Dodaj do ulubionych

Zasypianie samemu - nauka

30.09.06, 00:01
Jjestem troszkę podłamana...
MOja młoda w wieku 13 miesięcy stwierdziła, że spać w łożeczku nie będzie. Po
co? Skoro można ze mną. Do tego nasilił sie syndrom tzw. opuszczenia łóżka
przeze mnie. A więc rano jak ja do pracy wstaję, zaraz budzi się ona... NIe
byłoby w tym nic dziwnego że wstaje o 7.30 ale... poszła spać po 23... w
dzien przespała 2 godziny, mało troszkę, no nie????
Jestem strasznie upartą osobą. Wczoraj byłam u lekarza, co prawda
rehabilitacji, ale taka fajna babeczka, pogadałysmy sobie. Powiedziała, żeby
ją olać. Drze się, zostawić. Robi strusia i wali głową w podłogę -
zignorować. Przeanalizowałam sobie wszystko. Nie chcę potem mieć awanturnicy
w sklepie co wali głową i pięsciami w podłogę. Będę niebawem chciała w koncu
poraz pierwszy odkąd ja mam spędzić noc bez niej i jak???
Zawziełam się, wczoraj położyłam ją, wyszłam, wyła 15 minut i zasnęla.
Obudziła sie przed 5, dałam jej butlę, wisiałam nad tymi szczebelkami,
wypiła, zasneła obudziła się 7.30, no ale od 22 spała a więc sukces. Cala noc
poza moim łóżkiem. Martyna zazwyczaj przy mnie wstaje koło 8.30-9 więc od
razu tarła oczy z niewyspania, no ale jej wybor. Jesli nie potrafi sama spac.
Dzis jest zdecydowanie gorzej.
Jest prawie północ a ona się drze. JUż prawie głosu nie ma. Zaglądam do niej
co jakiś czas, głaszczę ale nic z tego.
Zasnęla o 22.30, ale potem wpadl moj brat a ona gosci zawsze wyczuwa i się
budzi. Brata juz dawno nie ma a ona sie drze. Wiem , ze mam na tyle siły ze
nie zmiekne. Chocbym miala zawalic noc. Pierwszy raz w zyciu z powodu dziecka
bo ja sie zawsze wysypialam, na cycku mi spala minimum do 10.
Co mam zrobic?
Zeby zasypiala i sypiala sama.
Zeby jej sie lozeczko z karcerem nie kojarzyło.
Pomożcie sprawdzona rada! To zawsze lepsze nie amerykanski poradnik. Jestesmy
w Polsce...
och jak wspolczuje sasiadom... ja juz sie uodpornilam.
Obserwuj wątek
    • miodzio_k Re: Zasypianie samemu - nauka 30.09.06, 10:11
      Sylwia rozumiem, że to nie łatwe by dziecko samo zasypiało. Spanie z rodzicom ma
      sens tylko wtedy gdy dla rodzica to nie jest uciążliwe a z tego co przeczytałam
      to chcesz by ona spała u siebie. Więc trzymaj się tego postanowienia ale...
      ...ale powiem ci co ja zrobiłam bo nie będę mówić ci co ty masz zrobić, każde
      dziecko jest inne ma inne przyzwyczajenia. więc tak:

      Na początku usypiałam Julię na rękach później zaczęła sama z siebie samodzielnie
      zasypiać ale później znów jej się odwidziało. Co więc zrobiłam? Dla mnie
      zostawienie płaczącego dziecka jest równoznaczne z powiedzeniem mu: "Nic mnie
      nie obchodzi, że tak ryczysz, radź sobie sama" Do takiego wniosku doszłam po 15
      minutach wypróbowania metody "uśnij wreszcie". No ale do rzeczy.

      1) ustaliłam Julii rytuały: jemy kolację ok 20, idziemy się kąpać, czytamy
      bajeczkę lub spędzamy czas razem na łóżku w naszej sypialni,
      2) następnie gasimy światło i tulimy się przy kołysankach jakieś 5 min zależy od
      jej zmęczenia
      3) gdy widzę ze się wyciszyła idę z nią do jej pokoiku i kładę ją do łóżeczka i
      wychodzę, z reguły w tym momencie usypia ale nie zawsze czasem płacze co wtedy?
      4) wchodzę do pokoju i głaskam ją i śpiewam jej kołysanki do momentu ustania
      płaczu jak tylko przestanie płakać wychodzę i tak do skutki
      5) jeśli płacz jest bardzo mocny biorę ją na ręce tulę i jak przestaje płakać od
      razu odkładam do łóżeczka. Gdy zaczyna szlochać znów głaskam ją i nucę kołysanki
      chyba ze znów wyje co się już nie zdarza.

      Tak robimy my. Mam nadzieję że znajdziecie optymalne dla was rozwiązanie ale
      trzeba być twardym. I choć to co napisałam może wyglądać, że jest nam łatwo to
      uwierz mi że nie zawsze tak było. Ale cierpliwością i konsekwencją można
      zdziałać cuda. Jednak najważniejsza jest MIŁOŚĆ do dziecka i uczenie o
      samodzielności w taki sposób by zawsze czuło naszą miłość. Takie jest moje zdanie.

      Ale sie rozgadałam. Powodzenia.
      • sylwia_zi Re: Zasypianie samemu - nauka 30.09.06, 10:45
        tez zawsze mialam poglad ze zostawianie placzecego dziecka to znaczy olewanie
        go i uczenie postawy ze nie moze na mnie liczyc. dlatego zawsze bralam ja do
        siebie, i zawsze to skutkowalo.
        Sek w tym ze nasze roczniaki troszke juz kumaja o co chodzi na tym swiecie i
        chca cos wymusic, tego jestem pewna, taka taktyke stosuje mala od jakiegos
        czasu.
        Ja wczoraj do niej zagladalam, glaskalam, co sie uspokoila, wychodzilam i placz
        abarot.
        Wyła do 0.50, wstala 8.15. W ciagu doby przespała 9 godzin.
        Dzis spotkalam na spacerze mojego lekarza i pytam, czy 9 godzin to norma dla
        roczniaka - a on na to - jesli jej to wystarcza to taksad((((( Ja się chyba
        załamię.
        Dzięki za rady!!!!
        Pozdrawiam!
        PS. Do tej pory schemat miałam podobny do Twojego poki nie zaczelaq sie budzic
        w momenice odkladania zeby cala noc spac ze mna...
    • pati775 Re: Zasypianie samemu - nauka 30.09.06, 12:47
      ja o zaprzyjaznianiu sie z lozeczkiem smile

      u nas super sprawdzilo sie lozeczko turystyczne z jednym odpinanym bokiem
      maly szybko zalapal ze mozna do niego samodzielnie wchodzic i wychodzic kiedy
      on tylko ma na to ochote, ze to jego teren i jego wyrko

      czesto jak sie gonimy to do niego ucieka
      czesto jak sie bawimy w chowanego ja sie tam chowam (tyle ile dam radesmile )
      czesto wlaze z nim do tego lozeczka do polowy oczywiscie bo reszta sie nie
      miesci smile i sobie w nim siedzimy z miskami na przyklad
      czesto bawimy sie tam w akuku - generalnie doprowadzilam do tego ze lozeczko
      jest ok smile

      i teraz jest tak ze jak maluchowi ma sie na drzemke to idziemy do lozeczka ja
      mu klade na poduszke smoczka on za nim wlazi wklada go sobie do buzi wtula sie
      w poduszke i zasypia jak sie budzi to sam wychodzi z lozeczka przez ow otwarty
      bok tylko na noc bok zapinam bo mi raz z lozeczka wylecial tak sie strasznie
      kreci

      i jeszcze jedno co mi sie nasunelo
      wprowadzasz jej jednoczesnie dwie rewolucyjne zmiany z tego co rozumiem (chyba
      ze zle zrozumialam to mnie popraw) chcesz zeby zasypiala sama i to w swoim
      lozeczku jak dla mnie to troche za duzo jak na raz chyba ze wiesz ze mala da
      rade

      moze najpierw oswoj ja z tym lozeczkiem
      pozniej badz przy niej jak zasypia w tym lozeczku
      jak juz nie bedzie z tym problemu zostaw ja w koncu sama

      z drugiej strony u nas jest tak ze ja siedze u wylotu lozeczka i czekam az maly
      zasnie on nie zwraca na mnie uwagi a ja mu w tym zasypianiu nie przeszkadzam
      ale siedze sobie i czekam az padnie potem wychodze moglabym od razu wyjsc i go
      zostawic ale to w zaden sposob nie ma wplywu na samodzielne nasze zasypianie i
      spanie bez wybudzenia

      zycze powodzenia i wytrwalosci
      • annairam Re: Zasypianie samemu - nauka 02.10.06, 18:21
        Matylda uwielbia swoje łóżeczko. Niektórzy mi mówią, że to niby niezbyt dobre
        ale od początku wkaładałam jej tam zabawki. Ma 6, z którymi spi zawsze; 3 miśki,
        zając, foczka i marchewka grzechotka. Bardzo często zanim zasypia to się po
        prostu bawi. To samo jest po obudzeniu się. W "gorsze dni" dorzucam jej coś
        ekstra i raczej nie ma problemów z tzw. lubieniem łóżeczka.
        • liniosek Re: Zasypianie samemu - nauka 03.10.06, 12:16
          u nas tak samo jest jak u annairam,mala uwielbia swoje lozeczko jak chce isc
          spac po prostu staje przy lozeczku i zaczyna poplakiwac,gdy ja wsadzam to odrazu
          usypia.Do spania wazny jest kocyk do ktorego sie przytula i usypia ma jeden
          ulubiony innych nie akceptuje.Gdy nie moze zasnac to sama wstaje w tym lozeczku
          chodzi,kladzie sie i tak kilka razy az w koncu polozy sie i usnie.
        • kolagulka Re: Zasypianie samemu - nauka 03.10.06, 19:40
          Mój Dominik spał ze mną tylko 3 noce w szpitalu po narodzinach. Od pierwszego
          dnia w domu śpi w swoim łóżeczku. Jak jeszcze karmiłam w nocy piersią, to
          zawsze po karmieniu odkładałam go z powrotem. I moze dlatego nie mam z nim
          żadnego problemu.
          Mały zasypia sam. Przeczytałam jeszcze przed porodem, ze należy od małego
          przyzwyczajać dziecko do regularnego, stałego rytmu dnia. I postępowałam wg
          tych wskazówek. Ustaliliśmy sobie stałą porę kąpieli i kolacji (18.30-19.00) i
          obojętnie, czy to lato, czy zima, czy na dworze jest ciemno, czy świeci słońce -
          Dominik zawsze o tej porze jest przygotowywany do snu.
          Po kąpieli zawsze jest karmienie, a po odbiciu od razu do łóżeczka. Karmię już
          butelką na noc i juz podczas karmienia staramy sie z mężem zachowywać cicho i
          spokojnie, mamy w pokoju półmrok, nie bawimy się z nim... Po prostu wyciszamy
          atmosferę. Ja śpiewam mu podczas kolacji kołysanki. Dominik zje i bez problemu
          wędruje do drugiego pokoju do swojego łóżeczka. Zasypia po ciemku i sam - jak
          kilka razy kładłam sie na wersalce z nim w pokoju, to on się śmiał, zaczynał
          gadać i wstawać w łóżeczku. Więc zawsze wychodzę.
          Od kilku miesiecy ma swojego pieska-przytulankę, bez którego nie umie zasnąć.
          Bardzo sie do niego przytula i tak zasypia. Potem mu go zabieram (boję sie,
          zeby sie w nocy nie wtulił za bardzo...), ale czasem przebudzi się i szuka go,
          wiec wkładam mu go z powrotem.
          Myślę, że dziecko powinno mieć swoją przytulankę-przyjaciela, który zawsze mu
          towarzyszy, bo czytałam, że dzieciom czasem trudno jest przejść z czuwania w
          sen.
    • pati775 Re: do kolagulka 03.10.06, 21:04
      u nas jest prawie identycznie smile
      po kapieli idziemy na pielegnacje do pokoju
      mamy juz wlaczone kolysanki i sie smarujemy kremami jak wszystko co wymaga
      swiatla jest juz zrobie wlaczamy mala lapmpke i konczymy na zakladaniu pizamki
      i wkladanie do spiworka - ale wlasnie w ten sposob wyciszamy atmosfere smile

      potem wchodzimi do lozeczka maly mietosi juz swoj maly jasieczek (ktory o
      polowe oproznilam ze srodka zeby nie byl za miekki) on na nim nie spi tylko go
      sciska
      pijemy mleko w tymczasie maly trzyma mnie za palec
      jak wypije mleko wklada sobie do buzi smoczka przekreca sie na bok mietosi tego
      jaska i zasypia a mnie juz moze nie byc zazwyczaj jednak czekam az zasnie smile

      nigdy nie potrafilam spac z malcem w jednym lozku
      zawsze staralam sie odkladac do lozeczka po karmieniu w nocy
      w 6 m-cu wyeliminowalam karmienie nocne
      maly nie potrafi zasnac na rekach - sam z siebie
      itd, itd sukcesywnie krok po kroku doprowadzalam do tego co mam teraz
      i to sie oplacalo zarowno ze wzgledu na malucha jak i ze wzgledu na nas
    • guruburu Re: Zasypianie samemu - nauka 03.10.06, 22:10
      Moja córka też zasypia sama - jak jest zmęczona, to tuli się do mnie i wtedy
      idziemy do sypialni. Ona się układa na brzuchu i wtula w swoją ulubioną
      przytulankę - pierś big_grinDD Sśie sobie i zasypia, a ja potem zabieram pierś i
      wychodzę z pokoju. Jak się budzi ok północy to na mnie też już jest pora, więc
      idę do łóżka, gdzie zostaję uśpiona przez moje dziecko, które znów sobie śsie.
      A potem odwracam się na drugi bok i mnie nie ma ;PPP.
      • pati775 Re: Zasypianie samemu - nauka 03.10.06, 22:46
        guruburu jesli wam taki uklad odpowiada a widac ze tak smile to rewelacja smile
        tak jak pisze co matka i dziecko to inna historia smile
        • guruburu Re: Zasypianie samemu - nauka 04.10.06, 10:27
          Wiadomo, ze co dziecko to inna historia, tylko osobiście jakoś nie kwalifikuje
          np. zasypiania ze smoczkiem jako zasypiania 'samemu' big_grin
          • pati775 Re: Zasypianie samemu - nauka 04.10.06, 13:08
            normalnie zaraz napisze ze sie czepiasz smile

            to co mam mu wziac smoczek, ten nieszczesny jaskiek ktory sobie mietoli,
            poduszke na ktorej spi a moze z lozeczka wysadzic zeby sie nie przyzwyczail ...
            no prosze cie smile

            jezeli uwazasz ze spanie ze smoczkiem to nie samodzielne spanie to moim zdaniem
            sie mylisz tym bardziej ze jak maly go w nocy wypluwa to nie robi z tego
            tytulu 10 pobudek i histerii tylko spi dalej

            pzdr p.
    • asia_mod Re: Zainspirowałaś mnie. 04.10.06, 19:09
      Po przeczytaniu postu, postanowiłam, że pora, aby Miłosz zasypiał sam. Do tej
      pory albo kładłam go w łóżeczku i wychodziłam, albo jak miał problem z
      zaśnięciem, to usypiałam f=go na kolanach. Od wczoraj uczę go samodzielnego
      zasypiania metodą Tracy Hogg. czyli kładę go do skutku. Wczoraj wstawał non
      stop, wystarczyło, ze go położyłam a on zaraz stał. Nie obyło się bez protestów,
      płaczu, ale wytrwałam i w końcu się zmęczył. Druga wczorajsza drzemka była już
      łatwiejsza, a wieczorem nawet nie musiałam siedzieć obok łóżeczka. Dziś już
      znacznie lepiej, wystarczy, ze powiekm leżymy i mały kładzie zpowrotem główkę do
      podusi. Jednak działają te metody, zeby tylko nie przechwalić.
      • sylwia_zi Re: Zainspirowałaś mnie. 04.10.06, 22:26
        jak czytam te Wasze posty to aż nie wierzę, że dzieci tak mogą same, no ale
        wiem, ze mogą, tak zasypia też i Alicji Mały, bo byłam świadkiem tego
        zasypiania nie razwink
        Ja mam zupełnie inną sytuację niż Wy, z mężami, pełną rodziną, podziałem
        obowiązków, o 20 to ja z małą jestem na mieście, tak mi wygodnie, zgniłabym w
        domu, zatem od urodzenia ona zasypia bardzo późno, jako maluszek to było 23-00
        teraz jest lepiej bo 22-23. Ale za to się wysypiam wmiarę no i imprezy nasze z
        dzieckiemwink
        Ale do rzeczy.
        Już tydzień ją uczę zasypiać samemu. I nadal wyje. A stały rytm dnia ma. I
        jedzonko, i drzemki i rytuały, z małym odhyłem w weekend kiedy dłużej śpimy.
        Wieczorem kaszka, kąpiel, mycie ząbków, potem cała pielęgnacja w sypialni przy
        lampce, potem łożeczko, spiewanie, głaskanie, jak już beton wychodzę i RYK. Tak
        jak terazsad I dlugo tak potrafi. Ja oczywiśćie mendą nie jestem i tam zaglądam
        co jakieś 10-15 minut, kładę, głaszczę ale nie wyjmuję. Ciekawe o której dziś
        sie podda, ciekawe, spała do 9, w dzień 1,5 h do 13 i jest 22.30 prawie i nadal
        walczy cyborg mały.
        Za to wczoraj mnie powaliła i bluzgalam zdrowo pod nosem. O 5 bylo mleko i
        pierwszy raz w zyciu nie chciała zasnąć tylko zaczęła wyć. I pomyslałam sobie -
        mam 2 wyjscia, albo ja wezme dosiebie i sie wyspie i tym samym pokaze jej ze
        miekka jestem i ze moze mi wejsc na glowe albo nie wyjmę i cierpliwie zniosę
        płacz o 5 rano. Wyszlam z sypialni, probowalam spac w 2 pokoju, jednak placz
        sie nasilil wraz z moim wyjsciem, no i po kwadransie zal mi sie zrobilo
        sasiadow (i dziecka tez, ihihih), wrocilam i zaglaskalam dziecko w koncu....
        Nie wiem ile nam ta nauka zajmie.
        Ale jestem dzielna...
        pozdrawiam!
        • asia_mod Re: Zainspirowałaś mnie. 05.10.06, 12:56
          No u nas przy dzisiejszej pierwszej drzemce metoda Tracy Hogg zajęła 30 minut. a
          wczoraj było już super. Mam jej książkę, więc teorie mam prawie w jednym palcu.
          Cierpliwie go kładłam i kładłam, aż wkońcu zdał sobie sprawę, że już nie ma
          sensu się wogle podnosić ,bo i tak mama jest górą.Żałuję, że nie byłam taka
          konsekwentna jak Miłosz nauczył wstawać w łóżeczku i teraz mam za swoje, bo mały
          niegdyś zasypiał bez problemu.
    • inga75 Re: Zasypianie samemu - nauka 05.10.06, 16:09
      My z wieczornym zasypianiem raczej klopotu nie mamy. Po wieczornej kaszce ,
      kapieli i przebieraniu w pizamke Ivo jest kladziony do lozeczka. Czasem jeszcze
      w nim postoi po czym zaczyna marudzic ze chce sie polozyc.Klade go zanuce
      starego niedzwiedzia i dziecko zasypia. Gorzej jest w noc i rano. Budzi sie i
      koniecznie chce do naszego lozka. Nie mialam sily z nim w noc walczyc wiec
      bralam go do siebie. Niestety teraz potrafi juz spedzac w naszym lozku ponad
      pol nocy. Maz sie zdenerwowal i zarzadzi oduczanie spania w lozku
      rodzicow.....jest narazie strasznie- placze i krzyki kilka razy w nocy,
      trwajace po pol godziny. Maz jest twardy...ja mniej.
      Wiec dolaczam do klubu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka