Dodaj do ulubionych

poród rodzinny???

11.10.05, 16:07
Właściwie nie spytałam Marcina czy chce...poprosiłam lekarza żeby wpisał nam
w karte ciąży-przy mężu. On się nie sprzeciwiał.Skoro był przy poczęciu to
dlaczego ma Go nie być przy porodzie?
A tak szczerze zrobiłam to ze strachu. Ponieważ mam szanse (nawet duże) na
sn. to dobrze ale boję się być sama.
Obserwuj wątek
    • kocia_kotna Re: poród rodzinny??? 11.10.05, 16:08
      Jasne jak wepchnąl to niech teraz patrzy co wyjdziesmile
      • anulla1 Re: poród rodzinny??? 11.10.05, 16:31
        Mój Atrur po oglądnieciu na kursie przedmałżeńskim, filmu z porodu- filmowany
        że tak to ujmę z punktu widzenia lekarza. Stwierdził że napewno nigdy mi nie
        będzie toważyszył przy porodzie. Nie wiem co miało na celu puszczanie takiego
        filmu na tym kursie- ale napewno nie wzomcnienie wiezi międzu przysłymi
        małżonkami. Z czasem troche zaczął się łamać, chociaż jeszcze na początku ciazy
        twierdził że przecież on tam do niczego nie będzie potrzebny itp. Ja stawiałam
        sprawę jasno, byłeś przy zpłodnieniu masz być przy urodzeniu.
        Ale potem po kilku mąskich rozmowach z kolegami tatusiami, przekonał sie, i
        pewnego pięknego dnia mi oświadczył, że on moze być z mną bo ktoś tam mu
        powiedzał że warto!!! Cholera bo ja mu tego wcale nie mówiłam
        Podejrzewam że w ich męskim gronie panuje taki pogląd że prawdziwy facet,
        przetrwa nawet poród żony : ) Pewnie to jest teraz trendy!!!
        No ale sie okazało że będe miała cc więc mój zaczeka przed drzwiami sali !!!
        Ania
        • r.kruger anulla1 11.10.05, 16:35
          dzięki wpisowi o porodzie rodzinnym Marcin był ze mną na trkcie porodowym jak
          miałam cc. On pierwszy widział Mikołaja !!!
          • anulla1 Re: anulla1 11.10.05, 16:55
            to znaczy że był z tobą na sali operacyjnej, czy za szybką!!!
            W moim szpitalu niestety to niemożliwe, fajnie by było gdyby mógł być ze mną,
            albo chociaż patrzeć sobie z daleka ,ale trudno i tak nie mam wyjścia. Może w
            innym szpitalu jest taka możliwość,jest najlepszy w małopolsce, więc juz sie na
            niego zdecydowałam.
            Ania
            • r.kruger Re: anulla1 11.10.05, 16:58
              był ze mną na sali porodowej gdzie mnie nawadniano i miałam ktg
              potem odprowadził mnie na operacyjną i czekał "za szybką" bo tam już sterylnie
              a położne jak tylko Miko zaczął sam oddychać wyszły i dały mu go w ramiona.
              Powiedział że płakał jak dziecko. Potem odprowadził mnie i siedział ze mną na
              sali na położnictwie.
              • anulla1 Re: anulla1 11.10.05, 17:28
                Ale fajnie, chciałabym też już móc sie dzielić takimi wrażeniami! Mój Artur
                codziennie mi powtarza, że juz sie nie moze doczekać, żeby przytulić malutką!
                Juz nie długo!
                Ania
                • syllllwia A ja nie chciałam.... 11.10.05, 22:53
                  Witajcie!
                  Przy pierwszym porodzie nie chciałam by mój małżonek był przy mnie i ogladał
                  mnie, bo uważam, że sam poród nie jest rzeczą przyjemnną do ogladania no i może
                  się zrazić do mnie...tym bardziej, że byłam nacinana a do tego pękłam na
                  paskudnie na pośladku.
                  Jedanak on sam podjął decyzje, że będzie i był i muszę powiedzieć, że nie
                  zraził sie do mnie, a można powiedzieć, że więż między nami umonicniła się.
                  Jesteśmy sobie jeszcze bardziej bliscy. No i bardzo dużo pomógł mi: podawał
                  tlen, podtrzymywał głowę, mówił, że widzi już główkę i że zaraz będzie po
                  wszystkim.
                  Po przyjsciu na świat Ali pobiegł od razu do małej i do pielęgniarek i
                  wypytywał o szczegóły: ile waży, mierzy, czy wszystko ma na swoim miejscu i
                  oczywiście fotografował.
                  Teraz przy drugim dziecku też będzie przy porodzie, bo już to przezył i ja też
                  i wiemy jak bedzie cała akcja wyglądać więc jesteśmy na wszystko przygotowani.
                  No chyba, że lekarz będzie musiał interweniować czyli robić cięcie.
                  Przy pierwszym też miało byc cięcie, ale jakoś udało się "wyskoczyć" Ali na
                  świat.
                  Pozdrawiam.
        • kocia_kotna Re: poród rodzinny??? 11.10.05, 16:42
          Na samym początku nie sądzilam ze cockolwiek w kwestii rodzinnego porodu da się
          przekręcić na moją modłę, bo mój samiec wogóle byl sama ciążą rzerazony. Ale
          szkoła rodzenia dała mu świadomość tego co tak naparwdę przeżywa kobieta i
          przez 9 mieisęcy i w samym czasi porodu. Informacje były tak klarowne że wiem
          że będzie chcial tam ze mna być. Jesli nie da rady to zrozumiem bo im samiec
          większy tym więcej strachuwink))))))
      • konefka29 Re: poród rodzinny??? 11.10.05, 16:36
        Moj maz byl poczatkowo przeciwny. Ja nie naciskalam, ale podsuwalam mu artykuly
        na ten temat, az w koncu zapiaslam nas do szkoly rodzenia. Tam oczyswiste bylo
        dla wszytskich, ze skoro pzrychodzimy razem, to i porod bedzie rodzinny. Ja nic
        nie mowilam, a on sluchal, obserwowal i chyba sie jakos przyzwyczail do tej
        mysli. Ostatnio widzielismy sie z nasza polozna i omawialismy porod....rodzinny.
        Moje Kochanie nawet mialo kilka pytan m.in. "jak dlugo to potrwa?"
        Tak na prawde to bardzo mi zalezy na jego obecnosci, wiem, ze bedzie potrafil
        mnie uspokoic, pocieszyc i jakos wspolnie to przezyjemy.
        • lisiczka24 Re: poród rodzinny??? 11.10.05, 17:18
          Ja tez ide z mężem przynajmniej ma zamiar byc do konca smilemam nadzieje ze
          wytrzyma smile a jak nie da rady to zostane z mamusią położną smile)))
    • asca25 Re: poród rodzinny??? 12.10.05, 00:37
      No niestety, ja będę sama... nie mam wyboru kurcze. Nawiązując do Koci posta-
      wepchnął, ale już go nie interesuje co z tego wyjdzie, phi! Ale nie łamię się -
      dam radę smile
    • gabi72 Re: poród rodzinny??? 12.10.05, 09:02
      moj niemaz mnie pozostawil decyzje czy chce jego towarzystwa przy porodzie.
      dlugo nad tym myslalam.nie obawialam sie o jego wrazenia estetyczne,raczej o
      swoja postawe przy porodzie.wiem,ze jak bede sama to bede musiala polegac
      tylko na sobie i zniose to mezniewinka jak bedzie ze mna piotr to pewnie zrobie
      z siebie slabiutka istotke-idiotke,bo wiem,ze on mi pomoze,ze moge na niego
      liczyc.i na pewno wtedy cos odwalewink
      jednak doszlam do wniosku,ze najwazniejsze to,ze bedziemy razem jak nasza
      corka przyjdzie na swiat.tak jak wtedy,gdy ja poczelismy...
      juz sie nie moge doczekac,aby moc ja wziasc na rece...
    • tesia Re: poród rodzinny??? 12.10.05, 09:15
      Mój Mąż również zapewnił, że bedzie mi towarzyszył. Ucieszyło mnie to bo dzięki
      temu poczułam się bezpieczniej smile Teraz tylko czekam żeby zobaczyć czy
      rzeczywiście będzie taki dzielny tongue_out
      • prendilo Re: poród rodzinny??? 12.10.05, 12:38
        Gdzies wyzej wyczytalam ze potrzeba wpis u gina ze bedzie sie rodzic razem? To
        prawda?
    • boratyna Re: poród rodzinny??? 12.10.05, 13:54
      U nas bylo troche odwrotnie niz zazwyczaj - to Marcin od samego poczatku
      wiedzial ze chce we wszystkim uczestniczyc i do dzis sie tylko w swoim
      przekonaniu utwierdzil. Ja poczatkowo nie bardzo bylam zdecydowana i mialam
      rozne obawy ale teraz chce zebysmy przezyli narodziny naszej malej Hani razem.
      • swietlik111 Re: poród rodzinny??? 12.10.05, 15:03
        my od poczatku zdecydowaliśmy, że będziemy razem. smile Choć może to ja tak
        zdecydowałam a mąż na to przystał. smile Czasem mówi, że będzie potrzebna druga
        ekipa lekarzy dla niego.smile ale ja wierzę, że da radę, jest silny, daje mi dużo
        spokoju, potrafi mnie wyciszyć i dobrze na mnie wpływa. Bardzo się cieszę, że
        razem przeżyjemy te wielkie chwile... I dowie się ile kobieta musi się
        nacierpieć... bardziej to doceni...

        nie mogę się już doczekać tego wszystkiego z wielu względów... smile chcę mieć już
        maleńką przy sobie a ból za sobą...

        u mnie w spzitalu, żeby mieć ten poród rodzinny musiałam pójść razem z mężem do
        ordynatora i on mnie zbadał tak zewnętrznie i wpisał w karcie zgodę na poród
        rodzinny, teraz musimy zapłacić jeszcze na konto 200zł.
    • mrowka75 Re: poród rodzinny??? 12.10.05, 16:28
      Nie wyobrażam sobie nieobecności męża przy moim porodzie. Był jak rafałek się
      urodził. umówiliśmy sie tylko, że nie będzie widział mojego krocza, czyli w
      strategicznym momencie był za mną, a nie przede mną. To ja wolałam takie
      rozwiązanie (z resztą sugerując się jego traumą ze studiów medycznych - mówił,
      że najgorszym przeżyciem był widok nacinania krocza rodzącej - i pomimo, że
      uczestniczył w trakcie stażów w różnych typach operacji, szycia itd, to ten
      fakt najgorzej został odnotowany w jego wspomnieniach). I co do takiego
      rozwiązania w kulminacyjnym momencie byliśmy oboje zgodni. Po narodzinach
      poleciał od razu za Rafałkiem i sprawdzał czy koledzy lekarze na pewno robią
      wszystko z synem jak trzeba (hihihii).

      A tak na marginesie - chyba zaczęłam się bać, cholerka, porodu... niby wtedy
      mnie nic niebolało (zzo) personel super, synek w porządku, to jakoś tak mam
      dreszcze na myśl o następnym porodzie, który już tuż, tuż. Opieke będe miała na
      pewno dobrą, ale niepokój o to, czy wszystko dobrze się potoczy jakoś tak się
      zalęgł we mnie... Chyab druga ciąża to jednak zdecydowanie większa świadomość
      tego czym jest i sama ciąża i poród.
    • moniqua79 Re: poród rodzinny - dodatkowe dokumenty 12.10.05, 22:22
      Czesc

      Ostatnio dowiedzialam sie na szkole rodzenia (Krakow - Narutowicz)ze moj maz
      bedzie potrzebowal aktualnego przeswietlenia klatki piersiowej, zeby mogl
      uczestniczyc w porodzie rodzinnym, jak było u was (pytanie do doswiadczonych
      mam suspicious)
      Czy na szkole rodzenia Wam tez mowiono o jakis dodatkowych "dokumentach" dla
      osoby towarzyszacej w porodzie rodzinnym???

      pzdr
      monika
      • prendilo Re: poród rodzinny - dodatkowe dokumenty 13.10.05, 22:05
        Apo co mu przeswietlenie klatki piersiowej??? Moze zeby sprawdzicczyzawalunie
        dostanie w trakcie porodu hehehehh smile Tak to tylko w Narutowiczamogli wymyslec
        • anulla1 Re: poród rodzinny - dodatkowe dokumenty 14.10.05, 11:35
          Prześwietlenie jest wymagane, żeby nie dopuścić do kontaktu noworodków z
          gruźlikami. - tak mi sie wydaje.
          Ania
          • r.kruger Re: poród rodzinny - dodatkowe dokumenty 14.10.05, 12:05
            prześwietlenie płuc jest wymagane-w niektórych szpitalach ze względu na
            gruźlicę właśnie
            u mnie w szpitalu trzeba mieć wpis w karte ciąży o porodzie rodzinnym i mąż
            (albo inna osoba) musi mieć specjalne ubranko
    • michalina761 Re: poród rodzinny??? 13.10.05, 07:51
      Hm.. Ale Wam zazdroszczę. Ja nie mam szans na poród rodzinny. Chociaż wydaje
      się że mój Mężuś że jest silny psychicznie, to mdleje nawet przy pobieraniu
      krwi i zmianach opatrunku, a co dopiero przy porodzie.
      Kiedyś, dawno temu, marzyłam tylko i wyłącznie o porodzie rodzinnym. Teraz
      jednak wiem, jak On zachowuje się w placówkach służby zdrowia, więc nawet nie
      naciskam...
      • 2anki Re: poród rodzinny??? 13.10.05, 08:55
        A moj nie jest delikatny jeśli chodzi o krew i tp(w końcu to on kupuje mięsko i
        je rozprawia no i niestety czasem zabija jakieś kurczaki)(tylko ni eskaczcie na
        mnie że mam męża zabójce) ale ciekawa jestem jak się zachowa podczas porodu, bo
        już nie jeden raz mnie zaskoczył - momentalnie zmnieniał się w całkiem innego
        faceta. No to zabaczymy jak to będzie
    • farpakon Re: poród rodzinny??? 13.10.05, 17:45
      porod rodzinny - tak!!!
      na szczecie w anglii jest to norma, mozna miec mame i meza, czy kogo sie chce.
      moj maz tez za pierwszym razem sie wahal. jednak kumpel przekonal go, ze warto, bo to jedyna chwila w zyciu, poza tym bedzie dodawal mi otuchy.

      co prawda jak zaczely sie bole, to wyslalam go do lozka, bo mnie denerwowal i nie chcialam zadnych masazy, itp. jednak na sali porodowej mial byc ze mna. uprzedzilam go, ze moge go zwyzywac, przeklinac, etc, bo to ponoc sie zdarza.
      na szczescie bylo ok. maz stal kolo mojej glowy, wiec nic strasznego nie widzial. trzymal mnie czasem za reke, podawal wode, wspieral. cieszylam sie, ze byl przy mnie. no i on pierszy zobaczyl synka, bo jak tylko glowka przeszla to polozna jednym ruchem reki polozyla mi malego ma brzuchu, zanim ja sie zorientowalam. boze!! super chwila. az plakac mi sie chce na to wspomnienie!!!!
      maz przecinal tez pepowine. byl baaardzo wzruszony, chyba nawet uronil lezke? ja nie mialam na to sily.
      potem pomagal przy ubieraniu, trzymal malego na rekach, gdy mnie niestyty szyto (nacinana nie bylam, ale mialam pekniecia wewnatrz).

      mamy super przezycia, no i zdjecia jeremka pare sekund po urodzeniu, jeszcze nie wytartego.

      co do wypowiedzi mrowki75
      " tak na marginesie - chyba zaczęłam się bać, cholerka, porodu... niby wtedy
      mnie nic niebolało (zzo) personel super, synek w porządku, to jakoś tak mam
      dreszcze na myśl o następnym porodzie, który już tuż, tuż. Opieke będe miała na
      pewno dobrą, ale niepokój o to, czy wszystko dobrze się potoczy jakoś tak się
      zalęgł we mnie... Chyab druga ciąża to jednak zdecydowanie większa świadomość
      tego czym jest i sama ciąża i poród."
      dokladnie mam tak samo!!! wczesniej zylam sobie nieswiadomie i opytmistycznie, a teraz moze zbyt duzo wiem?

      ale co tam, co ma byc to bedzie, nie ma sie co stresowac.

      zycze przyjemnych rodzinnych porodow!!!
    • bazylea1 Re: poród rodzinny??? 14.10.05, 09:56
      ja tez sie wybieram z mężem o ile nie bedzie jakiejs ekspresowej akcji
      połączonej z niemożnością zapewnienia opieki dla synka, wtedy pojade sama

      przy pierwszym porodzie mąż był, mi to pomogło - przez wiekszosc czasu nie było
      położnej, cierpiąc w samotnosci byłoby mi gorzej, choc w sensie technicznym mąż
      sie przydał chyba tylko do podawania wody. jemu było ciezko patrzec na moj bol
      (choc ja wspominam porod całkiem niezle, to chyba jednak inny stan swiadomosci)
      ale nie załuje, w zasadzie on pierwszy widział synka po porodzie bo ja po
      parciu odjechałam i nic nie widziałam, no i przecinał pępowinę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka