Dodaj do ulubionych

Styczeń 2003 :) cz.2

    • franca1 jedzenie 08.10.04, 14:25
      Skrzynka mądra z Ciebie kobitka, nie będę polemizować, bo się zgadzam z tym co
      piszesz. My staramy się nie narzucać naszej „woli”, ale jest dużo sytuacji,
      kiedy Olga po prostu musi się dostosować, niezależnie czy jej się to podoba.
      Jeżeli chodzi o jedzenie. To nic na siłę. Babcie chyba mają tą samą metodę, bo
      nieraz zeznają, że dużo zjadła, a czasami, że malutko. Niezmiennie pije jak
      smok, podstawa to sok malinowy z lipą herbapolu – muszę dolewać do każdego
      płynu, bo jest inaczej awantura.
      Wychodzę z założenia, że jak nie chce jeść, to nie jest głodna i sama zawoła
      jak zgłodnieje, albo sobie coś weźmie – ostatnio biegała po domu z bochenkiem
      chleba. Generalnie posiłki jedzone we własnym krzesełku (czasami na kanapie)
      samodzielnie. Od dłuższego czasu. Bardzo wygodna ta samodzielność Olgi, bo
      wreszcie zdarza mi się wypić gorącą kawę.
      Z góry przepraszam, za zawiłe „zeznania”, ale na nóżkach dzisiaj jestem od
      5.30, a w pracy od 7 na wysokich obrotach i czuję się lekko rozbita …
      Aga nie daj się ISO!
      Wracam do pracy. Bardzo miłego weekendu życzę. Magda
      • camilcia Re: 08.10.04, 21:26
        ufff, weekend się zaczął! Hura!
        Hura to teraz ulubiony okrzyk Majki, jak się z czegokolwiek cieszy to krzyczy
        hura! śmiesznie to czasem wychodzi, dzisiaj np kupiłyśmy jej buty. fajnie bo
        pani miała taką miarkę drewnianą, bardzo nam pomogła, potem mierzyła bucik w
        środku miękką miarką, kupiłyśmy 23 (trochę luzu). Majka na wejście 'hura!!!' i
        co zobaczyła ładny but to 'hura'. gdyby to od niej zależało to wyszłybyśmy z
        ocieplanymi czerwonymi kapciami w owieczki. na szczęście dała się namówić na
        zimowe buty. firma Eldam, rawska, kiedyś już pisałam że mają medale i nagrody i
        są już w smyku, na miejscu jakieś 30% taniej - trapery 79 zl.
        Aga fajnie, że się odezwałaś, życzę cierpliwości do ISO.
        Skrzynka, mi tylko chodzi o to wmuszanie, takie natrętne. oczywiście zgadzam
        się, że czasem się nie da. ja nie muszę Majki posiłków dostosowywać do niczego,
        pewnie dlatego mi łatwiej. wiem np że jak jest śpiąca to nie zje obiadu i
        koniec, zasypia, jak wstanie to je. generalnie Majka je samodzielnie już od
        dłuższego czasu (na krzesełku przy stoliku małym) i często je z nami, siedzi
        wtedy w krzesełku, jak chce na kolana to nie pozwalam bo ja też się chcę
        najeść/napić itp. ona już wie, nie robi problemów. czasem ją karmię jak widzę
        że więcej by wylądowało dookoła niż w buzi. czasem łażę za nią i karmię po
        łyżeczce/gryzku czegokolwiek.
        jeżeli chodzi o stawianie granic to zgadzam się, że dziecko nie może rządzić i
        musi wiedzieć co wolno a co nie. zresztą co ja piszę, Skrzynka, przy Twojej
        wiedzy i doświadczeniu to ja wysiadam. za dużo mam jeszcze niezweryfikowanej
        wiedzy książkowej smile
        nie wiem za bardzo jak to napisać, może jakkolwiek... odkąd mój mąż znowu
        pracuje prawie go nie ma w domu, ma nadzory nocne, służby, jest zmęczony i
        wieczorem pada, ja zawsze lubiłam bardziej rozrywkowe życie, wyjścia, basen,
        spacer, wizyty, wyjazdy. wkurza mnie to, że on ciągle nie ma siły, stary-młody
        człowiek zmęczony życiem, w domu nie bywa za często więc nic nie robi (nie
        chodzi o to że ja robię, mam czas to robię, jak on miał to on robił) więc tylko
        praca. chyba mi się nazbierało jakichś negatywnych emocji, bo czasem jak
        przyjedzie to tylko się sprzeczamy i właściwie to już wolę jak ... go nie ma.
        to strasznie zabrzmiało... martwi mnie to, smutno mi ale nie bardzo już wiem co
        mam zrobić. tęsknię za znajomymi, nie chcę się z nimi spotykać sama, chcę razem
        z nim. chcę żeby było tak jak kiedyś... kurcze chyba sama nie wiem o co mi
        chodzi.
        no to kończę, idę do wanny rozmyślać smile
        cieszę się, że mam Was - jesteście wszystkie wspaniałe
        buziaki
        • sewerynki Re: 08.10.04, 21:50
          Camilcia - z ust (palców na klawiaturze?smile) mi wyjęłaś pewne stwierdzenia i
          przemyślenia.
          Weekend - tak, tak hurra. Ja chyba najtrudniejsze grupy mam w czwartek. Z
          trzech pierwsza i ostatnia jest do bani. Na jednej na skutek różnych
          niezależnych ode mnie okoliczności mam trójkę 4-5 latków, z czego jedna Julcia
          nie chodzi (miała jakąś przepuklinę czy coś) i porusza się na sposób raczkujący
          i reszta - druga trójka to 7 latki. Różnica ogromna i nie mam pojęcia jak te
          zajęcia prowadzić. Pod koniec jestem wyczerpana i rozczarowana. A ostatnia
          grupa, nie dośc że późno (18.15) to sami chłopcy, wszyscy nadpobudliwi
          troszeczkę, jak chłopcy przy czym jeden naprawdę ADHD. Koszmarek.
          Ale dzis piątek i mam się lepiej.
          Na spacerze obyło się bez buntu!!!!!

          Dołączam się do pień pochwalnych na temat Skrzynkowych mądrości i postawy
          ogólnej. Co my byśmy bez ciebie tu zrobiły?

          Wojtek i jedzenie to temat trudny. Tzn. przy jego stałej niedowadze zawsze był
          to temat drażliwy. Ale je i ja nie zawsze (smile go zmuszam. Ale jabłuszko to
          wmuszam, żeby jakiś owoc raz dziennie chociaż był. Mleczko trochę też wmuszam
          choć dzisiaj był wielki sukces bo zjadł Bebiko ze zwykłymi płatkami. Może to w
          końcu koniec tych drogich kaszek??? A reszty wmuszać nie muszę bo je, w miarę
          chętnie, no jeszcze warzywa czasami. On ma typ swojego taty - najlepiej nie
          jeść wcale bo w tym nie ma nic interesującego chyba że jest to Cola lub Pizza.
          Paweł jest chudszy ode mnie i ma życiową niedowagę. Myślałam że lepiej by było
          żeby to córeczka po nim te skłonności odziedziczyła ale nic z tego.

          Z naszym małżeństwem też ostatnio jakoś na bakier. Czynników mnóstwo. Zawsze ja
          mam jakiś problem bo jemu nic nigdy nie przeszkadza. Ale coś węszę że dziś
          będzie próbował łamać lody. Nawet na świętowanie naszej rocznicy za tydzień nie
          mam ochoty. Wściekam się bo czuję że obowiązki są na mojej głowie li tylko. O
          wszystkim muszę pamiętać, o nic się nie mogę doprosić. I w ogóle ... już nie
          smędzę.
          Ide.
          pewnie przez weekend będą u nas pustki.
          Wojtke nie chce zdmuchiwać świeczki ani robić baniek, w ogóle nie chce dmuchać.
          Ale dzielnie próbowałam się dzisiaj bawić - w ćwiczenia.
          • skrzynka3 Re: 08.10.04, 22:41
            Hej! Mi nie chodzilo o pochwalne pienia na moje wypociny, tylko bylam ciekawa
            jak sobie radzicie w takich roznych sytuacjach kiedy trudno machnac reka dobra
            zje pozniej bo pozniej np. nie ma warunkow. No tak ale jak byl tylko Henio to
            jak nie chcial sniadania to jadl je za godzine. Czyli Zosia ma w pewnym sensie
            gorzej crying( albo moze po prostu inaczej. Nie czuje sie wcale bardzo doswiadczona
            tak naprawde w srodku mam caly czas mase pytan i watpliowsci czy dobrze
            robie??? a moze cos tam w przyszlosci bedzie mialo skutek zupelnie rozny od
            zmierzonego ??? Ech zycie...

            Kamila mnie to tez niestety zabrzmialo bardzo znajomo. Kiedy nie pracowalam
            bardzo sie buntowalam, teraz juz sama nie mam napedu zeby popchnac nas oboje
            zebysmy gdzies wyszli kogos zaprosili. Tak naprawde wieki cale nie robilismy
            jakiejs imprezki i na zadnej nie bylismy. Tygodnie pedza jak oszalale i tylko
            przez telefon nabijam impulsy z trzema moimi najblizszymi kolezankami ale cala
            reszta mojego bujnego kiedys towarzystwa juz mi gdzies po drodze przepadla.I u
            nas podobnie jasne zawsze moge sie umowic i spotkac tylko ja tez bym chciala
            razem. Kubi przynajmniej ostatnio nie pracuje w weekendy i wraca w miare
            przyzwoicie ale i tak calkiem wypompowany bez sil i energii. Kurcze przeciez
            zycie nam ucieka tu i teraz kazdy dzien!I nie chodzi mi o beztroskie ciagle
            balangowanie wiem ze to juz nie wroci ale o cieszenie sie i nasycanie tym co
            jest.Moze to przez ta jesien i deszcz crying(
            Z innej beczki -Sewerynki sprobujcie postrzelac w siebie wata, bierzesz
            kuleczke z waty kladziesz na wyprostowanej dloni i dmuchasz tak zeby spadla na
            Wojtka a potem zachecasz zeby strzelil w Ciebie -mozna zrobic z tego cala
            bitwe smile)Dobre sa tez wiartaczki i i lekkie zabawki z papieru powieszone na
            nitkach bo widac jak po dmuchnieciu sie ruszaja. Mozna tez na stole grac
            pileczka pingpongowa w mecz pilki dmuchanej (na pocztku Wojtek bedzie chcial
            pewnie palcem ), moze swieczka i banki byly na razie za trudne, ale probuj jak
            nie wychodzi na razie dmuchaj Ty zeby Go oswoic (a same banki nie spodobaly Mu
            sie?? wiekszosc maluchow jest nimi zachwycona, probuja lapac raczkami itp)

            Zmykam spac -jutro mamy slubowanie naszego pierwszaka.Skrzynka

            Ps bylabym zapomniala bylismy u alergologa dostalismy pochwale za stan skory,
            mozemy probowac wieprzowine, ryz i ryby slodkowodne, bialka przepiorcze.
            Marchwi,indyka, mleka, jajek na razie nie. I mamy dawac Cebion multi i wtedy
            juz D3 dodatkowo nie.
          • kini_franio Re: no to i ja coś skrobnę 08.10.04, 22:42
            Skoro jest wieczór a net mi nie szwankuje (tylko komp czasem sie wyłacza bez
            uprzedzeniasmile) - nvidia do kitusad, to i ja sie dołączę. Męża brak - na
            spotkaniu ze znajomymi, mi jakoś nie chciało sie udzielać sie towarzystko,
            zwłąszcza ze Franka trzeba by na noc zostawiać a to dla mnie stres (moze
            faktycznie te plamy to od tego - kłebek nerwów ze mniesmile)Dla Marcina jakoś nie
            robi to większej różnicy,ach Ci faceci...Ostatnio też jestem w nienajlepszym
            nastoju jakos tak chmurno i durno w duszy gra, sama też sie pogubiłam...Ale jak
            widzę sama nie jestem, co niewielkim pocieszeniemsmileMam chyba jakieś zwarcie w
            środku, od tego ciagłego myślenia i wymyślania róznych rzeczy, dla domu dla
            Frania, dla całej reszty...strasznie ciezko sie żyje jak druga osoba przejawia
            niewiele inicjatywy.......sad(
            Aaaa..miałam o czym innym, a tak wyszło jakoś...Moze Kamilcia tez wskoczę do
            wanny i przemyślę parę spraw, moze Tobie sie udałowink)
            dobrej NOcy
            • jogaj Re: no to i ja coś skrobnę 08.10.04, 22:59
              Ze Skrzynka i Kini pisalysmy razem.
              U nas nie ma problemu z wyjsciem na domowe imprezki,bo Szymon zasypia
              wszedzie,mi wlasciwie brakuje wyjsc w ciagu dnia,wspolny spacer,basen,wypad za
              miasto,pewnie winny jest brak urlopu Grzesia i to,ze cale wakacje robilam cos
              sama z Szymonem,brakuje mi tkaiej jakies wiezi rodzinnej,no i tez jakis przezyc
              ze znajomymi na nie domowej imprezie.Oprocz tego poszalalabym na jakies
              imprezie w klubie,ale teraz na moj stan odmiennysmile sobie nie poszaleje na
              parkiecie.
              Buziaczki jesscze raz -Jola
              • kini_franio Re: no to i ja coś skrobnę 08.10.04, 23:16
                Fajnie jest poomyśleć, ze gdzieś tam w tej samej chwilii klepiemy w
                klawiaturęsmile)JOla ja i tak Cię podziwiam, cały dom na Twojej głowie, Szymek ,
                pies no i Fasolka przecież tez wymaga już uwagi a przede wszystkim poświecenia.
                Chyba zostaniesz moją idolką!!!smileCZy uważasz że jseteś zbyt surowa w stosunku
                do Szymka - bo tak odebrałam Twóje trzymanie sie sztywno zasad..
                \Ja też czasami obstaję mocno przy swoim i prawie jako jedynej udaje mi sie
                osiagnać rezultaty, Franek wie, ze jak mówię nie to znaczy włąsnie to
                samo "nie". Więc albo łamię sie już na samym poczatku i daję taryfe ulgową albo
                obstaję uparcie przy swoim i im blizej końca dyskusji tym bardizej jestem
                nieugięta.
                Dzis Franky rozbroil mnie dwiema rzeczami; 1. rano spytał Marcina czy idzie do
                pracy zarabiać pieniążki? (nie bedę przytaczac to zbyt skomplikowanesmile na
                odpowiedź twierdzącą kwinał główką:" To kupi izaka! (lizaka oczywiście)2.
                Dokonał pewnego odkrycia: "Janio jest chopcikiem, Mama jest diefcynkom". A kim
                jest tata - na to ja. Odpowiedź: "Tata jest... Majcinem" Tata Marcin był lekko
                oburzonysmile)
                Co do jedzenia, temat rzeka, u nas niby problemu nie ma, Franky je jak
                oszalały, waga znakomita, rozwija sie pięknie, wiec jak czasem nie doje nie
                robię rabanu, ale pewne zasady obowiazują: jemy razem, przy stole, nie ma
                biegania i ganiania z łyżką, są oczywiście bunty co do tego co jemysmile)Ale to
                też da sie przeskoczyć..chociaż jest trudno. Raczej staram sie pilnować żeby
                Franek jadł to co mu przeznaczonesmile, bo jeśli zamiast obiadu próbuje wydębić od
                nas serek to poźniej chodzi wściekły bo niedojedzonysmilez pustawym brzuszkiem.
                Nie wiem jak to jest u teściowej przypuszczam że uskutecznia bieganiesmile, ale u
                moich rodziców raczej przestrzegane są takie zasady, moja mama czasami
                przesadza zamartwianiem sie że zjadł o jedną lyżeczkę za mało...
                no i jeszcze jedna zmiana u nas - Franek wreszcie, od wczoraj zaczał siadac
                podczas kąpieli w wannie - niesłychane!!!!!!!!
                pozdrawiamy i tym razem udajemy sie na spoczynek tzn. ja i moje jakieś nocne
                drugie jasmile))
                • monikam1 Re: no to i ja coś skrobnę 09.10.04, 14:56
                  Hej dziewczęta! Ja nareszcie w domciu. Alescie się rozpisały!!! Widzę, że
                  dobiera się do nas zbiorowo jesien ze swoimi depresyjkami i pochmurnymi
                  humorami.Byle do wiosny!!! Mój mąż przytargał znowu jakiś katalog z dalekimi
                  podróżami i obecnie "łapiemy słońce" w Tunezjismile)) ZObaczymy co będzie za
                  tydzień. No cóż - trochę raźniej mi się zrobiło, gdy przeczytałam, że nie tylko
                  u nie teraz częściej zamieszkały w domu spory małżeńskie. Nie znam jednak
                  problemu późnych powrotów męża z pracy. Zawsze wracamy oboje ok. 15.30.
                  Kamilo! Przypadek Twojej koleżanki przypomina mi problemy mojej znajomej.
                  Pomogli jej dopiero w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi (czy jak to się
                  nazywa). Jej maluszek urodził się teraz cały i zdrowy w styczniu 2004, ale
                  zapowiedziano już jej że następne dziecko przez nietolerancję czegoś tam
                  prowadzić ma w Łodzi.
                  Dzięki za rady zakupowe. Zgodnie z zaleceniem udałam się z kolegą do Wola Park.
                  Był trochę zdziwiony, bo przedzieraliśmy się przez całe miasto (mieszkaliśmy w
                  ośrodku Złote Brzozy koło Elektrociepłowni Kawęczyn), a ja kupiłam sobie tylko
                  pastę do zębówsmile)) Musiał wykazać nieziemską cierpliwość, ponieważ na drugi
                  dzień w drodze powotnej do domu pojechaliśmy tam znowu. Po prostu musiałam się
                  z moimi planami zakupowymi przespać, bo były dość drogie i na zapas. Kupiłam
                  Gosi płaszczyk w H&M za drobne 180 zł...(taki czerwony z "koca" ze sciągaczami
                  i kołnieżem z dzianiny i guzikami w kształcie kiełków morsa) i skarpetki w
                  Kappahlu. Płaszczyk jest dopiero na przyszły rok, ale tak mi się podobał... Mąż
                  mnie oczywiście preświęcił za rozrzutność. Rzeczywiście - mnie tez Wola Park
                  przypadł do gustu. Żałuję, że nie mamy tylu sklepów w Bydgoszczy - a może i
                  dobrze, bo straciłabym majątek. Sobie w końcu nic nie kupiłam, choc KappAhl ma
                  kolekcję jakby zrobioną pod mój gust.
                  Gosia 2 dni mojej nieobecności świetnie zniosła. Drugiego dnia szukała mamy.
                  Jest obecnie na etapie prezentów, więc ogromnie się uieszyła na mój widok -
                  zwłaszca, gdy dałam jej pakuneczek z nowym porcelanowym aniłkiem (to jej hobby
                  i jak sie jej zapytać co jej kupić, to mówi anioła) i 3 książeczkami z edycji
                  Świętego Pawła (bardzo je lubię). Płaszczyk nie zrobił na niej wrażenia, choć
                  obecnie przeżywa etap bycia "sisiną" (tj.księżniczką) - zakłada sobie koronkowe
                  chusteczki za głowę i ogląda się lustrze z taką zachwycona miną, ze w koncu
                  chyba zobaczy diabła.)
                  Kingo! Dziękuję za propozycję wspólnych zakupów! Może kidyś, gdy wybiorę się na
                  dłużej do Warszawy. Mam rodzinę w Markach, a to chyba gdzieś blisko Ciebie. Tym
                  razem zajęcia kończyliśmy doopiero o 18 i udaliśmy się z kolegą do drugi brzeg
                  Wisły trochę na zakupy, a na trochę na spacer wieczorny po Starówce.
                  Jedzenie... Ja obecnie mówię, że Gosia ładnie je, bo przynajmniej nie zmusza
                  się już do wymiotów. Jakbym jej nie wpychała, nie jadłaby w ogóle. Lubi tylko
                  torty i ciasta kremowe, którymi opycha się obiema rękami i oczywiście ze
                  względu na alergię jeść nie może.
                  Nasza grupa u Helen Doron dziś ostatecznie się zawiązała. Dzieci się juz
                  rozpoznają, zaczynają się ze sobą ładnie bawić - np. w chowanego przed
                  zajęciami. Wreszcie mamy cały zestaw płyt w domciu. Gosia mogłaby sowjej płyty
                  nr 1 słuchać bez przerwy, ale podobno nie wolno. W każdym razie chodziła po
                  domu dziś i mówiła I see lala, I see tatasmile)) A jak jechaliśmy samochodem były
                  cary, trucky i busy. Nieługo nie dogada się z babciamismile)) Iwono! Ile u WAs
                  kosztują jedne zajęcia? U nas 20 zł. Czy to standard?
                  Przyłączam się do głosów pochwalnych dot, Skrzynki. W ogóle widzę, że się
                  wzajemnie uzupełniamy. Każda z dziewczyn wnosi coś cikawego do forum i przy
                  dłuższej czyjejś nieobecności, czegoś brakuje/ No włąśnie! A gdzie PATY?????
                  Jak zdrowie Kamilo i Didi? Rozumiem, że po anginie Skrzynki zostały już tylko
                  wspomnienia? A ja cały przyszły tydzień mam pod znakiem dentysty i laryngologa.
                  Pozdrawiam
                  Monika
          • jogaj Re: 08.10.04, 22:50
            Kamila jak pisalas o swoim mezu to tak jakbys pisala o moim,co oni robia z tymi
            chlopami w tym wojsku?! No wlasnie u nas domowe klotnie sa glownie o wstawanie
            rano z lozak i wyjscie z domu,ja ciagle bym gdzies latala,a Grzes w domu przed
            TV najlepiej pod koldra. On chetny na wyjscia kolo 19 do znajomych,najlpeij
            samochodem,zeby sie nie zmeczyc,koszmar. Ja
            gadam,gderam,krzycze,placze,tlumacze,rozmawiam,przedtawiam argumenty,ale
            najbardziej skuteczny jest szantaz lub wyjscie z domu bez niego,bo wtedy w
            ciagu 5 minut nas dogania. Tylko,ze mnie to meczy. Ostatnio jest lepiej,ale nie
            wiem czy to moja ciaza czy dlugie wolne od wojska,oby trwalo jak najdluzej.
            Ja sie zastanawiam czy ja nie jestem zbyt konsekwentna w stosunku do Szymona,to
            chyba tez nie jest zbyt dobrze,on chyba jeszcze troche za maly,a ja mu nie
            odpuszczam.Niby wiem,ze dziecko musi znac granice i zawsze go uprzedzam,ale mam
            watpliwosci,bo nie znam innej matki tak mocno trzymajacej sie zasad jak ja wiec
            to chyba nie jest normalne.Czuje sie jak wyrodna matka.
            Ania,Dulko,Paty,Ludikun gdzie jestescie?
            Buziaczki-Jola
            • skrzynka3 Re: 09.10.04, 20:08
              Hej! Mnie tez sie cieplo zrobilo jak zobaczylam po wyslaniu posta ze pisalysmy
              jednoczesnie wink)) I zgadzam sie z Monika ze dobralysmy sie jak w korcu maku i
              ja tez odczuwam brak jak ktoras dlugo nie pisze. No wlasnie Sowa, Ania, Paty
              chyba juz pora na Was wink))
              Jolu ja czasem mam podobne watpliwosci jak Ty bo czasem sie spotykamy ze
              zdziwieniem znajomych ze tacy konserwatywni jestesmy jesli chodzi o wychowanie
              i przestrzeganie ustalonych zasad (kiedys ktos kto dluzej nas nie widzial
              powital nas no i jak tam wasze ortodoksyjnie chowane dzieci to znosza)Czaem tez
              nachodza nas watpliwosci ze moze przesadzamy ???? Czlowiek ciagle balansuje
              miedzy jakimis skrajnosciami i szuka gdzie ten srodek. Ale Szymek ktorego
              widzialam latem nie wygladal na zestresowane,znerwicowane czy stlumione
              dziecko. Ja cie podziwiam za energie i za to ze mimo fasolki chce Ci sie tyle
              rzeczy z NIm robic, jezdzic z Nim samej, chodzic na takie spacery, basen
              itp.Chyba wyrodne matki tak sie nie zachowuja wink)))
              Z innej beczki : fascynuje mnie ostatnio proces przyswajania jezyka. Przy
              chlopcach dopiero studiowalam logopedie i nie mialam jeszcze doswiadczenia z
              pracy w przedszkolach. A teraz patrze na Zosie i wychwytuje mase rzeczy i
              nadziwic sie nie moge jak taki maly lepek to przyswaja i sobie uklada. Dzis cos
              robiac pytam -Zosiu jesz?, odpowiedz -"jesz, tak" i kiwanie glowa, zmarszczenie
              brwi i nagle z usmiechem poprawka -"jem!"
              Albo proba znalezienia zasad odmiany u Zosi jest: jem, totam (kocham), citam
              (czytam) siasiam (przepraszam -jak chce sie gdzies przecisnac) i konsekwetnie
              cisiam (pisze) lelam (rozmawiam przez telefon). Jest- Zosia citam ale juz
              pojawilo sie - mama cita.Niesamowite jak taki czlowieczek tylko sluchajac
              jezyka wokolo porzadkuje i uklada. Pamietacie uczenie sie jezyka obcego? I
              mozolne wkuwanie regulek co jak sie odmienia?
              Zrobilismy pierwsze zakupy zimowe, jest juz kurtka dla Henia ( w Factory sa
              calkiem sensowne kurtki (na nasze styczniaki tez) za 99 zl (drozsze tez
              oczywiscie wink), buty ala traperki dla Stasia. Prawie byly by sniegowce dla Zosi
              ale spala akurat slodko w wozku i zal mi Ja bylo budzic na mierzenie. Byly
              calkiem sensowne w Decathlonie za okolo 50 zl. W Ecco w Factory sa juz zimowe
              buty z Goretexu po 199 ale tylko wieksze romiary.Doszlam do wniosku ze Zosi
              kupie jakies cieple sniegowce + jakis kozaczki Bartka niezbyt ocieplone "na
              wyjscie".
              Ide warzyc strawe wieczorna mojemu mezczyznie i potomstwu wink)) Skrzynka
              • sewerynki Re: 09.10.04, 21:38
                Moniko, nie wiem dokładnie ile płacą rodzice za lekcje ale za 33 zajecia w
                trymestrze (EFI) to jest 208 zł. Ale ponoć stawki tak jak dla rodziców i
                nauczycieli różnią się w miastach.
                Byłam w czwartek u ginekologa. Nic mi się nie dzieje ale w końcu odczekałam
                swój termin u pani poleconej przez koleżankę która przyjmuje w pewnych
                terminach na NFZ czyli za friko. W końcu się doczekałam. Prywatna wizyta (od
                zaraz) kosztuje 70 zl – czy w waszych miastach też są takie ceny? Pani
                przypadła mi do gustu więc już myślę o zabukowaniu następnego terminu.
                Wymyśliła, usłyszawszy całą moją skomplikowaną historię hormonalną żeby zmienić
                mi pigułki hormonalne na słabsze i tak przygotowywć me ciało do odstawienia ich
                za 2 mc i zobaczymy jak mój organizm zareaguje, czy znowu wrócą krawawienia co
                dwa tygodnie czy nie i potem będziemy przygotowywać mój organizm na dzidziusia –
                co w ostateczności jest moim zamierzeniem. Powiedziałam jej że tak chcę mieć
                jeszcze jedno dziecko i że dostosuję się z tym kiedy z możliwościami mojego
                organizmu.
                Moją siostrę przestał bardzo boleć kręgosłup! Bardzo się cieszę bo cierpiała.
                Dzidzius już niedługo. Dwa mc zlecą szybciutko. Nie mogę się doczekać, teraz
                kiedy wiem już jak to jest bardzo przeżywam tą ciążę mojej siostry. No i dalej
                nie wiedzą co tam w brzuszku kopie, raczej kto tam. Marzą o chłopcu bo dwie
                baby już mają.
                Pogoda wstrętna, nie wiem czy się wybiorę jutro do kościólka z młodym. Paweł na
                zajęciach ale ponoć szwagier ma mieć kazanie!!! Warto by było posłuchać
                rodziny.
                Z wychowywaniem ja też staram się być konsekwentna itp. Moja siostra taka jest
                i mi całkiem imponuje, choć czasem myślałam że przesadzają z siłą klapsów dla
                dziewczynek. Więc ja robię to trochę inaczej. A Wojciech ma charakterek oj ma.
                Moja mama cały czas mi mówi że z jej obserwacji wynika że z chłopacmi jest
                trudniej. Skrzynka, co ty myślisz?
                Bo ja znam również dziewczynki z nielada charakterkiem.
                Chyba jednak nie mam ochoty na żadne świętowanie rocznicy.
                My imprezowi nigdy specjalnie nie byliśmy ale to co było i już nie ma:
                (buuuuuuu)
                Długie spacery po mieście, chodzenie po górach, kino, wyprawy za miasto,
                rozmowy telefoniczne godzinami, wieczorne filmy z wypożyczalni, koncerty
                najpierw klasyka w filharmonii a potem jazz. Odwiedziny u znajomych.... A mój
                mąż nie był w wojsku więc kto z nim tak porobił? Chciałabym żeby czytał mi w
                myślach, wiedział sam co trzeba zrobić i czuł to poczucie obowiązku że trzeba
                to zrobić.
                A teraz głównie zmęczenie, komputer, TV i mecze mijamy się w ciagu dnia. Tak
                jakby każde miało jakiś tam swój świat a wspólnie załatwia się sprawy
                logistyczne ... No ale były wakacje i tam razem samym nam było super.
                Ale się dziś rozpisałam. Idę jeść szarlotkę właśnie popełnioną.
                • monikam1 Re: do Iwony 09.10.04, 22:05
                  u nas też jest 70 zł za wizytę u ginekologa.
                  Monika
              • monikam1 Re: 09.10.04, 22:02
                Hej! Skrzynko! Tez mnie zastanwaia, jak maluchy łapią mówienie. Długo myślałam,
                że powtarzają, co usłyszały. Ale któregoś dnia pytam Gosie: GRYZIESZ? (Gosia ma
                tendencje do połykania w całości, a potem wymiotuje) i usłyszałam odpowiedź w
                tonie "znowu sie czepiają":GRYZĘ! Zwazywszy, że Gosia nie mówi jeszcze tak
                dobrze jak większość styczniaków, dało mi to do myślenia, bo oznaczało, że
                sobie już poustawiała w głowie, jak sie odmienia czasowniki.
                A w ogóle weszłam pochwalić metodę nauki, którą stosuje Iwona. Przeżyliśmy dzis
                prawdziwy szok. Jak wielokrotnie pisałam, Gosia nie buduje jeszcze szczególnie
                skomplikowanych konstrukcji w języku polskim. Dobrze jest jak zloży do kupy 2,
                góra 3 wyrazy. Na angielskim do tej pory powtrzała pojedyncze słówka. A dziś
                bawi się sama w swoim ulubionym kąciku i z ładnym akcentem, bardzo wyraźnie
                powiedziała jednym ciurkiem: One, two, three, who do I see, I see Gosia, one,
                two, three. Iwona zapewne wie, że to tekst z pierwszej piosenki z kursu. Ale
                Gosia do tej pory jej nawet nie próbowała spiewać na zajęciach, więc nie miałam
                pojecia, że tkwi już w jej główce. Po prostu osłupieliśmy. Ciekawe, że po
                polsku ma problemy z wymową i tylko wtajemniczeni ją rozumieją, a tu mówiła tak
                czyściutko, że wszystko szło zrozumiecsmile)) Teraz rozumiem,dlaczego wszyscy chą
                śpiewać po angielskusmile))
                Myślę więc, że nasze dzieci budują juz sobie pewnie w głowie skomplikowane
                składnie, ale jeszcze nie ujawniają się z tym. Może blokuje je własnie problem
                z wymową. Gosia np. zna na pamięć wszytkie swoje książeczki, ale sie tym nie
                chwali, jeśli jej się o coś nie spyta. Dziś zresztą rozmawiałyśmy z mamami,
                których dzieci chodzą już na 3 rok angielskiego, a zaczynały w wieku 1,5 roku i
                opowiadały, że maluchy przez pół roku nic nie powtarzały, aż pewnego dnia
                odspiewały ni stąd ni zowąd wszystkie piosenki. Przypomina mi to przypadek
                mojej kuzynki, która b. długo prawie nic nie mówiła, aż w końcu pewnego
                wieczora, gdy miała juz dwa latka, postanowiła wyręczyć swoją babcię i przed
                zaśnięciem odśpiewała "Wśród nocnej ciszy"smile))) i chłopaka z podwórka, który
                nie mówił do czwartego roku życia, a potem nagle zaczął sprawnie posługiwać się
                nawet podwórkową łacinąsmile)) A może zwłaszcza niąsmile))
                Pozdrawiam
                Monika
                • jogaj Re: wszystko 09.10.04, 22:48
                  Iwona u nas ceny za wizyte bardzo rozne,ja place 50 zl,ale wiem,ze sa tacy co
                  spiewaja 100,a nawet 150,wiec nie ma reguly,zalezy do kogo sie idzie.
                  Skrzynka mi sie wydaje,ze tak jak napisala Kini, jestem surowa wobec
                  Szymona,niby wiem,ze powinno sie byc konsekwentnym,ale czasem mi sie wydaje,ze
                  ja za wczesnie.Nawet moi rodzice,ktorzy byli bardzo konsekwentni wobec mnie
                  czasem cos tam powiedza,ze czuje,ze przesadzam z ta surowoscia.
                  Ja sie nie moge pochwalic odmianami smile ale mamy nowe slowa: bamam (banan),tan
                  (wstan),dzi (dzwig),jach (jacht),a dzis doszlo slowo,ktore myslelismy,ze bedzie
                  pierwsze,bo najczesciej pada z naszych ust-"Gini" czyli zdrobienie od Ginesa,
                  naszego psa.
                  Maz wrocil dopiero rano,cale dopoludnie spal,a potem poszlismy do aquaparku z
                  ta moja kumpela i jej dwoma chlopakami.Bylo super,fajnie,bo zrobilo sie ciemno
                  i byl taki kilmat na basenie,Szymon w wodzie w swoim zywiole,siedzielismy tam
                  prawie 3 godziny wiec po powrocie padl jak kawka,a ja pisze ledwo,bo tez mi sie
                  oczy zamykaja.
                  Milej niedzieli,my znowu z dziadkami,bo Grzes idzie na sluzbe.
                  Buziaczki-Jola
                  • kingabd1 Baaardzo dlugo 10.10.04, 00:25
                    Hej,

                    o rany ale naskrobalyscie. Czytalam i czytalam nawet zrobilam notatki żeby
                    wszystko zapamietac.

                    A wiec po kolei:

                    Kamilo – mogę polecici ci kilku lekarzy:
                    Andrzej Raczyńki – ma prywatna klinike
                    Hadas – Centrum Medyczne Damiana

                    i dwoch lekarzy w Klinice Novum (zajmuja się nieplodnosci i zagrozonymi
                    ciazami)
                    Roszkowski lub Garwolinski.

                    Zuzia spiewa jedynie „AAA koty dwa” ale uwielbia czytac ze mna bajki i konczyc
                    zdania. Podstawa to Bambo. Jej ostatnie powiedzonko to „Tata bobuzie” (czyt.
                    łobuzie). Kupilam jej ksiazeczke z Kubusiem Puchatekim gdzie niektóre slowa
                    zastapione sa obrazkami i dziecko czyta razem z nami. Calkiem niezle jej to
                    idzie i ladnie odmienia wyrazy.

                    W przedszkolu czuje się na razie fantastycznie. W piątek zostala nawet na 30
                    minut i było calkiem niele. Co prawda nie bardzo chciala mnie wypuscic ale
                    powiedzialam ze ide po Tik Taki. Obecnie za Tik Taka można zalatwic wszystko
                    lacznie z obcieciem grzywki. Jak wrocilam dopadla do mnie i kiwajac glowka
                    dopytywala się „jus tik taki jus”.

                    Kini Zuzia tez ma obsesje na punkcie zsunietych skarpetek lub pobrudzonego
                    paluszka. Czytalam ze tak reaguja dzieci nadwrazliwe. Jak dzien jest pelen
                    wrazen to w nocy budzi mi się z placzem i spi bardzo niespokojnie. Ja tez bylam
                    takim dzieckiem do dzis pamietam „gryzace” rajstopy i swetry i niewnawidze
                    pomarszczonych skarpetek.

                    Franca widze ze Zuza z Olencja maja podone upodobania – Malina. Zuza zyczy
                    sobie tylko „toku mlino” (soku malinowego) i jak picie nie ma oczekiwanego
                    koloru to draka. Moja mama zrobila jej sok ale schodzi w takim tempie ze do
                    zimy nie starczy.

                    Co do konsekwencji w dzialaniu to raczej mamy podobne zdanie co do wychowania.
                    Aczkolwiek zdazaja się odstestwa od normy. Jednak Zuzia bardziej slucha się
                    mnie niż taty i to czasem smiesznie brzmi jak Wojtek mowi „ no to czekaj zaraz
                    mama przyjdzie” wink
                    Jeśli chodzi o jedzenie staram się jej nie zmuszac ale sa sytuacje ze nie mogę
                    sobie pozwolic na sniadanie trwajace godzine albo na przeciagnie kolacji w
                    nieskonczonosc i wtedy musi jesc. Nie mam z nia problemow z jedzeniem obiadkow
                    (zupy i drugiego). Kanapeczki tez znikaja z talerza, ale przynajmniej raz w
                    tygodniu musi zjesc kaszke i wtedy zaczynaja się schody. Nie chodzi o to ze jej
                    nie lubi tylko o to ze wie ze sa lepsze rzeczy, ale coz tak musi być. Mnie tez
                    się zdarzalo ze przy karminiu Zuzi nerwy mi pusczaly szczególnie ze był taki
                    okres, ze nie jadla prawie nic i jeszcze komentarze Wojtka który
                    stwierdzal „jak nie chce niech nie je” doprawadzaly do tego ze para wychodzila
                    mi uszami.

                    Widze ze nastroj jesienny zaglada do naszych domow. U nas tez sytuacja
                    zaogniona i niby wszystko dobrze a jednak bomba w powietrzu. Ale już nawet nie
                    chce mi się pisac chce zebyscie wiedzialy ze nie jestescie same w swoich
                    smuteczkach.

                    Mam pytanko gdzie jest Factory?

                    Buziaki ide spac.
                    • paty_mama_olenki po dlugiej przerwie i dlatego dlugo 10.10.04, 13:09
                      Witajcie,

                      Ufff przebrnelam przez posty. Alez Wy Dziewczyny plodne jestescie wink
                      Tez sobie porobilam notatki aby w miare do wszystkiego sie ustosunkowac smile
                      Zaczne moze od sporow na temat wychowania. My chyba raczej trzymamy podobny
                      front, chociaz zdaza sie, ze cos mi sie w postepowaniu meza w stosunku do Oli
                      nie podoba, ale to chodzi raczej o drobne sprawy. Jak wiekszosc z Was (taki
                      chyba obecnie jest model rodziny) przebywam z Ola prawie caly dzien sama. Maz
                      wychodzi o 08:30 (my czasem, zadko, ale sie zdarza, jeszcze spimy) a wraca ok
                      19:30. Wpada tylko na sniadanie i obiad i tyle go widzimy. Za to weekendy nasze
                      sa i sobie odbijamy. Dlatego to ja mam glownie wplyw na wychowanie Oli i wydaje
                      mi sie, ze jest to sposob przez meza akceptowany.
                      Kini a czemu uwazasz, ze Jola jest surowa mama? Ja jakos tego w jej postach,
                      ani tym bardziej w zachowaniu (bo przeziez sie widzialysmy, krotko wprawdzie
                      ale zawsze) nie zauwazylam. Moze mi jakis post, znaczacy w tej sprawie, Joli
                      umnkal? Co do konsekwencji to jestem tez zwolennikiem tej metody. Mam
                      kolezanke, ktora wlasnie za to podziwiam, ze dzieki konsekwencji ma dobrze
                      wychowanego synka (a teraz urodzila kilka dni temu coreczke, to tak na
                      marginesie smile )
                      Tez sie staram byc konsekwentna. Nie znaczy to, ze jakies sztywne zasady
                      wprowadzam i nie ma ustepstw zadnych. Chodzi mi bardziej o to, ze jak
                      mowie "nie" to sie tego trzymam i nie zmieniam zdania dla swietego spokoju.
                      W ramach doksztalcaania sie, bo tez sie czuje czesto zagubiona jako matka,
                      kupilam polecana przez Camilcie ksiazke. I czytam...a potem bede sie starala
                      wprowadzac w zycie, poniewaz chcialabym byc przyjacielem mojego dziecka. Kiedy
                      patrze dookola to wydaje mi sie, ze to wcale nie jest tak latwo osiagnac.

                      Co do jedzenia to tez bywa roznie. Tzn tez raczej nie zmuszam Oli do jedzenia.
                      Do niedawna bylo super, ale ostatnio chyba w ramach buntu dwulatka troche sie
                      pozmienialo i Ola czesto grymasi. Przestala z checia jesc jogurty, serki,
                      ziemniaki, ryze, kasze itp. jak wiecie nie je tez owocow ani warzyw. Jadlaby
                      tylko mieso, zolty ser i parowki, no i zupy w miare bez problemu. Dlatego
                      czasem musze ja przekonac do kaszki, bo w kaszce przemycam owoce. Zaczelam jej
                      tez dawac tylko 4 posilki, bo uznalam, ze widocznie nie jest wystarczajaco
                      glodna zeby jesc 5.
                      ja nie daje Oli D3 ani innych witamin. Chyba zadzwonie do lekarki i zapytam.
                      A przy okazji od piatku siedzimy w domku, bo Ola ma katar gigant. Nie ma innych
                      objawow na szczescie.
                      Obejrzalam fotki rozne. Skrzynka kiedy patrze na twoje Skrzyneczki male to
                      przyznam, ze gdzies w glebi serca chcialabym miec wiecej dzieci. Tylko nie wiem
                      czy moja cierpliwosc, a raczej jej brak by to zniosly. Poprostu realnie oceniam
                      moje mozliwosci...
                      Ach zapomnialam przywitac nowa forumowiczke Ole i jej coreczki. Jestem Olu
                      pelna podziwu dla Ciebie i chyle czola przed taaka, dla mnie odwazna decyzja.
                      Jestes lepsza niz moja tesciowa wink (moj ma ma rowno rok mlodsza siostre smile )
                      Kini fajnie, ze zamiescilas zdjecia, bo ja sie przyznaje bez bicia, ze sie w
                      tej materii opuscilam strasznie. Ola z Frankiem faktycznie czasem sie ladnie
                      bawia. Bywa tez tak, ze Ola przed Frankiem ucieka, ale chyba ja przeraza roche
                      jego temperament, bo Franio jest bardzo zywiolowym dzieckiem. A bywa i tak ze
                      daja sobie buzi (tatus Oli juz to zaakceptowal wink )
                      Ostanio u Oli strasznie wzroslo poczucie wlasnosci i niedawno byl wrecz atak
                      histerii jak jej kolezanka chciala sie pobawic Oli wozkiem dla lalek. innymi
                      zabawkami mogla sie bawic do woli. Wozki sa teraz na topie i efekt tego jest
                      taki, ze nosimy je po schodach w gore i w dol, bo jak ola idzie do babci to
                      koniecznie z wozkiem, albo nawet z dwoma. Dobrze, ze sa tylko 3 wozki, bo
                      czasem wszystkie 3 stoja u mnie w kuchni.
                      Kini pieluchami sie nie przejmuj. Ola tez nie wykazuje zainteresowania nocnikem
                      i sie nie martwie. maja czas jeszcze. A Pani lekarka faktycznie jakas ambitna
                      strasznie. Mojej kolezanki coreczka wpasnie skonczyla 2 latka i tez nie
                      interesuje sie nocnikiem i mowi tylko kilka slow (to wiadomosc dla Iwonki).
                      A przy okazji Iwonki i jej pragnienia zeby maz czytal w myslach....hmmm ktora
                      zna takiego faceta coby czytal w myslach reka w gore! wink ja osobiscie nie znam
                      i z tego co wiem to fakt dowiedziony naukowo, ze facetom trzeba kawe na lawe bo
                      inaczej sie mozna nie doczekac wink
                      No i na koniec jeszcze:
                      Didi zdrowka i gratulacje dla dzielnego przedszkolaka Dawcia,
                      Aniu zazdroszcze (wiem zazdrosc to brzydkie uczucie wink ) pogody i ciepelka i
                      odzywaj sie czesciej (przyganial kociol garnkowi..)
                      Aga trzymam kciuki za zakonczenie walki z ISO
                      Monika fantazja Gosi imponujaca, usmialam sie smile)))
                      Camilcia strasznie wspolczuje kolezance i mam nadzieje, ze trafi wreszcie na
                      odpowiedniego lekarza

                      i nie pamietam co jeszcze mialam napisac bo notatki niepelne
                      a poza tym sie rozpisaalam strasznie i nie wiem czy dobrniecie do konca tych
                      moich wypocin, tym ktore dobrnely dziekuje za cierpliwosc smile

                      acha Skrzynka jeszcze Ci chcialam podziekowac za Twoja madrosc zyciowa, ktora
                      nam wszystkim tutaj bardzo pomaga. Ciesze sie, ze tu z nami jestes.

                      Patrycja
                    • camilcia Re: 10.10.04, 13:23
                      oj, dziewczyny, nie spodziewałam się takich odpowiedzi, macie rację, marne to
                      pocieszenie, ale zawsze. ja zarządziłam rozmowę, konkretną tzn co mi się nie
                      podoba itd, czuję że mówię to samo za każdym razem, ale na jakiś czas jest ok.
                      sprowadza się do tego, że nie podoba mi się związek, w którym łączą nas sprawy
                      organizacyjne dot domu/finansów i Majki. Marcin się zgodził, stwierdziliśmy, że
                      musimy nad tym popracować. w weekend było miło. dzisiaj Maja wstała o 5.30!!! a
                      ja spałam do 9! u nas też w wakacje jest super, to chyba wszystko przez to
                      zaganiane życie.
                      już nie pamiętam czy pisałam, dziękuję za namiary do lekarzy, przekażę.
                      Skrzynka, ja studiowałam semantykę (i formalną i kognitywną) to moja ulubiona
                      dziedzina językoznawstwa. teraz mam okazję obserwować jak to wszystko dzieje
                      się naprawdę. zapisuję co lepsze rzeczy. np nie położaj się ! uważam, że
                      przyswajanie języka jest niesamowite!
                      ok, lecimy do teściów na obiad...
                      • kini_franio gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 20:26
                        Troche w pośpiechu czytałam posty - ale gwoli wyjaśnienia, nie posądzałam Joli
                        o surowość tylko spytałam się czy sama uważa swoją konsekwencje w postępowaniu
                        za zbyt surową? No i wynika z tego ze tak. Nigdy nie ośmieliłabym sie komuś
                        takich rzeczy sugerować, taka mądra to ja nie jestemsmile)Doczytam do końca i moze
                        coś doskrobięsmile
                        • danwik Re: gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 21:10
                          Cześć dziewczyny!
                          No to chyba jakieś fatum surprised( .... tzn. moje małżeństwo równiez w nie najlepszej
                          kondycji (baaardzo delikatnie rzecz ujmując). Ściślej - warczymy na siebie jak
                          pies z kotem, dwa dni jako-takiego spokoju i "powtórka z rozrywki". Oczywiście
                          mój ślubny ZAWSZE pracuje, ZAWSZE się gdzieś śpieszy, ZAWSZE się z kims
                          umówił ... ;przykładów mogę namnożyć jeszcze z setkę ... a gdy jest już
                          (chwilowo i przelotem w domu) to ustawia Daniela - Lekcje zrobiłeś? Ucz się!
                          Jak Ty się wyrażasz! Posprzątaj w pokoju! itd itp. A mnie od razu trzęsie i
                          choć wiem, że nie powinnam reagowac przy Danielu to przyznam szczerze, ze
                          niekiedy nie wytrzymuję i powiem co o tym myślę. Tomek nie potrafi Daniela
                          przytulić, pocałować ot tak "bez powodu" typu urodziny, święta czy wychodząc na
                          dłużej z domu). Mało tego słowa pochwały mu przez gardło nie przechodzą,
                          pogadać z nim tak normalnie o pierdołach i głupotkach wogóle nie potrafi.
                          Traktuje go za poważnie i wg mnie te jego surowe wychowanie może naprawdę odbić
                          się na psychice Daniela. Może przesadzam, ale mnie to naprawdę boli i już nie
                          raz próbowałam z Nim o tym rozmawiać ale zamiast lepiej jest chyba coraz
                          gorzej surprised(... Wogóle mój mąż działa na mnie jak płachta na byka i mam wrażenie,
                          że szukamy byle preteksu do kłótni. Przeraża mnie to ale nie wiem czy potrafię
                          to zmienić ..... eh sorry dziewczyny, że wylewam swoje żale ale tak mnie jakoś
                          naszło (oczywiście Tomka ZNOWU nie ma w domu i nie pytajcie gdzie jest bo nie
                          wiem i co gorsza nie wiem czy mnie to jeszcze interesuje) surprised)

                          Wiktoria powolutku tez zaczyna odmieniać czasowniki ale daleko jej do układania
                          zdań. Nocnik nadal beeee ale i tak ją kocham surprised)))))
                          Muszę kończyć bo kumpela dzwoni. buziaki. agnieszka
                          • monikam1 Re: gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 21:31
                            Hej! My dziś też po sprzeczce - zeby było ciekawiej, to dlatego, że zarzuciłam
                            Wojtkowi, że za mało pracuje. A ściślej - ze powiedział, że mam sama wziąć
                            dodatkową robotę, bo on już wystarczająco dużo pracuje. Wyjasniam, że ja
                            pracuję 8 godzin dziennie, a on 7. Raczej chodzi o to, że robotę mamy dostawać
                            od kolegi, którego on nie lubi. A ja uważam, że pecunia non olet (znaczy sie
                            kasa nie śmierdzi).
                            U nas zwykle tak jest, że kótnia wybucha o jakieś błahostki - zbiera sie i
                            zbiera, a potem ciach i oczyszca sie atmosfera.
                            Nie odczytałam uwagi Kini jako jakiegoś zarzutu względem Joli - ale myślę, że
                            Jola ma rację wymagając trochę więcej od Szymomna, bo po pierwsze w ciązy jest
                            jej coraz ciężej, a po drugie - niebawem nie ujechałaby z dwójką
                            rozpieszcczonych maluchów.
                            Sama postanowiłam więcej wymagać ostatnio od Gosi - i są rezultaty. Dziś może
                            nie była super grzeczna w kościele, ale za to mocno się starała. Nawet klękała
                            wtedy kiedy trzeba. Inna sprawa, że chodziła po ludziach, pokazywała im
                            resorówkę i mówiła, że to car i gdzie siedzi mama, tata i Gosiasmile))
                            Gosia idzie w ślady Frania - tj. zaczyna wymyślać jakieś śmieszne rzeczy w
                            stylu Franiowego węża w samochodziesmile)) Wczoraj np. gdy przyszliśmy na
                            angielski, Pani Hania wpuszczając nas spytała, czy ktoś jeszcze z nami wszedł
                            na klatkę (lekcje odbywają się przerobionym na szkołę mieszkaniu). Na to Gosia
                            odpowiedziała zdecydowanie: "Tak". Na co Pani Hania wyszla na klatkę, a tu
                            nikogo nie ma. No więc się pyta: "A kto wszedł?" Na co Gosia: "Miś." Pani
                            zamknęła drzwi a Gosia alarm, że tam przecież Miś idzie! smile))
                            Pozdrawiam gorąco
                            Monika
                            • jogaj Re: gwoli wyjaśnienia:) 10.10.04, 21:52
                              No wlasnie wlasnie,nikt mnie nie atakuje,choc mowiac szczerze nie mialabym nic
                              przeciwko temu,bo ja uwielbiam szczerosc.
                              Ja sama napisalam o swoich jakis tam watpilwosciach,a Kini dobrze to ujela w
                              jedno slowo-surowa.
                              Paty ja uwielbiam takie dlugie posty smile
                              My dzis znowu ciekawy dzien i pelen wrazen,rano pospalismy do 9,maz nie zawozil
                              mnie do rodzicow wiec moglismy zostac w lozku. Przyjechali po nas rodzice i
                              pojechalismy na basen (tak tak wczoraj aquapark,a dzis basen),taki normalny do
                              plywania. Szymon troche wskakiwal do wody,ale ogolnie byla zimna woda i
                              powietrze i wiecej sie grzalismy. Moj tata gral z nim w pilke,a ja sobie
                              poplywalam,w koncu. No a potem zaczely sie zajecia dla bobaskow i sobie
                              poszlismy z Szymonem na lekcje. Bylo bardzo fajnie,duzo dzieci i zabawy
                              wymyslane przez pania zachecily Szymona do dlugiego przebywania w wodzie,a
                              potem szalelismy w ustawionym baseniku z ciepla woda. Zajecia troche drogie 16
                              zl za 30 minut,ale wydaje mi sie,ze warto pojsc pare razy,ale ja sie zmeczylam
                              wiec wysle meza,bylo podrzucanie dzieci,a Szymon wazy 13 kg wiec nie bylo
                              lekko smile
                              Najlepsze jest to,ze bylam pewna,ze Szymon padnie jak kawka na drzemke,a on w
                              ogole nie chcial zasnac,on zawsze robi wszystko na opak,po basenie powinien byc
                              zmeczony,a on dostal jakies energii. No i nie spal dzis w dzien wcale,a
                              normalnie spi okolo 2 godzin. Potem jakies zakpuy z rodzicami i odwiezli nas do
                              domu,no i czekamy az maz jutro rano nas obudzi jakims pysznym sniadankiem,ktor
                              kupi wracajac. To tak w ramach tego domyslania sie mezow,Paty ma racje jak sie
                              nie powie to nie ma co czekac.
                              Ide spac,bo ja w przeciwienstwie do mojego synka jestem po basenie ledwo zywa.
                              Buziaczki-Jola
                              • skrzynka3 Re: gwoli wyjaśnienia:) 11.10.04, 00:13
                                Hej! A ja wczoraj kazalam napalic w kominku wink) i korzystajac z niobecnosci
                                dziadkow spalam z dziecmi na dole na poslaniu na podlodze, do usypiania
                                ogladalismy sobie kasete z Krecikiem wink) bardzo poprawilo mi to humor (zepsuty
                                troche tym ze tata skrzywil sie na nasze pomysly i wybral samotne spanie na
                                gorze)
                                U nas w domu chwilowo najwiekszy kryzys ma Stas.Okropnie zbuntowany sie zrobil
                                i rzeczywiscie wcale nie slucha jak sie Go o cos prosi (o glupie ubranie sie do
                                wyjscia trzeba awanturowac sie z 15 min) a zdrugiej strony jest rozzalony -bo
                                Wy tylko ciagle w kolko powtarzacie to samo ubieraj sie i ubieraj, w uszach mi
                                dzwoni!No i znowu ja uwazam ze trzeba Go troche dopiescic i dowartosciowac
                                (moze za bardzo skupilismy sie ostatnio na Heniu -poczatek szkoly, i
                                zbuntowanej Zosi???) a moj maz ze przykrecic srubke bo sie rozpuscil.Ale mnie
                                tez strasznie ciezko sie pohamowac zeby nie zrzedzic Mu nad uchem, kiedy mimo
                                zwracanej uwagi zeby uwazal co robi smaruje dokladnie cala bluze przy obiedzie
                                buraczkami (dodajmy trzecia tego dnia bo wyswinieniu dwoch pierwszych).
                                Iwona kazde z moich dzieci jest tak rozne i cyklicznie przechodzi lepsze i
                                gorsze okresy ze ja bym nie powiedziala ze z ktoras z plci jest latwiej albo
                                trudniej.Za wizyte u gina wzaleznosci gdzie place od 60-100zl srednio 80
                                Paty ja trzymam obie rece w dol wink))Po przemysleniach jakie mialam ostatnio po
                                lekturze forum tez sprobowalam dzis rozmowy. I dowiedzialam sie ze moja druga
                                polowa tez chcialaby znacznie czesciej widywac znajomych i wychodzic i
                                wyjezdzac tylko ja nie mam energii i sily wiec boi sie to proponowac. No i po
                                roznych wyjasnieniach okazalo sie nie najlepiej nam idzie ostatnio domyslanie
                                sie co ta druga strona by chciala i odczytywanie wysylanych sygnalow.Zobaczymy
                                na ile uda sie nam poprawic.
                                Danwiku trzymaj sie dzielnie i cieplo crying((U nas czasem bywalo tak ze taki
                                powazny dolek i kryzys byl potrzebny zeby pojsc krok dalej do przodu.Bardzo
                                goraca zycze Ci zeby i tym razem tak bylo u Was!
                                Byla przerwa w pisaniu, bo przyszedl ojciec moich dzieci wink i debatowalismy nad
                                naszym srednim. Wspolnie postanowilismy jednak wiecej sie Nim zajac,troche
                                wyciszyc i dowartosciowac.Zobaczymy czy to wystarczy.Czasem mamy oboje wrazenie
                                ze w tym przypadku sobie nie radzimy i zastanawiamy sie nad jakas pomoca
                                psychologa.Najgorsze jest ze cos na spokojnie sobie przemysle i wiem jak bym
                                chciala robic a potem w pedzie i zdenerwowaniu robie cos zupelnie przeciwnego.
                                Mialam wczesniej isc spac i cos mi chyba nie wyszlo crying(Dobranoc Skrzynka
                                • part_two Re: gwoli wyjaśnienia:) 11.10.04, 11:20
                                  Ale Ci zazdroszczę, skrzynko, tego kominka. Zwłaszcza dziś. U mnie w bloku
                                  jeszcze nie grzeją, centusie i trzeba włączać farelkę.
                                  U nas na razie niewiele się dzieje. To znaczy przymierzamy się do zmiany lokum,
                                  więc ciągle szukamy, dyskutujemy liczymy i .... gramy w totka wink)) To znaczy
                                  Jędrek gra, bo ja niestety mam ścisły umysł i nijak mi to prawdopodobieństwo do
                                  wyobraźni nie przemawia.
                                  Przyznam, że ostatnio marzy mi się jeden dzień urlopu, który spędziłabym sama w
                                  łóżku z książką (Jola nie krzycz, czasem człowiek potrzebuje naładować
                                  akumulatory).
                                  Coś mi dzisiaj nie idzie pisanie. Jak złapię wenę, to coś jeszcze skrobnę.

                                  Całuję Was serdecznie i życzę, żeby niebo nad Wami się rozpogodziło
                                  Sowa
    • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 11:42
      Ja też się zgodzę, że faceci się nie domyślają, ale ja też sie nie lubię
      domyslać. Prosto, bezpośrednio to jest to, co lubię. Co do zmęczenia to
      podejrzewam, że mój mąż mógłby powiedzieć to samo co Wy - ta moja żona jest
      ciągle zmęczona, tylko marzy żeby się położyć spać, wyspać odpocząc sad No cóż
      jestem matką pracującą, dzieckiem dużej koropracji a to bardzo męczące. Co do
      spraw męsko-damskich hmm jak w związku raz lepiej, raz trochę gorzej - teraz
      nie narzekam, P narzeka na to moje zmęczenie oczywiście, ale nie jest źle -
      gaszę pożary w zarodku - jak to zwolenniczka rozmowy w momencie jak widzę, że
      coś się dzieje.
      Miało być krótko i prosto, a jak zwykle wyszło zawile. A w sobotę bawiliśmy
      się - mało powiedziane do rana na weselu. Około 21 dziadzio zabrał Olgę, a mój
      mąż zaskoczył mnie - tańczył ze mną do rana i często to on był prowodyrem
      wyjścia na parkiet - pisze, o tym bo jeszcze jestem pod wrażeniem - 3-4 tańce
      na całonocnej imprezie to była norma.

      buziaki
      chrypiąca Magda
      • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 12:30
        zimno nie do wytrzymania!!!!! spacer prawie biegiem i żałuję że nie wzięłam
        czapki dla siebie, po 40 minutach trzęsłam się z zimna i jeszcze mnie pieką
        poliki. Maja usnęła, na szczęście udało mi się ją rozebrać z kurtki itp i
        położyć spać. nie wiem jak to będzie, nawet nie można poczekać aż dziecko się
        wyśpi na spacerku bo zimno!
        Magda, my wszystkie matki pracujące + dom, a faceci to myślą że samą pracą się
        mogą zmęczyć i przyjdą poleżeć do domku wink
        wczoraj włączyliśmy OC, narazie oszczędnie, też mi się marzy kominek... smile
        kończę bo do pracy idę sad
        • part_two Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 12:47
          Acha, co do ginekologa, to do trudnych przypadków polecam dra Dębskiego ze
          szpitala Orłowskiego na Czerniakowskiej. Niestety w obyciu nie jest zbyt miły i
          moją kuzynkę, która była u Niego zaraz po poronieniu, bardzo zraził, ale
          podobno jest skuteczny. Trzeba się uodpornic. Jak na większość lekarzy, bo oni
          w sumie też mają ciężki kawałek chleba i myślę, że czasem trudno im się
          pogodzić z tym ,że nic nie moga pomóc i na codzień widzą tyle rozpaczy.
          No nic, może on pomoże Twojej koleżance, Kamila.

          Sowa
          • monikam1 A u nas już Gwiazdka:))) 11.10.04, 13:28
            Ufff! Weszłam troche się zrelaksować przed tarciem ziemniaków na placki.
            Właśnie uspiłam Gosię, więc robot tez musi spać. No - bo ja mam dzis wymarzony
            przez Sowę dzień urlopu. Ale nie na łóżku z książką ino na oknach ze szmatami.
            Wymyłam dziś wszystkie 8 okien (mam najbardziej zaoknione mieszkanie jakie
            znam), wyprałm i powiesiłam wszystkie osiem firan, wypowiedziałm osiem
            przekleństw na temat kominka sąsiadów (bez urazy Skrzynko!smile)) i jeszce
            bardziej tęsknię za zmianą lokum - np. za miastem i z kominkiem. Też gramy w
            totka, próbuję ściągać do domu dodatkowe roboty itp, ale wg comiesięcznych
            sprawozdań ze wzrostu kosztów budowy publikowanych w Rzepie, domek zamiast się
            przybliżać, się oddalasad(( A Gosia wczoraj ostatecznie przekonała tatę i
            powiedziała, że chce mieć domek. Więc dziś wisiałam na telefonie i obdzwaniałam
            wszystkich stolarzy. Jestem w szoku - żaden nie chce podjąć się zrobienia domku
            dla lalek!!! To co właśnie znalazłam w internecie mnie bynajmniej nie
            poddbudowało. JAkieś plastikowe paskudztwa za 899 zł najmniej... Czy
            widziałyście może domek z oferty IKE-i??? Mają podobno jakiś fajny. Niestety u
            nas tego sklepu nie ma. Ba! W zyciu w nim nie byłam i zanim wyprawię się do IKE-
            i do Poznania szukam o tym domie informacji. Domek miałby być prezentem na
            Gwiadkę. My już w takim nastroju, bo Gosia od 2 miesięcy nie ogląda nic innego
            jak nagrane w zeszłym roku gwiazdkowe Teletubisie. Zapewne niebawem stanie w
            pokoju choinka i szykujemy na weekend pieczenie ciasteczek jako wprawkę do
            pierników. Sporządziłam dziś także zamówienie na prezenty mikołajkowe. Gosia
            dostanie książeczki z fundacji Zdążyć z pomocą. BARDZO POLECAM!!! BAwię się
            teraz w akwizytora, ale myślę, że warto. Zysk ze sprzedaży idzie na pomoc dla
            rzeczywiście chorych dzieci, głównie z chorobamni nieuleczalnymi i często
            porzuconych przez rodziców. Fundację znamy od lat. Gosia uwielbia ich
            książeczki - zwłaszcza, gdy ilustruje je p. Izabela Kowalska - Wieczorek (b.
            znana ilustratorka), więc zamówiliśmy wszystko, co mają w ofercie dla dzieci.
            Mamy już kalendarz na przyszły rok i zestaw kartek świątecznych w domu.
            Bombowe! Dla zainteresowanych: www.dzieciom.pl Myślę sobie, że warto przy
            okazji robienia prezentów dać zarobić tym, którzy potrzebują w szczególności
            pieniędzy.
            Idę trzec ziemniaki
            Pozdrawiam
            Monika
            • monikam1 Re: A u nas już Gwiazdka:))) 11.10.04, 13:33
              uściślam stronkę:
              www.sklepik.dzieciom.pl
              • ebeatka1 styczeń 2003. 11.10.04, 14:19
                Witajcie,
                ja tak na króciutko bo niestety nie mam za bardzo czasu, ale chciałam dać
                znać ,że jesteśmy,czytamy i cieszymy sie ,że coraz więcej styczniowych mam na
                forum, które niniejszym witam.
                Będe musiała wpaśc póżniej i skrobnoc swoje trzy grosze bo widze ,że
                dyskutujecie na bardzo ciekawe tematy-wychowanie, konsekwencja, jedzenie
                czy "uroki" bycia żoną.I ja chciałabym zabrac głos w tych sprawach, szczególnie
                o tych "urokach", bo w tej kwstii mam wiele przemysleń, jeszcze więcej pytań i
                wątpliwości,a przecież niedługo stuknie nam 11 rok po zaobrączkowaniu więc
                powinno być z górki...a nie jest.Czasami mam wrażenie,że mieszkam z zupełnie
                innym facetem niz z tym, z którym brałam śluby.
                No, ale o tym nie teraz...
                jeszcze szybciutko chciałaby Wam napisać,że oto właśnie wczoraj i przedwczoraj
                przez cały Boży dzien byłam na wykładach, po raz pierwszy miałam zajęcia i
                jestem...pod wrażeniem choc materiału do opracowania od groma!
                wszystkie wykłady były takie ciekawe,że pomimo ogromnego zmeczenia pod koniec
                nic nie umknęło mojej uwadze.Myśle,że to jest to !
                A najciekawsze dla mnie były zajęcia z tzw."biomedycznych podstaw rozwoju i
                wychowania",dowiedziałam sie wielu fajnych rzeczy.
                Ojej ,no musze juz kończyć bo i tak ukradam troche czasu , który powinnam
                poswięcic na pichcenie.Maks sie budzi, a ziemniaki nie obrane!!!
                Lecę.
                Pozdrawiam Was gorąco z pioruńsko zimnej Wawy( 6 st.!!!)
                Do pózniej, mam nadzieję.
                Beata i Maks (20.01.03)
              • didi23 Re: Codzienność 11.10.04, 14:54
                Hejka
                Oj Jolu gdybym Ciebie posłuchała to przynajmniej bym wypoczęła. W piatem miałam
                gosci tzn moja kuzynke z synkami, Dawcio super siebawił szczególnie ze
                starszym z nich. Potem zakupy z rodzicami. W sobotę od rana malowanie, a potem
                prtanie i czyszczenie. Ja nie malowałam, ale prałam dywan i łóżko z wilekim
                bólem głowy, przeszło9 dopiero po jak zwykle ibupromie zatoki, polecam, pomimo,
                że lekarz kazal brać go w ostatecznosci, ale to na prawde była ostatecznosć.
                Potem pojechalismy do mojego kuzyna jak uspiłam małego. Oczysićie byłam
                padnieta i ok 1 wrócilismy do rodziców gdzie spalismy. O 4 rano mały kazał sie
                nosic po miszkaniu bo cos mu sie przysniło i potem mam go wzieła do siebie i do
                7 przespałam. Miałam dobrze bo moja kochana mam zrobiła pyszny obiadek i
                dopiero wieczorem przyjechała do domku. Okazłao sie żełóżko jeszcze nie doschło
                i powychodziły jakieś play, ja siezłamie, ale prac nie bedę jeszcze raz chyba
                kupiue jakis materiał i uszyję narzutę. Cos w stylu IKEI.
                Co do pomarszczonych spadajacych skarpet to ja tego nie znosze, Dawcio zresztą
                też rano zawsze każe sobie poprawiać.
                Jolu Dawcio też mówi bamam, a w sobotę w niocy jak to powiedział była maba -
                mgła.
                Co do wychowania to też staram sie byc konsekwentna i czasam isurowa, ale to
                chyba wina też że ja też była surowo wychowywana. Jednak odstępstwa od reguły
                są. Chcę żeby mały był grzeczny ale oczywisćie najbardziej kochany. Z
                jedzeniem jest u nas różnie teraz mało je bo wychodzi mu trójak dolna i to
                chyba jest powód tego. W dodatko w sobotę pojawił sie katar, ale to nieodzowny
                towarzysz ząbkowania u nas. Kasiu super piszesz o wychowoaniu. Ja tez staram
                sie żeby DSawci zjadł przed wyjsciem chociaż trochecipłego mleczka. Niestety
                przegapiłam moment kiedy chetnie jadł melko łuyzeczką i teraz odmawia jedzenia
                talerza łyzłką z talerza i je butelkę.
                Aga trzymaj sie z tym ISO. Współczucia.
                Co do cen ginekologów to u nas jest od 50 - 100. Ja wuybieram sie jutro do
                majego który bierze 80 ale na szczeście do przychodni za friko. Mam nadżerke
                ktorej musze sie pozbyć.
                Widze że nie jestem odosobniona w depresji jesiennej i sprzeczkach domowych. Ja
                czasmi mysśle, że chyba sie rzoejdziemy bo dogadać nam sie cieżko. Moze wyjazd
                ślubnego cos zmieni. Oczysicie jak każdemu facetowi trzeba powiedieć wprost to
                zrób a tego nie rób. Zagubilismy sie w tej codziennosci. Ja jestem zmęczona
                oobowiazkami, choć on mi pomaga, ale i tak mały chce byc ciagle ze mną. W
                dodatku jestem tak zmeczona, że nie zawsze chce mi siewychodzic gdzieś. Juz
                gadalismy nie raz ale to starcza na trochę i znów jest źle. Oki nie przynudzam,
                znów mnie boli głowa, biorę cały czas leki i co katarku tylko nie mam, a głowa
                boli jak bolala. Miłego wieczorku. Moze uda mi siecos napisac wieczorkiem jak
                ślubny pójdzie na siatkę a ja poprasuje i popirę i uspie małego gniewnego.
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 15:20
      Witam po weekendzie, który zleciał bardzo szybko i w rozjazdach. W sobote
      byliśmy na zakupach, chcieliśmy kupić dla Matiego buty i kombinezon,
      objeździliśmy pół Warszawy i nic nie kupiliśmy. Jedne buty widziałam fajne
      eldamu, bardzo fajne, Bartki w tym sezonie nr 25 wzwyż nie podobały mi sie.
      Camilcia chyba mówiła, że kupiłam eldamu, ciekawe jak się będę sprawować.
      Zobacze jak nie znajdę innych to kupie te. Darek zostawił mnie z Mateuszkiem w
      Blue City a sam pojechał na giełde komputerową. My połaziliśmy po sklepach a
      potem poszliśmy na plac zabaw koło sklepu Dziecko, ten plac zabaw jest jeszcze
      fajniejszy niz ten co było nasze spotkanie. Potem pojechaliśmy do Smyka, a tam
      dziki tłum, były jakieś targi dla młodych i przyszłych rodziców, ciuszki były
      20% tańsze a buty 10%, ale nic nie wybraliśmy. Kupiłam tylko Matiemu polarkowy
      dresik.
      W niedziele byliśmy na obiedzie u rodziny, zaproszeni byliśmy na 14 i byliśmy
      tam do 20-tej. Mati wczoraj wogóle nie spał, ale juz ok.19 był marudny, w
      drodze powrotnej usnął, w domu tylko go rozebraliśmy i spał do rana do 7.
      Mati pierwszy raz widział tą rodzine dlatego na poczatku był bardzo zawstydzony
      i nie schodził mi z rąk, a potem jak sie rozbrykał, to nie można było sobie z
      nim dać rady. Cały czas chciał wchodzić po schodach na pietro, a jak mu nie
      pozwalałam to krzyk. Już nie wiedziałam co mam robić. Głupio mi było chodzić
      do nich na góre. Ale w końcu dałam mu chrupki i jakoś sie zajął.
      My też z Darkiem też na wojennej ścieżce, zgadzam się, że facetom trzeba
      wszystko dokładnie powiedzieć i co chodzi i co jest nie tak, sami się nie
      domyślą. Ja ciągle z nim wojuje, że za dużo czasu spędza przy komputerze. Rano
      w sobote wstanie i co robi, idzie do komputera. Nie domyśli się, że trzeba
      posprzątać,coś zrobić w domu, wszystko sie zrobi samo. W wakacje nie odczuwało
      się tego, bo praktycznie każdy weeknd byliśmy na Mazurach, a ja sprzatałam w
      tygodniu po pracy. W tygodniu praca, ciągle wszystko w biegu. Mijamy się jakoś
      nie ma czasu nawet pogadać, tylko sprawy Matiego na bieżąco. Wszysko na mojej
      głowie,zakupy, codzienne sprawy, bo on późno wraca z pracy, ale jak się idzie
      na 11 (ma nienormowany tryb pracy ale musi swoje 8-9 godzin odsiedzieć)to się
      wraca o 19-20, ile się nawojuje żeby poszedł o 9 po pracy i wyszedł wcześniej,
      ale nic nie dociera. Ale sobie ponarzekałam.
      Za to dziś kupiłam Mateuszkowi kombinezon Marquity, bardzo fajny zieleń
      butelkowa na czerwonym polarku, wydaje się spory jak na 98, może jeszcze na
      przyszły rok starczy. Chciałam koniecznie jednoczęściowy, żeby miał ciepło na
      sanki, na spacer i jak pojedziemy na Mazury. Jeszcze tylko buty, a wy macie juz
      butki. Franca znalazłaś jakieś ciepłe dla Olgi.
      Ale sie dziś rozpisałam.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 16:38
        Witam po weekendzie,

        My też już palimy w kominku. Mamy rozprowadzenie ogrzewania od kominka na dwa
        poziomy, także nie jest tak, że tylko w tym pomieszczeniu, gdzie jest kominek
        jest ciepło, ale w innych też. Ja jestem straszliwym zmarzlakiem i nawet jak
        palimy w kominku, to i tak siedzę w polarowym dresie, często pod kocem.

        Okazało się, że moja koleżanka będzie miała chłopaka, udało się (mają już dwie
        dziewczyny). Koleżanka jest w 21tc (ma termin na 21 lutego 2005), to podobnie
        Jolu i Aniu, jak Wy. Tę właśnie koleżankę w poprzedniej ciąży prowadził dr
        Pazio z Consylium (to ten, którego polecała Skrzynka). Koleżanka go poleca z
        całego serca, chociaż, jak pisałam, nie ustrzegł jej przed przedwczesnym
        porodem, ale chyba nie miał na to wpływu. Teraz moją koleżankę prowadzi jakiś
        lekarz z Enel-medu. Stwierdziła, że nie będzie płaciła za wizyty, skoro firma
        jej opłaca opiekę medyczną. Ja też nie płacę za wizyty, ponieważ firma mi
        opłaca lecznicę.

        Mnie też weekend minął pod hasłem porządków. Było ogólne sprzątanie z myciem
        okien i praniem firan. Dzisiaj dzwonił Pan od kuchni, jutro mają mi przyjechać
        i dokończyć montaż kuchni. Śmiałam się, że okna umyte, firany powieszone,
        kwiatki ustawione, tylko kuchnia rozgrzebana i niedokończona. Mam nadzieją, że
        jutro mi wszystko skończą. Teraz czeka mnie kupno stołu i krzeseł. Ja chyba się
        nie lubię urządzać.
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.10.04, 20:13
          Sowa a czemu ja mam na Ciebie krzyczec? Chyba troche nie rozumiem,mi sie tez
          marzy wolne,w lozku,zeby odpoczac,sama bez Szymona.
          Oj maz mnie goni z kompa wiec musze leciec,napisze cosik pozniej.
          Buziaczki-Jola
        • paty_mama_olenki slowo wyjasnienia i rytualy 11.10.04, 20:34
          Witajcie,

          Ja przepraszam ale nie chcialam Kini powiedziec, ze atakujesz Jole. Chyba mam
          jakies problemy z wyrazaniem wlasnych mysli, bo to juz nie pierwszy raz jak
          moje slowa sa odczytane jako atak sad(
          Chodzilo mi bardziej o to jaka wypowiedz Joli sprawila, ze mialas taka mysl. Bo
          myslslam, ze czegos co Jola napisala na temat wychowywania Szymona nie
          przeczytalam.
          A moze to ja cos zle zrozumialam ...

          U nas tez zimnica sie zrobila i chyba juz pora wyciagnac z szafy cieple
          kurteczki i rekawice.

          Jak zobaczylam dlugosc mojego poprzedniego posta to sie zdziwilam troche. Chyba
          pobilam nawet Monike wink

          I jeszcze pytanko mam: czy Wasze dzieci tez maja pewne rytualy. Np. bawia sie w
          jakies okreslone zabawy z okreslona osoba? Albo robia okreslona czynnosc zawsze
          w tym samym miejscu i najchetniej zawsze z ta sama osoba? Ola potrafi mnie
          wypchnac jak tylko stoje i sie przygladam jak bawi sie z tata w rzucanie pilki
          po schodach ( nie pytajcie..taka sobie poprostu zabawe wymyslili, czytaj. tatus
          wymyslil i pokazal dziecku wink ) Ze mna sie Ola nie chce bawic w rzucanie po
          schodach pilka sad(
          I jeszcze jedno pytanko. Czy zakladacie Waszym Maluszkom podkoszulki? Ola po
          domu chodzi w bluzce z dlugim rekawem a jak gdzies wychodzimy to zakladam jej
          bluze lub sweter i na to kurtke, wiec wydaje mi sie, ze podkoszulka jej nie
          potrzebna (moja mama uwaza inaczej i stad moje pytanie). W domu w podkoszulce
          byloby jej za cieplo...tym bardziej, ze ja w krotkim rekawku chodze i nie
          marzne a raczej do goracokrwistych nie naleze.

          Lece uspiac Olenke.
          Pozdrawiam Was serdecznie
          Patrycja
          • jogaj Re: slowo wyjasnienia i rytualy 11.10.04, 21:43
            Szymon chodzi po domu w ktorkim rekawku,na dwor zakaldam mu jescze dlugi i
            kurtke,ale po dzisiejszej zimnicy bede zakladac jeszcze sweterek.
            Buziaczki-Jola
            • sewerynki Re: slowo wyjasnienia i rytualy 11.10.04, 22:56
              popatrzcie tylko o której to pisałam. teraz paweł usypia młodego. ja już
              skapitulowałam a ten bawił sie w najlepsze. Wczoraj było podobnie, po czym
              obudził sie o 4 rano i przez 1,5 h szalał az w koncu przysnal i przed ósmą
              trzeba go było budzić. Nie znam przyczyn tych dziwacznych zachowan mojego
              dziecko. Rozważam opcję rezygnacji z popołudniowej 2h drzemki, która aczkolwiek
              bywa dla mnie konieczna czasem do normalnego funksjonowania i pozwala mi
              przysiąć na komputerze. Co myślicie w tym temacie?

              W sprawie małżeństwa to nam się udało. Było burzowo i końcu się wypłakałam,
              mąż przyznał że zaniedbywał pewne sprawy i zrobiło się lepiej i czyściej. Dziś
              pokroił cebulę w ramach rekompensaty, wczoraj nie siedział przed ekranem i
              nawet umył naczynia. Ale u nas to tak bywa, gromadzi się we mnie, potem jest
              erupcja wulkanu i przez pewnien czas czyste powietrze które z czasem ulega
              zanieczyszczeniu. I tak w koło maciju. No ale może jednak coś wymyślimy w
              ramach świętowania rocznicy ślubu. Marzą nam się góry - taki wypad do
              Zakopanego lub w Gorce. Zobaczymy jaka pogoda.
              Swoja drogą w tym temacie: myślę sobie - jakie błędy ja popełniam, bo przecież
              jest nas dwoje i to nie jest tylko męska działka - robienie problemów, co
              zrobić żeby powietrze dłużej było czyste? Ja nie oczekuję że on będzie czytał w
              myślach, tak tylko żartowałam, tylko czasem już mi się nie chce mówić o tym
              samym poraz setny, prosić żeby jedną głupią rzecz wywalczyć którą i tak mogę
              sama w końcu zrobić. Ale jak nie powiem to narasta u narasta we mnie, chociaż
              wydaje mi się że to olewam to to narasta ... i wybucha.
              Dobra, starczy już.
              Ubiranie: Wojtek ma wciąż pampersa wiec wciąż nosi body - co chyba zastępuje
              podkoszulkę. Długie rękawy po domu. W ogóle ja przewrażliwiona jestem na
              punkcie jego nie chorowania i boję się czasem że przegrzewam.
              Opiekunka nr dwa jest super i wojtek chyba już ja bez problemu zaakceptował -
              czyli Pan Bóg górą.
              Wczoraj z głupiej ciekawości weszłam na to straszne forum - strata dziecka,
              chore dziecko. głupia baba, ryczałam jak bóbr, nie mam siły tego czytać tak
              bardzo im wszystkim współczuję, serce się kraje. I dziękuję za wojciecha w
              każdej sytuacji - nawet jak jeszcze nie spi.
              dzieki za info o wizytach ceny podobne. ide pa
    • franca1 moje trzy grosze 12.10.04, 11:01
      oczywiscie sa to tylko czastkowe przemyslenia - wiecej nie dam rady, bo znowu
      musze gdzies leciec, dom wariatow mowie Wam!
      Jeszcze moje pięć groszy co do czytania w myślach i "narastania, gromadzenia
      uczuć" czy dorastania do wybuchu. Czyli spraw damsko-męskich ciąg dalszy. U nas
      sprawdza się tzn. w moim przypadku sprawdza się komunikowanie od razu problemu -
      i wyciąganie z P. o co mu chodzi jak ma minę nietęgą - bo on raczej z tych
      mało wylewnych (a ja furiatka). My tzn. ja zaproponowałam w sposób jasny i
      rzeczowy wspólne zajmowanie się domem (podział nie jest sztywny - uzależniony
      jest też od tego, które z nas ma akurat mniejsze urwanie głowy w pracy, są
      rzeczy które tylko ja robię i są rzeczy które tylko P. robi). Teraz P. jest
      mniej obłożony i tym sposobem codziennie mam zmyte naczynia, wczoraj umyta
      podłoga ... Nawet nie muszę prosić. Zazwyczaj ja gotuje obiady - ale ja nawet
      to lubię. Czsami czeka na mnie w piekarniku cieplutka pizza, albo sałatka
      świeżo zrobiona na kolację. To wspólne zajmowanie się domem (trochę wymuszone
      przeze mnie) zostało ustalone ponad rok po ślubie - oczywiście bywają spięcia i
      kłótnie, tym bardziej, że u niego w domu było tak, że mama nie pracowała i
      nawet zdarzało jej się kawę do łóżka mu przynieść! Nie byłoby to oburzające,
      gdyby i jejmu zdarzało się np. mamie zrobić śniadanie rano... Ale wydaje mi
      się, że jak wcześniej (to tylko gdybanie) mąż/żona miał wszystko podane na
      talerzu i podsunięte pod nos, nic nie musiał robić w domu to chyba ciężko
      wymagać, że teraz będzie się domyślał, że ma coś robić, że się sytuacja
      zmieniła, a żeby się zmieniła trzeba sporo czasu, rozmów, nerwów ...

      Ewa a ja urządzać uwielbiam - zmieniać, wymyślać, planować, przestawiać no i
      oczywiście kupować. Co do kupowania, to zachęcona opiniami na forum "zakupy" i
      zniechęcona zeszłorocznymi doświadczeniami i faktem zmarzniętych nóżek po
      całodzienej zabawie pod i na stoku kupiłam (za straszne pieniądze - kurczę
      nawet sobie zazwyczaj nie kupuje takich drogich butów) ciemnofioletowe buciki
      Ecco z Gore-texu dla Olgi. Zapinane na 2 rzepy - nawet dobrze trzymają jej
      cienkie kostki, gruba podeszwa, ocieplane. Numer 24 i cały czas myślę czy to
      dobry rozmiar - sandały bartka roz. 22 są akurat. Do tego dokupiłam w H&M
      nieprzemakalne (tak napisali) czerwone spodnie narciarskie dla Olgi - liczę, że
      starczą jeszcze na następny sezon.

      Beatka - chyba mi umknęło, albo nie pisałać co studiujesz - na pierwszym roku?
      Podziwiam zapał.
      Monika gratuluję udanych zakupów
      • ebeatka1 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 14:38
        Witajcie,
        no, i niestety wczoraj nie udało sie wpaść,bo wieczór upłynął nam na wizycie w
        szpitalu...Maksiowi spuchła rączka i zauważyłam ,że zwisa jakoś tak
        bezwładnie , w ogóle nią nie poruszał i był bardzo marudny.No i pojechalismy na
        ostry dyżur sprawdzić co sie dzieje.Podejrzewałam,że to może byc wina
        ciągnięcia go z tą rączkę,bo niestety taka sytuacja sie zdarzyła- nie chciał
        wchodzic po schodach do domu,uwieszał sie poręczy i w ogóle straszny cyrk.W
        końcu dał mi rączke i jakos weszlismy, ale w któryms momencie pociągnęłam go bo
        zaczął robic tzw. zwis...no i to pewnie przeze mnie.Nie musze Wam mówic jak
        podle sie czułam...nawrzucałam sobie od najgorszych i dręczyły mnie koszmary
        nocne.
        W szpitalu oczywiscie płacz i lament, ale chyba bardziej przestraszył go pan
        doktor, o bardzo surowej minie i jakis taki posepny, niz ta rączka go bolała,bo
        nie omieszkał kilka razy pzryłożyc mi tąże schorowaną kończyną ( oczywiście mam
        na mysli Maksa ,nie lekarza )No i oczywiscie najgorsza sprawą było
        prześwietlenie - ta przesuwająca się i wydająca złowieszcze "brzymmm"
        maszyneria tak przeraziła małego,że az dostał spazmów.Oj ,Boże...
        Dzieki Bogu ,z rączką wszystko dobrze, jakies naciągnięcie, nadwyrężenie.A już
        pod koniec wizyty Maks normalnie nią poruszał i widać było wyrażna poprawę.
        Wrócilismy do domu o 23.00, szybkie mycie zabków, pupy na stojąco pod
        prysznicem i lulu.
        A dzisiaj wszystko ok.Boże człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy,że niechcący
        może dziecku zrobic krzywdę. Czułam sie fatalnie, miałam okropne( i mam)
        wyrzuty sumienia, a mąż jeszcze utwierdzał mnie swoimi pełnymi wyrzutu
        spojrzeniami,że jestem wstrętną babą. Co ja pisze -pelnymi wyrzutu?To były
        spojrzenia w stylu "grom z jasnego nieba"I miał rację...niestety.
        A potem ,jak Maksio zasnął stałam przy jego łóżeczku i przypomniałam sobie jak
        sie do mnie tulił juz po tych naświetlaniach, powoli uspakajał, dawał
        buzi,obejmował za szyję i po raz pierwszy odkąd sie urodził pomyslałam sobie,że
        chyba nie jestem dobra matką...zbyt impulsywną, niecierpliwą,za mało
        wyluzowaną, zbyt sztywną w swoich zasadach,które w sumie to nie maja sensu, itp.
        A mimo to Mały sie do mnie tulił,całował - a ja nie zasługuje na to...
        Ech, chyba sie upiję...
        Beata i Maks (20.01.03)
        • ebeatka1 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 14:49
          to jeszcze ja,
          miałam napisać kilka rzeczy, na temat których była mowa wcześniej, ale teraz to
          mam takiego DOŁA,że nic tylko siąść i płakac...Wszystkie moje "bardzo mądre
          teorie" życiowe poszły w ch....rę.Bo tak naprawde to sie okazuje ,że czepiam
          sie innych,że są tacy czy owacy,a sama postępuję żlę i powinnam zacząć zmiany
          od samej siebie.A to koszmarnie trudne...bo jestem kobitą o jakimś strasznie
          zardzewiłym charakterze,który nie daje sie ani o milimetr w tę czy tę.
          Aa, nie będe Wam psuc humorów.
          Beata i Maks ( 20.01.03)
          • franca1 Beatko nawet tak nie myśl! 12.10.04, 15:33

            Beatka nawet tak nie myśl jesteś dla Maksa najlepszą mamą pod słońcem. A Sowa
            ma rację nie pozwól nikomu na takie spojrzenia.
            Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, a już nie uwierzę, że
            ktokolwiek świadomie narażałby swoje dziecko na niebezpieczeństwo.
            Myśl pozytywnie i uśmiechnij się tak jak Maks do Ciebie.


            Cieplutko pozdrawiam
            Magda
            • ewakop Re: Beatko nawet tak nie myśl! 12.10.04, 16:08
              Beatko, najważniejsze z Maksiem już wszystko ok. Nie możesz mieć do siebie
              pretensji ani żalu, przecież wiadomo, że to co się stało, to był wypadek i nie
              mogłaś przewidzieć, że tak się stanie.

              Magdo, mam pytanko, gdzie kupowałaś buciki Ecco i za ile???? W Jankach jest
              sklep outlet Ecco, mają tam też buty dla dzieci. Nie zawsze jest duży wybór i
              pełna rozmiarówka, bo są tam przeważnie buty drugiego gatunku, ale ceny mają
              też niższe niż w normalnym sklepie. Ja jestem fanką tych butów, sobie zamierzam
              kupić na zimę buciki tej firmy. Adaś też ma buciki Ecco, tylko nie zimowe. Na
              zimę mam dla niego Bartki z sympatexu. Wydaje mi się, że powinnaś być
              zadowolona z zakupionych Oli bucików.

              Ubieranie: Adaś też chodzi w body, bo ma ciągle Pampersa. Mnie jest wiecznie
              zimno, więc mi się wydaje, że mojemu dziecku też, toteż ubieram go bardzo
              ciepło i warstwowo, w domu i na spacer również.

              Wczoraj mieliśmy firmowe wyjście do teatru „Syrena”. Trochę się zdziwiłam, bo
              poniedziałek nie jest teatralnym dniem, ale komercja i tu dotarła. Sztuka z
              cyklu lekkich, łatwych i przyjemnych p.t. „Ciotka Karola”, nic ambitnego, ale
              dobrze nastrajająca na nadchodzący tydzień. Bardzo lubię teatr, wolę teatr od
              kina. Moje ulubione teatry to „Kwadrat”, „Komedia”, „Roma”, lubię też "Buffo"
              • franca1 buty 12.10.04, 16:16
                Ewa, kupiłam w Galerii Centrum - za 236 albo 239 nie pamiętam już. Bardzo fajne
                połaczenie 2 fioletów, 2 rzepy, ładnie trzymają kostkę, a Olga ma bardzo
                cienkie nogi. Mi się bardzo podobają, choć dalej twierdzę, że okropnie dużo
                wydałam na dziecięce buciki. Jak będziesz się chwaliła, że znalazłaś tańsze, to
                proszę pocichutku, bo ... Misię bardzo podobają ecco pntofelki czarne - z
                paskiem na przodzie - nie widziałam na "żywo" tylko w katalogu, ale zawsze
                chciałam mieć takie buty. Ktoś wie ile kosztują i gdzie można je kupić?

                Olga i ubranie - zazwyczaj w body, ale zdarza się, że bez tylko np. koszulka z
                długim rękawem a na to sweter albo polar. Po domu jak w bocy to na to nic,
                chyba, że zimno. W ogóle Olga jest raczej "zimnego chowu". Czasami mam
                wrażenie, że zbyt zimnego - chodzi oczywiście o ubieranie.

                Magda
        • part_two Re: moje trzy grosze 12.10.04, 14:59
          Beatka, proszę Cię, nie myśl tak i nie pozwól mężowi na takie spojrzenia, bo to
          po prostu nie fair. Maks sam mógł się szarpnąć, a Ty trzymałaś Go również po
          to, żeby nie spadł w szarpaninie z tych schodów. Ja zakładam, że każdy, komu
          powierzam Iwutka robi co może, żeby był bezpieczny, bo gdybym tak nie myślała,
          to bym z tą osobą na pewno go nie zostawiła. Ale jesteśmy tylko ludźmi i
          zapewniam Cię, że każdej z nas zdarzyło się czegoś nie dopilnować, nie
          przewidzieć. Po prostu nie jesteśmy zaprogramowanymi maszynami. Powiedz to
          mężowi, może to pomoże. Przecież On też nie zagwarantuje, że jak jest z Maksem
          to nic się nie zdarzy, prawda ?

          Pozdrawiam Cię i cieszę się, że z rączką Maksa już ok.
          Spoko, jesteś wspaniałą Mamą, która bardzo szybko zauważyła i zareagowała, jak
          coś było nie tak
          Sowa
          • jogaj Re: moje trzy grosze 12.10.04, 17:07
            Sowa ma calkowita racje,wiadomo,ze nie zrobilas tego specjalnie,a mojejmy
            Szymonowi najgorsze wypadki przydarzaja sie wlasnie jak jest tuz obok mnie.
            Spadl mi z lozka jak byl mniejszy,a wlasciwie go trzymalam. Maz zachowal sie
            nie fair,nie zwracaj na to uwagi, jestes na pewno super mama,gdyby tak nie bylo
            Max nie tulilby sie do Ciebie tylko do taty.
            Glowa do gory.
            Buziaczki-Jola
            • kini_franio Re: moje trzy grosze 12.10.04, 17:49
              Beatko, absolutnie nie wpędzaj sie w poczucie winy i nie pozwól innym tego
              robić!!! Jesteś z pewoscią dla Maksia najukochańszą Mamą pod slońcem bez dwóch
              zdań!! Pewnych rzeczy nie da sie przewidzieć a "wiszący" dwulatek jest trudny
              do opanowania niestety.
              Pamietam jak Franek mając roczek (w swoje urodziny) dosyc mocno oparzył sie z
              MOJEJ WINY (za blisko stała miseczka z gorąca wodą na kaszkę) to myślałam ze
              umrę z powodu wyrzutów sumienia - strasznie zależało mi na tym żeby ktoś mnie
              rozgrzeszył, bo przecież każdemu moze sie coś takiego zdarzyć. Na szczęście
              nikt mnie nie katował spojrzeniami i widząc jak cierpię znajdowali nawet słowo
              otuchy. Trzymaj sie Beatko! A Maksio pewnie raz dwa o wszystkim zapomni!
              NIe zdązyłam przeczytać wszystkich postów wiec tylko o nas: net dalej
              szwankuje, raz jest raz nie, cholery dostaję, Franek dostaje za to białej
              gorączki, po prostu chochliki w oczach i wariuje tak zę ja już cierpliwości nie
              mam...dziś nawet mnie boleśnie ugryzł...Paty żywiołowe dziecko to mało
              powiedziane.., skońćzyło sie klapsem za którymś razem kiedy nie mogłam opanować
              rozbuchanego młodzieńca.I powiem wam ze nawet nie mam z tego powodu wyrzutów
              sumienia, poprostu czasami nie daje rady utrzymać go w ryzach.., ma tyle
              energii ze nie sposób jej zużytkować. Poszli własnie z tatą na dłuższy spacer
              bez wózka, z przykazaniem: "wybiegania" się. W domu F., chodzi w body z krótkim
              lub długim rękawem, u niego w miarę miarodajne są jednak rączki, jak zimne to
              zakładam coś cieplejszego. Drzemka w ciagu dnia ok. 1 h co doprowadza mnie do
              rozpaczy, ostatnio coś sie pokręciło zę chodzi spaćo 22. a wstaje o 7.00.
              Iwonko gratuluję oczyszczenia atmosfery w domu, oby to trwało jak najdłużej.
              Monika podziwiam za zakup płaszczyka na następny rok, raczej bym sie nie
              odważyłasmile) no i uśmiałam sie z Misia Gosi.

              To w skrócie, moze reszte doczytam wieczorem jak net bedzie chodził...
              Kini mama Franka (14.01.2003)
              Franuś-Szczęście moje
              Pracownia Czerwona Kropka
              • skrzynka3 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 18:27
                Beata trzymaj sie cieplo! I ja tez przylaczam sie nie wolno Ci o sobie tak
                myslec bo to po prostu nieprawda!!! Kazdy ma gorsze dni i kazdy popelnia bledy,
                kazdej z nas czasem brakuje cierpliwosci. Zdarzy mi sie wrzasnac na moje
                dzieci, dac klapsa na ktorego nie zasluzyly, pare razy w zyciu zdarzylo mi sie
                ktores mocno szarpnac, popchnac w zlosci. We wszystkich tych razach goraco tego
                zalowalam bylam na siebie wsciekla, zdarzalo mi sie patrzec jak spia i plakac
                nad wlasna beznadzieja.To nie znaczy ze trzeba sie zawsze rozgrzeszac beztrosko
                ale trzeba tez umiec wybaczyc sobie wlasne bledy i wierzyc ze potrafi sie
                inaczej, madrzej, lepiej.I ciagle probowac. Przeciez nie chcialas zrobic MU nic
                zlego to naprawde byl wypadek!!!I Max to wie (jakos tam po swojemu, dzieciaki
                sa madrzejsze niz nam sie wydaje).Trzymaj sie, jestes bardzo dobra mama dla
                Maxa, poswiecasz Mu prawie caly czas i masz prawo byc zmeczona.


                U nas w sprawach mesko-damskich tez chwilowo lepiej wink))moze nie bylo jednej
                oczyszczajacej rozmowy ale chyba obydwoje na raz pilnujemy zeby tych rozmow
                bylo wiecej i zeby nie ograniczaly sie do serwisu informacyjnego.Duzo zmienila
                ta wieczorna rozmowa o Stasiu, zobaczylam ze moj facet tak samo sie o Niego
                martwi i tak samo czuje sie zagubiony i niepewny jak do tego sredniego naszego
                skarba trafic i czy gdzies nie popelniamy jakis bledow i zniedban. Chwilowo
                polityka -2D (dowartosciuj i dopiesc) przyniosla pierwsze efekty, Stas ubral
                sie dzis jak torpeda i z wlasnej inicjatywy przyszedl czy moze pomoc zrobic
                sniadanie -zrobili dla siebie i Henia i byl dumny jak paw.

                U nas zimno bo jeszcze nie wlaczylismy ogrzewania na stale tylko przepalamy w
                kominku (tez mamy rozprowadzenie ciepla po domu)Zosia maly zmazluch chodzi w
                body z dlugim rekawem (nie zapietym na dole zeby bylo latwiej sisi wink) bluzie,
                rajstopkach i spodenkach -gola podloga bez dywanu.

                Zosia ma swoje rytualy, miejsce czytania przed snem, to ze ja musze siedziec na
                fotelu i czytac jak ona usypia, zabawa w bujanie na rekach z tata.

                Jakos dzisiaj zmeczyla mnie praca. A donosze jeszcze ze Zosia z nowa opiekunka
                cudownie bez jednej lzy, radosna jak wracam opowiada co robila z ciocia
                pokazuje rysunki itp. Buziaki Skrzynka
                • jogaj Re: gdzie Ania? 12.10.04, 20:10
                  Ja jestem tez zimnolubna w domu,zawsze chodze rozebrana,a teraz mimo,ze u nas
                  juz grzeja jeszcze nie odkrecam kaloryferow,bo nie jest mi tak zimno w domu,a i
                  tak chodze w samej koszulce.Szymon tez zimnego chowu,zawsze jest najlezj ubrany
                  na podworku,jak juz dziwnie wygladal bez czapki,bo wszystkie dzieci w
                  cieplejszych czapach,to mu zaczelam zakaldac kapelusz letni.
                  Wlasnie jak w tytule,gdzie jest Ania,juz dawno sie nie odzywala,a to nie w jej
                  stylu,ktos cos wie? jutro napisze do niej sms.
                  Buziaczki-Jola
                  • monikam1 no to jeszcze ja 12.10.04, 21:16
                    Ebetko! to w żadnym wypadku nie Twoja wina! Dał mi Twój post do myślenia, bo
                    Gosia tez lubi robić zwisy na schodach i strajki, a zwłaszcza, kiedy ja właśnie
                    za jedna rękę trzymam ją, a w drugiej mam trzy torby z zakupami. Raz się
                    zagapiłam na płot, po którym chodziły kury, bo chciałam pokazać je Gosi i Gosia
                    o mało co nie podeszła pod chuśtawkę. Minęło już pół roku, a mnie jeszcze
                    wszystko drętwieje i ma jakiś psychiczny uraz do chuśtawek - zwłaszcza, że
                    niedawno chłopiec zmarł o uderzenia chuśtawką.

                    Kini! Ten płaszczyk kupiłam właściwie sobiesmile)) Zawsze o takim marzyłam!
                    Czerwony z kapturem. Coś w stylu legendarnej budrysówki. Poza tym Gosia jest z
                    tych co to wolno rosną. Nosi już teraz ciuchy przez rok i na pewno na którąś
                    zimę kurtka będzie dobra. Liczę, że nawet na dwie. Poza tym to nie była łatwa
                    decyzja i kupiłam ją dopiero po dniu zastanowienia.

                    My już też mamy "zimówki". Tak jak Skrzynka jechaliśmy z zamiarem kupienia
                    niebartków i wróciliśmy z Bartkami (Miałam na oku fajne "Antylopy", ale nie
                    było rozmiaru). Wieczorem zadałam Gosi dość głupie zadanie: "Opowiedz
                    Hektorkowi, jakie kupiłaś sobie buty". Odpowiedź mnie przerosła: "Czyste"! Dało
                    mi to do myślenia.

                    Gosia nosi majtki. Kiedyś w Cubusie kupiłam takie fajne, które naciąga się po
                    pachy i nie wychodzą plecki. Żałuję, że kupiłam tylko 4 pary.

                    Pozdrawiam
                    Monika
                • monikam1 Re: moje trzy grosze 12.10.04, 21:26
                  Skrzynko myślałam sobie nawet sporo o Stasiu - bo ja też byłam w środku
                  kuzynowstwa (nie mam rodzeństwa) i chyba go rozumiem. Zawsze ktoś był pierwszy
                  albo najmłodszy. Temu trzeba było ustąpić, tamtego podziwiać. Nie znosiłam
                  tego, że zawsze były jakieś buty czy kurtka do donoszenia. Myślę, że masz
                  rację, że w żadnym wypadku nie ma co dokręcać śruby, bo można przekręcić.
                  Przypomina mi się Bosse z "Dzieci z Bullerbyn", który zawsze mi się wydawał
                  trochę skrzywdzony przez autorkę. Średniaki mają z reguły najgorzejsad(( Ich
                  pięć minut trwa krótko, a Staś miał swoje pięc minut kilka łądnych lat i pewnie
                  trudno mu się też przyzwyczaić do tego, że nie jest już najmłodszy i musiał po
                  urodzeniu Zośki stać się "mężczyzną".
                  Pa
                  Monika
                  • ebeatka1 Dziękuje Wam dziewczyny! 12.10.04, 23:16
                    • part_two Nowe buty Olgii ;-) 13.10.04, 12:01
                      Franca, jeśli to te butki
                      www.eccoamager.dk/product_detail.asp?rid=2012
                      to są super - warte swojej ceny. A w końcu zimą dziecko nosi zwykle te same
                      butki codziennie, więc nawet na sezon warto zainwestować.

                      Pozdrówki
                      Sowa
                    • camilcia Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 12:18
                      Oj Magda, masz rację z tymi złymi nawykami z domu. Moja teściowa całe życie
                      zajmowała się domem i przyzwyczaiła wszystkich dookoła do ‘obsługi’, podane,
                      zrobione itp., jak kiedyś przyszła i Marcin robił kotlety to była w ciężkim
                      szoku smile ale rzeczywiście trzeba nerwów, żeby takie przyzwyczajenia zmienić.
                      Co do urządzania to ja marzę o własnym domku, już go w głowie urządzam, w ogóle
                      to mam takie natręctwo, że jak u kogoś jestem to zaraz bym poprzestawiała i
                      siedzę i w głowie planuję. Oczywiście siedzę cicho, bo każdy ma jak lubi.
                      Beatka, pisałam to już tysiąc razy, wszystkie jesteśmy różne, ale wszystkie
                      jesteśmy też wspaniałymi mamami, wystarczająco dobrymi dla naszych dzieci!
                      Dobrze, że Maks już lepiej.
                      Ubranie – Majka chodzi w body, obowiązkowo majteczki, na to długi rękaw, czasem
                      koszulki na ramiączka zamiast body. Czasem jak cieplej to samo body albo sama
                      bluzeczka z dł, ale u nas w domu jest chłodno. Ja wolę taką temp w domu, no i
                      nie płacimy 1000 miesięcznie za gaz do OC tak jak w pierwszych tygodniach
                      życia Majuni, i kto powiedział, że dziecko nie kosztuje wink
                      Przez ostatnie 2 dni zimy!!! (brrrr) zakładałam jej na spacer już zimową kurtkę.
                      Kini, u mnie net też raz jest raz nie, jak dzwonię do BOK to już normalnie
                      wrzeszczę i życzę sobie odłączenia i zwrotu kosztów, podobno za te dni kiedy
                      nie działa można sobie odliczyć od abonamentu. Nikt mi jednak nie przyznał że
                      neostrada to bubel!!!
                      Maja właśnie śpi, ja mam godzinę wolną bo mi dziewczyna odwołała lekcję, środa
                      najgorsza - od 9 do 19 z dwoma przerwami... może coś poczytam, już nie pamiętam
                      kiedy przeczytałam jakąś książkę, kurcze, a kiedyś nie usnęłam bez czytania.
                      • paty_mama_olenki Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 19:11
                        Witajcie

                        Beatko dobrze, ze z Maksem juz ok. Ja Cie rozumiem, bo mnie sie tez zdaza miec
                        wyrzuty sumienia za zbyt impulsywna reakcje. I wierze, ze sie zle z tym
                        czujesz. Jestesmy niestety tylko ludzmi i kazdy z nas popelnia bledy. I kazdemu
                        sie zdarza ze nie wytrzymuje. Najwazniejsze ze nasze dzieci kochaja nas takimi
                        jakimi jestesmy bo przeciez same tez czuja sie kochane i dlatego wybaczaja nam
                        nasze bledy. A potem my bedziemy im wybaczac ich bledy wink

                        Ja tez uwielbiam sie urzadzac i obmyslac i planowac. I wlasnie planujemy
                        gdzieby tu jakis domek wybudowac bo w tym naszym juz nie ma sie jak rozbudowac
                        (dwa lata temu byla rozbudowa i genaralny remeont a nam juz znow teskno do
                        takiego zamieszania wink )

                        Jolu musze Ci powiedziec, ze od wczoraj tez sie zastanawoam, gdzie Ani i
                        przyznam, ze sie zaczelam troche martwic o nia. Wyslijcie jej jakiegos smska,
                        zeby dala przynajmniej jakis znak.

                        A propos tego co napisala Kamila, ze jej tesciowa byla w szoku jak zobaczyla,
                        ze jej synek robi kotlety to mi sie przypomnial taki dowcip:

                        rozmawiaja dwie sasiadki o malzenstwach swoich dziecii jedna mowi: ach wie pani
                        corka trafila cudownie, maz sprzata, gotuje, pierze, prasuje. Wszystko w domu
                        robi. Pracuje oczywiscie tez. A corka tylko na kanapie lezy i odpoczywa. Ale
                        syn moj biedny. No ten to tak starsznie trafil. Sprzata, gotuje, pierze. Nie
                        dosc, ze pracuje to wszystko w domu sam musi robic, a ta jego zonka tylko na
                        kanapie lezy...

                        Camilca my juz tez w kurtkach zimowych chodzimy, tzn ja mam opory zeby moj
                        puchowy plaszcz wyjac z szafy, ale szczerze mowiac chetnie bym sie w niego
                        opatulila.Myslalam, ze tylko u nas tak zimno.
                        A ksiazki tez dopiero od noedawna zaczelam ponownie czytac wink Back to normal
                        life wink I przy okazji polecam ksiazke "Ono". Super. dawno takiej dobrej ksiazki
                        nie czytalam.

                        pozdrawiam bo Ole chyba spaica...czyzby wolny wieczor??
                        Patrycja
                        • jogaj Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 22:07
                          Wlasnie dostalam odpowiedz od Ani i przekazuje,ze wszystko u nich
                          dobrze,dzidzia sie juz rusza,nie maja netu,nie wiadomo na jak dlugo,kolo 11
                          planuje przyleciec do Polski.Pozdrawia Was serdecznie.
                          Ja dzis zalozylam szalik i od razu zrobilo mi sie cieplutko,kutrki zimowej
                          jescze nie zakaladam,bo co ja bede nosic w zime!!! Szymon dzis na placu zabaw
                          skakal w kaluzy wiec caly do prania,a potem poszedl w kaloszkach z tata na
                          spacer z psem i niestety kalosze sa za niskie,bo spodnie cale mokre. To ma
                          chyba po mnie,ja wchodzilam do klatki i wylewalam wode z kaloszy przed
                          przyjsciem do domu,zeby rodzice nie krzyczeli,ze w za glebokie kaluze
                          wchodzilam.
                          Ja dzis zupelnie niepotrzebnie podnioslam glos na Szymona i zle mi z tym sad
                          Pozdrowionka-Jola
                          • skrzynka3 Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 13.10.04, 22:56
                            Dobrze ze u Ani wszystko ok.
                            Camilcia i Kini kiepsko ze tak macie z neostrada. Ja tak bardzo nie moge
                            narzekac owszem czasem sie zdarzy ze nie ma dostepu ale ostatnio jakby rzadziej
                            i zwykle nie dluzej jak na kilkanascie minut do godziny. Ostatnio
                            przelaczylismy sie na ta wolniejsza (minal juz rok) i jest troszke wolniej ale
                            akceptowalnie a za to duzo taniej.
                            Dostalam dzis od kuzynki buty dla Zosi i sie lamie. Z jednaj strony mam zelazna
                            zasade ze nie daje dzieciom uzywanych butow (po sobie tez nie donaszaja)
                            wyjatek robie dla kaloszy i klapek basenowych po odkazeniu. Z drugiej strony te
                            kozaczki (Bartki oczywiscie wink)) prawie jak nowe, kuzyni z tych kasiastych i
                            ich corcia miala kilka par zimowych butow a te byly jak powiedzieli wyjsciowe
                            do sukienek.I tak walczy we mnie sknera wink) zawsze to stowka w kieszeni, Kubi
                            jak to facet obejrzal ze nie wykoslawione, podeszwy nie starte i dziwi sie co
                            sie czepiam i ze przesadzam. Sama nie wiem?..

                            Camilcia przypomniala mi jeszcze o jednej waznej rzeczy o "wystarczajaco dobrej
                            matce" to stwierdzenie okazalo sie kiedys bardzo wazne dla mnie. Kiedy Stachul
                            byl maly bylam zwyczajnie wykonczona dwojka maluchow, siadaly mi nerwy i
                            potrafilam wydrzec sie na nich obu jak czarownica, nie mialam energii i werwy
                            na jakies specjalne tworcze zajmowanie sie nimi -sporo im czytalam (obaj to
                            bardzo lubili od malenkiego), chodzilismy na spacery itp. Ale czasm spotykalam
                            w parku ambitne mamy majace jedno dziecko ktore opowiadaly o urzadzanych
                            teatrzykach, o lekcjach plastyki na ktore chodzily ze swoimi dwulatkami. One
                            kiedy maluch nie chcial isc do domu potrafily cierpliwie i godzine przekonywac
                            ja uprzedzalam ze np za 5 min idziemy, potem systematycznie przypominalam ze
                            pora konczyc zabawe potem oswiadczalam ze to ostatni zjazd na zjezdzalni i
                            idziemy no i... bywalo ze potem wynosilam kopiace i wrzeszczace szczescie i
                            upychalam w wozku (w glowie kolatalo ze juz pora biegiem bo padna mi w drodze
                            powrotnej a uspiony Stas bez obiadu = na bank histeria po obudzeniu), czesto
                            wsciekla ze caly park patrzy na mnie potrafilam nawrzeszczec na 3 i jednolatka.
                            To ze czulam sie beznadziejna matka sprawialo ze bylam coraz bardziej nerwowa i
                            zajmowanie sie chlopcami przynosilo coraz mniej radosci, zaczynalam byc coraz
                            bardziej zniechecona, coraz czesciej puszczaly mi nerwy, wiec czulam sie coraz
                            gorsza matka i kolo sie zamykalo. I wtedy moja kolezanka parkowa zawodowo
                            psycholog powiedziala mi o teorii wystarczajaco dobrej matki, uswiadomila mi ze
                            nie musze byc idealna matka, wystarczy ze bede kochala swoje dzieci i starala
                            sie robic wszystko tak dobrze jak umiem. Wiecej ze takie bledy i potkniecia
                            ktorych uniknac sie nie da jesli tylko na codzien sa wsparte miloscia jakos tam
                            hartuja dziecko i przygotowuja do zetkniecia sie z brutalnoscia zycia juz bez
                            oslony i tarczy mamowej milosci. Nie powiem ze wszystko zmienilo sie jak w
                            bajce, to dluga droga ktora ciagle ide ucze sie jak wypuszczac wlasna zlosc
                            zanim eksploduje na dzieci, ale nabralam pewnosci siebie i przekonania ze
                            kocham moje dzieci i one to czuja i wiedza, robie bledy ale sie staram je
                            naprawiac i uczyc na nich. Bycie mama pomalu zrobilo sie coraz przyjemniejsze i
                            milsze. Na tyle fascynujace ze... pojawila sie Zosia wink))
                            Moniko Twoja diagnoza "srodkowego" dziecka jest trafna sad(. Z tym ze jak na
                            razie mam wrazenie ze wiecej problemow sprawia starszy brat, ktorego ciagle nie
                            mozna dogonic, wszystko robi lepiej i szybciej, wygadany przy tym i zawsze
                            podziwiany przez panie w przedszkolu. My jak ognia staramy sie ich nie
                            porownywac (choc to tez teoria bo czasem nieopatrznie sie zdarzy) ale sa
                            jeszcze ciocie, babcie i panie w przedszkolu crying((. Paradoksalnie Zosia trocha
                            poprawila sytuacje, wreszcie jest ktos slabszy, kto sobie radzi jeszcze gorzej,
                            ktos kto podziwia calym sercem (Stas jest Zosinym idolem i On swietnie to czuje
                            i moze stad wynika slabosc jaka ja darzy)mala troche rozladowala emocje jakie
                            buzowaly miedzy moimi panami.
                            Oki znowu mnie ponioslo i sie rozpisalam (jak zwykle rozne rzeczy sobie ukladam
                            piszac do was wink)) Pedze spac.Skrzynka
                            • didi23 Re: Dziękuje Wam dziewczyny! 14.10.04, 14:15
                              Hej
                              Beatko Sowa ma rację, nikt nie ma Ciebie prawa obwiniać, a wypadki sie
                              zdarzają. Jesteś na prawdę dobrą mamą, a wieczorne zachowanie Maksa to
                              potwierdziło w 100%.
                              Kasiu jak Ty wszsytko super opisujesz. Ja wiem, ze wszystkiemu nie podołam i
                              dlatego staram sie jak njwiecej czasu spędzać z małym, a dom niestety
                              zapuszczam, a raz na kiedy robie wiekie sprzątanie. Staram sie nie dawać
                              klapsów,bo wiem że jet to wyładowanie agresji. O to mam zatargi z meżem, bo on
                              uważa to za dobrą metodę. Staram sie tłumaczyć, choc nie zawze to skutkuje.
                              wczoraj była awantura bo chciałam rozebrać małego, a on nie pozowlił sie
                              rozebrać bo go dziadek ubrał. Prawie pół godziny tłumaczenia i w koncu musiałam
                              to reobic podstępem i sposobem przy płaczu.
                              Co o butów to niestty ja nawet nie mam czasu poogtladać i coś kupic ale trzeba.
                              Zastanawiam sie nad kupnem drugiej kurtki małemu, chyba by sie przydała. Na
                              razie chodzi w jesiennej kurtce, która jest na olarku. Po domku mały chodzi
                              różnie zależy od pogody i cepiełka w domku, przewaznie w body i bluzce i
                              rajtuzkach, lub spodaniach i skarpetkach.
                              Wczoraj mialam podłu humor i do tego komp mi nawala, dlatego sie nie odzywałam.
                              Oki spdama, bo mam jeszcze troche pracy.
                              Super, że u Ani wszystko oki
                      • skrzynka3 Re: Ucho!!!!! ;((( 14.10.04, 19:32
                        No i jest crying(( Wczoraj wieczorem calkiem zdrowy Stas zaczal narzekac na ucho,
                        zostal dzis w domu i mial 37 a po pracy pognalam do laryngologa. Ma zapalenie
                        ucha jak byk sad(( tyle ze na razie wyglada na kataralne wiec nie dostalismy
                        antybiotyku a tylko leki przeciwzapalne i krople, ala na krok nie moze sie
                        ruszyc z domu przez tydzien.Zdziebko mi to dezorganizuje zycie nie mowiac o tym
                        ze On znowu sie nacierpi (choc na szczescie na razie sadzac po tym jak rozrabia
                        nie boli Go bardzo).
                        Pusto tu dzis u nas. Ide karmic dzieciaki. Moze wpadne pozniej. Skrzynka
                        • jogaj Re: Ucho!!!!! ;((( 14.10.04, 20:53
                          Biedny Stas,to ucho to faktycznie paskuda,ale ja wlasnie sluszalam,ze jak juz
                          raz sie zachoruje na zapalenie ucha to potem on juz sie co pewnien czas odzywa
                          i to wlasnie wiadac u Stasia. Bardzo Wam wspolczuje.
                          My dzis mielismy bardzo fajny dzien,rano poszlam do mojej kumpeli,przyszla
                          jeszcze jedna kolazanka z chlopcem,ktorym sie opiekuje,no i zabawa na
                          calego.Potem ona poszla chlopaki poszli spac,my kawka,a jak sie obudzili
                          przyjechala nasza kolezanka z liceum z coreczka (2,8lat) i synem(4lata),no i
                          wtedy sie zaczelo na calego.Ciezko bylo ze soba rozmawiac,bo tak bylo
                          glosno,ale bardzo wesolo. Potem ja wyskoczylam do dentysty,przyjechal moj
                          maz,ktory zostal wyslany na zakupy smile))
                          No i wlasnie i tu kolejny powod do radosci,kupilismy w koncu szafe do pokoju
                          Szymona,polowe dokladaja moi rodzice jako prezent z okazji rocznicy slubu.
                          Szymon teraz biega i ciagle chowa sie w szafie i zabawa jest na calego,wiec na
                          razie nie wkadamy mu polek do srodka,zeby sie mogl chowac,bo na razie moge jego
                          rzeczy trzymac w komodzie i dopiero jak sie urodzi malenstwo bede musiala go
                          wyekspediowac w calosi do szafy.
                          W zwiazku z szafa musze w pokoju Szymona zrobic calkowite przemeblowanie,ktore
                          juz od dawna mam w glowie. Ja tez lubie zmieniac,ustawiac,wymyslac.Moj Grzes
                          sie smieje,ze u nas zbyt dlugo nie moze byc tak samo,bo ja zaraz cos wymysle.
                          ale sie rozpisalam smile
                          Dobra ide dalej przemeblowywac.
                          Buziaczki-Jola
                        • monikam1 Re: Ucho!!!!! ;((( 14.10.04, 21:11
                          Współczuję Stasiowi! Ja dziś też pow wizycie u laryngologa. Ale u mnie juz
                          końcówka. Pewnie coś lata w powietrzu. Też mnie za mocno nie bolało, ale za to
                          aż 3 tygodnie.
                          Rozumiem, Skrzynko, Twój dylemat z bucikami. Gośka zawsze miała nowe buciki,
                          ale może dlatego, że nie ma po kim nosić. Wiem, że się niby nie powinno
                          dzieciom dawać używanych bucików, ale ja w dzieciństwie takie miewałam, bo moje
                          nogi dorastały gdy były kartki na buty i przysługiwały 4 pary w roku. Pamiętam
                          jak mama z ciocią wystały 3 pary takich samych kozaków - jedne dla mojego
                          starszego kuzyna, jedne dla mojej młodszej kuzynki i jedne dla mnie. I jak
                          płakałam gdy kuzyn wyrósł już ze swoich i dostałam jego w spadku, że "nie mają
                          pięty". Moja kuzynka po dziś dzień wspomina z żalem, że przez prawie całą
                          podstawówkę miała ciągle "te same" kozaki - najpier swoje, potem po mnie, a
                          potem jeszcze te o braciesmile)) No ale jakoś nie wykoślawiły nam się jakoś
                          specjalnie nogismile)) Jak kupowałam teraz Gosi zimówki, pani kupowała buty dla
                          swojego dziecka - prosiła o najtańsze. Kupowała takie za trzydzieści parę
                          złotych z ceraty. Przypomniało mi się, że kiedyś takie się właśnie nosiło i
                          było dobrze, nie było więcej krzywych nóżek niż teraz w dobie bartków i innych
                          takich. Zatrważa mnie to, że wokół jest tyle biedy. Nie dotyka mnie to
                          bezpośrednio i stać mnie na dobre buciki dla Gosi, ale nie potrafię wyrzucać
                          ciuchów po Gośce i na wszelki wypadek wszystko - łącznie z bucikami - chowam do
                          szafy. Podsumowując moje skomplikowane dywagacje - ja bym chyba zaryzykowała i
                          skoro buciki nie są znoszone, a z tego co pamiętam masz dla niej też nówki
                          Bartki na zmianę, właczyłabym kozaczki od kuzynki do Zosinej kolekcji.
                          Ja z tych, co nie lubią, gdy coś się marnuje. Zresztą nie mam nic przeciwko
                          używanym ciuchom (aczkolwiek buty wolałabym dziedziczyć po rodziniesmile))
                          Gośka dziś cały dzień była sisiną (księżniczką). Życzyła sobie przebierać się w
                          sukienki, zakładała torebki, przeglądała się w lustrze... Co dalej będzie???
                          Mamy kolosalne postępy w mówieniu. Dziś Gosia uświadomiał nas, że potrafi już
                          powiedzieć "kanarek" i "myszoskoczek". Bardzo się cieszymy, bo jeszce miesiąc
                          temu było kiepsko - a teraz ruszyło z kopyta.
                          Pozdrawiam
                          Monika
                          • jogaj Re: Ucho!!!!! ;((( 15.10.04, 08:53
                            Co tu taka cisza? gdzie sa wszyscy? do pisania zapraszam smile
                            Kasiu ja chyba bym tez zaryzykowala jezeli faktycznie nie byly zbyt czesto
                            noszone,jak mowia,ze na wyjscia to pewnie zakladali,pakowali coreczke do
                            samochodu i szli gdzies gdzie znowu buty byly zdejmowane,wiec moze zbyt duzo
                            nie byly noszone. Wiem,ze to trudna decyzja,bo tak trabia o tym nie
                            dziedziczeniu butkow,ale Monika ma racje piszac o naszym pokoleniu,nie mowiac
                            juz o pokoleniu naszych rodzicow,wtedy bylo jeszcze gorzej z butami,a nogi maja
                            jakies w porzadku,w ogole byli zdrowsi,a nasze dzieci to choroba goni
                            chorobe.Wiem,ze na to sie sklada wiele rzeczy,oj nie bede rowijac tematu,bo mi
                            wyjdzie post gigant.
                            Pozdrowionka-Jola
                            • skrzynka3 Re: Ucho!!!!! ;((( 15.10.04, 09:34
                              Jola przeciez my lubimy posty gigant wink))))
                              Buty rzeczywiscie wygladaja noszone "wyjsciowo" wiec pewnie sie zlamie. Ja nie
                              mam jeszcze nowek Bartkow dla Zosi i stad moj problem.Bo jesli nie te to bede
                              musiala kupic. Mam upatrzone porzadne sniegowce w Decathlonie wiec to nie beda
                              jedyne butki zimowe.
                              No wlasnie co tu tak pusto??? Kini i Camilcia pewnie znowu walcza z Netem jak
                              Ania a reszta ???
                              Ja dalej grzezne w przesiewowkach -z tymi tabelkami to bys sie Jolu dogadala z
                              moim Kuba On tez ma wszystko w ekselu i to on wymyslil te tabelki. Samo
                              wpisywanie to nic bo doszlam do systemu ze grupuje dzieciaki ktore maja taki
                              sam zasob glosek i tylko nadpisuje dane i komentarz i drukuje pojedynczo. Ale
                              ten komentarz wlasnie zawsze mam dylemat jak napisac krotko ale zrozumiale dla
                              laika, jednych postraszyc zeby sie wzieli do galopu bo dziecko ma problem a Oni
                              nic, innych uspokoic zeby dali spokoj dzieciakowi bo jeszcze ma czas a Oni
                              niepotrzebnie Go gniota. W koncu po cos wymyslili normy rozwojowe i to ze synek
                              sasiadki mowi r jak ma trzy lata to nie znaczy ze Kazio koniecznie ma to r
                              cwiczyc skoro ma cztery ( a norma to 6 lat)i odwrotnie rece opadaja jak malec
                              mowi fatalnie, miesza gloski, znieksztalca a rodzice wzruszaja ramionami a bo u
                              nas w rodzinie to wujek Zdzisiek tez tak mowi i zyje - (tekst autentyczny
                              zmienilam dane osobowe wink)))No ale na temat wspolpracy z rodzicami moich
                              maluchow to ja bym mogla dlugo i niekoniecznie przyjemnie.Duzo lepiej mi sie
                              wspolpracuje z dzieciakami.
                              Dobra ide cos zjesc -nasza szkola ma dzis swieto wiec mam w domu caly komplet +
                              kolezanka z klasy Henia ktorej mama pracuje i nie miala co z Nia zrobic.
                              Dochodze do wniosku ze chyba nie widzac juz roznicy jedno wiecej czy mniej wink)))
                              Skrzynka
    • franca1 melduję się 15.10.04, 09:34
      Skrzynka współczuję Stasiowi bólu ucha. Naprawdę paskudna sprawa te nawracające
      zapalenia.
      Próbuję coś napisać w odezwie na nawoływania Joli by ruszyć do klawiatury, ale
      jakoś mi nie idzie, Męczy mnie kaszel i ból w klatce - gardło przestało boleć.
      Jakoś nie mogę zebrać się by iść do lekarza, ale jak tak dalej pójdzie będę
      zmuszona.
      A teraz opowiem, co Olga wczoraj sobie wymyśliła. Mój mąż pali - ma taką
      maszynkę i sam sobie robi papierosy - a Olga obserwuje - zabrała z szafki te
      jego zabaweczki - maszynkę, tytoń i bibułkę (już skręcona z filtrem) - włożyła
      trochę tytoniu i paliła - przynajmniej tak twierdziła. Ja jej dam palnie - męża
      poinformowałam, że jak nie rzuci to wydziedziczę.
      Mamy w domu też duże akwarium, w którym rybki robią myj myj - wczoraj Olga
      nakarmiła je rodzynkamismile Rybki z głodu nie padną!
      Życzę miłego weekendu i do usłyszenia w poniedziałek jak dożyję.

      Magda
      • part_two Re: melduję się 15.10.04, 10:21
        No to jak wszyscy, to wszyscy i babcia też...
        Skrzynko, wydaje mi się, że macie dobrego lekarza do tych "usznych" spraw, bo
        podoba mi się Jego/Jej podejście do antybiotyków. Raz byliśmy u okulistki, gdy
        Iwo bardzo łzawiły oczy i ona powiedziała, że nic nie widzi, więc, żeby
        wkraplać Mu przez jakiś czas krople ze sterydami, to się zobaczy. Zwialiśmy
        stamtąd aż się kurzyło. Teraz już mamy bardzo dobrego okulistę. W każdym razie
        Stasiowi życzymy szybkiego wyzdrowienia - najważniejsze, że Go nie boli, bo ból
        ucha to zdecydowanie nie to, co lubią tygrysy.
        Jola, strasznie Ci zazdroszczę takiego kupelskiego otoczenia i wspólnego
        łazikowania i załatwiania różnych spraw. Zawsze mi się coś takiego marzyło, ale
        moi znajomi to ciągle w pogoni za sukcesem, sławą itp. itd. Zresztą ja sama też
        czasowo ograniczona. Albo po prostu inny charakter. Brakuje mi tego strasznie.
        Moniko, gratulacje - "myszoskoczek" to już coś - proponuję teraz
        spróbować "stabilizator" wink)) Proponuję konkurs, które pierwsze dziecko powie
        to użyteczne słowo !
        Magda, kiedyś wrócisz do domu, a tu Olga obiadek przygotowała - błazenek w
        sosie limonkowym wink)) A poza tym, Ty się nie wygłupiaj i nie choruj. Co
        będzie z sobotą ?
        My cały czas w pogoni za obuwiem zimowym. Wczoraj znalazłam fajne butki w
        Centrum Dziecięcym na Puławskiej (sklepu nie polecam, bo drogi, ale blisko
        mojej roboty), ale rozmiar 24 a my szukamy 25, buuu... No i szukam dalej.

        Buziaczki
        Sowa
        • franca1 Re: melduję się 15.10.04, 11:13
          Sowa, sobota aktualna wypatruj mnie - nie biorę chyba wózka - jeszcze się
          waham, więc na pewno zauważysz dziecko a za nim goniącą matkęsmile Nie idę
          specjalnie dzisiaj do lekarza, to tak żebym nie poczuła się jeszcze gorzej.
          Jutro Olga ma, więc wymarzony dzień jazda pociągiem, jazda metrem (kolejarz mi
          rośnie czy jak) a potem dzieci i ciocia - nie wiem, co ona z "tą ciocią”, ale
          na każdym spotkaniu jakaś ciocia to podstawa.
          A co do tanich butów - to Olga ma kozaki za 30pln (polskie ze stadionu)
          ocieplane zakupione przez moją mamę do chodzenia koło domu - i tak się
          zastanawiam czy 2 pary plus kalosze to dla mojego psotnika wystarczająca ilość.
          Skrzynka bierz te buty, Zosi na pewno nic nie będzie - jak ja patrzę na zdjęcia
          z dzieciństwa i na buty, w jakich chodziłam... A stopy ma całkiem ładne i nogi
          proste.
          Z obiadku się uśmiałam. A co do jedzenia to zrobiłam wieczorem (na dzisiejszy
          obiad) zapiekankę z ziemniaków - pakuję porcyjkę sobie do pracy wpada do kuchni
          Olga, godzina 21.30 (wykąpana, zęby wyszorowane) i widzi jedzonko - zjadła całą
          miseczkę, i domagała się jeszcze ciastka na dokładkę. No tak kłopotów z
          jedzeniem to u nas nie ma.
          Jola ja też podziwiam Twoje życie towarzyskie i po cichu zazdroszczę. U mnie
          może nie tyle znajomi gonią, co ja nie mam już siły na zbyt dużą aktywność
          towarzyską.
          Muszę jeszcze z mężem przedyskutować i zabieram się do wieszania ogłoszenia na
          słupach - "Szukam uczciwej pani do sprzątania...", bo ja nie daję rady i brak
          mi miejsca w grafiku.

          Cała ja miało być dzisiaj krótko, a znowu się rozgadałam.
          magda
          • camilcia Re: melduję się 15.10.04, 12:59
            no to ja też się odezwę, leci mi z nosa, mam @ i czuję się strasznie, nie dosyć
            że przeziębiona to brzuch boli, zawiozłam Maję do teściowej i przygotowuję
            lekcje na wieczór i jutro - taaaa, mało mi było i wzięłam w szkole zaocznej 25
            godzin bo im nauczyciel nawalił a to znajomi itd. poprostu nie dało się
            odmówić.
            Jolu, zazdroszczę towarzystwa, kurcze, że ja się wyprowadziłam kiedyś, teraz
            miałabym tłum koleżanek do piaskownicy i kawki, a tak siedzie sama (z
            dzieckiem) smile
            mój mąż ma dzisiaj awansowe szefa jednostki i nie wiadomo o której wróci
            (pewnie nad ranem), że też akurat dzisiaj to wypadło, jak ja nie do życia.
            w związku z ogólnym stanem depresji jesiennej i brakiem czasu dla siebie i
            znajomych, postanowiłam ... odwiedzić przyjaciółkę w Londynie. to moja bardzo
            bliska przyjaciółka, jeszcze z liceum, widzimy się ok2 razy w roku i nie możemy
            się nagadać, jest dla mnie jak siostra. więc lecę do niej na weekend, ostatni
            weekend listopada, mamy w planie zakupy i łażenie, włoskie knajpy itp (jej mąż
            jest Włochem). mój mąż trochę zszokowany pomysłem, ale się zgodził, tym
            bardziej że bilety kupiłam po 9 zl + opłaty lotniskowe. nie mogę się doczekać!
            aż nie mogłam spać w nocy smile
            Skrzynka, ja też miałam zasadę że butki nowe, ale dostałam bardzo fajne dla
            Majci na wiosnę (szmaciane, dało się uprać) i nosiła, jeżeli nie są
            wykoślawione i znoszone to bierz. ja też chodziłam w butach po kuzynce i ok.
            Zyczę zdrowia wszystkim i sobie też smile idę wieszać pranie póki słonecznie
            • part_two Re: melduję się 15.10.04, 13:05
              Camilcia, ładna perspektywa, gratulacje. Musisz do tego czasu wyzdrowieć.
              Koniecznie.
              Gdzie takie tanie te biletki kupiłaś ?

              S.
              • sewerynki Re: melduję się 15.10.04, 17:44
                ja też się tylko melduję. czytam wszystko ale jakoś weny twórczej brak. A to
                przecież już weekend.
                Jutro nasza rocznica. Siostrzeńcy się pochorowali co oznacza że teściowa z nimi
                zostaje, my zostajemy w krakowie (moja mama też akurat wyjeżdża) Tyle z moich
                marzeń o chodzeniu po górach. Pięć lat temu byliśmy w podróży poślubnej w
                Tatrach. Był śnieg ale 1 listopada było najcudniejsze słońce a my w
                szczytach !!! Och te stare czasy. Pozostanie nam jutro wyrwać się gdzieś po
                południu powłóczyć się po Krakowie chyba. Trochę mi żal.
                Z dobrych wiadomości - moja siostra miała wczoraj USG i wyszedł sisiak!!!
                Wojtuś będzie miał kuzyna. Moja bidulka aż się popłakała z radości. Jak lekarka
                dowiedziała się że w domu ma dwie baby to aż sprawdzała drugi raz. Hi hi. Ja
                sie bardzo cieszę w każdym bądź razie.
                Camilcia - gdzie ty pracujesz. Przepraszam ze tak wprost ale z ciekawości.
                jestes na etacie w szkole panstwowej czy prywatnej gdzies, czy jakoś inaczej?
                pytam bo wciąż dumam jakby tu zmienić moja pracę i rozważam różne możliwości.
                skrzynka mam nadzieję że zdrowiejecie
                beatka - nie ma mamy doskonałej ale mu staramy się robić jak najlepiej nasze
                dzieci to docenia
                pytanie do wszystkich - jak układają się wasze relacje z waszymi teściowymi,
                czy jest tak zdecydowanie inaczej jak porównujecie wasze relacje z waszymi
                mamami? wciąż myślę że relacja mama córka jest inna niz mama syn.
                pytanie kolejne - czym zastąpić mleko np. na kolacje, jak nie zje kaszki to
                wystarczy jak mu dam jogurt? czy serek i jogurt i jeden raz kaszka dziennie to
                starczy wapna i tego co daje mleko?
                jstem coś padnięta, czy to pomidorowa i naleśniki mnie tak dzisiaj wykończyły?
                ach, wojtek zasnał wczoraj sam w łożeczku, właściwie pierwszy raz w życiu,
                Paweł był na próbie a ja po 1/2h już nie miałam siły, powiedziałam że jest duży
                i na pewno potrafi sam usnąć i wyszłam, po chwili wylazł z pokoju a ja na to że
                ma wracać do łóżka i jak wyjdzie to będzie w pupę, wyszedł, było w pupę (przez
                pampersa i śpiworek więc bezboleśnie) ale już nie wyszedł i zasnął. czy to
                początek nowej ery?
                całuski
                iwona
                • paty_mama_olenki Re: melduję się 15.10.04, 19:15
                  Witajcie,

                  To i ja sie zamelduje smile

                  Skrzyneczka pozdrowienia dla Stasia i zyczenia szybkiego powrotu do zdrowia.
                  Biedulek sie z tym uchem nameczy. Co do butkow, to ja tez kupuje Oli zawsze
                  nowe, ale gdyby sie taka gratka zdarzyla to chyba bym wziela te malo uzywane. I
                  dodatkowo kupila jeszcze drugie. Bo jesli to takie wyjsciowki to przeciez Zosia
                  w nich na sanki nie pojdzie. Ja jak Monika jestem przeciwniekiem marnotrawstwa
                  i tez ciuszki po Oli oddaje dalej. Butki tez daje takiej sasiadce, ktora jest w
                  trudnej sytuacji majatkowej i dziewczyna jest zadowolona. Mam nadzieje, ze jej
                  synek nie bedzie mial przez to klopotow z nozkami. Niektorych butkow jej nie
                  moge dac, bo sa dziewczece. Troche by chlopaczek dzienie wygladal w rozowych
                  prawda wink wiec te stawiam poprostu na smietniku i jak ktos potrzebuje to sobie
                  bierze. Bo faktycznie wielu osob nie stac na buty za 100 zlotych i wiecej.

                  Camilcia gratuluje wyjazdu. Fajnie, ze te tanie linie lotnicze weszly na nasz
                  rynek smile

                  U nas sie zacza etap na Tatusia. Tzn Ola poprostu dostaje glupawki jak Jej
                  Tatus wraca z pracy. Ewidentnie sie przed Nim popisuje. Bawi sie z Nim caly
                  czas. Zaczely sie protesty kiedy wychodzi do pracy. A przed chwila Go nie
                  chciala do sklepu wypuscic wiec musial Ja zabrac. Ale widze, ze Tatusia to
                  napawa duma, ze jest tak wazny dla Coreczki smile A i ja nie ukrywam jestem
                  zadowolona z takiego obrotu sprawy. Dzieki temu moge poczytac co u Was smile

                  uciekam bo Rodzinka juz ze sklepu wrocila
                  pozdrawiam
                  Patrycja
                  • jogaj Re: melduję się 15.10.04, 20:39
                    Ale piekny odzew,ale dlaczego Was trzeba wzywac do odzywania sie? my tu czekamy
                    na kazdego nowego posta i wiesci od Was.
                    Kamila jak zalatwilas taki tani bilet lotniczy? ja mam siostre i przyjaciolke w
                    Londynie i bardzo chcialabym je odwiedzic.
                    Zdrowiej szybciutko,a mezowie zawsze maja jakies imprezy jak zona jest w
                    nienajlepszej kondycji,oj zycie.
                    U nas od wczoraj Szymon siedzi glownie w szafie,dzis zapakowal do niej mostwo
                    zabawek i nawet swoj samochod-jezdzik,a potem sie wsciekal,ze nie moze sie sam
                    tam jeszcze zmiescic.
                    Nowa atrakcja jest rowniez to,ze lozko stoi przy oknie wiec mozna samemu przez
                    nie wygladac,wczesniej musialam go stawiac na parapecie i przy nim stac.
                    Dzis bylysmy z kumpela w centrum Gdyni i Szymon dal taki popis,ze cala ulica na
                    nas patrzyla,Gosia z dwoma chlopakami ze rece,a Szymon ucieka,a ulica ruchliwa
                    bardzo blisko,no wiec ja go za reke,a on wyl jakby go ze skory obdzierali,jak
                    mu probowalam tlumaczyc plakal jeszcze glosniej. W koncu mi sie nawet smiac
                    chcialo,ostatecznie mnie przeprosil,przestal plakac i nioslam go na barana.
                    Franca Olga nie wyglada na lubiaca zjesc o kazdej porze smile
                    Ja po prostu mieszkam na nowym osiedlu,duzo mlodych malezenstw,kazda mloda
                    kobieta jest w ciazy lub ma juz dziecko,no a poza tym mam tu Gosie,kumpele
                    jeszcze z podstawowki,z dwojka chlopcow (4 i 2 lata). Tutaj jak sie nawet nie
                    chce to zawsze sie spotka kogos do pogadania,a po prawie dwoch latach mam
                    mnostwo podworkowych kolezanek,5 ma dzieci z wrzesnia 02 i teraz 3 sa w ciazy z
                    drugim dzieckiem.Jest wesolo smile
                    Buziaczki-Jola
                  • monikam1 Re: melduję się 15.10.04, 20:49
                    Hej! My dzis mamy ćwiczenia z przygotowania się do 3 wojny światowej. Otóż mój
                    mąż robił dziś zakupy i rzeczywiście przyniósł całe siaty, ale wszelakiego
                    mięsiwa. A my piątkujemy. I wieczorem okazało się, że na kolacje w lodówce był
                    jeden plasterek sera i jedno jajko. Właśnie zrobiłam z tego 4 zapiekankismile))
                    Moje realcje z tesciową, Iwono, są poprawne. Mam skomplikowaną stuację, bo
                    Gosią zajmują się i moja mama i moja teściowa. Musimy sobie jakoś wszystkie
                    ustępować. Musieliśmy się pogodzic też z tym, że moja mama nam ciągle coś
                    sprząta i przestawia, a teściowa marudzi. Ale mama to mama. Przypomina mi sie
                    historia, kt. opowiadała moja dawna szefowa. Idzie babcia przez wieś i maleńkie
                    dziecko prowadzi za rękę, a duże niesie na ręku. No i pyta się sąsiadka:
                    - Kumo! A wy co? Duże niesiecie, a małe musi iść?
                    - A bo te duże to córczyne!
                    Ponoć historia autentyczna - coś w tym jest.
                    O nabiale się nie wypowiem - bo sama jestem ogłupiała, a gosia wysypana, czy je
                    danonki, czy nie. (swoją drogą - fajny mieli pomysł z tymi magnesikami)
                    Nie moge się nadziwić. Otóż w Gosi się jakby coś się odblokowało i co dnia jest
                    gigantyczny postep w mówieniu. Od kilku dni brała się za mówienie wszystkich
                    słów, jakie tylko usłyszała, albo sobie przypomniała (oczywiście wymowa
                    pozostawia wiele do życzenia - myszoskoczek to mysz-koczek, kanarek to kananek -
                    ale da się zrozumieć), a dziś wstała i rano i ni stąd ni zowąd zaczęła składać
                    kilkuwyrazowe zdanka. Szok! Jakby puściła blokada. Oby tak dalej.
                    U nas nieustający i odwieczny etap bezgranicznej miłości wobec dziadkasmile))
                    Też chcę - jak Magda - dokupić jakieś tańsze butki na zmianę.
                    Pozdrawiam i idę spać, to może się obudzę po dwunastej na parówkismile))
                    Monika
                    • ewakop Re: melduję się 15.10.04, 21:06
                      Cześć,

                      Ja też się melduję.

                      Skrzynko, życzę zdrówka Stasiowi. Zapalenie ucha to coś okropnego. Jedną z
                      najbardziej niefajnych rzeczy jaką pamiętam z dzieciństwa to bół ucha i z tym
                      związane zastrzyki.

                      Camilcia, zazdroszczę Ci wyjazdu do Londynu i do tego za taką cenę. Też czekam
                      na info, czy to jakaś promocja ???????

                      Teraz o teściowej, a nawet szerzej o teściach. Może tak, mieszkam w domu
                      wielorodzinnym, a dokładnie, bliźniaku przerobionym na dom trój rodzinny. Jedną
                      część domu zajmujemy my, drugą teściowie a trzecią brat mojego męża. Moi
                      teściowie to wspaniali ludzie, całe swoje życie poświęcili dzieciom, zrobili i
                      zrobią wszystko, żeby ich dzieci były szczęśliwe. Moja teściowa nigdy nie
                      pracowała, tylko zajmowała się prowadzeniem domu i dziećmi. Teraz całe ich
                      życie, to jedyny wnuczek Adaś. Moi rodzice to również wspaniali ludzie,
                      natomiast mieszkają daleko, w związku z tym nie mam z nimi codziennego
                      kontaktu. Teraz stwierdziłam, że już połowę swojego życia spędziłam poza domem
                      rodzinnym.

                      Dzisiaj dzień spędziłam w domu, z Adasiem, ponieważ teściowie pojechali na
                      pogrzeb. W wypadku samochodowym zginęła siostra mojego teścia.

                      Wczoraj byłam z Adasiem na meczu koszykówki ligi Let’s Go. Adaś oglądał jak
                      tata gra w kosza. Bardzo mu się podobało. Mecz odbywał się na hali z
                      prawdziwego zdarzenia, była muzyka w przerwach (jak na meczach NBA), tablica z
                      wynikami, balkon itp. itd. Chyba będę częściej dostarczała mu takich atrakcji,
                      ponieważ po meczu spał całą noc, nawet nie mruknął, a przeważnie się budzi w
                      nocy, czasami po parę razy i wtedy na zmianę z mężem ćwiczymy „noszonko”.

                      Jutro idziemy na „pępkowe” do kolegi ze studiów, któremu urodził się synek 18
                      sierpnia. Pępkowe miało się odbyć we wrześniu,(O !!!!!!, tego samego dnia co
                      było spotkanie Styczników w Blue City), ale wtedy odwołali imprezę. Na
                      szczęście, bo wtedy byliśmy zawirusowani mojego byśmy nie mogli pójść.

                      Ja mojego męża poznałam na studiach, więc mamy wspólnych znajomych. Nasza
                      ekipa, to przeważnie ludzie ze studiów. Mamy naprawdę wspaniałych znajomych i
                      przyjaciół. Jest to duży krąg osób. Spotykamy się bardzo często, w większym lub
                      mniejszym składzie. Bardzo często wyjeżdżamy wspólnie. A propos, do Zakopanego
                      na weekend listopadowy mamy zrobioną już rezerwację na 33 osoby (razem z
                      dziećmi). Oj się będzie działo !!!!!!!!!!
                    • camilcia Re: melduję się 15.10.04, 21:21
                      rodizna sie do kompa pcha, wiec krotko - bilety w wizz air 9 zl to tzw kwota
                      bazowa, do tego oplaty naliczane przez nasze lotnisko w Polsce i lotnisko w
                      Londynie, tam 117, powrotny 134, to super tanio bo w locie np kosztuje ponad
                      1500! wizzair lata na luton, ale mi to nie przeszkadza bo po mnie wyjada.
                      bilety im wczesniej tym taniej, platnosc tylko karta kredytowa (na szczescie ma
                      kolega i udostepnil) wreszcie nastaly czasy kiedy zwykly szary czlowieczek moze
                      sobie wyskoczyc na weekend i sie nie szczypac smile
                      Iwona, ja jestem na wychowawczym w firmie, uczę w prywatnej szkole językowej.
                      poniewaz jestesmy w Rawie to poziom do matury jest najwyzszy. mam tez 1 klasa
                      podst smile w Warszawie po pracy prowadziłam TOEFL i fce, cae, bo najlepsze stawki
                      i najfajniej. nigdy w zyciu nie pójdę uczyć do szkoły państwowej, dziękuję
                      bardzo, pracowałam już rok w liceum, nie mam ochoty uczyć bezczelnej młodzieży,
                      która na większości lekcji siedzi naćpana, ani użerać się z dyrekcją strojącą
                      fochy!!! Generalnie jestem tłumaczem i to chcę robić, nauczanie to dobra praca
                      na teraz, kiedy chcę być z Mają i wyskoczę na parę godzin dziennie (albo i
                      nie). mam zamiar wykorzystac moją firmę i na wychowawczym zajść w ciążę, iść na
                      macierzyński i potem znowu na wychowawczy. jestem ubezpieczona w ZUS (ale
                      bezskładkowo) i pracuję na umowę o dzieło. odkładam na 3ci filar bo jestem
                      przekonana, że ZUS nic mi nie da na starość.
                      to tyle, długo wyszło smile
                      • jogaj Re: melduję się 15.10.04, 21:45
                        Ja o tesciach pisalam duzo,szczegolnie o tesciu. Tak ogolnie to u mnie rodzice
                        to zupelnie co innego niz tesciowie,poza tym rodzicow mam blisko a tesciowie
                        350km stad wiec relacje sa zupelnie inne. Ostatnio z tesciowa zrobilo sie
                        bardzo,bardzo milo,no ale to nie to samo co z mama. Ja w ogole jestem bardzo
                        zwiazana z rodzicami,oni sa trudni we wspolzyciu i wiele ludzi ich krytykuje za
                        ich postepowanie,ale ja ich kocham i wszystko im wybaczam. Tesciow znam malo,a
                        jak sie z nimi widze to bez przerwy,bo na kilka dni 24/dobe.
                        Szymon cos zaczyna pociagac nosem i juz sie martwie,bo nie chce zeby byl
                        chory,poza tym w poniedzialek ide na USG i tez sie denerwuje czy wszystko
                        bedzie OK.
                        Kamila Luton to i tak lepiej niz Stansted na ktore lata AirPolonia,ja czekam az
                        wejdzie EasyJet i zacznie sie prawdziwa konkurencja na rynku. Mam dla Ciebie
                        super wiadomosc... w koncu wyslalam Ci obiecane zdjecia,wiem,wiem,ze dlugo mi
                        zeszlo,ale ja tak zawsze mam,ze list w torece potrafie noscic dwa
                        miesiace,czesto musze zmieniac koperte juz jest tak zmasakrowana przez to
                        ciagle noszenie.
                        Buziaczki-Jola
                        • kini_franio Re: melduję się 15.10.04, 22:03
                          To i na mnie kolejwinkPróbowałam do południa możecie mi wierzyć na słowo,a le tym
                          razem komp sie zawieszał, a tak gwoli ścisłości to nie ma neostrady tylko
                          jakiegoś lokalnego administratora na całe osiedle, było dobrze do tej pory,a
                          teraz system im wariuje,stąd te przerwy w łaczachsmile U nas dziś zimno i ponuro i
                          nerwowo, bo ja podpinowana chodze a Franek to chyba miesiac w miesiac przchodzi
                          razem ze mną stan napięcia przedmiesiaczkowego..., dziś już parę razy miałam
                          ochote nim potrząsnąć, no i co wyglądam chyba na znerwicowaną przemęczoną
                          matkę? Przywieżli nam dzisiaj nową lodówkę - to taka nieplanowana, paskudna
                          dziura w budźecie, lodówa nam sie po prostu popsułasad(( Butki tez już
                          kupiliśmy, wczoraj, ocieplane skórzane do kostki jakiej polskiej firmy, tylko
                          mam wątpliwosci czy nie za ciezkie, franek nie chce ich w ogóle zdejmować,
                          tylko by od rana chodziłsmile)U alergologa byliśy też wczoraj, dobre noty mamy za
                          poprawę skóry (ja tego nie widzesad(, dieta bez szaleństw ale też i bez
                          drastycznych ograniczeń, nadal bez pszenicy i białka jaj. Cos jest jednak
                          niepokojacego , bo wcozraj wieczorem nie daliśmy zyrtecu i był problem w nocy,
                          niepokój, drapanie...
                          Co do znajomych: nasi wciąż nie-dzieciaci, dlatego strasznie nam sie trudno
                          zgrać, bo oni raczej są bardziej "imprezowi", ale udaje nam sie spotykać
                          pomiedzy ich karierami a naszym zaganianiem. Jolu zazdroszcze tych waszych
                          spotkań na spacerach, u nas posuchasad(najablizsza mi koleżanka wyemigrowała a
                          wraz z nią ulubiony kumpel Franiasad
                          Skrzynka , mam nadzieję ze Staś ma sie lepiej, strasznie sie musi bidullek
                          męczyć z tym uchem...
                          oj kończe bo slysze jakies krzyki z łazienki - franek nie cierpi mycia i już na
                          samym poczatku jesli tylko dobieramy sie do niego wychodzi z wanny..
                          Ach Iwonko - miłej rocznicy Wam życzę!!
                          Franca kuruj się!!! kamilcia fajnie z tym Londynem!
                          pa pa
                          jutro śmigamy na imprezę imieninową do mojej mamy wiec zajrzymy chyba dopiero w
                          pn, miłego weekendu
                          • kini_franio Re: melduję się 15.10.04, 22:05
                            oczywiście podminowana chodzę , ale literówek narobiłam, hi hi, coś mi sie w
                            oczach dwoi i troi sorkismile)
                        • skrzynka3 Re: melduję się 15.10.04, 22:21
                          Camilcia super pomysl i mam nadzieje ze wyjazd bedzie niezapomniany -koniecznie
                          podziel sie wrazeniami wink))We mnie tez po malu zacieraja sie wspomnienia z
                          negatywnego przezywania pierwszego lotu i stwierdzilam ze bez kataru dam sie
                          jeszcze gdzies zaciagnac mojemu slubnemu wink))Ja tez sie ciesze z tych tanich
                          linii, zwyklymi w zyciu nie byloby nas stac.
                          Stas troche lepiej, ja dalej stukam przesiewowki crying( buty zostaja -przylaczyla
                          sie moja mama ktora ogolnie przewrazliwiona na punkcie uzywanych rzeczy dla
                          wnusiow wiec jak juz ona mowi ze moga byc to znaczy ze jest okwink
                          Ja juz o tesciach nieraz pisalam -mieszkamy razem i bardzo dobrze sie nam
                          uklada -teraz dwa tygodnie ich nie bylo i powiem Wam ze juz za nimi tesknie.
                          Specjalnoscia moja i Tescia sa burzliwe nocne dyskusje polityczne i
                          filozoficzno-swiatopogladowe uwielbiamy sie spierac zazarcie i z pasja (ale
                          nigdy sie nie obrazamy na siebie czemu nadziwic sie nie moga moj maz i
                          Tesciowa, ktorym zwykle nerwy puszczaja jak sie przysluchuja co my wyrabiamy)
                          Tesciowa bardzo szanuje i cenie za madrosc zyciowa i takt i sa takie sprawy w
                          ktorych wole sie poradzic Jej niz Mamy, choc z drugiej strony Mama to Mama wink)
                          Jola fajnie masz z tym osiedlowym towarzystwem i domyslam sie ze bywa wesolo.
                          Minika gratuluje Gosi postepow w mowie ten -myszoskoczek mnie powalil smile)) I
                          melduje ze Zosia nie potrafi powtorzyc stabilizacja smile)))choc ostatnio powtarza
                          wszystko co sie da jak malpka i w ogole buzia sie jej nie zamyka.
                          Paty mialam Cie spytac bo odnioslam wrazenie, ze nasze panienki pod wieloma
                          wzgledami podobne. Czy Ola tez ostatnio sie jakby rozruszala i osmielila? Bo ja
                          czasem nie poznaje Zosi, wyglupia sie, biega, po krotkiej chwili zaczepia gosci
                          nawijajac jak nakrecona, robi minki itp.
                          Jutro jade na spotkanie z moja maturalna klasa i docczekac sie nie moge wink)a
                          wieczorem po raz pierwszy od niepamietnych czasow zprosilismy znajomych na
                          kolacje (plon ostatnich dyskusji o uwiadzie naszego towarzyskiego zycia).
                          Ide pozywic sie do lodowki serkiem wink)))Skrzynka
                          Ps zauwazylam pierwszy pozytywny wplyw forum na moje zycie zawodowe od pisania
                          postow znacznie zwiekszylo mi sie od zeszlego roku tempo stukania w klawiature
                          i mam lepszy wynik w ilosci opisanych badan na godzine wink))
                          • sewerynki Re: melduję się 16.10.04, 11:48
                            camilcia - dzieki za odpowiedz odnosnie pracy. ja jednak mysle o panstwowym, w
                            krakowie w zadnej chyba szkole prywatnej nie zatrudniaja bez dzialalnosci gosp.
                            a to dla mnie jest najwiekszy bol, poza tym chyba wolalabym pracowac do
                            poludnia a nie wieczorami, szczegolnie jak mlody pojdzie do przedszkola i nie
                            miec tego stresu ze jak zachoruje to nie bedzie zadnych pieniedzy i chodzic
                            chora do pracy a potem jeszcze drozej sie leczyc

                            mowiac o chorowaniu, chyba teraz mnie cos bierze, staram sie wmowic mojemu
                            organizmowi ze ma bardzo walczyc z wirusami, przyczyna tkwi chyba we
                            wczorajszym spacerze. bylam za cieplo ubrana, latajac za wojtkiem bylo mi tak
                            gorąco ze sie w koncu rozebralam i masz ci los. z nosa mi leci i troche drapie,
                            a tak sie staralam, pije caly czas ta wstrętną nalewkę czosnkową jem tran i
                            noworutin a tu jednak. Może uda mi się zwalczyć w zarodku. Ale co zrobić żeby
                            Wojtek nie złapał tego ode mnie? Macie jakies rady w tym temacie, czy zawsze
                            jak ja to musi też on? Czy u was udało się tak kiedyś że wy się rozłożyłyście a
                            dzieci nie? Pytam bo przecież kilka z nas było ostatnio chorych. Żeby tylko
                            się udało bo od ostatniego antybiotyku jeszcze nie minął miesiąc. sad Wredna
                            pogoda, najpierw zimno o potem nagle tak ciepło. Zgłupieć można.

                            Z rocznicy chyba nici, jak zwykle teściowie coś się nie dogadali z synem, mieli
                            przyjść o 15, będą o 18. jak dobrze pójdzie, więc nie będzie pół dnia razem i
                            włóczenia się tylko jakaś kolacyjka. Mąż mnie udobruchał że to nie ucieknie
                            nam, że pojedziemy może na 11 listopada lub w kolejny weekend. I dostałam
                            prześliczny pierścionek!!!! Trafił w moje serducho jak nic.

                            Mój problem z teściową jest we mnie, bo ja zazdroszczę tego że ona więcej
                            opiekuje się dziećmi swojej córki i nie kupuje nic WOjtkowi itd. wiem że nie
                            powinnam tak ani czuć ani myśleć. Jak to w sobie zdusić? Brata nie mam więc nie
                            mam porównania a moja mama traktuje dzieci obu córek jednakowo. Do tego
                            szwagierka wszystko prawie wydała z rzeczy i ubranek po chłopcach. Duszę więc
                            te uczucia w sobie a potem przy okazji zawsze gdzieś wyłażą. A szwagierka ma
                            ciężkie życie bo jest sama z bliźniakami i nie ma nikogo oprócz rodziców którzy
                            mogą jej pomóc. Więc co się czepiam. Wstrętne ludzkie serce me.

                            Ogądaliśmy dziś kasetę z naszego ślubu. Ach, było naprawdę pięknie. Wszyscy
                            tacy młodzi 5 lat temu. Ile to się może wydarzyć w ciągu 5 lat.

                            idę do rodzinki.
                            pa
                            • ludikun Re: melduję się 16.10.04, 15:57
                              I ja sie melduje. Neta nie mialam przez prawie 2 tygodnie i musze przyznac, ze
                              calkiem dobrze mi z tym bylo bo mialam bardzo duzo czasu. Brakowalo mi tylko
                              Was !!!

                              Z newsow: w koncu zaszczepilam Olke na swinka-odra-rozyczka !!! Szczepilysmy w
                              szpitalu i wszystko odbylo sie wzorowo. Baredzo sie ciesze, ze mam to juz z
                              glowy.

                              Olka juz niedlugo bedzie przedszkolakiem !!! Bedziemy chodzic codziennie na 2
                              godzinki. Juz nawet zaczelysmy, ale stwierdzilam, ze lepiej bedzie Olke na
                              wszystko zaszczepic.
                              • ludikun Re: melduję się 16.10.04, 16:03
                                Wcisnelo mi sie ...

                                W kazdym razie, Olka w przedszkolu czuje sie wspaniale, mnie wcale nie
                                potrzebuje. Dzieci sa oczywiscie starsze i generalnie ja olewaja, ale to jej
                                nie przeszkadza rozstawiac je po katach !!! Straszna z niej despotka !!!

                                Do przedszkola postanowilysmy chodzic, bo niestety nasi wszyscy znajomi
                                sa 'niedzieciaci' i Olka nie ma sie z kim bawic.

                                Sewerynki, nie przejmuj sie , tak musi byc i juz. Podobno to regula, ze
                                tesciowe wola dzieci corki niz syna. Na szczescie moj maz ma tylko brata !!!
                                I jeszcze jedno. Od kilku tygodni kozystamy z Twojego pomyslu, zeby uprzedzac
                                dziecko o swoich zamiarach i liczyc do 10. To dziala !!! Problem wychodzenia z
                                wanny i wstawania z nocnika zniknal !!!

                                Tyle na dzisiaj,

                                Buziaki, Kasia i Ola
                                • skrzynka3 Re: do Ludikun :)) 16.10.04, 16:13
                                  Kasia sciagnelam Cie myslami wink)) Pisalysmy jednoczesnie jak wyslalam to
                                  wyswietlily mi sie Twoje posty. Super ze szczepienie ok i gratulacje dla
                                  kolejnego styczniowego przedszkolaka wink)) Buziaki Skrzynka
                            • skrzynka3 Re: melduję się 16.10.04, 16:11
                              ja juz po spotjkaniu , super bylo szkoda ze tak rzadko sie widujemy. Ciekawe
                              jest to ze prawie nikt z mojej maturalnej klasy nie pracuje w pierwotnie
                              wyuczonym zawodzie.Byla moja kolezanka z 5 cio miesieczna corcia -o kurcze
                              zapomnialam ze dzieci sa takie male wink)) i wiecie co ciekawe czy to jakis znak
                              ale przed urodzeniem Zosi jeszcze nawet za nim sie zdecydowalismy ze Ona/On
                              bedzie jak widzialam niemowlaczka to brala mnie tesknota i rozczulenie a teraz
                              patrzylam sobie z boku i myslalam no w sumie fajna ta mala ale jak dobrze ze
                              Zosia juz taka duza i dogadac sie z Nia mozna i cycusia nie potrzebuje i
                              pieluch nie ma, na rekach nosic nie trzeba i w nocy wstawac. Moja przyjaciolka
                              ktora ma czworke twierdzi ze ona nadal topnieje jak widzi malenstwo -ciekawe
                              czy cos sie jeszcze u Nich urodzi wink))
                              Pedze piec ciasto i majstrowac salatki na dzisiejsza kolacje wink)) Stas bez
                              goraczki (a na to mielismy uwazac) wiec chyba uda sie bez antybiotyku- Sowo
                              dlugo szukalismy tego laryngologa, bo mnie sie tez nie podobalo jak od razu
                              przywalali mu antybiotyk (bo ma ropny katar to musi zeby bakterie do ucha nie
                              weszly) a to kolejne zapalenie z ropnym katarem ktore jednak leczy sie bez
                              antybiotyku (dostal miejscowa masc z antybiotykiem do nosa a to jednak nie to
                              samo co ogolnie) nasz pediatra tez taki jak Henio poszedl do przedszkola byl
                              tydzien zdrowia a dwa chorowania i nawet w tym koszmarnym roku antybiotyk
                              dostali raz kiedy na Boze Narodzenie zlapali zapalenie oskrzeli a pozostale
                              infekcje czasem naprawde z wysoka goraczka i obrzydliwym kaszlem i ropnym
                              katarem udawalo sie wyleczyc innymi srodkami..
                              Milego weekendu Skrzynka.
                              Ps Kasiu Ludikun gdzie jestes???? Jak szczepienie malutkiej?? I Oli dawno nie
                              bylo, mam nadzieje ze dziewczynki zdrowe i bardzo w kosc nie daja wink)))
                              • jogaj Re: melduję się 16.10.04, 16:26
                                Ja dzis mialam bardzo pracowity dzien,sprzatnelam cale mieszkanie tak
                                gruntownie,zrobilam pranie,zdjelam posciel,przesadzilam 3 kwiatki. Szymon rano
                                byl z Grzesiem na spacerze z psem i wrocil caly w blocie (Szymon,nie tata),ze
                                az go rozebralismy na klatce schodowej,nawet na buzi mial blotko smile
                                Niestety po spaniu obudzil sie taki niewyrazny i z katarem wiekszym wiec
                                siedzimy w domku,a mielismy isc do KidsPlaya ze znajomymi,ale ich starszy syn
                                ma goraczke.Martwie sie,bo oni sie codziennie sie spotykali i jak Lukasz chory
                                to Szymon tez ma duze szanse na chorobe.
                                Ludikun super,ze sie odezwalas,gratulujemy przedszkolakowi-Oli.
                                Skrzynka milej kolacji.
                                Sewerynki ciesze sie,ze maz trafil z prezentem,milej kolacyjki rocznicowej.
                                Jola
                                • paty_mama_olenki weekendowo 16.10.04, 18:15
                                  Witajcie

                                  Mialo padac i na szzczescie prognoza sie nie sprawdzila. Bylismy wiec na
                                  spacerku. I na szczescie ocieplilo sie. Wiec ta puchowka moja chyba jeszcze
                                  troche w szafi powisi.

                                  Skrzyneczka faktycznie nasze Coreczki pod wieloma wzgledami podobne do siebie.
                                  To dobrze bo jest jakis punkt odniesienia wink Faktycznie Ola ostatnio zancznie
                                  smielsza. Chyba dorasta wink Uwielbia np zaczepiac ludzi jak siedzi w samochodzie
                                  i stoimy gdzies w jakiejs kolejce albo na promie. To ja nagle patrze na Ole a
                                  Ona rozdaje usmieszki upatrzonej osobie, macha do niej raczka itp. Albo jeszcze
                                  inaczej, siedze i patrze tak wiecie po ludziach i nagle widze, ze sie ktos w
                                  strone naszego samochodu usmiecha albo macha, a to oczywiscie sprawka Olenki.
                                  Smielsza jest tez jesli chodzi o kontakty z dziecmi. Kiedys stala przy mnie
                                  trzymajac sie mojej nogi a teraz juz sie bawi i czesc daje i przytuli czasem
                                  albo cacy zrobi.

                                  Co do tesciow to hmmmmm... nasze kontakty sa ..powiedzmy bardzo specyficzne.
                                  Zreszta juz o tym pisalam kiedys. Mieszkaja Oni ok 1000 km od nas ale czy to
                                  tlumaczy ze jeszcze Oli na zywo nie widzieli? Bez komentarza.Chociaz nie.
                                  Jednak dodam jeszcze, ze mam w sercu pretensje. I to nie jest jedyny powod tego
                                  kwitnacego we mnie zalu.

                                  Jola mam nadzieje ze Szymona jednak nie rozlozy. Iwonka Ty tez mam nadzieje
                                  zdusisz w zarodku. Innym chorujacym duzo zdrowka.
                                  Pozdrawiamy
                                  Patrycja z Olenka
                                  • monikam1 Re: weekendowo 16.10.04, 22:29
                                    Hej! gratuluję, Kasiu, pomysłu z przedszkolem. Moze w końcu i my sie
                                    zdecyduejmy - np. od września.
                                    Dziś wybraliśmy sie rano odebrac prezent za punkty w Geant (oczywiście Pandę
                                    Minotkę - tj. Pannę Migotkę). Sukces! Znowu możemy oglądać animowane bajki.
                                    teraz łzy są przy napisach. Potem pojechaliśmy na drzwi otwarte do Skody - mam
                                    nowy pomysł, aby w każdy weekend odwiedzać innego dealera. Mąż w raju, dziecko
                                    zachwycone bawi się w kąciku z klockami i autami, a ja mogę spokojnie wypić
                                    kawęsmile)) Polecam. A po południu byliśmy na wiechowym u znajomych - tj. u kolegi
                                    Gosi - Hubrta (też ze sycznia 2003). Koeżanka cieszyła się, bo znajomi sie
                                    wreszcie też wzięli za rodzenie dzieci. Cóz jest już tak w przyrodzie, że
                                    dziciaci trzymają się z dzieciatymi, a niedzieciaci z niedzieciatymi.
                                    Skrzynce forum pomaga w pracy - a mnie przeciwnie. Siedzę i uczę się niby
                                    słówek z angielskiego (mam taki programik), a na belce kusi internecik i
                                    czytam, albo co gorsza - piszę. A ja wenę mam zawsze. Na szczęscie b. szybko
                                    piszę na komputerze.
                                    Gosia próbowała powiedzieć stabilizator, ale komisja by ją pewnie
                                    zdyskwalifikowała, bo znacząco słowo uprościła. Gośka sprytnie dłuższe słowa
                                    dzieli na dwa i wymawia z pauzą. Np. wspomniany mysz - koczek.
                                    Iwono! Rozumiem Twoją tęsknotę za pracą na "państwowym". Rękami i nogami
                                    bronię się przed własną działalnością. Mam koleżanke anglistkę z etacikiem w
                                    szkole. Dorabia korepetycjami i nieźle na tym wychodzi.
                                    Pozdrawiam
                                    Monika
                                    • jogaj Re: weekendowo 17.10.04, 12:32
                                      U nas wczoraj wieczorem byl protest przeciwko skonczeniu sie Teletubisiow,
                                      ciezko bylo zasnac,ale sie udalo,choc zasypiane na placzaca. Nie jestem
                                      przyzwyczajona do tak duzej ilosci placzu. Szymon jest bardzo marudny i ciezko
                                      mi to wytrzymac,bo on normalnie jest wesoly.
                                      Dzis rano chlopaki dali mi pospac i spalam do 10,po prostu cos cudownego,a
                                      potem Szymon obudzil mnie buziaczkiem i przytuleniem sie,niestety katar w pelni
                                      i marudzenie okropne,do tego od wczoraj po poludniu ciagle pada (a ja wczoraj
                                      rano umylam okna). Siedzimy w domu i losujemy z Grzesiem,kto ma isc z
                                      Ginesem,bo w taka pogode to kara.
                                      Widze,ze wszycy zajeci rodzinnie,bo pustki na forum.
                                      Buziaczki-Jola
                                    • ludikun Re: weekendowo 17.10.04, 12:36
                                      Skrzynka, fajnie, ze mnie sciagnelas !!! Moj brat ma straszne probemy z uszami -
                                      od po rok non stop bierze antybiotyk Jak tylko skonczy kuracje, zapalenie ucha
                                      wraca. Byl juz u kilku laryngologow, ale zaden nie jest w stanie mu pomoc.

                                      Patyy - tescie szok !!! Tobie jak tobie, ale jak mezowi musi byc przykro.
                                      Moi tesciowie mieszkaja 5 przecznic od nas, wiec widujemy sie przynajmniej raz
                                      w tygodniu i jest ok. Natomiast jak dowiedzieli sie, ze bedziemy mieli
                                      dzidziusia, to pierwsze slowa tesciowej brzmialy: 'na mnie nie liczcie' !!!
                                      Wiesz tesciowa jest z tych swiatowych kobiet. Ona dzieci juz wychowala (bylo to
                                      dla niej straszne !!!)i teraz sie bawi !!! A poza tym bardzo ja lubie.

                                      Ide usypiac Olke,

                                      Kasia i Ola
                                      • sewerynki Re: weekendowo 17.10.04, 13:46
                                        wbrew temu jak sie zapowiadało nasza rocznica minęła super. Nie mówię już o
                                        pierścionku który naprawdę bardzo mnie ucieszył ale o naszym wieczorze.
                                        Pojechaliśmy do plazy gdzie mieliśmy grać w kręgle ale była kolejka i że nigdy
                                        wcześniej nie graliśmy stwierdziliśmy że lepiej przyjść w towarzystwie kogoś
                                        kto się zna i poszliśmy grać w takie coś jak Table Hockey czy coś. Wybawiliśmy
                                        się fajnie, powłóczyliśmy się po sklepach, pogadaliśmy ze spotkanymi znajomymi
                                        i pojechaliśmy na kolację do meksykańskiej gdzie obżarliśmy się jak świnie.
                                        Gadało się fajnie i było super. Podsumowywaliśmy każdy rok i cechy główne.
                                        Wyszło na to że najfajniejszy był rok 3 - kiedy obroniłam pracę i wreszcie
                                        przestałam jeździć na studia do Łodzi i byłam w ciąży. Wszystko było wtedy
                                        jakoś znośnie, pomimio że zmarła nasza ukochana babcia wtedy. Najcięższy był
                                        rok 4 - pomimo szczęścia z urodzenia Wojtka - bo wtedy wszystko szło jak pod
                                        górę, Paweł po nocach pisał pracę licencjacka, walczyliśmy z potwornym grzybem,
                                        a potem ktoś nam bardzo bliski z rodziny był aresztowany niesłusznie i
                                        przesiedział 6 mc w ciupie (nie będę wdawać się w szczegóły koszmaru) i został
                                        w końcu uniewinniony. teraz będzie walczyc o odszkodowanie ale co z tego, co
                                        przeżyliśmy to przeżyliśmy i nikt kto tego nie przeszedł i zmagał się naszym
                                        systemem polskiej niesprawiedliwości nie wie o czym mowa. To była tragedia i
                                        koszmar który mógł się potwornie skończyć. Brrrrrr aż nie chcę myślami do tego
                                        wracać. A miniony rok - był okay. Wtedy dopiero mogliśmy z wolnym sercem
                                        cieszyć się Wojtkiem ale ten zaczął chorować co życie trochę komplikowało.
                                        Takie tam wspomnienia.

                                        Wszyscy mamy być zdrowi i kropka. I tęsknię za tym żeby pisać wam jakich to
                                        słowek wojtke używa. Na razie trwa terror z puszczaniem jego płyt z piosenkami
                                        bez których nie może funkcjonować a my już wariujemy.
                                        Jola trzymaj się dzielnie z marudką. Wojtkowi chyba teraz górne zęby idą co
                                        moze trochę wyjaśniać marudztwo.Idę.pa
                                        • monikam1 Re: weekendowo 17.10.04, 20:30
                                          Hej! Iwonko, zapewne niebawem usłyszysz potok słów z ust Wojtusia. Do niedawna
                                          Gosia mało mówiła i zazdrość mnie brała w piaskownicy, bo miesiąc starsza
                                          Paulinka od czerwca mówiła pełnymi zdaniami. A teraz Gosia nadrabia wszystko w
                                          dużym tempie. Wygląda na to, że mnóstwo słów siedziało już jej w głowie. Np.
                                          zna na pamięć książeczkę o zwierząątkach domowych (stąd wspominan kanarek i
                                          myszoskoczek). Byliśmy dziś u rodziny, kt. ma świnke morską. Podeszliśmy do
                                          awarium i Wojtek mówi, że to myszoskoczek (bo ten jest u nas na topie, bo
                                          kuzynki dostały na gwiazdkę dwie samiczki, kt. okazały się małżeństwem i teraz
                                          myszoskoczki są w każdym domu w naszej rodzinie), a Gosia mu na to pouczająco:
                                          - Swinia morska.
                                          No to się kuzynka pyta:
                                          - a jak mówi świnka morska?
                                          - Nyt, nyt, chrum, chrum.
                                          Dwa tygodnie temu Gosia mówiła prawie tyle po polsku, co po angielsku. Czyli
                                          niewiele. A teraz nie ma słowa, którego by nie probowała powtórzyć. Dla nas
                                          postępy Gosi są cudownym zaskoczeniem. Może pomógł angieslski i kontakt z
                                          dziećmi? Poza tym tam jest położony nacisk na mówienie. Jestem pewna, że
                                          niebawem puszczą blokady u wszystkich styczniaczków.
                                          Pozdrawiam chorujących. Czuję, że choróbsko u nas też czai się pod drzwiami.
                                          Jolu! Jak wyglądają u Was relacje Guinessa z Szymonem? Byliśmy dziś zobaczyć
                                          nowego psa kuzynostwa - małego bokserka. Szalał za Gosią i nie opuszczał jej na
                                          krok.
                                          Ide potrenować moje słówka
                                          Monika
                                          • monikam1 Re: weekendowo 17.10.04, 20:34
                                            A ! Zaomniałam się pochwalić, że Gosia pierwszy raz w życiu zasnęła dziś bez
                                            smoczka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                            A przy okazji? Czy macie już rozstanie z dydolkiem za sobą? Nasłuchuję cały
                                            czas czy z pokoju nie usłyszę wrzasku: DYDA!!!!!!!!!!!
                                            Monika
                                            • gabi31 Re: weekendowo 17.10.04, 20:48
                                              My na szczęście mamy już rozstanie ze smokiem za sobą, Julka(14.01.2003) od
                                              lipca już zasypia bez smoka, było ciężko na początku trzebabyło ją huśtać w
                                              poduszce żeby zasnęła a teraz to nawet sama wchodzi do swojego łóżeczka i
                                              poprostu sobie zasypia za to mamy problem nocnikowy, bo Julka owszem siada na
                                              nocnik ale tylko z samego rana. Robi siusiu a w ciągu dnia za nic w świecie nie
                                              chce siedzieć na nocniku.I nie wiem czy ją zmuszać czy odpuścić. Proszę emamy o
                                              rady. Gabi
                                              • jogaj Re: weekendowo 17.10.04, 21:06
                                                Witam Gabi z Julka,mam nadzieje,ze Wy do nas na dluzej smile
                                                Moim zdaniem nie ma co zmuszac dziecka do siadaniana nocnik,bo to przyniesie
                                                wiecej szkody niz pozytku.Trzeba zachecac, u nas bardzo pomagalo to,ze Szymon
                                                sam mogl wylac zawartosc nocnika do ubikacji,a potem spuscic wode,no ale na
                                                kazdego co innego dziala.
                                                Monika relacje Szymona z Ginesem sa super,uwazam,ze bokser to rewelacja dla
                                                dziecka,jest cierpliwy i zawsze chetny do zabawy. Co prawda moj Gines to juz
                                                dorosly pies wiec inaczej sie bawi niz szczeniak,ale i tak super. Szymon rzuca
                                                mu pileczki,przeciaga sie z nim z lina,rzuca mu rozne zabawki,no i sie gonia po
                                                domu.Poza tym Szymon wlazi lub rzuca sie na Ginesa i sie przewalaja po
                                                podlodze. Kupa przy tym smiechu.
                                                U nas terror Teletubisiowy,moga leciec w kolko,a mamy tylko jedna kasette wiec
                                                mozna wscieklizny dostac.
                                                Szymon zaczal wiecej mowic,powoli powtarza niektore slowa,a nawet mowi cos i
                                                sie denerwuje,ze my nie rozumiemy.
                                                Koncze i ide usypiac malego upiornego synka.
                                                Jutro o 20 ide na USG.
                                                Buziaczki-Jola
                                                • skrzynka3 Re: weekendowo radosnie i smutno 17.10.04, 23:12
                                                  Hej!Zeby nie konczyc na smutno zaczne od najgorszego -Zosia dzis wstala
                                                  strasznie marudna z drzemki kwekala jeczala i marudzila -Ona nigdy tak nie robi
                                                  i od razu stanal mi przed oczami Jogajowy Szymek i pomyslalam o jakiejs
                                                  infekcji. No i okazalo sie to samo, obiad zwymiotowala a potem doslownie w
                                                  ciagu godziny skoczyla Jej goraczka do prawie 40 st crying(( No i gigant katar
                                                  ktorego rano jeszcze nie bylo. Udalo mi sie troche ja ochlodzic czopkiem i
                                                  okladami na glowinke i przysnela a ja skonczylam wreszcie przesiewowki.
                                                  Najgorsze jest to ze przez ta angine mam juz zaleglosci w pracy i nie bardzo
                                                  moge zawalic zajecia w tym tygodniu bo juz i tak mnie rodzice ganiaja. Wiec
                                                  jutro musze zostawic moje chore biedactwo i zrobic runde po przedszkolach, mam
                                                  tylko nadzieje ze troche wczesniej wroce crying((
                                                  Gabi witaj i nie znikaj wink))Ja tez bym stanowczo odradzala zmuszanie zwlaszcza
                                                  w tak delikatnym temacie -kazde dziecko ma inne tempo nabywania takich
                                                  umiejetnosci jak np rezygnacja z pieluch i nasze styczniaki maja na to jeszcze
                                                  duuuzo czasu, to jeszcze naprawde maluchy. A zmuszajac mozna wywolac jakis uraz
                                                  albo blokade i problem bedzie sie ciagnal jak makaron. Tyle moich 3 groszy wink))
                                                  Poczatek dnia byl mily choc nietypowy jak na niedziele wstalismy o 5 rano
                                                  (oprocz Stasia i Zosi ktorzy slodko chrapali) K. z Heniem pojechali na lotnisko
                                                  po dziadkow a ja zrobilam sniadanko.A potem bylo cieple i radosne powitanie i
                                                  wspolne sniadanie przeplatane pierwsza garscia opowiesci dziadkow obiezyswiatow
                                                  co wlasnie z Egiptu wrocili szczesliwie.Najmilsze bylo to ze ja o 7.30
                                                  zakopalam sie z powrotem pod koldre obok cieplutkiej Zosi a moi panowie
                                                  powedrowali na Msze i jak wrocili obudzili nas swieza kawusia (choc Zosia
                                                  wybrala owsianke wink))
                                                  Iwona gratuluje udanej rocznicy ;0
                                                  Jolu trzymam kciuki za jutro na pewno wszystko bedzie dobrze na USG ale
                                                  pamietam jakie glupoty snily mi sie przed kazdym badaniem w ciazy z Zosia!!! I
                                                  ja tez jestem przekonana ze wkrotce wszystkie styczniaki sie rozgadaja zreszta
                                                  widac ze kolejne "ruszaja w tym temacie" wink)
                                                  Lece sie szybko umyc bo spodziewam sie ze dzisiejsza noc raczej bedzie ciezka ;
                                                  ((( Skrzynka
                                                  • kini_franio Re: powekendowo 18.10.04, 09:31
                                                    Witajcie, u nas sobotnie-nd obżarstwosmile imieninowe, same pysznosci, moi rodzice
                                                    to wiedza czym dogodzić, Franek dostał specjalnego placka jabłkowego z którym
                                                    prawie sie nie rozstawałsmile)A dziś szaro, deszczowo, ponuro, na dodatek pustki w
                                                    lodówce.
                                                    Franek jest w dosyć koszmarnym nastroju, od kilku dni jest rozdrażniony i można
                                                    go byle czym zdenerwowaćsad(, juz czasami brak mi cierpliwosci, nie wiem co się
                                                    dzieje; albo ida zęby, albo to ma zwiazek z alergia, albo co gorsza może to
                                                    anemia - ostatnio sporo urósl, teraz dosyć szybko sie męczy,łatwo irytuje itd.
                                                    Odbieramy dzis wyniki z krwi, zobaczymy.
                                                    Iwonko, ja tez chorowałam i martwiłam sie o Frania, podawałam mu tylko vit. c
                                                    zapobiegawczo, i narazie spokój, a ja czuję sie wykurowana. Mam nadzieję że
                                                    Szymek też sie trzyma. Ciesze sie że Ola (ludikun) zaszczepiona i wszystko było
                                                    ok. no i oczywiście gratuluję mianowania na przedszkolakawink))My trochę o tym
                                                    dyskutujemy, ja uważam że trzeba korzystać póki Franek jest chetny do kontaktów
                                                    z dziecmi i rozpocząć powoli przedszkolne zycie, a Marcin mówi ze za
                                                    rok...Skrzynka, mam nadzieję ze Zosieńka nie będzie poddawać sie tak łatwo i
                                                    infekcja szybko minie i ze już taka goraczka nie pokaże sie wiecej!!!!!
                                                    KOńczę, czas na kawkę i podjęcie decyzji co dalej... w ten deszcz porabiac przy
                                                    pustej lodówie
                                                  • sewerynki niestety my też. znowu:(((( 18.10.04, 09:33
                                                    Niestety WOjtek ma znowu katar. Ja się załamie, noc była dobra. przespał całą
                                                    ale dziś to już na fula, modlę się żeby Ribomunyl skrócił to wszystko i sprawił
                                                    żeby był to tylko katar a nie to co zwykle. Odciągać gruszką czy nie? On nic
                                                    nie siąka, choć pokazuję i pokazuję. Kasia i Zosia, trzymajcie się bardzo
                                                    dzielnie, skąd wiesz że to angina? tak od razu? Szymon i Jola, tak samo. Myślę
                                                    o was i nie jesteście sami. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Jakie macie
                                                    rutynowe postępowanie katarowe:
                                                    ja tak: wit C 10 kropli, Calcium 1/2 łyżeczki x2, Oil Olbas na poduszke, mokre
                                                    ręczniki, maść majerankowa, Euphorbium do nosa, grucha lub delikatnie
                                                    patyczkiem, dużo picia - wmuszam nawet łyżeczką.
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.10.04, 13:09
      Witam poweekendowo, który zleciał mi pracowicie, w sobotę z mamą sprzątałyśmy
      cały dzień u babci. Mati z tatą i dziadkami grabili liście. Wróciłam dopiero
      ok.18 do domu, padnięta ale odpocząć nie mogłam, bo dopadł mnie stęskniony
      osobnik. Który był wyspany i skory do zabawy, spał od 14.30 do 16.30, a
      wieczorem ani myślał iść spać o normalnej porze, zasnął dopiero o 23. Mówiłam
      wiele razy Darkowi i teściowej, żeby kładli go spać w dzień nie później niż o
      13.30 do 15-15.30, bo potem jest problem z wieczornym usypianiem. Z soboty na
      niedzielę chłopaki spali razem, bo jak chciałam się wyspać, obudzili mnie w
      niedziele o 9, Mati przeszedł do mnie, wszedł pod kołdre i przytulił się i
      leżeliśmy we troje do 10. Wczoraj natomiast trzeba było trochę w domu ogarnąć,
      poprać. Darek miał w sobotę podczas mojej nieobecności odkurzyć i uprać
      wykładzinę na przedpokoju, ale oczywiście tego nie zrobił, bo grabił liście.
      Wczoraj zagoniłam go do roboty, a sami z Matim poszliśmy na spacer, w dzień nie
      spał w ogóle, a ja na siłę go nie usypiałam, chociaż wieczorem padł o 21 i
      miałam chwile dla siebie.
      Mati tez ostatnio się trochę więcej rozgadał, mówimy wspólnie wierszyk, tzn. ja
      mówię a on brakujące wyrazy, „ w pokoiku na stoliku stało .... mle (mleczko)
      i .... jajo, przyszedł kotek wypił...... mle, a ogonkiem stłukł ... jajo”. Sam
      powtarza usłyszane gdzieś słowa, usłyszał w jakiejś reklamie nie pamiętam czego
      jak krzyczą uwaga, i wczoraj cały dzień chodził i mówił: gaga.
      Nie wiem czy wam już mówiłam, że kupiliśmy fajne butki na zimę Mrugały,
      granatowe na dwa rzepy, bardzo fajne.
      Relacje z teściami nigdy nie są takie jak z rodzicami, kiedyś zaraz po ślubie,
      Darek mówił, żebym traktowała jego rodziców jak swoich, ale dla mnie się nie
      da. Mieszkamy z teściami, układa nam się dobrze, teść jest złotym człowiekiem,
      gorzej z teściową, która czasami mnie wkurza, ale muszę z nią żyć w zgodzie, bo
      czasami pilnuje Mateuszka. Ostatnio w środę miałam z nią małą scysję, bo moja
      mama w czwartek szła do lekarza i poprosiłam ją czy Mati może z nią zostać, a
      ona mówi, że musi jechać do krawcowej do Piastowa, i wiecie co mi powiedziała,
      czy moja mama może przełożyć wizytę u lekarza, no jak to usłyszałam to ręce mi
      opadły. Wieczorem teść rozwiązał sprawę, bo powiedział, że pojedzie z nią do
      krawcowej w środę.
      My dajemy kaszę raz dziennie i to nie zawsze, bo nie lubi, zjada jogurty,
      mleczne deserki, bakusie, pytałam o to pediatre, i powiedziała, że raz dziennie
      + jogurt lub serek, w zupełności wystarczy. Mati tez ostatnio trochę ma
      szorstką skóre i nie wiem od czego.
      Mati ma ostanio znowu fazę na mamę tylko mama i koniec. Nawet jak chwile chce
      pobyć sama w łazience to jest ryk po drzwiami, dziś rano tez płakał jak
      wychodziłam, aż się serce kraje.
      Towarzystwo mamy częściowo dzieciate częściowo jeszcze nie, ale brakuję czasu,
      żeby wszyscy się spotkali, najczęściej widujemy się ze znajomymi, którzy mają
      synka pół roku starszego i drugie w drodze. Ich synek jest bardzo śmiały w
      porównaniu do naszego, ale jest coraz lepiej i chłopaki zaczynają się ze sobą
      bawić nie tylko koło siebie.
      Gratulacje dla następnego przedszkolaka, ostatnio mówiłam mamie, że może
      Matiego w przyszłym roku posłać do przedszkola, a ona na to : po co, za
      wcześnie jeszcze, przecież ja z nim zostanę, i jak tu z nią rozmawiać.

      Szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim chorowitkom, my na razie się trzymamy.
      Ale się rozpisałam.

      Pozdrawiam
      Dorota & Mati
      • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.10.04, 18:56
        Hej! Ja mialam dzis wrocic z pracy wczesniej (liczylam ze kolo 14 sie wyrwe) no
        i wrociłam o 17.30 crying((Zosi troche lepiej w nocy jeszcze tylko raz zwymiotowala
        rano miala 38 a teraz kolo 37 i juz biega.Pewnie jakies wirusidlo. Iwonko nie
        zrozumialysmy sie ja pisalam o swojej bylej anginie ze mam przez nie zaleglosci
        w pracy i nie moge sobie pozwolic na to zeby byc teraz z chora Zosia w domu.Ja
        na katar stosuje tylko wit C, Nasivin przed spaniem Zosia lubi czosnek wiec go
        wtedy dostaje. Nie uzywam juz gruszki ani patyczkow a tylko stosuje sol
        fizjologiczna w sprayu do nosa (np marimer itp) ona swietnie wyplukuje
        nos.Poniewaz ona jest uczulona na rozne ziola (mieta, gorczyca) mamy przykazane
        od alergologa bardzo uwazac ze wszelkimi preparatami ziolowymi wiec nie uzywam
        Oilbasu ani masci majerankowej.
        Dziewczyny musze sie pochwalic wlasnie przydreptala Zosia zlapala mnie za szyje
        i pierwszy raz bardzo wyraznie powiedziala "kocham" smile)) niesamowite to jednak
        jest smile)))
        Jola napisz koniecznie jak tam spotkanie z fasolka na ekranie smile))). Buziaki
        wszystkim Skrzynka
        • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 18.10.04, 20:30
          Hej! Witaj Gabi! Ja tez uważam, ze nic na siłe. Gosia właściwie od prawie roku
          załatwia się na nocnik, ale jak się za bardzo zajmie zabawą to nie woła. Na
          wszelki wypadek zwykle nosi więc pieluchy.
          Jolu! Chłopiec czy dziewczynka??? Jak po USG? Moje dwie koleznki z terminem na
          luty mają już powiedziane, że będą chłopaki. Kuzynka z terminem na marzec
          jeszce nie zna płci i ma nadzieję na Zuzkęsmile))
          Pozdrawiam chorujących. Gosia się jeszcze trzyma, choć ja latam od 4 tygodni z
          katarem. Szczepiłam ją na wszystko co się da i rzeczywiście prawie nie choruje.
          Może było warto ją męczyć szczepionkami.
          U nas akcja "smoczek won". Czyli drugi dzień bez. Gosia czasem wspomni o
          dydolku, ale wtedy mmówimy, ze elementem testu na księżniczkę jest rezygnacja z
          dydolenia. Ostatnio można wiele załatwić testem na księzniczkę. Księzniczki nie
          dydolą, nie sikają w majtki, nie płaczą, nie plują jedzeniem itp. Muszę
          przyznać, że Gosia bardzo się stara zostać księżniczkąsmile))
          Pozdrawiam serdecznie
          monika
          • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.10.04, 08:54
            Cześć dziewczyny,

            Na początek witam Gabi, mam nadzieję, że na dłużej.

            W sprawie nocnika. Mój Adaś nie chce wcale siadać na nocnik. Jeszcze nigdy w
            sowim życiu nic nie zrobił do nocnika. Najpierw myślałam, że to sprawa nocnika,
            że mu nie pasuje, mieliśmy taki profilowany, teraz ma taki prosty z lapą, ala
            sedesik i też nie chce na nim nawet usiąść. Na pytanie :”czy zrobi siku do
            nocnika? Odpowiada „Nie !!!!!!!!!”. „Kiedy będziesz robił siku do
            nocnika?????” „Jutro !!!!!!!!!” No i co mam zrobić, muszę się z tym pogodzić,
            że jak nie chce, to nie.

            U nas smoczek to „monio” albo „moniuś”, oczywiście na porządku dziennym i
            nocnym.

            Natomiast postępy w mówieniu są ogromne. Adaś mówi całymi zdaniami, bardzo
            ładnie odmienia. Np. wczoraj dorwał się do szyfratora Canal + i mówi, „
            O !!!!!!!!! telefon !!!!!!!!” Na co mój mąż, to nie jest telefon. A Adaś „mówię
            Ci, telefon !!!!!!!!!!”. Któregoś dnia tłumaczyłam mu, że czegoś się nie robi,
            więc usłyszałam „robi się”. Wczoraj jak chciał pić, to poprosił że chce „coś do
            picia”. My mamy duży dom więc często pytamy Adasia, gdzie jest. Nauczyliśmy go,
            że ma odpowiadać „tu jestem”.

            Ja to ma „szczęście” do mechesów. Wczoraj odebrałam swój samochód z naprawy, i
            co zrobili blacharkę, ale odłączyli poduszkę powietrzną, bo świeci mi się
            kontrolka. Zwariować można, ci mechesi, jak jedno naprawią, to drugie popsuję.

            P.S. Jak się czują „Styczniaki” po zajęciach „Musical babies”? U nas na okrągło
            leci płyta z piosenkami.
            • sewerynki Jola gdzie jesteś? 19.10.04, 09:32
              Jola jak tam? Nic nie piszesz i sie martwie.
              Gabi - nie odzywasz sie a tu wszyscy ci odpisują: Wojtek na nocniku siadać nie
              chce, cumla ma tylko w nocy do usypiania i jako jedyny styczniak jeszcze nie
              mówi.
              Zła wiadomośc jest taka że Wojtka jednak dopadło. Dałam dzis Eurespal. Katar
              się zmniejszył, nie wiem czy na skutek słynnej Fridy, ale za to w nocy był
              kaszel i wymioty itp. Skrzynka, zazdroszczę ci spokoju ducha. CHorowaliście a
              ty taka spokojna, że Zosia ma wirusówkę też luzik, a ja to kłębek nerwów, boję
              się żeby się znowu nie skończyło na jakimś antybiotyku.

              siostra dziś wzywa naszą prywatną do dzieci bo podejrzewa anginę u starszej. my
              chyba też do nich podjedziemy zeby nas osłuchała.
              czekam na dobre wiadomości od wszystkich.
            • part_two Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.10.04, 09:38
              Witam po-rannie !

              Na początek pozdrowienia dla wszystkich chorutków: Zosi i Wojtusia,
              mobilizujcie siły odpornościowe i zdrowiejcie szybciutko. Ja jestem zawsze, o
              ile się da, za lekami naturalnymi i jak Iwo coś mi się wydawał w Grecji
              niewyrażny, to dawaliśmy Mu pić swieżo wyciśnięty sok z cytryny. Był cały
              rytuał : Mama (skrzywienie), Tata (skrzywienie) i Iwo (skrzywienie) i tak w
              kółko. Ale ja mam na szczęście na razie małe doświadczenie, bo Iwo tylko raz
              nam chorował i to krótko.
              Ewa, fajnie, że się spotkałyśmy, szkoda, że tak późno się ujawniłaś. Ja
              niestety chyba zmienię godzinę i spróbuję we wtorki o 17.00 na Ursynowie.
              Zaczynamy dzisiaj wink U nas też czas pożegnania ze smoczkiem - ukochanym
              przyjacielem, a Mamy wrogiem wink Mam nadzieję, że nie zostanie zastąpiony
              kciukiem, bo zęby cały czas niepokoją. Za to z nocnikiem bardzo fajnie, w
              zasadzie oprócz spacerów i spania, Iwo chodzi bez pieluchy. Ewa, jeśli macie
              taki zdecydowany opór, to może spróbujcie pokazać Adasiowi, jak to się robi.
              Śmieszne, ale skuteczne. A potem razem idzie się do łazienki wylewa, do sedesu,
              myje, wyciera i najlepsze: SPUSZCZA WODĘ. Spróbowaliśmy tego, bo kolega mi
              powiedział, że najszybciej chwytają dzieci, które mają starsze rodzeństwo, więc
              stwierdziłam, że kto ma Mu pokazać, jak rodzeństwa brak wink Ewa, gratylacje
              mówienia - pięknie. I to Zosine "kocham", ach...
              Mamy już zdjęcia z Grecji. Zmniejszę je, wrzucę na Zobaczcie i przyślę linka.

              Pozdrowionka
              S.
              • part_two Link 19.10.04, 11:46
                Ale szybki ten moderator... Na końcu są najświeższe zdjęcia.
                Wakacje:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8769311&v=2&s=0
                Pozdrawiam
                Sowa
              • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 19.10.04, 11:55
                Jestem,jestem, spalismy u rodzicow,bo tata wyjechal,a dzis Grzes ma sluzbe,a w
                taka pogode nie chce mi sie spacerowac wieczorami z psem,u nas ciagle leje.
                Szymon zaczal kaszlec,ale jeszcze nie panikujemy.My podajemy tylko
                Cebion,faszeruje go czosnkiem i sokiem z cytryny i to wszystko. Mam nadzieje,ze
                mu przejdzie.
                Wczoraj nie pisalam,bo wrocilismy bardzo pozno,tam straszne tloki w teej
                przzychodni gdzie robilismy USG,wiec w domu bylismy przed 22,Szymon dobrze sie
                sprawowal z babcia,tylko raz przy lezeniu w lozku mu sie smutno zrobilo,ale
                zaraz go babcia zabawila,oczywiscie nie zasnal tylko czekal na nas i tak sie
                ucieszyl jak nas zobaczyl,ze super sie poczulam.
                Co do USG,wszystko jest dobrze,dzidzia ma wszystko co miec powinna,serduszko
                bije,ma komory i przedsionki i zastawki,zaladek na miejscu,nerki,pecherz
                moczowy,raczki,nozki,paluszki,oczy,nos,no po porstu wszystko. Aparat do USG
                taaki super,ze wszystko widzialam sama,rewelacja.Wazy 468g wiec wszystko w
                normmie. Plci nie chcialam wiedziec,chyba chce niespodzianke,choc moj maz
                widzial dziewczynke,ale lekarz sie tylko smial.
                Koncze,bo nie chce naciagac rodzicow,odezwe sie w srode.
                Buziaczki-Jola
    • gabi31 Dzieki za powitanie 19.10.04, 12:04
      Witam! Dziękuje za powitanie, ja mam też nadzieje że też na dłużej lecz
      niestety jak narazie bardzo rzadko a to z tego powodu że w ciągu dnia Julka nie
      zabardzo mi daje posiedzieć przy komputerze a wieczorkiem mój kochany mąż
      okupuje to urzadzenie. Ale trzeba wprowadzić pewne nowelizacje co do możliwości
      siedzenia przy komputerze.Co do korzystania z nocnoka przez Julkę to
      wypróbowałam sposób z wylewaniem do ubikacji i spuszczaniem wody jak narazie
      nie wzbudziało to zianteresowania Julki ale nie tak szybko, wiem że co nagle to
      po diable. Cierpliwie będe to dalej stosować ale bez zbytniego zmuszania.
      Pozatym jak dotąd nie imają się Julki żadne choróbska ale profilaktycznie
      podaje jej wit.C żeby dmuchać na zimne a tak pozatym to siedze w domu z
      dzieckiem i gnuśnieje czasami mam poprostu dosyć. Mąż wraca z pracy zmęczony i
      nie ma ochoty zajmować się córką a ja mam mieć siłę 24 godz. na dobę ale tak
      jest na szczeście czasami ale i tak to mnie wkurza bo sama sobie przecież
      dziecka nie zrobiłam. Właśnie teraz Julka już stoi przy mnie i płacze wię musze
      powoli kończyć i iść się z nią bawić.Pozdrowionka! Gabi i Julka
      • camilcia Re: 19.10.04, 13:28
        Dziewczyny! Jak wy macie zapał do sprzątania, nadziwić się nie mogę – a
        kwiatki – ja mam 2 kwiatki i na szczęście są to piękne aloesy, które jeszcze
        moja babcia hodowała i nie wymagają absolutnie żadnej specjalnej uwagi, reszta
        padła, nie mam głowy...
        Jolu dziękuję za zdjęcia! Maja w wózku Szymka – aż mi się zamarzyło mieć taki
        sam smile a w tym kapoku wygląda prześmiesznie. Fajnie powspominać.
        Dobrze, że na usg wszystko ok
        Paty, teściowie rzeczywiście wybitni... no ale bywa, ja nie narzekam, chociaż
        mogłabym się przyczepić do kilku spraw (np. że pożyczają od nas pieniądze na
        wieczne nigdy), na szczęście mieszkać z nimi nie muszę. Gorzej mój mąż, bo
        mieszkamy u moich rodziców, niby osobna część domu ale wiadomo, że
        się ‘gościmy’ i ja dużo siedzę u nich i oni u nas. Marcin z moim tatą z tych co
        obaj zawsze mają rację i wiedzą lepiej i jeden drugiemu za nic nie ustąpi,
        czasem bywa nieprzyjemnie. Prosiłam, żeby wyluzowali ale nic nie dociera. Jakoś
        jest.
        Iwona, cieszę się, że jednak udało się świętowanie rocznicy!
        Monio to u nas niestety problem. Maja jak chce iść spać to mówi ‘monia minia
        monia minia...’ i nie ma siły żeby usnęła bez. Potem jej wypada, ale do
        zaśnięcia musi być. Tak jak misie – 2 ukochane, ostatnio jednego szukałam z 30
        min, tłumaczyłam że pewnie śpi już gdzieś itd. – nie płakała histerycznie tylko
        buzia w podkówkę i płacz, taki z żalu. To samo ze smoczkiem. Już próbowaliśmy
        oszukiwać, ale nie da się. Może jeszcze troszkę, tak jak z piersią, wreszcie
        przyszedł dzień i bezboleśnie poszło.
        Monika, śmiesznie z tą księżniczką smile a ile z głowy tłumaczenia
        Witam nową mamę, na temat mężów pisałyśmy świeżo, mam nadzieję że już lepiej,
        przynajmniej u niektórych wink
        Co do pracy, ja bardzo bym chciała siedzieć w domu, może jakaś jestem
        staroświecka (bo mało ambitna raczej nie). Jak miałam wracać z macierzyńskiego
        to był dramat, aż byłam u psycholożki, w poradni początek, wypłakałam się itp. –
        a ona na to – dlaczego pani chce sobie zrobić taką krzywdę? (nie pracując,
        tylko robiąc coś wbrew sobie) świat się nie zawali, no i nie wróciłam, jest
        trudniej z kasą, mieszkamy z rodzicami ale nie wyobrażam sobie inaczej. Wiem,
        że czasem nie da się nie wracać. Ja mogę pracować na godziny, ale powiem wam że
        czasem nawet to mnie dołuje. Przykro mi Maję zostawiać, dzisiaj mój dzień
        wolny – jestem niesamowicie szczęśliwa, że będę z malutką 24h! Trochę chyba
        chaotyczne to co piszę, ale jakoś we mnie siedzi taki żal, że nie mogę
        beztrosko siedzieć w domu z Majką i aż mi się chce płakać. Ani matka, ani
        pracownik... wiem wiem, wszystko na rozum potrafię wytłumaczyć, ale
        emocjonalnie jakoś nie. Kiedyś widziałam taką książkę ‘ jak być matką, pracować
        i nie zwariować’ chyba jej poszukam. Kurcze, miało być parę słów ...
        Sowa, super zdjęcia!
        • socka2 juz jestesmy :) 19.10.04, 17:15
          witam wszystkich po dlugasnej przerwie spowodowanej brakiem netu . Raz udalo mi
          sie poczytac posty, ale nie dalam rady nic napisac. Ciesze sie, ze u Was w
          porzadku, mimo katarow, "zapalonych" uszu, jesiennych dolow. U nas podobnie, z
          przewaga tych ostatnich, ale jest nieco lepiej. Podobnie jak Kamila udalo mi
          sie znalezc tani przelot z Neapolu do Berlina (30 euro Paula i ja) i moze juz
          10 bedziemy w Polsce (OBY!!!)
          Czytajac posty przezywalam z Wami "wypadek" Beatki (i calkowicie Was
          popieralam, ze na pewno jest kochana mama mimo potkniec - jak kazda z nas),
          choroby styczniakow i Wasze dolegliwosci, smialam sie z maluchow, nowego
          slownictwa (zadziwiajacego wink)) itp

          U nas jest dobrze, brzuszek rosnie - przybralam ok 2-3 kg od poczatku ciazy,
          serduszko bije i mam nadzieje, ze z maluszkiem jest ok (usg dopiero za 3 tyg.)
          Paula juz powoli moze mowic o sukcesie nocnikowym, chociaz czasem zdarzy sie
          wpadka podczas zabawy i siusiu poleci po nogach...ogolnie niunia super rosnie,
          jest srednio grzeczna jak na prawie dwulatka przystalo i przewaza "NIE!" w Jej
          odpowiedziach na grzeczne prosby mamy czy taty, mowi duzo, powtarza ladnie to
          co uslyszy, spiewa, tanczy i wzera slodycze sad((((

          Na razie tyle, moze jutro uda mi sie wiecej napisac. Pozdrawiamy wszystkich
          goraco

          Ania i Paula

          PS. Jola, super, ze z maluszkiem ok!!!!!
          • ludikun Re: juz jestesmy :) 19.10.04, 22:10
            Witam nowa mamusie. Gabi z nocnikiem najlepiej dac sobie spokoj na pare tygodni
            i potem znow sprobowac. Olka za kazdym razem jak siada nocniczek oglada bajke
            albo dostaje kosz z zabawkami.

            U nas zamiast smoczka jejt cycus...ale juz niedlugo !!! Mam zamiar odstawic w
            ciagu miesiaca. Bedzie ciezko, bo spimy z Olka w jednym lozku. Najlepiej
            byloby, zeby ktos z nia spal kilka dni. Tomek ma bardzo twardy sen i balabym
            sie, ze ja przygniecie. Moja mama, natomiast, powiedziala, ze nie bedzie, zeby
            mi udowodnic, ze miala racje odnosnie naszego wspolnego spania (jest oczywiscie
            przeciwna !!!)
            • ludikun Re: juz jestesmy :) 19.10.04, 22:20
              Postanowilam pisac w kawalkach, bo cos ostatnio system mnie wywala i moje
              wypociny szlag trafia.

              Dziewczyny, jesli chodzi o przedszkole, to my sie narazie dopiero przymierzamy
              i to tylko na 2 godzinki dziennie i to ze mna (nie chca brac odpowiedzialnosci
              za takie maluszki) A wlasnie, czy ktores ze styczniakow, oprocz Dawcia, jest
              przedszkolakiem. Jak wrazenia ??

              Mam tez pytanko: co wasze maluszki jedza na noc?? I ile czasu przed pojsciem
              spac. Z jednej strony lepiej dac wiecej, zeby dzidzia sie nie budzila w nocy, a
              z drugiej strony to chyba niezbyt zdrowo sie tak najadacx na noc. Co o tym
              myslicie ?? Skrzynka, jak sie robi owsianke??

              Warszawskie dziewczyny, kiedy i gdzie chodzicie na musical babies ?? Moze sie
              dolacze. My bylysmy tutaj u nas w Konstancinie raz na zajeciach tego typu, ale
              raczej marne byly.

              Teraz spadowywuje, zycze wszystkim zakatarzonym zdrowka,

              Kasia i Ola

              ps. Na emamie, jest post z prosba o pomoc dla 2 letniej Michalinki .
              Dziewczynka ma nowotwor z przerzutami. Jesli mozecie to pomozcie.
              • ludikun Re: juz jestesmy :) 19.10.04, 22:23
                I jeszcze jedno. Brzuchate dziewczyny, super, ze wszystko ok. Mam nadzieje, ze
                juz niedlugo do was dolacze !!! Za 2 tygodnie bioerzemy sie ostro do roboty !!!
                Martwia mnie natomiast moje cykle, ktore sa strasznie nieregularne od 27 do 37
                dni. Myslicie, ze moze byc problem ?? A wy mialyscie regularne ??
                • ewakop Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 08:34
                  Sowo, jaka szkoda, że nie będziemy razem chodzili na zajęcia. Ja nie mogę
                  zmienić na wtorek, ponieważ we wtorki i czwartki uczęszczam na kurs, zgłębiam
                  tajniki rachunkowości. Opowiedz o wrażeniach z wczorajszych zajęć. Z tego co
                  się orientowałam, to zajęcia na Ursynowie prowadzi pani Anna Rottenbury,
                  inicjatorka tych zajęć. Byłam u niej na zajęciach pokazowych i też było ok.

                  Kasiu, ja chodzę na zajęcia „Musical babies” w sobotę, o godz. 11.00. Zajęcia
                  odbywają się w gmachu Politechniki Warszawskiej.

                  Magdo, mam nadzieję, że Wy nie zmieniacie terminu i lokalizacji, i zostajecie
                  przy sobocie.

                  Jolu i Aniu, fajnie, że z fasolkami wszystko w porządku.

                  Gabi, wprowadź grafik na użytkowanie komputera i pisz częściej.

                  Sowo, chyba masz rację z tym, że trzeba Adasiowi pokazać, jak to się robi.
                  Będziemy próbować !!!!!!!!!!

                  Kamilo, ze mną jest zupełnie odwrotnie. Ja bym nie mogła siedzieć w domu. Jak
                  byłam w ciąży, to niemalże do ostatniego dnia chodziłam do pracy, myślałam, że
                  to się zmieni po urodzeniu Adasia, ale nie. Byłam w domu pół roku, była też z
                  nami babcia z dziadkiem. Wróciłam do pracy po 6 miesiącach i nie wyobrażam
                  sobie, że mogło być inaczej.
                  • sewerynki Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 10:21
                    ciesze sie że u was wszystko ok. Że dzieci w brzuszkach sie mają dobrze.
                    Ja jestem wyczerpana i mam dość na razie wszystkiego.
                    Z Wojciechem ciężko. Byliśmy wieczorem u lekarki, płuca i oskrzela na razie
                    czyste, kaszel spowodowany jest ogromnym katarem spływającym po gardle. No i co
                    mi z tego, noc do tyłu, nie wymiotował ale długo płakał i strasznie kaszlał.
                    Spał 4,5 h i potem już tak do rana kaszlał. Potem był potworny poranek do tej
                    chwili bo (pierwszy raz mu się zdarzyło, z tego zmęczenia i wymęczenia i
                    kaszlu) zasnął mi na rękach jak go tuliłam i uspokajałam. Nie wiem jak mu
                    pomóc. Ustaliłyśmy z lekarką że próbujemy walczyc bez znytbiotyku ale nie iem
                    czy się nie skończy na jakimś baktrimie. Żadne lekarstwa przeciwkaszlowe nie
                    pomogły na noc, nic nie chciał pić i darł się strasznie. Gruszka i Frida jest
                    największym postrachem ale nie wiem jak inaczej pozbyć się zalegającego kataru.
                    Dostał też coś w aerozolu do wdychania ze specjalną maseczka ale nie ma szansy
                    żeby mu to założyć, musi być do tego spokojny a on jak to widzi to się drze.
                    Lekarka powiedziała że trzeba b edzie go nauczyć, ale jak?
                    Mówię wam, słabo mi, mam migrenę i okres przez horomony. I totalny brak sił i
                    bezradność. nie wiem ile mam mu pozwolic spać?
                  • part_two Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 10:29
                    Na wstępie pozdrowienia dla dawno niewidzianej Ani. Trzymamy kciuki i cieszymy
                    się, że wszystko ok.
                    Jola ja Cie podziwiam (znowu wink)), że nie chcesz znać płci. Ja bym nie
                    wytrzymała. Zawsze wolę wiedzieć jak najwięcej.
                    Ewa, jeszcze nie wiadomo, czy nie będziemy razem chodzić. Wczoraj byłam na
                    Ursynowie i wcale mi się nie podobało. Było w sumie troje dzieci - jak za mało
                    to też źle. I do tego nie przypadły mi do gustu. Mamy też z tych ambitnych,
                    porównujących i stresujących swoje dzieci (i mnie przy okazji), gdy najmłodszy
                    Iwo zrobił coś lepiej. Po prostu koszmar. Nie rozumiem tego. Ja jestem w moim
                    dziecku tak zakochana, że nawet jak coś Mu nie idzie, to dla mnie nie ma
                    żadnego znaczenia i nawet mnie bawi, że wtedy potrafi swoim urokiem to
                    zrekompensować. A jak te kobitki tak się napinają, to psują całą zabawę.
                    A poza tym ta młoda dziewczyna na PW dużo lepiej prowadziła zajęcia. Widać, że
                    ma kobieta dar. Jakby udało im się przełożyć na wcześniejszą godzinę, to ja
                    bardzo chętnie przy tej sobocie zostanę, bo o jedenastej , to Iwo jest śpiący i
                    ja mam cały dzień rozbity.

                    Pozdrawiam
                    Sowa
                    • part_two Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 10:37
                      Sewerynki, strasznie Ci współczuję i mam nadzieję, że szybko wrócicie do
                      zdrowia. Wydaje mi się, że powinnaś pozwolić Wojciechowi spać ile zechce, jak
                      już udało Mu się usnąć. Jak będzie zdrowy, to będziesz dbała o Jego rytm dnia.
                      A na razie też olej wszystkie obowiązki, pranie, sprzątanie, gotowanie i idź
                      spać, bo bardziej się malemu przydasz wypoczęta niż w takim stanie. Najwyżej
                      zje kanapkę, czy jakąś zupkę słoiczową - my mamy zawsze awaryjne.
                      Wydaje mi się, że musisz dać Mu troszkę czasu zanim Go zaatakujesz tym
                      inhalatorem, bo On już ma też tego wszystkiego dosyć. Nie długo, ale jakieś 2 h
                      bez tortur wink

                      Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki i pomachaj ode mnie Smokowi wink
                      Sowa
                      • skrzynka3 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 13:38
                        Hej! Iwonka trzymaj sie dzielnie. Ja tez pozwalam dzieciom jak sa chore spac
                        ile i kiedy chca (naawet do dzis chlopcom) mysle ze taki maly organizm sam wie
                        co mu potrzebne najlepiej.Z czyszczeniem nosa sprobuj ta sol morska -ja wiem
                        nie jest tania ale super wyplukuje wszystko z nosa, po prostu samo wycieka bez
                        gruszki i dmuchania (najlepszy z moich doswiadczen jest Marimer albo Sterimar -
                        sol jest rozpylana na mgielke i dociera bardzo daleko -probowalam na
                        sobie.Inhalator moze zalozysz sobie i porobisz jakies miny ???? A Wojtaka
                        troszke przekupisz ze jak wysiedzi chwile w inhalatorze to dostanie cos co
                        lubi ?? Nie wiem jak wy ale ja czasem stosuje powiedzmy metode malej
                        gratyfikacji i zadoscuczynienia kiedy bardzo zalezy mi na zrobieniu czegos co
                        jest nieprzyjemne dla dzieci i budzi ich opor.
                        Piszesz ze jestem taka spokojna mimo chorob. Tak do konca to nie i tez zdaza mi
                        sie panikowac, ale ja swietnie pamietam z dziecinstwa moja mame. Bardzo duzo
                        chorowalam i za kazdym razem najgorsze wcale nie byly zastrzyki (slynna
                        penicylina)tylko przerazona, placzaca moja mama -czulam ze dzieje sie cos
                        strasznego bo moja mama sie martwi i to na pewno moja wina. Obiecalam sobie ze
                        tak nie bede robic i z trudem z pomoca mojego faceta udalo mi sie wypracowac
                        pewien spokoj i opanowanie -takie troche filozoficzne podejscie -choruja trudno
                        widac tak musi byc, wazne ze to nic groznego i zagrazajacego zyciu, ze Henio
                        nigdy nie mial dusznosci (caly czas gdzies tam wisi nad nami miecz astmy). Jak
                        beda spokojni i przekonani ze to nic takiego szybciej wyzdrowieja. Zreszta moja
                        trojka zahartowala mnie ostro przez pierwszy przedszkolny rok bez przerwy
                        ktorys byl chory! a i Zosia lapie infekcje czesto od chlopakow.

                        Kamilcia jak ja Cie rozumiem !!! Kiedy konczyl sie moj urlop maciezynski i
                        mialam wrocic do pracy (bo tylko na tyle bylam umowiona na zstepstwo) zaczelam
                        co noc budzic sie z placzem bo snilo mi sie ze ktos ukradl Zosie i nie ma jej.
                        Role psychologa odegral moj maz ktory powiedzial mniej wiecej to samo. No i
                        zdeterminacja ze najwyzej strace prace poszlam z otwarta przylbica do
                        przedszkola i powiedziala ze nie dam rady wrocic teraz a dopiero od wakacji -
                        mialam szczescie bo wykazano pelne zrozumienie i zatrzymali dla mnie miejsce
                        przez pol roku, mimo ze nie wiazala nasz zadna umowa.Dalej (mimo ze lubie swoja
                        prace i nie musze pracowac na caly etat)sa dni kiedy rzucilabym wszystko w
                        krzaki i zostala w domu. Tak naprawde trzyma mnie strach ze za kilka lat nie
                        bede juz tak potrzebna dzieciom a wtedy bardzo ciezko bedzie mi znalezc prace.
                        Aniu witaj!!! Jak sie ciesze ze z Wami wszystko w porzadku wink))
                        Jolu gratuluje fasolce ze tak ladnie juz wszystko sobie poukladala w srodku -
                        kawal roboty odwalony od czasu gdy byla jedna komoreczka co wink)))))Troszke Cie
                        rozumiem przy chlopcach tez nie chcialam wiedziec i nie wiedzialam.Przy Zosi ja
                        nie chcialam ale niewytrzymal moj maz (moze i dobrze bo ja chyba podswiadomie
                        bardziej nastawialam sie na chlopca).
                        Mam dzis jakies nadprogramowe zebranie w szkole -ciekawe co znowu wymyslili.
                        Musialam dzis odbyc bardzo trudna rozmowe w przedszkolu i troszke nie moge sie
                        z niej otrzasnac crying(( Dziecko (3 l) ma bardzo powazne problemy a rodzice z
                        calej sily staraja sie tego nie widziec i wszystko tlumacza na dobra monete
                        (kiedy ja i psycholog i panie pokazujemy im jakies konkretne baardzo
                        niepokojace zachowanie tego dziecka)A im wczesniej dojrzeja do tego zeby
                        przyznac sie przed soba ze maluch jest chory tym szybciej zostanie
                        zdiagnozowany i bedzie Mu mozna pomoc odpowiednia terapia. Ale najpierw oni
                        musza chciec pojsc z Nim do poradni. Dla mnie jest niepojete jak bardzo mozna
                        nie widziec ze dziecko zachowuje sie dziwnie, nietypowo (to bardzo delikatnie
                        powiedziane w tym przypadku)??? Czuje sie podle bo dzis (to nasza kolejna
                        rozmowa) juz w bardzo bezposredniej formie powiedzialam ze cud sie nie stanie
                        jest bardzo nie ok i najwyzsza pora zaczac cos robic. Kobieta byla podlamana i
                        miala lzy w oczach ale kurcze moze wreszcie cos ruszy!!Przeciez u takiego malca
                        im wczesniej sie zacznie tym wieksza szansa na sukces i poprawe.
                        Ide cos zjesc zanim Zosia sie nie obudzi. Skrzynka
                        • didi23 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 14:03
                          Hejka
                          Ja tylko na chwilke. Kompa mam w naprawie, bo jest wirus i wogóle nawala.
                          Aniu i Jolu super, że z fasolkami wszystko oki. Ja bym niewytrzymala i zaraz
                          pytala o płeć.
                          Wojtus wracaj szybko do zdrówka, a Ty Iwona nie szlej z robotą tylko kiedy
                          mozesz to odpoczywaj.
                          Dawcio ma kater juz prawie drugi tydzien i bylismy w piatek u lekarki,
                          osłuchowo czysty, gardziłek i krtań treż czyste, do dzis mamy podawać leki i
                          poza tym mamy na uodpornirnier ktopelki homeopatyczne ale zapomnialan nazwy
                          reklamuja go af.... costam. Dawcio za chiny nie hce go pić pluje. ostatnio
                          wszdtkimi lekami pluje. Wczoraj przyszedł z przedszkola z podbitym okiem, koleś
                          jego imiennik mu klockiem przyłożył. Panie przepraswzały, takie przypadki sie
                          zdażaja mam nadzijeje ze nie czesto. Podobniez mały jest muzycznie uzdolniony
                          tak twierdza i superp rzedszkolakiem, swietnie sie zaadoptował, juz nie płacze
                          i super sie bawi, je. I nauczył sie do czego ręce słuza mówie o biciu, no cóż
                          przedszkole wielu rzeczy uczy.
                          Co do reszty spraw. My nie sikamy do nicnika bo nawet ostatnio nie mamy czasu
                          uczyć się. Na noc jemy mleczko z kaszka lub mannę. Na katar nie mamy spsobów,
                          zawssze jest wit. C.
                          A poza tym nadal mnie głowa boli jutro idę na kontrole do laryngologa, moje
                          małżeństwo sie wali, chyba sie rozejdziemy, ale to szczegół, powoli oswajam sie
                          z ta myslą.
                          • jogaj Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 15:54
                            Duzo pisalayscie,a ja nie zrobilam notatek wiec nie bede odpowiadac.
                            Iwona trzymajcie sie,mam nadzieje,ze uda sie bez antybiotyku,a to na pewno
                            wzmocni Wojtka.
                            Ja mowiac szczerze rowniez na sama mysl o pojsciu do pracy jak Szymon mial kolo
                            roku od razu mialam lzy w oczach i kluche w gardle wiec pomysl odpadl i
                            powstalo drugie dzieciatko smile
                            Ludikun ja mialam raczej regularne cykle 25-28 dni,ale jak karmilam nie zaszlam
                            w ciaze,dopiero miesiac po odstawieniu Szymona,a wiem,ze Ania karmila Paule jak
                            zaszla wiec to nie jest regula.
                            Ja bylam tak pograzona w myslach czy wszystko jest OK z dzidzia,ze nie moglam
                            nawet myslec o plci,a wszyscy sie pytali wiec powiedzialam,ze nie chce
                            wiedziec,a teraz wydaje mi sie fajne miec niespodzianke przy porodzie,ale moj
                            maz tak gada,ze to corka,bo on niby widzial i pewnie on nie wytrzyma,bedzie
                            chcial wiedziec,a jak on bedzie wiedzial to sie na pewno zdradzi wiec pewnie na
                            nastepnym USG bedziemy wiedziec.
                            No wlasnie pisze Ani,ze Szymon chyba byl duzo spokojniejszy,to malenstwo
                            szaleje w brzuchu okropnie,malo spi,wieczorem nie pozwala mi zasnac i budzi
                            mnie nad ranem tak wariuje.Czuje,ze to bedzie calkiem inny charakterek.
                            U nas smok poszedl w odstawke jak Szymon mial z 8 miesiecy,po prostu sam Szymon
                            sie odstawil,ale on nigdy nie byl jakos mocno za smaczkiem,na poczatku mu
                            wciskalam na spacerach jak otwieral paszczke,bo nie chcialam,zeby sie nalykal
                            zimnego powietrza.
                            Moj Gines ma dzis 3 urodziny smile))
                            Didi napisz cos wiecej o mezu,moze uda nam sie Ci jakos pomoc,bardzo mi
                            przykro,ze mowisz o tak powaznych dzialaniach jak rozstanie.
                            Szymon ciagle smarcze i kaszle,ale nie idziemy jeszcze do lekarza,bo wydaje mi
                            sie,ze jest juz coraz lepiej.
                            Koncze,bo znowu mi wyszlo bardzo dlugo.
                            Buziaczki-Jola
                            • socka2 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 16:59
                              Ja tez tak na szybko, bo czeka mnie jeszcze zmywanie po obiedzie, a do tej pory
                              surfuwalam wink))

                              Didi, co do malzenstwa, to ja tez czasem tak mam, ze mowie dosc, koniec, lepiej
                              sie rozstac, ale potem jest super, zapomina sie o klotniach, problemach - co
                              prawda nigdy nie bylo az tak zle, ale tak sobie w myslach mowilam, ze wole sie
                              rozstac i miec swiety spokoj. Pewnie i u Was tak jest i podejrzewam, ze u wielu
                              z nas...wiec trzymaj sie cieplo, nie daj sie chorobie i kurujcie sie z
                              Dawciem!!!
                              Sewerynki, mam nadzieje, ze uda Wam sie bez antybiotyku - u nas niestety po
                              miesiacu leczenia "zwyklego" trzeba bylo zastosowac antybiotyk i przeszlo i
                              katar i kaszel. Ja tak jak Skrzynka do noska sterimar, marimar czy jak to tam
                              sie zwie, rozkiem pieluchy osuszam nos i jest raczej ok - klade Paule i
                              wszystko ladnie splywa. Na noc smarowalam Ja wickiem albo olejkiem pichtowym
                              (taki ruski cud wink)), ktory bardzo ulatwia oddychanie i jest w ogole ok.

                              Kasia ludikun, tak jak Jola pisala ja nadal karmilam jak zaszlam (za pierwszym
                              podejsciem!!!), cykle byly raczej regularne ok 25-27 dni -zycze powodzenia i
                              jak najszybszego zlotego strzalu!!!

                              Dzisiaj moja corcia od rana wolala ,ze chce siusiu albo kupe (nawet w
                              autobusie) i od kilku dni uzywamy ciagle tej samej pieluchy do spania. Siusiu
                              robimy do nocnika albo ubikacji (ma taki miekki sedesik), a w miescie albo u
                              cioci w sklepie albo znajomym barze. Odpukac, od kilku dni jest sucho!!! Ale
                              pociesze te mamy, ktore walcza albo maja zamiar, ze dlugo to u nas trwalo, bo
                              Pauli odwidzial sie nocnik ok czerwca i dopiero od sierpnia znowu byl w
                              uzyciu , a od wrzesnia byly odstawiane pieluchy i w koncu po miesiacu udalo sie.

                              Mialo byc krotko...

                              Sowka, super zdjecia z Grecji, Skrzynka, masz super spidermana, Sewerynki,
                              wojtek tez swietny chlopak!!! A w ogole to nasze dzieciaczki sa super!!!!!!!!!!

                              Spadam zaraz od komputera, bo malenstwo kopniaczkami mnie prostuje - za bardzo
                              sie tutuaj garbiesmile

                              Caluski dla wszystkich z 25-stopniowej Potenzy!!!! hurrrraaaa!
                              Ania i Paula i jeszcze ktos smile
                              • monikam1 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 21:22
                                Hej!
                                Iwonko! Trzymaj się Mam nadzieję, że dziś wieczór jest juz lepiej. Ja jeszce
                                nigdy nie dawałam Gosi antybiotyków i obie Gosine choroby jakoś się wyleczyły
                                bez trudu.
                                Didi! Mam nadzieję, że jest jak pisze Ania - i juz to co pisałaś jest
                                nieaktualne. Właściwe wszystkie piszemy o swoich problemach z mężami. Mnie też
                                czasami trafia szlak i miewam różne myśli, a potem znowu stwierdzam, że oby
                                razem do konca świata. To pewnie normalne. Czasem jak chodzę do sądu widzę
                                ludzi czekających na sprawy rozwodowe w rodzinnym. Dziś np. korytarz był
                                obstawiony wózkami ze śpiącymi lub dydolącymi dzieciakami w wieku naszych
                                maluchów (nie wiem po co kobiety je tam targają, bo wątpię by wpuszczano je na
                                salę). Myślę, ze nawet ze względu na maluchy warto walczyc o małżeństwo. Dobrze
                                mi robi to forum, bo czaasami wydawało mi się, że jesteśmy jedynym na świecie
                                niedogadującym się małżeństwem, a tu otwarcie mówimy o problemach. Ale z
                                drugiej strony życie pokazało, że wiele znajommyh idealnych par, które
                                szczebiotały bezustannie i nigdy się nie kłóciły już dawno jest po rozwodach,
                                więc myślę sobie, że może i przydają się czasem gradowe dni. Prawda jest też
                                taka, że idealni mężowie są czasem idealni, bo swoim zachowaniem łatają wyrzuty
                                sumienia.
                                Sowo! Fajnie było Cię zobaczyć na fotkach, bo wcześniej nie miałam okazji i
                                musze przyznać, ze zuełnie inaczej Cię sobie wyobrażałam. A w ogóle super
                                fotki.
                                Podobnie jak Ewa - nie wypbrażam sobie życia bez pracy. Choć ostatnio chodze
                                mocno wymęczona i mylę się na każdym kroku, co mnie okropnie stresuje, bo
                                ciągle jak sprawdzam swoje pisma znajduje głupie pomyłki. A u mnie takie
                                pomyłki mogą wiele "kosztować"...
                                Gochna jest super. Gada takie głupotki, że możnaby książke pisać. Niesamowicie
                                cieszy ją informacja od babci, że nie zrywa się listków bo dają tlen. Uważa, że
                                to niesamowity dowcip, opowiada wszystkim, że liscie dają tlen dla Tiny i dla
                                dziadzi, no i śmieje się do rozpuku. Ufff! Możemy ogląac już bajki w TV.
                                Postępy w odstawianiu smoczka są, ale dyduś cąły czas w pogotowiu, bo Gosia
                                budzi si nocy z krzykiem DYDA! i trzeba iść na chwilę na ustępstwa, bo
                                sąsiedzi nas zlinczują.
                                Zazdroszczę musical babies. A nas tego niet.
                                Skrzynko! Współczuję Ci problemu w pracy, ale jeszce bardziej rodzicom dziecka.
                                Mam nadzieję, że nie jest to nic poważnego. Jesteśmy swiezo po otrzymaniu od
                                pewnj fundacji listy dzieci, którymi się zajmują i nie mogę wyjść z szoku. Nie
                                da się tego czytać, bo są krótkie opisy chorób, zdjęcia maluchów i po prostu
                                mozna wyć, że zycie potrafi być takie okrutne. To wielkie szczęście mieć zdrowe
                                dzieci.
                                Czy może przypadkiem zanotowałaś (sorki - nie pamiętam kto o tym pisał) jakieś
                                namiary na Michalinkę - np. numer konta albo link?
                                Pozdrwiam
                                monika
                              • camilcia Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 21:31
                                no to ja też na parę słówek.
                                didi, czasem tak bywa, ale moze warto jeszcze spróbować?
                                Aniu, zazdroszczę pogody... oj, słonka mi się chce.
                                jestem padnięta, środa najgorsza, ale już sobie pozmieniałam i trochę
                                przerzuciłam na czwartek. uff!
                                czuję się jak kiedyś, jak pracowałam tyle że nie miałam czasu jeść i sikać. ale
                                to przyjemne zmęczenie, takie twórcze (jeśli wogóle coś takiego istnieje) czuję
                                że odwaliłam kawał dobrej roboty.
                                tylko nie mogę sklecić posta, bo mi się oczy zamykają smile
                                Skrzynka, Jolu, cieszę się że ktoś mnie rozumie, i zgadzam się że pracować
                                trzeba z różnych powodów, chociażby po to żeby się nie okazało jak dzieci pójdą
                                do szkoły albo będą mieć swoje życie, to my będziemy za stare na zaczynanie
                                kariery.
                                tak sobie tylko narzekałam, no i fajnie Wam o wszystkim napisać.
                                eeee, bredzę już, chcę tylko powiedzieć że bardzo Was lubię.
                                Maja śpi, idę się do niej przytulić i chyba też padnę.
                                Dobranoc
          • gabi31 Re: juz jestesmy :) 20.10.04, 21:43
            Hej wszystkim! Wreszcie przy komputerze.... bo mąż ogląda mecz w telewizji,
            Julka już na szczęście śpi słodko w swoim łóżeczku chociaż nie było łatwo dziś
            coś szczególnie opornie jej szło pójście spać.
            Julka jak dotąd bez wirusa chociaż jedna dziewczynka która chodzi z nią do
            ogniska przedszkolnego złapała jakiegoś wirusa i mam stracha że Jula też
            podłapie.
            U nas wszystko jak dotąd w miarę choć, mamy wzloty i upadki - mowa o
            małżeństwie- te upadki to średnio raz na trzy miesiące ale bywa tak nieciekawie
            że pewnie każde z nas myśli o rozstaniu tylko tego głośno nie mówi.Więc Didi
            może wcale nie jest aż tragicznie?
            Napiszcie na czym polegają zajęcia Musical babies może wybrałabym się z Julką
            mieszkamy na Ursynowie więc na Politechnikę mam dobry dojazd metrem.
            Co do jedzenia na noc to Jula wypija butle Bebiko 3R ale tylko na spaniu bo
            przed zaśnięciem nie ma ochoty.
            Pozdrowinka dla wszystkich jeszcze nienarodzonych - Rośnijcie zdrowo!!!
            Ja chyba jeszcze nie dojrzałam do drugiego dzidziusia.
            Gabi i śpiąca Julka
    • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.10.04, 21:59
      dotarłam do adresu michalinki więc może tez go Wam podam:
      www.lachman.pl/michalina/
      Zbieralismy w pracy pieniądze na przeszczep dla dziecka kolegi. To jest
      straszne, co musza przeżywac rodzice - niby szpitale są bezpłatne, ale np.
      finansuje się zabiegi dla pierwszych kilku dzieci, a reszcie każą czekać do
      przyszłego roku... No chyba, że rodzice znajda pieniądze. Zajmuje się tez w
      firmie darowiznami na tzw. cele społecznie użyteczne - przychodzą kilogramy
      listów rodziców z prosbami o pomoc. Bardzo mnie to boli, że w zastraszającym
      tempie rośnie nam teczka z napisem "negatywne". Ale niestety - nie można pomóc
      wszystkim. Zresztą wśród firm teraz jest niestety podatkowa moda na niedawanie
      kasy konkretnym dzieciom, więc pomoc leci na rózne głupoty, byleby przedstawili
      statut albo wypis z KRSsad((
      Pozdrawiam
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 20.10.04, 22:55
        U nas podobnie jak pisaly dziweczyny,sa takie chwile,ze mysle,z bez sensu to
        bycie razem,ze nie pasujemy do siebie,obmyslam jakies durne plany,a potem... No
        wlasnie godzimy sie,bo ja sobie nie potrafie wyobrazic innego faceta w moim
        zyciu. Bywa u nas bardzo burzliwie,ale my obydwoje dosyc temperamentni
        jestesmy,wiec nie moze byc inaczej,na szczescie godzenie tez jest
        wybuchowe,pomaga oczyszczanie atmosery choc czasem mi sie wydaje,ze po tylu
        latach powinnismy sie nauczyc oczyszczac ja inaczej.
        Generalnie mam nadzieje,ze nie jest jeszcze tak zle jak piszesz Didi.
        Co do pomagania dzieciom,przeraza mnie ogrom nieszczescia wokol i bezradnosci z
        mojej strony i wkurza mnie (zeby nie powiedziec duzo brzydziej) marnowanie
        pieniedzy i umywanie rak ze strony naszego panstwa. Oj nie bede wiecej pisac,bo
        tylko sie wkurzam.
        Dobranoc-Jola
        • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 06:29
          Weszłam sobie tylko ściągnąć link i już widzę jakie głupoty piszę. Oczywiście
          nie chodziło mi o użytecznoć publiczną tlko o pomoc publiczną. Chyba nie
          przystąpię do pracy dziś, bo mogę zrobić wiecej szkody niż pozytkusmile)) Chyba
          zacznę brać jakiś Geriawit czy co.
          pozdrawiam
          Monika
          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 06:30
            znaczy się pożytek publicznysmile)) No to lecdę do pracysmile))
            • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 07:50
              Hej
              Dzieki dziewczyny za troskę. Wczoraj odbylismy rozmowę, a właściwie sobie
              nawtykalismy, ale potanowilismy spróbować jeszcze raz. U nas sytuacja jest taka
              od ok 3 lat, odkąd zaszłam w ciażę, zaczęliśmy róznie patrzeć na świat. Ja
              oczami matki, a on nie wiem. Duzym problemem jest jrgo rodzina, ja mam do nich
              wiele żalu i nie hccę z nimi utrzymywać zbyt czestego kontaktu, ale ślubnego
              nie ograniczam w kontaktach, nmoze sie z nimi spotykać.
              Dawcio cos dzis budził sie w nocy i myśłałam, że ma gorączkę, ale miał rano
              37.2 to nie gorączka, mam nadzije że to nic złego tylko od ząbka, bo choroba mi
              skomplikuje życie bo ślubny w niedziele wyjeżdza na szkolenie i bedzie wracał
              na wekendy. Ja dziś moze dotrę do laryngologa z miomi zatokami zrobić porządek.
              Z tego wszsytkiego zapomniałam przywitać Gabi z Julką, pisz dużo i dłuuuugaśne
              posty. Oki mam jeszcze metlik w głowie po tym wszstkim, muszę przemysleć pewne
              sprawy, dlatego nie męczę Was. Przepraszaj że nie odpowiadam na inne wątki.
              Pozdorwienia
              • mama_03 Hej to ja! 21.10.04, 09:53
                Cześć tu Gabi- tylko zmieniłam login.
                Julka właśnie teraz rysuje więc mam jakieś 2 minuty żeby coś wystukać na
                klawiturze. No to już po pisaniu Jula właśnie przyniosła mi lale i mówi "mama
                chodź uś" co znaczy że musze przerwać. No to narazie!
                Gabi i Julka
                • camilcia Re: Hej to ja! 21.10.04, 12:18
                  no a ja dzisiaj miałam luksusowy poranek, Maja odprowadziła tatę do pracy (w
                  oknie) i dalej usnęła, spałyśmy do 9tej! już dawno tak nie było! no a teraz do
                  pracki.
                  ja też się wkurzam na marnowanie kasy przez naszych panujących, ale cóż, my
                  pomagamy w inny sposób, np oddajemy rzeczy do domów opieki, kupujemy na święta
                  paczki takiej biednej rodzinie, oczywiście że by się dało każdemu i ile tylko
                  potrzebują, no ale niestety nie ma skąd sad
                  Maja ma etap 'to Mai' i wszystko jest jej, np dzisiaj nie mogłam jej łyżeczką
                  plastikową zjeść serka sad no komu jak komu, ale mi nie dała ?!
                  dobra, lecę, zajrzę wieczorem.
                  • kini_franio Re: hej to my 21.10.04, 21:45
                    nie wiem czy zdążę cokolwiek napisać bo słyszę już wrzaski dobiegające z
                    łazienki
                    No i musiałam przejąć kąpiel Franka bo dziś nieszczęsne mycie włosów, mówię Wam
                    katorga, generalnie mycie odpada (w przekonaniu Frania). Dzisiaj ogólnie wesoły
                    wieczór, chłopaki wstali o 18.30 z drzemki popołudniowej i zapowiada sie że
                    pociagną do północy...
                    Jolu i Aniiu fajnie że z fasolkami wszystko ok., kasia ludikun trzymamy kciuki
                    za Wasze próby ogniowewink)
                    Sewerynki trzymaj sie, biedny Wojtuś też już nie ma cierpliwosci, wiadomo katar
                    obrzydliwa rzecz... my też stosujemy sterimar jak uda sie Franka złapaćsmile, sama
                    zwykle nie daję rady ujarzmić małego. Do tego oilbas, wit.c, maść majerankowa i
                    wapno. U nas jakoś ok, trochę Marcin podziębiony, Franio jakby już zaczynał
                    katar, ale stanęło w miejscu. zobaczymy na jak długo.
                    Didi mam nadzieję że z Dawciem lepiej a i Ty masz lepszy nastrój.
                    Co do przedszkola - mieliśmy wczoraj pojechać na rytmikę do Klubu Malucha (jak
                    sie okazuje nie mają w dalszym ciagu zajec popołudniowych adaptacyjnych z
                    rodzicami), nie pojechaliśmy bo ja sie źle czułam, ale na samą myśl ze mam
                    Franka zostawić poczułam gulę w gardle (chyba taką samą jak Jolasmile)Co do bycia
                    w domu, to mnie juz "nosi" od jakiegoś czasu i szukam jakiejs pracowni w
                    mieście, praca w domu to nie dla mnie. A do tego z drugim maluchem bym poprostu
                    zwariowała, dlatego podziwiam te z Was które podjęły ten trud z przyjemnoscią.
                    Wiecznie chodze niedoenergetyzowana, brak mi sił, ciśnienie ledwo ledwo..., a
                    ambicje ogromne i przez to stres wieczny, bo wiecznie gonię z wywieszonym
                    językiem...Ostatnio jednak postawiliśmy na rodzinne spacerki popołudniowe i o
                    dziwo przyjemnie odmieniły nasze spojrzenia i wzajemne relacje, Franek
                    zachwycony oczywiście. Co do Frania to mocno zrobił się taki "pieszczoch"
                    wiecznie musi być przytulany i całowany, płacze z byle powodu lub udaje ze
                    bedzie płakał (to częściej), jakis taki dziwnie wrażliwy.Co do nocnika to juz
                    pisałam, nici z tego, temat unikany przez Franiasmile)
                    uciekam pod prysznic
                    pa pa chłopaki wołaja
                    pa pa
    • mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 21:22
      Znowu mam komputer do swojej dyspozycji ponieważ moja druga połowa ogląda
      mecz. Julka jakby na zawołanie wzięła swojego kotka przytulotka weszła do
      łóżeczka powiedziała cześć i zasnęła więc mam spokój.
      Co do mowy Julki to - stara się powtarzać usłyszane słowa raz wychodzi jej to
      lepiej raz gorzej, choć więcej mówi w swoim niezrozumiałym języku ale ćwiczenie
      czyni mistrza.
      Moja córcia tak wogóle to jest pogodnym kontaktowym choć charakternym i upartym
      prawie dwulatkiem i widzę że bardzo potrzebuje kontaktu z dziećmi.
      Muszę się pochwalić że umie już rozróżniać kolory - gdy zapyta się jej który to
      kolor np.zielony to pokazuje.
      Co do nocnikowych postępów to Jula dzisiaj wylała zawartość nocnika do ubikacji
      i spuściła wodę i tak dwa razy nawet jej się to spodobało i co chwilę ciągła
      mnie do łazienki.
      Dziś był okropny dzień Julka uparta i marudna jak nigdy aż musiała dostać
      klapsa bo poprostu wyprowadziała mnie z równowagi - prawie godzine prosiłam
      żeby pozbierała zabawki do pudełka a ona nie i nie bo ona chce rysować.
      W końcu po godzinie tłumaczenia dostała klapa(chyba mnie to bardziej bolało niż
      ją) i posprzątała tzn. wrzuciała kilka zabawek do pudła a potem obrażona
      przytuliła się do kotka i zasnęła.
      Wstała w dobrym humorze wię i moje samopoczucie uległo polepszeniu.
      jeszcze raz zapytam: Na czym polegają zajęcia Musical Babies?
      Pozdrowionka Gabi i Julka
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 22:09
        Moj Szymon dzis sam zasnal,bylam z nim w pokoju i sluchalismy kolysanek,ale on
        ciagle brykal wiec mu powiedzialam,ze jak nie bedzie lezal to sobie pojde od
        niego,siedzielismy razem chyba z pol godziny. Oczywiscie nie posluchal i sie
        nie polozyl wiec poszlam do kompa (w tym samym pokoju,tylem do niego
        siedzialam) wyszedl z lozka,poweidzlalm,ze ma wrocic wiec wrocil i po 3
        sekundach juz spal. Jestem w szoku.
        Niestety kaszle dalej i coraz mniej mi sie to podoba,ja sie obudzilam z bolem
        gardla,a wieczorem moj maz poweidzial,ze cos go choroba bierze.
        Ciesze sie,ze jutro zaczyna sie weekend.
        W niedziele przyjezdza moja siostra na tydzien i bardzo sie z tego ciesze i nie
        moge sie juz doczekac.
        Gabi jestem pelna podziwu dla Julki,ze rozroznia kolory.
        Pedze spac,bo jakos mi oczy sie kleja.
        Buziaczki-Jola
      • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 21.10.04, 22:30
        Didi, pamietaj o tym, ze kobiety sa z Wenus a faceci z Marsa !!! Zarty zartami
        ale my naprawde inaczej wszystko postrzegamy. My z Tomkiem sie raczej nie
        klucimy bo on jest oaza spokoju i obraza sie ( nie wiem czy to nie jest
        gorsze !!!) Ja uwazam, ze trzeba rozmawiac. Jak u nas cos jest nie tak, oboje
        robimy liste rzeczy, ktore nam przeszkadzaja. Przy odrobinie dobrej checi to
        sie sprawdza.

        Co do pracy, trudno mi bylo wrocic po wakacjach, ale juz jest super. No i
        pracuje tylko 4 dni w tygodniu po kilka godzin. Zaluje jedynie, ze doba jest
        taka krotka, bo chcialaby jeszcze zrobic cos dla siebie, np. uczyc sie jezykow,
        moze cos postudiowac, albo chociazby pojsc na fitness.

        Ide juz spac, kolorowych snow,

        Kasia i Ola



        • ewakop Re: do Gabi 22.10.04, 08:36
          Gabi,
          Wcześniej już pisałyśmy o Musicalbabies, także tylko jedno zdanie na ten temat,
          są to zajęcia muzyczno-ruchowe dla dzieci (od 6 mies. do 3 lat) w języku
          angielskim. Szczegóły i kontakt na stronie:
          www.musicalbabies.pl/
          Pierwsze zajęcia pokazowe są nieodpłatne, trzeba się tylko wcześniej umówić.
          • didi23 Re: różności 22.10.04, 09:35
            Hejka
            Mam juz od wczoraj kompa, ale tak mnie głowa bolała, że nie miałam siłynapisać.
            Oczywiscie jedyny postęp z miomi zatokami to to, że bark kataru, nadal obrzęk,
            zawaliłam spraę bo mialam tydzień temu isć do kontroli i powinnam dalej brać
            antybioryk, ale skoro przerwane to zostało to najpierw sprobuje mnie leczyc bez
            antybioryków, a jeśli to nie pomoze to niestety znów kuracja. Jestem podłamana
            bo wiekszosć rzeczy mam odzyskanych na kompie ale wcięło mi pamiętnik Dawcia,
            przipisy kulinarne i tą liste z kontaktami, którą robiła, jeśli ktoraś z Was
            mogłaby mi ja przesłać to byłoby supeer. A mała zmianka ten nr tel. 504....
            juz nie katulany, jakby coś kontaktujcie sie na 602...
            Wczoraj obcięłam Dawcia i przu okazji ślubnego. Dawcio wyglada jak mały
            zbiorek, krótko obciety i do tego ten siniak fioletowy pod okiem. Musze zacząc
            małą walke z butelka i pieluchami. Postaram sie małego nauczyc jeść mleczko z
            miseczki, ale to łatwe niebedzie, bo był czas na to ale go przegapiłam.
            Co do gorączki Dawcia to minęła, nie wiem co było powodem, ale hyba ząb bo
            mały je delikatnie, a buzi nie chce otworzyć. Dzis jadę odwiedzić moja
            koleżanke która urodziła pod koniec września, nie moge sie doczekać kiedy
            zobacze ich upragnione maleństwo. Bardzo sie cieszę, ze w koncu je mają.
            Pisalyscie o powriocie do pracy. Ja nie mialam za bardzo wyboru. Po
            macierzyńskim wróciłam. Piwerwsze dni dla mnie były koszmarem, wyrzucalam sobie
            ze jestm wyrodna matką, bo wszystkie koleżnaki siedziały z dziećmi. Chcialam
            wrócić do pracy, ale im blizej tego powrotu było tym mi sie nie chciało isć do
            pracy. Teraz jest spoko, choc posiedziałoby sie troszke w domku. Ja na miejscu
            nie usiedze, wiec moze i dobrze, że wrócilam do pracy. Owszem jestem zmęczona i
            na wiele rzeczy nie mam czasu i siły. Kończe moje wypociny, w ktorych nie ma
            ładu i składu, ale znów mnie boli głowa, musze wziąć tabletkę, bo bez tego ani
            rusz. Wszystki chorowitki wracjcie do zdrówka.
            • socka2 Re: różności 22.10.04, 11:57
              hej hej, tak na szybciutko, bo zaraz idziemy na spacer (dzisiaj znowu 25 C).
              Pieluchy chyba schowam dla nastepnego, bo Paula juz tylko do spania zaklada, a
              i tak budzi sie z sucha. Czyli mozemy mowic o sukcesie!!!

              Jola, snilo mi sie, ze oddalas Szymka do przedszkola - az mi sie wierzyc nie
              chcialo smile)) ja tez na mysl o tym, ze mialabym Paule wyslac ciarki mnie
              przechodza - jakos wolalabym zeby byla ze mna i druga dzidzia,ale wiem,ze
              trzeba kiedys zrobic ten krok - my prawdopodobnie juz we wrzesniu, bo tutaj
              dzieci urodzone w styczniu i lutym ida rok wczesniej do szkoly (nie pytajcie
              dlaczego, bo nie moge tego zrozumiec) i Paula pojdzie z nimi do przedszkola. No
              chyba, ze zdarzy sie cud i przeniesiemy sie do Polski big_grin

              Didi, mam nadzieje, ze wkrotce bedzie lepiej i ze zdrowiem Waszym i zwiazkiem.
              Podobnie jak i ze zdrowiem wszystkich tutaj piszacych - robi sie coraz zimniej,
              to i chorobska zaczynaja atakowac - oby jak najmniej.

              Co do pracy, to jeszcze jak pracowalam w szkole, to zawsze sobie mowilam, ze
              bez pracy ani rusz, ja musze cos robic, byc w ruchu, a teraz jezeli bym poszla,
              to tylko ze wzgledow finansowych, bo jest mi dobrze z moja niunia, ciesze sie,
              ze moge ja na codzien obserwowac. Ale rozumiem te mamy, ktore rzucily sie w wir
              pracy bo tak lubia smile))

              Ide konczyc gotowac zupke szpinakowa i ubierac sie bo ciagle w pizamce
              siedze smile)) a maz juz mnie pogania ze zaraz wychodzimy.
              papa
              Ania i Paula
              • part_two Re: różności 22.10.04, 12:04

                socka2 o godzinie 11.57 napisała:

                1.zaraz idziemy na spacer
                2.dzisiaj znowu 25 C
                3.Pieluchy chyba schowam dla nastepnego, bo Paula juz tylko do spania zaklada,
                a i tak budzi sie z sucha
                4. Ide (..) ubierac sie bo ciagle w pizamce siedze smile))

                Miło, że jest gdzieś taki świat wink))

                Pozdrawiam
                Sowa, co wbrew swojej naturze rano wstała
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.10.04, 14:03
      Witam,
      Sowa, pomarzyć dobra rzecz, prawda, choć dla większości z nas to nierealne.
      Mati ostatnio się uwstecznił z nocnikiem, w ogóle nie chce na nim usiąść, na
      razie mu odpuściłam.
      Ja też trochę cierpiałam jak miałam wrócić do pracy. Ale z drugiej strony
      miałam już dość siedzenia w domu i tej monotonii. Za to teraz mam wyrzuty
      sumienia, że tak długo mnie nie ma w domu (10 godz), i tak źle i tak nie
      dobrze. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, a teraz jest ok.
      O Mateuszka jestem spokojna, bo jest z moją mamą.
      Mama mnie pocieszała i podtrzymywała na duchu przez pierwszy okres w pracy i
      mówiła, żebym nie popełniła tego błędu co ona, całe życie nie pracowała,
      najpierw jedno dziecko potem drugie, a jak dzieci podrosły i chciała iść to nie
      miała gdzie bez doświadczenia. Teraz rozpacza, że zostali całkiem sami , my
      założyliśmy swoje rodziny, wyprowadziliśmy się, mamy swoje sprawy, a ona czuje
      się samotna, dobrze, że chociaż Mati jest u niej bo by się zapłakała.
      Mam mały problem, bo Mati ostatni kiepsko śpi w nocy, chodzi spać późno ok.22-
      22.30, w nocy się kręci, potrafi czasem 2 godz. nie spać, a rano wstaje o 7-
      7.30 wyspany a ja nieprzytomna, w dzień śpi średnio 2 godz. Próbowałam go
      czasem przetrzymać i w dzień nie spał, ale w nocy było tak samo. Czy wiecie,
      ile takie dziecko potrzebuje snu na dobe.
      Byłam wczoraj u dentystki, w ogóle to chodzę co tydzień już od miesiąca,
      strasznie mi poleciały zęby po ciąży, a dopiero teraz wzięłam się za nie.
      Bardzo fajna dentystka no i nie drogo bierze.
      Jutro wybieramy się na Mazury, ma byś ładny weekend.

      Pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
      Dorota & Mati
      • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.10.04, 14:21
        a ja właśnie piszę testy na wieczór, he he widać wink
        Maja śpi, ja mam dobry humor, słońce świeci, jest piątek, cudownie big_grin
        Marcin nie pracuje w weekend (oby mu nic nie wypadło) więc mamy zamiar zrobić
        sobie rodzinny weekend. tylko nasza trójka wreszcie!!!
        Aniu, jak ja Ci zazdroszczę tych 25 stopni...
        chorowitki wracajcie do zdrowia!
        wszystkim udanego weekendu
        • part_two Do EWY i ADASIA 22.10.04, 14:42
          Ewa nie ma na naszej liście kontaktowej Twojego mejla, więc nawołuję przez
          forum, mam nadzieję, że Dziewczyny wybaczą...
          Dzwoniłam do Pani Ani od MusicalBabies i powiedziała, że jutro będą zajęcia na
          PW i o 10 i o 11. My z Magdą idziemy na 10.00. Może i Ty się wybierzesz na tą
          godzinę ? A może któraś mama jeszcze do nas załączy ? W razie pytań kontakt do
          nas na liście kontaktowej.

          POzdrawiam
          Sowa
          • ewakop Re: Do EWY i ADASIA 22.10.04, 14:50
            Sowo, dzięki za info. Oczywiście przyjadę na 10.00. No właśnie Gabi, Kasia,
            może ktoś jeszcze ?????????

            Kto ma listę kontaktową ????????? Chętnie się dopiszę !!!!!!!!!!!
            • part_two Re: Do EWY i ADASIA 22.10.04, 15:06
              Prześlij mi swoje dane na ja_sowa@o2.pl
            • franca1 takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 15:14
              Hej Babki, ale postów a mnie ogarnęła jesienna zaduma, hmm cokolwiek to znaczy.
              Co do powrotów do pracy. To pamiętam moją reakcję na majowy telefon z pytaniem
              czy już bym nie wróciła (planowałam wrócić około stycznia), wielkie
              zaciekawienie - bo wracałam na nowe stanowisko. Chodziło mi po głowie że może
              jednak zostanę w domu. No ale podchodzę do życia dosyć realistycznie i od razu
              pomyślałam zostanę a co dalej - dziecko pójdzie do szkoły może po drodze będzie
              następne, ale w końcu też pójdzie do szkoły i co potem? Z drugiej strony ja
              pracuję od 1 roku studiów i bardzo sobie cenię niezależność także finansową i
              tą moją samowystarczalność. Oczywiście czasami wzdycham, że poleżałabym włóżku
              z Olgą rano, śniadanko, wygłupy, spacerek ... Ale pewno wtedy miałabym
              poczucie, że jednak czegoś mi brakuje w życiu. Pewna część mnie realizuje się w
              pracy. Względy finansowe też miały niewątpliwie znaczenie, P ma własną
              działalność gospodarczą i nigdy nie ma pewności, że pod koniec miesiąca na
              konto wpływnie pensja. Ale to już jest raczej dodatkowe "usprawiedliwienie" dla
              mojego powrotu do pracy, bo pewno byśmy sobie bez mojej pensji poradzili.
              Nie wiem czy coś rozumiecie z moich wywodów...
              U Olgi słychać dobrze smile Mówi coraz więcej, ujawnia się jej "ognisty"
              temperament i trzeba czasami ją stopować. Po powrocie z pracy wita mnie wielkim
              skokiem na moje ręce i okrzykiem "musiu" czyli etap obrażania mamy już chyba za
              sobą.
              Kąpiel - krzyku przy myciu raczej nie ma lub jest umiarkowany, ale za to w
              wannie oprócz Olgi musi obowiązkowo znaleźć się mama , koniki, płotek, owca,
              pies, traktor i "myta" - kto wie co to jest MYTA?
              A przede mną impreza w stylu lat 20 - Sowę już zamęczam tym pytaniem - ktoś ma
              jakiś pomysł jak mogę wyczarować z domowych zasobów odpowiedni strój?

              Miłego i pogodnego weekendu

              Magda
              • ludikun Musical babies 22.10.04, 15:31
                Dziewczyny, ja tez jutro bede. Juz sie zapisalam na 10. Do zobaczenia. Nie moge
                sie juz doczekac !!!

                Kassia i Ola
                • part_two Re: Musical babies 22.10.04, 15:58
                  Ha ! Prywatne zajęcia dla styczniaków - to jest to ! wink)))
                  Skrzynko, wyśle Ci w pon, ok, bo muszę pędzić.

                  buziaczki i miłego weekendu, jak dobrze, ze jesteście
                  Sowa
                • socka2 Re: Musical babies 22.10.04, 16:04
                  Sowko, nie zawsze tak pieknie u nas smile)))) chodzi mi i o pogode i o pizamke i o
                  moja corcie. Dzisiaj np. zaraz po wyjezdzie z domu puscila pawika (po jogurcie,
                  wiec wiadomo, jak to "pachnie"), cala sie wybrudzila, fotelik do prania -
                  dobrze ze mialam spodnie na zmiane, a ze bylo cieplo to w samym body chodzila.
                  Potem zrobila sie bardzo marudna, koniecznie chciala ten fotelik myc, jak
                  przynieslismy go do domu, jesc nie chciala, ale w koncu padla i to szybko, jak
                  na Jej mozliwosci smile Tak w ogole, to Paula chodzi spac ok 23 sad((( i przewaznie
                  walcze z Nia ok godziny, czyli zaczynamy 22, ja prawie zasypiam, a moja corka
                  uklada kroliki, lalki, misie, sprawdza, czy sa przykryte, czyta ksiazki i
                  oczywiscie zawsze chce sisiu, wiec znowu nocnik w uzyciu....uffff.......ale za
                  to rano spimy do 8.30-9.30.
                  A jeszcze wracajac do pracy, to nienawidzilam chodzic na 8, przewaznie spalam
                  na lekcjach, a jak mialam np dwa okienka pod rzad to pedzilam do domu i spalam
                  chociaz pol godzinki a potem juz funkcjonowalam. Dobrze, ze przewaznie mialam
                  zajecia od 9-10, a dzieci byly wyrozumiale smile))
                  Teraz mysle, zeby dac ogloszenie i udzielac lekcji z niemca, bo angielski
                  poszedl niestety w zapomnienie, a i tak moglam uczyc na poziomie podstawowym
                  czyli przedszkolaki wink)))
                  A co do jezyka - poki co Paula jest w tej dobrej sytuacji, ze automatycznie
                  uczy sie dwoch na raz. Polecam jednak takie zajeci, na ktore jutro sie
                  umawiacie - w formie zabawy dziecko przynajmniej oslucha sie z jezykiem. Paula
                  przy sniadaniu przewaznie oglada niemiecki programy edukacyjne (Barney i
                  inne),ale nie zauwazylam zeby powtarzala. Z innych niz polski i wloski umie
                  tyko NO po angielsku smile ale czasem spiewam z nia angielskie piosenki - moze cos
                  z tego wyjdzie smile)))Dzieci w tym wieku wszystko powtarzaja, szczegolnie po
                  rowiesnikach (widze to po Natalii i Pauli).

                  Alez sie rozpisalam ....jakas wena tworcza mnie ogarnia smile))) nawet mieszkanko
                  wypucowane, a jutro powtorka z rozrywki, bo mamy gosci - juz wyciagnelam moje
                  sliczne ksiazki kucharskie, nieco przykurzone, zeby cos pysznego przygotowac.
                  Moze macie jakies pomysly na cos dobrego, ciekawego, czego nie przygotowuje sie
                  za dlugo????

                  pozdrawiamy
                  Ania i Paula
                  • mama_03 Re: Musical babies 22.10.04, 16:25
                    Serwusik!!! Niestety w tym miesiącu już nie damy rady wziąść udziału w
                    zajęciach Musical babies, ponieważ na najbliższy tydzień urywamy się z Julką z
                    Warszawy i jedziemy do moich rodziców. Odwiedzić rodzinkę bo już trochę się
                    stęskniliśmy za sobą.
                    Co do pracy to jestem na etapie poszukiwania, bo przed ciążą nie pracowałam
                    nigdzie na stałe. Ale mam mieszane uczucia z jedniej strony już powoli
                    denerwuje mnie ten domowy kieracik a z drugiej to fajnie być blisko ze swoją
                    kruszynką widzieć jak się rozwija i jak co dzień wiele sie uczy. Naprawdę
                    jestem rozdarta.
                    Ach te dylematy!!!!
                    socka2 pozazdrościć pogody choć u nas dzisiaj też nie najgorzej rzekłabym Złota
                    Polska Jesień.
                    Pa!Pa! Gabi i Julka
              • skrzynka3 Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 15:45
                Hejka!
                A ja mam fajny weekend -Kuba z Heniem pojechali na meski wypad w Tatry a my
                buszujemy do 22, spimy w jednym lozku (i -tylko pssstt! -podzeramy w lozku
                chrupki wink))- efekt obudzilismy sie dzisiaj o 9.20!!!!

                Sowa to ja tez Ci podrzuce te dane bo jakos nie kojarze zebym komus wysylala i
                jesli mozna po uzupelnieniu poprosze cala liste na gazetowego bo nie mam !!!

                Didi -my najwiekszy kryzys mielismy po urodzeniu Stasia, oj niewesolo bylo. Ja
                mialam cala fure zalow i pretensji a w pewnym momencie okazalo sie druga strona
                tez (tylko ja na poczatku nie moglam zrozumiec czego ten facet sie czepia)
                Uderzylo mnie jedno zdanie w tym co pisalas ze Ty teraz patrzysz jak Matka -no
                wlasnie u nas tez to wylazlo K. mial zal ze stalam sie juz tylko Matka, na
                porzatku rzucilam sie z oburzeniem a niby kim mam byc -dwoje maluchow sama w
                domu a Ten jakies fanaberie i pretensje zglasza ale pomogla mi Tesciowa
                uswiadomic sobie ze czasem musze mimo zmeczenia popracowac i nad tym zeby z
                powrotem stac sie zona i partnerka.Bylo mi latwiej bo Ona zaoferowala sie z
                konkretna pomoca ze np. zostanie wieczorem zebysmy mogli wyskoczyc tylko we
                dwoje chocby na spacer po uliczkach dookola -naprawde nie zawsze mialam naped
                na kino czy imprezke.W kazdym razie z dolka wylezlismy - co raz to wpadamy w
                nowe smile) ale idziemy do przodu.Zycze zeby Wasz kryzys choc powazny okazal sie
                tylko przejsciowy !!! Trzymaj sie dzielnie a te zatoki paskudnie Ci daja w
                kosc crying(((
                Ide grzac obiadek i pocieszyc moje szczescie lejace lzy nad zaleglosciami w
                ksiazkach w zerowce- a propos ucho wyleczone, mamy powtorzyc zdjecie RTG zeby
                ocenic migdal i ewentualnie zrobic operacje. Dostal szczepionke uodparniajaca
                LUIVAC -czy ktos cos o tym slyszal za 28 tabl zaplacilam 78 zl !!! a ma byc
                kilka tur leczenia.Mam nadzieje ze ona naprawde dziala i przynajmniej na
                infekcjach zaoszczedzimy wink)))
                Skrzynka
                • jogaj Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 17:41
                  Didi prosze sie wziac za swoje zdrowie,nie ma wymowek t bardzo wazne,Dawciu
                  musi miec zdrowa mame
                  Dador ja tez chodze do dentysty prawie co tydzien,juz jakis dluszy czas,u mnie
                  wzgledy finansowe spowdowaly,ze nie moglam sie nimi wczesniej zajac,ale teraz
                  sie zawzielam.
                  Aniu ja tez zazdroszcze pogody.
                  My dzis poszlismy do lekarza,bo Szymon bardzo kaszlal w nocy,jak zaczal to nie
                  mogl przestac,ale tylko raz mu sie to zdazylo. Dostalismy tylko syropek i
                  eurespal,bo podobno u nas jakis straszny katar panuje,co go ciazko wyleczyc i
                  atakuje potem krtan i oskrzela. Moj maz wlasnie pojechal do lekarza,bo ledwo
                  zyje,zarazil sie od Szymona,zobaczymy co jemu lekarz powie.
                  Zapisalysmy z kolezanka na lekcje pokazowa Helen Dor naszych chlopakow,ja ide
                  raczej z ciekawosci,bo nie sadze,ze bedzie nas stac na chodzenie. 275 za
                  semestr i 155 za materialy na rok. Jak bardzo mi sie spodoba sprobuje namowic
                  rodzicow zeby w ramach prezentu dla Szymona mu zasponsorowali ten kurs.
                  Szymon probuje mowic coraz wiecej,ale wiekszosc slow rozumiem tylko ja smile
                  Buziaczki-Jola
                  • ludikun Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 21:13
                    To kto w koncu bedzie na musical babies na 10 na politechnice ???

                    Kasia i Ola
                    • ewakop Re: takie jesienne klimaty mnie wzięły ... 22.10.04, 21:32
                      Ja będę na pewno, Sowa z Iwo i Magda z Olgą.
    • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 22.10.04, 21:14
      Hej! Co do powrotu do pracy - pewnie ze mną było jak z Magdą. bysmy przezyli
      bez mojej pensji, ale zawsze lepiej mieć więcej pieniędzy niż mniej - tym
      bardziej gdy się przywyknie do ich wydawania. Poza tym nie chciałam wychodzić z
      obiegu za bardzo, choć i tak oddałam przez macierzynski pola. teraz jestem sama
      dla siebie pełna podziwu. Wróciłam po 4 mies. macierzyńskiego,, nawet bez
      urlopu do pracy w 2 wydziałach i na aplikację. Wstawałam o 5 ściągałam mleko, a
      co którys dzien - jak miałam zajęcia wracałam do domu po 20. No i całe wieczory
      siedziałam nad książkami, przy których regularnie zasypiałam. Urlop spędziłam
      na nauce 18 h/dobę. Pewnie teraz zbieram tego owoce, bo mam starszne problemy
      ze skupieniem na czymkolwiek uwagi i mój organizm dopomina się o zwolnienie
      obrotów, czemu wyraz dałam na forum. (Napisałam sobie instrukcję obsługi
      własnego umysłu - np. skupiać się nad tym co się robi)Próbuje to teraz Gosi
      jakoś wynagrodzić, więc dom zarasta, żąż wkurzony itp.
      Oj Magdo! Lata 20-te to moim zdaniem trudny okres do przebieranek, o wtedy dość
      elegancko sie nosiło. Jakieś obniżone stany, opaski na głowie... Przede mną
      prostsze zadanie. Organizujemy sobie sylwka w stylu Dzikiego Zachodu w Rancho i
      Muzeum Indianskim. Mamy jechac na kilka dni. Wojtek znalazł tą ofertę, więc
      zaangażowałam się w organizację. Jedziemy oczywiście z dzieciakami - będzie
      jakieś 8 dzieci w wieku do 4 lat. Wróciłam więc do zdjęć Skrznki z "Biskupina",
      bo podglądałam Zosiną kreację.
      Jolu! Gosia tez często wymaga tłumaczy. My ją rozumiemy, a obcy nie bardzo. Ale
      i dobrze... Byłyśmy wczoraj na spacerku i Gosia ze swoją ukochaną koleżanką
      Pinią (grudzień 2002)oglądały psie kupki. Pinia mówi przepięknie, bardzo
      wyraźnie i pełnymi zdaniamI. No i Gosia mówi:
      - Mała kupka, duża kupka, dzidzia kupka...
      A Pinia na to:
      - Pies na..ał (piii)smile))
      No i całe szczęście że Gosia mówi tak niewyraźnie, bo też musiałabym się
      tłumaczyć, że dziecko wyrazy przynosi z podwórkasmile)) Zresztą dało mi to do
      myślenia i przeprowadziłam poważną rozmowę z mężem, bo jak się nie ograniczy w
      temperamentnym wyrażaniu myśli, to w pierwszym tyg. przedszkola dostaniemy
      kuratora.
      Polecam zajęcia u Helen Doron. Gosia je ubóstwia, a drogaśne płyty są w ciągłym
      uzyciu.
      Zazroszczę zajęć muzycznych - zwłaszcza że możecie się spotkać
      Pozdrawiam
      Monika
      • sewerynki co u nas słychać 22.10.04, 21:37
        napisze szybciutko któciutko bo nie mam juz zbyt wiele siły. za nami kolejna
        wizyta u pediatry. w nocy było bardzo cięzko, wojtek kaszlał cały czas,
        wymiotował i doslownie nie przerywał tego kaszlu, no moze na godzinke,
        najdluzej spał od 5.30 do 8 - juz nad samym ranem. Chodziliśmy już po ścianach,
        jak tu pomóc takiemu biedakowie, dorosły to potrafi trochę odkrztusić lub
        powstrzymać kaszel albo przynajmniej rozumie że musi wypić coś lub przełknąć
        syrop. Wojtus nie rozumiał tego poprzedniej nocy. Efekt wizyty: kupa kasy na
        wszystko ale pomogła mi moja mama (chwała jej za to!), dalej walczymy bez
        anytbiotyku bo osłuchowo nic nie wyszło, nowy syrop na kaszel jakiś mocny i
        robiony w aptece, bańki (! przyszła koleżanka Pawła z pracy je postawić)i
        dalsze odciąganie nosa narzędziem tortur. ale pochwalono mnie że dobrze mi to
        odciąganie idzie bo juz nie widać w gardle kataru. Po wizycie dzień był lepszy
        niż noc - a teraz , cóż młody śpi a my psychicznie przygotowujemy się do tego
        co będzie. Będzie jak będzie. Moze choć na chwilę uda się zasnąć. Idę po ulicy
        i zazdroszczę mamom które są ze zdrowymi dziećmi na spacerze.
        A w mojej cudownej pracy Helen Doron wkurza mnie jak rodzice łażą z chorymi
        chyrlającymi dziećmi na zajęcia.
        idę odpocząć.
        a z ciekawszych rzeczy - Wojtuś się dzisiaj modlił - na serio, swoimi słowami -
        brzmiał cudnie, co też on temu Panu Bogu opowiadał, tylko sam Pan Bóg rozumiał
        ten ich tajemniczy język. Swoją drogą było w tym coś jednocześnie śmiesznego
        ale i pięknego. Ja miałam takie spotkanie na modlitwę z koleżanką od serca i w
        między czasie młody się dołączył.
        pa
        • jogaj Re: co u nas słychać 22.10.04, 23:24
          Moj maz dostal antybiotyk wiec teraz przed mna zadanie nie rozlozyc sie,bo
          Gines to chyba nie da rady sie nami zatroszczyc i samemu wychodzic na spacery.
          Szymon dopiero przed chwila zasnal,chyba bierze przyklad z Pauli smile
          Iwona bardzo Ci wspolczuje tego kaszlu,moj Szymon kaszlal raz,ale dosyc dlugo i
          ja odchodzilam od zmyslow jak mu pomoc,wiec cala noc to musiala byc dla Was
          katorga,ni mowiac juz o biednym Wojtusiu,mam nadzieje,ze nowe specyfiki pomoga
          i bedzie juz dzis lepiej.
          Super macie dziweczyny,ze mozecie sie spotkac na tych zajeciach muzycznych dla
          dzieci,szkoda,ze ta Wawa tak daleko od Trojmiasta lub,ze tutaj blizej nikt nie
          mieszka.
          Monika jak czytam o Twoich wyczynach praca,nauka,opieka nad Gosia to podziwiam
          Cie i gratuluje wytrwalosci,a ze tak zapytam (jak nie chcesz nie odpowiadaj)
          Gosia byla planowana w takim trudnym zawodowo momencie czy tak wyszlo?
          Joanna od Kacperka co u Was slychac? Beatka czytasz nas jeszcze? Ola nie
          spodobalo Ci sie u nas,ze zniknelas tak szybko? Danwik ISO cie wciagnelo na
          calego? Paty prosze o zwiekszona aktywnosc na forum! smile No i kogo ja tak
          jeszcze nie wymienilam a sie obija?
          Buziaczki-Jola
          • skrzynka3 Re: co u nas słychać 23.10.04, 14:04
            Dopisuje sie do listy "wywolawczej" Joli !!!! Tu styczniaki, tu styczniaki jak
            nas slychac?? Odbior!!!!!
            Monika ja tez podziwiam -masz naped kobieto!!!
            Iwonka trzymaj sie ja kilka razy przezylam taka przekaszlana noc z Heniem i
            tylko drzalam czy nie dostanie dusznosci ale u nas winne byly alergeny
            (wyjechalismy do lesniczowki i spalismy w pokoju pelnym skor zwierzat, innym
            razem spalismy u zaprzyjaznionej cioci i tam tez cos musialo Go uczulac) Banki
            u moich chlopakow sie sprawdzaly (mam swoj zestaw bezogniowych i nauczylam sie
            sama) odpukac juz dawno na szczescie nie byly w uzyciu.
            Moi faceci przyslali pozdrowienia z Tatr wlasnie zdobyli Zawrat od strony
            Doliny 5-ciu Stawow- kurcze a Henio dopiero co przeciez nauczyl sie chodzic i
            mial caly nos starty bo puscil sie za reke w parku i nie wyrobil sie na
            zakrecie smile)
            Franca na pewno jakas blyszczaca opaska -na Twoich ciemnych wlosach bedzie
            super wygladac i chyba jakies dlugasne perly ??Przydalaby sie dluuga fifka do
            papierosa i rekawiczki do lokcia oj rzeczywiscie ambitny temat!!! Indianie i
            kowboje latwiejsi wink))
            Milego weekendu wszystkim Skrzynka
            -
            moje trzy skarby wink)
            Spiderman i wesoła reszta
            • ludikun nawalilam 23.10.04, 14:26
              Dziewczyny, sorry, ze nie przyjechalam na musical babies...Poprostu sie nie
              wyrobilam. Szczerze mowiac to sie strasznie wscieklam, bo nawet wyjechalam z
              domu. Niestety w polowie drobi uswiadomilam sobie, ze mam zero benzyny w
              samochodzie i nie wzielam dla Olki picia. Poza tym wyjechalam za 20 dziesiata,
              wiec nawet gdybym od razu trafila (nie mam pojecia gdzie to jest, wiem tylko,
              ze na Noakowskiego) bylabym bardzo late. Mam nadzieje, ze za tydzien sie uda. A
              jak bylo ???

              Kasia i Ola
            • didi23 Re: co u nas słychać 23.10.04, 14:42
              Hej hej melduje się. Dzis bylismy na lekcji pokazowje helen Doron. Mieszane
              uzucia mam, bo Dawcio to z tych nieśmiałychsmile Skupiony był i obestrował i
              słuchał co kobitka mówiła, ale nie wykonyuwał poleceń nawet razem ze mną. Poza
              tym było oki. Ale cena mnie przybiła bo są czery raty po 196 zł czyli 784 zł. w
              tym tzw, plecak, kurcze troche dużo. Monika Ty polceasz tą metodę tak? A co
              nasze przpraszam za wyrażenie "anglistki"> Muszę do poniedziałku podjać
              decyzje. Moze napisze coś juttro bo teraz musze szykować meża do wyjazdu. Od
              jutra będę słomiana wdówkąsmile Napiszcie prosze o cenach u Was i Waszych
              opiniach, a moze wiecie czy u mnie w CZ-wie jest wiecej kursów ptowadzonych ta
              metodą? Moze macie jakieś namiaty lub kontakty
              • socka2 Re: co u nas słychać 23.10.04, 16:28
                wczoraj tak pieknie sobie odpoczywalam, a dzisiaj od rana sprzatanie i
                skutek... pobolewanie brzucha, twardnienie i nudnosci, ale polezalam troche i
                przeszlo. Teraz musialam znowu prac fotelik, bo po wczorajszym haftowanku nadal
                smierdzi, posprzatac kuchnie, bo potem mamy gosci i usiadlam odpoczac. A
                malzonek jak juz sie wezmie za sprzatanie, to co chwila mnie wola, ja lece i
                sie denerwuje, bo chcialabym odpoczac - efekt - wieksze nerwy...echhhh....

                A jeszcze co do nocnika i "likwidowania" pampkow - u nas pomogly ladne
                majteczki disneya z "piki piki" czyli Myszka Miki. Paula wolala ubrac te majtki
                niz pieluche, potem Jej tlumaczylam, ze nie moze robic siusiu do takich ladnych
                majteczek, bo bedzie piki piki smutno itp i po kilku wpadkach udalo sie. Nie
                wiem jak z Natalia, bo tez Ania jej kupila te majtki. W sumie po 1-1,5 tyg.
                wychodzenia bez pieluchy na dwor udalo nam sie! no ale tutaj nadal cieplo i
                moglam sobie na to pozwolic, bo gdyby hulal wiatr i padalo, to pewnie
                ubieralabym pieluche. Moze sprobujecie na jakies ladne wzorki na
                majteczkach smile))

                tutaj nadal cieplo (tez sie ciesze, bo przynajmniej nie trzeba grzac,mozna
                lekko sie ubierac, chodzic na spacery itp), ale juz mysle, co zabrac do PL -
                kurtki, rajstopy itp smile))) ale zycze Wam, zeby polska zlota jesien trwala jak
                najdluzej!!!!

                pozdrawiam wszystkich goraco
                Ania i Paula
                PS. Slimak w wykonaniu Pauli to PIJAK smile)))
                • jogaj Re: co u nas słychać 23.10.04, 16:50
                  Didi ja pisalam o cenach Helen Doron w Gdyni kilka postow wyzej,a u Ciebie za
                  jeki okres te ceny? zajecia tez raz w tygodniu po pol godzinki?
                  Ja dzis weszlam do miesnego,zeby kupic cos na obiad i po 5 sekundach wypadalam
                  szybko ze sklepu i omalo co nie skoczylo sie haftankiem. Oczywiscie obiad dzis
                  bezmiesny,bo potem na sama mysl o miesie robilo mi sie slabo. Wlasciwie to juz
                  bardzo zadko robi mi sie niedobrze i sie zdziwilam.
                  Dzis wyszlismy na krotki spacerek,zeby sie przewietrzyc z domowych zarazkow smile
                  My tez dzis mamy znajomych,a jutro rano jedziemy na lotnisko po moja siostre.
                  Buziaczki-Jola
                  • socka2 Re: co u nas słychać 23.10.04, 17:39
                    Jola, tez tak mialam, ale ze smazonym miesem - nie moglam byc w pomieszczeniu,
                    gdzie sie gotowalo, smazylo itp odruch wymiotny prawie . A pamietasz jak
                    zaparkowalas przy smietniku i tez Ci sie zebralo??? wink))) A i mam taki odruch
                    (ale to nie tylko w ciazy), jak Paula wymiotuje i musze to zbierac smile

                    Ania i Paula
                    • monikam1 Re: co u nas słychać 23.10.04, 20:47
                      Hej! Jak Wojtek??? Mam nadzieję, że już się lepiej czuje. Bańki... Brrr....
                      Pamiętam z dzieciństwa - przestałam po tym zabiegu mówić sąsiadce dzień dobry.
                      Co do dziecięcej modlitwy - Gosia mówi z nami Aniele STróżu mój - tj. głównie
                      my mówimy. Czytamy też ksiązeczki - np. o Bożym Narodzeniu czy z Edycji św.
                      Pawła. Gosia co tydzień chodzi też do kościoła, gdzie budzi mieszane uczucia.
                      Żeby ją czymś zajć i żeby nie chciała latać po kościele bierzemy ze sobą
                      flipsy, paluszki itp. Babcie patrzą na nas jak na zbirów - ale co tam smile))
                      U nas Helen Doron to 20 zł za każde pół godziny. Plu 150 za plecaczek. Ale
                      Gośka zajęcia uwielbia, płyta została już wysłuchana kilkadziesiąt razy, więc
                      zapominamy o kosztach. Efekty są rewelacyjne. Grupa Gosi to 5 dziewczynek i 1
                      chłpiec. Z gosią mam pewien problem, bo wstydzi się powtarzać przy grupie. W
                      domu śpiewa piosenki, wszystko pokazuje - a na zajęciach czasem robi strajk.
                      Ale inne dzieci też - więc to pewnie norma. Na każdych zajęciach jest lepiej -
                      dzieci przywykły już do siebie i pani Hani i się coraz chętniej udzielają. Poza
                      tym Gosia czeka niecierpliwie na piosenki i tance. Pewnie bardziej odowiadałyby
                      jej jakieś zajęcia muzyczne, ale takich u nas nie ma.
                      Jolu! Oczywiście, że planowałam ciążę. Nawet b. długo. W pracy kobiety kiedyś
                      się zakładały, że wpadłam, bo podobno ja mam zawsze wszystko zaplanowane i
                      zycie idzie mi wg planu, więc nie mieściło im się w głowei, że odpuszczę sobie
                      na ostatnim roku aplikacji. Ale przyniosłam zdjęcia Gosi od komórki jajowej i
                      uwierzyły. Chcailłam zajść w ciążę wcześniej ale mi trochę nie wychodziło, więc
                      miałam monitoring przez usg. A jak nie wychodziło - byłam gotowa poświęcić
                      aplikację, byle y tylko zajść w ciążę. Po ciąży prawie zresztą zrezygnowałm z
                      aplikacji, ale mnie przekonali, że nie poto się tyle lat uczyłam. Na urodzenie
                      Gosi wzięłam sobie dziekankę. Bardzo to ucieszyło mojego kolegę z którym razem
                      pracowałam i robiłam aplikację, bo było wiadomo, że tylko jedno z nas może
                      awansować. Wiem, że niektóre z Was studiują. Współczuję Wam. JAa po kończeniu
                      nauki najbardziej cieszyłam się z tego, że mogę wreszcie zacząć być normalną
                      mamą.
                      Pijaksmile))))) Gosia mówi na pjąki Adam - bo coś jej się pomieszało - jej kuzyn
                      adam boi się pająków.
                      A ostatnio Wojtek budzi Gosię, wkłada rękę pod kocyk, ciągnie za nogę i mówi:
                      - A czyja to nóżka?
                      - Huberta - odpowiada Gosia (Hubert to jeden z Gosi narzeczonych).
                      U nas akcja dydol won zakónczyła się kapitulacją. bronimy jeszcze maleńkiej
                      twierdzy, ale siły dydololuba są nie do pokonania. Gosia nam dziś oświadczyła
                      kategorycznie, że księżniczki dydolą i nie daje się przkonać że nie. ZOstaliśmy
                      rażeni naszą własną bronią. Ratunku!!!
                      Pozdrawiam
                      Monika
                      • jogaj Re: co u nas słychać 23.10.04, 21:07
                        U nas wychodzi,ze jedna lekacja kosztuje 23zl,a plecak 155zl i on podobno
                        wystarcza na rok.Chyba u nas nie mozna wziac jednej lekcji,trzeba zaplacic za
                        trymestr od razu czyli 275zl.
                        Ja banki wspominam bardzo fajnie,mialam i na plecach i na brzuchu
                        kiedys,wszyscy mnie zajmowali jakimis fajnymi rzeczami zebym wytrzymala przez
                        jakis czas nie ruszajac sie.
                        Nie pisalam Wam,ze Szymon czasem jeszcze nie wytzrymuje nocy i budzi sie
                        zalany,nie wiem co mam robic,bo zdarza sie to raz na jakis dluzszy czas,wiec
                        nie chce mu zakladac pieluchy,ale wkurzam sie,ze sika czasem i to zawsze w
                        nasze lozko,gdzie nie ma ceratki. Dzis sie zesiklal walasnie,tuz przed
                        obudzeniem,bo jeszcze ciepla byla kolderka od sikow. Wielka plama na
                        przescieradle+cala Szymona koldra do prania.
                        Ide usypiac potwora smile Jola
                        • skrzynka3 Re: co u nas słychać 23.10.04, 23:11
                          Jola potwor uspany wink))???? Bo moj dopiero przed chwilka przestal wolac -
                          Maaamaa! Zaprosilismy dziadkow na gofry i zdjecia z Wiednia, zrobilo sie pozno,
                          Stas padl jak kamien a Zosia ktora ledwo na oczy patrzyla ani rusz nie chciala
                          zasnac. W koncu wkurzylo mnie siedzenie na tym fotelu (gazeta mi sie
                          skonczyla smile)) i powiedzialam ze ide sprawdzic czy rybki spia wink)-to tylko
                          troche klamstwo bo swiatlo musialam im zgasic
                          O kurcze jednak nie spi crying( zwachala ze Stas znowu spi ze mna i ani mysli spac
                          sama.Wrzucilam ja do naszego lozka obok Niego, mowi sie trudno moze sie jakos
                          zmieszcze w srodek.
                          Ania tylko nie przesadz z tymi porzadkami co? Przy Zochnie do samego konca nie
                          moglam np. pakowac smieci z wiadra do wyrzucenia ani zmieniac nieco przestalej
                          wody w wazonie bo od razu byl hafcik.
                          Jola pewnie zyjesz juz jutrzejszym przylotem wink)) milego gadania Wam zycze i
                          masz dyspense od pisania na pare dni wink)
                          U nas byl bankowy rytual zeby chlopcy wylezeli spokojnie -puszczalismy im bajki
                          na adpterze bo to byla niecodzienna atrakcja. Wpatrywali sie w krecaca plyte i
                          sluchajac Kopciuszka jakos wytrzymywali-choc Stas caly czas lejac krokodyle
                          lzy. Ja z dziecinstwa pamietam paniczny strach przed tym plomieniem ktorym
                          babcia machala mi za plecami dlatego banki bezogniowe uwazam za super wynalazek.
                          Ide sprawdzic czy sie zmieszcze w srodek wink))))poprzednia noc obudzilam sie ze
                          Stasiem lezacym w poprzek z glowa na moim brzuchu smile)Dobranoc Skrzynka
    • kingabd1 Przypominamy sie 24.10.04, 01:05

      hej,

      troche nadrobilam zaleglosci i dodam swoje trzy grosze.

      Zuzia jest już poletatowym przedszkolakiem i sprawuje się swietnie. Wraca cala
      szczesliwa i opowiada mi jak było w przedszkolu, ze biegala, malowala, lepila
      ciastoline itd. Zaczela gadac jak nakrecona. Jak tez jestem zadowolona bo mam 3
      godziny wolnego.

      Co prawda jest najmlodsza w grupie ale radzi sobie znakomicie. Ma już swoja
      przyjaciolke Julie z która straznie się obsciskuja jak się rano spotykaja.
      Slodki widok.
      Oczywiście sa tez minusy – zrobila się strsznie pyskata i wsystko ale to
      wszystko chce „siama”. Wymaga to ode mnie ponadprzeietnej cierpliwosci. W
      przedszkolu namietnie myje rece (umywalki sa na jej wysokosci i to jest chyba
      to co tygrysy lubia najbardziej). Upatrzyla sobie już pania i jak cos nie po
      jej mysli to leci do niej na skarge smile
      Najgorzej jest ze spracerami po Zuzia nie chce chodzic przy skakankach tylko
      swoimi sciezkami, ale panie musza sobie radzic.


      Co do smoczka to u nas odstwila go Zuzia. Po prostu pewnego dnia przed
      zasnieciem oddala mi smoczek i to był koniec. Ale ostatnio w poczekalni u
      lekarza widzialam chlopca (na oko ze 2,5 roku) który dopominal się smoka i tata
      dal mu smoczka który miał obcieta koncowke. Maly powiedzial „nie” a tata ze
      inego nie ma. Nie wiem czy to jakas metoda.

      Jeśli chodzi o powrot do pracy to ja tez mialam dylemat, bo przed Zuzia była
      tzw. pracocholikiem. Ubóstwialam swoja prace i mogalam ja wykonywac 7 dni w
      tygodniu. Niestety moja firma upadla a ja zaszlam w ciaze wiec poszukiwania
      pracy musze zaczac od nowa. Ponad to nie bardzo sobie wyobrazam zostawienie
      Zuzi na 9 czy 10 godzin, bo tak jak napisala Kamila nie bylabym ani dobrym
      pracownikiem ani matka. A do tego lada chwila trzeba będzie zajac się
      urzadzaniem domu, pilnowaniem ekipy itd. Stwierdzilismy z W. ze na razie
      zostaje w domu. Oczywiście do pracy zamierzam wrocic ale jeszcze za chwilke. Ja
      mysle ze gdybym się meczyla w domu to w ogole nie byloby dyskusji ale ja po
      prostu uwielbiam być mama pelnoetatowa.

      Ktoras z Was pisala ze uzywa olbas oil. Ja tez to stosowalam dopóki lekarka
      powiedziala mi żeby uwazac bo takie srodki mogą wywolac u niektórych dzieci
      zaburzenia w oddychaniu.

      Dzis byliśmy u naszych przyjaciol, który maja dwie dziewczynki (Ole – 3 lata i
      Lenke – 13 m-cy). Zuzia uwielbia je, szczegolnie z Ola cudownie się bawia.
      Skakaly po lozku spiewajac kolko graniaste po czym obie rzucaly się na siebie i
      turlaly po lozku. Lenke calowaly i przytulaly i co dziwne (w przypadku Zuzi)
      nie wyrywaly jej zabawek tylko Zuza wyciagala lapke i mowila „bobosze”
      (poprosze). To chyba nauki z przedszkola.

      Zuzia od kilku dni budzi mnie lizac po policzku. A potem tlumaczy ze tak robi
      piesek Fionie. Kto ogladal Shrek2 wie o co chodzi. Moje dziecko mamietnie
      oglada Shreka i nawet jedzac obiad udaje ze się krztusi bo przeciez tak robil
      Shrek na obiedzie u tesciow.
      Zuza jak wraca z przedszkola to rzuca się na ekipe ze Shreka krzyczac „Bona,
      Tek, Kosio – moje” (Fiona, Shrek, Osiol).
      Smiejemy się z W. ze nasz przyszly ziec będzie zielony i będzie jezdzil na
      motorz (Zuza uwielbia motory”.
      Nocnik w miare tzn. kupa za kazdym razem, siusiu roznie. Dzis u znajomy za
      kazdym razem kazala się sadzac na sedes (maja nakladke) i mnie wyganiala i
      wolala Ole.

      Ostatnio Zuzia stala się straznymi milosnikiem „kiszki” czyli szynki. Stoimy
      sobie w zaprzyjazniomym sklepie spozywczym w kolejce za wedlinka a moje dziecie
      drze się na caly sklep „mama daj zuzi kiszki” wszyscy na mnie czym ja dziecko
      karmie i glupio mi się robilo wiec dyplomatycznie odpowiedzialam ze zaraz dam
      jej szynki.

      Zycze duzo zdrowka najmlodzym, czyli fasolka rosnijcie duze smile.

      O rany koncze jak cos jeszcze sobie przypomne to skrobne.
      • jogaj Re: Przypominamy sie 24.10.04, 08:33
        Jaki cudowny poranek,Szymon przespal cala noc u siebie,oglada teraz
        Teletubisie,ktore leca na Canal+,niekodowane (fajen,bo nowe i krotkie) ja
        mialam czas sie wykapac i przeczytac posty,Kinga napisala taki dlugi post,ze
        superancko sie czutalo.
        Tylko pogoda za oknem okropna,w domu tak ciemno,ze trzeba zapalac swialo,leje
        deszcz i drzewa sie uginaja tak wieje. Moj chory maz musial pojechac do pracy
        na 12 godzin.Wlasnie Szymon do mnie przybiegl i dal mi buzi smile jemu sie to
        zdarza bardzo zadko,zeby tak sam siebie.
        Kinga gratulacje dla Zuzi kolejnego przedszkolaka,czytajac o niej wczesniej,tak
        myslalam,ze ona w przedszkolu sie szybko odnajdzie.
        Kasia ja do smieci w ogole nie podchodze smile,woda z kwiatkow tez dziala na mnie
        super,no i wyzucanie kupy Szymona z nocnika zwykle sie nieciekawie konczy,teraz
        juz zaslaniam sobie zwykle nos koszulka,zeby jakos w miare udalo mi sie to
        zrobic. To moje pewniaki na ciekawe odruchy,ale na mieso bylam pewna,ze juz mi
        przeszlo.
        Koniec Tubisiow,musze leciec robic sniadanko,bo moj glodomorek sie dopomina.
        Buziaczki-Jola
        • socka2 Re: Przypominamy sie 24.10.04, 11:19
          Kinga, moze wiecej takich dlugich mailismile)) i czesciej.

          Co do baniek, to nie mam zadnych doswiadczen - nigdy mi ich nie stawiano ani
          moim znajomym.

          Dzisiaj pospalismy do prawie 10,ale za to wczoraj moje dziecko padlo o 0.40, bo
          mielismy gosci. Oczywiscie trzeba bylo poczytac ksiazki, zrobic 2 razy siusiu i
          pupe i dopiero moja niunia przytulona do mamy zasnela.

          A zaraz pedzimy do kosciola (Paula tez mowi z nami Aniele), a tam potrzebne nam
          sa dlugopisy, kartki, ksiazki i nie wiem co jeszcze, zeby moje dziecko nie
          szalalo smile Potem moze na spacer wyskoczymy, bo dzisiaj znowu piekna pogoda
          (Jola tak mi przykro, ze leje, ale przylot siostry chyba poprawil humor).

          Pozdrawiamy
          Ania i Paula
          • skrzynka3 Re: Przypominamy sie 24.10.04, 11:42
            A unas dzis piekna jakby wrzesniowa pogoda. Moi faceci zdobyli Zawrat!! A ja z
            Zosia i Stasiem wrocilismy z Kosciola. Z Zosia na szczescie problemow zwykle
            nie ma z zajeciem obserwuje ludzi i ksiedza i to starcza na jakies 30 min,
            potem sie troche poprzytula, rozrywka jest zbieranie na tace, potem wypada
            Komunia i spiew czyli to co moj tygrys lubi najbardziej smile) Dzis spiewala na
            caly glos LELELULA (alleluja) i łała czyli chwała i do konca jakos zleci.
            Lece pobawic sie troche z Zosia w ogrodku. Buziaki Skrzynka
            Kinga gratulacje dla Zuzi -super dziewczyna i dlugosc potu tez mi sie
            podobala wink)))
          • didi23 Re: Przypominamy sie 24.10.04, 11:53
            Hej
            Ja szybciutko. Mąż właśnie się pakuje, a Dawcio zajął sie "myciem " podłogi.
            Dzięki za info o zajeciach metodą Helen D. U nas zajecia trwaja od września do
            czerwca 20 dokładnie. Opłata za ten okres wynosi 784 zł. w tym jest plecak.
            Płatnosć jest w 4 ratach. Nie wiem ile wynosi cena 0,5 godz. Zajecia są raz w
            tygodniu po 1/2 godz. Ciągle się waham, ale chyba Dawcio pójdzie bo plusem jest
            ze w formie zabawy sie uczy a to ważne, bo szkoda by go było namawiać
            specjalnie do nauki.
            Fajnie, że Zuzia super sprawuje się w przedszkolu. Dawcio też super sie
            zaadoptowal i cieszę sie, że jest z dziećmi i nie żałuje tej decyzji.
            Co do mdłosci w ciaży to ja po wypiciu kubusia, ktorych mój slubny kupił mi
            cała zgrzewke bo przed ciażą je uwilebiałam wymitoowalai i oddałam je kolezanki
            córci. Ponadto jak tylko otwarłam lodówkę i poczułam wedlinkę to zaraz był
            kierunek ubikacja i mój ślubny mi szykował śniadanko. Nie narzekałam na tosmile.
            Pomomo naszych konfliktów dziś jestem przybita że T. wyjeżdza. Ja zostane z
            Dawciem a on sam. Jakos przeyje sie te 5 tyg., dobrze że na weekendy ma być w
            domku. Boje sie czy Dawcio porem będzie chcial, żeby T.. sie z nim bawił, kapał
            czy przebierał bo teraz są z tym problemy, krzyczy tatu nie !!! mama!!!
            Ale ładna pogoda. Trzeba by wykorzystać chwilke że jeszcze jesteśmy w komplecie
            bo wyjeżża ślubny po południu i wyvrać sie na spacerek.
            Jolu Dawcio też oglada na Canal+ Teletubise. Ponadto na BBC premiere o 7 czy 8
            tez są a potem są tweenies, ktore Dawcio tez lubi a o 15 je powtarzaja.
            Miłego dzionka
            • danwik Re: Przypominamy sie 24.10.04, 12:08
              Ja tylko na chwilkę ... z góry przepraszam, że na pewno popsuję Wam humor ale
              właśnie mój swiat rozsypał się jak domek z kart ...własnie dziś dwa dni przed
              urodzinami dowiedziałam się,że mój mąż ma kochankę i trwa TO od ok. 1/2 roku...
              • sewerynki o jejku 24.10.04, 13:48
                Danwiku. Brak słów. Pomyśl tylko że jest gdzieś ktoś kto jest całym sercem z
                tobą. A twoje bliskie święto urodzinowe będzie świętem radości z tego że
                jesteś, niezależnie od wszystkiego. Nic się nie da więcej powiedzieć. Ani
                poradzić. Musisz być dzielna, ponad miarę. Myśleć o dziecku. O tym żeby
                wszystko mądrze wyjaśnić, rozwiązać. I o tym że wszystko co nam się dzieje ma
                swój, w tym akurat momencie dla nas ukryty, sens. Będę myśleć o Tobie i modlić
                się o ciebie. Tyle mogę.

                Dziękuję za pytania o Wojtka. Trudno powiedzieć jak jest. Boję się mówić że
                lepiej ale przecież mam pozytywnie myśleć. Za nami pierwsza przespana noc od
                tygodnia. Cała. W nosie kataru mniej. Czasem go jeszcze odkasłuje. Mam nadzieję
                że to co odkasłuje to jest katar. Ja też spałam, pomimo tego że w dzień bardzo
                męczy mnie taki drażniący gardło duszący kaszel. Sam przejdzie? Łykam jakieś
                syropki.
                Pogoda jest tak piękna że aż żal tego siedzenia w domu. Bańki Wojtek zniósł
                bardzo dzielnie. Dałam mu ciuma na uspokjenie i tylko jedną sobie ściągnął pod
                kocem czego nie dopatrzyłam. Jak miał zapalnie płuc to przy bańkach zasnął, ku
                ogólnemu zaskoczeniu. Pielęgniarka była zachwycona postawą ogólną dziecka.

                Nic więcej interesującego nie mam do powiedzenia. Helen Doron jak zwykle
                polecam, ale taka moja praca. Gdyby Wojtek tak nie chorował pewnie i tak bym go
                próbowała zapisać. Z zajęć myśle sobie żeby jak minie zima i dalej będzie
                ciężko z gadaniem iść z nim do takiego klubu montessori na dwie trzy godzinki.
                Ale to zbyt daleko do przodu żeby o tym myśleć.

                Dziś chyba uda nam się wyrwać na koncert warsztatów gospel - 850 osób w chórze.
                Moze byc ciekawie.
                idę
              • sewerynki o jejku 24.10.04, 13:52
                acha, skrzyneczko, moja lekarka też chciała dać wojtkowi Luivac ale w końcu
                wybrałyśmy ribomunyl, myślę że te szczepionki są bardzo zbliżone

                danwiku bardzo to przeżywam wszystko ....

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16402003
                • ludikun Re: o jejku 24.10.04, 14:24
                  Kochany Danwiku, ale czy na pewno ??? Mam nadzieje, ze to jest jedna wielka
                  pomylka i wszystko bedzxie dobrze. Jestes zajebista, piekna i ciepla babeczka i
                  to poprostu jest niemozliwe. Czekam na wiadomosc, ze to nieprawda.

                  Kasia i Ola
              • monikam1 Re: Do Danwika 24.10.04, 14:34
                Hej Agnieszko! Trzymaj się - wiem co czyjesz, bo dwa lata temu spotkało to moją
                najbliższą kuzynke. Masz wielkie szczęście, bo masz dzieci, które Cie kochają i
                na pewno dadzą Ci siłę, żeby przez to okropne przeżycie jakoś przejść. Mam
                nadzieję, że dadza siłę Wam obojgu i że Twój mąż się opamięta. Pamiętam, ze
                kiedy Hanka odkryła romans swojego męża, inne kobiety zaczęły się otwierać i
                opowiadać również o romansach soich mężów. Stwierdziłyśmy wówczas, że mężczyźni
                bez kochanek to jakieś nieliczne wyjątki. Okazywało się, że takie historie
                zdarzały sie w bardzo udanych małżeństwach, między innymi u drugiej mojej
                kuzynki, która przyzała się do tego dopiero po kilku latach. Nigdy bym nie
                przypuszczała, bo ona jest wyjątkowo piekną kobietą, razem mieli 2 wyjątkowo
                cudowne córki i w ogole życie układało im wspaniale - po prostu w czebku
                urodzeni. Kuzynka powiedziała wówczas, że to okropne przeżycie miało jeden
                wielki plus - mąż po odkryciu sekretu wystraszył się, ze może stracić rodzinę i
                wlazł zupełnie pod pantofel. Potem ta kuzynka bardzo mocno zachorowała i miała
                okazję sie przekonać, że mimo tamtego romansu jego miłość trwała dalej. Na
                szczęscie już i po raku i po romansie. Mam nadzieję, że jeszcze się Wam też
                wszystko poukłada i mąż zrozumie swoj błąd. Pamiętaj, że to on postąpił po
                drańsku i nie daj sobie wmówić, że to jest Twoja wina (Hance mąż wmawiał, że to
                jej wina, bo zostawiał mu za dużo luzu). Wszystkie jesteśmy z Tobą. Jeśli mogę
                Ci coś doradzić - to nie opowiadaj o tym w pracy czy w rodzinie, bo pewnie
                wszystko Wam się poukłada, będziecie chcieli o tymm zapomnieć, a ludzie Wam
                nie pozwolą. Jesli będziesz chciała pogadać - pisz do nas!!! Trzymam mocno za
                Ciebie kciuki.
                Pozdrowienia
                Monika
                • danwik Re: odp 24.10.04, 15:16
                  Ludikun - niestety to prawda.
                  Dziś rano dorwałam jego komórke. Nigdy tego nie robię ale dziś coś mnie tknęło
                  i weszłam w wiadomości. Było 5 od jednej osoby "MAREK" przeczytałam tylko jedną
                  (dalej nie mogłam), cyt.: "dzień dobry kochanie. Mały już wstał"
                  Tomek się przyznał i twierdzi, że chce wszystko naprawić ... ale czy ja tego
                  chcę ??? Dziś - NIE, kiedyś - MOŻE (z wielkim znakiem zapytania).
                  Podejrzewałam, ze coś jest nie tak ale tłumaczyłam to jego problemami w pracy.
                  Najgorsze jest to, że ja głupia i naiwna tak mocno zawsze mu wierzyłam, znam tą
                  dziewczynę (to nasza była ekspedienta gdy mieliśmy sklepik), żal mi jej było bo
                  miała kłopoty z facetem i nawet byłam dumna z męża, że jako szef jest taki
                  wyrozumiały (spóźnienia, wcześniejsze wyjścia czy przychodzenie do pracy z
                  dzieckiem), nawet próbowałam jej pomóc ... eh głupota ludzka nie zna granic (w
                  tym wypadku moja).
                  Dzięki, ze jesteście surprised) i przepraszam, że Was obciążam moimi problemami.
                  agnieszka
                  ps. Monika, niestety ja nie potrafię dusić w sobie emocji i udawać, że nic się
                  nie stało. Owszem przed Danielkiem staram się to ukryć ale czy wytrzymam "na
                  zewnątrz" wątpię, bo ja zarówno pozytywne jak i negatywne emocje mam po prostu
                  wypisane na twarzy i Ci którzy mnie znają od razu odkryją, że coś jest nie
                  tak ... a kłamac nie będę ........
                  • monikam1 Re: odp 24.10.04, 16:20
                    Aga! Spróbuj zabezpieczyć treść tych sms - ów. Np. wydrukować. Pewnie nie masz
                    teraz głowy do takich głupot, może nigdy to Ci sie nie przyda, ale pamiętam
                    sprawe, w ktorej zadecydowało to o wyniku.
                    A wogóle Twój mąż ma coś nie po kolei w głowie, bo pamiętam, że jak kieydś
                    oglądałam Twoje fotki, byłam zadziwiona jaką jesteś piękną kobietą.
                    Pa
                    Monika
                    • socka2 Re: odp Aga Danwik 24.10.04, 16:41
                      Agnieszko kochana, trzymaj sie mocno!!!!!! Nie bede nic radzic, bo sama nie
                      wiem, co bym zrobila w takiej sytacji. Przykro mi bardzo!!! Badz dzielna!
                      Pozdrawiamy
                      Ania i Paula
                      • jogaj Re: odp Aga Danwik 24.10.04, 22:39
                        Agnieszko,bardzo bardzo mi przykro,ja ciagle nie moge w to uwiezyc co napisalas.
                        Pamietaj,ze my jestesmy i mozesz pisac co masz ochote i nie mysl,ze zadreczasz
                        nas swoimi problemami,bardzo chcemy Ci pomoc,wiec pisz,placz,my po prostu
                        jestesmy.
                        Mysle,ze teraz nie powinnas podejmowac zadnych decyzji,potrzebujesz czasu,zeby
                        to wszystko przemyslec i poukladac,za szybko cos postanawiac.
                        Trzymaj sie,usciski od nas.
                        Jola
                      • part_two Re: odp Aga Danwik 25.10.04, 10:05
                        Agnieszko, strasznie mi przykro, że Cię to spotkało. Najbardziej bolą nas
                        przykrości sprawiane nam przez bliskich.
                        Zgadzam się w zupełności z Moniką, jesteś piękną kobietą, a sylwetkę masz
                        nastolatki i wcale nie widać, że urodziłaś dwójkę pieknych dzieciaczków. I to
                        chłopca i dziewczynkę, marzenie większości Mam wink
                        Posłuchaj rad Moniki, bo Ona patrzy na sprawę z dystansem, a poza tym z trochę
                        innej perspektywy. Ja kiedyś myślałam, że w takiej sytuacji rzuciłabym
                        wszystko, ale teraz kiedy jest Iwo i widziałam rozwód z bliskiej perspektywy,
                        rozumiem ludzi, którzy walczą o utrzymanie małżeństwa i potrafią wiele
                        wybaczyć.

                        Trzymaj się Aga i jeśli masz możliwość "sprzedaj" gdzieś dzieci, weź wolne,
                        popłacz sobie, a potem idź do fryzjera i na zakupy. Zaszalej i kup sobie coś
                        baaaardzo odważnego. Problemu to nie rozwiąże, ale podniesie Cie na duchu.

                        Trzymaj się
                        Sowa

                        "Pieniądze szczęścia nie daja. Dopiero zakupy"
                        Marylin Monroe
                  • camilcia Re: odp 24.10.04, 16:35
                    Aga, trzymaj się, wierzę że ta cała sytuacja się wyjaśni i ułoży. zawsze możesz
                    pisać, my wysłuchamy, czasem doradzimy mądrze lub mniej, ale jesteśmy z Tobą.
                    • danwik Re: odp 24.10.04, 17:59
                      Sęk w tym, że ja nie wiem czy chcę by się między nami ułożyło ... chyba nie.
                      Gdyby to był "jednorazowy" wyskok może łatwiej by mi było ale to ciągnący się
                      romans i życie życiem TEJ drugiej... za długo ... za mocno ...za wiele kłamstw
                      i krętactw. Przeciez gdybym do tego nie doszła (sms) to trwało by nadal ..
                      Do tej pory byłam chyba ślepa, tak bardzo mu ufałam, nigdy nic nie sprawdzałam
                      o nic nie wypytywałam (teraz wiem, że to błąd) mało tego ja sama NIGDZIE nie
                      chodziłam przecież On mnie tak kochał, był wrecz chorobliwie zazdrosny o każde
                      spojrzenie w moją stronę ....
                      ps. niestety sms nie zapisałam, nawet nie spisałam numeru jej telefonu ... nie
                      myslałam racjonalnie
                      • kingabd1 Re: odp 24.10.04, 19:42
                        Czesc

                        Aga strasznie mi przykro i nawet nie wiem co ci napisac. Niewatpliwie przed
                        toba trudny okres ale niezaelznie od tego jaka decyzje podejmiesz to musisz
                        wiedziec ze będziemy z toba. Teraz musisz sobie sama na spokojnie to wszystko
                        przemyślec. Może dobrze by było zebyscie przez pare dni nie widywali się z
                        mezem, bo na pewno teraz jests pelna goryczy i jego widok to pogarsza. Trzymaj
                        się.
                        • kini_franio Re: do Agi 24.10.04, 21:05
                          Agnieszka, jak wszystkie dziewczyny jestem w szoku (cały Bozy dzień, bo
                          przeczytałam Twój post wcześniej) i aż mnie zatkało że nie mogłam zebrać myśli
                          zeby napisać Ci coś sensownego. Wiesz, trudno tu coś radzić, jesteś z pewnością
                          rozgoryczona i wściekła i o myślenie racjonalne jest trudno. Pamietaj że
                          najważniejsza jesteś Ty i dzieci!! a facet... mój Boze jakie to durne istoty,
                          chyba mu było za dobrze z Tobą, taka dziewczyna jak Ty to przecież skarb!!!
                          Pamiętaj że myślimy o Tobie!!!Pisz koniecznie jak sobie z tym wszystkim radzisz!
                          • mama_03 Re: do Agi 24.10.04, 21:57
                            Aga bądź dzielna!!! Wiem że to banał i cokolwiek i ktokolwiek by Ci teraz mówił
                            wydawać się może banalne. Wiedz że zawsze możesz na nas liczyć choć się nie
                            widzimy to zawsze Cię wysłuchamy i może nasze rady na coś Ci się przydadzą.
                            Trzymaj się!!!
                            Gabi i Julka
                            • skrzynka3 Re: do Agi 24.10.04, 22:11
                              Aga!! Nie potrafie nic z sensem bo rycze... Jestes wspaniala dziewczyna, piekna
                              kobieta z duza klasa. Nic Ci to nie pomoze ale trzymaj sie, musisz teraz byc
                              dzielna, silna i madra. Dla Siebie, Daniela i Wiki. Mysle o Tobie i modle sie
                              najgorecej jak potrafie za Ciebie i dzieci..Jestem... Skrzynka
                              • jogaj Re: do Agi 24.10.04, 22:42
                                Wklejam jeszcze raz,bo za nie zauwazylam,ze juz przeszlysmy na nastepna
                                strone,chyba z tego szoku.
                                Agnieszko,bardzo bardzo mi przykro,ja ciagle nie moge w to uwiezyc co napisalas.
                                Pamietaj,ze my jestesmy i mozesz pisac co masz ochote i nie mysl,ze zadreczasz
                                nas swoimi problemami,bardzo chcemy Ci pomoc,wiec pisz,placz,my po prostu
                                jestesmy.
                                Mysle,ze teraz nie powinnas podejmowac zadnych decyzji,potrzebujesz czasu,zeby
                                to wszystko przemyslec i poukladac,za szybko cos postanawiac.
                                Trzymaj sie,usciski od nas.
                                Jola
                                • didi23 Re: do Agi 25.10.04, 09:03
                                  Aga po prostu mnie zxałamalaś. Myslalam, że jesteście fajnym małżeństwem.
                                  Dziewczyny dobrze pisą, że ochłoń, pospiech nic nie da. Ja przemyślalam i
                                  dzięki temu jeszcze jesteśmyu malżeńsytwem. Miałam zamiar skończyc z tym
                                  małżeństwem, le nadal jesteśmy razem. Pisz, zawsze wysłuchamy, jestem z Tobą,
                                  trzymaj się.
    • dador1 Re: do Agi 25.10.04, 09:41
      Aga, ja również bardzo Ci współczuje, nie mogę w to uwierzyć. Nie podejmuj
      pochopnie żadnej decyzji, przemyśl to, może warto walczyć o wasz związek ze
      względu na dzieci i wspólnie spędzone lata. Ja też myślałam, że jesteście
      dobrym małżeństwem. Jesteś bardzo fajną i ładną kobietą i pamiętaj jakąkolwiek
      podejmiesz decyzje jesteśmy z tobą, tu możesz się wygadać, wyrzucić z siebie
      złość.

      Pozdrawiam
      Dorota
      • part_two Re: do Agi 25.10.04, 10:12
        Agnieszko, strasznie mi przykro, że Cię to spotkało. Najbardziej bolą nas
        przykrości sprawiane nam przez bliskich.
        Zgadzam się w zupełności z Moniką, jesteś piękną kobietą, a sylwetkę masz
        nastolatki i wcale nie widać, że urodziłaś dwójkę pieknych dzieciaczków. I to
        chłopca i dziewczynkę, marzenie większości Mam wink
        Posłuchaj rad Moniki, bo Ona patrzy na sprawę z dystansem, a poza tym z trochę
        innej perspektywy. Ja kiedyś myślałam, że w takiej sytuacji rzuciłabym
        wszystko, ale teraz kiedy jest Iwo i widziałam rozwód z bliskiej perspektywy,
        rozumiem ludzi, którzy walczą o utrzymanie małżeństwa i potrafią wiele
        wybaczyć.

        Trzymaj się Aga i jeśli masz możliwość "sprzedaj" gdzieś dzieci, weź wolne,
        popłacz sobie, a potem idź do fryzjera i na zakupy. Zaszalej i kup sobie coś
        baaaardzo odważnego. Problemu to nie rozwiąże, ale podniesie Cie na duchu.

        Trzymaj się
        Sowa

        "Pieniądze szczęścia nie daja. Dopiero zakupy"
        Marylin Monroe
        • franca1 Re: do Agi 25.10.04, 12:47
          Agnieszko,
          To strasznie przykre ... Życzę Ci ogromnej siły. Radzić nie potrafię i nie
          czuję się na siłach. Ale życzę Ci żeby Twoja decyzja była jak najlepsza przede
          wszystkim dla Ciebie, bo tylko wtedy będzie ona też dobra dla Daniela i Wiki.
          Trzymaj się
          Magda
          • danwik Re: 25.10.04, 13:12
            Dziewczyny bardzo, z całego serca Wam dziękuję. Pisałam to niejednokrotnie -
            naprawdę jesteście mi bliskie jak "prawdziwe" przyjaciółki. Nie ukrywam, że
            Wasze wypowiedzi wywołały u mnie łzy... ale również łzy ze wzruszenia, że
            jesteście ze mną, za to że tak ciepło o mnie piszecie (teraz naprawdę tego
            potrzebuję) ... nie podjęłam jeszcze decyzji, musze ochłonąć ale jedno jest
            pewne ... JA SIĘ ZMIENIAM (już się zmieniłam) i ZACZYNAM ŻYC (nie mam na myśli
            seksu z każdym napotkanym facetem) ale wyjscia z domu, spotkania w gronie
            przyjaciół czy wypad na dyskotekę (uwielbiam tańczyć smile ...
            pzdr. cieplutko. agnieszka
            ps. gdy wreszcie dojdę do jakiś konkretnych wniosków to dam znac co
            postanowiłam... ale to napewno wymaga czasu.
            • ewakop Re: do Agi 25.10.04, 14:03
              Agnieszko,
              Prawda jest taka, że to mogło i może spotkać każdą z nas. Faceci właśnie tacy
              są.
              Wiem jedno, jak facet to zrobił raz, to zrobi to i drugi, i trzeci.
              Wiem też, że wszystko można wybaczyć. Tylko pytanie, nie na teraz oczywiście,
              czy tego chcesz ?????????
        • camilcia Re: styczeń 2003 25.10.04, 17:32
          Pisanie o czymkolwiek innym wydaje mi się śmieszne, w porównaniu do problemu
          Agi, sikanie itp są naprawdę błachymi sprawami, ale napiszę.
          Maja od jakiegoś tygodnia znowu sika w majtki, nie wiem już co robić. nie za
          każdym razem, ale np 2 razy dziennie albo więcej. ostatnio np schowała się do
          szafy i nasikała, albo dzisiaj koło łóżeczka. do tej pory jej tłumaczyłam, że
          nie wolno, może zapomina wołać ale jak zacznie to niech leci do mnie i na
          nocnik. ona nic, tzn może ma dobre chęci ale jakoś jej nie wychodzi.
          zastanawiałam się nad powrotem do pieluch, założyłam Mai a ona w płacz i
          ściąga. no i co, mam ją przebierać i od nowa chwalić i bić brawo? chyba nie ma
          wyjścia. w nocy nie sika, nie wiem co się stało.
          pogoda piękna i dzisiaj byłyśmy na super spacerze, niewiarygodne że koniec
          października i tak ciepło. oby jak najdłużej smile
          Jutro mój dzień wolny, hura!
          Sowa, dzięki za listę.
          o Helen Doron pisałam, chyba jeszcze w starym wątku, nie mogę znaleźć tego
          postu bo bym wkleiła link. napewno nie wcześniej niż we wrześniu. jeżeli Was
          stać to polecam, nie ma co się za dużo spodziewać, tzn dziecko nie będzie
          dwujęzyczne, ale na pewno będzie potem łatwiej.
          Pozdrawiam cieplutko
          • skrzynka3 Re: styczeń 2003 25.10.04, 17:55
            Agula trzymaj sie caly czas jestesmy. Mysle ze pomysl Sowy zebys gdzies wyszla
            i zaszalala na jakis ekstra zakupach jest dobry (zawsze choc na chwile Cie to
            doladuje)-no i sama piszesz ze sie zmieniasz i wychodzisz. Kurka dlaczego tak
            daleko do Ciebie! I na pewno tak jak piszesz jest stanowczo za wczesnie na
            decyzje. Nejpierw musi wylac sie z Ciebie zal, zlosc i wscieklosc zebys mogla
            na spokojnie zebrac mysli i pomyslec nie tylko o tym co bedzie za tydzien czy
            miesiac ale za rok i 10 lat.
            Ewa dosc kategorycznie napisala ze jak facet zrobil to raz to beda i nastepne.
            Ja sie z tym nie do konca zgadzam. Sa pewnie typy facetow nieuleczalnych
            podrywaczy (ale tych zwykle wyczuwa sie na kilometr)ale ja z bliskiej rodziny
            znam przyklad kiedy facet po tym jak sie wydalo otrzezwial bo zrozumial ze byl
            o krok od stracenia rodziny i zony tez naprawde wartosciowej kobiety,
            sprobowali i im akurat sie udalo uratowac malzenstwo. To bylo przed laty i
            problem sie nie powtorzyl.Decyzje musisz podjac Ty i dotyczaca konkretnie
            Twojego malzenstwa (kazde jest przeciez troche inne) i jak minie troche czasu
            gleboko wierze ze bedziesz umiala podjac najlepsza (jak pisala Magda dla siebie
            a wtedy i dla Dzieci).



            Mnie tez glupio pisac teraz o innych rzeczach. Wszystko wydaje mi sie takie
            banalne. Szlam dzisiaj od przedszkola do przedszkola i myslami caly czas bylam
            z Danwikiem i Jej dzieciaczkami.

            Sowo dzieki za liste winkAle tam sa same emaile?? Wydawalo mi sie ze gdzies byla
            tez lista z adresami i telefonami?? A moze to byl tylko pomysl? Chodzilo o to
            zeby jak ktos przypadkiem jest w miescie gdzie mieszka styczniak mogl zadzwonic
            i sie spotkac. Jesli takiej listy nie ma a jestescie chetne to moge sie tym
            zajac. Mozecie wysylac na gazetowego.

            Camilcia pojecia nie mam co z tym sikaniem???? Jakas forma zaakcentowania
            osobowosci??Bunt na pokladzie? Nigdy czegos takiego nie mialam.

            Henio wrocil szczesliwy i pelen wrazen ale zgnebiony bo na sam koniec upuscil
            nowa cyfrowke i uszkodzil wyswietlacz. K. na szczescie dosc spokojnie
            zareagowal bo maly byl i tak totalnie pognebiony.
            Zanosi misie zabiegany tydzien. Trzymajcie sie wszystkie (Aga specjalne
            usciski) Skrzynka
            • danwik Re: styczeń 2003 25.10.04, 19:51
              Dziewczyny przede wszystkim nie miejcie wyrzutów sumienia z powodu pisania o
              swoich maluchach i innych sprawach ! Please, bo to ja bedę miała wyrzuty
              sumienia ...
              Ja co prawda wrócę do tego tematu ...bo ze mną chyba jest coś nie tak. Mnie
              jest go cholera żal, bo powiedział, że jeżeli tego chcę to się wyprowadzi do
              hotelu. Ja mam wyrzuty sumienia, boję się, że gdybym go wyrzuciła to stoczy się
              na dno (twierdzi, że z Nią chce wszystko zakończyc) ... czy to co pisze (i
              czuję wogóle ma sens !!!)>Tym bardziej, ze wczoraj dałam Mu szanse (zaznaczając
              że to jedyna szansa) - gdy przeczytałam tego sms-a to powiedziałam, ze jeżeli
              faktycznie chce TO zakończyć to ma w tej chwili do niej zadzwonić i ja chce z
              nią rozmawiac a nie wieczorem gdy ustalą wersję wydarzeń. Nie zgodził się... bo
              ONA MA PRZEZ NIEGO KŁOPOTY Z MĘŻEM !!!!!!!!! Rozwalił mnie tym stwierdzeniem
              dokumentnie bo ewidentnie wazniejsze były jej problemy od tego co ja czuję ...
              (dodam, że laska odeszła od męża i ponoć juz od dłuższego czasu mieszka z
              koleżanką) ........ poza tym dwa razy zwrócił się do mnie JEJ
              imieniem ...........
              Czy to ja jestem tak głupia i naiwna ????
              aga
              • monikam1 Re: styczeń 2003 25.10.04, 20:53
                Hej! ja podobnie jak Kini - jak przeczytałam posta od Agi nie umialam sobie
                znaleźć miejsca. Bardzo chciałabym Ci Ago pomóc, ale to b. trudne - zwłaszcza
                że jesteś tak daleko. Dość często zwracają się do mnie koleznki i sąsiadki z
                problemami rodzinnymi, choć w tym specjalizują się adwokaci. Ja niby znam
                przepisy, ale nie mam doświadczenia i boję się doradzać (specjalizujemy się w
                prawie gospodarczym). Gdybys mieszkała bliżej, zaprowadziłabym Cię do znajomej
                adwokatki - wszystkich tam prowadzę. Kobieta ma 70 lat, kiedyś orzekała w
                sądzie rodzinnym, a od lat jako adwokat specjalizuje się w sprawach rodzinnych
                i znana jest jako obrońca kobiet (wyjątkowo zacięta). Ja ją polecam nie tylko
                dlatego, że jest skuteczna, ale również dlatego, że jest świetnym psychologiem.
                Na początek udziela tzw. porady, która jest tak naprawdę długą rozmową
                pomagającą wszystko poukładać w jakąś całość, doradza jak przygotować materiał
                dowodowy "na wszelki wypadek" - przypomina to bardziej rozmowę z ukochana
                ciocią. Kobieta zna się na sprawie, bo była swiadkiem tysięcy rozwodów. Ona
                uważa, że rozwód powinien być ostatecznością. Namawia dziewczyny, zeby najpierw
                spróbowały metody "dać szansę i czas leczy rany". Muszę przyznać, że jestem dla
                niej pełna podziwu (bardzo mi tym zaimponowała), bo powinno zależeć jej właśnie
                na tym, aby dziewczyny zdecydowały się na rozwód, bo wtedy zarobi nie 50 zł,
                ale np. 2.000. Cóż - nie jest prawdą, że rozwód wszystko załatwi - przeciwnie.
                Przez wiele lat i tak ma się kontakt z facetem, bo z reguły sąd daje mu prawo
                kontaktu z dzieckiem i zabiera je na weekendy czy wakacje. Jeśli jednak serce
                podpowiada że lepiej się rozstać, warto na wszelki wypadek zebrać sobie pare
                dowodów, że wina leżała po jego stronie. Np. dobrze byłoby abyś ukradkiem
                skserowała sobie jego billingi telefoniczne (prawdopodobnie będą tam numery do
                niej). Wazne, żeby sie nie zorientowali. Moja kuzynka np. pisała sms-y do
                kochanki swojego męża. Ta głupia jej odpisywała i potem był niepodważalny dowód
                w sądzie. Sorki, że o tym piszę, ale chciałabym Agnieszko Ci jakoś pomóc. Wiem,
                że najlepiej zbierać dowody, póki druga strona działa jeszcze chaotycznie, nie
                ma adokata, który poradzi, że najlepiej się nie odzywać itp. Dobrze żeby się
                nie zorientowali. Pamiętam, ze jak kuzynka zbierała dowody, czułam się jak w
                gangsterskim filmie. Nagrywałyśmy rozmowy na dyktafon, przechwycałyśmy sms-y i
                korespondencje itp. Ale bardzo się to opłaciło w czasie rozprawy. Sam rozwód to
                bolesne przeżycie - bo adwokat strony przeciwnej zwykle nie chce zepsuć sobie
                statystyki i może namawić męża do wypisywania i wygadywania rzeczy o których
                nie śniło się filozofom. Boże ! Mam wyrzuty, że Ci o tym wszystkim piszę. Nie
                wiem jednak, czy masz kogoś, kto Ci powie o tej "praktycznej" stronie tego
                piekła. Właściwie - Ago - jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości i stać Ci e na
                to - namawiam Cię do odwiedzenia dobrego adwokata. Nie w celu złożenia pozwu,
                ale uzyskania porady - tak aby na wszelki wypadek zabezpieczyć możliwie
                najlepij swoje prawa póki masz na to czas.
                Nie bedę Cię namwiać do podejmowania jakichkoliek decyzji, bo sama będziesz
                wiedziała najlepiej. Muszę jednak powiedzieć jednak jedno - BARDZO CIĘ
                PODZIWIAM, bo przechodzisz przez to wyjątkowo dzielnie. Trzymam kciuki, zeby to
                wszystko skończyło się jak najszybciej, żebyś jak najszybciej zapomniała o tym
                koszmarze i przyłączam się do dziewczyn, które ofiarują Tobie swoją moditwę, bo
                tyle chyba tylko mogę zrobic.
                Kamilo! Ja kupiłam Gosi w sobotę koronę- zabawkę i gdy Gosia zrobi siku -
                zakładam na jej głowę. Działa to rewelacyjnie.
                Pozdrawiam
                monika
                • jogaj Re: styczeń 2003 25.10.04, 23:03
                  Agnieszka moze to glupie co napisze,ale ja pomyslalam,ze on jest dobreym
                  czlowiekiem skoro liczy sie z nia,nie jest chamem i prostakiem. Ja wiem,ze Ty
                  sie czujesz skrzywdzona,ale chyba nie mozesz od niego wymagac wszystkiego.
                  Zakonczenie tamtego zwiazku musi nastapic,ale chyba lepiej,zeby zrobil to nie
                  pod naciskiem i po swojemu,Ty musisz byc pewna,ze on naprawde tego chce,a
                  nie,ze zrobi to,bo Ty stoisz nad nim i czyms mu grozisz. To wszystko moje
                  zdanie,na odleglosc,bez znajmosci szczegolow moze to brzmiec dziwnie,ale ja
                  zawsze sie staram dojrzec to druga strone.
                  Naturalne dla mnie jest to,ze jest Ci go zal,przeciez od tylu lat jest Ci
                  najblizszym czlowiekiem,moim zdaniem powinniscie teraz dac sobie troche czasu
                  na przmysleni wszystkiego,nie koniecznie nie mieszkajac razem,jak T sie
                  wyprowadzi bedzie Ci o tyle trudniej,ze bedziesz musiala tlumaczyc dzieciom,a
                  to bedzie na pewno bardzo trudne,chyba zanim podejmiecie decyzje nie
                  powinniscie nic zmieniac.
                  Monika mi sie wydaje,ze dobrze,ze piszesz o takich rzeczach,to tez jest
                  wazne,samemu na pewno by sie o tym nie pomyslalo.

                  Kamila faktycznie dziwne zachowanie z tym sikaniem,bo chyba nic stresujacego
                  sie nie dzieje u Was,slyszalam,ze dzieci zaczynaja sikac w majty jak sie
                  pojawia nowe dziecko w rodzinie,zeby zwrocic na siebie uwage,ale u Was to nie
                  wiem o co chodzi.
                  U nas niestety kaszel ciag dalszy,dzis poszlismy do lekarza prywatnie,czemu tak
                  jest,ze prywatnie potrafia sie zajac czlowiekiem jak nalezy,a w przychodni nie?
                  okropne to. Osluchowo Szymon czysty (my juz mielismy jakies okropne wizje
                  zapalenia pluc),ma zapalenie krtani,ale probujemy dalej Eurespalem tyle
                  tylko,ze w zwiekszonej dawce i jakies tam inne specyfiki. Lekarka sie z nas
                  smiala,ze nic z lekow nie mamy w domu,bo Szymon tak zadko choruje.
                  Dzis nagadalam sie z siostra,ale ciagle mi malo smile
                  Spadam do lozka,bo chyba teraz mnie choroba bierze.
                  Buziaczki i usciski szczegolnie dla Danwika-Jola
                • jogaj Re: lista -do Skrzynki 25.10.04, 23:06
                  Skrzynka w zalaczniku maila od Sowy jest plik w Excelu i tam sa wszystkie
                  dane,nie tylko adresy e-mail.
                  Pozdrowionka-Jola
                  • didi23 Re: do Agi 26.10.04, 07:55
                    Ja też jakos nie potrafie zebrać mysli, jak przeczytałam post Agi. Jola ma też
                    rację, że nie fair byłoby zmuszać go do zerwania tej znajomosci przez telefon,
                    bo mógłby to zrobić tylko na pokaz przy Tobie, a w gruncie rzeczy nadal
                    ukradkiem ciagnąć ją. Przede wswzsytkim zrób sobie tylko jedne dzień dla
                    siebie, znajdź kogos kto zjamie się dzieciakami, a Ty jak dziewczyny radziły
                    udaj sie do fryzjera, na zakupy, umówi sie z koleżanką i idźcie do dyskoteki
                    lub do kawiarenki. Potem pomyśl jak Twoje życie wygladałoby bez niego. Jeśli Ty
                    będziewsz w przyszłosci szczęśliwa to i dzieciaki beda szczęśliwe. Jak emocje
                    opadna porozmaiwaj ze ślubnym na spokojnie jka Ty widzisz tą sytuacjeę i jakie
                    jest z tego wyjscie i co on proponuje. moze warto by było sotkać sie z tą
                    dziewczyną i porozmaiwać z nią bo moze dzieki tej rozmowie bedziesz miała
                    jakieś wskazówki, jak postepować dalej, jaki on był dlan iej i czy jest na
                    prawde szansa aby sie to zakonczyło. Rzoumiem Ciebie, że niewiesz czy zostać z
                    nim czy odejść. Ja sama jakis czas temu to przechodziłam ale my nie mozemy sie
                    ze sobą dogadać. To prawda, że niektórzy faciei zdradzaja notorycznie ale są
                    tacy co zrobia to raz i gdy widza co traca koncza z tym. Aga nie rób nic
                    pochopnie. Myslę, że Monia ma racje z tymi dowodami itd. Trzeba rzoważyc
                    wszystkie ewentualnosci. Aga jestem z Tobą. Pamietaj nie jesteś sama masz nas,
                    szkoda że na odległosć ale jednak.
                    • skrzynka3 Re: do Agi 26.10.04, 08:59
                      Aga ja Cie przede wszystkim bardzo podziwiam. I tez uwazam ze znosisz to bardzo
                      dzielnie. I tez rozumiem to co czujesz to wcalenie jest dziwne.Tylko male zolte
                      swiatelko nie daj wmanewrowac w sytuacje ze to Ty bedziesz sie czula winna.
                      Strasznie trudno radzic na odleglosc ale ja tez ostrozna bym byla z wszelkimi
                      gwaltownymi ruchami ktore potem ciezko bedzie odkrecic (ze wzgledu na dalsza
                      rodzine, sasiadow itp) Ty pewnie jeszcze nie wiesz i nie mozesz wiedziec co
                      zrobisz ostatecznie wiec bardzo rozsadna wydaje mi sie rada Moniki zeby na
                      razie przygotowac sie na wszystkie ewentualnosci. Mnie tez sie wydaje (choc
                      doskonale Cie rozumiem) ze takie wymuszone zerwanie natychmiast mogloby byc
                      pozorne. Jesli On naprawde ma wole z tym skonczyc to rowniez musi sobie pewne
                      rzeczy poukladac, przemyslec i zerwac bo naprawde poczuje ze chce tego i zaluje
                      a nie dlatego ze sie przypadkiem wydalo i zeby byl "swiety spokoj" -nie wiem
                      czy potrafie jasno napisac o co mi chodzi.Najchetniej mocno z calej sily bym
                      Cie przytulila i wysciskala i poszla razem na babskie winko. Robie to z daleka
                      i caly czas pamietam na modlitwie (ostatnio glownie do Ducha Swietego bo mysle
                      ze Jego Dary sa Ci teraz bardzo potrzebne)

                      Jola ja zawsze wiedzialam ze jestem mlotek komputerowy a juz tabelki to zawzse
                      mnie dobijaly crying( Poszukam jeszcze raz -tam rzeczywiscie byly arkusze Excela
                      ale -przynajmniej tak mi sie wydawalo- puste bo zagladalam do nich.
                      Trzymaj sie i nie daj sie chorobie, dobrze ze Szymon ma czysto w plucach.
                      Pedze pracowac bo czas ucieka jak zlodziej. Skrzynka
                      • part_two Lista 26.10.04, 09:23
                        Rozesłałam jeszcze raz, bo jeszcze Dorota wrzuciła swojego mejla.

                        Pozdrawiam
                        Sowa
                        • agniesz76 czy moge się dołączyć? 26.10.04, 11:27
                          Witam wszystkie mamy styczniaków, czytam Was już od jakiegoś czasu, tzn. od
                          nowego wątku i w końcu postanowiłam napisać. Jestem mamą styczniaka który miał
                          się urodzić w marcu dlatego nie wiem czy można się dołączyć?
                          Pozdrawiam Agnieszka z Patrykiem.
                          • didi23 Re: czy moge się dołączyć? 26.10.04, 11:42
                            Cześć Aga, nie pytaj tylko pisz z nami długie posciki i jak najczęściej.
                            Jala jak Szymek, mam nadzieję, ze Ty się nie rozłozysz.
                            Aga jesteś the best i nie daj ię wpędzic w poczucie winy jesteś atrakcyjna
                            kobitką i super wygladzie i inteligencji, masz super dzieciaczki i to jest
                            najważniejsze. Trzymaj się
                          • camilcia Re: czy moge się dołączyć? 26.10.04, 12:01
                            oczywiście, że można się dołączyć! napisz coś więcej o sobie i Patryku,
                            zapraszamy!
                            Aga, ja myślę, że dziewczyny mają rację z tym że on musi to wszystko sam
                            zakończyć. jeżeli zrobi to na siłę to nic z tego nie wyjdzie. niech Ci go nie
                            będzie żal! nie ma wytłumaczenia na takie zachowanie, oczywiście można szukać
                            przyczyny, ale to on zawalił sprawę, niech się teraz stara naprawić to co
                            popsuł.
                            nie lubię romansideł, ale kiedyś oglądałam film ' tylko miłość' (chyba) z
                            Brucem Willisem - kurcze jaki prawdziwy! o ludziach którzy próbują uratować
                            związek. polecam w ramach relaksu.
                            ta lista w excellu też mi się czasem otwiera pusta, dopiero za którymś razem
                            działa, nie wiem dlaczego.
                            Co do sikania, ponieważ Maja z reguły woła, uznałam że ma dobre chęci i może to
                            sikanie wynika z nieuwagi, postanowiłam znowu zacząć bić brawo i chwalić za to
                            że woła na nocnik (ostatnio było to tak oczywiste, że przestaliśmy). zobaczymy
                            mam strasznie dużo testów do sprawdzenia, muszę posprzątać i wejść pod
                            prysznic, najlepiej w ciągu godziny (??!!) jak Maja śpi, bo potem szkoda
                            pogody. no to się biorę do pracy.
                            przyszedł mi wczoraj do głowy pomysł, Skrzynka napisała o odwiedzaniu i
                            zbieraniu adresów. ja zawsze zapraszam, w Rawie jest fajnie, z W-wy się jedzie
                            godzinę, więc niedaleko, mieszkamy blisko zalewu (łódki i inne atrakcje) co
                            byście powiedziały na weekendowy zjazd styczniaków? taki z nocowaniem? jak ktoś
                            z daleka to może zostać dłużej. oczywiście fajniej jak jest lato. miałam
                            zaczekać z tym pomysłem, ale nie wytrzymałam smile przypomnę Wam na wiosnę smile
                            • camilcia Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 12:14
                              Aga, najlepsze życzenia urodzinowe! zdrówka i miłości! kto wie jak to się
                              wszystko ułoży, życzę żeby jak najlepiej! Świętuj hucznie, baw się dobrze!
                              zapomnij o wszystkim innym - pamiętaj tylko że jesteś wspaniałą kobietą,
                              wspaniałą mamą i masz wokół siebie dużo życzliwych Ci osób np. nas smile
                              100 lat, 100 lat .....
                              • didi23 Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 13:41
                                Aga sto lat, szczęścia, radości i jak najmniej kłopotów i sytuacji stresowych.
                                Samych radosnych dni i pogody ducha, pamietaj nie ma sytuacji z której nie
                                byloby wyjscia
                                • franca1 Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 14:09
                                  Aga, ja się powtórzę życzę dużo siły! I jak najwięcej radosnych chwil,
                                  poczucia, że będzie dobrze.

                                  magda
                                  • ewakop Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 14:31
                                    Aga,
                                    przesyłam Ci najlepsze życzonka, pięknego w życiu słonka, smutków małych jak
                                    biedronka i szczęścia wielkiego jak SMOK !!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    • monikam1 Re: Aga, 100 lat!!! 26.10.04, 15:06
                                      HEj ! Ago - Danwiku! Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin. Dużo uśmiechu,
                                      radości i żeby od dzisiejszego dnia już każdy dzień był lepszy od poprzedniego.

                                      Ago 76 - witaj! Miło że wreszcie do nas dołączyłaś. Mam na imię MOnika i
                                      mieszkam w BYdgoszczy.

                                      Kamilo! miałam własnie podobny pomysł - w ostatnich dniach siedzę na stronach
                                      agroturystycznych i studiuje oferty, bo współprzygotowuję Sylwestra. Ja
                                      myślałam żebyśmy zrobiły zjazd na wiosnę - np. w jakimś fajnym gospodarstwie
                                      agrioturystycznym. Mam właśnie namiarjednego na SYlwka 2 km od morza - może je
                                      przetestuję. Ale mysle ze znajdzie się jeszcze wiele fajnych miejsc - może
                                      własnie w centrum Polski, żeby wszystkim było blisko.
                                      Magdo! Ja byłam w szoku po zajęciach u Helen Doron - myślałam sobie, że nie ma
                                      sensu edukowac dziecka w tym wieku - ale przekonałam się, że maluchy zajęcia
                                      kochają. Co prawda ludzie się stukają w głowę, jak słyszą, że Gosia chodzi na
                                      angielski - ale co tam. ŁApię się czasem na tym, o czym pisała SOwa - ze
                                      zaczynam porównywać "osiągnięcia" Gosi do innych dzieci, ale szybko sie
                                      szczypię w nos. W grupie Gosia jest jednym z młodszych dzieci i widzę, że 3
                                      miesiące różnicy w tym wieku jest jeszcze przepaścią. Gosia bardzo lubi muzykę
                                      i bez wahania zamieniłabym HD na Musical Babies - ale tu też jest mnóstwo
                                      piosenek. Ku utrapieniu Pni Hani Gosia ciągle tańczy na zajęciach smile)) Jak
                                      tylko pani zapuści magnetofon, u Gosi jest uśmiech od ucha do ucha i pląsy po
                                      pokojusmile)) Poza tym - my podobnie jak Didi (o ile mnie pamięć nie zawodzi) -
                                      oglądamy Teletubisie na BBC Prime. Tweenies nie lubię, ale uwielbiamy Binkę
                                      (nagrywamy) i Tikkabillę. Jemy sobie obiad i patrzymy całą rodzinkąsmile)) Super
                                      są te programy, Gosia je b. lubi.
                                      Pozdrawiam
                                      Monika
                                • franca1 Re: takie przemyślenia męsko - damskie 26.10.04, 14:24
                                  Ja na podstawie moich rozmów z mężem, układania naszych wzajemnych relacji po
                                  narodzinach Olgi no i naszej szybkiej forumowej sondy kim jesteś na pierwszym
                                  miejscu (większość a nawet chyba wszystkie stwierdziłyśmy, że matkami) doszłam
                                  do wniosku, że w pewnym momencie zmieniają się nam priorytety, to dobrze, ale
                                  większości zmieniają się w ten sposób, że głównie czują się matkami i patrzą na
                                  życie przez pryzmat bycia matką (Skrzynka też o tym pisała), a przecież nasi
                                  mężowie nadal postrzegają nas jako kobiety i potrzebuja relacji damsko -
                                  męskich, a nie rodzicielskich, przynajmniej nie tylko i nie głównie. Nie wiem
                                  czy rozumiecie o co mi chodzi. Według mnie ważne jest żebyśmy czuły się na
                                  równi i matką i kobietą. Żebyśmy znalazły siłę, czas i ochotę na bycie dla męża
                                  kobietą, żeby poczuł, że nadal jest pożądany.

                                  Ja tak z innej beczki, ale jakoś mnie naszło. Pewno dlatego, że jestem
                                  ogarnięta obsesją posiadania butów i nigdzie ich nie ma i prawdopodobnie już
                                  nie będzie dostawy, a jak będzie to bez numeru 36, który jest moim obiektem
                                  pożądania.

                                  magda
                                  • kini_franio Re: takie przemyślenia + 100 lat dla Agi 26.10.04, 14:49
                                    Aga, dużo siły, pogody ducha jeszcze więcej, szybkiego rozprawienia się z
                                    kłopotami i jak najwiecej uśmiechu na Twojej twarzysmile))
                                    Mam nadzieję ze z Toba coraz lepiej, dziewczyny takie mądre rzeczy pisza że aż
                                    miło poczytać. Monika ma rację z tym zabezpieczaniem się, to trochę takie nawet
                                    okrutne możnaby pomyśleć że na wyrost, ale jest w tym sporo racji. Zwłaszcza w
                                    tak drażliwych sytuacjach nigdy nie mozemy być pewni drugiego człowieka, nie
                                    chodzi o to ze namawiam to spiskowania za plecami męża, ale odrobina zdrowego
                                    rozsądku chyba wystarczy. Oj chyba nakręciłąm cos, bo czytam i niejasno mi
                                    wyszłosmile)Aga, myślę że świetnie sobie radzisz a sytuacja nie jest najprostsza,
                                    swiadczy o tym choćby Wasza rozmowa, wynika z niej że tej znajomosci Twojego
                                    męża nie da sie załatwić jednym telefonem...
                                    a co spraw damsko-męskich...magda masz rację , ale strasznie trudno to
                                    wychodzi, poczucie bycia matką jest silniejsze..
                                    Co u nas pokrótce - Franek - katorga ze spaniem popołudniowym, zdarza mu sie
                                    przeciagnąć cały dzień i wtedy następuje koszmar z zasypianiem wieczornym,
                                    brr...Coś nie mam weny do pisania , wiec kończąc: mam nadzieję że jOluś z Toba
                                    wszystko ok. noi że kaszel u Szymka ustępuje, że Wojtus już wyzdrowiał
                                    całkowicie. co do listy to ja mam listę kontaktów od Kamilci (ja sie piszę na
                                    latosmile) tylko ze ze szczecina to chyba kawał drogisad( taką z nr telefonów. No i
                                    witam Agnieszkę z Patrykiem serdecznie.
                                    Magda powodzenia w poszukiwaniu butów (jej ale masz stópke kobiecą, moje 39 to
                                    monstrum smile))
                                    Z powiedzonek Franka dla odprężenia:
                                    1. wyglada przez okno balkonowe (przez które zresztą nic nie widać) i
                                    komentuje: "O Bozie! Jak zimno!"
                                    2. idzie z dziadkiem na spacer, z podziwem ogląda dziadkowe buty, dotyka
                                    paluszkiem: "Ale maś fajne buty! Noś sobie!"
                                    No i codziennie wybiera sie do pracy, bo doszedł do wniosku ze tam własnie nic
                                    innego się nie robi tylko kupuje lizakismile)
                                    ucałowania dla wszystkich
                                • franca1 no i oczywiście 26.10.04, 14:30
                                  witam nową mamę, nawet nie pytaj tylko pisz o sobie, dziecku o wszystkim.

                                  No i jeszcze w sprawie angielskiego. Może to głupie pytanie, ale dziewczyny po
                                  co już wysyłacie dzieci na lekcje? No Monikę jeszcze rozumię - kontakt z
                                  dziećmi, mną kierują te same pobudki i zapisałam Olgę na musical babies (u nas
                                  nie ma placu zabaw, ani zaprzyjaźnionych dzieci w okolicy i Ola całe dnie
                                  spędza z babciami albo z nami, inaczej bym chyba nie chodziła z nią). Co Wami
                                  kieruje? Pytam, bo mi się wydaje, że jeszcze mają czas na nauke języka. A na
                                  około jest jeszcze tyle do nauczenia, poznania i odkrycia.



                                  magda
                                  • kini_franio Re: no i oczywiście 26.10.04, 14:54
                                    Co prawda ja nie wysyłam /Franka na angielski ale odpiszęsmile), chyba chodzi o
                                    dodatkową formę rozrywki, kontakt z dziećmi itd. Ze swojej strony uważam że na
                                    naukę jest stanowczo za wcześnie i może to sporo maluchowi namieszać w
                                    głowie,czytałam opinie psychologów, którzy generalnie odradzają taką wczesną
                                    naukę właśnie z ww. powodów, ale co kraj to obyczaj i rodzice też kierują sie
                                    rózńymi pobudkami mając na względzie przede wszytkim dobro dziecka. tak myślę.
                                  • socka2 styczen 2003-o wszystkim 26.10.04, 15:12
                                    Aga danwik, przede wszystkim zyczymy Ci zdrowia, radosci i pomyslnosci i 100
                                    lat zycia. Mam nadzieje, ze dzien Twojego swieta bedzie, mimo trudnych chwil,
                                    dniem radosnym. Podpisze sie pod dziewczynami, ktore radza poszalec, odpoczac i
                                    przemyslec sprawy. Jestem z Toba myslami i w modlitwie!!!

                                    Aga, witaj na forum, pisz duzo i czesto!!!

                                    Kamila, Paula tez ostatnio siusia do majtek, ale u niej proces nocnikowy
                                    dopiero sie zaczal i od 2 tyg chodzimy bez pampka. Ja u Pauli podejrzewam
                                    jakies problemy z pecherzem, bo w ciagu pol godz. zrobila 3 razy siusiu sad
                                    chyba czeka nas wizyta u pediatry.

                                    A ja jakas nie w temacie...czy moglabym poprosic o liste na maila
                                    socka@poczta.onet.pl Bardzo chetnie bedac w okolicach bede "nawiedzac"
                                    forumowe mamusie wink))) a ze w okolicach bywam TAK czesto,wiec nie ma sie czego
                                    bac smile

                                    Echh, nie pamietam co mialam jeszcze napisac....
                                    Pozdrawiam wiec wszystkich serdecznie
                                    Ania i Paula
                                    • socka2 Re: styczen 2003-o wszystkim 26.10.04, 15:19
                                      juz wiem! Jola mam nadzieje, ze z Wami lepiej. Sewerynki, co u Wojtka?
                                      Kini, Twoj Franek ma niezle teksty smile)))
                                      Ania i Paula
                                      • bakocia Re: styczen 2003-o wszystkim 26.10.04, 16:06
                                        Cześć. Pamietacie mnie jeszcze? Jakis czas temu zaczęłam pisać. Nie trwało to
                                        długo ponieważ najpierw miałam sesję potem zrobiło sie ciepło i nie miałam
                                        chwili na to by usiaść do komputera.Mam synka Tomusia(1.01.2003). Teraz
                                        postanowiłam co jakiś czas tu zagladnąć.
                                        Jak poradziłyście sobie z odstawieniem dzieciaczków od piersi?
                                        Ja wciąż nie mogę przestać. A jak skłonić Tomcia żeby zrobił kupkę do nocniczka-
                                        bo siusia juz świetnie.
                                        Piszecie o angielskim dla dzieci i zajeciach muzycznych. Nie iwecie może gdzie
                                        w Krakowie mozna zapisać dzieci takie zajęcia?
                                        Pozdrawiam Was serdecznie.
                                        Magda
    • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 19:18
      teksty Frania od zawsze numer 1 !!!
      Maja też już bardzo ładnie mówi i coraz więcej. Dzisiaj próbowałam metodę na
      ładne majteczki, akurat były świnki - Maja dzisiaj nie posikała się ale raz
      nie zdążyła i dosłownie kropelkę popuściła, ja na to nic, a ona siedząc na
      nocniku się schyliła, pocałowała świnki i mówi 'nie płacz' i zadowolona smile
      siedzimy nad naszą rzeczką, patrzymy czy wyjdzie bóbr, leci kaczka, jakiś
      ptaszek a Maja 'o papuga leci' ...
      taki dzisiaj dzień spacerowy, Majka już bez wózka więc włóczyłyśmy się długo,
      byłyśmy na huśtawkach - ślizgawka przebój jak zwykle, w sklepie po soczek,
      opędzlowałyśmy winogron i resztkę poziomek, zbierałyśmy żółte i rude liście (są
      przepiękne) gotowałyśmy 'pakooik' w trzech kolorach (makaronik). najlepszą
      zabawą było odkrywanie ołówka i gumki - Maja rysowała i ścierała, była
      zachwycona jakie to czary smile
      A jutro Maja cały dzień u teściowej a mamusia marsz do pracy sad
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 21:26
        Agnieszka wszystkiego najlepszego,zebys jak najszybciej ostatnie wydarzenia
        mogla traktowac jak zly sen,zdrowka i radosci z dzieci oraz duzo,duzo radosci.

        Szymon troche lepiej,a ja wlasciwie bez zmian,za wiele nie moge brac,wiec
        pewnie to potrwa zanim mi przejdzie.
        My tez ogladamy na BBC Prime Tubisie i caly ten blok programowy dla dzieci,
        (oczywiscie po poludniu,bo o 7 rano to my jeszcze spimy),ja w ogole bardzo
        lubie ten kanal,bo wiele jest tam ciekawych programow i moze troszke mniej
        zapominam anglieski.
        My dzis tylko pojechalismy do rodzicow,a wlasciwie do siostry, i caly dzien
        spedzilismy w domu,bo niestety wychodzic nie mozemy,pogoda nie jest zbyt piekna
        wiec nie jest mi tak bardzo zal.
        Oczywiscie mialam pisac duzo,ale juz nic nie pamietam.
        Na HD idziemy z ciekawosci,zeby zobaczyc,a gdybym Szymona zapisala,to tylko
        dlatego,zeby cos sie dzialo,jako rozrywka szczegolnie w zime.
        Koncze,bo chce zeby Szymon poszedl dzisiaj wczesniej spac.wiec ide walczyc.
        Buziaczki-Jola
      • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 21:35
        Wojtek własnie rozpoczyna usypianie z tatusiem.
        Ja postaram sie szybko i w temacie. Jakim?

        Aga, bądź szczęśliwa, życze Ci wszystkiego co najlepsze i całej twojej
        rodzince. Uzdrowienia sytuacji, ratunku, nadziei, siły, radości pomimo,
        cieszenia się każdą chwilą ... pokoju i spokoju, ulgi, odpoczynku, wytchnienia
        i ufności. Jesteś super kobietą.

        Witam nowe mamy. Piszcie i nie bądźcie tylko tak na chwilę. Madziu, ja jestem z
        Krakowa i uczę Helen Doron. Jak chcesz podam ci namiary gdzie sa zajecia. Mój
        numer telefonu tez ci moge podesłac.

        Wojtek ma się dobrze. Przynajmniej tak wygląda. Dwie najważniejsze chyba
        rzeczy, nie kaszle i przesypia noce. Dwie gorsze sprawy to to że coś mu w nosie
        cały czas siedzi. Nie jest to lejący katar ani nic co by było widać ale słychać
        jak mówi i oddycha czasem buzią. Ja już nie wiem czy to odciągać czy nie. I
        martwi mnie jego nadreaktywność oskrzeli po wysiłku - jak polata i się
        porządnie zmęczy to kaszle. Dostaliśmy na to lek w areozolu do wdychania ale
        nie bardzo jest go jak Wojtkowi podać. Może jutro udam sie do zwyczajnej
        przychodnianej lekarki żeby go jeszcze osłuchała i powiem o moich obawach.
        Zobaczymy. No i bardzo się boję z nim wychodzić na spacer żeby znowu czegoś nie
        złapał. nie wiem czy potraficie taką panikę zrozumieć.

        w kwestii spotkania wiosennego uważam że byłaby to bomba. tylko jakby mi coś
        wypadło to bym się zapłakała.

        męczy mnie taki duszący gdzieś głęboko kaszel. dzis na pierwszej lekcji omal
        nie poleciały mi łzy tak mnie dławiło ale później przeszło, nauczycielki miałys
        cie coś takiego? co na to brać?

        na koncercie gospel było super. 850 osób w chórze, dla mnie bomba.

        pa
        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Aga 100 lat + inne 26.10.04, 21:56
          Aguniu zeby urodziny w przyszlym roku byly calkiem radosne i na luzie, duzo
          spokoju sily i wiary ze moze byc dobrze. Zaraz wyciagam z lodowki winko i
          specjalnie z okazji Twoich urodzin myslac cieplutko o Tobie i Dzieciach wychyle
          toastsmileJestes niesamowita osoba !!!

          Aga -witaj i pisz czesto. Ja jestem mama Zosi co miala byc styczniakiem a jest
          z grudniakiem (36 tydz ciazy) jeszcze troszke sie rehabilitujemy (choc ostatnio
          przyznam sie bez bicia nie codziennie no i na kontrole mielismy isc po
          wakacjach crying((....)
          Bacocia z odstawieniem Ci nie pomoge bo Zosia miala 11,5 mc jak odstawila sie
          praktycznie sama bez jednej lzy (pierwszy taki moj egzemplarz chlopaki walczyli
          jak lwy smileFajnie ze sie odezwalas.
          Jolus trzymaj sie, moze uda Cie sie szybko pognac zarazki (ja w ciazy pilam
          herbatke HIPP na przeziebienie, maliny, miod, czosnek, i Pyrosal zwykle
          pomagalo -no poza angina kiedy bez antybiotyku sie nie dalo)
          Dzieki za liste zawsze wiedzialam ze jestem glupek komputerowy -no jasne ze
          jest wszystko co mialo byc, przepraszam za zamieszanie.
          Podobaja mi sie przemyslenia Magdy damsko- meskie, tak to nie latwe ale chyba
          bardzo potrzebne facetom. Dlatego w piatek ide na jakas sluzbowa nudna kolacje
          z malzonkiem ,najpierw sie zachnelam, ze dzieci, Zosia bedzie plakac itp. ale
          potem zobaczylam ze przykro Mu sie zrobilo( rzeczywiscie zwykle lazi na
          wszystkie imprezki sam i sie tlumaczy ze zona panie dzieju dziatki kolysze wink))
          no i postanowilam pojsc i sprobowac zeby zrobilo sie z tego fajne wyjscie
          damsko -meskie wink)
          Zmotywowana tym ze probujcie wyrzucic smoki zrobilam podejscie pod odstawienie
          Zosi od ssania palca (dziecko logopedy he he a szewc bez butow chodzi) Zosia
          zalapala palec okolo 4 tyg zycia (miala wtedy cycusia do woli), rozpaczliwe
          proby podetkniecia wszelkich smoczkow spelzly na niczym, wiec musialam sie
          poddac. Dzis przed spaniem pokazalam jaki paluszek biedny i chory (schowala za
          siebie z krzykiem -nie choji! ale nawijalam dalej pokazujac swoje palce i Jej
          lewy nie wyssany. Poszla do lozka i zaskoczyla mnie wiercila sie ukladala,
          ogladala palec, pytala czy chory, chowala go w rekaw i w koncu dzielnie usnela
          bez palca (kilka razy widzialam jak sama wklada i wyjmuje) zobaczymy co dalej
          gorzej ze w nocy tez czesto ssie, w dzien wlasciwie wcale no poza drzemka.
          Bardzo podoba mi sie pomysl styczniakowego zjazdu wiosna !!!!!
          No to chyba wszystko znowu nie porobilam notatek wiec cos pewnie ucieklo.
          Dobranoc wszystkim Skrzynka
          • mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Aga 100 lat + inne 26.10.04, 23:01
            Dobry Wieczorek!! Tak jak wspominałam jestem z wizytą u moich rodziców, Julka
            porostu jest w siódmym niebie cały czas w centrum zinteresowania. szaleje z
            dzadziusiem porostu wchodzi mu na głowę. A ile pisku i śmiechu jest przy tym.
            Aga sto lat, sto lat aby wszysstko Ci się ułożyło.
            Co do odstawienia od pirsi to Julka też odsawiła się sama gdy miała 9 miesięcy
            i wyrosły jej pierwsze ząbki.
            Są efekty nocnikowe Julka zaczyna wołać "mama si" choć wzasadzie to już wtedy
            gdy si już jest w pieluszce albo majtusiach. Ale chociaż daje znak więc jakis
            postęp.
        • bakocia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.10.04, 14:07
          Cześć!
          Sewerynko możesz podać mi adres gdzie prowadzą zajęcia z angielskiego. Myślisz
          że warto zapisać tam dziecko?
          Mam kilka pytań. Ponieważ nie jestem w stanie przeczytać wszystkiego i pewnie
          pisałyscie na te tematy. Ale zapytam Was . Czy Wasze dzieci śpią jeszcze w
          dzień. O której idą spać wieczorem? Czy macie problemy z usypianiem dzieci?
          Ja meczę się z Tomkiem w południe godzinę zanim zaśnie. Stwierdziłam, że może
          już nie chce spać w dzień. Wieczorem wariuje do 23. Co sądzicie? Może już nie
          potrzebuje spania?
          A co to za metoda korony i nocnika? Czy któreś z dzieciaczków sika jeszcze w
          pieluszkę? Tomuś jak go posadzę to siusia slicznie. Ale sam jeszcze nie
          stwierdzi że mu się chce. Sadzam go co chwilkę i mały skubaniec sika po
          kropelce.Miał też okres w lecie że sikał gdzie popadnie.Na szczęscie mu
          przeszło.
          Teraz jest na etapie "moje" i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić.Na polku
          nie chce podzielić się zabawkami. A w domu dzieli się wszystkim.
          Tomek odpukać nie choruje częstoale to pewnie przez to że nadal go karmmię.
          Znacie jakąś skuteczną metodę na przestanie? Pomózcie. Próbowałam już dwa razy.
          Tomek wpada w histerię potem wymiotuje i na tym się kończy moja próba.
          Kończę idę na spacerek w tą śliczną pododę.
          Pozdrawiam.
          Magda
          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.10.04, 16:23
            Ufff! Fajnie Ago-Danwiku, że się odezwałaś. Od początku mówiłam, że Twojemu
            mężowi coś sie pokiełbasiło w głowie. Myślę sobie, że Twój mąż jest za
            przystojny (widziałam na fotkach) - takim nie jest łatwo w życiu. Na każdym
            kroku pojawia się jakaś wzdychająca baba.
            Gosia śpi 2 godziny w ciągu dnia.
            O siku woła, ale czasem zapomni przy zbyt ciekawej zabawie.
            Korona to nagroda za np. siku w nocniku - Gosia uważa, że jest księżniczkąsmile))
            Koronę kupiliśmy przy okazji zakupu 69 czapki na zimęsmile))
            Gosię usypis Wojtek, bo ja mam ciągle coś do zrobienia. Raczej bez problemu, o
            ile dydlo jest w buzi.
            Magdo! U nas przedszkola są do południa. U ans jest totalna pustynia.
            Rozmawiałam dziś z facetem z pracy , którego wnuczka chodzi juz 3 rok do HD.
            Mówi, że się dziecku nie znudziło. A czasy rzeczywiście inne... nawet w
            wieczorynkach uczą angielskiegosmile))
            No nic - idę myć gary.
            Pozdrawiam
            Monika
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 22:46
      Witajcie z wieczorka. Oj dawno mnie nie było ale ostatnie tygodnie to jakaś
      czarna seria w mojej rodzinie. Dzięki Bogu na szczęście te fatum ominęło
      dziewczynki. Są zdrowe i rozbrykane jak zawsze. A u nas jakoś tak mocno
      jesiennie się zrobiło, wieczory szybciutko więc może dlatego coraz częściej
      zastanawiam się nad wymyśleniem jakiś atrakcji dla Weroniki i przyznam że
      najchętniej widziałabym jakieś pozytywne atrakcje.. No wiecie nie mam kasy ani
      na jakieś zajęcia w zintegrowanych grupach by mogła się bawić-uczyć-poznawać
      rówieśników, ani basen bo to już w ogóle drożyzna, HD też odpada.. Werka także
      ogląda BBC Prime [blok dla dzieci] widze że dziecko szybciutko łapie nie tylko
      język ale też tą całą reszte. Nie wiem już co tu wymyśleć no a poza tym mam
      jeszcze 10,5 miesięczną Karolinke, której głównym zajęciem jest nauka
      chodzenia.. i tak śmigam po mieszkaniu za rączke z Karolinką i wtedy Weronika
      też łapie mnie za ręke i chodzę tak z dwójeczką po mieszkaniu.. ale ubaw miałby
      ktoś kto by się temu przyglądał z boku. A Werka jest od niedawna straszną
      przytulanką i zrobiła się bardzo emocjonalna. Bajki bardzo przeżywa,
      krzyczy "mama patrz, mama patrz" ale główny problem to coś innego np. kiedy
      Karolinka przy tej nauce się gdzieś potknie przewróci i zacznie płakać bo np
      uderzyła się w główke to Werka klęka na kolana wali głową w podłoge i też do
      mnie biegnie po pocieszenie... szok.
      Wracając do tematu to chciałabym Was prosić o rade co tu robić z Werką w długie
      jesienne wieczory, najlepiej by było gdyby przy tym wszystkim starczyło mi
      jeszcze uwagi dla Karolinki [ w sensie - musze ją mieć na oku.
      Pozdrawiam Ola.
      • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 26.10.04, 22:51
        Hej

        a ja czytam sobie posty a obok mój bak probuje zasnac. Kotluje się
        niemilosiernie i caly czas mnie zaczepia.

        Danwiku, spelnienia marzen, zdrowych dzieci i duzo wiary w siebie
        Aga, odkad przeczytalam Twojego posta caly czas o Tobie mysle. Ja troche Cie
        rozumiem, bo moja mama miala identyczna sytuacje w swoim malzenstwie. Była
        bardzo mloda kobieta (27 lat) kiedy dowiedziala się ze mój ojciec ma kochanke.
        Zareagowala bardzo impulsywnie po prostu wystwila mu walizki za drzwi. Uniosla
        się tez honorem i powiedziala ze nic od tego czlowieka nie chce odda mu
        mieszkanie (bo to jego rodzice zalatwili) i wszystko i wtedy trafila do takiej
        sedziny cos w rodzaju tej o ktorej pisala Monika. Tamta popukala się w glowe i
        powiedziala żeby sobie ta ambicje w buty wsadzila ze teraz najwazniejsze jest
        dziecko czyli ja i ze jeżeli chce rozwodu to trzeba zrobic wszystko żeby to ona
        wyszla na tym zwyciesko no i bardzo nam pomogla. Ale nie o to chodzi. Kiedys
        zapytalam moja mame czy po tylu latach uwaza ze dobrze zrobila. Moja mama
        powiedziala mi wtedy jedno ze nie jest do konca przekonana co do slusznosci
        swojej decyzji bo ciezko jej jest samej (z nikim się nie zwiazala), ale wie
        jedno ze nigdy mu potrafilaby mu tego wybaczyc a co gorsza zaufac i ze dla
        niej to byłby tzw. podgrzany obiad. Ty tez musisz postawic sobie pytanie czy
        kochasz go na tyle mocno ze wiesz za jakis czas moglabys mu znowu zaufac.

        Moja mam tez wspomina sprawe rowodowa jako jeden wielki koszmar, wyciaganie
        brudow, niesluszne oskarzenia ze strony tesciow i mojego ojca i generalnie
        straszna nagonka na jej osobe. Ale ja osobiscie uwazam ze to wszystko kwestia
        kultury osobistej (moi dziadkowie to specyficzni ludzie). Moja przyjaciolka
        jest teraz w trakcie sprawy rozwodowej i wszystko jest w miare ok.
        I nie miej wyrzutow ze Ci go zal to normalny ludzki odruch. A co do tej jego
        wyprowadzki to ja nie wiem czy to nie jest dobry pomysl. Jeśli chodzi o dzieci
        (glownie chyba Daniela) zawsze można powiedziec ze tata musi wyjechac w
        delegacje. Ja widze to tak, jak będziesz z dala od niego latwiej ci będzie
        pewne rzeczy przemyslec. PO drugie niech on tez upozadkuje swoje zycie. Poza
        tym niech pocierpi w samotnosci i potrzymaj go troche w niepewnosci a Ty przez
        ten czas skorzystaj z porad dziewczyn (kup sobie cos, idz do fryzjera
        kosmetyczki, aromaterapie lub na co tylko masz ochote). To sa tylko moje rady
        ale kazda z nas jest inna i czego innego potrzebuje. W kazdym razie trzymaj
        się.

        Zmieniajac troche temat. U nas w przedszkolu lekki kryzysik tzn. Zuzia
        przestraszyla się jednej pani od starszaakow. Pani jest rzczywiscie dosyc
        halasliwa i krzykliwa. Nawet jak z nimi zartuje to mowi tak jakby na nie
        krzyczala. No i stalo się Zuzia weszla do sali jak pani miala rytmike ze
        starszymi dziecmi było tam srasznie glosno, bo uderzali w bębenki i tamburyn i
        do tego tamata pani jeszcze glosno mowila i klops Zuza za nic w swieie nie chce
        wchodzic do tamtej sali (a musi bo rano na pol godziny zamieniaja się salami) a
        do tego jak widzi tamta babke to buzia w podkowke. Szkoda mi teraz się
        wycofywac z tamtad bo Zuzia uwielbia tam chodzic i reszte dnia bawi się
        cudownie z dzieci i z paniami od siebie. Nie bardzo wiem co robic.

        Witam tez ponowienie mame ukrywajaca się i nowa mame.

        Przytocze Wam jeszcze mój dialog poranny z Zuzia. Myje malej butelke bo che
        zrobic jej pic a ona stoi przy mojej nodze i jeczy:
        Z: piciu, piiiiiciuuuuuu
        J: Zuzia nie jecz za chwile
        Z: jw.
        J: Zuzia czy ty umiesz mowic normalnie?
        Z: Tak
        J: To mow normalnie
        Z: nomalnie


        No dobra koncze bo moja kruszynka chrapie w najlepsze, maz pozedl na tenisa a
        mnie się chce cos slodkiego. Ide szperac po lodowce.


        Aha jeszcze jedno (ja chyba dzis nie skoncze). Podaje wam strone internetowa
        firmy zajmujacej się sprzedaza wysylkowa zabewk. Maja tam fanastyczne laki
        rewelacyjnie zrobione www.novumgrom.pl/shop. Zuzia ma z tamtad murzynka w
        przedszkolu jest sliczny. Zuzia bawi się tylko nim i nazywa go Bambo smile))))

        Teraz to już na pewno koniec
        Buziaki
        • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 27.10.04, 10:06
          Iwona, zaznaczam - nie piszę tego by Cię wystraszyć, nie jestem lekarzem i to
          tylko moje uwagi. Moja babcia miała astmę, ja się tego bardzo boję, ja mam
          skłonności i np. jak się śmieję długo i intensywnie, albo np. biegam (zwykły
          jogging) to mnie dusi. Nie jest to typowy kaszel tylko tak jakby mi się
          zmniejszyły płuca. To podobno skłonności do astmy wysiłkowej. Bałam się żeby
          Majki alergia nie przekształciła się w astmę, odpukać jest dobrze. Może u
          Wojtka to po prostu osłabienie po chorobie.
          Ja na studiach podyplomowych miałam zajęcia z emisji głosu, dużo mi to dało, bo
          czasami po paru godzinach zajęć, jak dużo mówiłam to mnie bolało gardło.
          Nie bój się spacerów, Wojtuś musi jakoś nabrać odporności, myślę że może
          wychodź z nim na krócej i bądź ostrożna.
          Kinga, ja też myślałam że to dobry pomysł – niech Agi mąż się wyprowadzi, ale
          jeżeli tak by się stało to on może pójść do tej baby! Trudne to wszystko...
          Jolu, zdrowiej szybciutko
    • agniesz76 kilka słów 27.10.04, 12:04
      Drogie mamy! W końcu mogę napisać, młody zasnął, a kiedy nie śpi to raczej mi
      nie pozwlala na pisanie. Wchodzi na kolana albo przynosi zabawki.
      Kilka słów o Patryku, jest małą kruszynką ma zaledwie 75 cm wzrostu i waży 9kg.
      Raczej niewiele mówi zaledwie kilka słów, częściej coś po swojemu zupełnie
      niezrozumiale. Jako wcześniaka też zalecono nam rehabilitację ale darowaliśmy
      sobie, młody wył jak obdzierany ze skóry i wymiotował. Przeczytałam że dziecku
      trzeba pozwolić dojść do wszystkiego samodzielnie. O siadaniu na nocniku też
      nie chce słyszeć, chociaż sam nocnik mu się podoba i się nim bawi, a ja co
      jakiś czas ponawiam próby. Po prostu trzeba czekać, tylko fortuna idzie w
      pieluchy. Też chętnie poszłabym z nim na jakieś zajęcia grupowe ale jeszcze
      jest trochę nieśmiały no i obawiam się że przywlecze jakieś choróbsko bo u
      niego katar=zapalenie oskrzeli.
      Za to wczoraj byliśmy na dwugodzinnym spacerku , była super pogoda pomimo braku
      słoneczka. Patryk jest od czasu urlopu na etapie tata to numer 1 i bywa że
      tatuś musi się ukrywać jak wychodzi do pracy.
      Wybaczcie ale trochę czasu minie zanim zapamiętam Wasze imiona i nicki.
      Agnieszce Danwik życzę wszystkiego najlepszego no i siły w tej sytuacji.
      Pozdrawiam Agnieszka
      Acha mieszkamy w Gdyni.
    • franca1 Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 12:27
      Jak już zaczelam pytac o te zajecia HD to jeszcze cos dopytam ciekawi mnie to,
      bo wedlug mnie sa bardzo drogie i wydaje mi się, ze w miescie można znalezc
      duzo wiecej ciekawszych rzeczy czy nawet tak jak Kinga prowadzac dziecko do
      przedszkola na kilka godzin. Może jestem dziwna, ale swiadomie czy nie
      swiadomie zapisujac dziecko na takie zajecia oczekiwalabym ze się nauczy,
      zlapie cos itd. A tak jak pisalam wydaje mi się, ze nasze dzieci sa jeszcze za
      male na nauke. Przepraszam, ze tak przyczepilam się tego tematu, ale czasami
      zadziwia mnie jak ten swiat zmienil się od czasu kiedy my bylysmy male. Pytam o
      Wasze pobudki, bo może ja jestem niedzisiejsza i czas na reformę poglądów.

      Ola co do propozycji zabawy - jeszczę wrócę do tego tematu jak się zastanowię -
      polecam malowanie farbami - jeżeli nie przeraża Cię bałagan i sprzątanie -
      najlepiej rozłożyć gazety a na nich kartony - zabawa niesamowita. Potem tańce -
      włączaj muzykę i do tańca - Olga ostatnio tańczy z lalą. Teatrzyk - porób różne
      kukiełki - np. z drewnianych łyżek albo wycięte z kartonu i nalepione na
      patyki - razem z Werką możecie robić przedstawienie dla Karolinki. Fajna zabawa
      to turlanie się, skakanie, zabawa plastikowymi zwierzątkami w farmę, robienie
      herbatki dla mamy, lal i siostrzyczki. Niedługo napiszę wiecej o tzw. Zabawach
      rozwijających - jestem w trakcie lektury tzw. Fachowej.

      Magda - u mnie Olga sama się odstwaiła jak miała jakieś 10-11 miesięcy (ja
      najpierw przez tydzień brałam antybiotyki i nie mogłam jej karmić - ciężkie
      były pierwsze 3 dni, bo ona chciała, a ja nie mogłam, nawet butelki ode mnie
      nie chciała, a potem to ona już nie chciała). Ale dziewczyny na pewno pomogą,
      bo miały fajne patenty smile

      Sewerynki ja się przychylam do zdania Camilci - idź do dobrego arelgologa - mój
      brat to alergik na lekach wziewnych z podejrzeniem astmy i w dzieciństwie
      ciągle chorował.
      A rezygnacja ze spacerów to chyba nie najlepszy pomysł tylko pamiętaj nie
      przegrzewaj.

      Kini już pisałam, ale powtórzę Franek jest niesamowity z tym swoim gadulstwem smile
      A Zuzię przedszkolaka naprawdę podziwiam, Kinga może prowadzaj (jeżeli to
      możliwe) ją te pół godziny później, jak już grupa przeniesie się do innej Sali.
      Po co ją stresować.

      A ja dzisiaj rano ubieram się do parcy i szłysze idzie zaspana Olga, i pytam a
      kto to wstał? "Ola", mówię jej, że spieszę się bo muszę iść do pracy, a ona
      pokiwałą ze zrozumieniem i mówi "musisz" i poszła do taty dalej spać smile

      Camilacia i Monika muszę spróbować Waszych patentów - majtki i korona (w sobotę
      wezmę się za jej produkcję) jako sposób na naukę nocnikową.

      Pewno jeszcze popiszę i się pomądrze, ale jakieś mnie wzięły
      takie "filozoficzne" klimaty, jak przesadzę to krzyczcie

      Aga, wiedź, że cały czs jestem myślami z Tobą, i naprawdę podziwam Cię. Ja
      chyba bym od razu wystawiła walizki, a dopiero potem myślała - taka jest
      teoria, w praktyce nie wiem co bym zrobiła, ale mąż zna moje poglądy i mam
      nadzieję, że nigdy nie postawi mnie w takiej sytuacji, ani ja jego. Jeżeli
      chcesz walczyć, to ustal mu termin do kiedy ma załatwić wszystkie sprawy z tą
      kobietą, a ukradkowe telefony do niej ... To już chyba przesada?

      Nie wiem czy napisałam wszystko, ale i tak wyszło długo

      pozdrawiam
      Magda czyli mamuś Olgi
      • kini_franio Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 13:52
        hej, hej dziewczyny postaram się od czasu do czasu skrobnać coś co mówi Franek
        mam nadzieję ze troche Was tym rozweselamwink, zreszta wyobrażam sobie że
        wiekszość z nas pęka czasami ze smeichu słuchając tego co mówią lub próbuja
        powiedzieć nasze maluchysmile(wczoraj mieliśmy takie przedstwienie, Franek usadził
        nas na kanapie i odgrywał scenkę pt." Jak to Franio osę łapałsmile)
        wiecie co dziewczyny, a ja za to nie mam patentu na usypianie Frania
        przedpołudniowe, nosze tego kolosa, kręgosłup mi pęka, ale z łóżka odrazu
        zmyka..., dziś nie obeszło sie bez dwóch ostrzegawczych klapsów, wiecie że
        Franek śmieje sie jak dostaje klapsa? albo jak ja sie zloszczę? normalnie ręce
        mi opadają, chyba też się zacznę śmiać?
        Aga, no jednak ten Twój facet to będzie musiał sobie poukładać wszystko w
        głowie, faktycznie troche sie chyba pogubił...podobało mi sie to co pisała
        Kinga, mniej wiecej myślę tak samo. Twój mąż Aga (przyznam trochę mi go zal),
        sam chyba nie wie dokładnie o co mu chodzi, postaraj sie go nie atakować za
        mocno, ale też jak pisały dziewczyny, nie bierz winy na siebie za te wszystkie
        wydarzenia. On chyba strasznie boi sie Twoich reakcji skoro nie zdecydował sie
        nawet na kwiatka w dniu Twoich urodzin, może bał sie odrzucenia, wyśmiania,
        wiesz Aga całym sercem jestem z Tobą, staram sie poprostu trochę go
        rozszyfrować. Prawda moze być bowiem okrutne, jemu po prostu moze na tej
        dziewczynie zależeć...uff tyle moich psychologicznych wypocin..
        Franca - a co Ty takeigo czytasz o tych zabawach?, mnie też przydałoby sie
        trochę inspiracji, mam w planach włąśnie szykowanie teatrzyku, malowanie w
        wykonaniu Franka tylko w dni kiedy nie chodzę naładowana jak wulkansmile)
        sewrynki juz kiedyś była mowa o alergologu dla Wojtka, faktyznie wypisz wymaluj
        alergia jak nic - ale to tylko moje zdanie,a ja jestem przewrażlwiona na tym
        punkcie. My po cięzkiej nocy, bo zapomnieliśy podać Zyrtecu wieczorem...,
        franek nie spał od 2.00 był bardzo niespokojny, to efekty chyba znowu bananów,
        u nas z dietą trochę na bakier, bo zmiany skórne ustąpiły i próbujemy róznych
        rzeczy, zwłaszcza dziadkowie, niby wiedzą ale "przecież trochę nie zaszkodzi..."
        Kinga, moze dałoby sie odrobinę oswoić Zuzie z tą panią? sugerując pani ze
        Zuzia troszkę sie jej wystraszyła? , u nas też tak było kilka razy, i powiem ze
        duzo czasu musiało minąć zanim Franek przekonał sie że nic mu nie grozi...
        Co do odstawiania, my też mieliśmy ten cud zę Franio prawie sam sie odstawil
        jak miał 13,5 miesiąca, pomógł mu w tym katarsmile, jedzenie nocne redukowałam
        najpierw sama, bo juz ledwo na oczy patrzyłam, nie pozwalałam zeby bł przyssany
        do cyca cała noc, nie obeszło sie bez awantur i histerii, odmawiałam
        i ..łamałam się niestety, ale w końću nadeszła ta upragniona noc cała
        przespana...
        no i na koniec: wczoraj Franke po kapieli poszukiwał swojego wielkiego kosza z
        zabawkami w sypialni (wyciagnął go do duzego pokoju i zapomniał): Stanął w
        sypialni w pustym miejscu po koszu i krzyknąl: "OOO! Nie! Zabafki mi snikły!"
        do miłego poczytaniasmile)
        • socka2 Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 16:27
          Ja dziekuje Joli za przeslanie mi danych styczniakow i ich mamus! nie wiem czy
          tutaj na forum moge podawac moje dane zebyscie mogly sobie wpisac do
          tabelki....socka@poczta.onet.pl , tel. 605946197 (polski nr)

          Dzisiaj popsula sie pogoda i razem z nia humorek mojego dziecka - od rana
          placze i krzyki, jak cos sie Jej nie spodoba sad
          Siusiu znowu ok, obeszlo sie bez pediatry, majteczki z "piki piki" jednak robia
          swoje smile)) dzisiaj stalysmy w aptece w kolejce i moja corka, ktora zazyczyla
          sobie pampersa zaczela wolac, ze chce siusiu i pobieglysmy do cioci do sklepu i
          tam zrobila smile krzyczala przy tym "petta" (poczekaj po wlosku)

          AAAA, juz mamy bilet do Polski na samolot (tzn,do Berlina) -lecimy 10
          listopada,prosimy o trzymanie za nas kciukow od 14 do 17!!! Bilet kosztowal w
          jedna strone 29 euro w promocji - udalo nam sie w ostatniej chwili go kupic.
          Nie bedzie wiec nas na forum az 1,5 miesiaca sad(( mam nadzieje, ze jednak nie
          stracimy kontaktu.

          Paula dostala od wujka "bybe" czyli rybe i codziennie rano idzie ja karmic smile
          pierwszy dzien siedziala przy niej pol wieczora i az posiusiala sie w majtki surprised
          A jak wujek pyta co u ryby to pokazuje smiesznie ustami jak robia rybki smile))

          Danwik ,mam nadzieje, ze trzymasz sie! Caly czas jestem myslami przy Tobie i
          dzieciach i trzymam mocno kciuki, zebys podjela dobra decyzje. Ja podobnie jak
          ktoras z dziewczyn pewnie w pierwszym odruchu wystawilabym walizke, ale wiem,
          ze kazda z nas jest inna i inaczej patrzy na niektore sprawy, no i nasi
          mezowie pewnie tez nie postapiliby identycznie w takiej sytuacji. Podziwiam
          Cie, ze jest Ci go zal...i chyba nie potrafie zrozumiec podejscia Twojego meza
          do sprawy sad rozmawialiscie i pewnie wie, jakie jest Twoje zdanie na temat
          Waszego zwiazku, a mimo to nie zlozyl zyczen, bo "i tak to by nic nie dalo" Ja
          mysle, ze daloby wiele - przede wszystkim wiedzialabys, ze chociaz troche
          zaluje i ten gest swiadczylby o tym....hmmmm....ciezko radzic, ciezko
          zrozumiec. Badz dzielna Aga!

          pozdrawiam
          Ania i Paula
          • skrzynka3 Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 17:38
            W pedzie bo pisze, karmie Zosie drugim daniem, gotuje jej zupe i robie obiad,
            pilnuje odrabiania lekcji chlopcow jednoczesnie.
            Aga trzymaj sie dalej tak dzielnie jak dotad. To dobrze ze mimo wszystko udalo
            Cie sie miec choc troche mile urodziny wink) I nie przepraszaj ze piszesz tylko o
            tym Matko jedyna a o czym masz pisac!!!A moze Twoj maz bal sie dostanie tymi
            kwiatkami po lbie?? Bez sensu to ale faceci czasem potrafia wyciac numer w
            stylu malego Kazia bo im sie wydaje ze "honoru" wtedy nie straca. Tak tylko
            dywaguje. Ale niewatpliwie pomieszalo mu sie totalnie w zyciu. Moze to dobry
            pomysl zeby wyznaczyc jakies ramy czasowe (nie mowie ze tydzien ) dokad ma
            poukladac i posprzatac z grubsza co narozwalal? Zeby nie okazalo sie ze "sprawa
            jest w toku" i sie wlecze a tak naprawde bedzie na Swiety Nigdy. Buziaki.
            Ola miedzy chlopcami jest rok i 8 mc ale moge Ci podpowiedziec co my robilismy
            razem: malowanie (najlepsze farby do malowania palcami) na podlodze zaslonka
            stara od prysznica i gazety, maluchy potem do prania smile)) acha kartke
            przylepialam tasma klejaca zeby sie nie przesuwala, prosty tor przeszkod po
            pokoju: przelazenie przez poduchy, wyscigi na czworakach (Stas dlugo raczkowal
            ale nawet jak zaczal chodzic chlopcy to uwielbiali), czolganie pod krzeslem,
            spiewanie z kaseta prostych piosenek (hitem byl "Mis i Margolcia" teraz Zoska
            katuje ta kasete)obaj akurat lubili czytanie wierszykow Brzechwy wiec z 15 min
            mozna bylo poczytac obu a potem czytalam starszemu a mlody kulgal sie w
            okolicach.Lepienie z masy solnej(bezpieczniejsza od plasteliny i ciastoliny w
            przypadku potraktowania "spozywczo" przez mlodsze dziecie)Jak cos jeszcze sobie
            przypomne napisze.
            Jogaj pewnie sie ucieszy ze nareszcie jakis styczniak z Gdyni wink)) Zosia na
            szczescie lubi rehabilitacje ale my mamy zalecone rozne masaze, kulgania,
            bujanie na pilce, zabawy z balonem itp.Szczesliwie ominela nas metoda Vojty (bo
            pewnie po tym Patrys tak sie zle czul ????)ale my na rehabilitacje trafilismy
            dosc pozno bo w wieku okolo poltora roku kiedy niunia dalej nie chodzila
            samodzielnie. Wczesniej wszyscy mnie zbywali ze jest ok a kazde dziecko ma inne
            tempo rozwoju, no a okazalo sie ze nie tak do konca bylo ok.
            Sewerynki mnie niestety tez coraz bardziej pachnie to alergia crying(( zaczyna sie
            sezon roztoczowy niestety i nie wykluczone ze na cos pokarmowegp Wojtek tez
            reaguje w ten sposob. W tym wieku nie musi miec juz wysypek. O kurka K. w
            bramie obiad w lesie a na 18 mamy byc u znajomych -spadam wink))) Skzrynka
            • jogaj Re: ślicznie dziękuję !!! 27.10.04, 23:32
              Och jak ja to lubie tyle postow i wiele takich cudownie dlugich smile
              Skrzynka ma racje bardzo sie ciesze,ze w koncu ktos z Gdyni znalazl sie na
              forum,Agnieszka skad jestescie? Mam nadzieje,ze sie spotkamy niedlugo,bo ja tez
              z Gdyni,niestety wszyscy inni daleko,czasem Ania-Socka bywa w Slupsku i wtedy
              ona najblizej. Wlasnie Aniu mam nadzieje,ze uda nam sie spotkac jak bedziecie w
              Polsce,Rosiario tez przyjezdza czy tylko Ty z Paula? swieta w PL czy Italii?

              Danwik nie przepraszaj,ze piszesz tylko o jednym przeciez to dla nas
              zrozumiale,faktycznie strasznie Twoj maz pogmatwal i chyba sam teraz nie moze
              sie odnalezc i poukladac sobie wszystkiego,moze probuje ciagnac dwie sroki za
              ogon,bo nie wie jak to bedzie i nie chce zostac na lodzie? trudno cos mowic na
              odleglosc,ale jakies sprzecznosci nim targaja. Moze jakies spotkanie z
              psychologiem? sama nie wiem.

              Kinga ja pomyslalam tak samo jak Franca zebys przyprowadzala Zuzie pol godziny
              pozniej do przedszkola.
              Ja dzis znowu gadki z siostra,a wieczorem bylismy cala dawna rodzinka,czyli
              rodzice,siostra i ja w Teatrze Muzycznym na przdstawieniu Opentaniec,fajnie tak
              wyjsc jak za dawnych lat,ja bardzo dawno nie bylam w teatrze wiec bylam
              zachwycona,choc mam pare uwag.Moi chlopcy poradzili sobie calkiem
              dobrze,mieszkanie cale,sprzatania nie za wiele,tylko Szymon nie chcial zasnac u
              sobie w lozku tylko u nas.
              Franca u nas przedszkola panstwowe pelne i puszczaja dzieciom bajki wiec bez
              sensu,a prywatne drogie,inne zajecia jakie znalazlam dla dzieci maja jeszcze
              bardziej koszmarne ceny niz HD,ale o tym napisze jutro po lekcji pokazowej.
              Skrzynka widze,ze plan spotkan ze znajomymi dziala.
              Spanie u nas w dzien czasem wypada,ale generalnie Szymon bardzo szybko zasypia
              w wozku,mimo,ze czesem jest bardzo rozbawiony,szybko odpada. Wieczorami ciezko
              mu zasnac i czasem dlugo to trwa,a potem dlugo spi do 9,wiec zaczelam go budzic
              kolo 8, zeby zasypial wczesniej. Jak u Was taki problem to chyba faktycznie
              lepiej zrezygnowac z drzemki popoludniowej i zobaczyc co sie bedzie dzialo.
              Ja odstawilam Szymona w wieku 15 miesiecy na pieprz ziolowy z czosnkiem,ktorym
              posmarowalam cycki,byl wielkim cycomaniakiem,a po trzech probach sam
              zrezygnowal,bo cycy ble,obylo sie,ku mojemu ogromnemu zdziwieniu bez placzu,i
              po dwoch dniach noc przespana,wczesniej potrafil cycac w nocy co dwie
              godziny,pierwsza noc po odstawieniu budzil sie i dawalam mu wode z
              niekapaka,ale to nie to co cycus i teraz spi smacznie w nocy. Slyszalam jeszcze
              o cytrynie,soli i tego typu specyfikach,ze mleko sie popsulo,o zaklejeniu
              plasterkami cycusiow czy pomalowanie gencjana,ze sa chore.No i jeszcze wedlug
              mnie bardzo drastyczna metoda- wyjazd mamy na 2-3 dni,podobno sie dziecko tez
              odzywczai. No i troche konsekwecji,zeby mu nie mieszac w glowie,ze raz
              dostaje,raz nie.
              Koncze,bo chyba nikt nie dobrnal do konca,a jeszcze chyba moglabym pisac i
              pisac,cos mi dzis dobrze pisanie idzie smile
              Buziaczki-Jola
              • didi23 Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 08:18
                Hejka
                Aga pisz, bo po to jestesmy żeby byc dla siebie wsparciem. Każdy problem jest
                ważny, a szczególnie taki.
                Sądze, że strach Zuzi można opanować i nieche do tej pani przyprowadzajac ja
                później lub porozmaiwać też z pania, żeby probowała sie do małej zblizyc i
                pokazac, że ja lubi i że nie taki diabeł straszny.
                My zajecia z HD sobie odpuscilismy, Dawcio ma kontakt z dziecmi w przedszkolu i
                postanowiłysmy sie czesciej spotykać z kuzynka która ma o 5 miesicey starszego
                synkla (rocznikowo rok) i o rok młodszego. Jak sie chłopaki spotkaili to sie
                świetnie bawili. Miałysmy sie spotkać jutr, ale niestety Dawcio dostał gorączki
                wieczorem 38,3. Dalam leki na troche ja to zbiło, ale w nocy znów sie pojawiła.
                Dzis idziemy do lekarza, bo nie ma kaszlu ani kataru a gorączka jest. Koleżanki
                syn miał takie zapalenie oskrzeli. Dawcio mial juz zapalenie miesiac temu aż
                sie boje isć. Pocieszam sie że to mogą byc zęby choc na to nie wskazuje, a
                ponadto przemeczenie. Teraz musi wstawac wcześniej przez to że nie ma T. i ja
                przed pracą go zaprowadzam do przedszkola nie ma taty moze tęskni choc o nim
                nie wspomina.
                Ja na poprawę humorku zaszalałam i przebiłam sobie pępek. Miałam dobry humor az
                do goraczki małego. Dobrze że choć na weekend T. przyjedzie i troche mnie
                odciaży. Kolejną noc nie spałam, bo mały sie budfził i wolal pic po prostu
                padam.
              • skrzynka3 Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 08:24
                Jola ja dobrnelam !!! wink))
                Jakos mi sie wczoraj udalo, obiad wykonczylam w niecale 10 min, Zosia ma
                kapusniak, udalo mi sie metoda wkladania lyzek do dziobka zajetej zabawa Zosi
                upchnac cale mieso (w przelocie miedzy pokojem chlopcow gdzie "dozorowalam"
                lekcje, kuchnia a kompem).Szlaczki Stasia i literka P Henia tez wyszly niezle,
                do znajomych spoznilismy sie tylko 45 min smile) ale bylo bardzo milo i
                relaksujaco, dzieciaki po powrocie padly natychmiast bez mycia.
                Dzisiaj jakis kretynsko zabiegany dzien jak dozyje to sie odezwe wieczorem.
                Buziaki Skrzynka
                Ps z zabaw udalo mi sie namowic starszego do zabawy w wieze on budowal maly
                burzyl jakos udalo mi sie to sprzedac (grunt to opakowanie wink) ze Henio zamiast
                denerwowac sie ze Stas burzy przyjal ze na tym wlasnie polega ta zabawa i obaj
                sie zasmiewali. Staralam sie tylko zeby byly momenty kiedy Henio spokojnie
                sobie buduje (przy stole gdzie Stas nie siegal) swoje konstrukcje.
                • sewerynki Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 10:33
                  Ja też radośnie dobrnełam chociaż weny do pisania u mnie niet za bardzo.
                  ja chyba niestety jestem trochę chora. Nie mam gorączki tylko takie tam
                  nauczycielksie dolegliwości. Nie jest wesoło bo na ostatniej lekcji prawie
                  zaniemówiłam wczoraj. dzis chcę spróbować przeuczyć dwie, jedna odwołam zobaczę
                  jak się będę czuła. Udało mi się zobaczyć laryngologa - w przychodni ale
                  zapłaciałam 30 zl bo nie miałam skierowania i przyjęli mnie w tym samym dniu.
                  Mam nadzieję że ta kobieta nie była beznadziejna, dostałam bioparox do
                  psykania, wit A+E coś homeopatycznego. Pani nie miała słuchawek więc nie mogła
                  mnie osłuchać, ręce opadają. Dziecko w domu z mamą tylko na chwilę bo musi
                  lecieć a oni posyłają mnie po kolejnych lekarzach. Czy larynglolog nie potrafi
                  kogoś osłuchać? Nigdy nie będę i nie chcę być lekarzem. To wredny zawód.
                  Ale Wojtka wziełam rano też do przychodni do kontroli. Osłuchowo ok, kataru
                  kóry jest też nie słychać, migdałki delikatnie powiększone ale to po infekcji.
                  Szczepienie może za 2 tyg. Pani się zmiłowała i spróbowała mnie osłuchać i nic
                  nie znalazła. zasugerowała że to może coś mi ściekać z zatok. No nic próbuję
                  się leczyć. OPocieszyła mnie że przy przedostatniej infekcji kiedy młody dostał
                  antybiotyk na niby zapalenie płuc to ona też by dała bo wyniki badań wskazywały
                  na stan zapalny na 100%. Wojtek waży 11,200. W końcu wiem.

                  Czytam to co mówicie o alergii. Jeszcze raz powtarzam że nasza prywatna to
                  alergolog, nie taki co ma świra na punkcie alergii i wszędzie ją widzi, Wojtek
                  dostaje od miesięcy Ketotifen - właśnie na to i teraz zmieniliśmy na Zyrtec ale
                  to nic nie pomaga na ten kaszel wysiłkowy. Cropoz - który dostaje do buzi ma
                  zapobiec rozwijaniu się astmy, a na badanie astmatyczne jeszcze jest trochę za
                  wcześnie.wg lekarki. Paweł ma chodzić po domu z aeroscopiciem - taką tubą do
                  wziweów żeby WOjtek się przyzwyczaił.

                  HD - w Krakowie - ul. Bronowicka, Aleje Krasińskiego, Starowiślna i Felicjanek.
                  Moze razem pójdziemy z dziećmi od stycznia? U nas już 4-5 zajęć było i chyba
                  bez sensu teraz zaczynać. Napiszę więcej co myślę o tych zajęciach jak Jola zda
                  swoją relacje.

                  Podobają mi się wasze pomysły na zabawy. Proszę o więcej. Wojtek polubił
                  ostatnio jak tata buduje wokół niego wielki mur z klocków. W planie mają
                  zbudowanie auta. I Wojtek bardzo lubi skakać na spręzynowym materacu naszego
                  łóżka, jest bardzo wysoko w powietrzu. Śmiesznie. Acha i jeździ na tacie jak na
                  koniu, tata na czworaka.

                  Wojtek też późno zasypia a w dzień śpi 2h i nie ma problemu z zaśnięciem. Myślę
                  że obył by się bez spania ale mi żal tego czasu dla siebie. Mama egositka.

                  No i mam do was kochane prośbę ale ona będzie wymagać chyba troche pisania i
                  nie wiem czy wam się bedzie chcieć. Chodzi mi o opisanie krok po kroku jak
                  wyglądałą u was edukacja nocnikowa. Tak jak dla głupka. Czy chodzili bez majtek
                  czy w. Czy przebierałyście ich cały czas. itp,itd. Jakby się komuś chciało to
                  super.

                  idę pa
                  • socka2 Re: ślicznie dziękuję !!! 28.10.04, 10:45
                    usiadlam odsapnac troche bo wzielam sie za sprzatanie, a brzuch mi zaczal
                    twardniec przy wysilku.

                    Sewerynki, to ja tak w biegu szybko ale my ciagle w temacie nocnikowym:
                    Paula od konca sierpnia znowu siadala na nocnik, od polowy wrzesnia w domu
                    zdejmowalam pieluszke, co 15 min. pytalam czy chce siusiu, czasem sadzalam na
                    nocnik mimo, ze mowila nie. Czasem sie udawalo, czasem nie i byla do
                    przebrania. Pozniej zaczelam wychodzic z nia bez pieluchy na dwor, biorac ze
                    soba zestaw zastepczy i ciagle pytalam czy chce siusiu (nadal pytam). Zdarzaly
                    sie wpadki, pedzilismy sie przebierac i myc (akurat blisko tesciowej wiec
                    moglam umyc). Od ponad dwoch tygodni Paula wola, ze chce siusiu (wczesniej
                    wolala juz sikajac do majtek) i kupe. Nam,jak juz pisalam, pomogly majteczki z
                    myszka miki - Paula wybierala te zamiast pampersow. A ja mowilam, ze jak ma
                    takie ladne majteczki to nie moze do nich robic siusiu i kupy, bo beda brudne,
                    myszce bedzie smutno i takie tam - pomoglo!!! Mysle, ze duzo daje tez
                    wychodzenie bez pampka - nawet jak kilka razy dziecko zrobi siusiu do majtek,
                    to za ktoryms razem bedzie pamietalo, ze jest mu mokro i zle. Zycze powodzenia,
                    a ja ide powolutku poodkurzac.
                    pozdrawiamy
                    Ania i Paula
                    • agniesz76 Styczeń 2003 28.10.04, 11:55
                      Też się cieszę że jest ktoś z Gdyni i mam nadzieję Jolu że się spotkamy, uważam
                      że Patrykowi jest potrzebny kontakt z rówieśnikami. Zaraz ktoś się pewnie
                      odezwie że można to załatwić drugim dzieckiem wink Ale ja nie wiem czy dałabym
                      radę, podziwiam te mamy które mają dwójkę nie mówiąc o trójce. Z drugiej strony
                      jedynak to moim zdaniem trochę krzywda dla dziecka. Na razie Patryk domaga się
                      mojej stałej uwagi to nie wiem gdzie w tym znalazłabym czas dla drugiego
                      dzieciaczka?
                      No i ja też dołączam się do prośby o podanie przepisu na nocnik, tylko nie wiem
                      czy jest sens jeżeli młody na razie nawet nie mówi siusiu? W przypadku
                      chłopców chyba nie uda sie namówić na ładne majtki czy na koronę?wink
                      Patryk ciągle mnie zaskakuje dzisiaj zasłonił żaluzje, myślałam że to przypadek
                      ale nie, jak odsłoniłam to poszedł i zasłonił jeszcze raz. No i wziął sobie
                      końcówkę tektórową po ręczniku papierowym i od razu zaczął w nią trąbić. Skąd
                      dziecko wie że to może do tego służyć?
                      Pozdrawiam Agnieszka, a mieszkamy na Chwarznie
                      • ewakop Re: Styczeń 2003 28.10.04, 12:08
                        Wczoraj na kolację mieliśmy ucztę grzybową tzn. smażone kanie, przyrządzone tak
                        jak schabowe. Ja uwielbiam grzyby, nie zbierać, tylko jeść. Moja teściowa
                        codziennie przynosi ze spaceru z lasu grzyby. Co prawda w tym roku nie ma ich
                        za dużo, przynajmniej w naszej okolicy, ale zawsze coś tam znajdzie.

                        Kamilo, pomysł zjazdu styczniaków jest fantastyczny !!!!!!!!!!!!!!!!!! Myślę,
                        że można by go było zorganizować w Rawie. Ja bywałam w Rawie Mazowieckiej (moja
                        koleżanka ze studiów pochodzi z Rawy), bywałam też nad zalewem, latem
                        rzeczywiście jest tam bardzo sympatycznie, dużo się dzieje w ciągu dnia i
                        wieczorami. Byłam kiedyś na fajnej imprezie w takim okrąglaku nad zalewem.

                        Magdo, byłam ostatnio w Ecco w Jankach. Takich butów na paseczki, jak pisałaś
                        wcześniej, niestety nie widziałam. Kupiłam Adasiowi za to fajne zimowe
                        skarpetki, z jakiegoś specjalnego materiału, mają być bardzo ciepłe.

                        Czynicie jakieś przygotowania do Hallowen??????????? Ja wymyśliłam, że postawię
                        na balkonie dynię podświetloną światełkami.
                        • part_two Re: Styczeń 2003 28.10.04, 13:21
                          Ja też jestem z grzybolubów i to z tej odmiany leniwców, co najbardziej lubią
                          grzybki podane na talerzyku. Zwłaszcza pasty z grzybami w śmietanie są warte
                          grzechu.
                          Popieram ideę zjazdu Rawskiego o każdej porze roku i już deklaruję 2 wolne
                          miejsca na podwóz dla niezdecydowanych wink
                          Za to zupełnie nie czuję klimatu Helloween. W mojej głowie to Święto zupelnie
                          się nie przyjęło, bo kłóci mi się klimatem z naszym Świętem Zmarłych. Mam dużo
                          bardzo bliskich osób zmarłych, którym ten dzień i swoje myśli chcę poświęcić w
                          tym czasie. Już bardziej czuję Dziady wink)) Poza tym taki refleksyjny nastrój 1
                          listopada podoba mi się i dobrze się wtedy czuję. Moją jedyną bolączką są tłumy
                          na cmentarzach, bo ja jestem tłumofobem wink))

                          Pozdrawiam
                          S.
                          • jogaj Re: Styczeń 2003 28.10.04, 17:31
                            Jestesmy po zajeciach HD i powiem,ze jestem lekko rozczarowana i nawet jak bym
                            miala duzo kasy to nie zapisalabym Szymona,no moze jedynie ze wzgledu na dzieci
                            kolezanki. Pewnie duzo zalezy od prowadzacej,u nas bylo malo dzieci,wiec
                            kontakt z dziecmi ograniczony,pani bardzo robila wszystko wedlug
                            szablonu,zadnych odstepstw,no i dzieci nie mogly biegac tylko wlasciwie tylko
                            siedziec,wiec malo atrakcyjnie. Szymon sie czul tam rewelacyjnie,biegal po
                            calej sali,uczestniczyl w zajeciach,ale pani go ciagle ograniczala.Powtarzac
                            nie powtarzal,bo on w ogole nie mowi zbyt wiele,ale jakos dla mnie pani nie
                            bardzo potrafila ich mozno zainteresowac,za malo swobody. Zajecia krotkie i
                            mocno pod schemacik,za mocno,bylo tylko czworo dzieci z nami,czyli tylko jedno
                            nam nie znane.Faktycznie wolalabym go dac do przedszkola,wiec na razie nie
                            robimy nic w kwestii zajec.
                            Na razie koncze,pozniej napisze o naszym sikaniu-Jola
                            • camilcia Re: Styczeń 2003 28.10.04, 20:01
                              Jolu, to zawsze zależy od prowadzącego! może być najlepsza szkoła a lektor do
                              bani! dobrze że są te lekcje pokazowe, my też nie chodzimy dlatego, że babka
                              była kiepska. Maja co prawda nie ma zbyt dużego kontaktu z dziećmi, ale HD nie
                              załatwia sprawy.
                              dowiadywałam się w przedszkolach i przyjęliby Maję od września (tzn 2,5 r) i to
                              po znajomości!!! bo są takie kolejki - w życiu bym nie przypuszczała.
                              a ja dzisiaj mały sukces u pierwszaków. Kazali mi zamknąć oczy, nie wiedziałam
                              co jest grane, wszyscy sie śmiali i coś szeptali. otwieram a tam na tablicy
                              napis ' kochamy pania kamilę - 1 d" az sie wzruszylam (i mi ulżyło że jednak
                              mnie lubią). 1,5 h z takimi maluchami to wyzwanie!
                              cieszę się, że Wam się spodobał pomysł zjazdu smile
                              Ja też nie obchodzę Halloween, jak mieszkałam w Stanach to się napatrzyłam - to
                              jest okropne święto!!! ja z tych bojaźliwych i z bujną wyobraźnią i wolę naszą
                              zadumę i świeczki niż rozkopane groby na trawnikach przed domem i zakrwawione
                              szczątki na szybie od samochodu. brrrrr..... dynię można postawić ale oni
                              przesadzają.
                              Idę zjeść jakąś kolację bo ledwo siedzę, cały dzień głodowałam.
    • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.10.04, 21:28
      Hej! A ja dziś szalałam. mamy w Bydgoszczy urodziny Cubusa i olbrzymie
      przeceny - kupiłam Gosi 3 sukienki, 1 spodnie, sukienko-sweterek i swetr zimowy
      w gwiazdy i za wszystko zapłaciłam 140 zł. Jutro będe szaleć dalejsmile)) Tylko
      sprawdzę stan kontasmile)) Może kupie sobie kurtke - upatrzyłam jedną w dziale
      dziecięcym.
      My byliśmy w niedziele na grzybach. Przywiźliśmy olbrzymi kosz maślaków -
      starczyło mi roboty na całe popołudnie. Większość grzybów była zamieszkała,
      więc ostało sie jeno na 1 kolację i skromny obiad. Ale za to jak przyjemnie się
      zbierało. Kuzyn wybudował się kilkanaście km za Bydgoszczą w zagłębiu
      maślakowym - ma dom zupełnie przy lesie. Gosia była zachwycona i powedziała, że
      też chce mieć domek i nasze mieszkanko jest be i ona chce mieszkać tam. Nic
      dziwnego, bo mnie tez się tam podoba. A do tego rodzina ma trzy wielkie psy
      latające za Gośką i traktujące ją radośnie jęzorami (2 owczarki francuskie i 1
      niemiecki), białego kota, szczura w klatce i staw z 106 kolorowymi rybami
      (kuzyn marzył kiedyś o ichtiologii). Myszkoskoczków o dziwo nie mają - to jakiś
      wyjątek w naszej rodziniesmile))
      My nie mamy wielu doświadczeń nocnikowych. Jak Gosia miała 9 miesięcy, pani
      doktor zdziwiła się, ze nie sadzamy jeszcze Gosi na nocnik. Posadziliśmy i było
      siku. Od tej pory kupa w pieluszce była może 2 razy - i to przy biegunce, a
      siku zdarza się gdy Gsia nazbyt się zajmi e zabawą. Miałam w niedzielę problem
      w lesie, bo Gosia żądała nocnika. W końcu wytłumaczyłyśmy jej z dziewczynkami
      (córka kuzyna i jej koleżanka), że spotkał ją zaszczyt siusiania jak mały
      zajączek i zgodziła się na siku w runo leśnesmile))
      A mnie pewien rygor HD odpowiada, bo uczy dziecko zasad zachowania w grupie.
      NAsza Pani Hania jest dzieciata i rozumie, że maluchy w wieku 2 lat nie usiedzą
      pół godziny na tyłkach.
      A ja cieszę się, że przyszedł zwyczaj swiętowania haloween. Czy jak sie to
      pisze. Zazdroszczę krajom, gdzie wszsytkich Świętych obchodzi się na wesoło.
      Luię myśleć, że moi bliscy są zawsze blisko mnie i atmosfera powagi, skupienia
      nad grobami absolutnie nie odpowiada mi, bo dziadków pamiętam jako wyjątkowo
      pogodnych ludzi. Daję głowę, że woleliby impreze w stylu Meksyku ( tam jest
      wielka biba) i zastanawiam się, kiedy dziadek Olek wywinie nam na cmentarzu
      jakiś kawał aby ożywić atmosferęsmile)
      A nie myślicie czasami, że mężowie nasi zerkaj czasem na nasze forum???
      Na wszelki wypadek pozdrowię mojego Wojtka smile))Pa
      Monika
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.10.04, 22:34
        No ale nam kazali prawie cale pol godziny siediec na tylkach,wstalismy tylko
        raz.Ciezko bylo wytrzymac Szymonowi,inne dzieci byly speszone i zawstydzone
        wiec siedzialy,a wlasciwie sie krecily na mamach.
        Pamietam,ze cos jeszcze mialam napisac,ale co? smile
        Szymon dzis nie spal w dzien i udalo mi sie go uspic juz o 21! ciekawe do
        ktorej mi pospi jutro,chyba musze isc spac.
        Fajnie macie z ta ladna pogoda,u nas juz od bardzo dawna codziennie pada,czasem
        leje,a czasem mzy,ale codziennie jest mokro.
        Buziaczki-Jola
        • mama_03 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 28.10.04, 22:59
          Hejka!! My nadal z wizytą u rodziców. Julka cała szczęśliwa a ja powoli czuję
          się zmęczona poniewaz w, krótkim czasie próbuje nadrobić wszystkie zległości
          towarzyskie. Ale bardzo się cieszę że moge spodkać się ze starymi znajomymi.
          Julka zaczyna coraz więcej mówić dzisiaj poraz pierwszy powiedziała swoje imię
          i tak jej się to spodobało że biegała po mieszkaniu i wołała: "Julia, Julia"
          poprostu jak nakręcona a ile radości jej to sprawiało aż przyjemnie było
          patrzeć.
          Muszę też powiedzieć o tym że Julia zaczęła wołać na nocnik choć czasami tylko
          po to by sobie na nim posiedzieć ale to chyba już coś.
          Wreszcie nauczyłam sie tworzyć linki, więc jesli tylko chcecie możecie zobaczyć
          moje słoneczko.
          Buźaczki dla wszystkich!!
          Gabi i Julka
          • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 00:34
            Czesc dziewczynki,

            w koncu udalo mi sie dorwac do kompa. Widze, ze temat pieluszek jest ostatnio
            na tapecie. To i my sie dolaczymy. Dzisiaj pierwszy dzien odzwyczajania, a
            efekty...10 kompletow ubranek do prania !!! Mam nadzieje, ze za kilka dni
            bedzie lepiej.

            Gabi, ale Julia ma wlosy !!! Olka jest teraz obcieta na chlopaka, bo ma
            strasznie slabiutkie siorka i chce je wzmocnic. A gdybym jej nie obcinala,
            mialaby juz za pupe (rok temu zcielam jej wlosy 20cm + jeszcze kilka razy miala
            obcinane). Za nozyczkami oczywiscie nie przepada, wiec jest obcieta byle jak i
            wyglada smiesznie.

            Wczoraj byla u nas moja kolezanka z 5 miesiecznym synkiem. Choc staralam sie
            Olke pilnowac, zeby mu nie zrobila krzywdy, niestety przyrabala mu szklana
            miseczka w glowe !!! Poza tym maly dostal od niej kilka plaskaczy po buzi i 2
            razy pileczka golfowa w brzuch...Nie wiem zupelnie co mam z tym zrobic. Za
            kazdym razem jej tlumacze i nic z tego. Kiedy sie pytam "Ola wolno bic
            dzidzie?, mowi, ze nie, ale nic z tego nie wynika.Macie jakies pomysly??

            Jola nasz bardzo bobry kolega wystepuje w Opetancu w jednej z glownych rol !!!
            Byl nawet kandydatem na chrzesnego dla Oli. Ciesze sie, ze Ci sie podobalo.

            Kinga i 8inne mamy przedszkolaczkow, mam do was pytanko: Czy nie mialyscie
            problemow,zeby wasze dzieci byly przyjete do przedszkola?? Kiedy ja rozmawialam
            w kilku prywatnych przedszkolach o 2 godzinkach dziennie, owszem ale tylko ze
            mna - opiekunki nie chcialy brac odpowiedzialnosci za takiego maluszka.

            Bakocia, to jest nas 2 z ssakami u cyca !!! Ja mam zamiar odstawiac lada
            dzien...tak od 2 miesiecy juz mowie !!! Ja jeszcze nigdy nie probowalam i
            jestem za metoda drastyczna, jak to Jola okreslila. Ja chce to przeprowadzic
            tak: Najpierw chce odzwyczaic ja od karmienia nocnego - Tomson bedzie z nia
            spal. Potem kolejno poranne karmienie precz i w koncu wieczorne. Jestem dobrej
            mysli !!! Zdawaj relacje jak Ci idzie !!!
            Co do spania, w dzien zazwyczaj 3 godziny, a wieczorem klade ja o 22, ale
            mysle, ze to troche pozno i chce ja przestawic na 21.

            Danwiczku, Ja mysle, ze Ty sie z Tomkiem (?) za bardzo cackasz. Wg mnie on
            zaczal myslec.....a nie glowa. Przydalby mu sie zimny prysznic !!! Powiem Ci
            szczerze, ze w szoku bylam jak napisalas, ze on caly czas ma z nia
            kontakt.....Powinno do niego dotrzec, ma duzo do stracenia, dlatego ostro z
            nim, nie zasluguje na delikatne traktowanie !!! Troche stresu mu sie przyda -
            moze wtedy otrzezwieje. W kazdym razie ja caly czas o Tobie mysle i trzymam za
            Ciebie kciuki.

            Buziaki,

            Kasia i Ola
            • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 10:46
              Hejka
              Co do przedszkola to ja nie miałam problemu Dawcio miał byc posłany na okres
              próbny i sie zaadoptował, a ponieważ u nas jest mało dzieci i na osiedlu
              zlikwidowali żłobek, wiec przedszkola wychodza na przeciw.
              Dawcio nadal gorączkuje, weźmie nurofen potem śpi goraćzka znika albo maleje a
              potem znów pojawia sie nie ma kaszlu, ani katarku, choc czasami jak śpi cos w
              nosku mu chrobocze, badaniam moczu są w porządku. Ja nie wiem co mam robic.
              Dzis idziemy do lekarza mozę cos sierozinęło i zakipię pyralginke w czopkach
              ponoc jest lepsza i szybciej działa.
              Na domiar złego chciałam trocheodmiany i postanowiłam sobie zrobić inny odcvien
              włosów. Zachciało mi sie burgundu. Mam go na odrostach jest to super kolor a
              reszta pozostała czarna, a chodziło mi tylko o nadanie poswiaty i wygladam
              okropnie z tymi odrostami, alem uszep oczekać, aż troche włosy sie wzmocnią i
              po 2 tyg. zafarbować je na czarno i to dobra farba bo mi włosy wychodza bardzo.
              • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 11:35
                Pisze, lub spróbuję napisać bo mam jakiegoś doła. Słońce świeci a ja w dole.
                Nie mogę wyjść na spacer z Wojtkiem bo dostałam Bactrim wczoraj od mojej
                lekarki, mam jakies zapalenie w gardle i krtani i strunach. Leki i siedze w
                domu. Płakać mi się chce. Mam dość chorowania i siedzenia w domu. Paweł mówi że
                mnóstwo rzeczy zaczyna się w głowie i żebym wzięła się w garść. Jak to zrobić?
                Jak przestać myśleć czarno tylko kolorowo. Drżę teraz o Wojtka. Na kontroli
                było wszystko ok ale czy go nie zaraże jakimś syfem z mojej buzi? Kaszle mokro
                i odpluwam jakąś wydzielinę, jakaś flegma mi cały czas zalega. Lekarka przyjęła
                mnie za friko i na dodatek w końcu uczciwie z nią pogadałam o forsie. O tym ze
                chcę do niej chodzić i ze nie wyrabiamy z płaceniem. Przyjęła to b. dobrze,
                oferując daleko pojętą pomoc i że jak będzie ciężko to po prostu nie będziemy
                płacić. To było fajne przynajmniej.
                W sumie ten Bactrim to dała mi osłonowo, żebym mogła wrócić do pracy i szybciej
                się wykurować. Tak to zrozumiałam.
                Didi23 mam nadzieję że Dawcio już lepiej. Jak wysoka jest ta gorączka?Może OB
                zróbcie czy nie ma stanu zapalnego.
                Jola, przykro mi że było kijowo w HD. U nas lekcja na siedząco by nigdy nie
                przeszła. Zresztą nie przechodzi nawet z dziećmi do 7 roku życia. Zawsze są
                ćwiczenia, gry, zabawy ruchowe. Czasem trafia się jakiś marny nauczyciel i
                tyle. Myślę że od niego to zależy. W założeniu na takiej lekcji powinna być
                duża różnorodność ćwiczeń ruchowych, obrazków, kolorowania, jeżdżenia autkami,
                biegania, zwierzątek, piosenek. U nas jak dzieci jeszcze nie są w stanie
                fizycznie zrobić "jump" to robią to z rodzicami na rękach, w twoim przypadku
                byłoby gorzej (dzidzia nr2 w brzuchu). U nas Wojtek strasznie się bał na
                próbnej. Przestraszyły go oklaski i okrzyki uznania jak któreś dziecko wrzuciło
                gdzieś piłeczkę i potem był u taty na rękach. Zresztą on tak często reaguje w
                nowych sytuacjach, potrzebuje dużo czasu. Ale inne dzieci były b. odważne i
                wszystko fajnie robiły. Ale się rozpisałam. Mam nadzieję że w Gdyni jest więcej
                nauczycieli nie tylko ta jedna. U nas jest nas mnóstwo. Do wyboru do koloru.
                Czasem jak mam lekcje to ktoś inny prowadzi lekcje dla naszyhc maluszków i
                wtedy strasznie mi tęskno za Wojtkiem i tym żeby z nim chodzić.
                Skrzynka, Wojtek zaczyna dmuchac!!! Przy bańkach, jakieś takie ffffff wtedy mu
                wychodzi z buzi.
                Dziewczyny - używacie kubków niekapków? Szlag mnie trafia że nie mogę ich
                dokładnie domyć, macie jakieś sposoby żeby te zakrętki były czyste?
                Danwiku - jak się masz?
                • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:00
                  Oj, Iwonka strasznie mi przykro ,ze Ty w takim dole, to pewnie przez to
                  choróbsko które Cię dopadło, łykaj ten bactrim i się nie poddawaj, super że z
                  Wojtkiem lepiej i nie myśl ciągle o zagrożeniach, pomimo że ja raczej należę do
                  czarno-myślącychsmile wiecznie wydaje mi się że coś sie moze wydarzyć, to staram
                  się to naprawić we własnej głowie (tu rację ma Twój mąż) i nie skupiać swoich
                  myśli tylko na tym niedobrym. Jakoś z drugiej strony wierzę w pozytywne
                  afirmacje i staram sie pielegnować w wyobraźni dobre, miłe rzeczy, zdarzenia.
                  Dobro przyciaga dobro, a zło wywołuje złe.Bądź dobrej myśli!!!
                  Co do Halloween, przeszczepianie na polski grunt pewnych świąt uważam za lekkie
                  nieporozumienie, mamy inne tradycje i mentalność, dla mnie tego typu świeta to
                  czysta komercja. Lubie ten nastrój zadumy okołolistopadowej, nie , nie smutku
                  to zbyt przygnębiające, nie lubie tych tłumów na cmentarzu, ale lubię widok
                  tysięcy małych ogników wieczorem, lekki zapach dymu i chryzantem, wilgotny
                  chłód, pomieszane aromaty ziemi, opadłych liści... Zawsze to czas niezwykłej
                  refleksji, refleksji o życiu. nie bawia mnie gadżety rodem z usa, ale też nie
                  protestuję przeciwko nim, bo dowolność i prawo wyboru panuje i u nas.
                  To tak tytułem refleksji.
                  Dzis wybieram się na tańce, i pewnie lokale będą obwieszone dyniamismile)Franek
                  zostaje ze swoim tatą i mają przed sobą męski wieczór i nie mniej męską noc, bo
                  śpię u siostry. Kobieta a włsciwie matka to dziwna istota, tak się cieszyłam na
                  to wyjście już od dawna (chyba od roku nigdzie sama nie byłam) a od wczoraj
                  miejsca sobie nie mogę znależćsad((i wynajduje rózne preteksty żeby jednak w
                  domu zostać.
                  Franus od wczoraj zaintereesowany tylko jedną rzeczą - ŚMIECIARKĄ - samochodem
                  oczywiście, kupiłam mu wczoraj w Rossmanie i nastąpiło śmieciowe szaleństwosmile)
                  Powiem Wam jeszcze , ze byłam przedwczoraj na spotkaniu emam z forum fajne
                  mamy w kfc, dzieci szalały w kulkach, my mogłyśmy sobie trochę poplotkować,
                  potem były wspólne frytki i rozpacz przy rozstaniusmile) Forum to odkryłam całkiem
                  niedawno, wybrałam sie na spotkanie całkiem chętnie, oczywiście nie mogłam
                  oprzeć sie wrazeniu że to z Wami sie spotykamsmile))
                  Ściskam Was serdecznie!
                  • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:11
                    Hej !!!!!!!!

                    Dzisiaj nie jestem w pracy, wzięłam sobie opiekę na dzieckiem, bo dziadkowie
                    chcieli jechać wcześniej na groby. W związku z tym, rano byłam z Adasiem w
                    serwisie, podłączyli mi wreszcie poduszkę. Adasiowi się bardzo podobało, bo
                    było dużo brumów i były dynie z lampeczkami.

                    Później Adaś grasował w ogródku, w piaskownicy, na zjeżdżalni, na huśtawce. Aż
                    trudno uwierzyć, że to prawie listopad, na termometrze 19stopni, pogoda
                    super !!!!!!!!!!!!

                    Adaś sypia w dzień około 3 godzin (właśnie śpi). Wieczorami chodzi spać około
                    22.00.

                    Jak już pisałam, ja też byłam na zajęciach pokazowych HD i mam mieszanie
                    odczucia. Miałam zastrzeżenia głównie do prowadzącej, młodziutka dziewczynusia,
                    chyba studentka, albo tuż po studiach , z cichutkim głosikiem. Bez przekonania
                    prowadziła zajęcia. Muszę się jeszcze raz wybrać, żeby mieć porównanie, tylko w
                    inne miejsce, do innej prowadzącej.

                    Co innego zajęcia Musical Babies i pani Grażynka, która ma podejście do dzieci,
                    piękny głos i charyzmę, umie porwać dzieci do zabawy.

                    A propos, Kasia Ludikun, wybierzesz się jutro ??????

                    Gabi, Julka jest cudowna, następna mała ślicznotka.
                  • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:16
                    Sewerynki wspolczuje i zycze jak najszybszego porotu do zdrowia i jak
                    najbardizej pozytywnych mysli.
                    Kini, baw sie dobrze na imprezce.

                    A u nas dzisiaj nieciekawy dzien. Wczoraj wieczorem dowiedzialam sie, ze w
                    wypadku zginal tato mojej przyjaciolki (jakos dziwnie caly dzien o Nim
                    rozmawialysmy przez internet, a potem ja ze znajomymi - zrobil Jej cudne meble
                    do nowego domu i pokazywalam zdjecia, bo tez takie chcielismy). Wczoraj mialam
                    gosci, zadzwonilam do Niej, ale jakos to do mnie nie docieralo, ale dzisiaj
                    jestem zalamana. Ciagle mysle o tym co sie stalo, wspominam chwile, kiedy z Nim
                    rozmawialam itp. No i tak bardzo mi Jej szkoda - dzisiaj pojechala do Polski, a
                    to On mial do niej za 2 tyg, przyjechac z reszta mebli.
                    Oprocz tego Paula zlapala katar - mozeliwe, ze podczas wczorajszej wieczornej
                    zabawy z zakatarzona Natalia? W nocy nie mogla spac, ciagle sie krecila, mowila
                    przez sen, budzila. W sumie spalysmy do 10 od polnocy, ale co to za sen sad
                    Paula ma lekki stan podgoraczkowy, mam nadzieje, ze to sie nie rozwinie w cos
                    powazniejszego sad Oczywiscie woda do noska, smaruje Ja wick'iem a potem dam
                    herbatke z miodem i cytryna i moze zrobie inhalacje. Teraz moje sloneczko spi,
                    a ja ide zmywac, bo wczoraj nie mialam sily ...
                    Pozdrawiam wszystkich

                    Ania i Paula
                • bakocia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:21
                  Cześć.
                  Sewerynki dziekuje serdecznie za adres miejsc gdzie uczą HD.Nie wiem narazie
                  czy będe mogła Tomka zapisać na takie zajęcia ze względów finansowych.Jeszcze
                  zapytam Cię jaki jest koszt takich zajęć?
                  Kasiu metodaodstawiania, o której piszesz jest drastyczna faktycznie.Ja
                  próbowałam 2 razy i nie udało się. Co z tego że posmarowałam sutki cebulą. Nie
                  chciał wziąść do buzi cycusia bo mu nie smakował ale tak naprawdę chciał. I nic
                  to nie pomogło. Jest forum prywatne o karmieniu piersią i tam dziewczyny
                  mówią,, że dziecko musi samo dojrzeć do tego momentu. Spróbuję za 2-3 tygodnie
                  od nowa.Zobaczymy co będzie. Jak narazie stale powtarzam Tomusiowi, że cycuś
                  jest dla maleńkich dzieci, które nie mają ząbków, które nic nie mogą jeść.Ja
                  nie mogłam znieść histerii. Zreszta nie chcę żeby się stresował.
                  Co do nocniczka to Tomuś czasem chętnie siada czasem nie. Sadzam go wtedy na
                  toaletę lub siusia do wiadereczka. Między siusianiem jednym a drugim ubieram mu
                  majteczki i wkładam pieluszkę tetrową z woreczkiem w środku. Tak żeby nie
                  przesiusiał wszystkiego ale żeby czuł że ma mokro.Na spacer jednak ubieramy
                  pampersa- bo boje sie, że jak sie zesiusia to go przywieje.Kupki nie chce
                  zrobić nigdzie. I to jest problem, nie mam pojecia jak go nakłonić do tego.
                  Tomek od 2 miesięcy powtarza słowa. Do tej pory o sobie mówił diduś, a wczoraj
                  powiedział Komaś. Początkowo mówił wszystkie słowa na k zamiast sagan- kagan
                  itp. Czy wasze dzieciaczki wypowiadają r czy j?
                  Myslicie że nauczy się mówić r?
                  Pozdrawiam
                  Magda
                  • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 15:43
                    Sewerynki no wlasnie to myslenie jest najgorsze,moja siostra to nazywa
                    samospelniajace sie proroctwo,podobno byly prowadzone badania na ten temat i
                    sie sprawdza,wiec mysl pozywtywnie.Wojtek sie od Ciebie nie zarazi,bo bierze
                    leki uodparniajace,popatrzcie sobie przez okno jak jest slicznie,nie trzeba od
                    razu wychodzic,jutro weekend,bedzie fajnie,cala rodzinka. No juz lepiej? smile
                    Ja teraz jestem burzujka i myje w zmywarce wiec niekapek czysciutki,ale
                    wczesniej tez jakos udawalo mi sie go domyc,rokzladalam na czynnki pierwsze,a w
                    trudno dostepnych miejscach wykalaczka szorowalam.
                    Inne zajecia z HD sa daleko,te mialy taka zalete,ze dwa przystanki autobusem,a
                    na upartego nawet na piechote moglam dojsc,jechac do innej dzielnicy srednio mi
                    sie usmiecha,bo Gdynia cala rozkopana,wszedzie remontuja drogi i korki sa
                    okropne.
                    Gabi Julka faktycznie jest sliczna dziewczynka,nie wiem jak to jest,bo nie
                    wszystkie dzieci mi sie podobaja,ale styczniaki sa wszystkie sliczne.
                    Ania mam nadzieje,ze Paula skonczy na katarze,wspolczuje z powodu taty
                    kolezanki.
                    My dzis odwazylismy sie wyjsc na spacer mimo,ze pochmurno,ale nie padalo,kiedy
                    w koncu u nas bedzie ladna pogoda?
                    Koncze,bo musze szykowac obiad,zaraz maz wraca.
                    Buziaczki-Jola
                    • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 18:32
                      Hejka
                      Dziś z Dawidekiem znów byliśmy u naszej pani dokror. Wczoraj miał lekko
                      zaczerwienione gardełko, a dzis jest juz bardzo nieładne i migdałki
                      powiekszone, czyli to jest przyczyna goraczki, dzis po południu była nawet
                      38.5. Dostaliśmy bactrim, bierzemy wit. C i nadal na uodpornienie aflubin.
                      Właśnie pisze tego posta z Dawciem ma ucieche bo wciska przecinki, kropki i
                      spcaję i dzięki temu moge cos napisać.
                      Spotaknie fajna sprawa mam nadzieje że dojdzie do skutku i sie spotakamy.
                      Iwona ja też mam doła szczególnie dobija mnie choroba Dawcia. Myślałam , że jak
                      T. pojedzie to ja sobie sdam doskonale radę bez pomocy a tu masz klops musze
                      angażować innych.
                      Aniu przykro mi z powodu śmierci taty Twojej przyjaciółki.
                      Oki zmykam bo Dawciowi sie zabawa juz przestaje podobać.
                      Oczywiwscie mój slubny dzis wraca i jestem zła bo idzie na siatkówkę od razu a
                      nie chce spędzic z nami wieczoru. Ja jestem wykonczona bo zarwane mam noce
                      przez chorobe małego, a on co po prostu idzie sie zabawić.
                      • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 18:45
                        O bym zapomniala Julka jest the beast, super blondasek.
                        Moge wrócic do pisania bo mały zaczął jeździc na rowerku.
                        Co do zajeć HD, to u nas było śpiewnie latanie samolotem podskoki itd, że
                        dzieciaki nie musiały cały cas siedzieć.
                        Iwonka Wojtek raczej sie nie zarazi bo z pewnoscią dzialaja leki które
                        poprzednio brał i na pewno dajesz mu cos uodporniajacego. Ma do Was pytanie czy
                        Wy dajecie miód maluchom? Co prawda miód odpada przy gardle bo podrażnia o ile
                        dobrze pamietam, ale przeciez jest świetny domowy sposob na uodpornienie,
                        codziennie rano naczczo wypic szklankę wody z mlekiem i cytryna, ponoc rewelka.
                        Dawnik jak stoja sprawy i przede wszystkim jak sie czujesz?
                        Kiedyś Magda pisała o sprawach damsko - meskich bardzo mądrze. Ja mialam teraz
                        duzo czasu i sądze, że swoje ucucia przelałam przede wszsytkim na Dawcia. Mąż
                        spadł na drugą pozycję, jest to co prawda inna miłość, ale on jest na pierwszym
                        miesjcu i jeśli cos sie dzieje z Dawciem nie w porządku to wlasnie to mnie
                        najbardzorj zajmuje i nie potrafię przedstawić sie na cos innego. Zaczęłam
                        świat widzieć inaczej i czsami zastanawiam się co myu robilismy jak nie było
                        szkraba?
                        Oki zmykam kiedyś dokończę swój wywód. Dawcio robi siesenny, a ja jeszcze jak
                        zwykle robie kilka rzeczy na raz i pieke szyneczkę do chlebka i najwyzszy czas
                        zajrzeć do niej.
                        A co do Hallowien to to świeto do mnie jakos nie przemaiwa pomimo tego że
                        oprócz refleksji jest też czas swieteoania bo własnie w ten dzień urodził sie
                        mój brat i moja koleżanka. Dysnie są super ale inne gażety do mnie nie
                        przemawiaja to czysta komercja. Chodzenie po domach dzieci za słodyczami u nas
                        nie przejdzie, choć to mi sie podoba.
                        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 19:38
                          Sprobuje nie zapomniec co chcialam.
                          Wczoraj dzien byl paskudny latalam jak oglupiala od spotkania do spotkania
                          opiekunka podstawila mi Zosie pod przedszkole gdzie mialam ostatnie zajecia,
                          pognalam po Henia i z nim po Stasia, bylo juz pozno wiec zostawilam Zosie z w
                          wozku z Heniem a sama pobieglam (czesto tak robie tam nie ma podjazdu,
                          wyciaganie Zoski tarabanienie po schodach, rozbieranie, ubieranie strasznie
                          przedluza) Stas sie ubieral zaczepila mnie wychowawczyni nagle slysze wrzask
                          Zoski wypadlam jak torpeda okazalo sie za chciala wyjsc to ja wypuscil z wozka
                          i wchodzili po schodach z drugiej strony barierki no i spadla (ciezko se
                          dowiedziec z ktorego stopnia) plakala ze glowka boli, w domu byla marudna,
                          lapala sie za glowke ja mialam z chlopacami wizyte u ortodonty, w koncu
                          poniewaz ladnie zjadla obiad i nie plakala wiecej polecialam na ta wizyte a Ona
                          zostala z Babcia ktora jakby co miala dzwonic i wiezc nas do szpitala. Ale
                          jakos pomalu sie rozeszlo. Tylko starchu sie najedlismy wszyscy. Henryk
                          przerazony chodzi teraz za Nia jak za jajkiem crying(Po Niej zupelnie nic dzis nie
                          widac (nawet guza nie ma wiec chyba ok)
                          Kiedys ktos pytal gdzie jest Factory i wypadlo mi z glowy -w Ursusie przy Placu
                          Czerwca 76 (obok siedziby gminy i dawnych zakladow Ursus.
                          Iwona glowa do gory, dobrze bedzie.Mam nadzieje ze szybko wyzdrowiejesz a
                          Wojtus sie nie zarazi. Trzymaj sie wink)I gratulacje za dmuchanie smile))
                          Bacociu tu dyzurny logopeda wink)) /R/ jest najtrudniejsza polska gloska mozna
                          jej nie mowic az do 6 rz i nie nalezy naciskac na maluchy typu no powiedz rower
                          bo mozna spowodowac /r/ gardlowe (takie troche jak francuskie) paskudne do
                          wyleczenia.W ogole normy rozwojowe dla mowy obejmuja zasob glosek dopiero od 3
                          lat (powinno byc wtedy l, ś, ź, ć, dź, w, f, m, n, t, d, k, g - dwoch ostatnich
                          czasem wtedy jeszcze brak, wszystkie samogloski) 4-ro latek powiniem mowic do
                          tego s, z, c, dz a 5 -cio sz, ż, cz, dż no i 6- cio latek r. Jasne ze czesc
                          dzieci bedzie mowila niektore gloski znacznie wczesniej, ale to sprawa
                          indywidualna i nie ma co przyspieszac ponad norme smile)
                          Kiedys dzielac sie przemysleniami o odstawianiu od piersi doszlysmy do wniosku
                          ze najwazniejsza jest determinacja matki jak Ona nie bedzie do konca pewna czy
                          chce i bedzie jej zal placzacego dziecka to nic z tego nie wyjdzie i szkoda
                          zaczynac bo Ono wyczuje ze to nie jest definitywny koniec.
                          Haloween zdecydowanie mi nie odpowiada, ja przepadam za Wszystkimi Swietymi i
                          tym calym nastrojem (patrz post Kini)-no po za tlokiem. Dla mnie nie ma tam
                          smutku , chodzimy po cmentarzach, ukladamy kwiaty, zapalamy znicze,
                          zatrzymujemy sie na chwile w ciszy. Od nowa mysle: gdzie ja biegne?, po co?,
                          skad jestem? Nie po to zeby popasc w jesienna depresje ale zeby sie nie
                          zgubic. No i odkad chlopcy podrosli to swieto ma inny wymiar -mamo a tutaj to
                          jest ten dziadek co babcie na baranach nosil i gruszkami czestowal jak byli
                          dziecmi?, tato powiedz jeszcze raz dlaczego nie ma grobu dziadka Kazimierza, a
                          kto Go zabil?, dlaczego?, spadaja liscie pod nogi czasem mzy deszcz a my od
                          nowa wedrujemy przez historie rodziny zaplatana w historie Polski i
                          swiata.Wieczorem jeszcze obowiazkowo Msza -w Kosciele to jest radosne Swieto
                          Wszystkich Swietych. Powiedzialabym radosne choc bez blazenady. I ja to
                          lubie wink)
                          I zal mi ze w tym roku bedzie bardzo okrojone, Kubi rozlozyl sie totalnie
                          (oczywiscie lazil przeziebiony do pracy) ma antybiotyk i zmiany w RTG pluc.
                          Jeszcze dzisiaj na ta kolacje sluzbowa chcial isc ale po totalnej awanturze
                          jednak spasowal. Co gorsza pozarazal chyba nas, ja chrypie, Stas ma katar ropny
                          (zlapie zapalenie ucha czy nie crying(( juz tylko tak moge na to patrzec bo nie mam
                          sily)a Henio kaszle. Zrobilam dzis zakupy (stary Polak Orion niezastapiony na
                          takie okazje) i barykadujemy sie na te trzy dni na kurowanie.
                          Pozdrawiam wszystkich zakatarzonych styczniakow zdrowiejcie szybciutko!!!Kini
                          baw sie dobrze. Skrzynka
                          • paty_mama_olenki do Danwik 29.10.04, 21:25
                            Witam po dlugiej przerwie i od razu sie usprawiedliwie, ze napisze posta w
                            czesciach coby nie zameczyc czytelinczek dlugoscia jednego posta (po takiej
                            porzerwie i ilosci poruszonych przez Was spraw bylby dlugi).

                            Aga bardzo Ci wspolczuje, ze znalazlas sie w takiej paskudnej sytuacji. Zycze
                            Ci duzo sily, wytrwalosci i cierpliwosci zebys mogla podjac madra decyzje.
                            Decyzje dzieki ktorej bedziesz szczesliwa i dzieki ktorej szczesliwa bedzie
                            Twoja rodzina.

                            Zastanawialam sie czy pisac co mi do glowy przyszlo na ten temat i mysle, ze
                            skoro sie z nami podzielilas swoim problemem to oczekujesz jakiejs reakcji z
                            naszej strony. Dlatego pozwole sobie napisac i podzielic sie z Toba swoimi
                            myslami. Wydaje mi sie, ze powinniscie od siebie odpoczac, tzn. Twoj maz
                            powinien sie wyprowadzic. Dzieki temu bedziesz mogla spokojnie pomyslec co
                            dalej. Dla niego to tez bedzie okazja do przemyslenia tego wszystkiego. On
                            zobaczy jak mu jest bez Was. Moze poczuje co stracil. Ktoras z Dziewczyn
                            napisala, ze wtedy on moze pojsc mieszkac do tej dziewczyny. I dobrze niech
                            idzie! Zobaczy wtedy ze sekretne spotkania (owoc zakazany smakuje najlepiej)to
                            nie to samo co zwyczajne codzienne zycie i wroci jeszcze predzej ( o ile
                            oczywiscie bedziesz chciala zeby wrocil).
                            Jego obecnosc w domu wywoluje zapewne niepotrzebne emocje i nie pozwala na
                            spokojne przemyslenie problemu. Mysle, ze powinniscie pomyslec nie tylko o tym
                            co dalej ale i o przyczynach tego co sie stalo, bo to moze Wam pomoc w
                            przyszlosci.
                            Wiem, ze nam latwo jest tak mowic a Toba szargaja silne emocje. My patrzymy na
                            to z boku.
                            Ktos napisal, ze jak zdradzil raz to nadal bedzie. Ja sie z tym nie zgadzam,
                            czasem dzieja sie takie rzeczy w naszym zyciu, ze niestety sie gubimy. Ktos kto
                            jest notorycznym uwodzicielem zdradza zawsze i chwyta kazda nadazajaca sie
                            okazje albo wrecz sam je prowokuje.

                            To chyba tyle chcialam na ten temat napisac, chociaz moglabym znacznie wiecej
                            bo niedawno przygladalam sie z bliska jak ten problem dotyka moich bliskich
                            znajomych sad

                            Jeszcze raz Agnieszko zycze Ci sily i mimo wszystko radosci zycia. I mam
                            nadzieje, ze sie wszystko w miare pomyslnie i szybko skonczy. Badz dzielna!

                            Patrycja
                          • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 21:33
                            Hej! Iwonko! Jeśli mogę Cię pocieszyć - gdy byłam mała moja mam była
                            nieustannie na opiece, o wpadalam z choroby w chorobe. A obecnie w ogóle nie
                            choruję. Wychorowałam sie w pierwszych latach życia, a potem - już w
                            podstawówce nie chorowałam wcale. Nie miałam tylko świnki, która podobno święci
                            właśnie triumfy w kujawsko-pomorskim. Trzymaj się ciepło i nie poddawaj
                            chorobie. Teraz jest taki czas, że nie trudno wpaść w smętny nastrój, a wydaje
                            mi się, zę Ty w ogóle jesteś b. wrażliwą osobą i czasem nadmiernie się
                            przejmujesz wszsytkim. Mogę to powiedzieć, bo mam to samo. Kiedyś poszłam nawet
                            do psychiatry, bo stwierdziłam, że to pewnie depresja jesienno-zimowa. Na
                            szczęście olałam zapisane tabletki, bo nie były potrzebne. Koło Bożego
                            Narodzenia smęcenie mi przechodzi. Ja zawsze źle znoszę listopad. Szukam sobie
                            więc jakiegoś zajęcia, które pochłonie mi myśli. Np. forumsmile))
                            Mam nadzieję, ze Zosi rzeczywiście nic się nie stało. Czasem jak patrze na
                            Gosine wypadki, myślę ze maluchy są z jakiegoś innego materiału. Np. zderzenie
                            głowami - mnie boli, a ja nic.
                            Danwiku! Co u Ciebie???
                            Wow! Julka jest prześliczna. I jakie włosy!!!
                            My dziś już zaczęłiśmy wędrówkę po grobach. Mieszkamy w części miasta gdzie
                            jest kilka cmentarzy, więc ludzie odwiedzają groby i nas przy okazji. To
                            zaczyna być taki obyczaj. Jutro mamy więc gości i pojutrze też. Byliśmy dziś na
                            grobie Wojtka kolegi z podstawówki. Zginął razem z tatą z wypadku, gdy wracali
                            z wakacji. Mama chłopca nadal żyje i właściwie niemal mieszka na cmentarzu.
                            Choć minęło już prawie 20 lat, na grobie są zawsze wielkie bukiety kwiatów,
                            zawsze palą się znicze. Stwierdzam, ze ja nie lubię Wszystkih Świętych ani
                            Święta Zmarłych. Bo nie lubie przypominać sobie takich rzeczy. Staramy się
                            chodzić zawsze tak, by nie spotkac jego mamy, bo pewnie trzeba by wtedy
                            tłumaczyć, kim jesteśmy, o czyms pogadać. A nam i bez tego chce się płakać, gdy
                            widzimy te starannie poukładane bukiety. Potem pół godziny szukłam grobu wujka,
                            którego nigdy nie mogę znaleźć. I gdy już wysłałam Gosię z Wojtekiem do domu i
                            zaczęłam prosić Wujka, zeby się przestał wygłupiać, oczywiście weszłam na jego
                            grób w miejscu, które pominęliśmy, bo "to na pewno nie ten kwadrat". No i
                            oczywiście okazało się, że Ciotka zmieniła wujkowi nagrobek - więc to cud,
                            żeśmy sie z Wujaskiem zeszli.

                            Chyba wybiore się do alergologadermaologa z gosia. Ciągle utrzymuje jej się na
                            twarzy wysypka. Je danonkii, czy nie je. Zadnych biegunek, reszta ciałka
                            idealnie gładka, a na buzi ciągle kaszka. Spotakalyście się może z czymś takim?

                            Pozdrawiam
                            Monika
                            • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 21:50
                              dzięki dziewczyny za słowa pocieszenia. Paweł na meczu, Wojtek szybko właśnie
                              zasnął i mam się trochę lepiej. Postanowiłam stoczyć walkę z czarnymi myślami.
                              To wymaga dużo wysiłku i koncentracji żeby się nie poddawać. 100% się zgadzam
                              Moniko że jestem przewrażliwiona. Walczę z tym jak z wiatrakami.

                              Didi - błagam przeczytaj to, nie dawaj małemu wit C jak dajesz Bactrim. Dużo
                              było o tym pisane na forum zdrowie, nie wiem dlaczego dokładnie ale nie wolno
                              dawać. Nic złego się nie stanie bo ja wcześniej też dawałam i jakoś nie
                              widziałam czegoś złego ale jak już wiem że nie to lepiej nie.
                              Chorowitki, trzymajmy się. Kurujmy (u czy ó?) się i byle do wiosny. Skrzyneczko
                              współczuję chorego męża, mój jak jest chory to jest dramat.
                              Czekam na dalsze opowieści o nauce sikania.
                              • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2Dlugo 29.10.04, 22:12
                                Iwono! nie uważam, zebyś była przewrażliwona - użyłam słowa wrażliwa. aj
                                uważam, że masz powazne problemy i wcale ich nie wyolbrzymiasz. MAsz jednak
                                taki problem jak ja - nie potrafisz od nich oderwac mysli. Ja ciąglę męczę się
                                z racą, musze naprawdę się namęczyć, zeby nie myśleć o ym, czy jakieś pismo mi
                                się nie zaodziało, czy wszstko złożyłam w termini itp. a zwykle jest tak, ze
                                wpadam na coś przy piątkowej kolacji i mam weekend z głowy, bo ani to
                                sprawdzić, ani nic, tylko czekac d poniedziałku - ide wtedy zwkle na 5 do pracy.
                                A w listopadzie siedzi człowiek w domu i za dużo myśli. MAsz na głowie -
                                choróbska, więc myślisz o nich. Ja mam w piątek rozprawę przed sądem
                                apelacyjnym i myślę gownie o niej - tym bardziej że dę w substytucji kolegi,
                                który przed okręgowym miał już zasądzone 4 ty. kosztów. A sprawa tez o niemałą
                                kwote... Brrr...
                                No to chyba kupię Dziecko!!!!!!!!!!!!!
                                A pytali Was o zgode na publikację???
                                Pozdrawiam
                                Monika
                                Mam rewelacyjny sposób na radzenie sobie ze złymi humorami - iśc na dlugie
                                zakupy.
                          • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 29.10.04, 21:44
                            W nowym Dziecko jest wydrukowany Skrzynki post z forum dotyczacy wozkow i moj
                            post o babykinie podpisany imieniem.
                            Skrzynka mam nadzieje,ze uda Wam sie zdusic chorobe w zarodku i sie nie
                            rozlozycie wszyscy i cos Wam sie uda poswietowac. Zosia pewnie najadla sie
                            tylko strachu,ale najbiedniejszy Heniu,bardzo to musial przezyc.
                            Didi wspolczuje z powodu Dawcia,to okropne jak dzieci choruja,ja wlasnie boje
                            sie przedszkola z powodu chorob. Co do meza,ja tez bym wolala,zeby moj zostal w
                            domu,ale staram sie zrozumiec to,pomysl,ze on zmeczony po calym tgodniu chce
                            sie zrelaksowac i wyzyc fizycznie,pisalas,ze on czesto chodzi,a teraz nie
                            mogl,bo go nie bylo.Albo powiedz mu spokojnie jaki mialas tydzien i czego od
                            niego oczekujesz,moze sam podejmie decyzje o zostaniu w domu.

                            Dla mnie zbilzajace sie Swieto jest takim dziwnym dniem,poniewaz groby mamy
                            bardzo daleko i zadko udaje sie pojechac 350 czy 600 km,a tutaj, na szczescie,
                            nie mamy gdzie isc.Idziemy co roku,pozna pora,zeby nie bylo wlasnie tlumow na
                            taki maly cmentarz i tam zapalamy znicze.
                            Buziaczki-Jola
                          • paty_mama_olenki o Olence 29.10.04, 22:06
                            Skrzynka przy okazji jak wspominasz o wozku przypomialo mi sie, ze w ostatnim
                            nr "Dziecka" jest twoj post na temat wozkow smile Czytam, czytam i nagle przy
                            zdaniu o gromadce mysle sobie:" to chyba Skrzynka" patrze na podpis i BINGO! smile
                            A w ogole to zycze Tobie i wszystkim Skrzyneczkom duuuzo zdrowka i wirusom
                            precz! Takze innym chorowitkom przesylam te same zyczenia. Ole tylko katar
                            meczy troszke od kilku dni.

                            Ola gada ostatnio jak najeta. Caly dzien (doslownie) gada, spiewa i buzia jej
                            sie nie zamyka. Tylko jak przelyka jedzenie to nie mowi i jak spi (tzn jak spi
                            mowi ale znacznie mniej niz na jawie) Mowi w jezyku zrozumialym dla ogolu i w
                            zrozumialym tylko dla siebie. Tworzy piosenki w sobie zrozumialym jezyku i
                            spiewa o rzeczach, ktore ja akurat zainspiruja do spiewu, np. stoja kalosze,
                            Ola je zobaczy i juz spiewa: kalosi, kalosi itd. Nie mozna przy niej nic w TV
                            obejrzec bo zaglusza dialogi! Czy Wasze Styczniaki tez tak maja? A moze wiecie
                            gdzie Styczniaki maja przycisk POWER??
                            Era "tatusia" trwa. Ola nie pozwala mi sie przytulac do mojego meza!! Odpycha
                            mnie. A dzis juz przeszla siebie. najpierw mnie odpychala ilekroc sie do Niego
                            przytulilam. W koncu uznala, ze w ogole za blisko Niego stoje i mnie jeszcze
                            dalej odepchnela i w koncu mowi : "papa" i macha mi raczka.
                            Ja na to: Gdzie mam isc?
                            Ola: Tam. i pokazuje raczka drzwi.
                            Ja: Mam sie wyprowadzic?
                            Ola: TAK!
                            I pomyslec, ze na wlasnej piersi takiego zboja wychowalam!

                            U Oli czesto "papa" znaczy zeby dac jej spokoj, tzn robi papa jak chce zrobic
                            cos czego jej nie wolno. Czyli: Ty sobie mama idz ja tu mam cos waznego do
                            zrobienia.

                            Franca nie uwazam ze jestes straoswiecka, albo jest nas dwie. Ja tez uwazam, ze
                            dziecinstwo jest po to aby sie bawic. Na nauke przyjdzie czas. W ogole mnie
                            przeraza wszechobecny wyscig szczurow. Nie uczestnicze w nim i mam nadzieje, ze
                            Ola tez nie bedzie musiala. Wiele innych rzeczy tez mnie przeraza, ale nie bede
                            o tym pisac (zreszta o niektorych juz pisalam). Moze ja faktycznie nie
                            przystaje do tych czasow....

                            Camilcia pomysa ze spotkaniem bardzo mi sie podoba i mam nadzieje, ze sie nam
                            uda to jakos zorganizowac. Ja sie postaram z mojego konca swiata dojechac smile A
                            przy okazji mi sie przypomnialo, ze Ty bylas na wakacjach w Miedzyzdrojach
                            (widzialam zdjecia) i sie zastanawiam, czemu ja o tym nie wiedzialam, bo to
                            zaledwie 14 km ode mnie!

                            O rany! Nie przywitalam nowych mam! Czynie to zatem teraz. Zapraszamy do
                            wywnetrzania sie smile

                            Zdjecia Julki obejrzalam!! I jak Ludikun jestem pod wrazeniem wlosow Julci!
                            Moze to dlatego, ze moja Ola dlugo byla lysa i nadal nie ma u niej z czego
                            kitek zrobic sad nawet spinki nie ma za bardzo gdzie przypiac sad Julcia jak
                            aniolek wyglada.

                            Nie zrobilam notatek i nie pamietam co jeszcze mialam napisac. Acha o niekapku!
                            Tez jak Jola myje co jakis czas w zmywarce albo patyczkiem takim do uszu
                            wciskam sie tam gdzie nie mozna zmywakiem.

                            Trzymajcie sie Dziewczyny. Nie dawajcie sie wirusom ani przeciwnosciom losu.
                            Sewerynki mysl pozytywnie. Zreszta to zyczenie dle wszystkich Mam Styczniowych.

                            Patrycja

                            ps. Ola jak wiekszosc Styczniakow chodzi spac ok 23. A jeszcze niedawno
                            zasypiala ok 21! TO BELY PIEKNE DNI wink A w dzien spi ok 1,5 - 2 godziny, czasem
                            nawet dluzej.
                            • paty_mama_olenki fajnie.. 29.10.04, 22:11
                              Fajnie tak widzziec, ze kilka z nas w tym samym czasie siedzi przy komputerkch
                              i mysli o tym samym wink To prawie jak spotkanie smile) Jola czy Ty czytasz w moich
                              myslach, czy podgladalas jak pisalam posta? smile
                              • jogaj Re: fajnie.. 29.10.04, 22:32
                                Hihihi ja tez mysle,ze to fajne,ze wysylam posta i widze,ze przybylo w tym
                                czasie kilka innych,czyli pisane w tym samym czasie.
                                Didi,faktycznie Monika ma racje,tez o tym czylam na Zdrowiu,ze Bactrim i wit C
                                nigdy nie razem,bo chyba wlasnie wit C powoduje,ze cos sie odklada,najlepiej
                                wejdz na Zdrowie i wpisz w wyszukiwarce Bactrim to Ci sie wszystko pokaze.
                                Dziwne,ze lekarze tego nie wiedza.
                                Monika nikt nie pyta o zgode na publikacje,podobno nie musza,bo w regulaminie
                                forum jest jakies sformuowanie,ze moga wykorzytac co sie pisze,bez zgody. Tez
                                byla kiedys dyskusja na ten temat,goraca dyskusja chyba na Emamie.
                                Udalo mi sie juz uspic malego terroryste.
                                Ja myslalam,ze Sz jest zwyklym dzieckiem,a jedna babka po tych zajeciach
                                pokazowych z HD poweidziala mi,ze ona myslala,ze jej syn to wulkan energii,ale
                                przy Szymonie jej Mateusz jest bardzo spokojny. Czy ja mam sie martwic? smile
                                Zawsze mi sie wydawalo,ze to normalne,ze dzieci biegaja,skacza i wszystko je
                                interesuje. Ostatnio tylko sie zastanawiam jak mamy to robia,ze ich dzieci
                                chodza z nimi za raczke,tak narmalnie na spacerze,moj podaje reke tylko przy
                                przechodzeniu przez ulice i czasem na schodach,a poza tym nie chce chodzic za
                                reke,on w ogole ma problemy z chodzeniem,zwykle biega lub idzie dziwnymi
                                zakamarkami.Wasze tez tak maja?
                                Ja od dwoch dni nie nalepiej sie czuje,pobolewa mnie brzuch i w
                                pachwinach,stwierdzilam,ze musze chyba troche zwolnic i zdecydowanie czesciej
                                odpoczywac,calkiem mi sie to nie podoba. Moj brzuch jest juz na tyle
                                widoczny,ze dzis z daleka gratulowala mi znajoma,czyli juz mam ewidentnie
                                brzuch ciazowy,ktorgo nie mozna pomylic z tluszczykowym smile
                                Paty niezlego potwora wychodowalas na piersi,wygonic matke z domu w tak mlodym
                                wieku wink))))))
                                Buziaczki-Jola
                            • paty_mama_olenki jeszcze o Swiecie Zmarlych 29.10.04, 22:19
                              Ale dzie frekwencje robie, za caly czas nieobecnosci wink

                              Mnie te swieta tez nastrajaja refleksyjnie. Chyba pod ich wplywem zaczelam
                              tworzyc nasze drzewo genealogiczne. Spisalam to co sama pamietam, czyli do
                              mojej prababci ze strony mamy (mialam szczescie ja znac, a Ola niestety nie ma
                              juz zadnej prababci sad ) A o reszte musze powypytywac rodzicow i tesciow.
                              Wyjelam dzis zdjecia z dziecinstwa mojego Taty (czyli okres przedwojenny,
                              wojenny) i naciagnelam go dzis na opowiesci kto jest kim itd. tak mnie jakos
                              naszlo na wspominki. Chcialabym poznac swoje korzenie aby moc kiedys
                              opowiedziec Oli o jej przodkach. Mysle, ze dojrzalam, bo kiedys te sprawy nie
                              byly dla mnie istotne. A moze to pojawienie sie Oli sprawilo, ze teraz inaczej
                              patrze na zycie, ze inne sprawy staly sie dla mnie wazne? Nie zdawam sobie
                              sprawy, ze dziecko robi taka rewolucje w zyciu czlowieka. Dzis mysle, ze kiedys
                              moje zycie bylo zbyt powierzchowne.

                              Ale smuce. Chyba pora isc spac, bo zanudze Was na smierc.
                              Pozdrawiam raz jeszcze
                              Patrycja
    • kingabd1 Chyba bedzie dlugo 29.10.04, 23:20
      czesc dziewczny,

      burzliwie tu u nas na forum ostatnio. Jeśli chodzi o Zuzi przedszkole to nie
      mialam zadnych problemow z zapisaniem to było pierwsze przedszkole do którego
      trafilam (jest zaraz za brama mojego osiedla). Co prawda Zuza jest najmlodsza
      ale jest dziewczynka tylko 2 miesiace od niej starsza,, sporo dwulatkow i
      doslowanie kilku 3 latkow. Zuzi grupa liczy 10 osob sa 3 panie i rzadko się
      zdarza żeby wszystkie dzieci były. Jest to predszkole w prywatnym domu. Gora
      należy do wlascicieli a dol caly dla dzieci. Sa dwie duze sale i jeden pokoik.
      Dwie lazienki, mala kuchenia i przedpokoj w którym sa wieszaczki i poleczki
      dzieci.
      Co do Zuzi starachu przed pania to niestety rytmika wypada około 11 (ja ja
      prowadze na 10), ale robimy tak ze albo ja zostaje albo jedna z pan idzie z nia
      do innej sali. Tak wiec Zuzia ma prywatna opiekunke smile Mam nadzieje ze jej to
      minie bo w przedskolu bawi się znakomicie.
      To co mi się tu podoba to caly czas staraja się dzieci rozwijac pod kazdym
      względem. Kazdego tygodnia maja inna tematyke np. ostatni tydzien był lekarski.
      Starszaki były zwiedzac szpital i karetke a mlodsze mialy improwizacje w
      przeszkolu. Poza tym nie ma tu zadnego przymusu i panie sa bardzo elastyczne
      dzieci mogą sobie same organizowac czas wszystko maja dostepne (farby,
      ciastoline, klocki itd.). Maja taki specjalny stoliczek z dwoma miskami w
      którym sa zawsze rozna nasiona (ryz, kasza, owies itp.) ma to rozwijac dzieci
      sensorycznie. Zuzia to uwielbia potrafi godzine stac przy miskach i przesypywac
      groch z jednej reki na druga. Dzieci maluja farbami na rozne sposoby rekami,
      szczoteczkami, a dzis zmywczkami a do tego mialy szablony i mogly tworzyc
      ksztalty, Zuzia wycina, przykleja wate na papierek, robi z masy solnej
      kluseczki, rysuje weglem a ja tylko potem dostaje jej prace do domu i chowam do
      specjalnej teczki na pamiatke. Wraca tak brudna ze najchetniej to bym ja cala
      wrzucila do pralki i zalala wybielaczem.

      Poza tym zmienila się nie do poznania. Jeszczemiesiac temu wizyta u lekarza to
      był koszmar. Zuzia wisiala mi na szyi i darla się wnieboglosy nie dala się
      lekarzowi zbadac. W srode byliśmy u kardiologa i nie dosc ze bez zadnego
      problemu dala sobie zrobic ekg to jeszcze sama otworzyla buzie i pokazala
      gardlo. Dla mnie to był szok.
      Poza tym Panie sa ciagle szkolone i maja glowy pelne pomylow czego mnie
      ostatnimi czasy troche brakowalo.

      A tak z powiedzonek naszych dzieci. Zuzia miala do tej pory grajacy nocnik, ale
      ostatnio kupilam jej nakladke na sedes. Zuza robi siusiu z mina pelna
      oczekiwania i nagle patrz na mnie i mowi „Mama nie gada” surprised

      Agus co tam u Ciebie? Daniel na razie nie lapie klimatu?

      Jeszcze sobie przypomnialam. Paty pisze ze Ola ja wyrzuca z domu, a my dzis
      jedziemy samochodem, Zuzia z tylu ja z przodu rozmawiam z Wojtkiem A Zuzia do
      mnie „Mama nie mow do taty” Ale u nas to chodzi o to żebym to ja bron Boze nie
      poswiecala W. zbyt duzo uwagi.

      Jola Szymus jest calkiem normalnym dzieciem - ciekawym swiata. Nie należy się
      przejmowac takimi osobami. Ja tez kilkakrotnie slyszalam ze Zuzia jest
      nadpobudliwa i nawet zaczela się tym tematem interesowac ale to jedna wielka
      bzdura bo w tym wieku nie można stwierdzic tak popularnego obecnie przypadku
      jakim jest nadpobudliwosc. Teraz po prostu ignoruje takie mamusie lub
      ewentualnie zlosliwie stwierdzam ze tak maja dzieci inteligentne.

      Dobra koncze bo już chyba umieracie z nudow.
      • socka2 Re: Chyba bedzie dlugo 30.10.04, 10:39
        Sama nie wiem o czym pisac : Paula nadal zasmarkana, probuje domowych sposobow,
        oprocz sterimaru i wick'a na piers i plecki, czyli jak pisala didi woda z
        cytryna i miodem. mam nadzieje, ze wszystkie styczniaki i ich rodzinki wkrotce
        wyzdrowieja!
        Swieto Zmarlych tutaj jakos do mnie nie przemawia - brak grobow bliskich,
        zupelnie inny wyglad cmentarza, ale w zeszlym roku bylam, wiec pewnie i teraz
        pojdziemy. Hallowen w ogole mnie nie bawi. W Slupsku chodzilam na cmentarz
        czesto, jest bardzo ladnie polozony i wlasnie ta zaduma mi sie podoba,
        zaprzestanie chociaz w tym dniu pogoni za swiatem.
        Co do wysylania dzieci gdziekolwiek -raczej podzielam Magde i Paty - bedzie
        mala czas na nauke. I tak przeraza mnie, ze juz 6 -latki ida tutaj do szkoly i
        odbiera im sie rok dziecinstwa sad Jedynie ze wzgl. na kontakt z innymi dziecmi
        moglby do mnie przemowic.
        Paty, Paula tez tak ma, szczegolnie jadac samochodem, ze spiewa na caly
        regulator smile))) Sa to albo wymyslone slowa albo juz znane i zawsze mnie
        rozsmieszaja smile)) Poza tym, podobnie jak Maja Kamilci, spiewa ze mna "kolorowe
        kredki" No i powtarza wszystko, co uslyszy, wiec tacie czasem zdarzy sie
        oberwac, za to ze mu sie wyrywaja nieodpowiednie slowka.
        Dziewczyny, juz Wam zazdroszcze spotkan warszawskich, nie mowiac juz o tym
        planowanym rawskim! Jola, chyba bedziemy musialy sobie cos razem
        wykombinowac smile)) nie wiem czy teraz z Paula i brzuchem uda mi sie dojechac do
        Gdyni, ale bede sie starala.

        koncze i lece do mojego malego zasmarkanca
        Ania i Paula
        • monikam1 Re: Chyba bedzie dlugo 30.10.04, 11:13
          Hej! Wchodzę bo sobie przypomniałam, co mialam napisać. Przyłączam się do
          pytania - jak domywacie kubki-niekapki??? U nas dwa gniją w szafie. Chociaz
          Gosia lubi najbardziej pingwina (są takie w Ikei, kt. kapią na wszystkie świata
          strony smile))
          Jeśli chodzi o wczesną edukację... chyba tylko ja prowadzam dziecko na
          angielski. smile))) Choć jak sobnie przypominam ktoś uczy dziecię niemieckiego
          niemieckiego? No to mi lżejwink A może ja się zbiorę na odwagę i przyznam, że
          Gosia jest od 1 ms. życia zapisana do szkołysmile)) Tj. do szkoły katolickiej, kt.
          w Bydgoszczy z wielkim trudem próbujemy wybudować. Póki co mieści się w salkach
          katechetycznych przy jednej parafii, ale stoją juz mury wielkiego gmaszyska z
          basenem. Szkoła jest super, bo angielskiego uczą tam nasze 2 koleżanki i znamy
          jją z opowieści. W lutym 2003 r. kiedy Gosię zapisywalismy, było juz zajęte 10
          miejsc na Gosi rocznik. Klasy są 15 osobowe, a narazie są tylko 2 pierwsze
          klasy. Jest to b. fajna szkoła i nie chodzi wcale o poziom nauki, ale o
          podejście do dzieci i - nie ukrywam - ważne dla mnie wychowanie dziecka w
          wierze. Goska oczywiście sama zadecyduje czy chce iśc tam czy do osiedlówki,
          ale zapisując ją, daliśmy jej szansę wyboru. Ale pewnie o mnie teraz myślicie -
          na dodatek, jak pisałam, ja jedna prowadzam Gosię na HD? smile))
          Prowadzam - bo mamy 200 metrów. Dziś wyszłam pół godziny wcześniej, bo
          myślałam, że Gosia będzie odwiedzać po drodze wszystkie osiedlowe zakamarki i
          przyszłyśmy o 20 min. za wcześnie bo pokazywała mi droge i popędzała. Ale nasza
          Pani Hania jest wyjątkowa - wkłada w pracę wiele inwencji, sama przygotowuje
          pomoce dydaktyczne i ciągle nam powtarza, abyśmy nie zaczęły traktoać tego jako
          nauki, żebysmy nie odpytywały dzieci, nie stawiały im wymagań itp. Efekty są
          rewelacyjne. Gosia zna już wszystkie słowka z pierwszej płyty i łapie sama te,
          które mowi Pani poza programem. Dziś np. do taty powiedziała sit down. A wogóle
          dzieci zrobiły dziś strajk i nie chciały iść do domów. Rewelka. I rzeczywiście
          każde dziecko jest inne. Gosia siedzi zawstydzona i mimo ze usmiecha się od
          ucha do ucha - wstydzi odzywać. Anastazja ślicznie powtarza nagielskie zwroty,
          ale nie może ani chwili usiedzieć na miejscu . Wiktor przybiera poze
          obserwatora -może dlatego, że jest jedynym facetem w grupie i ma na kogo
          popatrzeć (5 laseczek). Ale do domu nie chciał iść nikt.
          Paty! Gosia nas też wyrzuca z domu. Kiedyś była taka głupia rozmowa:
          - Wolisz tatę czy dyda?
          - Dyda.
          - A wolisz Tinę (pies dziadka) czy dyda?
          - Tinę.
          - To tata jest aja czy be?
          - Be.
          - To mam sobie iśc do innych dzieci?
          - Bye, bye.
          Rozmowa z rzędu głupich, więc miał tata za swoje, ale jak przedwczoraj
          dziewczynka w supermarkecie stanęła przypadkiem zbyt blisko taty, była
          awantura, że to Gosi tata.
          Pozdrawia.
          Ale się rozpisałam, a weszłam tylko na chwilę.
          Monika
          • bakocia Re: Chyba bedzie dlugo 30.10.04, 14:42
            Witam Was drogie mamusie.
            Julka ma takie sliczne włoski jak aniołeczek. I takie długie. Tomkowi nawet nie
            obcięłam włosków ani razu bo powoli rosną. Ale pocieszam się bo jest ich coraz
            wiecej. Niestety ciagle nie mogę wysłać zdjęc aby Wam pokazać Tomcia-są za duże
            rozmiarowo.
            Tomek też jest żywym dzieckiem. Za rączkę nigdy ze mną nie chodzi( przez pasy
            nawet go ciągnę- bo by uciekał. Po schodach chodzi sam od sierpnia wiec nie ma
            mowy żeby mu pomóc.Czasem chciałabym go zmęczyć ale się nie da. Zabieram go do
            Parku Jordana, jest mnóstwo zielonej trawy i może biegać. Jest super plac
            zabaw. Najbardziej lubi zjeżdzalnie w dodatku najwiekszą.
            Ach wiem co miałam napisać.Podawanie bactrimu i wit. c powoduje zwapnienie
            nerek. A wiecie co w zeszłym roku Tomek zachorował i właśnie zastępcza lekarka
            przepisała nam bactrim i cebion- no i dawałam. Potem drugi raz zachorował i już
            nasza pediatra zabroniła podawać cokolwiek co zawiera wit.c. Powiedziałam jej,
            że inna właśnie zalecała. Była zdziwiona i powiedziała, że nie odpowiada za
            innych lekarzy.
            Co do 1. listopada. Nie lubię tego dnia, przypomina o najbliższych ,których
            kochaliśmy, a których już nie ma.U nas w klatce jakiś miesiąc temu wypadł
            dzidziuś 9 miesięczny z okna z 1 piętra.Do tej pory nie mogę się otrząsnąć z
            tego. Takie maleństwo. Dlatego nie lubię tego dnia.
            Zdrowiejcie i myślcie pozytywnie.
            Macie czasem tak, że Wam się nic niechce? Że macie wszystkiego dość?
            Całuski.
            Magda
            • agniesz76 Styczeń 2003 30.10.04, 20:18
              Ja tylko szybciutko bo zaraz kąpiel i spanie młodego, Jolu a gdzie Ty
              mieszkasz? My też nie mamy do kogo chodzić na cmentarz w Gdyni więc jak będzie
              taka pogoda to pewnie będziemy siedzieć w domu. Chociaż może wyjdzie słońce to
              pójdziemy na spacer. Chodzicie na bulwar czasami? Może uda nam się spotkać.
              Patryk też jest dosyć żywy ale nie wydaję mi się że nadpobudliwy bo jak coś go
              zainteresuje to potrafi się tym zająć, a tak jest stale w ruchu. Ja Patrykowi
              już dwa razy obcięłam włosy ku rozpaczy teściowej, ale dla mnie chłopak to musi
              mieć krótkie włosy a nie takie piórka we wszystkie strony.
              Pozdrawiam AGnieszka
              • monikam1 Re: Styczeń 2003 30.10.04, 20:41
                No to dorobię frkwencji. Jolu - Gosia przechodziła wywiad lekarski nt.
                nadpobudlowości. Podejrzenia zostały odrzucone - gdy okazało się, że Gosia
                potrafi się skupić na ksiązeczkach i bajce w TV. Gosia ma czasem dzień bzika i
                wtedy żadna siła jej nie zatrzyma.
                A swoją droga - moze przydałb Ci się jakaś pomoc dla Szymona na kilka gozin.
                Leiej na siebie uważaj. Ja tez miałam takie pobolewania w ciąży i wiem, ze
                lepiej się nie forsować.
                Pozdrawiam
                Monika
                • mama_03 Re: Styczeń 2003 30.10.04, 22:13
                  Hejka dziewczyny i wszystkie styczniaki!!!!
                  Julka już jakieś 40 minut śpi ja skończyłam robić placek więc miałam czas na
                  poczytanie waszych piśmideł az się zdziwiłam jak dużo miałam do poczytania.
                  Co do Hellowen to do mnie nie przemawia to święto chyba troch za amerykańskie
                  jak na nasze tradycje. Ja jednak wolę nasze Święto Zmarłych przecież nie
                  koniecznie trzeba być bardzo poważnym u mnie w rodzinie przeważnie wspomina się
                  z uśmiechem tych, których nie ma między nami.
                  My jutro już zaczynamy odwiedzanie cmentarzy. Jutro jadę odwiedzić grób teścia,
                  mam nadzieje że będzie ładna pogoda.
                  Zastanawiam się tylko czy jak bedzie tak ciepło w poniedziałek to niektóre
                  panie wystąpią w futrach i kozaczkach - zawsze mnie to śmieszyło żeby tylko się
                  pokazać a przecież to nie rewia mody.
                  A teraz z innej beczki!!
                  Julka dalej nosi pieluchę ale.....
                  zaczyna wołać na nocnik że chce "eee" i "sisi" i to nawet zanim zrobui do
                  pieluchy gdy już załatwi swoje potrzeby a okrzykiem fuj niesi do ubikacji
                  wylewa i spłukuje wodę a jak chce jej pomóc mówi "Julia siama"
                  Co do domywania kubków niekapków to chyba próbowałam już wszystkiego nie
                  pomagało nawet całonocne moczenie w wodzie i szorowanie szczoteczką a w
                  zakamarkach próbowałam doczyścić patyczkami kosmetycznymi poprostu koszmar.
                  Gabi i Julka
                  • jogaj Re: Styczeń 2003 30.10.04, 22:36
                    Najbardziej mnie dziwi posadzanie Szymona o nadpodudliwosc,bo on wedlug mnie
                    jest spokojnym dzieckiem smile Chodzi mi o to,ze lubi jezdzic w wozku i naprawde
                    dlugo moze w nim wytrzymac,potrafi sam sie bawic i to naprawde dlugo,sam oglada
                    ksiazeczki,spokojnie jezdzi w foteliku nawet dlugie trasy itd. Ludzie nie maja
                    co godac to wymyslaja.
                    Ja mam dzis ochote sie upic,poklocilam sie z mezem,no i jutro z rana wyjezdza
                    moja siostra,plalac mi sie chce i czegos mocniejszego,no ale nie moge wiec
                    wypijam straszne ilosci wody. A jeszcze u nas na osiedlu kilka imprez,muzyczka
                    i smiechy wylatuja z kilku okien.
                    Skrzynka jak sie trzymacie?
                    Ania mam nadzieje,ze jakos nam sie uda spotkac,cos wymyslimy.
                    Ja mam juz dosyc kaszlu Szymona,zastanawiam sie czy on sie w ogole
                    skonczy,potrafi przez kilka godzin w ogole nie kaszlec,a potem jak zacznie to
                    nie moze skonczyc,a ja jestem przerazona i mam ochote jechac z nim do szpitala.
                    Znowu bym zapomniala Agnieszka mieszkam na Wielkim Kacku,na Fikakowie,na bulwar
                    jezdzilismy latem,teraz zadko,bo przeciez ostatnio ciagle pada,a dzis byla taka
                    mgla,ze zastanawialam sie czy bedzie widac jadacy przede mna samochod.
                    Dobra koncze,buziaczki-Jola
                    • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 30.10.04, 23:41
                      Hej! Mnie dzisiaj powalil taki atak migreny ze podniesc glowy z poduszki nie
                      moglam. Jakos udalo mi sie ubrac Zosie i zrobic jej kasze -zjadla sama a
                      chlopcy obsluzyli sie sami. Potem wrocil K. od lekarza (ma podobno atypowe
                      zapalenie pluc) i wzial na siebie Zoske a ja padlam. Pomalu jakos przeszlo.
                      Henio kaszle coraz bardziej crying( obawiam sie ze zalapal to swinstwo od Kubiego.
                      Na razie walcze domowymi metodami.
                      Zosia zupelnie normalnie (uff odetchnelam) tez gada jak najeta nic sie przy
                      niej nie da porozmawiac ani obejrzec- ten przycisk Power tez by mnie
                      interesowal smile)).
                      Ludzie to chyba rzeczywiscie nie maja co wymyslec !! -to a
                      propos "nadpobudliwosci Szymka". Jolu trzymaj sie czasem bywa podle i zle.
                      Trzymam kciuki zeby jutro sytuacja z mezem sie przejasnila i zebys szybko mogla
                      zobaczyc z powrotem siostre. I uwazaj na siebie smile
                      Kinga zapomnialam Zuzia tym "nomalnie" mnie powalila wink))
                      A wloski Julci niesamowite!!!
                      Niekapek to u nas szczesliwie przeszlosc ale mycie bylo okropne, Zosia pije z
                      normalnego kubka.
                      Przepis na owsianke: gotuje na wodzie na gesto (proporcje na oko), osobno
                      rozrabiam Bebilon Pepti z woda i dodaje dwie lyzki papki owsiankowej, do tego w
                      ramach urozmaicenia pestki slonecznika albo dyni,pokrojone owoce, przecier
                      Gerbera owocowy, zoltko przepiorcze na twardo (czyli to co Zosik moze). Dla
                      reszty rodziny przepis jw. tylko zamiast Bebilonu Pepti kefir (tak nam zostalo
                      z czasow kiedy chlopcy nie mogli slodkiego mleka).
                      To chyba wszystkie zaleglosci smile))) Dobrej nocy wszystkim i jak najmniej trosk
                      jutro. Skrzynka
                    • camilcia Re: cz1 o karmieniu i sikaniu 30.10.04, 23:45
                      Najpierw o karmieniu, ja też odstawiłam metodą niedrastyczną (tzn nie
                      wyjechałam, spaliśmy z Mają) tłumaczyłam że cycuś niedobry, smarowałam pieprzem
                      w razie czego, po 3 nocach Maja przestała ssać, przespała całą noc, nawet bez
                      pobudki na picie. Myślę, że najważniejsze było to, że ja już nie chciałam
                      karmić. Tzn było mi przykro i jakoś dziwnie (a nawet się popłakałam raz) ale
                      jak Maja potrafiła się budzić co godzinę na cycusia to ja byłam wściekła!
                      Miałam dosyć! Myślę, że ona to wyczuwała, więc bez płaczu i awantur dostosowała
                      się do sytuacji. Życzę powodzenia.
                      Nauka sikania: zaczęło się w czerwcu, tak naprawdę wcześniej były przymiarki,
                      ale raczej mało udane, sikała jak sadzałam ale tu chodzi o wołanie. No więc
                      Maja sobie odparzyła pupkę, zdjęłam jej pieluchę i tak biegała przez jakieś 3
                      dni. Wszystko było zasikane, co chwila przebieranie, dywan, łóżko itp. Najpierw
                      sikała i wołała nas żebyśmy oglądali/wycierali, potem wołała w trakcie
                      robienia, w końcu zaczęła wołać że chce ‘sisi’ ale natychmiast trzeba było ją
                      sadzać. Nie robiła problemów, czy to nocnik czy sedes czy plener. Nie
                      zakładałam jej pieluchy w ogóle, na spacer, do spania – nosiłam dodatkowe
                      ciuchy i podkładałam ceratkę. Przez jakiś czas musiałam pilnować, tzn sadzać
                      jak mówiła że nie chce (a ledwo stała i przebierała nogami). Często zdarzały
                      się wpadki, klaskaliśmy, chwaliliśmy jak wołała – w sierpniu było już tak, że
                      potrafiła wstrzymać np. jak jechaliśmy samochodem i nie mogliśmy stanąć.
                      Ostatnio jak pisałam zaczęła sikać w majtki, trwało to tydzień, teraz jest
                      super. Nie mam pojęcia dlaczego tak się działo. Myślę, że dziecko niespełna 2
                      letnie jest na tyle małe, że można mu wybaczyć posikania wynikające z zajęcia
                      zabawą/niewytrzymania bo akurat w pobliżu nie było gdzie wysadzić. Zanim małe
                      się nauczy minie trochę czasu i duuuużo prania trzeba robić smile
                      • camilcia Re: cz2 reszta 30.10.04, 23:59
                        Monika, ja też uwielbiam zakupy, szczególnie na przecenach – ale która z nas
                        ich nie lubi. Chociaż pooglądać i połazić warto. Albo rzeczywiście znaleźć
                        sobie jakieś zajęcie.
                        Paty – Majka też nawija jak nakręcona, słodka jest, najwięcej gada z miśkami (2
                        ukochane) dzisiaj je wzięła na cmentarz, wystawiała ich łebki w stronę
                        interesujących rzeczy/ludzi i ciągle powtarzała ‘obać, obać’ (zobacz)
                        Na wakacjach byliśmy niedaleko Kołobrzegu, do Międzyzdrojów trafiliśmy
                        przypadkiem. Tzn dojechali do nas znajomi, którzy objeżdżali wybrzeże,
                        pojechaliśmy z nimi do Trzęsacza i stwierdziliśmy, że w sumie możemy już do
                        Międzyzdrojów. Myślałam o Tobie, ale za mało czasu było. Mam nadzieję, że
                        jeszcze się wybierzemy, a wtedy na pewno zorganizuję to tak, żebyśmy się
                        spotkały.
                        Jolu, uważaj na siebie, te bóle w pachwinach to podobno rozciągające się
                        mięśnie. ale i tak się oszczędzaj.
                        ja też dzisiaj miałam migrenę... ale wczoraj wieczorem byliśmy na piwie,
                        zebrało się w końcu parę osób, z pubu przyszliśmy do nas i wszyscy nocowali,
                        położyliśmy się ok 4! było super! Marcin rano zabrał Maję na cmentarz do swoich
                        dziadków (z teściami pojechali) a ja spałam!!! Goście wybyli ok 12, o 13 Maja
                        usnęła a ja z nią i spałam do 15! potem moja mama wzięła Maję na rower, ja
                        powoli doszłam do siebie! ale luz miałam smile a spotkanie rewelacja!
                        jutro jedziemy do łodzi na cmentarz, no i tu w Rawie mam dziadków i
                        pradziadków. ja też się staram nie smucić, ale jak w piątek myłam groby to
                        kurcze tak sobie z dziadkami pogadałam, że aż mi łezka poleciała. bo ja z nimi
                        całe życie mieszkałam i teraz mieszkamy w tej części domu w której oni kiedyś...
                        lubię myśleć, że oni tam z góry się nami opiekują.
                        kończę bo Marcin wrócił z pracy (był na kontroli warty)
                        jeszcze jedno - znowu powiecie że chyba nie mieszkam w Polsce, ale u nas nie
                        padało od dawna, jest słonecznie i niesamowicie ciepło. dzisiaj np 20 stopni,
                        nawet się nie da w bluzie chodzić, nie mówiąc o kurtkach.
                        fajnie że poniedziałek wolny smile
                        nie dajcie się chorobom i humorom
                        • jogaj Re: cz2 reszta 31.10.04, 08:42
                          U nas bylo juz na tyle zimno,ze ludzie chodzili w kapturach,a babki spacerujace
                          dlugo z wozkami w beretach i czapkach,wiec to faktycznie inny kraj. Teraz jest
                          cieplej,ale niestety juz od bardzo dawna mokro.
                          Jak fajnie spac godzine dluzej,ja mam nadzieje,ze Szymon teraz bedzie chodzil
                          wczesniej spac i bedzie wczesniej wstawal,choc wspolczuje tym mamam,ktorych
                          dzieciatka wstawaly bardzo wczesnie rano i teraz sie nie przestawia.
                          Kamila super,ze mieliscie taki udany dzien,to jednak fajnie mieszkac bylisko
                          rodzicow i tesciow,bo zawsze znajdzie sie ktos chetny do pomocy. U nas niestety
                          tak nie jest,jak przyjedziemy z Szymonem do moich to jest super,ale jakos tak
                          nie ma zachety z ich strony,zeby zostawiac go samego. Tesciowie jak sa to tez
                          robimy wszystko razem,nie mam odpoczynku.
                          Monika dzieki za troske,ale chyba sobie poradze sama,wlasciwie nie mam wyjscia,
                          po prostu musze sie oswoic z mysla,ze jestem w ciazy i troche zwolnic,wolniej
                          chodzic itd.
                          Moje malenstwo w brzuszku calkiem mi spac nie daje,w nocy szaleje tak,ze mnie
                          budzi,a ja raczej z tych co ciezko mnie obudzic. Przekrecam sie na boki,bo
                          myslem,ze moje jemu tam w srodku nie wygodnie,ale to nic nie pomaga. Chyba
                          niezly lobuz mi sie szykuje.
                          Buziaczki-Jola
                          • socka2 Re: cz2 reszta 31.10.04, 09:39
                            hej wszystkim w piekny sloneczny poranek. Paula mimo, ze zawsze spala dluzej,
                            dzisiaj obudzila sie wczesniej + zmiana czasu ....mialam pobudke rano smile

                            Jola, mam nadzieje, ze juz ok miedzy Wami, a co do Szymka, to ja absolutnie nie
                            uwazam, ze jest nadpobudliwy - musialabys zobaczyc Natalie - Ania wybiera sie z
                            nia do psychologa, bo juz nie daje sobie z nia rady - mala wpada w histerie,
                            rzuca sie na ziemie, bije wszystkich naokolo, krzyczy, placze. Rzadko potrafi
                            usiedziec i pobawic sie jedna rzecza, w czwartek potrafila w ciagu dwoch minut
                            przerzucic sie z zabawy wozkiem na samochodzik, wziac lale, znowu zabrac Pauli
                            wozek itd. Np. chce pic, daje jej wode z butelki, a jej sie cos nie podoba i
                            bije mnie po rekach tak, ze wypada butelka. Wszyscy znajomi sa przerazeni jej
                            zachowaniem...zreszta sama Ania tez, stad ten psycholog.
                            A pamietajac spotkanie z Wami i Szymkiem w lutym i sierpniu mam tylko pozytywne
                            mysli . Chlopak lubi chodzic wlasnymi sciezkami, jest samodzielny i bardzo
                            sympatyczny (co stwierdzily pewnie laski z sasiadujacych recznikowsmile))) Nie
                            moge sie doczekac, kiedy zobacze zdjecia, jak szli z Paula za reke po plazy i
                            tego, gdy Szymek dzwigal wielka galaz big_grinbig_grinbig_grin (film zabrala moja siostra do PL)
                            A co do ciazy, to faktycznie oszczedzaj sie, zwolnij i duzo odpoczywaj.

                            Kamila, fajnie, ze masz znajomych na miejscu. Mi tego tutaj baaaaardzo brakuje -
                            rodzinki i znajomych i to chyba jest jeden z wazniejszych powodow, dla ktorych
                            chcialabym wrocic do Polski.

                            A jeszcze wracajac do nadpobudliwosci absolutnie nie uwazam, ze Paula taka
                            jest, a np. w sklepie Jej nie utrzymam - ucieka miedzy regalami, zdejmuje
                            wszystko z wieszakow , a norma jest ze w spozywczym idzie ogladac "bybki" . W
                            domu natomiast moje dziecko potrafi siedziec nad ksiazka 15 minut,teraz np myla
                            swoje krzeselko - tez zajelo Jej to ok 20 min. Po prostu nasze maluchy sa
                            ciekawe swiata, zywe (to chyba normalne) i nie usiedza dlugo na miejscu.

                            Koncze wywody smile zaraz maz wraca z pracy, idziemy do kosciola, na spacer i do
                            tesciowki na obiad.
                            Pozdrawiamy slonecznie

                            Ania i Paula
                            Ps. Jola, nasze rejony to "kraina deszczowcow" niestety sad ale mam nadzieje, ze
                            jak przyjade to bedzie ladnie.
                          • danwik Re: cz2 reszta 01.11.04, 20:02
                            Tak na szybko ... dalej nie jestem na 100% pewna ale chyba nie zostanę z
                            Tomkiem. Nie po tym co usłyszałam. zadzwoniłam do NIEJ, przepraszała, płakała i
                            przedstawiła ciut inną wersję niz Tomek, więc zaprosiłam JĄ do nas do domu.
                            Tomek był blady jak ściana. Kazałam przyjść z dzieckiem. I co się okazało, że
                            ich schadzki odbywały się przy udziale naszych dzieci *jej syna i naszej Wiki,
                            nie mówię o Sexie ale wspólnych spacerach i wypadach w plener. Wiktoria bardzo
                            wyraźnie mówi ADAŚ (tak ma na imie jej syn), on też (o ok. rok starszy) bardzo
                            dobrze zna Wikusię. Czarę goryczy przelało moje pytanie a właściwie Tomka
                            odpowiedź. Spytałam (przy Niej) czy Ją kocha - powiedział, że TAK !!! Więc
                            powiedziałam, ze rozdział naszego małżeństwa jest zakończony, ze naprawde chcę
                            żeby sobie ułożyli życie a mnie dali święty spokój. Na co Tomek powiedział, ze
                            on chce spróbować odbudowac nasz związek. Czy to ma sens ???? Kocha JĄ a chce
                            być ze mną. W imię czego ??? Dla dobra dzieci? Z LITOŚCI ??!!! Powiedziałam mu
                            na to, że jeżeli faktycznie nie chciał się z nią związać a obiecywał
                            (powiedział jej, że jest jego drugą połową. Mało tego - ona kilkakrotnie
                            chciała odejśc a On jej nie pozwolił) to z Niego jest kawał sk... i zniszczył
                            zarówno ją, jak i naszą rodzinę. Wykorzystał to, ze przeżywała koszmar swojego
                            małżeństwa i potrzebowała pomocy. Spytałam jak wogóle może patrzeć w lustro.
                            Wydaje mi się, że zachowałam się z godnością i honorem, Nie krzyczałam,
                            histeryzowałam nawet nie wyzwałam Ją od ... Byłam spokojna i opanowana. Wiem,
                            że to bez sensu ale żal mi Tomka, żal mi Jej i naprawdę chcę, zeby byli
                            szczęśliwi a ja napewno równiez sobie ułożę życie.
                            Niestety po Jej wyjsciu Tomek najpierw mi groził, że nikt nigdy nie będzie
                            ojcem dla naszych dzieci, że On na to nie pozwoli itd itp (naprawde przykre
                            słowa usłyszałam) a dobił mnie stwierdzeniem, że On weźmie Wiki a ja Daniela.
                            Podzielił dzieci jak rzeczy.... Po jakieś godzinie kajał się, przepraszał,
                            błagał o wybaczenie i szanse ... Nie potrafię go zrozumieć raz jest potulny jak
                            baranek a raz słownie mnie atakuje ... Dzień wcześniej dałam mu szansę,
                            ustaliłam warunki na które przystał ale jednocześnie powiedział "Ty byś drugiej
                            szansy nie miała". Miał do niej zadzwonić przy mnie ... nie zrobił tego ... nie
                            wiem o co chodzi temu człowiekowi ale ja już naprawde z nim nie chcę być ...
                            nie kocham Go i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafiła to zmienić... ale
                            cholera dlaczego jest mi go żal i boję się, ze się stoczy lub zrobi coś
                            głupiego, naprawdę głupiego .......
                            W ramach metamorfozy obciełam włosy na krótko czym tez wyprowadziłam Go z
                            równowagi bo On zawsze lubił długowłose dziewczyny ... ale mnie się
                            podoba surprised)))))
                            agnieszka
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 31.10.04, 09:39
      Hej w niedzielny poranek. Pierwsza wiadomośc to to, że ja też jestem z Gdyni.
      Pogoda nastraja tylko do poduchy... hmmm ale dzieci mają inne plany więc pewnie
      z mojegu planu będzie lipa. Karolinka zasnęła a Weronisia rysuje kredkami
      różne "mazańce". Mąż szykuje kawke więc może mnie ona postawi na nogi. Pod
      wieczór wezme Werke pojedziemy na groby. A jutro typowe spotkanie rodzinne.
      Dzięki dziewczyny za podpowiedzi apropo zabaw z tą moją dwójeczką. Pozdrawiam.
      • agniesz76 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 31.10.04, 09:55
        No no coraz więcej Gdynianek... A z jakiej części Gdyni jesteś mamo Karoli i
        Weroniki? Super masz bo dziewczynki bawią się razem.
        Jolu oszczędzaj się jak najwięcej i może załatw sobie kogoś do Szymka chociaż
        na godzinkę? Bo już niedługo drugi dzidziuś będzie a wtedy to już wogóle nie
        będziesz miała czasu dla siebie. W końcu zadowolona i wypoczęta mama to i
        zadowolone dziecko. Chyba się ze mną zgodzicie?
        Pozdrawiam Agnieszka
        Straszna pogoda za oknem czy wychodzicie w taką z maluchami?
        • sewerynki Re: Styczeń 2003 :) cz.2 31.10.04, 10:55
          Wysłałam kilka nowych zdjęć Wojtka, pewnie jakoś jutro się ukażą.
          Jola, dla Wojtka nie ma mowy iść za rękę na spacerze. Czasem z ulicą są cyrki,
          muszę go trzymać za kaptur lub na rękach. On nigdy nie lubił iść za rękę, no
          ewentualnie zaakceptuje ją na schodach lub zjeżdżalni. Luzik.
          Skrzynka, współczuję zap.płuc w rodzinie, wiesz że my to przeszlismy. Lepiej
          wykryć niz przechodzić. Walczcie dzielnie. Ja też miałam migrenę wczoraj ale my
          ślałam że to zatoki. Ale dalej nie jestem pewna tych zatok. Wiecie coś o
          objawach ich zapalenia?
          Acha, być może we wtorek przyjedzie do mnie pani homeopatka. To mama jednej
          dziewczynki z grupy Pawła i jakoś po kosztach ma przyjechać zrobić z nami
          wywiad. Mam bardzo mieszane uczucia. Coś mi śmierdzi w homeopatii ale nie umiem
          soprecyzować co. Wszystko co czytałam brzmiało ok ale ... Zawsze mogę z kobietą
          pogadać i jej wysłuchać. Może sama mi powie co mi śmiedzi. Na 'normalnej'
          medycynie musi sie znać bo pracuje jako anestozjolog w szpitalu homeopatia to
          druga działka. Co myślicie o homeopatii? Znowu rozpętam burzę?
          Monika, mam nadzieję że nie myślałaś ze mnie jakoś uraziłaś tą wrażliwością. Ja
          po prostu sama wiem że tak mam i wszystko co piszesz to prawda.
          Jedziemy dzis do teściów na obiad - to nasze pierwsze wyjscie od 2 tyg nie do
          lekarza. Ale na jutrzejszy spęd rodzinny go nie biorę -20 osób to dla mnie
          teraz za dużo wirusów. Panikara ze mnie wiem. Ale muszę chwilę odpocząć po
          ostatniej chorobie.
          Bakocia - napisz do mnie na sewerynki@interia.pl - może się spotkamy????
          miłego dnia
          • paty_mama_olenki zagadka i inne 31.10.04, 12:28
            Ktora z Was zgadnie co znaczy : "katiliaki"? Dla ulatwienia dodam, ze dzieci
            sie lubia tym bawic wink
            A z ulubionych moich slowek stworzonych przez Ole : "bipapa" i "gabuja". Moze
            to odgadniecie wink

            Moniko ja Ciebie Boze bron nie krytykuje za to, ze Gosia chodzi na zajecia HD.
            Rozumiem Ciebie, bo pewnie gdybym miala blisko jakies takie zajecia to moze tez
            bym z Ola chodzila, ale nie ze wzgledu na nauke tylko na kontakt z dziecmi.
            Mysle nawet o przedszkolu na 2 godziny dziennie. mam niestety tylko jedno w
            poblizu, wiec wyboru zadnego. Musze tylko isc pogadac z dyrektorka czy by nas
            przyjela(obie bo obawiam sie, ze Ola poki co sama nie zostanie). Chcialam isc z
            Ola na rytmike do osiedlowego Domu Kultury ale tam sa wieksze dzieci (4-5 lat)
            wiec nie dla Oli, a dla mlodszych nic nie organizuja. A w ogole jak zobaczylam
            w jakich warunkach ta rytmika to sie zalamalam....
            Nie wiem czy czytalyscie na temat zajec dla maluszkow w USA. Tam jak zwykle
            doszli juz do absurdu moim zdaniem. Tam 3 miesiecznie dziecko ma za soba juz
            kilka kursow. I te matki zamiast z dziecmi do parku isc na spacer to lataja z
            kursu na kurs zeby ich dzieci mialy lepszy start. Tylko do czego ten start
            lepszy? Chyba do kozetki u psychoanalityka. Chory kraj. A niestety dla
            wiekszosci naszych rodakow wzor do nasladowania...

            Jola Ty sie oszczedzaj!! A co do Szymona to jakos tez nie zauwazylam, zeby byl
            nadpobudliwy. Wg mnie jest normalnym chlopcem, wiec sie nie przejmuj jakimis
            glupimi komentarzami. Sa rozne dzieci. Moja Ola jest wg mojej Mamy znacznie
            zywszym dzieckiem niz ja bylam. Moja Mama twierdzi ze jak mialam jakies 7-8
            miesiecy to siedzialam na plazy z Nia i grzecznie przesypywalam piaseczek!! A
            Ola w tym wieku to zoralaby pol plazy i zjadla jakies 10 kg piachu.

            Co to ja jeszcze chcialam napisac? Acha, ze wczoraj tez mialam migrene!! Mnie
            pomaga tylko Ketonal, wiec jak juz czzulam, ze bol sie rozchula na caalego to
            sobie lyknelam i za 15 minut juz bylo po bolu.

            U mnie jak u Joli leje, mokro, szaro i ponuro. Tylko tyle, ze jest dosc cieplo.
            Ogrzewanie wylaczone, okno otwarte i 20 st w pokoju smile

            pozdrawiam Was serdecznie.
            Duzo zdrowka dla Skrzynek, Sewerynkow i innych chorujacych

            Patrycja
            • monikam1 Re: zagadka i inne 31.10.04, 13:30
              Hej! walsnie robie sobie przerwe w robieniu pizzy. Dziś mamy druga turę gości.
              Wczoraj przyjechała moja rodzina. Wpadli nabuzowani i wszsycy w czwórke się do
              siebie nie odzywali. Od czwartku. Wiecie o co poszło? O podejście do Helloween
              (czy jak sie to pisze). Otóż dziewczyny były w czwartek na dyskotece szkolnej,
              a właściwie balu przebierańców (duchy i te sprawy). I jedna z kuzynek o
              powrocie do domu wysmarowała sprawozdanie do gazetki w szkolenj w stylu och i
              ach. Na co awaturę zrobiła Ciotka, że to nie nasze święto i nie powinno się o
              tym tak entuzjactycznie pisać, a potem w dyskusje wciągneła się cała rodzina i
              się prawie pozabijali. W naszym domu spędziliśmy więc chyba godzinę na rozmowie
              na ten temat. Po naszej dyskusji na forum czuła się ekspertemsmile)) Doszliśmy do
              wspólnego wniosku, że może i do końca tych zamorskich zwyczajów nie popieramy,
              ale w balu przebierańców byśmy chętnie pouczestniczyli, na potwierdzenie czego
              Gosia z dziewczynkami sie nieco poprzebierały. No i stwierdziliśmy, że nowe
              zwyczaje miały pozytywny wpływ na kształt programu telewizyjnego 1.11, bo przed
              1989 r. w telewizji paliły sie tylko znicze, a w przerwach wspominano, kto
              ostanio umarł. A teraz dadzą i jakiego asterixa i inen takie. TAk więc wieczór
              minął nam milo i sympatycznie, a rodzina wyjechała pogodzona.
              W mojej rodzinie Wszystkich Św. obchodzono b. wesoło. O 2 była wspólna masza u
              Dziadka na cmentarzu, a potem szliśmy do tego z rodziny, kto mieszkał
              najbliżej. zbieralo się nas ponad 20 osób. A teraz 1 listopada spędzamy u
              teściowej. Teściowa ten dzień obchodzi na smutno, bo jest b. sentymentalna i ma
              tendencje do płakania z byle powodu, więc w taki dzień w ogóle jest przybita.
              Idziemy więc na grób Wojtka taty i dziadków.
              Mamy w tym roku mały problemsmile))) Bo teściowa kupiła czerwone znicze, a my
              pomarańczowesmile))))))))))) A teściowa lubi, żeby wszsytko do siebie pasowało na
              grobachsmile)))
              Pozdrowienia dla choraków. Zaplenie płuc rzeczywiście lepiej dobrze wyleżeć.
              Paty! Ja sie nie przejmuję szczególnie uwagami na temat Gosi angielskiego -
              gdybyś słyszała te wszystkie uwagi w realu!!! Ludzie myślą, że dzieciaki tam
              siedzą w ławkach, a ja Gosię biję linijką, jak nie odrobi lekcji. Dla mnie jest
              najważniejsze, ze Gosia to lubi. Poza tym, jak planowałam zapisać Gosię na Małe
              Nutki, to słyszalam, że chcę ją edukowac muzycznie i ma to być wprawka do
              szkoły muzycznej. Rzeczywiście - Gosia ma bez wątpienia słuch muzyczny i póki
              co b. słodki głosik (jestem zakochana w Panie Janie w jej wykonaniu - i trochę
              swobodnej interpretacji tekstu), ale szkoła muzyczna jest ostatnią instytucją,
              do której chciałabym ją posłać. A chciałam zapisać ja na zajęcia muzycczne
              tylko dlatego, że Gosia b. lubi muzykę i wiem, że doskonale by się tam bawiła.
              Właściwie każde takie zajęcia mogą być punktem zaczepienia, jeśli się chce
              oskarżyć rodziców o nadmierne ambicje względem dziecka. Więc się nie
              przejmuję. Inna sprawa, ze wielu z tych, co mnie krytykją, jak będą mieli
              własne dzieci, zrobią to samo co ja. Ja się też kiedyś śmiałam z koleżanki, kt.
              roczne dziecko zapisała do szkoły.
              Kamilo! Ja tez uwielbiam propmocje i przeceny. Mam już małą lokatke z
              przeznaczeniem na styczeńsmile))) Cieszę się, bo Gosia uwielbia przebierać sie w
              sowje kiecki i może godzinami przeglądać się w lustrze. A to mi dodaje
              skrzydełsmile)) Nie, nie - kontroluję się i na wszelki wyadek nie dalam się
              wiągnąć w karty kredytowe.
              Jolu! nadpobudliwość to ostatnio modna chorobasmile) Gosia też jest żywym
              dzieckiem - ale my jesteśmy z Wojtkiem też b. energiczni i stąd to się bierze.
              Zawsze zazdrościłam mamom, które w wózkach woziły pradziwe księżniczki. A u nas
              rodeo. Kapelusik na pupie, sukienka na głowie... Czasem zdziwiona jestem tym,
              co pisze Kinga, bo pisząc o Zuzi, jakby pisała o mojej Gosi. MAją dziewczynki
              podobne temperamenty. Gosia np. też nie lubi służby zdrowia, czemu daje
              energiczny wyraz przy kazdej wizycie w przychodni.
              A najgorzej bywa w kościele. Ale dziś pelna kultura. Gosia była wyjątkowo
              grzeczna, a na koniec wrzasnęła na cały kościół: Bye, bye Bozia. Jadę do Babci
              Kazi.
              No to Bye, bye - idę do mojej pizzy.
              Mam wyjątkowo płodny weekend, bo robię wszysto żeby nie czytać akt, które
              przytargałam do domu.No i na Wasze nieszczęscie - ja b. szybko piszę, bo
              skończyłam specjalny kurs. Pa
              Monika
              • socka2 Re: zagadka i inne 31.10.04, 15:09
                Paty, niezle, ale nie mam pojecia co to moze znaczyc smile)))

                Skrzynka, mam nadzieje, ze z Kuba juz lepiej, no i ze Wam tez przechodza
                kaszle, katary i migreny!

                Monika, super, ze tyle piszesz - jest co poczytac!

                A u nas dzisiaj prawdziwie letni dzien - w poludnie bylo 25 C w cieniu!!!
                dzieci chodza w krotkich rekawkach , spodniczkach i podkolanowkach.
                No a u nas dalej sterimar i gruszka w uzyciu - dzisiaj zaczal schodzic zolty
                katar, co mi sie uda to sciagam i caly czas zakrapiam nosek. Na szczescie
                kaszlu brak!

                pozdrawiam i ide sie relaksowac przy "nigdy w zyciu"
                Ania i Paula
              • jogaj Re: zagadka i inne 31.10.04, 15:14
                Monika chcialas powiedziec na nasze szczescie smile my lubimy czytac dlugie posty.
                Paty czy to chodzi o koraliki? ja jeszcze nie mam wprawy w odgadywaniu slow,bo
                to dopiero przed nami.
                Ola skoro jest juz nas 3 koniecznie musimy sie spotkac,gdzie Ty mieszkasz?
                My dzis bylismy na lotnisku odprowadzic moja siostre i samotol mial 1,5 godziny
                opozenienia,on przylatuje z Londynu i od razu wraca,no i ten co mial przyleciec
                mial tyle opoznienia,strwierdzilismy,ze pewnie przez zmiane czasu. Na szczescie
                na lotnisku tak ciekawie,ze Szymon sie nie nudzil,siedzielismy w kawiarni,a on
                nie ogladajac sie na nikogo lazil wszedzie i zaczepial ludzi.Badz tez siedzial
                przyklejony do okien i przezywal samloty. Smutno mi,ale w koncu na Swieta
                Bozego Narodzenia przyleci Sister znowu,to nie cale dwa miesiace.
                Ja sie ludzkim gadaniem nie przejmuje,przyzwyczilam sie,ze ludzie nie maja
                walsnego zycia i probuje ingerowac w zycie innych,grunt to sie nie przejmowac.
                Z mezem nie gadam jeszcze-Jola
                • skrzynka3 Re: zagadka i inne 31.10.04, 16:53
                  kadilaki ???? wink)) ato na /g/ to grabula ??? pojecia nie mam, napisz koniecznie.
                  Jola dwa miesiace zleci szybko, a mezowi moze sie przyda jak troche poczeka az
                  sie odezwiesz (mam wrazenie ze od czasu do czasu kazdemu to dobrze robi)
                  Trzymaj sie wink)
                  Monika jak lubie Cie czytac. Mimo swojego zadnia co do Haloween chyba nie bede
                  bronic dzieciakom bawic sie na balu przebierancow z tej okazji (he he ciekawe
                  ktory pierwszy przyjdzie ze idzie na dechy z paczka). Chyba jedno nie
                  przeszkadza drugiemu najpierw moga poszalec z rowiesnikami a potem pojsc na
                  cmentarz i do KOsciola.
                  Kubi kaszle mniej a Henio wiecej crying(
                  Monika mysle ze nikt Cie od czci i wiary nie odsadza za HD wink))na szczescie- co
                  lubie na styczniakach -kazdy pisze szczerze co mysli bez wbijania w glebe tych
                  co mysla inaczej. Bylo by dziwnie (i okropnie nudno) gdybysmy mialy na
                  wszystkie tematy takie samo zdanie.Ja tez uwazam ze za wczesnie na uczenie Zosi
                  ale podoba mi sie ze Ty nie podchodzisz do tego "edukacyjnie", Gosi sie podoba,
                  bawi Ja i o to chodzi (wiecej zauwazyliscie dobry wplyw zajec bo sie rozgadala,
                  widac potrzebuje takiej stymulacji)-Bye bye Bozia bylo cudne smile))
                  Mnie natomiast przeraza ze mam takie przedszkola w ktorych 4 -ro latki od rana
                  maja jedne zajecia po drugich (angielski, rytmika, korektywa, taniec,
                  stymulacja rozwoju mowy -to ja wink, specjalna plastyka, zajecia teatralne,
                  uczenie literek itp.) i przez caly dzien nie maja czasu na to zeby swobodnie
                  porysowac to co same maja ochote, pobudowac z klockow, pobawic sie w sklep i
                  lekarza, poganiac sie w ogrodku przedszkolnym. Ja wiem ze wszystkie te zajecia
                  maja je stymulowac do rozwoju i pomagac ale kiedy te maluchy maja byc po prostu
                  dziecmi ???!!! A rodzice na zebraniach zglaszaja tylko propozycje kolejnych
                  zajec ( a moze bysmy karate, a dzudo, a basen, nauke gry na instrumentach,
                  balet itp). Monika ja tam sie nie smieje z zapisania Gosi do szkoly. Zosia byla
                  zapisana do przedszkola zaraz po urodzeniu wink)) to przedszkole prowadzone przez
                  Siostry bezhabitowe, przetestowane na chlopcach. Nie ma tam gamy zajec
                  dodatkowych ale dzieci ucza sie uwazania na innych, pomagania sobie, pracy w
                  grupie,skupienia, sluchania, opieki nad slabszymi. Ucza sie ze sa wazne,kochane
                  i wyjatkowe, ze nawet trudne spory mozna zalatwic inaczej niz piescia. Chlopcy
                  obaj budzili w panstwowej zerowce podziw i zdziwienie pan jak swietnie znajduja
                  sie w grupie, jak sa lubiani i w pewien sposob szanowani przez rowiesnikow mimo
                  ze nie umieja sie bic i klac, jak potrafia byc radosni i rozbrykani ale tez ze
                  potrafia uwazac i sie skupic. Moim zdaniem tego powinno uczyc przedszkole w
                  pierwszym rzedzie. Oj musze konczyc bo kolejka do kompa za plecami. wink)))
                  Buziaki Skrzynka
                  Ps jak milo ze jeszcze jutro nie musze do pracy wink))) a 11.11 tez wypada akurat
                  w moj zajeciowy dzien wink
                  • camilcia Re: homeopatia 31.10.04, 23:17
                    ja o homeopatii. Iwona, ja też miałam wątpliwości, dzisiaj nie podaję Majce
                    żadnych leków, o alergii dawno zapomniałyśmy (a wyglądała okropnie, jak
                    poparzona, chociaż nie jadła prawie nic - ścisła dieta), jest raczej odporna,
                    owszem złapie katar ale to nic, przecież musi też jakiejś odporności nabrać.
                    Myślę, że duży wpływ na to jak się potoczyła kuracja miało to, że trafiłyśmy do
                    super lekarza. facet jest laryngologiem i homeopatią zajmuje się od lat,
                    poleciła mi go koleżanka, która leczyła swoje dziecko. jest niesamowitym
                    człowiekiem i jego stosunek do nas też miał znaczenie. Musisz być zdecydowana,
                    przygotować się na nasilenie objawów przez pierwszy moment kuracji (w przypadku
                    alergii). ja nienawidzę brać leków i nie chciałam podawać Majce Zyrtecu lub
                    innych, w dodatku latami, ja się straaaasznie bałam astmy. teraz jestem
                    zadowolona, że podjęłam taką decyzję. wszystko Ci wytłumaczy lekarz, jeżeli
                    jest dobry.
                    w razie pytań polecam forum:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
                    możesz też przeczytać moje posty, jak wyglądała kuracja, u kogo, o wyleczeniu
                    itd.
                    możesz poszukac dobrego homeopaty w Krakowie - na forum piszą też lekarze
                    homeopaci.

                    teraz nawet jak Majka jest chora to idę do pediatry, dowiem się co jest i leczę
                    homeopatycznie. od kwietnia Maja nie dostała żadnego leku poza granulkami,
                    czasami.
                    przemyśl to sobie, dowiedz się jak najwięcej, dopiero zdecyduj - wspólnie z
                    lekarzem.
                    jeszcze jedno - na leczenie potrzeba czasu i cierpliwości - ja dzisiaj wiem że
                    warto, ale na wszsytko trzeba się przygotować.
                    życzę duuuuużo zdrówka
                    • jogaj Re: sikanie na prosbe Iwony-dlugo 01.11.04, 14:26
                      Mam chwile czasu to napisze jak u nas bylo z nauka sikania,czesc tego juz
                      pisalam wiec moze byc dla niektorych nudno.
                      Okolo roku kupilsmy nocnik i sadzalam Szymona,bo chcial rano po wstaniu,bylo
                      siku,przez miesiac,potem w ogole nie chcil usiasc na nocnik,robil mostki i sie
                      wskiekal wiec go nie sadzalam. Potem jakos w czerwcu przy przewijaniu mi
                      uciekl,wiec go zostwilam bez pieluchy,sikal wszedzie i wogole mu to nie
                      przeszkadzalo,ani plamy zostawiane,ani to,ze bylo mu mokro,ani to,ze zakladalam
                      mu pieluche (pomyslalam,ze jak nie bedzie chcial pieluchy to bedzie mu latwiej
                      tlumaczyc o co chodzi z tym sikaniem).W domu biegal bez pieluchu,na nocnik
                      siadal zadko,nic mu nie przeszkadzalo,a ja spokojnie sprzatalam,tylko
                      tlumaczylam,chcialam,zeby zrozumial zaleznosc miedzy parciem na
                      pecherz,sikaniem,plama itd. Szymon sikal gdzie popadnie,ale patrzyl jak to sie
                      dzieje. Wedlug mnie dziecko w pampersie nwet nie bardzo zdaje sobie sprawe,ze
                      sika. Na spacery,na noc pampers.
                      Koniec czerwca pojechalam do mojej babci,tam bylo cieplutko wiec zal mi bylo go
                      trzymac w papmku,latal w majteczkach,ale sikal,patrzyl i sikal,w koncu kiedys
                      udalo mi sie,zaczynal robic kupe,posadziam go na nocnik i siedzial,zrobil
                      kupe,brawa,zachwyty wielu osob. Chyba cos zaczal kumac. Sikal w samochodzie
                      gdzie sie bawil pol dnia wiec za kare nie wchodzil do niego,zaczal mnie
                      wolac,ze robi juz siku i pokazywac z zachwytem. W domu znowu w domu majtki,dwor
                      i noc-pampek,jak go pytalam chcial i siadal na nocnik robil siku i kupe,ale nie
                      wolal,jak ja nie trafilam z pytaniem w majty. Chyba beldem bylo zakladanie mu
                      pieluchy na dwor,bo on byl toroche skolowany co i kiedy. Poczatek sierpnia z
                      kumpela tygodniowe jezdzenie po trojmiescie,ona ma 3 miesiace strszego Rafala i
                      3,5 letniego Lukasza,nie zakladamy pampkow na spacery,tona rzeczy do przebrania
                      ze soba,jak pytamy robia siku,ale nie wolaja sami,sikanie na zawolanie wszyscy
                      w trojke,Lukasz ich idol wiec sie patrza na niego i coraz lepiej im idzie z
                      trzymaniem i sikaniem.Zdarzaja sie wpadki,ze trzeba ich przebierac,bo
                      popuscili. W domu lapie sie za sisiaka wiec wiem,ze chce siku,kupa zawsze przy
                      okazji sikania jak nie chce dluzszy czas wsac z nocnika. Nagroda jest
                      brawo,mozliwosc samodzielnego wylania zawaatrosci do kibelka i spuszenie
                      wody,po kupie jeszcze moze umyc szczotka kibelek-pelnia szczescia. Na noc
                      pielucha,bo zwykle po dwoch godzinach od zasniecia jest juz caly zalany,
                      kumpeli Rafal noce suche,ale sika tylko na stojaco do kubelka,a kupa w majtki.
                      Trzeciego dnia Sz kryzys zesikal sie raz,drugi, za trzecim zostawiam go na
                      jakis czas w mokrych rzeczach wyglada,ze mu nie przeszkadza,przebieram,znowu
                      sie zesikal,mam kryzys,za maly,za wczesnie,nie rozumie o co chodzi,ale nie
                      krzycze tylko tlumacze,ze trzeba wolac,ze wrocimy do domu,bo nie mam w co go
                      przebrac,ze Lukasz i Rafal sikaja ladnie na trawke, do kubeczka itd Kumepla
                      mnie przekonuje,ze nie warto teraz sie poddawac i ma racje od tego dnia zaczyna
                      wolac lub ja go pytam i koniec z sikaniem w pampki. Tylko na dlugie poroze
                      zakladam mu pampka i na noce.Po miesiacu wola pieknie sam,nie musze go
                      pytac,tzn nie lubi jak go pytam.
                      Po chyba dwoch miesiacach sam kaze sobie zdjac nocnego pampka i spi bez,udaje
                      sie,noce tez suche. Oczywiscie w nocy jeszcze mu sie zdarza zesikac,ale
                      nieczesto,no i czasem troche popusci w zabawie,ale zadko mu sie to zdaza.
                      Kumpeli Rafal sika ladnie,noce suche,ale kupa nadal w majtki.
                      Ja sie nie nastawialam mocn,ze musze go odstawic,podeszlam do tego na luzie i
                      dopiero jak sie okazalo,ze cos sie dzieje na dobre zaczelam sie mocniej
                      przykladac,ale nic na sile.
                      Pomagaja zachety,ladne majteczki,nawet przy chlopcach czy korona to tez dobry
                      pomysl,bo chopiec moze byc krolem,a najwazeniejsze,ze czuje sie doceniony. Na
                      pewno pomaga jakis wzor, u nas starszy syn kupeli,chodzenie z dziadkiem robic
                      siku i dziadek mu pokazywal i tlumaczl ja sam robi siku,no i tata tez.Zreszta
                      ze mna tez chodzil zawsze do kibelka i mu mowilam,ze robie siku. Do tej pory
                      rano zawsze sikamy razem,a jak ja nie chce to Sz i tak sadza mnie na kibelku i
                      karze sikac smile
                      Oj bardzo dlugo wszyszlo,pozdrowienia-Jola
                    • jogaj Re: homeopatia 01.11.04, 14:36
                      Ja o homeopatii nie wiem zbyt wiele wiec nie jestem przkonana,ale to pewnie
                      wynika z mojeje niewiedzy. Znam wielu ludzi,ktorym pomoglo wiec cos w tym musi
                      byc,tylko wlasnie dlugo sie czeka na efekty. Ja mysle,ze warto sprobowac,bo nie
                      zaszkodzi,a moze pomoze.
                      Juz sie pogodzilam z mezem,wczoraj bylismy na urodzinach naszego kolegi i bylo
                      bardzo sympatycznie,Sz oczywiscie padl na fotelu z ktrego mnie wczesniej
                      wyrzucil wiec nie bylo problemu,potem jak doszlismy do domu troche marudzil
                      przy rozbieraniu,ale padl w ciagu kilku sekund.
                      W ogole wczoraj ciagle dzwonil domofon,bo chodzily dzieci poprzebierane w
                      amerykanskim stylu i chcialy cukierki,Helloween sie u nas przyjmuje coraz
                      bardziej.
                      My dopiero jak sie Sz obudzi jedziemy na cmentarz,bo to taka nasza tradycja,ze
                      zawsze wieczorem idziemy zapalic znicz Ludziom morza i zawsze jeden na tym
                      grobie na ktorym zaden znicz sie nie pali.
                      Buziaczki-Jola
                      • sewerynki Re: homeopatia 01.11.04, 15:02
                        Jolu, bardzo dziękuję. Własnie o to mi chodziło. O taki wywód dokładny ze
                        szczegółami. Ja chyba poczekam do lata. Boję się tego jak będzie latał mokry po
                        domu w zimie. Choć latem też nie pozwalałam na to zbyt długo. Przemyślę sprawę.
                        A jak latał bez pampka to w samych majtkach czy spodenki też mu ubierałaś?
                        Camilcia, dzieki za homeopatie. Wciąz mam wątpliwości, nic o tej kobiecie nie
                        wiem - nikt jej nie polecał tylko tak przy okazji wyszło że jest homeopatą. No
                        i boję się tego "poworotu objawów choroby na jakis czas". Bo jak dziecko ma
                        infekcje i wysoką gorączkę itp. to przy leczenie homeo musi być gorzej przez
                        jakis czas? Nie wiem czy to dobrze zrozumiałam.
                        Oglądałyście nasze zdjęcia? Ja tak egoistycznie pytam bo przyjemność mi sprawia
                        czytanie waszych komentzrzy. Na razie tak je wkleiłam, nie wiem jak zrobić żeby
                        pierwsze otiwerały się te najświeższe. COś nie tak z moją literówką. Jutro do
                        pracy, ciekawe jak będzie funkcjonować moje gardełko i krtań i struny ...
                        U nas brzydko, dobrze ze Wojtka nigdzie nie brałam.
                        • jogaj Re: do Iwony 01.11.04, 16:00
                          Jak bylo zimno w domu to spodnie tez mial zakladane,a jak cieplo same
                          majtki,na dwor jak zimno to spodnie tez,a jak cieplo to spodenki,nosilam ze
                          soba ogromny plecak z 3-4 zmianani garderoby,majtki,spodenki,bluzeczki
                          (chlapanie woda,oblewanie sie picie lub jedzenie lodow) no i skarpetki,bo one
                          tez czasem sie moczyly przy sikaniu. Wozek mialam obladowany do maksimum smile
                          Pozdrowienia-Jola
                          • socka2 zalamka :( 01.11.04, 16:38
                            Juz trzeci dzien siedze w domu i to nie z powodu kataru Pauli. Moj maz pracuje
                            rano i po poludniu, a ze mamy daleko do centrum, autobusy nie jezdza (niedziela
                            i swieta), to siedzimy same sad Wczoraj mial nie pracowac, wyszlismy do kosciola
                            i zlapal go kolega i powiedzial, ze ma przyjsc na 14, dzisiaj to samo sad((
                            Prawie sie przez to poklocilismy, bo ja tak chcialam pojsc na cmentarz, mimo,
                            ze tutaj nikogo nie mam, ale chociazby tak jak Jola z rodzinka postawic
                            swieczke na niczyim grobie. A widze, ze pogoda sie psuje i pewnie nici ze
                            spacerow, nici z cmentarza. Z tego wszystkiego polozylam sie z Paula spac i 2,5
                            godzinki odpoczelam. Cale szczescie, ze niedlugo jade do PL, tam nie ma
                            problemow z wychodzeniem z domu. I tylko czekam na jakies nowe mieszkanie tutaj
                            w centrum, zebym mogla sama sobie wylazic. Bo jak zacznie sie snieg (a tutaj
                            tez potrafi padac), to znowu meza nie bedzie 24 na dobe.

                            Sewerynki, ja tez jak wychodzilam to bez pampka, majteczki i spodnie na to,
                            zawsze zmiana ubran ze soba. Jezeli zauwazysz ze Wojtek jest gotowy na zdjecie
                            pampka, to badz konsekwentna. Co prawda bedziesz musiala prac 2 razy dziennie,
                            dywany, parkiety beda lsnic ale pewnie sie uda. No i to co pisalas, wszyscy
                            radza, zeby to bylo wiosna-latem, jak jest cieplo i dziecko sie nie przeziebia,
                            jak lata mokre.

                            Pozdrawiamy
                            Ania i Paula
                            • danwik Re: zalamka :( 01.11.04, 20:03
                              Sorry wkleiło mi się za wysoko więc powtarzam :
                              Tak na szybko ... dalej nie jestem na 100% pewna ale chyba nie zostanę z
                              Tomkiem. Nie po tym co usłyszałam. zadzwoniłam do NIEJ, przepraszała, płakała i
                              przedstawiła ciut inną wersję niz Tomek, więc zaprosiłam JĄ do nas do domu.
                              Tomek był blady jak ściana. Kazałam przyjść z dzieckiem. I co się okazało, że
                              ich schadzki odbywały się przy udziale naszych dzieci *jej syna i naszej Wiki,
                              nie mówię o Sexie ale wspólnych spacerach i wypadach w plener. Wiktoria bardzo
                              wyraźnie mówi ADAŚ (tak ma na imie jej syn), on też (o ok. rok starszy) bardzo
                              dobrze zna Wikusię. Czarę goryczy przelało moje pytanie a właściwie Tomka
                              odpowiedź. Spytałam (przy Niej) czy Ją kocha - powiedział, że TAK !!! Więc
                              powiedziałam, ze rozdział naszego małżeństwa jest zakończony, ze naprawde chcę
                              żeby sobie ułożyli życie a mnie dali święty spokój. Na co Tomek powiedział, ze
                              on chce spróbować odbudowac nasz związek. Czy to ma sens ???? Kocha JĄ a chce
                              być ze mną. W imię czego ??? Dla dobra dzieci? Z LITOŚCI ??!!! Powiedziałam mu
                              na to, że jeżeli faktycznie nie chciał się z nią związać a obiecywał
                              (powiedział jej, że jest jego drugą połową. Mało tego - ona kilkakrotnie
                              chciała odejśc a On jej nie pozwolił) to z Niego jest kawał sk... i zniszczył
                              zarówno ją, jak i naszą rodzinę. Wykorzystał to, ze przeżywała koszmar swojego
                              małżeństwa i potrzebowała pomocy. Spytałam jak wogóle może patrzeć w lustro.
                              Wydaje mi się, że zachowałam się z godnością i honorem, Nie krzyczałam,
                              histeryzowałam nawet nie wyzwałam Ją od ... Byłam spokojna i opanowana. Wiem,
                              że to bez sensu ale żal mi Tomka, żal mi Jej i naprawdę chcę, zeby byli
                              szczęśliwi a ja napewno równiez sobie ułożę życie.
                              Niestety po Jej wyjsciu Tomek najpierw mi groził, że nikt nigdy nie będzie
                              ojcem dla naszych dzieci, że On na to nie pozwoli itd itp (naprawde przykre
                              słowa usłyszałam) a dobił mnie stwierdzeniem, że On weźmie Wiki a ja Daniela.
                              Podzielił dzieci jak rzeczy.... Po jakieś godzinie kajał się, przepraszał,
                              błagał o wybaczenie i szanse ... Nie potrafię go zrozumieć raz jest potulny jak
                              baranek a raz słownie mnie atakuje ... Dzień wcześniej dałam mu szansę,
                              ustaliłam warunki na które przystał ale jednocześnie powiedział "Ty byś drugiej
                              szansy nie miała". Miał do niej zadzwonić przy mnie ... nie zrobił tego ... nie
                              wiem o co chodzi temu człowiekowi ale ja już naprawde z nim nie chcę być ...
                              nie kocham Go i nie wiem czy kiedykolwiek będę potrafiła to zmienić... ale
                              cholera dlaczego jest mi go żal i boję się, ze się stoczy lub zrobi coś
                              głupiego, naprawdę głupiego .......
                              W ramach metamorfozy obciełam włosy na krótko czym tez wyprowadziłam Go z
                              równowagi bo On zawsze lubił długowłose dziewczyny ... ale mnie się
                              podoba surprised)))))
                              agnieszka
                              • danwik Re: zalamka :( 01.11.04, 20:53
                                Jeszcze jedno - Wiktoria usypia pomiędzy 19,3o-20,oo i śpi do ok. 7,00-7,3o + 1
                                popołudniowa drzemka 1,5 do 2 h.
                                W piątek odstawiłam ją od piersi - bezboleśnie i bezpiecznie. Kupiłam preparat
                                przeciwko obgryzaniu paznokci i posmarowałam nim brodawki. Wiki tylko raz
                                spróbowała i więcej już nie.
                                A wracając do tematu. Gdyby Tomek powiedział (przy niej), ze jej nie kocha
                                (choćby nawet skłamał) może miałabym inne nastawienie i cheć na ratowanie
                                naszego małżeństwa ale w tym przypadku to nie ma sensu. Gdyby przez ten cały
                                rok gdy prowadził podwójne życie ( słowo romans to w tym przypadku za mało) był
                                kochającym mężem i ojcem - walczyłabym o Niego. Ale On przez ten cały czas
                                powoli mnie wyniszczał, kłótnie były na porządku dziennym (preteks do
                                wyjść),kontrolował mnie, gdy mówiłam, ze chyba byłoby lepiej jakbyśmy się
                                rozstali - pytał czy już kogos sobie znalazłam (szczyt hipokryzji, prawda ???)
                                poza tym był chamski do Daniela a ja naprawdę próbowałam wielokrotnie,
                                rozmawiałam, obiecywał poprawę ale to były puste słowa. Z perspektywy czasu
                                wydaje mi się, że On chciał żebym to ja zrobiła coś głupiego, zebym to ja była
                                ta gorsza a On miałby wtedy zielone światło ...
                                aga
                              • monikam1 Re: zalamka :( 01.11.04, 21:14
                                Hej! Aga! Super, że się odezwałaś. Bardzo dzielnie przez to przechodzisz.
                                Jesteś niesamowicie piekną, mądrą i sympatyczną kobietą, więc niwątpliwie bez
                                problemu ułożysz sobie życie. Jeśli Twój mąż tak stawia sprawę "podziału"
                                dzieci - ponawiam apel, abyś zebrała sobie na wszelki wypadek dowody o jego
                                winie. A jeśli znajdziesz kogoś, nie opowiadaj o tym Tomkowi i dopóki sprawa
                                nie będzie miała finiszu w sądzie - staraj się nikogo nie wtajemniczać, bo
                                zapewniam Cię, że jego adwokat wymysli swoją wersję zdarzeń. W każdym razie
                                musi być jasne, że to on pierwszy kogoś miał, tak aby nie przyszło nikomu do
                                głowy wymyślać czegoś innego. Rozwody w których wchodzi w grę walka o dzieci są
                                wyjątkowo bolesne, a więc trzymam kciuki za to, aby jednak udało Ci się
                                odbudować Twoje małżeństwo. Jestem w szoku, że mogło komuś przyjść do głowy
                                dzielić dzieci. Ja bym go chyba zabiła.
                                A w ogóle - nie mogę się doczekać Twoich fotek z krótkimi włosami!!!
                                Kamilo! Dzięki za adresy homeopatów. Też skorzystałam i znalazłam jednego z
                                Bydgoszczy - ma gabinet na sąsiedniej ulicy. Kolezanka leczyła swojego
                                półrocznego synka w ten sposób i juz zapomniała o jego alergii. Niestety - w
                                Kandziesad(( i nie mogę skorzystać z namiarów na doktora. A u nas ciągle wysypka
                                na twarzy, a ja juz nie wiem po czym. Tez boję się astmy, bo zmarła na to moja
                                koleżanka z podstawówki.
                                Sewerynki! Powtarzam co już pisałam pod zdjęciami Wojtka. Uwielbiam patrzec na
                                jego fotki, bo ma coś niesamowitego w twarzy - mnie się kojarzy z przyszłym
                                poetą. Będzie na pewno człowiekiem o bardzo bogatej osobowości. Zresztą, gdy
                                przypomina mi się to, co o nim piszesz - układa mi się wszsytko w logiczną
                                calość - masz w domu b. delikatną i wrażliwą osóbkę i warto tę jego wrażliwość
                                pielęgnować, bo takich facetów to teraz jak na lekarstwo. Oto mój apel w
                                imieniu mam dziewczynek!!!smile))
                                Skrzynko! Ja też chciałam już Gosię zapisać do przedszkola prowadzonego przez
                                siostry, ale niestety nie ma wcześniejszych zapisów.
                                Aniu! A ja Ci zazdroszczę i czasem aż się dziwię, że tak chce Ci się wracać do
                                Polski - zwłaszcza teraz gdy tu ponuro, mroczno i zimno. Uwielbiam Włochy! W
                                której częsci mieszkasz? Myślałam cały czas, że gdzzieś na południu, bo pisałaś
                                o Neapolu (byłam tam kiedyś i cały czas jestem pod wrażeniem), ale te śniegi
                                mnie zmyliły.
                                A my dziś mieliśmy kurs po cmentarzach. Zakończył sie kłótnią. NAjpierw była
                                niewinna rozmowa na temat tego, że Gosia wygląda jak mała księżniczka, a my jak
                                para żebraków w kurtkach jeszcze z ubiegłego stulecia. A skończyło się na
                                ostrej dyskusji - bo jak wysyłam Wojtka, żeby sobie kupił w końcu coś do
                                ubrania, bo ma wszystko już w stylu indiańskim - tj. z frędzlami u dołu, to mu
                                szkoda zawsze czasu albo pieniędzy. A potem chodzi i żali się teściowej, że nie
                                ma co ubrać i ma podartą kurtkę, a zamszowe buty zmieniają się powoli w
                                lakierki. No i teściowa na to, że ubiór męża jest wizerunkiem żony i że
                                powinnam w takim razie sama wziąć się za obkupowanie Wojtka. To mnie wkurzyzło
                                i spytałam, czy mam wziąć patyczek, obmierzyć mu stopę i znosić do domu buty
                                tak długo, aż w końcu któreś mu łaskawie przypadną do gustu. Ale miało to peien
                                pozytywny skutek, bo właśnie odmechaca swoją marynarkęwink
                                My mamy blisko na cmentarz, więc wieczoram zaciągnęłam jeszcze Gosię pkazać
                                palące się znicze. Więcej tego nie zrobię, bo nie mogę patrzeć na dziecięce
                                grobki. Szłam z Gosią, Gosia krzyczała "mamusia", a nad kilkoma grobikami stali
                                ludzie z pochylonymi głowami i chociaż nas w ciemności nie widzieli, odwracali
                                głowy w naszym kierunku, więc uciekałysmy szybko do domu.
                                Pozdrawiam
                                Monika


                                Małgośka

                                Gosia wakacyjna
                              • skrzynka3 Re: zalamka :( 01.11.04, 22:31
                                Nie chce mi sie pisac crying( Zosia od wczoraj w nocy goraczkuje do 40 st, chrypi i
                                kaszle coraz bardziej. Chyba zarazila sie od K. Dyszy tylko jak mala biedna
                                rybka i bez przerwy jest wtulona w ktores z nas. Jutro musze wyskoczyc miedzy
                                zajeciami i poleciec z Nia do lekarza bo bardzo sie boje zeby to nie bylo
                                zapalenie pluc jak u meza. Choc on swoje przeziebienie po prostu miesiac
                                przlazil wiec mam nadzieje ze nawet jesli to od niego to tylko zwykla infekcja.
                                Tylko do Danwik -Agunia trzymaj sie mocno kochana. Rece opadaja na
                                pomysl "podzialu" dzieci crying((Dalej sie za Was modle. Skrzynka
                                • jogaj Re: zalamka :( 01.11.04, 22:48
                                  Skrzynka trzymam kciuki za Zosie,bardzo mi jej zal i mam nadzije,ze teraz ju
                                  bedzie lepiej. Ja po tym jak moj maz zarazil Szymona w zeszlym roku dwa razy
                                  przechodzonym przeziebieniem,od razu jak maz zaczyna cos kaszlec czy narzekac
                                  na zdrowie wysylam go do lekarza,zeby juz nas nie zarazal. Tak tez bylo tym
                                  razem.Tak,ze Kasiu nastepnym razem meza od razu do lekarza.
                                  Agnieszka, mi rowniez brak slow na Twojego meza,podzial dzieci i reszta
                                  tekstow.... Chyba powinnas skorzystac z rad Moniki i zaczac zbierac dowody,Twoj
                                  maz chyba zdolny do chwytow ponizej pasa wiec musisz byc o krok przed nim. No i
                                  juz najwyzszy czas,zeby sie wyprowadzil,choc wydawalo mi sie to na poczatku
                                  niedobrym pomyslem,po tym co dzis napisalas zmieniam zdanie i niech sie pakuje.
                                  To,ze jest Ci go zal jest wedlug mnie normalne w koncu wiele lar byliscie
                                  razem,macie dzieci,duzo Was laczylo. Ja nie wiem czy bylabym w stanie wybaczyc
                                  tak dlugie oszukiwanie,perfidne prowadzenie podwojnego zycia,bardzo bardzo mi
                                  przykro,ze Ciebie to spotkalo. Jednoczesnie podziwiam Cie,ze tak dzielnie to
                                  znosisz.
                                  Kiedy pokazesz sie nam w nowej fryzurce? czekam z niecierpliwoscia,bo z tego co
                                  pamietam mialas doscy dlugie wlosy.
                                  Jestesmy z Toba calym sercem,buziaczki i sciskam Cie mocno-Jola
                                  • didi23 Re: zalamka :( 02.11.04, 10:37
                                    Hejka
                                    Dziewczyny dopiero dziś przeczytałam o wit. C i Bactrimie, złamałyscie mnie.
                                    Opie... lekarkę. Dzis ostatni dzień podawania leku i do tego rano dostał jeden
                                    po drugim. Będe sie modliła, żeby nic się nie stało. Pocieszam się, że mały
                                    bardzo suzo pije.
                                    Co do homeopatii to mam mieszane uczucia. Dawcio był u homeopatki i dostawał na
                                    uodpornienie lek, ale i tak dostal zapalenie krtani. Przestałam dawac ale moze
                                    sdziś do niej zadzwonie i pogadam z nia. Wiem, że leczenie homeo to długioe
                                    leczenie i trzeba się wstrzelic w lek.
                                    Jola nie forsuj sie, powinnaś sie oszczędzać.
                                    Ja zaczybnam próbować znów uczyć Dawcia sikania do nocniczka lub ubikacji.

                                    Aga podziwiam Ciebie. Ja chyba rozstalabym się z nim. Postawił sprawę jasno
                                    kocha ją i powiedział to przy niej. Straszne jest, że potraktował dzieci jak
                                    rzeczy. Szkoda gadać, jak on mógł czekać na Twoje potkniecie i Ciebie tak
                                    traktować.
                                    Koncze bo troche jestem przybita tą wiadomoscia o lekach.
                                    Moze sie potem odezwę.
                                    Skrzynki i treszta chorowitków trzymajcie się
                                  • kini_franio Re: :)) 02.11.04, 11:02
                                    Witajcie!
                                    Aniu, juz niedlugo będziecie w PL, odwagi!!!smile))
                                    Kasiu-Skrzynko mam nadzieję ze dzielnie dajecie sobie radę i Zosi nie złapało
                                    coś bardziej powaznego, a mąż wreszcie poważnie wziął sie za leczenie.
                                    Co do nadpobudliwosci, to Frankie też był posądzanysmile), za rękę chodzić nie
                                    lubi, ale tak chyba mają prawie wszystkie prawie-dwulatki, nie ma co oczekiwac
                                    od nich posłuszeństwa i karności a tylko ciekawości świata. Miałam tego próbkę
                                    na cmentarzu wczoraj, umęczyłam się strasznie i już po 15 min. załowałam ze
                                    zaciagneliśmy Franka w to skupisko ludzi. No, o zadumie przy grobie przodka nie
                                    wspomnę - przy Franku to niemożliwesmile)Franek poszedł wiec spać do dziadków a my
                                    jeszcze raz - tym razem na spokojnie odwiedziliśmy groby.
                                    Co do fryzur: danwik ciekawa też jestem jak uroczo wyglądasz? No a Franek to
                                    właśnie ma włosy we wszystkie 4 strony świata rozwichrzone i rozlokowanewink)
                                    Co do niekapków - nie pomożemy bo już od 3 miesiecy w ogóle nie uzywamy, u nas
                                    najpierw na topie było picie bezposrednio z butelki (bez wzgledu na to co kto o
                                    tym myślismile)a potem z dorosłego kubka i tak juz zostało. Czasami w tym kubku
                                    lądują oprócz rączek kawalki chleba, orzechy, papierki.... tak miło popatrzeć
                                    jak coś pływa...
                                    Podobało mi się strasznie zawolanie Gosi w koscielesmile))
                                    A propos spraw dot. wiary: czytamy biblię dla dzieci i na drugi dzień prosze
                                    Frania zeby opowiedział babci kto tam występuje (miałam na myśli Adama i Ewę i
                                    pasjonujaca dla Frania opowieść z wężem) na co Franek odpowiedział bez
                                    zajaknięcia: "Jujan Tuwim"
                                    NO na tyle, Joluś i Aniu duzo zdrówka i siły Wam życze!!!
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 04.11.04, 22:10
        Pisze jeszcze raz to co mi Szymon skasowal,ale w skrocie.
        Wczoraj zabiegany dzien i wieczorem bolalo mnie wszystko,przestraszylma sie nie
        na zarty i juz naprawde zwalniam. Na szczescie polezalam godzinke i bylo juz
        dobrze,fajne bylo to,ze jak lezalam to Szymon bawil sie obok mnie i co chwile
        calowal mnie w brzuch,az mi lezki polecialy ze wzruszenia.
        Dzis bylam u fryzjera,tak z biegu u mnie na osiedlu,bo jakos nie moglam znalezc
        zadnego z polecenia, jestem bardzo zadowolona,maz zachwycony,nie wiem tylko co
        bedzie po myciu,bo to ciezko zrobic tak jak fryzjer. Wyszly dosyc krotkie,ale
        mi to w ogole nie przeszkadza,ja lubie krotkie wlosy,ale teraz jakos nie moge
        sie zdecydowac,bo mi sie zdaje,ze nie znajde czasu,zeby chodzic regularnie do
        fryzjera,a przy bardzo krotkich wlosach trzeba chodzic regularnie.
        Koncze,bo spac chce mi sie okropnie,dzis smetny dzien,doscy cieplo,ale
        pochmurno i mrzawka z nieba leciala,na spacerze mialam ochote przysnac na lawce.
        Buziaczki-Jola
    • franca1 oj ale postów ... 02.11.04, 11:32
      ALe czytania może jakoś nadrobię, a ja trochę z innej beczki czyli nie mam
      pojęcia co to jest.
      Od Jakiegoś czasu moja Olga dostaje na twarzy i dłoniach (czasami na nogach i
      rękach, a dzisiaj na pupie) czerwonej wysypki - są to czerwone plamy, trochę
      przypominają ślady po ukąszeniu komara, na brodzie miała też bąble. Wysypka
      pojawia się zawsze na dworzu, a po powrocie do domu po jakimś czasie znika.
      Może spotkałyście się z czymś takim?
      • camilcia Re: oj ale postów ... 02.11.04, 11:47
        Aga, podziwiam Twoje opanowanie. Jestem zszokowana zachowaniem T. Wygląda na to
        że on jest wściekły na wszsytkich dookoła, że miał romans i się wydało! Tylko
        nie na siebie, niewiniątko... I jeszcze to podzielenie dzieci... nie wiem co
        powiedzieć, szok! Myślę, że w tej sytuacji rzeczywiście nie ma co się litować,
        tym bardziej że Ty nie masz na to ochoty. A swoją drogą, może rzeczywiście było
        jej łatwiej mieć kogoś w trudnym czasie, a to oznacza (i to że ona powiedziała
        że chciała odejść itp.) że wcale nie wiąże z nim planów. Nie jest łatwo
        zdecydować się na życie z czyimś mężem (nawet byłym) bo to oznacza, że teraz
        ona go będzie miała na głowie, jego wściekłość na Ciebie, że nie rozpaczasz,
        nie padasz na kolana, że obydwie się dogadałyście i on teraz jest wielkim
        przegranym, na niej by się wyładowywał tak samo jak na Tobie. Trudno jej
        będzie, myślę że nigdy się na to nie zdecyduje. On sam nie wie jak ratować
        swoją skórę, dlatego raz przeprasza a raz oskarża (bo nie wytrzymuje
        emocjonalnie) Oczywiście to są tylko moje przemyślenia. Trzymaj się, podziwiam,
        że w tak trudnej sytuacji masz tyle klasy i cierpliwości.
        Koniecznie zamieść zdjęcie w nowej fryzurce smile
        Iwona, nasilenie objawów przy alergii, wygląda to tak wg homeopatii: jeżeli
        dziecko jest alergikiem to objawy są różne np. wysypka, jeżeli stłumimy wysypkę
        i będziemy smarować sterydami lub podawać antyhistaminowy to organizm nie ma
        szans się oczyścić, blokuje, rozwija inną formę ‘wywalenia nieczystości’ stąd
        np. astma. Lepiej żeby miało wysypkę ... Ja nie mam pojęcia jak to jest w
        przypadku innych chorób. Naprawdę, napisz post na forum homeo a oni Ci wszsytko
        wyjaśnią. Nie potrafię powiedziać nic więcej, a na pewno nie to czy masz tą
        metodą leczyć lub nie, każdy robi to co uważa za dobre i słuszne.
        Skrzynka! Przykro mi bardzo, że Zosia jednak złapała! Oj, oby wszystko było jak
        najszybciej ok.
        • camilcia Re: oj ale postów ... 02.11.04, 11:50
          My się podzieliliśmy przy odwiedzaniu grobów, ja z Mają i rodzicami
          pojechaliśmy na groby moich pradziadków, odwiedziliśmy bratową mojej babci (ma
          już 80 lat) popłakała się ze wzruszenia, mało kto do niej zagląda, siedzieliśmy
          i oglądaliśmy stare zdjęcia (takie np. kawaleria na koniach a to mój
          pradziadek!) Marcin ze swoimi pojechał do rodziny (oni co roku się zjeżdzają
          przy grobie M dziadka) razem byśmy nie dali rady, a tak każdy zadowolony.
          Szkoda tylko że mało czasu razem spędziliśmy, ale czasem tak trzeba.

          Monika, co do wyglądu dziecka i rodziców – mój Marcin na szczęście lubi się
          dobrze ubierać, ja też dbam o to co noszę, prawie wszystko kupujemy w styczniu –
          w dobrych sklepach na bardzo dużych przecenach smile no chyba że mamy jakąś
          potrzebę. Mój mąż się kiedyś ubierał tragicznie ale lata chodzenia ze mną po
          sklepach uświadomiły mu pewne rzeczy. mimo to, Maja wygląda przy nas jak z
          innej bajki (ale ona dostaje kupę ciuchów od ciotki z Anglii, a tam są takie
          cudeńka, że nam się nie śniło, i to za grosze)
          Twoja teściowa gada tak jak moja, tylko ona jeszcze o jedzeniu! Kiedyś była
          taka reklama ‘ przychodzi mąż do pracy i jest wykończony, nie ma siły pracować –
          żona mu nie zrobiła śniadania rano! drugi przychodzi i tryska energią – żona
          mu podała płatki kukurydziane firmy kellog’s! ‘
          mi w piątek M próbował robić wyrzuty że nie zrobiłam obiadu dla dziecka! Ale on
          też był w domu więc o co chodzi? Poszedł i kupił na stołówce. A na pytanie co
          jest w lodówce/co mogę przekąsić już od dawna odpowiadam ‘nie wiem, ja nie
          jestem głodna’ owszem, czasem zrobię obiad i kolację, ale do cholery to nie mój
          obowiązek (tak jak prasowanie męża rzeczy itp.)

          Jeszcze do Magdy – a nie od zimna? Maja też ma poliki zaczerwienione nieraz jak
          wieje lub jest chłodniej, może jakiś krem ochronny?

          Trochę zapeszyłam pogodę, wczoraj i w niedz było już zdecydowanie chłodniej.
          Szkoda.
          • agniesz76 Re: oj ale postów ... 02.11.04, 12:15
            Ha ale się uśmiałam z tej reklamy płatków wink Jak to jest że kobiety to mają
            same obowiązki a mi się też czasami po prostu nie chce gotować i co jeden dzień
            bez obiadu nie można przeżyć?
            Nam wczoraj nie chciało się ruszać z naszej głuszy i poszliśmy na spacer do
            lasu, było cicho i spokojnie młody był zachwycony, musimy częściej z nim
            chodzić. A we niedzielę mimo wszystko poszliśmy na bulwar, morze było bardzo
            spokojne, prawie jak jezioro. Patryk pochodził po piasku ale ogrom wody chyba
            lekko go przestraszył.
            Co do nauki nocnika to na razie chodzenie w przesiusianych ciuchach nie wchodzi
            w grę, może jednak poczekam do lata , zwłaszcza jak Jolu opisałaś że to tak
            długo trwało.
            Pozdrawiam Agnieszka
            • franca1 Re: oj ale postów ... 02.11.04, 12:56
              Kamila - mi tez się wydawało, że od zimna, ale teraz były raczej ciepłe dni i
              jej to wyskakiwało, a przecież ma już 2 zimy za sobą. Zaczęłam nawet smarować
              jej poliki kremem zimowym dla dzieci i nic nie pomogło. To nie są
              zaczerwienione poliki to są plamy (takie małe) wypukłe jak krosty, a pod brodą
              wczoraj miała bąble. Czy np. jest możliwe, że ujawniłą jej się jakaś alergia na
              psa i kota (od dzieciństwa ma z nimi kontakt)? Moja teściowa była u lekarza,
              ale akurat wszystko jej znikło i nie było co pokazać. Naprawdę okropnie wygląda
              ta wysypka, włąściwie to za każdym razem jak wyskakuje przybiera silniejszą
              postać.

              Dużo zdrowia dla chorowitków.
              Aga naprawdę podziwiam Twoje opanowanie i nie daj się sprowokować, bądź silna i
              nie trać wiary, że wszystko co robisz i zrobisz będzie słuszne i najlepsze dla
              Ciebie i dzieci.
              • socka2 Re: oj ale postów ... 02.11.04, 15:34
                Aga danwik, ja podzielam zdanie wiekszosci dziewczyn co do T. Mysle, ze teraz z
                czystym sumieniem mozesz wystawic mu walizki za drzwi - tym bardziej, ze
                piszesz, ze juz go nie kochasz. No i ten podzial dzieci sad(((( Caly czas
                trzymamy za Ciebie mocno kciuki, wierzymy, ze dasz sobie rade i bedziesz znowu
                szczesliwa. No i czekamy na zdjecia smile

                Ja dzisiaj juz lepiej, tym bardizej, ze rano wyszlam z Paula do miasta. A tak w
                ogole to powinnam sie wstydzic tych swoich humorow, bo ludzie maja wieksze
                problemy i musza z nimi zyc , a ja sie rozczulam nad soba jak nad jajkiem...

                Aaaaa, mieszkamy na poludniu Wloch, konkretnie w Potenzy, 700 m n.p.m. To 180
                km od Neapolu na poludniowy wschod. Zima, jak to w gorach potrafi i tutaj dac
                znac o sobie, a sluzby miejskie jak posypie maja pelne rece roboty, bo duzo
                jest tutaj zjazdow i podjazdow (taki urok miasta) -do nas np. zima bez
                lancuchow na kolach sie nie dojedzie. Z tarasu widzimy panorame miasta, ktore
                wydaje sie, lezy w dolinie smile

                Kasiu, mam nadzieje,ze Zosia ma sie lepiej i ze to tylko infekcja!!! zyczymy
                jak najszybszego powrotu do zdrowia!!!!

                Paula dzisiaj pol dnia bawila sie z ojcem mojej przyszlej szwagierki, rysowali,
                biegali, lapali muchy (ktore jeszcze nie moga zasnac, bo jest ponad 20C),
                puszczali samoloty z papieru - super, ze moje dziecko tak ladnie potrafi sie
                bawic smile)) do tego powtarza kazde slowo wypowiedziane przez innych smile))
                Sniadanie jadlysmy w barze (nie mylic z polskim barem) - Paula wypila "peko" i
                zjadla "buke" - uwielbia takie sniadania, kaze sie posadzic na barze, dostaje
                lyzeczke, zjada piane z mleka i wsuwa rogalika smile)))

                Paty pisze, ze przy wlaczonych grzejnikach ma 20 C - tutaj naprawde w tym roku
                cudna pogoda (nad morzem jeszcze mozna sie kapac i ludzie wyleguja sie na
                plazach), w nocy jest cieplo prawie tak jak w dzien (18C). ale mimo wszystko
                chcialabym pojechac do Polski, bo nastepna wizyta czeka mnie dopiero w sierpniu.

                Pozdrawiamy wszystkich i zyczymy zdrowia i sloneczka
                Ania i Paula
                • jogaj Re: oj ale postów ... 02.11.04, 21:30
                  U nas nauka trwala dlugo,bo ja na poczatku w ogole nie zakladalam,ze to bedzie
                  nauka czystosci,po porstu bylo mi zal Szymona,zeby chodzil w takie cieplo w
                  pieluszce.Poza tym ja w ogole sie kiedys naczytalam,ze zle jak chlopcy w
                  pampkach chodza,bo to wyplywa zle na plodnosc i sie przejmowalam. Ja tak zawsze
                  mam,ze sie naczytam a potem sie przejmuje.
                  Dzis w koncu bylo u nas sucho,chwilami wychodzilo piekne slonce i bylo bardzo
                  przyjemnie,w koncu nie za kare bylismy na spacerze,bylo super.
                  Poza tym malowalismy farbami,ale Szymon jakos nie specjalnie byl
                  zachwycony,najbardziej podobala mu sie... woda,maniak jeden. Oczywisciecaly do
                  prania podloga i stol do gruntownego mycia smile)))
                  Buziaczki-Jola
                  • sewerynki No co jest, piszcie coś! 03.11.04, 12:19
                    Kukam tu i kukam z tu taka cisza. Skrzynka, trzymacie się? Jola, jak Szymon?
                    Cała reszta????
                    Homeopatka nie dała rady więc póki co nic nie robię. Ale się nasłuchałam
                    dziwnych rzeczy o jednym lekarzu homeopacie co to wącha dzieci i im do pupy
                    zagląda. Dziwne.
                    Wojtek był dziś ze mną pół godzinki na spacerze bez wózka i szok, prawie cały
                    czas szedł za rękę, nie uciekał, nie szalał. Co za ulga. Czyli on jednak
                    potrafi tylko nie zawsze chce.
                    Wczoraj miałam mrożące krew zdarzenie z Wojtkiem, wchodzę do kuchni, on stoi na
                    taborecie przy blacie, przysunął sobie pudełko z ciastem, i zajada to ciasto.
                    Nic złego ale czym zajada, w ręce ma najostrzejszy i najdłuższy nóź (!!!!!)
                    kótry sobie oblizuje mówi mniam mniam. Prawie nie zemdlałam. Nawet go nie
                    skrzyczałam z przerażenia. Rozważam założenie bramki do kuchni z powrotem bo
                    dzrzwi nie mamy. Zwariować można, on wszystko bierze, wszędzie sięga, otwiera
                    wejściowe drzwi ... jeszcze tylko okien chyba nie, o zgrozo. TV wyłączamy z
                    prądu jak nie w użytku.
                    Kupilismy też matę do wanny, drugą, czy wasza po roku użytku, jeśli w ogóle
                    macie, też przyklejała się wam do wanny? Tzn. resztki tej gumy któa się
                    odrywała?To był koszmar, codzieenie trzeba to było odklejać zdrapując z wanny.
                    zobaczymy ile ta mata pociągnie. Bez się nie da bo w wannie wojtek podsskakuje
                    itp.
                    no to czekam na wasze posty pod wieczór bo na razie do pracy rodacy. w weekend
                    będę sama bo mąż na studiach a potem jeszcze ma koncert. sad
    • oljaland Re: Styczeń 2003 :) cz.2 03.11.04, 12:28
      hej. U nas też jeszcze pieluszkowo, podwójnie pieluszkowo mam boprzecież
      Karolinka też "dogina" w pampersach już czasami myśle że w moim życiu nie
      dzieję się nic innego jak odklejanie i przyklejanie rzepów. Weronika owszem
      usiądzie na nocnik i tak siedzi na nim ale nic nie zrobi po czy karze sobie
      założyć pamp. i ... frruu wszystko leci do niego.
      Kaka [karolinka] nawet pół minuty nie usiedzi ale ona jeszcze za malutka.
      pociecha taka że Kaka zaczęła chodzić na dobre więc razem szaleją po mieszkaniu.
      Sadzam Werke najczęściej jak moge.. ale to jest tak jak mówiłam -posiedzenie i
      już.
      A jestem z Babich Dołów ale już wkrótce będe mieszkać na Pogórzu.
      Weronika bardzo mało je obiadku.. czy wasze pociechy to też takie "Tadki
      niejadki" dosłownie podziamdzia i koniec.
      No dobrze koncze bo mi tu Kaka... zrobiła w pieluche małe co nieco.. mówiłam
      moje życie oparte jest o ... pampersowego rzepa ufffffff. lece. papatki
      • didi23 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 03.11.04, 12:54
        Hejka
        U nas nauka sikania rwa nadal, ale nic z tego raczej nie bedzie bo to trwa
        wieczorami, a mały siada na nocnik kiedy chce i nie zawsze zrobi siku. Czasami
        pomaga jajo z niespodzianką jako motywacja ale to nie jest za dobry pomysł. A
        co do pampków jakąś godzinke temu kupiłam w realu dwie paki, żeby sie nie
        rzdrabniać bo jumbo paka była w promocji. Satczy na jakiś miesiac moze półtora.
        Co do nadpobuldiwosci to moim zdaniem za wcześnie aby cos stwierdzić. W zyciu
        naszych istotek tyle sie dzieje ciagle cos nowego widza słyszą doswiadczaja że
        dla nich jest trudno usiedzieć, zresztą ja gdyby Dawcio usiedział za dlugo
        grzeczniep omyślałabym, że jest chory, ma goroączkę albo cos innego.
        Agus jak sobie radzisz w tej sutuacji i jak metamorfoza pomogła troszke w
        odmianie nastroju. jesteś super babka, że tak spokojnie i rzeczowo
        przeprowadziłaś ta rozmowę. T. jest jak dziecko pewnie sam nie wie czego chce,
        jego skoki w bok wydały sie i teraz boi sie podjąć męską decyzję taka, która
        byłaby dla niego dobra bo niestety nie podejrzewam, żeby poza sobą widział
        dziecki czy Ciebie nie mówiac o tej kobiecie. Ja tak jak Ania wystawiłabym mu
        walizki przed drzwi, oczywisciep ozwalałabym na spotkania z dziećmi jeśli by
        mial ochot i jakieś wyznaczone lub wczesniej umówione dni i nic poza tym,
        koniec wspólnego życia, małżeństwa. Masz trudny orzech do zgryzienia.
        Zastanawiam sie tylko dlaczego akurat chcialby zabrać Wiki, a Daniela, moze
        dlatego że mały więcej rozumie i potrafi juz go ocenic i sytuacje i nie potrafi
        sie z nim dogadać, a jakby Wiki była juz w wieku Daniela to co też by ja oddał
        bo nie potrafiłby sie z nią dogadać? Sorki za moje wywody ale ja jestem ciet na
        facetów, którzy robia takie numery.
        Dawcio juz miewa sie na szczęscie lepiej, szaleje, choć nadal nie ma apetytu.
        Czy maciem oze jakie pomysły jak go zachecić do jedzenia drugich dan a nie
        tylko zupek?
        Skrzynka jak chorowitki?
        • danwik Re: metamorfoza 03.11.04, 15:13
          Zamieściłam fotki ze zmianą mojego image na forum !!!
          pzdr cieplutko. aga
          • socka2 Re: metamorfoza 03.11.04, 15:32
            Danwik, super wygladasz!!!!! Mysle, ze ta zmiana podniesie Cie takze na duchu!
            Zycze powodzenia!!!
            Ania i Paula
            • kini_franio Re: do Ani 03.11.04, 16:01
              Aniu nie mam Twojego gg! System mi siada cośsad( Najbliżej dworca sa Ibis,
              Novotel, moze cos jeszcze znajdę, jeśli chcesz mogę podzwonić i zapytac o
              konkretną cenę jak mi powiesz jaki pokój potrzebujeszsmile)Dla mnie to zaden
              problem
              Daj znać.
              • skrzynka3 Re: dalej kiepsko ;( 03.11.04, 18:03
                Ja na chwile. Noc koszmarna , Zosia rozpalona , dyszaca i jeczaca najgorsze ze
                srodki na goraczke przestaly dzialac crying( Ochladzalismy ja mokrymi pieluszkami.
                Lekarka nic nie wysluchala na szczescie wiec na razie tylko Eurespal Mucolina.
                Kaszel zaczal byc juz troche mokry wiec moze bedzie przesilenie ??? Teraz nadal
                ma goraczke ale na szczescie juz tylko kolo 38 bardzo mam nadzieje ze
                dzisiejsza noc bedzie lepsza. Strasznie sie o nia boja i po glowie chodza
                stadami glupie czarne mysli crying(
                Stas ma znowu plyn w uchu -pojechalam tak na wszelki wypadek do laryngologa bo
                martwi mnie ten Jego ropny katar crying( Babka powiedziala ze na szczescie to sam
                poczatek i chyba uda sie rozpedzic paskudztwo, dostalismy masc do nosa i
                syropy. Bylam tez na dywaniku u psychloga przedszkolnego -mamy pracowac ze
                Staskiem nad sprawnoscia reki i skupianiem uwagi.
                Maz lepiej, Henio kaszle bez zmian ani wiecej ani mniej. Ja staram sie pracowac
                w tym wszystkim najlepiej jak moge ale ciezko mi sie skupic.
                Aga trzymaj sie jak zlapie chwile popedze obejrzec fotki, mysle ze fajnie ze
                obcielas wlosy wink
                Buziaki dla wszystkich Skrzynka
                • paty_mama_olenki Re: dalej kiepsko ;( 03.11.04, 19:30
                  Witajcie,

                  Skrzyneczko bardzo Ci wspolczuje, ze Male Skrzynki takie chore. Trzymajcie sie
                  cieplo i wracajcie wszyscy do zdrowia.

                  Danwik powiem tylko WOW!!! Wygladasz bosko. Moim zdaniem lepiej niz z dlugimi.
                  Taka rasowa z Ciebie kobietka sie zrobila. Badz dzielna i mysl pozytywnie. My
                  wszystkie jestesmy z Toba myslami.

                  My dzis bylysmy w odwiedzinach u kolezani, ktora niecalay miesiac temu urodzila
                  coreczke Oliwie. Jejku jakie slodkie sa takie maluszki. Ola byla chyba takim
                  bobasem oniesmielona troche. Generalnie uwialbia male dzieci (czasem nawet
                  namawia Tatusia za moimi plecami na dzidziusia!!)ale chyba nie spodziewala sie,
                  ze Oliwka bedzie taka malutka.

                  A i rozwiazanie zagadki. "Katiliaki" to poprostu ciastolina,(a moze Ola mowi po
                  Grecku?). "Gabuja" to kiedys bylo jablko, teraz ewoluowalo i poprzez "japko"
                  stalo sie pelnowartosciowym jablkiem. A "bipapa" to biedronka smile

                  pozdrawiam bo lecimy sie myc
                  Patrycja z Olenka
                  • kini_franio Re: dalej kiepsko ;( 03.11.04, 20:00
                    Skrzyneczki trzymajcie się dzielnie!!! Myśłimy o Was cieplutko!
                    Danwik - fajna odmiana, odważna i twarzowasmile))
                    Paty, Franek juz do Was jedziesmile)wczoraj koniecznie chciał "jeście jaz" dzwonic
                    do Oliwink)
                    My naukę sikania zostawiamy sobie na wiosnęsmileOt, tak beztrosko!
                    Pozdrawiamy serdecznie
                    • camilcia Re: dalej kiepsko ;( 04.11.04, 09:22
                      Aga, wyglądasz SUPER!!!
                      Skrzynka, oby Was te choróbska wreszcie zostawiły w spokoju!
                      Maja dzisiaj wstała o 6 i właśnie usnęła, no a ja się chyba nie kładę bo mam co
                      robić sad mam nadzieję, że wstanie niedługo bo nie lubię jej budzić, a muszę ją
                      odwieźć do teściowej i iść do pracy.
                      Majka też włazi na co się da, uwielbia wręcz krzesła w kuchni, muszę bardzo
                      pilnować bo przysuwa sobie i sięga co tylko może. np che mieszać w garnkach na
                      kuchni (a i tak używam tylko palników z tyłu, przezornie).
                      kurcze, nie wyspałam się, albo jakiś kryzys mam energetyczny, wczoraj około 2
                      myślałam że normalnie usnę na stojąco. idę na kawkę
                      scenka: wczoraj obieram pomarańczę, Majce prysnęło na buźkę i
                      krzyczy 'padaaaa" smile
                      • franca1 Re: dalej kiepsko ;( 04.11.04, 10:00
                        SKrzynka trzymajcie się dzielnie, będzie dobrze.
                        Danwiku - fryzura rewelacyjna i bardzo pasuje, a już na pewno oznacza, że czas
                        zmian nastał!
                        Kini moja fachowa literatura, to zdobyte niedawno "zabawy fundamentalne 2".
                        duzo prostych pomyslow, ale na takie najciezej wpasc, choc wiele rzeczy
                        wczesniej robilam z Olga, niezaleznie od ksiazki. W sobote wyiore co ciekawsze
                        pomysly i napisze o nich, może uda mi się znalezc troche czasu w weekend.
                        Generalnie wszystkie zabawy maja na celu ogolny rozwuj dziecka mi najbardziej
                        poobaja się te na kreatywnosc.
                        A co do zabaw to na forum chyba ezabawy - jest watek o pomyslach artystycznych
                        na spedzanie z dzieckiem czasu - bardzo fajny i ciekawe rzeczy tam dziewczyny
                        wymyslaja, niektóre już nadaja się dla naszych babli.
                        A ja wczoraj szukałam pod kanapą mojej teczki z rysunkami i sobie mamrotałam
                        pod nosem, że nie mogę znaleźć, a Olga co i raz pytała "Znalazłaś?". Chciałam
                        jej zrobić na próbę koronę. Korona wyszła marna, bo nawet kleju nie miałam.
                        Wzbudziała chwilowe zainteresowanie, na moje jak będzie siusiu na nocnik będzie
                        korona, Olga usiadla na nocnik i mowi "si si si", zgląda i "nie ma siusiu" i
                        sobie poszła. Chyba zamiast korony musze zrobić jakiś kask murarza, albo czpke
                        kosmity, mysle, ze w tym przypadku to wzbudzi wiekszy entuzjazm. A u nas oprocz
                        farmy i calego zwierzynca, podstawowa zabawka to duza wywrotka można wszystkie
                        zwierzeta, plotek, wiatrak, samochodziki male przywiezc i wrzucic do kapieli,
                        nie trzeba kilka razy wracac do pokoju.
                        Z klockow Ola buduje duzi zamek, no i lubi tez proste ukladanki typu puzzle dla
                        najmlodszych czyli dopasowanie przedmiotu w odpowiednie miejsc, calkiem dobrze
                        jej to wychodzi.
                        Co do pozegnania z pampkami, to u nas jeszcze dluga droga do tego, ale jakos
                        mnie to nie stresuje.

                        A ja zapraszam do oglądania zdjęć, 2 zdjęć "integracyjnych" styczniaków ...
                        link poniżej
                    • didi23 Re: metamorfoza 04.11.04, 09:25
                      Hej laseczki
                      Dawnik cóż za odmiana, wygladasz super. Mam nadzieję, że poprawił Ci sie humor
                      i sytuacja sie troszkę rozjaśniła. Trzymaj tak dalej bo ten kierunek jest
                      właściwy.
                      Jutro chyba jakieś turbodoładowanie sobie zastosuję, bo musże iść na testy a
                      potem biegiem z małym do kontroli. Mam nadzieję, że juz wszystko jest oki i
                      bedzie mógł wrócic do przedszkola. Wczotraj po południu bawilismy sie super,
                      tanczylismy rośnie maly tancerz a jak super naśladuje.
                      Skrzynko jak małe skrzyneczki i Kubi? Wracajcie szybko do zdrówka. Ja w domku
                      mam nie miec netu przez ok 3 tyg. załamka.
                      Oki zmykam do pracy cos maiałam napisac ale skleroza daje o sobie znać.
                      Całuski dla wszystkich
                      • mama_03 Już jesteśmy:-) 04.11.04, 13:33
                        Choć nadal z wizytą u dziadków ale już jutro wieczorkiem będziemy w W-wie.
                        Skrzynka dużo dużo zdrówka dla twoich szkrzyneczek. Julka na szczeście obeszła
                        się bez choróbska chociaż już było tuż tuż - miała katar ale jakoś przeszło
                        bokiem.
                        Danwik - super fryzurka i super laska.
                        Julka zaczyna coraz wiecej mówić gdy chce iść na spacer z psem( bo dzodkowie
                        mają psa wabi się Kaj)to wręcz krzyczy: Ciocia oć i kaj oć na acerek" Bo gdy
                        jest moja siostra to jestem bee. Gdy chcę się z nimi zabrać Julka krzyczy :mama
                        nie!! Julia i ciocia acerek, mama ostać"
                        a czasami tak się rozgada że nischce zamknąć buzi.
                        Pozrowienia Gabi i Julka
                        • ewakop Re: Już jesteśmy:-) 04.11.04, 14:04
                          Cześć,
                          Adaś też robi duże postępy w mówieniu.
                          Wczoraj, po obiedzie, mówię do niego „idziemy umyć rączki”, a Adaś na to „tak,
                          oczywiście”. Później proszę „zobacz, czy już się bajka zaczęła???”, Adaś wraca
                          z pokoju i odpowiada „Sprawdzałem, nie ma”. Wcześniej budował zdania typu: Adaś
                          sprawdzał, Adaś bawił się” a teraz : sprawdzałem, bawiłem się.
                          Od jakiegoś czasu u Adasia wszystko jest fajne albo nie fajne. Dzisiaj rano
                          wychodzi z sypialni na korytarz i słyszę okrzyk „ o, tu jest
                          fajnie !!!!!!!!!!!!”.
                          Poza tym Adaś zawsze chce być tam, gdzie go nie ma. W związku z tym, co chwila
                          jest „idziemy !!!!!!!!”, pytam go „Dokąd idziemy?” odpowiedź „tam !!!!!!!!!!”,
                          albo „na górę !!!!!!” itp. itd.

                          Wszystkim chorowitkom życzę zdrówka !!!!!!!!!
                          • socka2 Re: Już jesteśmy:-) 04.11.04, 15:21
                            Skrzynka, bardzo mi przykro z powodu choroby dzieci - niech szybko wracaja do
                            zdrowia, a Ty trzymaj sie mocno!!!
                            pozdrawiamy
                            Ania i Paula
                            • jogaj Re: Już jesteśmy:-) 04.11.04, 17:04
                              Sz mi wszystko skasowal,napisze pozniej.
                              Skrzynki zyczymy sybkiego powortu do zdrowia.
                              Daniwk wygladasz wedlug mnie bosko.
                              Jola
                              • skrzynka3 Re: Już jesteśmy:( 04.11.04, 18:28
                                Hej! Noc wydawala sie spokojna ale o 6 rano obudzilo mnie slabiutkie wolanie z
                                Zosi pokoju no i znowu bylo 39,5. mialam dzis pojsc z Nia znowu do lekarza bo
                                strasznie Ja ta goraczka oslabia -doslownie moj skarb zatacza sie na nogach i
                                wyglada jak cien samej siebie crying(( dzwonilam kilka razy z pracy do domu (nasza
                                lekarka dzis po poludniu byla) ale na razie goraczka nie wrocila i Zosia po raz
                                pierwszy od tych 4 dni zjadla z apetytem obiad, wiec nie poszlam. Na razie
                                wyglada lepiej nawet probowala przylaczyc sie do bitwy na plastikowe butelki z
                                Tata i chlopcami no i co najwazniejsze nie ma goraczki !!! Boje sie nocy ale
                                chce wierzyc ze najgorsze juz za nami.
                                Jutro jade na RTG ze Staskiem.K ma jutro kontrole.
                                Danwiku wygladasz odlotowo !!!!!!! Tak trzymaj!
                                Buziaki dla Wszystkich Skrzynka
                                • sewerynki Re: Już jesteśmy:( 04.11.04, 20:23
                                  Skrzyneczko, całym sercem jestem z Tobą. Ja strasznie jak wiadomo przeżywam
                                  choroby Wojtka i bardzo Ci współczuję. Trzymaj się dzielnie, cała rodzinka Cie
                                  potrzebuje. Duzo myslalam ostatnio o mojej cudownej mamie i miedzy innymi o tym
                                  jak to ona sie mna opiekowała jak bylam chora. ciekawe jak bardzo dobrze to
                                  pamietam, to ze w nocy byla na kazde zawołanie typu Mamo pić mi sie chce i
                                  pamietam jak mnie glaskalam po glowie w kolejce u lekarza jak sie zle czulam.
                                  To sa rzeczy ktorych sie nie zapomina i twoje dzieci tez to beda pamietac, ze
                                  jestes dla nich cudowna mama.
                                  Czy Zosi oprocz goraczki cos dolega? katar kaszel itp?
                                  Kupilam dzis wojtkowi gitare za 10,50 i szaleje z nia przez caly dzien. Nie da
                                  sie ukryc, muzykalne to moje dziecko naprawde jest. Nie mowi jeszcze co prawda
                                  jak wszyscy inni ale grac to potrafi.
                                  Ja wczoraj wyrzucialam jedno dziecko z zajec bo kaszlalo bezustannie potwornie,
                                  rodzice innych przyjeli ta decyzje z ulga, bo on chory a potem 6 innych dzieci
                                  chora i ja a na koncu moja rodzina. I mama chlopca z prywantej tez odmowila bo
                                  chory, po spotkaniu ze mna (sad tydzien temu. nie wiemy czy to ja go zarazilam
                                  czy ktos w szkole. na pewno na niego nie kaszlalam kurcze. .
                                  I tyle.
                                  pa
                                  • jogaj Re: Już jesteśmy:( 04.11.04, 22:12
                                    Jeszcze raz,bo gdzies wysoko mi sie wkleilo,komp mi sie wiesza co 6 sekund.
                                    Pisze jeszcze raz to co mi Szymon skasowal,ale w skrocie.
                                    Wczoraj zabiegany dzien i wieczorem bolalo mnie wszystko,przestraszylma sie nie
                                    na zarty i juz naprawde zwalniam. Na szczescie polezalam godzinke i bylo juz
                                    dobrze,fajne bylo to,ze jak lezalam to Szymon bawil sie obok mnie i co chwile
                                    calowal mnie w brzuch,az mi lezki polecialy ze wzruszenia.
                                    Dzis bylam u fryzjera,tak z biegu u mnie na osiedlu,bo jakos nie moglam znalezc
                                    zadnego z polecenia, jestem bardzo zadowolona,maz zachwycony,nie wiem tylko co
                                    bedzie po myciu,bo to ciezko zrobic tak jak fryzjer. Wyszly dosyc krotkie,ale
                                    mi to w ogole nie przeszkadza,ja lubie krotkie wlosy,ale teraz jakos nie moge
                                    sie zdecydowac,bo mi sie zdaje,ze nie znajde czasu,zeby chodzic regularnie do
                                    fryzjera,a przy bardzo krotkich wlosach trzeba chodzic regularnie.
                                    Koncze,bo spac chce mi sie okropnie,dzis smetny dzien,doscy cieplo,ale
                                    pochmurno i mrzawka z nieba leciala,na spacerze mialam ochote przysnac na lawce.
                                    Buziaczki-Jola
                                    • camilcia Re: Już jesteśmy:( 05.11.04, 12:06
                                      u nas też smętnie, pogoda do spania, nie pada ale jakoś tak wiogotno. ja
                                      poranne lekcje nawet fajnie, teraz dopiero na 17.30 i weekend!
                                      dzisiaj idziemy na kurs tańca! ja i Marcin,wreszcie nam się udało razem,
                                      okazało się że prowadzi mój dobry znajomy (przyjeżdza z W-wy na weekendy). jak
                                      to warto czasem do pubu wyskoczyć smile tyle sie człowiek dowie.
                                      Mai wyszły już czubki wszystkich trójek! wreszcie, bo trochę zajęło jej to
                                      ząbkowanie. uwielbia myć ząbki i robi to nie przesadzając z 15 razy dziennie.
                                      my mamy szczoteczkę elektryczną, pewnie jej się podoba to warczenie.
                                      Jolu, aż się uśmiechnęłam i rozmarzyłam - niesamowite, że Szymon brzuch całował!
                                      dzieciaczki, mamusie i tatusiowie - wracajcie do zdrowia!
                                      • bakocia Re: Już jesteśmy:( 05.11.04, 13:32
                                        Cześć. Witam Was serdecznie po długiej nieobecności.
                                        Swięto zmarłych minęło szybciutko.Byliśmy z Tomkiem na cmentarzu i potraktówał
                                        to jak zabawę. Biegał między grobami i robił akuku. Spędziliśmy więc tylko
                                        chwilkę nad grobami.
                                        Trenujemy siusianie do nocnika i ubikacji. Trzeba niestety pilnować i wysadzać
                                        co 20 minut w innym przypadku wszystko posiusiane.Ale potrafi już wytrzymać
                                        dłuższą chwilkę.Za nic jednak nie zrobi kupki do nocniczk.
                                        Ja sama w domu staram się mówić do Tomusia po angielsku. Puszczam mu piosenki
                                        które znam.Tomuś zamiast mówić goodbye mówi bombaj.Kapelusz to papuław, kaptur
                                        to papung.Strasznie lubie kiedy Tomek usiłuje powtórzyć usłyszane słowo.
                                        Kombinuje kilka razy zanim uda mu sie powiedzieć.
                                        Jak narazie Tomkowi nadal brakuje trójek dolnych, które pewnie lada dzień się
                                        pokażą.
                                        Dzięki zmianie czasu Tomek wstaje przed 8. W południe kładę go koło 12:30(śpi
                                        1,5h).Wieczorem zasypia dzięki Bogu przed 22.Do tej pory zasypiał o 23.
                                        Dzisiaj i jutro mam wykłady. Koszmar to takie nudne. W niedziele sobie
                                        odpuszczam.W tym roku muszę pisać pracę magisterską , właściwie już powinnam. A
                                        zupełnie nie chce mi się.Wolę iść z Tomusiem na spacerek .
                                        Zdrowiejcie.
                                        Pozdrawiam. Magda
                                        • skrzynka3 Re: Już jesteśmy:() 05.11.04, 14:09
                                          hejka! Noc w plecy ale naszcescie nie bylo goraczki !!! Tylko katar i kaszel
                                          meczyly Zochne strasznie i zupelnie nie mogla sobie z nimi poradzic. Dzis tez
                                          nie ma goraczki tylko odkasluje i z nosa sie leje ale katar przestal byc ropny
                                          wiec z oporami ale idzie ku lepszemu. RTG zrobione opis nijaki wiec dalej nie
                                          wiem czy potrzebna ta operacja na migdal Stasiowi czy nie. Mam nadzieje ze
                                          nasza najnowsza pani laryngolog bedzie umiala podjac juz ostateczna decyzje.
                                          Po drodze wpadlam do ODN i jak zwykle moglabym tam zostawic majatek na pomoce
                                          do zajec i ksiazki ale na szczescie gnala mnie swiadomosc ze tesciowa i Stas
                                          czekaja w samochodzie wiec zlapalam tylko cwiczenia reki dla Stasia
                                          M.Bogdanowicz (80 zl 3 czesci ale nie zaluje bo mase fajnych pomyslow jak z Nim
                                          pracowac a nie tylko kolorowanki i szlaczki ktore nam wszystkim juz nosem
                                          wychodza ze Staskiem na czele).
                                          K. byl na kontroli i moze od poniedzialku wracac do pracy -no to Go teraz
                                          pewnie przez dwa tyg wcale nie zobaczymy crying(
                                          Z innych drobiazgow Henio posial gdzies zeszyt cwiczen do pisania -zalamka to
                                          podstawa pracy w klasie a jest listopad i w ksiegarniach nie ma juz
                                          podrecznikow-pewnie trzeba bedzie sprowadzac na zamowienie i kupic wszystkie 3
                                          czesci (podrecznik i karty pracy) bo watpie zeby chcieli rozkompletowac crying(
                                          licze jeszcze ze moze jakims cudem moj pierwszak znajdzie te cwiczenia np w
                                          swietlicy. O i tak wlasnie toczy sie bujne zycie Skrzynek wink)) jedno jest pewne
                                          na nude nie narzekam wink)) i w sumie to ja nawet lubie jak ciagle sie cos dzieje
                                          dookola.
                                          Jolus odpocznij wink) zreszta sama juz to zrobilas Szymon rozczulil mnie
                                          kompletnie przypomnial mi sie Henio jak zadzieral mi lezacej w lozku bluze do
                                          gory i wolal -halo dzidzi i Stas jak zdumial sie informacja ze Zosia plywa tam
                                          calkiem naga i rozwazal jak by tu przemycic Jej swoje stare kapielowki wink))
                                          A i jeszcze jak kiedys wracalismy z przedszkola i chlopcy rozmawiali ze soba
                                          S. -Henio a ta woda w ktorej Zosia tam plywa to ktoredy sie z mamy wyleje?
                                          H. -no pewnie ta sama dziurka ktora Zosia wyjdzie
                                          S. -ale najpierw Zosia wyjdzie czy najpierw jakos wyleja ta wode?
                                          H. -no co Ty nie widziales jak pralka pierze?, przeciez najpierw wylewa sie
                                          wode a potem wyjmuje pranie!
                                          I tym optymistycznym akcentem smile))))) Skrzynka wink))
                                          • socka2 problemy z dzieckiem kolezanki :( 05.11.04, 15:28
                                            Skrzynka ciesze sie, ze juz lepiej z Zosia! No i pozostalymi skrzynkami smile
                                            Dialog chlopakow super<!!!! Paula tez przytula sie do brzucha i mowi "puk puk
                                            dzidzia" - potrafi tak sobie pare minut lezec z glowa na moim brzuchu i gadac
                                            albo pukac smile)))))
                                            U nas z kolei pogoda w kratke, jednego dnia 20 C, drugiego pada i chlodno, ale
                                            ciagle chodzimy bez czapki i w kurteczce wiosenno-jesiennej albo jeansowej. Do
                                            Polski juz mamy przygotowana ciepla czapke i kurtke Coccodrillo, ktora rok temu
                                            kupilam na przecenie za 49 zl. Jola, tak sobie mysle, ze gdybym zjawila sie w
                                            Gdansku, to chcialabym wyskoczyc do H&M - mam nadzieje, ze bedziemy mialy sily,
                                            zeby sie tam wybrac?
                                            Zabki - u Pauli pojawila sie juz druga...chyba to sa piatki? prawie bezbolesnie
                                            nam wyszly, chociaz Paula troche budzila sie w nocy i poplakiwala -smarowalam
                                            calgelem.
                                            po zmianie czasu Paula nadal zasypia ok 22.30 i wstajemy o 9-9.30, a po
                                            poludniu 3 godzinki smile
                                            Ostatnio mam mniej ochoty na spotkania z Ania i Natalia - przedwczoraj Natalia
                                            kolejny raz tak popchnela Paule, ze ta upadla na plecy i glowka uderzyla o
                                            chodnik sad((( tak bardzo plakala, odeszlam z nia dalej,a Natalia za nami, wiec
                                            Paula znowu w ryk, a ta znowu za nami - wkurzylam sie, bo Ania nic nie
                                            powiedziala Natali, mogla chociaz zwrocic jej uwage, nawet nakrzyczec moim
                                            zdaniem, bo to nie pierwszy raz taka sytuacja. Dzisiaj niechetnie ale spotkalam
                                            sie z nimi, stalam ciagle blisko Pauli albo wrecz osuwalam ja od Natalii, bo to
                                            dziecko jest niebezpieczne dla otoczenia! Wszyscy mi sie dziwia, ze jeszcze mam
                                            ochote na spotkania Pauli z nia. Paula nie moze nawet dotknac wozka N. , bo ta
                                            zaraz wpada w szal, bije, kopie i drapie gdzie popadnie!!! Wiec spotkania
                                            wygladaja tak, ze jak tylko moja corka zbliza sie do tamtej, to mowie "Paula
                                            nie podchodz, odejdz, zostaw, bo N. bedzie sie denerwowac, bic itp" Nie wiem
                                            wiec, po co sie spotykac, skoro moje dziecko jest ciagle uciszane, odsuwane,
                                            bo....tamta moze ja pobic sad((chcac niechcac ograniczam swoje dziecko, mimo ze
                                            jest niewinne. Juz sama nie wiem co robic. Teraz nie bedziemy sie widziec 2
                                            miesiace, moze tamta wyrosnie z tego, moze jednak pojda do psychologa?
                                            Zastanawiam sie czy N. nie ma ADHD? ale to podobno rozpoznaje sie od 3 roku
                                            zycia.....echhhhhh.....Wam pisze, ale jakos Ani nie moge powiedziec, zeby
                                            sprobowala cos zrobic, z kims kompetentnym porozmawiac....a ja jak na poczatku
                                            sie cieszylam, ze jest Polka, z ktora moge sie spotkac, to teraz Rosario KAZE
                                            mi odbierac telefon, jak ona dzwoni sad((
                                            Wygadlam sie przynajmniej Wam....ale tak sie boje o Paule, kiedy bawi sie z N.,
                                            ze kiedys taka "zabawa" moze sie zle skonczyc dla mojego dziecka sad(((((((((

                                            pozdrawiam Was serdecznie
                                            Ania i Paula
                                            • jogaj Re: problemy z dzieckiem kolezanki :( 05.11.04, 16:39
                                              Aniu ja mysle,ze powinnas porozmawiac z kolezanka,bo bez sensu,zebys sie
                                              meczyla. Moze ona nie widzi problemu,komus z boku latwiej zauwazyc pewne
                                              rzeczy, zddecydowanie powinna zareagowac,chocby wytlumaczyc. Co sie dzieje jak
                                              Ty Natali zwracasz uwage? czy tego nie robisz? Nie moze tak byc jak piszesz.
                                              Porozmawaj z kolezanka,nie liczylabym,ze samo Natalii przejdzie po dwoch
                                              miesiacach,bo skoro jej mama nie reaguje,ona nawet nie wie,ze robi zle wiec
                                              szans na poprawde wielkich moim zdaniem nie ma.
                                              Oczywiscie jak bedziesz w Gdasnku wybierzemy sie do H&M,na pewno damy
                                              rade,ostatecznie wezmiemy mojego meza na kierowce i opiekuna dla Pauli i
                                              Szymona,jak do tej pory na spotkaniach P i Sz byli w siebie zapatrzeni wiec
                                              chyba nie bedzie problemu smile))))))))))
                                              Dzis bylysmy z kumpela na spacerze w lesie,moj pies byl szczesliwy,ale jej Rafal
                                              (2 lata) tak sie znudzil,ze zasnal,a Szymon pobiegal,a potem tez zrobil sie
                                              bardzo senny,na szczescie nie zasnal.Postanowilusmy na kolejny spacer do lasu
                                              nie brac wozkow wink
                                              Skrzynka fajnie,ze juz z Wami lepiej. Dialog chlopakow-rewelacja,pamietam,ze
                                              cos jeszcze ktorys poweidzial na temat skracajacej sie szyjki.
                                              Kupela mnie dzis obfotografowala cyfrowka wiec moze do poniedzialku uda mi sie
                                              zamiescic moje zdjecia w nowej fryzurze.
                                              Ja dzis sama,bo maz na sluzbie,zostalismy w domu,bo moi rodzice maja dzis
                                              jakies wyjscie,a jutro pracuja,a jak mam byc sama to wole u sobie w domu. Czeka
                                              mnie tylko wieczorny spacer z Ginesem,ale on potrafi dlugo wytrzymac,poza
                                              tym,moze syn kolezanki przyjdzie,zeby z nim isc na spacer.
                                              Jutro przyjezdza moja tesciowa,na szczescie bez tescia,troche mi to nie
                                              pasuje,bo jutro jestesmy zaproszeni na drugie urodzinki do Rafala (syn kumpeli)
                                              Monika co z Toba? dawno nic nie pisalas.
                                              Buziaczki-Jola
                                              • kini_franio Re: problemy z dzieckiem kolezanki :( 05.11.04, 17:11
                                                Skrzynka, chłopaki dla mnie bomba! też pamiętam ten tekst o szyjcesmile))))))))))
                                                uśmiałam się do łezsmile) Kochane te dzieci!!!
                                                Aniu, Jola ma rację, pogadaj z tą dziewczyną, przecież to tak nie moze być że
                                                ona nie reaguje!!!!!Tak to juz jest że to rodzice są od reagowania i
                                                wychowywania, w takich sytuacjach raczej osoby z boku nie powinny
                                                interweniować (pouczać dziecka itd.), no ale jak matka na to patrzy i nie
                                                reaguje??? Wydaje mi się ze powinnaś przedstawić sprawę jasno tej swojej
                                                kolezance, przeciez to już nie pierwszy az tak się dzieje...
                                                Joluś mi też się łza w oku zakręciła jak wyobraziłam sobie Szymka cmokającego
                                                Twój brzusiosmile))))) Ach i coś masz z linkiem nie tak..- to tak mi się
                                                przypomniałosmile
                                                Bakocia - a dlaczego Ty mówisz w domu po angielsku?
                                                Skrzynka trzymajcie się cieplutko i zdrowiejcie!!! A co do migdałków - mialam 3
                                                wycinany w wieku 6 lat, po tym zdarzeniu wszystkie anginy i przeziębienia jak
                                                ręką odjął, no ale wrażenia ze szpitala pamiętam do dziś...brrr...
                                                JOla a co to sie stało teściowej ze Was odwiedza???
                                                pozdrawiamy
                                                • jogaj Re: problemy z linkiem 05.11.04, 18:30
                                                  A wiem,ze cos nie tak,zaczelam cos robic,a potem odbieglam od tematu i
                                                  zapomnialam o nim smile
                                                  Buziaczki-Jola
                      • ludikun Re: metamorfoza 05.11.04, 21:11
                        Ja tylko na chwilke...zeby powiedziec Ci Danwiku, ze wygladasz szalowo !!!!!
                        Faceci strzezcie sie !!!!

                        Sorka, nie jestem na biezaco ale obiecuje, ze nadrobie zaleglosci w weekend.
                        Olka jest strasznie rozwydrzona i strasznie bije dzieci. Probowalam juz
                        wszystkiego - tlumaczylam, nie zwracalam uwagi, bralam ja na litosc ... nic nie
                        pomaga. Jak jestesmy z dziecmi musze chodzic za nia krok w krok a i tak zawsze
                        komus przygrzmoci. Ostatnio byli u nas znajomi 4 letnia coreczka. Dziewczynka
                        uciekala przed Olka z placzem...Wczoraj pogryzla i przykopala 11 miesiecznej
                        Zuzi.......pomocy !!!!! Co mam robic ??????

                        Kasia i Ola
                        • skrzynka3 Re: metamorfoza 06.11.04, 12:18
                          Hej! Zapomnialam o tym tekscie z szyjka Henia-tez byl niezly choc wtedy nie do
                          smiechu mi bylo (dla niewtajemniczonych -Henio slyszal przypadkiem jak po
                          wizycie kontrolnej zdenerwowana plakalam przyjaciolce w sluchawce ze znowu
                          bardzo skrocila mi sie szyjka mimo lezenia i lekow, wieczorem zaczal strasznie
                          plakac w poduszke i zapytany o co chodzi powiedzial cos w stylu-jak ta Zosia
                          bedzie wygladac jak sie urodzi tak calkiem bez szyi)
                          Ania bardzo Ci wspolczuje sytuacji z dzieckiem kolezanki tym bardziej ze masz
                          tam nadmiaru Polskiego towarzystwa. Ja tez mialam podobny problem w parku jak
                          chlopcy byli mali, niestety nie znam dobrego rowiazania u nas bylo tak ze kilka
                          mam nie wytrzymalo i powiedzialo w koncu kolezance zeby zaczela reagowac jak
                          jej synek jest agresywny w stosunku do innych dzieci bo inaczej to my zaczniemy
                          interweniowac, kolezanka strasznie sie na nas obrazila i przestala przychodzic
                          na plac zabaw. Problem trudny -nie zareagowac zle przeciez chodzi tez o
                          bezpieczenstwo wlasnego dziecka, zwracac uwage czyjemus tez niedobrze w koncu
                          od wychowywania powinni byc rodzice, unikac niezrecznie i nierozwiazuje
                          problemu. Moze jednak sprobuj spokojnie porozmawiac, byc moze kolezanka sama
                          nie bardzo wie jak reagowac i czuje sie bezradna, albo nie widzi problemu i
                          uwaza ze jest ok. Niestety nie liczylabym ze samo przejdzie za 2 mc sad((
                          Trzymaj sie cieplo.
                          Ludikun chyba (moim zdaniem ale kazdy jest inny) nie ma wyjscia tylko zelazna
                          konsekwencja np. usuniecie z piaskownicy, placu zabaw po incydencie "napasci" z
                          tlumaczeniem -nie mozemy bawic sie z dziecmi bo pogryzlas/pobilas, to boli, tak
                          nie wolno, W praktyce to nie zawsze bedzie latwo ale u nas zadzialalo. Czasem w
                          wieku naszych styczniakow bywa tak ze jest to forma proby nawiazania kontaktu,
                          jakby przetestowania co bedzie -Stas probowal nawiazywac znajomosc walac
                          spotkane dziecko lopatka po glowie lub sypiac piachem w oczy (najpierw dluzsza
                          chwila kogos obserwowal a potem podchodzil walil odskakiwal i patrzyl co
                          dalej).Taki socjologiczny eksperyment, co sie stanie, jak ten drugi zareaguje?.
                          Ja wtedy odciagalam Go i stanowczym tonem (ale bez krzyku -o ile dalam rade ;
                          (() mowilam ze jesli jeszcze raz tak zrobi wychodzimy z piaskownicy, ze to
                          boli i nie wolno bo ktos placze. I jesli sytuacja sie powtarzala
                          maly "ankieter" zachowan spolecznych byl wynoszony z piaskownicy -jesli bylo to
                          u nas w domu byl ze mna izolowany w innym pokoju mimo wrzaskow i protestow. Po
                          kilku razach zadzialalo. Przyjrzyj sie tez uwaznie Oli, kiedy to robi i
                          dlaczego. Dzieci zwykle nie zachowuja sie ot tak sobie ale cos tym zachowaniem
                          przekazuje -choc odszyfrowanie co nie zawzse bywa latwe zwykle bardzo ulatwia
                          rozwiazanie problemu a nie tylko usuniecia objawow. Moze Ola wbrew pozorom
                          czuje niepewna i zagrozona w obecnosci innych dzieci?
                          Moze jest zazdrosna i na wszelki wypadek eliminuje "konkurencje"?? Zgaduje,
                          najlepiej bedziesz wiedziala Ty sama smile))
                          Milego weekendu wszystkim Skrzynka
                          Ps acha donosze ze przespalismy pierwsza noc od tygodnia !!! Zosia nie ma
                          goraczki katar i kaszel dalej ale nie meczyl jej w nocy na tyle zeby nie mogla
                          spac. Mam nadzieje ze bedzie coraz lepiej i moje sloneczko poradzi sobie
                          calkiem samo bez antybiotykow.
                          • monikam1 Re: metamorfoza 06.11.04, 14:00
                            Hej! No - nareszcie jestem znowu z Wami. Miałam wczoraj rozprawe w s.
                            apelacyjnym i wieczory poświęcałam na przygotowanie się do niej - okazało się
                            zresztą, że niepotrzebnie.
                            Jolu! Baaardzo chciałabym Cię zobaczyć w nowej fryzurce!!! Masz b. regularne
                            rysy twarzy, więc na pewno wyglądasz ślicznie.
                            W końcu i ja się zetne (mam długie włosy od I komunii), bo zaczynam Wam
                            zazdrościc metamorfoz.
                            Cieszę się, że choraki wychodzą na prostą. SKRZYNKO! Jestem dla Ciebie pełna
                            podziwu!!! Ja teraz dopiero rozumiem, o co chodziło B. Kozidrak, gdy
                            śpiewała "a teraz serca mam dwa, smutki dwa". A ty masz tych serc!!! U nas też
                            dziś na angielskim dzieciaki pokaszliwały. Do tego w kujawsko-pomorskim
                            epidemia świnkisad(( Gosia niby na to szczepiona, ale kolejna dawka dopiero w
                            styczniu. Nie wiem czy ma już odporność.
                            Aniu i Kasiu! Ja stawiam na to, że etap bicia dzieci jest przejściowy i może
                            minąć przez 2 miesiące. Ukochana koleżanka Gosi kilka miesięcy temu też
                            potrafiła przygrzmocić dzieciom. Mało powiedziane - waliła na prawo i lewo.
                            Kiedyś Gosia też oberwała i staraliśmy się być zawsze w pobliżu. Mam Paulinki
                            reagowała natychmiast i teraz Paulinka jest b. grzeczną dziewczynką. Zresztą,
                            jak pisałm, najukochańsza koleżnką Gosi. Niestety - rodzice Paulinki budują się
                            poza Bydgoszcząsad(( Oj poleją sie kiedyś łzy gorące.
                            Pozdrawiam
                            Monika
                            • skrzynka3 Re: metamorfoza 06.11.04, 17:45
                              Hej Monika -stesknilam sie za Toba przyzwyczailas nas do swoich dlugich
                              barwnych postow smile))
                              Ja tylko krociutko bo mi sie nasunelo -piszesz ze za 2 mc problem bicia moze
                              minac (pisze o znajomej Ani i Pauli nie o Oli Ludikun bo Kasia reaguje i szuka
                              najlepszej drogi) ale tez piszesz ze kolezanka reagowala NATYCHMIAST no
                              wlasnie, reagowala i po jakims czasie dziecko skojarzylo ze to jest niedobre
                              tak nie mozna a znajoma Ani nie reaguje to skad tamta mala ma zorientowac sie
                              ze cos jest nie ok ? Mysle ze takie male dzieci same nie potrafia skojarzyc
                              acha ktos placze jak go walne, uderzyl sie boli nie bede tak wiecej. Dopiero
                              trzeba je tego nauczyc. Gdzies czytalam ze do 3 (chyba o ile nie pokrecilam)
                              roku zycia maluchy nie maja jeszcze umiejetnosci empatii i naturalne jest ze
                              swiat odbieraja tylko ze swojej perspektywy po prosu nie potrafia zobaczyc
                              swiata z perspektywy innej osoby (i nic dziwnego w koncu tak naprawde dopiero
                              sie ucza kim same sa).
                              Oki spadam -moj maz juz pognal do pracy i wroci noca crying( a mnie sie nie chce
                              zabrac za moja (powinnam popisac jakies opinie, wypelnic dzienniki zajec
                              dodatkowych -nie znosze formuowania: misji celu, zadania, tresci -dla mnie to w
                              kolo Macieju to samo tylko innymi slowami) i przygotowac zajecia na przyszly
                              tydzien i odrobic ksiegowo-zusowa robote jako tzw " mikro przedsiebiorca")

                              Ps szukam dla Zosi na urodziny (to juz niedlugo!!!!) jakiejs fajnej kuchenki
                              najlepiej z odglosami i naczyniami, moze macie jakis namiary?? Jakis sklep
                              internetowy z fajnymi zabawkami? Buziaki Skrzynka
                              • monikam1 Re: metamorfoza 06.11.04, 21:49
                                Zgadzam się Skrzyno z Tobą - dlatego pisałam,że mam Pinii regowała. Nawet
                                ostro. Albo tłumaczyła, że nikt nie będzie się chciał z nią bawic.
                                A ja mam dziś biurko zarzucone pacynkami. Kupiłam w rossmanie juz na Mikołaja.
                                Każda po 5,99 zł. Bardzo porządne. Polecam. Jest miś, panda, pingwin, lew,
                                tygrys, mysz i pies. My dziś jesteśmy po pisaniu listu do Św. Mikołaja.
                                Pisałyśmy, rysowałyśmy, wycinałyśmy z gazetki Geant (jest już świąteczna) i
                                naklejałysmy. Teraz list wisi na lodóce. I w ten sposób wszyscy (znaczy się
                                babcie z dziadkiem) będą wiedzieli, co dziecko by chciało i może unikniemy
                                prezentów bez sensu. A na liscie są lalki Shelly (dziewczynki Barbie), Kubus
                                Puchatek pluszowy, pacynki (udało mi się Gosi wmówić, że coś takiego chce),
                                wiaderko drewnianych klocków (Gosia bawi sie takimi na angielskim i b. je
                                lubi), nowa kaset o Muminkach (stara znamy na pmięć) i nowe książeczki
                                (zamówiłam już z internetowego antykwariatu książki Sutiejewa - bo takich nikt
                                teraz nie wydaje, a egzemplarz z mojego dzieciństwa juz dogorywa). Oczywiście
                                niektóre zabawki Mikołaj podrzuci u babc. A piszę to w związku z tym, że
                                chciałam owiedzieć, że widziałam w we spomnianej gazetce Geant dwie fajowe
                                kuchenki - jedną za 149 zł, a drugą za 59 zł.
                                Wygląda na to, ze jestem przedstawicielem firmy Geant smile)) A my mamy po prostu
                                tam b. blisko i tylko tam robimy zakupy. Zresztą gosia go ubóstwia. Każde
                                wyjscie to atrakcja - jazda wózkiem-samochodem albo w koszu, wizyta u karpi,
                                przegląd zabawek ... I co będzie jak zamkną nam supermarkety na weekend? smile))

                                Chciałam sie pochwalić, że my dziś śpimy z plastikową łyżką - taką jak w barach
                                dają do flaczków. Pani Hania rozdała dziś dzieciom na angielskim łyżki i
                                nalepialiśmy im z plasteliny oczy, nosy i buźki. No i od tej pory nie
                                rozstajemy się z tą łyżką ani na krok.
                                Ufff... Gosia się dziś przemogła na angielskim i zaczęła nareszcie mówić.
                                Zapewne przyzwyczaiła się do dzieci. Gosia nie lubi nieznanego towarzystwa.
                                Możemy tez oglądać jedynie te bajki, do których posatci Gosia się już
                                przyzwyczaiła - czyli obecnie wszystkich z BBC Prime oraz Muminków. Ma to duży
                                plus - Gosia zwraca się do nas po muminkowemu: Mamusiu i Tatusiu. Zawsze
                                poprawnie w wołaczu!!! Nie mogę się doczekać, kiedy zaczniemy czytywać mMuminy.
                                Nieśmiało się pochwalę, że liczymy juz po angielsku do 5 (po polsku do 10, ale
                                bez 9 - bo Gosia tę liczbę lekceważy).

                                Pozdrawiam
                                Monika
                                • jogaj Re: metamorfoza 06.11.04, 23:09
                                  Oj Monika u mnie to nie metamorfoza,ja czesto cos robie w wlosami,juz pare razy
                                  mialam bardzo krotkie z bardzo dlugich.
                                  Ludikun ja zastosowalam metode podobna do tej co mowila Skrzynka,z tym,ze
                                  Szymon zabieral innym zabawki,ale w wydaniu drastycznym,jak Szymon zrobil cos
                                  zle i nie reagowal na tlumaczenia, raz u kolezanki i raz na placu
                                  zabaw,wsadzilam go do wozka,zapielam pasami i postawilam tak,zeby widzial,jak
                                  sie dzieci bawia,a on zabiera zabawki,nie umie dzielic sie z dziecmi wiec tylko
                                  bedzie patrzyl,tak mu w miare spokojnie tlumaczylam.Pomoglo bardzo szybko,bo te
                                  dwa razy wystarczyly. Siedzial w tym wozku jakas chwile,do czasu jak sie
                                  uspokoil i zaczal sluchac co do niego mowie.
                                  Skrzynka ciesze sie,ze z Waszym zdrowkiem juz lepiej.
                                  My dzis bylismy na drugich urodzinach Rafalka w KidsPlayu,szalenstwo na
                                  maksa,Szymon znalazl tam motor i nie chcial w ogole z niego zejsc. Sukcesem
                                  bylo to,ze mimo zabawy Szymon zawolal siku smile Bylismy drugi raz w takim
                                  czyms,wiec to byla nie lada atrakcja. Wieczorem przyjechala tesciowa i jest
                                  niezle.
                                  Niestety znowu mam jakies pobolewania w dole brzucha i sie zaczynam martwic,bo
                                  dzis byl raczej spokojny dzien,nie liczac sprzatania,zaczynam myslec o wybraniu
                                  sie do lekarza,bo to chyba nie jest normalne.
                                  Buziaczki i milej niedzieli-Jola
                                  • socka2 Re: metamorfoza 07.11.04, 10:19
                                    hej dziewczynki - dzieki za zdanie w sprawie N. i jej mamy. Ja mysle, ze
                                    najwiekszy problem tkwi w zachowaniu rodzicow - z jednej strony A. potrafila
                                    sie wkurzyc na N. i powiedziec "niech Cie szlag trafi", jak ta wylala odrobine
                                    wody na podloge, a z drugiej nie zareagowac na takie zachowanie swojego dziecka
                                    (bicie, drapanie, pchanie, wyrywanie zabawek itp). Naprawde to wyglada
                                    fatalnie, dziecko sie wije, tarza po ziemi, krzyczy, piszczy, placze, sinieje
                                    ode tego krzyku, a mamusia nie wie, co robic z dzieckiem. Chociaz jestem
                                    przeciwniczka bicia, to uwazam, ze sa sytacje, w ktorych klaps sie nalezy
                                    (pisalysmy juz na ten temat). Gdyby to np, Paula za kazdym razem tlukla inne
                                    dziecko (na zwykle uderzenia, lekkie i nieszkodliwe nie reaguje, ale to pchanie
                                    i upadanie i stukanie glowa o chodnik sad((, to pewnie by jej sie oberwalo,
                                    najpierw slownie, a za ktoryms razem pewnie i bylby klaps. Taka sytuacja
                                    zdarzyla sie co najmniej 10 razy, ze Paula upadla i uderzyla sie glowka sad((
                                    Rozmawialam z A, na temat psychologa (to ona zaczela ten temat), dalam jej
                                    kilka gazet z artykulami na ten temat, ale stwierdzila, ze tam nie ma nic
                                    ciekawego, no bo jak uspokoic wrzeszczace dziecko i tlumaczyc, skoro ono przez
                                    20 min. nie chce sie uspokoic ???? surprised Moim zdaniem to dziecko mialo i ma za
                                    maly kontakt z ludzmi w ogole, nie mowiac o dzieciach (Paula poki co jest chyba
                                    jedynym dzieckiem, z ktorym N moze sie bawic). Ania siedzi do 18 sama w domu,
                                    tez troche na odludziu jak ja, rzadko wychodzi na spacery do parku czy miasta -
                                    ja prawie codziennie zjezdzam do centrum albo ktos z rodziny mnie przywozi,
                                    Paula zna pol osiedla, ma znajomych w aptece, barach, kosciele, u fotografa, w
                                    spozywczym - wszedzie jest zagadywana, zaczepiana - mysle, ze w ten sposob
                                    dziecko uczy sie zycia, kontaktu z innymi, pewnych zachowan. A N. jest non stop
                                    z mama, ktora, tak prawde mowiac, nie chciala tego dziecka (wpadka), jest
                                    mloda, nie wie, jak postepowac z dzieckiem. Nie chce jej krytykowac, ona sama o
                                    sobie tak mowi, ale zeby jej pomoc sluchajac Waszych rad, musze cos o niej
                                    napisac. Napisalam, ze moze w ciagu 2 mies. N. sie zmieni, wiem, ze raczej to
                                    niemozliwe, ale moze cos pomoga te wizyty u psychologa (jezeli sie do niego
                                    wybiora). Ja kiedys zrobilam tak, jak Jola, czyli Paula do wozka i po jednym
                                    razie pomoglo, ale ja ciagle Pauli tlumacze, ze czegos nie wolno i dlaczego nie
                                    wolno - poki co raczej pomaga. No dobrze, koniec tematu, bo niepotrzebnie sie
                                    denerwuje.

                                    U nas tez w koncu jesien i to w najgorszym wydaniu, czyli zimno i pada. Dzisiaj
                                    pierwszy raz ubieram ciepla kurtke i zastanawiam sie nad czapka (13 C), ale mam
                                    tylko takie cieple, z polaru. Do PL chcialam zabrac dwie kurtki, jedna zimowa a
                                    druga jesienna, ale chyba dam spokoj z ta lzejsza, bo pewnie zimowa bedzie
                                    tylko w uzyciu.

                                    Wczoraj mielismy znowu gosci, raz na dwa tyg. umawiamy sie ze znajomymi, robimy
                                    wspolne zakupy, gotujemy cos razem, gramy w karty - jest wesolo, ale jednak
                                    brakuje mi polskiego towarzystwa, moich znajomych. No, ale juz niedlugo.

                                    Jutro mam USG polowkowe, mam nadzieje, ze bedzie wszystko ok, jestem dobrej
                                    mysli, ale zawsze jakies tam glupie mysli chodza po glowie. Ogolnie czuje sie
                                    swietnie, dzidzia kopie jak najeta smile)))

                                    Kasia, fajny pomysl z ta kuchnia, ja chcialam kupic juz rok temu na ten rok, bo
                                    akurat ladna kuchenka SMOOBY byla w ofercie za 30 euro, ale dalam sobie spokoj.
                                    My niestety nie mamy gdzie wstawic,a mysle, ze Pauli by sie podobalo. My z
                                    kolei myslelismy nad nastepnymi czesciami do Farmy "Fisher Price" - Paula
                                    nazbierala do skarbonki w ciagu 3 tyg. prawie 100 euro wiec moge wymyslac
                                    jakies prezenty smile)))

                                    ide meza gonic do golenia i zaraz idziemy do Kosciola a potem na proszony
                                    obiadek

                                    pozdrawiamy serdecznie
                                    Ania i Paula
                                    • sewerynki Re: metamorfoza 07.11.04, 15:21
                                      Nie umiem się wypowiedzieć na temat drapiącego dziecka itp. bo na razie Wojtek
                                      nie robi takich rzeczy. Wasze rady dla mnie mają sens. Natomiast ciekawi mnie
                                      jedno zachowanie mojego dziecka które dla mnie jest nie tylko nietypowe ale po
                                      prostu zaskakujace. Ja jestem z tych dla których w określonych sytuacjach klaps
                                      jest uzasadniony co od dawna uskuteczniam przy Wojtku. Ale. Jest coś co mnie
                                      dziwi, otóż Wojtek nigdy nie płacze kiedy dostaje w tyłek, robi głupią minkę,
                                      czasem nawet się złośliwie uśmiechnąć potrafi, schyla główkę i ucieka. Nigdy
                                      jeszcze nie zdarzyło mu się zapłakać. Wszystkie dzieci które widziałam jak
                                      dostawały po pupie płaczą. Ale nie Wojtek. Nie robię tego za słabo, wiem ze on
                                      coś czuje, zresztą mocnej bym nie mogła, z Tatą jest to samo, tylko on przy tym
                                      nie podnosi głosu a ja z reguły tak, staram się być groźna i stanowcza. Tzn.
                                      nie chodzi mi przecież o to żeby płakał tylko żeby kojarzył że jego zachowanie
                                      jest nie w porządku, że kontakt albo kuchenka albo inne takie rzeczy mają być
                                      poza jego zasięgiem. CO myślicie w tym temacie?
                                      My byliśmy dziś na rodzinnym obiedzie i Wojtek teraz padł, za dużo dzieci, psów
                                      szczekających i hałasu. Jestem wykońvczona a Pawcio pojechał grać na
                                      koncercie. sadBył brat który miał przyjść bez dzieci ale przyszedł z i .... idę
                                      już nie narzekam. Modlę się żeby Wotjek nic nie złapał bo brat mówił że czasem
                                      dzieci w nocy kaszlą.
                                      pa
                                      • camilcia Re: 07.11.04, 17:08
                                        Monika, super pomysł z tym listem do Mikołaja! szczególnie jeśli chodzi o
                                        nietrafione prezenty, mam zamiar wykorzystać i z Mają też zrobić. super
                                        ja dzisiaj byłam w pracy. mam parę grup na zaocznych studiach, Marcin po mnie
                                        przyszedł smile czekał pod szkołą jak za dawnych czasów, kiedy kończyłam kursy to
                                        mnie odbierał czasem.
                                        Maja dzisiaj rano ni z tego ni z owego powiedziała że chce ... maleńkiego
                                        dzidziusia! podejrzewam, że ktoś jej to musiał podsunąć, pewnie teściowa.
                                        jedziemy zaraz do Janek do kina. na człowiek w ogniu, nie wiem czy dobry ale ja
                                        jestem tak w tyle, że samo wyjście mi się podoba, film może być jakikolwiek smile.
                                        to tak jak z wyjściem do multibabykina, chodziłyśmy na cokolwiek żeby tylko się
                                        spotkać z innymi mamami.
                                        W Jankach jest też Geant, może nie zapomnę o tej kuchence i obejrzę. Maja ma
                                        drewniane klocki i bardzo je lubi. uwielbia budować i burzyć, myślę że to fajna
                                        zabawka. te co mamy są pomalowane nietoksyczną farbą, więc nawet jak była mała
                                        i brała wszystko do buzi to jej nie szkodziło.
                                        lubi też taki domek piętrowy z ludzikami, w domku są różne sprzęty wydające
                                        dźwięki np tv, kuchnia skwierczy, spuszcza się woda w wc, no a najlepsze że
                                        jest dzwonek do drzwi (na nieszczęście głośny).
                                        na topie są płytki Magic English i kot Filemon, żadna inna bajka nie wchodzi w
                                        grę sad
                                        co do bicia dzieci - Maja też biła, a właściwie szarpała i ściskała.
                                        tłumaczyłam i trzymałam ją z daleka, kiedyś trafiła na dziewczynkę, która ją
                                        zaczęła szarpać i bić, rozdzieliłyśmy je i wtedy ja się pytam czy Mai było
                                        fajnie jak ją tamta tak szarpała, nie było, no więc się przekonała na swojej
                                        skórze jaka była podlizna i przestała tak robić.
                                        Ja nie daję klapsów (może kilka razy) i jakoś nieczęsto podnosze głos, albo
                                        jestem nadzwyczajnie cierpliwa, albo wyluzowana, albo moje dziecko jest
                                        grzeczne (cokolwiek to znaczy). wolę tysiąc razy wytłumaczyć, napewno nie
                                        krzyczę jak coś rozleje itp, raz jej kałam klapsa jak mnie uderzyła butelką
                                        pustą bo chciała żebym szybko jej dała mleko. myślę, że w przypadku dzieci
                                        bijących, histerycznych itp należy być stanowczym w pewnych sytuacjach, ale
                                        trzeba też okazywać spokój. bo dziecko i rodzic mogą się nawzajem 'nakręcać'.
                                        tzn dziecko się rzuca, rodzic wrzeszczy albo daje klapa, dziecko jeszcze
                                        bardziej się złości itd.
                                        Mam nadzieję, że Majka nie wejdzie w etap kopania i rzucania się na podłogę w
                                        napadzie amoku, bo wtedy biada nam
                                        ale fajnie że przed nami 3 dni i wolne smile
                                        • jogaj Re: 07.11.04, 22:39
                                          Co tu takie pustki? Nie ma co poczytac.
                                          My dzis leniwy dzien,spacerek,obiad,gadki z tesciowa,wieczorem wyskoczylismy na
                                          chwilke do znajomych. Ja panikowalam,bo Szymon zostal z tesciowa,a wszyscy sie
                                          ze mnie smiali. Oczywiscie dobrze sie bawili,pewnie dlatego tak sie
                                          zachowuje,bo my bardzo zadko zostawiamy Szymona z kims.Ja sobie nie potrafie
                                          wyobrazic co to bedzie jak ja pojde rodzic. Ania co Ty planujesz na czas pobytu
                                          w szpitalu zrobic z Paula? Wiem jak sie czujesz przed USG, ja pare tygodni temu
                                          mialam to samo,trzymam kciuki,zeby wszytko bylo dobrze,bo na pewno wszystko
                                          jest OK z dzidzia.
                                          Kamila jak film?
                                          Iwona moj Szymon zadko dostaje klapsy,ale rowniez nie zdarzylo mu sie
                                          zaplakac,ale moje to takie,ze chyba go nic nie bolalo,Generalnie staram sie nie
                                          dawac mu klapsow,ale czasem sie nie da.
                                          Oj moje malenstwo juz mi daje znaki,ze za dlugo siedze przed kompem i wyczynia
                                          akrobacje w brzuchu.
                                          Ide po haftowac troszke i spac.
                                          Buziaczki-Jola
                                        • jogaj Re: moj maz :) 07.11.04, 22:43
                                          Jeszcze zapomnialam napisac Wam co wlasnie robi moj maz....... co
                                          obstawiacie?........
                                          Smazy sobie kotlety schabowe!!! Jest 22.14,a on wlasnie bedzie jadl,moze to
                                          zachcianki ciazowe? wczoraj okolo polnocy zjadl zala puszke anansow.
                                          Czy wasi tez maja takie pomysly?
                                          Pozdrowienia-Jola
                                          • ebeatka1 Jak miło znowu tu wpaść :-)) 07.11.04, 23:27
                                            Witajcie kochane dziewczyny!
                                            Boże, nie było mnie tu całe wieki- mam straszne zaleglości w czytaniu, o
                                            pisaniu juz nie wspomnę...Niestety ,cierpie na chroniczny brak czasu.Studia
                                            pochłoneły mnie całkowicie,a poniewaz postanowiłam być "solidną firmą" więc
                                            każdą wolną chwilę poświecam na naukę, której jest sporo.A że chwil wolnych mam
                                            mało to nie robie nic innego jak zajmowanie sie domem, Maksem i buszowaniem w
                                            róznych mądrych ksiązkach,na które zostaje mi ciemna ale zato spokojna nocka.
                                            o przyjemnościach mowy nie ma...na razie.
                                            Szybciutko tylko napisze ,bo póżno już okrutnie, że mamy sie dobrze, Maks
                                            ruchliwy jak fryga, wszędzie go pełno , zupełnie nie boi sie obcych,każdemu
                                            daje "cześć"i "przybij piątkę",każdego zaczepia,ąż czasami muszę go
                                            przystopować.Powtara coraz więcej słów, niekoniecznie takich jakie bym sobie
                                            życzyła, np."prosze,weż" mówi "maś" i nie pomagają moje perswazie,że to
                                            pierwsze ładniejsze.Ładniejsze może dla mamusi, a dla Maks łatwiejsze smile
                                            No i łobuz..strasznie nieposłuszny i złośnik do tego.No ale wiadomo co to za
                                            okres,prawda?Postawic na swoim to sprawa honoru, nie będzie mi tu mama swoich
                                            porządków narzucać...Tja.
                                            Mam nadzieje,że będę mogła zajrzec do was wkrótce i troche poczytać co tam
                                            słychać,bom strasznię do tyłu.
                                            Pozdrawiam Was gorąco i przesyłam wirtualne całuski.Trzymajcie sie cieplutko i
                                            nie dajcie sie smutkom.Pamietajcie- po jesieni przyjdzie lato...dla każdego.
                                            Beata i Maks z Wawy (20.01.03)
                                            • ewakop Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 09:26
                                              Cześć,
                                              Aniu, dziewczyny, ja mam podobny problem z synkiem mojego kolegi ze studiów.
                                              Mały K. leje wszystkich dookoła, popycha, przy czym bije też dorosłych.
                                              Ostatnio jak do nas przyjechali, to ja na przywitanie dostałam z „plaskacza” po
                                              twarzy. Na początku myślałam, że może mnie nie zna, więc tak reaguje. Później
                                              przyszła nasza wspólna koleżanka, moja sąsiadka z 5 letnią córeczką, pierwsze
                                              co nasz mały gość zrobił, to podbiegł do niej i ją pchnął z całej siły. Adaś na
                                              przywitanie dostał po głowie młotkiem do zabawy. (do tej pory pamięta to
                                              zdarzenie). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jego rodzice nie reagują,
                                              śmieją się z tego. Opowiadają jako dowcip, że jak K wychodzi do piaskownicy, to
                                              wszystkie mamy z dziećmi uciekają (wcale się im nie dziwię). Matka tego małego
                                              rozrabiaki wciskała mi jakieś bajeczki, że dzieci do 3 lat nie mają moralności
                                              i nie rozumieją, że robią krzywdę drugiemu dziecku (coś o czym mądrze pisała
                                              Skrzynka). Ja jestem zdania, że tu nie chodzi o moralność, tylko o to, żeby
                                              dziecko wiedziało co mu wolno, a co nie.
                                              Ja tylko wytrzeszczałam oczy z wrażenia. Cały czas pilnowałam Adasia, żeby
                                              koleżka nie zrobił mu krzywdy. Nie zwróciłam im uwagi, ale mnie się wydaje, że
                                              takie zachowanie nie jest normalne.
                                              Nie spotykamy się co prawda często, ale może też trochę z tego powodu. Na długi
                                              weekend wyjeżdżamy razem i nie wiem jak to będzie.
                                              • camilcia Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 11:35
                                                wczorajszy wypad udany bardzo! połaziliśmy, kuchenki obejrzane smile, film bardzo
                                                dobry, chociaż może trochę za dużo zabijania, ale Denzel Washington jak zwykle
                                                niesamowity (... no bo on mi się strasznie podoba...). obowiązkowo
                                                odwiedziliśmy Sephorę, żeby kupić Majci kuleczki do kąpieli - to nasz sposób,
                                                jak nie chce żebyśmy jechali to jej obiecuję kuleczki, które zresztą uwielbia,
                                                obudziła się jak przyjechaliśmy i spała z kuleczkami smile
                                                a dzisiaj dzień zaczął się bardzo smutno, mam takiego ucznia, 3 kl podstawówki,
                                                ojciec zostawił mamę i jego już bardzo dawno, ona późna mama - mały był dla
                                                niej wszystkim - rano zginęła w wypadku. kurcze, aż się popłakałam, co teraz z
                                                tym małym? ciągle myślę jakie to życie jest kruche, w jednej chwili człowiek
                                                jest, a zaraz go nie ma. to chyba mój najgorszy koszmar, strasznie się boję że
                                                ktoś bliski zginie w wypadku. nie w porę, bez pożegnania. zupełnie nie znajduję
                                                wytłumaczenia dlaczego...
                                                • agniesz76 Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 12:47
                                                  Jakiś czas nie pisałam ale za bardzo nie było o czym, no i czasu mało. Dzisiaj
                                                  już byliśmy na spacerku bo słoneczko wyszło to od razu biegiem żeby troche
                                                  skorzystać i w sumie nie jest tak źle jak mi się wydawało przez okno. Młody w
                                                  każdym razie zadowolony teraz śpi. Wczoraj był u niego starszy kuzyn i Patryk
                                                  od razu się do niego przykleił, jak na razie nikogo nie bije tylko ściska i
                                                  wyrywa się do całowania.
                                                  Co do bijących dzieci też uważam że rodzice powinni zwracać im uwagę no bo skąd
                                                  dziecko ma wiedzieć że to jest złe? Nie rozumiem jak można się z tego śmiać?
                                                  Jak kuzynka walnęła kiedyś Patryka to powiedziałam że to nie jest lalka tylko
                                                  dziecko i jego to boli. Może jestem przewrażliwiona ale nie pozwolę zrobić
                                                  krzywdy mojemu dziecku .
                                                  Camilcia strasznie to przygnębiające co napisałaś, życie potrafi być okrutne.
                                                  Pozdrawiam Agnieszka
                                                  • sewerynki Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 14:07
                                                    Ależ dzisiaj u nas smętny dzień, szaro, ciemno, mokro, wietrznie i zimno.
                                                    Brrrr. Zaraz idę do pracy i nawet się cieszę bo się wynudziłam przez weekend.
                                                    Na spacerku szybkim byliśmy tylko w sobotę a tak to sami z Wojciechem
                                                    siedzieliśmy w domu i zbijali muchy z nudów. Nawet ja nie miałam nic do roboty
                                                    zmęczyło mnie to takie siedzenie.
                                                    Camilcia, strasznie przeżywam takie smutne wiadomości. Nie cierpię zła na
                                                    świecie i się go boję. Oglądam w poniedziałki ten program o dzieciach do
                                                    adopcji itpi i serce się kraje a z drugiej storny kompletne niezrozumienie
                                                    innych ludzi. Wiem że margines, patologia, brak wzorców ale dalej nie rozumiem
                                                    kobiet które rodzą po pięć dzieci i wszystkie olewają, nie kochają, zostawiają
                                                    zaniedbują, pozwalają żeby ktoś je bił itp. Nie pojmuję tego. W głowie mi się
                                                    nie mieści, czy one nie mają serca?No bo czegoś im ewidentnie brakuje.
                                                    Myślałam w weekemd o świętach. Wkrótce adwent i chciałaby w tym roku żeby było
                                                    inaczej, Żeby świąta miały swój cel i sens i znaczenie. Przygotwałam kilka
                                                    pomysłów co by zrobić żeby było inaczej. Myślałąm ze choinki nie będzie bo przy
                                                    Wojtku stała by chwilkę a żal mi robitych ozdób ale Paweł powidział ze nie
                                                    popuści i że damy pod sufitem na najwyższym miejscu taką malusią. smile
                                                    Myślę też już o prezentach i różnych takich. Nie chcę nie przygotowywać i
                                                    pote,m być taka zaskoczona jak zwykle że to już ....
                                                    co zrobić poradźcie żeby Wojtek nie wchodził na taboerty i komody itp. Ostatnio
                                                    sam usypiał, dzrwi zamknięte a tu nagle widzę że światło się świeci u niego,
                                                    wlazł na stoliczek w śpiworku (!!!) i sobie zapalił i dawaj do zabawek.
                                                    Zamówiłam mu 3 ksiażeczki o Teletubusiach a sobie książkę o emisji głosu. Chcę
                                                    się nauczyć poprawnie mówić żeby nie zdzierać gardła. Skrzynka, czytałam o dniu
                                                    darowych wizyt logopedów (20list) i wiesz co wszyscy logopedzi tam przyjmują
                                                    dzieci powyżej 3 lub 4 lat. Dlaczego tak jest, czy młodszymi nikt się nie
                                                    zajmuje? Dziwne. Czekam i czekam cierpliwie ale ta ejgo mowa to jak flaki z
                                                    olejem idzie. Wolniej niż bym sobie mogła wyobrazić. A możę będę logopedą? Co
                                                    trzeba skończyć? Żeby nim być? Jakie to studia?
                                                    Tak się trochę nudzę a za chwile sie zacznie.
                                                    Kocham mojego syna ogromnie.
                                                  • jogaj Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 15:04
                                                    Zamiescilam nowe zdjecia,jestem ja w nowej fryzurze i Szymon z kolegami,z
                                                    ktorymi spedzamy codziennie duzo czasu,czyli synkowie mojej kolezanki.
                                                    U nas tez rano bylo smetnie,ale poszlismy na dwor i zrobilo sie sliczne
                                                    sloneczko,a jak wrocilismy do domu znowu sie zrobilo smetnie i pomuro.
                                                    Szymon spal tylko godzinke i juz na nogach,ogladal wlasnie Teletubisie na BBC
                                                    PRime. Tesciowa na dworzu latala za Szymkiem krok w krok i ciagle mu cos
                                                    wkladala do buzi,oszalec mozna,na kazdy problem na placu zabaw ciacho do buzi.
                                                    Dzis pomyslalam,ze moze jutro ich samych wysle na dwor,po co ja tez mam isc,a
                                                    ona niech sie nim nacieszy.
                                                    Kamila straszne to co napisalas,ja czasem mam takie dni martwienia sie o meza
                                                    jak jedzie do pracy i glupie mysli,bo faktycznie zeycie jest bardzo,bardzo
                                                    kruche.
                                                    Skrzynka cos Cie nie ma dlugo,wszystko OK z Wami?
                                                    Ebeatka super,ze studia Ci sie podobaja,ale pisz do nas czasem smile
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • socka2 Re: Jak miło znowu tu wpaść :-)) 08.11.04, 17:49
                                                    tak szybko, bo Paula sie obudzila, trzeba Jej dac cos zjesc (czy Wasze dzieci
                                                    jedza dwa dania czy jedno?), pozmywac i zaczac sie pakowac.

                                                    Dzisiejsze USG w porzadku, wszystkie narzady na swoim miejscu, a najwazniejszy
                                                    jest miedzy nozkami, tzw. interesik smile)))) Paula tez byla ze mna i widziala
                                                    dzidzie smile))

                                                    Pogoda fatalna, dzisiaj w poludnie tylko 2 C, deszcz ze sniegiem i wiatrzysko :
                                                    (((( Mam nadzieje, ze w srode, dzien wylotu, bedzie lepiej - trzymajcie kciuki!

                                                    Paula z ubikacji, gdzie czytajac ksiazeczke robie kupe: "Mama, putza
                                                    (smierdzi)!"

                                                    pozdrawiamy
                                                    Ania Paula i Ktos
                                                  • kini_franio Re: Zapraszam! 08.11.04, 18:20
                                                    Dziewczyny, wcięło mi długiego posta więc tylko w skrócie: zapraszam do
                                                    Wylęgarni, gdzie prezentowane są moje prace: www.wylegarnia.com
                                                    Mam nadzieję, ze Wam sie będą podobaćsmile)
                                                    O tym co u nas napisze wieczorkiem.
                                                  • kini_franio Re: próba sygnaturki 08.11.04, 18:55
                                                    Są już nowe zdjęcia stąd popróbujemy sobie sygnaturkęsmile
                                                  • camilcia Re: próba sygnaturki 08.11.04, 19:19
                                                    Kinga, super! najbardziej podoba mi się rumianki i baranki, ale ja lubię
                                                    niebieski smile
                                                  • kini_franio Re: co u nas nowego 08.11.04, 21:19
                                                    Witajcie!
                                                    my póki co zdrowi, choć Franus dosyć niewyraźny dziś był i marudny straszliwie,
                                                    ale moze to wpływ pogody albo zębów? Cieszę sie ze chorowitki zdrowieją, a
                                                    reszta dzieciaczków trzyma się dzielnie.
                                                    Co do spraw przez Was poruszanych ostatnio: my też planujemy zakup
                                                    kuchenki smile)), Frankie - Kuchcik to ostatnie zainteresowania naszego synka,
                                                    podobno w sklepach Lidl ma być fajna kuchenka z pokrętłami (to b. ważne!!smileza
                                                    ok. 80 zł, widziałam te w Geant też są ładne. Do tego polujemy na jakąś
                                                    sensowną ciuchcię dla dwulatka, czyli bez skomplikowanych spraw, u nas W
                                                    Rossmanie już tylko święta i pacynek nie zobaczysz, a przyznaję
                                                    szczerze "polowałam" na niesmile)
                                                    Bicie innych dzieci - Franek zwykle walczy o swoje zabawki i wtedy dochodzi do
                                                    rękoczynów, wiecie, to strasznie skomplikowane są te relacje: dziecko/inne
                                                    dziecko/zabawka/rodzicsmile)kieruję się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem i
                                                    dobrem mojego dziecka, nie pozwalam bic mu innych dzieci i nie pozwalam też
                                                    jego bić. Uważam że używanie siły to ostateczność w rozwiazywaniu konfliktów,
                                                    właściwie w dorosłym świecie coś takiego nie powinno miec już w ogóle miejsca,
                                                    ale wiemy że często zdarza sie inaczej. I jak tu nie dziwic się dzieciom?
                                                    Ania cieszę się ze uSG ok., a Ty Jolus odpocznij sobie troszkę jak jest
                                                    teściowa, pewnie i jej będzie miło ze obdarzasz ją takim zaufaniem i pozwalasz
                                                    na wspólne, samodzielne spacery z Szymkiemsmile)
                                                    oj, jak sobie coś przypomnę to doskrobięsmile)
                                                  • monikam1 Re: próba sygnaturki 08.11.04, 21:22
                                                    Hej! A mnie się najbardziej podobały koty! ALe my kochamy koty! W ogóle super
                                                    strona, Kingo!
                                                    Kamilo! mnie też smutno się zrobiło na wieść o śmierci mamy Twojego ucznia.
                                                    Ostatnio strasznie zaczęłam się bac podróży samochodem nie lubię kiedy gosia
                                                    gdzieś jedzie, zwłaszcza bezee mnie. W piątek jchałam na rozprawe do Gdańska i
                                                    choć srawa niełatwa i zawisła przed samym sądem apelacyjnym, ja najbardziej
                                                    bałam sie podróży z klientem, bo filuternie stwierdził, że szybko jeździ.
                                                    Skrzynko! Widziałam kuchenki tez w Tesco. - Ceny od 40 do 70 zł. Może też
                                                    pomyślę o takim prezencie na 2 urodziny? Choć Gosia nie zdradza ainteresowania
                                                    kuchnią. Na pytanie, co byś chciała dostać od Mikołaja bez chwili
                                                    zastabnnowienia odpaliła, że "korale i bursztyny" smile)) (to z ksążeczki o
                                                    wakcjach nad morzem - aż dziw, że akurat to się jej utrwaliło). Jak pisałam - w
                                                    zestawie prezentów jest mała Barbie - tj. Shelly. Kiedyś się odgrażąłm, że
                                                    gosia nie będzie się bawić tymi lalkami. ALe pewnego dnia w kościele Gosia
                                                    zobaczyła, jak dziewczynka bawi się swoją lalką i baaardzo pragnęła dotknąć
                                                    lalkowych włosów, na co nie dostała zezwolenia właścicielki. No i w ten
                                                    sposóblala-patyk stało się obiektem Gosinych marzeń. Potem wręczono Gosi w
                                                    skleie najnowszy katalog Barbie... A ja juz się wcale małym dziewczynkom nie
                                                    dziwię, bo rzeczywiście świat Barbie to ucieleśnienie dziewcżęcych marzeń.
                                                    JA nie znam probelmu agresywnego zachowania u Gosi - przeciwnie mamy problem
                                                    odwrotny. Gosia daje sie popychać i nie umie podjąć walki o "swoje". jest to
                                                    dość dziwne, bo Gosia jest b. żywym i radosnym dzieckiem. MArtwi mnie to
                                                    trochę, bo sama pamiętam ciężkie czasy przedszkola, skąd zwykle wracałam
                                                    pogryziona i poszczypana. Niestety - katolickie przedszkole w Bydgoszczy jest
                                                    raczej poza sferą naszych marzeń, bo b. trudno się tam dostać.
                                                    Zarejestrowałam na jutro Gosię do dermatologa i dziś Gosia prawie bez wysypki.
                                                    Hmmm... Rok sie zbierałam do tej wizyty, a teraz pójdziemy powiedzieć - Dzień
                                                    dobry! Niech pani spojrzy, jakie nasze dziecko ma ładną ceręsmile))
                                                    Pozdrawiam
                                                    Monika
                                                  • paty_mama_olenki o agresji i inne 08.11.04, 22:45
                                                    Witajcie

                                                    Ewa Twoi znajomi szykuja sobie bata na siebie. My mamy takich samych znajomych
                                                    (juz zreszta o nich pisalam, po spotkaniu w czerwcu). Dzis ich synek ma 5 lat i
                                                    tez jest agresywny niesamowicie, bije gosci (mojego meza), demoluje im
                                                    mieszkanie (dziury w scianie, bo "takie byly emocje na Malyszu") i
                                                    przypuszczelnie leje i terroryzuje cala rodzine, a Oni tzn. znajomi, nadal nie
                                                    reaguja, tylko go nieustannie tlumacza (K. to mustang, K. to lew zodiakalny a
                                                    one lubia rzadzic i sa indywidualistami itp.). A pierwszy taki atak aagresji w
                                                    jego wykonaniu widzielismy jak mial wlasnie 2 lata. Ich sprawa, ich zycie. My
                                                    nie mamy ochoty na spotkania z nimi, bo dla mnie to jeden wielki stres. Stoje
                                                    przy Oli jak zandarm, bo sie boje, ze ja uderzy. A wystarczylo zareagowac tak
                                                    jak to po ktoryms otrzymanym klapsie zrobil moj Maz (widzac, ze rodzice chlopca
                                                    nic nie mowia) i dziecko przestalo go poklepywac.
                                                    Na szczescie mieszkaja w Krakowie wiec do spotkan nie ma zbyt czesto okazji.
                                                    Teraz jedziemy do Krakowa i kombinujemy jak sie wymigac od spotkania. To moze
                                                    brzmi okrutnie ale dla mnie to naprawde zero przyjemnosci taka wizyta.

                                                    Ola na szczescie nie jest agresywna. Jak ktos chce wziac jej zabawke to z
                                                    placzem biegnie do mnie. Albo poprostu zaczyna plakac i tyle.

                                                    Co do klapsow, to Oli sie zdarzylo kilka razy dostac klapsa i mimo, ze nie
                                                    moglo jej to zabolec, bo przez pampersa i nie mocno to placz straszny zawsze.
                                                    Mysle, ze dla niej bolesny byl sam akt. Bardziej zadalismy bol jej psychice niz
                                                    cialu. Dlatego staram sie juz jej nie bic. Czasem krzykne dosc ostro. A czasem
                                                    jej atak zlosci czy histeri wywoluje u mnie atak smiechu. To chyba zalezy od
                                                    dnia. Ale zauwazylam, ze generalnie mam wiecej cierpliwosci niz kiedys. Chyba
                                                    mi sie skonczyly zaburzenia hormonalne wink

                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    Patrycja
                                                  • skrzynka3 Re: mieszanka dluga 08.11.04, 22:53
                                                    Hej! Aniu ciesze ze na USG wszystko ok -gratuluje tez "interesiku" smile)) choc na
                                                    pewno jego brak ucieszylby was tak samo.
                                                    Jolu jestem tylko znowu mnie zaganialo (nie zgadniecie na czym spedzilam
                                                    wczorajszy wieczor w zastepstwie forum crying(( Henio znalazl wprawdzie nieszczesne
                                                    cwiczenia w swietlicy ale w czasie pakowania tornistra wpadl w histerie bo nie
                                                    mogl znalez podrecznika i kart pracy... przekopywalismy caly dom bo bylo
                                                    podejrzenie ze Zosia mogla je gdzies wtrynic a ona ma ciekawe schowki (na
                                                    pytanie czy brala ksiazki Henia z zapalem odpowiadala ze tak!) kamien w wode,
                                                    utulilam Go jakos kolo 22.I poszlam dzis zalatwiac z Pania i tlumaczyc mojego
                                                    zagubionego pierwszaka -ksiazki sie znalazly zostaly w klasie! Co ciekawe Henio
                                                    jest bardzo poukladana, systematyczna osoba wiec oboje z Kubim szukajac tych
                                                    ksiazek dostalismy glupawki wymyslajac scenariusze czego bedziemy szukac w
                                                    przyszlym roku jak Stas zacznie szkole (oni sa zupelnie inni).
                                                    W kazdym razie Jolus odpocznij -moze rzeczywiscie splaw tesciowa na samotny
                                                    spacer z wnukiem?, po co masz sie denerwowac tak przynajmniej nie bedziesz
                                                    widziala tych wpychanych ciach, Szymkowi na jeden raz nic nie bedzie a Tobie
                                                    nie predko moze sie nadarzyc nastepna okazja takiego luziku smile)
                                                    Sewerynki, zeby byc logopeda trzeba skonczyc studia- w Twoim przypadku
                                                    podyplomowesmile)- 2 letnie, w stolicy sa na Uniwerku na wydziale obecnie
                                                    Medycznym (kiedys byly na Polonistyce) i na Akademii Pedagogiki Specjalnej.Co
                                                    do dnia bezplatnych diagnoz logopedycznych to mysle ze intencja byla taka ze to
                                                    sa raczej badanie tzw. przesiewowe czyli troche z grubsza taki pierwszy kontakt
                                                    i wylapanie nieprawidlowosci. Zeby stwierdzic czy dwulatek ma opoznienie mowy i
                                                    czy trzeba jakos interweniowac trzeba przeprowadzic bardzo szczegolowy wywiad z
                                                    rodzicami, poobserwowac dziecko w swobodnej zabawie, sprobowac zlapac jakis
                                                    kontakt z maluchem zeby to i owo sprawdzic. To raczej nie do zrobienia w 20-30
                                                    min i w jedno spotkanie a tyle mniej wiecej czasu jest na pacjenta w czasie
                                                    akcji Diagnoz. No i praca z takimi maluchami ma swoja specyfike nie kazdy
                                                    logopeda przedszkolny czy szkolny to czuje.
                                                    Ebeatko super ze studia ciekawe ale nie zapomnij tak calkiem o nas wink))
                                                    Zosia pomalu krok po kroku lepiej ale rzeczywiscie wyjatkowe paskudztwo Ja
                                                    zlapalo -to chyba Jej najciezsza choroba od urodzenia.Dalej ma katar, troche
                                                    kaszle (ale dzis jakby wyraznie mniej)marudzi i nie ma apetytu.Z opiekunka
                                                    super teraz dopiero czuje jak meczylam sie caly zeszly rok, z ta "Ciocia"
                                                    rozumiemy sie wlasciwie bez slow a Zosia bardzo Ja lubi i jak rano zorientuje
                                                    sie ze jest dzien mojej pracy (jak ona to skubana wyczuwa ???) dopytuje sie
                                                    czy "Lela" przyjdzie.
                                                    Kuchenki namietnie ogladam w necie i co ciekawe dolaczyli do mnie chlopcy!!!
                                                    Bardzo im sie podobaja takie wielofunkcyjne i strasznie sie napalili. Kiedy
                                                    powiedzialam ze odpada bo za droga a przeciez jeszcze trzeba kupic prezenty dla
                                                    nIch pokombinowali i zaproponowali zebysmy kupili Im taka jako wspolny prezent
                                                    dla trojga i symboliczne drobiazgi na Mikolajki. Zaskoczyli mnie nie sadzilam
                                                    ze taka kuchenka moze ich jeszcze bawic. Tylko musze jeszcze przekonac Tate ze
                                                    lepiej kupic im jeden fajny wymarzony prezent (nawet jesli nie jest
                                                    wystarczajaco "meski") niz kilka jednodniowych badziewi -pamietam jakie boje
                                                    stoczylismy o wozek dla lalek ktory byl obiektem pozadania moich kilkuletnich
                                                    synow a ktorego Tata przezyc nie mogl. Wozek jest i bawia sie nim do dzis a jak
                                                    poszlismy z nim do parku wszyscy koledzy z piaskownicy sobie go wyrywali zeby
                                                    zrobic rundke z misiem wink)))

                                                    I na koniec.. Camilcia to bardzo smutne i tragiczne crying( ja tez ma obsesje
                                                    naglej smierci kogos bliskiego. A dzis usypiajac Zosie przeczytalam w Duzym
                                                    Formacie reportaz o dziewczynach z Forum "Choroba dziecka, strata dziecka" i
                                                    poryczalam sie totalnie.

                                                    Trzymajcie sie Skrzynka
                                                  • jogaj Re: mieszanka dluga 09.11.04, 00:18
                                                    No wlasnie moj plan ze spacerkiem raczej nie wypali,bo tesciowa wlasnie
                                                    marzekala,ze cos ja bierze i okazalo sie,ze ma goraczke. I teraz nie wiem co
                                                    gorsze,czy zeby zostala,zarazala Szymka i jeszcze ja mialabym na glowie czy
                                                    zeby chora jechala do domu.
                                                    Poza tym wkurza mnie tym,ze tak jej musze uslugiwac,niby mowi,ze mam
                                                    ofpoczac,ale nawet talerza po sobie nie moze wstawic do zlewu!!! I wszystko jej
                                                    podaj i zrob.No ale przynajmniej bawi sie z Szymonem,choc w swietle
                                                    goraczki,ktora ma coraz mniej mnie to cieszy.
                                                    Skrzynka wozek to super sprawa,moj Szymon od razu startuje do wozka jak jakis
                                                    zobaczy na placu zabaw,dzis sie poplakal,bo w koncu odstawil wozek,przed tem
                                                    ulozyl lale,ktroej dal buzi i jakis chlopiec zaczal sie bawic tym
                                                    wozkiem,ciezko bylo.
                                                    Koncze,bo maz mi kaze isc do lozka smile
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • ewakop Re: mieszanka dluga 09.11.04, 10:45
                                                    Cześć dziewczyny,

                                                    Aniu, gratuluję synka !!!!!!!! Cieszę się, że z maleństwem wszystko w porządku.

                                                    My mamy zabawkę - kuchnię. Potwierdzam, że to fajna zabawka. Latem stała u nas
                                                    w ogródku i wszystkie dzieciaki z okolicy się nią bawiły. Najfajniejsza zabawa,
                                                    to przyrządzanie potraw z błota. Adaś bardzo lubi się bawić moim przybornikiem
                                                    do paznokci ( jak chyba wszystkie dzieci najbardziej lubi się bawić tym, co
                                                    niedozwolone), zawsze mu tłumaczę, że to nie jest zabawka dla dzieci i że może
                                                    się skaleczyć ostrymi przyborami: nożyczkami albo cążkami. Czasami mu pozwalam
                                                    popiłować paznokcie pilniczkiem pod moim czujnym okiem. W niedzielę znowu się
                                                    dorwał do przybornika, cały czas go pilnowałam, ale niestety i tak się
                                                    skaleczył. Skaleczył się dosyć mocno w paluszek, krew trochę tryskała, ale
                                                    nawet nie zapłakał. Jak mu zaproponowałam, że mu zakleję plasterkiem, to od
                                                    razu się zgodził.

                                                    Wczoraj byłam na Torwarze na „Romeo i Julia”. Średnio mi się podobało, chociaż
                                                    ja lubię musicale. Ot, takie sobie widowisko muzyczne, można obejrzeć. Wydaje
                                                    mi się, że „młodszej młodzieży” się bardziej podobało. Nawet nie kupiłam sobie
                                                    płyty z piosenkami. Byłam zdziwiona, bo ponad tysięczna widownia była obsadzona
                                                    w 100%. Mnóstwo autokarów z całej Polski.
                                                    Kiedyś „Metrem” byłam zachwycona, bardzo mi się podobały utwory z „Metra”.
                                                    Teraz mi się też zdarza czasami wrzucić płytkę z „Metra”.

                                                    Aniu, ja trzymam kciuki, żeby pogoda w środę była ładna i żeby nie padało (ale
                                                    takie są właśnie prognozy, przynajmniej dla Polski), bo przede mną też podróż w
                                                    środę do Zakopanego, bądź co bądź to parę ładnych godzin jazdy.
                                                  • danwik Re: mieszanka dluga 09.11.04, 11:25
                                                    Witam po dłuuuzszej nieobecności! Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętacie i
                                                    chcecie na forum ???
                                                    Co do kuchenki - Wiktoria ma takową i bardzo lubi "gotować" i karmić nas i
                                                    lale. Wózeczek też ma (taki malutki wiklinowy) i też bardzo lubi się nim bawić.
                                                    Usypia i karmi lale. Wygląda to cudownie i tak słodko.
                                                    Jak już pisałam odstawiłam ją od piersi. Przeszła to w miare bezboleśnie.
                                                    Jeszcze pamięta o mleczku i zasypiając przytula się do piersi (albo
                                                    przynajmniej rączkę wkłada mi pod koszule smile. No i daje buziaki w piersi mówiąc
                                                    PA PA. Poza tym powolutku Malutka się rozgaduje. Co raz ładniej składa wyrazy w
                                                    zdania. Jej ulubione zaczyna się od słów "Ja teś chcie ..." albo "Ja nie
                                                    chcie ...". Ciekawe czy wiecie co znaczy "Masia" ???
                                                    Pzdr. Was i Styczniaki cieplutko. agnieszka
                                                    ps. Ślicznie dziękuję za miłe komentarze nt mojej nowej fryzurki i słowa
                                                    otuchy !!!!!
    • franca1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 12:36
      Hej dziewczyny,
      Dobrze, że powoli wszystko wychodzi na prostą, Zosia ma się dobrze, u fasolek
      Ani i Joli też wszystko w najlepszym porządku.
      Ja nie mam problemu z gryzącym i bijącym dzieckiem, mieliśmy okres bardzo
      krótki okres ciągnięcia za włosy za każdym razem łapałam ją za rękę, patrzyłam
      w oczy i tłumaczyłam, że tak nie wolno, że to boli itd. Gdyby tak zachowywała
      się wobec dzieci moja reakcja byłaby taka sama, "nie wolno".

      Przez weekend pożegnaliśmy się ze smokiem, gdzieś zaginął w piątek wieczorem,
      stwierdziłam, że jak jedną noc przeżyła, to widocznie już czas, jeszcze w
      sobotę coś mruczała "mota, mota", ale pomogło tłumaczenie, że Olga jest już
      taka duża i w ogóle nie potrzebuje smoka, tu Ola wymieniła całą listę "dużych
      bez smoka" i poszła spać.
      Następna rzecz na mojej liście - to przeprowadzenie Olgi do jej własnego
      łóżeczka - ostatnio obkleja je wszelkimi naklejkami zdobytymi od babć. No a na
      końcu nocnik. Ale ze mnie planowaczka smile
      Co do kuchenki to jest to też nasz pomysł na prezent gwiazdkowy dla Olgi, od
      jakiegoś czasu namiętnie śledzę allgro, i chyba zdecyduję się na kuchnię Smoby
      tylko nie wiem jeszcze na który model, to zależy od funduszy jakie będziemy
      chcieli przeznaczyć, dziadkowie mają tez się dorzucić. Prezent urodzinowy - to
      pewno książki, klocki drewniane, dodatkowy zestaw do farmy lub tablica do
      rysowania. Jeszcze się zastanawiam.

      Lalki - jeżeli już Ola bawi się nimi, to największym powodzeniem cieszy się
      niewielki bobas, potem cała reszta, plus kilka jeszcze po mnie. Trzeba
      przyznać, że lalki to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. U nas na
      topie farma i cały zwierzyniec, do tego wywrotka do przewożenia zwierząt,
      traktora, samochodów, klocki, z których buduje się zamek no i obowiązkowo
      drewniana układanka z pojazdami i proste puzzle,

      Już sama nie wiem co miałam napisać. Życzę miłego długaśnego weekendu. My jutro
      po pracy jedziemy do Bielska. W planach mamy kino, kawiarnie, obowiązkowo
      pierogi ruskie w barze Pierożek Karolinasmile, po cichu liczymy na ładną pogodę,
      to wtedy ruszymy na "szlak" i w góry, trasa rekraacyjna, żeby Olga sobie
      poradziła, ostatnio nieźle jej to wychodziło.

      Buziaki
      Magda

      Metamorfozy obu mam czyli Danwika i Joli - super smile
      • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 22:37
        Jakos podpieram sie nosem.Noc znowu do tylu Zosia pojekiwala i narzekala ze
        nozka boli a nic zupelnie nie bylo widac i przy obmacywaniu nie narzekala ale
        wyraznie cos jej spac przeszkadzalo, dzis biegala i nie kulala wiec pojecia nie
        mam co to moglo byc?? Kini jak Franek narzekal ze nozki bola to pokazywal
        jakies konkretne miejsce? Ona strasznie tymi nozkami kopala i wierzgala
        zloscila sie i powtarzala -nozka boli.
        Wrocilam dzis z pracy pozniej bo mialam jakies spotkania z rodzicami dzieci i
        od razu pognalam ze Stasinkiem do Pruszkowa do laryngologa (pociagiem bo K w
        pracy a MAma zostala z Zosia ktorej boje sie jeszcze wyciagac na dwor)
        wrocilismy 19.30 -na szczescie operacja na razie nie potrzebna tylko mamy kupic
        aparat do przedmuchiwania uszu i systematycznie je wentylowac. Mam nadzieje ze
        to pomoze.
        Oj Jolu ale masz pecha z ta Tesciowa crying(( rzeczywiscie i powiedziec Jej zeby
        chora jechala glupio a z drugiej strony Wam teraz tez infekcja najmniej
        potrzebna i Ty zamiast odpoczac sie nadenerwujesz i naszarpiesz skaczac wokol ;
        (( Trzymaj sie.
        Ania trzymam kciuki za loty,milo bedzie pomyslec ze jestes blizej choc kontakt
        gorszy. No ale zadzwonic bedzie mozna wink))
        Aga -Ty sie pytasz czy chcemy czy pamietamy?? wink))))Gratuluje odstawienia
        Wikusi i tego ze bezbolesnie przeszlo. Widzisz jaka juz duza panienka wink0
        Magda mnie tez sie Smoby chyba najbardziej podoba, mam jechac z moja Mama do
        Selgrosu i zobaczyc czy tam nie ma jakiejs promocji jak bedzie cos ciekawego
        dam znac.
        Dlugi weekend u nas smetnie sie zapowiada bo mojego meza wciagnela praca ze
        skarpetkami i odgraza sie ze -no moze w niedziele nie pojdzie tylko wezmie
        prace do domu -do kitu z takim dlugim weekendem crying((
        Ewa i Magda i wszyscy ktorzy maja plany wyjazdowe -dobrej drogi ladnej
        pogody smile))
        SEwerynki jakos udalo mi sie taz ze Zosia dostala klapsa tylko kilka razy w
        zyciu (nie za mocnego)- chyba z wiekiem jakos latwiej sie opanowuje i udaje mi
        sie znalezc inne rozwiazanie.Na wszelki wypadek nie ma rzeczy o ktore mogly byc
        awantury typu kable na wierzchu czy nie zaslepione kontakty. Z tych kilku razy
        pare bylo z ogromnym placzem a pare z obrazonym odejsciem na bok.Mysle ze to
        zalezy od dziecka, Wojtek ma po prostu charakter i choc to moze byc trudne to
        mysle ze jest cenne wink)
        Zosia do obcych dzieci nie jest agresywna byl czas ze szczypala po twarzy
        chlopcow i probowala gryzc (i to wcale nie wtedy kiedy byla na nich o cos zla)
        tlumaczylismy, ostro mowilismy ze nie wolno ale tak naprawde problem rozwiazal
        sie sam po prostu kiedys kiedy uszczypnela z calej sily Stasia ten odruchowo
        zrobil to samo a Ona w wielki placz i na skarge do mnie,wtedy powiedzialam zeby
        nie plakala bo sama robi to samo i jak nie chce zeby On szczypal to sama tez
        nie moze i przeszlo jak reka odjal - bardzo podobna sytuacja jak z Majcia Kamili
        Uciekam spac Skrzynka
        • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 22:55
          Hihihi znowu pisalam z kims razem,teraz ze Skrzynka smile
          Nie wiem czy Cie to pocieszy Kasiu,ale moj maz juz mi zapowiedzial,ze w
          czwartek ma duzo planow,a w niedziele ma sluzbe wiec cala doba poza domem.
          Faktycznie zapomialam Aniu szybkiej i fantastycznej podrozy,no i pogody
          znosnej,mam nadzieje do zobaczenia.
          Buziaczki-Jola
          • ewakop Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 09:28
            Ja tylko na chwilkę, wydrukowałam mapkę dojazdową i sprawdziłam kurs korony
            słowackiej.
            Na dziś zaczarowałam pogodę i jest ładnie. Chyba jednak się nie utrzyma przez
            cału długi weekend.
            Wszystkim życzę udanego długiego weekendu i do poniedziałku !!!!!!!!!!
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 09.11.04, 22:49
        Czyzby jakis protest w pisaniu postow?! Co sie stalo,ze tu taka cisza?
        Kini ja mam fiola na punkcie kubkow i podobaja mi sie wszystkie,a zestawami dla
        dzieci jestem zachwycona,cuda.
        Moja tesciowa rano z bolem gardla i temperatura lekko zbita przez tabletki
        wsiadala w autobus i pojechala do domu,troche glupio, jechac taki kawal i byc
        tylko dwa dni,ale w sumie jestem jej wdzieczna,ze nie zostala i nas nie zaraza.
        Zal mi jej,bo ona steskniona za Szymonem i nie zdazyla sie nim nacieszyc
        jeszcze. Szymonowi juz profilaktycznie daje witaminki i meza do lozka tez
        poloze z aspirynka,bo on szybko lapie rozne swinstwa.
        Dzis udalo nam sie wyskoczyc na spacerek miedzy deszczem i nawet slonko chwile
        swiecilo,ale bylo okropnie zimno,ja w zimowej kutrce,a wiele doroslych ludzi
        juz w czapkach.
        No to koncze,znowu sama na placu boju.
        Franca i Ewa zycze ladnej pogody podczas wyjazdow.
        Jola
        • socka2 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 09:26
          Dzieki dziewczyny za zyczenia udanej podrozy smile)) jestescie kochane. Wlasnie za
          chwilke wyruszamy najpierw do Neapolu, potem lot do Berlina i z Berlina jazda
          do Slupska. Mam nadzieje, ze wkrotce wpadne na forum dac znac co u nas.
          Niestety modemu w mamy nie ma, bo sama go wymontowalam i nie wiem, czy bede
          teraz umiala skonfigurowac surprised Ale istnieja kafejki, brat ma stale lacze, wiec
          na pewno bede sie co jakis czas pojawiac.

          Przepraszam, ze nie pisze nic na temat Waszych postow, ale spiesze sie...
          Kini, dzieki za pomoc smile a zestawy sa sliczne.

          pozdrawiamy goraco
          Ania Paula i maluszek
          • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 11:39
            Ja mam dla Was zagadke ze slownika Szymona:
            1.ajo
            2.papa
            3.baja
            U nas dzis sliczna pogoda,swieci sloneczko,ale zimno jest,moj maz idze do pracy
            na pozniej (ale pewnie wroci w nocy) wiec wlasnie wyslalam ich na spacer. Po
            poludniu ide do naszej prywatnej pediatry,bo Szymon ciagle jeszcze kaszle w
            nocy i po bieganiu,chce miec pewnosc,ze wszystko jest OK.
            Lece robic porzadek w apteczce poki ich nie ma.
            Buziaczki-Jola
            • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 12:11
              ja też na chwilkę, nie wiem w co ręce włożyć, mam dzisiaj b. dużo pracy, w
              dodatku jutro na obiad mi sie zwala rodzina Marcina i nasza, jego imieniny,
              musze wszystko dzisiaj kupic, przygotowac. nie wiem kiedy to zdaze, on w pracy
              jakas kontrola, wiec bedzie pozno...
              dziewczyny, udanych wyjazdow, milego wolnego i zdrowka!
              buziaczki
              • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 13:51
                My też szybciutko! Camilcia my też przygotowania drobne przedimieninowe
                (Marcin)smile. Wspanialej pogody życzymy Ewie i Magdzie, Ani spokojnej,
                bezpiecznej podróży. U nas weekend niezaplanowany, ale prawie zapchanysmile
                Skrzynka, u nas było dokładnie to samo z nóżkami, nie pokazywał konkretnego
                miejsca, lekarka mówiła żeby w ostatecznosći wspomagac się panadolem, my
                robiliśmy badania z krwi na jakieś białak , ale wszystko wyszło ok.
                Dziewczyny dzieki za miłe słowa o moich pracach, polecam się na prezenty
                świątecznewink)
                Pozdrawiam cieplutko
    • dador1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 15:00
      Witam, długo mnie nie było, ale jakoś nie miałam natchnienia do pisania.
      Wszystkim wybierającym się na długi weekend, życzę udanego wyjazdu.
      Ani miłej podróży do ojczyzny i oby szybko zleciała.
      Kiniu, twoje arcydzieła bardzo ładne.
      U nas wszystko po staremu, Mati się coraz bardziej rozgaduje, powtarza dużo
      nowych słów, ostatni hit to głuchy, a zaczęło się od tego, że teściowa
      powiedziała, że ich pies jest trochę głuchy (ze starości), mówi: „głu” i jak
      się do niego cos mówi, to udaje, że nie słyszy.
      Nauczył się mówić jak ma na imię, i jak go się spytać to odpowiada :Mati.
      Za to z nocnikiem klapa.
      Byliśmy z nim u dentysty, i jestem bardzo zadowolona, bo ma super ząbki, zero
      próchnicy, tylko mówiła, żeby polakierować bruzdy, tam gdzie najczęściej psują
      się dzieciom. Byłam w szoku, bo grzecznie otworzył buzię, ale może dlatego, że
      wzięliśmy go ze sobą jak my mieliśmy wizytę, najpierw ja byłam na fotelu i
      widział co mi robiła, potem jego wzięłam na kolana i obejrzała mu ząbki, potem
      był tata, a Mati był zafascynowany akwarium, które stało w poczekalni i cały
      czas mówił: mama lyby. Dentystka, wypatrzyła mu piątki, jak myślałam że idą bo
      noce otatnio gorsze.
      Byłam dzisiaj w Auchan, zobaczyć jakieś zabawki na mikołaja i na gwiazdkę i
      zgłupiałam, jest taki duży wybór, że sama nie wiem co mu kupić, myślałam nad
      farmą Fisher Price’a, ale nie wiem bo kosztuje sporo, a jak mu się nie spodoba.
      Jest tez duży wybór kuchni. Jedyne co wiem, że kupie, to mop z wiaderkiem i
      zmiotke i szufelke, bo cały czas zabiera jak ja sprzątam.
      U nas weekend spokojnie, Darek jutro z teściem jedzie na Mazury, osłonić krzewy
      przed zima i spuścić wodę z hydroforu. My z Matim zostajemy, ma przyjechać
      koleżanka z synkiem pół roku starszym, pójdziemy na jakiś spacer. W piątek
      chyba pojedziemy na Bartycką (planujemy na wiosnę mały remont i zrobienie
      pokoju dla Matiego).

      Pozdrawiam
      Dorota
      • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 16:37
        Hej! Ufff - super, ze chociaż Dorota dziś się nigdzie nie spieszyłasmile))
        Śmiesznie się czytało Wasze posty. Każda na chwilkęsmile))A u nas dla odmiany
        leniwie. Wojtek z Gosią pojechali na zakupy, a ja mam 5 minut dla siebiesmile))
        Za późno by życzyć dziewczynom szczęśliwej podróży, więc będę trzymać kciuki.
        Zazdroszczę wyjazdu w góry. Marzy mi się wyjazd z rodziną gdzieś gdzie śniegu
        po pas, ale mamy z mężem sprzeczne plany zimowo-wakacyjne. Ja chcę jechać na
        lepienie bałwanó (nie jeździmy na narty), a Wojtek uważa, że dla podreperowania
        zdrowia należy pojechać np. do Tunezji, gdzie mnie w ogóle nie ciągnie i nie
        przekonują mnie nawet rewelacyjne ceny. Na szczęście mamy zgodne plany na lato -
        tydzień w Świnoujściu albo w Międzyzdrojach i tydzień na Bornholmie - czyli
        podróż za jednym zamachem, bo trzeba wykorzystać, ze się człowiek tyle godzin
        najedzie. Kinie i Paty - byłyście na Bornholmie? Macie jakieś fajne dane na
        dobre lokum?
        A no zapomniałam, że to dopiero Gwiazdka nadchodzi. Czy u Was też chodzą
        Gwiazdory??? Ja jak piszę o Mikołaju mam na myśli 6.XII. 24.XII u nas chodzi
        Gwiazdor. piszę to, bo jak kiedyś na studiach powiedziałam, zę u nas chodzi
        Gwiazdor, to ludzie z innych stron Polski myśleli, że sobie robię jaja i mówię
        o Olbrychskim albo innym podobnym jemu. Że niby takie jasełka. A to tylko stary
        komunistyczny obyczaj. Taki Dziadzio Mróz.Gosi marzy się taki Duży Misio jak ma
        Maja. WIęc może pojawi się pod choinką? No i jak pisałam - marzą się
        nieustannie "korale i bursztyny". Wynalazłam jej jednak jakieś w szufladzie,
        więc może zakupy biżuterii przełożymy na przyszłe lata.
        My jutro spełniamy obywatelski obowiązek i idziemy na Stary Rynek składać
        wieniec z wojewodą. A po obiedzie jedziemy na spotkanie z Hubercikiem (też
        styczniacze - 24.01.2003 r.). Gosia się już strasznie cieszy. A w piątek
        niestety idę do pracysad(((
        Danwiku! Super, że się odezwałaś. Bo juz się o Ciebie martiłam.
        Magdo! Zadroszcze sukcesów smokowych. u nas po trzech dniach odwyku nastąpiła
        reemisja. Gosia płacze już na zapas, bo boi się, zę zabierzemy dydolka.
        Pociszam się, zę koleżanki synek w wieku 3 lat spał z 3 smoczkami - 1 w buzi i
        dwa w łapkach. No i budziła się, gdy którykolwiek wypadł. A ząbki ma całkiem
        ładne.
        JolU! Fajna fryzurka!!! Chyba też się zetnę. Nie chcą mi własy schnąć, a
        wieczorem suszenie suszarką nie wchodzi w rachubę. U nas ciągle ten problem, o
        którym pisałyśmy ze Skrzynką. Gosia ma nadwrażliwość na pewne źwięki -
        zwłaszcza odkurzacz i suszarkę. Gosia po prosytu słyszy więćej niż my - np.
        pogotowie my dopiero słyszymy po kilku sekundach o d momentu, gdy Gosia nam
        zakomunikuje. Bywa to uciążliwe. No nic idę odkurzać póki ich nie ma w domu.
        Pozdrawiam
        monika
        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 18:42
          Hej! No to ja wpadlam teraz bo rano to bym napisala -ja na chwilke bo
          pedze wink)))
          U nas nie ma Gwiazdorow, 6XII prezenty daje Mikolaj ale widze ze Henio coraz
          bardziej kombinuje ze cos tu nie gra wink)
          Jolu w sumie dobrze ze sie sprawa sama rozwiazala trzymajcie sie tylko i nie
          zachorujcie.
          czy ajo to jajko czy halo ? a moze balon?
          zrewazuje sie kto zgadnie kto to Kikik? -podpowiedz postac historyczna.
          Wszystkiego dobrego dla Marcinow styczniowych Tatusiow wink))
          Musze cos wymyslic z Zosiowymi wloskami bo w oczy wchodza a spinki dalej mowy
          nie ma zeby pozwolila sobie wlozyc. Moja Mama po ostatnim razie stanowczo
          odmowila asystowania przy strzyzeniu a ktos musi mi przytrzymac glowke jesli
          obciete maja byc tylko wloski bez np. uszu crying
          Moniko Zosia troszke lepiej zyje z warczacymi przedmiotami tzn dalej nie
          przepada ale nie ma juz placzu i tragedii.
          Moje trzeciorodne dziecie zazyczylo sobie ogladania ulubionej ostatnio
          ksiazki "Ksiegi pierwszych slow" swego czasu chlopcy mieli swira na jej punkcie
          wiec jest zaczytana z lekka wiec zmykam Skrzynka
          • sewerynki to ja 10.11.04, 21:52
            U nas też nic nowego. Przez kilka dni były problemy z dostaniem sie do
            komputera ponieważ mój mąż postanowił odrestaurować nasz i wymieniał bebechy.
            Stąd nasza cisza. Nic się nie dzieje. Planów weekednowych nie mamy. Moja
            opiekunka ma wnuczka 11 mc (syn 18 letniej córki) który jest w szpitalu.
            Pojechali tam bo mały dwa razy jakby tracił przytomność, podejrzewaja padaczkę,
            leżał na neurologii ale zdążył juz złapać rotawirusa a potem infekcje która
            pomimo że od razu przywalili mu antybiotyk przeistoczyła się juz w zapalenie
            płuc i kolejny antybiotyk. Okropne to jest. Jedziesz do szpitala z dzieckiem w
            jednej sprawie i dostajesz kolejne choroby. Draństwo. Mąż mi się patrzy na ręce
            i głupio komentuje więc na razie. Pewnie pustki tu bedą przez weekend. Jola leż
            dużo. Skrzynka ciesze sie ze macie sie lepiej. I dzieki na informacje.
          • sewerynki to ja 10.11.04, 21:52
            U nas też nic nowego. Przez kilka dni były problemy z dostaniem sie do
            komputera ponieważ mój mąż postanowił odrestaurować nasz i wymieniał bebechy.
            Stąd nasza cisza. Nic się nie dzieje. Planów weekednowych nie mamy. Moja
            opiekunka ma wnuczka 11 mc (syn 18 letniej córki) który jest w szpitalu.
            Pojechali tam bo mały dwa razy jakby tracił przytomność, podejrzewaja padaczkę,
            leżał na neurologii ale zdążył juz złapać rotawirusa a potem infekcje która
            pomimo że od razu przywalili mu antybiotyk przeistoczyła się juz w zapalenie
            płuc i kolejny antybiotyk. Okropne to jest. Jedziesz do szpitala z dzieckiem w
            jednej sprawie i dostajesz kolejne choroby. Draństwo. Mąż mi się patrzy na ręce
            i głupio komentuje więc na razie. Pewnie pustki tu bedą przez weekend. Jola leż
            dużo. Skrzynka ciesze sie ze macie sie lepiej. I dzieki na informacje.
          • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:11
            Czesc dyiewcyznz, cos widye, ye klawiatura mi siadla...Ania, jak dobrye, ye
            fasolka ydrowa !!! Kini, to naprawde wsyzstko Twojego autorstwa ___ Jestem pod
            wrayeniem !!! Danwicyku kochanz, pisy co u Ciebie co postanowiliscie. Calz cyas
            o Tobie mzsle i tryzmam kciuki, yebz wsyzstko sie uloyzlo.

            Ja mam od wcyoraj lekkiego dola, bo....odstawiam moja krusyznke....Cale
            sycyescie strasynego dramatu nie bzlo, ale i tak jest mi smutno...Piersi mam
            cale obolale i nabrymiale i w ywiaykz y tzm mam do was kilka pztan

            1. Kiedz odciagac i ile i jak cyesto
            2. A moye ktoras y was obwiayzwala sie
            3. Boje sie, ye bede miala yapalenie, jak poynac, ye sie yacyzna

            Sorka ya pisownie, nie mecye juy was, napisye cos wiecej jak yreperuje
            klawiature,

            Kasia i Ola
            • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:46
              Hej! Kasiu Ludikun ja sie nie obwiazywalam bo bardzo sie balam zapalenia -
              mialam kilka razy przy chlopcach w czasie karmienia -zaczynalo sie jakbym miala
              grype lamaniem w kosciach i goraczka a potem jedna piers bolala (najczesciej w
              jednym miejscu ) byla ciepla czasem lekko czerwona.
              Scagalam przy odstawianiu delikatnie tyle zeby poczuc ulge (podobnie jak przy
              nawale po porodzie) pilam napar z szalwi (podobno hamuje laktacje) i robilam
              oklady z lisci kapusty (schlodzonych w lodowce i potluczonych tluczkiem do
              miesa zeby poscily sok)brzmi szarlatansko ale mnie ta kapusta bardzo pomagala
              przy zastojach, ktore mialam czesto z powodu blizny po operacji.
              Trzymaj sie wink)), to nie jest latwy moment(przynajmniej ja zawsze czulam pewien
              zal i strate ze cos pieknego juz nigdy sie nie powtorzy) ale staraj sie
              wynalezc jak najwiecej pozytywow. No i gratulacje dla Olenki
              Sewerynki u nas raz jeden Henio byl w szpitalu(mial podejrzenie zapalenia opon
              mozgowo rdzeniowych ktore sie na szczescie nie potwierdzilo) i chociaz wszystko
              bylo w miare ok i wszyscy sie starali a my moglismy z Nim byc od 6 rano do 22
              (potem trzeba bylo isc do hotelu szpitalnego)wspominamy to jako jeden z
              najtrudniejszych tygodni w zyciu crying((a On bardzo nie lubi o tym myslec i nie
              cierpi jak komus przy nim o tym opowiadam.W pewnym sensie szpital niestety
              zawsze bedzie zbiornikiem zarazkow i to wrednych zeby nie wiem jak cudowali z
              higiena i srodkami ostroznosci-choc na pewno na miejscu tych rodzicow tez bym
              sie podlamala.
              Ide na parowki i piwko wink))) Skrzynka
            • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:47
              Ludikum moim zdaniem wylalas cos na klawiature i dlatego tak Ci sie
              robi,powinnas ja wyczyscic w srodku.
              Ja jak odstawiam Szymona to pilam napar z szalwi,bo wstrzymuje laktacje i
              odciaglam troszke ze 3 dni jak juz mnie bardzo bolaly i mialam nabrzmiale,ale
              tylko do momentu poczucia ulgi. Nie obwiazywalam sie.
              Chyba juz wszystkie maluszki odstawione od cycusiow,ktos jeszcze karmi?
              Sewerynki to co piszesz,ze szpitalem to zwykle tak bywa,moja kumpela byla z
              synkiem z salmonella w szpitalu przez tydzien,wyszli i po dwoch dniach wrocili
              z powrotem z rota wirusem znowu na tydzien.Niby sale osobne dla kazdego
              dziecka,ale to sie chyba nie da nie zarazic.
              Tesciowa ma zapalenie gardla,my sie jeszcze trzymamy i mam nadzieje,ze nam sie
              uda. Bylam z Szymonem u lekarki,ale powiedziala,ze ten kaszel to pozostalosc po
              chorobie,podraznione gardlo,osluchowo jest czysciutki.
              Buziaczki-Jola
    • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:44
      hej,

      ostatnio nie mialam natchnienia do pisania ale czytalam regularnie. Zdjecia tez
      ogladalam. Aga i Jolus fryzurki super. Ja tez musze cos ze soba zrobic bo
      zaczynaja mi siwe wlosy wychodzic. Jakas farbka by się przydala.

      My caly czas w ferworze mieszkania. Już nam tynki klada smile Już się nie mogę
      doczekac a jeszcze w ostaniej chwili zdecydowalismy się na antresole i ponieważ
      na razie będzie duzo miejsca Zuzia będzie miala dwa pokoje w jednym zrobimy
      sypialnie a w drugim cos w rodzaju bawialni (czyt. jeden wielki balagan za
      zamknietymi drzwiami). Strasznie się ciesze i już wyszukalam na allegro bardzo
      fajne drewniane skrzynie na zabawki. Koncepcje mam taka ze jej „sypialnie”
      zrobie w jasnych kolorach i chcialabym jej kupic ladna komode z bielonego
      drewna (debu lub buku) a do tego regalik na ksiazki z jasnymi wiklinowymi
      koszykami (już widzialam w IKEI). Albo kupie z surowego drewna i
      sama „wybiele”. Może macie jakies namiary na ladne meble.

      Zuzi już chyba przeszedl kryzys w przedszkolu chociaz ostatnie dwa dnia troche
      plakala jak wychodzilam ale dzisiaj już było super. Na rytmice tancuje na
      calego i strach przed pania już minal. Ten jej placz ostatnio troche mnie
      martwil bo z jednej srony widze ze w przedszkolu bawi się swietnie i jak wraca
      to mi ciagle opowiada co tam robila ale z drugiej strony ona nie musi tam
      chodzic i nie chce żeby to był dla niej stres tylko przyjemnosc. Niezastapiona
      jest oczywiście pani Ania – ukochana ciocia i jak Zuzia wychodzi to Pani
      dostaje buziaka.
      W tym tygodniu dzieci obserwuja jakie zmiany w przyrodzie wywoluje jesien.
      Miedzy innymi było robienie blotka na kartce papieru z krochmalu a pozniej tego
      samego na dworzu ale z prawdziwych „materialow”. Zuzia po eksperymencie
      wygladala jak nimfa blotna. A zadowowlona była z siebie.

      Co do prezentow gwiazdkowych to widze ze pomysly sa zbiezne. Ja już od dwch
      miesiecy poszukuje kuchni dla Zuzi i tez chyba to będzie Smoby. Musze jeszcze
      posprawdzac ceny. Na razie wiem ze w Auchan jest za 249,- a w w sklepie kolo
      mnie jakies 30 zl. drozej. Co prawda mnie się strasznie podoba ta z elektryka
      ale cena troche powalajaca. Kuchnia ma być prezentem od dziadkow. My już
      kupilismy prezent Zuzi, który już zreszta dostaka bo nie wytrzymalam. Kupilismy
      jej lalke Chou Chou. Pomysl trafiony w 10. Zuzia caly czas targa ja ze soba
      przytula caluje, karmi. Musze jej jeszcze dokupic akcesoria dla lali typu
      nocniczek i mydelko ale koniecznie z pompka. Już nawet znalazlam w internecie
      caly kuferek firmy Brio.
      Zuzia do swojej lali mowi Lalusia wiec chyba to jej imie smile))))
      Ale Lalusia jest naprawde fajna sama z przyjemnosia się nia bawie

      Moniko widze ze ty tez zakupujesz zabawki z gazetki Geant smile Roznice w cenach w
      porownaiu z innymi sklepami sa ogromne. My lalke tez kupilismy w Geant. Roznica
      ze Smykiem to 80 zl. Zdzierstwo!

      Dobra koncze bo już nie pamietam co miala pisac. Aha Skrzynko zdrowka dla
      Twojej trojeczki i gratulcje dla Ani z powodu „interesika”. Chociaz mnie tez
      powiedzieli ze Zuzia będzie z interesikem i jakos nie mogę się go teraz
      dopatrzec.

      Buziaki

      P.S. Zapraszam do ogladania zdjec jesiennych
      • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:53
        Hihihih,ale jestesmy zgodne z Kinga i Skrzynka 22.44,46 i 47 smile
        Ja mam mnostwo pomyslow na prezenty dla Szymona,ale jeszcze nie wiem co bedzie
        z kasa wiec na razie jestem na etapie myslenia. Pewnie bedzie to kolejka
        drewnania z Ikei czy Tesco i moze jakies klocki Lego,bo mamy tylko maly
        zastawik,a Szymon je uwielbia. Teraz dostal od babci Little People,ale jakos
        bez rewelacji,moze dlatego,ze to tylko malenki zastawik.
        Pozdrwaiam-Jola
        • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 22:58
          Bardzo lubie to uczucie kiedy czekam wysylajac post a tu wyskakuje nowy wyslany
          np minute wczesniej wink))
          Kinga -fajny pomysl z ta bawialnia i jasnymi mebelkami
          Kini w miedzy czasie wdepnelam do Wylegarni i zakochalam sie w Krokodylach z
          zestawu dla Dzieci i Makach 2 wink))
          Buzka Skrzynia
          • kini_franio Re: Styczeń 2003 :) cz.2 10.11.04, 23:58
            Ja oczywiscie tylko na chwilkęsmile) Późno przeokropnie, Marcin przysypia przed
            telewizorem, Franio w swojej nowej pidżamce z Kubusiem P. na otarcie łez po
            kapieli z myciem głowy, juz dawno śpi.Tylko ja jeszcze maniaczka jedna kompa
            odpalilamsmile. U nas podlogi pomytesmile, lodówka w miare pełna i czekamy na gości.
            A Franio to dostał dzis od Marcina wóz strażacki taki na baterie i sam jeździ
            wiecie co - Franus tak sie go przestraszyl ze nawet mówić nie chce o tym
            wozie...Moje dziecko zaskakuje mnie cały czas. Ludikun co do piersi - dokładnie
            robiłam to co skrzynka, ale u mnie to zupełnie bezboleśnie poszło bo najpierw
            likwidowałam karmienia wiec i mleko się samoistnie zredukowało. Monika na
            Bornholmie nie byłam, dużó dobrego za to słyszałam A do Świnoujścia czy
            Międzyzdrojów już teraz zapraszamsmile)) Myślę że Paty też się ucieszy na wieść ze
            planujecie tu wakacje.
            Skrzynka ciesze się ze Ci się spodobały krokodylki i makismile)
            uciekam już, pa pa
            • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.11.04, 08:43
              Monika ja bylam na Bornholmie,ale jachtem wiec o noclegach nic nie wiem,jest to
              przepiekna wyspa i moza tam spedzic duzo czasu zachwycajac sie widoczkami. My
              zwiedzalismy glownie wybrzeza,ale raz zapuscilismy sie na calodzinna wycieczke
              w glab wyspy i wracac nam sie nie chcialo. Tylko trzeba sie przygotowac,ze tam
              duzo wzniesien i czlowiek sie czuje jak w gorach smile)))))))) Moj maz byl tam
              kiedys jachtem,ale z rowerami i jezdzili,bo tam sa super trasy rowerowe i
              troche sie zdziwili wszyscy,ze ciagle z gorki i pod gorke,wymiekali bardzo
              szybko,a plany mieli bardzo ambitne z ktorych malo wyszlo,bo oczywscie
              pojechali bez wczesniejszego przygotowania.
              Warto wybrac sie na wycieczke stateczkiem na wyspy Chirstianso i Frederikso,to
              takie malenkie wyspy,gdzie nie ma drog,samochodow,a wieksza mozna obejsc w pol
              godziny,ale jest tam taki niesamowity klimat,jakby sie czas zatrzymal dawno
              temu,ludzie zyczliwi,rewelacja,my tam stalismy pol dnia i ciagle bylo co robic.
              Nie wiem kiedy planujecie tam wakacje,ale dobzy by bylo,zeby sie skonczyly przd
              15 sierpnia,bo tam wtedy koniec sezonu i wiele atrakcji jest juz pozamykanych,a
              w pubach tez juz wielu rzeczy nie ma.
              Tyle moich wiadomosci na temat Bornholmu.
              Wolny dzien to czywiscie brzydka pogoda,mgla taka,ze swiata nie widac.
              Pozdrowienia-Jola
              • ludikun Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.11.04, 15:40
                Dziewczyny, dzieki za odpowiedzi dot. odstawienia. Mam jeszcze jedno pytanko: W
                zasadzie piersi mnie nie bola, ale sa bardzo nabrzmiale. To znaczy jak je
                naciskam, to troche boli. Czy w zwiazku z tym mam nie odciagac? Czy mleko z
                piersi samo 'zniknie'?? Sorry, ze was tak zameczam tym tematem, ale sie boje,
                ze cos zrobie nie tak. Dzisiaj w nocy bylo bardziej dramatycznie niz
                poprzedniej. Bylo troche placzu, ale wytlumaczylam, ze cycy jest chory i boli.
                Teraz spadam do kinka, na Bridget.

                Kasia i Ola
                • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 18:14
                  Kasiu jak sa nabrzmiale to ja bym troszke odciagnela. Milego filmu(tez sie
                  wybieram) i spokojniejszej nocy. Mysle ze jak juz zaszlas tak daleko to warto
                  wytrzymac zeby nie robic Olence zamieszania w glowce.Trzymam kciuki
                  Widzialam kuchenki Berchet ale sa tylko rozowe -poniewaz ma byc wspolna raczej
                  odpada. W Auchan byly Smoby ale (akurat byla jedna odpakowana) wydawaly mi sie
                  jakies lekko tandetne (na zdjeciu wygladaja o wiele solidniej)wygladalo ze ani
                  w piekarniku ani w lodowce nie ma zadnych polek (ale moze byly po prosu
                  rozkompletowane ?)Czy ktos wie ile kosztuje Smoby z odglosami? Znalazlam Chicco
                  z odglosami za prawie 500 crying((. A i ubawilysmy sie z Mama w "Swiecie Misia
                  Bero" byla jedna (co prawda naprawde super) kuchenka i wielka kartka z cena -
                  1399 zl-pani powiedziala ze to okazja!! wink)
                  Musze zmykac bo Kubek chce pracowac Skrzynka
                  • kingabd1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 19:19
                    Ja jeszcze nie widzialam Smoby na zywo. Musze sie tym zajac. Ta z bajerami
                    koztuje okolo 400 i wiecej zalezy gdzie.

                    Ludikun a ja myslalam ze Briged jest od 12? Bo tez sie wybieram.
                    • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 20:58
                      Ludikun ja tez bym troszke odciagnela jak soa nabrzmiale,tak zeby zrobily sie
                      miekksze. Zadreczaj nas,jak mozemy to pomozemy.
                      Widzialam w ofercie Tesco jakies dwie kuchnie,ale ze ja nie w temacie wiec nic
                      wiecej nie powiem.
                      My dzis caly dzien u dziadkow,bo niby dzien wolny,ale moj maz wrocil o 18,wiec
                      tyle z wolnego dnia.
                      Pozdrawiam-Jola
                      • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 21:14
                        O rany ! Co za ceny! Moja prawdziwa kuchenka była w tych cenachsmile)) NO ALE NIE
                        DAJE ODGŁOSÓWsmile)))))) Nie licząc termoobiegu i zapalarki.
                        My dziś bylismy rano na Starym Rynku. Zdaniem Gosi żółnirze są bardzo aja.
                        Potem bylismy u Huberta. miło poszaleć w cudzych zabawkachsmile)) Omówiliśmy
                        spólnego Sylwestra - dzieciom szykuje się wspólna impreza trzydniowa poza
                        Bydgoszczą.
                        Dziękki za informacje o Bornholmie. Byliśmy tam kiedyś pól dnia - bo są
                        wycieczki statkiem z Ustki. yło to z 7 lat temu i bylismy zachwyceni. Od tj
                        pory wybieramy się tam na dłużej i jakoś nie możemy trafić. Myślimy o
                        przejeżdzie pronmem ze Świnoujścia. Hmmm... teraz Jolu wiemy, dlaczego od 15
                        sierpnia jest tam aż o tyle taniej... bo włśnie myśłeliśmy, żeby wybrać się tam
                        po tym terminie. Trzeba będzie się zastanowić. Planujemy właśnie wypozyczenie
                        rowerów na miejsc, bo wyspa ma mnóstwo ścieśśzek rowerowych.
                        Też się wybieram na Brigide. tym bardziej, ze podttytuł sugeruje, ze mamy z
                        bohaterką wiele wspólnegosmile)) Ja ostatnio też za moim rozumem nie nadążamsmile))
                        Pozdrawiam
                        Monika
                        • camilcia Re: Styczeń 2003 :) cz.2do Ludikun+ kuchnie 11.11.04, 21:31
                          Ludikun, ja robiłam to co Skrzynka, tylko nie odciągałam a zmasowywałam
                          nadmiar, pamiętam że raz mi się jakoś zebrało na dole i leżałam do góry nogami
                          (jak można leżeć do góry nogami smile tzn zwisałam głową i tułowiem z kanapy) tak
                          że piersi 'wisiały' w przeciwną stronę i mleczko samo skapało. piłam dużo
                          szałwi, zajęło mi to długo bo ok 3 tyg zanim było ok. bałam się brać bromergon
                          bo podobno można się źle na tym czuć.
                          co do klawiatury - y i z jest zamienione miejscami w klawiaturze polskiej,
                          musisz ustawić na polska programisty.
                          my zamiast kuchenki kupimy chyba toaletkę, Maja ciągle się maluje i czesze,
                          moje kosmetyki w opłakanym stanie, wiecznie szukam suszarki. ostatnio klientami
                          w salonie piękności są koniki pony smile nie wiem na jak długo wytrzymają im
                          grzywy i ogony smile
                          obiadek imieninowy bardzo przyjemnie, nie chwaląc się same pyszności były, a
                          sernik to mi wyszedł najlepszy chyba w życiu (a nie robię często).
                          ale mi sie juz chce zakupow swiatecznych!
                          • jogaj Re: Styczeń 2003 :) cz.2 11.11.04, 22:22
                            Monika musicie sie zastanowic na czym Wam zalezy,bo jak tylko rowery to moze
                            warto jak taniej,ale jak chcecie cos wiecej zobaczyc to raczej przed 15.08,maz
                            mi wlasnie mowi,ze nawet knajpy byly pozamykane,koniec sezonu.
                            Monika co taki krotki post?! jestem zawiedziona wink
                            Kamila ciesze sie,ze u Was sie wszystko udalo,ciekawe jak Kini.
                            Ja dzis sie naogladalam ofert wielu sklepow i bardzo juz mi sie chce swiat,juz
                            jutro mam ochote sie wybrac po prezenty,ale moj maz na pewno ostudzi moj
                            zapal,bo on wszystko lubi na ostatnia chwile.
                            Ja dzis wyrabiam norme za te dziewczyny o wyjechaly smile
                            Ciekawe jak Ania dojechala do Slupska,mam nadzieje,ze wszystko OK i sie
                            niedlugo odezwie.
                            Buziaczki-Jola
                            • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 12.11.04, 16:39
                              Ale pusto1 Moze uda mi sie sciagnac kogos myslami wink)))
                              Zosia od wczoraj mowi do nas Tutusiu i Musiu smile) uroczo brzmi i za kazdym razem
                              robi mi sie cieplo kolo serca smile
                              Udalo mi sie wczoraj w Rossmanie kupic farby do malowania palcami za 6 zl-
                              wczesniej widzialam tylko firmy SES za 36! zaraz bedziemy je testowac wink)
                              Dziadek pare dni temu przywiozl drewniana hustawke (ta co byla od dwoch lat w
                              ogrodzie nie wyszla najlepiej na deszczach, sloncu i mrozie) a K. ja zawiesil w
                              dzrzwiach do naszego pokoju. No i zaczelo sie Zosia moze bujac sie doslownie
                              kilka godzin dziennie (mam troche pretensji do siebie ze rozleniwieni sukcesami
                              zaniedbalismy ostatnio cwiczenia i moze to stad taka maniacka potrzeba bujania :
                              ((W kazdym razie Zosia przeszczesliwa ciagle powtarza ze Dziadzio dal
                              Zosi "tawke" a Tutus -jesił (powiesil)Nagle Dziadzio wyrosl na idola nr jeden i
                              cokolwiek sie zapytac okazuje sie ze to Dziadzio (obiad wczoraj jak sie okazalo
                              tez Dziadzio dawal Zosi-choc Go wczoraj u Nas nie bylo wink))
                              Moja Mama miala dzis kolejny atak kolki pecherzyka zolciowego crying(( najgorsze ze
                              nawet sie nie przyznala (juz rano sie zle czula) tylko przyjechali tu i chciala
                              zostac z dziecmi a mnie z Ojcem wyslac na polowanie na kuchenke tylko sama
                              zauwazylam ze cos mocno nie tak i oczywiscie nigdzie nie pojechalismy - no i
                              dobrze bo godzine pozniej bylo juz calkiem kiepsko. Mam oczywiscie pogotowia
                              wezwac nie pozwolila i jakos pomalu Jej przeszlo. Nawet ma juz skierowanie do
                              szpitala na operacje ale ciagle sie zastanawia gdzie pojsc, a jak tylko zaczne
                              temat pod razu sie denerwuje i obraza sad(( Rece opadaja
                              Ide montowac obiad Skrzynka
                              • monikam1 Re: Styczeń 2003 :) cz.2 12.11.04, 21:04
                                Rzeczywiście - straszne puchy!!!
                                Skrzynko! Moja mama latem miała operację na woreczek - nie m czeggo się bać, bo
                                po miesiącu już wróciła na pełen etat do opieki nd Gosia. Warto mame namówić
                                nma operację .To teraz taki lepszy zabig kosmetyczny.
                                Rossman ma w ogóle super rzeczy dla maluchów za niskie ceny. Ja dziś dokupiłam
                                następne 3 pcynki. A jutro jedziemy do Auchan - między innymi zobaczyc zabawki.
                                Gosia z tego smego gatunku co Maja. Malować się nie maluje, ale tylko dlatego,
                                ze pewnie nie ma czym - ja się nie maluję. Ale potrai godzinami grzebać w
                                swoich ciuchach. Dzis robiła porządki w szafie z ciuchami "na zaś" i
                                powtarzała: "Ładne rzeczy, ładne rzeczy". W końcu wygrzebała różowy strój
                                kąpielowy i paradowała w nim do czasu gdzy nalezało póśc spać.
                                Pozdrawiam
                                monika
                                • skrzynka3 Re: Styczeń 2003 :) cz.2proba sygnaturki 12.11.04, 23:30
                                  Na Zobaczcie sa zdjecia z wyprawy Henia w Tatry z Tata aja wlasnie probuje czy
                                  dobrze zmienilam sygnaturke . Dobranoc Skrzynka
                                  • skrzynka3 Re: proba sygnaturki2 n/t 12.11.04, 23:36

                                    • jogaj Re: zdjecia 13.11.04, 00:22
                                      Skrzynka ja nic nie chcialam mowic,zeby nie naciskac,ale to juz troche czasu
                                      minelo od kupna aparatu,a zdjec jakos malutko.Prosze sie poprawic wink))))))))))
                                      My dzis z kumpela bylysmy w Ikea,bo pogoda paskudna,mialysmy nadzieje,ze bedzie
                                      luzik,bo pojechalysmy rano,okazalo sie jednak,ze dzissiejszy dzien wiekszosc
                                      ludzi ma wolne i ciezko bylo przejsc taki byl tlum.
                                      Wieczorkiem wpadli do nas na mala imprezke i wlasnie wyszli.
                                      Pozdrowienia-Jola
                                      • sewerynki sobota 13.11.04, 09:12
                                        Mówiłam że będzie pusto. U nas wczorajszy dzień z jednej strony nic ciekawego,
                                        z drugiej dużo się wydarzyło.
                                        Robiłam zupki. A że robię to z reguły raz na 10 dni to jest to duże zadanie.
                                        Miałam jedną lekcję prywatną i dziecko które być może zaraziłam wyzdrowiało.
                                        Ufff.
                                        Kupiliśmy buty zimowe. To było coś. Siedzieliśmy w sklepie z 30-40 minut. Nie
                                        lubię kuopować butów. Dostaliśmy co prawda kasę od mojej mamy ale i tak nie
                                        chciałam najdroższych bo po co. Po wielu próbach i walkach skończyło się na
                                        najdrozszym Bartku Sympatex. Podobają nam się i porządnie leżą. W
                                        przeciwieństwie do tych nad którymi za 88 zl dumaliśmy cały czas i próbowaliśmy
                                        tak i tak. Szok bo nr 26!!!!!! Wojtek do tej pory miał papcie 23!!! A jesienne
                                        nr 24!!! W domu wszystko z patyczkiem sprawdzałam i jak byk papcie za ciasne,
                                        polecialam kupic nowe Lemingo 24.
                                        To było jedno duże wydarzenie.
                                        Drugie - wizyta homeopatki. To mama dziewczynki z grupy Pawła. Bradzo
                                        sympatyczna. Robiła wywiad - który trwał ponad 2h!!!!!!Jak już pisałam ja
                                        sceptyk wielki ale pani zrobiła na mnie b. dobre wrażenie. A te pytania! Nie
                                        wiem kto jeszcze oprócz nas samych zna o nas takie szczegóły. Wypytała o
                                        wszystko i powiedziała że musi sobie to na spokojnie przemyśleć i wtedy da nam
                                        propozycje leczenia. Głownie chodzi o astme i te częste infekcje. Podobało mi
                                        się że nie tylko pytała ale i zbadała go dokładnie słuchawkami i gardziołko
                                        zobaczyła. Najcudowniejsze było to że nie wzieła grosza choć Pawłowi się to nie
                                        podobało. Nie wiem dalej ile będą normalne wizyty kosztować. Ale słuszałam o
                                        jednym homeopacie w K-owie gdzie 1 wywiad kosztuje 200zl!!! Dwie h jak byk ale
                                        to bardzo drogo. Zobaczymy. Ja myślę też żeby sama się z nią spotkać i mnie
                                        podleczyć. No i pani zwórciła nam uwagę na siusiaka Wojtka- tzn, my jej
                                        mówiliśmy o stulecje i czymś dziwnym ale ona ponagliła nas do wizytu u urologa.
                                        Trudno to opisać ale Wojtek ma na siusiaku jakby dwie dziurki z czego jedna
                                        jest zawsze bardzo zaczerwieniona i przekrwiona. No i trzeba spradzić
                                        odpowiednimi narzędziami (sad(((( co to jest. I jeszcze ucieszyło mnie jak
                                        powiedziała że czasem, b.rzadko daje "normalne" leczenie.
                                        Skrzynko, czy znasz jakieś "chrześcijańskie" ale do homeopatii. Pytałam ją o
                                        wszystko o magie itp ale z tego co mówiła wszystko ok. Może ty coś słyszałaś,
                                        bo chciałabym zeby z tej strony też było czysto. Henio ma super zdjęcia. To już
                                        dorosły facet!!!
                                        W sprawie prezentów, mam propozycje - podpowiedzmy sobie kilka rodzajów
                                        prezentów - chodzi mi o naszych rodziców, zawsze mam problem co dla mam i tat(?)
                                        _kupić. Jednemu tacie kupiliśmy rękawiczki polarowe, ale co z resztą?Może jak
                                        damy kilka pomysłów to każda cos będzie mogła skorzystać.

                                        Dla Wojtka wymyśliłam na razie: ciastolinę, farby palcowe, małego
                                        majsterkowicza i zestaw do sprzątania, odkurzacz lub kosiarke dla bogatszych no
                                        my myśimy nad pociągami. Mi podoba się Little People farma lub pociag ale to
                                        troche dla nas za drogie. Przeciez czeka nas Mikołaj, Święta a zaraz potem
                                        urodzinki. Trzeba to wypośrodkować.

                                        Czy wiecie że nasze forum to w pewnym sensie pamietnik naszego zycia. Jakby to
                                        kiedys poczytac to niezła pamiątka z naszych przeżyć.

                                        ale sie napisałam .wow.
                                        • jogaj Re: sobota 13.11.04, 10:41
                                          Oj bardzo jest pusto,a ja jak zwykle najwiecej pisze.
                                          No faktycznie niezly wywid skoro trwal dwie godziny,najwazniejsze,ze jestes
                                          zadowolona,tzn,ze nie byla to strata czasu. Mam nadzieje,ze kobitka wymysli cos
                                          sensownego i beda efekty.
                                          My dzis mamy jechac do znajomych do Starogardu,ale moj maz oczywiscie jeszcze
                                          spi,ja juz czasem nie mam sily do niego,on moglby spac i spac. Czasem mnie
                                          trzesie jak widze,ze on spi,bo ile mozna spac?! Szymon po wczorajszej imprezie
                                          wstal kolo 7 rano,troche sie sam pobawil,potem chcial kanapke i Tubisie,wiec
                                          myz znowu spac i jeszcze udalo sie godzinke pospac. JEdnak fajne sa bajki smile
                                          Widze,ze nikt nie chce stsrtowac w konkursie,wiec napisze:
                                          ajo to motor;papa to... kapac sie,a baja to woda. Mysle,ze ciezko bedzie,chyba
                                          musze mu jakis slownik na czole przyczepic wink)))))))
                                          Koncze,bo juz sie Sz nie podoba,ze za dlugo siedze w jednym miesjscu.
                                          Buziaczki-Jola
                                          • kingabd1 Re: sobota 13.11.04, 11:06
                                            hej
                                            my tez niedawno wstalismy. Zuzia spala z nami bo wczoraj ogladalismy Harry
                                            Pottera a mala bawila sie do pozna. Czasami mam takie dni ze nie chce mi sie
                                            jej usypiac okolo godziny i wtedy Zuzia ma Dzien Dziecka. My wczoraj szukalismy
                                            tez kuchni bo chcielismy ja dokladanie objrzec ale nie bylo ani w Smyku ani w
                                            Carrefourze. Moze wiecie gdzie sa kuchni rozstawione zeby sprawdzic na zywo jak
                                            to dziala? Pojechalismy do Arkadii na goroaca czekolade, powloczylismy sie
                                            troche i do domu.

                                            Dzis wieczorem idziemy na Bridged. Druga czesc ksiazki nawet bardiej mi sie
                                            podobala niz pierwsza. Zobaczymy co z filmem.

                                            Sewerynki ja widzialam fajny stolik dla majsterkowicza na ktorejs ze stron:
                                            www.bobomarket.pl
                                            www.fajnezabawki.pl
                                            www.ezabawki.pl

                                            Tam w ogole jest duzo taniej niz w sklepach wiec warto pobuszowc.
                                            Dobra koncze bo jeszcze jestem w pizamie. Wstyd!
                                            • camilcia Re: sobota 13.11.04, 12:54
                                              oj Jolu, ja bym coś mogła powiedzieć o tym spaniu, ja już nawet przestałam się
                                              przejmować, dzisiaj M spał w dużym pokoju na kanapie bo usnął wieczorem i nie
                                              sposób go było zwlec. on nawet na stojąco może spać. kiedyś jeszcze w W-wie,
                                              wymienialiśmy okna na nowe, w kuchni panowie robili, walili itp i nagle coś tam
                                              było potrzebne i ja mówię 'to ja obudzę męża' a oni oczy 'jak to śpi?' no tak,
                                              jego armaty nie ruszą.
                                              my leniwie, jakoś mi się nie chce nic.
                                              Maja dzisiaj sama powiedziała wierszyk, zazwyczaj jej pomagamy, np słowo ja
                                              słowo ona. ale super! normalnie jesteśmy tacy dumni, że nie mam słów.
                                              co do forum - ja mam nagrane na płytkę nasze 'w oczekiwaniu' i 1część
                                              styczniaków (jeszcze ze starego edziecka) chciałam też nagrać to co teraz cz1 i
                                              cz2 ale jakoś mi się nie chcą strony zapisywać. rzeczywiście jest to świetny
                                              pamiętnik.
                                              co do prezentów, ja najtrudniej z tatą, chociaż nie wiem, to zależy od roku,
                                              czasem na coś trafię, czasem nie. ja np sobie chyba zażyczę rękawiczki skórkowe
                                              bo zgubiłam rok temu swoje ukochane.
                                              myślę, że dobra książka to zawsze fajny prezent. nie lubię dostawać ubrań, bo
                                              zazwyczaj są nietrafione.
                                              idę robić jakiś obiad.
                                              dziewczyny, czy któraś z Was jest jeszcze na wychowawczym? pytam bo w zeszłym
                                              roku dostałam bony świąteczne, trochę mi głupio zadzwonić i zapytać czy mi się
                                              należą, bo właściwie nie utrzymuję kontaktu z nimi, a może są. jak to jest?
                                              • agniesz76 Re: sobota 13.11.04, 15:12
                                                Hej dziewczyny, ja cały czas tu zaglądam ale napisać jest mi jakoś ciężko się
                                                zebrać. Patryk niewiele mówi tak jak synek jednaj z Was ale powoli się
                                                rozgaduje, ostatnio powiedział koko i ja na to żeby mi pokazał bo nie mogłam
                                                wpaść co to jest, a on poszedł i pokazał na misia.
                                                Doradźcie mi czy nie robię źle bo zaczęłam go jednak wysadzać na nocnik ale
                                                chodzi cały czas z pampkiem. Czasami siusia do nocnika ale raczej to
                                                przypadek , przestał się jednak wyrywać i siada chętnie. Któregoś razu
                                                powiedziałam że idziemy siusiu i od razu pobiegł i wyciągnął nocnik, więc chyba
                                                zaczyna coś kojarzyć? A tak na serio to zacznę chyba dopiero latem edukację
                                                nocnikową tylko czy te próby nie zaszkodzą?
                                                Fajnie że zaczęłyście podpowiadać prezenty bo ja nie bardzo wiem co by mały
                                                chciał a tak to chyba kupię zestaw do sprzątania, szczotki go fascynują.
                                                Powoli chcemy też przeprowadzić małego do jego pokoju, ale nie wiem gdzie
                                                znaleźć jakieś fajne mebelki? I czy wasze dzieciaczki śpią jeszcze w łóżeczkach
                                                ze szczebelkami. Patryk tak tylko że w nocy tak szaleje że myślę że chyba już
                                                za małe dla niego.
                                                Camilcia mój mąż też potrafi spać w każdych warunkach , mnie to zawsze dziwi ja
                                                to musze mieć ciszę i spokój.
                                                Pozdrawiam Agnieszka
                                                • skrzynka3 Re: sobota 13.11.04, 18:30
                                                  Hej! Camilcia gratulacje dla Majuni to rzeczywiscie niezly wyczyn w Jej
                                                  wieku wink)!Zos na razie jest na etapie konczenia w niektorych wierszykach
                                                  urwanego przeze mnie zdania.
                                                  Jolu ja startowalam w konkursie! Stawialam na balon i halo wink)) ale Szymon mnie
                                                  powalil -nie mam szans crying( Mysle ze jednak obejdzie bez slownika na czole, da
                                                  sobie Facet rade.wink)))
                                                  Ja przypominam o konkursie na odgadniecie postaci historycznej o wdziecznym
                                                  kryptonimie Kininik wink))
                                                  Kinga bylam dzisiaj w Geancie w Jankach sa kuchenki Berchet (ale jakis taki
                                                  model ze nie moge go nigdzie namierzyc w necie) czerwone z szarym po okolo 150
                                                  zl(promocja) bardzo solidnie i porzadnie wykonane i wykonczone. Duzo ladniej
                                                  wg. mnie wygladaja niz Smoby ktore ogladalam w Auchan po 249!Poniewaz ma sie
                                                  tym bawic moja trojka szczegolnie zalezy mi na jakosci (nie chcialabym zeby za
                                                  miesiac okazalo sie drzwiczki wyrwane a widelce polamane). Poluje jeszcze czy
                                                  gdzies na zywo nie ma Berchet Krups (sa na Allegro) i rozwazam ale chcialabym
                                                  najpierw zobaczyc na zywo.
                                                  Mezczyzni poszli na urodziny kuzyna a my same na gospodarstwie (balam sie
                                                  jeszcze rekonwalescentki Zosi zabierac w tlum przedszkolakow ciagle jeszcze
                                                  rano odkasluje i ma maly katar.
                                                  Ciesze sie ze Wam sie moj pierwordny podoba -no nie da sie ukryc to juz prawie
                                                  mezczyzna-pomalu zaczynam przygotowywac sie do nastepnego etapu w zyciu -bycia
                                                  Tesciowa wink))A cyfrowka jest fajna tylko...czasu brakuje mojemu mezowi -Henio
                                                  upuscil ja w czasie wyprawy w Tatry i uszkodzil wyswietlacz i Kubi nie moze
                                                  dojechac z nia do naprawy crying(((
                                                  Szkoda ze jutro to juz ostatni dzien wolnego crying(( potem dopiero Swieta w
                                                  perspektywie. BUziaki
                                                  A Iwona zapomnialabym- nic nie wiem o "magicznym" podkladzie homeopatii -mam
                                                  wrazenie ze byl taki watek na Wychowaniu w wierze (poszukaj w wyszukiwarce bo
                                                  to bylo dosc dawno)Skrzynka
                                                • skrzynka3 Re: sobota 13.11.04, 18:34
                                                  A zapomnialam-Zosia dalej spi w lozeczku szczebelkowym i mysle ze jeszcze z rok
                                                  Jej posluzy ale Ona spi spokojnie zwija sie w klebek na brzuchu.
                                                  Mysle ze jesli Patryk nie protestuje to takie proby nie zaszkodza a jest szansa
                                                  ze coraz wicej bedzie kojarzyl "w tym temacie" wink))
                                                  Co do mowy to najwazniejsze jest ze nowych slow przybywa -jesli chcesz moge ci
                                                  podeslac na priva takie ogolne wskazowki dla rodzicow co moga robic zeby
                                                  troszke postymulowac rowoj mowy wink))
                                                  To juz naprawde koniec Skrzynka
                                                  • monikam1 Re: sobota 13.11.04, 22:31
                                                    Hej!
                                                    Skrzynko! Super fotki!
                                                    Pokazywałam Gosi dziś kuchenki w Auchan - nie robiły na niej najmniejszego
                                                    wrażenia.
                                                    Gosia dostała dziś od dziadka zestaw kaset z muminkami i małą Syrenką ze
                                                    swiątecznej gazetki Tesco. Uwaga na nie ! Fatalne kopie! Trzeba głos podnosić
                                                    na 8 kresek, żeby cokolwiek usłyszeć - seria "nasze dobranocki" czy jakoś tak.
                                                    Ja prezenty chcę rodzinie kupić m.in. z internetowego sklepiku Unicef. Dla
                                                    każdego coś się znajdzie. Są fajne kalendarze i koszulki.
                                                    Gosia dziś starsznie wieczorem płakała i wymiotowała. Obawiam się, ze może to
                                                    byyć sygnał, że w nocy wykluje się jakieś choróbsko.
                                                    Ja nie mam zdania o homeopatii, ale moze w końcu też z Gosią wyląduje u
                                                    homeopaty. gosia ma wysypki non stop nie wiadomo już po czym. We wtorek będę
                                                    szukać ratunku u dermatologa-alergologa.
                                                    Kamilko! Gratulacje z powodu wierszyka. Gosia podobnie jak Zosia kończy tylko
                                                    wierszyki. Albo mówi ich wersje skrócone - tak, żeby się rymowało. W całości
                                                    powtarza tylko jedną krótką piosenke i to o angielskusmile))
                                                    Gosia też mowi do nas Mamusiu i tatusiu. bardzo mnie to chwyta za serce. A
                                                    wniebie byłam, gdzy w ostatnią niedzielę przyniosła mi torebkę i buty i
                                                    powiedziała: "Mamusiu idziemy do kościoła. Boziuchna czeka na Gosie." Wcześniej
                                                    rozmawialiśmy o tym, że Gosia nie pojdzie do kościoła, a my pójdziemy osobno,
                                                    bo za wcześnie wstała i będzie marudzić. Czasem zapominamy, ze Gośka wszystko
                                                    rozumie. Gosia ostatnio jest tak słodka, że aż boję się, że za dużo szczęścia
                                                    na nas spadło i moze się "coś" w zyciu wydarzyć dla równowagi, żeby nie było za
                                                    dobrze.
                                                    Tez się wybieram na Brigid, ale piątkowej Rzeczpospolitej film zebrał straszne
                                                    baty od recenzentki. Jak jest? Warto organizować zastęsptwo na wieczór dla
                                                    dziecka?
                                                    Pozdrawiam
                                                    monika
                                                  • jogaj Re: sobota 13.11.04, 22:50
                                                    My wlasie wrocilismy od znajomych,bylo bardzo sympatycznie,pogadalam sobie. Jak
                                                    wracalismy to byl juz szron,wiec cieszylam sie,ze Szymon zazyczl sobie dzis
                                                    zimowych butow,chyba juz sie na stale w nie ubierzemy,no i w koncu ja musze
                                                    polazic po sklepach i znalezc cos dla siebie,bo mi nogie niedlugo odmarzna.
                                                    Skrzynka ja tez poprosze o stymulacji mowy,bo my raczej z tych co mowia
                                                    malo,choc ostatnio mamy nowe slowo u góji czyli,ze cos jest u góry, a i jeszcze
                                                    jakbys mogla napisac co kiedy dziecko musi mowic w jakim wieku,bo pamietam
                                                    tylko,ze "r" okolo 6 lat (to dla kolezanki).
                                                    Mi sie wydaje,te taki zestaw do sprzatania bedzie atrakcyjny bardzo krotko,bo i
                                                    tak lepsze bedzie prawdziwe,a ze prawdziwym ciezko zrobic sobie krzywde to
                                                    dlaczego nie? Ale to moje zdanie. Ja juz pisalam,ze my kupujemy drewniana
                                                    kolejke chyba z Tesco,teraz w promocji kosztuje 54zl,a jest tam sporo elementow
                                                    i mozna dokupowac na inne okazje. No i moze jakies dodatkowe klocki z Wadera,bo
                                                    coraz ciekawsze sie robia dla Szymona,a im wiecej klockow tym latwiej cos
                                                    zbudowac. Dla rodziny zawsze mam straszny klopot cos kupic,moi rodzice maja
                                                    wszystko,kalendarze itp tata ma z pracy cale zestawy,ksiazki kupuja regularnie.
                                                    Nie mam pojecia co im kupic. Siostra bardzo wybredna,ale na szczescie dla niej
                                                    co chwila wychodza jakies nowe ksiazki,a ze mieszka w Londynie nie moze ich
                                                    sama kupowac,szwagrowi (hihihi jak to smiesznie brzmi) pewnie jakis film na DVD
                                                    lub jakis gadzet. Z mezem nie robimy sobie prezentow-niespodzianek tylko
                                                    wydajemy kase na cos wspolnie. Tesciowie daleko wiec nie ma problemu.
                                                    Agnieszka mysle,ze Patrykowi nie zaszkodzi wysadzenie juz teraz,a tylko
                                                    pomoze,bo bedzie wiedzial o co chodzi,jak chce sikac to super.
                                                    Kamila super,ze Maja sama poweidziala wierszyk to jest COS,gratulacje,macie
                                                    powody do dumy,my tez jestesmy dumni.
                                                    Co ja jeszcze mialam napisac??? niepamietam
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • kingabd1 Re: sobota 13.11.04, 22:52
                                                    Heyah,

                                                    My juz po Bidget i powiem szeczerze jestem troche rozczarowana sad Pierwsza
                                                    czesc podobala mi sie bardzo.Druga momentami mnie nudzila. Jest kilka scen na
                                                    ktorych mozna sie posmiac ale ogolnie ocena mierna. Wszystko jednak zalezy od
                                                    tego kto co lubi.

                                                    Zuzi juz dawno zaczela do nas mowic Mamusiu u Tatusiu i jest to straznie
                                                    slodkie.

                                                    Widze Moniko ze masz podobe podjescie do szczescia jak ja. Niestety. Staram sie
                                                    o tym nie myslec ale tez czasami nachodza mnie mysli typu: jest za dobrze, za
                                                    duzo szczscia kiedy cos sie wydarzy i zaburzy to wszystko. Moja mama mowi ze
                                                    nie mozna wywolywc wilka z lasu a poza tym dlaczego na to szczescie nie
                                                    zaslugujemy?

                                                    Zuza tez konczy wierszyki ewentulanie powtarza krotkie fragmenty lub spiewa
                                                    lali A-a koty dwa, szaje buje dwa
                                                  • jogaj Re: sobota 14.11.04, 14:04
                                                    Szymon spi juz w normalnym lozku,z dwoch powodow. Po pierwsze on sie budzil w
                                                    nocy lub juz rano i wolal mnie,zebym go zabrala do nas do lozka (taka nasza
                                                    tradycja od jego urodzenia,ze poranki we wspolnym lozku) bylo to meczace,teraz
                                                    sam do nas przychodzi kiedy ma ochote,moze sam sie polozyc do lozka,nie musze
                                                    go wkladac i wyciagac z lozeczka,on ciezki,bo wazy 13 kg. Po drugie w lutym
                                                    urodzi sie maluszek i nie chcialam,zeby Szymon myslal,ze mu zabiera lozeczko
                                                    wiec wczesniej kuplismy mu nowe. Jestem bardzo zadowolona,ani razu nie spadl
                                                    (na poczatku kladalam mu materacyk,zeby jakby co mial miekkie ladowanie).
                                                    Kupilismy lozko w IKEA takie co rosnie z dzieckiem,teraz ma 150,jeden bok sie
                                                    kladzie ma chyba 170,a potem drugi i jest 200.
                                                    U nas dzis piekna pogoda,,ale zimno. Maz mi nie zostawil fotelika wiec
                                                    autobusem przyjechalam do rodzicow (niecierpie nieuprzejmosci i szlag mnie
                                                    trafia na wszystkich ludzi).
                                                    Zazdroszcze Wam "mamusiu" smile
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • skrzynka3 Re: sobota 14.11.04, 18:06
                                                    Jolu pewnie doczekasz sie "mamusiu" predzej niz myslisz wink)) -u nas to jest
                                                    Musiu ale i tak mnie wzrusza wink)Oczywiscie jak chcesz przesle Ci to o mowie, to
                                                    nie sa duze rzeczy a i tak pewnie czesc bedzie troche na wyrost dla Szymka
                                                    (taka goja to juz cos!!! po pierwsze ma dwie sylaby a po drugie chodzi o hm
                                                    powiedzmy kategorie (czyli ze nie jest to nazwa jakiegos codziennego przedmiotu
                                                    czy czynnosci fizjologicznej ale cos dla umyslu dwulatka zahaczajacego o
                                                    abstrakcje -nie mozna tego dotknac!)
                                                    Zosia wczoraj fatalnie spadla z krzesla crying(( poniewaz sama na nie ciagle wlazi
                                                    i schodzi(dzis byla tez na stole) troche beztrosko wyszlam z pokoju i
                                                    zostawilam ja na krzesle a ona chyba chciala szybko za mna pobiedz crying(( walnela
                                                    sie czolem w kant stolika i doprawila tylem glowy o podloge. Na szczescie na
                                                    gigant placzu sie skonczylo, ale cala bylam roztrzesiona i mialam do siebie
                                                    pretensje crying((
                                                    Wieczorem na poprawienie humoru obcielam Jej wloski (wlazily w oczka a spinki
                                                    to nasz najwiekszy wrog!) jak tylko aparat wroci z naprawy (najpierw musi do
                                                    niej jeszcze pojsc he he he) zrobie fotki i pokaze.Calkiem zgrabna fryzurka nam
                                                    wyszla wink))
                                                    Ja niestety z tym przeczuciem nieszczescia to mam podobnie choc walcze ze soba
                                                    jak moge. Ale i tak co jakis czas ogarnia mnie lek ze to niemozliwe wokol
                                                    ciagle slychac o tylu nieszczesciach chorobach, wypadkach, smierci, rozpadaniu
                                                    sie rodzin wiec u Nas tez cos sie zaraz stanie. Ostatnio po artykule w
                                                    wyborczej weszlam na Chore dziecko strata dziecka.... efekt wczoraj w nocy
                                                    snily mi sie takie koszmary ze rano dlugo musialam tulic Zosie zeby upewnic sie
                                                    ze to tylko zle sny.
                                                    No dobra nie smece i pedze dalej. Skrzynka
                                                  • kini_franio Re:paskudny piątek:((( 14.11.04, 19:37
                                                    Hej , dziewczyny jeszcze nie doczytałam co tam u Was i od razu się zalę.
                                                    Impreza imieninowa udana w czwartek, a ponieważ w pt Marcin mial wolne
                                                    wybraliśmy się do Berlina na zakupy, odebraliśmy Frania od rodziców
                                                    przyjeżdzamy do domu, a tu od razu sąsiedzi z informacją ze mieszkanie nam
                                                    zalało i to nie byle jak. Wzywano wodociagi bo z naszego mieszkania tryskały
                                                    przez drzwi fontanny wodysad((((( Wszystko zalane , mówie Wam całe mieszkanie
                                                    oprócz łazienki w wodzie, dobrze ze mieszkamy na parterze to tylko dodatkowo
                                                    zalaliśmy nasza piwnicę. Okazało sie że to w kuchni pękła rurka zbrojeniowa czy
                                                    cos takiego - wymieniana rok temu, niestety nietrwałosc materiału a do tego
                                                    straszny syf jaki mamy w wodzie od jakiegoś czasu przyczyniły sie do
                                                    całości.... Zawsze jak wyjeżdzamy na 2-3 dni to zakrecamy wodę, często nie ma
                                                    nas całymi dniami i jakos do tej pory nic się nie działo...A teraz cała
                                                    pdodłoga do wymiany. Uff.. dziś mi juz trochę przeszło ale jeszcze wczoraj to
                                                    niezły dół załapałam, zwłaszcza ze od tygodnia mamy nowe meble które też nam
                                                    podmokłysad((((( nO to tyle z moich żalów, poczytam teraz Wasze posty
                                                  • camilcia Re:paskudny piątek:((( 14.11.04, 22:15
                                                    Kini, kurczę, to rzeczywiście niedobrze! ale sytuacja opanowana, na szczęście.
                                                    my leniwie dzisiaj, ja większość dnia spędziłam łażąc z kąta w kąt i wymyślając
                                                    czynności różne byle nie to co powinnam... tzw kombinowane czynności zastępcze.
                                                    wieczorem posiedziałam z bratem na Skype, używacie tego? rewelacja! można sobie
                                                    gadać z każdym wszystko jedno gdzie jest i nic się nie płaci!
                                                    to dobry wynalazek szczególnie na rozmowy z Anglią, na którą ja bym wydawała
                                                    fortunę. a tak, kupuje sobe piwko, moja przyjaciółka też, siadamy sobie przy
                                                    kompie i gadamy, no jakby obok mnie była. netowe plotkowanie, zadziwia mnie
                                                    czasem ta technika.
                                                    co do szczęścia to ja niestety też tak mam, śnią mi się koszmarne katastrofy z
                                                    udziałem wszystkich domowników i bliskich po kolei, płaczę i odchodzę od
                                                    zmysłów, czasem mija, staram się nie myśleć o tym, ale różne tragedie powodują
                                                    że myśli wracają. skłonię się nawet do tego, żeby powiedzieć że nie jestem
                                                    normalna bo piszę Mai pamiętnik i nagrywam na video ją i nas bo boję się że jak
                                                    nas (tfu tfu)zabraknie to bedzie wiedziala jak bardzo ja kochalismy. no i zaraz
                                                    sie porycze bo juz mi dziwnie, taka to wlasnie moja glupia wyobraznia.
                                                    przepraszam, że czasem piszę bez polskich znaków ale chcę szybciej.
                                                    co do wierszyka - Maja też zazwyczaj kończy zdania rozpoczęte przeze mnie,
                                                    wczorajszy wyczyn był zaskoczeniem, nie powtórzył się więcej mimo usilnych
                                                    próśb babci i dziadka, Maja zaczyna i się śmieje i kombinuje smile
                                                    czy Wam się tak samo nie chce pracować jak mi? i to nie mówię o pracy zawodowej
                                                    tylko, jakiś leń mnie dopadł, spadek energii, nie mogę się do niczego zabrać,
                                                    najlepiej bym się położyła i spała. w dodatku przede mną pracujący weekend sad
                                                  • camilcia Re:paskudny piątek:((( 14.11.04, 22:17
                                                    miałam jeszcze napisać, Skrzynko, że Majka też łazi po krzesłach i nieraz nie
                                                    zauważę i tylko czekam jak fiknie, ale chyba jeszcze niejeden upadek nas czeka.
                                                    dobrze, że nie poważniej. oby wszystkie styczniaki miały miękkie lądowania smile
                                                  • skrzynka3 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 09:24
                                                    Kini trzymaj sie to rzeczywiscie ogromna przykrosc i klopot. Mam nadzieje ze
                                                    meble dadza sie odratowac crying((.
                                                    Ja tylko na minutke zyczyc wszystkim dobrego poniedzialku i pedze do
                                                    pracy wink))) Buziaki Skrzynka
                                                  • agniesz76 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 11:39
                                                    Hej ale dzisiaj straszna pogoda, pierwszy raz założyłam młodemu kombinezon na
                                                    spacer, nawet się nie spocił.
                                                    W weekend objechaliśmy sklepy meblowe żeby w końcu urządzić pokój dla Patryka i
                                                    mamy wiele dylematów. Dziewczyny z Gdyni gdzie kupowałyście mebelki dla dzieci?
                                                    Malowałyście czy tapetę położyłyście?
                                                    Skrzynka ja bardzo poprosze na gazetowego wskazówki co do ćwiczeń mowy.
                                                    Pozdrawiam Agnieszka
                                                  • sewerynki Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 11:57
                                                    Kini bądź dzielna. Moze znajdą sie jakies pozytywne skutki tego zalania? Czasem
                                                    tak jest ... głowa do góry.
                                                    Ogladnelismy wczoraj straszny film, pół przepłakałam a miał byc miły nocny
                                                    wieczór. 21 gram. Smuuuutny. Az sie musialam modlic zeby nie miec głupich
                                                    mysli. Rano dzis szczepienie polio. Ja zalatwialam skierowanie do urologa - na
                                                    nasz dziwna nietypowa dziurke w siusiaku i stulejke, idziemy chyba w piatek a z
                                                    Wojtkiem byl pawel i nic nie plakal!!! To bylo super. Musiala byc jakas fajna
                                                    pani co szczepila. Boje sie tylko jakis skutkow ubocznych po tym filmie ale to
                                                    byl ten bezpieczny Imovax, lekarka widziala jakas wydzilina splywajaca po
                                                    gardelku a on nie ma ani katarku ani kaszlu. teraz co chwila mu na nos patrze.
                                                    dobrze ze ide do pracy wkrótce.
                                                    wczoraj bylo ciekawe wydarzenie w sferze koscielnej, poniewaz maz byl w domu a
                                                    dziecko zdrowe pojdechalismy razem do takiego innego. bo wiecie ze ja nie
                                                    jestem katoliczka tylko protestantka, chyba to juz wyjawilam (nie wyrzucicie
                                                    mnei chyba za tosmile))) no wiec jedziemy tam, a to jest troche taki amerykanski
                                                    kosciol i glosno sie spiewa, duzo klaszcze i krzyczy ... i wojtek od razu
                                                    podkowka i w ryk, a on przeciez kocha muzyke. po 15 minutach skapitulowalismy i
                                                    wrocilismy do kosciola naszego, gdzie bylo lepiej i wojtek sie usmiechnac
                                                    raczyl dopoki jeden starszy pan nie zaczal czytac psalmu, troche za glosno
                                                    chyba jak na jego uszka i znowu ryk. przeszlo, siedzimy ladnie i spiewamy a
                                                    mnie cos na kolanach cieplo sie zrobilo i mokro ... pampers przesikany,
                                                    wszystko lacznie z moimi spodniami mokre. no i do domu. tyle z naszego kosciola
                                                    bylo. ech. ciekawi mnie ten moj syn.
                                                    Jola - ja tez sie nie moge doczekac mamusiu, a chociazby mama byloby super.
                                                    Czy mowilam wam ze wojtek wieczorem sam usypia? w dzien jeszcze go tule ale z
                                                    tego to chyba ja nie bede chciala zrezygnowac, jedyna taka okazja sie potulic
                                                    ale wieczorem idzie do lozeczka z ciumem i po prostu usypia, czasem zajmuje mu
                                                    to z godzinke ale my mozemy robic co chcemy tylko go gonic trzeba z powrotem do
                                                    lozka.
                                                    pa
                                                  • sewerynki Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 11:59
                                                    a tapetu odradzam tzn ja bym tego drugi raz nie zrobila bo wojtek nam je
                                                    skutecznie wszystkie zdziera. jak wszystko pojdzie bedziemy malowac. a lozeczka
                                                    tanszego niz ikea tez bym szukala.
                                                  • franca1 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 13:02
                                                    Na Cybernetyki 7 jest hurtownia zabawek Smoby - ja dzisiaj kupiłam tam
                                                    kuchnię: www.lechris.pl/shop/t_109_211.html
                                                    24921 - KUCHNIA ELEKTRYCZNA, cena 210pln.
                                                    Też mi się podobała ta tefala z allegro, ale w końcu zdecydowałam się na Smoby.
                                                    Widziałam te w Tesco - w ogóle mi się nie podobały.

                                                    Kini z tym zalaniem to straszna sprawa, mam nadzieję, że nie ma poważniejszych
                                                    szkód.
                                                    Rozmowa z Olgą - Ola jest kupa? "Raczej nie ma", choć czuć w całym domu smile
                                                    Siedzimy w kuchni Olga - mam dawaj picia. Ja: Mówi się poproszę pić. Ola:
                                                    Proszę.
                                                    Nowe słowo - "pychawica" - zajadała się pierogami z borówkami.
                                                    U nas Mamusiu i Tatusiu na porządku dziennym. Zamiennie z "Madzia" i "Piotruś".

                                                    Przeprowadzka Olgi - u nas będzie odwrotnie to my się wyprowadzimy jak trochę
                                                    rozbudujemy dom. A od wczoraj mamy na suficie gwiazdki fluoescencyjne - Olga
                                                    zachwycona. Leżała w łóżku i krzyczała "gwiazdy, gwiazdy"

                                                    W Bielsku było jak zawsze super - w piątek pogoda rewelacyjna, ciepło,
                                                    słonecznie, wjechaliśmy na Żar. Postaram się umieścić zdjęcia. Jest kilka
                                                    fajnych widoczków.

                                                    Chyba się trochę wyłamię, ja nie mam wizji katastrof itp. Ale ja już mam taki
                                                    optymistyczny charakter.
                                                  • ewakop Re: Jesteśmy:((( 15.11.04, 16:15
                                                    Cześć dziewczyny,

                                                    Jesteśmy już z powrotem. Wypad się udał. Pogoda była super, choć bardzo
                                                    zmienna. Od środy do piątku wręcz letnia, w sobotę i niedzielę regularna zima.
                                                    Mieliśmy więc słońce i bardzo wysoką temperaturę oraz śnieg i mróz.
                                                    Wjeżdżaliśmy kolejką na Gubałówkę, połaziliśmy trochę po Krupówkach, byliśmy na
                                                    wycieczce na Słowacji, gdzie zrobiliśmy zakupy w fabryce Ecco (6 par nowych
                                                    bucików) oraz zakupy alkoholowo-spożywcze. Podróż też nienajgorsza w tamtą
                                                    stronę 5 godzin z przerwą na mandat, droga powrotna 5,5 h.

                                                    Adaś bardzo fajnie bawił się z dziećmi na wyjeździe, oprócz Adasia było jeszcze
                                                    10 dzieci, w wieku od 3 miesięcy do 13 lat. Przez jeden cały wieczór dzieciaki
                                                    bawiły się w sklep, przebojem była kasa z akcesoriami ( mikrofonem, czytnikiem,
                                                    czytnikiem kart kredytowych, taśmą, wagą, produktami spożywczymi, pieniążkami i
                                                    kartami kredytowymi, którą kupiliśmy Adasiowi na Słowacji.

                                                    Przeżyliśmy również spotkania Adasia z K. rozrabiaką. Rodzice zaczęli reagować
                                                    na zachowanie małego, po tym jak ugryzł jakąś dziewczynkę w łazienkach, podobno
                                                    biegł szaleńczym pędem z obłędem w oczach 200m. po to, żeby ją ugryźć w ucho (
                                                    ma chyba coś z Tysona). I wtedy strasznie się przejęli, że coś jest nie tak z
                                                    ich dzieckiem. Byli nawet u psychologa, ale na razie nie wiedzą, jaka jest
                                                    przyczyna i co będzie dalej, niby jest ok.

                                                    Historyjka z życia Adasia : Adaś ogląda obrazki w książeczce i co chwila jest
                                                    pytanie: „co to jest ? I odpowiedź : to jest kalafior. Za chwilę „co to
                                                    jest?????”, więc mu mówię : przecież wiesz, co to jest, no, powiedz co to
                                                    jest????? Adaś na to „ nie mam pojęcia !!!!!!!!”
                                                  • camilcia Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 16:16
                                                    ratunku!!!!!!!!!!! dlaczego jest tak zimno??????!!!!!!!!
                                                    ja nie wiem jak to wytrzymam, co roku w sumie jakoś jest ale naprawdę nie lubię
                                                    marznąć (a ja wcale nie chowam się w ciepełku i wolę chłodno, ale nie zimnicę)!
                                                    my też mamy gwiazki, nawet 1 księżyc, śmiesznie było kiedyś bo jak Maja była
                                                    malutka to łóżeczko stało pod gwiazdkami - wchodzę kiedyś a 'całe niebo' u
                                                    Majki w łóżeczku smile trzeba to porządnie przykleić.
                                                    ale bym chciała pokoik dla Mai, cały dzień wczoraj kombinowaliśmy co tu zrobić,
                                                    ale my chyba nie będziemy rozbudowywać, bo mam nadzieję, że za parę lat, jak
                                                    już będziemy wiedzieli czy mój mąż zostaje w Skierniewicach czy w
                                                    Białobrzegach, to się wybudujemy. więc narazie mamy wspólną sypialnię i wspólny
                                                    pokój dzienny smile
                                                    ok, uciekam bo jeszcze do pracy na 17
                                                  • paty_mama_olenki Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 20:54
                                                    Kini wspolczuje z calego serca i mam nadzieje, ze straty niezbyt duze.

                                                    My juz tez po dlugim krakowskim weekendzie. Jak zwykle za malo bylo czasu. No i
                                                    tym razem pogoda nas nie rozpiescila. U nas tez zimnica sie zrobila. Na
                                                    szczescie juz mam cieplutkie butki dla Olenki.

                                                    Olenka juz list do Mikolaja zrobila. Teraz jest na etapie Kubusia Puchatka,
                                                    wiec chyba jekies bajki nakupujemy na kasetach. Mysle tez o jakichs gadzetach z
                                                    Puchatkiem i Shrekiem. Bo Ola jest fanka Shreka. Siedzi i oglada jakies dwa
                                                    razy dziennie. Lepsze to niz Tubisie wink ktore poszly w odstawke.
                                                    I jeszcze rowerka sobie Olenka zazyczyla od Mikolaja. Ale ja mysle, ze rowerek
                                                    to dopiero na urodzinki kupimy. Widzialam fajne Berchet.

                                                    W Krakowie bylismy w Zoo. Oli sie strasznie malpki podobaly i tygrysy a takze
                                                    inne kotowate i foki. I oczywiscie z wiadomych wzgledow osiolek.

                                                    Olenka tez jest strojnisia. Uwielbia przymierzac. Prawdziwa kobietka. Jak
                                                    kupowalysmy butki to szukalysmy kozaczkow roznych i znosila je sama i mierzyla.
                                                    A potem w tych nowych butach (sniegowcach zreszta) latala i w sukience nowej i
                                                    nie chciala sie rozebrac.
                                                    Poza tym jak prawdziwa kobieta wchodzi do sklepu z ciuchami i "maca" ciuszki na
                                                    wieszakach, przesuwa itp. Ciekawe gdzie to podpatrzyla.

                                                    U nas Mamusia i Tatus tez na porzadku dziennym i to zupelnie poprawnie
                                                    wypowiadane. A dzis pierwszy raz bylo Mamunia...mnie tez serce mieknie jak to
                                                    slysze.

                                                    Co do klawiatury to Ludikun czasem sie znaki przestawiaja jak sie wcisnie
                                                    jednoczesnie Shift i Ctrl. U mnie sie tak robi i dopiero po jakims czasie to
                                                    odkrylam i juz wiem jak przestawic.

                                                    Nie wiem co to ja jeszcze chcialam dodac...acha Monika bardzo sie ciesze, ze
                                                    sie wybieracie w nasze strony i wierze, ze sie spotkamy smile

                                                    Dobrze, ze juz Styczniaki wydobrzaly. Zdrowka wszystkim.
                                                    Cos Didi sie nie odzywa, nie mowiac juz o Bulionie, Alabamie i jeszcze kilku
                                                    innych Mamach.

                                                    pozdrawiam
                                                    Patrycja
                                                  • monikam1 Re:paskudny piątek:((( 15.11.04, 21:19
                                                    Hej! kini! Trzymaj się! Kilka miesięcy temu nasz sąsiad miał taką powódź.
                                                    Poszła mu niewinnie wyglądająca rureczka prowadząca wodę do misy od WC. Fcet
                                                    spał sobie o nocce, a woda wylewała się przez garaże na ulicę. Facet nie chciał
                                                    się dobudzić, w końcu dodreptał do drzwi w wodzie po kostki i zaspany
                                                    tłumaczył, że to nie u niego się leje. Zeby było ciekawiej, ta rurka miała ok.
                                                    1,5 roku, bo mamy nowy bloczek i wedle moich wyobrażeń nie miała prawa pęknąć.
                                                    No ale od tej chwili nie boli mnie już tak płacenie ubezpieczen za
                                                    mieszkaniesmile))

                                                    Ewo! Czy zrobiłas zapas butów na następne 5 lat??? Gdzie jest ten sklep i jakie
                                                    tam są ceny, bo chyba pojedziemy na szolenie w styczniu do Zakopca.Anm się
                                                    wielodzieciowy wyjazd szykuje na Sylwestra. Już się bojęsmile))
                                                    A! Kasta nowa z Tesco o Muminkah juuż na śmietniku. Niewiele brakowało, a
                                                    popsułaby nam wideo.

                                                    Iwono! Gosia uwielbia chodzenie do kościoła. No ale u nas tradycyjnie. Choć
                                                    podejrzewam, że śiewy i klaskanie raczej przypadłoby Gosi do gustu. Jeździmy
                                                    czasami na wycieczki po innych parafiach, żeby nasi księża mieli czasem chwilę
                                                    wytchnienia. NAs w kościele witają z mieszanymi uczuciami - rozrabiamy, ale
                                                    dostarczamy sporo kasy, bo Gosia ubóstwia wrzucanie monet na tacę, więc taca
                                                    dostaje przynajmniej razy dwa, a potem jest obchód po skarbonkachsmile))) Na pewno
                                                    dajemy się zuważyć, bo Gosia wodzi prym kościelnej chuliganrii. Nie wiem, czy
                                                    to dobrze, bo za kilka lat Gosia będzie potrzebowała opinię od proboszcza do
                                                    swojej szkoły, żeby ją pzyjelismile)) Główna atrakcja, to krzyżyk od klęcznika,
                                                    który się rozpada i każde dziecko uważa, że musi go rozłożyć i złożyć. Co jakiś
                                                    czas któreś próbuje boczną belkę skonfiskować i zabrać do domu. Na szczęście
                                                    rodzice interweniują i na szczęście nikt nie wpadł na to by go skleićsmile))

                                                    Idę pisać ratkulik do gazetki zakładowej. Bleeee... Ale mi się nie chce.
                                                    pozdrawiam
                                                    monika
                                                  • jogaj Re:styczen 2003 :) 15.11.04, 22:49
                                                    Kini bardzo Ci wspolczuje,mam nadzieje,ze juz Ci lepiej.
                                                    Zimno faktycznie sie zrobilo i nadaja ochlodzenie,opady sniegu,u nas na
                                                    wybrzezu deszczu ze sniegiem. Zima idzie.
                                                    My tez juz chodzimy na zimowo,bo zawsze wieje ten cholerny wiatr i wydaje sie
                                                    byc duzo zimniej niz jest.
                                                    Dzis moj Grzes zrywal kawalek podlogi u moich rodzicow,bo chca tam
                                                    kafelki,jutro przychodzi kafelkarz,moj sasiad,ale i tak ktos musi z nim byc
                                                    wiec ja jutro z rana znowu do rodzicow,bo oni pracuja.
                                                    Juz pisalam,ze ja kupowalam Szymonowi w Ikea meble,bo lozko okazalo sie tam
                                                    najtansze.
                                                    U nas tez co jakis czas zadarzaja sie upadki bardzo groznie wygladajace i wtedy
                                                    sobie obiecuje nie odchodzic na krok,ale to przeciez sie nie da.
                                                    Skrzynka ja czasem wchodze na Chore dzieck,strata dziecka i tez czytalam ten
                                                    artukul,ryczalam jak bobr,czytam takie artykuly,bo moja bliska kolezanka
                                                    znalazla sie w podobnej sytuacji wiec wielkie nieszczescie mam bardzo blisko
                                                    siebie,to tak okropne,ze nie mozna tego opowiedziec slowami.
                                                    Buziaczki-Jola
                                                  • spokotea Re:styczen 2003 :) 16.11.04, 14:08
                                                    Przeczytałam zaległe posty.
                                                    Kini mam nadzieję, że mieszkanie ubezpieczone, bo wtedy straty nie będą tak
                                                    bolesne, chociaż załatwiania na pewno dużo.
                                                    Moniko, sklep Ecco jest w miejscowości Martin, około 100km od Zakopanego,
                                                    granicę trzeba przekroczyć w Suchej Hoże. Co do wyboru, to tam są tylko buty
                                                    produkowane w tej fabryce, także nie ma całych kolekcji, ceny – połowę niższe
                                                    niż w Polsce. Kupiliśmy 6 par butów dla całej rodziny, czyli po 2 na osobę, to
                                                    dla mnie wcale nie dużo. Za czasów studiów jak pracowałam w Niemczech, to z
                                                    jednej wyprawy przywoziłam po 10 par butów. Ale ja mam fioła na punkcie butów,
                                                    muszę się przyznać.
                                                    Adaś też jeszcze nie ma „dorosłego łóżka”, śpi w łóżeczku turystycznym, ale mój
                                                    mąż chce mu kupić łóżko – wyścigówkę, właśnie na prezent gwiazdkowy, albo
                                                    urodzinowy.
                                                  • ewakop Re:styczen 2003 :) 16.11.04, 14:15
                                                    Dziewczyny, ten post poniżej, to mój, tylko na stary login.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka