Dodaj do ulubionych

Styczniowe (2002) dzieci

    • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 19.02.02, 22:22
      No, wreszcie piszę. Wiecie co? Przez tydzień siedziałam przy komputerze pisząc jakiś durny program autorski :cry: , bo czy to ma jakies znaczenie, że jestem na macierzyńskim? Przeciez nikt tego za mnie nie moze zrobić :-(Ale mam nadzieję, że już skończyłam.Chciałam się pochwalić, że mój Krzyś od pewnego czasu grucha sobie bardzo radośnie i prześlicznie do mnie (i nie tylko) uśmiecha. Niestety ulubione pory jego aktywności to po północy i o szóstej rano, a jak się domyślacie ja wtedy mam zupełnie inne ochoty...A poza tym coś mu się przestawiło, i o ile przedtem jadł co 4 godziny, to teraz domaga sie cyca średnio co półtorej... I jak tu zrobic cokolwiek? Ale i tak jest kochany...Powiem jeszcze, że w piatek wreszcie wybrałam się na basen i było rewelacyjnie - dawno nie czułam się tak dobrze, a przede wszystkim uwierzyłam, ze kiedyś zniknie mój sterczący brzuszek - woda tak ślicznie wepchneła go do środka. Czy Wasze brzuszki tez jeszcze sterczą? Bo ja wyglądam jak w 5 miesiącu, no i zostało mi jeszcze 3 kilo...A żeby Krzysiowi nie było smutno, jego tez zapisalismy na basen dla niemowlaków - w niedziele jedziemy na pierwsze zajęcia - ciekawa jestem jak to będzie. Na razie część znajomych uważa mnie za nieodpowiedzialną matkę, która chce utopić własne dziecko.I na koniec się pochwalę, ze właśnie zamieściłam zdjęcie Myszka - mam nadzieję, że jutro się pojawi, więc polecam Waszej uwadze...No, ale Was zagadałam - musiałam się wygadać za ten tydzień milczeniaPozdrawiam cieplutko!
      • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 20.02.02, 22:34
        Dominika też zaczęła jeść częściej, zwłaszcza w nocy. Zapomniała już, że można spać 6 godzin...Ale dziś byłyśmy na kontroli - waży już 5150g!!! Przez ostatnie 3 tygodnie przybrała ponad 800g. To wprawdzie nie rekord, ale w zupełności nam wystarczy. Niestety już jest ryk, muszę pędzić.Pozdrawiawmy :hello:Magdzi
    • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci - USG stawów IP: *.* 19.02.02, 22:48
      Witajcie mamusie!Byłyśmy dziś z Zosią (jutro skończy pierwszy miesiąc) na USG stawów biodrowych i pan doktor powiedział, że są "na granicy normy", ale po badaniu "ręcznym" dodał, że jest przykurcz, bo nóżki powinny rozkładać się jak książka, a nie rozchylały się tak. Fakt, mała dość mocno trzyma te nóżki ale jak chce to je rozkłada. Poza tym uwielbia jes prostować przy przewijaniu - pewnie na zasadzie odreagowania po szerokim pieluchowaniu. W każdym razie zakładam jej już dwie pieluchy flanelowe i kładę na brzuszku "w żabkę". Całe szczęście, że pepęk już się wygoił - odpadł dopiero w dwudziestej dobie życia i goił się mniej więcej tydzień. Chyba pod względem pępka Zosia jest rekordzistką! Drogie mamy - może spotkałyście się z takich przykurczem, czy to bardzo poważne? Pan doktor dał zwykłe zalecenie szerokiego pieluchowania i kładzenia na brzuchu i za trzy tygodnie mamy zjawić się na kontroli w poradni ortopedycznej. Czy Wasze dzieci teżlubią prostować nóżki przy przewijaniu - nie pamiętam jak robiła to moja pierwsza córka...Dorotka
      • Gość: dorcia:)) Re: Styczniowe (2002) dzieci - USG stawów IP: *.* 20.02.02, 14:32
        Moja Natalka też prostuje nóżki (jak robi kupke i przy przewijaniu) ale lekarz powiedzial że wszystko ok. A ja tylko nakładam pampersa...Moze Zosia akurat nie miała ochoty rozkładac nożek.. :))) Spróbuj czasami sama....U mnie dzisiaj był lekarz pediatra na kontroli i moja niunia nie chciała " chodzic" jak ja wzieto po paszki... ale akurat była bardzo spiaca - praktycznie spała.. ale wczoraj "chodziła" wspaniale.. :Dpa dorciasmile)
      • Gość: Justys Re: Styczniowe (2002) dzieci - USG stawów IP: *.* 21.02.02, 13:27
        Dorotko!Ja jeszcze o pepku... Czy przez ten tydzien gojenia smarowalas pepek spirytusem? Troche mnie martwi to, co dzieje sie z pepkiem mojego Piotrusia. Maly ma 3.5 tygodnia, a pepek wciaz brzydki. W 10.dobie polozna odciela mu kikut nozyczkami, bo stwierdzila, ze czas najwyzszy i od tego czasu wciaz cos sie saczy- smaruje spirytusem, ale wydaje mi sie, ze uszkadzam nowa skorke. A polozna miala przyjsc dzisiaj i jeszcze sie nie pojawila... Justyna
        • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci - USG stawów IP: *.* 22.02.02, 09:39
          Z naszym pępkiem to było tak: w 19. dobie położna go polapisowała i okręciła watką. Następnego dnia (sobota) odpadł sam. W sobotę wieczorem pojawiła się jakby jakaś wydzielinka (wyglądała na ropną) i dzwoniłam do położnej czy czymś to smarować. Kazała nie ruszać aż do poniedziałku. W poniedziałek przyszła i pokazała jak czyścić. Raczej czyściłam w środku (może raz czy dwa) tylko bardziej na zewnątrz, to co się zebrało i wysuszyło. We wtorek mogłyśmy położyć sie już na brzuszek. Fakt, że starałam się zawsze gdy mała śpi odchyać jej śpioszki i pieluszkę i ubranko tak, by pępek miał dostęp do powietrza no i oczywiście przykrywałam małą kocykiem, ale z taką górką, żeby było choć trochę tego "świeżego" powietrza. Poza tym byliśmy jeszcze na etapie dość dokuczliwych kolek i "suszyłam" brzuszek Zosi (przez koszulkę i kaftanik) suszarką. Małą wtedy natychmiast się uspokajała, nawet szum potrafił ją uśpić, a mozliwe że jednocześnie podsuszałam ten pępek. Do stanu absolutnej suchości i "zamknięcia" się pępka uznaję , że minął około tydzień od odpadnięcia.Mam nadzieję, że Twoja położna rozwiała Twoje wątpliwości, bądź co bądź to ona ogląda ten pępuszek a ja tylko o nim czytam.Pozdrowienia
      • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci - USG stawów IP: *.* 26.02.02, 19:48
        Mój Krzyś tez prostuje nóżki przy przewijaniu, a nawet więcej - staje (!) na nich, kiedy trzymamy go na ramieniu - oczywiście staram się do tego nie dopuszczać, ale nie zawsze się udaje. A na USG na razie czekamy, wiec jeszcze nie wiem, co wykaże - po badaniach ręcznych lekarze byli raczej zadowoleni...Pozdrawiam!Ania
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci - USG stawów IP: *.* 01.03.02, 15:43
          Mój Krzyś tez lubi sobie postać. Nie zauważyłam problemów typu nadmierne napięcie jakieśtam ale stawać lubi. Wogle jest ogromny i szybko się rozwja. No i juz ciągnie mnie za włosy :(((( . A do ortopedy idziemy w poniedzialek. :))):hello: anuś
          • Gość: AsiamamaNikoli Re: Styczniowe (2002) dzieci - USG stawów IP: *.* 01.03.02, 16:58
            moja Nikola tez sztywno sie trzyma na brzuszku podnosi sie na piastkach i glowke ma wysoko do ortopedy idziemy we wtorek
    • Gość: AlinaD Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 21.02.02, 16:53
      Cześć wszystkim!Wątek nam się wydłużył, a wydłużył. Często zaglądam, ale rzadko piszę.U nas też buźka w pryszczykach, ale myślę że to potówki: mały śpi ze mną i czasem mu za ciepło, poci się i stąd pryszcze. Ale mama lubi czekoladę, a nie wolno... moze wiec to jest uczulenie? Polski literki mi zniknely, bo pisze 1 reka ;) , druga zajeta. Swoja droga taka chec na czekolade jest wynikiem braku magnezu, wiec chyba musze cos lyknac.Piotrus ma 4.5 tygodnia i wazy ok. 4500, wiec, chociaz nie pobil rekordu synka Anus, to 1.5 kg przybral przez 4 tygodnie. swoja droga je jak smok.Koniec listu pisanego lewarekaPozdrawiam wszystkie mamusie i dzidzusiealinka
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 22.02.02, 10:07
      Ha, ja też jak zwykle jedną ręką... :))))Coś ostatnio mam malo czasu. Krzyś śpi coraz mniej a coraz częściej domaga sie zabawy. Cudnie sie smieje i grucha i uwielbia zabawę w "kosi kosi łapci" i "całuję nóżki" :)))))Krostki na buzi jeszcze są ale już przygaszone.Waga - 5850. Nieźle, co? I jak tu nosić takiego kloca?Poza tym mój mąż stwierdził, że śpiochy rozm 68 (takie nosi Krzyś) są brzydkie bo duuuże no i musiałam pokupować małe spodenki i bluzeczki aby usatysfakcjonować męża. A bobasek wygląda prześmiesznie w legginsach czy ogrodniczkach :))))Pozdrawiam Was gorąco anuśPS Aniu, brzuszek jeszcze mam, bo zostało mi 8kg do stracenia (w tym własnie wałek na brzuszku). Po porodzie miałam 15kg nadwyżki więc Ty swoje 3kg szybko stracisz. Wogle się tym nie przejmuj :))))
      • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 25.02.02, 16:49
        Moja Zosia, choć już w końcu niemowlak a nie noworodek, jeszcze trochę mało "kumata". Czekam na skończenie trzech miesięcy, żeby pożegnać w końcu kolki a jednoczesnie mieć bardziej kontaktowe dziecko. Oczywiście i tak jest o bardziej rozwinięta niż krótko po urodzeniu. Ale w końcu obie mamy jakiś rytm dnia, nauczyłyśmy się obie pewnych sygnałów i zachowań, typu, jak po jedzeniu Zosia się wierci to znaczy że w brzuszku jest jeszcze jakiś zbłąkany "bekuś", odbijamy powietrze i jest OK. Ale je na dwa cyce - najpierw dostaje słabszego, z którego mniej i gorzej leci, a potem w nagrodę lepszego. Nie wiem jeszcze ile waży, za tydziej idziemy na pierwszą wizytę, więc się dowiemy...Dorotka
      • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 26.02.02, 13:53
        Anuś, Twój Krzyś jest niesamowity, to naprawdę mały smok! To dzisiaj pewnie już dochodzi do 6kg!Ale wiesz co? Nie uwierzę dopóki go nie zobaczę ;))). Więc bardzo proszę szybciutko zamieścić najpiękniejsze zdjęcie na Zobaczcie (nie musi być na wadze :) ).:hello:magdzi
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 26.02.02, 17:21
          Magdzi - trafiłaś w 10! Krzyś dziś dobił do 6kg :)))) Jest cudownie grubaśny :love: . Nie mam jeszcze zdjęcia, na którym byłoby widać te wszystkie fałdki ale jak odkopię skaner to jakieś zamieszczę. :hello: anuś
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 26.02.02, 17:29
      Coś tu coraz puściej :))) Ja też mam coraz mniej czasu na internet. Krzyś coraz mniej śpi, domaga się zabawy albo cyca. A jak Wasze maluszki? Rozrywkowe?Pozdrawiam :)))) anuś
      • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 26.02.02, 19:33
        Jak mój Krzyś? Ojej! Są dni, kiedy śpi przez cały czas - budzi się tylko na cyca... Ale nieraz... Dzisiaj na przykład spał w dzień aż 20 minut na spacerze i teraz wreszcie udało mi się go uśpić - ciekawe, na jak długo? Poza tym często przysypia po karmieniu, ale kiedy tylko przenoszę go do łózeczka od razu podnosi lament. Natomiast w nocy zdecydowanie spanie mu nie odpowiada - wtedy chętnie pogadałby sobie z nami i robi takie pocieszne minki - a my tylko zaciskamy zęby zeby się nie odzywać do niego (wierzcie, mi, to wcale nie takie łatwe) i przyzwyczaić, że noc jest do spania... z marnym skutkiem niestety. Ale jeszcze się nie poddajemy. Poza tym Krzyś przepada za swoją karuzelą (jak długo jeszcze wytrzymamy te pozytywkę?), mamy śpiewanie ("śpiewa" ze mną - jest prześmieszny kiedy tak popiskuje) i dziadka gwizdanie. No i wieczorne kąpiele w ramionach taty- wtedy jest naprawdę uhahany (uchachany?). Natomiast do grzechotek przekonuje się powoli - no to poczekamy.A poza tym melduję, że Krzyś skończył w niedzielę 2 miesiące i z tej okazji umieściłam na "zobaczcie" jeszcze kilka zdjęć - zapraszam!
      • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 01.03.02, 13:40
        Dziewczyny, "spadłyśmy"! Ale nas "odkopałam" :).Dominika też coraz bardziej rozrywkowa, a mnie się to coraz bardziej podoba.Po obudzeniu nie ryczy od razu, tylko sobie coś gęga, patrzy w okno i ogólnie jest bardzo zadowolona (jeśli nie bardzo głodna). Kręci się przy tym okropnie, macha rączkami i kopie nóżkami, ale nawet mi to nie przeszkadza w spaniu. Śpimy oczywiscie razem, porzuciłam już teorię, że dziecko powinno spać w swoim łóżeczku, przynajmniej na razie. Przed zaśnięciem zawsze się w nią wpatruję i zachwycam. A jak śmiesznie ona w nocy szuka cycusia! Nie budzi się nawet, tylko kręci główką, robiąć przy tym "dzięciołka", sapiąc i pojękując, aż się obudzę i wsadzę do dziobka co trzeba. Bardzo lubi pozytywkę i karuzelę, na grzechotki też zwraca już uwagę, ale specjalnie się do nich nie śmieje.Jak jest wyspana i najedzona, robi zadowoloną minkę i można z nią wtedy fajnie pogadać. Ja mówię, ona się szeroko uśmiecha i tak otwiera buzię, jakby też chciała coś powiedzieć. Czasem uda jej się przy tym wydać jakiś odgłos, wtedy obie się cieszymy. Bardzo lubi słyszeć "a", śmieje się na dźwięk "mama" i "taaak?". Za to na spacerku śpi głęboko. W niektóre dni to jest właściwie jedyny sen w ciągu dnia, w inne - śpi prawie cały dzień (ale to rzadko). O, właśnie sie obudziła po 20 minutowej drzemce, więc pakuję ją na spacerek! Żeby tylko nie padało...Pozdrawiamy,Magdzi i Dominika
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 01.03.02, 15:34
          Z moim Krzysiem podobnie - zwłaszcza w nocy. Nie budzi się tylko chrumcha prześmiesznie czekając, aż zatkam mu dzioba :)))) No i tez lubię wpatrywać się w niego gdy śpi. Rano jak sie obudzi to robi cudne minki i można z nim pogadać. No i rechocze w kąpieli. Jak żabcia. A najfajniejszą zabawką, grzechotką , karuzelą i wogle jest oczywiście siostrzyczka :)))) (choć trzeba bardzo uważać bo nie zawsze wystarczająco delikatna) :))))Ale te dzieci rosną co?. Krzyś był na szczepieniu i pani doktor była w szoku gdy waga pokazała 6210g. No ale stwierdziła, że On poprostu bardzo rośnie bo spaślak nie jest (choć słodkie fałdki ma) :))))Pozdrawiam serdecznie anuśPS Właśnie chwilowo śpi ale siostra czuwa by nie za długo.... :)))))
    • Gość: AgaP Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.02.02, 00:36
      Huraaaaaaaaaaaa! Koniec sesji Nareszcie mam czas posiedzieć na forum, a mam duże zaległości. Moja mała ma już 6 tygodni a ja jak do tej pory miałam tylko tyle wolnego czasu żeby zajrzeć na forum Alergików, bo Martynkę też wysypało na buźce winowajca to najprawdopodobniej soczek Kubuś, ale pewności nie mam, bo te drobne, szorstkie krostki już zniknęły, ale pozostały jeszcze takie większe wyglądają jak potówki (czy potówki występują na buzi???) No, ale walczymy z nimi. Kolki nas na razie nie nękają i nocki też są raczej przespane, Małą budzi się, co 5 - 6 godzin rekord to 10 godzin pomiędzy karmieniami z tego 8 godzin przespane.Mam pytanie czy wasze dzieci też się prężą i wyginają do tyłu? Dużo naczytałam się o wzmożonym napięciu mięśni i boję się czy to może być to, jestem ciekawa czy pediatra da mi skierowanie do neurologa, bo pewnie nie uspokoję się dopóki nie porozmawiam ze specjalistą.Pozdrawiam Aga i Martynka
      • Gość: ewis Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.02.02, 10:01
        Witaj,Moja córcia miała dokładnie takie same objawy i było to napięcie mięśniowe. Wystarczyły 4 wizyty u rehabilitantki i pomogło. Rehabilitantka pokazała nam jak córcię nosić, jak podnosić z łóżeczka, jak układać do snu czy do zabawy. Teraz przez ostatni tydzień tylko raz próbowała odgiąć główkę do tyłu i już się wcale nie pręży.Myślę więc że wizyta u specjalisty nie zaszkodzi, bo jeśli i u Was chodzi o nadmierne napięcie to można dziecku trochę pomóc.Pozdrawiam,kasia
    • Gość: AgaP Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.02.02, 22:56
      Byłam dzisiaj u pediatry i dostałam skierowanie do neurologa, ale wizytę mam wyznaczoną dopiero na 27 marca czy to trochę nie za późno?Czy któraś z was miała zapalenie piersi, jak z tym walczyłyście? Bo ja mam koszmarne wspomnienia. Chróbsko to dopadło mnie jak mała miała 2 tygodnie i niestety musiałam brać antybiotyki. Dlatego przeżyłam dzisiaj ciężki szok jak odkryłam na piersi zgrubienie (zapchany kanalik). Walczyłam od rana z laktatorem, masowałam piersi, przystawiałam małą i dopiero po przeczytaniu starej (i mądrej) książki o karmieniu piersią zorientowałam się, że taka mała biała kropka na brodawce to czop z mleka a nie pleśniawka. Mała podczas ssania tak naciągnęła skórę nad tym czopem, że wyglądało to jak pęcherzyk po przebiciu go igiełką wystrzelił strumień jak z fontanny i dopiero to pomogło. Bardzo mi ulżyło jak okazało się, że mleko zeszło i opuchlizna też.Pozdrawia was uratowana od ciężkich cierpień Aga z córcią Martynką
      • Gość: asia_t Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 28.02.02, 13:07
        Ja mialam zapalenie piersi jakis miesiac temu... gorączka kolo 39 stopni, ból potworny... masowałam oliwką aż do bólu i sciągałam pokarm ręcznie. Nie laktatorem, bo on nie odtyka wszystkich kanalików. Tylko ręcznie, aż zejdzie do czysta... boli, ale trzeba płakać i ściągać... Też brałam antybiotyk (Duomox). Drugiego dnia już było lepiej...pozdrawiamAsiaTps. My u neurologa byliśmy od razu po tym, jak dostaliśmy skierowanie, a teraz chodzimy na rehabilitację (asymetria ułożeniowa). Metodą bobath.
    • Gość: AsiamamaNikoli Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 01.03.02, 16:43
      czesc dziewczyny dawno mnie nie bylowlasnie wczoraj umiescilam zdjecia mojej Nikoli jak chcecie wejdzie na zobaczcie i obejrzciepozdrawiam was wszystkie i wasze dzieciaczki
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 03.03.02, 12:13
      Uuuuups, ale spadłyśmy. Jak tam samopoczucie u Mam styczniowych? Ja się wybieram do fryzjera. Chyba poczułam wiosnę :)))) Zresztą nie tylko ja :)))) Krzysiowi wytarły się pierwsze włoski i teraz powolutku rosną nowe - fajne, takie ciemne i sztywne :love: A czy u Waszych maluszków widać już jaki będą miały kolor oczu? Mnie to bardzo ciekawi - wpatuję się i wpatruję i jeszcze nie widzę. Córa i mąż mają niebieskie, ja zielone. Niby syn bardziej podobny do mnie ale ... nigdy nic nie wiadomo :))) Zobaczymy.Pozdrawiam serdecznie anuś
    • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 03.03.02, 13:27
      Witam,Ja u fryzjera byłam chyba 2 tygodnie temu.Dominika ma włoski ciemnawe, ale w miarę jak jej się wyciera uszek, wydają się coraz jaśniejsze. Oczka tylko pierwszego dnia miała granatowe, zaraz potem zrobiły się stalowe, jak u tatusia, ale już parę dni później ściemniały. Teraz są bardzo ciemne, szarobrązowe, ale od środka pojawia się coraz więcej brązowego. Czyli oczka będą mamusi. MiaLam taką nadzieję. Zresztą w ogóle oczka i brwi ma moje, właśnie wygrzebałam swoje stare zdjęcia - identyczne spojrzenie! :love: :hap:Ostatnio mój aniołek zaczął budzić się w nocy co 1-1,5 godziny. Kręci główką, w końcu aż nią rzuca w prawo i lewo. Niemożliwe, żeby ciągle była taka głodna. A może to przytkany nosek? Jestem tym trochę zmęczona, bo co to za spanie... :(niewyspana Magdzi
    • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 00:20
      Oj, to teraz ja nas wydobywam z otchłani!Mój Krzyś ma oczka ciągle niebieskie, ale mu powoli jaśnieją i wygląda na to, że będą raczej moje, czyli takie szarozielone - szkoda, bo taty brązowe są ładniejsze...A poza tym zrobiła się z niego gaduła :hap: , i jak tylko do niego zagadać - uśmiecha się i odpowiada, a nas bardzo śmieszą te nieporadne eeee, agiiii, uuuu, haaaa. A najbardziej rozmowny jest raniutko, kiedy nam jeszcze spanko w głowie...No i z kazdym dniem jest coraz fajniejszy - ostatnio odkrył, ze karuzelę mozna nie tylko podziwiac ale i "pacać", i tak się nią fajnie bawi. Bawi się tez zabawka gimnastyczną rozłozoną nad lezaczkiem - i potrafi go to zajac dobra godzinę! Kochane dziecko :love:A wczoraj byliśmy na basenie dla niemowlaków i było super :bounce: Krzyś uwielbia sie pluskac i bawił się świetnie - nie płakał nawet podczas moczenia główki. A jest tam najmniejszym dzieciaczkiem. Polecam gorąco, jesli macie taką mozliwość. Ciekawi jesteśmy, czy najpierw nauczy sie pływać czy chodzić - tak czy inaczej mam nadzieję, że będzie to atutem w naszych negocjacjach z Magdzi w sprawie wspólnej przyszłosci naszych Bączków ;-)Pozdrawiam Was cieplutko i zmykam spać, bo jutrobiegniemy raniutko pobrać Krzysiowi krew do badania... buu.Pa!Ania
      • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 10:24
        Oooo, a po co to pobranie krwi?
        • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 19:25
          Krew pobieraliśmy, żeby sprawdzić, czy Małemu nie zaczynają się już wyczerpywać zapasy żelaza. Nie było tak strasznie (krew pobrali z nadgarstka), ale płakał - bardzo mi go było żal... na szczęście mamy to już za sobą.
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 10:38
      A ja byłam wczoraj z Krzysiem u ortopedy. Lekarz 3 razy pytał czy mały ma 7 tygodni i nie chciał wierzyć. Otóż Krzyś położony na brzuchu ... stanął na czworaka. Szok. Jest bardzo silny. No i wogle nie płakał podczas badania :)))) Nie trudno zgadnąć, że chodziłam wczoraj dumna jak paw, że mam takiego wspaniałego synka :love: Jakie to miłe uczucie :crazy: Bo niestety ostatnio same zmartwienia - Krzysiowi skończyłam dawać już 3 antybiotyk a oczka dalej zaropiałe, córa też na antybiotyku i sterydach (wredna wysypka alergiczna). I jak tu się nie załamać :(((( buuuuuPozdrawiam Was i Wasze cudne maleństwa anuśA skaner dalej zaaakopany... :((((
      • Gość: dorcia:)) Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 10:56
        Moja Niunia tez od 5 dni bierze antybiotyk ze sterydami.. :( ...wdarło sie jej na ta wysypke zakażenie..wyglądała strasznie, drapała sie do krwi. Dzisiaj chyba zakończe kuracje (buźka czysta tylko troche na brzuszku jeszcze zostało)... No i nnie wiem co teraz robic ze swoja dieta. Czy juz wprowadzac nowe produkty czy jescze odczekać?Jak tam u Was z dieta? Jeie juz wszystko? Bo ja dalej na ryzu, drobui itp. juz mi sie znudziło.. buuA może jakies warzywa oprócz marchewki które nieuczulaja, i sa niewzdymajace? Sa takie? Co myslicie o szpinaku, brokułach , kukurydzy, groszku (o matko nie wiem jakie jeszcze , zapomniałam jakie sa inne :) ) A owoce?Ja mam straszne sińce pod oczami i czasami zawroty głowy... Zaczynam sie bac o pokarm - moje piersi jakby zrobiły sie mniejsze ....Jak jest u Was???Pa Dorcia : z Natalką (5 tygodni)
        • Gość: Agnieszka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 14:33
          Ja jestem co prawda mama poczatkowo-lutową (9.02), a miałam być marcową, ale to chyba nie ma znaczenia. Co do diety, to za radą doradcy laktacyjnego z Edziecka próbuje nie dac się zwariować i jeść wszystkiego po troszeczku. Jadłam wiec juz zupę jarzynową z mrozonki 8-składnikowej gdzie był groszek, fasolka szparagowa i brukselki, jadłam brokuły a wczoraj nawet dwa małe gołąbki. Staram się ze wszystkim postepowac ostroznie, ale jak na razie małemu nic nie jest, ma tylko potówki na brzuszku (chyba od pieluchy)i troche suchą skórkę. Dzis miałam chyba małe zapalenie piersi, bolała mnie od 2 dni a dzis skoczyła mi temperatura do 38 stopni i czułam się fatalnie. Zaaplikowałam sobie liście kapusty i piers już mniej boli a temperatura spadła. To też za radą edziecka. Oni chyba naprawdę znają się na rzeczy.Powiedzcie, dziewczyny, jak sobie radzicie z nocnymi karmieniami - ile razy karmicie i jak długo to trwa, bo dla mnie to najwieksza zmora. Po prostu sie słaniam ze zmęcznia a nie potrafię spac w dzień. No i nie umiem skutecznie karmić na leżąco. Małemu nosek sie zatyka, niewygodnie mu i ssie tylko mała chwilkę, więc trwa to godzinami. Juz lepiej zwlec sie z łózka na fotel :)).Pozdrowienia!Aguszka z Radusiem ( 4 tydzień)
          • Gość: gosiag Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 15:34
            Uważaj na te piersi - bo u mnie skończyło się na ropniu i miałam nacinaną a potem ściągano kilka razy ropę i musiałam brać różne antybiotyki a tak niewinnie się zaczynało. Teraz karmię butelką (mój mały ma 6 tygodni)ponieważ brałam tabletki na zbicie pokarmu. Niestety on powrócił więc i ja wracam do tabletek ale nie wiem czy ściągać to coś co leci??? A karmię tyle że butelką ok 3 razy w nocy (podobnie było jak karmiłam piersią, pozdrawiam
            • Gość: Agnieszka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 18:37
              No, kapusta pomogła tylko na parę godzin a potem temp. znowu skoczyła aż do 38,7 ale byłam z tym własnie u lekarza i ogladał pierś. Powiedział, że to nie jest takie straszne zapalenie, kazał czesto sciągac i masować. Oprócz tego mam jakiś stan zapalny "na dole" i na to dał mi Duomox i Metronidazol w globulkach dopochwowo. Powiedział że na ulotce będzie napisane, że nie mozna tego stosować w ciazy i podczas karmienia, ale ża mam sie tym nie przejmowac. Dziwne trochę, nie? No ale komu mam ufać jak nie lekarzowi? Chyba wie co robi. Co o tym myślicie?Aguszka
              • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 06.03.02, 00:02
                A na wszelkie problemy z laktacją, piersiami, lekami polecam stronęwww.laktacja.plwszystko super wyjaśnione i rozwiewają wszelkie watpliwości!
          • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 23:57
            Ja akurat na nocne kamienia jak na razie nie mogę narzekać. Na początku Krzyś budził się co 4 godziny, więc zwlekałam się na fotel i razem z przewijanem i usypianiem trwało to ok. 1,5 godz. Teraz jest lepiej - karmię go po kąpieli - ok.dziewiątej, potem między pierwszą a trzecią (z przewijaniem ok 40 min, po czym przeważnie Krzyś ląduje w naszym łóżku)i dalej juz co 2-4 godziny, ale prawie przez sen, wiec mnie to nie męczy i jestem całkiem wyspana.Na pocieszenie powiem ze na początku też nie wychodziło mi karmienie na leżąco, więc moze i u Was z czasem się poprawi...Pozdrawiam!Ania
        • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 19:38
          Dorciu, ja nadal jestem na skrajnie bezmlecznej diecie... Wczoraj piłam mleko sojowe i Krzysia wysypało - czyżby nastepna alergia? Z warzyw bezpieczne są jeszcze buraki, ja jem tez pietruszkę i selera (choc ten ostatni nie zawsze jest dobrze tolerowany ze względu na silny zapach). Groszek nie bo wzdymajacy, brokuły chyba też, kukurydzę jem ale podobno lepiej nie. Z owoców bezpieczne są jabłka i banany (choc podobno te ostatnie też czasem uczulają), ja wprowadziłam w tym miesiacu jeszcze gruszki i śliwki w przetworach. I ostroznie zaczynam jeść pomidorki - i obserwuję...Jeśli chodzi o pokarm to chyba normalny objaw - jeżeli Niunia nie płacze to wszystko OK. Ale może warto zrobic na wszelki wypadek morfologię krwi, bo to zmęczenie moze byc objawem rozpoczynajacej się anemii, zwłaszcza przy ostrej diecie (ja własnie dzisiaj zrobiłam - ciekawe, jakie beda wyniki, bo ciagle jestem zmeczona i chce mi się spać)Uff, kończę ten elaborat i podrawiam!Ania
          • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 09.03.02, 18:02
            Myślę, że zmęczenie jest przede wszystkim z nieprzespanych nocy i fikania nad dzidzią. Zawsze można jeszcze łykać witaminy - te z okresu ciąży sa także dla matek karmiących. A na anemię moja mama zawsze serwowała w pierwszej kolejności buraki (że niby czerowne i tak dalej - ha ha). Ja nie sypiam już w dzień - gdy mała przebudza się, ja jestem zła, że mnie obudziła (wredna mama), zaraz mam zły humor i na dzidzię się przenosi. Drzemię zatem, gdy jest już mąż, bo zawsze może polecieć do małej. I chodzę spać nawet o 21. Na szczęście mąż nocny marek, potrafi siedzieć do północy i ewentualnie "walczy" z Zochą. Ma zresztą ją wówczas tylko dla siebie... Jak równouprawnienie to chociaż przez parę godzin.Dorotka
        • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 07.03.02, 20:49
          No ja mam chyba szczęście do mojej Zosi, bo (tfu, tfu) nie ma żadnego uczulenia, tylko pani doktor zwiększyła vigantol na 2 razy po 2 krople i mi kazała łykać wapno. Miewamy tylko niestety kolki ale też jakby coraz rzadziej. Dietę mimo to staram się trzymać, choć czasami grzeszę jakąś czekoladką, chipsami (odrobinę) czy innym paskudztwem. Poza tym raczej mała nie raguje na kawę, więc pozwalam sobie raz dziennie na małą filiżankę. A ryż uwielbiam - robię tak jak kiedys pokazywał Kuroń w swoim programie: zesmażam na oleju, łyżka vegety i dużo wrzątku. Pycha jemy z mężem ten ryż sam, bez dodatków, tak nam smakuje.Dorotka
      • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.03.02, 19:29
        Anuś, ale Ty masz Smyka! Słuchaj, a może po porodzie zapadliście w sen zimowy ;-) i tylko Ci się wydaje, że Krzyś ma 7 tygodni...Hej i nie załamuj się! Nawet najwredniejsze choróbska kiedyś się kończą...Pozdrawiam!A.
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 08.03.02, 11:28
      Ech, pogoda kiepska. Nawet Krzysiowi się udzieliła - od 5 nad ranem ciągle się budził i płAkał. Zatykałam mu dziub cycusiem , zasypiał ale zaraz znów sie budził. Teraz zasnął wtulony we mnie ale nie wiem na jak dlugo ??? A ja dziś muszę wyjść wieczorkiem na 2 godzinki i już muszę się brać za ściaganie mleczka by męzowi zostawic. A pora na wyjscie fatalna. Akurat w porze kompieli i karmienia. Już sie denerwuję. :(((( Pozdrawiam anuś
      • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 09.03.02, 17:56
        A ja mrożę mleczko, bo co sobotę od 8 do 13-14 chodzę na kurs księgowości. Mała zostaje z mężem i wszyscy radzą sobie, raz lepiej (gdy mała lepiej śpi), a raz gorzej (gdy ze spaniem jest problem). Na kursie, gdy jestem dłużej ściągam do słoiczka i po przyjściu do domu (czego mała nie zje), do lodówki na parę godzin a potem do zamrażarki. Czasami gdy jest nadprodukcja też zbieram i mrożę i w ten sposób mam około 10 porcji na "czarną godzinę". Nie trzeba łapać mleczka przed wyjściem (zawsze się denerwowałam czy udoję wystarczająco dużo), wystarczy po. Polecam, wypróbowałam przy poprzedniej córce. Woziłam nawet takie słoiczki do teściowej gdy pilnowała mi małej, gdy wróciłam już do pracy.Dorotka
        • Gość: Justys Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 09.03.02, 18:14
          Dorotko!Czy mrozisz tyle mleczka, ile ściągniesz jednorazowo, czy gromadzisz jakąś określoną ilość przy kilku odciągnięciach i dopiero to mrozisz? Zadałam podobne pytanie na forum Karmienie piersią, ale tam chyba będę musiała długo czekać na odpowiedź, a już mam trochę mleka sprzed godziny i zastanawiam się, czy mogę do niego dolać następne i dopiero to zamrozić? Odciąganie idzie mi dość opornie :-( a przecież nie będę mrozić za każdym razem 30 ml...Pozdrowienia!:hello: Justyna
          • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 09.03.02, 18:18
            No patrz - masz odpowiedź od razu. To zależy: generalnie mleko w lodówce można trzymać podobno 2 doby. Ja staram się nie przekraczać doby. Jeżeli nazbiera się 30 ml, to hcowam do lodówki i potem zbieram dalej. Ale czasami mrożę też mniejsz porcje. Zwykle zbieram tyle ile potrzeba na jedno karmienie. Dorotka
          • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 09.03.02, 18:19
            Trzy godziny to czas by mleko ochłodzić przed zamrożeniem, nie wolno podobno ciepłego wstawiać od razu do zamrażarki.Dorotka
            • Gość: Justys Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 09.03.02, 23:39
              Dzięki wielkie za odpowiedź. Pewnie z dzisiejszego odciągania i mrożenia już nici, ale jutro zacznę od nowa... Cały dzisiejszy wieczór przespałam (mam jakąś wredną migrenę)- mąż przynosił mi tylko synka do karmienia. A teraz chyba znów pójdę spać, bo w nocy mąż śpi, a ja „walczę” sama (z karmieniem oczywiście). Dziś mój Piotruś kończy 6 tygodni, jak ten czas zleciał :crazy:, a ja właśnie od sześciu tygodni chodzę śpiąca... Papa! :hello: Justyna
              • Gość: Yoanka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 11.03.02, 11:46
                Dziewczyny,mleczko można przechowywać w zamrażalniku do 6 miesięcy, w lodówce 2 doby, w warunkach pokojowych 12 godz. Ja swoje mleczko zbierałam przez cały dzień i przechowywałam w lodówce, żeby się ochłodziło przed zamrożeniem. Nie wolno tylko mieszać pokarmu świerzego z zamrożonym.Generalnie nie warto zamrażać zbyt dużo mleczka w jednej torebce, a tylko tyle ile potrzeba na jedno karmienie, bo po rozmrożeniu - jeśli dzidzia nie zje wszystkiego - nie można już go przechowywać. Najlepiej ok 100 ml. Jeśli zje tyle, to zawsze możesz podać następną porcję. No i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz - mleczka nie można gotować. Najlepiej podgrzewać w podgrzewaczu albo w mikrofalówce. Ale z mikrofalówką to trzeba uważać, bo podgrzewa nierówno i maluch może się poparzyć. Zawsze trzeba dobrze wymieszać.PozdrawiamJoanka i mama 15 mies. ssaka - Mateuszka
                • Gość: asia_t Re: Styczniowe (2002) dzieci-zamrazanie pokarmu IP: *.* 11.03.02, 11:54
                  Mam pytanie odnosnie zamrazania pokarmu: w czym go mrozicie? tylko w tych woreczkach Aventu? czy sa tez inne mozliwosci? pozdrawiamasiaT
                  • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci-zamrazanie pokarmu IP: *.* 11.03.02, 12:48
                    Zawsze mroziłam w szklanych słoiczkach: najpierw takich po koncentracie pomidorowym, a potem gdy Ola zaczęła jadać dania w słoiczkach, to w tych słoiczkach. Zadnych torebek nigdy nie używałam. Nigdy nie miałam problemów ze świeżością mleka, zawsze było OK. Pamiętam, że w "dobrych" czasach miałam całą małą szufladę w zamrażarce wypchaną słoiczkami.Dorotka
                    • Gość: EwaMaciag Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 14.03.02, 15:51
                      Wreszcie mnie również udało się zamieścić zdjęcie Małej na forum. Jeśli macie ochotę "zapoznać się" z moim Maleństwem -zobaczcie post "Amelka- córka Ewy i Rafała".Pozdrowienia,Ewa.
                  • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci-zamrazanie pokarmu IP: *.* 15.03.02, 22:16
                    Ja mrożę w woreczkach i uważam, że to świetny wynalazek. Żadnego przelewania, gotowania itp. Ściągam prosto do woreczka i do lodówki. Ale fakt, że na razie robię to sporadycznie, jak akurat jest za dużo mleczka. A same woreczki nie są tanie. Ale nie martwię się o bakterie itp.
                    • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci-zamrazanie pokarmu IP: *.* 17.03.02, 23:39
                      Ja też używam woreczków, ale w ogóle mrożę raczej rzadko - coś mi ostatnio produkcja osłabła :-( . A jesli chodzi o przechowywanie, to gdzieś wyczytałam, że lepiej jest użuwać plastiku niż szkła, bo białko mleka "przykleja się" do szklanych ścianek i przez to dziecko nie otrzymuje znacznej części przeciwciał.
                • Gość: MartaMro Re: Styczniowe (2002) dzieci - nie wj mikrofali!!! IP: *.* 17.03.02, 12:31
                  Słyszałam, że nie wolno odgrzewać pokarmu w mikrofali, bo zmienia się struktura białek, piszą też o tym w instrukcji i na woreczkach Aventu.Moja rodzina zazwyczaj wstawia woreczek do ciepłej wody i w kilka minut jedzonko gotowe.A ile wasze maluchy dają radę zjeść za jednym razem? bo takie 100ml to dla mojego za mało, muszę min. 120ml... (Jasio kończy 6 tygodni). Pozdrawiam!
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 15.03.02, 12:01
      Witam, witam i o zdrowie pytam? :)))))Co Tam u styczniowych dzieci? Mój Krzyś wczoraj skończył 2 miesiące. Jest świetny, kochany, dziś nawet obudził mnie w nocy tylko raz a rano też smacznie spal do 10.00. Niestety z oczkiem dalej walczymy - ja masuję a Krzyś namiętnie trze. Oko jest spuchnięte, czerwone i wygląda koszmarnie :((((Ze skanerem walczę ale komputer mi nawala. Może niedługo zobaczycie moje skarby. Pozdrawiam serdecznie anuśPS Czy Wasze pociechy lubią leżec na brzuniu? Mój Krzys chyba nie bardzo bo po chwili leżenia przekręca się na bok. Na plecy jeszcze nie bardzo mu wychodzi bo nie wie co zrobić z jedną nogą :))))A ja muszę siedzieć i pilnować bo licho wie gdzie następnym razem się przeturla, grubasek jeden :)))) :hello:
      • Gość: dorcia:)) Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 15.03.02, 21:25
        U nas minęło 7 tygodni.Bylismy dzisiaj pierwszy raz dopiero u ortopedy. Bioderka w porzadku , tylko stopki mam masowac bo są do środka skierowane.Ja dalej Matka Karmiąca na ścisłej diecie, a wysypka pojawia się i znika. Nie wiem o co chodzi... jak u Was z ilością pokarmu?? Mam wrażenie że u mnie jakby mniej mleczka. Piersi mam mniejsze no i mała zaczęła jakos nerwowo ssac cycucha i coraz dłuzej, dzisaj co godzine, i zaczęła piąstki pchac do buzi...Co wy na to?pozdrawiamdorcia :) z Natalką ( 7 tygodni)
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 16.03.02, 11:26
          Hej dorcia. Moj Krzys tez pcha piastki do buzi ale ja sie tym nie przejmuje. Co do piersi, to sadzac po Krzysia wadze (6730g) mleczka mu nie brakuje choc piersi wcale nie wykazuja przepełnienia (sa miekkie). A jak probowalam sciagnac to nic nie lecialo. Za to jak przystawilam Krzysia to zaraz piersi nabrzmialy i rozpoczela sie produkcja :)))) A co do krostek to dzieci czesto maja rozne krostki nie koniecznie zwiazane z alergia - ale np od sliny. Wiec nie przejmuj sie tak bardzo. Bedzie dobrze. Tylko nie naduzywaj sterydów. Mojej coreczce tamta kuracja sterydowa wogle nie pomogla - jest jeszcze gorzej, skóra wyschła, pęka - no KOSZMAR. Tak wiec przed nami kolejna wizytka u dermatologa.Pozdrawiam i zycze zdrowka anuś
      • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 15.03.02, 22:37
        Dominika dziś skończyła już dwa miesiące i tydzień! Ależ ten czas leci :ouch:! Też jest kochana i coraz fajniejsza. Odpowiada już uśmiechem, jak się do niej ktoś usmiechnie. Rano budzi się wcześniej niż ja, kręci się, kopie nóżkami i coś tam sobie pojękuje, dopóki się nie obudzę. Wtedy - na dzień dobry - zostaję obdarowana radosnym uśmiechem :D :love:. Śmiejemy sie tak i gadamy z pół godzinki :hap:. Dziś coś ją okropnie rozśmieszyło podczas śniadania i co chwila się uśmiechała, nie wypuszczając cycusia z buzi :lol:. Poza tym uwielbia się kąpać. Leży sobie w tym swoim "delfinku" i z całej siły kopie nóżkami (chlapiac na pół łazienki). Ma przy tym baaardzo zadowoloną minkę :hap:. Ale kiedy wyjmuję ją z kapieli robi taką awanturę, że słyszą ją chyba wszyscy sąsiedzi... :fou:No i... zastanawiam się, czy napisać, żeby nie zapeszyć, ale się pochwalę: na razie ma buzię "jak niemowlę" - żadnych krostek! :love: A ja z dietą nie przesadzam; no może nie jem schabowego z kapustą, ale nie odmawiam sobie serków i jogurtu, a czekolada to połowa mojej codziennej diety (bo najszybciej) :(. Ale żeby nie było tak wspaniale, ortopeda stwierdziła, że jedna nóżka się nie rozkłada do końca :(. Mam ją nosić i kłaść "w żabkę", ale jak to zrobić, jak uparcie prostuje nóżki? No i szeroka pieluszka, włąśnie przeczytałam o tym na forum i jutro szukam flanelki.Cieszę się, że moja córeczka tak "dorośleje", ale wiecie co? Tak po cichutku to trochę tęsknię za tym moim noworodkiem - bezradnym żółwikiem... :)Pozdrawiam,MagdziAle się rozpisałam, ale wyjątkowo udało mi się ją wcześnie uśpić i się dorwałam do kompa :)))
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 16.03.02, 11:14
          Nasz Krzyś też uwielbia kąpiele. Rechocze jak żaba a pluska jak delfinek. Codziennie wieczorem cała łazienka wręcz pływa a ja się muszę przebierać :))))Krzyś też ma jeden stawik ciut słabiej wykształcony i też mam mu układać nóżki szeroko w żabkę i kłaść na brzuszku. Tylko, że On na brzuszku poleży chwilkę a potem siup na plecki i znów siup na brzuszek. Wczoraj wieczorkiem dal pelny popis przewrotów. Ale cos mi sie wydaje , ze to troche wczesnie :what: No ale On jest bardzo silny i bardzo ruchliwy. Cora byla zupelnie inna- długo nie chciala przekrecac sie. No tak, Ona od razu chciala siedziec - a Krzys nie :))) Czy Wasze maluszki tez takie ruchliwe? Moj maz sie cieszy ale ja nie oge juz Krzysia spuscic z oczu, bo nie wiadomo co wymysli ??? Dodam tylko, ze wazy juz 6730. Kawal faceta. Ja ostatnio przezywam wzmozona fascynacje swoimi dziecmi, jestem zakochana w nich po uszy i dumna jak paw. A jakie to przyjemne uczucie :love: :love: Cudownie jest być mama!!!! Pomimo chorób i zmartwien. Alez jestem szczesliwa :love: Pozdrawiam i zycze samych slonecznych dni anuś
    • Gość: AlinaD Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 17.03.02, 00:27
      Cześć wszystkim Mamom z przychówkiem!Dawno nas nie było, ale śledzimy, śledzimy...U nas jest 5200g, uśmiechy i chichoty. Piotruś jest OCZYWIŚCIE ( :) ) prześliczny. Pryszczyki z buziaka znikają, pojawiają się nowe, a życie toczy się dalej.JA TEŻ SIĘ MARTWIĘ, ŻE TO TAK SZYBKO LECI! I zaraz dzidziuś będzie duży, niezależny, i trzeba będzie "zmontować" następnego, żeby jeszcze raz to przeżyć... My już planujemy, chociaż jeszcze niedawno myśleliśmy że to już ostatnie. Ale jeszcze czas, zobaczymy, może za 4-5 lat. Hodowla chłopczyków, HIHIHIHI ;). A duży pasjonuje się BIONICLAMI (takie paskudne kościotrupy z LEGO) i ma swój świat i NIC go nie obchodzi, że to brzydkie, że niczego nie uczy i brekekeks. Wie lepiej, a starzy - spadać na drzewo. A do maluszka jeszcze można pomarzyć...Rozkoszujcie się dziewczyny:hello: Alinka
      • Gość:  Dorka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 17.03.02, 09:09
        Nasza Marcelina skończyła 6 tygodni i ma pierwsze dwie szczepionki za sobą. Pielęgniarka poradziła, żeby zaraz po zaszczepieniu przeciw wzw przystawić ją do piersi - powinna się skupić na jedzeniu, a nie płaczu z bólu. I faktycznie - chwilę popłakała i zamilkła pocieszając się piersią. Waży 4.600 i ma okropne krostki, które, mimo drastycznej diety nie znikają. Pożyjemy, zobaczymy...Dorka m. Eleonory i Marceliny
        • Gość: EwaMaciag Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 17.03.02, 10:44
          Moja Mała też rośnie jak na drożdżach ... nie wiem ile teraz waży, bo wizyta u pediatry dopiero za jakieś 2 tyg., ale "pyza" z niej coraz większa. Na szczęście z krostkami udało nam się uporać, tzn.: bardzo pomogła maść sterydowa Cutivate. Zastosowaliśmy tylko dwa razy i efekty są widoczne. Teraz smaruję Małą maścią z wit. A robioną w aptece ... to chyba nie jest szkodliwe ... i na buzi tylko od czasu do czasu coś się pojawia, jak mama "zgrzeszy"...Nie udało mi się jeszcze ustalić na co Mała jest uczulona, ale mam "paru podejrzanych" ...Amelka też ssie piąstki i wg pediatry dziecko w ten sposób poznaje swoje ciało, później przyjdzie kolej na stópki ...U nas szczepienia odbyły się w miarę bezboleśnie, tzn.: Mała przespała cały następny dzień, aż nawet zastanawialiśmy się czy nie możnaby tak częściej (cha, cha ... wstrętni rodzice), rączka w ogóle się nie "paprała", a w miejscu po szczepieniu robiłam okłady z sody, zgodnie z zaleceniami pielęgniarki.No i straaasznie się cieszę, że Mała zrobiła się bardziej kontaktowna, bo jej uśmieszki i gaworzenia po prostu uwielbiam ...Pozdrawiam,Ewa.
          • Gość: PAULA Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 17.03.02, 11:28
            Mój zuziaczek jotro kończy 7 tyg.Szczepienie przeszła dość łagodnie płakała jakieś 2 min. a potem grzecznie spała,nie zauważyłam żadnej różnicy w jej zachowaniu po szczepieniu(na szczęście).Waży już 5.05.kg-to chyba dobrze?rośnie wzdłuż i wszerz powiększając liczbę wyrośnietych ubranek.A tak wogóle to jestem wniebowzięta bo mja maleńka przesypia w nocy po 6,7 godz i jest strasznie grzeczna tfu tfu żeby się to nie zmieniło. Ja to twierdzę ze ona spanie to ma po mnie haha.Skóreczkę ma śliczną i gładziutką odkąd odstawiłyśmy johnsona oliwkę.oby tak dalej.pozdrawiam was mamuśki.paula
    • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 18.03.02, 00:04
      Mój Krzyś też rośnie jak na drożdżach, choć jego waga pewnie nie rzuci Was na kolana - 5100. Ale był taki malutki, kiedy sie urodził, że teraz już jest z niego prawdziwy facet! No i pożegnalismy się już z najmniejszymi ubrankami... Niestety Krzyś ma anemię i cały poprzedni tydzień walczyliśmy ze skutkami ubocznymi hemoferu. Biedny ciągle miał jakieś kolki, zaparcia, ataki płaczu i nerwów i w ogóle był jakis taki nieobecny. Teraz udało nam się sprowadzić inny lek z Niemiec i mam nadzieję, że będzie lepiej.Poza tym Myszek zrobił się straaaasznie kochany i kontaktowy - a najbardziej chciałby się bawić w środku nocy, a niedobra mama nie pozwala! Uwielbia kąpiele (i w wannie i w basenie) i co wieczór robi nam potop w łazience. A biedny tata musi się rozbierać aż do pasa!Poza tym coraz bardziej interesuje go świat i ciągle się czemuś przygląda... A w piątek pierwszy raz wziął mi z ręki grzechotkę i zaczął się nią sam bawić. Natomiast przewracanie na boczki i brzuszki na razie go nie interesuje - tym bardziej, że na brzuszku nie przepada leżeć - a czasem nawet mu się główki podnosić nie chce, leniuszkowi jednemu, chociaż tak ślicznie to robi. I nie chce już zostawać sam - nawet kidy się bawi karuzelą oczekuje towarzystwa i okrzyków podziwu... I czy nie ośnie mi mały terrorysta?Powiem jeszcze na koniec, że bardzo ładnie śpi w nocy - przerwy na jedzenie robi co 4-6 godzin, więc nie chodzę nie wyspana.Kończę i pozdrawiam!Ania
    • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 19.03.02, 21:34
      Dziewczyny, czy Wasze Maluszki "ciągną" główkę przy podciąganiu za rączki???Byłyśmy dziś u neurologa. Skierowanie było z powodu odginania się Dominiki do tyłu. Pani doktor nie była zainteresowana tym, co mam do powiedzenia, stwierdziła, ze zaraz sobie wszystko zobaczy. Zobaczyła niewiele, bo dzidzia była śpiąca, więc nie miała zamiaru się odginać, a podciagnięta za rączki zwiesiła smętnie główkę z tyłu. :( Ja czasami delikatnie próbuję ją tak podciągnąć i faktycznie nie trzyma sztywno, ale czasem trochę przytrzymuje. No ale nie jak jest senna. Pani doktor zdiagnozowała obniżone napięcie mięśni obręczy barkowej i wysłała nas na rehabilitację. Co do odginania to stwierdziła, że ponieważ ma słabe mięśnie, to głowa zwisa do tyłu. Przecież to nie o to chodziło!!! W ogóle była beznadziejna, z tych co to "aby szybciej i do domu" :fou:.Wracając wstąpiłam do nowej przychodni z rehabilitacją koło mnie. Niestety trzeba płacić. Ale przemiła pani rehabilitantka BARDZO dokładnie obejrzała Dominikę, zwracając uwagę np. na to, jak reaguje na nas, porozmawiała ze mną i... potwierdziła moją "diagnozę", czyli że dzidzia się odgina - ma trochę wzmożone napięcie w pleckach, a brzuszek słaby. Pokazała mi, jak powinnam ją nosić, przewracać itp. Jest naprawdę super, polecam. Dominika jest zachwycona :love: swoim nowym pałąkiem Tiny love, wpatruje się w niego jak zaczarowana i macha łapkami trącając te "przywieszki". Bardzo ją cieszy, jak trafi i coś lata. :hap:Mam dylemat, czy wyjeżdżać z nią na WQielkanoc do Zakopanego. Nie chodzi nawet o samą podróż, ale o to, czy pobyt w pensjonacie z takim maluszkiem nie będzie zbyt męczący. No i co tam cały dzień robić, bo dłużej niż 2-3 godziny to chyba nie bedziemy spacerować, boje się, że zmarznie. A czy taki górski klimat nie szkodzi maleństwu? :what:Pozdrawiamy,Magdzii Dominika
      • Gość: AgaP Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 19.03.02, 22:41
        Ja tez mam problem ze specjalistami malutka wygina mi się w bok jak rogalik jedną nogę podkurcza a druga prostuje w skutek tego jedno bioderko jest w porządku a w drugim jest jakąś nieprawidłowość ortopeda kazał pieluszkować ją szeroko i to wszystko, neurolog stwierdził, że wszystko jest w porządku, pediatra też nie stwierdził nieprawidłowości, czuję się jakbym waliła głową w mur, bo ja widzą ze coś jest nie tak.Niestety nawet nie wiem, do jakiego specjalisty iść z tym, bo przez tych dotychczasowych czuję się ignorowana i chyba będę musiała iść prywatnie do lekarza.Pozdrawiam Aga i Martynka
        • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 20.03.02, 11:12
          Aga, jeśli jesteś z Warszawy, mogę podać Ci namiar na rehabilitantkę, u której byłam. To prywatna przychodnia, więc skierowanie nie jest potrzebne. Ona super dokładnie obejrzała Dominike, a przede wszystkim poświeciła temu sporo czasu. Państwowy lekarz to 5 minut i koniec, a przez te 5 minut to dziecko akurat sie nie wygina, prawda? Myślę, że jako matka Ty wiesz najlepiej, co sie dzieje.Acha, w tej przychodni rehabilitacyjnej koło mnie ma byyć też jakaś pani profesor neurolog na konsultacje, może w przyszłym tygodniu.Pozdrawiam,Magdzi
          • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 20.03.02, 11:42
            Hej, Niestety lekarze są często beznadziejni. Coraz częściej, a to smutne. Ja poszlam kiedyś z córeczką do neurologa i dowiedziałam się, że to ja powinnam iść do ... psychologa. Bo zbyt się o dziecko martwię. To przecież absurd. Moje koleżanki profilaktycznie chodziły z dziećmi do neurologa i mialy spokój a ja poszlam bo coś mnie niepokoiło i od razu usłyszałam, że to ja mam problem a nie córa. A cha. To była prywatna wizyta a baba nawet na córę nie spojrzała. Więcej do tamtej przychodni nie poszłam. Ale wpychać człowieka niemal w chorobę psychiczną tylko dlatego, że się martwi o wlasne maleństwo to juz przesada.Pozdrawiam anuśPS Życzę jak najmniej kontaktów z lekarzami ... nie chcąć jednak urazić tych uczciwych i kompetentnych :)))
            • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 20.03.02, 12:24
              To a propos tych uczciwych i kompetentnych, trafiłam na taką włąsnie wspaniałą Panią Doktor (pediatrę) w mojej przychodni rejonowej! Kiedy Dominika miała katar w wieku 1 tygodnia, pani doktor skombinowała dodatkowa karetkę, zostawiła przychodnię i przyjechała, żeby zobaczyć maleństwo. I jeszcze zdążyła zauważyć, że źle pielęgnuję pępek, a była niecałe 10 minut! Jest super!Magdzi
        • Gość: MartaMro Re: Styczniowe (2002) dzieci - ortopeda we Wrocławiu IP: *.* 20.03.02, 21:05
          Jeśli któraś z was jest zainteresowana, to znam dobrego ortopedę we Wrocławiu - robi też usg stawów. Ale prywatnie...
          • Gość: Justys Re: Styczniowe (2002) dzieci - ortopeda we Wrocławiu IP: *.* 21.03.02, 16:11
            To ja poproszę o info...Justyna
            • Gość: MartaMro Re: Styczniowe (2002) dzieci - ortopeda we Wrocławiu IP: *.* 21.03.02, 22:04
              dr Szybiński i dr Michajłow na ul. Młodych Techników 7Trzeba się zarejestrować tel. 3636584 w godz. 12.30 - 14.30Wizyty są od 16 do 17.30. Wizyta z usg kosztuje 50złŻyczę powodzenia i dużo zdrowia dla maluszka!
      • Gość: Justys Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 20.03.02, 15:05
        Cześć Magdzi!U nas było podobnie. Poszłam do neurologa, bo Piotruś wyginał się do tyłu, oczywiście po jeździe samochodem Maluch był nieźle ululany i u pani neurolog w ogóle się nie wyginał i oczywiście "nie zdał" testu na podciąganie za rączki, główka opadała mu zupenie bezwładnie. Z innymi testami było lepiej, niemniej pani neurolog powiedziała, że do końca drugiego miesiąca niemowlę powinno choć na chwilę dźwignąć główkę, ale ponieważ u neurologa byliśmy gdy Mały miał niespełna 6 tygodni, pani doktor powiedziała, że póki co mam mu podawać vit.B1 i przyjść do kontroli za kolejne 6 tygodni. Teraz do ukończenia dwóch miesięcy brakuje mu jeszcze sześciu dni, ale z trakcją (bo tak się nazywa to podciąganie) wciąż jest niewesoło- wszystko zależy od nastroju mojego dziecka... Niemniej Piotruś jest słodziutki :love: i myślę, że rozwija się zupełnie dobrze. Niestety od ponad tygodnia ma kaszkowatą wysypę na buzi :( i od trzech dni jestem na diecie ryżowo-dżemowo-kurczakowej :(. Mam nadzieję, że niedługo mu przejdzie, a ja będę mogła jeść coś normalnego...Pozdrawiam! :hello: Justyna
        • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci-główka przy podciąganiu IP: *.* 20.03.02, 20:08
          Kochane Mamy! Wyczytałam w mojej mądrej książce (Pierwszy rok życia dziecka), iż:"przy końcu czwartego miesiąca większość dzieci podciągana do siedzenia nie potrafi jeszcze utrzymywać głowy równo z tułowiem. Główka zwykle opada do tyłu". Tą umiejętność nabywają około 4 i 1/2 miesiąca, więc się tak nie martwcie. Pocieszę, że moja Zośka (dziś kończy dwa miesiące) też nie trzyma głowy przy podciąganiu. Pozdrówki, Dorotka
          • Gość: Justys Re: Styczniowe (2002) dzieci-główka przy podciąganiu IP: *.* 21.03.02, 16:09
            Hej,hej!Też mam tę książkę. Mój mąż już mi to czytał i wcale się nie martwię :).Martwię się za to wysypką, bo już prawie nic nie jem :(, a Małego znów dziś "wysypało"- płakać mi się chce :cry:...Może to marchewka????Pozdrawiam!:hello: Justyna
          • Gość: AsiamamaNikoli Re: Styczniowe (2002) dzieci-główka przy podciąganiu IP: *.* 21.03.02, 22:48
            a ja chcialam wam powiedziec ze moja Nikola jak sie ja podciaga za raczki do siadania to jej glowka wcale nie opada do tyly tylko trzyma ja sztywno i sama sie przyciaga aby usiasc i nawet sie nie chwieje jes bardzo silna i duza bedac i ortopedy lekarz stwierdzil ze ona wyglada na 4 miesiace a nie na 2 co myslicie o tym podciaganiu moze szybciej sie rozwija?
            • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci-główka przy podciąganiu IP: *.* 22.03.02, 11:35
              Może bardzo chce siadać??? Mój Krzyś potrafi przekręcić się z brzunia na plecki co też jest oczekiwane po 4 miesiącu. Za to wcale nie chce siadać co mnie nawet cieszy, bo jest duuuży i cięzki (waga 6880) i martwiłabym się o jego kręgosłupik. A to podciąganie można trenować byle nie za często :))))Pozdrawiam wszystkie Maluszki i Mamusie anuś
    • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 23.03.02, 20:40
      No dziewczyny! Moja Zocha dostała pieluchę Frejki! Przykurcz w nóżkach (na pierwszej wizycie miesiąc temu ortopeda stwierdził, że nóżki nie rozkładają się wystarczająco mocno) nieco ustąpił, ale najlepiej by było gdyby mała ponosiła tą pieluchę, przez 4 tygodnie. Trochę ją uwiera więc nie nosimy jej non stop. Praktycznie zawsze do spania, ale w nocy około 4-5 Zosia marudzi i muszę ja "uwolnić", często leży też grzecznie w czasie czuwania, ale gdy ma dobry humor, bo gdy marudzi to wszystko jej przeszkadza. No właśnie mała wstaje, lecę....
    • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 26.03.02, 21:02
      No dziewczyny - znowu spadłyśmy na drugą stronę. Widać świąteczne porządki!U mnie na przykład dziś montowali szafę Komandora w pokoju Oli, szafa z zapasem by mogła pomieścić za rok także Zosię. Olka wniebowzięta - żebyście widziały jak układała swoje rzeczy w nowych szufladach i półkach! "Mamo, ja mam lepszy pomysł", albo "dorośli nie wiedzą, jak trzeba układać rzeczy dzieci" - takie teksty dziś leciały, więc usiadłam tylko z Zochą na kanapie i się przyglądałam z niedowierzaniem jaka wygadana córcia mi urosła. No cóż - po mamie. Żeby było śmieszniej Zocha podczas wieczornej toalety też guga jak najęta. Mąż ma przechlapane - on jeden i trzy big-gaduły.Pozdrawiam przedświątecznie, aha, u nas w niedzielę chrzciny, utrzymaliśmy tradycję, Ola też była chrzczona na Wielkanoc, cieszę się, że zapowiada się ładna pogoda na Święta.Pozdrawiam jeszcze razDorotka
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 12:14
      A u nas smuuuuutno. Moja Zosia chora, ja chora i nawet Krzyś chory. Córa dostała leki i chyba powoli zdrowieje, ja prawie nic nie mogę i czuję się fatalnie - zajęte zatoki, potworny ból gardła i uszu. Ale najgorzej jest z Krzysiem. Za maly na jakieś tam leki - ma jak najwięcej ssać pierś (przeciwciała) a jak ostanie gorączki to wtedy od razu za telefon i dzwonimy po pediatrę. A co gorsza ta gorączka będzie już oznaczać zapalenie pluc (na razie wydzielina "tylko" w oskrzelach). No i ja się boję. Ciągle sprawdzam czy nie jest ciepły a On biedaczek tak strasznie kaszle - wydzielina zalega mu w gardziołku. Mam go cały czas nosić w pionie by jak najmniej leżał (przymusowa lekcja siedzenia jak mamusia już pada z nóg i ręce odmawiają posłuszeństwa). Moja Mama chciała mi pomóc to się zaraziła i teraz jestem zdana sama na siebie. Mąż w pracy.Ale się rozmarudziłam alee chyba widzicie, że sytuacja nieciekawa. Strasznie martwię się o Krzysia bo jak się pogorszy to RTG płuc - a jak w szpitalu zobaczą, że jest źle to nie wypuszczą a chorej mamusi nie pozwolą zostać buuuuuuuu. A na razie zero poprawy :(((((Ech, już nie marudzę.Pozdrawiam Was serdecznie i życzę zdróóówka anuś
      • Gość: dorcia:)) Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 12:53
        anus!no bardzo mi jest przykro i tez smutno ze wszyscy jesteście chorzy..:( czemu tak? cos wirusowego? Ale może nie martw się za bardzo , wszystko sie jakos ułozy.Może z Krzysiem nie nbędzie tak żle... Podziwiam Cie że dajesz sobie rade będąc sama chora... Trzymam kciuki- zyczę szybkiego powrotu do zdrowia ...pozdrwaiam cieplutko:hello: dorciasmile z natalką
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 15:14
          No własnie nie bardzo sobie daje rade... Fizycznie i psychicznie wymiekam.To jakis wyjatkowo wredny wirus :(((((Dzieki za mile słowo anuśWłasnie Krzys ma atak kaszlu. Az mu sie ulewa :((((
      • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 13:30
        Oj, Aniu, rzeczywiście możesz ponarzekać, ale to takie wiosenne infekcje. U nas niedawno też chorowaliśmy: mąż, ja i starsza Ola. Na szczęście Zosię wszystko ominęło. Starszej, po n-tej infekcji od września (poszła do przedszkola) będę od poniedziałku podawać ribomunyl, podobno efekty są zaskakujące.Zdrówka, jak najwięcej, szczególnie, że święta blisko...Dorotka
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 15:18
          Dzieki, a na co ten Ribomunyl? Tylko u nas to z kosmosu .. poprostu bardzo nas przewiało na spacerku (mnie i Zosie). Do przedszkola mała idzie od września. Jeszcze raz dzieki anuśps no i miłych, radosnych Swiat
          • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 28.03.02, 17:00
            Ribomunyl - "lek immunostymulujący, aktywizujący naturalne mechanizmy obronne organizmu" - przepisałam z ulotki. Generalnie jest to szczepionka doustna. Zawiera szczepy bakterii między innymi Streptococcus, czyli wywołujące zapalenia płuc i oskrzeli. Wskazania to nawracające zakażenia górnych i dolnych dróg oddechowych. Przyjmuje się to cztery kolejne dni przez trzy tygodnie (np. poniedziałek-czwartek), a następnie przez pięć kolejnych miesięcy 4 kolejne dni w miesiącu. Ola od września już kilka razy chorowała na oskrzela, raz przerodziło się to dodatkowo w zapalenie płuc, dwa razy dostawała zastrzyki (łącznie 30), więc jestem zdeterminowana, by w końcu była zdrowa. Mam troje znajomych, którrzy podawali swoim dzieciom ribomunyl i dzieci te nie chorują. Mam nadzieję, że Ola też w końcu przestanie.Pozdrówki (mam nadzieję, że dzisiaj czujesz się już lepiej)Dorotka
      • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 18:58
        Anuś, serdecznie współczuję i trzymaj sie mocno, nie daj się choróbsku. Ja jak dwa dni temu dostałam nagle gorączki, też się podłamałam, chociaż mam tylko jednego krasnalka i to zdrowego. Aż teściowa przyjechała na pomoc, bo nie miałam siły zabawiać swojej córki...Ale do rzeczy: co bierzesz Ty a co Krzyś? Oprócz Cebionu (dostaje?) na pewno możesz mu podać herbatkę Hipp na przeziębienie - jest od 1 m-ca i podobno rozrzedza tę paskudną wydzielinę i ułatwia odkrztuszanie. Poza tym to chyba faktycznie niewiele. Wietrz i nawilżaj (ale to pewnie oczywiste). A Ty weż przynajmniej paracetamol (sam, bez żadnych dodatków - można, sprawdzłam przedwczoraj), przynajmniej trochę postawi Cię na nogi. Herbatkę Hipp też możesz pić. No i Bioparox. Miesiąc temu miałam problem z gardłem i lekarka uznała, że to jedyny całkowicie bezpieczny lek.Mam nadzieję, że jednak Krzyś nie wyląduje w szpitalu, jest duży i silny, więc może uda mu się zwalczyć to padkudztwo. Gdyby jednak... (odpukać!) to... może to trochę nie w porządku ale ja udawałabym, że nic mi nie jest, żeby tylko maleństwo nie zostało samo...Powodzenia w zdrowieniu!:hello:Magdzi
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 28.03.02, 12:12
          Dzięki Magdzi. Ja biorę Bioparox, vit C, a+e, rutinoscorbin, Tantuum Verde i Euphorbium comp. S w sprayu do nosa. Chyba wszystko co tylko można. Krzyś dostał jakiś paskudny syrop na odksztuszanie ale nie widzę poprawy prócz tego, że po tym syropie robi się cały czerwony, piana cieknie mu z ust i krztusi się strasznie - widok potworny. Zosia ma różne syropki ale tez poprawy znacznej nie widzę - no moze ciut mniej kaszle. Ja mam może ciut mniejszy katar ale za to zaczełam potwornie kasłać więc i gardlo bardziej boli. Jej, co za wredny wirus. No ale smaruję nos kremami by chociaż zdrowo wyglądać - no wiesz tak w razie czego (to a"propo tego szpitala). A ma do Ciebie jeszcze jedną proźbę. Prześlij mi na priva namiary na tę fajną rehabilitantkę. Będe musiała się jej poradzić w sprawie kręczu, którego nabawił się Krzyś. Niby mała rzecz a jednak wolę skonsultować. Pozdrawiam anuś :hello:
      • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 23:37
        Hej!A ja wreszcie podarowałam sobie (w prezencie urodzinowym - dziś strzeliła mi trzydziestka) chwilę na edziecko, zaglądam, a tu tak smutno!Anuś, trzymam kciuki za Wasze szybkie ozdrowienie, a przede wszystkim, żeby Krzyś nie musiał iść do szpitala. Naprawdę nie wiem, jak potrafisz sobie z tym wszystkim poradzić, bo u mnie choruje tylko mąż, a ja wpadłam w wir porządków i padam na twarz.Poza tym potwierdzam za Magdzi - paracetamol mozesz brać spokojnie - podobno niemowlęta nawet mają dużo lepszą przemianę tego leku, więc na pewno Krzysiowi nie zaszkodzi, a Tobie będzie łatwiej. Gardło możesz też płukać roztworem azulanu - jest kompletnie niegroźny, albo stosować tantum verde - działa!Pozdrawiam Was najzupełniej dosłownieAnia
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 28.03.02, 12:18
          Ja muszę trzymać Krzysia w pozycji pionowej więc jak go trzymam to włączam komputer i podczytuję. Czasem da mi troche popisać jak przyśnie :)))A paracetamol biore 2 razy dziennie by nie przeginać. Najgorsza jest niepewność - co dalej. Tak się martwię. Rodzinka już wie, że w tym roku Swiąt nie obchodzimy bo nie jesteśmy w stanie nigdzie jechać a ja nie dam rady sama wypucować domu i zrobić Wielkanoc u nas. :hello: anuś
        • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci - do Mamy Kangurzycy IP: *.* 28.03.02, 22:38
          Aniu, wszystkiego naaajlepszego, a przede wszystkim oczywiście żeby Krzyś rósł duży zdrowiutki i śliczniutki (ha, nie są to życzenia całkiem bezinteresowne ;) ).To jesteś 10 dni młodsza ode mnie :D. Jak się czuje świeżo upieczona "trzydziestka"? Ja w dniu urodzin byłam trochę przerażona, ale od tej pory nie mam czasu się nad tym zastanawiać :).:hello:
          • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci - do Magdzi IP: *.* 05.04.02, 14:18
            Hi, dzięki za życzenia! Gratulacje również dla Ciebie i buziaczki dla Krasnalka ;) !Cóz, jak na razie jakoś u mnie nie widać kryzysu wieku (a ponoc taki sie pojawia przy trzydziestce) i kiedy tak nieśmiało próbuję sobie robić bilansik, to też nie jest najgorzej :wahoo:, choć pewnie nad paroma sprawami mogłabym popracować :jap:. No ale jak się ma takie małe Słoneczko :love: właśnie śpiące słodko na dworze, to czy można się martwić :hap: ?I tylko kurczę mam takie wrażenie, że te największe szaleństwa :bounce: :hot: :spookie: już się gdzieś zapodziały...Nic to - będą nowe :bic:Pozdrówka!
        • Gość: Dorotka Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 02.04.02, 06:01
          Aniu! Najlepsze życzenia!Chociaz nie możemy juz mówić, że mamy ciągle dwadzieścia i coś tam coś tam (ja też przekroczyłam tą magiczną granicę we wrześniu), ale to przecieżnic nie zmienia - ja czuje się tak samo jak wtedy gdy miałam 29. I życzę kolejnego (!)maleństwa, choc pewnie teraz uważasz, że na razie dzieci dość?PozdrawiamDorotka
    • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 27.03.02, 23:47
      No to trochę weselej :) :Pochwalę się, że mój Krzyś jako pierwszy "styczniowy" maluch skończył w niedzielę 3 miesiące :bounce: !Z tej okazji podwoił z małym zapasem swoją wagę urodzeniową :spookie: , przespał całą noc :sleep: (niestety później nie udało się powtórzyć tego wyczynu) i zaczął się głośno śmiać :lol:, może trochę nieporadnie, ale czasem bardzo zabawne hehehe wydobywa mu się z gardziołka.A ja wcisnęłam się w przedciążowe jeansy :wahoo: !Pozdrawiam!Ania
      • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 28.03.02, 12:24
        No to gratulacje dla Was obojga i dla Ciebie sto lat z okazji urodzin!!!!!!!!!! :hap: :hap: :hap:
      • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 28.03.02, 22:45
        No, rosną nam maluszki w ekspresowym tempie. Dominika mierzona "domową" metodą ma ok. 63 cm! Dosłownie z dnia na dzień przestała mi się mieścić w zęść ubranek. Większość nosimy już 68, ale też dwa ulubione "niezniszczalne" sweterki 56! Przy czym one nigdy nie były za duże, a teraz nie są wcale przyciasnawe :what:. No i pampersy nosimy czwóreczki... (premiumsy). Czasem jeszcze ją wciskam w 3, ale są przykrótkie w pasie i nogawki mają jakieś ciasne ;). Niestety nie mamy dokładnej wagi w domu :(.Poza tym moje maleństwo nie tylko "paca" łapką zabawki na pałączku, ale powoli zaczyna je spokojnie dotykać. Do innych zabawek też zaczyna wyciągać rączki :D. No i uśmiecha się słodko do mamusi, a jak sie bardzo cieszy to wydaje przy tym dźwięk "hee" :love:.:hello:Magdzi
    • Gość: dorcia:)) Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 29.03.02, 10:52
      Witajcie!!! :hello:Mam prośbę...Mozecie napisac co robicie z dzieciaczkami..? tzn. jak sie z nimi bawicie (czy czytacie i co? ), jak je kładziecie? (jak długo na brzuszku).. czy podciagacie jak leżą na pleckach?? No nie wiem co jeszcze? Pytam, bo nie chciałabym czegos przeoczyć... Żebym sobie póxniej w brodę nie pluła ze czegos tak nie robiłam ....podzielcie się...pozdrawiam światecznie....... :hello:dorcia :)z Natalką (skonczone 2 miesiące :) )
      • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.04.02, 13:46
        Dorciu, wydaje mi się, że żadnych cudów z Krzysiem nie wyprawiam, ale streszczę:nie czytam na razie, bo albo go to rozbawia i cały czas gada, albo nudzi i wtedy marudzi. Za to mówię wierszyki przy różnych okazjach, i to go bardzo bawi. No i puszczam Pana Kuleczkę, który potrafi go cudnie wyciszyć i uśpić - w zasadzie juz od pierwszych dni (dzięki wielkie dla Wojtka Widłaka!).Na brzuszku kładę kilka razy dziennie (jak mi się przypomni) i trwa to tyle, ile Krzyś ma ochotę, czyli przeważnie 2-5 minut. Poza tym Krzyś przebywa w różnych miejscach, żeby mu się nie znudził widok z łóżeczka ;) Staram się też go zabawiać różnymi rodzajami zabawek - grzechotki - miekkie i twarde, piszczki, misie, Ale ostatnio hitem i tak jest pielucha (miętolenie!), moje palce i paczka husteczek higienicznych (szeleści).Do siadu podciągam go rzadko (1-3 razy dziennie) a i tak nie wiem, czy dobrze robię. No i duzo do niego mówię, śpiewam, robię miny i wydaję najrózniejsze dźwięki, pokazuję rożne rzeczy - zwłaszcza takie, które się poruszają... To chyba wszystko. Zostawiam mu też czas na samodzielną zabawę (z karuzelą albo zabawką gimnastyczną, albo z zabawkami) - i czasem potrafi go to zająć nawet pzrez godzinę!Aha, i kupiłam fantastyczną ksiązkę "Gry i zabawy z niemowlakami" i zaczynam "wcielać w życie" pomysły z niej. Polecam!Więcej grzechów nie pamiętam, ale gdyby któraś mama miała jeszcze jakieś pomysły, to chętnie skorzystam.:hello:Ania
    • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 29.03.02, 12:01
      Po pierwsze : goooorąąceeeee życzenia swiąteczne dla Was wszystkich :hello: :hap: :hap: :hap:Po drugie niestety choróbsko nadal ma nad nami przewagęPo trzecie obawiam sie, ze nie zobaczycie moich skarbow, bo komputer odmawia mi posłuszenstwa - probowalam juz tyyyyle razy, ze chyba sobie odpuszczę :(((
    • Gość: AlinaD Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 01.04.02, 21:25
      Cześć, dziewczyny i brzdące!Bardzo nam żal chorujących... a może już się poprawiło?My postawiliśmy na medycynę naturalną i od 3 bez mała lat w kuchni w pudełku stoi chorujący na samotność antybiotyk "na wszelki wypadek". Jest stary i niedługo trzeba będzie go wyrzucić. Nie jest potrzebny :) .Zmoczyło Was w lany poniedziałek? U nas była niezła ulewa :) .Lubię święta wielkanocne, bo kurczaczek jest żółty, a to taki radosny kolor. I żonkile i jajuszka.Mam nadzieję, że w Was też wstąpiła wiosna. Ja już nawet zaczęłam biegać (nie tak łatwo zgubić te pozostałe 5 kilo), ale stawy mi siadają, chyba relaksyna jeszcze działa. Poczekam jeszcze z miesiąc.Pozdrawiam Was i życzę zdrowia:hello:30-latka z 2-letnim doświadczeniem ;) Alinka
      • Gość: asiołek Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 04.04.02, 22:31
        Pięć kilo to i tak nieźle u mnie jest tego zdecydowanie więcej! U na s Święta rodzinnie ale za szybko. No i Stach nam się przeziębił. Pani doktor powiedziała, że go przegrzewamy. Niepotrzebnie, bo go i tak tłuszcz grzeje!!?? Ico ja mam myśleć przecież nie będę mu od ust odejmować ma dopiewro 3 msc!Dokładnie dziś skończył. CO ja mam robić, jak go ubierać żeby więcej go nie przegrzać? Poradźcie proszę kobiety doświadczone. Pozdrawiam
        • Gość: anuś Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.04.02, 11:03
          Ja ubieram Krzysia w bluzeczkę i spodenki - ogrodniczki i to wszystko. Czasem do tego cienka bluza. A jak Ty ubierasz Stasia? A może macie za ciepło w domciu?My już wychodzimy z choróbska, przez które wogle nie mieliśmy w tym roku świąt - wszystkich totalnie zmogło.Pozdrawiam i zycze zdrówka. anuś
        • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.04.02, 13:30
          Asiołku, a może przegrzewacie Małego na spacerkach? Ostatnio było bardzo ciepło, a mnie babcie kazały ubierać Krzysia jak na Sybir ("bo to jeszcze marzec i wiaterek"). Ja ograniczam się jednak do czapki, polarowego kompletu i/lub czasem kocyka - jeśli jest chłodniej. A były dni, kiedy temperatura w wózku wynosiła 25 stopni!Duuużo zdrówka życzęAnia
      • Gość: Mama-Kangurzyca Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 05.04.02, 13:10
        Hej, Alina, a może zdradziłabyś trochę tajników medycyny naturalnej? Ja też wolałabym tego spróbować zanim sięgnę po leki.Pozdrawiam!Ania
    • Gość: asiołek Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 03.04.02, 07:42
      Cześć, co prawda zniknęłam z forum dawno bo w grudniu, nie mogłam więc śledzić naszego wątku. Ale mój Staś jest super. Co prawda okazała się że ma cytomegalię. Zaraziłam się nią w ciąży ale jak? Nie wie nikt. Po zatym świństwem jest super. Też bardzo ciekawa jestem jak tam inne styczniowe mamy. Wiem, że Magdzi urodziła chwilkę po mnie też na Karowej... Obu wam i pozostałym gratuluję!!!!!!!!! Czy któraś spotkała się już może z cytomegalią?????????/
      • Gość: Magdzi Re: Styczniowe (2002) dzieci IP: *.* 03.04.02, 22:00
        Hej Asiu,Cieszę się, ze się wreszcie odezwałaś! Gdybyś miała chwilkę (:lolsmile, tozysię na priv. Pewnie nie uda nam się (przynajmniej mnie) produkować długaśnych listów :), ale krótsze też nie są złe... :D. Jestem bardzo ciekawa, co u Ciebie i Stasia i jakie miałaś wrażenia z Karowej. Pozdrawiam,Magdzi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka