agnieszkaela
15.09.06, 18:53
Mam dylemat. Zaprosilam do siebie na dwa tygodnie moja mame. Mieszkamy w
Holandii wiec nie widzimy sie zbyt czesto. Ciesze sie bardzo, zwlaszcze ze
akurat beda urodziny Filipa, wiec choc jedna osoba z rodziny bedzie na roczku.
Mam swietny kontakt z mama, byla przy porodzie Filipa, pomagala przed porodem
i po. Spedzila tu 2 miesiace w zeszlym roku.
Maz zasugerowal, ze moze trzeba zaprosic tez jego mame. I to wlasnie ten
dylemat. Tesciowa jest ok, ale no wlasnie.. jak to tesciowa. Mamy tak rozne
charaktery, ze przy dluzszych spotkaniach mam jej serdecznie dosyc. Drazni
mnie czesto jej zachowanie wobec Filipa. Wiem, jedno-nie chcialabym jej tutaj
goscic przez dwa tygodnie, zwlaszcza wtedy kiedy bedzie moja mama. Moze kiedy
indziej tak, ale nie teraz.
Moja mama tez nie wyobraza sobie tych dwoch tygodni razem, mi nie powiedziala
nic, ale od siostry wiem, ze sklonna bylaby zrezygnowac z wyjazdu wtedy.
Maz nie ma zbyt dobrych kontaktow z rodzicami, ale juz dwa razy wspomnial, ze
jego mame tez trzeba byloby zaprosic, wiec juz sama nie wiem.. moze mu
zalezy? Z tym, ze on i tak pracuje do poznego wieczora, wiec z mama sie nie
bedzie widywal, a ja owszem...
Tesciowa nie byla nigdy zazdrosna, nie rywalizowala o moje wzgledy. Wiedziala
ze moja mama jest dla mnie najwazniejsza. Byla tu u nas dwa lata temu, az 2
miesiace, razem z tesciem, ktory tu pracowal. Ja wtedy tez pracowalam, wiec
spedzalismy mniej czasu razem. Ale po tym czasie byla tez zmeczona naszym
towarzystem. Tyle, ze teraz ma wnuka... Choc w sumie, nawet podczas moich
pobytow w Polsce, nie spedza z nami az tyle czasu co by mogla, mniej niz jej
proponuje.
Co robic? Bo decyzje musze podjac szybko, a mam watpliwosci.