Dodaj do ulubionych

KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2

02.12.04, 11:25
Troszkę ciężko się już czyta ten wątek. Jest grubo ponad tysiąc postów.
Co powiecie na cz.2. Teraz nasze dzieciaczki kończą (skończyły) 20 miesięcy,
myślę, że to dobry moment.
Pozdrawiam wszystkie Mamusie kwietniowych dzieciaczków i Wasze dzieciaczki
Monika i Agatka (1.04.2003)
Obserwuj wątek
    • mkrzatala Re: Zabawki - co lubią, co warto kupić 02.12.04, 11:31
      Czym lubią sie bawić nasze dzieciaki? Jakie zabawki warto kupić, podzielmy się
      doświadczeniami. Zbliżają się Święta, więc warto o tym pomyśleć.
      Moja córcia uwielbia zabawki, które są mobilne i takie, które wydają dźwięki.
      Myślę o fajnym wózku dla lalek i rowerku, ale może poczekać z tym do wiosny.
      Teraz dostanie sanki od dzidka, więc liczymy na śnieg.
      Kurcze dlaczego te fajne zabawki muszą być takie drogie?
      • aniacichy Re: Zabawki - co lubią, co warto kupić 03.12.04, 13:18
        cześć!
        Co do zabawek to Olga uznaje tylko bardziej zmechanizowane typu;
        samochód czy motor, ale nie tylko niekiedy lubi wtulić sie do
        swoich pluszakówsmile, hitem sa także drewniane puzle ze zwierzątkami.

        Olga bardzo dużo zabawek dostaje w prezencie, i prawie wogole
        ich nie kupuję. Natomiast na gwiazdkę mam zamiar kupić jej tablice
        magnetyczną i mini pianino dla dzieci, takie z odgłosami rożnych zwierzątekwink
        Plusem jest to, ze te zabawki nie są zbyt drogie...

        A co planujecie na Mikolaja?
        • zivona Re: Zabawki - co lubią, co warto kupić 03.12.04, 20:15
          hej
          Kubek na Mikołaja w Kościele dostanie (od nas podłożone do wora)książęczkę o
          Bałwanku i malutki samochodzik plus suszone śliweczki i pomarańczkę. Wszystkie
          dzieci dostają takie same paczki, tradycyjnie słodycze, więc my po "znajomości"
          podmieniamy, bo Kubek czekoladek nie jada. A na imprezkę mikołajową z
          zaprzyjaźnionymi maluchami i rodzicami, dostanie koleję z ludzikami chyba
          Fischer Price (babcia niedawno przywiozła z wojaży)i książęczkę do kolorowania
          (tzn do bazgrania smile Tak więc nie wydatkowaliśmy się specjlanie, hihi, no bo
          to ma być przecież "symbol" dobroci Mikołaja, a nie jakieś wielkie haloo.
          Natomiast na gwiazdkę jeszcze się nie zdecydowaliśmy co to ma być. Szukamy
          czegoś fajowego. Teraz największą frajdę sprawiają mu kredki i książeczki. W
          grę wchodzą: narzędzia do majsterkowania, wielki samochód na "napęd nożny".
          Może jeszcze coś wypatrzymy, albo nam coś podpowiecie. Bidulka Maryśka nic nie
          dostanie, no może przez mamusi cycuś coś extra, ale co, drinka? mniam, mniam.
          Właśnie ją bujam nogą, i piszę.
          Pa Iwona
          • tatjana Re: Zabawki - co lubią, co warto kupić 03.12.04, 20:34
            Igor najbardziej lubi się bawić opakowaniami, więc nie mamy problemu, co mu
            kupić, byle było w opakowaniuwink))

            A tak poważnie, to zabawek ma aż nadto, w większości to prezenty.
            My chcemy mu kupić płyty z bajkami i "wyposażenie łóżka": kołdrę,
            poduszkę+pościel. Te, które teraz ma są już za małe na niego.

            Pozdrawiamy i zyczymy udanych zakupówwink

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16970605
      • mkrzatala Re: Zabawki - co lubią, co warto kupić 13.12.04, 12:49
        Aga pod poduchę dostała plstikowy pociąg, który ciągnie się na sznureczku,
        książeczki i ciszki od babć.
        Pod choinkę zdecydowaliśmy w końcu kupić Jej rowerek. Znalazłam fajny w Auchan,
        bo na 3 kołach, z tyłu raczka, za którą można pchać i można kręcić przednim
        kołem, rynienka na nóżki, gdy nie umie jeszcze pedałować i dwie dodatkowe
        rzeczy: poręcz trzymająca mniejsze dziecko na poziomie klatki piersiowej, aby
        nie wypadło oraz płozy, czyli może być to rowerek na biegunach. Wszystkie te
        dodatkowe rzeczy są demontowalne i zostaje zwykły rowerek na 3 kołach. Każdą
        też można założyć lub nie, stwierdziłam, że to fajne ze względu na drugie
        dziecko. Aga dostanie za jakiś czas poważniejszy rowerek, a ten przyda się dla
        drugiego dzidziusia jak trochę podrośnie.
    • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 03.12.04, 20:55
      Witam wszystkie mamy kwietniaków w części drugiej.
      Co do prezentów, to na mikołajki Filuś dostanie elektroniczne organki. Można
      sobie na nich pograć, mają gotowe melodyjki z różnymi instrumentami i nie są
      one ogłupiające jak większość zabawek na baterie. To jest taka wersja mini
      nadaje się dla takich maluszków, a przy tym kosztowała niewiele, bo 25 zł. Poza
      tym myślę, że będę mogła dzięki tym organkom rozwinąć trochę muzycznie Filipka.
      A na gwiazdę planujemy motorek na pedały. Fil bardzo lubi motory, a poza tym
      nauczy się pedałować, co przyda mu się do jazdy na prawdziwym rowerku. Oprócz
      tego już z drobiazgów, myślimy o kręglach i oczywiście nie może się obejść bez
      bajki, takiej do czytania. Fil je uwielbia. Słodyczy nie będzie, bo jeszcze ich
      nie dajemy Filipkowi. To od nas, co od pozostałych członków rodziny nie mam
      pojęcia.




      Filipek sam je obiadek
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=18120792
      • agaskup prezenty c.d. 04.12.04, 21:25
        Filipek również ma takie drewniane puzle z Kubusiem Puchatkiem. Są one na
        takiej deseczce, a wogół obrazka-puzli, dodatkowa układanka, postacie z
        Kubusia, które mają takie specjalne uchwyty, za które dziecko może złapać.
        Filipek bardzo je lubi. Próbuje już sam je układać i całkiem nieźle mu to
        wychodzi. Polecam.

        A oto mój Filipuś
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=17705436
        • maugerka Re: prezenty c.d. 07.12.04, 07:44
          Ja piszę już po Mikołajkach. Jasio dostał dwa wielkie samochody (uwielbia
          samochody), książkę z bajkami o zwierzętach, znikopis, DVD Tom i Jerry (jego
          ulubiona bajka - skutkuje też, gdy trzeba synka nakarmić, a on usilnie ucieka),
          dużo owoców, bo to owocowy chłopak i żeby tradycji stało się zadość - Mikołaja
          z czekolady. My na Mikołajki nie dajemy wielkich prezentów, bo chodzi o symbol,
          a te wszystkie prezenty dostał od nas, od jenych i drugich dziadków i od
          każdego z chrzestnych....dlatego tyle wyszło.
          Co do Świąt, to już chyba wcześniej wspominałam, że z większych rzeczy myślę o
          warsztacie majsterkowicza, bo lubi gdzieś coś przykręcić (pomaga zawsze
          dziadkowi i tacie w takich robotach), postukać itp.; albo o wielopoziomowym
          garażu na te jego wszystkie samochodziki, bo już nie ma gdzie ich stawiać, a
          oprócz tego pewnie jakieś drobiazgi, żeby tego po prostu było. to wyniosłam z
          domy, bo moi rodzice zawsze ustawiali choinkę w każdym pokoju, a potem
          podkładali prezenty pod każdą choinkę. Pod tą największą był prezent taki
          konkretniejszy, a potem to właśnie jakieś drobiazgi, owoce, słodycze.
          Największa frajda jest wtedy, gdy dziecko się cieszy i śmieje. A co wymyśli
          reszta zainteresowanych, to już nie wiem.
          • zivona Re: prezenty c.d. 07.12.04, 12:56
            hej
            My już też po Mikołaju - ale Kubek cykor, hi hi. Bał się Mikołaja w Kościele, i
            u znajomych. Nie chciał podejść sam, tylko z mamą, lub z tatą.
            Co do prezentów pod choinkę, to sami nie wiemy co wybrać. Albo dostanie jeden
            wielki (samochód) składkowy od całej rodziny, albo coś jeszcze wymyślimy,
            narzędzia też są na topie smile
            pa Iwona
            • tatjana Mikołaj 07.12.04, 16:08
              Igor spotkał Mikołaja w sklepie.
              Nie bał się, pomachał musmile
              Mikołaj siedział w towarzystwie Aniołka i Diabełka i właśnie ten ostatni
              najbardziej sie Igorowi spodobał.
              Dostał ciasteczko, ale nie mógł go zjeść-alergiasad((

              Widział też sztucznego Mikołaja, naturalnej wielkości, który śmiesznie tańczył
              i robił dziwne miny. Od tej pory Mikołaj kojarzy się mojemu maluchowi z tańcem
              i minami.
              • aniacichy Re: Mikołaj 07.12.04, 18:12
                My wczoraj byłysmy na spotkaniu z Mikolajemsmile
                Była super zabawa, dzieciaczki tańczyły z gwiazdkami i
                diabelkami. Olga nie mogla sie napatrzec na Mikołajawink)
                Odważnie maszerowala w jego kierunku po swoją paczuszkę,
                natomiast gdy ja posadzilam na Mikołajowym kolanie zaczęla
                krzyczećsad
                Gdy będą zdjęcia to prześlę, zobaczycie moją "odważną" pannicęsmile))


                pozdrawiam
                Ania
                • maugerka Re: Mikołaj 08.12.04, 10:12
                  A my mieliśmy jeszcze inną sytuację. W sklepie pełno było balonów-postaci św.
                  Mikołaja. Jasiowi z daleka się bardzo podobały. Podeszliśmy bliżej, bo chciałam
                  mu kupić. Gdy poprosiłam, żeby mi pokazał, który balonik chce, on na
                  to....pokazał konika, który mu się bardzo spodobał i próbował na nim w domu
                  jeździć. To tyle, jeśli chodzi o Mikołaja rozumianego przez mojego brzdąca.
    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 10.12.04, 09:18
      Muszę się Wam pochwalić, że Jasio od trzech dni sam sobie myje ząbki i mu się
      to zaczęło podobać. Do tej pory myłam mu ja jeszcze tą szczoteczką silikonową
      zakładaną na palec i to z niemałym trudem, bo ciągle zaciskał buźkę. A
      ostatnio ...przełom! Normalna szczoteczka i samodzielne mycie. Jestem z niego
      dumna. Mam nadzieję tylko, że nie odwidzi mu się za parę dni.
      • martad73 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 10.12.04, 13:50
        Gratuluje maugerko,
        no cóż moja mała jeszcze nie poczyniła takich postepów, za to chętnie pije wodę
        z wanny (oczywiście jej na to nie pozwalamy), a szczoteczką najchętniej umyłaby
        ząbki, ale mamie. Bierze szczotkę do buzi, coś tam działa, ale bez większego
        entuzjazmu. Ja do jej buzi nie mam wstepu. Namietnie za to chce oglądać Kubusia
        Puchatka (niestety dość często, ale braciszek włącza sobie tę bajkę sam i nie
        zawsze mogę im wyłączyć). Awantura gotowa.
        zamieściłam nowe zdjęcia mojej niuni - zapraszam
        Marta
        • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 10.12.04, 14:53
          A jeśli chodzi o picie wody z wanienki, to u nas jest to samo. Niestety próby
          wpojenia do małej główki, że ta woda nie nadaje się do picia nie zdają
          rezultatu.
          Co do bajek, to Jasio namiętnie lubi Toma i Jerry'ego.
      • mkrzatala Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 13.12.04, 12:41
        Aga już od jakiegoś czasu sama myje ząbki. Jednak do tej pory było to bardziej
        ssanie i gryzienie szczoteczki. Ostatnio sama upomina się o mycie ząbków
        pokazując rączką ruch jaki sie robi przy myciu ząbków i zaczęła trochę tam
        szorować.
    • maugerka ZNOWU CISZA..... 13.12.04, 11:58
      Właśnie, znowu nic nie piszecie. Nie mówcie, że trwają u Was już wielkie
      przygotowania przedświąteczne....
      • pisanka3 Re: ZNOWU CISZA..... 13.12.04, 15:30
        Witajcie mamusie,
        Bardzo długo sie nie odzywałąm, ale to wynik niestety nawału w pracy. Zawsze
        gdy inni zaczynaja juz swietować, to u nas pojawiaja sie nowe koncepcje, które
        trzeba natychniast realizować.
        Ania niestety zachorowała. Gdzieś się przeziebiła i teraz cierpi. W nocy z nią
        spię, zeby choć troszkę się przespać.
        Na Święta dostatnie lalkę co robi siusiu. Przechodzimy teraz okreS rozbierania
        lalek. W efekcie wszystkie lalaki Ani są rozebrane, a ona wesoła jak
        szczygiełaek biega i woła: golasek.
        Ząbków raczej nie chce myć, tylko ssie szczoteczkę. Dalej przechodzimy etap
        wszystkiego na nie. Ale mamy jeden sukces - założyła rękawiczki. Niestety nie
        obyło się bez płaczu, ale jak już założyła, to je nosiła.

        Pozdrawiam was ciepło
        Kasia
        • tatjana balon balon 13.12.04, 15:42
          To ostatnio słowa najczęściej wypowiadane przez Igorasmile
          Mozna się domyślić, ze jego ulubioną zabawką ostatnio jest balon. Kupiłam mu
          dziś 10 szt., niech ma coś z życia chłopakwink
          Pozdrawiamysmile
        • maugerka Rękawiczki 14.12.04, 08:35
          Właśnie, zapomniałam dodać, że Jasiek też w niedzielę bez protestu dał sobie
          założyć rękawiczki. A żeby jak na razie myje cały czas.
    • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 13.12.04, 21:05
      U nas jest różnie z myciem ząbków. Czasami Filipek sam się upomina o
      szczoteczkę, wtedy próbuje nawet sam szorować. Innym razem nie chce wziąć nawet
      do ręki.
      W końcu postanowiłam odstawić Filipka od piersi. Wiem, że jestem jedyną mamą na
      tym forum, która to robi, ale czasami tak to bywa. Czas tak szybko ucieka, że
      nawet nie spostrzegłam, że Filipek to dwudziestomiesięczny chłopczyk. Dzisiaj
      już drugi dzień usypia go tata. Dostał jeszcze troszkę mleczka w nocy,
      wyjątkowo obudził się o 1. Ale od czwartku kończę również z nocnym karmieniem.
      Właściwie Fil przesypia całą noc. Zdarza się, że budzi się ok. 6 i potrafi
      spędzić przy cycku nawet godzinę. Mam nadzieję, że nie odbije się to za bardzo
      na jego psychice.
      Pozdrawiam wszystkie mamy i wszystkie dzieciaczki.
      • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 14.12.04, 08:44
        To zazdroszczę Ci tego, że Fil tak ładnie przesypia. Jasiek dzisiaj obudził się
        o 4.30 i już miał dosyć spania, a jak przyszło do przebierania i do wyjścia o
        6.30, to raptem był strasznie śpiący. HiHiHi - rozrabiak. Ale tak zdarza się
        tylko czasami. Generalnie śpi pół nocy u siebie, potem się budzi i chce do mamy
        i dalej śpi z nami w miarę spokojnie.
        Od kilku dni Jasiek ma znowu nowe zajęcie. Uwielbia pisać. Dawałam mu na
        początku ołówki, które można w miarę łatwo zetrzeć (chociaż ze ściany
        niezupełnie), ale on postanowił, że najlepiej pisze się czarnym pisakiem.
        Pomazał cały swój nowy samochód, karton od niego (przy próbie wyniesienia go na
        śmieci za każdym razem jest awantura, więc stoi w domu pomazany karton),
        rączki, nóżki, dwie bluzki i spodnie. Ubieram go już w domu w te same ciuchy,
        bo pomaże sobie wszystko. Wczoraj nauczył się w dodatku wyrzucać śmieci do
        kosza.
        • aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 14.12.04, 22:51
          cześć!
          U nas już dziś zapachniało świętamismile
          Piekłyśmy pierniczki: gwiazdki, serduszka, grzybki...i całe mnóstwo innychsmile
          Jednym słowem pierniczkowe szaleństwosmile
          Olga początkowo chętnie pomagała mamie, ale szybko jej sie znudziło,
          wymyśliła sobie inna zabawę, a mianowicie rzucanie kulą z ciasta hihi
          możecie sobie wyobrazić jakie pobojowisko miałyśmy w kuchnismile))
          Jutro czeka nas ciąg dalszy - ozdabianie pierniczków.
          Nawet pstrykneliśmy kilka fotek, małej kucharce - rozrabiarce hihi

          Musze sie pochwalić, Olgunia coraz częsciej korzysta z nocniczka,
          tzn nie tylko robi kupkę, ale także i siku. W pieluszce tylko śpi
          ( w nocy i w południe)i oczywiście na spacerkach, resztę dnia chodzi w...
          majteczkach, świetny widoksmile Jednak trzeba ją pilnować, tzn co jakiś czas
          sadzam ją na nocniczek.
          A co do mycia ząbkow to u nas marnie, Olga raczej lubi obgryzać i ssać
          szczoteczkę, niż myć ząbkisad


          A jak tam Wasze przygotowania do świąt?
          Pozdrawiam i przesyłam zapach naszych dzisiejszych wypieków
          Ania
      • mkrzatala Re: do agaskup i nie tylko 15.12.04, 12:59
        Ja odstawiłam Agę, gdy miała 1,5 roku, więc ty i tak długo karmiłaś.
      • ewik71 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 14.01.05, 11:42
        Witajcie mamy kwietnowych dzieciakow 2003,
        dopiero Was znalazlam smile i bardzo sie ciesze, ze bede mogla pogadac.
        Moja Kasia ur sie 23.04.2003 i jest bardzo wesoym rozrabiaka.
        Co do mycia zabkow to u nas tez roznie, przewaznie Kasia myje mi zeby a ja
        jej smile. Woda z wanny tez jest najsmaczniejsza, zwlaszcza jak juz jest tam
        mydlo albo szamppon.

        Mam pytanie do agaskup jak tam z odstawiamiem od piersi i spaniem w nocy?
        Ja jeszcze ciagle karmie ( do zasniecia,w nocy i nad ranem ). Co prawda
        postanowilam, ze z nowym rokiem to zmienimy ale byla choroba i nic nie wyszlo.
        Teraz to nawet jest jescze gorzej, bo wieczorem i w nocy nie moge odsunac sie
        dalej jak na wyciagniecie reki - spimy razem a maz w drugim pokoju.
        Wiec daj znac jak Ci poszlo to moze zdecyduje sie na kolejna probe.
        Pozdrawiam wszystkie mamusie i dzieciaczki kwietniaczki
    • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.12.04, 09:49
      To ja się też czymś muszę pochwalić. Filipek już od dłuższego czasu robi kupkę
      do nocniczka - woła. Z siku jest różnie. Jak ma założoną pieluchę nie chce
      wogóle siadać na nocnik. Kiedy jesteśmy w domu zdejmuję mu pieluchę i wtedy
      woła również siusiu. Gdyby było ciepło zaryzykowałabym pójście na spacer bez
      pieluchy. Bardzo mnie to cieszy. Filipka również. Jak coś zrobi dobrze, ja go
      oczywiście chwalę, a on głaszcze się po główce. To oznacza, że jest grzeczny.
      Pociesznie to wygląda.
      Zasypia bez "cycka", ale w nocy lub nad ranem muszę mu jeszcze dać trochę
      mleczka. Ale i tak całkiem nieźle to znosi. Myślałam, że będzie gorzej, bo to
      taki "smok-mlekopij".
      • pisanka3 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.12.04, 10:10
        A mój maluch nie chce usiąśc na nocnik. Teraz jest za zimno, ale w lato będzie
        chodzic bez pieluchy i może wtedy będzie chiała zaprzyjaźnić się z nocnikiem.
        Niestety teraz ma kaszel i znów kiepsko spała w nocy. Jestem padnięta, a do
        pracy trzeba iść.
        Pozdrawiam
        Kasia
        • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.12.04, 12:12
          A u nas z nocnikiem nadal szłu nie ma. W ubranku owszem usiądzie i zapytany, co
          się na nocniczku robi, odpowiada sisisi, ale na golaska ucieka dalej, niż
          ustawa przewiduje.
      • mkrzatala Re: nocniczek -jakieś rady? 15.12.04, 13:00
        • mkrzatala Re: nocniczek -jakieś rady? 15.12.04, 13:04
          Sorki za szybko sie wysłało.
          Moja Agatka nie chce nawet słyszeć o nocniczku.
          Wie co to nocnik, mówi, że zrobiła kupkę w pieluchę, ale gdy pytam, czy
          usiądziemy na nocniczek odpowiedź zawsze jest "NIE". Sama siadałam na nocnik,
          nawet zrobiła do niego siusiu, aby Jej pokazać. Zawsze, gdy idę do toalety
          proponuję też Jej, abyśmy razem siedziały na nocniczku. Nic z tego.
          Czasami udąło mi się Ją namówić, aby usiadła (zaledwie kilka razy), ale na
          krótko, szybko ucieka lub zaczyna płakać.
          Czy macie jakieś rady na to, czy po prostu mam cierpliwie czekać.
          • tatjana Re: nocniczek -jakieś rady? 15.12.04, 13:10
            Mam podobnie. Cierpliwie czekam.
            • maugerka Re: nocniczek -jakieś rady? 15.12.04, 14:00
              Ja też czekam, czekam, czekam.....
    • tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.12.04, 13:21
      Igor właśnie założył czapkę (nie muszę chyba pisać, że wygląda przekomiczniesmilei
      siłuje się z butami-próbuje ubrać.
      Przynajmniej ma jakieś zajęcie i mogę spokojnie coś napisać. Bo, jak juz
      wcześniej pisałam, nie śpi w dzień. Kiedy coś robię, to zajmuje sie sobą,
      potrafi się wtedy bawić sam. Ale jak tylko zobaczy, że siadam do komputera,
      albo kładę się z książką, to od razu każe się soba zajmować.

      W sobotę przyjeżdża jego kolezanka z porodówki (urodzili się w tym samym dniu.
      Ciekawe, jak będą się bawić.

      Chyba dał sobie spokój z tymi butami, bo przyszedł ze swoimi kapciami, zebym mu
      założyła. Czapka dalej jest na głowie.

      A przed przebieranką całował swoją zabawkę-łosia w stroju mikołajkowym.

      A od ponoiedziałku zaczynamy przygotowania do świat pełną para. Wigilia jest u
      nas, na święta jedziemy do moich rodziców. Fajny to czas.
      Pozdrawiamysmile
      • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.12.04, 14:11
        Jasiek wczoraj był taki fajny, że bawił się całkowicie sam, a mnie nawiedziło
        na porządki, męża nie było i zdążyłam odwalić kawał dobrej roboty. Na dzisiaj
        też mam pewne plany, ne wiem, co z nich wyjdzie - wszystko zależy od nastroju
        Jasia. My w tym roku Wigilię i święta spędzamy u teściów, więc mam niewiele
        przygotowań. Kilka tyko potraw, które podobno wychodzą mi nieźle.
      • aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.12.04, 14:27
        hej!
        Ja kupiłam nocniczek jak Olga skończyla roczek, i od tego
        momentu zaczela się nasza przygoda z nocniczkiem.
        Dosyć szybko Olga go polubiła, ale nie bardzo chciała
        sygnalizować swoich potrzebsmile
        Ale nic na siłę, poprostu sama musiała do tego dojrzeć!
        Choć nie twierdze, ze Olga juz nie robi w portysmile
        Nieraz jak sie zsika, to stoi twardo, ani się nie rusza, tylko mnie wolasmile))

        Kazde dziecko rozwija sie indywidualnie, i musi dojrzec
        do danej sytuacjismile...i nie ma mocnychsmile)

        Kończe, bo moja panna wlaśnie sie obudziławink
        Pozdrawiam i życzę Wam i sobie wytrwałoścismile
        Ania
      • mkrzatala Re: Wigilia w kilku miejscach 15.12.04, 14:52
        My w Wigilię będziemy musieli przemieścić się z domu do jednych Rodziców, a
        potem na drugi koniec W-wy do drugich Rodziców.
        Sama więc nic nie będę robić w domu, bo i tak dostanę prowiant na wynos - to
        plus.
        A minusem jest to jeżdżenie z jednego na drugi koniec W-wy wieczorem.
        Teściowa jak powiedziałam, że będziemy o 19:00 to powiedziała, że strasznie
        późno. Trochę mnie tym zdenerwowała, bo tego dnia pracujemy i u moich Rodziców
        bedziemy wcześniej krótko i nawet nie spotkamy reszty mojej rodzinki, która
        dotrze po 18:00.
        • agaskup Re: Wigilia w kilku miejscach 15.12.04, 21:53
          mkrzatala tak niestety bywa z teściowymi. Ja na szczęście nie muszę być w dwóch
          miejscach naraz. Wyjątkowo w tym roku nie biorę urlopu w wigilię, tak więc
          wprosiliśmy się na nią do mojej mamy ku jej wielkiej uciesze. Jak co roku, mąż
          zrobi łososia w galerecie, a ja rybę po grecku, paszteciki i sos tatarski. Poza
          tym wiele potraw robię razem z mamą, pomagam jej. Bardzo lubię te przygotowania
          i cieszę się, że zawsze mam swój udział.
          • pisanka3 Re: Wigilia w kilku miejscach 16.12.04, 09:44
            My Swieta spędzamy u moich rodziców, a mój mąz przywozi teściów do nas.
            Większośc potraw na Wigilie robi mój brat, który świetnie gotuje. Ja niestety
            nie odziedziczyłam żadnych talentów w tym wzgledzie. Moj brat jednak uwielbia
            gotować. W ta sobotę przyjedzie ze swoimi dzieciakami i będzie wędził szynki na
            swięta.
            Kiedy ubieracie choinkę? Ja nie mam koncepcji. Nie wiem czy zrobić to podczas
            snu Ani (zero strat, wszystkie bombki powieszone), czy też z nią (swietna
            zabawa, zero bombek na choince). I co tu zrobić?
            Pozdrawiam
            Kasia
            • tatjana Re: Wigilia w kilku miejscach 16.12.04, 12:52
              pisanka3 napisała:

              > Kiedy ubieracie choinkę? Ja nie mam koncepcji. Nie wiem czy zrobić to podczas
              > snu Ani (zero strat, wszystkie bombki powieszone), czy też z nią (swietna
              > zabawa, zero bombek na choince). I co tu zrobić?
              > Pozdrawiam
              > Kasia


              Dobre pytaniesmile
              Mamy podobny problem. Wczoraj doszliśmy do wniosku, ze zdecydujemy się na tę
              drugą opcję.
              W razie czego na choince powiesimy jabłka i orzechywink))


              Wczoraj Igor nas niesamowicie zaskoczył.
              Mąż, tak do niechcenia powiedział mu, zeby posprzatał swoje zabawki i poszliśmy
              do kuchni.
              Wracamy, a zabawki posprzątane!
              A było co sprzątaćwink
              To jest kochana gadzinka! Stoi teraz obok mnie i śpiewa te swoje pioseneczki
              (lajalala...)
              Idziemy robić ciasteczka, bo w sobotę Igor będzie miał gościawink
              Pozdrawiamy cieplutko Was i Wasze Pociechysmile))
              • aniacichy Re: Wigilia w kilku miejscach 16.12.04, 13:14
                My Wigilię spędzimy w domu, z teściami,
                natomiast w święta jedziemy do moich rodziców.
                Tak było dotychczas, i w tym roku też postanowiliśmy tak zrobić.

                Prezenty kupione, pierniczki "leżakują", porządki w miarę
                zaliczone, nic tylko odliczaćsmile))ale sie cieszę.
                Najbardziej lubie wigilijny poranek, krzatanie sie po kuchni,
                ostatnie przygotowaniasmile))
                Ciekawe jak bedzie w tym roku z naszymi już 20 miesięczniakami,
                bo w zeszłym roku nasze dzieciaczki miały zaledwie 8 miesięcysmile))

                Co do choinki, to uważam, że grzechem było by nie ubierać jej z maluchamismile)
                a niech tłuką te bombki hihi
                Ja jak byłam mała( miałam 8 mcy) to ugryzłam bombkę, bo pewno myślałam, że to
                jabłkosmile
                podobno napędziłam rodzicom ogromnego stracha ( wcale im sie nie dziwię )
                Ale wszystko dobrze sie skończyło, bo zdażyli mi szkiełka wyjąć z buzi.

                pozdrawaim
                Ania i śpiąca właśnie Olgunia
                • maugerka Re: Wigilia w kilku miejscach 16.12.04, 14:04
                  I dziwisz się, dlaczego Olga jest łobuziakiem?! HiHihi - chodzi mi o tę
                  ugryzioną bombkę.
                  My na pewno będziemy ubierać choinkę z Jasiem, chociaż w duchu boję się tego
                  strasznie. Wigilię spędzamy u teściów, pierwszy dzień świąt też, w drugi
                  leniuchujemy. W tym roku nie będziemy się widzieć z moimi rodzicami. Zostali
                  zaproszeni na święta przez siostrę taty, z którą już bardzo dawno świąt nie
                  spędzał, a stwierdzili, że jechać na samą Wigilię 120 km w jedną stronę, to się
                  nie opłaca.
                  Ja nie mam żadnych prezentów jeszcze(!), porządki właśnie robię razem z Jasiem.
                  Idzie mi (o przepraszam nam) wolno, bo ile można zrobić wieczorem po pracy.
                  Nawet kartek jeszcze nie wysłalam, ale to będę nadrabiać dzisiaj.
                  Pozdrawiam Was mimo wszystko bardzo świątecznie.
    • agaskup Święta, Święta 16.12.04, 21:27
      My z mężem wprowadziliśmy taki zwyczaj,że choinkę zawsze ubieramy dzień przed
      wigilią, wieczorem, a właściwie w nocy, jak już mamy posprzątane. Bardzo
      przyjemnie jest wstać w wigilię i popatrzeć na choinkę. A zawsze mamy bardzo
      dużą, żywą choinkę. Już sobie wyobrażam radość na buźce Fila jak ją zobaczy.
      Niestety chyba tego nie zobaczę, bo jak już pisałam, w tym roku nie biorę
      urlopu w wigilię, tak więc niestety będę musiała iść do pracy. Filipek chyba
      czuje już magię świąt. Te wszystkie choinki na ulicy, światełka, ozdoby. Bardzo
      mu się to wszystko podoba.

      Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem

      P.S. Niedawno napisałam, że Filipek nie robi siusiu do nocniczka. Teraz już
      woła nawet siku. Jeżeli jesteśmy w domu cały czas robi do nocniczka. Pieluchę
      ma tylko na spacerkach i do spania. Bardzo się z tego cieszę. Niezły prezent od
      niego dostaliśmy.
      • jagnak Re: Święta, Święta 16.12.04, 23:34
        dawno tu nie byłam, bo Wy już takie zakorzenione w temacie, ze trudno się
        wciąć...ale piszę bo mam pytanko:
        mam córkę też z kwietnia, co prawda ostatniego ale kwietnia i...właśnie już
        drugi tydzień nie śpi w dzień, szaleje, chodzimy na długie spacerki na pieszo i
        kurcze 21-sza a ona "nie chcesz spać"....!!!!!!
        a Wasze też już nie śpią???
        • maugerka Re: Święta, Święta 17.12.04, 14:49
          Witaj Jagnak! My się chyba w ogóle nie znamy. Jasio śpi w dzień, ale zdarza
          się, że w weekendy, kiedy jesteśmy przez cały dzień wszyscy razem, robi strajk
          i nie śpi. Podobno trudno jest go uśpić w domu w dzień, ale wystarczy, że się
          go ubierze i chce wyjść na spacer, wsadzi do wózka, zasypia od razu.
          • jagnak Re: Święta, Święta 17.12.04, 22:14
            no a u mnie odwrotnie: w tygodniu, w dzień nie chce, raz zasnęła podczas
            słuchania płyty, ale na poduszce na dywanie; za to w weekendy my dużo jeżdzimy
            między innymi na basen i w samochodzie to sobie ucina drzemki;
            nie mamy też możliwości spać na dworze bo "to to" odkąd chodzi to nie daje się
            tam zainstalować, a spiące spacerki to ostatnio były jakiś rok temu--twardzelka,
            ale sympatyczna...
            • gyokuro Re: Święta, Święta 19.12.04, 11:40
              Cześć!
              Julek myje sobie ząbki zawsze wtedy kiedy ktoś z nas myje swoje, ale wieczorem
              ja mu myję, bo to jego mycie to takie na słowo honoru... Od kilku dni otwiera
              buzię bez protestów. Potem albo ładnie płucze buzię wodą z kubeczka, albo pije
              z tego kubeczka z wielkim upodobaniem.
              Maguerka - Julek też pisze, ale przyzwoicie po papierze. Sciany, ubrania i
              swoje zabawki oszczędza, choć niektóre książeczki też ma pomazane.
              Na Mikołaja Julek dostał konika na biegunach i kocha go niezmiernie. Od
              prababci dostał taki duży samochód na którym można usiąść i się odpychać. A pod
              choinkę będzie magnetofon - można naciskać guziczki i będzie grał, bo ma radio.
              Julek kiedy wstaje rano, pędzi do wieży i włącza radio. No i naciska te
              wszystkie guziczki, zmienia ustawienia na wzmacniaczu, wysuwa CD, itd.
              A w kwestii spania - Zazwyczaj śpi czasem nawet 2 godziny, ale są dni nader
              często, kiedy nie śpi wcale. Chodzi jak błędny, lae twardo odmawia spania.
              Czasem uśnie na dywanie nad zabawką, raz padł przy stole twarzą w książce.
              Słuchajciem a jak dużo jedzą wasze dzieciaki, bo mnie się wydaje, że Julek ma z
              jedzeniem trochę na bakier. Kiedyś żarł i bardzo przybierał na wadze, teraz
              jego waga się waha, no i za mało ma składników, bo musi brać żelazo...
              Pozdr.
              • maugerka Re: Święta, Święta 20.12.04, 11:00
                Cześć Gyokuro! Ależ dawno Was nie było. Myślałam, że zapomnieliście kompletnie!
                Jasiek konika na biegunach dostał w ubiegłym roku na gwiazdkę, ale nie za
                bardzo go lubi, chociaż ostatnio nawet sam prosi, żeby go wsadzić. "Jazda" trwa
                jedna tylko chwilę, a potem koń jest przewracany i jest z nim już inna zabawa.
                Ten samochodzik z odpychaniem się, to fajna sprawa. Jasiek na nim jeździ jak
                szalony, ale próbuje też tak jeździć na wszystkich innych samochodach, które
                się nadają do tego gabarytowo (bo niekoniecznie funkcjonalnie).
                Z jedzeniem problemów nie mamy. jasiek zjada wszystkie składniki pokarmowe. No
                i z czego się bardzo cieszę, uwielbia wszelkie owoce, więc witaminy mamy z
                głowy.
      • agaskup Re: Święta, Święta 19.12.04, 12:13
        Witam wszystkie "stare" i nowe forumowiczki. Powoli przygotowujemy się już do
        świąt. Mamy już prawie wszystkie prezenty dla Filipka. Kupiliśmy mu rowerek.
        Wiem, że to prezent raczej na wiosnę, ale w domu też będzie mógł na nim
        jeździć. Ma takie specjalne podstawki pod nóżki-jak nie będzie się chciało
        Filowi pedałować, to będzie mógł tam postawić nóżki i kija, którym można
        kierować. Chyba będzie mu się podobać. A z drobiazgów kupiliśmy mu nowy
        bębenek, bardzo lubi grać, a stare już się popsuły, taki nieduży kosz z piłką
        do koszykówki, zestaw mechanicznych narzędzi: piła, wiertarka i jeszcze jakieś
        narzędzie ale nie wiem jak się nazywa. Narzędzia te działają jak prawdziwe, ale
        są bardzo bezpieczne, bo obroty są tak wolne, że jak dziecko zatrzyma
        paluszkiem nic mu się nie stanie. Tyle prezentów mamy dla Filipka, mam
        nadzieję, że się z nich ucieszy.

        Co do spania, to u nas jest tak samo jak u maugerki. W tygodniu, kiedy usypia
        go babcia, zawsze zaśnie. Za to w weekend bywa różnie. Bardzo rzadko śpi w
        sobotę, wtedy oboje z mężem jesteśmy w domu.

        Jeżeli chodzi o potrzeby fizjologiczne, nic się nie zmieniło (i całe szczęście)
        Filipek cały czas ładnie woła siusiu, no i kupkę też.

        Pozdrawiam wszystkich. Agnieszka z Filipkiem.

        Filipek na śniegu
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&a=18704083
        • maugerka Niespodzianki Jasia. 20.12.04, 11:07
          Jeśli chodzi o spanie, to synek w weekend zrobił nam niespodziankę. Zawsze miał
          problemy z uśnięciem w dzień, o czym już ty pisałyśmy, a tym razem i w sobotę i
          w niedzielę po prostu padał. W sobotę widziałam, że jest już śpiący na maxa,
          wzięłam go na kolana i usnął w przeciągu 3 minut, a w niedzielę wróciiiśmy z
          sankowo-śnieżnego spaceru (a'propos - to była niezła zabawa, jak wywołam
          kliszę, to zamieszczę), dałam mu ciepła herbatkę z cytrynką i sam położyl się
          na kanapie, nawet nie zdążył wypić herbatki i już spał.
          No i najlepsza niespodzianka i prezent dla nas na święta.....w końcu wykluła mu
          się ta nieszczęsna dwójka, na którą tak czekaliśmy!. Ma więc teraz 16 ząbków.
          • aniacichy Re: Niespodzianki Jasia. 20.12.04, 13:24
            No to składamy gratulacje Jaśkowi!!!
            a co do śniegu, to może sie podzielicie, bo u nas go jakoś nie widaćsad
            My jedynie chodzimy na spacerki do południa i wieczorem.
            Teraz az miło wyjść wieczorem, wszędzie tak kolorowo i bajeczniesmile))
            Niekiedy bywa tak, że Olga poprostu nie chce iść o wlasnych nożkachsmile)
            i muszę ja nieść ( 13 kg + ubrankosad((
            Po takim spacerku poprostu padam.

            pozdrawiam
            Ania
            • slonisia Nowości przedświąteczne 20.12.04, 22:38
              Hej, dawno mnie tu nie było!
              Otóż od pażdziernika zaczęłam pracować i teraz łapię pierwszy oddech. Gucio
              rozwija się szybko jak torpeda, pewnie pod wpływem starszego brata (Tymek ma
              3,5 roku). Nie siada na nocnik, bo nie chce (czasem uda mi się Go namówić, ale
              przeważnie mówi "nie cie"). Gucio dużo mówi, tak dużo że sami nie możemy
              uwierzyć - buduje proste zdania i powtarza wszystko co się da(Tymek w jego
              wieku mówił 3 słowa na krzyż). Oczywiście mówi jeszcze dość niewyraźnie, ale my
              potrafimy się z nim świetnie dogadać. Ulubione słowo Gutka to "tak" i gdy z
              czymś się zgadza mówi dźwięcznie tak (a jak my to lubimy!).
              Aaa Gucio już nie ssie smoka (oj, było ciężko) - opłacało się, bo przesypia
              prawie całe noce. W zasadzie ekspertem od usypiania Gucia jest tata - ja muszę
              siedzieć dopóki nie zaśnie (inaczej wielki płacz od chwili wyjścia), a z mężem
              chwilę pogadają, po czym on wychodzi a mały zasypia sam (czasami coś gada do
              siebie głośnosmile, no i bywa że mąż odwiedza go parę razy zanim zaśnie).
              Święta tuż, tuż i Mikołaj juz skompletował prezenty - Gucio dostanie "Przygody
              Małpki Fiki Miki" (mały lubi "czytać", ciastolinę (uwielbia się bawić, nawet do
              pół godziny), może jeszcze dokupię bębenek, od innych: samochód do pchania,
              lokomotywę (straszny samochodziarz z niego).
              Co do jeździdeł - ortopeda nie zaleca (wykoślawiają kolanaka!), nam szkoda, bo
              mały by miał frajdę.
              Przy okazji podzielę się radosną wiadomością, że jestem w ciąży. Zobaczymy, czy
              bocian przyniesie dziewczynkę (ja chciałabym - dla wyrównania sił w domusmile).
              Termin - koniec maja.

              Pozdrawiam ciepło i Wesołych Świąt!!!
              iwona - mama Gucia (8.04.03) i Tymka (12.08.01).
              • aniacichy Re:slonisia:) 20.12.04, 23:39
                ...wspaniała wiadomość, gratuluje i podziwiamsmile))))

                Ania mama Olgismile
                • tatjana Re:slonisia:) 21.12.04, 09:47
                  Ale Ci fajnie, gratuluję!
                  My też powoli przymierzamy się do Bąbelkasmile

                  Życzę dużo spokoju i zdrówka, niech maluszek rozwija się zdrowo!
                  • maugerka Re:slonisia:) 21.12.04, 10:29
                    Też gratuluję z całego serca. My pomyślimy chyba w przyszłym roku, po
                    przeprowadzce.
    • agaskup Do Slonisia i nie tylko 21.12.04, 12:29
      Witam cię Slonisia. My się chyba nie znamy, bo jestem tu stosunkowo niedawno, a
      niestety waszych postów jest za dużo i nie byłam w stanie ich wszystkich
      przeczytać.
      Gratuluję ci bardzo trzeciej ciąży i podziwiam. I życzę ci dziewczynki.
      Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem.

      Firmowy uśmiech Filipka
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=18758799
      • martad73 Świateczne życzenia 22.12.04, 08:11
        Wszystkim mamom i waszym maluszkom zyczę Zdrowych i Wesołych Świąt oraz
        Mikołaja z dużżżżżżżżżżżża ilością prezentów.
        Moze troszkę za wczesnie na życzenia, ale mój starszy synek złapał jakiegoś
        wirusa gorączkowego i zaczynam padać na nos ze zmęczenia. Dziś jestem ostatni
        dzień w pracy i znając zycie w domu nie dotknę komputera, aż do poniedziałku -
        a wtedy na zyczenia będzie troszkę za późno, więc jak wyżej i do "poczytania"
        po swietach.
        Marta z Mateuszkiem i Ewelinką.
        • aniacichy Re: Świateczne życzenia 22.12.04, 14:25
          Ja również już dzisiaj przesyłam Wam życzenia.
          Niech magiczna noc Wigilijnego Wieczoru
          przyniesie spokoj i radość.
          Niech każda chwila Świąt Bożego Narodzenia
          żyje własnym pięknem.

          Tego Wam zyczą:
          Ania, Olga i Tomek

          PS. a to dla dzieciaczkowsmile))
          www.icq.com/friendship/pages/browse_page_16959.php
          trzeba kliknąć kazdego reniferkasmile))

          pozdrawiamysmile
          • tatjana Re: Świateczne życzenia 22.12.04, 16:46
            I ja życzę Wam radosnych świąt z bajecznie kolorową i rozłożystą (co by się
            duzo przezentów pod nią zmieściłosmilechoinką.
            A w nadchodzącym roku samych radosnych chwil (te smutne niechaj będą szybko
            zapominane), dużo uśmiechu, zdrówka, słońca, optymizmu, przyjaznych gestów,
            cudownych znajomosci, wzzystkiego naj!

            ^
            ^^^
            ^^^^^
            ^^^^^^^
            • slonisia Podziękowania i Świąteczne życzenia 22.12.04, 21:53
              Hej, dzieki za tak serdeczne gratulacje! Słowa prawdziwych matek - my wiemy co
              to mały bobas w domu (faceci też, ale może my bardziej przeżywamy, stąd bardziej
              boli). U mnie trzeci - nieplanowany, ale jakoś już sobie życia nie wyobrażam bez
              niego (choć nie ukrywam trochę leków na początek - po urodzeniu). Słuchajcie -
              16 tydz., a ja czuję już ruchy - po prostu rewelacja, jak maluch chce być
              kochany od pierwszych chwil. Zaczynam wierzyć, że dzieci po prostu nie da się
              kochać, bo one tak bardzo potrzebują Miłości. Od co - trochę idealizmu i gadania
              o tej piękniejszej stronie naszego trudu - macierzyństwa.
              Składam serdeczne życzenia świąteczne dla Was wszystkich - mam i tatusiów z
              edziecka. Naprawdę lubię to forum - jest ciepłe, tolerancyjne, każdy mówi o
              sobie bez napadania na innych. Oby atmosfera dała się utrzymać. Jeszcze raz -
              najlepszego!
              • slonisia Re: Podziękowania i Świąteczne życzenia 22.12.04, 21:58
                slonisia napisała:

                Zaczynam wierzyć, że dzieci po prostu nie da się
                > kochać, bo one tak bardzo potrzebują Miłości.

                Oczywiście chodziło mi o to, że dzieci nie da się nie kochać.
                Pozdr.
                iwona


          • agaskup Re: Świateczne życzenia 22.12.04, 21:51
            Życzę Wszystkim wszystkiego co najlepsze, radości, miłości i dużo prezentów.

            Aniacichy, Filipkowi bardzo się podobały kartki świąteczne, bardzo za nie
            dziękujemy.

            A oto Filipek
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=18758799
            • maugerka Re: Świateczne życzenia 23.12.04, 08:17
              My również składamy Wam wszystkim i Waszym rodzinom serdeczne życzenia, wiele
              ciepła i miłości, radości z ciągłego poznawania świata przez nasze maluszki,
              wiele siły i wytrwałości w wychowaniu ich na porządnych ludzi i przede
              wszystkim wiele wiele serca i spełnienia marzeń, tych wielkich i tych malusich.
              Mam nadzieję, że w Nowym Roku będziemy się równie często tutaj spotykać.
              • pisanka3 Re: Świateczne życzenia 23.12.04, 09:38
                Kochane dziewczyny,
                ja równnież dołączam się do życzń Swiątecznych dla was, dla waszych maluchów i
                rodzin. Ja równiez marzę o drugim bąbelku. Może bocian niedługo go przyniesie.
                Jesteśmy już po ubieraniu choinki. Poległa tylko jedna bąbka - niezły wynik jak
                na pierwszy raz. Bombki też wszystkie wiszą 9nadal), dzięki specjalnemu
                systemowi (opatentował go mój mąż), dzięki któremu spawne małe paluszki nie
                moga zdjąć, zerwać, wyrwać bombki z choinki.
                Pozdrawiam was wszystkie serecznie i życzę ciepłych, radosnych, wesołych Swiat.
                Kasia
          • tatjana Aniacichy:))) 23.12.04, 12:26
            Dopiero teraz zobaczyliśmy te kartki, są genialne! Dzięki za linksmile
            • skrzatka Re: Świąteczne życzenia! 24.12.04, 08:22
              Dużo, dużo (!) zdrówka, samego słońca i radości w te Święta.
              Śniegu nie będzie, ale i tak życzę wspaniałego hasania na dworze, radości z
              choinki i prezentów. I tego, żeby Mikołaj Wam właśnie przyniósł najwięcej
              prezentów, kochane dzieciaczki!
              Tego życzy Wam Wasza rówieśniczka - Zuzia.

              A teraz od mamy:
              Dawno, bardzo dawno nie pisałam, nie zdążyłam nawet przeczytać wiele. Powód
              prozaiczny - totalny brak czasu. Zuzek jest taką rozrabiaką i wiecipiętą, że
              ciężko za nią nadążyć.
              Wczoraj dopiero wyjęliśmy wszystkie rzeczy potrzebne do ubierania choinki.
              Zuzia z właściwą atencją, godną świątecznej choinki, oglądała wszystko. Wie, ze
              są "bool" (dla niezorientowanych to bombki) i "ko" (czyli światełko). Mam
              nadzieję, że ubieranie choinki też odbędzie się bez ofiar w bombkach wink
              Zaraz po śniadanku będziemy ją ubierać, zobaczymy.
              Pozdrawiam świątecznie!
              • zivona Re: Świąteczne życzenia! 25.12.04, 22:04
                Hejo
                Witam wszystkich cieplutko smile Święta, święta - życzymy dużo radości z bycia
                rodzicami, uśmiechu, miłości jeszcze więcej.
                Kubuś wczoraj po kolacji wigilijnej zobaczył ubraną wielką choinę, a pod nią
                stosy prezencików, oczy wylazły mu na wierzch i krzyczał bańki, bańki,bańki.
                Potem pełnił rolę roznosiciela, a że rodzinka w komplecie wielkim była, zrobił
                chyba z kilkadziesiąt kilometrów spod choinki do rodzinki smile
                Radość, podniecenie, szaleństwo - tak to wyglądało, pewnie u was to samo.
                Natomiast dwumiesięczna Marysia robiła za aniołka, w sukieneczce leżała pod
                choinką śpiąc słodko, lub rozdając uśmiechy łaskawie.
                Pięknie jest, dzieciaki kochane, fajnie jest mieć ich dwójeczkę, polecamy!
                Buziaczki dla Was, papap
                iwona
        • mkrzatala Re: Świateczne życzenia 29.12.04, 17:03
          My także przesyłamy Wam najlepsze choć spóźnione życzenia.
          Udanej zabawy Sylwestrowej. A także szczęśliwego Nowego Roku 2005, aby był
          jeszcze lepszy niż obecny dzięki naszym wspaniałym dzieciaczkom.
    • mkrzatala Re: Pomóżcie, co z lekarstwami? 29.12.04, 17:09
      Moja córcia nie chce brać lekarstw, nawet teoretycznie niezły syropek nie
      wchodzi w grę. Te lepsze udaje mi się przemycić w piciu, ale gorszy zawsze
      wyczuje i woli cały dzień nie pić niż wypić picie z lekarstwem w środku.
      Jestem załamana, teraz jest podejrzenie zapalenia oskrzeli, a Ona nie chce pić
      syropu wykrztuśnego. Możliwe, że jutro okaże się, że musi dostać antypityk, a
      ten musi być podawany o określonych porach i w określonych dawkach. Co robić?
      Próbowaliśmy dawać siłą, ale Mała strasznie sie szarpie, płacze, wszystko
      wypluwa i boję się, że Ją utopimy.
      • martad73 Re: Pomóżcie, co z lekarstwami? 30.12.04, 07:44
        cześć,
        u mnie bylo podobnie ,ale ze starszym synkiem - nienawidził lekarstw, więc jak
        była konieczność - podawałam przez strzykawkę (przy niektórych lekach są nawet
        takie dozowniki podobne do strzykawek). Wkładałam do z boku do buzi, tak ok.2cm
        w buzię i powoli wstrzykiwałam. trochę siły przy tym trzeba uzyć - ale cóż "jak
        mus to mus".
        Ewelinka natomiast przyjume wiekszość syropków bez problemu, a wręcz się
        domaga - braciszek dostaje łyżeczkę to i ona musi (oczywiście dostaje wtedy
        jakieś witaminki itp.) to co mogę dać zdrowemu dziecku.
        Pozdrawiam i zyczę małej duzo zdrówka
        Marta
        • skrzatka Re: Pomóżcie, co z lekarstwami? 30.12.04, 11:04
          Co prawda my nie miałyśmy żadnych problemów z podawaniem leków (ufff...), ale
          zawsze podawałam dozownikiem. Nie tylko mam pewność, ze właściwie odmierzyłam
          dawkę, ale również wstrzykuję wszystko od razu do buzi. Dziecko połyka i nawet
          nie zdąży zorientować się w smaku.
          Podając łyżeczką syrop "rozlewa się" w buźce i pewne jest, ze dziecko poczuje
          znienawidzony już smak.
          Moim zdaniem lepiej z dozownika (jest w większości syropów). Poza tym jak u Was
          choroba idzie ma dół (oskrzela) to niestety MUSISZ podać leki, nie poddając się
          płaczom dzieciaczka.
          Życzę duuużo zdrówka! Trzymajcie się!
          • maugerka Re: Pomóżcie, co z lekarstwami? 30.12.04, 12:39
            To współczuję Ci. U nas z lekarstwami nie ma żadnego problemu. Podaję łyżeczką
            i Jasiek grzecznie otwiera buźkę i połyka syropik, bez względu na smak. Bał się
            jedynie czopków, płakał przy każdej zmianie pieluszki i uciekał. Na szczęście
            nie było tego dużo, więc już dawno przeszło.
            Święta, święta i... po świętach. Oczywiście dla Jaśka masa prezentów,
            rozpakowywanie było zabawą najlepszą, prezenty też mu się bardzo spodobały.
            Najgorsze, że nie mamy żadnego zdjęcia, bo raczej filmowaliśmy te wyczyny, ale
            kilka zdjęć jeszcze jesienno-zimowych mamy i jak tylko zeskanuję, to
            zamieszczę. Bombka potłuczona tylko jedna, przy wyciąganiu z pudełka. Choinkę
            Jasio obchodzi wielkim łukiem, jakoś "nie ufa" temu czemuś.
    • martad73 Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 01.01.05, 10:54
      Witam w 2005r., życzę Wam i maluszkom duzo zdrówka i spełnienia marzeń w Nowym
      Roku. No cóóż, moja Ewelinka przywitała Nowy Rok z gorączką, chyba złapała
      jakiegoś wirusa, bo jedyny objaw to temp. 38,5. Mateusz miał takie objawy przed
      Świetami, z tym, że gorączka dochodziła nawet do 39,3 - ale po czterech dniach
      przeszło (dostał zastrzyk wspomagający zwalczanie wirusów - homeopatyczny). Mam
      nadzieję, że w przypadku małej też tak będzie
      Pozdrawiam
      Marta
      • maugerka Re: Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 03.01.05, 08:32
        Dołączam się do najserdeczniejszych życzeń Noworocznych. Sylwestra spędziliśmy
        u znajomych razem z Jaśkiem. najlepiej bawiły się dzieciaki. Opiszę innym
        razem, bo mam trochę pracy. Pa!
    • andy1976 Alek pozdrawia :):):) 04.01.05, 11:00
      ...i życzy wszystkiego naj naj naj w nowym roku... oczywiście "tati" się
      dołącza do zyczeń winkwink

      jak my się kochamy wink
      Alek i tati...
      • pisanka3 Nowy Rok 04.01.05, 11:30
        Witam ciepło wszystkie mamusie w Nowym Roku,

        U nas Nowy Rok zaczął się pechowo. Sobota rano - gorączka 40 stopni. Okazało
        sie, że to wirus. Ania bardzo ładnie zjada wszystkie lekarstwo. Syropki podaję
        na łyżeczce. U nas działa, gdy mówimy, że to witaminka. Najgorzej jest gdy
        lekarstwa są gorzkie, ale zawsze udaje się ja nakłaonic, żeby wzięła lekarstwo.

        Pogoda jest paskuna. U nas wieje i pada deszcze. Jest ciepło, ale wyjśc z domu
        nie można.

        Dla wszystkich przesyłam gorące życzenia z okazji Nowego Roku.
        Pozdrawiam
        Kasia
        • agaskup Re: Nowy Rok 05.01.05, 13:21
          Witam wszystkich w Nowym Roku.
          Filipek również przywitał nowy rok z gorączką, ponad 38 stopni. To samo było w
          sobotę, w niedzielę temperatura spadła, teraz ma lekki katarek.
          Syropki przyjmuje chętnie wtedy, kiedy nie jest bardzo chory, sam się upomina.
          Jeżeli jest już poważnie chory i dostaje dużo lekarstw, musimy niestety dawać
          mu strzykawką, bo inaczej nie chce przyjmować.

          Ze wszystkich prezentów bardzo się cieszył, ale wszystko oczywiście pobił
          rowerek. Całe szczęście (dla nas),że nie było przez święta śniegu, bo Filipek
          mógł pojeździć na swoim rowerku.

          Definitywnie zakończyłam karmienie piersią. Od poniedziałku pracuję już 8
          godzin. Szkoda, że się to skończyło. Filipek bardzo łagodnie to zniósł. Przez
          tydzień usypiał go mąż. Po tygodniu usypiania przez tatę, mogłam się już ja do
          niego przytulić i nie dopominał się już mleczka. Odbyło się bez stresu i
          płaczu.

          Niestety będę teraz rzadko zaglądać, ponieważ komputer musiał ustąpić miejsce
          choince i stoi teraz w naszej sypialni i korzystanie z niego jest teraz trochę
          utrudnione. Natomiast w lutym przeprowadzamy się do większego mieszkania, tzn.
          najpierw robimy remont, a potem się przeprowadzamy - pewnie w marcu i dopiero
          wtedy będę mogła korzystać z internetu - po remoncie. Chyba, że uda mi się
          napisać parę słów w przerwie śniadaniowej w pracy.
          Pozdrawiam.
          • maugerka Re: Nowy Rok 06.01.05, 07:38
            Gratulujemy w takim razie przeprowadzki i czekamy na szybki powrót do nas.
            Ucałowania dla Fila.
            • aniacichy Re: Nowy Rok 07.01.05, 14:04
              Witajcie w Nowym Rokusmile
              U nas święta i sylwester przebiegł w miarę spokojnie, pisze
              w miarę, bo był jeden mały "wypadek" w sylwestra.
              Olga tańczyła, skakala, aż w końcu "nawróżyła"
              Przewrocila sie na tapczan i skończyło sie guzem i obdartą skórką do krwisad
              Ale po kilku minutach "walczyła" dalej, do 1,30smile

              Olga z każdym dniem mówi coraz więcej, bardzo dużo powtarza po nassmile
              Śpiewa, wczoraj nawet była w kościele. Kiedy była cisza Olga
              zaczynała śpiewaćsmile)

              A co najważniejsze polubiła mycie włosków, tzn nie jest idealnie , ale już
              sie tak nie wydzierasmile))

              pozdrawiam, całuski dla kwietniaczków
              Ania
              • tatjana Re: Nowy Rok 07.01.05, 18:02
                I ja witam serdecznie w 2005 już rokusmile
                U nas święta przebiegły bardzo spokojnie. Igor dostał mnóstwo prezentów, z
                których strasznie się cieszył. Zrobiliśmy mu nawet zdjęcie, jak je rozpakowuje.
                Jego szczery śmiech był dla wszystkich obdarowujących "aniołków" najlepszą
                zapłatą za podarki.

                W sylwestra Igor został u babci i dziadka, a my szaleliśmy całą noc u
                znajomych. Igor na szczęście spał spokojnie tej nocysmile

                Jeśli chodzi o podawanie lekarstw, to na szczęście do tej pory nie musieliśmy
                sprawdzać, czy będzie je chętnie przyjmował, bo jeszcze nigdy nie chorował
                (odpukuję). A witaminy w kropelkach podaję mu na łyżeczce z jedzeniem (je
                baaardzo chętniesmile

                Agaskup-gratuluję mieszkanka i zaglądajcie do nas z Filipkiem jak najczęściej!

                Pozdrawiemy cieplutko wszystkie Mamusie i Dzieciaczkismile))
                • asia.mama.marcelego Przedszkole 08.01.05, 14:17
                  Dziewczyny czy zamierzacie posłać swoje pociechy od września do przedszkola???
                  Dzieci będą miały wówczas 2,5 roku (no zabraknie miesiąca) czyli dolna granica
                  przyjęcia spełniona.
                  • pisanka3 Re: Przedszkole 10.01.05, 10:57
                    Witajcie emamusie,
                    Już prawie się wychorowałysmy, ale niestety kilka wizyt u pediatry nas nie
                    omineło. Kaszel bardzo się nasilił, tak, że kaszląc Ania dusiła się. Doszedł
                    jeszcze katar i oczywiście brak snu w nocy. Jednak zdecydowanie jest już dużo
                    lepiej. Lekarka przepisała nam kropelki na noc, które powstrzymywały kaszel.
                    One nie leczą kaszlu, tylko go hamują. To naprawdę dobre lekarstwo i bez
                    recepty. Stosowalismy tylko dwie noce, ale jest nieocenione dla dziecka, któe
                    nie moze zasnąć z powodu kaszlu. Podaję nazwę -Sinecod - może kiedys będziecie
                    potrzebowały ich użyć. Dla starszych dzieci jest syrop.
                    O przedszkolu jeszcze nie myślałam, bo Ania ma wspaniała nianię, którą
                    uwielbia, ale kontakt z dziecmi by jej się przydał. Może będzie mogła chodzić
                    na kika godzin. Nie wiem czy juz jest na tyle dojrzała, żeby zosatwać sama w
                    przedszkolu. U nas jest tak, ze gdy nie widzi mnie w zasięgu wzroku to jest
                    płacz, z drugiej jednak strony, sama chętnie oddala się odemnie w domu (ale na
                    jej własne życzenie). Ania nie uzywa jeszcze nocnika, więc to może byc problem.

                    Pozdrawiam ciepło
                    Kasia
                    • maugerka Re: Przedszkole 10.01.05, 14:05
                      Ja pierwotnie myślałam, tym bardziej, że nasza znajoma jest właścicielką
                      przedszkola (i jeśli damy, to tylko tam, tym bardziej, że to podobno dobre
                      przedszkole - opinie osób postronnych). Zmieniłam chyba zdanie, bo po pierwsze:
                      Jasio też nie używa jeszcze nocnika, a po drugie: będzie za dużo zmian w tym
                      roku (chociażby miejsca zamieszkania i całego otoczenia), więc podaruję Jasiowi
                      jeszcze jeden stres. Może od połowy sezonu, albo dopiero w przyszłym roku.
                      W weekend była gorączka u nas, brak apetytu, gorsze spanie itp. Ale dzisiaj
                      jest lepiej. Paluszki lądują daleko w buzi....Piątki się pchają i przy tym
                      trochę przeziębienia...i tak wszystko naraz
                      Pozdrawiamy
                      • agaskup Re: Przedszkole 10.01.05, 15:00
                        Filipek na szczęście woła już ładnie siusiu. W domu chodzi bez pieluchy. Jednak
                        o przedszkolu pomyślimy dopiero w przyszłym roku. Wydaje mi się, że we wrześniu
                        będzie trochę za mały. A tymczasem przychodzi do niego babcia, z którą jest mu
                        bardzo dobrze.
                        Pozdrawiam.
                        Agnieszka z Filipkiem.
    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 12.01.05, 14:49
      Byliśmy dzisiaj z Jasiem u lekarza. Ma ostrą infekcję górnych dróg oddechowych,
      ale nie dostał żadnych atybiotyków, bo na szczęście gardło ma czyste, oskrzela
      też. Dostał syropek i kropelki i musi po prostu przeczekać. Podobno jest silny
      dzieckiem i szybko wychodzi z różnych dolegliwości (których na szczęście nie
      jest wiele). Palce gryzie, bo dziąsła pod piątki ma spuchnięte, ale to podobno
      jeszcze troooochę, zanim się wyklują.
      Pozdrawiamy słonecznie w tę paskudną pogodę.
      • agaskup Zdrówko dla Jaśka 12.01.05, 21:39
        Nie daj się Jasiu chorobie i szybko zdrowiej.
        Pewnie przez te wyrzynające się piątki złapał infekcję. U nas jest tak samo.
        Odporność Fila jest bardzo słaba przez piątki, które dają się we znaki już od
        paru miesięcy i nie mogą wyjść. Cały czas dajemy mu cebion i smarujemy
        pulmeksem.
        A do tego jest taka beznadziejna pogoda, raz ciepło raz zimno. Mogłaby się już
        skończyć ta zima.
        Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem.
        Maugerka mogłabyś zamieścić trochę nowych zdjęć Jasia.
        A oto mój Filuś
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=19182747
        • maugerka Re: Zdrówko dla Jaśka 13.01.05, 09:35
          Dzięki w imieniu Jasia, dzisiaj już spał lepiej, w zsadzie spał super, bo
          przespał bez przerwy całą noc, ale...z mamą oczywiście. W sobotę idziemy
          poszukać tapczaniku, czy czegoś takiego. Łóżeczku mówimy stanowcze NIE! Jasio
          nie chce w nim spać, więc więcej nie będzie musiał.
          Co do nowych zdjęć, to myślałm, że będą już w tym tygodniu, ale niestety
          kumpel, który ma w firmie dostęp do skanera jest na urlopie, a my robimy
          zdjęcia lustrzanką, nie cyfrówką. Obiecuję solennie, że w przyszłym tygodniu
          się pojawią.
          Buziaczki dla wszystkich.
          P.S. Pokazało się u nas słoneczko, ale my chcemy śniegu i sanek!!!!
          • pisanka3 Re: Kwietniowe dzieciaki 14.01.05, 09:29
            Witajcie,
            u nas juz po chorobie, kaszlu jakieś ostatki, nareszcie wrócił apetyt i dobry
            humor. Gdy Ania jest chora równiez z nią śpię. Maluchy wtedy bardzo potrzebują
            mamy i są spokojniejsze. Gdy się przebudzała wystarczyło,że wyciągnełam ręka, a
            ona już zasypiała. Teraz juz wszystko wróciło do normy. Ania śpi sama. Czasem
            przespi cała noc, a czasem się przebudzi. Ostatnio wołała przez sen - "nie ma
            kotka". A ja podeszłam, przytuliłam ją i już sama spała dalej.
            Zadroszczę maugerce, ze jej Jasio chce spac na tapczaniku. My już dawno mamy
            tapczanik, ale Ania lubi wędrować po swoim materacu, i mogłaby spaść z
            tapczanu.
            Czy myślicie już o wakacjach? Zastanawiam się nad wyjazdem z Anią do Turcji w
            czerwcu, tylko obawiam się przelotu. Nie wiem jak ona zareaguje na samolot i
            jak się będzie w nim zachowywać.
            Pozdrawiam wszystkich cieplutko - chyba idzie zima
            Kasia
            • aniacichy Re: Kwietniowe dzieciaki 14.01.05, 13:40
              cześć!
              Pisanko u nas jest bardzo podobnie.
              My również myśleliśmy nad tapczanikiem, ale doszłam do wniosku, ze jednak za
              wcześnie dla Olgi, bo mogłaby z niego zlecieć, tzn strasznie "wyprawia"
              w nocy, raz śpi na poduszce, a za chwilkę już jest na koldercesmile i tak
              całą noc.
              A więc chyba jeszcze poczekamysmile

              A co do wakacji, to my jednak myślimy o kraju, a dokładnie góry.
              Ja uwielbiam góry, mam nadzieję, że Olga też polubismile))

              pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia naszych nowych (świeżutkich) foteksmile

              Ania
              • kajka68 Re: Kwietniowe dzieciaki 14.01.05, 17:19
                witamy...jestem mamą 20 miesięcznej kwietniowej kai i 14 letniego
                kajetana...jutro 15 więc niunia kończy 21 miesiączków...wszystkim
                dzieciaczkom ,z 15 składamy zyczeniasmile))))))))))))))
                • tatjana Re: Kwietniowe dzieciaki 14.01.05, 20:57
                  Witam Cię Kajko68 serdecznie. Mam nadzieję, ze często będziesz do nas zaglądała.

                  U nas też pogoda się pogorszyła i Igor złapał wczoraj pierwsze przeziębieniesad
                  Ale już mu przechodzi na szczęście.

                  Jeśli chodzi o spanie, to-jak juz wcześniej pisałam-od września nie spi w
                  łóżeczku, tylko na materacu.

                  Pozdrawiamy cieplutko.

                  P.S.
                  Aniacichy, jeśli w czasie swoich wakacyjnych podróży zahaczysz o Beskidy,
                  zapraszam do siebie!
                  Igor bardzo by sie ucieszył-lubi goścismile
                  • agaskup Witamy Kajko68 14.01.05, 21:36
                    • agaskup Re: Witamy Kajko68 14.01.05, 21:49
                      Przepraszam, przez pomyłkę wysłałam pustego posta. Witam Cię Kajko68 i
                      kolejnego kwietniaczka.

                      Filipek jakoś się trzyma. Wyszła mu w końcu dolna trójka, została jeszcze druga
                      dolna, no i moje ulubione piąteczki. Jak długo wychodzą piątki, kto wie. U
                      Filipa ten proces rozpoczął się już chyba w październiku i do tej pory nie ma
                      ich jeszcze.

                      Zazdroszczę wam trochę, że myślicie o wakacjach. Ja też wolę Polskę i nasze
                      góry. My niestety w tym roku chyba nigdzie nie pojedziemy, ze względu na
                      przeprowadzkę. Chociaż może uda się wyjazd do rodziny męża na prawdziwą wieś.
                      Filipek zobaczyłby krowy, świnki i inne zwierzęta. Poza tym planujemy
                      tygodniowy wyjazd w maju do Wałbrzycha, czyli prawie w góry. Co prawda to nie
                      będzie wyjazd turystyczny, bo na komunię mojej siostrzenicy, ale i tak może być
                      fajnie. Tak więc nie narzekam, tylko cieszę się z tego co mam.

                      Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem.
                      • maugerka Re: Witamy Kajko68 17.01.05, 09:11
                        My również dołączamy się do powitań, tym bardziej, że Jasio też jest z
                        15.kwietnia.
                        Jasiowi się trochę pogorszyło. Idziemy dzisiaj znów do lekarza. Nie chce NIC
                        jeść, a jeśli coś przełknie, to i tak się tak bardzo za chwilę zakasła, że
                        wszystko wymiotuje. W sobotę znowu miał gorączkę 39st. Jak nie chorował to nie
                        chorował, a jak już to porządnie.
                        Co do wakacji, to w tym roku będzie kiepsko też ze względu na przeprowadzkę.
                        Może pojadę na tydzień z Jasiem i z teściową nad morze, do Juraty i to będzie
                        wszystko.
                        Pozdrawiamy serdecznie.
                        • martad73 Re: Witamy Kajko68 17.01.05, 11:42
                          My również dołoczamy do powitania kajko68. A moja coreczka jest od Was o dzień
                          mlodsza.
                          Maugerko, zyczymy zdrówka dla jasia, Ewelinka niestety jest teraz chora (bierze
                          antybiotyk), ten straszny kaszel dopadł i ją (ale goraczki nie miała). Leki
                          konczymy brać w srodę i mam nadzieję, że ten mróz wymrozi te wstretne zarazki.
                          Pozdrawiam wszystkie emamy bardzo, bardzo ciepło
                          Marta z Mateuszem i Ewelinką
      • agaskup do Tatjany 14.01.05, 21:51
        P.S. Tatjano, mam nadzieję, że Igor szybko zwalczy pierwsze przeziębienie.
        Życzymy mu zdrowia.
    • tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.01.05, 12:52
      Dziękuję za życzeniasmile
      Choroby już prawie nie widać, to była taka jednodniówka na szczęście. Ale
      jeszcze dla pewności nie wychodzimy na dwór i bierzemy Calpol+syrop
      prawoślazowy+krople do nosa(sól fizjologiczna).
      Pozdrawiamy gorącosmile
      • kajka68 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.01.05, 13:45
        dziekujemy za miłe powitaniesmile))))))))))))))))))
        nam przypadkowo wypadł wyjazd w góry...Niunia ma oczoplas i jedziemy do
        szklarskiej poreby do doktorka...a ze przy okazji przedłużymy sobie
        wyjazdsmile))))))))nalezy sie nam...tak mysle...przynajmniej snieg i sanki
        zaliczymy....zdrówka dla chorujacychsmile)))))))
        • aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.01.05, 14:13
          część!
          Tatjano jadnak stawiamy na Bieszczadysmile nigdy tam nie byliśmy,
          a Beskidy podobnie jak Ty - niedalekosmile.Do wakacji jeszcze daleko,
          więc to takie nasze wstępne plany (ale chyba tak zostaniesmile)))

          My rownież witamy nowego "kwietniaczka"smilei mamę.

          PS Fil życzymy szybkiego powrotu do zdrówkasmile

          pozdrawiam
          Ania
          • tatjana Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 15.01.05, 21:16
            aniacichy napisała:

            > > a Beskidy podobnie jak Ty - niedalekosmile.> >


            No to tym bardziej trzeba nas odwiedzić!!!

            Swoją drogą też bym chętnie pojechała w Bieszczady, albo gdziekolwiek na
            wakacje, ale muszę poczekać rok. Ten będzie bardzo trudny dla nas.
            Mąż wyjeżdża na 18-miesięczny kontrakt i będzie wpadał do nas co dwa tygodniesad
            O wakacjach mozemy pomarzyć, tym bardziej, że wakacje to sezon budowlany (a on
            właśnie na budowę jedzie)
            I to wszystko tylko po to, żeby mieć gdzie mieszkać...
    • aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 17.01.05, 13:18
      cześć dziewczyny!!!
      Tak czytam te Wasze posty, wszystkie gdzieś się przeprowadzacie no nosmile))
      Gratuluję przeprowadzek!!!
      Marzy mi się mały domek z ogrodkiem, tu chyba nie jestem orginalna???
      Pierwszy krok już zrobiliśmy, działka już jest, tylko gdzie resztasad((


      Pozdrawiam i życzę maluszkom szybkiego powrotu do zdrowka!
      Trzymajcie się w tą paskudną pogodę.

      Ania
      • agaskup Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 17.01.05, 13:36
        Prawdę mówiąc, to za bardzo nie ma czego zazdrościć. Z dwóch pokoi
        (wynajmowanych) przeprowadzamy się do trzech (swoich), ale o niewielkim metrażu-
        48m kw. Zawsze lepiej to niż dwa pokoje, ale mogłoby być więcej. Z drugiej
        strony ważne, że już u siebie.
        Pozdrawiam. Agnieszka z Filipkiem.
        • aniacichy Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 17.01.05, 13:55
          agaskup napisała:
          Z drugiej
          > strony ważne, że już u siebie.

          Aga i o to właśnie chodzismile))

          pozdrawiam
          Ania
          • pisanka3 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 17.01.05, 14:57
            Witajcie,
            my już zmiany mamy za sobą. Jak Ania miała 3 miesiące przeprowadziliśmy się do
            własnego domu. Najciężej było z samą przeprowadzką, ale jakoś poszło i mamy
            całkiem miły domek (ogródka brak, bo nie mam czasu na pielenie).
            Jest sporo pracy przy domu, ale jednka cisza, spokój rekompensuje wszystko.
            Ania juz prawie nie ma kaszlu i czuje sie dobrze. Przyszedł mróz, ale niestety
            u nas nie ma śniegu. Sanki stoją w koncie i czekaja na lepsze czasy.
            Pozdrawiam
            Kasia
            • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 18.01.05, 12:26
              No...my właśnie będziemy przeprowadzać się do własnego domu z
              odgródkiem....Będzie to szok, z 35 m2 (co prawda też włąsnych) na takie
              metraże...
      • skrzatka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 20.01.05, 10:11
        Ho, ho...długo mnie nie było, zajrzałam na chwilke co u Was.
        A tu jakieś ruchy maja miejsce! Przeprowadzacie się, urządzacie...
        Super, zazdroszczę Wam.
        Maugerko, to już? Już do własnego domku? Ale fajnie!

        A u nas, na szczęście, już po chorobach. Od prawie 2 tyg. nasz Zuzek nie ma
        kropelki katarku! To prawdziwy cud! Zawsze biegała usmarkana po pas. Myślę, ze
        dużo dało postawienie baniek.
        Poza tym apetyt jej się zmniejsza, może dlatego, ze nauczyła się sma otwierać
        lodówkę i podkrada (jak nikt nie widzi) czekoladę lub batonika. Przyuważyliśmy
        ją i....niestety słodycze w domu są w b.ograniczonych ilościach. Nie mogę
        pozwolić na to, zeby dziecko jadło słodkości wtedy kiedy jej się zachce.
        Poza tym wciąż na tyłku nie usiedzi 2 minut, je w biegu, nie przepada za
        warzywami (chyba, że gotowane), z owoców najbardziej pasują jej jabłka i
        banany. Lubi zupy i gotowane mięsko. Nie cierpi wędlin (może to i dobrze),
        kanapki więc odpadają, najwyżej świeża bułeczka z masełkiem. Aha, no i jogurty.
        Uwielbia je!
        Oczywiście z każdym kęsem trzeba za nią ganiać, bo ona nie ma czasu, zawszej
        jest coś ważniejszego do zrobienia wink)
        Pozdrawiam wszystkie kwietniaczki i ich rodziców.
        P.S. Słyszałyście o dziecku urodzonym dziś w Brazylii, które w chwili narodzin
        ważyło 7,5 kg?! Podobno mama w ciązy miała cukrzycę, stąd taka waga dziecka.
    • ewik71 Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 17.01.05, 15:31
      Witam wszystkie maluszki i mamy,
      jestem mama Kasi ( ur. 23.04.2003) wesolej i wiecznie rozrabiajacej istotki.
      Ciesze sie ze bede mogla pogadac i w razie potrzeb uzyskac porade od ktorejs z
      mam majacych taki sam problem.
      Pozdrawiam serdecznie
      Ewa i Kasia
      • agaskup Witamy ewik71 17.01.05, 18:15
        Witam cię ewik71, napisz coś więcej o sobie i swoim "kwietniaczku".

        Co do przeprowadzki, to boję się jej okrutnie. Uzbierało się przez te wszystkie
        lata mnóstwo rzeczy. Powinnam już się zacząć pakować, ale nie wiem jak się za
        to zabrać. Jestem przerażona.

        A oto najnowsze, wczoraj (16.01.2004) zrobione zdjęcia Fila. Zapraszam.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=19515223
        • tatjana Re: Witamy ewik71 17.01.05, 21:02
          Ja również witam ewik71 serdecznie.

          Agaskup-doskonale Cię rozumiem. Nam też narosło strasznie duzo badziewia
          trzymanego na wszelki wypadek. Zrobiłam segregację i w koszu na śmieci
          wylądowało chyba z pięć wielkich kartonów wypełnionych naszą historią.
          Za małe mamy mieszkanie, żeby to trzymać, poza tym cenię sobie przestrzeńwink
          Nie brakuje nam tych rzeczy-nawet już nie pamiętam dokładnie, co to było
          (pamiętam tylko różnego rodzaju notatki i kserokopie).
          Do pakowania trudno się zabrać, ale jak już się zacznie, to jakoś leci. Dla
          mnie trudniejsze jest rozpakowywanietongue_out
          Będzie dobrze! W razie czego masz dwóch mężczyzn do pomocysmile))!

          Aniacichy-działka to podstawa, skoro już jest, to tylko patrzeć, jak na niej
          stanie piękny domsmile))

          Pozdrawiamy, tania z igorkiem wink
          • aniacichy Re: Witamy ewik71 17.01.05, 21:58
            My rownież witamy ewik71smile))

            Ania mama Olgi
            • martad73 Re: Witamy ewik71 18.01.05, 08:16
              Dołoczamy do powitań ewik 71.
              Pisanko, widze, że przeprowadzałysmy się w tym samym czasie, ewelinka miała
              wtdy 3,5 miesiaca (piekne lato...). Z nią nie było problemu, natomiast Mateusz
              (miał wtedy 3 latka) przezył bardzo rozstanie z babcią (mieszkalismy z moją
              mamą) i pierwszym przyjacielem(również 3 latkiem). Dla mnie pakowanie nie bylo
              problemem, ale rozpakowywanie trwało chyba ze 3 miesiące smile)).
              Ewelinka też już prawie zdrowa, jtro kończymy brać leki !!
              Pozdrawiam ciepło
              Marta z Mateuszem (09.06.2000) i Ewelinką (16.04.2003)
              • pisanka3 Re: Witamy ewik71 18.01.05, 10:08
                Ja również serdecznie witam ewik 71.
                Co do samej przeprowadzki - to było trochę zamieszania, bo w niedzielę były Ani
                chrzciny, a w poniedziałek przyjeżdzał wóz meblowy i się wyprowadzaliśmy. Tak
                wiec wszystko było w pudłach. Chrzciny były u mojej mamy, która wszystko sama
                przygotowała. Mieliśmy sporo róznych rupieci. Zamykałam oczy i wyrzucałam.
                Najgorzej było z moim mężem, bo wszystko się przyda. Teraz mamy duży dom i znów
                jest ciasno. Porządki mogę robić, gdy nie ma go w domu, a to jest trudne, bo
                razem jeżdzimy i wracamy z pracy.
                Pozdrawiam serdecznie
                Kasia
                P.S. Podobno idzie zima, ale czy będzie snieg?
                • agaskup Przeprowadzka 18.01.05, 10:57
                  U mnie jest odwrotnie. Mi się wszystko przyda, a mój mąż wyrzuciłby wszystko.
                  Może przy okazji wyrzucę trochę niepotrzebnych rzeczy, może mi się uda.

                  Boję się przeprowadzki, bo nie jest to takie proste. Najprawdopodobniej w
                  przyszłym tygodniu, w piątek przewieziemy rzeczy do naszego nowego mieszkania
                  (stara właścicielka jeszcze tam będzie mieszkała mniej więcej do połowy
                  lutego), a my przenosimy się do mojej mamy. Tak więc trochę rzeczy trzeba
                  będzie przewieź do niej. Potem jak będzie już puste mieszkanie robimy remont i
                  dopiero możemy się wprowadzać. Tak więc będzie straszne zamieszanie,
                  rozdzielanie rzeczy do jednego domu, do drugiego. A do tego jeszcze mieszkanie
                  z moimi rodzicami, po tylu latach mieszkania oddzielnie będzie dla nas męczarnią
                  (chociaż mam cudownych rodziców).
                  Chciałabym już mieć to wszystko za sobą. Mógłby być już marzec.
                  Coraz więcej o tym piszę, bo coraz bardziej się tego boję.
                  A swoją drogą, ciekawe jak Filipek się w tym wszystkim odnajdzie? Nasze nowe
                  mieszkanko bardzo mu się podoba. Raz go zabraliśmy, żeby je obejrzał, to nie
                  chciał z niego wyjść, to chyba dobry znak.
                  Pozdrawiam. Agnieszka.

                  A oto Filuś
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13748365&wv.x=2&a=19551320
                  • tatjana Re: Przeprowadzka 18.01.05, 12:03
                    agaskup napisała:

                    > > A swoją drogą, ciekawe jak Filipek się w tym wszystkim odnajdzie? Nasze
                    nowe
                    > mieszkanko bardzo mu się podoba. Raz go zabraliśmy, żeby je obejrzał, to nie
                    > chciał z niego wyjść, to chyba dobry znak.
                    > Pozdrawiam. Agnieszka.
                    >
                    >

                    To dobrze rokujesmile
                    My mieliśmy podobne obawy, tym bardziej, ze Igor zawsze miał problemy
                    adaptacyjne-źle się czuł w nocy na nowym miejscu.
                    Pierwszy dzień w mieszkaniu wyglądał tak, że Igorek biegał sobie po nim z
                    zadowoloną miną, jakby od zawsze tu mieszkał. Od momentu przeprowadzki stał się
                    nawet spokojniejszy. W nocy spał jak suseł i tak jest do dziś.
                    Będzie dobrze!

                    A co do zimy, to faktycznie, u nas jest fajny mrozik (-1, -2), ale w dalszym
                    ciągu czekam na śnieg...
                    Na pewno w końcu spadnie.
                    • maugerka Re: Przeprowadzka 18.01.05, 12:32
                      My będziemy mieli też chyba niewiele czasu na przeprowadzkę. U nas jest tak, że
                      pieniążki ze sprzedaży mieszkania musimy zainwestować w wykończenie domu ( i
                      wcale nie mówię tu o meblach), więc tak naprawdę sprzedamy mieszkanie, a nie
                      będzie gdzie się podziać z tymi wszystkimi gratami. Chyba po rodzinie, nie
                      wiem...wolę jeszcze nie myśleć.
                      Ale ja przynajmniej potrafię cały dobytek spakować tak naprawdę w jeden dzień.
                      Jak przyjechałam do Torunia na studia, to w ich trakcie zmieniałam miejsce
                      zamieszkania 6 razy, a po studiach 4. Razem dziesięć. I to zawsze były decyzje
                      jednego dnia.
                      • agaskup Re: Przeprowadzka 18.01.05, 17:48
                        No to tylko pozazdrościć własnych domów, masę metrów i ogródków.
                        Maugerka, przeprowadzić się z 35m do domku, to rzeczywiście jest szok.
                        Pozostaje tylko pogratulować tej większej przestrzeni.

                        Pozdrawiam.

                        P.S. A ja mam już dosyć zimy, chcę juz wiosnę.

                        • tatjana Re: Przeprowadzka 18.01.05, 19:50
                          To ja jestem troszkę gorsza od maugerki-przeprowadzałam się "tylko" osiem razysmile

                          Oby do wiosny!!!
    • maugerka Jasio wraca do zdrowia 19.01.05, 08:58
      Wrócił mu apetycik, wczoraj nawet podżerał nam (a konkretnie mi) obiad.
      Przystawia sobie swoje krzesełko, siada, bierze mój widelec i grzebie w
      talerzu, podbierając mi jedzenie. HiHiHi. Jeszcze trochę kaszle i leci mu z
      noska, ale już jest super. Teraz czekamy na prawdziwą zimę, może trochę jej w
      tym roku będzie. U nas dzisiaj trochę posypało.
      • tatjana Re: Jasio wraca do zdrowia 19.01.05, 12:11
        Cieszę się, że z Jasiem już lepiejsmile

        A u nas dziś sypie śnieg. Jest piękniesmile))
        • aniacichy Re: Jasio wraca do zdrowia 19.01.05, 14:00
          Jaśku oby tak dalejsmile Cieszę się, że juz lepiejsmile
          U nas niestety chyba się zaczyna, Olga od wczorajszego wieczoru ma katar i
          leciutki kaszeleksad Gorączki nie ma i nie było. Mam nadzieję, że szybko jej
          przejdzie. Najgorsze jest to, że nie można jej wyczyścić noska,
          krzyczy ile się da.

          Ja też bardzo tęsknię za wiosną!

          Maugerko napisz coś więcej o Waszym domkusmile

          pozdrawiam i zyczę dużo zdrowka
          Ania
          • maugerka Do Aniacichy 19.01.05, 15:04
            A co Aniu chciałabyś wiedzieć? Powierzchni użytkowej będzie 153m2. Jest to
            domek parterowy z użytkowym poddaszem, u góry 4 sypialnie i łazienka, na dole
            kuchnia, salon z jadalnią, jeden pokój, ubikacja, garaż, kotłownia i
            pomieszczenia gospodarcze.
      • ewik71 Re: Jasio wraca do zdrowia 19.01.05, 13:54
        Witam,
        ja równiez cieszę się, że Jasio już dobrze się czuje.
        Moja Kasia też zawsze mi podjada i w efkcie je dwa obiady ( swój w południe i
        mój wieczorem smile.
        Przy okazji co jedzą Wasze dzici na kolację?, bo Kasia najpierw tj. ok. 18 je
        mój obiad, potem pije kubek kakao a potem jeszcze swojego ukochanego cycusia
        przy którym zasypia. Prawdę mówiąc to zgodnie z moim planem miałyśmy się
        odstawić od Nowego Roku, ale w sylwestra przyplątała się choroba i trochę się
        to przesunęło.
        Co do pogody to u nas dzisiaj nasypało i jest ślicznie biało.
        Pewnie jak wyjdę z pracy to przestanie mi się to podobać smile
        • tatjana Kolacja 19.01.05, 15:28
          Najczęściej: jogurt lub serek homogenizowany z chlebem lub poppingiem
          • maugerka Re: Kolacja 20.01.05, 07:55
            Jasio też zjada głównie serek homo - najbardziej lubi Danio waniliowy, ale nie
            ruszy do tego żadnego pieczywa.
          • agaskup Re: Kolacja 20.01.05, 07:56
            U nas (odpukać) jest wszystko w porządku, Filipek jakoś się trzyma. Śniegu
            niestety nie ma, już do tego przywykliśmy, bo u nas na Kujawach rzadko jest
            śnieg.

            Co do kolacji, to u nas jest różnie. Najczęściej je kaszkę mannę (na zwykłym
            mleku). Czasami dostaje bakusia, czasami kilka plasterków sera żółtego
            (uwielbia go), to zależy co i ile zje na obiad.

            ewik-myślałam, że byłam najdłużej karmiącą mamą, skończyłam karmić Fila w
            grudniu, dokładnie 16 grudnia. U nas odbyło się to bezstresowo i tobie również
            tego życzę.
            • skrzatka Re: Kolacja 20.01.05, 10:14
              Nie wiem dlaczego mój post "wciął" się nieco wyżej. Kopiuję go i wysyłam już
              chyba w poprawnej chronologii.

              Ho, ho...długo mnie nie było, zajrzałam na chwilke co u Was.
              A tu jakieś ruchy maja miejsce! Przeprowadzacie się, urządzacie...
              Super, zazdroszczę Wam.
              Maugerko, to już? Już do własnego domku? Ale fajnie!

              A u nas, na szczęście, już po chorobach. Od prawie 2 tyg. nasz Zuzek nie ma
              kropelki katarku! To prawdziwy cud! Zawsze biegała usmarkana po pas. Myślę, ze
              dużo dało postawienie baniek.
              Poza tym apetyt jej się zmniejsza, może dlatego, ze nauczyła się sma otwierać
              lodówkę i podkrada (jak nikt nie widzi) czekoladę lub batonika. Przyuważyliśmy
              ją i....niestety słodycze w domu są w b.ograniczonych ilościach. Nie mogę
              pozwolić na to, zeby dziecko jadło słodkości wtedy kiedy jej się zachce.
              Poza tym wciąż na tyłku nie usiedzi 2 minut, je w biegu, nie przepada za
              warzywami (chyba, że gotowane), z owoców najbardziej pasują jej jabłka i
              banany. Lubi zupy i gotowane mięsko. Nie cierpi wędlin (może to i dobrze),
              kanapki więc odpadają, najwyżej świeża bułeczka z masełkiem. Aha, no i jogurty.
              Uwielbia je!
              Oczywiście z każdym kęsem trzeba za nią ganiać, bo ona nie ma czasu, zawszej
              jest coś ważniejszego do zrobienia wink)
              Pozdrawiam wszystkie kwietniaczki i ich rodziców.
              P.S. Słyszałyście o dziecku urodzonym dziś w Brazylii, które w chwili narodzin
              ważyło 7,5 kg?! Podobno mama w ciązy miała cukrzycę, stąd taka waga dziecka.
              • tatjana Re: Kolacja 21.01.05, 20:25
                skrzatka napisała:

                >
                > Ho, ho...długo mnie nie było

                Bardzo się cieszę, ze zajrzałaś! smile))

                Igor, jak to już wiele razy pisałam, zje wszystko, nawet konia z kopytamiwink

                Ostatnio wszystko przy nim musi robić tatasmile. Kiedy chcę go ubarać, albo w
                czymś pomóc ten mnie odsuwa i woła "tata".


                >
                > P.S. Słyszałyście o dziecku urodzonym dziś w Brazylii, które w chwili
                narodzin
                > ważyło 7,5 kg?! Podobno mama w ciązy miała cukrzycę, stąd taka waga dziecka.


                O jeju! To kobietę pewnie rozerwało!
          • mamagabci Witam 24.01.05, 15:42
            Cześć,
            Kiedyś byłam z Wami, ale jakoś tak czasu później nie miałam, no dobra nie
            tłumaczę się.
            Ale pustki w porównaniu do początków, ALE ZROZUMIAŁE już mamy pełną gębą
            jesteśmy i chyba mniej przejmujące się głupotami. GRATULACJE dla podwójnych już
            mam. PODZIWIAM
            Macie dzieci-złośniki?
            Moja wychodzi z siebie, pełen repertuar, tupanie, ziemia, czekam aż dywan
            zacznie gryść.Oczywiście na to nie reaguje i mówie s łodkim głosem, że jak już
            ci przejdzie kochanie to ja tutaj jestem i coraz krócej to trwa. Natomiast na
            nie wolno nie znalazłam recepty. Mówie nuie wolno, a ona z szelmowskim
            uśmieszkiem patrząc mi w oczy wyciąga łapkę? I co robić wtedy?
            Help. Jakieś możliwości prosze to potestuje.
            pozdrawiam
    • maugerka Re: KWIETNIOWE DZIECIAKI 2003 cz.2 21.01.05, 15:25
      Zamieściłam parę nowych zdjęć Jaśka. Jak macie ochotę, to zajrzyjcie
    • martad73 A ja mam w domu Ospę:(( 24.01.05, 09:18
      cześć
      Własnie zaczynam nowe choroby, Mateusz przyniósł z przedszkola ospę wietrzną,
      wysypalo go w piatek, pani doktor stwierdziła, że za dwa tygodnie będzie miała
      ją Ewelinka, takze szpital w domu, mateusz wygląda jak muchomor (wysmarowany
      czerwonym płynem wysuszającym) i teraz czekam aż małą wysypie. Chociaż wszyscy
      mnie pocieszają, ze im mniejsze dziwecko tym lepiej znosi tę chorobę i lżej ją
      przechodzi, ale troszkę się boję o malą.
      Pozdrawiam
      Marta
      • maugerka Re: A ja mam w domu Ospę:(( 24.01.05, 09:40
        Serdecznie Ci współczuję i przede wszystkim maluchom. Pamiętam, jak ja miałam
        ospę w wieku może 4-5 lat. Straszliwie miałam ochotę się drapać i w ogóle nie
        jest to przyjemne. zyczę szybkiego powrotu do zdrowia mateuszkowi
        • pisanka3 Re: A ja mam w domu Ospę:(( 24.01.05, 10:20
          I nareszcie mamy śnieg!!!! Spadł w niedzielę w nocy, a dzisiaj jest pięknie.
          Współczuję bardzo Marcie, ze jej dzieciaki mają ospę. Mój chrzesniak ją
          przechodził (4 lata), jego brat (1,5 miesiaca) i mamusia. Najgorzej zniósł to
          niemowlak, ale już mają to za sobą.
          U nas powoli zbliża się "okres taty", czyli nie ciągłe wołanie "a mama", tylko
          "a tata". Myslałam, ze już ten dzien nie nadejdzie, a jednak maluch zaczyna
          zmieniać swoje upodobania (hura!!!), ale niestety tylko dzienen. W nocy mama
          jest niezastąpiona. Zmieniłam równeiz swoją taktykę w kwestii spania. Jak
          przebudzi się koło 5 rano, idę do niej, kładę się obok i spimy razem. Moze to
          nie jest zbyt pedagogiczne, ale przynajmniej mogę jeszcze pospać. Jak nie śpię
          przy niej rano, to wstaje o 6, a tak budzi sie o 7.
          Dziewczyny, czy wasze dzieciaczki też zmyślają? Ania czasami mówi takie
          śmieszne rzeczy np. wczoraj wieczorem jechał za nami Mikołaj. O Mikołaju ciagle
          opowiada, że u niej był i przyniósł lalę. A jak jest u was?
          Pozdrawiam
          Kasia
          • tatjana Re: A ja mam w domu Ospę:(( 24.01.05, 12:05
            Przede wszystkim dołączam się do życzeń powrotu zdrowia dzieciom Marty.

            Jeśli chodzi o spanie nocne, to Igorowi rzadko uda się przespać całą noc w
            swoim łóżku. Najczęściej nad ranem (lub w środku nocy) przychodzi do nas. Budzi
            się 8.oo-9.oo.

            Co do zmyślania, to trudno zmyślać, kiedy nie potrafi się jeszcze mówićwink))Igor
            wymawia tylko pojedyncze słowa.
            Chociaż zdarza mu się mówić, że ma "łała"(boli go coś), kiedy chce zwrócić na
            siebie uwagęsmile

            P.S.
            U nas też zrobiło się białosmile))
            • martad73 Re:Dzieki za pocieszenie :)) 24.01.05, 12:51
              Dziekuję wszystkim za miłe slowa, na razie nie jest tragicznie, Mateusz
              przespal całąnoc, co prawda z pomocą Hydrksyzyny, ale zawszesmile
              Ewelina na razie bez plamek (a może ją ominie), ale moja niunia od prawie
              zawsze dobrze spi, w nocy się nie budzi, natomiast wstawanie ok.5.30-6.00 to
              reguła, zastepuje mamie budziksmile)). Mała nie zmyśla, ale chyba dlatego, że też
              mało mówi. Natomiast sceny histerii przy najmniejszym sprzeciwie co do jej
              działań to już codzienność. Co najgorsze próbuje gryźć (zwłaszcza braciszka).
              Ale poza tym, jest i tak najsłodsza w swiecie, zwłaszcza kiedy chce, zeby ją
              wziąć do łóżka (też uwielbia spać z mamą) - wtedy przytula się i mocno całuje.
              Śmieszne te maluchy prawda?
              Pozdrawiam cieplutko
              Marta
              • agaskup Zima, zima 24.01.05, 14:42
                U nas na Kujawach również spadł śnieg. Filipek był dzisiaj z babcią na sankach,
                ale miał radoche, popołudniu też pójdziemy na sanki.
                Co do spania, to Fil przesypia całą noc, ale zdarza się, że budzi się o 5.30
                woła mama, przenoszę go wtedy do naszego łóżka i śpimy tak w trójkę do 7, a Fil
                prawie do 9. W nocy oczywiście woła mamę, ale w dzień może być tato, pod
                warunkiem, że jest w domu (mój mąż pracuje do 20, tak więc Filipek rzadko go
                widzi i bardzo tęskni). I wtedy woła cały czas mama, tato i w końcu wychodzi mu
                mato.
                Zdecydowaliśmy, że nie będziemy już do nowego mieszkania zabierać łóżeczka.
                Chcemy kupić Filipkowi materac, mam nadzieję, że chętnie będzie na nim spał. A
                od wakacji przeniesiemy go do samodzielnego pokoju.
                Filip też niestety jeszcze nie mówi i dlatego nie zmyśla.
                Ale i tak jest super chłopczykiem.
                Pozdrawiam.
                • maugerka Re: Zima, zima i choroby c.d. 25.01.05, 12:14
                  Fakt, zima zawitała piękna, ale co z tego, skoro Jasiek wcale nie wyzdrowiał, a
                  wręcz przeciwnie wydaje mi się, że jest gorzej. O 16.00 idziemy dzisiaj znowu
                  do lekarza. Potwornie kaszle, aż wymiotuje z całym impetem, a jak nie ma już
                  czym wymiotować, to się krztusi. No i katar ma ogromny. To już leci 3 tydzień i
                  moim zdaniem nie jest normalne, więc mam nadzieję, że dostaniemy dzisiaj
                  porządne lekarstwa i że nie jest to mimo wszystko nic poważnego. A tak się
                  wczoraj ucieszył ze śniegu, gdy go wzięliśmy od babci.....
                  Jutro przyjeżdża dla niego sofka. Została zamówiona a ja już w sobotę złożyłam
                  mu łóżeczko, w którym i tak nie chciał spać. W sobotę i w niedzielę usypiałam
                  go na samym materacu u niego w pokoju, zasypiał i owszem, ale w środku nocy
                  przydreptywał do nas. Wczoraj już go uśpiłam u nas i tu spał, bo strasznie źle
                  się czuł, więc nie miałam serca zostawiać go tam samego. Z drugiej strony
                  zastanawiam się, czy na sofce będzie chciał spać....Zobaczymy.
                  Pozdrawiamy wszystkich zimowo.
                  • martad73 Re: Zima, zima i choroby c.d. 25.01.05, 12:54
                    Oj to niedobrze, ze mały się z powrotem rozkłada. Ja osobiscie nie przepadam za
                    antybiotykami (tym bardziej, że Ewelina po Augmentinie wylądowała w szpitalu z
                    rumieniem), ale z tego co wiem (a przy dwójce maluchów chyba sporo) to po dwóch
                    tygodniach kaszlu dziecko powinno mieć rentgen płuc (bezobjawowe zapalenie
                    płuc) i niestety przy tak długiej infekcji to napewno jest ona bakteryjna i bez
                    antybiotyku raczej mało prawdopodobne wyleczenie tego. Ale co będę się
                    wymądrzać. Maugerko - zmuście lekarza, żeby w końcu zaczął go leczyć, a nie
                    podleczać . Duzo, duzo zdrówka dla Jasia.
                    Pozdrawiam
                    Marta
                    • aniacichy Re: Zima, choroby i vit. D3 25.01.05, 13:43
                      witajcie
                      Olga też choruje, a raczej chorowała, już powoli wraca do zdrowia.
                      Byłyśmy u lekarza i stwierdziła zapalenie migdałków, oczywiście
                      dostałyśmy antybiotyk Apo-Amoxi. Kaszelek już ustąpił, jedynie z noska jeszcze
                      cieknie, mimo to dzisiaj zabrałam ją na podwórko (ok 20 min) myślę, ze jej
                      nie zaszkodzi.

                      Dziewczyny, pani doktor zaleciła podawanie Vit.D3 (ja już nie podawałam od
                      lipca ub roku) powiedziała, że przeprowadzono badania z ktorych wynika, że
                      zbyt dużo starszych ludzi choruje na osteoporozę, i dlatego witaminę D3
                      powinno się podawać przynajmniej do 2 roku życia dziecka.
                      Co o tym sądzicie?

                      Co do zmyślania naszych dzieciaczków, to Olga podobnie jak
                      Igorek, kiedy chce zwrocić na siebie uwagę podchodzi i pokazuje, że
                      coś ją boli, mówi "ała"smile))

                      pozdrawiam cieplutko
                      Ania i śpiąca właśnie Olgunia
                      • agaskup Re: Zima, choroby i vit. D3 26.01.05, 20:01
                        Cześć.
                        Ja już od lata, a właściwie od wiosny nie podaję wit.D3. Jesienią pani doktor
                        poleciła vibovit bobas, on jest z wit. D3 i wydaje mi się, że dla naszych
                        maluszków taka dawka wystarczy, ale są różni lekarze.

                        Filipek zaczął mówić "siusiu". Do tej pory jak chciał siku łapał się za
                        ptaszka, teraz dodatkowo mówi jeszcze siusiu. Pieluchę zakładamy mu oczywiście
                        do spania i na spacerki, ale już wytrzymuje i nie zdarza mu się robić w
                        pieluchę. Nawet po nocy pieluszka jest sucha.

                        W niedzielę się wyprowadzamy z naszego dotychczasowego mieszkania, narazie do
                        mamy, a jak dobrze pójdzie, to za półtora tygodnia rozpoczniemy remont w naszym
                        mieszkaniu. Tak więc już od niedzieli nie będziemy mieli internetu. Postaram
                        się napisać od czasu do czas parę słów w pracy.

                        Pozdrawiam. Agnieszka

                        P.S. Dużo zdrówka dla wszystkich dzieciaczków.

                        • maugerka Re: Zima, choroby i vit. D3 27.01.05, 15:24
                          Wczoraj miałam wolne, a Jasio ma zapalenie oskrzeli. Dostał antybiotyk i
                          obrzydliwe krople ułatwiające oddychanie i powodujące zmniejszenie lepkości
                          wydzieliny. Już czuje się o niebo lepiej. W końcu spał całą noc. Tzn. obudził
                          się dwa razy na picie, bo jeszcze oddycha przez usta, a poza tym, to spał!!!!
                          No i dostał wczoraj nową sofkę, na której właśnie spał. Bardzo mu się
                          spodobała, ale musiałam go i tak uśpić, tzn. położyć się chcociaż na chwilę
                          obok niego. Mam nadzieję, że będzie spał na nim i będzie mu się cały czas
                          podobało.
                          • martad73 Duzo zdrówka dla Jasia 28.01.05, 07:42
                            Witam,
                            to super, że jaś czuję się już lepiej, nieraz antybiotyk jest po prostu
                            niezbędny, a jak dobrze dobrany to widać efekty niemal po pierwszej dawce. U
                            mnie na razie ospa nie dopadła małej, mateusz już ma strupki, nowe nie
                            wyskakuja, ale zaczął w nocy kasłać (podobno przy ospie tak może być, ale
                            trochę obawiam się, żeby nie przyplatało sie coś jeszcze). Teraz czekam jeszcze
                            3 tygodnie, bo nawet tyle czasu może upłynąć zanim choroba się ujawni u
                            Ewelinki. Poza tym pewnie jutro wrzucę nowe fotki - mateusz z ospą i moją
                            panienkę.
                            Pozdrawiam i życzę dużżżżżżżżżo zdrówka wszystkim maluchom
                            Marta
                            • aniacichy Re: Duzo zdrówka dla Jasia 28.01.05, 12:57
                              My również mocno trzymamy kciuki za Jasia,
                              szybciutko wracaj do zdrowkasmile))

                              pozdrawiam
                              Ania
                              • maugerka Dziękujemy.... 28.01.05, 13:37
                                serdecznie za dobre słowa. Już jest prawie dobrze. Dzisiaj Jaś obudził się
                                tylko raz. Poza tym, że zdrowieje, to chyba bardzo mu się podoba, że ma własne
                                dorosłe łóżko, bo śpi w nim i nie narzeka. Budzi się tylko na piciu i potem
                                zasypia jak aniołek.
    • agaskup Przeprowadzki nadszedł czas 29.01.05, 16:42
      Jestem w trakcie pakowania. Jutro przewozimy rzeczy, a w poniedziałek oddajemy
      klucze. Trochę jest mi przykro, bo bardzo dobrze mi się mieszkało w tym
      mieszkaniu.
      Pakowanie rozpoczęliśmy dzisiaj rano, całkiem nieźle nam to idzie. Szkoda mi
      tylko Filipka, bo cały dzień jest u babci, jutro też tak będzie, weekend minie
      i znowu go będę widziała dopiero o 16. Całe szczęście, że tata(czyli mój mąż)
      ma ferie, nadrobi zmarnowany czas. Filipek chyba oszaleje ze szczęścia, jak
      będzie miał tatę przez całe dwa tygodnie.
      W poniedziałek też nam odłączają internet, tak więc odezwę się dopiero z
      naszego własnego, trzypokojowego mieszkanka - najprawdopodobniej w marcu. No,
      może mi się uda napisać parę słów z pracy i przeczytać wasze posty.
      Tymczasem pozdrawiam was, drogie mamy i wasze dzieciaczki. Wszystkim chorym
      życzę zdrowia.
      Agnieszka.
      • tatjana Re: Przeprowadzki nadszedł czas 29.01.05, 21:32
        Agaskup-życzę powodzenia w przeprowadzce i wracaj do nas jak najszybciej!
        • maugerka Re: Przeprowadzki nadszedł czas 31.01.05, 10:34
          To ja się dołączam, chociaż być może Agaskup szybko tego już nie przeczyta.
          • agaskup Re: Przeprowadzki nadszedł czas 31.01.05, 14:00
            Zrobiłam sobie krótką przerwę w pracy i mogę do was napisać parę słów.
            Dzięki za słowa otuchy. Jesteśmy już po. Przeprowadzka przebiegła bardzo
            sprawnie. Mieliśmy wszystko popakowane w kartony, specjalna ekipa znosiła to
            wszystko do samochodu. Mieliśmy ok. 20 kartonów, takich dużych od monitorów, i
            trochę nam zabrakło.
            Od soboty mieszkamy u mojej mamy, jest strasznie. Nie mogę tam spać. Jestem
            strasznie zmęczona.
            Za tydzień rozpoczynamy remont. Mam nadzieję, że będzie trwał krótko.
            Pozdrawiam.
    • tatjana smutno mi :( 01.02.05, 10:33
      No i Ukochany wyjechał na 18-miesięczny kontrakt. Smutno...

      Ale w najblizszy weekend przyjeżdża! Będziemy świętować!
      • agaskup Nie smuć się Tatjano. 01.02.05, 11:12
        Bardzo ci współczuję Tatjana. 18 miesięcy to strasznie długo. Igorek też się
        odzwyczai od taty. Weekend to jednak nie to samo, ale z drugiej strony lepiej
        tak, niż wogóle się nie widzieć.
        Dobrze, że masz przy sobie Igorka. Niedługo zrobi się ciepło, zaczną się długie
        spacerki.
        Nie smuć się tak bardzo. Odzywaj się częściej.
        Pozdrawiam. Agnieszka
        • zivona Re:Tak dawno nie zaglądałam :-) 01.02.05, 20:57
          Cześć dziewczyny
          Tak dawno nie zaglądałam i nie pisałam. Teraz wszystko nadrabiam, piszę co u
          nas. Kubuś na "feriach zimowych " w Szczyrku z babciami. Więc jestem tydzień
          sama w domku , tylko z Marysią. Kuba powtarza jak papuga, zaczyna ładnie mówić.
          Co do nocniczka, to dalej czekamy az zaskoczy, wysadzamy, pokazujemy, bijemy
          brawo, no i zmieniamy następną pieluchę z kupą, ech.
          Marysia mój malutki aniołek, spokojna, uśmiechnięta, sama słodycz smile Teraz
          mogę poświęcić jej więcej uwagi, bo jak jest Kubuś to same, wiecie jak z
          dwulatkami jest. Cała uwaga skupiona na brykającym Kubku. Kubuś kaszle jeszcze
          ciągle po anginie, nie moze mu to zejsc, pokaszluje , pijemy setki syropków i
          czekamy na poprawę. Może pobyt 3 tygniowy w górach pomoże. W sobotę dobijamy z
          Maryśką do niego. Już się cieszę - wiecie jak wygląda teraz Szczyrk. Tonie w
          śniegu, nawet nie można przejechać chodnikiem. bo go nie ma,hihi, zasypany
          totalnie.
          Oj, postaram się zaglądać częściej i pisac od czasu do czasu.
          Pozdrawiam was serdecznie, pa
          iwona
        • tatjana dzięki 02.02.05, 10:02
          Pierwsze koty za płoty. Najgorsze są chyba pierwsze minuty rozstania.
          Miałam wczoraj obawy, jak Igor zareaguje na brak tatusia, bo to on Igorka
          zawsze usypia śpiewając mu kołysanki, których ja nie znamwink Było dobrze, wołał
          tatę, ale nie protestował, kiedy go kładłam spać.
          Powoli układamy sobie dzień tak, żeby czas szybciej zleciał i czekamy już na
          weekendsmile
          Pozdrawiamy serdeczniesmile
          • zivona Re: dzięki 02.02.05, 14:45
            Hej
            Tatiana trzymaj się, ech, co tu dużo pisać. Wiem jak jest ciężko samemu z
            maluchami. Ja jestem sama z Kubą i Marysią od pon rano do piątku wieczorem. Jak
            się samemu tęskni to wiesz, ale chyba najbardziej dobija mnie tęsknota Kubusia
            za tatusiem. Jest już na tyle duży, że doskonale rozumie, nie mam taty, tata w
            pracy, tata brum brum. Jak widzę innych ojców w tygodniu ze swoimi maluchami
            jak się bawią, na spacerze, czy choćby jak kąpią dzieciaki to jest mi tak
            smutno, i jeszcze do tego smutna minka Kubusia. Więc też żyjemy byle do
            weekendu, ciężko, no ale co zrobić. Dasz sobie radę, bo nie macie innego
            wyjścia - mogę cię tylko pocieszyć, że nie jesteś sama. Głowa do góry, teraz
            masz Igorka.
            Pozdrawiam Iwona
            • maugerka Re: dzięki 02.02.05, 15:24
              Tatjanko! Trzymaj się. Ja co prawda tego nie znam, bo mój małżonek jest na
              miejscu, ale byłoby mi równie ciężko. Ale nie ma tego złego.... Będzie dobrze.
              Zivonko! masz rację, rzadko zaglądasz, a my czekamy na wieści z życia dwójki
              maluchów. Zazdroszczę Ci tego Szczyrku....
              • pisanka3 A nas dopadł rotawirus 03.02.05, 10:26
                Witajcie dziewczyny,
                Bardzo długo nie pisałam, ale wszędzie widzę same choróbska. Ania też była
                bardzo chora, juz myślałam, że czeka nas szpital, ale jednak się nie daliśmy.
                Już prawie wyzdrowaiła, tylko teraz trudno jej wrócic do starych zwyczajów.
                Najgorzej jest ze spaniem, bo przyzwyczaiła się, ze spi ze mną, a teraz mamy
                nie ma obok niej i jest oczywiście płacz.
                Co do wit. D3, to mam podawać ja po 1 kropli do wiosny. Dodatkowo daję jej
                wit.C w kroplach w ramach obrony przed zimowymi infekcjami, ale chyba niezbyt
                działają.
                U nas też spadł śnieg, ale wczoraj padał deszcz.
                Pozdrawiam was dziewczyny i życzę wszystkim maluchom zdrówka.
                Kasia
    • martad73 Ospy ciąg dalszy :(( 03.02.05, 12:39
      No i stało się, ospa powaliła własnie Ewelinkę, wczoraj wieczorem zauważyłam
      pęcherzyk "ospowy" na pleckach, a dziś jest już ok. 15 krostek (ja jestem w
      pracy, informacje mam od babci). Boje się tych najbliższych 4-5 dni - kiedy te
      krostki wychodzą. Jak już zaczynają przysychać problem swędzenia znika. U
      Mateusza było kiepsko od piątku do wtorku wieczorem, potem już nowe się nie
      pojawiały. Mam nadzieję, że po weekendzie i mała będzie wychodzić z tego
      choróbska.
      Pozdrawiam wszystkie e-mamy i maluchy.
      Marta
      PS: Pisanko, wiem jak to jest z rotawirusem - koszmar - ale dobrze, że jest już
      lepiej.
      • pisanka3 Re: Ospy ciąg dalszy :(( 04.02.05, 09:39
        Ospa to nic przyjemnego i to okropne swędzenie. Wiem, że jest taki syrop dla
        dzieci, żeby nie powstawało więcej krostek. Mój chcrzesniak niedawno
        przechodził ospę, choc u niego przebiegła bardzo łagodnie.
        A ja zgodnie ze swoimi założeniami wprowadzałam plan wracania do starych
        zwyczajów. I co najdziwniejsze, nie było żadnych sprzeciwów. Położyłam Anię do
        łózka, a ona pochodziła po nim, dowiedziałam się z kim się bawiła: Mikołaj, Pan
        Pająk, Dzik, Swinka Klementynka, po czym przytuliła się do mnie, odkręciał i
        zasnęła. Cała operacja zasypiania trwała pół godziny, ale bez ani jedenj łezki.
        Obudziała sięt ylko raz, przed 23.00 i przespała całą noc. Dzisiaj jestem
        wypoczęta, jakbym miesiac leżała na leżaku i nic nie robiła. Zobaczymy jak
        będzie dzisiaj wieczorem. Mam nadzieję, że już jej tak zostanie.
        A na nocnik nadal nie siusia, pomimo ciągłego czytania "Kamyczek na nocniczku" -
        sama wybiera tą książeczkę.
        Pozdrawiam i życzę zdrówka.
        P.S. U nas jest mroźno i może znowu spadnie śnieg.
        • tatjana Re: Ospy ciąg dalszy :(( 04.02.05, 10:28
          Trzymamy kciuki za wszystkie maluszki-niech wracają do zdrowia!
          My właśnie żegnamy się z wirusem, którego następstwem jest zapalenie oskrzeli.

          U nas ciągle jest bardzo dużo śniegu i co jakiś czas sypie. Teraz jest piękna
          pogoda:słońce, bieluchny śnieg, temperatura w sam raz (0,5 st). A my w domusad

          A dzisiaj wieczorem przyjeżdża Ukochanybig_grinDD Igor chyba zwariuje, jak zobaczy
          tatusia(pewnie w sobotę rano).
          Robię dla niego pączki, bo wczoraj bidulek nie zjadł nawet pół.

          Pozdrawiamy!
          • maugerka Re: Ospy ciąg dalszy :(( 04.02.05, 10:59
            To współczuję gorąco ospy i mam nadzieję, że szybko dzieciaki się z niej
            wywiną. U nas na szczęście już jest po zapaleniu oskrzeli. Jeszcze od czasu do
            czasu trochę Jasiek pokasłuje i trochę mu "rzęzi" w nosku, ale lekarz wczoraj
            powiedział, że ma po prostu jeszcze podrażnioną śluzówkę, ale oskrzela i gardło
            czystę, więc dał tylko taki łagodzący syropik i będzie (mam nadzieję) po bólu.
            Znowu ostatnio nie bardzo chce jeść, ale podejrzewam, że ma po prostu stresa,
            bo od środy do dzisiaj pilnowali go moi rodzice. Musieli przyjechać -set
            kilometrów, bo teściowa ma pogrypowe zapalenie ucha wewnętrznego i ogólnie się
            nie najlepiej czuje, a moja szefowa niestety nie dała mi urlopu, bo....biegli
            rewidenci są. Niestety, dla niektórych praca jest ważniejsza, niż zdrowie....
            Ja lubię pracować, ale pracocholikiem nie jestem i nigdy nie będę i mam chyba
            nieco inny system wartości niż ona. Ale cóż...szefów się nie wybiera. W każdym
            bądź razie mam nadzieję, że jak pilnowanie Jaśka wróci do normy, to i apetycik
            wróci. Pączka w każdym bądź razie wczoraj zjadł. Ja też....
            Tatjanko! Ciesz się więc małżonkiem i wspólnymi chwilami...
            • pisanka3 A u nas chyba znowu bedzie choroba 08.02.05, 09:18
              Jestem naprawde załamana. Ania chyba znowu sie rozchoruje, bo zaczęła
              pokasływać i kichać. Ledwo wyszłyśmy z jednego chpróbska, a już szykuje się
              drugie. Ledwo pzyzwyczaiła się do starych zwyczajów - zasypiała juz sama w
              łózeczku, a tu znowu wszystko wywróci sie do góry nogami. Jakos przetrwamy, ale
              chcę już wiosny!!!!!
              Pozdrawiam was dziewczyny
              Kasia
              • maugerka Re: A u nas chyba znowu bedzie choroba 08.02.05, 13:22
                Wiesz co? Ja chciałam, żeby była zima, ale teraz jestem z Tobą i też chcę, żeby
                było już ciepło. Jasiek jest zdrowy, ale teraz mi cieknie z nosa i ledwo mówię.
                Biorę końskie dawki wstrząsowe, ale w ten sposób, to my się też nigdy nie
                wyleczymy, bo będziemy się wzajemnie zarażać. Ale słyszałam, że ma być w tym
                roku baaardzo upalnie, bo już w kwietniu temperatury podobno osiągną pułap 25
                st., a potem nawet do 35. I jak człowiek w tak zmieniającym się klimacie ma być
                zdrowy?
                • tatjana Re: A u nas chyba znowu bedzie choroba 08.02.05, 15:06
                  maugerka napisała:

                  > Ale słyszałam, że ma być w tym
                  > roku baaardzo upalnie, bo już w kwietniu temperatury podobno osiągną pułap 25
                  > st., a potem nawet do 35


                  To jest straszne! Też o tym słyszałam. W ubiegłym roku, zamiast mojej ukochanej
                  wiosny była jesień, w tym zapowiada się na to, że zastąpi ją latosad Gdzie te
                  okresy przejściowe?!

                  Ani i innym chorującym maluszkom i mamuśkom życzymy dużo zdrówka.
                  • aniacichy Re: A u nas chyba znowu bedzie choroba 09.02.05, 12:55
                    Hej!
                    U nas jak narazie wszystko w porządku, odpukać...
                    tylko moja astma coraz bardziej mi daje w kośćsadnabyłam po porodzie)
                    tym bardziej w takie mrozy, wczoraj ledwie doszłam do domu, masakrasad

                    Dziewczyny jak u was z myciem ząbkow, tzn u maluszkow hihi, Olga
                    za żadne skarby nie chce ich myć! Jak ją przekonać?
                    Poradzcie cośsmile

                    Ja tez bardzo tęsknię za wiosną, za sloneczkiem, długimi spacerkamisad((
                    Dość zimy - sio!!!

                    pozdrawiam wszystkich baaardzo gorąco

                    Małej Anusi zyczymy dużo zdrówkasmile
                    • maugerka Re: A u nas chyba znowu bedzie choroba 09.02.05, 13:15
                      U nas z myciem ząbków było super, ale od pewnego czasu znowu robię to trochę na
                      siłę, bo zaczął się ponownie bunt, jeśli chodzi o tę część toalety. Szczoteczkę
                      o.k. włoży do buźki, chwilę pomemra i wyciąga, ale ponownie już nie włoży. Taki
                      widać okres u maluchów. Ale ja mam ostatnio znowu inny problemik. Otóż Jasiek
                      od mniej więcej tego zapalenia oskrzeli budzi się w nocy i nie może ponownie
                      zaskoczyć ze spaniem. Układa się, kombinuje, próbuje, ale nie bardzo mu to
                      wychodzi. Często tak się męczy przez 1-2 godzin, po czym w końcu zasypia.
                      Wcześniej też się budził, ale po napiciu się, bo głównie w tym celu się budził,
                      zasypiał znowu jak aniołek. Mam nadzieję, że mu to wróci kiedyś do normy...
                      Pozdrawiamy wszystkich gorąco.
                      • tatjana mycie ząbków 09.02.05, 14:31
                        Igor chętnie myje ząbki. Teraz ma taki okres, że mógłby myć je cały czas. Ja
                        oczywiście muszę to robić razem z nim. Co prawda sposób, w jaki je szoruje
                        pozostawia jeszcze dużo do życzenia, ale widę, że się stara szorować tak jak
                        jasmile
                        Czasami(jak mi się uda go do tego namówić) wymieniamy się szczoteczkami i on mi
                        szoruje zęby, a ja mu poprawiamwink

                        Jasiowi życzymy spokojnych nocysmile

                        Głowy do góry-wiosna coraz blizejbig_grin
    • formelka1 czy wysyłacie od września do żłobka? 12.02.05, 23:55
      Hey Dziewczyny!!Mam takie pytanie-czy wysyłacie od września Kwietniaczki do
      przedszkola?Maluchy będą już miały wymagane 2,5 roku...co o tym myślicie, bo
      zapisy ruszają juz od poniedziałku.

      pozdrawiam,
      justysia, Fil 21 m-cy, Oti 4 m-ce
      • formelka1 czy wysyłacie od września do przedszkola? 12.02.05, 23:56
        oczywiscie pomylka w temacie...nie do zlobka, ale do przedszkola smile
        • maugerka Re: czy wysyłacie od września do przedszkola? 14.02.05, 08:55
          U nas zapisów na ten rok już nie ma. Przynajmniej w tym przedszkolu, które
          wybraliśmy jako ewentualne. My jeszcze nie dajemy. Po pierwsze nie siusia na
          nocnik, a to jest jednym z warunków przyjęcia. Drugi warunek - jedzenie
          sztućcami. Widelcem i owszem, łyżką też, ale rzezcy gęściejsze typu serek, zupa
          byłaby raczej na ubranku niż w brzuszku. I jeszcze jedno, w okresie letnim
          będziemy zmieniać miejsce zamieszkania i dwa stresy na raz, to za dużo.
          • pisanka3 Re: czy wysyłacie od września do przedszkola? 14.02.05, 09:43
            Witajcie,
            ja jeszcze nie posyłam Ani do przedszkola. Moim zdaniem jest zbyt niedojrzała
            emocjonalnie. Teraz uczę ją, żeby nie bała zostawać sie na dłuższy okres z
            innymi osobami niż ja np. z moimi teściami, z którymi nie ma zbyt częstego
            kontaktu, albo zeby sama przez chwilę pozostała w pokoju i nie wołołała mama.
            Powoli wszystkiego się uczy. Nadal nie chce jednak siadać na nocnik.
            co do mycia ząbków - mogłaby by je myc non stop. Udało mi się zdobyc książeczkę
            o myszcze Elince - reklamówka pasty Elmex. Dzięki niej Ania polubiła mycie
            ząbków.
            Ostatnio jest jakaś grzeczniejsza, moge bez problemu załaozyć pieluchę,
            rajstopy, ubiera się chętnie i nawet znowu się słucha. Tak sobie mysle,ze to
            cisza przed burzą. Już niedługo znowu wyrosną jej różki, bo zbliżają się
            urodzinki.
            Pozdrawiam serdecznie
            Kasia
            P.S.Chyba idzie wiosna!!!!!
        • formelka1 Re: czy wysyłacie od września do przedszkola? 16.02.05, 22:30
          Wiec sprawa wyglada tak: my sie cwiczymy w zlobku juz od wrzesnia zeszlego
          roku, nocnik nasz wrog smile, co do panstwowych przedszkoli to nie jest prawda z
          tymi 3 latkami, bowiem prog zostal obnizony do 2,5 (polecam poczytanie
          rozporzadzenia w sprawie przedszkoli ), czesto 3 latki nie radza sobie same z
          jedzeniem, wyproznianiem sie, ubieraniem...ale wiem jak ta techniczna strona
          wyglada, bowiem widze ile moj robaczek nauczyl sie w zlobku- sam pije z
          filizanki, nie uznaje kubka niekapka, sam je lyzka i widelcem, a jedzenie nie
          lata po calym mieszkaniu hihi...ciekawil mnie inny aspekt, ktory poruszylyscie,
          a mianowicie, czy nasze prawie dwulatki sa gotowe emocjonalnie na
          przedszkole.Widze jak jest w zlobku i choc sama w domciu mam 4 miesieczniaka
          dodatkowo, to z calym sercem polecam zlobek, bowiem, zadna niania nie da
          dziecku kontaktu z rowiesnikami, muzyki, rytmiki, plastyki...ja bym w domu nie
          probowala akcji z farbami a tam maluja, lepia z plasteliny, kleja, ja jestem
          bardzo zadowolona...a moj synek, ani razu tam nie plakal i nie chce wychodzic
          do domciu hihi
          pozdrawiam kwietniowe Robaczki i ich dzielne mamy smile
          justysia, Fil 21 m-cy, Ot 4 m-ce
      • mkrzatala Re: czy wysyłacie od września do żłobka/przedszko? 16.02.05, 16:20
        Ja myślałam, aby wysłać Age od września do przedszkola, ale:
        - musi robić sama siusiu i kupke na nocnik (nawet nie chce siadać)
        - musi się sama ubrać i rozebrać (nie potrafi jeszcze tego)
        - do państwowego przedszkola przyjmują jak ma się skończone 3 lata
        - są duże grupy i to dzieci około 4 lat, więc sprawniejsze i silniejsze od Agi
        - prywatne kosztuje dużo, a i tak w pierszym roku wiekszość dzieci ciągle
        choruje, więc szkoda kasy
        Pomyślałam też o żłobku, ale:
        - to byłoby tylko na rok, a potem na nowo przyzwyczajanie do innego miejsca
        - te maluchy rzadziej wychodzą na dwór
        - Aga będzie miała siostrzyczkę i może lepiej, aby nie przynosiła tych
        wszystkich chorób ze żłobka
        A więc zostaje w domu i bedę chciała moze zapisac Ją na jakieś zjęcia np.
        rytmikę.
        • zivona Re: czy wysyłacie od września do żłobka/przedszko 16.02.05, 22:16
          Hej
          Wróciliśmy właśnie ze Szczyrku, zamieszczam zdjęcia, mam kupę rozpakowywania.
          Byliśmy tylko ponad 2 tygodnie, a maneli jak podczas przeprowadzki. Jutro sie
          odezwę, pa
          Iwona
          • aniacichy Re:Sama, sama, sama...:)) 17.02.05, 21:22
            Zivono śliczne są te Twoje dzieciątka, a Marysia jak słodziutko
            śpi, poprostu aniołeksmile
            Jak ja Wam zazdroszczę taaakich ferisad

            Ja natomiast muszę pochwalić moje dziecko, a mianowicie pieluszkę zakładamy
            tylko do " nocnego " spanka.
            W południe śpi już bez, no i na spacerek też wychodzimy bez, uff
            niezle można zaoszczędzić, hihi.

            Olga mówi już krotkimi zdaniami.
            Ostatnio zrobił sie z niej straszny czyścioszek. Sama sprząta zabawki,
            nie trzeba nawet przypominać. Kiedy jej sie znudzi zabawa, zaczyna sprzątać.
            Podobnie jest z ubrankami, co prawda trzeba za nią poprawiać,
            ale to już plus, ze sama się garnie do sprzątania:0)
            Jestem z niej baaardzo dumnasmile
            Sama chce jeść sztućcami-" Oga sama " - i jużsmile)
            Tylko ząbkow myć nie chcesad ssie szczoteczkę i ani nią nie ruszysad
            Ech, mam nadzieję, że niedługo to się zmienismile))

            pozdrawiam gorąco
            Ania
            • mkrzatala Re:Sama, sama, sama...:)) 17.02.05, 22:27
              Gratulujemy tego rozstania z pieluszką.
              Dzisiaj Aga przyszła do łazienki i powiedziała "Agatka bierze nocniczek,
              zdejmuje majteczki i robi siusiu", wzięła nocnik i próbowała zdjąć rajstopki.
              Zapytałam, czy Jej pomóc i chciała. Posiedziała na nocniczku, ale nie chciało
              Jej się siusiu. Potemjeszcze wzieła nakładkę na kibelek i powiedziała, że teraz
              tam będzie robić siusiu. Widziałam, że się napina, żeby zrobić, ale nie udąło
              się. w każdym razie, tak się ucieszyłam (nawet jeżeli to był odosobniony
              przypadek), zawsze to coś na początek.
              Aga gada jak najęta, pełnymi zdaniami, co chwila nas zaskakuje.
              Też nie potrafi sama szorować zębów, ale naszym sukcesem (z ostatnich 2 tyg.)
              jest to, że pozwala mi poprawić po sobie. Powiedziałam Jej, że jak chce jeść
              ciasteczka, to trzeba dobrze umyć ząbki. Mówię do Niej, że teraz mamusia
              wyszoruje te ciasteczka, plcuszki, kanapeczki i przez chwilę otwiera buzie, a
              ja szoruję wszystkie ząbki. Na koniec są brawa i Aga bardzo się cieszy.
              • maugerka Re:Sama, sama, sama...:)) 21.02.05, 08:58
                Ale zazdroszczę braku pieluch i gadania komunikatywnego.....Ech, muszę jeszcze
                poczekać...
                • mkrzatala Re: do maugerka i nie tylko 22.02.05, 18:27
                  Maugerka, na szczęście to tylko kwestia czasu (też sobie tak mówie jeżeli
                  chodzi o te pileuchy), a zobacz ile radości jeszcze przed Tobą.
                  • maugerka Re: do maugerka i nie tylko 23.02.05, 07:47
                    Dzięki! Wiem, że będę jeszcze tęsknić za tymi "cichymi" czasami. Ale z pieluch
                    mógłby już wyjść. I oszczędności by były..... Żartuję, bo i tak nie byłyby
                    jakieś zawrotne oszczędności.
                    • zivona Re: do maugerka i nie tylko 23.02.05, 15:21
                      Hej
                      Oj, ja już też mam dosyć pieluch, a tu nic nie zapowiada nagłej zmiany. Co do
                      oszczędności to były by duże, bo jedziemy przecież na pieluchach dla dwójki, a
                      to niezła już kasa. Kubuś gada jak najęty, wszystko powtarza, zaskakuje mnie
                      super pamięcią, dzisiaj przybiegł do kuchni i wsazując na koszyk z owocami
                      zażyczył sobie kiwi, kiwi, kiwi - no proszę.Nie jadł już dawno, nigdy nie
                      mówił, ale było sobie to słowo w jego główce, w pamięci, nagle przemówił, ot
                      tak sobie - kiwi proszę, hih.
                      Nasza mała Marysia słodki aniołek (taki jak możecie zobaczyć na zdjęciusmile,
                      spędza całe dnie na obserwowaniu mnie i Kubuśka. Jest już jego wielbicielką.
                      Muszę wam napisać, że Kubuś kocha Marysię na swój sposób mocno, przytula się,
                      dzieli "niektórymi" zabawkami,zagaduje, pilnuje jak wychodzimy czy Marysia
                      idzie z nami,i takie tam podobne. Super widok, jak się przytulają, tzn Kubek do
                      Maryśki,a ona wyciąga do niego rączki. Muszę zamieścic takie zdjęcia, to
                      zobaczycie - eeee, łza mi się w oku kręci. Marysia chyba wie,że 80 % mojej
                      uwagi zajmuje Kubek, więc się niczego nie domaga i nie płacze,kochaniutka.
                      Chciałam was zapytać, czy wasze maluchy układają puzzle? Kupiliśmy Kubkowi, ale
                      mało go to interesuje, stawia na bieganie, skakanie, wrzaski, zabawy ruchowe.
                      Pozdrawiamy cieplutko
                      Iwona
                      • maugerka puzzle itp. 24.02.05, 08:14
                        Cześć Zivonko. Trochę zazdroszczę Ci tego widoku przytulających się brzdąców.
                        Jeszcze trochę i też będziemy się starać o rodzeństwo dla Jasia.
                        Puzzle Jasia interesują na tyle, na ile mama ułoży, a on potem może się
                        ucieszyć, że wyszedł jakiś obraze, a potem oczywiście popsuć. Chyba teraz
                        wszyscy (przynajmniej chłopacy) taki okres mają. Moje Słonko też najbardziej
                        lubi biegać, włazić na co tylko można, krzyczeć, i takie tam różne tego typu
                        zabawy.
                        Ale co śmiechu z nim mamy, to szok.
                        Dwa dni temu uparł sie, że pies naszej sąsiadki to "kota". Co prawda wygląda
                        podobnie, ale to jest zdecydowanie pies. Krzyczał przez całą ulicę kota! kota!
                        Ludzie się ubawili, a on swoje. Potem podszedł pies, wyglądający, jak pies i
                        Jasio na to: hau. Ja mu mówię, że to jest pies i ten drugi to wbrew pozorom też
                        jest pies, ale niestety moje dziecko wydało się nie przekonane i uparcie
                        twierdził, że to hau, a tamto to kota. I już...
                      • mkrzatala Re: do zivona 01.03.05, 21:00
                        Ile ma Twoja Marysia?
                        Ja w kwietniu spodziewam się drugiej córci, ciekawa jestem jak Aga zareaguje na
                        rodzeństwo. Narazie codziennie domaga się, aby pocałować i przytulić dzidzię,
                        więc muszę wyciągnąć goły brzuch i się przytula. Czasami dzieli się piciem,
                        jedzeniem, a wczoraj powiedziała "masz siostrzyczko zabawkę" - popłakałam się.
                        • zivona Re: do zivona 02.03.05, 14:45
                          Hej
                          Gratulacje !!! Nasza Marysia urodziła się 1 pażdziernika, więc Kubek miał 18
                          miesięcy. Od samego początku jest rewelacyjnie - bardzo baliśmy się wybuchów
                          zazdrości, złości, czy podszczypywania (widziałam take akcje u znajomych). Na
                          szczęsice nic takiego nie miało miejsca. Nie wiem czy dlatego, że Kubuś jak
                          urodziła się Marysia był malutki, czy dlatego, że zawsze jest bardzo zajęty
                          tysiącem innych rzeczy i nie ma czasu na przytulanie się do mamy. Teraz Kubek
                          ma już tą świadomość, że Marysia jest jego siostrzyczką, należy do nas, do
                          nasze rodziny. Przytula się do niej, uważamy, bo jest energicznym chłopakiem,
                          więc tylko delikatnie, do rączek, brzuszka - a Maryśka oka z niego nie
                          spuszcza. Głowa jej chodzi za Kubkiem tam i z powrotem wink. Kubuś też próbuje
                          się dzielić z małą, a to kredkami, samochodami, paluszkami i takimi tam innymi,
                          ale równocześnie chce też bawić się tymi samymi zabawkami co Maryśka. Muszę
                          przyznać, że widok dwójki maluchów przytulających się do siebie, jest mocno
                          wzruszający. Jak byś chciała pogadać jak to bywa, to zapraszam gg 371064.
                          pozdrawiam Iwona
                          wydaje mi się, że ta sama płeć dzieci jeszcze ułatwia kontakty między nimi, no
                          wiesz, te same zainteresowania, zabawki smile
                          Marysia i Kubuś
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7835493&a=10027734
    • maugerka Znowu wracamy do pampersów 25.02.05, 13:52
      Używaliśmy Happy po tym "udoskonaleniu" Pampersów, ale niestety zaczęło się
      pojawiać uczulenie. Na razie nie chce schodzić, smaruję mu to trochę
      Tormentiolem, żeby wysuszyć, w domu biega bez pieluchy, może dzięki temu nauczy
      się sikać na nocnik (to takie moje ciche marzenie). W każdym bądź razie
      utwierdzam się w przekonaniu, że już powinniśmy się pożegnać z pieluchą
      definitywnie!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka