nie jeździmy na narty), a Wojtek uważa, że dla podreperowania zdrowia należy pojechać np. do Tunezji, gdzie mnie w ogóle nie ciągnie i nie przekonują mnie nawet rewelacyjne ceny. Na szczęście mamy zgodne plany na lato - tydzień w Świnoujściu albo w Międzyzdrojach i tydzień na Bornholmie - czyli podróż za jednym zamachem, bo trzeba wykorzystać, ze się człowiek tyle godzin najedzie. Kinie i Paty - byłyście na Bornholmie? Macie jakieś fajne dane na dobre lokum? A no zapomniałam, że to dopiero Gwiazdka nadchodzi. Czy u Was też chodzą Gwiazdory??? Ja jak piszę o Mikołaju mam na myśli 6.XII. 24.XII u nas chodzi Gwiazdor. piszę to, bo jak kiedyś na studiach powiedziałam, zę u nas chodzi Gwiazdor, to ludzie z innych stron Polski myśleli, że sobie robię jaja i mówię o Olbrychskim albo innym podobnym jemu. Że niby takie jasełka. A to tylko stary komunistyczny obyczaj. Taki Dziadzio Mróz.Gosi marzy się taki Duży Misio jak ma Maja. WIęc może pojawi się pod choinką? No i jak pisałam - marzą się nieustannie "korale i bursztyny". Wynalazłam jej jednak jakieś w szufladzie, więc może zakupy biżuterii przełożymy na przyszłe lata. My jutro spełniamy obywatelski obowiązek i idziemy na Stary Rynek składać wieniec z wojewodą. A po obiedzie jedziemy na spotkanie z Hubercikiem (też styczniacze - 24.01.2003 r.). Gosia się już strasznie cieszy. A w piątek niestety idę do pracy((( Danwiku! Super, że się odezwałaś. Bo juz się o Ciebie martiłam. Magdo! Zadroszcze sukcesów smokowych. u nas po trzech dniach odwyku nastąpiła reemisja. Gosia płacze już na zapas, bo boi się, zę zabierzemy dydolka. Pociszam się, zę koleżanki synek w wieku 3 lat spał z 3 smoczkami - 1 w buzi i dwa w łapkach. No i budziła się, gdy którykolwiek wypadł. A ząbki ma całkiem ładne. JolU! Fajna fryzurka!!! Chyba też się zetnę. Nie chcą mi własy schnąć, a wieczorem suszenie suszarką nie wchodzi w rachubę. U nas ciągle ten problem, o którym pisałyśmy ze Skrzynką. Gosia ma nadwrażliwość na pewne źwięki - zwłaszcza odkurzacz i suszarkę. Gosia po prosytu słyszy więćej niż my - np. pogotowie my dopiero słyszymy po kilku sekundach o d momentu, gdy Gosia nam zakomunikuje. Bywa to uciążliwe. No nic idę odkurzać póki ich nie ma w domu. Pozdrawiam monika Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 18:42 Hej! No to ja wpadlam teraz bo rano to bym napisala -ja na chwilke bo pedze ))) U nas nie ma Gwiazdorow, 6XII prezenty daje Mikolaj ale widze ze Henio coraz bardziej kombinuje ze cos tu nie gra ) Jolu w sumie dobrze ze sie sprawa sama rozwiazala trzymajcie sie tylko i nie zachorujcie. czy ajo to jajko czy halo ? a moze balon? zrewazuje sie kto zgadnie kto to Kikik? -podpowiedz postac historyczna. Wszystkiego dobrego dla Marcinow styczniowych Tatusiow )) Musze cos wymyslic z Zosiowymi wloskami bo w oczy wchodza a spinki dalej mowy nie ma zeby pozwolila sobie wlozyc. Moja Mama po ostatnim razie stanowczo odmowila asystowania przy strzyzeniu a ktos musi mi przytrzymac glowke jesli obciete maja byc tylko wloski bez np. uszu Moniko Zosia troszke lepiej zyje z warczacymi przedmiotami tzn dalej nie przepada ale nie ma juz placzu i tragedii. Moje trzeciorodne dziecie zazyczylo sobie ogladania ulubionej ostatnio ksiazki "Ksiegi pierwszych slow" swego czasu chlopcy mieli swira na jej punkcie wiec jest zaczytana z lekka wiec zmykam Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki to ja 10.11.04, 21:52 U nas też nic nowego. Przez kilka dni były problemy z dostaniem sie do komputera ponieważ mój mąż postanowił odrestaurować nasz i wymieniał bebechy. Stąd nasza cisza. Nic się nie dzieje. Planów weekednowych nie mamy. Moja opiekunka ma wnuczka 11 mc (syn 18 letniej córki) który jest w szpitalu. Pojechali tam bo mały dwa razy jakby tracił przytomność, podejrzewaja padaczkę, leżał na neurologii ale zdążył juz złapać rotawirusa a potem infekcje która pomimo że od razu przywalili mu antybiotyk przeistoczyła się juz w zapalenie płuc i kolejny antybiotyk. Okropne to jest. Jedziesz do szpitala z dzieckiem w jednej sprawie i dostajesz kolejne choroby. Draństwo. Mąż mi się patrzy na ręce i głupio komentuje więc na razie. Pewnie pustki tu bedą przez weekend. Jola leż dużo. Skrzynka ciesze sie ze macie sie lepiej. I dzieki na informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki to ja 10.11.04, 21:52 U nas też nic nowego. Przez kilka dni były problemy z dostaniem sie do komputera ponieważ mój mąż postanowił odrestaurować nasz i wymieniał bebechy. Stąd nasza cisza. Nic się nie dzieje. Planów weekednowych nie mamy. Moja opiekunka ma wnuczka 11 mc (syn 18 letniej córki) który jest w szpitalu. Pojechali tam bo mały dwa razy jakby tracił przytomność, podejrzewaja padaczkę, leżał na neurologii ale zdążył juz złapać rotawirusa a potem infekcje która pomimo że od razu przywalili mu antybiotyk przeistoczyła się juz w zapalenie płuc i kolejny antybiotyk. Okropne to jest. Jedziesz do szpitala z dzieckiem w jednej sprawie i dostajesz kolejne choroby. Draństwo. Mąż mi się patrzy na ręce i głupio komentuje więc na razie. Pewnie pustki tu bedą przez weekend. Jola leż dużo. Skrzynka ciesze sie ze macie sie lepiej. I dzieki na informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:11 Czesc dyiewcyznz, cos widye, ye klawiatura mi siadla...Ania, jak dobrye, ye fasolka ydrowa !!! Kini, to naprawde wsyzstko Twojego autorstwa ___ Jestem pod wrayeniem !!! Danwicyku kochanz, pisy co u Ciebie co postanowiliscie. Calz cyas o Tobie mzsle i tryzmam kciuki, yebz wsyzstko sie uloyzlo. Ja mam od wcyoraj lekkiego dola, bo....odstawiam moja krusyznke....Cale sycyescie strasynego dramatu nie bzlo, ale i tak jest mi smutno...Piersi mam cale obolale i nabrymiale i w ywiaykz y tzm mam do was kilka pztan 1. Kiedz odciagac i ile i jak cyesto 2. A moye ktoras y was obwiayzwala sie 3. Boje sie, ye bede miala yapalenie, jak poynac, ye sie yacyzna Sorka ya pisownie, nie mecye juy was, napisye cos wiecej jak yreperuje klawiature, Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:46 Hej! Kasiu Ludikun ja sie nie obwiazywalam bo bardzo sie balam zapalenia - mialam kilka razy przy chlopcach w czasie karmienia -zaczynalo sie jakbym miala grype lamaniem w kosciach i goraczka a potem jedna piers bolala (najczesciej w jednym miejscu ) byla ciepla czasem lekko czerwona. Scagalam przy odstawianiu delikatnie tyle zeby poczuc ulge (podobnie jak przy nawale po porodzie) pilam napar z szalwi (podobno hamuje laktacje) i robilam oklady z lisci kapusty (schlodzonych w lodowce i potluczonych tluczkiem do miesa zeby poscily sok)brzmi szarlatansko ale mnie ta kapusta bardzo pomagala przy zastojach, ktore mialam czesto z powodu blizny po operacji. Trzymaj sie )), to nie jest latwy moment(przynajmniej ja zawsze czulam pewien zal i strate ze cos pieknego juz nigdy sie nie powtorzy) ale staraj sie wynalezc jak najwiecej pozytywow. No i gratulacje dla Olenki Sewerynki u nas raz jeden Henio byl w szpitalu(mial podejrzenie zapalenia opon mozgowo rdzeniowych ktore sie na szczescie nie potwierdzilo) i chociaz wszystko bylo w miare ok i wszyscy sie starali a my moglismy z Nim byc od 6 rano do 22 (potem trzeba bylo isc do hotelu szpitalnego)wspominamy to jako jeden z najtrudniejszych tygodni w zyciu ((a On bardzo nie lubi o tym myslec i nie cierpi jak komus przy nim o tym opowiadam.W pewnym sensie szpital niestety zawsze bedzie zbiornikiem zarazkow i to wrednych zeby nie wiem jak cudowali z higiena i srodkami ostroznosci-choc na pewno na miejscu tych rodzicow tez bym sie podlamala. Ide na parowki i piwko ))) Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:47 Ludikum moim zdaniem wylalas cos na klawiature i dlatego tak Ci sie robi,powinnas ja wyczyscic w srodku. Ja jak odstawiam Szymona to pilam napar z szalwi,bo wstrzymuje laktacje i odciaglam troszke ze 3 dni jak juz mnie bardzo bolaly i mialam nabrzmiale,ale tylko do momentu poczucia ulgi. Nie obwiazywalam sie. Chyba juz wszystkie maluszki odstawione od cycusiow,ktos jeszcze karmi? Sewerynki to co piszesz,ze szpitalem to zwykle tak bywa,moja kumpela byla z synkiem z salmonella w szpitalu przez tydzien,wyszli i po dwoch dniach wrocili z powrotem z rota wirusem znowu na tydzien.Niby sale osobne dla kazdego dziecka,ale to sie chyba nie da nie zarazic. Tesciowa ma zapalenie gardla,my sie jeszcze trzymamy i mam nadzieje,ze nam sie uda. Bylam z Szymonem u lekarki,ale powiedziala,ze ten kaszel to pozostalosc po chorobie,podraznione gardlo,osluchowo jest czysciutki. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:44 hej, ostatnio nie mialam natchnienia do pisania ale czytalam regularnie. Zdjecia tez ogladalam. Aga i Jolus fryzurki super. Ja tez musze cos ze soba zrobic bo zaczynaja mi siwe wlosy wychodzic. Jakas farbka by się przydala. My caly czas w ferworze mieszkania. Już nam tynki klada Już się nie mogę doczekac a jeszcze w ostaniej chwili zdecydowalismy się na antresole i ponieważ na razie będzie duzo miejsca Zuzia będzie miala dwa pokoje w jednym zrobimy sypialnie a w drugim cos w rodzaju bawialni (czyt. jeden wielki balagan za zamknietymi drzwiami). Strasznie się ciesze i już wyszukalam na allegro bardzo fajne drewniane skrzynie na zabawki. Koncepcje mam taka ze jej „sypialnie” zrobie w jasnych kolorach i chcialabym jej kupic ladna komode z bielonego drewna (debu lub buku) a do tego regalik na ksiazki z jasnymi wiklinowymi koszykami (już widzialam w IKEI). Albo kupie z surowego drewna i sama „wybiele”. Może macie jakies namiary na ladne meble. Zuzi już chyba przeszedl kryzys w przedszkolu chociaz ostatnie dwa dnia troche plakala jak wychodzilam ale dzisiaj już było super. Na rytmice tancuje na calego i strach przed pania już minal. Ten jej placz ostatnio troche mnie martwil bo z jednej srony widze ze w przedszkolu bawi się swietnie i jak wraca to mi ciagle opowiada co tam robila ale z drugiej strony ona nie musi tam chodzic i nie chce żeby to był dla niej stres tylko przyjemnosc. Niezastapiona jest oczywiście pani Ania – ukochana ciocia i jak Zuzia wychodzi to Pani dostaje buziaka. W tym tygodniu dzieci obserwuja jakie zmiany w przyrodzie wywoluje jesien. Miedzy innymi było robienie blotka na kartce papieru z krochmalu a pozniej tego samego na dworzu ale z prawdziwych „materialow”. Zuzia po eksperymencie wygladala jak nimfa blotna. A zadowowlona była z siebie. Co do prezentow gwiazdkowych to widze ze pomysly sa zbiezne. Ja już od dwch miesiecy poszukuje kuchni dla Zuzi i tez chyba to będzie Smoby. Musze jeszcze posprawdzac ceny. Na razie wiem ze w Auchan jest za 249,- a w w sklepie kolo mnie jakies 30 zl. drozej. Co prawda mnie się strasznie podoba ta z elektryka ale cena troche powalajaca. Kuchnia ma być prezentem od dziadkow. My już kupilismy prezent Zuzi, który już zreszta dostaka bo nie wytrzymalam. Kupilismy jej lalke Chou Chou. Pomysl trafiony w 10. Zuzia caly czas targa ja ze soba przytula caluje, karmi. Musze jej jeszcze dokupic akcesoria dla lali typu nocniczek i mydelko ale koniecznie z pompka. Już nawet znalazlam w internecie caly kuferek firmy Brio. Zuzia do swojej lali mowi Lalusia wiec chyba to jej imie )))) Ale Lalusia jest naprawde fajna sama z przyjemnosia się nia bawie Moniko widze ze ty tez zakupujesz zabawki z gazetki Geant Roznice w cenach w porownaiu z innymi sklepami sa ogromne. My lalke tez kupilismy w Geant. Roznica ze Smykiem to 80 zl. Zdzierstwo! Dobra koncze bo już nie pamietam co miala pisac. Aha Skrzynko zdrowka dla Twojej trojeczki i gratulcje dla Ani z powodu „interesika”. Chociaz mnie tez powiedzieli ze Zuzia będzie z interesikem i jakos nie mogę się go teraz dopatrzec. Buziaki P.S. Zapraszam do ogladania zdjec jesiennych Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:53 Hihihih,ale jestesmy zgodne z Kinga i Skrzynka 22.44,46 i 47 Ja mam mnostwo pomyslow na prezenty dla Szymona,ale jeszcze nie wiem co bedzie z kasa wiec na razie jestem na etapie myslenia. Pewnie bedzie to kolejka drewnania z Ikei czy Tesco i moze jakies klocki Lego,bo mamy tylko maly zastawik,a Szymon je uwielbia. Teraz dostal od babci Little People,ale jakos bez rewelacji,moze dlatego,ze to tylko malenki zastawik. Pozdrwaiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:58 Bardzo lubie to uczucie kiedy czekam wysylajac post a tu wyskakuje nowy wyslany np minute wczesniej )) Kinga -fajny pomysl z ta bawialnia i jasnymi mebelkami Kini w miedzy czasie wdepnelam do Wylegarni i zakochalam sie w Krokodylach z zestawu dla Dzieci i Makach 2 )) Buzka Skrzynia Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 23:58 Ja oczywiscie tylko na chwilkę) Późno przeokropnie, Marcin przysypia przed telewizorem, Franio w swojej nowej pidżamce z Kubusiem P. na otarcie łez po kapieli z myciem głowy, juz dawno śpi.Tylko ja jeszcze maniaczka jedna kompa odpalilam. U nas podlogi pomyte, lodówka w miare pełna i czekamy na gości. A Franio to dostał dzis od Marcina wóz strażacki taki na baterie i sam jeździ wiecie co - Franus tak sie go przestraszyl ze nawet mówić nie chce o tym wozie...Moje dziecko zaskakuje mnie cały czas. Ludikun co do piersi - dokładnie robiłam to co skrzynka, ale u mnie to zupełnie bezboleśnie poszło bo najpierw likwidowałam karmienia wiec i mleko się samoistnie zredukowało. Monika na Bornholmie nie byłam, dużó dobrego za to słyszałam A do Świnoujścia czy Międzyzdrojów już teraz zapraszam)) Myślę że Paty też się ucieszy na wieść ze planujecie tu wakacje. Skrzynka ciesze się ze Ci się spodobały krokodylki i maki) uciekam już, pa pa Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.11.04, 08:43 Monika ja bylam na Bornholmie,ale jachtem wiec o noclegach nic nie wiem,jest to przepiekna wyspa i moza tam spedzic duzo czasu zachwycajac sie widoczkami. My zwiedzalismy glownie wybrzeza,ale raz zapuscilismy sie na calodzinna wycieczke w glab wyspy i wracac nam sie nie chcialo. Tylko trzeba sie przygotowac,ze tam duzo wzniesien i czlowiek sie czuje jak w gorach )))))))) Moj maz byl tam kiedys jachtem,ale z rowerami i jezdzili,bo tam sa super trasy rowerowe i troche sie zdziwili wszyscy,ze ciagle z gorki i pod gorke,wymiekali bardzo szybko,a plany mieli bardzo ambitne z ktorych malo wyszlo,bo oczywscie pojechali bez wczesniejszego przygotowania. Warto wybrac sie na wycieczke stateczkiem na wyspy Chirstianso i Frederikso,to takie malenkie wyspy,gdzie nie ma drog,samochodow,a wieksza mozna obejsc w pol godziny,ale jest tam taki niesamowity klimat,jakby sie czas zatrzymal dawno temu,ludzie zyczliwi,rewelacja,my tam stalismy pol dnia i ciagle bylo co robic. Nie wiem kiedy planujecie tam wakacje,ale dobzy by bylo,zeby sie skonczyly przd 15 sierpnia,bo tam wtedy koniec sezonu i wiele atrakcji jest juz pozamykanych,a w pubach tez juz wielu rzeczy nie ma. Tyle moich wiadomosci na temat Bornholmu. Wolny dzien to czywiscie brzydka pogoda,mgla taka,ze swiata nie widac. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.11.04, 15:40 Dziewczyny, dzieki za odpowiedzi dot. odstawienia. Mam jeszcze jedno pytanko: W zasadzie piersi mnie nie bola, ale sa bardzo nabrzmiale. To znaczy jak je naciskam, to troche boli. Czy w zwiazku z tym mam nie odciagac? Czy mleko z piersi samo 'zniknie'?? Sorry, ze was tak zameczam tym tematem, ale sie boje, ze cos zrobie nie tak. Dzisiaj w nocy bylo bardziej dramatycznie niz poprzedniej. Bylo troche placzu, ale wytlumaczylam, ze cycy jest chory i boli. Teraz spadam do kinka, na Bridget. Kasia i Ola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 18:14 Kasiu jak sa nabrzmiale to ja bym troszke odciagnela. Milego filmu(tez sie wybieram) i spokojniejszej nocy. Mysle ze jak juz zaszlas tak daleko to warto wytrzymac zeby nie robic Olence zamieszania w glowce.Trzymam kciuki Widzialam kuchenki Berchet ale sa tylko rozowe -poniewaz ma byc wspolna raczej odpada. W Auchan byly Smoby ale (akurat byla jedna odpakowana) wydawaly mi sie jakies lekko tandetne (na zdjeciu wygladaja o wiele solidniej)wygladalo ze ani w piekarniku ani w lodowce nie ma zadnych polek (ale moze byly po prosu rozkompletowane ?)Czy ktos wie ile kosztuje Smoby z odglosami? Znalazlam Chicco z odglosami za prawie 500 ((. A i ubawilysmy sie z Mama w "Swiecie Misia Bero" byla jedna (co prawda naprawde super) kuchenka i wielka kartka z cena - 1399 zl-pani powiedziala ze to okazja!! ) Musze zmykac bo Kubek chce pracowac Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 19:19 Ja jeszcze nie widzialam Smoby na zywo. Musze sie tym zajac. Ta z bajerami koztuje okolo 400 i wiecej zalezy gdzie. Ludikun a ja myslalam ze Briged jest od 12? Bo tez sie wybieram. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 20:58 Ludikun ja tez bym troszke odciagnela jak soa nabrzmiale,tak zeby zrobily sie miekksze. Zadreczaj nas,jak mozemy to pomozemy. Widzialam w ofercie Tesco jakies dwie kuchnie,ale ze ja nie w temacie wiec nic wiecej nie powiem. My dzis caly dzien u dziadkow,bo niby dzien wolny,ale moj maz wrocil o 18,wiec tyle z wolnego dnia. Pozdrawiam-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 21:14 O rany ! Co za ceny! Moja prawdziwa kuchenka była w tych cenach)) NO ALE NIE DAJE ODGŁOSÓW)))))) Nie licząc termoobiegu i zapalarki. My dziś bylismy rano na Starym Rynku. Zdaniem Gosi żółnirze są bardzo aja. Potem bylismy u Huberta. miło poszaleć w cudzych zabawkach)) Omówiliśmy spólnego Sylwestra - dzieciom szykuje się wspólna impreza trzydniowa poza Bydgoszczą. Dziękki za informacje o Bornholmie. Byliśmy tam kiedyś pól dnia - bo są wycieczki statkiem z Ustki. yło to z 7 lat temu i bylismy zachwyceni. Od tj pory wybieramy się tam na dłużej i jakoś nie możemy trafić. Myślimy o przejeżdzie pronmem ze Świnoujścia. Hmmm... teraz Jolu wiemy, dlaczego od 15 sierpnia jest tam aż o tyle taniej... bo włśnie myśłeliśmy, żeby wybrać się tam po tym terminie. Trzeba będzie się zastanowić. Planujemy właśnie wypozyczenie rowerów na miejsc, bo wyspa ma mnóstwo ścieśśzek rowerowych. Też się wybieram na Brigide. tym bardziej, ze podttytuł sugeruje, ze mamy z bohaterką wiele wspólnego)) Ja ostatnio też za moim rozumem nie nadążam)) Pozdrawiam Monika Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 21:31 Ludikun, ja robiłam to co Skrzynka, tylko nie odciągałam a zmasowywałam nadmiar, pamiętam że raz mi się jakoś zebrało na dole i leżałam do góry nogami (jak można leżeć do góry nogami tzn zwisałam głową i tułowiem z kanapy) tak że piersi 'wisiały' w przeciwną stronę i mleczko samo skapało. piłam dużo szałwi, zajęło mi to długo bo ok 3 tyg zanim było ok. bałam się brać bromergon bo podobno można się źle na tym czuć. co do klawiatury - y i z jest zamienione miejscami w klawiaturze polskiej, musisz ustawić na polska programisty. my zamiast kuchenki kupimy chyba toaletkę, Maja ciągle się maluje i czesze, moje kosmetyki w opłakanym stanie, wiecznie szukam suszarki. ostatnio klientami w salonie piękności są koniki pony nie wiem na jak długo wytrzymają im grzywy i ogony obiadek imieninowy bardzo przyjemnie, nie chwaląc się same pyszności były, a sernik to mi wyszedł najlepszy chyba w życiu (a nie robię często). ale mi sie juz chce zakupow swiatecznych! Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.11.04, 22:22 Monika musicie sie zastanowic na czym Wam zalezy,bo jak tylko rowery to moze warto jak taniej,ale jak chcecie cos wiecej zobaczyc to raczej przed 15.08,maz mi wlasnie mowi,ze nawet knajpy byly pozamykane,koniec sezonu. Monika co taki krotki post?! jestem zawiedziona Kamila ciesze sie,ze u Was sie wszystko udalo,ciekawe jak Kini. Ja dzis sie naogladalam ofert wielu sklepow i bardzo juz mi sie chce swiat,juz jutro mam ochote sie wybrac po prezenty,ale moj maz na pewno ostudzi moj zapal,bo on wszystko lubi na ostatnia chwile. Ja dzis wyrabiam norme za te dziewczyny o wyjechaly Ciekawe jak Ania dojechala do Slupska,mam nadzieje,ze wszystko OK i sie niedlugo odezwie. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 12.11.04, 16:39 Ale pusto1 Moze uda mi sie sciagnac kogos myslami ))) Zosia od wczoraj mowi do nas Tutusiu i Musiu ) uroczo brzmi i za kazdym razem robi mi sie cieplo kolo serca Udalo mi sie wczoraj w Rossmanie kupic farby do malowania palcami za 6 zl- wczesniej widzialam tylko firmy SES za 36! zaraz bedziemy je testowac ) Dziadek pare dni temu przywiozl drewniana hustawke (ta co byla od dwoch lat w ogrodzie nie wyszla najlepiej na deszczach, sloncu i mrozie) a K. ja zawiesil w dzrzwiach do naszego pokoju. No i zaczelo sie Zosia moze bujac sie doslownie kilka godzin dziennie (mam troche pretensji do siebie ze rozleniwieni sukcesami zaniedbalismy ostatnio cwiczenia i moze to stad taka maniacka potrzeba bujania : ((W kazdym razie Zosia przeszczesliwa ciagle powtarza ze Dziadzio dal Zosi "tawke" a Tutus -jesił (powiesil)Nagle Dziadzio wyrosl na idola nr jeden i cokolwiek sie zapytac okazuje sie ze to Dziadzio (obiad wczoraj jak sie okazalo tez Dziadzio dawal Zosi-choc Go wczoraj u Nas nie bylo )) Moja Mama miala dzis kolejny atak kolki pecherzyka zolciowego (( najgorsze ze nawet sie nie przyznala (juz rano sie zle czula) tylko przyjechali tu i chciala zostac z dziecmi a mnie z Ojcem wyslac na polowanie na kuchenke tylko sama zauwazylam ze cos mocno nie tak i oczywiscie nigdzie nie pojechalismy - no i dobrze bo godzine pozniej bylo juz calkiem kiepsko. Mam oczywiscie pogotowia wezwac nie pozwolila i jakos pomalu Jej przeszlo. Nawet ma juz skierowanie do szpitala na operacje ale ciagle sie zastanawia gdzie pojsc, a jak tylko zaczne temat pod razu sie denerwuje i obraza (( Rece opadaja Ide montowac obiad Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 12.11.04, 21:04 Rzeczywiście - straszne puchy!!! Skrzynko! Moja mama latem miała operację na woreczek - nie m czeggo się bać, bo po miesiącu już wróciła na pełen etat do opieki nd Gosia. Warto mame namówić nma operację .To teraz taki lepszy zabig kosmetyczny. Rossman ma w ogóle super rzeczy dla maluchów za niskie ceny. Ja dziś dokupiłam następne 3 pcynki. A jutro jedziemy do Auchan - między innymi zobaczyc zabawki. Gosia z tego smego gatunku co Maja. Malować się nie maluje, ale tylko dlatego, ze pewnie nie ma czym - ja się nie maluję. Ale potrai godzinami grzebać w swoich ciuchach. Dzis robiła porządki w szafie z ciuchami "na zaś" i powtarzała: "Ładne rzeczy, ładne rzeczy". W końcu wygrzebała różowy strój kąpielowy i paradowała w nim do czasu gdzy nalezało póśc spać. Pozdrawiam monika Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2proba sygnaturki 12.11.04, 23:30 Na Zobaczcie sa zdjecia z wyprawy Henia w Tatry z Tata aja wlasnie probuje czy dobrze zmienilam sygnaturke . Dobranoc Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: zdjecia 13.11.04, 00:22 Skrzynka ja nic nie chcialam mowic,zeby nie naciskac,ale to juz troche czasu minelo od kupna aparatu,a zdjec jakos malutko.Prosze sie poprawic )))))))))) My dzis z kumpela bylysmy w Ikea,bo pogoda paskudna,mialysmy nadzieje,ze bedzie luzik,bo pojechalysmy rano,okazalo sie jednak,ze dzissiejszy dzien wiekszosc ludzi ma wolne i ciezko bylo przejsc taki byl tlum. Wieczorkiem wpadli do nas na mala imprezke i wlasnie wyszli. Pozdrowienia-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki sobota 13.11.04, 09:12 Mówiłam że będzie pusto. U nas wczorajszy dzień z jednej strony nic ciekawego, z drugiej dużo się wydarzyło. Robiłam zupki. A że robię to z reguły raz na 10 dni to jest to duże zadanie. Miałam jedną lekcję prywatną i dziecko które być może zaraziłam wyzdrowiało. Ufff. Kupiliśmy buty zimowe. To było coś. Siedzieliśmy w sklepie z 30-40 minut. Nie lubię kuopować butów. Dostaliśmy co prawda kasę od mojej mamy ale i tak nie chciałam najdroższych bo po co. Po wielu próbach i walkach skończyło się na najdrozszym Bartku Sympatex. Podobają nam się i porządnie leżą. W przeciwieństwie do tych nad którymi za 88 zl dumaliśmy cały czas i próbowaliśmy tak i tak. Szok bo nr 26!!!!!! Wojtek do tej pory miał papcie 23!!! A jesienne nr 24!!! W domu wszystko z patyczkiem sprawdzałam i jak byk papcie za ciasne, polecialam kupic nowe Lemingo 24. To było jedno duże wydarzenie. Drugie - wizyta homeopatki. To mama dziewczynki z grupy Pawła. Bradzo sympatyczna. Robiła wywiad - który trwał ponad 2h!!!!!!Jak już pisałam ja sceptyk wielki ale pani zrobiła na mnie b. dobre wrażenie. A te pytania! Nie wiem kto jeszcze oprócz nas samych zna o nas takie szczegóły. Wypytała o wszystko i powiedziała że musi sobie to na spokojnie przemyśleć i wtedy da nam propozycje leczenia. Głownie chodzi o astme i te częste infekcje. Podobało mi się że nie tylko pytała ale i zbadała go dokładnie słuchawkami i gardziołko zobaczyła. Najcudowniejsze było to że nie wzieła grosza choć Pawłowi się to nie podobało. Nie wiem dalej ile będą normalne wizyty kosztować. Ale słuszałam o jednym homeopacie w K-owie gdzie 1 wywiad kosztuje 200zl!!! Dwie h jak byk ale to bardzo drogo. Zobaczymy. Ja myślę też żeby sama się z nią spotkać i mnie podleczyć. No i pani zwórciła nam uwagę na siusiaka Wojtka- tzn, my jej mówiliśmy o stulecje i czymś dziwnym ale ona ponagliła nas do wizytu u urologa. Trudno to opisać ale Wojtek ma na siusiaku jakby dwie dziurki z czego jedna jest zawsze bardzo zaczerwieniona i przekrwiona. No i trzeba spradzić odpowiednimi narzędziami ((((( co to jest. I jeszcze ucieszyło mnie jak powiedziała że czasem, b.rzadko daje "normalne" leczenie. Skrzynko, czy znasz jakieś "chrześcijańskie" ale do homeopatii. Pytałam ją o wszystko o magie itp ale z tego co mówiła wszystko ok. Może ty coś słyszałaś, bo chciałabym zeby z tej strony też było czysto. Henio ma super zdjęcia. To już dorosły facet!!! W sprawie prezentów, mam propozycje - podpowiedzmy sobie kilka rodzajów prezentów - chodzi mi o naszych rodziców, zawsze mam problem co dla mam i tat(?) _kupić. Jednemu tacie kupiliśmy rękawiczki polarowe, ale co z resztą?Może jak damy kilka pomysłów to każda cos będzie mogła skorzystać. Dla Wojtka wymyśliłam na razie: ciastolinę, farby palcowe, małego majsterkowicza i zestaw do sprzątania, odkurzacz lub kosiarke dla bogatszych no my myśimy nad pociągami. Mi podoba się Little People farma lub pociag ale to troche dla nas za drogie. Przeciez czeka nas Mikołaj, Święta a zaraz potem urodzinki. Trzeba to wypośrodkować. Czy wiecie że nasze forum to w pewnym sensie pamietnik naszego zycia. Jakby to kiedys poczytac to niezła pamiątka z naszych przeżyć. ale sie napisałam .wow. Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: sobota 13.11.04, 10:41 Oj bardzo jest pusto,a ja jak zwykle najwiecej pisze. No faktycznie niezly wywid skoro trwal dwie godziny,najwazniejsze,ze jestes zadowolona,tzn,ze nie byla to strata czasu. Mam nadzieje,ze kobitka wymysli cos sensownego i beda efekty. My dzis mamy jechac do znajomych do Starogardu,ale moj maz oczywiscie jeszcze spi,ja juz czasem nie mam sily do niego,on moglby spac i spac. Czasem mnie trzesie jak widze,ze on spi,bo ile mozna spac?! Szymon po wczorajszej imprezie wstal kolo 7 rano,troche sie sam pobawil,potem chcial kanapke i Tubisie,wiec myz znowu spac i jeszcze udalo sie godzinke pospac. JEdnak fajne sa bajki Widze,ze nikt nie chce stsrtowac w konkursie,wiec napisze: ajo to motor;papa to... kapac sie,a baja to woda. Mysle,ze ciezko bedzie,chyba musze mu jakis slownik na czole przyczepic ))))))) Koncze,bo juz sie Sz nie podoba,ze za dlugo siedze w jednym miesjscu. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Re: sobota 13.11.04, 11:06 hej my tez niedawno wstalismy. Zuzia spala z nami bo wczoraj ogladalismy Harry Pottera a mala bawila sie do pozna. Czasami mam takie dni ze nie chce mi sie jej usypiac okolo godziny i wtedy Zuzia ma Dzien Dziecka. My wczoraj szukalismy tez kuchni bo chcielismy ja dokladanie objrzec ale nie bylo ani w Smyku ani w Carrefourze. Moze wiecie gdzie sa kuchni rozstawione zeby sprawdzic na zywo jak to dziala? Pojechalismy do Arkadii na goroaca czekolade, powloczylismy sie troche i do domu. Dzis wieczorem idziemy na Bridged. Druga czesc ksiazki nawet bardiej mi sie podobala niz pierwsza. Zobaczymy co z filmem. Sewerynki ja widzialam fajny stolik dla majsterkowicza na ktorejs ze stron: www.bobomarket.pl www.fajnezabawki.pl www.ezabawki.pl Tam w ogole jest duzo taniej niz w sklepach wiec warto pobuszowc. Dobra koncze bo jeszcze jestem w pizamie. Wstyd! Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re: sobota 13.11.04, 12:54 oj Jolu, ja bym coś mogła powiedzieć o tym spaniu, ja już nawet przestałam się przejmować, dzisiaj M spał w dużym pokoju na kanapie bo usnął wieczorem i nie sposób go było zwlec. on nawet na stojąco może spać. kiedyś jeszcze w W-wie, wymienialiśmy okna na nowe, w kuchni panowie robili, walili itp i nagle coś tam było potrzebne i ja mówię 'to ja obudzę męża' a oni oczy 'jak to śpi?' no tak, jego armaty nie ruszą. my leniwie, jakoś mi się nie chce nic. Maja dzisiaj sama powiedziała wierszyk, zazwyczaj jej pomagamy, np słowo ja słowo ona. ale super! normalnie jesteśmy tacy dumni, że nie mam słów. co do forum - ja mam nagrane na płytkę nasze 'w oczekiwaniu' i 1część styczniaków (jeszcze ze starego edziecka) chciałam też nagrać to co teraz cz1 i cz2 ale jakoś mi się nie chcą strony zapisywać. rzeczywiście jest to świetny pamiętnik. co do prezentów, ja najtrudniej z tatą, chociaż nie wiem, to zależy od roku, czasem na coś trafię, czasem nie. ja np sobie chyba zażyczę rękawiczki skórkowe bo zgubiłam rok temu swoje ukochane. myślę, że dobra książka to zawsze fajny prezent. nie lubię dostawać ubrań, bo zazwyczaj są nietrafione. idę robić jakiś obiad. dziewczyny, czy któraś z Was jest jeszcze na wychowawczym? pytam bo w zeszłym roku dostałam bony świąteczne, trochę mi głupio zadzwonić i zapytać czy mi się należą, bo właściwie nie utrzymuję kontaktu z nimi, a może są. jak to jest? Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 Re: sobota 13.11.04, 15:12 Hej dziewczyny, ja cały czas tu zaglądam ale napisać jest mi jakoś ciężko się zebrać. Patryk niewiele mówi tak jak synek jednaj z Was ale powoli się rozgaduje, ostatnio powiedział koko i ja na to żeby mi pokazał bo nie mogłam wpaść co to jest, a on poszedł i pokazał na misia. Doradźcie mi czy nie robię źle bo zaczęłam go jednak wysadzać na nocnik ale chodzi cały czas z pampkiem. Czasami siusia do nocnika ale raczej to przypadek , przestał się jednak wyrywać i siada chętnie. Któregoś razu powiedziałam że idziemy siusiu i od razu pobiegł i wyciągnął nocnik, więc chyba zaczyna coś kojarzyć? A tak na serio to zacznę chyba dopiero latem edukację nocnikową tylko czy te próby nie zaszkodzą? Fajnie że zaczęłyście podpowiadać prezenty bo ja nie bardzo wiem co by mały chciał a tak to chyba kupię zestaw do sprzątania, szczotki go fascynują. Powoli chcemy też przeprowadzić małego do jego pokoju, ale nie wiem gdzie znaleźć jakieś fajne mebelki? I czy wasze dzieciaczki śpią jeszcze w łóżeczkach ze szczebelkami. Patryk tak tylko że w nocy tak szaleje że myślę że chyba już za małe dla niego. Camilcia mój mąż też potrafi spać w każdych warunkach , mnie to zawsze dziwi ja to musze mieć ciszę i spokój. Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: sobota 13.11.04, 18:30 Hej! Camilcia gratulacje dla Majuni to rzeczywiscie niezly wyczyn w Jej wieku )!Zos na razie jest na etapie konczenia w niektorych wierszykach urwanego przeze mnie zdania. Jolu ja startowalam w konkursie! Stawialam na balon i halo )) ale Szymon mnie powalil -nie mam szans ( Mysle ze jednak obejdzie bez slownika na czole, da sobie Facet rade.))) Ja przypominam o konkursie na odgadniecie postaci historycznej o wdziecznym kryptonimie Kininik )) Kinga bylam dzisiaj w Geancie w Jankach sa kuchenki Berchet (ale jakis taki model ze nie moge go nigdzie namierzyc w necie) czerwone z szarym po okolo 150 zl(promocja) bardzo solidnie i porzadnie wykonane i wykonczone. Duzo ladniej wg. mnie wygladaja niz Smoby ktore ogladalam w Auchan po 249!Poniewaz ma sie tym bawic moja trojka szczegolnie zalezy mi na jakosci (nie chcialabym zeby za miesiac okazalo sie drzwiczki wyrwane a widelce polamane). Poluje jeszcze czy gdzies na zywo nie ma Berchet Krups (sa na Allegro) i rozwazam ale chcialabym najpierw zobaczyc na zywo. Mezczyzni poszli na urodziny kuzyna a my same na gospodarstwie (balam sie jeszcze rekonwalescentki Zosi zabierac w tlum przedszkolakow ciagle jeszcze rano odkasluje i ma maly katar. Ciesze sie ze Wam sie moj pierwordny podoba -no nie da sie ukryc to juz prawie mezczyzna-pomalu zaczynam przygotowywac sie do nastepnego etapu w zyciu -bycia Tesciowa ))A cyfrowka jest fajna tylko...czasu brakuje mojemu mezowi -Henio upuscil ja w czasie wyprawy w Tatry i uszkodzil wyswietlacz i Kubi nie moze dojechac z nia do naprawy ((( Szkoda ze jutro to juz ostatni dzien wolnego (( potem dopiero Swieta w perspektywie. BUziaki A Iwona zapomnialabym- nic nie wiem o "magicznym" podkladzie homeopatii -mam wrazenie ze byl taki watek na Wychowaniu w wierze (poszukaj w wyszukiwarce bo to bylo dosc dawno)Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: sobota 13.11.04, 18:34 A zapomnialam-Zosia dalej spi w lozeczku szczebelkowym i mysle ze jeszcze z rok Jej posluzy ale Ona spi spokojnie zwija sie w klebek na brzuchu. Mysle ze jesli Patryk nie protestuje to takie proby nie zaszkodza a jest szansa ze coraz wicej bedzie kojarzyl "w tym temacie" )) Co do mowy to najwazniejsze jest ze nowych slow przybywa -jesli chcesz moge ci podeslac na priva takie ogolne wskazowki dla rodzicow co moga robic zeby troszke postymulowac rowoj mowy )) To juz naprawde koniec Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re: sobota 13.11.04, 22:31 Hej! Skrzynko! Super fotki! Pokazywałam Gosi dziś kuchenki w Auchan - nie robiły na niej najmniejszego wrażenia. Gosia dostała dziś od dziadka zestaw kaset z muminkami i małą Syrenką ze swiątecznej gazetki Tesco. Uwaga na nie ! Fatalne kopie! Trzeba głos podnosić na 8 kresek, żeby cokolwiek usłyszeć - seria "nasze dobranocki" czy jakoś tak. Ja prezenty chcę rodzinie kupić m.in. z internetowego sklepiku Unicef. Dla każdego coś się znajdzie. Są fajne kalendarze i koszulki. Gosia dziś starsznie wieczorem płakała i wymiotowała. Obawiam się, ze może to byyć sygnał, że w nocy wykluje się jakieś choróbsko. Ja nie mam zdania o homeopatii, ale moze w końcu też z Gosią wyląduje u homeopaty. gosia ma wysypki non stop nie wiadomo już po czym. We wtorek będę szukać ratunku u dermatologa-alergologa. Kamilko! Gratulacje z powodu wierszyka. Gosia podobnie jak Zosia kończy tylko wierszyki. Albo mówi ich wersje skrócone - tak, żeby się rymowało. W całości powtarza tylko jedną krótką piosenke i to o angielsku)) Gosia też mowi do nas Mamusiu i tatusiu. bardzo mnie to chwyta za serce. A wniebie byłam, gdzy w ostatnią niedzielę przyniosła mi torebkę i buty i powiedziała: "Mamusiu idziemy do kościoła. Boziuchna czeka na Gosie." Wcześniej rozmawialiśmy o tym, że Gosia nie pojdzie do kościoła, a my pójdziemy osobno, bo za wcześnie wstała i będzie marudzić. Czasem zapominamy, ze Gośka wszystko rozumie. Gosia ostatnio jest tak słodka, że aż boję się, że za dużo szczęścia na nas spadło i moze się "coś" w zyciu wydarzyć dla równowagi, żeby nie było za dobrze. Tez się wybieram na Brigid, ale piątkowej Rzeczpospolitej film zebrał straszne baty od recenzentki. Jak jest? Warto organizować zastęsptwo na wieczór dla dziecka? Pozdrawiam monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: sobota 13.11.04, 22:50 My wlasie wrocilismy od znajomych,bylo bardzo sympatycznie,pogadalam sobie. Jak wracalismy to byl juz szron,wiec cieszylam sie,ze Szymon zazyczl sobie dzis zimowych butow,chyba juz sie na stale w nie ubierzemy,no i w koncu ja musze polazic po sklepach i znalezc cos dla siebie,bo mi nogie niedlugo odmarzna. Skrzynka ja tez poprosze o stymulacji mowy,bo my raczej z tych co mowia malo,choc ostatnio mamy nowe slowo u góji czyli,ze cos jest u góry, a i jeszcze jakbys mogla napisac co kiedy dziecko musi mowic w jakim wieku,bo pamietam tylko,ze "r" okolo 6 lat (to dla kolezanki). Mi sie wydaje,te taki zestaw do sprzatania bedzie atrakcyjny bardzo krotko,bo i tak lepsze bedzie prawdziwe,a ze prawdziwym ciezko zrobic sobie krzywde to dlaczego nie? Ale to moje zdanie. Ja juz pisalam,ze my kupujemy drewniana kolejke chyba z Tesco,teraz w promocji kosztuje 54zl,a jest tam sporo elementow i mozna dokupowac na inne okazje. No i moze jakies dodatkowe klocki z Wadera,bo coraz ciekawsze sie robia dla Szymona,a im wiecej klockow tym latwiej cos zbudowac. Dla rodziny zawsze mam straszny klopot cos kupic,moi rodzice maja wszystko,kalendarze itp tata ma z pracy cale zestawy,ksiazki kupuja regularnie. Nie mam pojecia co im kupic. Siostra bardzo wybredna,ale na szczescie dla niej co chwila wychodza jakies nowe ksiazki,a ze mieszka w Londynie nie moze ich sama kupowac,szwagrowi (hihihi jak to smiesznie brzmi) pewnie jakis film na DVD lub jakis gadzet. Z mezem nie robimy sobie prezentow-niespodzianek tylko wydajemy kase na cos wspolnie. Tesciowie daleko wiec nie ma problemu. Agnieszka mysle,ze Patrykowi nie zaszkodzi wysadzenie juz teraz,a tylko pomoze,bo bedzie wiedzial o co chodzi,jak chce sikac to super. Kamila super,ze Maja sama poweidziala wierszyk to jest COS,gratulacje,macie powody do dumy,my tez jestesmy dumni. Co ja jeszcze mialam napisac??? niepamietam Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
kingabd1 Re: sobota 13.11.04, 22:52 Heyah, My juz po Bidget i powiem szeczerze jestem troche rozczarowana Pierwsza czesc podobala mi sie bardzo.Druga momentami mnie nudzila. Jest kilka scen na ktorych mozna sie posmiac ale ogolnie ocena mierna. Wszystko jednak zalezy od tego kto co lubi. Zuzi juz dawno zaczela do nas mowic Mamusiu u Tatusiu i jest to straznie slodkie. Widze Moniko ze masz podobe podjescie do szczescia jak ja. Niestety. Staram sie o tym nie myslec ale tez czasami nachodza mnie mysli typu: jest za dobrze, za duzo szczscia kiedy cos sie wydarzy i zaburzy to wszystko. Moja mama mowi ze nie mozna wywolywc wilka z lasu a poza tym dlaczego na to szczescie nie zaslugujemy? Zuza tez konczy wierszyki ewentulanie powtarza krotkie fragmenty lub spiewa lali A-a koty dwa, szaje buje dwa Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re: sobota 14.11.04, 14:04 Szymon spi juz w normalnym lozku,z dwoch powodow. Po pierwsze on sie budzil w nocy lub juz rano i wolal mnie,zebym go zabrala do nas do lozka (taka nasza tradycja od jego urodzenia,ze poranki we wspolnym lozku) bylo to meczace,teraz sam do nas przychodzi kiedy ma ochote,moze sam sie polozyc do lozka,nie musze go wkladac i wyciagac z lozeczka,on ciezki,bo wazy 13 kg. Po drugie w lutym urodzi sie maluszek i nie chcialam,zeby Szymon myslal,ze mu zabiera lozeczko wiec wczesniej kuplismy mu nowe. Jestem bardzo zadowolona,ani razu nie spadl (na poczatku kladalam mu materacyk,zeby jakby co mial miekkie ladowanie). Kupilismy lozko w IKEA takie co rosnie z dzieckiem,teraz ma 150,jeden bok sie kladzie ma chyba 170,a potem drugi i jest 200. U nas dzis piekna pogoda,,ale zimno. Maz mi nie zostawil fotelika wiec autobusem przyjechalam do rodzicow (niecierpie nieuprzejmosci i szlag mnie trafia na wszystkich ludzi). Zazdroszcze Wam "mamusiu" Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re: sobota 14.11.04, 18:06 Jolu pewnie doczekasz sie "mamusiu" predzej niz myslisz )) -u nas to jest Musiu ale i tak mnie wzrusza )Oczywiscie jak chcesz przesle Ci to o mowie, to nie sa duze rzeczy a i tak pewnie czesc bedzie troche na wyrost dla Szymka (taka goja to juz cos!!! po pierwsze ma dwie sylaby a po drugie chodzi o hm powiedzmy kategorie (czyli ze nie jest to nazwa jakiegos codziennego przedmiotu czy czynnosci fizjologicznej ale cos dla umyslu dwulatka zahaczajacego o abstrakcje -nie mozna tego dotknac!) Zosia wczoraj fatalnie spadla z krzesla (( poniewaz sama na nie ciagle wlazi i schodzi(dzis byla tez na stole) troche beztrosko wyszlam z pokoju i zostawilam ja na krzesle a ona chyba chciala szybko za mna pobiedz (( walnela sie czolem w kant stolika i doprawila tylem glowy o podloge. Na szczescie na gigant placzu sie skonczylo, ale cala bylam roztrzesiona i mialam do siebie pretensje (( Wieczorem na poprawienie humoru obcielam Jej wloski (wlazily w oczka a spinki to nasz najwiekszy wrog!) jak tylko aparat wroci z naprawy (najpierw musi do niej jeszcze pojsc he he he) zrobie fotki i pokaze.Calkiem zgrabna fryzurka nam wyszla )) Ja niestety z tym przeczuciem nieszczescia to mam podobnie choc walcze ze soba jak moge. Ale i tak co jakis czas ogarnia mnie lek ze to niemozliwe wokol ciagle slychac o tylu nieszczesciach chorobach, wypadkach, smierci, rozpadaniu sie rodzin wiec u Nas tez cos sie zaraz stanie. Ostatnio po artykule w wyborczej weszlam na Chore dziecko strata dziecka.... efekt wczoraj w nocy snily mi sie takie koszmary ze rano dlugo musialam tulic Zosie zeby upewnic sie ze to tylko zle sny. No dobra nie smece i pedze dalej. Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
kini_franio Re:paskudny piątek:((( 14.11.04, 19:37 Hej , dziewczyny jeszcze nie doczytałam co tam u Was i od razu się zalę. Impreza imieninowa udana w czwartek, a ponieważ w pt Marcin mial wolne wybraliśmy się do Berlina na zakupy, odebraliśmy Frania od rodziców przyjeżdzamy do domu, a tu od razu sąsiedzi z informacją ze mieszkanie nam zalało i to nie byle jak. Wzywano wodociagi bo z naszego mieszkania tryskały przez drzwi fontanny wody((((( Wszystko zalane , mówie Wam całe mieszkanie oprócz łazienki w wodzie, dobrze ze mieszkamy na parterze to tylko dodatkowo zalaliśmy nasza piwnicę. Okazało sie że to w kuchni pękła rurka zbrojeniowa czy cos takiego - wymieniana rok temu, niestety nietrwałosc materiału a do tego straszny syf jaki mamy w wodzie od jakiegoś czasu przyczyniły sie do całości.... Zawsze jak wyjeżdzamy na 2-3 dni to zakrecamy wodę, często nie ma nas całymi dniami i jakos do tej pory nic się nie działo...A teraz cała pdodłoga do wymiany. Uff.. dziś mi juz trochę przeszło ale jeszcze wczoraj to niezły dół załapałam, zwłaszcza ze od tygodnia mamy nowe meble które też nam podmokły((((( nO to tyle z moich żalów, poczytam teraz Wasze posty Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re:paskudny piątek:((( 14.11.04, 22:15 Kini, kurczę, to rzeczywiście niedobrze! ale sytuacja opanowana, na szczęście. my leniwie dzisiaj, ja większość dnia spędziłam łażąc z kąta w kąt i wymyślając czynności różne byle nie to co powinnam... tzw kombinowane czynności zastępcze. wieczorem posiedziałam z bratem na Skype, używacie tego? rewelacja! można sobie gadać z każdym wszystko jedno gdzie jest i nic się nie płaci! to dobry wynalazek szczególnie na rozmowy z Anglią, na którą ja bym wydawała fortunę. a tak, kupuje sobe piwko, moja przyjaciółka też, siadamy sobie przy kompie i gadamy, no jakby obok mnie była. netowe plotkowanie, zadziwia mnie czasem ta technika. co do szczęścia to ja niestety też tak mam, śnią mi się koszmarne katastrofy z udziałem wszystkich domowników i bliskich po kolei, płaczę i odchodzę od zmysłów, czasem mija, staram się nie myśleć o tym, ale różne tragedie powodują że myśli wracają. skłonię się nawet do tego, żeby powiedzieć że nie jestem normalna bo piszę Mai pamiętnik i nagrywam na video ją i nas bo boję się że jak nas (tfu tfu)zabraknie to bedzie wiedziala jak bardzo ja kochalismy. no i zaraz sie porycze bo juz mi dziwnie, taka to wlasnie moja glupia wyobraznia. przepraszam, że czasem piszę bez polskich znaków ale chcę szybciej. co do wierszyka - Maja też zazwyczaj kończy zdania rozpoczęte przeze mnie, wczorajszy wyczyn był zaskoczeniem, nie powtórzył się więcej mimo usilnych próśb babci i dziadka, Maja zaczyna i się śmieje i kombinuje czy Wam się tak samo nie chce pracować jak mi? i to nie mówię o pracy zawodowej tylko, jakiś leń mnie dopadł, spadek energii, nie mogę się do niczego zabrać, najlepiej bym się położyła i spała. w dodatku przede mną pracujący weekend Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re:paskudny piątek:((( 14.11.04, 22:17 miałam jeszcze napisać, Skrzynko, że Majka też łazi po krzesłach i nieraz nie zauważę i tylko czekam jak fiknie, ale chyba jeszcze niejeden upadek nas czeka. dobrze, że nie poważniej. oby wszystkie styczniaki miały miękkie lądowania Odpowiedz Link Zgłoś
skrzynka3 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 09:24 Kini trzymaj sie to rzeczywiscie ogromna przykrosc i klopot. Mam nadzieje ze meble dadza sie odratowac ((. Ja tylko na minutke zyczyc wszystkim dobrego poniedzialku i pedze do pracy ))) Buziaki Skrzynka Odpowiedz Link Zgłoś
agniesz76 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 11:39 Hej ale dzisiaj straszna pogoda, pierwszy raz założyłam młodemu kombinezon na spacer, nawet się nie spocił. W weekend objechaliśmy sklepy meblowe żeby w końcu urządzić pokój dla Patryka i mamy wiele dylematów. Dziewczyny z Gdyni gdzie kupowałyście mebelki dla dzieci? Malowałyście czy tapetę położyłyście? Skrzynka ja bardzo poprosze na gazetowego wskazówki co do ćwiczeń mowy. Pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 11:57 Kini bądź dzielna. Moze znajdą sie jakies pozytywne skutki tego zalania? Czasem tak jest ... głowa do góry. Ogladnelismy wczoraj straszny film, pół przepłakałam a miał byc miły nocny wieczór. 21 gram. Smuuuutny. Az sie musialam modlic zeby nie miec głupich mysli. Rano dzis szczepienie polio. Ja zalatwialam skierowanie do urologa - na nasz dziwna nietypowa dziurke w siusiaku i stulejke, idziemy chyba w piatek a z Wojtkiem byl pawel i nic nie plakal!!! To bylo super. Musiala byc jakas fajna pani co szczepila. Boje sie tylko jakis skutkow ubocznych po tym filmie ale to byl ten bezpieczny Imovax, lekarka widziala jakas wydzilina splywajaca po gardelku a on nie ma ani katarku ani kaszlu. teraz co chwila mu na nos patrze. dobrze ze ide do pracy wkrótce. wczoraj bylo ciekawe wydarzenie w sferze koscielnej, poniewaz maz byl w domu a dziecko zdrowe pojdechalismy razem do takiego innego. bo wiecie ze ja nie jestem katoliczka tylko protestantka, chyba to juz wyjawilam (nie wyrzucicie mnei chyba za to))) no wiec jedziemy tam, a to jest troche taki amerykanski kosciol i glosno sie spiewa, duzo klaszcze i krzyczy ... i wojtek od razu podkowka i w ryk, a on przeciez kocha muzyke. po 15 minutach skapitulowalismy i wrocilismy do kosciola naszego, gdzie bylo lepiej i wojtek sie usmiechnac raczyl dopoki jeden starszy pan nie zaczal czytac psalmu, troche za glosno chyba jak na jego uszka i znowu ryk. przeszlo, siedzimy ladnie i spiewamy a mnie cos na kolanach cieplo sie zrobilo i mokro ... pampers przesikany, wszystko lacznie z moimi spodniami mokre. no i do domu. tyle z naszego kosciola bylo. ech. ciekawi mnie ten moj syn. Jola - ja tez sie nie moge doczekac mamusiu, a chociazby mama byloby super. Czy mowilam wam ze wojtek wieczorem sam usypia? w dzien jeszcze go tule ale z tego to chyba ja nie bede chciala zrezygnowac, jedyna taka okazja sie potulic ale wieczorem idzie do lozeczka z ciumem i po prostu usypia, czasem zajmuje mu to z godzinke ale my mozemy robic co chcemy tylko go gonic trzeba z powrotem do lozka. pa Odpowiedz Link Zgłoś
sewerynki Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 11:59 a tapetu odradzam tzn ja bym tego drugi raz nie zrobila bo wojtek nam je skutecznie wszystkie zdziera. jak wszystko pojdzie bedziemy malowac. a lozeczka tanszego niz ikea tez bym szukala. Odpowiedz Link Zgłoś
franca1 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 13:02 Na Cybernetyki 7 jest hurtownia zabawek Smoby - ja dzisiaj kupiłam tam kuchnię: www.lechris.pl/shop/t_109_211.html 24921 - KUCHNIA ELEKTRYCZNA, cena 210pln. Też mi się podobała ta tefala z allegro, ale w końcu zdecydowałam się na Smoby. Widziałam te w Tesco - w ogóle mi się nie podobały. Kini z tym zalaniem to straszna sprawa, mam nadzieję, że nie ma poważniejszych szkód. Rozmowa z Olgą - Ola jest kupa? "Raczej nie ma", choć czuć w całym domu Siedzimy w kuchni Olga - mam dawaj picia. Ja: Mówi się poproszę pić. Ola: Proszę. Nowe słowo - "pychawica" - zajadała się pierogami z borówkami. U nas Mamusiu i Tatusiu na porządku dziennym. Zamiennie z "Madzia" i "Piotruś". Przeprowadzka Olgi - u nas będzie odwrotnie to my się wyprowadzimy jak trochę rozbudujemy dom. A od wczoraj mamy na suficie gwiazdki fluoescencyjne - Olga zachwycona. Leżała w łóżku i krzyczała "gwiazdy, gwiazdy" W Bielsku było jak zawsze super - w piątek pogoda rewelacyjna, ciepło, słonecznie, wjechaliśmy na Żar. Postaram się umieścić zdjęcia. Jest kilka fajnych widoczków. Chyba się trochę wyłamię, ja nie mam wizji katastrof itp. Ale ja już mam taki optymistyczny charakter. Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re: Jesteśmy:((( 15.11.04, 16:15 Cześć dziewczyny, Jesteśmy już z powrotem. Wypad się udał. Pogoda była super, choć bardzo zmienna. Od środy do piątku wręcz letnia, w sobotę i niedzielę regularna zima. Mieliśmy więc słońce i bardzo wysoką temperaturę oraz śnieg i mróz. Wjeżdżaliśmy kolejką na Gubałówkę, połaziliśmy trochę po Krupówkach, byliśmy na wycieczce na Słowacji, gdzie zrobiliśmy zakupy w fabryce Ecco (6 par nowych bucików) oraz zakupy alkoholowo-spożywcze. Podróż też nienajgorsza w tamtą stronę 5 godzin z przerwą na mandat, droga powrotna 5,5 h. Adaś bardzo fajnie bawił się z dziećmi na wyjeździe, oprócz Adasia było jeszcze 10 dzieci, w wieku od 3 miesięcy do 13 lat. Przez jeden cały wieczór dzieciaki bawiły się w sklep, przebojem była kasa z akcesoriami ( mikrofonem, czytnikiem, czytnikiem kart kredytowych, taśmą, wagą, produktami spożywczymi, pieniążkami i kartami kredytowymi, którą kupiliśmy Adasiowi na Słowacji. Przeżyliśmy również spotkania Adasia z K. rozrabiaką. Rodzice zaczęli reagować na zachowanie małego, po tym jak ugryzł jakąś dziewczynkę w łazienkach, podobno biegł szaleńczym pędem z obłędem w oczach 200m. po to, żeby ją ugryźć w ucho ( ma chyba coś z Tysona). I wtedy strasznie się przejęli, że coś jest nie tak z ich dzieckiem. Byli nawet u psychologa, ale na razie nie wiedzą, jaka jest przyczyna i co będzie dalej, niby jest ok. Historyjka z życia Adasia : Adaś ogląda obrazki w książeczce i co chwila jest pytanie: „co to jest ? I odpowiedź : to jest kalafior. Za chwilę „co to jest?????”, więc mu mówię : przecież wiesz, co to jest, no, powiedz co to jest????? Adaś na to „ nie mam pojęcia !!!!!!!!” Odpowiedz Link Zgłoś
camilcia Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 16:16 ratunku!!!!!!!!!!! dlaczego jest tak zimno??????!!!!!!!! ja nie wiem jak to wytrzymam, co roku w sumie jakoś jest ale naprawdę nie lubię marznąć (a ja wcale nie chowam się w ciepełku i wolę chłodno, ale nie zimnicę)! my też mamy gwiazki, nawet 1 księżyc, śmiesznie było kiedyś bo jak Maja była malutka to łóżeczko stało pod gwiazdkami - wchodzę kiedyś a 'całe niebo' u Majki w łóżeczku trzeba to porządnie przykleić. ale bym chciała pokoik dla Mai, cały dzień wczoraj kombinowaliśmy co tu zrobić, ale my chyba nie będziemy rozbudowywać, bo mam nadzieję, że za parę lat, jak już będziemy wiedzieli czy mój mąż zostaje w Skierniewicach czy w Białobrzegach, to się wybudujemy. więc narazie mamy wspólną sypialnię i wspólny pokój dzienny ok, uciekam bo jeszcze do pracy na 17 Odpowiedz Link Zgłoś
paty_mama_olenki Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 20:54 Kini wspolczuje z calego serca i mam nadzieje, ze straty niezbyt duze. My juz tez po dlugim krakowskim weekendzie. Jak zwykle za malo bylo czasu. No i tym razem pogoda nas nie rozpiescila. U nas tez zimnica sie zrobila. Na szczescie juz mam cieplutkie butki dla Olenki. Olenka juz list do Mikolaja zrobila. Teraz jest na etapie Kubusia Puchatka, wiec chyba jekies bajki nakupujemy na kasetach. Mysle tez o jakichs gadzetach z Puchatkiem i Shrekiem. Bo Ola jest fanka Shreka. Siedzi i oglada jakies dwa razy dziennie. Lepsze to niz Tubisie ktore poszly w odstawke. I jeszcze rowerka sobie Olenka zazyczyla od Mikolaja. Ale ja mysle, ze rowerek to dopiero na urodzinki kupimy. Widzialam fajne Berchet. W Krakowie bylismy w Zoo. Oli sie strasznie malpki podobaly i tygrysy a takze inne kotowate i foki. I oczywiscie z wiadomych wzgledow osiolek. Olenka tez jest strojnisia. Uwielbia przymierzac. Prawdziwa kobietka. Jak kupowalysmy butki to szukalysmy kozaczkow roznych i znosila je sama i mierzyla. A potem w tych nowych butach (sniegowcach zreszta) latala i w sukience nowej i nie chciala sie rozebrac. Poza tym jak prawdziwa kobieta wchodzi do sklepu z ciuchami i "maca" ciuszki na wieszakach, przesuwa itp. Ciekawe gdzie to podpatrzyla. U nas Mamusia i Tatus tez na porzadku dziennym i to zupelnie poprawnie wypowiadane. A dzis pierwszy raz bylo Mamunia...mnie tez serce mieknie jak to slysze. Co do klawiatury to Ludikun czasem sie znaki przestawiaja jak sie wcisnie jednoczesnie Shift i Ctrl. U mnie sie tak robi i dopiero po jakims czasie to odkrylam i juz wiem jak przestawic. Nie wiem co to ja jeszcze chcialam dodac...acha Monika bardzo sie ciesze, ze sie wybieracie w nasze strony i wierze, ze sie spotkamy Dobrze, ze juz Styczniaki wydobrzaly. Zdrowka wszystkim. Cos Didi sie nie odzywa, nie mowiac juz o Bulionie, Alabamie i jeszcze kilku innych Mamach. pozdrawiam Patrycja Odpowiedz Link Zgłoś
monikam1 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 21:19 Hej! kini! Trzymaj się! Kilka miesięcy temu nasz sąsiad miał taką powódź. Poszła mu niewinnie wyglądająca rureczka prowadząca wodę do misy od WC. Fcet spał sobie o nocce, a woda wylewała się przez garaże na ulicę. Facet nie chciał się dobudzić, w końcu dodreptał do drzwi w wodzie po kostki i zaspany tłumaczył, że to nie u niego się leje. Zeby było ciekawiej, ta rurka miała ok. 1,5 roku, bo mamy nowy bloczek i wedle moich wyobrażeń nie miała prawa pęknąć. No ale od tej chwili nie boli mnie już tak płacenie ubezpieczen za mieszkanie)) Ewo! Czy zrobiłas zapas butów na następne 5 lat??? Gdzie jest ten sklep i jakie tam są ceny, bo chyba pojedziemy na szolenie w styczniu do Zakopca.Anm się wielodzieciowy wyjazd szykuje na Sylwestra. Już się boję)) A! Kasta nowa z Tesco o Muminkah juuż na śmietniku. Niewiele brakowało, a popsułaby nam wideo. Iwono! Gosia uwielbia chodzenie do kościoła. No ale u nas tradycyjnie. Choć podejrzewam, że śiewy i klaskanie raczej przypadłoby Gosi do gustu. Jeździmy czasami na wycieczki po innych parafiach, żeby nasi księża mieli czasem chwilę wytchnienia. NAs w kościele witają z mieszanymi uczuciami - rozrabiamy, ale dostarczamy sporo kasy, bo Gosia ubóstwia wrzucanie monet na tacę, więc taca dostaje przynajmniej razy dwa, a potem jest obchód po skarbonkach))) Na pewno dajemy się zuważyć, bo Gosia wodzi prym kościelnej chuliganrii. Nie wiem, czy to dobrze, bo za kilka lat Gosia będzie potrzebowała opinię od proboszcza do swojej szkoły, żeby ją pzyjeli)) Główna atrakcja, to krzyżyk od klęcznika, który się rozpada i każde dziecko uważa, że musi go rozłożyć i złożyć. Co jakiś czas któreś próbuje boczną belkę skonfiskować i zabrać do domu. Na szczęście rodzice interweniują i na szczęście nikt nie wpadł na to by go skleić)) Idę pisać ratkulik do gazetki zakładowej. Bleeee... Ale mi się nie chce. pozdrawiam monika Odpowiedz Link Zgłoś
jogaj Re:styczen 2003 :) 15.11.04, 22:49 Kini bardzo Ci wspolczuje,mam nadzieje,ze juz Ci lepiej. Zimno faktycznie sie zrobilo i nadaja ochlodzenie,opady sniegu,u nas na wybrzezu deszczu ze sniegiem. Zima idzie. My tez juz chodzimy na zimowo,bo zawsze wieje ten cholerny wiatr i wydaje sie byc duzo zimniej niz jest. Dzis moj Grzes zrywal kawalek podlogi u moich rodzicow,bo chca tam kafelki,jutro przychodzi kafelkarz,moj sasiad,ale i tak ktos musi z nim byc wiec ja jutro z rana znowu do rodzicow,bo oni pracuja. Juz pisalam,ze ja kupowalam Szymonowi w Ikea meble,bo lozko okazalo sie tam najtansze. U nas tez co jakis czas zadarzaja sie upadki bardzo groznie wygladajace i wtedy sobie obiecuje nie odchodzic na krok,ale to przeciez sie nie da. Skrzynka ja czasem wchodze na Chore dzieck,strata dziecka i tez czytalam ten artukul,ryczalam jak bobr,czytam takie artykuly,bo moja bliska kolezanka znalazla sie w podobnej sytuacji wiec wielkie nieszczescie mam bardzo blisko siebie,to tak okropne,ze nie mozna tego opowiedziec slowami. Buziaczki-Jola Odpowiedz Link Zgłoś
spokotea Re:styczen 2003 :) 16.11.04, 14:08 Przeczytałam zaległe posty. Kini mam nadzieję, że mieszkanie ubezpieczone, bo wtedy straty nie będą tak bolesne, chociaż załatwiania na pewno dużo. Moniko, sklep Ecco jest w miejscowości Martin, około 100km od Zakopanego, granicę trzeba przekroczyć w Suchej Hoże. Co do wyboru, to tam są tylko buty produkowane w tej fabryce, także nie ma całych kolekcji, ceny – połowę niższe niż w Polsce. Kupiliśmy 6 par butów dla całej rodziny, czyli po 2 na osobę, to dla mnie wcale nie dużo. Za czasów studiów jak pracowałam w Niemczech, to z jednej wyprawy przywoziłam po 10 par butów. Ale ja mam fioła na punkcie butów, muszę się przyznać. Adaś też jeszcze nie ma „dorosłego łóżka”, śpi w łóżeczku turystycznym, ale mój mąż chce mu kupić łóżko – wyścigówkę, właśnie na prezent gwiazdkowy, albo urodzinowy. Odpowiedz Link Zgłoś
ewakop Re:styczen 2003 :) 16.11.04, 14:15 Dziewczyny, ten post poniżej, to mój, tylko na stary login. Odpowiedz Link Zgłoś