Dodaj do ulubionych

karmienie naszych dzidziusiów

02.02.05, 12:41
Na wielu forach toczą się ideologiczne dysputy na temat karmienia
piersią/butelką. może i u nas czas na coś takiego? Planujecie karmić piersią?
jeśli tak - to dlaczego. jeśli nie - to również dlaczego. I jeszcze: które to
będzie Wasze dziecko (jednak doświadczenie w tej kwestii może mieć znaczenie).
Ja powiem trochę od siebie. W pierwszej ciąży byłąm anpalona na karmienie
piersią jak szczerbaty na suchary. teraz jestem prawie pewna, że drugie
dziecko będzie butelkowe
Obserwuj wątek
    • monika_oli piersią 02.02.05, 13:30
      Ja zamierzam karmić piersią.
      Głównie ze względów ekonomicznych i dla własnej wygody.
      Pozdrawiam
      m.
      • strzala04 Piersią,piersią 02.02.05, 13:50
        Ja o tym wręcz marzę. Nie mogę się doczekać kiedy będę karmić piersią mojego
        słodkiego dzidziusia.
        Czyli chcę to zrobić ze względów emocjonalnych, praktycznych, zdrowotnych i
        perspektywicznych. Wiem, że przekłada się to na późniejsze zdrowie i odporność
        dziecka. Oby tylko było mleczko, bo wiele kobiet pragnie karmić,a pokarm im
        zanika, albo jest bardzo chudy i dzidzia się nie najada. Nie wyobrażam się
        innego podejścia! Jest to moje pierwsze dziecko, więc nie mam odniesienia, ale
        chcę karmić naturalnie.
    • elza78 Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 14:13
      ja chcialabym piersia karmic, ale i butelka tez - teraz sa takie kombinacje z
      tym przechowywaniem pokarmu mamy dla jej wlasnego dzidziusia a i butelki tez
      nie odzwyczjaja maluszka od piersi... pokarm oczywiscie wlasny ze wzgledu na
      ekonomie, jak patrze na kolezanki z puszkami puszczajace fury pieniedzy na
      sztuczne mleko to mi wlosy staja deba na glowie
      druga sprawa to sie ludze ze przy karmieniu piersia schudne hihi i bede piekna
      szczuplutka mamunia... bo nie ma co zalezy mi tez na tym zeby sie podobac
      mojemu kochanemu mezowi po porodzie, jak na razie mam luzy z dbaniem op siebie,
      bo ciaza, ale potem chce sie za siebie wziac i miedzy innymi slyszalam ze
      karmienie w tym pomaga
    • anna.michal Re: Piersią 02.02.05, 14:20
      Michała tak karmiłam rok - 6 miesięcy tylko pierś a potem kolejne dania.
      Kilka ciężkich chwil było, ale przed porodem byłam na to przygotowana. Nie
      nastawiałam się, że wsyzstko będzie od razu OK i w ogóle.
      Oprócz najczęściej podawanych przesłanek co do takiego karmienia, że ekologiczne
      (modne sformułowanie, stosowane do wszystkiego co się da, prawie), że
      najbardziej dostosowana do potrzeb maluszka dochodziła wygoda.
      Wizja mieszanek, butelek do mycia, wyparzania i krzyczączego przy tym malca,
      który jest głodny tu i teraz wystarczająco mnie od tego odciągnęła. Na każdą z
      tych czynnosci potrzeba trochę czasu a pierś jest do podania gotowa w ciągu
      kilku sekund. Nie ma problemu z dłuzszym spacerem czy też wyjściem do znajomych
      i targaniem dodatkowego majdanu. Wystarczą pieluchy i na wszelki wypadek coś do
      przebrania.
      Gdy musiałam wyjść do lekarza odciągałam wcześniej porcję do butelki i
      zostawiałam wraz maluchem pod opieką męża lub mamy.
      Teraz też będę karmić piersią chyba, że zaistnieją jakieś okoliczności które mi
      to uniemożliwią. (nagła cesarka, antybiotyk, itp)

      Pozdrawiam.
      • mamalgosia Re: Piersią 02.02.05, 14:24
        anna.michal napisała:

        >
        > Wizja mieszanek, butelek do mycia, wyparzania i krzyczączego przy tym malca,
        > który jest głodny tu i teraz wystarczająco mnie od tego odciągnęła.
        Własnie ten krzyczący malec (do 12 godzin na dobę0 skutezcnie mnie przekonał do
        zmiany karmienia z piersi na butlę. Jasne, że koszty wzrosły, ale u nas jakby
        ktoś podmienił dziecko: zaczęło się usmiechać, gaworzyć i sypiać. No i
        przybierać na wadze wreszcie.


    • hayet Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 14:30
      Ja chcialabym karmic piersia na pewno przez pierwsze trzy miesiace, pozniej mam
      w planach powrot do pracy, wiec bedzie to pier i butelka.
    • martaglowacka Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 14:37
      Moje pierwsze Dziecie butelkowe (brak pokarmu). teraz chyba też będzie butla,
      choć piersią spróbuję. Butla to wygoda, czas dla siebie, szybsze wprowadzenie
      innych pokarmów. Moje 3,5 letnie Dziecie zdrowe, nie choruje, więc na to nie
      patrzę.
    • magdapik Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 14:48
      Ja moje pierwsze dziecko karmiłam przez 2 lata. Było mi z tym dobrze. Mimo
      problemów których trochę było (przez 1 miesiąc bardzo mało pokarmu, ciągle
      popękane brodawki a potem na przestrzeni tych 2 lat - 3 zapalenia piersi).
      Zresztą miałam takie nastawienie żeby karmić jeszcze przed ciążą. Teraz też
      planuję długo karmić i tylko mam nadzieję, że mi nic w tym nie przeszkodzi. Wam
      też polecam. Dla mnie oprócz kwestii najadnia się w pierszych 6 miesiącach
      najważniejsza była niespotykana więź z moją córeczką, którą mimo zaprzestania
      karmienia odczuwam do dziś.
    • agablues Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 14:48
      Nastawiam się na karmienie piersią.
      Pierwsza córa przez pierwsze dwa tygodnie wypięła się całkowicie na moje chęci
      i wcale nie chciała ssać. Może dlatego, że była tym donoszonym, ale jednak
      wcześniakiem. Nigdy nie zapomne walk na oddziale z pewną siostrą Hanią. Inne
      matki patrzyły ze zgrozą co ona wyprawia, by moja córka łaskawie przyssała się
      do piersi. Ale moja córka zawsze miała swój charakterek i nawet siostra Hania
      nie dała jej rady. W szpitalu więc była karmiona butelką, ale moim mlekiem.
      Moja mama odrazu zaopatrzyła mnie w laktator. Zbytnio sie nie przejmowałam
      wybrzydzaniem swojej córki, bo w pierwszej ciąży uczęszczałam do szkoły
      rodzenia. I chyba jedyną lekcją, którą z niej wyniosłam było, żeby nie poddawać
      się przy niepowodzeniach karmienia. Zaprezentowany był 2 mies Jasio, który
      niedawno dopiero nauczył się ssać, pokazano nam jak do tego doszli. I mama nie
      straciła pokarmu i Jasio w końcu się nauczył. Jasio się nauczył - moja córka
      tez się nauczy - tak myślałam. W 18 dobie dostałam wreszcie dziecko do sali (
      po inkubatorze) i miałam zacząć ją wreszcie karmić. To był warunek wypuszczenia
      nas wreszcie do domu. I dziecko zaczęło jeść. Nie wiem czyja to była
      determinacja, moja czy jej, w każdym razie zaczęła ssać. Nie domagała sie
      jeszcze sama, ja karmiłam ją co 2 godziny, ale na tyle byłam przekonana, ze nam
      sie uda, ze wychodząc następnego dnia do domu, nie miałam żadnej butelki w
      pogotowiu.
      Jestem przekonana, że każda kobieta jest w stanie wykarmić piersią swoje
      dziecko. Nie wierzę w pokarmy zbyt chude czy tłuste. Nie wierzę, ze traci się
      pokarm tak po prostu. Jesli piersi są zdrowe i jest laktacja, można wykarmić
      dziecko. Jak jest nawał trzeba trochę pościągać, jak jest za mało, trzeba
      więcej pić i częściej przystawiać. Pamiętam nasz jeden kryzys, kiedy Marta
      rzeczywiście była niedojedzona, płakałyśmy obie. Ale wtedy zaczęłam ją
      przystawiać co 2 godziny i laktacja się uregulowała. Karmiłam ją wyłącznie
      piersią do końca 6 miesiąca. Odstawiłam ją od piersi po skończeniu 13 mies i
      trochę żałowałam, ze tak wcześnie. Ale wtedy studiowałam i karmienie nocne
      bardzo mi przeszkadzało - zasypiałam, kiedy tylko ją przystawiłam do piersi smile.
      No i nie mogłam pić kawy, tyle ile potrzebowałam, żeby wszystko pogodzić.

      Z Igą było inaczcej. Ona miała bardzo słaby odruch ssania ( dobrze, ze w ogóle
      miała), ale po przejściach z Martą wiedzialam, ze mamy szansę się nauczyć.
      Oczywiście od razu ściągałam pokarm i karmiłam ją najpierw strzykawką, a potem
      starodawną szklaną butelką i smoczkami firmy "saturn" ( takie nakładane na
      butelkę) - bo te były najmniejsze. Cały czas próbowałam z piersią, ale ona nie
      miała siły. Przez jakiś czas udawało nam się przez silikonowe kapturki, bo póki
      mleko samo leciało, Iga spijała. Ciągnąć nie dawała rady. Została nam butelka i
      moje mleko. Wypozyczyłam profesjonalny laktator i przez 4 miesiące regularnie
      ściągałam. Po tym czasie się poddałam, ale wiem, ze gdybym była bardziej
      zdetrminowana, pewnie dalej bym sciągała.

      Teraz mam nadzieję, ze będzie dobrze i znowu bedę karmiła piersią. Jest to
      zdecydowanie wygodniejsze. Przy Idze były butelki - szykowanie w nocy mieszanek
      ( jadła mało i często), mycie, wyparzanie... Bardzo uciążliwe. Pamietanie, zeby
      zabrać mieszankę, butelkę, smoczek, termos, żeby nie wystygło. Raz zdarzyło
      się, ze cała torba została w domu, bo mąż nie usłyszał, ze ma zabrać. Koszmarek
      mały, który do dziś mi się śni.

      Jestem gorąca zwolenniczką karmienia piersią. Ale trzevba tez pamiętać, ze nie
      zawsze jest kolorowo. Tutaj głównie do dziewczyn, które czekają na pierwsze
      dziecko. Pamiętam jak moja mama powtarzała mi, ze karmienie piersią jest takie
      cudowne, najpiękniejsze przeżycie dla matki. Na początku wcale tak nie musi
      być. Początki bywają bolesne. Popękane brodawki - nie da się zahartować przed.
      Nawał mleczny, z którym trzeba sobie poradzić, a który czasami prowadzi do
      zapalenia piersi. I na początku wcale nie ma uniesień - przynajmniej ja nie
      miałam. Przyjemnośc zaczyna się po kilku miesiącach. Kiedy dziecko zaczyna sie
      uśmiechać i widać, ze ten kontakt z matką daje mu radość. Potem kiedy zaczyna
      być bardziej ciekawe świata i karmienie jest momentem, kiedy można mieć dziecko
      przy sobie, tak całkowicie oddane. I chyba nic nie da się porównać z
      zadowoleniem i zachwytem, z jakim dziecko patrzy na matkę podczas karmienia
      piersią. Jak przestałam karmić Martę bardzo brakowało mi tej bliskości.

      uff, ale elaborat!smile
      pozdrawiam, Aga
      • jancze Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 15:33
        Moją cókę karmiłam 2 lata i 8 miesięcy. Trochę za długo.
        Na początku też miałam problemy z Gabrysią, bo po tygodniu w inkubatorze i
        karmieniu z butelki (moim mlekiem), w ogóle nie chciała ssać. Dobra wola
        pielegniarek okazała się bardzo pomocna, bo ja prawie płakałam, że nie chce
        ssać, a bardzo chciałam. Będąc w ciąży brałam prysznic , robiłam masaże piersi
        itd. Na początku mierzyłam SEKUNDY, które ssała. Ucieszyłam się starsznie, jak
        dosżła do minuty! Te problemy szybko minęły na szczęście. Pokarmu miałam tyle,
        że wykarmiłabym bliżniaki. Gabrysia praktycznie nic innego na początk unie
        chciała jeść. Jak miałą około roku i więcej, to po każdym obiadku musiała zjęśc
        danie główne - mleko mamusi i już. Trudno było natomiast odstawić ją od piersi.
        Ja nie bardzo wiedziałam jak. Pkarmu miałam bardzo mało i najgorzej było w
        nocy, gdy nie mogła usnąć, budziła się około 20 razy, bo się nie najadała. Ale
        2 ciężkie dla mnie dni i bezwzględne dla niej - nie ma i już, ostatecznie
        odstawiły nas "od siebie".
        Lekarz mi mówił, że dłuższe karmienie sprzyja zdrowiu dziecka, zwłaszcza, gdy
        jest alergikiem. I że zapewne, gdybym jej nie karmiła chorowałaby dużo częściej.
        A w związku z chudnięciem przy karmieniu, to niestety nie zauważyłam...
        • elza78 Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 16:01
          jancze napisała:

          > A w związku z chudnięciem przy karmieniu, to niestety nie zauważyłam...


          mi sie wydaje ze z tym chudnieciem to jest tak, ze przy karmieniu piersia
          trzeba wiecej sie przy malenstwie krzatac i malo czasu jest dla siebie, nie
          wiem dokladnie bo to bedzie pierwsza dzidzia, ja bym chciala bardzo karmic
          piersia, ale jak mowicie tu wszystkie - nie jest rozowo i mam nadzieje ze sie
          nie poddam smile
    • martucha1 Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 15:48
      Ja przy Neli bardzo ale to bardzo chciałam karmić piersią. Niestety mała nie
      chaciała ssac i po jakis trzech tygodniach okazało się, że nie dość, ze w ogóle
      nie przybrała na wadze to ja jeszcze niemal zupełnie straciłam mleko (to działa
      na zasadzie popytu-podaży- nie jadła więc mleko stopniowo zanikało). Wdałam się
      w długą walkę o laktację i karmienie małej piersią. Nie dałam rady onbu
      wyzwaniom bo byłam niemal non stop podłączona do laktatora ciągnącego pustą
      pierś i próbowałam przystawiać wrzeszczącą i wykęcającą się Nelkę. Dałam w
      końcu jej spokój i skoncentrowałam się na laktacji i karmieniu raz dziennie
      tym, co ściągnęłam a inne karmienia sztucznym. Tak się zawzięłam, że po 2
      miesiącach mogłąm wyrzucić puszki a dwa tygodniu później zaczęłam robić zapasy.
      Ściąganym mlekiem była karmiona do 9 miesiąca życia (w 7 przestałam ściągać w
      ogóle bo mi się zamrażalnik nie domykał- wszystkie trzy szuflady hi hi hi).
      Patrząc na to z perspektywy czasu mam takie wnioski
      1. noworodka trzeba ważyć co kilka dni (w piersi nie masz miarki i nie wiesz
      ile zjada)
      2. walkę o laktację można wygrać
      3. jeżeli będę musiała ją pobudzać to dam sobie spokój po dwóch tygodniach bo
      straciłam mnóstwo czasu, który mogłam poświęcić Neli (ona płakała w łóżeczku a
      ja odciągałam mleko)
      4. ale bardzo chciałabym karmić piersią
      5. karmienie butelką (ściąganym lub sztucznym) jest wygodne (mogłam pojechać na
      dwa dni do uczelnię kiedy mała nie miała jeszcze 3 miesięcy).

      Marta
      • agablues Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 20:39
        martucha1 napisała:

        > Patrząc na to z perspektywy czasu mam takie wnioski
        > 1. noworodka trzeba ważyć co kilka dni (w piersi nie masz miarki i nie wiesz
        > ile zjada)

        Zgadzam się całkowicie. Martę ważylismy na wadze kuchennej smile, ale dzięki temu
        wiedzielismy, ze przybywa na wadze i jest ok. z Igą wyprosilismy wagę do domu(
        z WHD) i ważyłam ją codziennie. Bardzo bezpiecznie się czułam z tym.

        > 2. walkę o laktację można wygrać

        z tym też się zgadzam smile

        > 3. jeżeli będę musiała ją pobudzać to dam sobie spokój po dwóch tygodniach bo
        > straciłam mnóstwo czasu, który mogłam poświęcić Neli (ona płakała w łóżeczku
        a
        > ja odciągałam mleko)

        I tak byłaś dzielna. Ja wytrzymałam tylko 4 miesiące. Mój doktor "krzyczał" na
        mnie i nazywał mnie wyrodną matką smile

        > 4. ale bardzo chciałabym karmić piersią
        > 5. karmienie butelką (ściąganym lub sztucznym) jest wygodne (mogłam pojechać
        na
        >
        > dwa dni do uczelnię kiedy mała nie miała jeszcze 3 miesięcy).


        To już zależy od sytuacji. Ja mając Igę nie studiowałam i butelki mnie
        wykańczały. Inna sprawa, że rzeczywiście mogłam się urywać.
        Aga
    • koleandra Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 16:03
      Adę karmiłam piersią przez pół roku. Teraz zamierzam też karmic piersią i też
      gdzies tyle czasu mniej więcej. Dlaczego? Jest to równiez moim marzeniem, nie
      wyobrażam sobie inaczej. Wydaje mi się to najbardziej naturalne i.... piękne.
      • lolo09 Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 18:22
        ja tez jak sie uda tylko piersia!!! damiana karmilam do 10m ale od 5
        wprowadzalam inne pokarmy zeby mogl pojsc do zlobka. na poczatku to czysta
        wygoda, kiedy dzidzia chce dajesz piers i nie trzeba robic mleka, gotowac
        butelek itp. (pamietam jak potem "walczyliśmy" kto w nocy wstaje robic butle, a
        tak to mlody spal obok mnie i jadl kiedy chcial wiec i ja sie wysypialam).
        potem ok 10 m juz sie nie najadal tylko traktowal piers jak smoczek i pamietam
        jak patrzyl mi prosto w oczy smial sie i gryzł smile))))) to spowodowalo ze tatus
        dostal butelke (ode mnie nie chciał)a ja musialam sie pozegnac z pokarmem.
        teraz brakuje mi tych chwil (mimo iz czasem było ciezko) i z tesknota czekam na
        kolejne.....
        buziaczki smile
    • maral97 Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 21:32
      U mnie podobnie wyglądała sytuacja jak u Mamalgosia przy pierwszym Dziecku
      byłam tak bardzo napalona na to aby karmić dziecko piersią, że o butelce nie
      chciałam słyszeć. No i karmiłam...
      Teraz z perspektywy czasu żałuję, że mie przeszliśmy wcześniej na butelkę, bo
      jak tylko odstawiłam Dziecko od piersi skończyła się U Syna MEGA kolka (a dieta
      zwiazana z karmieniem była ściśle przestrzegana). Teraz prawdopodobnie już
      zapobiegawczo Kubuś będzie karmiony butelką bo chcę uniknąć ryku przy kolce i
      wszystkiego z tym związane (na dobę Syn przy kolce spał UWAGA w sumie 3 godz!!!
      a resztę albo jadł albo ryczał).
      Być może i kolka pomimo butelki nas nie ominie ale warto spróbować.
      Zresztą do czerwca mogę jeszcze zmienić zadanie ale pólki co jestem na NIE
      karmieniu naturalnemu w moim przypadku.
      • ewucha28 Re: karmienie naszych dzidziusiów 02.02.05, 21:59
        Oczywiście piersią bo zdrowo dla dziecka ze wzgledow i emocjonalnych i
        fizycznych,bo wygodnie dla mnie,Marysie wykarmiłam piersią od pierwszego
        przystawienia i kazdy tak moze.Jedna z Was mowiła o tym ze przeszła na butle bo
        dzidzia nie przybierała i ciągle płakała,szkoda ze nikt jej nie pokazał jak
        prawidłowo przystawic dzidzie do cyca bo w tym tkwi problem,a i dzidzia by
        wczesniej tyle nie płakała,mama byłaby zadowolona i pieniądze by sie
        zaoszczędziło.DZiewczyny w tym cały jest problem -złe przystawienie,a z tego
        wynikają kolejne (zapalenia piersi,kolki-zastane mleko kwaśne i powietrze
        łykane przez dzidzie za miast mleka....mozna o tym godzinami)Pierś tak ,decyzja
        indywidualna do kiedy i czy wspomagac sie butla aby np. tatus mogł
        pokarmic,mama mogła wyjść z domu i wrocic do pracy.Mądrość jest w Was i jak ja
        w sobie znajdziecie to wszystko sie poukłada.Nie neguje butelek i piersi
        najlepiej wybrac to co pozwala wszystkim byc szczęśliwym i najedzonym
        hehe.Powodzenia.
        • maral97 Re: ewucha28 03.02.05, 13:58
          Jedna z Was mowiła o tym ze przeszła na butle bo
          >
          > dzidzia nie przybierała i ciągle płakała,szkoda ze nikt jej nie pokazał jak
          > prawidłowo przystawic dzidzie do cyca bo w tym tkwi problem,a i dzidzia by
          > wczesniej tyle nie płakała,mama byłaby zadowolona i pieniądze by sie
          > zaoszczędziło.DZiewczyny w tym cały jest problem -złe przystawienie,a z tego
          > wynikają kolejne (zapalenia piersi,kolki-zastane mleko kwaśne i powietrze
          > łykane przez dzidzie za miast mleka....

          Bez przesaday nie można wszystkiego (płaczu dziecka czy kolek itd) zwalać na
          złe przystawienie dziecka do piersi. JA akurat z przystawieniem nie maiałm
          żadnych problemów i kolka wystąpiła napewno NIE z tej przyczyny.
          • lolo09 Re: ewucha28 03.02.05, 14:01
            moj brat byl taki
            wyl cale 3 miesiace (az sie babcia wyprowadziła do kolezanki)
            a potem jak reka odjal
            lekarka mowilam mojej mamie ze niektore dzieci tak maja i nie wiadomo dlaczego
            smile))))))))))
            • maral97 Re: lolo09 03.02.05, 14:05
              ojej a wyrósł na spokojnego faceta??
              Bo moj Synek skonczył już rok i dalej jest takim płaczkiem wink
              Pozdrawiam!
              • ewucha28 maral 03.02.05, 18:35
                maral oczywiście kolka to wina nierozwinietego przewodu pokarmowego a nie złego
                karmienia i kazdy maluch moze ją miec,ale jedną z przyczyn moze być złe
                przystawienie tzn. dziecko łyka w miedzyczasie powietrze i tyle.Moja Maryśka
                nigdy nie musiała odbijac i nigdy jedzenie nie wracało twarozkiem (nie miała
                ulewania) bo nie łykała powietrza i kolek tez nie miała,ale wiem ze pierś miała
                dobrze przystawiona i ze nie łykała powietrza,ze nie przytykała jezyczkeiem
                czy wargą zadnego kanału mlekowego.Pewnie ze nie ma 100% pewności ze kolek nie
                bedzie ale jesli mozna tego uniknąć dobrze przystawiajac dziecko to warto sie
                przypatrzyć temu jak to robimy.
                • maral97 Re:ewucha 03.02.05, 20:49
                  Oj mi tego tłumaczyć nie musisz... ale przyszłe Mamusie czytając Twoją
                  odpowiedź mogą się obwiniać, że skoro wystąpiła kolka u ich Maluszków to pewnie
                  źle przystawiają dziecko do piersi. A jedno z drugim wcale nie musi się
                  łączyć. więc dlatego napisałam o moim przypadku.
              • lolo09 Re: lolo09 03.02.05, 22:32
                jest spokojny, "jaja" ma ale chyba lubi jak baby nim drygują smile)))))))
    • monika_oli Mamy planujące naturalne karmienie zapraszam... 03.02.05, 09:31
      ... na prywatne forum Długie karmienie piersią. Jest ono przeznaczone zarówno dla
      początkujących karmicielek, jak i mam długodystansowych. Rad na nim, mamom
      udzielają inne mamy. Założycielka tego forum przygotowuje się do zostania
      międzynarodowym doradcą laktacyjnym, więc także poza swoim doświadczeniem
      dysponuje także dużą wiedzą fachową.
      Pozdrawiam
      m.
    • nonu Re: karmienie naszych dzidziusiów 04.02.05, 16:17
      Ja zamierzam karmić piersią. Alicję karmiłam tak 6 miesięcy, choć wydawało mi
      się, że moje malutkie piersi (przed ciążą 70 A) nie dadzą rady. Oczywiście się
      myliłam i już na 3 dobę po cesarskim cięciu mogłam wykarmić pół oddziału
      rozwrzeszczanych noworodków, większość mleczka lądowała zatem w umywalce.
      Karmienie zakończyło się wraz z moją rosnącą ochotą na papierosy, bo przed ciążą
      byłam strasznym nałogowcem, a że nie chciałam robić mojemu dzieciątku krzywdy,
      więc uznałam, że tak będzie lepiej dla nas obu. Sama nie wiem, czy kierował mną
      rozsądek czy głupota, ale rozpatrując wszystkie za i przeciw tak zdecydowałam. W
      końcu 6 miesięcy to i tak dość długo. Teraz chciałabym karmić troszkę dłużej,
      ale bez przesady. Na razie nie palę i nie zamierzam i mam nadzieję, że tak
      pozostanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka