Dodaj do ulubionych

rodzinka...

11.02.05, 18:27
Nie wiem jak Wy, ale ja mam powoli dość. Zaczynam żałować, że pochwaliliśmy się rodzince, że oczekujemy maleństwa. Jeszcze trochę i zagłaszczą mnie na śmierć, a od dobrych rad bardziej mnie mdli niż z powodu ciąży. Możliwe, że jestem przewrażliwiona. Możliwe, że przesadzam. Ale mam dość ustalania za moimi plecami w czym można mi pomóc! A już najbardziej wkurzają mnie teksty, że muszę uważać na siebie. A jak nie jestem w ciąży, to mogę pod samochód wpaść?
Echhhh...
Zdołowałam się i musiałam się poskarżyć.
Dziękuję za uwagę.
Obserwuj wątek
    • maggie2229 Re: rodzinka... 11.02.05, 18:55
      czesc, u mnie to samo, Mama co kawalek mówi abym uwazała, dbała o siebie, na
      mojego meza, aby mnie nie denerwował...hi, hi, i co kawalek, abym ostroznie
      chodzila, bo teraz slisko, i zebym tylko nie upadla, a jak juz gdzies idziemy
      razem, to trzyma mnie pod reke, ale to w taki sposob, jakbym byla obloznie
      chora - od razu widac, ze cos jest nie tak...

      ale wiecie co, kocham ja za to...i chyba ona bardziej martwi sie o mnie niz moj
      maz (on tego az tak nie okazuje), pozdrawiam
    • agnieszkaela Re: rodzinka... 12.02.05, 10:26
      A ja zazdroszcze... Mieszkam za granica, za daleko od rodziny aby wpadac na
      niedzielne obiadki. I nie macie pojecia jak brak mi dopieszczania z ich strony.
      Tego, ze tata nie podrzuca zdrowych soczkow, a mama nie oferuje pomocy w myciu
      okien, a babcia nie piecze domowych drozdzowek,i ze dziadek nie przynosi owocow
      z wlasnego ogrodka lub przetworow z wlasnej spizarni, nawet tego, ze druga
      babcia nie zaglada mi pod bluzke sprawdzajac czy mam cieply podkoszulek wink

      Jest gdzies przeciwny watek- dziewczyna skarzy sie, ze tesciowa jej nie
      oszczedza w pracach domowych wink
      • sdomitrz Re: rodzinka... 12.02.05, 10:54
        Moja zaś "rodzinka" podczas pierwszej mojej ciąży, o której się dowiedziały
        chyba szybciej niż ja sama dzieki mojemu małżonkowi zaczęła zbywać wszystko co
        po dzieciach im zostało (i to, co dobre i co nadawało się do wyrzucienia, ale
        szkoda było wyrzucić z różnych powodów).
        Siostra męża ma 3 lata starsze dziecko, więc w 6-7 tyg. ciąży w ciągu kilku dni
        w moim domu pojawiło się kilka worów odzieży po ich dziecku, i to nie tej dla
        niemowlaków, i nie tej ładnej smile a całe wory dla dziecka do wieku 3 lat, czyli
        wszystko z czego ich syn wyróśł i co jej zajmowało miejsce w szafach (najwięcej
        miejsca oczywiście zajmowały ubrania dla 2-3-latka). Połowa z tych rzeczy nie
        nadawała się do niczego, bo była kupiona w lumpeksach, wynoszona do dziur,
        przepełniona syntetykami, mało komfortowa. 1/2 nigdy nie założyłam swojemu
        synkowi.
        Nie wiedziałam, co z tym robić - ani się nie wyrzuci, bo jednak nie moje, ani
        się nie zwróci, bo jednak trzeba trzymać w miarę znośny kontakt z rodzinką męża
        i dziekować za okazaną łaskę.
        Dla mnie to był szok - zamiast radości, wykorzystano mnie jako przechowalnię.
        Dobrze, że póżniej (1,5 - 2 lata po tym) wymyśliłam, że a to z powodu alergii,
        a to jeszcze inncyh, nie będziemy używać tego i owego i wręczyłam to wszystko
        teściowej z powrotem. Ta się krzywiła, ale jednak musiała zabrać smile

        Oprócz tego żadnej troski, żadnej pomocy nigdy od nich wszystkich nie uzyskałam
        ani podczas ciąży ani później gdy dziecko już było... Chcesz pomocy - musisz do
        nas przyjechać, my jeździć nie będziemy, NAM JEST ŁATWIEJ POMAGAĆ U SIEBIE W
        DOMU - tak mi mówiono. Czyli miałam zabrać maluszka i jechać do obcego domu
        200 km od Warszawy by mnie pomagali. Nonsens. Czy to jest normalne? Dla mnie
        wcale. Mam więc pewien żal do nich i postanowiłam w tej ciązy powiedzieć tak
        późno, jak to tylko będzie możliwe. Zobaczymy ile wytrzyma mój mąż, bo jednak
        chciałoby mu się pochwalić.

        Moja zaś rodzina jet na tyle daleko, że widzimy się najwyżej raz do roku, więc
        przy największych chęciach nie mogą w niczym pomóc - ani radą ani fizycznie.
      • lodziasta Re: rodzinka... 12.02.05, 16:40
        Gdyby ta pomoc polegała na dopieszczaniu i przywożeniu soczków... nie powiedziałabym nic. Natomiast moja rodzinka zamęcza mnie, że tak powiem ustnie i telefonicznie. Mam dość słuchania co mogę, a co nie, że mam uważać na siebie, nie przytyć za dużo, ubierać się ciepło itd. Echhh...
        Jedyna pociecha to taka, że teściowa zachowuje się w tym wszystkim normalniesmile
    • ewetka Re: rodzinka... 12.02.05, 22:24
      W pierwszej ciąży przechodziłam to samo. to był pierwszy wnuk w obu rodzinach i
      mimo tego, ze zaraz po mnie pozachodziły w ciążę bratowa i siostra męża to
      wszytskie trzy do samego końca byłyśmy rozpieszczane i wychuchane. Teraz z
      nostalgią wspominam tamte chwile. Teraz cała rodzina też się bradzo cieszy, że
      tak szybko zdecydowaliśmy się na drugie, ale już tak na mnie nie chuchają i
      dmuchają, a mówiąc szczerze to teraz bardziej przydałaby mi się pomoc. Wtedy
      siedziałam sama na zwolnieniu w domu, a teraz mam 15 mieisęcznego urwisa za
      którym ciężko nadążyćsmile
    • majka.majka Re: rodzinka... 14.02.05, 14:29
      A ja jestem szczęśliwa z takiego obrotu sprawy, niech o mnie dbają, w końcu od
      tego jestem, żeby mąż nosił mnie na rękach, i żeby wszyscy cieszyli się razem
      ze mną.
      Pozdrawiam (12 tydz. trwa)
      • bozena771 Re: rodzinka... 17.02.05, 11:21
        Moja rodzinka jest wspaniała oprócz .... teściowej. Dlaczego? Od momentu gdy
        się dowiedziała, ze jestem w ciaży (po raz drugi - u niej liczy się tylko 1
        dziecko) wogóle się do mnie nie odzywa smile)) chyba mi to pasuje bo za pierwszym
        razem to było gadania a gadania. Zobaczymy jak długo wytrzyma bo ja mam luz
        psychiczny smile)) i wcale mi na tym nie zależy.
        • kika_kika Re: rodzinka... 17.02.05, 11:31
          hehe a u mnie mama na gg (mieszkamy daleko od siebie) jak tylko się pojawi, to
          pyta czy dbam o nas, czy uważam, czy jestem ostrozna, czy odbrze się odzywiam,
          czy dzidziuś ma się dobrze i czy ja tez .... non stop... a potem: bo jak ja
          byłam w ciązy z Tobą, albo z Robertem (moim bratem) to.... no i tak w kółko smile
          bawi mnie to strasznie i nie mam o to pretensji, bo wiem że się strasznie
          cieszy i pewnie smutno jej, ż enie może mnie przytulic i dbać osobiście o nas smile
          Natomiast druga strona - jest milsza smile sympatyczniejsza i nie ukrywa radości.
          Stawiają na wnuka wink a ja o ile do tej pory czułam, że to synek... to teraz
          coś mi się wydaje że będzie dziewczynka... ale ... zobaczymy!
          • madelaine6 Re: rodzinka... 17.02.05, 19:15
            Eee,to ja mam spokoj,bo tego typu zlote rady na kazdym
            kroku mialam w pierwszej ciazy.Teraz juz im sie znudzilo.
            Najbardziej wkurzajace jest tylko sluchanie o tym,ze to MUSI
            byc dziewczynka...A jak bedzie chlopak to co?
    • gocha34 Re: rodzinka... 18.02.05, 00:20
      Oj te teściowe!moi choć mam ich na miejscu oferują swą pomoc ale bez narzucania
      się,ale miło mi gdy tato przyniesie mi soczek specjalnie dla mnie,a mama
      podrzuci pierogi bo wie że lubię.Za to teściowa na szczęscie mieszka daleko
      przez telefon kwieciście mnie pozdrawia,za to jak pojechaliśmy to potrafiła
      mnie wkurzyć maksymalnie swoimi radami dotyczącmi wychowania starszej
      córeczki.Jej córka ma dzecko w tym samym wieku i oczywiście wszystko robi
      genialnie.Moja Mała robi do nocnika,a tamten wnuk do ubikacji,Marysię ja
      usypiam a Jaś zasypia sam itd itp.Na dodatek Marysia usłyszała ,że mamusia nie
      będzie już Jej tak samo kochać bo będzie miec drugiego dzidziusia.Mała
      oczywiscie to potem przeżywała ,a mi ręce opadły,jak można coś takiego
      powiedzieć 3letniemu dziecku?Na szczęście nie muszę tam często jeżdzic i
      zdrowsi będziemy jak ograniczymy te wizyty.Pozdrawiam te mądre teściowe!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka