No to sie chyba zaczelo

od kilku dni az mnie skreca. Robie generalne
porzadki we wszystkich zakamarkach domu, zaczelam prac ciuszki, sprawdzam
czego mi brakuje i robie ostateczna liste zakupow...
A wczoraj kupilismy mebelki! Za pozno bylo aby je skrecac, maz dzisiaj w
pracy a ja nie moglam wytrzymac... wiec komoda juz skrecona

Nawet
polozylam sobie na niej przewijak, rozek i kosmetyki i przymierzalam sie jak
to bedzie przewijac tam dzieciaczka. Szkoda, ze szafy sama nie dam rady
zlozyc bo za duza, bo pewnie bym powkladala do niej ciuszki
Fakt lubie byc dobrze przygotowana do wszystkiego i to wczesniej, ale chyba
wiadomosc o tym, ze wrzesniowki juz rodza byla tym ostatecznym bodzcem do
dzialania. Albo po prostu hormony kaza mi wic gniazdko dla Malucha...
Ale to taka frajda, ze nie bede z tym walczyc.
A jak u Was?