Gość: AaniaM
IP: *.*
11.03.03, 16:54
Ponieważ poprzedni wątek styczniaków 2001, zrobił się niebezpieczie długi, a jego początek zdezaktualizowany, zakładam nowy wątek o naszych kochanych dwulatkach.U nas od jakiegoś czasu nastąpił przełom nocniczkowy.Punktem zwrotnym było posadzenie małej na sedesie. NIe było tam zbyt wygodnie i zainteresowała się nocniczkiem, który obowiązkowo stoi łazience. Na początku robiła sisi tylko w towarzystwie mamy, babci ...itp Tzn druga osoba musiała zasiąść na sedesie (ze ściągniętymi gaciami) i również robić (lub udawać) sisi lub bumbę. Po jakimś czasie element towarzyski udało się wyeliminować.Na dworze chodzimy w pampersie (za zimno na eksperymenty), ale w domu staramy się ubierać majteczki. Wpadki zdarzają się dość często, ale mała też często woła sisi, umie też trochę potrzymać. Czekam do wiosny z dalszą nauką.Ubierać chciałaby się sama , co miewa opłakane skutki, ale bluzeczkę, spodenki, piżamkę sama ładnie umie założyć.Z jedzeniem jest różnie, apetyt raczej mały - za to samodzielność duża, jedzenie zupy kończy się zmianą ubranka oraz licznymi kałużami na podłodze, reszta jakoś idzie. Uff.Teraz wy się pochwalcie.PozdrawiamAnia z Justynką (26.01.2001)